Dziś jest:
Czwartek, 23 września 2021

"Szczęście nie jest ani dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie" E. Fromm

Komentarze: 3
Wyświetleń: 14533x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 5 lip 2009 00:00   
Autor: FN, źródło: FN   

"Wiedział, gdzie jest most, po którym można dojść na spotkanie z Bogiem" - niezwykły człowiek Bruno Groening.

Na świecie są tysiące healerów, uzdrawiaczy czy jasnowidzów. Każdy z nich twierdzi, że posiada nadzwyczajne umiejętności, ma w sobie ową „boską moc”, o której pisaliśmy wiele razy na stronach. Bruno Groening jest niewątpliwie postacią zdecydowanie wyróżniającą się z tej całej „gromady”. Po pierwsze ten człowiek nie żyje od 50 lat (zmarł w 1959 roku), a jego sława cały czas jest podtrzymywana przez tysiące osób na całym świecie. Bruno Groening był Niemcem, który w czasie II Wojny Światowej został zaciągnięty do Wermachtu, a mimo tego także w krajach podbitych przez faszystów wiele osób uznaje jego postać za absolutnie wyjątkową i obdarzoną boską mocą, która działa także po jego śmierci. To prawdziwy fenomen. Na koniec trzeba przyznać, że Bruno Groening wyglądał intrygująco i ktoś, kto raz go widział, zapamiętał go do końca życia. Być może była to sprawa jego choroby (miał prawdopodobnie kłopot z tarczycą, a przynajmniej tak to wygląda z punktu widzenia medycznego), a także niesłychany, przeszywający każdego człowieka „na wskroś” wzrok. Nasz kolega z pokładu Nautilusa napisał kilka słów o tej postaci, aby przybliżyć ją czytelnikom stron FN. Image Hosted by ImageShack.us
By fundacjanautilus at 2009-07-05 Trudno jest pisać o takim fenomenie jakim był i nadal jest Bruno Groening, wiedząc, jak niedołężna jest to próba przybliżenia Czytelnikom takiej postaci, o której z całą pewnością można powiedzieć: wciąż nieodgadniona. Dla sporej części ludzi postać wręcz nieznana, dla lekarzy i wielu naukowców to postać tylko uzdrowiciela lub nawet szarlatana, wywołującego masową psychozę, ale dla wielu wnikliwszych osób, poważnie zainteresowanych tematem tej osoby to niewątpliwie ktoś znacznie więcej niż uzdrowiciel czy cudotwórca. Ja sam zdałem sobie z tego sprawę nie za pierwszym razem, lecz po uważnych lekturach dotyczących tej postaci. Dla mnie jasnym się stało, iż mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem przekraczającym normalne ramy nieznanego, albo czynnika X. I nie chodzi tutaj o żadne wybielanie czy upiększanie historii Groeninga lecz o właściwe zrozumienie przesłania i nauk oraz czynów, które po sobie pozostawił, a które same za siebie przemawiają tak wyraźnie, iż zbędnym jest jakikolwiek ich komentarz. Bruno Groening urodził się 31 maja 1906 r. w Gdańsku-Oliwie, w wielodzietnej rodzinie Augusta i Margarete Groening. Ojciec, z pochodzenia Polak zaszczepił mu od wczesnych lat ideały ciężkiej i uczciwej pracy, co przełożyło się później na wybór zawodu cieśli oraz liczne ciężkie prace przy przeładunkach statków a także inne prace fizyczne. Już jako młody chłopak różnił się od swych braci i sióstr oraz innych rówieśników. Nie uczestniczył w szkolnych waśniach, zachowywał spokój w wielu sytuacjach oraz promieniował pogodą ducha. Znana jest np. ciekawa historia jednej z bójek, a mianowicie przed szkołą podstawową, do której uczęszczał mały Bruno bili się dwaj chłopcy i jeden zaczął zachęcać Bruna do wzięcia udziału w bójce. Bruno odmówił i chłopiec podszedł do niego i uderzył go w policzek. Bruno nie oddał lecz udał się do swego domu. Chłopiec zaś po skończonej rozprawie z kolegą sam zaczął uderzać się w twarz i zrozpaczony pobiegł do domu Bruna, gdy przekroczył jego próg, prosząc o pomoc - przestał się okładać pięścią i zrozumiał swój błąd. Młody Bruno często uciekał do pobliskiego lasu, gdzie w ciszy i skupieniu łączył się z całym istnieniem, dostrzegając Boga w szumie strumyka czy niewielkim kamieniu, tam też przebywał godzinami, a lokalna zwierzyna chętnie podchodziła do niego i nie czuła lęku. Te długotrwałe zniknięcia nie koniecznie podobały się rodzicom, i też często dostawał za nie lanie. Już wtedy także zauważono, iż w jego obecności ustawały kłótnie, a osoby chore zaczynały się lepiej czuć. Wykazywał duży spokój jeśli idzie o niesnaski wśród rodzeństwa, i tak np. gdy rodzice kazali nakryć do stołu starszemu bratu Bruna, ten nie wykonał ich polecenia a uczynił to z pokorą Bruno. Po pochwale rodziców straszy brat wylał na jego głowę gorący dzban kawy, lecz – ku zaskoczeniu i szokowi zgromadzonych - nie stała się mu żadna krzywda. Nie powstało żadne oparzenie. Bruno zresztą był w stanie także podawać wiele szczegółów z naszej przyszłości. Kiedy podał datę wybuchu i zakończenia I wojny światowej ojciec go spoliczkował. Bruno zaś wiedział swoje i krytyka oraz niezrozumienie ze strony rodziny nie zablokowały jego zdolności. Przewidział także datę śmierci swej matki oraz wybuch, dokładny przebieg i zakończenie II wojny światowej. Bruno dorastał w trudnych czasach kryzysu ekonomicznego i ciągłych kłopotów z pracą, pomimo, iż nie miał wyższego wykształcenia, a ukończył szkołę dla cieśli (jednak bez dyplomu) był jednak doceniany przez towarzyszy pracy jako solidny i uczciwy pracownik, posiadający dar złotej ręki. Dosłownie czego się dotknął zaczynało należycie pracować i działać, posiadał wręcz dar niezrozumiałego dla nas wpływu na materię. Ożenił się też z Gertrudą Cohn z Gdańska, z którą miał dwoje synów, lecz tragicznie zmarłych, praktycznie mocno odseparowanych od - niezdrowego wpływu ojca- zdaniem żony - na swe dzieci. Prawda była jednak taka, iż pierwsza żona Groeninga kompletnie nie rozumiała daru jaki otrzymał jej mąż, była wiecznie niezadowolona z faktu, iż Bruno chciał pomagać innym ludziom i uczynić dom otwartym dla potrzebujących. Pragnęła bowiem posiadać go na własność i nie dzielić się z nim ze światem, nie rozumiała kompletnie siły i prawdziwej tożsamości własnego męża, oraz nie usłuchała jego rad co do postępowania z chorymi synkami, lecząc ich w szpitalach, wbrew woli ojca. Image Hosted by ImageShack.us
By fundacjanautilus at 2009-07-05 Nadszedł czas II wojny światowej, tak długo jak mógł Bruno unikał wcielenia do Wehrmachtu, lecz w 1943 roku gdy ważyły się losy III Rzeszy siłą został włączony do armii. Odmówił strzelania do ludzi i po wielu krytycznych perypetiach miał prowadzić czołg. Wielokrotnie został ranny. Dostał się do niewoli radzieckiej, i tam też dał się we znaki Rosjanom, żądając większej opieki dla rannych i poszkodowanych; gdyby nie to że paru radzieckich oficerów poznało się na zdolnościach Groeninga nie wróciłby z niewoli żywy. Gdy wrócił do Niemiec Zachodnich w grudniu 1945 r. rozpoczął największą przygodę duchową jaką zna XX wiek. O uzdrawianiu duchowym napisano już wiele prac, powstało wiele szkół i systemów uzdrawiania takich jak np. praniczne uzdrawianie wg metody Choa Kok Sui, systemy Reiki oraz leczenie duchowe wg Harrego Edwardsa, pioniera uzdrawiania duchowego na Wyspach Brytyjskich. W przypadku uzdrowień wg metody H. Edwardsa co ciekawe praktycznie często wykorzystywano dotyk rąk, istniała też konieczność wykonywania odpowiednich ruchów gdy w przypadku B. Groeninga w zasadzie w ogóle nie było to konieczne. Nota bene Wielka Brytania jest jednym z pierwszych krajów i na razie nielicznych, jeżeli nie jedynym, gdzie w państwowej służbie zdrowia prawnie usankcjonowano obecność uzdrowicieli duchowych przy łóżkach chorych i którzy całkowicie legalnie współpracują z białym personelem! Harry Edwards, którego losy różniły się od losów B. Groeninga jest jednym z najwybitniejszych uzdrowicieli duchowych, w pełni zaakceptowanym przez środowisko medyczne i kościelne na Wyspach, fenomenem mającym na swym koncie mnóstwo uzdrowień, w tym także na odległość; i także on podkreślał fakt, iż jest tylko narzędziem w ręku Boga. Jednakże przypadek Bruno Groeninga wykracza poza same ramy uzdrawiania duchowego. W zasadzie uzdrawianie fizyczne to tylko 5 % Jego działalności. Bruno Groening nigdy zresztą nie pytał ani o chorobę, ani o diagnozę lekarską ani nie dotykał ciała chorych, poza naprawdę nielicznym przypadkami, gdy było to konieczne, w ogóle zakazywał jakiegokolwiek mówienia o chorobie w swej obecności. Zajmował się za to wygłaszaniem wykładów wiary – prostych w przesłaniu, nacechowanych niezwykłą siłą, wielce religijnych treści o Bogu, jako o największym lekarzu wszystkich ludzi. Zmieniał tym samym samych ludzi od środka, posiewał w nich nowe ziarna wiary i ufność w wyższą siłę – i to należy uznać za jeden z największych cudów Jego dokonań. Dla Boga nie ma chorób nieuleczalnych – i tę wiedzę, podkreślam – wiedzę - starał się wpoić w naszą świadomość. „Jest wiele rzeczy, których nie da się wytłumaczyć, ale nie ma niczego, co nie może się wydarzyć” – mawiał. Po uzdrowieniu w Herford (Westfalia) chłopca z zaniku mięśni sława Groeninga rozniosła się po całych Niemczech i poza ich granice. Do Herford sprowadzać zaczęły tłumy. Władze zakłopotane takim rozwojem sytuacji wprowadzały zakazy uzdrowień i oskarżały Groeninga o naruszenie ustawy dla naturoterapeutów. Po tym wydarzeniu Groening udaje się do Hamburga, ale i tam długo nie dane mu było wygłaszać kazań. Jedzie do Traberhof niedaleko Rosenheim w Bawarii i tam wydarza się jeden z największych cudów – zbiorowe uzdrowienie tysięcy ludzi nieuleczalnie chorych. Dochodziło wręcz do scen biblijnych – niesłyszący odzyskiwali słuch, niemi – mowę, niewidomi - wzrok, sparaliżowani odrzucali kule, wstawali z wózków inwalidzkich, noszy. Każdy czuł się jakoś inaczej niż zwykle, w powietrzu wibrowała boska energia. Sam Groening stał na balkonie oparty o balustradę i wygłaszał swe kazanie, gdy zaczynały dziać się uzdrowienia. Zanim jednak zaczął mówić stał i patrzył w tłum zgromadzonych (około 30 tysięcy ludzi) dłuższy czas, w całkowitej ciszy, ciszy w której usłyszeć można było trzepot skrzydeł motyla, badając, niemal studiując całość karmy ludzi zgromadzonych przed nim. Jego sławny gruczoł życia pod szyją (mylnie utożsamiany z wolem) – gigantyczny zbiornik energii był wtedy nabrzmiały, jak zawsze gdy przechodziła przez niego boża siła (proszę zwrócić uwagę na zdjęcia). Bowiem to BOŻA SIŁA uzdrawia i pomaga, nie on. Groening nigdy nie mówił, że on uzdrawia, lecz że To uzdrawia, boży prąd, Heilstrom. On jest tylko przekaźnikiem albo transformatorem tej potężnej energii, to jest jego życiowe zadanie i służba dla Boga. To była potężna energia, która bez takiego transformatora mogłaby spalić ludzi na popiół. Gdy miał powiększony mocno ów gruczoł na szyi czuł się świetnie, obywał się bez snu i praktycznie nie musiał nic jeść. Image Hosted by ImageShack.us
By fundacjanautilus at 2009-07-05 Ktoś może powiedzieć, iż ludzie od wieków potrafią pobierać energię z otoczenia. Zgoda, na pewno ćwiczenia takie jak tai chi czy qi gong, pobieranie prany czy energii ki ze słońca, ziemi, powietrza jest, było i będzie przez wiele osób praktykowane, natomiast nie jest to energia z Najwyższego Źródła. Groening był przekaźnikiem bezpośrednim energii z tego Najwyższego, Boskiego Źródła, prosto z bożego poziomu, stąd też taka jej moc i w wielu przypadkach natychmiastowość Jej działania. Oczywiście uzdrowienia zależały od otwartości danego człowieka, jego nastawienia i pracy wewnętrznej a przede wszystkim wiary w Boga lub chociaż szczerej jej chęci….. Wydarzenia z Traberhof spowodowały, iż wszystkie gazety w Niemczech pisały o nim i o tym co się wydarzyło w stadninie koni koło Rosenheim, ale też powstawała wielka fala krytyki, uprzedzeń, złośliwego dziennikarstwa oraz zmowy korporacji lekarsko-akademickich. Przecież nie możliwe aby profesorowie nie dawali sobie rady z chorobami nieuleczalnymi, a „byle chłystek bez wyższego wykształcenia” leczył (ba, uzdrawiał!) ludzi ot tak w ciągu paru chwil. Tajemnice życia Bruno Groeninga. Bruno uzdrawiał w swej obecności, bez swej obecności, będąc w pobliżu lub na odległość. Potrafił także dokładnie wiedzieć co robi inny człowiek przebywający kilkaset kilometrów od niego, potrafił czytać w myślach czy wręcz wiedział o tych myślach i odczuciach drugiego człowieka. Znane są przypadki gdy wiele razy cytował list, którego nie otwierał a dany mu przez szukającego pomocy, nieraz trzymał rękę na zamkniętej książce i czytał jej treść bez zaglądania do niej……. Innym przykładem niesamowitej działalności Bruna są sławne kulki ze staniolu (będące swego rodzaju imitacją naszej planety, Ziemi.) Zwijane z paczek papierosowych i ładowane energią stanowiły dar dla szukających pomocy, i to nawet na drugim krańcu globu. Osoby trzymające takie małe kulki odczuwały mrowienie, ciepło lub miały inne wrażenia, i nie da się tego inaczej wytłumaczyć jak tylko działaniem siły, której jeszcze do końca nie znamy i nie rozumiemy. Dzięki promieniowaniu leczniczej siły osoby używające tych kulek odzyskiwały zdrowie, a nieraz były specjalnie chronione w różnych sprawach życiowych. Znana jest, dla mnie szokująca i dająca wiele do myślenia, opowieść jednej z kobiet, będących na jednym z wykładów Bruna w Niemczech: wspomina ona, iż w trakcie wykładu nagle uświadomiła sobie, zdała sobie w swym wnętrzu sprawę z tego, Kto przed nią stoi…..Gdy to pomyślała, Bruno Groening przerwał wykład i zwrócił się do niej, patrząc prosto w oczy: To co Pani teraz pomyślała, proszę zachować dla siebie. Często zresztą przerywał swe wykłady i odpowiadał na zadawane w myślach pytania przez zgromadzonych w sali. Dlatego na wstępie napisałem, iż jest to wciąż postać nieodgadniona i nie rozpoznana. Dla mnie osobiście Bruno Groening jest nie tylko fenomenem ducha, niezwykłym uzdrowicielem, ale przede wszystkim Bożym Człowiekiem, Mistrzem, bezpośrednim Narzędziem Boga, jednym z przejawów bożej świadomości na planecie Ziemia. Nauka Bruno Groeninga. Groeninga cechowała niezwykła miłość do człowieka, świata zwierząt i roślin. Czuł powiązanie z całym światem, uwielbiał oddawać się kontemplacjom natury, uwielbiał przebywać blisko natury, w lasach, górach czy nad morzem. Bruno Groening był przekonany, iż we Wszechświecie panuje jedna siła, Bóg. Dla niego Bóg był faktem, ale i również istnienie zła, szatana nie stanowiło dla niego tajemnicy. To właśnie Duch panuje nad materią, a nie na odwrót. Nauczał, iż myśli nie pochodzą od człowieka, one do nas przychodzą, i to z dwóch źródeł - źródła dobra, od Boga – takie jak miłość, przebaczenie, tolerancja, prawda, piękno oraz od źródła zła, szatana, takie jak nienawiść czy zawiść, złość. Człowiek posiada wolną wolę – największy dar Boga – i to od nas zależy za jakim źródłem podążamy. Wskazywał też na cechy ludzkiego umysłu takie jak przyzwyczajenie, które pęta człowieka silnymi więzami, z których jest coraz trudniej się wyzwolić. To właśnie nasze nawyki, przyzwyczajenia, sposoby myślenia a przez nie sposoby konstruowania naszych wyobrażeń o świecie są nieraz największą przeszkodą w otwarciu się na innego człowieka, na dobro, lub na inną optykę patrzenia. Jak mawiał: jaka wola, taka myśl, jaka myśl takie działanie. Bruno stwierdzał, iż każdy człowiek powinien się nastawić na odbiór bożej siły poprzez przyjmowanie wygodnej pozycji bez krzyżowania rąk i nóg, odwracając dłonie do góry wnętrzem, i świadomie nastawiając się na odbiór uzdrawiającej siły, myśląc o przyjemnych rzeczach, bynajmniej nie o chorobie i zmartwieniach, lub modląc się. Każdy człowiek winien tak postępować, gdyż ładuje się energetycznie, jak bateria. Po pewnym czasie lub od razu zaczynamy czuć lub zauważać zmiany w sobie, w swym ciele, wiele osób odczuwa prąd, mrowienie, chłód lub ciepło, wielu nic nie odczuwa, ale to nie przeszkadza w działaniu bożej siły. Następują też bóle regulacyjne, jako normalny stan po przywróceniu porządku w ciele człowieka. Ale bożą siłę można także prosić o pomoc w sprawach życiowych, w sprawach wewnętrznych, i tutaj też dzieją się niesamowite rzeczy. Ludzie poprzez przyjmowanie bożego prądu uzyskują wiele rozpoznań życiowych, nabierają dystansu do otaczającej rzeczywistości, wyciszają się, uzyskują pomoce związane z pracą, kłopotami życiowymi. Bruno Groening nawoływał także do wielkiego powrotu do natury, do myślenia kategoriami niematerialistycznymi. Wskazywał na potrzebę szanowania drugiego człowieka, traktowania go jako swego bliźniego. Groening pragnął dać ludziom metodę panowania ducha nad materią, nad ciałem – gotowi to przyjąć uzyskiwali wspaniałe efekty. Dzisiaj nauka Bruno Groeninga jest przekazywana w ramach kół przyjaciół B. Groeninga, powstających na całym świecie. Ideę kół zaszczepiła najpierw wspólnotom w Niemczech a potem na całym globie Grete Hausler, sama uzdrowiona przez bożą siłę z kilku nieuleczalnych chorób. To właśnie w tych kołach szukający pomocy i chętni poznawać nauki „małego Groeninga”, jak sam często o sobie samym mawiał, odnajdują spokój i szansę na poprawę zdrowia i rozwiązanie trudnych spraw i kłopotów osobistych. Również istnieje wiele udokumentowanych przypadków uzdrowień po obejrzeniu filmu dokumentalnego „Cudowny Apostoł” obrazującego życie i misję Bruno Groeninga ze wspaniałą muzyką Burcharda Pescha. Nauka, lekarze, kasta prawnicza i urzędnicza oraz niemal całe środowisko naturoterapeutów nie rozumiało fenomenu Bruno Groeninga. Zakazywano wystąpień i przemów, mimo, iż Bruno nie żądał od nikogo pieniędzy, diagnoz, nie chciał słyszeć o rodzajach chorób, nie nakładał rąk – po prostu mówił i uzdrowienia działy się. Nie leczył, jak naturoterapeuci i lekarze lecz siła uzdrawiała poprzez niego. A to kolosalna różnica której nikt nie chciał zrozumieć i widać było iż społeczność polityczna i ogólno-społeczna Niemiec nie jest w stanie poradzić sobie z takim zjawiskiem duchowym jak Groening. Również w Polsce wciąż mało wie się o fenomenie duchowego uzdrawiania i niestety raczkujemy w porównaniu z Wielką Brytanią w tej kwestii. Nie ulega wątpliwości, iż naczelnym celem misji Bruno Groeninga na Ziemi była trwała, duchowa odnowa ludzkości. Rozważając jego fenomen chodzi bowiem u samych jego podstaw, na odkrycie, zaakceptowanie i zrozumienie „kosmicznej siły życia”, obecnej w całym Wszechświecie, siły, która przenika wszystko, będąc gwarantem całego galaktycznego porządku. Ta cząstka Ducha jest w każdym z nas, jest Prasiłą, Wewnętrznym Porządkiem, Przedwiecznym Prawem. Groening był nosicielem i prekursorem nowej idei życia: życia zakotwiczonego w Bogu, naturze, ale życia dla którego nie było rzeczy niemożliwych. Wróciliśmy z długiej podróży NAUT-MOBILE do miejsca, gdzie co roku lądują pojazdy UFO. Przez kilka dni nie było szans prowadzić normalnej pracy na pokładzie związanej z serwisem FN czy pocztą. Mamy małe zaległości i prosimy o cierpliwość wszystkich, którzy wysłali nam e-maile lub listy. Wyjazd był naprawdę wspaniały, choć miejsce rozbicia naszego obozu było na bardzo podmokłym terenie i w nocy musieliśmy stoczyć prawdziwą batalię z wyjątkowo złośliwymi komarami... Byli "zabici i ranni", ale wszystko zakończyło się szcześliwie i już wracamy do pracy.

Komentarze: 3
Wyświetleń: 14533x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 5 lip 2009 00:00   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (3)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Pon, 27 mar 2017 20:09 | ocena: + 1

Kris | Gość

UWAGA !
22-go kwietnia w Bełchatowie odbędzie się konferencja prowadzona przez lekarza Janusza Kołodziejczyka " Nie ma chorób nieuleczalnych" . Uzdrowieni relacjonują jak stali się zdrowi. Specjaliści lekarze przedstawiają udokumentowane medycznie uzdrowienia !


22,04,2017

Sport Hotel

Sala Konferencyjna nr III ( 1 pietro )

godz. 15

Referent . Lekarz medycyny Janusz Kołodziejczyk.


tel. 502 656 304 ( więcej informacji )

www. bruno-groening,org,pl


Nie można wierzyć na słowo , każdy powinien przekonać się sam. !

Śr, 30 gru 2015 18:37 | brak oceny

błysk | Gość

Jakoś brak komentarzy na ten temat.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 9 mar 2017 21:15 | brak oceny

Wojciech | Gość

Interesujące jak tą moc umiał przekazywać.Był fenomenem

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

23 września: [...] Koniec krótkiego wyjazdu - wieczorem w czwartek znowu będziemy na pokładzie okrętu Nautilus.[...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 19 wrz 2021 08:33 | Dzień dobry, W dniu 10.09.2021 około godziny 22 nad miejscowością Klecin nagrałem dziwna kule która poruszała się bardzo nienaturalnie Od strony południowej Klecin 7

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 10 sierpnia 2021 | Historia występu tzw. „badaczy UFO” w nieistniejącym od wielu lat programie „Rozmowy w Toku” pokazuje wiele aspektów czegoś, z czym spotykam się od wielu lat, co mnie zaskoczyło i wprawiło w bezgraniczne zdumienie. Z upływem lat przekonuję się, że jest to niestety typowo rodzima przypadłość oparta na wszystkich ciemnych demonach polskiej duszy: zawiści, zazdrości, kompleksach...

czytaj dalej

FILM FN

EMILCIN, POMNIK UFO I... AGENT 'OBCYCH'! ;-)

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.