Dziś jest:
Środa, 1 grudnia 2021

Nie budźcie mnie nawet na koniec świata, chyba że miałby naprawdę dobre efekty specjalne.
Roger Zelazny, pisarz S-F

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





POD WODĄ USŁYSZAŁEM DZIWNE DZWONY
Sob, 2 paź 2021 09:59 | komentarze: 1 czytany: 2119x

[...] Dzień dobry, może moja historia, o której nikomu jeszcze nie mówiłem, nawet rodzinie, poczeka na wyjaśnienie. Nie mówiłem, bo obawiam się wyśmiania. Pływałem niedawno w Bałtyku, mimo, że woda zimna, ale słońce i ciepło na plaży, ponad 20 stopni, więc można było się wygrzać po kąpieli.  Gdy nurkowałem usłyszałem głośne dzwony.

Byłem bardzo zaskoczony. Nadsłuchiwałem. Nie powtórzyły się. Byłem daleko od brzegu, a gdy wyszedłem z wody i pytałem innych czy słyszeli dzwony, mówili, że nie bo w okolicy nie ma kościoła żadnego. Słyszałem je bardzo wyraźnie i głośno, aż uszy zaczęły mnie boleć. Było to w trakcie nurkowania, pod wodą. Naprawdę słyszałem tam dzwony.  

Innego razu byłem w jednym z warszawskich kin. Gdy kupiłem bilet i odwróciłem się stał przede mną wysoki, grubszy chińczyk z charakterystycznym wąsami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że miał żółtą albo złotą suknię. Zdecydowanie nie dzisiejszą. Zapytałem po chwili kolegę czy go widział, powiedział, że rzeczywiście kręcił się tu jakiś chińczyk wyglądający jak aktor z jakiegoś filmu historycznego.

Ulżyło mi, bo w przeciwieństwie do dzwonów, tego Chińczyka ktoś jeszcze widział. Choć nie kręcono żadnego filmu w okolicy więc jakim cudem jakiś aktor przebieraniec miałby się pojawić w przeciętnym, zwykłym kinie.
Zdumiewające było to, że gdy w internecie przeglądałem stroje Chińczyków ten akurat strój przypominał ten z XVII wieku...

Jeszcze dziwniejsza historia przydarzyła mi się gdy byłem uczniem w szkole. Kręcił się wokół mnie jakiś facet i pytał jaki mam rok. Myślałem, że to dziwak, ale miał inteligentne spojrzenie i mówił bardzo ciekawe rzeczy.

Kolejna historia kupiłem bilet do kina. Wydrukował mi się cały, ale dziwnymi szlaczkami. Później zobaczyłem, że to alfabet hebrajski. Byłem wstrząśnięty. Poszedłem do pracownika i pokazałem mu go. Powiedział, że nie wpuści mnie na film bo bilet powinien być wydrukowany po polsku. A ten bilet musi być jakimś żartem, u nich w kinie tylko po polsku są bilety. Nawet po angielsku nie ma biletów, wszystko drukowane po polsku, nawet jak obcokrajowiec kupuje. Nie ma po angielsku, tym bardziej nie ma po hebrajsku.
Miałem zachować ten bilet przy sobie. I zachowałem. Ale na drugi dzień rodzice mi sprzątanie zrobili i wyrzucili śmieci, wśród nich zapodział się ten bilet.

Pierwszy raz dziele się tymi historiami. Nie mówiłem nawet rodzicom ani nikomu. Gdyby ktoś mi je opowiedział, ktoś obcy, nie uwierzyłbym. Naprawdę byłem ich świadkami, choć jeżeli będziecie mieli wątpliwości to całkowicie Was zrozumiem. Mi też byłoby ciężko uwierzyć w taką relację kogoś obcego.

Życzę zdrowia, pomyślności i odkrywania, bo naprawdę świat jest pełen dziwnych tajemnic, sam się zastanawiam, czy nie byłem świadkiem podróżnika w czasie, zarówno tego faceta w szkole jak i tego Chińczyka, który wyglądał jakby go przenieśli z dawnych lat

P.S. proszę nie podawać moich danych, również w mejlu do Państwa zmieniłem swoje imie i nazwisko,  bo wstydze sie tych historii, staram sie o nich zapomnieć. Właśnie po przeżyciu tych historii zacząłem interesować się takimi rzeczami i trafiłem na stroonę nautilus, przed tymi wydarzeniami byłem bardzo racjonalistyczny i wręcz nie wierzyłem w świat duchowy

[email dostaliśmy 25 września 2021]


 

Dzień dobry Fundacjo Nautilus!

Nazywam się [...] mieszkam i pracuję w Szkocji. Wierzę, że zrozumiecie moją prośbę o anonimowość.
Od kilku miesięcy zapoznaję się z udostępnionymi filmami, live streamingami i relacjami na Waszym kanale YouTube. Nagrania odsłuchuję, oglądam, jeden za drugim. Zapoznałam się również z wykładami kapitana Roberta Bernatowicza dla [...]

Być może jestem tą konkretną jedną osobą, do której ma to trafić albo po prostu kolejną, która tylko się utwierdza w swoim osobistym przekonaniu, że nie jesteśmy sami we wszechświecie. (Sądzę, że raczej to drugie.) Tak uważam, że niezbadany do końca rozmiar kosmosu nie jest tylko dla nas, to jest niemożliwe, że istniejemy tylko my. Nigdy osobiście nie widziałam i nie spotkałam kosmicznych przybyszów, ale coś (nie wiem, może jakaś intuicja, może fakt ogromu przestrzeni kosmicznej) mnie utwierdza, że są również inni oprócz nas Ziemian. To jest dla mnie pewne jak 2+2=4. Przestrzeń jest tak bezkresna, że wystarczy jej dla wszystkich żyjących istot. To jest moja osobista  podstawowa myśl na temat wszechświata. Choć miałam okresy, kiedy to negowałam i z powodu braku widzenia czy spotkania tego (UFO) odrzucałam temat, zamykając go krótkim "Nie ma UFO, pewnie to fantazja". Ale jeśli czegoś nie widzimy, nie znaczy, że tego czegoś nie ma.

Państwa materiały są wciągające, niezwykle ciekawe i najlepsze są livestream-y i wykłady. To jest skarbnica wiadomości. Da się odczuć, że nie wszystko jest upublicznione, że są na bank pewne historie ukryte dla szerszej publiczności, czyli wszystko to, co wiecie tylko Wy z różnych powodów, co sam Pan Robert zaznacza. Czuje się niedosyt i chęć na więcej, aby poznać inne perełki. W szkole się o tym raczej nie mówiło, wśród społeczeństwa raczej to wyśmiewano i dlatego mnie to nie interesowało. Był czas, że myśl, że nie jesteśmy sami była bardzo oczywista dla mnie, nie rozumiałam dlaczego wszyscy dookoła to negowali, skoro jesteśmy częścią tak ogromnego kosmosu, ale znając jak to jest odbierane, miałam myśli dla siebie.

Później, nic sama nie widziałam i przestawiłam się na nie. Nie ma tego. W końcu kilka lat temu w czeluściach YouTube zaciekawiona ciekawostkami archeologicznymi, historycznymi, przyrodniczymi, od filmiku do filmiku, doszłam do programu nieżyjącego już pana Stanisława Barskiego. Wszystko odżyło na nowo. Na kanale cw24tv opisywał tak nieprawdopodobne zjawiska, że po obejrzeniu części jego audycji aż nie mogłam uwierzyć w to wszystko i znowu zanegowałam ten temat. Poprostu tego nie ma.

Ale coś ciągle kiełkowało mi w głowie, że przecież wszechświat jest tak przeogromną przestrzenią, że musi być conajmniej jedna obca cywilizacja albo nawet kilka. Dla mnie to jest pierwszy podstawowy powód. Nie mieści mi się w głowie, że tylko jedna mała planeta jest zamieszkiwana a naukowcy próbują zobrazować nam jak to wszystko jest wielkie, potężne i niezbadane i jeszcze wyśmiewać przy tym wszystkich, którzy to badają swoimi sposobami opierając się na zeznaniach ludzi.  Dołóżmy do rozmiaru kosmosu jeszcze te właśnie  tysiące relacji ludzi z całego świata, ich przeżycia, doświadczenia, dowody, filmy, zdjęcia, utworzenie organizacji i konferencji dla badaczy UFO i ich zainteresowania tym tematem w różnych częściach świata, sam fakt ukrywania obserwacji wojska i jednostek rządowych zjawisk UFO a następnie upublicznianie raportów, odłożone w kąt i niezbadane odkrycia archeologiczne, to wszystko jak się doda do siebie, to daje do myślenia, jest tyle poważnych przesłanek, aby to rozszerzyć , aby na to otworzyć umysły i oczy. Ale może zapowiadana transformacja to zmieni. Odsłuchałam w całości wywiad z Alzbetą Sorfovą na czeskim kanale cestyksobe, i aż jestem ciekawa co to w tym listopadzie będzie mógł Pan Robert powiedzieć, że teraz sumiennie pracuje nad tym i nie zdradza nic na ten temat, to musi być coś niewiarygodnego, skoro ma to dotrzeć do rzeszy ludzi. Trzymam kciuki za sukces włożonego wysiłku.

Fundacja Nautilus zainteresowała mnie reinkarnacją, Krzysztofem Jackowskim, Stefanem Ossowieckim, kręgami w zbożu, Igorem Witkowskim, Sai Babą a nawet medytacją.

Ja sama nic nie widziałam i nie spotkałam się z niczym nadzwyczajnym w tych tematach, może poza jednym. Gdy z czystej ciekawości szukałam melodii, dźwięków do medytacji, a znalazłam tego mnóstwo, od uzdrawiania, poprzez otwieranie czakr i trzeciego oka, po przyciąganie dostatku; wtedy też odsłuchiwałam je wszystkie, aby wybrać dla siebie najbardziej pasującą. Gdy odsłuchałam wieczorem jedną propozycję, która miała przyciągnąć dobrobyt, to następnego dnia dostałam zamówienie na ozdoby świąteczne; pomyślałam, że to przypadek, gdy puściłam to samo mężowi, to dostał następnego dnia podwyżkę a ja dostałam swoją podwyżkę kolejnego dnia. Próbuję tej medytacji, ale coś słabo mi to wychodzi.

Ciekawostką jest też sytuacja pandemii i kurkumy. Odkąd pojawiły się pierwsze informacje o korona wirusie, to automatycznie zaczęłam szukać czegoś naturalnego na wzmocnienie odporności organizmu i znalazłam - szoty z kurkumy, imbiru, cynamonu, miodu, oliwy, świeżego soku z cytryny i ciepłej wody. Jak tylko zapoznałam się z wieloma opiniami, które mnie przekonały, tak następnego dnia już wypiliśmy pierwsze szoty i tak jest do dziś, z dosłownie pojedynczymi może 6-7 dniami, kiedy opuściliśmy zwyczaj. Codziennie wyciskamy świeży sok z pomarańczy, dodajemy pozostałe składniki i pijemy przed posiłkiem. Efekt jest, bo od marca 2020 (czyli początku picia szotów) mamy się dobrze i nawet kataru nie mieliśmy. Codzienne szoty są normą u nas w domu i nagle w ostatnim tygodniu słucham i oglądam materiały o Sai Babie i jest pokazany jego obraz, z którego sypie się biały proszek vibhuti oraz kurkuma, która w tym czasie może nawiązywać do tego, że jest sposobem na korona wirusa - no jakby potwierdzenie tego, co robimy od ponad 1,5 roku, chronimy się kurkumą. I to stało się w momencie, kiedy nacisk jest na te szczepionki a my mamy wątpliwości co do nich.

Ostatnią ciekawostką jest zdjęcie chmur, ukształtowanych w formę spodka - gdy już dłuższy czas słuchałam nagrań Fundacji Nautilus, Pana Roberta Bernatowicza z Nautilusa Radia Zet i wywiadów Igora Witkowskiego, to zastanawiałam się dlaczego tylu ludzi widziało a ja nie, tylu niedowiarków i niezainteresowanych tym, sami wiedzący o tym i badający to a ja nie. Po czym któregoś dnia, podczas zmywania naczyń, patrząc przez okno dostrzegłam chmury uformowane w spodek - przypadek? Nie sądzę. Przynajmniej ja widzę spodek. Zdjęcia w załączniku - coś co jest w lewym górnym kącie zdjęcia, to raczej plamka na szybie lub owad ze skrzydełkami.

Nie mam oszałamiających zdjęć ani filmików ani informacji, ale odsłuchuję Wasze nagrania i aż chce się odwiedzić i poznać całe fascynujące historie archiwum. Chyba, że mój email to kolejny puzzzel, potrzebny do czegoś.
Pewna jestem, że są inne cywilizacje, które badają nas i Ziemię, bo za dużo jest tych wszystkich znaków tego zjawiska.
Pozdrawiam wszystkich z Fundacji Nautilus

 

[XXI PIĘTRO] Witam
Chciałbym podzielić się obserwacjami, które poczyniłem podczas urlopu, przebywając krótko nad morzem śródziemnym.
Kilka dni temu wróciłem, z Turcji. To były wrześniowe wakacje. Piękne złote słońce na błękicie, lazurowe ciepłe morze, piękne widoki, soczysta zieleń.
Przyleciałem do Turcji z ogromnym bagażem negatywnych emocji, z intensywnego okresu pracy oraz przeżyć osobistych. Pomimo, że radzę sobie nieźle z oczyszczaniem swojej energii, to pierwsze trzy dni pobytu na wczasach to była niemalże walka o dobry nastrój.
Ktoś mi wysyłał toksyczną energię, która dodatkowo powodowała u mnie bóle głowy i nerwobóle w różnych miejscach ciała.  Tak już mam od lat.
Wiem na pewno, że to ludzie powodują osłabienie organizmów, sobie wzajemnie. Kiedyś, przez pewien czas bardzo dobrze widziałem przepływy takich emocjonalnych energii. Ciemne energetyczne pasma płynące od jednej osoby do drugiej… To może doprowadzić osoby wrażliwe do stanów chorobowych, np. grypowych i dalszych następstw.

Czwartego dnia pobytu pływałem w ciepłym morzu, gdy nagle przyszła mi podpowiedź bym się teraz oczyścił. Poprosił o energię oczyszczająca morza, z którego my jako organizmy żywe pochodzimy. Dryfując w ciepłej wodzie pomyślałem, że otacza mnie żywa inteligentna energia, która jest w stanie naprawić świetliste dna komórek mojego ciała. Kiedyś przy innej okazji w momencie dobrej energetyzacji i uspokojenia, zobaczyłem jak na moją prośbę o uzdrowienie wnikają we mnie cząstki światła, troszeczkę kształtem przypominające pismo starohebrajskie. Poprawa jest odczuwalna, ale bardzo ciężko to utrzymać przy natarczywości napływających ciężkich energii od ludzi i własnych doświadczeń.
W tamtym momencie zobaczyłem małe kropelki światła, które pojawiając się znikąd wokół mnie, wnikały w moje ciało fizyczne. Nic nie odczuwałem specjalnie w wyniku tego działania, płynąłem bardzo powoli się poruszając i utrzymywałem stan dziękowania i miłości za otrzymywaną energię leczącą. Trwałem w tym stanie kilka minut po czym moja uwaga została rozproszona.
Ulga przyszła. Ten dzień, już od wyjścia z wody wydał mi się lepszy, jeszcze bardziej słoneczny. Od razu udało mi się zrobić kilka ciekawych zdjęć na plaży i w otoczeniu hotelu. Nabrałem energii, chęci do życia - zrobiło się bardziej kolorowo. Nazajutrz, obudziłem się w nastroju w jakim każdy by pragnął wstać z łóżka.
Od rana rozpoczął się mój prawdziwy wypoczynek i dobry humor już mnie nie opuszczał.

W końcu niestety nadszedł dzień zakończenia wakacyjnego relaksu, trzeba było lecieć do Polski.
Nie obawiam się lotów samolotem, lot przebiegał spokojnie. W końcu znużony siedzeniem w fotelu, czytaniem, rozmową, postanowiłem pomedytować. W uszach miałem wbite słuchawki, a spokojna muzyka odcięła mnie od otoczenia. W międzyczasie pilot poinformował, że będziemy zniżać się do lądowania. Zamknąłem oczy i zrelaksowałem się.
Od razu objęło mnie uczucie lotu, dryfowałem w powietrzu nad zielonym pejzażem. Ku memu zaskoczeniu lot w medytacji odbywał się dużo niżej niż w rzeczywistości fizycznej, a teren nad którym leciałem był porośnięty zielenią, drzewami, rosnącymi na pagórkach, wzgórzach. Opanowało mnie bardzo wyraźne widzenie i to wspaniałe uczucie unoszenia się w powietrzu. Rewelacja.
Zacząłem sterować moim lotem w wyobraźni, omijając wysokie wzgórza, przelatując dolinkami. Niesamowite uczucie - nigdy dotąd nie przyszło mi do głowy by medytować podczas lotu samolotem...
W rzeczywistości przelatywaliśmy już od dłuższego czasu nad rozległym miastem, pilot kierował samolot ku lotnisku. A w mojej medytacji nadal pode mną były piękne zielone tereny, wzgórza, dolinki.
W pewnym momencie doszło do mnie, że frunę przeźroczystej energii, która stanowiła tam atmosferę, lecz zniżając się do powierzchni astralnej ziemi ta jej przeźroczystość zmniejszyła się wyraźnie. Powietrze Tam było jakby zadymione, wyraźnie odcinała się ta warstwa ciemniejszej przeźroczystej energii.
Co to jest ? Czemu tak...?
Usłyszałem podpowiedź, że to zanieczyszczenie pochodzące od ludzkich negatywnych emocji. Jesteśmy otoczeni taką przydymioną energią, nasze ludzkie energie tym oddychają, co na wstępie powoduje już lekki efekt napięcia, rozdrażnienia.
No i tak to mi się potwierdziło przez przypadek po raz kolejny, że Ziemia jest specjalnym miejscem, gdzie nasze świetliste dusze zstępujące do ciał fizycznych, przebywają niemalże w ciemnościach i tu przerabiają przeróżne doświadczenia. A żeby się wyzwolić z kręgu reinkarnacji, z tego uzależnienia, o czym pisze nawet Robert Monroe w „Najdalszej podróży”, trzeba świadomie żyć w miłości bezwarunkowej, która rozjaśnia te ciemności i "wypycha" nas z uzależniającego kręgu reinkarnacji.
Ta warstwa ciemniejszej przeźroczystej energii wyraźnie odcina się od jaśniejszej warstwy, w której przebywałem, gdy samolot leciał na wysokim pułapie.
Podobno niektórzy astronauci przebywający na orbicie okołoziemskiej czasami przeżywają mistyczne odczucia jedności z `Bogiem. Teraz zaczynam rozumieć czemu.
Po minutach samolot lądował, a ja przerwałem lot w ziemskim astralu. Wiele lat zajmują mnie połączenia z wyższymi wymiarami i wiele mi się dzięki temu wyjaśniło, ale cały czas jestem czymś zaskakiwany. No ale przecież to co już zostało mi pokazane, to tylko kropelka w oceanie…
Ciekawi mnie czy ktoś z czytelników ma podobne doświadczenia i mógłby się podzielić swoimi przemyśleniami.
Pozdrawiam serdecznie
Maxxx
PS.
Po powrocie wyjaśniło kto mi wysyłał toksyczną energię, która powodowała u mnie bóle głowy. Ktoś z rodziny, komu spadła na kark nagła awaria hydrauliczna w mieszkaniu, czego usuwaniem zawsze zajmuje się ja. To był wysyłany do mnie żal, który został również wyartykułowany do mnie zaraz po moim pojawieniu się w domu. Tak się wzajemnie torpedujemy energiami, non-stop.
Czy odpowiedziano?        nie odpowiedziano


Witam
 
Pozwoliłem sobie przetłumaczyć krótki film z youtube. To zbiór relacji ze śmierci klinicznej ukazujący najważniejszy przekaz od tych ludzi !
Oczywiście umieściłem go na Vimeo , mam nadzieje że się przyda !
 
 

 




Komentarze (1)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Sob, 2 paź 2021 17:16 | brak oceny

Woj | Załogant

Vimeo to kanalie które każą sobie płacić za oglądanie mam ich w sercu (wiadomo jakim) chciwe kapitalistyczne bestie.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

1 grudnia:// [...] Wystarczył zaledwie tydzień od wykrycia omikronu w RPA, aby ten został zidentyfikowany w 16 kolejnych krajach. Omikron zgromadził w sumie aż 50 mutacji, przy czym 32 zmiany w białku kolca. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 08:30 | 29 listopada 2021 jeden z naszych czytelników widział przelot jasnego obiektu nad Żywcem. Była to jasna kula, która poruszała się i zatrzymywała, w pewnym momencie jak opisuje świadek 'zgasła'. Manifestacja była widoczna ok. 20 sekund , natomiast według świadka była godzina ok. 23.55, czyli tuż przed północą.

Dziennik Pokładowy

Piątek, 19 listopada 2021 | Zgadzam się z Krzysztofem Jackowskim, że jesteśmy w przededniu wielkiej światowej wojny, choć widzę ją zupełnie gdzie indziej niż jasnowidz z Człuchowa i trochę inaczej. Moim zdaniem wybuchnie nie na Bliskim Wschodzie i nie w pobliżu tak znienawidzonego przez najsłynniejszego obywatela Człuchowa Izraela (którego cały czas nazywa małym państwem, którego nazwy nie wymieni), ale być może w dwóch punktach...

czytaj dalej

FILM FN

UFO NAD DUSSELDORFEM - relacja o obserwacji UFO w 1980 roku

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.