Dziś jest:
Środa, 20 listopada 2019

Życie to puzzle. (...) Układamy je. Jeszcze brakuje tylu kawałków. Może nie widzimy, jaki obraz z nich powstanie. Prawdopodobnie nigdy nam się to nie uda, bo sami jesteśmy częścią tego obrazu.
Stefan Casta - Gra w śmierć


#30 listopada 2010 30 listopada 2010

Czytaliście informacje opublikowane przez portal „Wikileaks”? Jeśli nie, to polecam każdemu, gdyż naprawdę jest to zajmująca lektura. Po pierwsze są tam setki dokumentów (mają być wkrótce tysiące), które są przejmująco i rozbrajająco prawdziwe – nikt tego faktu nawet przez chwilę nie zakwestionował. Po drugie są obarczone klauzulą „top secret” i absolutnie pokazują nawet najbardziej tajne elementy amerykańskiej polityki zagranicznej, a także kulisy pracy „tajnych służb”. Po trzecie wreszcie pokazują niezbicie, że jeden szaleniec w systemie jest w stanie ujawnić „wszystko wszystkim” i nikt, ani nic go przed tym nie powstrzyma.

Stany Zjednoczone jako światowe mocarstwo otrzymało potężny cios, który sprawi, że jego pozycja stanie się o wiele niższa, sieć kontaktów będzie odbudowywana latami, Chiny czy Rosja odzyskają wiele „wcześniej utraconych przyczółków”, a więc publikacja Wikileaks jest klęską USA, jakiej nie było w 200 letniej historii amerykańskiej dyplomacji.

Piszę to na wszelki wypadek, aby nie rozległy się mysie popiskiwania wszelkich „spisko-nawiedzeńców”, że owa  publikacja to też „spisek”, że jest „drugie dno” i tak dalej – tutaj nie ma żadnego drugiego dna, co widać już po nawet bardzo pobieżnym przejrzeniu tych dokumentów. Jest totalna klęska, a jeśli ktoś w to nie wierzy, polecam lekturę materiałów z Wikileaks. Ale sprawa jest fascynująca z wielu powodów.

Kiedy zacząłem głośno mówić o teoriach spiskowych dotyczących 11 września 2001 nazywając je stertą zdziecinniałych głupot wymyślonych przez nastoletnich cwaniaków z NYC od samego początku zwracałem uwagę na fenomenalnie ważną rzecz wysadzającą ową „inside job theory” w powietrze.

Nie trzeba tu wcale analizować „dziury za małej w Pentagonie” i przytaczać relację ośmiuset świadków widzących „lecący w kierunku Pentagonu samolot, a nie żaden – na miłość boską – „pocisk”, nie trzeba wyśmiewać głupiutkich jak „znoszone trampki” nastoletnich autorów owej teorii, którzy w wywiadach na lewo i prawo trąbili, że „oni nie interesują się relacjami świadków i z nikim nie rozmawiali, bo… nie widzą takiej potrzeby”. Oczywiście to głąby do n-tej potęgi i to jest poza dyskusją, ale tak naprawdę to wszystko nie jest konieczne do tego, aby tę całą chorą spiskową brednię „wybielającą islamskich terrorystów” sprowadzić tam, gdzie jest jej miejsce od samego początku. Co trzeba zrobić? Wystarczy powiedzieć jasno: taka operacja „wysypałaby się” na sto tysięcy sposobów. Niemożliwością jest, aby jakiś „świr” zaplątany w jakiś dział „tajnych służb” nie poleciał w te dyrdy do mediów i nie wykablował prawdy, a jeszcze – jako gratis – nie dorzucił w pakiecie „kilkuset dokumentów”.

Zwracałem już wcześniej uwagę, że miłośnicy teorii spiskowej „Bush na Busha rusza” mimo pozornej nienawiści wobec służb specjalnych USA (uch… jak oni nienawidzą tych przeklętych zniewalających wolny świat agentów czy innych szelm z „tajnych organizacji”!) tak naprawdę są przed nimi na kolanach przypisując im nadnaturalne cechy.

W tych teoriach to „superludzie”, pociągający za sznurki, zwarci jak „bataliony SS”, bez mrugnięcia oka „dla kasy i Bóg jeden raczy widzieć jakiej władzy” uczestniczący w operacjach, które żywcem spalają ich rodaków w wieżach WTC. Ludzie płonąc oblani paliwem lotniczym skaczą z wież w ten sposób popełniając samobójstwo? A taki agent „się tylko uśmiecha”, bo wie, że zyskał „trochę kasy na koncie”, że jego tajna organizacja w ten sposób „zyska trochę władzy”. Piszę o tym, aby wykazać, jak bardzo dziecinne i oderwane od życia jest tego typu myślenie, jak ludzie ślepo wierzący w „operacje tajnych służb” nie mają pojęcia, jak wygląda „zwykła ludzka rzeczywistość”. Powtarzałem to tysiąc razy i będę powtarzał tysiąc razy po raz kolejny: nie było, nie ma i nie będzie nigdy takiej możliwości, aby coś robione przez dużą grupę ludzi nie wyszło na jaw, gdyż zawiedzie „jakiś element w systemie”, że znajdzie się „jakiś świr”, który pogna do Wikileaks i nie „przekaże dokumentów”. Stąd Al-Kaida ma tyle problemu z dziesiątkami byłych „bojowników Allacha”, którzy kablują ile wlezie swoich dawnych kompanów. Mam całą półkę książek z ich relacjami dotyczącymi kulis ataków 11 września, które pokazują nawet najbardziej drobne elementy tej układanki (polecam znakomitą książkę Terry`go Mcdermott`a  „Perfect Soldiers: The 9/11 Hijackers: Who They Were, Why They Did It” będącą znakomitą kompilacją tych relacji).

Tymczasem skoro przez 9 lat od czasu ataków 11 września nie zgłosił się nikt (całkowite, kosmiczne, absolutne zero!) z uczestników operacji „Bush na Busha rusza dla kasy i władzy że aż hulaj dusza”, to znaczy, że jest to po prostu… stek zdziecinniałych pierduł do n-tej potęgi. Bo taką operację nie da się zrobić grupą „ja ze szwagrem”, ale wielką mistyfikację może zrobić tylko wielka armia ludzi. I zawsze „znajdzie się w takiej armii ludzi świr”, który z tego czy innego powodu wszystko wykabluje. Mediom lub innym wywiadom. Ostatnie 9 lat i brak „takich wariatów” w sprawie 11 września jest miliard bardziej istotny, niż kolejne idiotyzmy o „dziurze za małej” czy „paszportach terrorystów”. I to powinno zamknąć wszelką dyskusję raz zawsze. Ale… spójrzmy na to, co może wywołać tylko uśmiech politowania na twarzy, czyli publikację Wikileaks.

Człowiekiem, który „zatrząsł w posadach kulę ziemi” okazał się 22-latek, starszy szeregowiec Bradley Manning, 22-letni analityk z bazy USA pod Bagdadem. Dlaczego to zrobił? Do końca nie wiadomo. Może dlatego, aby trochę „ponabijać się” z wielkich tego świata? Grunt, że zrobił to skutecznie. Przy okazji wplątał w tę historię niejaką „Lady Gagę”, gdyż Manning kopiował raporty na dyski z nalepkami tej „idolki POP”.

Skopiował rzecz bez precedensu: poufne raporty z całego świata tysięcy amerykańskich urzędników i wojskowych. I tak „mamy na talerzu” całą tajną maszynerię organizmu, który nazywa się „Stany Zjednoczone Ameryki Północnej”. Jaki obraz się z tego wyłania? Niesłychanie zabawny. Zacznijmy od tego, że przede wszystkim razi owa „nieporadność i pokraczność służb specjalnych”, o czym już wcześniej pisałem wielokrotnie. A więc nie żadne „terminatory precyzyjnego zła i tajnej kreciej roboty”, ale śmieszni faceci z kłopotami z żonami i córkami, którzy nawzajem podkładają sobie świnie, którzy mają kłopoty z zastawkami serca, a w ogóle, to myślą poważnie, aby „rzucić w diabła tajne służby i zająć się biznesem”, bo pieniądze w CIA coraz gorsze (jeden z autentycznych dokumentów zawiera takie skomlenia).

Założyciel Wikileaks Julian Assange, fot. AFPJest tam wiele przeróżnych osobistych wycieczek pod adresem światowych przywódców (zresztą bardzo słusznych), ale przede wszystkim wyziera z tego owa bezradność, która cechuje każdą większą organizację. Niby są „jakieś naciski w sprawie tarczy antyrakietowej”, ale to wszystko okazuje się jedynie jakąś pokraczną rozmową „agenta-dyplomaty” z jakimś politykiem. Wiele dokumentów pokazuje, że nikt tak naprawdę nad tym nie panuje mimo superkomputerów, gdyż po prostu to jest… nie do opanowania.

W ujawnionej korespondencji jest mnóstwo o Al-Kaidzie i jej całkowitej bezkarności, a także nieskuteczności owej „wojny z terroryzmem”, gdyż jeden islamski terrorysta może pokrzyżować plany nawet całej armii agentów, jeśli po prostu wysadzi się osobiście w jakimś „strategicznym punkcie” miasta. Amerykańskie tajne służby są takie same jak w innych państwach na świecie – ich „tajność” jest dziurawa jak sito, a prawdziwy obraz żałosny i smutny w bezradności.

Kończąc temat publikacji „WikiLeaks” powiem, że wiele dokumentów potwierdziło to, co wcześniej sygnalizowali specjaliści od światowego islamskiego terroryzmu, a więc na przykład finansowanie Al.-Kaidy przez nawiedzonych i bajecznie bogatych szejków z Arabii Saudyjskiej. Są też rzeczy, które mnie zaskoczyły. Choćby to, że Turcja słała pieniądze dla ekip fundamentalistów z Syrii, którzy w Iraku przeprowadzali zamachy bombowe na ludność cywilną… smutne to, gdyż potwierdza wcześniejsze obawy o naszego „tureckiego sojusznika” z Unii Europejskiej. Ale dość o tym.

Świat się trzęsie w posadach ze śmiechu nad „tajną dokumentacją USA”, a tymczasem śnieg pokrył całą Polskę. Jest to o tyle ważna informacja, że czeka mnie i moich przyjaciół odśnieżanie terenu Bazy FN, aby można tam było zaparkować samochody. Śnieg zawsze na początku oznacza chwilę radości, a potem już tylko kłopoty. Zresztą – ta zasada nie dotyczy wyłącznie śniegu…

 

 
szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Zapraszamy do najnowszego Live-Czatu FN! Przedstawimy najnowsze informacje w sprawie kilku wybranych naszych projektów, a także postaramy się odpowiedzieć na wybrane pytania naszych sympatyków. Do usłyszenia 1 grudnia o godz. 10.00 rano !

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

[...] Droga Fundacjo, [...] przyjmijcie proszę najszczersze życzenia wszelkiej pomyślności. Życzę Wam, abyście mieli w nadmiarze czasu, tak abyście mogli zrealizować wszystkie projekty, jakie tylko chcecie! Życzę, aby serwery, na których są Wasze strony internetowe, nigdy się nie psuły. Szczerze Wam życzę, aby w Waszym otoczeniu były same życzliwe osoby, a może raczej same życzliwe istoty :). Mam nadzieję, że Wasza przygoda na pokładzie Nautilusa będzie dla Was zawsze źródłem życiowej satysfakcji...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 8 lis 2019 08:51 | [wiadomość dostaliśmy 7 listopada 2019] godzina około 17;20 przedmieście Jarocina dwa białe światła na niebie działo się coś może co mogło by to wytłumaczyć ? 4 świadków punkty znikły w dosłownie jednej chwili masakra proszę o kontakt co to mogło być może dostaliście podobne zgłoszenie ??

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

UFO NA BARLINKIEM - 24 czerwca 2019

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.