Dziś jest:
Piątek, 23 stycznia 2026
Przylatują do nas i obserwują nas. Rozmawiałem z setkami wiarygodnych ludzi, którzy mieli z NIMI kontakt. Dysponują techniką nie do objęcia ludzkim umysłem, ale ona ich nie interesuje. ICH interesuje tylko i wyłącznie duchowość. Dziwią się, że ludzie pytają o jakiś napęd czy statek... dla NICH są to rzeczy trzeciorzędne.
/Budd Hopkins, amerykański badacz UFO 1931 – zm. 2011/
Wyślij do nas swoje pytanie - kliknij, aby rozwinąć formularz
Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl
czytaj dalej 
[..] Czy widzieliście nagranie samolotu Air India? Tuż przed katastrofą było widziane obok tego samolotu UFO. [...]

Zgodnie z relacjami, na filmie widać fragment oderwanej części kadłuba — prawdopodobnie drzwi awaryjne — które odpadły z samolotu tuż przed wybuchem i katastrofą. Świadek, który przeżył (siedział obok tych drzwi), wspomina, że mogły one odegrać kluczową rolę w jego ucieczce
Oficjalne źródła wykluczyły uderzenie ptaka oraz sabotaż
Wczesny raport wskazywał na celowe przełączenie zasuw paliwowych obu silników — mogą to być działania o charakterze wewnętrznym (funkcyjny błąd lub coś gorszego)
Na nagraniach widać również wysunięcie się Ram Air Turbine (mały awaryjny generator powietrzny), co potwierdza awarię obu silników tuż po starcie
Badacze lotów spekulują, że obiekt wystający na filmie to właśnie RAT — aktywowany przy całkowitej awarii silników — co potwierdza (choć nie jednoznacznie) teorię o podwójnej awarii tuż po oderwaniu się od ziemi
Sama sekwencja oderwania drzwi może tłumaczyć, jak udało się uratować jednego pasażera
Widoczny na filmie odrywający się fragment kadłuba/drzwi awaryjne to nie UFO, ale część samolotu – fragment prawdopodobnie oderwany w bezprecedensowej chwili awaryjnej. W najnowszej narracji badawczej wygląda na to, że doszło do celowego przycięcia paliwa w obu silnikach, co wywołało następujący po nim łańcuch wydarzeń: podcięcie mocy, wysunięcie RAT, oderwanie drzwi i ostateczny upadek. Ten dramatyczny ciąg próbuje wyjaśnić, jakie przyczyny doprowadziły do katastrofy
Niezwykłe, że katastrofę przeżył jeden człowiek.
Historia obywatela brytyjskiego Vishwashkumara Ramesha z Leicester, który siedział na miejscu 11a, był jedynym ocalałym i wyszedł z niej zaledwie z kilkoma zadrapaniami, jest naprawdę zdumiewająca.

I jeszcze przerażające zdjęcie rodziny, która zrobiła selfie na pokładzie samolotu i wysłała do bliskich.

czytaj dalej 
W jednym z najnowszych wywiadów Al Pacino, legendarny aktor i zdobywca Oscara za rolę w filmie „Zapach kobiety”, podzielił się poruszającym wspomnieniem z okresu pandemii. W wieku 84 lat ujawnił, że przeżył śmierć kliniczną.
Jak wyznał w rozmowie z New York Timesem, dramatyczne zdarzenie miało miejsce w jego domu. Nagle poczuł się bardzo źle – wystąpiła gorączka, odwodnienie, a jego stan szybko się pogarszał. Poprosił współpracowników o przysłanie pielęgniarki.
– Czułem się fatalnie. Potem przyszła gorączka, odwodnienie i wszystko się pogorszyło. Siedziałem w domu i… po prostu przestałem istnieć. Nie miałem pulsu – relacjonował aktor.
Kilka minut później przed jego domem zjawił się ambulans. Dzięki błyskawicznej interwencji ratowników medycznych udało się go uratować.
Wielu ludzi, którzy przeszli przez śmierć kliniczną, mówi o wizjach tunelu, światła, uczuciu spokoju. U Al Pacino było zupełnie inaczej.
– Nie widziałem żadnego białego światła. Tam nic nie ma. Jak powiedział Hamlet: „Być albo nie być”… a potem dodaje: „nic więcej”. To właśnie to – nic więcej. Po prostu cię nie ma – stwierdził aktor.
Opisując moment powrotu do świadomości, wspomina zaskoczenie, gdy otworzył oczy i zobaczył wokół siebie sześciu ratowników i dwóch lekarzy w kombinezonach ochronnych.
– Wyglądali, jakby byli z innej planety. A potem ktoś powiedział: „Wrócił. Jest z nami” – opowiada Pacino.
Choć przeżycie mogło być traumatyczne, aktor mówi o nim z charakterystyczną dla siebie ironią i dystansem.
– Nigdy wcześniej o tym nie myślałem. Ale znasz aktorów – dobrze brzmi, kiedy powiesz: „raz umarłem” – dodał z lekkim uśmiechem.

OD FN
W ogóle nie ma sensu tym się zajmować. 95 procent ludzi po przeżyciu śmierci klinicznej nie pamiętają niczego w czasie, kiedy zatrzymało się ich serce. On jest po prostu w tej grupie i tyle.
czytaj dalej 
Jedna z naszych moderatorek udzieliła ciekawej odpowiedzi.
alexandra137
(moderator)
Witam.
Znaki na ciele. Po wysłuchaniu wywiadu
I kilka sprostowań. To nie jest tak, że w USA sprawa jest niebadana;
https://grahamhancock.com/frecskae3/
Na tej stronie sa tez znaki w całości. Pierwsza informacja pochodzi z 2008 r. Znaki sa zjawiskiem globalnym
https://www.ufologie-paranormal.org/t13539-etranges-traces-circulaires-cutanees
Poniższy przypadek wyraźnie jest łączony z UFO
https://howtobecomeacatladywithoutthecats.blogspot.com/2010/04/in-which-i-am-abducted-by-aliens.html
Czytając komentarze wynika, ze podobne znaki pojawiły sie tez w Rosji. Naukowiec, ktory sie tym zajmuje lub zajmował ; efrecska@gmail.com Ede Frecska- psychiatra. Do jego gabinetu na Węgrzech przyszli ludzie z takimi znakami.
https://mptpszichiatria.hu/info.aspx?sp=4

czytaj dalej 
Pytanie od czytelnika serwisu FN. […] Kiedy ruszy serwis Emilcin.com? Kiedy będą uruchomione komentarze w serwisie?
Drodzy czytelnicy, wszystko podnosimy po całkowitym resecie i to musi potrwać. Na razie musimy mieć możliwość logowania się do Emilcin.com, a na razie takiej możliwości nie ma. Przyszły tydzień może być decydujący. W kwestii komentarzy – wszystko działa i jest gotowe do „odpalenia”, ale chwilę poczekajcie.
[…]i Panie Robercie, kiedy nowe audycje?
Drodzy Państwo, dostaje o to pytania z każdej strony świata…
Mi jest bardzo dobrze bez tych audycji, bo generalnie jestem człowiekiem „z tajemniczej wyspy”, a tacy ludzie wolą być niewidoczni i dobrze się z tym czują. I tak jest ze mną. Ale tak – już powoli wracam, bo presja na mnie jest potężna. Pierwsza addycja o intrygującym tytule „Czy możecie zawiadomić Krzysztofa Jackowskiego?” lada moment. Wszystko wyjaśnię w trakcie audycji. Pamiętajcie jednak, że równie ważne jest ponowne uruchomienie naszych innych serwisów FN w YouTube, a jest ich… pięć! Choć najbardziej znany jest oczywiście ten główny.


czytaj dalej 
Witam Szanowną FN,
10 maja będzie rocznica wydarzeń w Emilcinie. Mam do Was pytanie w związku z tym. Kiedyś był taki komiks o tej historii, tylko nie pamiętam, gdzie. Czy może wy pamiętacie? A może go macie? O ile sobie przypominam to był taki miesięcznik, ale to było dawno
pozdrawiam
[dane do wiad. FN]

Witamy,
Oczywiście chodzi o dwumiesięcznik RELAX i znakomitą serię narysowaną pędzlem naszego mistrza komiksu Grzegorza Rosińskiego. Prezentujemy go poniżej.
Pozdrawiamy serdecznie
FN





From: [...]
Sent: Monday, May 9, 2022 1:15 PM
To: FN
Subject: Zapytanie
Czy są jakieś informacje, pochodzące od obcych a dotyczące czynnika krwi Rh-. Czy jest to samorzutna mutacja, czy ma jednak związek z działalnością istot pozaziemskich.

Witamy,
Pisaliśmy kiedyś o tym. Link poniżej:
pzdr
FN
Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2022 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.

From: [...]
Sent: Monday, May 9, 2022 11:09 AM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Potwierdzenie wizji Jackowskiego
Dzień dobry
Wysylam link do sesji hipnotycznej zwiazanej z wydarzeniami w Polsce.
Kolejny opis po co wywołano konflikt.
Pozdrawiam

Czy ta legenda może mieć związek z UFO?
From: [...]
Sent: Sunday, May 8, 2022 10:56 PM
To:
Subject: "Legenda o kościółku na szczycie Góry Bucze"
"Walenty Krząszcz, regionalny pisarz urodzony w Górkach [Śląsk Cieszyński], tak opisuje tę legendę w swoim opowiadaniu:
Opowiadają, że przed laty dziewczyna jedna wybrała się w dzień Wszystkich Świętych na Bucze po liście. Zeszła w zapadły wąwóz i poczęła grabić, gdy wtem potknęła się o jakiś twardy, żelazny przedmiot. Rozpostarła w tym miejscu trawę i ujrzała z niemałym zdumieniem żelazny, zardzewiały krzyż, sterczący z ziemi. Równocześnie usłyszała bicie dzwonów, słaby, drżący odgłos organów, zmieszany z uroczystym chórem ludzkim. Przeraziła się bardzo, rzuciła kosz z grabiami i na wpół martwa zbiegła z Bucza do wsi, opowiadając z przerażeniem, co na Buczu widziała i słyszała.
Znaleźli się w Górkach dwaj śmiałkowie, którzy postanowili, że miejsce to dokładnie zbadają. Poszli wieczorem na Bucze, zaopatrzeni w rydle, kilofy i światło. Zeszli w oznaczony wąwóz i rzeczywiście ujrzeli sterczący z ziemi krzyż. Zaczęli kopać, a niedługo pod krzyżem ukazała się miedziana bania. Wyłamali w niej otwór i nie namyślając się długo, weszli do jej środka. Wąskimi schodami, na jakie natrafili, poczęli schodzić coraz niżej. Natrafili najpierw na wielkie spiżowe dzwony, a kiedy zeszli na sam dół, stanęli przed żelaznymi podwojami, odchylili je i weszli do zapadniętego kościoła. W blasku przyniesionej pochodni zobaczyli rzędy ławek, błyszczące lustra zwisające ze sklepienia, starożytne obrazy i mieniące się na chórze "piszczale" organ. Chłodny, grobowy, wilgocią przesiąknięty zaduch i złowroga cisza wypełniały wnętrze kościoła. Naraz odezwały się dzwony, śmiałkowie zgasili światło i skoczyli w ciemny kąt. Jakaś przygarbiona postać zaczęła zapalać świecie, a do wnętrza zaczęli wchodzić ludzie i zajmować miejsca w ławkach. Mieli blade i wynędzniałe twarze i siedzieli nieruchomo. Zjawił się też chudy, stary ksiądz na ambonie i zaczął kazanie w jakimś niezrozumiałym języku, który śmiałkowie po pewnej chwili dopiero zrozumieli.
I dowiedzieli się, że przed pięciu wiekami kościół zapadł się w ziemię wraz z ludźmi za to, że ci w dzień zaduszny cieszyli się i tańczyli. Kazanie zakończyło się wezwaniem pod adresem obecnych w kościele śmiałków: "Wara wam od nas! Czekajcie, bo i na was przyjdzie kolej" - i coś wyrzuciło ich na powierzchnię ziemi, w miejsce, gdzie natknęli się na sterczący w niej krzyż. Wrócili do wsi, lecz nikt ich tu nie mógł poznać, bo włosy zbielały im jak mleko, a twarze zaorane zostały głebokimi bruzdami. Od tego czasu nikt już krzyża w wąwozie owym nie widział. Kościół zapadł się jeszcze niżej. Dziś na Buczu las szemrze swoje ciche, smętne pieśni o dalekiej przeszłości, o dawnej zgasłej wspaniałości zapadniętej wsi. Ludzie przechodzą tędy obojętnie i mało kto wspomni o tym, co się tutaj przed wiekami miało zdarzyć."
Pzdr.

Witamy
dziękujemy za bardzo ciekawego e-maila. Oczywiście, że może to mieć związek z UFO
pzdr
FN

Witam przeczytałem na innym forum o Rumunii i górach Bucegi fascynująca opowieść tak blisko Polski taka technologia czy Nautilus może to sprawdzić i wyrazić swoje zdanie
Dziękujemy. Nie znamy sprawy, ale postaramy się czegoś dowiedzieć.
Pzdr
FN
Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2022 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Czym jest schizofrenia?
From: [...]
Sent: Saturday, May 7, 2022 8:43 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Wpis schizofrenika
Poniżej treść pod zdjęciem na instagramie osoby chorej na schizofrenie.
15 miesięcy. Tyle trwała normalność. Niestety po tym czasie psychoza wróciła, sam nie do końca zdawałem sobie sprawę, że to choroba. Zaczęło się niewinnie, wspaniałe wizje przyszłości, przekonanie że mogę wszystko, że jestem w centrum wszechświata. Z czasem zacząłem wierzyć, że czytam w ludzkich myślach, że mam władze nad zwierzętami, oraz że potrafię kontaktować się ze zmarłymi. Spałem w dzień a w nocy obmyślałem plan na lepsze życie dla całej ludzkości. Z mojej perspektywy to wszystko było piękne, wspaniałe i przede wszystkim normalne i realne do wykonania. Lecz z perspektywy mojej narzeczonej wyglądało to inaczej. Jak?
Przyznam że ja też miałem podobnie chociaż nie mam schizofrenii ale kiedyś jak odstawiłem leki to czułem się bardzo dobrze i nawet ktoś stwierdził że to były wysokie wibracje. Byłem bardzo szczęśliwy i rzeczywiście działo się dużo małych cudów, z tego co pamiętam wyszedłem sobie troche z matrixa. Miałem dużo "problemów" ze znalezieniem pracy ale wszystko mi sprzyjało tak że miałem to czego potrzebowałem.
Później jak wróciłem do leków to nawet lekarze pytali czy nie mam wrażenia że ktoś może czytac w moich myślach ale ja starałem się za dużo tego typu rzeczy nie mówić.
Są teorie że te leki mają nas ogłupić i sprawić byśmy znowu żyli taki zwykłym matrixowym życiem.
Chciałem przeprosić ża to że dużo pisałem do Was maili mam nadzieje że tego nie pamiętacie.
Pozdrawiam
[...]

Witamy,
Dziękujemy. Schizofrenia jest czymś straszliwym, ale nikt do końca nie wie, czym jest spowodowana. I jaka jest jej natura
Pzdr
FN
Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2022 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.

czytaj dalej 
[…] Szanowna FN! Piszę do Was w sprawie zwierząt i mam pytanie. Wiemy wszyscy, jaki jest Wasz stosunek do zwierząt. Mówicie o tym, że oni mają taką samą duszę jak ludzie, że tak samo cierpią, tak samo kochają. Mam znajomego, który pracował w rzeźni i powiedział, że jego noga tam już nigdy nie postanie, bo widział, jak krowy prowadzone na rzeź płaczą. Po prostu lecą im łzy z oczu. Tymczasem w Polsce od kilku lat serca Polaków podbija filozofia bydlaka- kołtuna. Taki cham-kołtun traktuje zwierzęta niczym przedmioty. Dla niego obdzieranie norek żywcem ze skóry na fermach to jedynie „przemysł”, cham-kołtun chce wzrostu PKB, chce aby „Polaków było więcej niż tych parszywych wrogów wokół nas”, oczywiście nie wierzy w reinkarnację że on dziś „dumny Polak, który drze łacha z parcha Żyda czy jeszcze bardziej pogardzanego Araba”, a jutro umrze i zamiast jak wy to piszecie trafnie „latać po wsiaki czas w niebie z babciami i zmarłymi wujami” inkarnuje się jako znienawidzony Żyd czy Arab. Ale najbardziej przeraża mnie stosunek tego bydlaka-kołtuna do zwierząt. Podam przykład. W portalach społecznościowych natrafiłem na ślad wypowiedzi […] o zwierzętach z ugrupowania, które parszywym nacjonalistycznym popiardywaniem o „Dumie! Sile!” przenicowało umysły wielu ludzi na modłę „Siła! Duma! Zero empatii, zero współczucia… ego, tylko ego – tu i teraz!”

Ustaliłem wypowiedź tego strasznego człowieka o zwierzętach - faktycznie on tak powiedział i zdaje się, że ta upiorna filozofia cechuje tych ludzi, jego wypowiedź pokazuje to, jak oni myślą - to są ich poglądy!!!! (załączam screeny).

Szanowna FN,
Słucham jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego, słucham i czytam Was, jak mówicie o „młodszych braciach”, którzy tak cierpią. Czy macie pomysł, jak powstrzymać modę w Polsce na przeflancowanie swojego umysłu na taki model bydlako-kołtuński? Jak powstrzymać cierpienie zwierząt?! Mi ręce opadają, jak kołtun przejmuje polskie umysły. Przeraża mnie, ile młodych ludzi z wypiekami na policzkach (no bo duma… siła!!!) słucha tych buraczanych nacjonalistycznych jełopów i naprawdę zaczyna myśleć, że zwierzęta to takie „chodzące biologiczne komputery”. Macie na to jakiś pomysł? Piszę to i trudno mi naprawdę ukryć emocje. Szlag mnie trafia, że takie kołtuństwo tak dobrze poczuło się w kraju buraka i kartofla.
Dramatem Polski jest polski trójkąt bermudzki „Religia-Wóda-Historia”. Być może to jest powodem tego, co się tutaj od kilku lat dzieje. Cierpią, płaczą, umierają w bólu… Jak uwolnić naszych młodszych braci od barbarzyństwa ludzkich bestii? Dlaczego w Polsce taka postawa zdobywa szturmem serca i umysły?!
Pozdrawiam i liczę na jakąkolwiek odpowiedź
[dane do wiad. FN]


Szanowny Panie,
Dziękujemy za list, a także książkę, którą od Pana otrzymaliśmy na nasz adres skrytki pocztowej. Zanim odpowiemy może przypomnijmy jej adres:
Fundacja Nautilus
Skr. 221,
00-950 Warszawa 1
I krótki komentarz – proszę nam wierzyć, tego typu postawy opisane przez Pana w tak sugestywny sposób niczym wirus przejmują polskie umysły, bo rzeczywiście ludziom bardzo imponuje najbardziej prymitywna siła, a cierpienie jest bez znaczenia (przykładem jest paranoiczna popularność w Polsce brutalnych sportów walki).
To ma konsekwencje także w tym, jak traktowane są zwierzęta, rośliny, powietrze itp. Ale problem tkwi głębiej – w religii i wierze. Cały czas powtarzamy, że religia zakładająca układ „jedno życie – potem sąd – potem wieczna laba” wymusza najbardziej okrutny egoizm wobec świata wokół, bo przecież i tak liczy się ta „laba czyli raj”, a Ziemia to jedynie przystanek do raju. Jakie ma znaczenie w tej sytuacji cierpienie zwierząt?
Poza tym – przecież ci ludzie z religii wiedzą, że duszę mają tylko oni, a zwierzęta to… takie chodzące produkty służące przemysłowi. Poza tym do tej „laby-raju” wskoczą tylko oni, bo oni mają właściwą religię i prawdziwą, a tak pogardzane przez nich „Żydy czy Araby” to już nie, bo oni są w rzece fałszu… Dramat ludzkości naprawdę ma swoje źródło w religiach. O sytuacji w Polsce i rosnącą modą na filozofię opisaną w Pana e-mailu… nie chcemy nawet tego komentować – prosimy nam to wybaczyć. Czytając serwis FN i tak jesteśmy pewni, że dobrze zna Pan nasze zdanie.
Czy mamy pomysł na uratowanie zwierząt od krwawej łaźni bólu i łez, w jakiej są teraz? To będzie proces, nie jedno wydarzenie. Za tysiąc lat ludzie nie będą mogli uwierzyć, że coś takiego mógł ktoś powiedzieć… ale to musi potrwać. My robimy i tak bardzo dużo, aby ratować naszych „młodszych braci”. Pomysł, że nie mają duszy… nie – naprawdę prosimy nas nawet nie prosić o komentowanie tego.
/poniżej materiał z cyklu „Nasi młodsi bracia” przysłany przez czytelników/


From: […]
Sent: Saturday, July 17, 2021 10:16 AM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Witam.
Dzielę się z moją ulubioną Fundacją :) tym co cieszy oko i serce - wprost z mojego ogrodu. Niech ucieszy i Was :)
Pozdrawiam serdecznie, Kamila
Wysłano ze smartfonu Xperia firmy Sony

Wspaniałe!
Bardzo nas ucieszyło – dziękujemy. Pokażemy to zdjęcie.
Pzdr
FN
Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2021 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.


From: […]
Sent: Friday, July 16, 2021 5:24 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Uzupełnienie do "Misji" i coś jeszcze
Witam
Trafiłem na ciekawe uzupełnienie książki "Misja". Sporo informacji od autora które w samej książce nie są wyjaśnione.
Myślę że warto udostępnić szerzej. Link: https://tjehooba.pl/czeste-pytania1/
Przy okazji, zapytam czy słyszeliście o podobnym i równie ciekawym przypadku "wycieczki" na inna planetę: "Ufo z planety Akart"?
Cywilizacja na dużo niższym poziomie niż Tjehooba, ale już na nieco wyższym niż nasza.
Trafiłem na nią przypadkiem przypadkiem i przyznam że podobnie jak "Misja" daje do myślenia.
Polski e-book za darmo jest do pobrania w sieci.
Pozdrawiam serdecznie kapitana i okręt Nautilusa.

Drogi Czytelniku Serwisu FN,
Bardzo dziękujemy za ten link. Książka "UFO z planety Akart" jest na głównej półce naszej biblioteki w Bazie FN i praktycznie znamy ją na pamięć. Czy wierzymy, że opisuje prawdziwe wydarzenia? Jak najbardziej.

Sprawa historii opisanej w książce „Misja” (oryginalny tytuł Abduction to the Ninth Planet) jest codziennie poruszana na pokładzie okrętu Nautilus, gdyż w związku z nią prowadzimy najbardziej niezwykły projekt w historii FN, o którym już wkrótce będzie głośno i to nie tylko w Polsce. Informacje zawarte w tej książce o ludziach, ale także o dramacie zwierząt na Ziemi, o tym jak niszczycielski wpływ na umysły ludzi mają religie – to wszystko sprawia, że ta książka jest jedną z najważniejszych, jakie można przeczytać na naszej planecie Niezwykłe jest to, że historia podróży na planetę Thiaoouba, którą bez wątpienia (jesteśmy tego pewni z wielu powodów) odbył Michel Desmarquet, jest bezpośrednią konsekwencję wydarzeń w ramach naszego Projektu KONTAKT… ale to temat na oddzielną publikację.
Specjalnie dla Pana zamieszczamy wywiad z naszym „Kapitanem Nautilusa” o tej historii, którego udzielił dla naszych wschodnich przyjaciół. Jest tam czeskie tłumaczenie, ale… i tak da się słuchać. ; -)


czytaj dalej 
[…] Szanowna FN, Nie wiem, czy ktoś kiedyś opowiadał wam o tym, że zobaczył dziwny obraz, który stworzyły chmury na niebie. Wiele lat temu miałem okazję sam zobaczyć taki obraz, choć wtedy nie było telefonów komórkowych i nie miałem przy sobie aparatu, żeby zrobić zdjęcie, bo to był 1987 rok. Z moim ojcem pojechaliśmy na ryby, był bodaj czerwiec albo lipiec – taki początek wakacji. Nagle na niebie mój ojciec pokazał mi chmurkę, która idealnie pokazywała twarz starego człowieka. Pamiętam, że miał brodę, długie falowane włosy, ale przede wszystkim zapamiętałem jego oczy. Były dosłownie idealne, nawet miał źrenice. Żałowałem, że nie miałem aparatu, bo na pewno dziś bym takie zdjęcie przesłał dla FN. Oczywiście wiem, że jest zjawisko zwane pareidolią, czyli dopatrywania się znanych kształtów w przypadkowych szczegółach, a oczywiście najczęściej dotyczy to ludzkich twarzy. Mimo i tak zapamiętałem tę twarz na niebie. Trwało to oczywiście chwilę, bo zaraz wiatr rozwiał chmury i obraz zniknął. Ciekaw jestem, czy podobne relacje dostajecie od czytelników? Choć domyślam się, że pewnie tak.
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]

Dziękujemy za wiadomość. Oczywiście takie relacje zdarzają się bardzo często, a także my mamy pokaźny zbiór takich zdjęć w naszym archiwum. Zanim jednak zaprezentujemy kilka z nich – e-mail z ostatnich godzin.
From: […]
Sent: Thursday, July 9, 2020 3:26 PM
To: Fundacja Nautilus
Subject: foto szok
Witam serdecznie,
zwykle jeśli coś ciekawego znajdę zastanawiam się czy kogoś jeszcze może to zainteresować. Tak było i tym razem. Ciekawa chmurka, wyraźnie widać oczy i usta - oczywiście zadziałała wyobraźnia. Trzy dni później też zrobiłam zdjęcie tego samego obszaru na niebie i co? Szok! Znowu twarz. Fotki w załączeniu.
Pozdrawiam
[…]
2020-07-05


I chwilkę później


I trzy dni później, to samo miejsce tylko troszkę niżej



Dziękujemy za opis, e-mail i zdjęcia. Zgodnie z obietnicą kilka fotografii z naszego archiwum zdjęć „twarzy w chmurach”. Nie sposób powiedzieć, czy niektóre z fotografii nie były „retuszowane” na programach graficznych, ale i tak warto je zaprezentować w serwisie.















I jeszcze coś z naszej ostatniej poczty.
From: [...]
Sent: Sunday, July 5, 2020 8:59 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Znaki
Witam Fundację Nautilus. Długo zastanawiałem się czy to co chcę przesłać coś znaczy. 10 lutego 2020 wstałem jak zwykle do pracy. Wyjrzałem przez okno. Było po 5 więc jeszcze ciemno. Światło nie było zapalane więc oczy jeszcze nie odwykly od ciemności. Wydawało mi się, że za oknem na pochmurnym niebie widać jakiś kształt. Zrobiłem zdjęcie i postanowilem pobawić się w edytorze w smatfonie. Zdjęcie rozjaśniłem no i niespodzianka. Na pochmurnym niebie widoczny krzyż. Jeśli to nietypowy układ chmur to bardzo ciekawy. Niebo było raczej pochmurne a tu taki nietypowy ciemny kształt. Co o tym Fundacjo sądzicie? W załączeniu 2 zdjęcia oryginalne i rozjasnione.
Pozdrawiam - - -
Zalogant Xander.


I jeszcze coś z naszej poczty, choć tutaj stawiamy na fałszerstwo 100 procent.
From: [...]
Sent: Saturday, June 27, 2020 11:51 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: objawienie Maryjne film na fb
Witam,
czy cos wiecie na ten film na fb opisane jako objawienie Maryjne? Moze to fake news?
Oto link:
https://www.facebook.com/100021845029391/videos/595353667869462/?fref=mentions
Pozdrawiam
[...]
From: [...]
Sent: Monday, July 13, 2020 12:03 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: chmury,twarze
mam 3 zdjęcia przedstawiajace różne twarze




I jeszcze kilka zdjęć do naszego projektu ATLAS CHMUR.
From: [...]
Sent: Monday, July 13, 2020 11:37 AM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: chmurka
Witam.Właśnie obejrzałam zdjęcia chmur przedstawiające różne twarze i przypomniały mi się zdjęcia również dotyczące chmur ,ale ciekawe na inny sposób.Zdjęcia zrobione są w tym roku ,jedne z tą bardziej pękatą chmurką zrobione w kwietniu,a te z tą chmurką płaską w czerwcu.Wyjeżdżaliśmy właśnie z działki i zaciekawiło mnie to ,że na bezchmurnym całkowicie niebie pojawiła się tylko jedna chmurka i zrobiłam kilka zdjęć ,bo wyglądało to dosyć malowniczo jak z dziecięcych rysunków.Śledziłam jakiś czas chmurkę ,robiąc zdjęcia z jadącego samochodu przez otwatą szybę ,z nadzieją ,że może uchwycę coś ciekawego.Robiłam zdjęcia dopóki była widoczna i dopiero w domu zrzucając zdjęcia na komputer zauważyłm ,że na ostatnim zdjęciu między drzewami jest jakaś jasna smuga ,czego nie zauważyłam robiąc zdjecia .Podobna sytuacja zdarzyła się w czerwcu i też wyjeżdzając z tej samej działki i niemal dokładnie w tym samym miejscu też wisiała chmurka w nieco innym kształcie,ale też pojedyńcza,zrobiłam tak jak w poprzednim przypadku z samochodu kilka zdjęć ,ale tym razem nie widziałam już nic dziwnego,żadnej smugi.Podsyłam kilka zdjęć.








10.07.2020
15:40
Żabia Wola
Pozdrawiam
[...]


From: [...]
Sent: Sunday, July 12, 2020 9:27 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Ludzkie twarze w chmurach
Witam serdecznie Fundację Nautilus !
W nawiązaniu do materiału pt. ,,Ludzkie twarze w chmurach " chciałbym pokazać wszystkim ciekawe zdjęcie z widocznymi chmurami. Ale zanim postanowiłem wysłać do Państwa to zdjęcie to wcześniej skonsultowałem się z jednym z załogantów by powiedział mi co widzi na tym zdjęciu. Wiem że każdy z nas potrafi w chmurach ,obłokach wyszukać coś co będzie przypominało mu jakiś przedmiot, postać lub też ludzką twarz. Ale skoro wspomniany załogant zobaczył to samo co ja to myślę że to zdjęcie warto wysłać do Fundacji. Wspólnie potwierdziliśmy że wskazana chmura przedstawia leżącego pieska jakby wtulonego u boku swojego Pana. Może się mylimy ale skoro widzimy to samo to znaczy że coś w tym jest. Nadmieniam, że w 2014 r odszedł od nas psiak ,,Czaruś" który był naszym kochanym przyjacielem. Mimo że minęło już kilka lat od jego odejścia to nadal go opłakujemy. Jego pyszczek jak też jego sylwetka uwita z chmury całkowicie odpowiada tej na zdjęciu jakie mi jedynie pozostało po naszym najukochańszym psiaczku.
Pozdrawiam ( Orion_1957)




From: [...]
Sent: Saturday, July 11, 2020 9:40 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: twarze w chmurach
Odnosnie artykulu o twarzach w chmurach przesylam zdjecia zrobione w UK w 2008. Na każdym zdjęciu widać jakaś twarz.
Czym sa te twarze nie wiem ale naprawde ciarki po plecach przechodzą jak sie na nie patrzy












[...] Był piękny i słoneczny dzień.13.06.2019 godzina 9:36.
Byłem w swoim domu rodzinnym i rozmawiałem z tatą. Nagle dostrzegłem na zasłonie (okno było zasłonięte ponieważ światło słoneczne padało na telewizor) Twarz, taką wężową która się uśmiecha. Było to niesamowite dla mnie jak i dla mojego taty. To on kazał zrobić mi zdjęcie. Powiedział "rób zdjęcie zanim zniknie". Za zasłoną była firanka w takie wzory kwiatowe. Czy to tylko gra świateł ? Czy byłby to przypadek żeby tak idealnie się ułożyło ?Czy może naprawdę ktoś lub coś chciało mi coś przekazać ?


czytaj dalej 
[…] Witam
Śledzę państwa dokonania od kilku lat, ostatnio znalazłem ciekawe wideo proszę powiedzieć mi czy to jest prawdziwe nagranie czy tez fotomontaż.
Pozdrawiam
[…]

Dziękujemy za pytanie. Film wygląda imponująco i jak najbardziej może być prawdziwy, gdyż tak dokładnie potrafią zachowywać się te obiekty. Start UFO także jest „klasyką”, czyli wykraczające poza wyobraźnię przyspieszenie. Dzisiejsze możliwości animacji komputerowej są jednak tak gigantyczne, że dosłownie każde zdjęcie czy każdy film można sztucznie wykreować, podrobić. I proszę nam wierzyć – nie sposób jest w sposób jednoznaczny określić (zwłaszcza na podstawie materiału zamieszczonego na youtube), czy film jest prawdziwy, czy też jest fałszerstwem. W ocenie liczą się inne elementy jak świadkowie, okoliczności itp. Dopiero niestety całość pozwala wydać opinię w sprawie jakiegoś filmu. Przykładem są nasze filmy z projektu KONTAKT, które naszym zdaniem są prawdziwe w 100 procentach nie po tym, co wykazały nam analizy na programach graficznych, ale poruszające i całkowicie spójne relacje świadków, ich wiarygodność itp. W przypadkach zachodnich filmów z youtube taka analiza jest po prostu niemożliwa. Ale kończąc – film naprawdę wygląda tak, jak to często ma miejsce i może pokazywać prawdziwą sytuację.

From: [...]
Sent: Friday, April 17, 2020 7:35 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Do artykułu "prawdziwy film UFO czy... komputerowa animacja"
A tu to samo UFO z trochę innej strony i lepiej widoczne
From: […]
Sent: Wednesday, April 15, 2020 12:27 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Merytoryczny komentarz do artykułu o 4 jeźdźcach apokalipsy
Witam, od kilku godzin zbierałem się na napisanie wiadomości do waszej fundacji, którą obserwuję od 15 lat. Nie rozumiem jednej sprawy z ostatniego artykułu, która poruszyła temat kolejnej fali epidemii.
Uważam waszą fundację za merytoryczną, światopoglądowa oraz opiniotworczą, oczywiście w moim subiektywnym odczuciu jednak pierwszy raz spotkałem się z brakiem merytoryki w podstawowych sprawach co mnie ogromnie zdziwiło.
Dlaczego uważacie, że kolejna fala wirusa będzie bardziej zabójcza dla ludzi? Wirusy to nie przecież nie istoty które w zamyśle powodują śmierć.
Spowodowanie śmierci przez nie oznacza brak możliwości dalszego rozmnażania się a mutacje wirusów dążą do zmniejszenia śmiertelności by mogły być w większym stopniu rozsiewane zarażać nowych "żywicieli".
Dlaczego w tak podstawowych naukowych informacjach prezentujecie tak odmienne zdanie? A może to po prostu ja naczytałem się głupot?
Będę wdzięczny za odpowiedź i rozjaśnienie mojego umysłu. Podkreślam że moje zdanie na wiele spraw, o których przeczytam u was, w tym tematyki koronawirusa jest dla mnie bardzo opiniotwórcze a tutaj znalazłem dużą nieścisłość.
Pozdrowienia dla całej Załogi Okrętu,
[…]

Dziękujemy za opinię. Zacznijmy od tego, ze przecenia Pan nasz wpływ na opinię publiczną. Powiedzieć o naszym serwisie, że jest „niszowy” to i tak go skomplementować. Jeden przykład – my uważamy teorie spiskowe o ataku „wielkich złych” na cały świat, w tym na nich samych i na ich najbliższe rodziny (!) za wierutne bzdury. Ile osób czyta tekst w serwisie FN? Oceniamy, że ok. 200-300 osób w całej Polsce. Materiał na youtube głoszący naszym zdaniem te brednie ogląda pierwszego dnia ok. 100 tysięcy (zbiera prawie same oceny pozytywne), a w ciągu kolejnych dni dochodzi do pół miliona i dalej rośnie… Niech to pokaże, jak bardzo treści głoszone przez nas nie są dostosowane do masowego gustu Polaków. Nie tego oczekują, nie to „się podoba”, nie to „zyskuje aprobatę”. Serwis FN jest raczej wewnętrznym biuletynem Fundacji Nautilus i tak go należy traktować. Co może zmienić niszowy biuletyn? ;) Przyjęliśmy w 1995 roku zasadę "zero reklamowania stron i zabiegania o nowych sympatyków" - ten kto nas znalazł, miał po prostu szczęście. Nasz przekaz nie kierujemy do szerokich mas, ale do jednego człowieka. Jeśli tylko jeden człowiek pod wpływem czytania naszych słów zmienił zdanie w jakieś sprawie i zbliżył się naszym zdaniem do prawdy, to nam to w zupełności wystarczy. Od lat bardzo nam to nasze miejsce odpowiada, ale to na marginesie.
Wracając do Pana pytania: rzeczy oficjalne, naukowe są prezentowane w popularnych mediach. Tam nie ma nic o tym, że kolejny wirus (zmutowany) może być groźniejszy dla ludzi, choć o tym, że będzie mutował wiedzą wszyscy. Czasami jednak nawet w popularnych i powszechnych mediach są sygnały, że tak może być. Przykładem jest wiadomość z naszego działu FN24.
Z przeróżnych źródeł poza oficjalnymi „ośrodkami naukowymi” dostajemy informacje, że może być znacznie ciekawsza sytuacja i niestety znacznie gorsza, niż to, co prezentują nam tzw. eksperci od wirusów. Przykład? Wiadomość od naszego czytelnika, którą dostaliśmy w ostatnich godzinach.
[…] Często śledzę biuletyny FIGU, organizacji skupionej wokół Billego Meiera, i niestety Plejadianie (istoty, z którymi ma kontakt Billy Meier – przyp. FN) przekazują pesymistyczne informacje dotyczące koronawirusa. Otóż w chwili obecnej zakażone osoby czeka następujący scenariusz: śmierć lub choroba do końca życia z uwagi na to, że wirus pozostawia trwały ślad genetyczny w organiźmie dawcy - zakażonego. Sam w sobie nie jest w odróżnieniu od bakterii żywym autonomicznym organizmem a materiałem genetycznym RNA, który nie może istnieć bez dawcy. […]
Czy takie informacje są sprzeczne w 100 procentach z tym, co prezentują medialne autorytety w temacie koronawirusa? Oczywiście. A bo „wirus to”, bo „wirus tamto” – natychmiast padają argumenty podpierające się nauką akademicką w sprawie wirusów. Tymczasem my od lat głosimy tezę, że nasza oficjalna nauka wbrew miliona książek w bibliotekach i przyznanych setkom nagród Nobla jest… na początku drogi. I jak naprawdę działa wirus nie ma pojęcia, ani nie ma pojęcia, jak go szybko zatrzymać. Obecna sytuacja na świecie jest przykładem tego, że możemy mieć rację. Prosimy więc zostawić nam przywilej prezentowania w serwisie tych informacji, które my uznajemy za ciekawe, gdyż to jedyne kryterium. Przekaz zgodny, logiczny, niewykluczający się i uspokajający płynie z oficjalnych mediów szerokim strumieniem. Każdy ma prawo wyboru źródła informacji. My nie mamy reklam, więc nawet jesteśmy gotowi prowadzić serwis dla kilkudziesięciu i mniej odbiorców. Robimy to, bo sprawia nam to ogromną przyjemność. Mamy nadzieję, że nam Pan to wybaczy i zrozumie. ;)
[…] Dzień dobry. Mam jedno krótkie pytanie. Czy to co mówi Pan Sławek od Ojca Pio to prawda czy kompletna ściema. Na YouTubie są nagrania.
Co o tym sądzicie. Na pewno ta postać przewinęła wam się przez uwagę.
Pozdrawiam
Rock10

O tej sprawie pisaliśmy już wiele razy. Dla czytelników, którzy być może nie wiedzą, o co chodzi jeden z materiałów „pana Sławka od ojca Pio, co wchodził w kobietę na Śląsku przez kilkadziesiąt lat”:
Nigdy przez 30 lat działalności nie natrafiliśmy nawet na jeden ślad tej historii, nawet jedną relację, jakikolwiek dowód ją potwierdzający. Pisały do nas tysiące osób ze Śląska o wszystkim od 1990 roku, ale ani jedna osoba nawet nie wspomniała o tej historii. Kilka tez z punktu widzenia naszej wiedzy jest tam prawdziwych (w tych materiałach wideo), jak np. istnienie reinkarnacji czy powszechność zjawiska UFO i istnienie zamieszkałych planet przez obce, o niebo bardziej rozwinięte od naszej cywilizacje. Jak na przekaz od zakonnika to jest to dość ważny argument, że coś w tym może być.
Z drugiej strony np. jasnowidz Krzysztof Jackowski słuchał tego i powiedział nam, żeby trzymać się od tego z daleka, bo są to bzdury. Nie zamierzamy sprawy drążyć, wyjaśniać itp. Zbyt wiele jest super-ciekawych i ważnych projektów dotyczących spraw bieżących, aby tej sprawie o nieweryfikowalnych (z naszego punktu widzenia) dziś wydarzeniach sprzed lat poświęcać nasz cenny czas.
-----Original Message-----
From: […]
Sent: Tuesday, April 14, 2020 10:25 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Bądźmy pozytywni!
Witam Załogę Nautilusa i Czytelników. Postanowiłem napisać do Was w sprawie koronawirusa i wszystkiego co się z nim wiąże, a także różnych przepowiedni na temat przyszłości świata.
Czytam Wasz serwis w miarę regularnie i zauważyłem, że od jakiegoś czasu wzrosła ilość artykułów o niezbyt pozytywnym wydźwięku. Mam tu na myśli głównie sprawę z pandemią wirusa ale też przepowiedni np. o wojnach. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta pandemia nie jest niczym pozytywnym, jeśli chodzi o ludzi i jest niebezpieczna zarówno dla nas jak i gospodarek wszystkich krajów, ale nie popadajmy w skrajny pesymizm. Kiedyś się przecież skończy (myślę, że w czerwcu będzie już u nas spokojnie), a jak się skończy, to świat znów zacznie się kręcić. Będziemy mieli oczywiście w pamięci te wydarzenia, ale dzięki nim będziemy wiedzieli jak sobie poradzić z wirusem, kiedy ponownie się pojawi (np. jesienią). Nauczymy się z nim żyć, nauczymy się żyć ostrożniej. A czy nauczymy się dzięki temu żyć wolniej? Widzieć, oprócz pracy i pieniędzy, również swoich bliskich, innych ludzi, zwierzęta i przyrodę która nas otacza? Odpowiedzi na te pytania mogą być pozytywne! Zobaczcie tylko jak ludzie zachwycają się teraz czystą wodą w Wenecji, delfinami pływającymi kanałami, czasem spędzonym z bliskimi, zwierzętami, które pojawiają się w miastach, czy widokiem Himalajów bo nie zasłania ich smog. Myślicie, że po pandemii wszyscy o tym zapomną? Niektórzy pewnie tak. Ale pozostanie grupa tych, którzy będą chcieli utrzymać ten pozytywny stan jak najdłużej. Mamy szansę zmienić świat na lepszy, właśnie teraz! Nie musimy słuchać ponurych wizji rodem z filmów o końcu świata - im więcej mamy z nimi do czynienia, tym bardziej pogrążamy się w ten świat... Kurcze, weźmy coś w końcu zmieńmy.
Jeśli chodzi o przepowiednie, że jest źle i będzie jeszcze gorzej, że zaraza większa od poprzedniej, że wojna, że coś tam - to my sami kreujemy świat, w którym żyjemy. Czytając setny raz takie rzeczy możemy nabrać przekonania, że tak właśnie będzie. A przecież w głębi duszy tego nie chcemy, prawda? W głębi duszy chcemy spokoju, miłego życia, bez problemów. Dlaczego więc trzymamy się tak kurczowo tych negatywnych przekazów?
Zastanawiałem się dlaczego tyle złych w przebiegu przepowiedni nie spełniło się, mimo że miały się ziścić wtedy i wtedy. Dlaczego? Dlatego właśnie, że my tego nie chcemy. Przyszłość nie jest z góry ustalona i możemy na nią wpływać. To od naszych wyborów zależy, w jakim kierunku pójdziemy. Teraźniejszość to ścieżka, na której właśnie się znajdujemy. Od tej ścieżki odchodzi kilka kolejnych. Pójdziemy w prawo, a tam kolejne rozgałęzienia - czasem łączące się z poprzednią ścieżką. Mamy wybór. Nasze działania powodują reakcję. Reagują pojedynczy ludzie, reagują grupy, państwa, reagują zwierzęta, rośliny, reaguje Ziemia. Mam nadzieję, że chociaż część z nas po ostatnich wydarzeniach przejrzy na oczy i zmieni swój sposób życia, i że spowoduje to pozytywne skutki w skali globalnej. Nie ma co zamartwiać się i tworzyć pesymistyczne scenariusze przyszłości. Zróbmy coś odwrotnego: znajdźmy w tym coś pozytywnego, choćby drobnostkę. Podzielmy się tym z innymi, a świat się zmieni. Zmienimy świat!
Z pozdrowieniami
[…]
Ostatnio do naszego kolegi z zaprzyjaźnionego z nami serwisu zadzwoniła pewna znana jasnowidz, jego znajoma. Powiedziała, że trzeba kreować tylko pozytywny przekaz, cały czas się uśmiechać, mówić tylko „dobre rzeczy”, bo to kreuje dobrą wizję, a jak się mówi o złych scenariuszach, to się kreuje złe wizje. Obejrzeliśmy materiał z przesłanego linka i… zamknęliśmy po 2 minutach, bo tego nie dało się oglądać. Był tam fałsz tej sztucznej, nachalnej radości i oczywiście przeszywającego każdą komórkę ciała „pozytywnego myślenia”. Może ktoś jest w stanie tak prowadzić serwisy i pewnie jest w sieci tak ze 100 tysięcy stron zajmujących się ezoteryką, które „nie promują złych informacji”, w których „ludzie się uśmiechają” i tak dalej, ale proszę nam dać przywilej pozostania sobą. Nie mamy reklam jako chyba jedni z nielicznych w sieci, więc nie musimy zabiegać o nowych czytelników, nie musimy im schlebiać mówiąc „dobre, pozytywne rzeczy”.
Od 30 lat mówimy, że nasza cywilizacja negująca duchowość i wysławiająca „kult przedmiotów” jest drogą na zderzenie z betonową ścianą. Trudno nazywać ten przekaz pozytywnym, ale się tym nie przejmujemy. Nie mamy wątpliwości obserwując ostatnie wydarzenia na świecie, że tzw. koronawirus jest tylko drobnym i najmniej istotnym elementem potężnej siły, którą my nazywamy siłą duchową wynikającą z karmy całej planety, czyli Gai. Zostawiamy pozytywny przekaz dla youtuberów, którzy swoimi materiałami docierają do milionów ludzi w całej Polsce i w ten sposób kreują postrzeganie rzeczywistości przez miliony. My docieramy ze swoim serwisem do góra trzystu osób i nie staramy się niczego kreować, a strony FN są robione po części także dla nas samych, dla naszej grupy. Na siłę przyprawianie nam uśmiechów na twarzach, kiedy rzeczywistość od kilkudziesięciu przecież lat oceniamy bardzo krytycznie byłoby fałszywe. I nie czulibyśmy się z tym dobrze, więc umówmy się, że pozostaniemy sobą.
Pozdrawiamy
FN

czytaj dalej 
[...] Szanowna Załogo Fundacji Nautilus. Zwracam się do Państwa z prośbą o odpowiedź na pewne nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie. Wielokrotnie w waszych publikacjach na temat UFO poruszaliście temat tak zwanych rodzinnych uprowadzeń przez Niezidentyfikowane Obiekty latające oraz monitorowania przez kosmitów całych rodzin nieraz przez wiele lat. I właśnie z tym tematem związane jest moje pytanie które żeby ująć te kwestię dokładnie muszę podzielić na części.
1.Czy według waszej wiedzy wynikającej zarówno z prowadzonej działalności jak i na podstawie danych zgromadzonych w Waszym ogromnym archiwum, miała już kiedykolwiek miejsce taka sytuacja aby obserwacji i monitorowaniu podlegała tylko jedna osoba w dodatku całkowicie pozbawiona jakiejkolwiek rodziny?
2.W dodatku czy taka obserwacja i monitorowanie mogłoby trwać nawet kilkanaście lat bez przerwy i aby nigdy przez cały ten okres nie doszło do żadnego epizodu uprowadzenia?
Chodzi mi konkretnie czy wydarzył się już taki przypadek gdy wszystkie wymienione przeze mnie okoliczności występują równocześnie. Do napisania tego listu do Was Szanowna Załogo
skłonił mnie przypadek mojego dawnego szkolnego kolegi, który w tajemnicy zwierzył mi się że wymienione okoliczności osobiście go dotyczą.
Z góry Dziękuję za każdą Państwa
odpowiedź i Pozdrawiam.
[...]

Dziękujemy pięknie za pytanie. Odpowiedź jest banalnie prosta: oczywiście, że mamy takie historie. Obcy są w stanie dokładnie obserwować życie człowieka od momentu narodzin do śmierci, ale – co naprawdę jest zdumiewające – śledzą także jego kolejne wcielenia.
Mamy przypadki, kiedy zarówno obserwowane są całe rodziny, jak i pojedynczy członkowie rodzin. Są sytuacje, kiedy np. cała rodzina jest regularnie brana przez obcych na pokład UFO, ale świadomy tego jest tylko jeden człowiek, a reszta rodziny myśli, że on fantazjuje…
Najlepiej wytłumaczyć to na przykładzie. Proszę obejrzeć film z naszego archiwum, na którym jest przedstawiona historia amerykańskiej rodziny Reed`ów. Poza wszelką wątpliwością historia wiarygodna.


czytaj dalej 
[…] Szanowna Fundacji Nautilus! Śledzę od wielu lat wasz serwis i nie ukrywam, że jest on pierwszym który włączam po przebudzeniu. Gratuluję fn! Mam pytanie dotyczące nawiedzonych miejsc – czy mieliście kiedyś kłopoty z duchami w takim miejscu? Czy zdarzyło wam się, że nie mogliście sobie poradzić z jakimś niewidzialnym bytem? Będę wdzięczny za odpowiedź.
Pozdrawiam
[…]

Dziękujemy za przesłanie pytania. Odpowiedź jest prosta – wiele razy mieliśmy problemy, w tym raz naprawdę poważne. Opis darujmy sobie, ale proszę nam wierzyć – ktoś, kto nigdy nie miał do czynienia z agresywnym niewidzialnym bytem nie zrozumie, co to znaczy mieć problem z czymś, czego… nie widać i dla czego nie stanowią barierę zamknięte drzwi. Od tego czasu dużym łukiem omijamy wszelkie opętania demoniczne i miejsca, w których nie pojawiają się byty ludzi, ale właśnie jakieś istoty demoniczne. Z tym naprawdę nie ma żartów!
W naszym serwisie często prezentujemy miejsca bardzo silnie nawiedzane przez duchy. Oto przykład takiego miejsca w Stanach Zjednoczonych, którego opis trafił na nasze łamy.
https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3755.html
Jeśli chodzi o opętania demoniczne, to wręcz wzorcowy przykład został przedstawiony w jednym z odcinków serii „Doświadczyć Niezwykłego”. Jest faktycznie taka możliwość, że zły byt wybiera sobie nową ofiarę i rusza jej tropem. Głowa jest za mała, aby to wszystko objąć umysłem i zrozumieć, ale takie rzeczy naprawdę się zdarzają…
Poniżej odcinek z naszego Archiwum FN.

Polecamy także inny film z naszego ARCHIWUM WIDEO FN poświęcony pracy egzorcystów. Pokazuje naprawdę wiernie to, jak wygląda rzeczywistość związana z opętaniami.

czytaj dalej 
Stanisława Tomczyk była znana w ub. wieku z eksperymentów, przeprowadzonych w latach 1908-1909 w Wiśle (południowa Polska) przez polskiego psychologa, Juliana Ochorowicza. Podobno wprowadzał ją w stan silnej hipnozy. Tomczyk twierdziła, że ma zdolność do powodowania samoczynnego lewitowania przedmiotów.
O tę postać zapytał nas czytelnik serwisu FN.
[...] Od: [dane do wiad. FN]
Witajcie tak jak nie raz już przesyłałem linki do ciekawych rzeczy na stronie Joemonster.org czasem trafiają się tam ciekawe artykuły. Tym razem także znalazłem się na coś ciekawego https://m.joemonster.org/art/47032 posiadacie może jakieś historie w swoim archiwum z tą panią z końca artykułu? [...]

Medium Stanisława Tomczyk demonstruje lewitację nożyczek. Seans obserwuje psycholog Julian Ochorowicz. Wisła, Polska, 1909 rok.
Tomczyk twierdziła, że może lewitować przedmioty bez dotyku, zatrzymać ruch zegara w szklanej gablocie i wpłynąć na obrót koła ruletki.[...]

O tej postaci wiemy tylko tyle, co jest napisane w wikipedii. Stąd zresztą jest zaczerpnięta "wiedza do powyższego artykułu". Nie sposób ocenić, czy była po prostu sprytną oszustką czy posiadała faktyczny dar telekinezy (przypadki ludzi obdarzonym takim talentem naprawdę się zdarzają).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82awa_Tomczyk


czytaj dalej 
Dostaliśmy ciekawe pytanie od naszego człowieka z Lublina, który był na spotkaniu w Emilcinie. Zwrócił on uwagę na fragment wypowiedzi świadka, który dotarł na spotkanie na polankę. Jego e-mail poniżej, a na końcu nasz komentarz.

From: [...]
Sent: Thursday, May 16, 2019 8:46 PM
To: Fundacja Nautilus
Subject: Coś jeszcze o Emilcinie - co nam może umknęło?...
Tym razem mój mail ma charakter czysto techniczny, zaś w mniejszym stopniu kurtuazyjny . Nie mogę się jednak powstrzymać od podziękowań za piękną publikację z wykorzystaniem moich materiałów. To coś wspaniałego, iż rzecz, która przeleżała kilkadziesiąt lat niemal zapomniana w szafie, teraz wreszcie ujrzała światło dzienne!
Bardzo dobrze, że teraz jest już ogólnie dostępna, a materiały retro - UFO budzą zrozumiałe i nostalgiczne wspomnienia, oraz refleksje. Na razie jednak ten wątek zakończę, bo jest rzecz być może ważniejsza...
Powód, dla którego zdecydowałem się naruszyć obiecaną "ciszę w eterze" jest zgoła inny. Tak w ogóle to zamierzałem wstrzymać się z tą informacją przynajmniej kilka dni, żeby nie okazać się zbyt natrętnym, niczym (niegdyś) mój ziomek, nieoceniony ś.p. pan Wawrzonek (i UFO-WIDEO ). Jednak z wiadomości na portalu wprost wynika, że wybiera się Pan właśnie znowu do Emilcina i to właśnie mnie zdopingowało.
Chodzi mi właśnie o tego starszego mężczyznę, który dołączył do nas na Polanie. Czy Pan uważnie słuchał tego, co on mówił?... Wydaje mi się, że chociaż słuchaliśmy go uważnie, to coś z jego relacji jednak nam umknęło... Powiedział, według mnie, rzecz absolutnie nową, która dotychczas nie pojawiała się w zeznaniach. Zważywszy, że to jednak świadek - to jednak może mieć znaczenie! Otóż zapytany czy widział osobiście ślady po UFO przytaknął, ale mnie więcej tymi słowami: Tak widziałem te ślady i te wszystkie SMARY co po nich zostały, no pewnie!...
Możnaby to wziąć za przejęzyczenie, gdyby nie wyrzekł tego powtórnie! Drugi raz w drodze powrotnej, gdy szliśmy z nim razem przez las w stronę szosy - ktoś powtórnie zadał mu pytanie, co widział na polanie już po starcie Obiektu? Ten znowu zaczął opowiadać: "Widziałem te ślady, panie, i te wszystkie SMARY, pełno tego SMARU na trawie, wygniecionej, co po nich pozostała..." - to prawie dokładnie jego słowa, które tu przytaczam.
Ni mniej ni więcej, tylko ten facet stwierdził, że po Przybyszach pozostały na trawie Polany materialne ślady w postaci jakowegoś SMARU, który po nich pozostał! Głowa od tego boli... On powtórzył to 2 razy, z wielkim przekonaniem. Ciężko sobie wyobrazić, że produkt nieziemskiej technologii, owe wiry czy "owroty" obiektu UFO musiały być smarowane olejem/smarem przekładniowym, żeby sprawnie chodziły i się nie zatarły. W dodatku ten obfity smar bryzgał z góry aż na trawę....
Smar mógł ewentualnie pochodzić też z konnego wozu Wolskiego, ale tu znów wiemy, że klaczka z daleka bojaźliwie okrążyła Obiekt. Ile zresztą tego smaru z wozu mogło znaleźć się na trawie? Nonsens...
Przyznać muszę, że sprawa owego smaru nie daje mi spokoju od czasu, gdy dokładnie odtworzyłem sobie w pamięci opowieść tego starszego gościa. Przypomnę - powtórzył to aż dwa razy i odnoszę wrażenie, że w jego pojęciu właśnie ten tajemniczy SMAR był najdonioślejszym dowodem pobytu Obcych w jego wsi. Oznaczałoby to nowy element tej historii, ujawniony po latach.
Z serdecznymi pozdrowieniami
[dane do wiad. FN]
Poniżej to, co mówił świadek tamtych wydarzeń:
From: [...]
Sent: Thursday, May 16, 2019 5:29 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Emilcin 2019, Ola i Dawid
Dzień dobry.
Spotkaliśmy się z Nautilusem w Emilcinie podczas IV Zlotu Rozwiązań (NIE) z tej Ziemi. Zapraszamy do obejrzenia naszej krótkiej relacji wideo. Pozdrawiamy całą fundację i do szybkiego zobaczenia. O. i D.
Nasza relacja:

OD FN
Panie Mirku, oczywiście zwróciliśmy na ten fragment wypowiedzi świadka uwagę, ale naszym zdaniem wyjaśnienie jest bardzo proste: te ślady przez wiele lat po wydarzeniu wyglądały bardzo podobnie do śladów, jakie powstają po rozlaniu czegoś (choć akurat nigdy się nie utrzymują tak długo jak w Emilcinie). Ten człowiek wiele razy widział "ślady na ziemi po oleju", więc z pewnością wziął ślad lądowania za "podobny".
Tak to miejsce wyglądało jeszcze wiele lat później:


Mamy zbyt wiele relacji świadków, którzy byli bardzo szybko po incydencie z UFO w Emilcinie w 1978. Wszyscy oni mówili wyraźnie o tym, że trawa ściemniała w tym miejscu, gdzie unosił się obiekt. Ściemniała, czyli dla ludzi ze wsi "była jak po rozlaniu oleju", ale tam żadnego oleju nie było.
Witold Wawrzonek pisał dziesiątki listów do Klubu UFO-Wideo praktycznie do swojej śmierci w 2004. Jeszcze w listach w latach 90-tych opisywał miejsce, nad którym znajdowało się UFO i uważał, że powinni je zbadać naukowcy, bo "cały czas jest ciemne jakby ktoś tam coś zrobił, choć innych śladów nie ma". Jego listy z lat 90-tych o Emilcinie są arcyciekawe i je opublikujemy, bo pokazują wiele rzeczy związanych z Emilcinem, które są zupełnie pominięte przez Blanie, choć ten dobrze o nich wiedział, co w listach pisał Witold Wawrzonek.
Podsumowując: te miejsca wyglądały "jak po rozlaniu oleju", choć żadnego oleju tam nie było - tego jesteśmy pewni. Inaczej Blania by o tym napisał, a on - proszę nam wierzyć - nie miał żadnych hamulców przed pisaniem wszelkich informacji.
I na koniec jeszcze coś o Projekcie KONTAKT od naszego stałego załoganta Artura.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Friday, May 17, 2019 11:29 AM
To: Fundacja Nautilus
Subject: po zlocie w Emilcinie
Czesc,
po 'IV Zlocie Rozwiazan Nie Z Tej Ziemi' w Emilcinie mecza mnie dwa przemyslenia, ktorymi chcialbym sie podzielic.
Znane nam wszystkim od lat "EXPLORATION OF HUMANITY. CONTINUOUS FOR PLANETARY ADVANCE", a raczej sama koncowke "FOR PLANETARY ADVANCE" (a dokladniej to "planetary") interpretuje jako rozwoj czyjejs wiedzy o roznych planetach.
To tak jakby uczelnia SGGW otworzyla projekt badawczy badania pawianow afrtykanskich celem rozwoju ogolnej wiedzy o malpach. (Oczywiscie mozna tez to zdanie interpretowac jako eksplorowanie pawianow celem pomocy/doradzania temu gatunkowi ale mi blizsza jest ta pierwsza wersja).
Druga sprawa mowiaca o tym, ze oni caly czas sa w Emilcinie, ze ta historia caly czas sie toczy. Ba, nawet padlo stwierdzenie, ze technologicznie tak bardzo sie nie posuneli do przodu, gdyz najnowsze (ciut rozmazane) zdjecia obiektu pokazuja taki sam jak ten w 1978r. Wedlug mnie dla zaawansowanej cywilizacji mogacej naciagac/kompresowac sprezyne/tkanke czasu to dla nich jest wlasnie 30 minut po tym jak zbadali Pana Wolskiego oraz kilka ptakow. Tak wiec moze byc to caly czas ten sam obiekt, ta sama zaloga, ktora skacze po osi czasu badajac jak np. zanieczyszczamy sobie planete. Prosze zwrocic uwage, ze od tamtego czasu odbylo sie iles kolejnych wybuchow jadrowych, a niespalone pierwiastki rozproszyly sie po calym swiecie doprowadzajac do wiekszej degradacji zycia w tym na przyklad naszej rozrodczosci :/.
Tak wiec jak wielkie szczescie mieli autorzy najnowszych, troche rozmazanych, zdjec wpadajac na obiekt, ktory przed odlotem skacze sobie troche tu, troche tam po osi czasu badajac jak sprawy ida:).
Swoja droga ciekawe czy pomnik w Emilcinie moglby byc dla nich rozpoznawalnym znakiem od nas - lub co moglo by byc takim znakiem, ktory latwo rozpozna ktos, kto swobodnie skacze po osi czasu. Jak wiemy niektore zalogi UFO interesuja sie specyficznymi mineralami, czy skoncentrowanie przez nas tego co oni szukaja/badaja (czyli przygotowanie przynety) pozwoliloby nam przekazac cos co obok tego umiescimy? :)
Wracajac do Afryki. Stoi sobie slon, nagle cos go zabolalo, a potem zlapala go sennosc. Budzi sie po jakims czasie, troche boli go glowa, jednak jak przez mgle sobie przypomina, ze mial 'wziecie'. Pamieta humanoidy, a nawet ich statek (Jeep). Jakze zdziwilaby sie ekipa naukowcow, gdyby przy uspionym sloniu znalazla wiadomosc w ktorej on zaprasza ich do normalnego kontaktu i wspolnego wzrastania w wiedzy (okraszonego nutka dobrego humoru).
Pozdrawiam:),
Artur.

czytaj dalej 
Dzień dobry, Często odwiedzam podcast na YouTubie Kryminatorium. Dziś wysłuchałem audycji o zaginionych trzech chłopcach ze Zduńskiej Woli z 35 roku. Autor podcastu odwiedził to miejsce na zaproszenie muzeum Zduńskiej Woli w której znajdują się akta sprawy. Jest w posiadaniu zdjęcia jednego z chłopców którzy wtedy zaginęli i przyszło mi w czasie słuchania do głowy czy może pan Krzysztof Jackowski na podstawie zdjęcia jednego z chłopców dałby radę dowiedzieć się co się z nimi stało. Czy Fundacja byłaby zainteresowana sprawdzeniem czy po tylu latach da się jeszcze cokolwiek sprawdzić?
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]


Prawdę mówiąc pierwszy raz usłyszeliśmy o tej historii, ale oczywiście to bardzo ciekawa sprawa - wpisaliśmy sobie ją na listę spraw, którymi zajmą się jasnowidze z Projektu MESSING, w tym Krzysztof Jackowski. Z tym ostatnim jest problem, bo trudno go namówić na sprawy, które nie są związane z bieżącym poszukiwaniem osób zaginionych, ale oczywiście jest to jak najbardziej możliwe. Musimy trochę zebrać materiałów w tej sprawie, ale to już zaczęliśmy robić.




czytaj dalej 
[…] Dzien dobry. Czy zdjęcie które dostał Pan na swoją komórkę ( mam na myśli sytuacje foto pułapki i czarno białego zdjęcia ) czy na tym zdjęciu są palce - taka stop klatka z filmu gdzie mały chłopiec nagrywał mini statek ufo? Jest moment kiedy odwraca kamerę w swoją stronę i jeden chwili widać dłoń ułożona w taki sposób jak na zdjęciu z Pana foto pułapki.
Pozdrawiam
Ewa

Od FN
Oczywiście, że od razu zwróciliśmy uwagę na ten moment filmu, a nawet wielokrotnie wspominaliśmy o tym, że zbieżność jest zdumiewająca. Wygląda to tak, jakby dziecko będące w transie (to, że był w transie jest oczywiste dla jego rodziców, a także jest oczywiste dla nas) w pewnym momencie dostał polecenie „pokazania dłoni”. Nasz kolega z FN opisywał, że w pierwszym momencie kiedy serwis youtube pobrał jedną „losową” klatkę z filmu i był to akurat ten kadr z ręką 10-ciolatka był przekonany, że youtube w jakiś niepojęty sposób pobrał zdjęcie z fotopułapki. Dopiero po chwili zorientował się, że na filmie nagranym w 2014 roku dzieciak wykonuje tak dziwny ruch ręką. O przypadku nie może być mowy – ten gest jest kluczem i ma ogromne znaczenie w całej historii. Do tej sprawy powrócimy w kolejnym LIVESTREAM FN, który będzie miał tytuł „Tajemnica Mapy”. O tej sprawie piszą nam także inni czytelnicy, którzy zwrócili uwagę na ten niezwykły zbieg okoliczności.

From: […]
Sent: Sunday, January 13, 2019 7:11 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Kilka spraw związanych z audycją
Cześć
"Na nagraniu słychać w tv:
"Wygłądał tak jakby opierał się na trzech nogach; unosił się tuż nad ziemią; był wielkości ?portowego" - dokładnie w momencie pokazania i zbliżenia na obiekt
Dugi raz nagranie odtwarzone zostało w 1:11:12 ;)
Wczoraj odsłuchałem część audycji i w pewnym momencie zatrzymałem i zwróciłem uwagę na stopklatke z ręką chłopaka - która od razu skojarzyła mi się tym zdjęciem z fotopułapki. Zrobiłem nawet zrzut ekranu i miałem wysłać ale pomyślałem sobie że to może zbyt "naciągane" podobieństwo - dzisiaj odtwarzam dalszą część audycji a tam Pan Robert o tym właśnie mówi : D
Także droga załogo Nautilusa nie ulegajcie presji niedowiarków - dla nich nigdy nie będzie wystarczających dowodów - tymczasem kod wszechświata oparty jest na takich drobnych synchronicznościach.
Pozdrawiam serdecznie.

/poniżej zdjęcia z Archiwum FOTO PROJEKTU KONTAKT/


I jeszcze jeden e-mail z naszej najnowszej poczty (przyszedł 25 kwietnia 2019).
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, April 25, 2019 8:42 AM
To: Fundacja Nautilus
Subject: Re: PROJEKT KONTAKT - coś, co być może pomóc w zrozumieniu pewnych rzeczy?
Droga Fundacjo!
Wczoraj natrafiłem na kolejną ciekawą rzecz - zdjęcia oryginalnych notatek sierżanta Pennistona, w których naszkicował on po raz pierwszy symbole, które widział na statku obcych.
To co zwróciło moją uwagę to fakt, że symbol trójkąta w okręgu na jego szkicach może mieć trzy kule, a nie dwie - przynajmniej tak można wywnioskować ze szkiców.
Dwie są w miejscach, jak na aktualnie wykorzystywanych rysunkach, a trzecia jest na czubku trójkąta - co dziwniejsze James narysował ją tak jakoś "podwójnie", natomiast tą po lewej stronie również widać na szkicach, aczkolwiek bardzo słabo jest narysowana. Ewidentnie jednak widać, że próbował tam rysować jakieś koło, tylko słabo przyłożył długopis.
Wiem, że ten sygnał został już w zasadzie wykorzystany przez mistrzów Reiki, jednak mimo wszystko podsyłam to do waszej wiadomości.
http://www.therendleshamforestincident.com/The_Binary_Codes.html







czytaj dalej 
[...]Dzień dobry. Czytałem kiedyś książkę 'demonolodzy' opisującą przypadki słynnych badaczy zjawisk paranormalnych Warrenów. Był tam opisany przypadek gdy Warrenowie stwierdzili że w pewnym nawiedzonym domu doszło do dematerializacji człowieka do którego zbliżył się na bliską odległość demon w postaci "czarnej masy/chmury". O tym że dematerializacja przedmiotów w nawiedzonym domu jest czymś normalnym to wiem, ale żeby doszło do dematerializacji człowieka? Czy fundacja uważa że dematerializacja człowieka z powodu działania demonów jest w ogóle możliwa?
Serdecznie pozdrawiam

Dziękujemy za zadanie pytania. Nie spotkaliśmy się, aby demon zdematerializował człowieka. Czy to jest możliwe? Ich moc jest potężna, ale trudno nam sobie wyobrazić, że aż tak potężna (są pewne ograniczenia w działaniu demonów). Poniżej film z naszego Archiwum FN o walce z wyjątkowo silnym demonem, który atakował ludzi.

Wejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Dziennik Pokładowy
FILM FN
'Po śmierci' - film z 2023 roku
Archiwalne audycje FN
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie