Dziś jest:
Wtorek, 17 lipca 2018

Nie trzeba wspinać się na szczyt góry tylko po to, żeby się dowiedzieć, czy jest wysoka.  Paulo Coelho, 'Pielgrzym'

Komentarze: 44
Wyświetleń: 9066x | Ocen: 21

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Wt, 17 kwi 2018 07:14   
Autor: Damian907, FN, źródło: FN   

KARMA - NIEZWYKŁY UROK SPRAWIEDLIWOŚCI WSZECHŚWIATA


Do świadomości powszechnej weszło takie pojęcie jak karma, niektórzy mówią „karma wraca”, „mam taką karmę” lub „karma is a bitch”. Temat ten nie zawsze (wręcz dość rzadko) jest właściwie rozumiany, przykładem może być jeden z odcinków (bardzo dobrego swoją drogą) serialu „Dr House”, dokładnie mam tu na myśli odcinek „Instant karma”, jeden z początkowych z sezonu 6 (niektóre źródła mówią 4 inne 5).

Nie wchodząc w spojlery, przedstawiona jest tam wizja karmy, która polega na tym że przyczyna karmiczna NATYCHMIAST rodzi skutek karmiczny, z szybkością równą obsłudze w fast foodach. W istocie dzieje się tak rzadko, a wielokrotnie podkreśla się, że karma owocuje w przyszłości, często w kolejnym wcieleniu, lub nawet kilku kolejnych. W dodatku nie jest ona czymś w rodzaju odpłaty „wet za wet”. Zatem czym jest karman (popularnie karma)?

O karmanie mówi się, że jest to prawo bezosobowe, nie kierowane przez żadną osobową inteligencję, ma charakter przyczyny i skutku, w istocie jest to prawo natury (tak jak np. prawo grawitacji). Karman tworzy się, gdy jakiemuś czynowi towarzyszy pewien zamiar, pewna motywacja, np. inny karman powstaje, gdy zabija się człowieka z nienawiści, inny gdy dokonuje się eutanazji z powodu cierpień chorego. Nie tworzy zatem karmana np. nieświadome zadeptanie insekta.

Istota zasieje karmiczne nasiona w umyśle, jeśli obecne będę następujące czynniki:

  • Świadomość położenia w jakim się znajduje
  • Zamierzenie popełnienia czynu i plan jego wykonania
  • Popełnienie czynu lub namówienie kogoś innego do jego popełnienia
  • Satysfakcja z rezultatów tego działania

W niektórych odmianach hinduizmu karma pojmowana jest często jako niezmienne przeznaczenie albo rodzaj sprawiedliwej odpłaty za popełnione dobro lub zło. W buddyzmie wygląda to jednak zupełnie inaczej, ponieważ tutaj w ogóle nie operuje się pojęciami "dobro - zło", "sprawiedliwość" czy "kara - nagroda" lecz wyłącznie "przyczyna" i "skutek" oraz "cierpienie" i "szczęście"[i]. Z kolei w dżinizmie uważa się że karma to coś na kształt „brudu” który przylega do „duszy” i którą należy „wyczyścić” – tutaj swoje źródło ma tradycja nagich ascetów, którzy uważają że należy wyzbyć się wszystkiego, nawet ubrania.

Prawo karmy, to po prostu prawo przyczyny i skutku, które mówi, że przeszłe działania, warunkują teraźniejszą sytuację, w zależności od tego co robimy doświadczamy szczęścia bądź cierpienia. Nie dzieje się tak dlatego, że jakaś "karma" nas ocenia i wystawia sprawiedliwy wyrok nagradzając lub karząc. Działania dokonywane z egocentrycznych motywacji prowadzą finalnie do cierpienia (chociaż mogą po drodze doprowadzić do tymczasowego zaspokojenia egoistycznych potrzeb), natomiast działania altruistyczne są na dłuższą metę przyczyną szczęścia. Wszystkie nasze działania wpływają na naszą bliższą lub dalszą przyszłość. Karma wpływa na nasze przyszłe żywoty, na to, w jakiej postaci będziemy się odradzać. Oddziałuje także na nasz charakter, osobowość, zdolności, nawyki. Od karmy zależą nasze życiowe doświadczenia, środowisko, w jakim się rodzimy, sytuacja materialna, pozycja społeczna, stosunki z innymi ludźmi[ii].


Kiedy zatem karma ujawnia się? Kiedy umieramy, nasz umysł — wraz ze wszystkimi skłonnościami, preferencjami, możliwościami i cechami, które rozwijał i które określały go w tym życiu — osadza się na nowo w zapłodnionej komórce jajowej. Tak więc, jednostka rośnie, odradza się i rozwija osobowość, określaną zarówno przez cechy charakteru pochodzące z przeszłego życia, jak i przez warunki obecne.

Osobowość będzie się zmieniać, przekształcana w wyniku świadomych starań oraz warunkujących czynników, takich jak edukacja, wpływ rodziców i społeczeństwa, by ponownie, w chwili śmierci, osadzić się w zapłodnionej komórce jajowej. Osoba łagodna i kochająca odrodzi się prawdopodobnie w sferze niebiańskiej lub jako istota ludzka, zazna najpewniej pomyślnych doświadczeń.

Natomiast osoba pełna niepokoju, zmartwień lub wyjątkowo okrutna odrodzi się najprawdopodobniej w piekle, albo jako człowiek doświadczający głównie przykrości. Osoba poddająca się obsesyjnemu pożądaniu, niepohamowanym pragnieniom i przesadnej ambicji, której nie sposób zaspokoić, może odrodzić się jako głodny duch lub człowiek cierpiący z powodu żądz i pragnień. Wszystkie silne nawyki z tego życia pojawią się w następnym.

Mimo to, większość osób odradza się powtórnie jako ludzie. Ten proces umierania i ponownych narodzin będzie powtarzać się, dopóki nie wygasną jego przyczyny — pożądanie i ignorancja. Gdy to całkowite wygaśnięcie nastąpi, umysł, zamiast ponownie się odrodzić, osiągnie stan zwany Nirwaną[iii].

Warto zauważyć, że o nowym odrodzeniu decydują ogólne tendencje umysłowe, nie jest tak że jak osoba A uderzy osobę B to w następnym życiu jest nieuniknione że osoba B uderzy osobę A, jednak jeśli proces ten nabierze charakteru nawyku, to możliwe iż w kolejnym wcieleniu to osoba która krzywdziła, będzie krzywdzona, tutaj tkwi fenomen toksycznych związków, jednak nie jest to determinizm – w grę wchodzi nieskończenie wiele czynników oraz nieskończenie wiele relacji, plus pewna losowość ludzkiego życia, jaką znamy z mechaniki kwantowej.

Karma nie jest determinizmem, w tradycji tybetańskiej znane są przykłady joginów, którzy mimo obciążających karmicznie czynów, osiągnęli duchowe wyzwolenie. Przykładem takim jest Milarepa, jeden z najsławniejszych joginów buddyzmu wadżrajana, który miał zabić 35 ludzi i jeśli wierzyć tradycji buddyzmu tybetańskiego osiągnął w tym samym wcieleniu przebudzenie[iv].


 Milarepa, Autor: Sarah Lionheart


Podsumowując, karma to nie ślepy los, determinizm czy odpłata w formie „wet za wet”. Określa ona przede wszystkim to, jakie odrodzenie stanie się udziałem danej osoby, a precyzyjniej mówiąc, gdzie umysł istoty podąży po śmierci. Warto dodać, że (przynajmniej wg buddyzmu) nie jest tak że absolutnie wszystko co nas spotyka to efekt karmy, ponieważ przyczyn jest tak wiele a mając na uwadze mechanikę kwantową, należy stwierdzić, że ostatecznie nie sposób określić przyszłości danej jednostki, czy mówiąc inaczej jednostka sama tworzy swoją przyszłość w oparciu o przyczynę i skutek. Podobnie zresztą wypowiadali się znani wróżbici (Nostradamus, Baba Vanga), jeżeli chodzi o losy narodów, w istocie to pewne możliwości, które mogą się zrealizować lub też nie, zależnie od tego jak jednostki i narody będą postępować.

 

Autor:  Damian907


[i] http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=417

[ii] http://bodhiczitta.pl/karma-w-buddyzmie/

[iii] http://sasana.wikidot.com/dobre-pytanie-dobra-odpowiedz

[iv] Opowieść o życiu Milarepy albo Drogowskaz Wyzwolenia i Wszechwiedzy wyd. polskie 2005, tłum. Ireneusz Kania; http://www.diamentowadroga.pl/dd15/historia_zycia_milarepy

 

To kolejny świetny tekst naszego nowego "pokładowego autora", który przyjął nick Damian907. Obiecał on przybliżać wiele zagadnień związanych z duchowością naszym czytelnikom i słowa dotrzymuje, co bardzo cieszy załogę okrętu Nautilus. Jak najprościej wytłumaczyć prawo karmy? Można długo powoływać się na przeróżne źródła, ale... jest taka jedna grafika w naszym archiwum, którą prezentujemy poniżej:

 

Przy tej okazji jeszcze kilka słów od nas w sprawie tego, jak Prawo Karmy powinno "uelastycznić" nasz stosunek do życia, wygładzić go i nauczyć cieszyć się z upadków i wzlotów.

Człowiek powinien być jak surfer, czyli osoba ślizgająca się po falach – radzą wschodni mistrzowie. Ktoś, kto nie rozumie zasad przemian Jing-Jangu nigdy nie będzie szczęśliwy.


Filozofia wschodu związana z zasadą przemian Jing-Jangu mówi o tym, że nic nie trwa wiecznie, a wszystko wokół nas się zmienia. Tych zmian nie dostrzegamy, ale one następują każdego dnia. Wiele osób ma lęk przed tym, że coś, co w ich mniemaniu jest "szczęśliwym stanem" przeminie i dlatego próbują utrzymać ten stan "rękami i nogami" za wszelką cenę przy użyciu często nikczemnych metod, czym ściągają na siebie prawdziwe nieszczęście.

Jeśli zbytnio zachwycamy się nową sytuacją (nową pracą, miłością itp.), to tworzymy balon jednostronnych wibracji, który kiedyś zostanie napełniony do granic możliwości pęknie, a pękając zniszczy coś, co posiadamy - albo pozycję, albo miłość, albo... nasze zdrowie, albo wszystko naraz.

Musimy więc nauczyć się cieszyć tym, co posiadamy i co uznajemy za dobre, jako tym, co się nam należy, trudności przyjmować jako naukę pobieraną z rąk Mistrza i nie chwytać się kurczowo brzegów fal wiecznej odmiany Jin-Jangu. Musimy więc być otwarci na to, aby przyjmować dobro i zło (w naszym rozumieniu) jako dwie strony tej samej energii, żyć w harmonii z delikatną, ale Wielką Prawdą Cyklicznych Przemian Natury. Jeśli nam się to uda, będziemy niczym surfer na falach oceanu ślizgać się po grzbietach fal Jing-Jangu, łagodnie wznosić się i ponownie opadać z uśmiechem na twarzy, bez ciągłego lęku przed tym, że właśnie na tej fali "spadamy". Jak wytłumaczyć prawo "Cyklicznych Przemian"?

Najlepiej posłużmy się przepiękną, chińską przypowieścią, którą znalazł w Chinach filozof Alan Watts.

"Pewien wieśniak miał tylko jednego konia. Pewnego dnia ten koń mu uciekł. Tego dnia sąsiedzi zebrali się, żeby mu współczuć i pocieszyć go w tym nieszczęściu. Kiedy padły słowa - "jakie to nieszczęście spadło na niego", on tylko stwierdził "być może, że to jest nieszczęście, a być może, że nie". Następnego dnia koń powrócił z sześcioma dzikimi końmi i wszyscy przyszli cieszyć się i gratulować mu szczęścia, a on znowu odpowiadał, że "być może jest to szczęście, a być może, że nie".

Za parę dni syn jego chciał się przejechać na jednym z tych dzikich koni. Koń jednak wierzgnął, a syn jego spadł tak nieszczęśliwie, że złamał nogę. Kiedy przyszli sąsiedzi z wyrazami współczucia - powtórzył tylko "być może, że jest to nieszczęście, a być może, że nie". Następnego dnia przyjechali wysłannicy króla, aby pobrać nowych mężczyzn do wojska, ale syna nie wzięli, bo miał złamaną nogę. Kiedy przyszli sąsiedzi z gratulacjami - powtórzył tylko "być może, że to szczęście, a być może, że nie". Komentarz Alana Wattsa do tego opowiadania był krótki - "cykliczność Jing-Jangu jest delikatna i mądra, trzeba nie być ślepym, aby to zobaczyć".

Komentarze: 44
Wyświetleń: 9066x | Ocen: 21

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Wt, 17 kwi 2018 07:14   
Autor: Damian907, FN, źródło: FN   


Komentarze (44)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Śr, 9 maj 2018 10:18 | brak oceny

promagna | Załogant

@samotnosc2018,

Ja wiem o czym piszę, a piszę o tym, co nieuzbrojone oko ludzkie nie widzi. Ten świat również w Tobie istnieje, we mnie i we wszystkich żywych biologicznie stworzeniach.

Mózg a tym samym fizjologia człowieka przez kilka godzin, a nawet do kilku dni po śmierci delikwenta próbuje cały czas przywrócić utracone procesy biologiczne na poziomie molekularnych maszyn. Dlatego zdarza się, że w trumnie lub w kostnicy ludzkie zwłoki zaczynają ruszać się i walczą o powrót do życia. Mało to jest przypadków, gdy ludzkie zwłoki przed pogrzebem zaczynają mieć drgawkowe ruchy kończyn, czym wzbudzają przerażanie żałobników i swoich bliskich, którzy próbują resuscytytacji zmarłych? Mało jest przypadków, gdzie zakopują ludzi w letargu, a po jakimś czasie osoba ożywa i chce się wydostać z trumny, która jest pod ziemią? A po kilkudziesięciu latach grabarze stwierdzają, że trumna była niszczona, czy drapana od wewnętrznej strony. Wiesz o tym, że włosy i paznokcie po śmierci rosną na długo po śmierci fizycznej i biologicznej?

Prof. Jan Talar wybudza ludzi z comy. Twierdzi, że nie istnieje jednostka chorobowa śmierć pnia mózgu. Mam wiedzę o działalności prof. Talara. Ja natomiast podejrzewam, że centralny układ nerwowy (mózg i rdzeń kręgowy) ulega nieodwracalnym zmianom dopiero po 49 dniach przy założeniu, że nie było zakażenia bakteryjnego i wirusowego w centralnym układzie nerwowym, a sam mózg i rdzeń w czasie śmierci był w dobrym stanie. Patogeny szybciej rozkładają tkankę. Po zgonie to najpierw brzuch pęcznieje z powodu braku defekacji, bo w jelitach jest do 2 kg bakterii beztlenowych, które produkują gazy.

Przekonują mnie fakty, nawet te, które tłumaczą w sposób logiczny nieprawdopodobne teorie. Po 49-50 dniach od śmierci, Jezus pokazał się swoim uczniom w innym ciele. Okres barda pośmiertnego wg opisów buddystów, który jest warunkiem wejścia w drugie ciało trwa 7X7 dni=49 dni. Po 49 dniach zygoty człowieka w embrionie pojawia się szyszynka. To są takie dziwne zbiegi okoliczności z tymi 49-50 dniami. Taka synchroniczność procesów, których wielu ludzi nie kojarzy, bo nie chce kojarzyć z sobą.

Cyt. "Jestem w twojej ocenie "chora psychicznie osoba"??? Odpowiadm Tobie -Tak!!!"

Tego nie będę komentował.

A z orzechami uważaj, bo niemyte powodują biegunkę i ból brzucha.

Czw, 3 maj 2018 13:42 | brak oceny

promagna | Załogant

Czytam Waszą wiedzę i doświadczenia dotyczące powtórnych wcieleń i karmy. Dlatego mam pytanie nie tylko do szanownej FN, ale i do Was tu piszących. Pytanie brzmi:

Co Waszym zdaniem dzieje się z ciałem energetycznym po 49-50 dniach od fizycznej śmierci ciała materialnego?

Ciało energetyczne w naszym ciele materialnym może się uaktywniać w postaci bólu fantomowego po obcięciu kończyny. Wiąże się to z odkrytą w mózgu mapą ciała człowieka.

https://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3l_fantomowy

Ja stawiam dolary przeciwko orzechom, że 50 dniach ciało energetyczne wchodzi do pewnego urządzenia i w tym urządzeniu następuje energetyczna dekapitacja. Dlatego tracimy pamięć wsteczną. Nie wszystkie ciała energetyczne przechodzą ten proces, ale z pewnością większość populacji.

To urządzenie fizycznie istnieje. Zostało sfotografowane przez foto pułapkę w lesie w Kanadzie. Jego wymiar jest 2 lub 3 krotnie większe od wzrostu człowieka. W urządzeniu tym są 3 miejsca dla 3 ciał energetycznych.

https://innemedium.pl/wiadomosc/niezwykly-orb-zarejestrowany-w-polnocnej-kanadzie

I co Wy na to? Ja wychodzę z założenia, że trzeba próbować załatać lukę wiedzy tego, co się dzieje w kwestiach procesu reinkarnacji.

Dlaczego o tym piszę, bo w historii tej cywilizacji dekapitacja była częstym procederem w Meksyku, nawet we Francji, Japonii. Pamiętacie film Mela Gibsona Apocalypto, jak głowy turlały się po schodach piramidy?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Apocalypto

Proceder ten jest wzorowany na naturalnym procesie występującym w biologii. Zauważcie, że postać anioła śmierci utożsamiana jest z kosą. Sama dekapitacja nie koniecznie musi być pełna. Wystarczy proces całkowitego przerwania rdzenia w kręgosłupie szyjnym ze skutkiem śmiertelnym. Po tym procesie ciało energetyczne podlega recyklingowi bez dekapitacji energetycznej w tym urządzeniu, czyli musi przeżyć całe życie ponownie w celu dojścia do pełnej dojrzałości.

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Aci%C4%99cie_(kara)

Rozwiń odpowiedzi (2)

Wt, 8 maj 2018 18:53 | ocena: + 1

samotnosc2018 | Załogant

@promagna, Nie wiesz o czym piszesz. Wyjdz z tego swiata w ktorym jestes. Nie wiem co mam Tobie odpisac?? Jesli chodzi o mnie to mialem kontakt z najblizsza mnie osoba!!! Oraz innymi osobami co mnie kochaly!!!! Zastanow sie co sie dzieje po 3 dniach z mozgiem zmarlem osoby!!!! Zainteresuj sie z tym co prof.Talar opublikowal i zapoznaj z dorobkiem tego naukowca!!!Piszesz o 40-50 dniach po smierci dnej osoby!!!! Wejdz w ten Twoj ok.40-50 okres i zobacz co tam sie dzieje!!!! Facet pieprzysz glupoty!!! Jesli o sprawy reinkarnacji -to mam dowody!!!!Ciebie to nie przekona ,poniewaz masz niska wibracje swojej osobowosci!!!!! Pozdrawiam.MAREK. Dodatkowo dla Ciebie - 40,50 dni po smierci??? Byles tam!!! Ja bylem tam i nawet dalej!!! Jestem w twojej ocenie "chora psychicznie osoba"??? Odpowiadm Tobie -Tak!!! Za taka osobe mnie uznasz.Pozdraiam-DALEKO BYLEM!!!
MAREK.

Wt, 8 maj 2018 18:57 | ocena: + 1

samotnosc2018 | Załogant

@promagna, Dodatkowa informacja dla Ciebie!!!! Wole orzechy od dolarow!!!! Orzechy daja zdrowie!!! Ty jestes osoba "zainfektowana".Pozdrawiam!MAREK>

Czw, 3 maj 2018 12:48 | ocena: + 1

Grzegorzedra | Załogant

Trzeba być właśnie głupim żeby wierzyć w jakąś gadoidalną karmę niesprawiedliwości.Jak to jest że wiekszość ludzi podana regresji hpnotycznej pamiętając swoje popprzednie wcielenie mówi najczęśćiej że była wieśniakiem,służącym itp.biedakiem z klasy niższej nikt nigdy nie mówi że był królem czy tym podobnym bogatym dupkiem.Bo całe bogactwo jest zarezerowane dla wąskiej grupy Reptylian czyli gadów zarządzających tą zasraną demoniczną planetą i wmawiającym nam po śmierci jakie to rzekome grzechy popełniliśmy ale ja przepraszam jak w piekle wogóle nie grzeszyć przecież to jest niemożliwe.Potem wymazują nam wszystkie wspominienia i tego czego nauczyliśmy się poprzednio i wrzucają nas znów do tego piekła w nowe mięso oczywiście my jesteśmy pełni amnezji i myślimy że żyjemy po raz pierwszy.A mówienie że pamięć poprzednich wcieleń by nam przeszkadzała jest głupotą ponieważ dajemy przykład że skończyliśmy szkoły mamy wiedzę po niej zdobytą i ktoś mówi nam że wymażę nam tę wiedzę bo będzie ona nam dalej przeszkadzała i tak jest z tą zasraną reinkarnacją.

Pon, 30 kwi 2018 17:31 | ocena: + 1

Gruzin | Załogant

Ja próbowałem, zresztą nadal próbuję żyć według zasady, że karma dotyczy naszego życia, jednak ostatnio pojawiają się u mnie poważne wątpliwości, patrząc na działania np polityków to karma NIE ISTNIEJE, te wszystkie sprawy na bliskim wschodzie, jak to jest, że ktoś z uśmiechem na twarzy wydaje na śmierć tysiące niewinnych ludzi TYLKO w celu osiągnięcia pewnych korzyści materialnych, i patrzcie, nie tylko odnosi w tym sukces, ale w życiu bardzo mu się powodzi i żyje ponad 90 lat, w ogóle tego nie rozumiem. Gdzieś tam ukryty jest sekret i uważam że karma, jaką serwują nam niektórzy "nauczyciele" również Nautilus, jest zupełnie czymś innym.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 3 maj 2018 12:04 | ocena: + 2

Rafaaal | Załogant

@Gruzin, karma wraca, zawsze wraca. tylko rzadko tak jaj byśmy to chcieli i nigdy szybko. od lat obserwuję dookoła działanie prawa karmy i im więcej mija lat tym bardziej jestem przekonany, że to jest norma. zaobserwowałem dwie rzeczy: karma wraca często dopiero po wielu latach oraz nigdy wprost, jednak często jest to wredna wariacja czynów czy emocji, które do tego doprowadziły. co zaś do reszty to pamiętaj, że nie mówimy o jednym życiu tylko o wielu, wielu. tu też pewnie są jakieś prawidła tylko na razie ich nie pamiętamy.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 3 maj 2018 18:09 | ocena: + 2

Gruzin | Załogant

@Rafaaal, właśnie kolejne wcielenia też są dla mnie trochę tajemnicą, ja dużo myślę i obserwuję, to nie że ja przestałem wierzyć jednak jest to czasem bardzo frustrujące, szczególnie patrząc na polityków, również zastanawiałem się swego czasu, czy karma aby nie idzie z nami w kolejne wcielenia, no bo zastanówmy się, jakiś czas temu oglądałem w internecie ( po dzień dzisiejszy żałuję, bo to nie są obrazy dla mnie ) jak terroryści z al-kaidy obcinają głowę całkiem młodemu człowiekowi a drugi raz podobny filmik ale z meksyku, wojna gangów, i tak sobie myślę, na pierwszy rzut oka ci ludzie to ofiary strasznego czynu ale....jak w tej chwili czuje się ich dusza, myślę że to musi być dla niej piekło, no i właśnie czy to nie jest karma za coś co te osoby zrobiły np w poprzednim wcieleniu? NO bo nie sądzę że ktoś"zasłużyły" sobie na taką śmierć, a w akt samej ofiary też trudno jest mi uwierzyć, tak jak w naszym świecie nic nie dzieje się przypadkiem tak samo i we wszechświecie. Nie próbuję tu osądzać nikogo ani wysuwać żadnych tez, to są tylko moje własne przemyślenia i obserwacje.

Pt, 20 kwi 2018 02:31 | ocena: -6

Natenczas_Wojski | Załogant

Wszyscy i tak skończymy w piekle...

Śr, 18 kwi 2018 20:25 | ocena: + 2

relatysta | Załogant

Tytułowy "niezwykły urok..."jawi mi się niezbyt trafnie.
Oczywiście że są "piękne" przykłady splątanych romantycznie osobistych historii, w filmowym stylu ale chyba nie oto chodzi w wyjaśnieniu meritum.
Takie piękne wyjątki z naszego powszedniego życia absolutnie nic nie wyjaśniają i nie są mementem czy przestrogą dla naszych życiowych postępków.
Robienie dobra jest po prostu opłacalne i ze społecznego punktu widzenia konieczne/wymagane. Na tym polega rozwój społeczny i moralny.
Nad tym nie ma co dyskutować.
Zajmijmy się natomiast przypadkami które ten system "rozwalają".
Co zrobić z jednostką mordującą, zabijającą tysiące, miliony istnień ludzkich.
Co z generałami, cesarzami, wodzami którzy mogli oszczędzić a nie oszczędzili- kiedy odpracują swa karmę? Jedne upokorzenie od jednej ofiary - czasu kosmosowi braknie.
Co z bogiem-kosmitą mordującym "całą" ludzkość planety?

Rozwiń odpowiedzi (3)

Czw, 19 kwi 2018 09:12 | ocena: + 1

George | Załogant

@relatysta, a co ma być? Karma ich dopada wcześniej czy później - jak wszyscy to wszyscy babcia też. Jak myślisz, skąd wokół tyle cierpienia?
Poza tym cyt. "nad tym nie ma się co zastanawiać" dotyczy tylko rozumujących i odczuwających normalnie. A co z resztą jełopów typu prezes i spółka, car na wschodzie, wezyr na południu i oszalałe małpy z kałachami na pustyni? Właścicieli jedynej szarej komórki nie są w stanie pojąć cyt. "Robienie dobra jest po prostu opłacalne i ze społecznego punktu widzenia konieczne/wymagane. Na tym polega rozwój społeczny i moralny." Do tego trzeba mieć co najmniej kilka komórek.

Czw, 19 kwi 2018 11:30 | ocena: + 1

magdakowalska48 | Załogant

@relatysta, lol czas nie istnieje

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 19 kwi 2018 20:59 | ocena: + 1

relatysta | Załogant

@magdakowalska48, Czas istnieje dla obserwatora.
Ja obserwuje karmę, beze mnie była by bez sensu.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 20 kwi 2018 02:24 | brak oceny

magdakowalska48 | Załogant

@relatysta, z tym sie zgadzam. nic nie istnieje bez obserwatora ale obserwator moze istniec bez niczego

Czw, 19 kwi 2018 11:57 | ocena: + 1

Vrill | Załogant

@relatysta,
Co zrobić z jednostką mordującą, zabijającą tysiące, miliony istnień

Równie zastanawiające jest skąd swojej Karmy nagrabiły owe Miliony.
Pewne jest że czasu☆(i przestrzeni, a jakże) kosmosowi wystarczy na wszystko

☆nawet jeśli weźmiemy pod uwage koncepcje Wielkiego Chłodu czy innego końca to karman nie musi się kierować tylko tą znaną nam strzałką czasu czy też dotyczyć tylko znanego nam świata

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 19 kwi 2018 21:04 | ocena: + 1

relatysta | Załogant

@Vrill, Jeśli wierzysz że ludzkie plemię było "godne" wybicia co do nogi, to ja "Alicję w krainie czarów" przekładam na półkę - naukowe.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 19 kwi 2018 22:38 | ocena: + 1

Vrill | Załogant

@relatysta, a przekładaj co chcesz, gdzie chcesz i jak chcesz. Nie uważam by "wybicie" kogokolwiek było godne.

Śr, 18 kwi 2018 11:16 | ocena: + 5

George | Załogant

Trzeba być ofiarą obecnej reformy szkolnictwa aby nie rozumieć przekazu z rysunku powyżej. Jedną z przyczyn cierpienia jest głupota - w tym ignorowanie faktu, że pchnięcie jednej kostki kończy się przywaleniem ostatniej. I nie trzeba głębokich nauk buddyjskich aby to zrozumieć bo to chyba oczywiste. Złośliwe uwagi zaprzeczające istnienia III zasady dynamiki Newtona (w tym przypadku prawa karmy lub jak kto woli prawa przyczynowo-skutkowego) świadczą o niedorozwoju komentujących. Staram się nie reagować a ludzką głupotę ale często tak trzeba. Czyżby ktoś tutaj nie skończył jeszcze podstawówki?

Śr, 18 kwi 2018 00:30 | brak oceny

Vrill | Załogant

Tyle razy spotkałem sie z historią tego wieśniaka. Czy stan w którym sie on znadował to czasem nie apatia?
Wyzwolenie sie z tego zaklętego kręgu Karmy = wyzbycie sie wszelakich emocji?

Rozwiń odpowiedzi (3)

Śr, 18 kwi 2018 11:36 | ocena: -1

magdakowalska48 | Załogant

@Vrill, emocje to cos co sprawia ze jestesmy ludzmi

Rozwiń odpowiedzi (2)

Śr, 18 kwi 2018 12:32 | ocena: + 1

Rafaaal | Załogant

@magdakowalska48,

wprost przeciwnie, to my sprawiamy, że jesteśmy ludźmi, emocje tylko nami szarpią na wszystkie strony.

Czw, 19 kwi 2018 08:41 | brak oceny

Rodzer | Załogant

@magdakowalska48, uważasz, że zwierzęta nie mają emocji ?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 19 kwi 2018 11:32 | brak oceny

magdakowalska48 | Załogant

@Rodzer, zwierzeta sa niekiedy bardziej ludzkie od niektorych ludzi. zwierzeta maja emocje i dusze

Śr, 18 kwi 2018 12:30 | ocena: + 2

Rafaaal | Załogant

@Vrill,


jest całkowicie inaczej. chodzi o znalezienie idealnego balansu, środka pomiędzy wszystkimi emocjami. tylko równowaga, wewnętrzny spokój i opanowanie emocji są drogą wyjścia z kręgu karmy. to jest to co co buddyści nazywają drogą środka.

Czw, 19 kwi 2018 09:16 | ocena: + 2

George | Załogant

@Vrill, nie chodzi o to aby nie mieć emocji ale aby je kontrolować tak aby nie wyzwalały (poprzez skutki karmiczne) negatywnych działań sprawiających cierpienie sobie i innym. Same emocje są ok.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 19 kwi 2018 10:12 | ocena: -1

Vrill | Załogant

@George, @Rafaaal, no to już ma sens. Niemniej jednak wieśniak z opowiadania, za każdym razem (prze)rysuje mi się jako osoba bierna, apatyczna, ale to pewnie przez pryzmat osobistych doświadczeń.

takie obojętne wzruszenie ramionami:
-Cho no SZYBKO, TWÓJ SYN ZŁAMAŁ NOGĘ
-może to dobrze... ;)

Napiszcie proszę coś więcej na temat tej równowagi, drogi środka

Rozwiń odpowiedzi (2)

Czw, 19 kwi 2018 12:41 | ocena: + 4

Rafaaal | Załogant

@Vrill,

bardzo długo i wielowątkowo można tłumaczyć zachowanie wieśniaka a nie ma ono najmniejszego związku z biernością.

tak w ogromnym skrócie. buddyści uważają, że jest tylko jedna stała rzecz w tym świecie - to, że wszytko się zmienia. akceptacja tego prostego faktu powoduje akceptację faktu, że (po naszemu pisząc) życie odwala swingi na które nie wpadł by człek nawet po pijaku :D.

opanowanie emocji powoduje, że człowiek akceptuje te zaskoczenia i jednocześnie potrafi w tym się poruczać bez paniki, strachu, euforii itp ...

ale tak bardziej to naprawdę aby to zrozumieć, polecam posłuchać fajnego mnicha z Australli, zresztą z wykształcenia fizyka teoretycznego z Cambridge :)

https://www.youtube.com/watch?v=De5JtCeUbkA
https://www.youtube.com/watch?v=hT5rTrYl8vM

Pt, 20 kwi 2018 12:15 | ocena: + 1

George | Załogant

@Vrill, długoletnie siedzenie w majtkach w lesie i żywienie się ptasimi odchodami to jedna skrajność. Beztroskie używanie życia bez żadnej refleksji to druga. Ani jedno ani drugie nie przynosi pożytku. Jak powiedział budda przed oświeceniem struna zbyt napięta może pęknąć, zbyt luźna nie wyda dźwięku. Droga środka oznacza rozsądne życie bez ekstremalnych akcji czyli cieszenie się ze swojego życia, używania swojego bogactwa bez wyrzutów sumienia, "róbta co chceta" ale odpowiedzialnie (z wyjątkiem krzywdzenia innych). Jeśli nie masz alergii na skojarzenia z buddyzmem sugeruję obejrzenie film pt. Mały Budda w którym przedstawiona jest definicja drogi środka.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 20 kwi 2018 22:38 | brak oceny

Vrill | Załogant

@George, człowieku ja pytałem tylko o konkretne znaczenie drogi środka, nie musiałeś od razu z ptasimi odchodami wyjeżdżać. Niemniej, dziękuję za odpowiedź. Te słowa Buddy znam. Film z chęcią obejrzę.

Wt, 17 kwi 2018 20:51 | ocena: + 1

margo0307 | Załogant

Ja również dołączam się do gratulacji - świetny art, za który dziękuję i.. czekam na więcej wartościowej wiedz.. :)

Wt, 17 kwi 2018 15:26 | ocena: + 1

Rodzer | Załogant

Wszyscy znani mi "polscy" buddyści to bardzo zagubieni ludzie - często introwertycy, homosexualiści... lub odrzuceni od rzeczywistości. Pobawią się tym buddyzmem kilka lat i im mija. Potem szukają innego spełnienia....

Rozwiń odpowiedzi (3)

Śr, 18 kwi 2018 12:36 | ocena: + 1

Rafaaal | Załogant

@Rodzer, jasne, a świstak siedzi i zawija .... :D

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 19 kwi 2018 08:48 | ocena: -2

Rodzer | Załogant

@Rafaaal, Za prawdę Ci powiadam! :)

Czw, 19 kwi 2018 09:18 | ocena: + 1

George | Załogant

@Rodzer, przynajmniej próbują a nie jak wielu innych jedynie marudzą na swój los.

Czw, 19 kwi 2018 10:55 | ocena: + 1

George | Załogant

@Rodzer, argument nie do zbicia. Proponuję wysłać maila do sekretariatu Dalajlamy, o tym fakcie (kopia do głównego prokuratora). Może trzeba zrewidować doktrynę buddyjską mającą kilka tysięcy lat i przestrzec miliony buddystów na całym świecie o niebezpieczeństwie niespełnienia. Za przykład podałbym znanych Rozerowi polskich buddystów.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 19 kwi 2018 18:47 | ocena: -1

Rodzer | Załogant

@George, Nie unos sie, buddystow cechuje spokoj!

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Spotkania z FN pod Tatrami - w niedzielę 15 lipca o 20.00 w hotelu HARNAŚ (Wierch Bundowy 11, Bukowina Tatrzańska) .... W poniedziałek o godzinie 20.00 w hotelu NOSALOWY DWÓR ...Balzera 21d, 34-500 Zakopane ... wstęp wolny - ZAPRASZAMY!

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 13 lip 2018 11:39 | [...] Witam, Wvczoraj dokonałem dziwnej obserwacji. Przebywam aktualnie u rodziny we Wrocławiu na ośiedlu Różanka. Wczoraj (wtorek 4 lipca 2018) ok godziny 22,15 siedziałem na kanapie i patrzyłem przez okno balkonowe. Nad blokiem przy ul Bałtyckiej zobaczyłem pieknie świecącą Wenus. Ponieważ ja byłem nisko, a na przeciwko jest blok 10 pięter miałem wyraźny 'celowniek'. Wenus znajdowała się pomiędzy kominkiem wentylacji, a ścianą budynku. Wenus pięknie świeciła, pokazałem ją nawet teściowi. Po...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Sobota, 30 czerwca 2018 | Nikt tego nie zauważył, nikt tego nie doceniał, a minęła niedawno 22 rocznica pojawienia się okrętu Nautilus w sieci www. Zakręciła mi się łezka w oku i… muszę o czymś ważnym napisać.

czytaj dalej

FILM FN

AUDYCJA W RADIU INTERNETOWYM EMPARY TOWN Z UDZIAŁEM FN

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.