Dziś jest:
Niedziela, 25 października 2020

Musisz powiedzieć światu, że nie chcemy was skrzywdzić. Wasz świat potrzebuje pomocy. Pomożemy wam w przyszłości, zanim będzie za późno. Jeszcze nie jesteście gotowi, aby to zrozumieć. Wkrótce znowu wrócimy.
/fragment przesłania obcych istot z incydentu z UFO nad rzeką Pascagoula, 1 października 1973 r./

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





O WYKORZYSTANIU ENERGII, MISJI PO ŚMIERCI, PIERWSZYM OBE I SPOTKANIACH Z OBCYMI CYWILIZACJAMI
Czw, 17 wrz 2020 07:45 | komentarze: 31 czytany: 3117x

Na wstępie mojego e-maila chciałabym bardzo podziękować za mnóstwo pozytywnych komentarzy i masę prywatnych wiadomości, które otrzymałam od załogantów Nautilusa w związku z opublikowanym ostatnio artykułem: ,, Ćma z zaświatów - o sprawach paranormalnych i jasnowidzeniu”. W związku z Waszymi wieloma prośbami oraz powtarzającymi się pytaniami postaram się w skrócie wyjaśnić jeszcze kilka wątków odnoszących się do poprzedniego artykułu. Wspomnę również o OBE, moich obserwacjach  i spotkaniach z UFO, a także ujawnię wizję dotyczącą tego, co być MOŻE czeka nas wczesną jesienią bieżącego roku. 

 

Ciekawostka na temat rodzajów energii, krążących w ludziach, spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem czytelników Nautilusa. W ciągu ostatnich 5 lat widziałam jedynie 6 osób wyróżniających się złotą lub niebieską energią emanującą w okolicy serca. Przechodząc się ulicami mojego miasta, niestety, dostrzegam głównie osoby puste w środku. Osoby, w których już emanuje złota albo niebieska energia, wyróżniają się tym, że bije z ich oczu wyjątkowa dobroć, ciepło i mądrość. Zawsze odnoszę wrażenie, że dane osoby już skądś znam. Wyczuwam od nich swego rodzaju więź jakbyśmy się znali od dawna. O dziwo, zdarzenia losowe tak się ze sobą ostatecznie poprzeplatały, że miałam okazję osobiście poznać połowę z nich.

Zdarzało się, że podając takiej osobie dłoń na przywitanie, miałam od razu przed oczami oślepiający rozbłysk jej energii trwający do 2 sekund. Takie osoby, mimo że często są nieświadome swojej energii (ale jak się potem okazywało bardzo interesowały się sprawami paranormalnymi i były w szoku, że to w nich wyczytałam) , twierdzą, że dobrze czują się w moim towarzystwie. Sądzę, że osoby te nie pojawiły się w moim życiu przez przypadek m.in. w taki sposób poznałam mojego narzeczonego (na ok. pół roku przed naszym spotkaniem miałam wizję, że się pewnego dnia zapoznamy w rzeczywistości) z tą różnicą, że w jego przypadku były to wręcz fajerwerki energii.

Czasami na ulicy spotykam zagorzałych wyznawców różnych religii (wg nich jedynych słusznych i prawdziwych), których umysły są zupełnie przez nie omotane. Osoby te bardzo często mnie zaczepiają chcąc, abym przeszła na ich stronę. Gdy taka fanatyczna osoba spojrzy prosto w moje oczy, to jej twarz potrafi się zmienić na ułamki sekund: białka oczu robią się czarne albo czerwone, cera niezdrowo blada lub czarna jak węgiel, a uśmiech przemienia się w ostro zakończone zęby. Całość wygląda dość upiornie.

 

Złotą lub niebieską energię można wykorzystywać na wiele sposobów. Ze złotej energii tworzy się tarcze ochronne, z niebieskiej podobnie, z tą różnicą, że ta druga służy głównie do uzdrawiania (zniwelowanie bólu i wyleczenie konkretnego, chorego miejsca w ciele człowieka oczywiście przebiega wieloetapowo oraz wymaga czasu, siły i niemałej cierpliwości ze strony osoby podejmującej się tego zadania).

Ponad rok temu, gdy mocno dręczyły mnie choroby uznawane przez lekarzy za nieuleczalne, w chwilach skrajnego bólu (nie pomagały żadne środki przeciwbólowe) czasem już totalnie przybita leżąc w łóżku wysyłałam telepatycznie myśl (w postaci jakby iskrzącej się bańki mydlanej) w stronę zaświatów prosząc o jakąkolwiek pomoc w tym marnym stanie. Moje prośby kilka razy zostały wysłuchane. Mijała chwila, a nad sobą zaraz odczuwałam obecność nie ducha, a jakiejś potężnej istoty, która swoją mocą zmniejszała mój ból w chorym miejscu. Odczuwałam przy tym delikatny chłód i matczyną troskę, a moje ciało otulone było chwilowo niebieską energią.

 Złote i niebieskie energie są też niezwykle przydatne np. do tzw. ,,pieczętowania” pomieszczeń.

Daną umiejętność posiada również mój narzeczony. Polega ona na tym, że np. kładąc się do snu w zamkniętej sypialni nakreślam ze złotej energii kontury okien, drzwi oraz ścian. Powstają przy tym obwody zamknięte nieprzepuszczające żadnych nieprzychylnych duchów, dzięki czemu czuję się w pełni bezpiecznie, nic nie może się przedrzeć do mojego umysłu podczas snu (nie śnią się koszmary), ani w nocy nic mnie nie niepokoi chodząc lub stojąc obok mojego łóżka. Czasami podczas rytuału pieczętowania pomieszczenia pojawiają mi się przed oczami ,,migawki” ukazujące wykrzywione we wściekłych grymasach twarze duchów albo innych, dziwnych istot.  

Ze swojego doświadczenia wiem, że można pieczętować nie tylko pomieszczenia, ale i stare lustra, które nierzadko zamieszkują zbłąkane dusze lubiące nas szczególnie po zmroku niepokoić. Pamiętam sytuację, gdy w nocy w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu zaczęły rozbrzmiewać przeraźliwe jęki, niezrozumiałe szepty i stukania jakiegoś ducha. Mój narzeczony z racji późnej pory zapieczętował więc sypialnię i lustro znajdujące się w przedpokoju. Niemałe było moje zdziwienie następnego dnia, gdy spojrzałam w owe lustro (czując od niego mrowienie, ciężar oraz niepokój) i dostrzegłam, że siedzi w nim (niczym zamknięty w pułapce) zszokowany duch dziewczyny o żydowskiej urodzie. Oczywiście wypuściliśmy ją usuwając energetyczną pieczęć i już więcej się u nas nie pojawiła.

Napomknę tylko, że czasami lubię się delikatnie podroczyć ze znajomymi mi kotami i gestem palców posypuję je złotą energią - koty to doskonale widzą oraz czują turlając się radośnie z boku na bok.

 

Kilka razy miałam wizję przedstawiającą moment mojej śmierci i co mnie po niej spotka. Dodam, że nigdy nie obawiałam się śmierci i uznaję ją za przejście ze stanu materialnego w niematerialny. Wizja mojej śmierci za każdym razem wygląda tak samo: będąc już staruszką (wyczuwam wiek 80-81 lat) leżę w łóżku w białym, czystym i pachnącym kwiatami pomieszczeniu z dużym oknem (nie przypomina to typowego, polskiego szpitala, być może jest to jakiś prywatny ośrodek), a przy mnie siedzi mój mąż trzymając mnie za rękę i uśmiechając się do mnie. Nagle odnoszę wrażenie, że nadszedł właśnie ten moment, następuje krótki rozbłysk złotej energii i stopniowo zaczynam coraz bardziej pokonywać barierę ciała fizycznego. Nie odczuwam jakiegokolwiek bólu. Lekka jak piórko zamieniam się w świetlistego, złotego orba i wtedy powala mnie na raz ogrom uczuć w najwyżej skali: miłości, radości i dobroci. Dociera do mnie myśl, że po co przejmowałam się tyloma błahymi sprawami na Ziemi. To dziwne, ale dalej czuję, że posiadam ręce i nogi, lecz te nie są dla mnie już widoczne.

Mój wzrok za to osiąga poziom perfekcji – widzę wszystko idealnie w kącie 360 stopni. W stanie tym wyczuwam doskonale wszystkie zapachy oraz idealnie odczytuję emocje oraz myśli ludzi. Nie skupiam się na swoim materialnym ciele leżącym w dole. Od razu jakaś potężna siła zaczyna mnie stąd wysysać, a wsysa - jak to w wielu opowieściach już się czytało – do tunelu. W mojej wizji ściany wspomnianego tunelu przypominają strukturę bańki mydlanej, zaś jego wnętrze jest nieco ciemne, granatowe. Co chwilę pojawiają się w nim jakieś różnobarwne rozbłyski i latające orby. Lecąc przez tunel nie odczuwam samotności, wręcz przeciwnie – jestem otoczona przez tłum obecności. Następuje kolejny złoty rozbłysk i zjawiam się w szarej przestrzeni, gdzie widzę emanujące białym światłem 3 postacie. Ich kontury nie przypominają ludzkiego ciała – prędzej stożkowate pionki do gry Chińczyk. Wyczuwam od nich niesamowity spokój i boską mądrość. Nie obawiam się ich odnosząc wrażenie, że od dawna wiążą mnie z nimi przyjazne relacje. Przez chwilę jestem przez nie wnikliwie analizowana i nagle jedna z nich zadaje mi za sprawą telepatii pytanie: ,,To kim chciałabyś teraz zostać?”. Bez chwili namysłu stwierdzam telepatycznie: ,,Przewodnikiem duchowym”. I w tym momencie wizja zawsze się urywa.

 Raz miałam ciekawy sen, w którym jako dusza wyleciałam poza granice naszej planety i dostrzegłam, że wokół Ziemi, sąsiadujących planet oraz gdzieś tam w kosmicznej głębi widać całą siatkę wspomnianych wcześniej, przeplatających się ze sobą tuneli. Jedno miejsce w przestrzeni mnie mocno zaintrygowało, gdyż przedstawiało wir (podobny do symbolu kołowrotu), w którym krążyła masa tęczowych energii. Postanowiłam się do niego przybliżyć, ale ten niespodziewanie wciągnął mnie do swojej otchłani i w ułamku sekundy wyrzucił do dziwnego pomieszczenia, którego ściany i podłogi były stworzone z miliardów maleńkich, kolorowych witraży. Każdy z witraży ukazywał inną planetę oraz żyjące na nich obce cywilizacje – mniej lub o wiele bardziej zaawansowane od naszej.

 Stan OBE osiągnęłam kiedyś pierwszy raz zupełnie przez przypadek. Była to dla mnie wyjątkowo męcząca noc w okresie jesiennym. Długo nie mogłam zasnąć, a gdy w końcu mi się udało, to spałam ok. 4 h. Następnie wybudziłam się z jakiegoś koszmaru i tak wierciłam się w łóżku koło godziny, po czym znów zasnęłam, czyli technika OBE: 4+1 została spełniona, jednak nigdy wcześniej o niej nie czytałam (dopiero rok później dowiedziałam się, iż dokładnie taka metoda istnieje). Kiedy powiedzmy ,,zasnęłam”, to momentalnie zobaczyłam, że znajduję się w sypialni i wiszę nad swoim ciałem fizycznym. Nagle jakaś siła pociągnęła mnie w miejscu niewidzialnego pępka i wzleciałam nad dach domu, a później z zawrotną prędkością zaczęłam przelatywać przez lasy, góry i morza. Towarzyszyła temu niesamowita muzyka, jakiej na Ziemi dotąd jeszcze nie słyszałam. Rozbrzmiewały niemal elfickie śpiewy w niezrozumiałych mi językach i dźwięki nieznanych instrumentów. Była to najpiękniejsza muzyka jaką słyszałam, przy czym czułam się szczęśliwa i wolna jak nigdy dotąd. W pewnym momencie nastąpił nieoczekiwany zryw ku górze oraz rozbłysk jasnego światła – jakby przejście przez portal. Znalazłam się w jasnoniebieskiej przestrzeni spowitej mgłą i nagle przede mną pojawiła się wysoka postać bardzo podobna do mężczyzny. Cały błyszczał, iskrzył się jakby wyładowaniami elektrycznymi. Byłam w stanie zobaczyć tylko jego błyszczące, kryształowo-niebieskie oczy i falujące włosy po kolana jakby utkane ze srebra. Telepatycznie przemówił do mnie z dość karcącą nutą: ,,Co Ty tutaj robisz?”. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdyż w tym momencie znów jakaś siła pociągnęła mnie, ale tym razem z powrotem do ciała fizycznego. Tak obudziłam się cała zlana potem i rozemocjonowana wewnątrz jak po przejażdżce na rollercoasterze.

 Jako dziecko miałam dwa lęki: strach przed ciemnością (bo czułam, że duchy mnie obserwują i stale chcą nawiązać ze mną kontakt) i przed UFO. Nie wiem, dlaczego wtedy były dla mnie aż tak przerażające filmy i opowieści związane z przybyszami z kosmosu. Te zawsze wywoływały u mnie ciarki na plecach, a w nocy bałam się spoglądać w niebo. Długo nie mogłam zasnąć w nocy, jeśli wcześniej z rodzicami oglądałam na Discovery dokumenty o obcych cywilizacjach.

 Od najmłodszych lat aż do teraz odczuwam coś bardzo dziwnego, czego nie jestem w stanie racjonalnie wytłumaczyć. Za dnia czy w nocy przebywając na dworze czuję się czasem wnikliwie obserwowana ze strony nieba – to obserwowanie jest punktowe i stanowi je księżyc lub poszczególne gwiazdy, w tym zwłaszcza Pas Oriona. To takie wrażenie jakby przez lornetkę sąsiad z pobliskiego bloku uporczywie się w Was wpatrywał i nic sobie z tego nie robił, że go na tym jakimś cudem przyłapaliście. Kiedy czuję się tak obserwowana i popatrzę w stronę księżyca, to wtedy obserwowanie się jeszcze bardziej nasila. Odczuwam też doskonale bez patrzenia w niebo wszelkie ruchy przebiegające w tej przestrzeni: samoloty, satelity, meteoryty i… statki kosmiczne – to odczucie jest identyczne do poczucia obecności orba przemieszczającego się po pomieszczeniu. Na widok UFO zawsze odczuwam mocne mrowienie trzeciego oka i na tej podstawie potrafię rozróżnić na zdjęciach ukazywanych w Internecie, który obiekt kosmiczny jest prawdziwy, a który jest wytworem grafiki komputerowej.

 Moja pierwsza przygoda z UFO była skrajnie szokującym przeżyciem, które idealnie pamiętam do dziś. Było lato, blisko godz. 19, czyli jeszcze bardzo jasno o tej porze. Mając ok. 12 lat rozmawiałam z przyjaciółką przy stoliku w ogrodzie. Przyjaciółka siedziała naprzeciwko mnie, zaś ja widziałam za jej plecami jeszcze kawałek mojego podwórka, za płotem działkę sąsiada oraz w oddali budynek wysokiej szkoły podstawowej. W pewnej chwili kilka kilometrów nad moją szkołą pojawił się swego rodzaju ognisty obłok, jakby żarzący się portal i wyłonił się z niego ogromny, rozbudowany statek kosmiczny konstrukcyjnie bardzo przypominający ten, który ukazuje ilustracja z uniwersum Warhammera 40k z poniższego linka:

https://wh40k.lexicanum.com/mediawiki/images/d/d1/EmperorBattleshipIllustration.jpg


Był on cały czarny z gdzieniegdzie wyróżniającymi się elementami stalowymi. Posiadał wiele wieżyczek i obracających się elementów, które nawet teraz trudno opisać słowami. Całe zdarzenie trwało może kilka sekund, po czym nastąpił pomarańczowy rozbłysk i statek zniknął w płomieniach. Mimo tak spektakularnych widoków nic nie było słychać. Przeraziłam się nie na żarty i żałowałam, że moja przyjaciółka siedziała wtedy akurat odwrócona plecami do tego wydarzenia. Niby minęło kilka sekund, a spostrzegłam, że na dworze zrobiło się całkiem ciemno, zegarek pokazywał godz. przed 21:00, a przyjaciółka jak gdyby nigdy nic siedziała dalej przede mną i nie wiedziała, dlaczego mam nagle taką przerażoną minę. W mojej głowie się wtedy kotłowało: ,,Jakim cudem z godz. 19 zrobiła się nagle prawie 21?” Miałam poczucie swego rodzaju wyrwy czasowej. Zaraz wszystko opowiedziałam przyjaciółce, ale ta nic nie słyszała ani nie widziała. Moja opowieść ją na tyle zszokowała, że szybko uciekłyśmy do domu. Byłam tym zajściem wstrząśnięta przez dobry miesiąc. Miałam nadzieję, że po takim zdarzeniu w przyszłości już nic więcej podobnego mnie nie spotka, lecz przynajmniej co do tych spraw wiodłam spokojne życie, aż do zeszłego lata...

 

Mieszkałam jeszcze wtedy  w moim rodzinnym miasteczku w poniemieckim domu (o którym szczegółowo napomknęłam w poprzednim artykule). Za 3 tygodnie mieliśmy się wyprowadzić. Z racji bycia nocnym markiem położyłam się do łóżka o godz. 1:00 w nocy, ale zaraz poczułam mocny niepokój. Moi rodzice jeszcze też nie spali. W pewnym momencie usłyszeliśmy bardzo głośny dźwięk przypominający turbiny i na dworze dziwnie pojaśniało w kolorze jasnej zieleni. Wszystko działo się przez kilka minut, psy sąsiadów zaczęły szczekać i wyć. Pomyślałam, że chyba powinnam wstać z łóżka i zobaczyć przez okno, co się dzieje, bo nawet trzecie oko zaczęło mi dziwnie mrowić. Zanim jednak to uczyniłam, to przed moimi oczami ukazała się wizja, co konkretnie wywołało taki zamęt na dworze: nad całym moim miasteczkiem unosił się potężny statek kształtem trochę przypominający Millenium Falcona, ale technologicznie zaawansowany był raczej o tysiące lat do przodu. Tak jak wizja zaraz zniknęła, tak i na dworze znów zrobiło się cicho, ciemno i psy się uspokoiły. Jednak czy to był koniec dziwnych zdarzeń? Ależ nie...

 Kilka dni później sytuacja również się powtórzyła, lecz doszły do tego nowe ,,efekty specjalne”. Ponownie na zegarku wybiła godz. 1 w nocy, pojawił się odgłos turbin (jedynie na moment), ale leżąc w łóżku zaczęłam odczuwać przemieszczanie się jakiś bytów na moim podwórku (i nie były to duchy). Pies sąsiadów zaczął przeraźliwie szczekać, jakby coś go niesamowicie drażniło, i biegał wzdłuż płotu tam i z powrotem. Doszedł do tego nowy dźwięk krążący po całym podwórku: dźwięk sondowania terenu. Nawet moja mama (niewierząca w coś paranormalnego, póki tego nie zobaczy) z drugiego pokoju ze strachem w głosie zapytała mnie, co to za dziwne dźwięki słychać na zewnątrz. Z racji tego, że jakoś wolałam się nie ruszać z łóżka i wychodzenie z ciała aktualnie bardzo dobrze mi wychodziło, postanowiłam się rozejrzeć co dzieje się na dworze. Teleportowałam się na dach mojego domu i zobaczyłam, że po całym podwórku przemieszczają się małe i duże bordowe, czerwone oraz niebieskie okręgi zgodne z dźwiękami sondy. Zaraz swoją uwagę zwróciłam na wściekłego psa sąsiada, który nie szczekał na ludzi, a na mierzące góra 160 cm trzy postacie o wielkich, szarych głowach. Były ubrane w srebrne kombinezony. Widziałam jedynie tyły tych istot, ale gdy je namierzyłam, to momentalnie poczułam jakby mnie coś wbrew mojej woli wrzuciło z powrotem do ciała fizycznego. Następnie wydarzyło się coś, czego w ogóle się nie spodziewałam. Odgłosy sondowania pojawiły się wraz z bordowymi okręgami w moim pokoju. Ja zaś leżałam zwinięta w pozycji embrionalnej i jakaś siła nie pozwalała mi się ani ruszyć, ani nic powiedzieć. Czułam się w dodatku ciężka jak głaz. Trochę wewnętrznie spanikowałam, bo nie wiedziałam czego się spodziewać, ale nagle zasnęłam… W swoim śnie zaś widziałam, że leżę na łóżku w bardzo jasnym pomieszczeniu, są wokół mnie dziwne przyrządy i wyczuwam przy sobie obecność 3 postaci, których jednak normalnie nie widzę. Tej nocy nic mi się więcej nie śniło. Obudziłam się na pozbawiona jakichkolwiek znaków na ciele.

 Sytuacja sondowania mojego miasteczka zdarzyła się później jeszcze 2 razy również po godz. 1 w nocy. Za każdym razem nie mogłam się ruszyć z łóżka i czułam ograniczenie moich ruchów do minimum. Tyle dobrego, że wspomniane sondowanie nie pojawiło się już wewnątrz mojego domu.

 Kilka miesięcy temu po mojej wyprowadzce z tejże miejscowości dowiedziałam się od osoby zamieszkującej moje rodzinne miasteczko, że coś dziwnego się tam wydarzyło. Osoba ta zawsze twardo stąpa po ziemi i nie chciała zostać uznana za obłąkaną, ale opowiedziała mi, że w środku nocy jej domownicy długo nie mogli zasnąć, dzieci były wyjątkowo niespokojne, psy szczekały. Z racji tego, że mieszkają na wzgórzu i mają widok na całą panoramę miasteczka ujrzeli przez okno 3 wielkie, białe kule, które latały nad budynkami i jakby coś badały. Jeden z domowników nagrał całe zdarzenie, co spotkało się z moją wielką radością, bo chciałam osobiście zobaczyć to nagranie i mieć dowód, że coś podejrzanego dzieje się w tej okolicy. Niestety, gdy miałam przerzucić wspomniane nagranie na swój telefon, to pewnego dnia osoba, która sfilmowała całe zajście, po rozmowie z sąsiadką uznała, że są to jedynie świecące, latające drony i usunęła dane nagranie.

 2 lata temu miałam wizję jak będzie wyglądało pierwsze oficjalne spotkanie naszej cywilizacji z przybyszami z kosmosu. Zobaczyłam wówczas wielkie lotnisko, na którym stał już okrągły, otwarty statek kosmiczny (również nieco przypominający Millenium Falcona z Gwiezdnych Wojen). Przed statkiem czekała dwumetrowa postać z wydłużoną głową, o dużych, czarnych oczach, długich, chudych palcach i w lśniącym kombinezonie. Emanowała od niej niesamowita mądrość i spokój. Za nią znajdowało się kilku osobników podobnych do niej z wyglądu, ale o połowę niższych.

Naprzeciwko wysokiej postaci stał przedstawiciel naszej cywilizacji: 40-kilkuletni mężczyzna, lekko siwiejący, w okularach, białej koszuli i granatowym garniturze. Wydawał się maksymalnie skupiony, ale dało się mimo to wyczuć w nim odrobinę niepokoju. Towarzyszyła mu bardzo liczna delegacja również odświętnie ubrana. Całe zdarzenie pojawiało się na wszystkich kanałach telewizyjnych i w internecie. Zakończenie wizji stanowi symbol: nasz reprezentant wyciągnął rękę w geście przywitania w stronę wysokiej postaci, a ta odwzajemniła ten czyn. Nie zakładam, że wizja ta spełni się jeszcze za naszego życia. Zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że wydarzy się to dopiero za kilkaset lat, gdy ludzkość będzie gotowa, diametralnie zmieni swoje podejście do życia oraz zacznie właściwie traktować naszą planetę.

 Od maja tego roku odczuwam, że coś niedobrego wydarzy się na jesień. Poczucie to staje się coraz bardziej intensywne i zaczyna mi o sobie coraz częściej przypominać. Dwa dni temu okazało się na tyle mocne, że męczyło mnie przez dobre 2 h. Moja wizja na październik tego roku nie jest zbyt optymistyczna: najpierw ujrzałam w unoszącym się pyle gąsienice jakiegoś czołgu, a potem jego wieżyczkę z lufą. Z racji tego, że mój narzeczony zna się na militariach, to po mojej opowieści napomknął, że jest to dokładnie czołg M1A1 Abrams w malowaniu zielono-czarno-brązowym. Kolejny wizjowy obraz przedstawiał wiadukty kolejowe i przejeżdżające w intensywnym deszczu oraz szarej mgle pociągi towarowe, które wiozły militarny sprzęt. Następnie moim oczom ukazała się mapa świata, gdzie przez granicę ukraińsko-rosyjską, dalej na południe obejmując po drodze państwa sąsiadujące z Morzem Czerwonym i aż po Turcję oraz część Chin rozlewał się czarny obłok.

Od niedawna ciągle chodziła mi po głowie myśl, że powinnam zrobić na przynajmniej pół roku zapasy leków, kosmetyków, domowej chemii oraz suchej żywności – gdy to uczyniłam, to odczułam swego rodzaju małą ulgę. Uważam, że nasz kraj nie byłby w tej sytuacji zagrożony, jednak konfliktowa sytuacja poza granicami Polski mogłaby się przyczynić do poważnych problemów logistycznych między różnymi państwami. Może nie chodzi tu dosłownie o działania wojenne, a po prostu nastąpi wzmożona koncentracja wojsk na wymienionych obszarach.

Czas pokaże, czy symbole, które ujrzałam w ujawnionych wizjach ostatecznie okażą się trafne. Ludzkość jednak powinna poświęcać swoją uwagę zupełnie innym sprawom, niż niepotrzebne wojny.

 Z serdecznymi pozdrowieniami,

[dane do wiad. FN]


 From: [...]
Sent: Friday, September 4, 2020 11:26 AM
To: Fundacja NAUTILUS <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Re: Kolejny artykuł od autorki ,,Ćmy z zaświatów"

Dzień dobry,

bardzo dziękuję za informacje. Z mojej strony tylko mała prośba: jeśli dany artykuł zostałby opublikowany, to wówczas bardzo proszę o zamieszczenie nad artykułem dnia i godziny wysłania do Państwa mojego e-maila,
ponieważ wczoraj wieczorem pan Krzysztof Jackowski kreował na youtubie swoją wizję przyszłościową na najbliższe miesiące i kilka jego poczuć pokrywa się z moimi wizjami, które zamieściłam na końcu artykułu.
Nie chciałabym zostać posądzona przez czytelników Nautilusa o kopiowanie wizji pana Jackowskiego.

Serdecznie pozdrawiam,
[...]




Komentarze (31)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Nie, 27 wrz 2020 18:06 | brak oceny

nina.karina | Załogant

Przeczytałam oba Pani artykuły... i nie wierzę w ani jedno słowo. Widzi Pani duchy, pamięta wszystko od narodzin, ma dar jasnowidzenia, potrafi Pani opuszczać ciało, czytać w myślach, kontaktowała się Pani z UFO..itd..itd...
Takich zdolności to chyba żaden człowiek na świecie sobie nie przypisuje.. Chyba Pania wyobraźnia poniosła... Może książki Pani zacznie pisać, przynajmniej Pani zarobi.. a sława może tez będzie... Na razie to jedna wielka ściema, ale wyobraźni pogratulować.

Pon, 21 wrz 2020 14:33 | brak oceny

Fumei | Załogant

Ja też bym uprzejmie prosiła o kontakt na priv. Bardzo mnie zaciekawiły Pani historie i chciałabym dowiedzieć się więcej.

Nie, 20 wrz 2020 15:08 | brak oceny

didej07 | Załogant

Dołączam się do prośby @Mieszkovsky. Uprzejmie proszę o kontakt na priv. Pozdrawiam.

Sob, 19 wrz 2020 20:54 | brak oceny

Mieszkovsky | Załogant

Proszę o wiadomość priv. Mam do Pani wiele pytań,mam niezwykle zdolności i szukam odpowiedzi. Pozdrawiam

Rozwiń odpowiedzi (2)

Nie, 20 wrz 2020 15:02 | ocena: -1

didej07 | Załogant

Dołączam się do prośby. Pozdrawiam.

Nie, 20 wrz 2020 15:03 | brak oceny

didej07 | Załogant

@Mieszkovsky, Dołączam się do prośby. Pozdrawiam.

Sob, 19 wrz 2020 17:16 | ocena: + 3

Empatka11 | Załogant

Dziękuję, za kolejną fascynującą wiadomość do nas, Nautilian

Sob, 19 wrz 2020 12:59 | brak oceny

-relatysta | Załogant

lustro - dobra scena z uwięzieniem w lustrze jest w filmie Constantin:
https://www.cda.pl/video/36070126c

Pt, 18 wrz 2020 13:51 | ocena: + 2

Rimobul | Załogant

Interesująca relacja... bardzo interesująca. Serdeczne pozdrowienia ze Szczecina, od OBE-nauty-amatora:)

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pt, 18 wrz 2020 16:41 | brak oceny

ABe11 | Załogant

@Rimobul, Witaj, w jakich okolicznościach doświadczyłeś pierwszego OBE? Pozdrawiam!

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 18 wrz 2020 23:20 | ocena: + 1

Rimobul | Załogant

@ABe11, Witaj:) bardzo trudno sprecyzować ten czas. Generalnie każdy człowiek bez najmniejszych wyjątków doznaje OBE niemal codziennie. To jest w trakcie snu opuszcza swoje ciało. Problem polega na tym, iż 99,9% ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Mam dziś skończone 46 lat. Jako dziecko może 4-5 letnie spędzając większość czasu u moich dziadków miałem jak wtedy mi się wydawało ciągle ten sam sen. Ten sen polegał na tym, iż w nocy "wylatywałem" przez okno mieszkania kamienicy na trzecim piętrze poniemieckiej kamienicy w centrum Szczecina. Zawsze leciałem w kierunku ul. Kopernika tj. ówczesnego CPN-u a dziś stacji paliw ORLEN. Leciałem ponad budynkami ciup ponad dachami. Czułem powiew wiatru na twarzy. Mogłem zaglądać do okien ludzi w mieszkaniach, które mijałem w czasie lotu. I dolatując do ul. Kopernika zawsze ściągało mnie "coś" z powrotem do ciała fizycznego. To był "strach". Przed czym? W istocie do dnia dzisiejszego nie umiem na to odpowiedzieć. Zresztą to są dywagacje na dłuższy czas. Musisz poczytać na ten temat. Proponuję Roberta Moonroe i jego tryptyk o OBE. Poza tym musisz mieć świadomość istnienia niemal w tym samym obszarze LD tj. świadomego śnienia. Są to stany niezwykle bliskie a w istocie bardzo dalekie. No ale naprawdę nie są to sprawy proste by w krótkim mailu wyjaśnić Ci czym są... :) Poczytaj trochę i ćwicz:) Polecam metodę 4+1:). Darek Sugier na YT jest dobrym adresem dla początkujących... uwierz mi warto:) Ale jedna bardzo ważna uwaga. Bądź krytyczny! Bo nie wszystko złoto co się świeci:) Pozdrawiam ze Szczecina:)

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 19 wrz 2020 08:22 | brak oceny

ABe11 | Załogant

@Rimobul, Dziękuję. Interesuje mnie budząca się się w ludziach świadomość tych stanów - stąd pytanie. Pozdrawiam raz jeszcze!

Pt, 18 wrz 2020 19:42 | brak oceny

Mandragora | Załogant

@Rimobul, pozdrawiam również i życzę równie ciekawych ,,lotów".:)

Pt, 18 wrz 2020 10:13 | brak oceny

Tomasz_J | Załogant

Cytat:
"Ze swojego doświadczenia wiem, że można pieczętować nie tylko pomieszczenia, ale i stare lustra, które nierzadko zamieszkują zbłąkane dusze lubiące nas szczególnie po zmroku niepokoić"

Doprawdy ? Dusza, niematerialny byt, ZAMIESZKUJE w materialnym ośrodku, jakim jest lustro ? I jeszcze ma ulubione zajęcie - niepokojenie ludzi szczególnie po zmroku.
Po przeczytaniu tego artykułu chciałoby się jedynie westchnąć - mój Boże...
Droga Fundacjo, LITOŚCI!!!

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pt, 18 wrz 2020 19:27 | ocena: + 1

Farseer | Załogant

@Tomasz_J, to nie nowość, że duchowe zjawiska nasilają się nocą. Sam doświadczyłem podobnych wydarzeń w przeszłości. Kiedyś gdzieś przeczytałem, że lustra są portalami między światem żywych a umarłych i coś w tym jednak jest. Polecam kupić sobie stare najlepiej stuletnie lustro lub wziąć lustro z domu gdzie stało się kiedyś coś bardzo złego, a potem je powiesić w sypialni i czekać na efekty. Póki się nie zakryje takiego lustra to nie ma szans na zaśnięcie. Każdy przedmiot przejmuje po byłym właścicielu cząstkę jego energii. Albo wystarczy się przejść w nocy po np. opuszczonych szpitalach psychiatrycznych, byłych sierocińcach jeśli się nie wierzy, że dusze mogą oddziaływać na rzeczy materialne.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 19 wrz 2020 18:34 | brak oceny

SovietVixen | Załogant

@Farseer, Taki troche strawman argument

Sob, 19 wrz 2020 00:11 | brak oceny

Mercykiller | Załogant

@Tomasz_J, też się łapię za głowę. Niezła mieszanka gier bitewnych, komercyjnego fantasy i źle dobranych leków. Myślałem, że takie rzeczy tylko na innemedium...

Czw, 17 wrz 2020 16:18 | brak oceny

magdakowalska48 | Załogant

ja nie robie zadnych zapasow bo "wedlug wiary twojej sie stanie" jesli ktos wierzy ze czeka nas 3 wojna swiatowa to tego doswiadczy

Rozwiń odpowiedzi (2)

Czw, 17 wrz 2020 22:27 | ocena: + 4

Knafel | Załogant

@magdakowalska48, a ja od dłuższego czasu mam wrażenie, że powinnaś spuścić ego z wentyla...

Rozwiń odpowiedzi (2)

Sob, 19 wrz 2020 18:33 | ocena: + 1

SovietVixen | Załogant

@Knafel, Ona dobrze mowi

Pt, 25 wrz 2020 22:34 | brak oceny

magdakowalska48 | Załogant

@Knafel, jesli prawda cie boli to cos jest z toba nie tak

Sob, 19 wrz 2020 10:00 | ocena: + 2

Odyseja2020_ | Załogant

@magdakowalska48, dokładnie rozumiem co masz na myśli to tak samo jak z tym "covidem", ale co zrobić jak się czuje ten ludzki strach wokół?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 25 wrz 2020 22:35 | brak oceny

magdakowalska48 | Załogant

@Odyseja2020_, pokazywac swoja madrosc i odwage. Z wielkich Lechow stalismy sie chyba najgorszym narodem swiata. Chyba bo nie wiem czy nie ma gorszych od nas

Czw, 17 wrz 2020 15:09 | ocena: + 2

Vrill | Załogant

"Nie chciałabym zostać posądzona (...) o kopiowanie wizji"

Welcome in my world ;)

Proszę nie przejmuj się takimi sprawami - to rzecz która skutecznie mnie blokuje przez co nie jestem w stanie "wypłynąć na wielkie wody"


(ale u mnie to dodatkowo kwestia wychowania, środowiska i genów, cóż widocznie taką obrałem ścieżkę dla swej Duszy, wielkie sprawy jestem w stanie wyjaśniać tylko maluczkim; tj nie mającym większego wpływu na historię świata)

Pozdrawiam

wszystkich
odtwarzających teraz tą myśl w swoich umysłach
:)

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

NASA ogłosiła, że dokonała 'ekscytującego nowego odkrycia' dotyczącego naszego Księżyca. Na razie jednak amerykańska agencja kosmiczna nie zdradza zbyt wielu szczegółów. Wszystkiego mamy dowiedzieć się już w poniedziałek.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 08:45 | [...] Dzisiaj nad Warszawską Wolą zauważyliśmy dziwne światło dość duże nieruchome i wyglądające  na zawieszone pod chmurami. Pojawiło się na południowym , poludniowo-wschodnim niebie. Chciałabym się dowiedzieć czy jest to zjawisko naturalne czy jakiś sztuczny obiekt. Wysyłam w załączniku zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie.Z Poważaniem[dane do wiad. FN]

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

COVID-19 DO ŚWIATA? Tu mówi koronawirus... - polecane przez czytelnika serwisu FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.