Dziś jest:
Piątek, 10 kwietnia 2026

Tajemnicę można zachować jedynie wtedy, gdy jest się samemu i powierza ją szeptem pustej studni w samo południe.
/James Clavell/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz

Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie



NIEZWYKŁY SEN I WIZYTA DWÓCH ISTOT
Sob, 28 luty 2026 10:51 komentarze: 1 czytany: 1116x

Coś bardzo mi przeszkadzało zeby się z Panem skontaktować  a mam wiele swoich doswiadzczen z UFO i innymi doświadczeniami. Bardzo się zastanawiałam żeby o tym Panu napisać. Miałam sen parę lat temu byłam mloda , mieszkaliśmy z moim mężem w kawalerce, jak zwykle wieczorem położyliśmy się spać,mój mąż już usnął ja już usypiałam i nagle lampki przy łóżku zaczęły dziwnie gasić się i zapalać czułam.......

czytaj dalej

Coś bardzo mi przeszkadzało zeby się z Panem skontaktować  a mam wiele swoich doswiadzczen z UFO i innymi doświadczeniami. Bardzo się zastanawiałam żeby o tym Panu napisać.

Miałam sen parę lat temu byłam mloda , mieszkaliśmy z moim mężem w kawalerce, jak zwykle wieczorem położyliśmy się spać,mój mąż już usnął ja już usypiałam i nagle lampki przy łóżku zaczęły dziwnie gasić się i zapalać czułam się jak w letargu i nagle zobaczyłam przed naszym lozkkiem dwie osoby wyglądały jeden jak lekarz drugi był w kombinezonie i na tym sen się urwał, drugi sen był taki parę tygodni później osoba w kombinezonie zabrała mnie w podróż ale nie statkiem ale takim małym do podróży.


Powiedziała że mam położyć się płasko i że mnie zabierze w inny wymiar ,była ubrana w w kombinezon taki czarny ale widziałam oczy takie dziwne ,w tej podróży, zobaczyłam inny świat miasto tak pięknie jak stworzone z kryształów, powie szczerze że później się bałam spojzec w niebo ,mam też doswiadzczen z odejściem bliskich zawsze przed ich śmiercią pojawiaj się w domu zapach taki słodki mdly podobny do migdałów i wiedziałam że odejdą,po odejściu zawsze mi się śnili, moja kotka która umarła 4 lata temu ,

pochowalismy ja na działce w lesie odwiedziła nas po czterech dniach po śmierci pokój pachniał lasem wiedziałam że przyszła się z nami pożegnać nasz piesek który umar przy nas ,przyśnił mi się trzy dni po śmierci był taki piękny błyszczący jak nie z tego świata biła od niego taka błyszcząc poświata, ostatnio trzy tygodnie temu widziałam wieczorem światła na niebie,były zielone , takie kule które się pojawiły i nagle znikały i znów się pojawiały. Mam na czole dziwne znamiona raz się obudziłam i miał na czole znak jak Hary Poter nie wiem co o tym wszystkim myśleć ,to tylko czesc z moich doswiadzczen. Panie Robercie proszę o kontakt
Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN}



zwiń tekst



PRZERAŻAJĄCE SNY Z CIOTKĄ 'MAŃKĄ'
Czw, 26 luty 2026 06:54 komentarze: brak czytany: 1041x

Witam chciałbym powiedzieć swoją historię z dzieciństwa.  Będąc małym chłopcem mieszkałem razem z rodzicami rodzeństwem i dziadkami na wsi nieopodal starszej kobiety która była nasza sąsiadka. Dziadkowie mówili na nią ciotka Mańka a my jako dzieci czasem chodziliśmy za furtkę obserwując jak często paliła ogniska i różne inne prace z zielenią przy domu ta kobieta wykonywała.Pamiętam że miałem.......

czytaj dalej

Witam chciałbym powiedzieć swoją historię z dzieciństwa.  Będąc małym chłopcem mieszkałem razem z rodzicami rodzeństwem i dziadkami na wsi nieopodal starszej kobiety która była nasza sąsiadka. Dziadkowie mówili na nią ciotka Mańka a my jako dzieci czasem chodziliśmy za furtkę obserwując jak często paliła ogniska i różne inne prace z zielenią przy domu ta kobieta wykonywała.

Pamiętam że miałem w tym czasie może 4l5 lat czasem dostawaliśmy od niej po cukierku ale osoba te wydawała się dziwna i zamknięta w sobie. Co ciekawe mieszkała w starym drewnianym domu który zawsze budził u mnie poczucie niepokoju a sam dom został kiedyś uderzony piorunem co spowodowało pożar części domu ( przez okno wpadł piorun kulisty z tego co udało mi się dowiedzieć od dziadków )

Przechodząc do najważniejszej sprawy kiedy ta Pani umarła nie miała bliskiej rodziny a ja jako dziecko co wieczór miałem koszmarne sny z tą kobietą nie mogłem spać śniła mi się że stuka do okna że na mnie patrzy w milczeniu gdy leżę w łóżku często byłem sparaliżowany ze strachu. Po wielu takich snach moja babcia podpowiedziała mi ,,może się za nią pomódl" tak też zrobiłem o dziwo skończyły się koszmarne sny z nią a pewnego razu miałem niesamowity sen.

Śniło mi się ta sama straszna zwykle w snach babcia przypominająca zwykle typowa baba jage z wyobrażeń młodego chłopca tym razem promieniała szczęściem w śnie tym spacerowaliśmy chwilę po okolicy a jej słowa do tej pory są dla mnie jak świadectwo tego że żyjemy po śmierci powiedziała dosłownie bo nadal jako 32 letni mężczyzna dokładnie mogę zacytować ,, musiałam to zrobić przepraszam że cię straszylam ale to było jedyne wyjście potrzebowałam twoje modlitwy "

Dziękuje fundacji za waszą pracę chciałbym żeby to co napisałem pozostało anonimowe ( nie potrzebuje rozgłosu ) pisze to tylko dlatego żeby móc się z tym podzielić z państwem.
Pozdrawiam :)

[dane do wiad. FN]


 



zwiń tekst



REINKARNACJA - MOJA MAMA WRÓCIŁA JAKO... MOJA CÓRKA!
Śr, 25 luty 2026 06:50 komentarze: brak czytany: 2108x

[...] Dzień  dobry.    Historia dotyczy mojej mamy , która wróciła jako moja córka.   Mama zachorowała na raka, w 2013 w wrześniu zmarła. Po jej śmierci bardzo często mi się śniła, rozmawiała ze mną,  nawet w ciągu dnia , potrafiłam wyczuć  jej obecność,  śmiałam się, że jest  stałym bywalcem u mnie.  Zmarła we wrześniu, około listopada miałam.......

czytaj dalej

[...] Dzień  dobry.    Historia dotyczy mojej mamy , która wróciła jako moja córka.   Mama zachorowała na raka, w 2013 w wrześniu zmarła. Po jej śmierci bardzo często mi się śniła, rozmawiała ze mną,  nawet w ciągu dnia , potrafiłam wyczuć  jej obecność,  śmiałam się, że jest  stałym bywalcem u mnie.
  Zmarła we wrześniu, około listopada miałam z nią  sen. Stała, patrzyła na mnie,  rozmawiałyśmy sobie  o tym jak wygląda ten świat w którym jest i nagle mówi mi
- Ja wracam.


Zapytałam,  czy reinkarnacja  jednak istnieje 

Odpowiedziała , - tak, reinkarnacja  istnieje. Będę Twoja córka,  niedługo bedziesz w ciąży. 
Powiedziałam jej, że będę ją  kochać i nosić  na rękach. 

 Już w styczniu 2014 byłam w ciąży.

Od początku  wiedziałam, że to będzie córeczka. 

Gdy córcia się urodziła  położyli mi ją na brzuchu i wyglądała jak mała wersja mojej mamy. 
Do około miesiąca po jej urodzeniu się  miała w sobie niesamowite swialo, energię mojej mamy,  przebijała   przez moją córkę energia mamy.  Coś  niesamowitego. 

Miałam kilka lat później jeszcze jedno zdarzenie z powrotem duszy jako moje kolejne dziecko.

Już jako dziecko czesto w śnie przychodzili do mnie zmarli,  czasem rozmawiali ze mną,  czasem tylko stali i nic nie mówili.
 Po histori z moją mamą  myślę, że nie ma wyznacznika wracania duszy na Ziemię w jakimś  wyznaczonym czasie. Dusza inkarnuje wtedy, gdy jest gotowa.
    
 Mam nadzieje, ze ta historia,  będzie dla Pana kolejnym puzelkiem do  układanki naszego istnienia jako dusza    Serdecznie pozdrawiam  i życzę dużo zdrowia.

[dane do wiad. FN]
 
Ps. Książka "Jestem z gwiazd"  robi wrażenie,  dziękuję Panu   za czas poświęcony nad jej powstaniem,  bo to dla nas ona  powstała. 



zwiń tekst



Mała Krysia przybyła z gwiazd. Razem z dwoma kolegami!
Sob, 21 luty 2026 01:47 komentarze: brak czytany: 1394x

Mała Krysia ma obecnie cztery lata. Kiedy miała trzy i pół roczku oświadczyła zdumionym rodzicom i babci, że ona przybyła na Ziemię z gwiazd w "statku kosmicznym". Towarzyszyło jej dwóch "kolegów". A w ogóle, to znała prawidłowe położenie wszystkich planet w Układzie Słonecznym, gdyż "widziała je z tego statku".Nie podobało jej się tylko to, że niektóre z nich są przedstawiane w książce o kosmosie.......

czytaj dalej

Mała Krysia ma obecnie cztery lata. Kiedy miała trzy i pół roczku oświadczyła zdumionym rodzicom i babci, że ona przybyła na Ziemię z gwiazd w "statku kosmicznym". Towarzyszyło jej dwóch "kolegów". A w ogóle, to znała prawidłowe położenie wszystkich planet w Układzie Słonecznym, gdyż "widziała je z tego statku".

Nie podobało jej się tylko to, że niektóre z nich są przedstawiane w książce o kosmosie w "niewłaściwym kolorze". Bo kiedy ona widziała je z tego statku, to wyglądały trochę inaczej, niż w tej książce, którą jej kupili rodzice po tym, jak usłyszeli od córki dziwne opowieści o jej "przybyciu z gwiazd".

Sprawa jest dokumentowana przez FN. Babcia Krysi (pani Lena) przysłała rysunki poprzez SMS.







zwiń tekst



Schody do nieba - moje dziecięce przebłyski reinkarnacji (XXI piętro)
Pt, 20 luty 2026 04:09 komentarze: brak czytany: 1228x

Zanim skończyłam 10 lat, miewałam przebłyski dotyczące istnienia reinkarnacji. Widziałam energie astralne, czułam świat duchowy i miałam kolorowe, żywe sny, których nie do końca rozumiałam. Nikt w mojej rodzinie nie interesował się szczególnie tym, co mówiłam.Byłam wrażliwym dzieckiem i już w wieku przedszkolnym zaczęłam zadawać pytania, które dobrze pamiętam do dziś. Pytałam mamę i babcię, co było.......

czytaj dalej

Zanim skończyłam 10 lat, miewałam przebłyski dotyczące istnienia reinkarnacji. Widziałam energie astralne, czułam świat duchowy i miałam kolorowe, żywe sny, których nie do końca rozumiałam. Nikt w mojej rodzinie nie interesował się szczególnie tym, co mówiłam.

Byłam wrażliwym dzieckiem i już w wieku przedszkolnym zaczęłam zadawać pytania, które dobrze pamiętam do dziś. Pytałam mamę i babcię, co było, zanim weszłam do brzuszka, oraz którędy wychodzi się z ciała w momencie śmierci, aby wrócić do Boga.

Kiedy słyszałam, że nic nie ma, czułam, że to nieprawda - przecież pamiętałam biało-złotą przestrzeń, z której przyszłam. Gdy zadawałam dziwne pytania, rodzice patrzyli na mnie z dezorientacją. W zasadzie nikogo nie obchodziły „bzdury”, o których opowiadałam. Powtarzałam na przykład, że przyszłam tutaj, aby komuś pomóc i kogoś odnaleźć. W mojej głowie często pojawiały się pytania: kim jestem i co tutaj robię?

Jedną z moich ulubionych zabaw było budowanie dużych piramid z klocków. Ustawiałam je obok siebie i kontynuowałam ten rytuał niemal codziennie przez wiele miesięcy. Myślę, że nie była to przypadkowa zabawa – wręcz przeciwnie, odbijała moją pamięć reinkarnacyjną. Na pytanie babci, co robię jako cztero- czy pięcioletnie dziecko, odpowiadałam, że buduję „schody do nieba”.


Od najmłodszych lat towarzyszyło mi również wyraźne wspomnienie momentu „poza ciałem”, który miał miejsce, gdy byłam jeszcze noworodkiem. Rozmyślałam o nim już w przedszkolu.

Unosiłam się nad dobrze znanym mi osiedlem w moim mieście. Miałam wrażenie, że jestem jedynie małym punktem świadomości – jakby samymi oczami. Obraz był czarno-biały, a przemieszczanie przypominało zmianę klatek w filmie. W jednej chwili znajdowałam się tam, gdzie kierowałam myśl.

W pewnym momencie postanowiłam zlecieć w dół. Z dużym impetem „wpadłam” w swoje niemowlęce ciało leżące w wózku. Mama stała odwrócona tyłem, oparta o barierki mostu nad rzeką.

W chwili, gdy znalazłam się w tym małym ciele, zaczęłam płakać. Wtedy mama podeszła do mnie i wzięła mnie na ręce.

W dorosłym życiu opowiedziałam jej o tej sytuacji. Okazało się, że doskonale ją kojarzyła i była zaskoczona tym, co mówię. Odpowiedziała:

– Dziecko, to prawda. Pamiętam tę sytuację, bo byłam wtedy zamyślona i przygnębiona. Odwróciłam się i podeszłam do ciebie, bo zaczęłaś kaszleć. Myślałam, że się krztusisz. To rzeczywiście było nad rzeką, na moście. Miałaś wtedy kilka miesięcy.

Mama była zdziwiona, że pamiętałam jej fryzurę, kolor sukienki, kocyka i wózka.

W wieku 7 lat ogromne wrażenie zrobił na mnie jeden z odcinków serialu Z Archiwum X. Od razu poczułam, że to, co zobaczyłam, ma sens – jakby ta historia rezonowała ze mną na głębszym poziomie.

Odcinek opowiadał o chłopcu żyjącym w trudnej rodzinie, zaniedbywanym przez rodziców. Był osamotniony i nieśmiały, a mama często wymierzała mu kary, na które nie zasługiwał. Pewnego dnia zaprzyjaźnił się z kobietą mieszkającą na pobliskim osiedlu. Była dla niego życzliwa i interesowała się jego losem. Kobieta była w ciąży.

Któregoś dnia chłopiec, wybiegając z domu, wpadł pod samochód. Trafił do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. W tym samym czasie wspomniana kobieta została przyjęta na oddział, ponieważ rozpoczął się poród. W odcinku pokazano wędrówkę duszy bohatera, który po śmierci wcielił się w jej nowo narodzone dziecko. Od tej pory znalazł się przy kochającej matce, która długo na niego czekała.

Historia ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Byłam na początku szkoły podstawowej i poczułam, że reinkarnacja musi być faktem.

W wieku 8–9 lat zaczęłam doświadczać epizodów widzenia aury wokół swojego ciała i innych osób. Pojawiały się u mnie bóle głowy oraz mrowienie w okolicy tzw. trzeciego oka. Drażniły mnie ostro zakończone przedmioty – noże czy kanty mebli. Gdy bawiłam się na podłodze, odczuwałam dyskomfort w okolicach oczu i czoła, kiedy moja głowa zbliżała się do twardych krawędzi.

Pierwszy raz zobaczyłam aurę w szkole. Kiedy nauczycielka pisała flamastrem na białej tablicy, widziałam wokół niej kolorową poświatę lub lejki wychodzące z jej uszu i gardła. Początkowo patrzyłam na to spontanicznie, nie rozumiejąc, że jest to coś niecodziennego.

Aurę widziałam także nocą. Gdy kiedyś byłam chora, tata przyniósł mi lekarstwa. W ciemnym pokoju zobaczyłam przyczepiony do jego głowy biały lejek o długości około 20 cm. Obserwowałam go przez kilka minut. Dziś wiem, że były to czakry, a nie mój wymysł czy urojenie.

Innym wyraźnym doświadczeniem była sytuacja u koleżanki. Nie miałam wtedy więcej niż 10 lat. Nagrywałyśmy układ taneczny na kasetę wideo. W pewnym momencie koleżanka postanowiła umyć włosy, aby lepiej wyglądać. Poszłyśmy do łazienki. Nachyliła się nad umywalką i odkręciła wodę, a ja radośnie podskakiwałam za nią, patrząc w duże lustro. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa.

Nagle, gdy wspięłam się na palce, zobaczyłam, jak z okolicy mojej klatki piersiowej dynamicznie wydobywa się gęsty, zielony dym, który następnie unosi się nad głowę i rozlewa na boki niczym fontanna. Wyglądało to tak, jakby coś otworzyło się z innej przestrzeni i otuliło moje ciało. Był to najintensywniejszy epizod widzenia aury w moim życiu – sięgała około 30–40 cm i była w ciągłym ruchu.

Zaniemówiłam. Pierwszą myślą było to, że jest to jakiś duch. Zjawisko trwało około minuty. O tej i innych sytuacjach nie powiedziałam nikomu.

Były to czasy, gdy nie było jeszcze swobodnego dostępu do internetu, dlatego ze swoim zagubieniem i emocjami pozostawałam sama. Minęło wiele czasu, zanim zdobyłam informacje, które uporządkowały moje doświadczenia.

Około 13. roku życia zaczęłam szukać odpowiedzi w książkach, między innymi w pobliskiej bibliotece. Trafiłam tam na publikacje dotyczące nie tylko UFO, lecz także innych zjawisk niewyjaśnionych, co pomogło mi stopniowo poukładać wątpliwości.

Ciągłość tych niezwykłych doświadczeń sprawiła, że nie zapomniałam o tym, co dla mnie ważne. W wieku kilkunastu lat intensywnie zainteresowałam się ezoteryką i rozwojem duchowym, aby samodzielnie odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania.

Na zakończenie chciałabym podzielić się refleksją dotyczącą wrażliwości małych dzieci. Wiele z nich rodzi się z otwartym sercem i umysłem - są jak czyste odbiorniki, które wciąż pamiętają świat duchowy, z którego przyszły. Nie mają jeszcze filtrów narzuconych przez dorosłych - społecznych norm, sceptycyzmu czy lęku przed „dziwnością”.

Ich pytania, wizje i odczucia, podobnie jak moje w dzieciństwie, płyną prosto z duszy, ponieważ nie oddzieliły się jeszcze od źródła, z którego wszyscy pochodzimy.

Jednak w okresie socjalizacji, gdy zaczynają chodzić do szkoły i uczą się zasad tego świata, wiele z nich stopniowo zapomina. Dorośli i otoczenie często wmawiają im, że to „tylko wyobraźnia”, a codzienne obowiązki - nauka, zabawa i dostosowanie się - zagłuszają subtelne głosy duszy.

Z czasem dar ten przygasa, a jeśli nie jest pielęgnowany, umysł uczy się skupiać wyłącznie na tym, co materialne. Pamięć o snach, aurze i innych wymiarach zostaje wyparta.



zwiń tekst



TAKI DROBIAZG Z REINKARNACJI... FRANCUSKI SŁOWNIK, A WSZYSTKIE SŁOWA DOBRZE ZNANE!
Pon, 16 luty 2026 08:19 komentarze: brak czytany: 1310x

Dzień dobry Panie Robercie, chcę się podzielić moimi historiami, odczyta Pan lub nie, ale myślę, że warto to tutaj zostawić. [...]W latach 90, jeszcze przed moim przyjściem na świat moja rodzina świętowała roczek mojego brata. Moi rodzice wraz z małym bratem zajmowali górę domu wybudowanego w latach 60 przez moją babcię, babcia mieszkała na dole. Mój dziadek od dokładnie roku już nie żył, zmarł 16.......

czytaj dalej

Dzień dobry Panie Robercie, chcę się podzielić moimi historiami, odczyta Pan lub nie, ale myślę, że warto to tutaj zostawić. [...]

W latach 90, jeszcze przed moim przyjściem na świat moja rodzina świętowała roczek mojego brata. Moi rodzice wraz z małym bratem zajmowali górę domu wybudowanego w latach 60 przez moją babcię, babcia mieszkała na dole. Mój dziadek od dokładnie roku już nie żył, zmarł 16 czerwca w urodziny mojego brata. Mój dziadek nie mieszkał z moją babcią, byli skłóceni, nie utrzymywał za bardzo kontaktu z rodziną. 

Rodzina świętuje roczek w salonie, brakowało jeszcze kilku gości, ktoś nacisnął klamkę, akurat mój tato patrzył na drzwi gdzieś tam między rozmowami i powiedział: "mamo, tutaj jesteśmy chodź!" bo nikt nie wchodził przez te drzwi, myśleli wszyscy, że to babcia, jednak gdy tato zajrzał za drzwi nikogo nie było.

Sytuacja ta powtórzyła się kilkukrotnie, nawet mi. Miałam może 14-15 lat, siedziałam w swoim pokoju na łóżku i ktoś złapał za klamkę i zaczął otwierać drzwi, myślałam, że to babcia mieszkająca na dole, jednak nikogo za drzwiami nie było.

Pamiętam także doskonale dzień moich urodzin, to były moje 12 urodziny, wszystkie moje koleżanki poszły już do domu i siedząc na łóżku widziałam smugę idącą po panelach, następnie przesunął się leżący na podłodze plecak. 

W tym domu także były sytuacje dzwonienia dzwonkiem do drzwi, stukanie, szuranie. Do dzisiaj tak jest, aktualnie mieszka tam mój brat ze swoją rodziną, niedawno słyszał jak w nocy szklanka na biurku się sama przesunęła.





Uznałam, że ta historia może też być ciekawa, może słyszał Pan o czymś takim.

Kiedy wchodziło się do tego domu naprzeciwko znajdował się korytarz na wprost była kuchnia mojej babci. Początki lat 00s, mała miejscowość, aktualnie niewielkie miasto, ale wtedy wszyscy się znali. Były ferie lub wakacje, pamiętam, że miałam wolne, miałam może 7-8 lat. Babcia miała otwarte drzwi w kuchni, robiłyśmy naleśniki. Nagle słyszy, że wchodzi do domu mężczyzna i kieruje się po schodach na górę. Facet wyglądał jak wyjęty z planu "Chłopów" czy "Pana Wołodyjowskiego". Miał zielone palto (?), a z tyłu łuk. Babcia się spytała kim jest i dlaczego chciał iść na górę, on wziął naleśnika i zaczął się zachwycać, mówiąc, że czegoś takiego nigdy nie jadł. Nie pamiętam co jeszcze mówił, ale wyszedł i nikt go nigdy nie widział. Oczywiście, mógł to być jakiś przyjezdny, ale było to dosyć dziwne!


Miałam też sytuację, że w nocy obudziłam się i zobaczyłam zarys mężczyzny w garniturze i w kapeluszu i później kilka miesięcy spałam z mamą, bo okropnie się bałam.

Mój brat jest wędkarzem, często w lecie jeździ na noc na staw, aby łowić ryby. W 2008 roku widział wraz z kolegą jak nad stawem leciała kula świetlista i nagle wystrzeliła do góry i zniknęła

Mając takie doświadczenia od dziecka gdzieś tam zawsze interesowałam się takimi zjawiskami, a z babcią spędzałam dużo czasu i zadawałam jej pytania typu, dlaczego ludzie umierają i się spytałam czy odwiedzi mnie kiedyś jak umrze, zapewniła mnie, że tak. 

Babcia zmarła w 2019 roku i rzeczywiście przyszła do mnie we śnie. Śniła mi się jako świetlista, jasna postać, była młoda, taka szczęśliwa. Spytałam co tutaj robi, przecież nie żyje. Ona odpowiedziała mi, że wreszcie opuściła to stare, zmęczone ciało i jest wolna. 

W międzyczasie ja wraz z rodzicami przeprowadziłam się do nowego domu, w tej samej miejscowości. Był to czas kiedy chodziłam do technikum, pewnej nocy obudziłam się i zauważyłam przy łóżku lewitującą niebieską, świetlistą istotę. Była to kobieta, biła od niej bardzo dobra energia, nie bałam się. Przykryłam się kołdrą i zasnęłam ponownie i dopiero poczułam się wystraszona rano jak wstałam, doskonale pamiętałam tą postać, jednak w chwili kiedy ją widziałam nie bałam się. 

Później było w miarę spokojnie, po czasie przeprowadziłam się na studia do Wrocławia i przyjechałam do rodziców. Poszłam do swojego pokoju, położyłam plecak na ziemi  i zeszłam na dół do kuchni. Po jakimś czasie wróciłam i patrzę, że pod plecakiem jest woda, podłoga jest mokra, plecak jest mokry, uznałam to za dziwne, ale jeszcze dziwniejsza będzie następna rzecz, do której chcę nawiązać. 

W zeszłym roku przyjechałam do rodziców, przyszły też moje bratanice no i bawiłam się z dziećmi w moim pokoju. Wieczorem normalnie poszłam spać i rano obudziłam się w mokrym łóżku. Łóżko było mokre, wilgotne, tak samo moja piżama, gdzieś tam zwaliliśmy to na te dzieci, że bawiły się na łóżku chociaż wcale ich nie widziałam ze szklanką na łóżku. Po miesiącu przyjechałam do rodziców znów na weekend i było to samo, lodowato mokre łóżko, coś mnie podkusiło, aby rozłożyć łóżko i zajrzeć do środka i była tam plama stojącej wody. To jest bardzo niewytłumaczalne, bo tam nie ma żadnej wilgoci, próbowaliśmy to zracjonalizować, nie da się tego wyjaśnić, żaden pot, żadna rura pęknięta.


3 lata temu pojechałam z mamą i ciocią do miejscowości rodzinnej mojej mamy, aby odwiedzić grób dziadka. Jest to niewielka wieś, na wzgórzu znajduje się cmentarz, niewielki, zasięgiem wzroku można go cały ogarnąć. Ciocia wraz z mamą sprzątały grób dziadka, ja poszłam się przejść po cmentarzu. Chodzę sobie powoli alejkami, kontempluję i nagle usłyszałam dużo głosów, jakbym weszła to pokoju pełnego rozmawiających ludzi i taki wyraźny głos "chodź tu". Trwało to kilka sekund i nagle znów ta cmentarna cisza. W pierwszej chwili zaczęłam to racjonalizować, rozejrzałam się na każdą stronę, ale nikogo nie było. Wróciłam do mamy i cioci, opowiedziałam im to no i poszłyśmy do auta, cała wizyta może trwała na cmentarzu 15 minut. Przyjechałyśmy sprawnym autem, wsiadamy do auta i tak coś krzywo jedziemy..mama po przejechaniu kilkuset metrów zatrzymała się i okazało się, że nie mamy powietrza w jednej oponie. Później okazało się, że była ona przebita od "środka". 

Jeszcze opiszę Panu moje dojście do reinkarnacji. Jak byłam dzieckiem, pamiętam, że miałam słownik języka angielskiego dla dzieci i na ostatniej stronie były obrazki innych słowników z tej serii, pamiętam, że poprosiłam ojca, aby mi kupił języka francuskiego, a on mi odpowiedział, żebym się najpierw polskiego dobrze nauczyła i do mnie bardzo uderzyło, bo czułam całą sobą, że chcę ten słownik. Później także bardzo mnie ciągnęło do tego języka, ale nie było czasu i przestrzeni na naukę jego. Paradoksalnie uratowała mnie pandemia, wtedy zaczęłam się uczyć francuskiego na własną rękę, raczej z piosenek, filmów, bardzo mnie ciągnęło też do Francji, pojechałam do Francji na ostatnim roku studiów magisterskich na wymianę tam, zrobiłam sobie certyfikat na C1, bardzo łatwo mi przyszła nauka tego języka, mam wrażenie, że bardziej go sobie przypomniałam niż uczyłam się go na nowo. 

życzę Panu wszystkiego dobrego, chcę Panu podziękować za szerzenie prawdy. To niezwykle trudna sprawa w naszym społeczeństwie. Rozumiem Pana kompletnie i wspieram ;)


Pięknie Pani dziękuję za te historie. Takie opowieści są dla mnie na wagę złota. One pokazują, że istnieje ten świat, o którym mówię od tylu lat. Kłaniam się Pani nisko! RB



zwiń tekst



PRZYWOŁAŁAM UFO... OD TERAZ WIERZĘ, ŻE TO JEST MOŻLIWE!
Śr, 21 sty 2026 09:32 komentarze: brak czytany: 2326x

To jedna z moich osobistych historii. Myślę, że nadaję się do działu XXI piętro. W przypadku jej akceptacji proszę o podpisanie artykułu bez mojego nazwiska. Historia, którą przeżyłam, wywarła na mnie ogromny wpływ, ponieważ sprawiła, że pozbyłam się wszelkich wątpliwości w temacie istnienia obiektów pozaziemskich. Doświadczyłam świadomego przywołania obiektu UFO, który pojawił się w trudnym, emocjonalnie.......

czytaj dalej

To jedna z moich osobistych historii. Myślę, że nadaję się do działu XXI piętro. W przypadku jej akceptacji proszę o podpisanie artykułu bez mojego nazwiska. Historia, którą przeżyłam, wywarła na mnie ogromny wpływ, ponieważ sprawiła, że pozbyłam się wszelkich wątpliwości w temacie istnienia obiektów pozaziemskich. Doświadczyłam świadomego przywołania obiektu UFO, który pojawił się w trudnym, emocjonalnie dla mnie momencie.

Byłam wtedy na rozdrożu i nie potrafiłam odnaleźć się w życiu. Stało się to na przełomie 2016 i 2017 roku; dokładnie już nie pamiętam, wiem, że były to letnie miesiące, około godziny 1-2 w nocy.

Przeżywałam wtedy pewne problemy i, jak to mam w zwyczaju, modliłam się w kierunku nieba, ponieważ zawsze wierzyłam, że to pomaga i wzmacnia cały proces. Tak było również i tym razem. Stałam przy szeroko otwartym oknie i prosiłam Boga o pokazanie mi właściwej ścieżki. Było to drugie piętro, a na wysokości mojego wzroku znajdowało się kilka drzew. Na zewnątrz panowała cisza i spokój.

Na koniec modlitwy, kiedy wciąż jeszcze czułam rezygnację, pomyślałam sobie w duchu: „I w dodatku nie mogę nic zobaczyć” - mając na myśli konkretnie obiekty UFO. I dokładnie w tej sekundzie, kiedy w moim umyśle pojawiło się to zdanie, wydarzyło się coś niebywałego.
Nagle, z prawej strony, dosłownie znikąd, wyłonił się jak piorun złoty dysk, który przemknął poziomo na wysokości drzew, a więc również na wysokości mojego wzroku. Następnie obiekt tuż przede mną skręcił pod kątem prostym, praktycznie bez hamowania. Kiedy zmieniał kierunek, nie był już złotym dyskiem, lecz srebrną, metaliczną kulą o średnicy nie większej niż metr.

Myślę, że mogła mieć około 60 cm. Dysk natomiast mógł mieć około 2 metrów może ponad metr. Kiedy dysk płynnie zmienił się w kulę, wciąż go obserwowałam, ani na chwilę nie spuszczając z oczu. Po skręcie pod kątem prostym kula bezgłośnie pomknęła w kierunku nieba, jakby została odbita z dużą siłą. Poruszała się znaczną prędkością, ale na tyle wyraźnie, że wiedziałam, z czym mam do czynienia. Byłam tak oszołomiona, że nawet nie przyszło mi do głowy, aby sięgnąć po telefon i cokolwiek nagrać. Wszystko działo się tak szybko i w moim odczuciu było całkowicie intencjonalne i zamierzone. Śledziłam ten obiekt bez przerwy z szeroko otwartymi oczami.


W pewnej chwili, kiedy już był bardzo wysoko, zatrzymał się, a następnie powoli zaczął płynąć po niebie. Ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, co to takiego. Kiedy kula zniknęła z mojego pola widzenia, nogi mi dygotały z emocji. Zatrzasnęłam okno i zaczęłam powtarzać do siebie: „O Boże, o Boże”. Pamiętam, że poszłam do drugiego pokoju do mojego partnera, który miał słuchawki na uszach i pracował przy komputerze. Chaotycznie próbowałam opowiedzieć mu, co się wydarzyło, ale w pierwszej chwili mi nie uwierzył.

Zresztą wcale mu się nie dziwię. Poszłam więc do łóżka i zakryłam się kołdrą. Czułam wtedy duży niepokój i szok poznawczy - nie wiedząc, co mam ze sobą zrobić. Nie mogłam się pozbierać, bo nie dość, że uświadomiłam sobie, że jestem obserwowana, to jeszcze wszystko, w co wierzyłam od tylu lat, musi być prawdą. Nie byłam w stanie zasnąć z przejęcia, ponieważ ciągle przeżywałam fakt, że obiekt zareagował w sekundę na moje myśli. Czekałam, aż nastanie ranek, aby móc zadzwonić do mamy. Kiedy opowiedziałam jej o wszystkim, uwierzyła mi, mówiąc, że „coś musiało się przebić z innego wymiaru”.

Dodała również: „Dziecko, ja wiem, że ty nie kłamiesz, a w takich sprawach to już szczególnie”. O tej historii opowiedziałam zaledwie kilku osobom - wiadomo, jak reaguje się na takie rzeczy. Z drugiej strony trudno jest udowodnić tak subiektywne i duchowe przeżycie, zwłaszcza kiedy nie ma się czasu, aby sięgnąć po telefon. Wiem, że to, co zobaczyłam, miało być tylko dla mnie - jakby chciało mnie ukierunkować, pocieszyć i dać nadzieję na przyszłość. Nie mam wątpliwości, że tak było.

Anna

[dane do wiad. FN]

 

Komentarz FN

Autorkę relacji bardzo dobrze znamy i gwarantujemy jej wiarygodność. Temat "przywołania UFO" jest potwierdzony innymi relacjami. Zdarza się to rzadko, ale się zdarza. Przykładem może być fotografia wykonana w 1996 roku, kiedy podobna próba przywołania obiektu UFO miała miejsce pod Warszawą. Zdjęcie było wykonane aparatem na zwykłe klisze. Po wywołaniu zdjęcia okazało się, że jest na nim dziwny obiekt.

 


I jeszcze jedna relacja z naszego archiwum:

From: [...]
Sent: Sunday, September 19, 2021 8:35 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: .

Obejrzałem kiedyś program, gdzie ktoś mówił o tym jak przywołać ufo, mówili tam zeby wyobrazić sobie błękitny trójkąt i zacząć mówić myślami, zacząłem medytować na wielkiej polanie i powiedziałem : Plejadjanianie, mam na imię Przemek, jestem z planety ziemia i proszę was o kontakt. Po około 30 sekundach na wprost mnie na horyzoncie pojawił się klasyczny dysk coś w kształcie oka i pierwszy raz w życiu przetarłem oczy żeby zobaczyć, czy nic mi się nie wydaje i ten obiekt był tam cały czas, na lewej krawędzi zapalało się i gasło błękitne światełko i obiekt zaczął się delikatnie obniżać i zaczął lecieć w moją prawo stronę, obróciłem się o 45 stopni, aż zniknął za drzewami i powróciłem do poprzedniej pozycji i zobaczyłem, że dogania go identyczny lecąc już szybciej i w tym te błękitne światło paliło się już cały czas na na lewej krawędzi.



From:[...]
Sent: Sunday, September 19, 2021 8:16 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: .

Witam, pisałem już kiedyś do państwa, jak i do innych osób np. Pana Janusza Zagorskiego i nikt mi wtedy nie odpowiedział, to było 9 lat temu, gdy przywołałem telepatycznie ufo. Chętnie bym to Państwu opowiedział.



zwiń tekst



'ODGŁOS ELEKTRYCZNY' (2017)
Czw, 30 sty 2025 15:33 komentarze: brak czytany: 3241x

Szanowny Panie Robercie,Chcę opisać historie, która miała miejsce 13 września 2017 roku, kiedy razem z moim ojcem i siostrą wybraliśmy się na pieszą wycieczkę popularnym szlakiem „tam i z powrotem” w pobliżu Świętej Katarzyny w górach Świętokrzyskich. To bardzo fajny szlak dla turystów, który jest otwarty przez cały rok i praktycznie cały czas idzie się przez las. Jestem pewien, że wydarzenie które.......

czytaj dalej

Szanowny Panie Robercie,
Chcę opisać historie, która miała miejsce 13 września 2017 roku, kiedy razem z moim ojcem i siostrą wybraliśmy się na pieszą wycieczkę popularnym szlakiem „tam i z powrotem” w pobliżu Świętej Katarzyny w górach Świętokrzyskich. To bardzo fajny szlak dla turystów, który jest otwarty przez cały rok i praktycznie cały czas idzie się przez las. Jestem pewien, że wydarzenie które przeżyliśmy ma związek z czymś, o czym często opowiada Pan w programach, czyli zjawiskiem UFO.  
Na miejsce nasza trójka razem jeszcze z moim wujkiem i ciocią przyjechaliśmy bardzo wcześnie, bo ok. 7.00. Na parkingu zostawiliśmy samochody i poszliśmy dalej pieszo. Plan był taki, aby mniej więcej po godzinie zrobić sobie w lesie śniadanie. Po mniej więcej 40 minutach mój ojciec zapytał, czy słyszymy jakiś "odgłos elektryczny" pracującego urządzenia. Faktycznie miał rację, a ten odgłos był trochę cichy, ale wyraźny i przypominał działający transformator elektryczny. I teraz najciekawsze - on wyraźnie dobiegał z góry.

Nie ma mowy o pomyłce, bo zarówna ja, ciocia, wujek, a także moja siostra i ojciec nie mieliśmy wątpliwości, że coś wydające z siebie ten odgłos elektryczny jest w powietrzu nad lasem. Było to tak dziwne, że nawet nie bardzo było wiadomo, czy ktoś zawiesił na drzewach jakieś głośniki, bo było to tak wyraźne. Po chwili zaczęliśmy iść dalej i kolejna dziwna sprawa, bo ten odgłos elektryczny podążał wraz z nami i cały czas dobiegał z góry. Ten odcinek szlaku jest mocno zalesiony i wujek zaproponował, że wszyscy wejdziemy na polanę i zobaczymy, czy nadal go słychać. I tak dokładnie zrobiliśmy. Wtedy stało się coś bardzo dziwnego.

Nad nami było czyste niebo absolutnie bez jednej chmurki, a odgłos elektryczny było słychać jeszcze wyraźniej niż nad drzewami i wydawał się dobiegać z punktu tuż nad nami, a przynajmniej ja miałem takie wrażenie. Staliśmy tak kilkanaście sekund całkiem nieruchomo i patrząc do góry, kiedy nagle wszystko ucichło. Stało się to w ułamku sekundy, ten dźwięk był i nagle go nie było, jakby ktoś go wyłączył. Nie potrafię do dziś tego wyjaśnić i bardzo chciałem Panu to opisać. Może kiedyś ktoś przeżył coś równie dziwnego jak my tamtego dnia.
Pozdrawiam
[...]




zwiń tekst



Czy istnieje coś takiego jak 'aura miejscowości'?
Śr, 21 luty 2024 04:51 komentarze: brak czytany: 6839x

Dobry wieczór.  Przepraszam, że zajmuję czas ale nie jestem pewna czy mogę umieścić tekst na Fundacji Nautilus bo jest odpowiedni na taką stronę. Mam nadzieje, że Państwo odpisze szybko i mam nadzieję, że to nie problem. Poniżej napisałam tekst, który chcę umieścić na Pańskiej stronie. Wolę zapytać czy mogę podzielić się swoją historią.Może zacznę od ważnej informacji o sobie. Od dziecka mam .......

czytaj dalej

Dobry wieczór.  Przepraszam, że zajmuję czas ale nie jestem pewna czy mogę umieścić tekst na Fundacji Nautilus bo jest odpowiedni na taką stronę. Mam nadzieje, że Państwo odpisze szybko i mam nadzieję, że to nie problem. Poniżej napisałam tekst, który chcę umieścić na Pańskiej stronie. Wolę zapytać czy mogę podzielić się swoją historią.

Może zacznę od ważnej informacji o sobie. Od dziecka mam jakby to napisać "nosa do ludzi i miejsc". Zazwyczaj przy poznawaniu nowych osób przy spojrzeniu bądź stanięciu obok niej potrafię stwierdzić czy ma złe zamiary. Podobnie mam z przestrzenią. Na przykład wyczuwam jakby to napisać dobrą bądź złą aurę miejsca w którym się znajduję w danym momencie.
Pomaga mi to nieraz w codziennym życiu. Uniknęłam nie jednokrotnie toksycznej relacji bądź niebezpiecznej sytuacji.
Chociaż musze napisać, że zdziwiło mnie gdy aura, która otacza moją wioskę z czasem się zmieniła.
Pamiętam, że od dziecka czułam się w tym miejscu bardzo dobrze. Żadnych złych aur czy złych przeczuć związanych z ludzi zamieszkujących miejscowość.

Wszystko zmieniło się gdy skończyłam 17 lat. To wtedy pierwszy raz stojąc przy jednym z mieszkańców poczułam się bardzo nieswojo. Czułam się jakby osoba stojąca obok mnie nie jest już tą, którą do tej pory znałam. Z czasem takich osób było więcej. Po kilku miesiącach doszło też miejsce. Las za moim domem. Nigdy nie bałam się do niego wejść. A tu nagle z dnia na dzień miejsce jakby zmieniło aurę. Odstrasza mnie. Bałam się do niego zbliżyć. Czuję jak aura miejscowości z tygodnia na tydzień coraz bardziej ciemnieję.
Nie miałam jeszcze takiej sytuacji w żadnym mieście, do których jeździłam niejednokrotnie. Ich aury się nie zmieniały jak ta która otacza moją wioskę, w której mieszkam od urodzenia.
Miejsce, w którym kiedyś czułam się bezpiecznie, od trzech lat coraz bardziej znika w mroku.
Źle się tutaj czuję. Otacza mnie dziwne uczucie, że coś wisi nad wioską. Ale nie zostawię domu od tak. Mam tu rodzinę, która także się zmieniła. Już nie jesteśmy tak zżytą rodziną jak kiedyś. Co najbardziej mnie boli.
Nie wiem co mam robić.
Wyprowadzić się czy zacząć jakoś działam mimo, że nie wiem jak?
Pozdrawiam Serdecznie
[...]



From: [...]
Sent: Tuesday, October 12, 2021 5:25 PM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Zjawa

Dzień dobry,
Czytałam dziś wpis o zjawie ma państwa stronie. Zjawę widziałam kilka tygodni temu, po obejrzeniu filmu znanego jasnowidza który przepowiadał wojnę. ( nie był to pan Jackowski, to inny znany jasnowidz opowiadający z detalami krwawa masakrę w Warszawie). Zjawa zawisła przed łóżkiem, krzyknęłam ze strachu. Obok spała córka.
Często medytowałem ostatnio, razem z sąsiadką. Zjawa pojawiła się tez u niej następnego dnia.
Pozdrawiam
[...]



zwiń tekst



Nie wierzy w reinkarnację, lecz... w pamięć komórkową. (?!) I pamięta poprzednie życie.
Pon, 19 luty 2024 16:10 komentarze: brak czytany: 4465x

[wiadomośc z komentarzy w serwisie YouTube] Ja za to wierze w pamiec komórkową bo inaczej nie potrafie wytlumaczyc tego ze pamietam wspomnienia prawdopodobnie mojej mamy. Pamietam remont kosciola ze szczegolami i komete. Gdy o tym za dziecka opowiadalem nikt nie chcial mi wierzyc az babcia stwierdzila sluchajac opowiesci o komecie ze przeciez dokladnie tak ja obserwowala moja mama. Opowiadalem jak.......

czytaj dalej

[wiadomośc z komentarzy w serwisie YouTube] Ja za to wierze w pamiec komórkową bo inaczej nie potrafie wytlumaczyc tego ze pamietam wspomnienia prawdopodobnie mojej mamy. Pamietam remont kosciola ze szczegolami i komete. Gdy o tym za dziecka opowiadalem nikt nie chcial mi wierzyc az babcia stwierdzila sluchajac opowiesci o komecie ze przeciez dokladnie tak ja obserwowala moja mama. Opowiadalem jak stalem na schodach budynku gospodarczego i patrzyl m sie na komete a na koncu stalem na palcach bo chowala sie pod koniec za drzewami. Pamietam ze bardzo dlugo byla widoczna.  

A remont  kosciola pamietam dokladnie,jakie rusztowania byly,nie metalowe a zbijane z drewna,dokladnie z calych nie okorowanych cienkich bali drewna, chyba sosna. Ktore oltarze byly restaurowane, ze sciany byly odnawiane i pod brazową farbą na wysokosci metra w calym kosciele wczesni j tez byly zdobienia ale odpadaly razem z tynkiem. Pamietam ze obraz w bocznym oltazu namalowany jest na deskach ktore w polowie obrazu byly pekniete dosc mocno.   Pamietalem psa ktory zdech zanim sie urodzilem, obecnie tego nie pamietam ale podobno o tym opowiadalem za dzieciaka..  Ogolem to sa wspomnienia z okresu 15-8lat przed moimi narodzinami.   Z tego co widac to nie sa wspomnienia z zadnego poprzedniego wcielenia a potwierdzenie teorii na pamiec komurkową/genetyczną. Bo wszystko to widziala moja mama a jak w przypwfku komety,dokladnie tak samo to obserwowala.

Ale to nie jedyna tego typu historia. Kilkanascie razy mialem ni to  przeczucie ni wspomnienie.  Po prostu wiedzialem rozne szczegóły z przeszlosci mojego rodzinnego otoczenia.
Przykladowo, robilem cos z babcia za dzieciaka w komurce, wchodzac nie pierwszy juz raz tam wyskoczylem z komentarzem, dobrze ze juz podloga nie jest tak gleboko bo zle sie schodzilo.  40lat wczesniej podloga byla okolo 50cm nizej o czym wszyscy juz dawno zapomnieli. Balem sie w tym samym pomieszczeniu podobno przechodzic przez drzwi zeby sie na mnie nie przewrocily. Babcia sie smiala z tego az w koncu jej powiedzialem ze mam wrazenie jakby ta futryna z murem nad nia sie na mnie mialy przewrocic.  Po czym babcia mi opowiedziala ze na mojego dziadka wlasnie ten mur i futryna spadly i bardzo go polamaly.    Za dzieciaka podobno zaczalem odkopywac kawalek sciany  w szopie, jak mnie babcia opierdzielila  i zapytala po co to robie to jej odpowiedzialem podobno ze tam cos schowane jest. Ja o tym zapomnialem ale jakis czas pozniej babcia mi opowiedziala ze tam gdzie kopalem w czasie wojny byla skrytka o ktorej nawet moja mama nie miala pojecia.   Jak to inaczej wytlumaczyc biz przez pamiec przekazywaną w genach to ja nie wiem.


od FN

To klasyczny przykład pamięci z poprzedniego wcielenia. Ten pan po prostu był kimś znajomym dla jego mamy w czasach, kiedy jeszcze nie było go na świecie.



zwiń tekst



KTO MI TE GAZETY POROZWALAŁ?
Pt, 16 luty 2024 07:54 komentarze: brak czytany: 5058x

Historia została umieszczona w komentarzu pod jedną z audycji ROZMOWY NA KRAWĘDZI WSZECHŚWIATA[...] To historia z dzieciństwa. mogłem mieć może 7 lat, mam wrażenie, że spałem i przyśniło mi się, że mogę latać no cóż, stwierdziłem, że skoro tak, przelecę się do kuchni, i tam zawróciłem nad wysoką szafą, na której mój ojciec trzymał swoje gazety (nie wiem dlaczego trzymał je w tak wysokim niedostępnym.......

czytaj dalej

Historia została umieszczona w komentarzu pod jedną z audycji ROZMOWY NA KRAWĘDZI WSZECHŚWIATA


[...] To historia z dzieciństwa. mogłem mieć może 7 lat, mam wrażenie, że spałem i przyśniło mi się, że mogę latać no cóż, stwierdziłem, że skoro tak, przelecę się do kuchni, i tam zawróciłem nad wysoką szafą, na której mój ojciec trzymał swoje gazety (nie wiem dlaczego trzymał je w tak wysokim niedostępnym miejscu) poczułem, że pora wracać do ciała i tak też zrobiłem, zawróciłem i wleciałem w ciało. I dalej spałem. Obudziłem się, a raczej rano ojciec mnie obudził z awanturą w kuchni, kto mu te wszystkie gazety po kuchni porozwalał. Ja o tym zapomniałem na wiele lat, ale ostatnio te wspomnienia jak gdyby wracają. Dziwna sprawa.

[dane do wiad. FN]

 

 

Droga FN

Dla Krzysztofa Jackowskiego wysłałem wypowiedź pułkownika Piotra Lewandowskiego w programie Piotra Zychowicza, znanego jutjubera. Lewandowski to jeden z nielicznych wojskowych, którego bardzo cenię za wiedzę, kompetencję i znajomość planów strategicznych Polski i NATO.
"Wojna Rosja - NATO? Upadek Ukrainy: czy Putin zaatakuje kolejne kraje? - płk Lewandowski i Zychowicz". Użył ciekawego sformułowania "Zaplanowania ewakuacji wschodniej części Polski". Co to oznacza? A to, że w planach strategicznych Sztabu Generalnego jest poważnie brana pod uwagę ewakuacja milionów Polaków mieszkających na terenach, na które Rosjanie będą mogli przeprowadzić prewencyjne uderzenie. I tak może się zrealizować Twoja wizja z mapą i ucieczką ludzi z jednej części Polski do drugiej. Oto hipotetyczny scenariusz:
1. Senat USA wstrzymał pomoc dla Ukrainy. Brak pieniędzy oznacza błyskawiczny upadek wszystkie, włącznie z masowymi dezercjami. Rosjanie w tej sytuacji przeprowadzają zmasowany atak na Kijów, a także wypowiadają wojnę Polsce jako państwu, które w największym stopniu dostarcza broń dla Ukrainy
2. Rosjanie przeprowadzają prewencyjne uderzenie w lotniska na wschodzie Polski, w tym głowne lotnisko w Radomiu. Wybucha panika, ludzie boją się szalonych rosyjskich orków prących z "ruskim ładem" na znienawidzony zachód
3. Sztab generalny polskiej armii prosi ludność zamieszkującą tereny wschodnie i południowe o zachowanie spokoju i ukrycie się, jeśli w okolicy będą przeprowadzane działania zbrojne w związku z wojną z wrogiem ze wschodu
4. Ludzie w odpowiedzi pakują dzieci, zwierzęta domowe i najcenniejszy dobytek i ruszają na zaachód, gdzie na pewno nie zginą od przypadkowej bomby, ataku chemicznego czy czegoś w tym rodzaju
I masz Polskę w połowie wyludnioną.
Miłego dnia
[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



ŻABY NA OSOBIE ZMARŁEJ
Sob, 3 luty 2024 13:02 komentarze: brak czytany: 5295x

Intrygująca historia związana ze śmiercią opisana w e-mailu i przysłana do nas w grudniu ub. roku. Sprawa dotyczy żab, które z niewiadomych powodów pojawiły się na osobie zmarłej leżącej w domu.[...] Urodziłam się  w Warszawie  Mam  62 lata. Mieszkaliŝmy  w domu  z ogródkiem pod W. Mama wysyłała mnie po mleko do pobliskich gospodarstw. Umarł jeden  z gospodarzy pamiętam.......

czytaj dalej

Intrygująca historia związana ze śmiercią opisana w e-mailu i przysłana do nas w grudniu ub. roku. Sprawa dotyczy żab, które z niewiadomych powodów pojawiły się na osobie zmarłej leżącej w domu.

[...] Urodziłam się  w Warszawie  Mam  62 lata. Mieszkaliŝmy  w domu  z ogródkiem pod W. Mama wysyłała mnie po mleko do pobliskich gospodarstw. Umarł jeden  z gospodarzy pamiętam  jakby  to było  wczoraj  musiałam  mieć 5-6 lat. Był to  paskudny zimny  wieczór szłyśmy z  mamą  do  domu umarłego modlić  sie i śpiewać.   Weszłyśmy do tamtego pokoju w ktörym leźał umarły.

Było juź tam kilka kobiet śpiewały. Ja weszłam i zobaczyłam tego  umarłego a na jego  twarzy  duźe poruszające  sie 2 ŹABY, Było w sumie  5 ŹAB poruszały  się były na piersiach  umarłego. Ja  wtedy  nie  widziałam  wczeŝniej  takich duźych paskudnych  źab.Z aczełam  krzyczeć:  MAMO ŹABY 

Moja Mama zaraz  mnie  stamtąd wyprowadziła. O tym przeźyciu zapomniałam całkowicie. Nie pamiętałam  o tym  przez 40 - 45lat Pamjęć  przyszła  sama. Myśle dziś  źe ŹABY przyszły po jego dusze. Moźe  on będzie  sam  ŹABĄ.? 

PRZYSIĘGAM  na wszystko  co  święte  źe  opisałam prawdę     Pozdrawiam  serdecznie z Monachium  

[dane do wiedzy FN]

Poniżej zdjęcie żaby, której historia jest związana z dziwnym wydarzeniem w Bazie FN, pojawieniem się obiektu UFO i... Krzysztofem Jackowskim. Tej niezwykłej historii poświęcimy oddzielny artykuł w serwisie FN.



Jeden z naszych kolegów z FN zwrócił uwagę na ciekawą rzecz. Otóż pyszczek tego stworzenia zmienia się zależnie od sposobu, w jaki się na zdjęcie patrzy. Rysunek wyjaśniający poniżej.




zwiń tekst



Intrygujący znak na twarzy. Pojawia się regularnie od lat.
Czw, 1 luty 2024 07:42 komentarze: brak czytany: 5981x

O historii dziwnego znaku opowiedziała jedna ze słuchaczek audycji Zofii Golis. Pojawił się on nagle na twarzy i nie sposób było ustalić, w jaki sposób. Według autorki relacji pojawia się on regularnie w jej życiu. Audycja było o reinkarnacji, a sam znak... To może być ślad po poprzednim wcieleniu. Zdarza się bowiem, że ludzie ciężko uszkodzeni fizycznie w tym życiu - w następnym mają ślad w miejscu.......

czytaj dalej

O historii dziwnego znaku opowiedziała jedna ze słuchaczek audycji Zofii Golis. Pojawił się on nagle na twarzy i nie sposób było ustalić, w jaki sposób. Według autorki relacji pojawia się on regularnie w jej życiu. Audycja było o reinkarnacji, a sam znak... To może być ślad po poprzednim wcieleniu. Zdarza się bowiem, że ludzie ciężko uszkodzeni fizycznie w tym życiu - w następnym mają ślad w miejscu, gdzie doszło do np. uderzenia silnym przedmiotem w ciało.

Był 2001 rok, kiedy czytelnik serwisu FN opowiedział intrygującą historię. Poddał się regresji hipnotycznej, którą nagrał na wideo. Nie był w stanie uwierzyć w to, co zobaczył oglądając materiał ze samym sobą kilka godzin później (nie pamiętał tego, co mówił). Zapytany przez hipnotyzera, w jaki sposób zakończył życie w poprzednim wcieleniu opowiedział, że został uderzony siekierą w tył głowy podczas napadu w lesie. Najciekawsze jest to, że od dziecka ma dziwne znamię w miejscu, gdzie miał zostać w poprzednim życiu uderzony siekierą. To intrygujący fenomen "śladu na ciele po poprzednim wcieleniu". Być może natrafiliśmy na podobny przypadek.


From: [...]
Sent: Tuesday, July 18, 2023 11:08 PM
To:
Subject: Historia słuchaczki po naszej audycji o reinkarnacji i o dziwnym znaku

Witam miło Panie Robercie.
Po naszej audycji "Po co żyjemy?"  napisała w komentarzu Pani Katarzyna, że maa coś o znakach.
Napisała do mnie i ja Panu ten list przesyłam i zdjęcia od niej.
Pozdrawiam serdecznie Zosia Golis



Dnia 18 lipca 2023 22:07

Witam Pani Zofio,
Chciałabym Panią prosić o przekazanie Panu Robertowi Bernatowiczowi zdjęcia mojego znaku, mojej historii i przypuszczeń.
Ze znakiem obudziłam się 10 czerwca 2022 roku. Zdjęcie wykonałam chwilę po godz. 8 rano bieżącego czasu (mieszkam w Irlandii, czyli w Polsce było to chwilę po 9). Szczerze powiem znak wywołał we mnie złość, ponieważ to mój jakiś trzeci czy czwarty tak wyglądający symbol na mojej twarzy. Nawet nie pamiętam, kiedy pojawił się pierwszy. Chyba byłam nastolatką. Potem cyklicznie co kilka lat. Nigdy nie zrobiłam lepszego zdjęcia, ponieważ sprawę ignorowałam. Nawet kiedyś sprawdzałam, jak wyglądają podobne kółka u osób z łuszczycą, ale to nie było to. Więc, jak już wspominałam, znak wywołał we mnie irytację. Że znów i że będę to musiała posmarować jakąś maścią z antybiotykiem. Ogólnie zdjęcie zrobiłam raczej dla lekarza, gdyby coś się działo ze skórą dalej i gdyby lekarz pytał mnie od czego się zaczęło. Moją skóra goi się szybko, więc bodaj na drugi, trzeci dzień znak jak się pojawił, tak i zniknął.
Jestem osobą dorosłą (rok temu miałam 42 lata), poważną (w sensie suszarką tego nie zrobiłam), niepijącą, matką, osobą z wyższym wykształceniem, jakby to miało dla kogoś znaczenie itd.
Znak wyglądał jak zrobiony skalpelem, bądź końcówką igły od zastrzyków. Skóra była bardzo równiutko i precyzyjnie nacięta. W jednym miejscu jakby grubiej, być może lekko pod kątem.
Przepraszam, że nie mam lepszego zdjęcia, ale tamtego dnia nie miałam pojęcia, że będzie to ważne. Jakież było moje zdziwienie, gdy rok później, tj. 15 czerwca wysłuchałam podcastu Pana Bernatowicza. Na początku bardzo się wystraszyłam, bo jeżeli to coś, już mniejsza z tym co to było, zrobiło mi to we własnym łóżku, we własnym domu, to chyba logiczne jest, że czuje się wtedy ogromny lęk. Poczucie bezpieczeństwa można między bajki włożyć. To, że upada cały dotychczasowy światopogląd i wszystko, co do tej pory było logiczne też. Uczucie to już znałam wcześniej, kiedy to miałam doświadczenie z czymś nieopisanym (duch, demon, nie wiem), a miało miejsce 20 lat temu w Polsce. Ale o tym to raczej nie teraz… Tak więc znam uczucie, kiedy człowieka dopada taki maksymalny lęk pomieszany z brakiem pewności na jakim świecie się żyje. Tak więc się poczułam i tym razem, kiedy to okazało się, że nie tylko ja i że normalne to nie jest.




Oczywiście Pan Robert Bernatowicz jest osobą, którą darzę ogromnym szacunkiem od czasu audycji w Radiu Zet. Słuchałam ich z zapartym tchem. Chylę czoła przed Jego doświadczeniem, cierpliwością do wszelkiej maści sceptyków, w tym dziennikarzy niestety. Z mojego doświadczenia życiowego wynika, że jest on człowiekiem, któremu ja osobiście ufam w stu procentach. Historie, o których On opowiada zgadzają się z tym, czego sama doświadczałam i czego doświadczali moi znajomi i rodzina. Będąc dzieckiem słuchałam o opowieściach tak nieprawdopodobnych, że gdybym nie znała tych osób pewnie bym nie uwierzyła. Ale słyszałam, widziałam i nie tylko wierzę, ale jak Pan Bernatowicz wiem.

Wiem, że istnieje reinkarnacja. Pamiętam swoje zdziwienie, kiedy byłam mała (miałam może 3, 4 latka) i moi rodzice włączali mi bajki, a dla mnie to jakieś bzdury były. Czułam się jak dorosły zamknięty w małym ciałku. To co zdziwiło moją rodzinę, a to zdziwienie pamiętam do dzisiaj, to to, że wiedziałam, że będę miała brata i on ma na imię Karol. Mój brat urodził się 4 sierpnia 1983r. i jest numerologiczną 33. Ja urodziłam się 1 marca 1980. Jestem numerologiczną 22. Pamiętam, że czekałam na niego i wszystkim mówiłam, że będę miała braciszka o imieniu Karol. Nawet nie było dyskusji, że brat będzie nazwany inaczej. Nadmieniam, że o ile wiem, badanie usg stwierdzające płeć wtedy nie istniało. Nawet ciąża bliźniacza potrafiła być zaskoczeniem.

Mogłabym jeszcze długo opisywać moje dziwne doświadczenia, które sprawiły, że umysł mam dość otwarty i staram się rozwijać duchowo jak tylko umiem. Ale wracając do znaków na ciele. Moje przypuszczenia są związane z duchowością. Przez ostatni rok przeszłam przyspieszony kurs rozwoju duchowego, ponieważ jakieś dwa miesiące później rozpoznałam swój bliźniaczy płomień. Świat się dla mnie zmienił, otworzył, a może zmieniłam i otworzyłam się ja. Tak więc moje pierwsze skojarzenie, to znak jest jakby dziurką od klucza, którym ktoś lub coś otwiera być może trzecie oko??? To pierwsza teoria.

Druga moja teoria związana jest z moim znakiem urodzeniowym i pełnią w dniu mojego urodzenia. Obydwa te symptomy czy też skojarzenia nasuwają mi myśl, że kiedyś byłam czarownicą lub wiedźmą. Znak mam bardzo charakterystyczny, w kształcie serca, pod prawą pachą. Podobno to ma znaczenie, że w pachwinie i że częściowo owłosiony. I czemu o tym mówię, no więc Wheel of the Year wygląda bardzo podobnie. Mówię tu o jego podstawowej wersji. Tak więc to moja druga sugestia.




Jeżeli chodzi o zdjęcia, to 0322, 0323 to oryginały. Zdjęcie 2308 jest lekko powiększone i podczerwienione, żeby było może lepiej widać. Zdjęcie 3944 to moje znamię urodzeniowe.
Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę pomogłam.
Jeszcze raz proszę o przekazanie mojej wiadomości Panu Bernatowiczowi.
Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wspaniały podcast
Katarzyna  [...]

P.S. Proszę nie ujawniać mojego nazwiska. Imiona i daty, nawet zdjęcia są jak najbardziej do wykorzystania.





zwiń tekst



Obserwacja UFO w kształcie dysku. Obiekt rozdzielił się na dwie części
Sob, 27 sty 2024 19:15 komentarze: 2 czytany: 3728x

Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiujednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizoramatka miała wykształcenie podstawowe ojczym tezpewnego dnia jesienią.......

czytaj dalej

Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiu
jednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.
byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizora
matka miała wykształcenie podstawowe ojczym tez
pewnego dnia jesienią ojczym zobaczył swiatlo za oknem
dysk poruszający sie powoli w naszym kierunku koloru złoto-zółtego jak słońce, brak odgłosu silnikow okien dodatkowych swiateł nic poruszał sie w ten sposób że krawedzie prawy i lewy odchylaly sie raz w gore raz w dół o jakieś 20%
obiekt nie był duzy jakies 5m na 3m
zatrzymał sie jakies 40-50m na wysokości naszego okna i dachu
ufo podzieliło sie na równe 2 czesci dolny półspodek popłynol prosto mijajac nasz dom z lewej strony  górna czesc chwiejnym lotem ruszyła w tył skad przybył, wszystko trwało około 30-40min pytałem sie mamyco to było  po kilku dniach powiedziała bym nie ropowiadał o tym nikomu bo uznaja nas za wariatow i chyba to było ufo - pierwszy raz w zyciu usłyszałem to słowo .Były to koniec lat 70 o dronach nikt nie snił ,nikt nie mial komorki ani telefonu, apartu tez nie mieliśmy,internet nie istnial a zyliśmy w głebokim komunizmie
swiadkami byli tego Urszula [...]  Zbigniew [...] ale dwoje juz nie zyja , moj mlodszy brat spał i ja

[relacja przysłana na pokład okrętu Nautilus 21 stycznia 2024]




zwiń tekst



MOJE HISTORIE Z UFO -z poczty do FN ... opis trafił na pokład okrętu Nautilus 4 sierpnia 2019
Nie, 26 luty 2023 16:12 komentarze: brak czytany: 6000x

[...] Witam. Nazywam się [...] i posiadam własną, częściowo udokumentowaną historie "spotkań" z niezidentyfikowany obiektami latającymi. Począwszy od dziwnych świateł a kończąc na latających "cygarach" zarówno w nocy jak i za dnia, będąc samemu oraz w tłumie ludzi. Tematem UFO nigdy się nie interesowałem ale od kiedy zacząłem widywać te obiekty, wówczas zaktualizowałem swoją wiedzę słuchając relację.......

czytaj dalej


[...] Witam. Nazywam się [...] i posiadam własną, częściowo udokumentowaną historie "spotkań" z niezidentyfikowany obiektami latającymi. Począwszy od dziwnych świateł a kończąc na latających "cygarach" zarówno w nocy jak i za dnia, będąc samemu oraz w tłumie ludzi. Tematem UFO nigdy się nie interesowałem ale od kiedy zacząłem widywać te obiekty, wówczas zaktualizowałem swoją wiedzę słuchając relację innych ludzi o podobnych obserwacjach.

Rok 2017:
Pod koniec maja 2017 grałem w swoje ulubione gry na komputerze i wtedy poczułem silną potrzebę wyjrzenia przez okno.
Moje oczy natychmiast skierowały się na białą kule światła o średnicy około 2 metrów, która leciała pomiędzy chmurami na wysokości około 100 metrów. Ta kula zdawała się posiadać "inteligencje" jakkolwiek to brzmi, ponieważ co chwilę zmieniała swój kierunek a gdy sięgałem po telefon do kieszeni wtedy schowała się w chmurach i już jej nie mogłem dostrzec (wykonałem fotografie tego miejsca ale zamiast tej kuli światła na zdjęciu była czarna plama w miejscu gdzie ona się ujawniła) (zdjęcie w załączniku).

Pragnę zaznaczyć, że to nie miało nic wspólnego z "ufoludkami" to było zupełnie coś innego. Po tym wydarzeniu zacząłem drążyć ten temat bo nie dawało mi to spokoju z czym miałem do czynienia. Na początku czerwca siedziałem w samochodzie na parkingu obok sklepu obok mnie przechodziły tłumy ludzi i wtedy poczułem obecność czegoś niezwykłego. Spojrzałem przez lewą szybę i ujrzałem podłużny metaliczny obiekt lecący stosunkowo nisko nad ziemią (niestety nie miałem przy sobie telefonu a nawet jakbym miał to bym nie zdążył go uwiecznić). Wyglądał językiem ufologów jak cygaro, był koloru ciemno- brązowego oraz zdawał się być matowy (świeciło słońce a mimo to nie odbijał jego promieni). Wiedziałem, że mam mało czasu bo on leciał w stronę gęstych chmur. W moich myślach błagałem przechodniów aby ktoś go też ujrzał i zrobił zdjęcie ale wszyscy byli zajęci swoimi sprawami i tylko ja patrzyłem w niebo). Kiedy wleciał w chmury, czekałem aż z nich wyleci ale on już w nich został (TO NIE BYŁ SAMOLOT).
Czułem zażenowanie kiedy wróciłem do domu bo mogłem mieć unikalną fotografię... Czy w nim były "ufoludki"? Być może.
Następnie w czerwcu nad moim domem znów pojawił się tajemniczy obiekt ale to nie była kula światła ani metaliczne cygaro. Ten obiekt nie miał stałego kształtu - on wibrował...

Wyglądał jak meduza lecąca po niebie ale nie znajduje słowa z czym go porównać... Zorientowałem się, że mój telefon jest w moim pokoju, zauważyłem, że jest czyste niebo dlatego oszacowałem w którym miejscu szukać go na niebie nim wrócę.
Zacząłem rozpaczliwy bieg do domu miałem 20 metrów, sąsiedzi widząc mój sprint pewnie zastanawiali się czy jestem normalny...

Wróciłem po około 30 sekundach i szukałem go na niebie z telefonem w ręce (ale go już nie było). Uwaga na niebie nie było chmur a on poruszał się ociężale lekko zmieniając kierunek. On nie odleciał ani się nie schował w chmurze - on po prostu zniknął i jestem tego pewny. Kolejny raz czułem zażenowanie, że znów miałem okazję zrobić zdjęcie ale mi się nie udało.
Czy to były "ufoludki" - ten obiekt nie miał konkretnego kształtu bo nieustannie wibrował i go zmieniał ewentualne istoty na "pokładzie" zostały by zmasakrowane.

Następnie w czerwcu wracając ze szkoły byłem uczestnikiem bardzo dziwnej sytuacji, otóż poczułem się bardzo szczęśliwy a nawet wpadłem w euforie, która nie miała swojej przyczyny i wtedy przejechało obok mnie auto a dokładnie bus dostawczy i pod moje nogi wleciała jedna jedyna strona od gazety "Polskie Roswell" za sprawą IDEALNEGO podmuchu wiatru. (Zdjęcie w załączniku - miałem telefon). Na stronie od gazety wpatrywały się na mnie "ufoludki" a ja czułem tą euforie sprzed kilku chwil zanim wpadła mi pod nogi. To było niezwykłe uczucie biorąc pod uwagę co ja wcześniej widywałem na niebie.
To wszystko z czym miałem do czynienia w tych dwóch miesiącach.

Ale wciąż nie dawało mi spokoju o co w tym wszystkim chodzi co ja mam z tym wspólnego przecież jestem normalnym człowiekiem chcącym mieć normalne życie... Zacząłem szukać informacji odnośnie tego zjawiska NOL (bo to nie dotyczy tylko kosmitów ale po prostu niezidentyfikowanych obiektów latających). Oczywiście jako ktoś kto zaczyna przygodę z tym tematem obejrzałem relację Jana Wolskiego i Lecha Chacińskiego ale ich historię opisywały realnych fizycznych przybyszy i ich statki a ja widziałem obłoki światła...

Znów czułem się zażenowany i niezrozumiany... Natknąłem się na film w którym starszy człowiek opowiada o swoim spotkaniu twarzą w twarz z nieznaną istotą idąc nocą w grupie znajomych. I tutaj zaczyna robić się ciekawie, ponieważ miejscowość z filmu jest mi dobrze znana i znajduję się około 30-40km od miejsca mojego zamieszkania.
Link do źródła https://www.youtube.com/watch?v=_FkzrZ0rvAA


Pewnego czerwcowego dnia byłem u dziadków w odwiedziny i wtedy dziadek powiedział "35 lat temu kiedy wracałem z pracy na motorze zobaczyłem spodek z wieloma okienkami z których patrzyły się na mnie "małe ludziki" który krążył wokół wieży kościelnej w Radzimowie".  Dziadek nigdy nikomu o tym nawet nie wspomniał nawet mojej babci... Chcielibyście zobaczyć moją minę kiedy to usłyszałem...

I tutaj robi się jeszcze ciekawiej bo ta miejscowość jest zaledwie 5km od miejsca mojego zamieszkania a mój własny dziadek miał bezpośredni kontakt z UFO!!!!!!!!!!! Czy to były "ufoludki"? W tym wypadku to były realne istoty w swoim realnym statku niczym z historii Jana Wolskiego i Lecha Chacińskiego.  I teraz uwaga bo wchodzę do gry.
Pomyślałem "zaraz zaraz ufoludki i kościół? Czy te dziwne rzeczy mają coś wspólnego z samym Bogiem? I tak się nad tym głowiłem licząc, że znajdę odpowiedź w samej biblii. I wtedy natknąłem się na owy fragment z biblii:
12 Dlatego radujcie się niebiosa i ich mieszkańcy!
I wtedy mnie olśniło, czy to nie odnosi się do innych cywilizacji?!

Pomyślałem sobie "to wszystko nie może być przypadkiem", i zastanowiłem się w jaki sposób te istoty mogą dać mi jakąś wskazówkę. I wtedy obejrzałem zdjęcia satelitarne okolic mojej miejscowości z 2000r. i wtedy nie uwierzyłem własnym oczom!

Zaledwie kilkaset metrów od mojego domu na zdjęciu satelitarnym zobaczyłem "poświatę" jakiejś twarzy - zbliżyłem zdjęcie i ujrzałem stojącą na polu humanoidalną postać (zdjęcie w załączniku). Ja już wtedy po prostu zwariowałem na punkcie UFO dlatego zacząłem pokazywać to moim znajomym - jak się pewnie domyślacie zostałem wyśmiany...
Poświata tej istoty z charakterystycznym "klejnotem" na piersi przypomina tak zwane wondżiny.
Wandija/wondżiny to w wierzeniach Aborygenów istoty, które 4000 lat temu przyleciały z nieba i nauczyły ich polować na zwierzęta. Oczywiście ten prymitywny lud zrobił z nich "bogów" i dorobił religię, że są oni odpowiedzialni za monsumy i suszę. Dlatego aby ich przebłagać muszą co roku odnawiać ich portrety na ścianach aby uchronić się przed nieurodzajem.
Oni przekazują sobie tę historię ustnie od przeszło 4000 lat dlatego dzisiaj podziwiamy portrety najprawdziwszym ufoludków na ścianach. I ta istota jest strasznie podobna do tej, która stała na polu w 2000r. w mojej wsi..
Moja ciekawość tego tematu i tych dziwnych zdarzeń w jakich uczestniczyłem nie dawały mi spokoju, chciałem po prostu wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.

Połączyłem gazetę Polskie Roswell, humanoida stojącego na polu, relację mojego dziadka oraz ten biblijny werset.
Postanowiłem iść tym tropem dlatego zrobiłem coś co na zawsze odmieniło moje życie i moją świadomość odnośnie świata.


Był 17 lipca 2017 roku:
W domu poprosiłem Boga czy pokaże mi UFO które będę mógł sfotografować swoim telefonem (serio o to poprosiłem).
Założyłem swój krzyż na szyję i powiedziałem coś w stylu "W imieniu Boga idę nawiązać kontakt z inną cywilizacją!"
I wtedy po godzinie 22 (było już ciemno) poszedłem samotnie na obrzeża pobliskiego lasu (oczywiście tego lasu gdzie stała humanoidalna postać bo stwierdziłem, że to nawiązuje do Polskiego Roswell - gazety, która wpadła mi pod nogi.
Kiedy byłem już na miejscu spojrzałem z wielką wiarą w nocne niebo - On już na mnie czekał...
Niebieski obłok latał mi nad głową około 150 metrów nad głową!
NATYCHMIAST wyciągnąłem telefon aby zrobić mu zdjęcie!!!! (zdjęcie w załączniku).
Do tego nagrałem film ale na nim nic nie widać - to telefon a nie profesjonalny aparat. Na filmie nie kryłem swojego szczęścia a nawet padłem na kolana i dziękowałem Bogu za ten piękny widok!
Krzyczałem do niego "ląduj błagam!" ale on nie reagował.
Obserwacja trwała kilka minut po czym gdy już byłem spełniony ten obiekt rozpłynął się w powietrzu (on nie odleciał on wrócił do swojego wymiaru - nieba!)
Wróciłem do domu szczęśliwy i wtedy sięgnąłem znowu do biblii a tam taki tekst:
30 Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego11, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich12 z wielką mocą i chwałą.
Ja po prostu nie wierzyłem w to co czytam!

Mamy 2019 rok a ja planuję powrócić na to miejsce w celach obserwacji z najnowocześniejszą kamerą jaką tylko znajdę - tak wydam na nią całe oszczędności. I będę nagrywał te obiekty aby ludzkość się w końcu przebudziła! Dlatego od roku 2020 będę aktywnie obserwował tutejsze niebo nad Polskim Roswell ze swoją kamerą. To co planuję nagrać będzie przełomowe!

Jako ciekawostkę powiem, że aktualnie te miejsce jest nadal aktywne ufologicznie - ostatnio widziałem pomarańczowe światło unoszące się na horyzoncie...

Jako dodatek w załączniku wyślę jeszcze czerwony obiekt na nocnym niebie (ciekawostka jest taka, że było to w miejscu gdzie stał ufoludek na polu a chwilę wcześniej widziałem meteor, który wypalił się nad moją głową).

Trochę się rozpisałem ale było warto mam nadzieję, że ta fotka obłoku trafi na wasz kanał w celach uświadamiających.
Niech żyje Polska i UFO! :D

Jeśli chcecie więcej informacji to służę pomocą ale zaznaczam, że mimo wszystko chcę być anonimowym badaczem zjawiska NOL.

To nie koniec tej historii być może pewnego dnia nadleci spodek a ja go po prostu nagram (Od teraz zawsze mam telefon przy sobie).

Ciekawostka: "małe ludziki" mojego dziadka to inne istoty od tego gościa na polu bo te pierwsze były niskie (żywe krasnoludki).

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]

/poniżej fotografie przysłane przez autora relacji/










zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 11
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 11

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

[...] Witam. Dziś w nocy w miejscowości Trzcianka obok Garwolina miało miejsce dziwne zdarzenie. Przywędrował do mnie a w zasadzie do kamery bardzo dziwny obiekt. Kamera nagrała 5 minutowy film z czymś czego nie potrafię wyjaśnić. Kamera nagrywa sekwencje po 5 minut. Kiedy zorientowałem się, że kamera przestała nagrywać, obiekt przemieścił się w stronę sąsiedniej działki, gdzie udało mi się jeszcze nagrać parędziesiąt sekund filmu. Widać tam dziwne zachowanie tego obiektu. Można dostrzec jak ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 18 mar 2026 06:34 | [KONTAKT] Witam dzisiaj na drodze wraz z kolegą widzieliśmy lewitującą białą kulę wielkości głowy dziwne zjawisko pojawiło się nagle a gdy zawróciłem nic już tam nie było

Dziennik Pokładowy

Sobota, 7 marca 2026 | To Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia z UFO miało mieć naprawdę szokujący przebieg. Obce istoty doskonale wiedziały, że mają do czynienia z małym chłopcem, który z ciekawością rozglądał się po pomieszczeniu pojazdu UFO. Po chwili milczenia z wyraźnym rozbawieniem jedna z humanoidalnych istot złożyła mu niezwykłą propozycję.

czytaj dalej

FILM FN

RAKIETA HELLFIRE ODBIJA SIĘ OD OBIEKTU UFO?

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.