Dziś jest:
Wtorek, 4 sierpnia 2020

"Podróżować, doznawać wrażeń i uczyć się - znaczy żyć." Szerpa Tenzing


#30 października 2017 Moje poprzednie wcielenie? W momencie śmierci miałem marzenie...

Mam trochę żal do siebie, że tak rzadko aktualizuję „Dziennik Pokładowy” i będę starał się robić to częściej - obiecałem to sobie solennie. Na moje usprawiedliwienie powiem tylko, że naprawdę spraw mam tyle, że nie wiem – jak to się popularnie mówi – „w co ręce włożyć”. Wiele rzeczy ważnych przegrywa z rzeczami ważniejszymi, a jedną z nich są właśnie wpisy w „Dzienniku Pokładowym”, na które czeka – wiem o tym! – całkiem spora gromadka osób.


Zmagam się teraz z ciężką infekcją bakteryjną gardła, w walce z którą musiałem sięgnąć już po drugi antybiotyk. Ostatnio zastanawiałem się nad tym, co by było, gdybym żył nie w roku 2017, ale np. w 1917, czyli sto lat wcześniej. Wtedy antybiotyków nie było, więc musiałbym ratować się metodami konwencjonalnymi (bańki, leżenie przy piecu). Czy bym wyszedł żywy z takiej infekcji? Obawiam się, że nie miałbym szans. Jakże często zapominamy o tym, jakim błogosławieństwem dla nas jest życie w czasach zaawansowanej medycyny, kiedy bolący ząb nie oznacza utraty przytomności z bólu u okolicznego kowala, a jedynie kilka prostych zabiegów ze znieczuleniem w sterylnym gabinecie stomatologicznym… Uwierzcie mi – wielokrotnie w ciągu dnia dziękuję Bogu za to, że żyję teraz, a nie na przykład sto lat wcześniej. Jest dla mnie oczywiste, dlaczego w tamtych czasach tak niewiele osób dożywało wieku 40 lat! Wtedy każda nawet najbardziej drobna infekcja płuc mogła oznaczać jedno – wyrok śmierci.

Ale obiecałem opowiedzieć wam o moim poprzednim wcieleniu, a raczej wcieleniach. Kiedy byłem jeszcze młodym człowiekiem nie zdawałem sobie sprawę z tego, że tak dziwne sny czy jakieś „mgliste i dziwne wspomnienia” mogą być śladami po poprzednich moich „przygodach na trzeciej planecie od Słońca”. Istnienie reinkarnacji stało się dla mnie oczywiste dopiero pod koniec lat 80-tych, kiedy już byłem na studiach, ale już wcześniej opowiadałem moim bliskim o tym, że mam wrażenie, jakbym „kiedyś był na ziemi jako inna osoba”. Z czasem zacząłem mieć pewność, że to są po prostu obrazy z moich poprzednich żyć. Dziwicie się, że piszę w liczbie mnogiej? Tak, gdyż moim zdaniem mam w miarę wyraźne wspomnienia po kilku z nich. W jednym z moich poprzednich żywotów – jestem o tym przekonany – byłem nawet całkiem znaną osobą, ale to zostawmy może na inną okazję.

Opiszę wam dzisiaj dziwne wspomnienie z życia, kiedy zginąłem na ostatniej wojnie, czyli tzw. Drugiej Wojnie Światowej. Byłem nikim, absolutnie nic nieznaczącą postacią. Ot – szarym żołnierzem, który wbrew własnej woli został wciągnięty w morderczy wir pełen śmierci i krwi. Nie chciałem walczyć, nie chciałem nikogo zabijać - chciałem do domu, do rodziców... Pamiętam bardzo dużo, gdyż te obrazy pojawiały się w moich snach od małego dziecka, a wracając czasami nawet teraz.


Huk, lęk, przerażające myśli o zaniepokojonych moim losem rodzicach – to wszystko dobrze pamiętam, ale najciekawszy był moment ostatni, kiedy już gasło we mnie życie po tym, jak zostałem ciężko ranny. Miałem sny, w których widziałem siebie żegnającego się z przyjacielem, moim kompanem. I już w ostatnich minutach bardzo prosiłem Boga, abym kiedyś... miał możliwość dowiedzieć się, po co to wszystko było, a także poznać największe tajemnice tego świata.

Nie chciałem umierać – chciałem odwiedzić różne miejsca na świecie, badać najciekawsze zagadki, przybliżyć się do prawdy o sensie życia, a ja… po prostu gasłem. Bez sensu. Bez celu. Samotnie. Jestem pewien, że miałem wtedy najwyżej 20 lat.

Mam dziwne przekonanie, że ta moja prośba do Boga w ostatnich chwilach życia została wysłuchana i dziś jako Kapitan Okrętu Nautilus spełniłem swoje wielkie marzenie z poprzedniego życia. Przeczytałem chyba wszystko o Drugiej Wojnie Światowej i o tym nieszczęsnym incydencie, w którym – mam przekonanie graniczące z pewnością – zakończyłem swoje ziemskie życie. Aby nie było jednak zbyt smutno dodam, że dziś z moją wiedzą na temat spraw „życia duszy i śmierci fizycznej” patrzę na to wszystko z lekkim uśmiechem i w miarę pogodnie dziękując Stwórcy za okazaną mi łaskę i spełnienie prośby.

Na koniec tego krótkiego wpisu jeszcze mała ciekawostka z cyklu „każdy z nas ma zdolności telepatyczne”. Kilka tygodni temu podczas pobytu w Bazie FN wybrałem się na wycieczkę rowerową. Odkryłem właśnie wspaniałą trasę prowadzącą do bardzo malowniczego miejsca nad Wisłą, pogoda była wspaniała – ostatnia ciepła sobota tej jesieni, więc byłem najszczęśliwszym człowiekiem na naszej planecie, a w każdym razie na pewno jednym z „dziesięciu najszczęśliwszych”.

Jadę i nagle przed oczami staje mi moja znajoma z południa Polski. Dosłownie ją widzę gdzieś „w głębi duszy”, zaczynam myśleć, co u niej słychać, czy to, czy tamto – normalnie, jak w takich sytuacjach. Po przejechaniu ok. 10 kilometrów postanowiłem sobie zrobić mały przystanek na kawę. Z ciekawości sięgnąłem po telefon i jakieś było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że kilkadziesiąt minut wcześniej, kiedy tak nagle „zobaczyłem w mojej głowie jej obraz” ta osoba wysłała mi SMS! Byłem tym faktem naprawdę poruszony, gdyż ta chwila to taki mój mały dowód na istnienie telepatii lub – bardziej oględniej mówiąc – pozazmysłowego odbierania wiadomości. Jesteśmy wszyscy połączeni wielką, niewidzialną siecią. Każde dotknięcie nici tej sieci w jednej części wszechświata wpływa na wszystkie elementy znajdujące się w nim… wszystko bowiem jest jednością.

Na pamiątkę tego małego „cudownego momentu podczas rowerowej wycieczki” zachowałem sobie nawet treść tego SMS-a. Niech to będzie mój mały „dowód”! ;)

 

 

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Poniedziałek, 3 sierpnia - ponownie na pokładzie okrętu Nautilus. Dziękujemy wszystkim za spotkanie w Opolu Lubelskim - zaczynamy nadrabiać małe zaległości spowodowane wyjazdem.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 29 lip 2020 14:16 | Moja żona zauważyła bardzo jasny obiekt na niebie - przez to samo okno co 23 lipca (a tą historię wysłałem wczoraj do Was). Ale to nie było to samo co widziała tego 23 lipca. Więc 27 lipca. po godzinie 10, moja żona spostrzegła jak coś się szybko (i wysoko) przemieszcza ponad drzewami. Trwało to gdzieś, jak sama powiedziała '6 sekund'.Wzrok skupiła na tym jasnym punkcie i sama ruszyła w kierunku okna - cały czas patrzyła jak się on przemieszcza ale kiedy była już przy oknie to obiekt...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 maja 2020 | Miałem zabawne spotkanie z moim wiernym słuchaczem sprzed lat. Wtedy młodym chłopakiem, a dziś poważnym panem z rodziną, dziećmi i siwiejącymi skroniami. Dopiero patrząc na niego zobaczyłem dyskretny urok upływu czasu, który dotyczy przecież każdego z nas. Zadał mi ciekawe pytanie... Panie Robercie, jak można utrzymać pasję przez tyle lat? Przecież reszta pasjonatów panu podobnych dawno odpadła od...

czytaj dalej

FILM FN

KRZYSZTOF JACKOWSKI O SCENARIUSZACH WYDARZEŃ - 23 lipca 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.