Dziś jest:
Niedziela, 15 grudnia 2019

"Życie poświęć dla prawdy." Juwenalis z Akwinum (60–127)

Komentarze: 23
Wyświetleń: 4068x | Ocen: 16

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pt, 1 lis 2019 09:30   
Autor: FN, źródło: FN   

PODCZAS ŚMIERCI KLINICZNEJ CZĘSTO PADA PYTANIE ‘CZY CHCESZ WRACAĆ?’

„Jesteś gotowy wracać, czy zostajesz?” – osoby przeżywające śmierć kliniczną stają często wobec poważnego dylematu. Od ich decyzji zależy, czy powrócą do świata materii, czy przejdą do świata światła.

 

Sprawa pytania „Wracasz czy zostajesz?” często pojawia się w materiałach, którzy przysyłają nam ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Widać wyraźnie, że jest ono ważną częścią przeżyć związanych z tym niezwykłym zjawiskiem. Ludzie bardzo często opisują spotkanie z niezwykłą istotą, od której pada pytanie: „Wracasz czy zostajesz?”. Jest więc możliwość wyboru. Jest to interesujące samo w sobie, gdyż wydawało się, że człowiek nie ma żadnego wpływu na datę swojej śmierci, a jednak... czasami jest inaczej. Bardzo ciekawie opisał to nasz czytelnik, Andrzej, który prosił o zachowanie anonimowości.

 

 
[...]

Dzień Dobry,

Piszę do Państwa po raz pierwszy i od razu uprzedzam, że nie zamierzam nikogo przekonywać do prawdziwości mojego przeżycia. Wiem, co przeżyłem i naprawdę nie musze się posiłkować wszelkimi mądrymi opracowaniami, gdyż doświadczenie było to niezwykle prawdziwe i realne. Na początek kilka słów o sobie. Jestem nauczycielem [...] proszę o zachowanie anonimowości.

 

Od 30-go roku życia miałem kłopoty z sercem i zawsze lekarze obawiali się, że kiedyś przeżyję zawał. To było ciągłym moim problemem, bo paliłem papierosy i co chwila podejmowałem próbę ich rzucenia. Dodatkowo praca w liceum jako nauczyciel zawsze wiąże się ze stresem, co także bardzo źle wpływa na serce.

Ten dzień zapamiętam do końca życia. Szykowałem się do wyjścia do szkoły, moja żona była w łazience, a nasz jedyny syn już wtedy wyprowadził się z domu. Poczułem nagły lęk przed śmiercią, potworny lęk, którego opisać nawet nie potrafię. W klatce piersiowej pojawiło się pieczenie, a ja nie byłem w stanie oddychać. Nagle ból ustał i pierwsze co pamiętam, to moje ciało leżące na ziemi. Widziałem wyraźnie, jak moja żona próbuje mnie ocucić, a potem biegnie po telefon. Nie mogła go jednak znaleźć, a cały proces poszukiwania przez nią telefonu był w przedpokoju. Potem opisałem jej dokładnie, co robiła, gdzie szukała tego telefonu, a także jak pobiegła do sąsiadów, aby wezwali pogotowie. Oglądałem to wszystko bez najmniejszych emocji, a ta postać leżąca na ziemi wydawała mi się zupełnie obca. Pamiętam, że nawet byłem zdziwiony, że mam tak siwe włosy, czego wcześniej nie zauważałem. Wyraźnie byłem w innym ciele, które mogło się poruszać. Widziałem wszystko wyraźnie, wszystko także wyraźnie słyszałem. Nie mam zamiaru polemizować z ludźmi, którzy tłumaczą to omamami mózgu, gdyż jest to dla mnie strata czasu. Potem nagle wszystko znikło, a ja znalazłem się w ciemnym tunelu z bardzo jasnym światłem na końcu. Nie raziło w oczy, było ciepłe i miałem wrażenie, że już tam kiedyś byłem. Nagle poczułem, że jeśli tam się udam, to już nigdy nie spotkam się z moją żoną. Ta myśl spowodowała rodzaj wahania, choć byłem gotów pójść tam nie bacząc na nic. I wtedy pojawiła się ta istota. Zauważyłem ją jako smugę światła, ale barwa tego światła była taka sama, jak na końcu tunelu. Usłyszałem jej głos gdzieś w środku. Zapytała bardzo wyraźnie:

„Wracasz, czy zostajesz?”. Odpowiedziałem „Chcę tu zostać, ale boję się o to, co się stanie z żoną”. Przez chwilę ta istota wydawała się myśleć o tym, co odpowiedziałem, po czym usłyszałem „Dobrze.”

Obudziłem się na sali w szpitalu. Opowiedziałem o wszystkim żonie, w tym o szczegółach jej rozmowy z sąsiadem. Szanse na to, abym leżąc nieprzytomny słyszał treść tej rozmowy są zerowe, gdyż sąsiad mieszka po drugiej stronie naszego bloku. Żona była w szoku, kiedy jej o tym opowiadałem.

Mam nadzieję, że moja historia na coś się Państwu przyda. Szanuję Was za to, co robicie, więc dlatego Wam to przesłałem.

Pozdrawiam serdecznie

[...]


 

 

Dziękujemy za ten e-mail. Oczywiście, że się przyda i bardzo wzbogaci naszą kolekcję relacji po śmierci klinicznej. Z punktu widzenia takiej instytucji jak Fundacja NAUTILUS sprawa życia po śmierci jest oczywista i w zasadzie jedynie „dla porządku” odnotowujemy wszelkie tzw. publikacje naukowe na ten temat. Dlaczego? Bo w żaden sposób nie wpłyną one na nasze własne zdanie na ten temat, gdyż posiadany przez  FN materiał jest i tak zbyt obszerny. Przy okazji tego tekstu warto opublikować artykuł, który ukazał się na łamach gazety „Polska The Times”.

 

Światło i święci w godzinie śmierci

 Do zaskakujących wniosków doszli amerykańscy naukowcy, których zafascynowała sprawa ostatnich minut życia człowieka. Badając ludzi, którzy konali, doszli do nieznanych do tej pory wniosków. Oto bowiem okazało się, że tuż przed śmiercią z naszym mózgiem dzieją się bardzo dziwne rzeczy.

 

Następuje w tym czasie ogromny przypływ energii do mózgu, co powoduje, że ludzie będący w stanie agonalnym mają przeróżne widzenia. Jedni widzą bardzo jaskrawe światło, inni z kolei religijne postaci. Takie są właśnie wrażenia tych, którzy byli w stanie śmierci klinicznej, a którym udało się wrócić do życia. Tak przynajmniej twierdzą naukowcy z centrum medycznego George Washington University, którzy zdołali zgromadzić dokumentację relacji ponad pięćdziesięciu umierających ludzi, których dzięki lekarskim wysiłkom udało się przywrócić do życia.

 Niektórzy z tych pacjentów opowiadali o świetle, które im towarzyszyło, inni wspominali o wszechobecnej bieli, następni jeszcze mieli widzenia religijne. Wymieniali w zależności od wyznawanej religii, że widzieli Jezusa czy np. Buddę. Nie brakowało wśród tych opowieści i relacji o udawaniu się w kierunku oświetlonego tunelu. Tymi badaniami, które rejestrowały ostatnie chwile życia ludzi, kierował dr Lakhmir Chawla ze wspomnianego uniwersytetu. Chawla wykorzystał elektroencefalograf, który rejestrował fale przepływające przez ludzki mózg.

 - Mamy dokładny zapis siedmiu umierających ludzi - mówi ten naukowiec i dodaje, że w ostatnim momencie życia, gdy pacjenci już odchodzili, następowało to przedziwne zjawisko. Polegało ono na nadejściu fali mózgowej aktywności, która trwała od 30 sekund do trzech minut. I w tym czasie pacjenci mieli wspomniane widzenia. Po tym czasie ludzie ci umierali. Co jednak sprawia, że mózg dostaje przypływ tej energii - stawiali sobie pytanie badacze. Według dr. Chawli dzieje się tak, bo w momencie, gdy do mózgu człowieka dopływa coraz mniej tlenu, komórki mózgowe bronią się i zaczynają wysyłać elektryczne impulsy. Najpierw są one pojedyncze, potem coraz silniejsze i silniejsze i są to już całe fale, które składają się na ową wzmożoną aktywność mózgu, jaka występuje w ostatnim okresie życia człowieka

Naukowiec twierdzi, iż tego typu zachowania mózgu zarejestrował u pół setki pacjentów, nie ma więc mowy o jakimś incydentalnym przypadku, to jest - jego zdaniem - reguła.

 - Zwłaszcza że wszystko zostało zarejestrowane aparaturą medyczną - mówi Chawla, który od lat bada zachowania ludzkiego mózgu w ostatnich chwilach życia poszczególnych ludzi.

 

Chawla zamierza wyniki swoich prac przedstawić na konferencjach naukowych i opisać dokładnie w specjalistycznych pismach medycznych, ale już podnoszą się głosy, by nie traktować tych obserwacji jak praw naukowych. Do tego grona sceptyków należy między innymi największy badacz takich stanów człowieka, który prześledził i opisał historie w sumie kilkuset ludzi, którzy przeżyli stan śmierci klinicznej i potem relacjonowali swój powrót do życia. Otóż Parnia radzi, by do ogłoszonych właśnie obserwacji amerykańskiego badacza Chawli podchodzić bardzo ostrożnie.

 Zdaniem Parnii nie można bowiem traktować śmierci jako jednego momentu, dla niego jest to długi proces, który może niekiedy zostać powstrzymany, co sprawia, że ci, którzy byli w stanie śmierci klinicznej, wracają do życia. - My patrzymy na śmierć tylko jako na chwilę, tymczasem jest to długi proces, który - jak wykazały moje wieloletnie badania - potrafi się odwrócić, czyli - mówiąc wprost - ci, którzy byli pogrążeni w stanie śmierci klinicznej, nagle wrócili do świata żywych i nie była z tym związana żadna fala mózgowej aktywności, energii - mówi Parnia.

 Parnia opisał dokładnie na początku ubiegłej dekady wrażenia swoich pięciu pacjentów, którzy odchodzili z tego świata po rozległych atakach serca. Ludzie ci żyją dzięki wysiłkom medyków i opowiadali o tym, że przez jakiś czas pogrążeni byli w świecie, gdzie panowała jasność lub jaskrawe światło, mówili o swoich bliskich, a w tym czasie aparatura, do której byli podłączeni, nie zarejestrowała jakiejś wzmożonej aktywności ich mózgu.

 Ale - jak twierdzi Parnia - ludzie ci wyszli z tego stanu odmienieni, między innymi stali się szczęśliwsi, bardziej też pomocni dla innych, również mniej bali się śmierci niż wcześniej.

 

 [...] Witam załogę !
Znalazłem króciutką relację ze śmierci klinicznej , która miała kobieta będąc u dentysty.Postanowiłem dodać napisy i wrzucić na stronę!
Tłumacze jeszcze jedną relację dłuższa obszerniejszą ( ponad 15 minut ) młodej niemki która miała NDE w wieku 6 lat , jej relacja bardzo ciekawa z wielu powodów : mówi o sensie życia , oraz ma pewien "dar" po tym przeżyciu .Musicie chwilkę poczekać :) .

Myślę że byłoby miło na Dzień Wszystkich Świętych coś wrzucić na stronę , aby ludziom którzy przemożnie tęsknią za ukochanymi troszkę lżej się zrobiło : )

pozdrawiam załogant
[...]

Tekst powstał w ramach naszego projektu MESSING

www.messing.org.pl

Komentarze: 23
Wyświetleń: 4068x | Ocen: 16

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pt, 1 lis 2019 09:30   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (23)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Nie, 3 lis 2019 18:40 | ocena: + 1

abrovb | Załogant

Znales sie po tamtej stronie to jeszcze nic, ale pozniej zyc z tym. To ze nie znasz swojego zadania to nic zycie samo cie naprowdzi na jego wykonanie, ale praktycznie nie masz sie z kim podzielic tymi przezyciami, znajomi, czy rodzina gdy wspomnisz na ten temat to powiedza ze masz swira. Bardzo dobre sa takie fora jak to miedzyinnymi, gdzie mozesz sie wypowiedziec incognito, mozesz przekazac informacje jak tam jest, nikt nie bedzie zdziwiony ze nie boisz sie smierci, a tak to uslyszysz" boj sie boga, jak mozna sie nie bac smierci"
Nasz dom znajduje sie wlasnie po tamtej stronie, tutaj jestesmy tylko by sie czegos nauczyc, cos przezyc. Wiem ze nie wszyscy jednakowo odbieraja tamta strone, ale to poprostu dlatego ze kazdy czlowiek jest inny, kazdy inazej postrzega otaczajaca go rzeczywistosc. Rowniez nie wszyscy wroca do domu, po tej stronie czeka tez ich wiele przeszkod, i zostana jako energetyczne wampiry. Dusza to jest forma energetyczna, ale do funkcjonowania potrzebna jej jest tez energia, bez energi sie wyczerpie i unicestwi.
Powinno sie na ten temat o wiele wiecej mowic, no ale ludzie sie boja z powodu negacjii tego tematu przez wiekszosc spoleczenstwa. No bo jak mozna sobie wyobrazic, ze nie moge byc dumny z tego ze mam lepszy samochod od sasiada, ze wogole jestem lepszy od innych, mam wiecej pieniedzy itp., itp. ja jest wierzacy, a ten tam niewierzacy, czyli gorszy, itp.,itp.Te wszystkie rzeczy po tamtej stronie nie sa istotne, no i przeszkadzaja w przejsciu, i powrocie do domu.

Nie, 3 lis 2019 16:51 | brak oceny

Gorki73 | Załogant

Witaj Magdo widzę, że przez Ciebie przemawia jakaś gorycz?.... nic mi do tego....ale wg. mnie nie jest to tak jak mówisz...i mógłbym się z Toba założyć, o co tylko chcesz, że gdybyś od dzisiaj czyniła każdego dnia zło wokół siebie- tak kolokwialnie mówiąc, to odczułabyś, że zaczyna Cię "gryz sumienie" -wcale nie miałabyś lżej ! Polecam Ci spróbuj przeczytać albo zapoznać się z myślą zawarta w książkach i rozmowach Ks. profesora Józefa Tischnera tu podaję ci link https://www.youtube.com/watch?v=b-SCxCqR0Rs&t=755s Wg. mnie był to jeden z najwybitniejszych współczesnych filozofów, zajmujący się często pytaniami na które Ty szukasz odpowiedzi. Pozdrawiam Cię serdecznie

Nie, 3 lis 2019 14:09 | ocena: + 3

abrovb | Załogant

Moja druga smierc kliniczna przezylem jakies 12 lat temu. Zona wezwala do mnie karetke. W zwiazku z tym ze odplywalem gdy znajdowalem sie w pozycji poziomej, Sanitäter zdecydowali sie na transport mnie w pozycji prawie pionowej.W zwiazku z tym musoeli mnie przywiazac do noszy. Pamietam jeszcze jak mnie wiazali, pozniej jak bylem juz pod notaufnahme. Ale pamietam ze jak mnie wyciagneli z karetki to wstalem z noszy i poprosilem ich o papierosa, a pozniej sam wszedlem do szpitala. Nie pamietam tylko calej drogi do szpitala, ale to nie moglo trwac dluzej niz 5 do 10 minut. Szpital jest okolo 2 km oddemnie. Wtedy przezylem po raz drugi przejscie na tamta strone, bylo podobnie jak za pierwszym razem, tylko ze wyspa byla pelna ludzi. Wszyscy ci ludzie patrzyli na mnie krzywo i mowili wracaj, nie wykonales swojego zadania. Chcac dojsc na wzgorze , by doladowac sie energia z swiatla, musialem sie przeciskac miedzy tymi ludzmi, a oni nie zachowywali sie zbyt przyjaznie, nie spotkalem tam nikogo znajomego.
Trzeci raz to bylo prawie 10 lat temu, przyjechaly do mnie 3 karetki i lekarz tzw. "Bereitschafartz". A i tak mieli ze mna problem , bo bez przerwy im odplywalem. Pamietam jak lekarz mierzacy mi dotlenienie mowil 72, 68, 64, 62. 62 to ostatnia liczba jaka zapamietalem. Pozniej zrobilo mi sie tak dobrze, jak nigdy dotat, nie musialem oddychac, nic mnie nie bolalo, bylem lekki jak powietrze. I zaczalem podroz najpierw zobaczylem cala galaktyke, pozniej caly wszechswiat. byl w ksztalcie banki mydlanej, czy balona. W pierszym odruch chcialem to wszystko zniszczyc, za te wszystkie cierpienia ktore przeszedlem, a wiedzialem ze mam taka sile by to wszystko unicestwic. Ale jak zobaczylem jakie to jest piekne, te roznokolorowe gwiazdy, mglawice, tak odrzucilem te mysl, a jeszcze jak zobaczylem na jednej z planet, przepiekne filetowe kwiaty jakich nigdy nie widzialem, czegos tak pieknego nie mozna niszczyc. Moglem odwiedzac wszystkie planety ktore chcialem. Widzialem tez ten nasz Universum w calosci, tylko w lewym dolnym rogu tego wszechsiata gwiazdy byly jakby ciemniejsze, zajmowaly teren okolo 10 % calego Universum. Wiedzialem ze tam rzadza roboty, i ten teren jest zniewolony, i to jest teren gdzie znajduje sie nasza galaktyka.
Pozniej doplywalem do wyspy po tamtej stronie. Tamta strona istnieje poza nasza rzeczywistoscia. Jakiekolwiek umiejscowienie jej w znanym nam Universum, jest niemozliwe. Doplyniecie do wyspy okazalo sie dla mnie niemozliwe, stalem w wodzie po kolana, a na brzegu byl taki tlum ludzi, nie nie bylo mozliwosci sie przez niego przesliznac. Wszyscy krzyczeli do mnie i to ze zloscia, wracaj do tamtego swiata, nie wykonales zadania ktorego sie podjales, musisz to zadanie wykonac, liczymy na ciebie. No i ocknalem sie po okolo 30 godzinach na intensywnej terapi.
Musze powiedziec ze od tej pory mam rozne widzenia, spotykam rozne istoty, w czyms na pol jawa-pol sen. Pierwsze to jeszcze na intensywnej terapi widzialem czym i jak sie mam leczyc.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Nie, 3 lis 2019 14:44 | ocena: + 2

Gorki73 | Załogant

@abrovb, Witaj bardzo mnie to cieszy to co piszesz "Ale jak zobaczylem jakie to jest piekne, te roznokolorowe gwiazdy, mglawice, " rozumiem, że dusza na tym poziomie odbiera/widzi wszelkie długości promieniowania elektromagnetycznego.....bo tu na ziemi dopiero dzięki odpowiednim filtrom na poszczególne długości fali elektromagnetycznej galaktyki i mgławice nabierają "ziemskich/nieziemskich" kolorów. Zdjęcia z teleskopu Hubla są czarnobiałe dopiero przy zastosowaniu odpowiednich zabiegów ukazują nam złożoność i piękno Wszechświata. Pozdrawiam Cię

Sob, 2 lis 2019 19:23 | ocena: + 4

abrovb | Załogant

W sumie 3 razy przezywalem smierc kliniczna. Pierwszy raz to bylo 35 lat temu, kazdy z tych przypadkow to material na jeden dosyc duzy artykol. Mialem wypadek samochodowy, jedynie co pamietam to blysk, i pozniej nic, do czasu gdy zorietowalem sie ze jade w karetce pogotowia , i wlasnie podjezdzamy pod szpital. Po tym wypadku zrobilem sie troche dziwny, najwaznejsza rzecza dla mnie to byla wiedza, pozeralem wiedze na wszystkie mozliwe sposoby, w krotkim czasie skompletowalem swoja wlasna biblioteke z ponad 1500 ksiazek, i publikacji.
Jakies 15 lat temu zaczalem odczuwac bole w klatce piersiowej w okolicy serca. Bole stawaly sie coraz bardziej nieznosny, tak ze nawet dwa ibuprofeny 800 nie pomagaly, zaczalem chodzic po lekarzach, nikt nie wiedzial skad sie ten bol bierze. W koncu stwierdzono ze to bole fantomowe. Wyczytalem ze w Krakowie jeden z wykladowcow Akademi Medycznej prowadzi regresing pod hipnoza. Umowilem sie na termin i pojechalem. Z hipnoza u mnie jest problem, nie jestem na nia zbyt podatny, ale po kilku podejsciach udalo sie. I cofnalem sie do czasu tego wypadku. Zobaczylem wypadek, i moje uderzenie klatka piersiowa w kierownice. No a pozniej tunel, i cos takiego jak wyspa, lub polwysep, widzialem trzy strony, wiec nie moge dokladnie stwierdzic. Ale umowmy sie ze to wyspa. Po lewj stronie wyspy znajdowalo sie wzgorze, o wysokosci okolo 40-50 m. Cala wyspa pokryta byla jasnozielona trawa. Na szczycie wzgorza znajdowal sie krzew 3-4m wysokosci, z krzewu tego promieniowalo swiatlo, tak jakby ten krzew plonal. Swiatlo bylo cieple i pelne energi milosci i dobra. Czulem sie tam znakomicie, nigdy nie spotkalem sie z taka iloscia milosci i dobra. Wiedzialem ze to moj dom. Wyspa byla praktycznie pusta, tylko daleko na horyzoncie widzialem kilka ludzkich sylwetek spacerujacych plaza. Wiedzialem ze musze podejsc do tego swiatla z tego krzewu. I wtedy uslyszalem ze musze wracac, poniewaz nie wykonalem zadania ktore sobie sam na siebie nalozylem przed urodzeniem.
Musze powiedziec ze te bole fantomowe zaczely slabnac, i po okolo 2 miesiacach calkowicie przeszly.
Pozniej opisze moj drugi i trzeci przypadek, kazdy jest troche inny.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Nie, 3 lis 2019 14:25 | brak oceny

magdakowalska48 | Załogant

@abrovb, szkoda ze nikt ci nie powiedzial jakie jest to zadanie

Pt, 1 lis 2019 20:10 | brak oceny

fenikste | Załogant

Pytanie nie pada od nie wiadomo kogo, w momencie śmierci klinicznej i każdej innej śmierci , świadomość wykształcona od urodzenia pomału łączy się z duszą która wybrała to ciało, pytanie jest od podświadomości jako siły sprawczej w kierunku świadomości jako siły wykonawczej i decydującej.

By to zobrazować potrzebne są rysunki z opisem.
Obieg duszy to jedno a konstrukcja duszy drugie.
Przy drugim nikt się nie zagłębia a szkoda.

Pt, 1 lis 2019 11:25 | brak oceny

magdakowalska48 | Załogant

kiedy ja umre odejde w ciemnosc a nie do swiatla bo to jest falszywe swiatlo. jesli zostane w swietle to zostane zreinkarnowana a ja tego nie chce. wracac na ziemie do swojego obecnego ciala tez nie chce. rozwiazanie jest w przeciwienstwie. jesli chcesz sie uwolnic z kola karmy idz w ciemnosc jak najdalej od swiatla

Rozwiń odpowiedzi (3)

Pt, 1 lis 2019 12:41 | brak oceny

Fisher | Załogant

@magdakowalska48,

a co jest w tej ciemności?

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pt, 1 lis 2019 13:56 | ocena: -3

fenikste | Załogant

@Fisher, Dla duszy Ziemskiej nierozwiniętej koniec istnienia świadomego i energetycznego , dusza wyłącza się.

Pt, 1 lis 2019 17:51 | ocena: + 1

SovietVixen | Załogant

@Fisher, Coś w rodzaju jedności z wszechrzeczą. Z perspektywy ego jest to samobójstwo, tak jak powiedział fenikste.

Pt, 1 lis 2019 14:01 | ocena: -2

fenikste | Załogant

@magdakowalska48, Istotnie reinkarnacja nie jest już wymuszana, droga w ciemność to jak samobójstwo dla niedoświadczonej duszy , co do ciała są inne miejsca nie tylko ziemskie źródła, więc zamiast kończyć egzystencję warto poprosić o inne miejsce , jest ich wiele.

Jeśli dusza nie chce tu wracać jest alternatyw mnóstwo. Przypuszczam jednak że gdy zobaczysz i dowiesz się po śmierci dlaczego tak a nie inaczej będziesz ciekawa końcowego rezultatu dla Ziemi.

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pt, 1 lis 2019 17:50 | ocena: + 2

SovietVixen | Załogant

@fenikste, Dokładnie, jest przecież całe multiwersum. A ciemność to jedność ze wszystkim, czyli koniec świadomości indywidualnej.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 1 lis 2019 20:02 | ocena: -5

fenikste | Załogant

@SovietVixen, Dusza planety nie jest w stanie przebyć pustki międzygalaktycznej , istotnie multiversum to multigalaktyczna konstrukcja , stąd bierze się również podróż w czasie , niejako to podróż w przestrzeni, jednak życia jest dużo więcej można to rozrysować i rozpisać, jednak jest to zbędne, żadna dusza nie opuści własnej galaktyki.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 2 lis 2019 00:03 | ocena: + 4

SovietVixen | Załogant

Szczerze to wątpię że obiekt duchowy może podlegać fizycznym ograniczeniom, jakim jest odległość

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 2 lis 2019 17:23 | ocena: -2

fenikste | Załogant

@SovietVixen, słabe dusze planet posiadają ograniczenia odleglości by nie kolidować z innymi

Rozwiń odpowiedzi (1)

Nie, 3 lis 2019 14:04 | ocena: + 1

SovietVixen | Załogant

Kolizja to zjawisko fizyczne

Nie, 3 lis 2019 14:20 | ocena: -1

magdakowalska48 | Załogant

@fenikste, ale to moje zycie i ja decyduje nie ty

Pt, 1 lis 2019 23:06 | ocena: + 1

KW1975 | Załogant

@magdakowalska48,
Kochana Magdo,
Nie mam pojęcia, co przeżyłaś w życiu, że masz takie podejście do kwestii inkarnacji. Być może spotkało cię coś strasznego w obecnym życiu, a być może coś strasznego zrobiłaś ty i boisz się doświadczyć karmy w kolejnym wcieleniu na własnej skórze... Cokolwiek by to nie było (nie mnie oceniać) możesz całkowicie zmienić zdanie stykając się z przepozytywnym światłem miłości po tamtej stronie (skąd masz pewność, że fałszywym???).
Jeśli teraz czynimy zło, wciąż mamy czas by to odwrócić, by się opamiętać. Jeśli nawet w przyszłym wcieleniu przyjdzie ci "odpokutować" za swoje występki, to i tak wyjdziesz na prostą, bo się w końcu opamiętałaś i zrozumiałaś sens reinkarnacji i samodoskonalenia.
A jeśli narzekasz na swój obecny podły los - weź pod uwagę, że może właśnie cierpisz za uczynki popełnione w poprzednim wcieleniu! Przejdź przez swój żywot, z godnością przyjmując ciosy, bo to one prowadzą do doskonałości. Nie: łatwe, piękne, bogate, dostatnie życie w glorii i chwale, tylko prawda stanowiąca, że "karma wykuwa się w cierpieniu".
KOCHAM CIĘ, BLISKA MI ISTOTO i bardzo bym chciał byś zrozumiała, że ucieczka nigdy do niczego nie prowadzi...

Rozwiń odpowiedzi (2)

Sob, 2 lis 2019 00:06 | ocena: + 3

SovietVixen | Załogant

@KW1975, Ja tam popieram Magde. Walić ten świat, przeklęta planeta i tyle.

Rozwiń odpowiedzi (2)

Sob, 2 lis 2019 15:12 | ocena: + 4

sedarpl | Załogant

@SovietVixen,
Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś oprócz "przeklęta planeta".
To nie planeta jets taka a nie inna, to ludzie są tacy jacy są !!

Sob, 2 lis 2019 17:26 | ocena: -1

fenikste | Załogant

@SovietVixen, jak widać podejścia można mieć różne ale istotnie siła to stawianie czoła istnieniu , szkoda że nie moge opisać budowy duszy dalej , no nie mogę

Nie, 3 lis 2019 14:22 | ocena: -1

magdakowalska48 | Załogant

@KW1975, nie wierze w karme. wierze za to w scenariusz zycia. czy aktor ktory gra zla postac jest karany po skonczeniu zdjec? nie. on dostaje brawa i pieniadze. w filmie jest ukarany ale to fikcja. nasze zycie to taki film. po smierci nikt nas nie karze. karma to taki sam wymysl jak niebo albo pieklo po to aby trzymac dusze w strachu i ryzach

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ekipa FN ponownie na pokładzie okrętu Nautilus!

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 23:04 | Dnia 12.12.2019 (dzisiaj) W Starachowicach został zauważony obiekt przypominający swoim kształtem ufo .Obiekt poruszał się wolno w  dół. Na początku była widoczna tylko biała kula po czym zauważalne było na jej szczycie coś czarnego  . Wykonane zostały tylko 3 zdjęcia bo obiekt nagle zniknął za chmurami . Zdjęcie zostało wykonane w zbliżeniu X8 (telefonem xiaomi redmi note 7 potem jeszcze raz zbliżone )  Co ciekawe dnia 18.08.2019 W Starachowicach kilometr od lotniska został...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

Symulacja zderzenia Ziemi z asteroidą

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.