Dziś jest:
Wtorek, 25 lutego 2020

Jeśli kontakt z obcymi cywilizacjami jest czymś 'z dalekiej przyszłości', to w takim razie czym są relacje ludzi bardzo często dojrzałych, rozsądnych i wiarygodnych, którzy przeżyli Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia?
/Artur C. Clark/


#30 października 2017 Moje poprzednie wcielenie? W momencie śmierci miałem marzenie...

Mam trochę żal do siebie, że tak rzadko aktualizuję „Dziennik Pokładowy” i będę starał się robić to częściej - obiecałem to sobie solennie. Na moje usprawiedliwienie powiem tylko, że naprawdę spraw mam tyle, że nie wiem – jak to się popularnie mówi – „w co ręce włożyć”. Wiele rzeczy ważnych przegrywa z rzeczami ważniejszymi, a jedną z nich są właśnie wpisy w „Dzienniku Pokładowym”, na które czeka – wiem o tym! – całkiem spora gromadka osób.


Zmagam się teraz z ciężką infekcją bakteryjną gardła, w walce z którą musiałem sięgnąć już po drugi antybiotyk. Ostatnio zastanawiałem się nad tym, co by było, gdybym żył nie w roku 2017, ale np. w 1917, czyli sto lat wcześniej. Wtedy antybiotyków nie było, więc musiałbym ratować się metodami konwencjonalnymi (bańki, leżenie przy piecu). Czy bym wyszedł żywy z takiej infekcji? Obawiam się, że nie miałbym szans. Jakże często zapominamy o tym, jakim błogosławieństwem dla nas jest życie w czasach zaawansowanej medycyny, kiedy bolący ząb nie oznacza utraty przytomności z bólu u okolicznego kowala, a jedynie kilka prostych zabiegów ze znieczuleniem w sterylnym gabinecie stomatologicznym… Uwierzcie mi – wielokrotnie w ciągu dnia dziękuję Bogu za to, że żyję teraz, a nie na przykład sto lat wcześniej. Jest dla mnie oczywiste, dlaczego w tamtych czasach tak niewiele osób dożywało wieku 40 lat! Wtedy każda nawet najbardziej drobna infekcja płuc mogła oznaczać jedno – wyrok śmierci.

Ale obiecałem opowiedzieć wam o moim poprzednim wcieleniu, a raczej wcieleniach. Kiedy byłem jeszcze młodym człowiekiem nie zdawałem sobie sprawę z tego, że tak dziwne sny czy jakieś „mgliste i dziwne wspomnienia” mogą być śladami po poprzednich moich „przygodach na trzeciej planecie od Słońca”. Istnienie reinkarnacji stało się dla mnie oczywiste dopiero pod koniec lat 80-tych, kiedy już byłem na studiach, ale już wcześniej opowiadałem moim bliskim o tym, że mam wrażenie, jakbym „kiedyś był na ziemi jako inna osoba”. Z czasem zacząłem mieć pewność, że to są po prostu obrazy z moich poprzednich żyć. Dziwicie się, że piszę w liczbie mnogiej? Tak, gdyż moim zdaniem mam w miarę wyraźne wspomnienia po kilku z nich. W jednym z moich poprzednich żywotów – jestem o tym przekonany – byłem nawet całkiem znaną osobą, ale to zostawmy może na inną okazję.

Opiszę wam dzisiaj dziwne wspomnienie z życia, kiedy zginąłem na ostatniej wojnie, czyli tzw. Drugiej Wojnie Światowej. Byłem nikim, absolutnie nic nieznaczącą postacią. Ot – szarym żołnierzem, który wbrew własnej woli został wciągnięty w morderczy wir pełen śmierci i krwi. Nie chciałem walczyć, nie chciałem nikogo zabijać - chciałem do domu, do rodziców... Pamiętam bardzo dużo, gdyż te obrazy pojawiały się w moich snach od małego dziecka, a wracając czasami nawet teraz.


Huk, lęk, przerażające myśli o zaniepokojonych moim losem rodzicach – to wszystko dobrze pamiętam, ale najciekawszy był moment ostatni, kiedy już gasło we mnie życie po tym, jak zostałem ciężko ranny. Miałem sny, w których widziałem siebie żegnającego się z przyjacielem, moim kompanem. I już w ostatnich minutach bardzo prosiłem Boga, abym kiedyś... miał możliwość dowiedzieć się, po co to wszystko było, a także poznać największe tajemnice tego świata.

Nie chciałem umierać – chciałem odwiedzić różne miejsca na świecie, badać najciekawsze zagadki, przybliżyć się do prawdy o sensie życia, a ja… po prostu gasłem. Bez sensu. Bez celu. Samotnie. Jestem pewien, że miałem wtedy najwyżej 20 lat.

Mam dziwne przekonanie, że ta moja prośba do Boga w ostatnich chwilach życia została wysłuchana i dziś jako Kapitan Okrętu Nautilus spełniłem swoje wielkie marzenie z poprzedniego życia. Przeczytałem chyba wszystko o Drugiej Wojnie Światowej i o tym nieszczęsnym incydencie, w którym – mam przekonanie graniczące z pewnością – zakończyłem swoje ziemskie życie. Aby nie było jednak zbyt smutno dodam, że dziś z moją wiedzą na temat spraw „życia duszy i śmierci fizycznej” patrzę na to wszystko z lekkim uśmiechem i w miarę pogodnie dziękując Stwórcy za okazaną mi łaskę i spełnienie prośby.

Na koniec tego krótkiego wpisu jeszcze mała ciekawostka z cyklu „każdy z nas ma zdolności telepatyczne”. Kilka tygodni temu podczas pobytu w Bazie FN wybrałem się na wycieczkę rowerową. Odkryłem właśnie wspaniałą trasę prowadzącą do bardzo malowniczego miejsca nad Wisłą, pogoda była wspaniała – ostatnia ciepła sobota tej jesieni, więc byłem najszczęśliwszym człowiekiem na naszej planecie, a w każdym razie na pewno jednym z „dziesięciu najszczęśliwszych”.

Jadę i nagle przed oczami staje mi moja znajoma z południa Polski. Dosłownie ją widzę gdzieś „w głębi duszy”, zaczynam myśleć, co u niej słychać, czy to, czy tamto – normalnie, jak w takich sytuacjach. Po przejechaniu ok. 10 kilometrów postanowiłem sobie zrobić mały przystanek na kawę. Z ciekawości sięgnąłem po telefon i jakieś było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że kilkadziesiąt minut wcześniej, kiedy tak nagle „zobaczyłem w mojej głowie jej obraz” ta osoba wysłała mi SMS! Byłem tym faktem naprawdę poruszony, gdyż ta chwila to taki mój mały dowód na istnienie telepatii lub – bardziej oględniej mówiąc – pozazmysłowego odbierania wiadomości. Jesteśmy wszyscy połączeni wielką, niewidzialną siecią. Każde dotknięcie nici tej sieci w jednej części wszechświata wpływa na wszystkie elementy znajdujące się w nim… wszystko bowiem jest jednością.

Na pamiątkę tego małego „cudownego momentu podczas rowerowej wycieczki” zachowałem sobie nawet treść tego SMS-a. Niech to będzie mój mały „dowód”! ;)

 

 

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] Miałam kilka dni temu sen. W tym śnie widziałam UFO. Pisałam kiedyś do Was o tym, że często śnią mi się katastrofy samolotów, które się sprawdzają. Ostatnio śniły mi się pojazdy UFO niemal identyczne od przedstawionego przez Was patentu z USA. Wyglądały tak samo z tymże kształt był nie tylko trójkątny, ale bardziej przypominał grot strzały ze zdobieniami. Może też ostrze noża taktycznego. Pojazdy były czarne, z tym święcącym czymś po środku. Z jednego jakby wyłoniło się ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 19 luty 2020 11:11 | Dzień dobry , Dziś w godzinach wieczornych około 19 , widziałam na niebie dziwny świecacy punk na zachodzie. Z poczatku myslalam że to Syriusz ale wydawal sie byc za nisko. Z zaciekawieniem obserwowalam ta pseudogwiazde okolo 30 min i zauwazylam ze zmienila polozenie o kilka centymetrow ( w moim ) odniesieniu. Świeciła jasnym światłem [...]

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 26 grudnia 2019 | Tragedią naszej planety są religie, gdyż religia opiera się na wierze, a sprawy związane z duchowością są wiedzą. Ale i tak jest gorzej, gdyż dogmaty głównych religii są całkowicie fałszywe i przekonują ludzi, że Ziemia jest tylko przystankiem w drodze do raju.

czytaj dalej

FILM FN

OBIEKT UFO OBOK STACJI ISS - luty 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.