Dziś jest:
Sobota, 29 stycznia 2022

Przyjdzie moment, że widzę po części opustoszałą Polskę. Jest to makabryczna wizja, bo ja jej kompletnie nie rozumiem.
jasnowidz Krzysztof Jackowski o najbliższej przyszłości, 27 stycznia 2022

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





I POWIEDZIAŁEM RODZICOM, ŻE JA TEŻ MAM GRÓB...
Śr, 1 gru 2021 08:23 | komentarze: 5 czytany: 2675x

[…] Witam załogę okrętu Nautilus! Z wielkim zainteresowaniem czytam wasz serwis, ale najbardziej interesują mnie rzeczy związane z reinkarnacją. Uważam, że mój przykład w sensie mojej osoby jest dowodem na istnienie wędrówki dusz. Jako małe dziecko mówiłem, że kiedyś umarłem, a wcześniej miałem żonę i córkę. Moi rodzice nawet powiedzieli, że podawałem jakieś obcobrzmiące nazwisko, które nosiłem. Dziś już tego nie pamiętam, ale jako dziecko podawałem bardzo dużo szczegółów. Jak miałem 4 lata rodzice zabrali mnie na cmentarz, a ja im powiedziałem, że ja też mam grób, ale w takim miejscu, gdzie nie ma lasu, tylko pola i kiedyś odwiedziłem własny grób, kiedy byłem aniołkiem. Mam także od dziecka bardzo dziwną bliznę na piersi, od urodzenia. Mogę wam nawet przesłać zdjęcie. Jestem pewien, że jest to jakiś ślad po poprzednim życiu. Jak miałem 5-6 lat, to powoli zacząłem o wszystkim zapominać, ale te moje opowieści w dzieciństwie sprawiły, że moja rodzina najbliższa wierzy w wędrówkę dusz. Dobrze, że o tym piszecie, bo ludzi trzeba o tym uświadamiać. Robicie dobrą robotę

Pozdrawiam i proszę o zachowanie moich danych do Waszej wiadomości

[…]

 

/z Archiwum FN/

[...] Witam serdecznie!

 Oto moja historia :

07 09 1995 roku urodziłam drugą córeczkę.

10 12 1998 roku około godziny 7.20 – 7.30 rano  Julia tuż przed wyjściem do przedszkola  bawiła się  dominem ze zwierzątkami i w tym samym czasie jadła śniadanie a właściwie była karmiona przeze mnie.  Obok przy stole śniadanie jedli  mąż i starsza córka. 

Nagle w czasie zabawy bez żadnego wcześniejszego naprowadzającego tematu Julia powiedziała, że „ona umarła z głodu, że tatuś nie dał jej jeść” Na moje stwierdzenie Co ty mówisz twój tatuś sam by nie zjadł a tobie by dał jeść Julia odpowiedziała „ to nie ten tatuś to inny tatuś nie dał jej jeść”  Rozmowa się skończyła. Dziecko nie rozwinęło dalej tematu a my musieliśmy wychodzić do pracy. Stwierdziłam, że zapiszę to co mówiła i stąd tak dokładny zapis i godzina rozmowy. Notes w którym to zapisałam cały czas przechowuję w szufladzie.

 Jest jeszcze jedna rzecz związana z tym zdarzeniem którą uświadomiłam sobie po tym zdarzeniu i obserwuję do dzisiaj.

O ile starsza córka była jako dziecko strasznym niejadkiem i miałam duże problemy aby cokolwiek zjadła łącznie z tym ,że teściowa gdy Dominika miał ok. 2,5 roku zarzuciła mi ,że dziecko głodzę  to Julia od urodzenia była zawsze głodna. Musiała pojeść i to dość dobrze a przy tym nigdy nie była gruba.  Jej humor zależał od tego czy była głodna. Jak zaczynały się jakiekolwiek nieuzasadnione płacze czy dąsy musiała dostać jedzenie i wtedy wszystko wracało do normy. O ile w starszą córkę trzeba było  „wciskać” jedzenie Julia jak tylko dorosła do wieku „ ja sama” potrafiła sama zrobić sobie kanapkę  czy zrobić samodzielnie jakiekolwiek inne jedzenie. Tak jest do dzisiaj. Gdy tylko w lodówce pojawia  się jakakolwiek  pusta półka zaczyna się niepokój i pytania kiedy będą zakupy. Nie lubi gdy ja nie robię zakupów i chcę aby z lodówki znikły wcześniej zakupione rzeczy.

Bardzo lubi gdy mąż idzie na zakupy spożywcze. Mąż  też lubi jak w lodówce jest pełno.

Pragnę jeszcze w uzupełnieniu moich obserwacji dodać , iż nigdy później pomimo moich podpytywań  nie  powiedziała nic więcej, nie jest i nie była gruba - obecnie jest normalną 13-latką która nie lubi być głodna.

 Pozdrawiam serdecznie

 [...]

 

Hallo dla zalogi Nautilusa.

Historia ktora chce wam opisac dotyczy mojej siostry i nie wiem czy to jest dowod na reinkarnacje.Siostra swojego obecnego meza poznala / w tym roku 25 lat po slubie/ na wycieczce.On wsiadal na ostatnim przystanku i gdy wsiadl cos sie z nia zaczelo dziac/nie byla to milosc od pierwszego wejzenia jak sie to okresla/ to bylo cos innego jakby jakies wspomnienie,byla pewna ze ona te osobe juz zna, nie umiala tego co sie z nia dzialo opisac nie znala slow ,porownan ktore by to wrazenie potrafilo opisac.Zostali para i po trzech latach znajomosci zostali poproszeni przez moja babcie o pomoc w ogrodku przy zbiorze owocow.Babcia byla w tym czasie w szpitalu i sama nie mogla tego zrobic.Siostra opowiadala ze pojechali do ogro dka,poszli do altanki ktora byla prawie jak domek bo byla tam kuchnia,lozko,jak w wiejskiej chacie.Przebrali sie w ubrania ktore tam byly,jakas koszula flanelowa,babci fartuch i gdy tak byli juz przebrani siostra opowiadala ze wpadla w jakis dziwny stan,bo zrobilo jej sie slabo i jeszcze cos dziwnego z nia sie dzialo i nie umie tego opisac i poczula ze  jak by sie przeniosla w czasie ,czula ze juz kiedys byla w takiej sytuacji z ta samo osobo,tak jak by mieszkala na wsi i wykonywali podobna czynnosc na gospodarstwie  i podobnie byli ubrani.To byla chwila i wszystko wrocilo do normy.Przypomnialo jej sie wtedy to pierwsze ich spotkanie na wycieczce i podobne  uczucie i wie ze nie mialo to nic wspolnego z wygladem fizycznym obecnego jej meza ale cos czego nie umie nazwac,opisac  tego  co jej mowilo ze juz kiedys byli razem i cos mocnego ich laczylo. Poprostu przez chwile czula te uczucie ktorym dazyla juz kiedys te osobe .Pozdrawiam

 

 

From: [...]
Sent: Monday, September 20, 2021 9:05 PM
To: FN
Subject: Dowód na reinkarnację czy zwykły "błąd" systemu?

Dzień dobry!

Chciałem już wiele razy napisać do Państwa tego maila, jednak zawsze gdy zabierałem się za pisanie, nie potrafiłem ubrać w słowa tego co wydarzyło się w moim życiu. Myślę jednak, że tym razem podejmę kolejną próbę i uda mi się chociaż niezgrabnie to opisać. Przejdę jednak do sedna sprawy:
Zdarzenie miało miejsce 5 lat temu w sierpniu. Piękny, słoneczny dzień. Dostaję telefon z firmy, w której pracuję jako kierowca ciężarówki z informacją załadunku - Bielsko-Biała, magazyn TRW; zrzutka Melfi.
Około godziny 11:00 stawiłem się na załadunek. Kazano mi podstawić się pod rampę (chyba nr 8). Na sam załadunek "zeszło" ok 3 godzin. W międzyczasie inną ciężarówką przyjechał, jak później się okazało, kolega z lat szkolnych. Porozmawialiśmy przez około godzinę, coś tam powspominaliśmy. Dzień jak każdy inny. W pewnym momencie magazynier dał znak, że moje auto jest załadowane i mam udać się do biura po dokumenty. Krzyknąłem do magazyniera "ok" i idę do biura. Otwieram drzwi do budynku biurowego i w tym momencie widzę człowieka, jego twarz, jego zmieszanie i to że nie wiadomo skąd on zna mnie a ja jego. W mojej głowie, jak przebłysk (czy błyskawica-ciężko to opisać słowami) wpada myśl, obraz sytuacji: las, wilgoć, chłód, Germania (dokładnie taka nazwa). Ja w tej wizji (obrazie w mojej głowie) jestem ubrany w zbroję żołnierza rzymskiego (złoty napierśnik), w ręku trzymam miecz. Czuję chłód otaczający mnie z każdej strony. Wiem, że przegrywamy bitwę; wiem, że sprawa jest przegrana. Widzę w tym obrazie tego człowieka wraz z dwoma innymi ludźmi w umundurowaniu żołnierzy rzymskich, którzy uciekają z pola bitwy. Krzyczę na nich dlaczego się wycofują, każę im wracać do walki. Nie słuchają mnie. Czuję w sobie gorycz, rozpacz, złość. Obraz się urywa.
Człowiek, który czekał na dokumenty patrzył na mnie z wyrazem twarzy przerażonego czy zmieszanego. Nie wiem czy on zobaczył to samo co ja gdyż po tej sekundzie zawieszenia w całej tej sytuacji, dostał dokumenty i szybko wyszedł.
Nigdy wcześniej, ani później nie spotkałem tego człowieka.

Oczywiście sprawdziłem czy legiony rzymskie walczyły w Germanii i czy przegrały tam bitwę.
Jest cały opis: Bitwa w Lesie Teutoburskim.

Zaznaczam, że nigdy wcześniej nie interesowałem się Cesarstwem Rzymskim i jego historią. Ba! Wręcz nie lubiłem tego tematu i wolałem "omijać" ten okres historyczny. Jednak od tamtej chwili czuję wręcz niewytłumaczalną tęsknotę za tamtymi czasami.
Wiem jedno: to nie moje pierwsze życie i (niestety) nie ostatnie.

Moje pytanie do Fundacji Nautilus brzmi:
Czy jesteście w posiadaniu opisów podobnych sytuacji?

Jeśli będzie z waszej strony chęć publikacji maila to macie moją zgodę.
Proszę tylko o zachowanie anonimowości.

Pozdrawiam całą Fundację Nautilus!
Robicie świetną robotę!

                                                                                     Z poważaniem
                                                                                                              [dane do wiad. FN]





Komentarze (5)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Sob, 4 gru 2021 20:47 | ocena: + 2

Jopee | Załogant

Kiedyś, jeszcze w czasach studenckich, znalazłam się w podobnej sytuacji. Razem z tym chłopakiem byliśmy pewni, że się znamy. Coś na zasadzie: no cześć, a skąd się tu wziąłeś? Kopę lat! Przeanalizowaliśmy nasze dzieciństwo, kolonie i obozy, na których byliśmy...i nic, nie było najmniejszej szansy, żebyśmy kiedykolwiek wcześniej mieli okazję się spotkać. A jednak obydwoje czuliśmy, że po prostu się znamy. To było bardzo silne uczucie, wręcz pewność.

Czw, 2 gru 2021 06:15 | brak oceny

kasiask | Załogant

Bardzo interesujące opisy naszych załogantów, a te które dotyczą dzieci są niesamowite. Kilkanaście lat temu znajoma przedstawiła mnie swojemu chłopakowi. Obydwoje(nie tylko ja) mieliśmy silne wrażenie, że już się kiedyś spotkaliśmy. Nie w życiu obecnym lecz wcześniejszym. To było niesamowite. Patrzyliśmy na siebie i wiedzieli, że to nie nasze pierwsze spotkanie, czułam jakgdyby On był dla mnie zaufanym, serdecznym przyjacielem, nie wiem czy kimś więcej ale kimś bardzo bliskim.

Śr, 1 gru 2021 21:01 | ocena: + 1

voytalo | Załogant

Piekło i niebo mamy na ziemi. To gdzie trafi dusza po śmierci zależy od tego jakim była człowiekiem za życia. W nowym wcieleniu będzie wiodła szczęśliwe życie (niebo) lub będzie cierpieć (piekło)

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 4 gru 2021 11:38 | brak oceny

Woj | Załogant

@voytalo, Czyli wróci na ziemię, do piekła,przesądów,religii,przekonań,harówki itp.przyjemności.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 4 gru 2021 16:24 | brak oceny

voytalo | Załogant

@Woj, Taka jest moja teoria, którą sobie wypracowałem na podstawie doświadczeń/przemyśleń/zdobytej wiedzy. Nie twierdzę że tak jest, ale może być.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN, 26 stycznia: [...] Od lipca 2020 roku rozpoczęła  się I część Apokalipsy. Kościół Katolicki na świecie będzie pomału wygasał. Duch Święty będzie działał na niektórych fałszywych kapłanów, żeby ich ośmieszyć. Przekonacie się o tym w najbliższym czasie. Jest to spowodowane złym postępowaniem duchownych. Za kilka lat duchowni będą mordowani na wielka skalę. Niezależnie czy są osobami prawymi czy fałszywymi. Często wychodzę z ciała i widzę wielki haos. Proszę przygotować...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 10 sty 2022 04:17 | Witam 19:30 Szydłowiec koło Radomia zauważyłem koło 10 obiektow które skupiały sie koło księżyca poźniej 3 z nich poruszały sie w kwadratach tak jakby skanowały obszary podczas gdy inne obiekty zastygły w miejscu udajac gwiazdy,gdy te 3 obiekty skonczyły wszystkie na raz kierowały się razem na Radom,cała obserwacja trwała ponad 30 min

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 23 stycznia 2022 | Śmierć Lecha Chacińskiego zamyka ważną epokę w dziejach badania UFO w Polsce, także Fundacji Nautilus. To był człowiek, na którym zawsze mogłem polegać. Nie bał się zabierać głosu w sprawie tego, co przeżył. Wiadomość o jego odejściu przyjąłem ze smutkiem. Zrozumiałem, że pustki powstałej po jego odejściu nie da się niczym wypełnić.

czytaj dalej

FILM FN

Piosenka ta nosi tytuł ナニヤドヤラ co wymawia się Na-Ni-Ja-Do-Ja-Ra. Sylaby odpowiadają japońskim znakom fonetycznego alfabetu zwanego “katakana”. Na-Ni-Ja znaczy “jestem synem TJehooby”

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.