Dziś jest:
Środa, 21 sierpnia 2019

"Jeśli chcesz poznać Boga, naucz się wpierw poznawać samego siebie" Ewagriusz z Pontu

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





OBSERWACJE SPISANE PRZEZ PANIĄ ANETĘ
Pt, 12 lip 2013 05:37 | komentarze: brak czytany: 1223x

Witam! Postanowiłam do was napisać, w związku z tym że ostatnio pozbierałam sobie w całość kilka naprawdę dziwnych rzeczy, które zaobserwowałam- może do czegoś wam się moje relacje przydadzą. W każdym razie, to wszystko było mocno przypadkowe, bywałam pochłonięta np czymś innym podczas obserwacji i dopiero po czasie skonsternowałam, że może warto to opisać.


 Zjawiskami niewyjaśnionymi interesuję się i informacyjnie, i ‘’rozrywkowo’’. Od paru tygodni pochłaniała mnie literatura o tematyce ufologicznej. Zaczęłam przypominać sobie o kilku przypadkach, kiedy i ja widziałam ‘’dziwne światła’’. Postanowiłam opisać parę przypadków, może się wam na coś przydadzą. Otóż chciałabym opisać kilka dziwnych zdarzeń, których byłam świadkiem, a które w jakiś sposób łączą się ze zjawiskami świetlnymi- w tym niektóre zklasyfikowałabym tak samo, gdyż zarówno okoliczności obserwacji, jak i właściwości obiektu były identyczne. Szczególnie chciałabym zwrócić uwagę na coś, co określiłam mianem burzowej gwiazdy- może ktoś juz zauważył takie zjawisko?
1. Czerwone ‘’samoloty’’.
Tę obserwację datuję gdzieś na rok 2005. Mieszkałam wówczas n obrzeżach Kalisza, w 8-piętrowym bloku. Było około godziny 23, wyszłam na chwilę na balkon.(6 piętro) Niebo było praktycznie bezchmurne, było widać mnóstwo gwiazd, na które chciałam sobie chwilę popatrzeć. Miałam wzrok skierowany gdzieś na południowy zachód. Nagle, jakby znikąd, w tym pukncie w który patrzyłam, zmaterializowało się ok. 7 obiektów, które pojawiły się ‘’znikąd’’. Piszę ‘’około’’, ponieważ leciały w równym szyku litery ‘’V””, jak klucz żurawi, lub wojskowe samoloty, jeden ‘’prowadził’’, ale nie pamiętam czy po obu jego stronach było ich po 3, czy po 4, sądzę że to nieważne. Trudno również powiedzieć, aby ‘’leciały’’- posuwały się naprzód, ale nie był to zdecydowany prosty ruch, jaki wykonują samoloty- światła sprawiały wrażenie wibrujących w powietrzu (to było coś jak złudzenie optyczne występujące przy wysokiej temperaturze, gdy patrzymy na coś poprzez gorące powietrze, obiekt zdaje się falować). Miały kolor czerwony i mimo, że musiały być bardzo wysoko (miały rozmiar gwiazd), jestem w stanie powiedzieć, że było im bliżej do czegoś podłużno- jajowatego, niż do kul. Zaczęłam wołać ojca, który oglądał w sąsiednim pokoju telewizję, ale w tym samym momencie światła zniknęły tak nagle, jak się pojawiły. Gdyby tam były chmury, miałabym proste wytłumaczenie że po prostu wyleciały z chmur i wleciały w nie z powrotem, ale jak wspomniałam, chmur nie było. Miałam raczej wrażenie, jakby w trybie on/off, włączyły i wyłączyły widoczność (?) Ojciec nie  twierdził, że z tym ‘’pojawiły się i zniknęły’’ coś sobie wymyślam, ale wg niego mogły być to samoloty wojskowe, posiadające tego typu systemy (‘’nie wiadomo co te ruskie albo amerykanie kombinują’’)
 
2. ‘’Burzowe gwiazdy’’
Są to obiekty, na których opisaniu zależy mi szczególnie- niekoniecznie w kontekście pozaziemskiego UFO, bo hipoteza którą śmiało bym stawiała, jest to iż mogą być to np elementy systemu HAARP, o których ludzi się nie informuje, a oni nie zwracają na nie uwagi. Sama bym w ogóle pierwszych z tych świateł nigdzie  nie opisywała, gdyby nie obserwacja jakieś trzy tygodnie temu tego samego w identycznych okolicznościach , plus coś co mi się później przytrafiło.
Piszę ‘’burzowa gwiazda’’, bo obie obserwacje miały identyczne warunki pogodowe - kilka dni niemiłosienych upałów, wieczór kiedy nagle ‘’gwiazda’’ się pojawia, po czym...spada deszcz, ba, wali burza z piorunami. Nasuwa mi to skojarzenia z jakimś systemem kontrolnym, wiem że to brzmi zabawnie, ale gdy opiszę JAK to dokładnie wyglądało, pomyślicie o tym samym...
Pierwszy raz miałam z tym styczność w 2009 roku.Również miało to miejsce w Kaliszu, na tym samym balkonie co obserwacja ‘’czerwonych samolotów’’. Pamiętam dobrze, że musiało być to pomiędzy 25 czerwca, a 1 lipca, ponieważ następnego dnia rano wybierałam się do Wrocławia na lotnisko, gdyż leciałam do Szwecji na miesiąc. Panowały wtedy okropne upały.Wszyscy narzekali na suszę, że jak tak dalej pójdzie to rośliny zmarnieją, itp. Mogło być również po 23, około północy, chodziłam po domu i pakowałam resztę rzeczy, rodzice w pokoju oglądali telewizję.
Nagle ojciec wyszedł na balkon, zabrać pranie czy coś takiego i zaczął wykrzykiwać niecenzuralne słowa, wyraźnie czymś poruszony. Poszłam do niego, pytając o co chodzi. Wskazał na ogromną gwiazdę, wiszącą na południowej stronie nieba, gdzieś nad wsią Dobrzec- ‘’Zobacz, jest ogromna! To nie jest ani Wenus, ani Mars, ani Gwiazda Polarna (mówiąc to wskazywał wymienione obiekty w innych częściach nieba- ojciec znał się dość dobrze na lokalizacji gwiazd, nie był wykształcony w tym kierunku, ale podstawowe gwiazdy i planety wskazać umiał). ‘’One wszystkie są tam i tu, a w tym miejscu nie powinno być żadnej gwiazdy chyba?A może to jakiś balon meteorologiczny?’’ Nie spekulowałam, widząc coś takiego po raz pierwszy- obiekt wyglądał trochę jak Wenus, to było bardzo jasne,żóltawe i dość duże światło, jednak zawieszone dość nisko. (na wysokości mniejszej niż gwiazdy, tak jak widać samoloty) Samolot został przez nas wykluczony , bo obiekt się nie poruszał. Ojciec przyniósł wojskową lornetkę, nie jestem w stanie powiedzieć na jaką odległość przybliżała, ale musiała być dobra, bo na balkonach z bloku naprzeciwko (ok 100m) można było zobaczyć dokładne szczegóły :) Oglądaliśmy wspólnie przez nią ten obiekt około 15 minut. Przez lornetkę dostrzegliśmy coś, czego nie widzieliśmy gołym okiem: ‘’gwiazda’’ emitowała nie jednolite światło, ale były dostrzegalne tam jakby zielone i czerwone błyski, naprzemiennie po lewej i po prawej.
Nic poza tym się nie działo, ja oznajmiłam że w związku z wyjazdem muszę się położyć , a ojciec poszedł oglądać dalej film. Twierdzi,że po godz. 1 udał się na balkon ponownie i światła już nie było ani w tym miejscu gdzie było przedtem, ani nigdzie indziej.Zabierał coś z balkonu w związku z tym że nadciągała silna burza, która trwała całą noc.
Zdarzenie które wydaje mi się być silnie powiązane z tamtym, miało miejsce  ok. 2 tyg. temu, nad czeskim jeziorem Terlicko, ok. 10 km od Cieszyna. Jak może jeszcze sobie przypominacie, w tym okresie znowu mieliśmy nawał upałów 40 stopniowych, przynajmniej na południu gdzie obecnie mieszkam.
Wybrałam się tam ze znajomym pod namiot. Dotarliśmy nad jezioro ok godziny 20, po tej stronie gdzie jest miejscowość Terlicko, nie potrafięw tym przypadku niestety wskazać precyzyjnie kierunków świata. Na prawo, stojąc plecami do zabudowań wsi Terlicko i twarzą do jeziora, bylła grupa kilku gór. Na jednej z nich jest charakterystyczna wieża obserwacyjna (?), niestety mój kolega nie pamiętał jak się to miejsce nazywa. Wieczór był duszny, tego dnia również było coś około 40 stopni, na następny nie zapowiadano ochłodzenia. Wszyscy zdaje się, mieli delikatnie dość takiej pogody.By ło jak wspomniałam, przed godziną 20, może nawet po 19, nie było jeszcze ciemno i było za wcześnie na intensywne pojawienie się gwiazd. Mimo to, dostrzegłam nad górą z wieżą, nisko osadzone, bardzo jasne światło, podobne do Wenus. Wydawało mi się trochę zbyt intensywne, zarówno dziwna była wczesna pora- nie było jeszcze ciemno,tylko szaro, słońce nawet nie zaszło. Kolega zapytany o to, był pewien że to Wenus.
Nie przejmując się tym więcej, wzięliśmy się za rozbijanie namiotu, ponieważ w szybkim tempie zaczęły pojawiać się chmury i grzmieć, chcieliśmy zdążyć przed burzą. (właśnie tym razem rzekoma Wenus była widoczna mimo dużego zachmurzenia)...Zajęło nam to ok 15 minut, w tym czasie zaczęło kropić. Kolega grzebał za czymś w plecaku, ja wyszłam przed namiot i odruchowo spojrzałam w kierunku gór i ‘’gwiazdy’’. W tym czasie ‘’gwiazda’’ nagle ruszyła z miejsca i zaczęła płynąć. Jednostajnym ruchem przed siebie, jak satelita lub samolot. Stanęłam jak wryta i obserwowałam to minutę lub dwie, bo widziałam wyraźnie start ‘’gwiazdy’’ z miejsca gdzie przedtem od ok 15-20 minut wisiała. Kumpel wyszedł z namiotu, nie chciałam wyjść przed nim na wariatkę. Obiekt był wciąż dobrze widoczny, bo leciał w niezbyt szybkim tempie, więc zapytałam go ostrożnie ‘’Ty zobacz, co to jest?’’ On na to ‘’Wygląda na to, że satelita’’. I w tym momencie gwiazda-satelita, błysnęła po swojej lewej stronie czerwonym światłem. Znajomy na to ‘’A nie, to chyba samolot’’. Nie chciałam mu mówić , że wcześniej tego światła czerwonego tam nie było...Zapytałam za to ‘’Hm, ale gdzie jest ta jasna Wenus, która tam wisiała?’’ ‘’No jak to gdzie, przecież za chmurami’’.Nie drążyłam więcej tematu.Schowaliśmy się do namiotu, bo coraz bardziej padało.
Gdyby ktoś mi opowiedział tę historię, też bym oponowała, że gwiazda była Wenus, która zniknęła w zachmurzeniu, a później obserwowany obiekt był po prostu satelitą/samolotem. Ale wyraźnie widziałam tę ‘’Wenus’’ mimo chmur na niebie, a później ten jej ‘’start’’.
Wtedy właśnie przypomniało mi się o tej historii sprzed 4 lat- że już widziałam coś podobnego, w dodatku obserwacja miała miejsce pomiędzy strasznym upałem a burzą.
Może to nie ma nic wspólnego albo to jakieś nieporozumienie, ale tej samej nocy po obserwacji gwiazdy przed burzą, musiało się stać coś dziwnego. Burza trwała ok. 2h. Siedzieliśmy w namiocie z kumplem, wypiliśmy po 2 piwa, ale nie byliśmy pijani. Gdy deszcz minął, zachciało nam się zrobić jeszcze parówki na ognisku (wyjaśnie że owszem podłoże było mokre, ale użyliśmy substancji łatwopalnej żeby sobie ułatwić) Siedzieliśmy i rozmawialiśmy około godziny, mogło więc być jakoś po 23, gdy postanowiliśmy iść spać, alkohol nam się skończył o wiele wcześniej a bar był zamknięty, żadne z nas nie lunatykuje, proszę więc  wykluczyć to, że było któreś z nas pijane, etc. Zasnęliśmy szybko, od godz 15 wędrowaliśmy po okolicy i byliśmy zmęczeni. Namiot zamknęliśmy szczelnie, wewnątrz na moskitierę, potem przedsionek na zamek, a na przedsionku jeszcze była dodatkowa warstwa materiału (chyba taki pokrowiec przeciwdeszczowy) i ona też została rozwinięta.
Teraz opiszę otoczenie. Byliśmy sami na jednym z cypli, ok 50-100 m od baru, który został tego dnia zamknięty o 20, zaraz jak zaczęło padać. Na tym cyplu nikt nie obozował. Cypel po naszej prawej był ok 200-300 m na linii wzroku i dopiero o 7 rano jak wstałam na dobre, zauważyłam tam wędkarzy, gdy szliśmy spać, był chyba pusty. Cypel po lewej był 100 m w linii prostej od nas, ale patrząc przez wodę, od miejsca aby tam dojść, oddzielało nas dobre 200 m lasu, z wąwozami i błotem. Na cyplu tym rozbiła się grupa pięciu młodych Czechów mocno upojonych winem. Wspominam o tym, bo zastanawiałam się, że to oni mogli zrobić to co opiszę zaraz, dla kawału, albo chcieli abyśmy się przyłączyli do nich- ale zaczęłam w to wątpić, bo musieliby się przedzierać pijani przez ciemny las z dziurami i błotem, czego by raczej nie dokonali w stanie w jakim byli, poza tym ok. 22.30 było tam już cicho.
Ok 3.30 obudził mnie kolega idąc na papierosa, pytając czy wstawałam wcześniej zapalić. Powiedziałam, że nie. Powiedział, że to dziwne, bo gdy się przebudził roleta od przedsionka namiotu była odwinięta, przedsionek otwarty, moskitiera otwarta w 3/4, a ja leżałam w dziwnej pozycji, tj miałam byłam do połowy w namiocie, a moje nogi wystawały do przedsionka. Wyglądało jakbym zamroczona wstała, wyszła, otworzyła namiot i wracając pozapominała wszystko pozamykać. Nawet jeśli, to musiałabym obudzić kumpla wstając, tak jak on obudził mnie, bo w namiocie było mało miejsca, spaliśmy dość blisko siebie i gdy jedno wstawało, zawsze potrącało drugie. On jest sceptykiem, stwierdził lakonicznie że ‘’No to ktoś musiał myszkować’’, sęk w tym że nic nam nie zginęło. Nie drążył więcej tego tematu.
 
3. Światła między drzewami.
Chciałam również wspomnieć o czymś, co także miało miejsce w czerwcu b.r., miejsce nie jest jakieś tajemnicze, byłam tam niedawno w dzień, niemniej wtedy chyba też czułam i widziałam coś dziwnego.
Miało to miejsce na końcówce ulicy Boya-Żeleńskiego w Częstochowie.Było po 22. Wybrałam się na tam na bezcelową włóczęgę z chłopakiem. Chcieliśmy dotrzeć w stronę ul. Kilińskiego, idąc od końca al. Wolności, ale jakoś tak bocznymi uliczkami. Opisane miejsce znajduje się kilka metrów koło pewnego pensjonatu na w/w ulicy. Jest to środek centrum,tyle że boczna uliczka. Minęliśmy hotelik, gdzie w ogródku odbywała się impreza, była muzyka, itp. Za hotelem było jakieś pasmo zarośli, chyba pozostałość po sadzie z jakiegoś domu, który już nie istnieje. Ma może jakieś 100-200 metrów kwadratowych, ale nie więcej, zaraz za nim zaczynają się po prostu bloki. Chcieliśmy przejść przez to pasmo zarośli i skręcić gdzieś w prawo.
Gdy tylko weszliśmy na ścieżkę, kończyło się tam już oświetlenie miejskich latarnii, było więc na tym odcinku strasznie ciemno, to mogło spowodować niepokój , ale wątpię.Nocowałam po lasach w namiocie, itp. Zrobiło się nienaturalnie cicho, rozmawialiśmy o czymś, mimo to przemknęła mi myśł,że zważywszy na odległość ogrodowej imprezy, wszystko dziwnie ucichło. Nie było słychać nic. Poza tym temperatura między drzewami była wyższa o dobre 5 stopni. Poczułam silny niepokój, pociągnęłam faceta za rękę i oznajmiłam, że coś mi się nie podoba i wracamy.
Przeszliśmy szybko z powrotem, wychodząc poczułam że poza drzewami jest faktycznie chłodniej, w dodatku jak tylko wyszliśmy z tego terenu, cisza ustała.
Potem chłopak mi powiedział, że nie chciał się odzywać, ale też dziwnie się poczuł, jakby był obserwowany (?), to samo potwierdził z dźwiękami i temperaturą, ale co do dziwnego ciepła tłumaczył to pracującym silnikiem samochodu. Zapytałam go, jakiego samochodu, odpowiedział że gdy zbliżaliśmy się do dalszej części ściężki, bardzo wąskiej, z której zawróciliśmy, widział coś jakby odblask reflektorów między drzewami, jakby ktoś stał na włączonych światłach, ale nie było żadnego dźwięku. On szedł chyba z przodu, więc mógł widzieć więcej niż ja.
Miejsce jakiś czas po tym obejrzeliśmy w dzień, nic ciekawego, duży zarośnięty nieużytek, kupa błota, prawdopodobnie eksploatowany  na wyprowadzenie psów, etc. Miejsce lekko dziwne do wjeżdżania autem w środku miasta o 22. Ze strony od której szliśmy nie było to możliwe, chyba że od drugiej, nie analizowałam, ale tam chyba też trzeba by było jechać po wąskim pasku piachu. Trzeźwo wspomnę, że jeśli tam faktycznie były jakieś ‘’kule’’,’’obiekty’’, nie mogły być duże. Pogoda była dobra.
To jest zbieżne z innym zdarzeniem, z roku 2012. Było to w lipcu, gdzieś w Borach Niemodlińskich, ale nie umiem określić, gdzie. Wybrałam się z przyjacielem na wycieczkę rowerami na południe. Tam wypadł nam nocleg. Nie mieliśmy rozbitego namiotu, chcieliśmy spać pod gołym niebem. Wybraliśmy ładną, porośniętą mchem polankę w środku lasu. Zmierzchało, wtedy usłyszeliśmy szczekanie psów i pojedyncze strzały. Jakiś miejscowy urządzał sobie polowanie (?), w każdym razie nie chcieliśmy aby pomylono nas ze zwierzyną, więc czym prędzej zwinęliśmy prowizoryczne obozowisko i zaczęliśmy się jak najprędzej przemieszczać w kierunku przeciwnym. Przechodząc między drzewami, zauważyłam że na jednej z polanek wisiał krąg białych kuli, a nie były to światła cywilizacji, wioska była dobre 500m dalej. Zrobiło się już ciemno, to coś było 300 m od nas.Byliśmy wystraszeni strzałami, zmęczeni i zdenerwowani, prowadziliśmy w dodatku rowery , ale mimo to zawołałam kolegę, żeby zapytać co to wg niego jest. Zniecierpliwiony spojrzał, miał dziwną minę i w końcu powiedział że nie wie, ale musimy znaleźć inne miejsce zanim całkiem się ściemni,to nie był w sumie dobry moment żeby o tym myśleć. Kul było kilka, ale nie więcej niż dziesięć.
Wspomnę, że jestem przeciętną 24 letnią dziewczyną, może w tych historiach brzmi nutka histerii, ale naprawdę interesuję się zjawiskami paranormalnymi i biorę cokolwiek pod uwagę tylko wtedy, gdy nastąpi powtarzalność zjawiska + mam pewność że byłam 100% trzeźwa i zjawisko które opisuję, nie ma racjonalnego wyjaśnienia. Zresztą, jak pisałam na początku, wszystkie wynikły bardzo przypadkowo. Może wam się te historie na coś przydadzą, jako przykłady porównawcze.Pozdrawiam załogę!
Aneta G., Częstochowa.
 



Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN [...] Witam. Obejrzalem film ktory wrzuciliscie na strone i na youtube. I chcialbym Wam powiedziec ze wlasnie okolice Mlawy sa hot-spotem ufo. Sam od 6 lat obserwuje rozne rzeczy, medytuje i widze rzeczy ktore wychodza za ramke naszej rzeczywistosci. I jak piszecie ze bedziecie miec sprzet najwyzszej jakosci to okolice Mlawy sa idealne. Sam mieszkam we Wieczfni koscielnej oddalonej o 13 km od Mlawy. Mam widok z tarasu na cale niebo. I juz nie raz pisalem do Was z o roznych moich...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 19 sie 2019 07:37 | W dniu 18 sierpnia o godz. 13:17 ok. 1 km od lotniska Strachowice przez przednią szybę samochodu zauważyłem białą kulę lecąca wolno na wysokości ok. 300m.  Kula leciała ne tej wysokości z prędkością ok. 1m/sek przez około minutę po czym gwałtownie zwiększyła wysokość.W tym momencie sięgnąłem po smartfon, wyszedłem z samochodu i zrobiłem 4 zdjęcia. Czwartego nie załączam, bo na nim nie widać obiektu który zniknął za chmurami. 

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 25 lipca 2019 | 22 lipca 2019 roku odszedł w stronę światła Marek Rymuszko. Twórca i pomysłodawca miesięcznika ‘Nieznany Świat’, który przebudził miliony ludzi ze snu i sprawił, że dostrzegli inny, nieznany świat. Ale odszedł przede wszystkim bliski mi człowiek, którego brak odczuwać będę do końca mojej ziemskiej wędrówki.

czytaj dalej

FILM FN

UFO NAD MŁAWĄ - 15 sierpnia 2019

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.