Dziś jest:
Niedziela, 19 stycznia 2020

Matematyka jest alfabetem, za pomocą którego Bóg opisał wszechświat.
/Galileusz/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





WIELKI HUK, EGIPSKIE CIEMNOŚCI I KOPIEC GALARETY
Pt, 28 cze 2019 05:31 | komentarze: brak czytany: 2699x

[materiał z Archiwum UFO FN - niewyjaśnione historie] Moja sąsiadka, pani Wanda Kryszczuk często wspomina wydarzenie, jakie było jej udziałem dawno temu, bezskutecznie do dziś szukając odpowiedzi na pytanie, co się wówczas stało? Oto jej wspomnienie:

Działo się to przed wojną, kiedy jako kilkunastoletnia dziewczyna mieszkałam we wsi Zalesie w powiecie Siemiatycze na Białostocczyźnie. Pewnego leśnego ranka moja siostra jak zawsze wyprowadzała krowy na pastwisko, a ja poszłam razem z mamą do spichlerza. Idąc przez podwórko widziałam siostrę, która była dopiero tuż za płotem, gdy nagle rozległ się potężny, przerażający huk, po którym niemal natychmiast rozkołysały się drzewa na wietrze. Po chwili przerodził się on w wichurę, a nas ogarnęły ciemności.

Ta noc, która nagle zapadła o świcie, trwała około dziesięciu minut i była tak głęboko czarna, że niczego wokół nie dało się zobaczyć. Nie widziałyśmy z mamą ani krów za płotem, ani siostry i obie przeraziłyśmy się, że nie żyje.

Później siostra opowiadała, że ogłuszona hukiem upadła, (a może została przewrócona przez wichurę na ziemię) leżąc przez chwilę bez ruchu. Kiedy się ocknęła, była pewna, że nastąpił koniec świata.

Po upływie około dziesięciu minut zaczęło się rozjaśniać, a kiedy ciemność rozwiała się zupełnie, wszystko wokół wyglądało tak, jakby nic się nie wydarzyło.

Ale dopiero teraz stało się coś, czego już kompletnie nie mogłyśmy pojąć. Zobaczyłyśmy, że nasze krowy zaczynają biec w kierunku lasu. Podążało tam również wiele innych krów należących do pozostałych gospodarzy. Niektóre, głośno rycząc, zaczepiały łańcuchami o krzaki i wyrywając je z korzeniami galopowały w ślad za pozostałymi.

Pobiegłyśmy za swoim stadem, a razem z nami biegli inni sąsiedzi. Wszyscy chcieli się przekonać, jaki jest cel tej krowiej gonitwy. I wówczas...

Zobaczyłyśmy, że pod lasem na łące stoi wysoki, liczący ok. 2.5 metra kopiec przypominający kształtem duży stóg siana. Miał konsystencję bardzo twardej galarety, a krowy z zapamiętaniem go lizały. Nie można ich było od tego kopca oderwać. Pobiegłam z powrotem do domu po miskę, wróciłam z nią i oderwałam trochę tej galarety. Poszło mi to z trudem, bo okazała się bardzo twarda. Byłam młoda i ciekawa, więc jej spróbowałam. Miała bardzo słony smak.

Stała w misce przez całą dobę, roztopiła się dopiero następnego dnia. Jeżeli chodzi o kopiec, topniał jeszcze wolniej i zniknął po dwóch dniach zostawiając po sobie na ziemi mokry ślad.

Początkowo chcieliśmy zawiadomić kogoś o tym wydarzeniu, ale ponieważ nie wiedziałyśmy, do kogo się zwrócić, skończyło się na dobrych chęciach (dziś byłoby nie do pomyślenia, by takie kuriozum pozostawić same sobie).

Często myślę o tym, co to mogło być i co na wówczas spadło z nieba. Tak to właśnie określaliśmy: To, co spadło z nieba, mimo że nikt z nas przecież nie widział, jak spadało, ani nie zauważyliśmy niczego, co by zwróciło naszą uwagę. Huk rozległ się od strony północno-zachodniej i nie został niczym poprzedzony. Wszystko nastąpiło nagle, w ułamku sekundy. Bardzo chciałabym się dowiedzieć, co się wtedy stało. A może ktoś przeżył kiedyś podobne wydarzenie? (koniec relacji)

 Pani Wanda upoważniła mnie do opisania tej historii w jej imieniu. Ja zaś poszperałam w starych numerach NŚ, gdyż pamiętałam, że Wasze pismo zamieściło kiedyś wzmiankę o „galarecie” lecącej z nieba. W NŚ nr 5/2001 w artykule „Anielskie Włosy” znalazłam fragment opowiadający o tym, jak w 1954 roku na stadion piłkarski we Florencji opadł deszcz kłaczków przypominających poszarpaną watę, która zamieniła się galaretkowate grudki. Czyżby te zdarzenia miały ze sobą coś wspólnego?

 Urszula Cieśla

Mrągowo

Nieznany Świat 1/2003 rok, Rubryka „Dotknięcie Nieznanego”


Od FN

Opublikowaliśmy tę historię w dziale XXI PIĘTRO, bo właśnie trafiła do nas podobna historia, która wydarzyła się w 1984 roku. Wkrótce ją przedstawimy w serwisie.

Z POCZTY DO FN [...] Znajomy, pochodzący gdzieś z tamtych stron- z Mazur- opowiadał mi o podobnym przypadku. Było to gdzieś parę lat przed II wojną św. lub tuż po wojnie. Znalazł w lesie podobną galaretowatą substancję, z tym, że ona miała zapach wyraźnie chemiczny. Nabrał jej w jakąś gazetę i zaniósł do szkoły i pokazał nauczycielce. Nie wiedziała co to jest i kazała wyrzucić w krzaki, bo mocno śmierdziało. Nic nie mówił, czy próbował to smakować. Niestety, już nie żyje, a interesowały go bardzo tajemnice świata. [...]




Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Grudzień w Australii był o ponad trzy stopnie gorętszy od średniej. Był to najgorętszy grudzień w historii pomiarów w kraju, z najmniejszą sumą opadów, padły kolejne rekordy temperatury dziennej dla kraju i niektórych miast.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 13 sty 2020 09:40 | Miało to miejsce w Łodzi, w sobote w nocy, około 22. Niebo wyraznie, calkowicie zachmurzone, szedlem wtedy do sklepu. Poniżej chmur zobaczyłem światło, które wyglądało, jak planeta, lub gwiazda - z tym, ze duzo jasniejsze - nieruchome przez co najmniej minute. Po tej chwili przemieściło się szybko na niebie - trudno okreslić z jaką predkością, ze względu na wysokość - i po prostu zniknęło. Informuje i jednoczesnie pytam czy dostali Państwo inne relacje z obserwacji z tego obiektu - z pewnością...

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 26 grudnia 2019 | Tragedią naszej planety są religie, gdyż religia opiera się na wierze, a sprawy związane z duchowością są wiedzą. Ale i tak jest gorzej, gdyż dogmaty głównych religii są całkowicie fałszywe i przekonują ludzi, że Ziemia jest tylko przystankiem w drodze do raju.

czytaj dalej

FILM FN

Obraz 'Diabła' dostrzeżony w płomieniach jednego z pożarów w Australii

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.