Dziś jest:
Piątek, 20 października 2017

Wiele istnieje dróg, przy pomocy których Bóg otoczyć nas może samotnością i przywieść ku nam samym.
/Hermann Hesse — Demian » Emil Sinclair (Rozdział czwarty, Beatrice)/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Dziwne odgłosy eksplozji - jedna po drugiej...
Wczoraj, 07:01 komentarze: brak czytany: 764x

Witam serdecznie. Bardzo proszę o zainteresowanie się tym co napiszę i możliwie szybką odpowiedź, czy nauka potrafi to jakoś wyjaśnić... Jakieś 3-4 miesiące temu wraz z moim kuzynem (ja 29lat kuzyn 22lata) staliśmy zwyczajnie przed jego domem i rozmawialiśmy, były to godziny nocne 22-24 nie potrafię określić. Gdy tak gadaliśmy nagle usłyszeliśmy potężne huki, które dobiegały z "nieba" Dało się określić.......

czytaj dalej

Witam serdecznie. Bardzo proszę o zainteresowanie się tym co napiszę i możliwie szybką odpowiedź, czy nauka potrafi to jakoś wyjaśnić... Jakieś 3-4 miesiące temu wraz z moim kuzynem (ja 29lat kuzyn 22lata) staliśmy zwyczajnie przed jego domem i rozmawialiśmy, były to godziny nocne 22-24 nie potrafię określić. Gdy tak gadaliśmy nagle usłyszeliśmy potężne huki, które dobiegały z "nieba" Dało się określić, że pochodzą z dwóch różnych miejsc oddalonych od siebie. Te potężne huki były rytmiczne względem siebie. Może przypominało to trochę sonic boom ale trwało nieprzerwanie około 1.5-2 minut. Działo się to na wsi oddalonej od miasta 20km
To nie była burza, nie było chmur, widać było gwiazdy i nie padało. Nie było blysków czy piorunów. Było to bardzo dziwne ale zapomnieliśmy o tym. Aż do wczoraj... Wyszedłem na papierosa, było około 23:45 gdy nagle usłyszałem ten sam huk z nieba (dźwięk był taki sam)
Ciężko to opisać ale wiem że to było to samo co słyszałem z kuzynem. Różniło się tym, że dźwięk pochodził z jednego miejsca (z nieba) i trwało bardzo krótko było tylko dwa "uderzenia, huki" Nie tylko ja to słyszałem, z wielkiego drzewa oddalonego kilkaset metrów uciekły ptaki które tam spały. Tuż po huku zaczęły głośno "krakać" i odlatywały. To nie był zbieg okoliczności. Byłem trzeźwy w obu tych przypadkach, jestem normalny, nie robię sobie żartów. Jestem tym trochę zaniepokojony, nie wiem czego się spodziewać. Bardzo liczę na odpowiedź z państwa strony która by to wyjaśniła. Za jakikolwiek odzew będę bardzo wdzięczny. Pozdrawiam.

Kamil

/wiadomość trafiła na pokład okrętu Nautilus 18 października 2017/

Nauka - o której Pan wspomniał - zna przeróżne źródła nocnych huków. Od odpalania petard przez spragnioną emocji młodzież po odgłosy fali dźwiękowej przez przekraczające prędkość dźwięki wojskowe samoloty odrzutowe. Oczywiście można także założyć, że było to coś "zupełnie innego", ale nie sposób rozstrzygnąć tego typu jedynie odgłosy, których źródło jest niejasne.

I jeszcze jedna wiadomość - tym razem z Irlandii. Dotyczy "dziwnych rozbłysków na niebie".


[...] Dobry wieczór

Wczoraj w nocy zaobserwowałem coś, co do chwili obecnej wzbudza we mnie niepokój.

Mieszkam obecnie w nadmorskiej miejscowości Dingle w Irlandii. Wczoraj w nocy (17.10) wędkowałem ze znajomym Walijczykiem u wejścia do tzw. Dingle Harbour. Około godziny 23,20-23,25 zauważyłem, że coś nienaturalnego zaczęło dziać się na niebie po mojej lewej stronie. Noc była bardzo ciemna, część nieba przesłaniały chmury. Światło latarni i domów docierało do nas tylko od strony Dingle (pn-zach). Moją uwagę zwróciła seria rozbłysków rozjaśniających niebo dokładnie po południowej stronie Dingle Harbour. Jest to wąski przesmyk, który prowadzi do większej zatoki (Dingle Bay). Pomyślałem, że nadciąga burza. Ale dziwne wydało mi się, że rozjaśniające niebo rozbłyski następują po sobie bardzo szybko (nawet kilka w ciągu sekundy!). Wyglądało to jakby, gdzieś na środku Dingle Bay ktoś robił setki zdjęć przy użyciu olbrzymiej lampy błyskowej albo po prostu spawał. Trwało to wszystko dobrych 15-20 sekund. Rozbłyski rozświetlały na biało całą południową część nieba. W końcu zjawisko nagle ustało. Podszedłem do znajomego i zapytałem, czy to widział. On jednak zakapturzony (było tylko ok. 7 stopni i wiał zimny, północny wiatr) nic nie zauważył.
Sam wkrótce zacząłem odczuwać ból głowy i nudności, które minęły dopiero ok. 3 nad ranem. Jednak po obudzeniu kolejnego dnia wciąż nie czułem się zbyt dobrze.

Może zaobserwowane przeze mnie zjawisko miało coś wspólnego z przejściem nad Irlandią dzień wcześniej potężnego huraganu Ofelia?

Pozdrawiam
Tomasz [dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Nie martw się już, kochanie. Tu jest dobrze, jestem szczęśliwa...
Wt, 17 paź 2017 08:23 komentarze: 3 czytany: 1098x

Witam szanowną Fundację. Postanowiłam napisać tą wiadomość po przeczytaniu artykułu "Leczenie duszy". Moja relacja ma z nim niewiele wspólnego, ale to natchnęło mnie i kazało opisać swoje przeżycia sprzed ośmiu lat.Kiedyś często odwiedzała nasze mieszkanie ciocia mojej matki. Z moim bratem również pieszczotliwie nazywaliśmy ją "ciocią" i w sumie nią właśnie była - kimś ukochanym, wyczekiwanym bardziej.......

czytaj dalej

Witam szanowną Fundację. Postanowiłam napisać tą wiadomość po przeczytaniu artykułu "Leczenie duszy". Moja relacja ma z nim niewiele wspólnego, ale to natchnęło mnie i kazało opisać swoje przeżycia sprzed ośmiu lat.

Kiedyś często odwiedzała nasze mieszkanie ciocia mojej matki. Z moim bratem również pieszczotliwie nazywaliśmy ją "ciocią" i w sumie nią właśnie była - kimś ukochanym, wyczekiwanym bardziej niż ktokolwiek inny. Byłam dzieckiem i kochałam ją nad własne życie. Ja również byłam dla niej wyjątkowa, "kochana Aneczka".
To wszystko się jednak zmieniło. Nadszedł czas, gdy przystępowałam do Komunii św. Cioci nie było, nie mogła przyjść. W niespełna miesiąc później trafiła do szpitala dostając udaru mózgu. Pamiętam, jak wróciłam wtedy z Kalwarii; dowiedziałam się od mamy i od razu pobiegłam do Kościoła pomodlić się z nabytym obrazkiem Matki Bożej. Modliłam się: "Boże, Boże, uchroń ciocię... Ona nie może odejść". Niestety - w kilka dni później, dokładnie miesiąc po mojej komunii - umarła. Moja rozpacz nie znała granic. Miałam osiem lat, pierwszy raz stykałam się ze śmiercią, rozumiejąc, że to już koniec ziemskiego życia. Ale nie mogłam się z tym pogodzić. Płakałam, rozpaczałam, a słońce jak na złość lśniło i przygrzewało, ja stałam nad trumną ukochanej osoby i zastanawiałam się: dlaczego? Dlaczego właśnie teraz?

Bardzo długo wracałam do psychicznej formy. W lipcu wyjechałam na dwa tygodnie do siostry mojej mamy, do tej samej miejscowości, w której mieszkała ciocia. Starałam się jakoś żyć, kuzynka bezskutecznie mnie pocieszała. Z dnia na dzień było lepiej, ale niewystarczająco.

Jak na ironię - w miesiąc po śmierci cioci, a w dwa po komunii - miałam swój pierwszy sen. Najprawdziwszy sen, których nigdy wcześniej nie miałam. Ale przechodząc do wizji.
Widziałam tunel, rozświetlony jasnym, błękitnym światłem. U jego wylotu stała zaczerniona postać - nie widziałam jej, ale wiedziałam, że to ciocia. Miała na sobie pamiętną czarną sukienkę trumienną. Czułam jej spokój i szczęście; powiedziała mi: "Nie martw się już, kochanie. Tu jest dobrze, jestem szczęśliwa". Sen się zakończył, a ja obudziłam się z wolnym od trosk sercem oraz umysłem.

Przez tych kilka ostatnich lat przyśniła mi się jeszcze dwa razy. Pierwszy sen jest mniej ważny od tego następnego. Drugi bowiem przyśnił mi się kilka dni przed uroczystością Wszystkich Świętych w tamtym roku. Była to bardzo niespokojna wizja, wręcz upiorna. Ciocia polowała w nim na moją energię, a ja ukrywałam się u rodziców, przestraszona... I choć teraz już nie jestem tak religijna jak kiedyś, specjalnie poszłam do Kościoła, odmówiłam dziesiątkę różańca. To zaleciła mi mama, która zresztą w kilka dni po uroczystości miała sen z ciocią. Usłyszała w nim: "Podziękuj jej".
Taka to już specyfika snów.

Kilka dni temu miałam również przedziwny sen. Byłam w nim ścigana przez jakiegoś mężczyznę, którego rozstrzelała grupa żołnierzy. Ale to mnie ważne; ważna jest dalsza część. A mianowicie: dowódca podszedł do mężczyzny, który nie był już człowiekiem, a zwykła duszą. Żołnierz zapytał się go jak się czuje, a ten odparł mu na to: "Skoro tu stoję, oznacza to, że nic po tamtej stronie nie jest takie, jak to opisano w Biblii".

Tyle z mojej strony.
Pozdrawiam, Anna




zwiń tekst



Śmierć i dziwny znak
Pon, 16 paź 2017 11:15 komentarze: brak czytany: 884x

Witam Załogę,mam do opisania historię, która zdarzyła mi się kilka lat temu. Wtedy to niespodziewanie zmarł mój ulubiony wujek. Okoliczności jego śmierci były niejasne, jego ciało znaleziono ułożone na klatce schodowej. Okazało się, że wujkowi pękł tętniak na mózgu.Tata mówił, że wujek chyba przeczuwał swoją śmierć, ubrał się i wyszedł z mieszkania. To dlatego znaleziono go na korytarzu. Dwójka moich.......

czytaj dalej

Witam Załogę,
mam do opisania historię, która zdarzyła mi się kilka lat temu. Wtedy to niespodziewanie zmarł mój ulubiony wujek. Okoliczności jego śmierci były niejasne, jego ciało znaleziono ułożone na klatce schodowej. Okazało się, że wujkowi pękł tętniak na mózgu.


Tata mówił, że wujek chyba przeczuwał swoją śmierć, ubrał się i wyszedł z mieszkania. To dlatego znaleziono go na korytarzu. Dwójka moich kuzynów była wtedy mała, chyba nie chciał, aby widzieli jak umiera...
Ja już nie mieszkałam z rodzicami i nie wiedziałam, co się stało. Pewnego ranka, kiedy jeszcze spałam, usłyszałam jak telewizor zaczyna wydawać jakieś dziwne dźwięki, a następnie się włączył. Nie potrafię opisać tych dźwięków, nigdy wcześniej czegoś takiego nie było. Wyłączyłam telewizor i zasnęłam. Tego samego dnia, dowiedziałam się od mamy, że wujek zmarł. Dziś sądzę, że dał mi znak, że odchodzi.

Pozdrawiam, M. ( proszę o zachowanie adresu mailowego i danych personalnych do wiadomości redakcji)


Na pokład Nautilusa trafiła wiele lat temu bardzo podobna historia związana z włączeniem się radia dokładnie w momencie śmierci bliskiej osoby. To pokazuje, że tzw. "znaki zwiastujące śmierć" mogą dotyczyć także zachowania urządzeń elektronicznych.



zwiń tekst



Zegarek na ręku zatrzymuje się... - czy ktoś się z tym spotkał?
Nie, 15 paź 2017 06:04 komentarze: 14 czytany: 1831x

[...] Droga Fundacji Nautilus! Od dłuższego czasu obserwujmy z żoną dziwne zjawisko. Otóż - a trwa to juz kilka lat - zegarki które moja żona ma na rece przestają chodzić. Początkowo były to zegarki mechaniczne - w pewnym momencie zatrzymywały się. Ten zegarek włożony na moją rękę zaczynał chodzić i chodził bardzo dokladnie. Wykonywaliśmy próby z różnymi zegarkami. Zawsze było to samo. Na Jej rece.......

czytaj dalej

[...] Droga Fundacji Nautilus! Od dłuższego czasu obserwujmy z żoną dziwne zjawisko. Otóż - a trwa to juz kilka lat - zegarki które moja żona ma na rece przestają chodzić. Początkowo były to zegarki mechaniczne - w pewnym momencie zatrzymywały się. Ten zegarek włożony na moją rękę zaczynał chodzić i chodził bardzo dokladnie. Wykonywaliśmy próby z różnymi zegarkami. Zawsze było to samo. Na Jej rece po kilku dniach zatrzymywał się....potem włożony na moją rekę zaczynał chodzić i to bardzo dokładnie.
        W latach następnych Żona zaczęła używać zegarka elektronicznego - przez pewien okres było wszystko w porządku - chodził prawidlowo. Ale po pewnym czasie stanął. Bez powodu. Został odłożony na ok.trzy dni - a następnie ja wlożyłem go na rękę.......działa prawidlowo........ .Czy ktoś potrafi mi wyjaśnić o co tu chodzi?


OD FN

Wśród rozlicznych fenomenów z czasem (i zegarkami) nie spotkaliśmy się z podobnym zjawiskiem, więc.. nie bardzo możemy pomóc naszemu czytelnikowi z wyjaśnieniem tego fenomenu. Może ktoś z czytelników serwisu będzie w stanie opisać "coś podobnego".

/najnowsza relacja na końcu/

Na koniec trochę z innej beczki, ale także częściowo związane z zegarkami. Mamy w naszym potężnym archiwum "GRAFIKI I OBRAZY FN" dość osobliwą animację związaną z upływem czasu i zegarkiem. Ma ona jedną, zadziwiającą cechę: dłuższe patrzenie się na nią powoduje podświadomy efekt "spadania" i lęku z nim związanego... prezentujemy ją poniżej.




Już po naszej publikacji dostaliśmy bardzo ciekawy opis kolejnego przypadku "zatrzymującego się zegarka"! Prezentujemy go poniżej:

[...] Witam ,
przeczytałam dziś na Waszej stronie artykuł o zatrzymującym się zegarku... i zaniemówiłam - bo całe lata pytałam wszystkich, czy ktoś zetknął się kiedyś z podobnym fenomenem. I oto proszę!

Moja historia zaczęła się ponad 20 lat temu. Miałam ok. 28 lat. Miałam od dobrych kilku lat stary zegarek - mechaniczny, (nakręcany). Nigdy się nie psuł. Chodził idealnie. Nagle, bez przyczyny zaczął się późnić, ale nie tak normalnie, tylko jakby stawał na kilka minut i znów zaczynał chodzić i znów stawał i potem przyśpieszał. nigdy nie mogłam być pewna czy dobra jest godzina czy nie. Nie dawało się go naprawić. Mąż kupił mi więc w prezencie nowy zegarek marki radzieckiej Czajka. Również mechaniczny. Chodził jakiś miesiąc. Potem był w naprawie średnio raz w miesiącu. Reagował identycznie jak stary. Raz chodził, raz nie, raz się śpieszył, raz nie. Po 5 czy 6 takich naprawach - zegarmistrz się mnie zapytał czy pracuję przy jakichś urządzeniach magnetycznych. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie - tylko w biurze. Zdziwił się mocno i przyznał , że nigdy nie widział czegoś takiego. Powiedział, że zegarek się nie psuje - tylko namagnesowuje, więc cała jego naprawa polega na tym, że rozkręca go na elementy pierwsze, każdą część rozmagnesowuje i znów skręca. Poradził mi żebym kupiła testowo zegarek na baterie, to może problem zniknie. Tak zrobiłam, wyszłam od niego i na rogu kupiłam najtańszy zegarek od ulicznego handlarza, ale na baterie i miałam go z 10 lat - chodził idealnie, tylko szybciej niż zwykle zużywały się baterie:). Natomiast mój "dziwny" zegarek dałam mamie i nosiła go jeszcze wiele lat.
Zawsze mnie ciekawiło co we mnie siedzi:)). Jako ciekawostkę jeszcze dodam, że mniej więcej od tamtej pory nie mogę robić żadnych wecków, konkretnie ogórków kiszonych. Wszystkie słoiki zawsze się psują:(((.
Nie mam pojęcia co to jest....
Pozdrawiam Redakcję.
Dorota



zwiń tekst



Nagle unosiłam się w powietrzu w pokoju, widziałam moje ciało i mojej córki!
Pt, 13 paź 2017 06:52 komentarze: 2 czytany: 918x

Trzy, moze dwa miesiace temu mialam dwie bardzo dziwne historie w ciagu dwoch dni. Pracowalam do pozna z papierami i w nocy polozylam sie bardzo zmeczona na lozku mojej corki. Czesto z nia spie bo czesto wola mnie przez sen i duzo choruje...Bylo mi jakos w tym dniu smutno, czulam ucisk w piersiach, czulam sie dziwnie jakby obolala ...Przytulilam sie do dziecka i nie wiem kiedy zasnelam...Nagle widze.......

czytaj dalej

Trzy, moze dwa miesiace temu mialam dwie bardzo dziwne historie w ciagu dwoch dni. Pracowalam do pozna z papierami i w nocy polozylam sie bardzo zmeczona na lozku mojej corki. Czesto z nia spie bo czesto wola mnie przez sen i duzo choruje...
Bylo mi jakos w tym dniu smutno, czulam ucisk w piersiach, czulam sie dziwnie jakby obolala ...
Przytulilam sie do dziecka i nie wiem kiedy zasnelam...
Nagle widze siebie i dziecko , unosze sie sie po pokoju i totalnie nie obchodzi mnie nic, ani ja ani moje dziecko co jest czyms nienormalnym bo ja mam obsesje na punkcie swojej corki!



Bylam jakby nie soba, gdzie tylko pomyslalam tam odrazu bylam, pozwolilam sie uniesc i czulam jak lece nad domem, nagle nad jakims miastem...Bylo mi tak nieprzecietnie dobrze i spokojnie , ze nawet nie pomyslalam o swojej rodzinie co bardzo mnie smuci, bo bardzo ich kocham a tu zachowalam sie tak egoistycznie...
Czulam , ze cos jest nie tak, ze cos sie dzieje i za wszelka cene chcialam to kontynuowac i zapamietac to co doswiadczylam. Bardzo chcialam to zapamietac bo bylo to cos przecudnie nieokielznanie spokojne i blogie, brak slow na opisanie tego uczucia.
Nagle obudzilam sie na lozku obok corci.
Dobrze, to mogl byc sen, nie twierdze ze nie , ale jest kilka dziwnych ale..
W pokoju tym bylo dosc goraco, dziecko wykopalo nozki spod kolderki bo bylo jej goraco, Mnie zawsze tam jest bardzo goraco ...
Jednak ja bylam przykryta koldra po same uszy i cale moje cialo bylo tak zlodowaciale , ze nie moglam sie ruszyc, czulam sie jak po jakims paralizu, az mialam drgawki z zimna!.
Bolalo mnie w piersiach i jak mnie to wszytko puscilo to stanelam w szoku na rownych nogach czujac, ze cos jest nie tak...
Dwa dni wczesniej mialam sen, snil mi sie jakis mezczyzna , ktory spokojnie siedzial przy moim lozku i podkreslal ,ze mam uwazac na serce. Dawal mi wtedy tez rozne rady, takie sny mam czesto...
Moze cos mi sie stalo w ta noc?
To jednak nie koniec...
Czulam sie dziwnie tego dnia i wszystko bylo jakby wyostrzone, sluch , razilo strasznie mnie slonce, aaa -pomyslalam wreszcie mamy slonce bo mieszkam w mrocznym kraju.
Ale dziwnie bylam jakby poza tym co dzieje sie wokol, jakby we snie ale i na jawie...
Mam kilka kurek dla jaj bo kocham ptaki wiec rozne ptaki tez hoduje...Chodze czesto do nich i uspokaja mnie patrzenie na nie, czuje z nimi jakas dziwna wiez...
W tym dniu obok zagrody z moimi kurkami zaplatal sie maly ptak, szybko go zlapalam i mial skaleczona nozke, wyplatalam go z jakiegos drutu i wypuscilam, nic nie moglam zrobic bo serce walilo mu jak dzwon!. Idac do domu poczulam cos na rekach, mialam jego krew i czulam jakby ona pulsowala, tak jak bilo jego serce, bylo to cieple i pulsujace!
Szybko umylam rece bo wpadlam w lekka panike , ze to jakies dziwne jest...
Potem mysle sobie co sie dzieje?
Pojawiaja sie takie dziwne odczucia , ze cos wokol jest inaczej, ze cos sie zmienia, nie wiem jak to nazwac...Czuje , ze wiecej ludzi to ma, nawet nie czuje a wiem.
Jestem artysta plastykiem, pracuje, prowadze firme, wychowuje dzieci, trzymam w garsci wiecej niz nalezy...Pisze to zeby powiedziec, ze nie mam bzika :-)
Zawsze dzialy sie pewne rzeczy , ale to z tym moim nocnym lataniem to juz przesada!
Nie wiem co o tym wszystkim myslec , no napewno zbadam serce...
Pozdrawiam


Od naszej czytelniczki dostaliśmy jeszcze jeden e-mail, który trafił do naszego Archiwum FN do działu HISTORIE ZE ZWERZĘTAMI

[...] Witajcie Teraz przeczytalam Wasze historie o zwierzetach i opisze podobna wsrod moich kurek.
Hoduje sobie kurki roznych ras´, mam ich 15 sztuk. Jemy tylko ich jajka. Moje kurki maja wielka zagrode, sliczny kolorowy domek i wyhodowalam wiekszosc od wyklucia. Dlatego znajomi placza ze smiechu kiedy chodze z nimi na spacery a wyglada to tak ,ze otwieram zagrode i one biegna za mna wszedzie jak psy a nie ptaki. Jedna z nich (moj pupilek) jest wyjatkowa indywidualnoscia. Przybiega i lasi sie jak pies, wskakuje mi zawsze przy karmieniu na kolana . Nadstawia sie do glaskania, jest zupelnie innna niz cala reszta jej kolezanek. Bardzo czesto mysle-czuje ze ona jest tam w srodku zamknieta, ze jakby wie wiecej ale musi byc kura...moze to jej kara?

Opowiem jednak cos innego.
Kiedys powiekszylismy zagrode, mialy wiekszy wybieg i postanowilam dokupic dwie kurki. Pojechalam do hodowcy. Mieli ci ludzie ogromna hodowle i zalowalam , ze tam w ogole sie znalazlam, bo jestem przeciwnikiem takich "fabryk miesa"
Juz chcialam wyjsc , ale wlascicielka wciagnela mnie w dyskusje. Opowiedzialam, ze ja to nie tak jak ona, moim kurkom gotuje jedzonko, maja sliczny wybieg i w ogole...
Wlascicielka wrecz wykrzyczala, ze ma dla mnie kurki takie z wlasnego ogrodu ale jeda jest tylko dla mnie, prosila zebym zwlaszcza jedna wziela bez placenia bo oni nie moga z nia dac sobie rady.
To mnie zaciekawilo.
Przyniosla dwie czarne kurki i jednego malego smyka z liliputek i wlasnie to byl ten lobuz , ktorego musialam wziasc.
W domu zrozumialam, ze nie jest dobrze dokupywac kury bo tamte bily nowe...Co ja sie z nimi nameczylam to moje, ale z czasem nowe kury sie zadomowily , ale tylko te dwie czarne.
Malutka pokazala w czym problem...
Codziennie wieczorem siadala wysoko na ogrodzeniu. Nie wchodzila nigdy spac z innymi...Nie mogla uciec bo mamy siatki chroniace przed intruzami... Codziennie trzeba bylo ja szukac, zdejmowac z plotu...Ten ptak byl tak smutny, tak inny od reszty...Ja od poczatku czulam ze ona nigdy sie nie zaaklimatyzuje!
Ludzie, przeciez my mowimy o kurach....Kurka po miesiacu, nadal ciagle sie ukrywala, ciagle siadala na plocie...Ciagle robila jakies dziwne rzeczy..
Kiedys postanowilam, ze nowe wyjda na dluzszy spacer ze starymi i to byl jej pierwszy raz kiedy wyszla z innymi w ogrod....Nigdy nie wrocila, od razu uciekla...
Tak nie zachowuja sie ptaki domowe, to jest zupelnie nietypowe dla ich charakteru, to wlasnie takie obserwacje daja nam poczucie, ze cos tu nie jest tak jak nam sie wydaje.
pozdrawiam




zwiń tekst



Atak zmory nocnej i pomoc... świetlistej postaci!
Czw, 12 paź 2017 09:03 komentarze: 8 czytany: 962x

Witam załoge Nautilusa, ostatnio na waszej stronie zawidniał temat odnoszący się do ataków dziwnych zmor nocnych atakujących człowieka podczas snu. Zainteresowało mnie to poniewaz sam przeżyłem kiedyś taki atak i miałem wielką chęc się tym kimś podzielić kimś kto mnie zrozumie a nie wysmieje.Otóż zdarzyło się to kilka dobrych lat temu kiedy jeszcze chodziłem do technikum, jak co wieczór szykowałem.......

czytaj dalej

Witam załoge Nautilusa, ostatnio na waszej stronie zawidniał temat odnoszący się do ataków dziwnych zmor nocnych atakujących człowieka podczas snu. Zainteresowało mnie to poniewaz sam przeżyłem kiedyś taki atak i miałem wielką chęc się tym kimś podzielić kimś kto mnie zrozumie a nie wysmieje.
Otóż zdarzyło się to kilka dobrych lat temu kiedy jeszcze chodziłem do technikum, jak co wieczór szykowałem się do snu.. pamiętam jedynie że byłem tego dnia bardzo przygnębiony i smutny z powodu pewnych przykrych okoliczności, ale mimo to chwile później już pochłonął mnie sen. Gdy nagle obudził mnie niesamowity ucisk na szyi, miałem wrażenie jakby ktoś mnie dusił, wręcz czułem na sobie czyjeś łapy.

Niestety nie mogłem nic zrobić byłem przerażony i sparaliżowany czułem jakby moje kończyny byly zdrętwiałe jak po zbyt długim spaniu ja jednym boku i nie miałem mocy nimi nawet drgnąć. Nie mogłem równiez nic wykrzyczeć czy nawet szepnąć bo coś blokowało mi gardło, chciałem krzyknąć i obudzić kogos z domowników aby przybył mi na ratunek. Niestety nie widziałem postaci która mnie zaatakowała była późna noc coś około 3 nad ranem..

Zacząłem w myślach krzyczeć imie Jezu Jezu.. tylko to mi przychodziło na myśl. Gdy nagle z odrętwienia odzyskałem władze w prawej dłoni złapałem się za gardło próbując odgonić dłonie intruza ale jedyne co czułem to niesamowicie napięte mięśnie szyi i ani śladu jakichkolwiek dłoni a duszenie nie ustawało, mimo to dalej w myślach wołałem imie imie Jezu.. i nagle na środku ciemnego pokoju ujrzałem bardzo jasna postać kobiety która nie miała nóg biło od Niej swego rodzaju swiatło miała niebieskie odzienie bił od niej niesamowity spokój.

Kobieta ta nie poruszała sie ukazywała się jak przebłyski swiatła mniej wiecej trzy razy cały czas w tej samej pozycji trzymając prawą reke na sercu a lewą skierwana ku dołowi w stronę lustra które miałem w pokoju w tamtym czasie.. znikała się i pojawiała zbliżając sie do lustra aż znikneła a wraz z Nią minęło dziwne i przerażające uczucie duszenia i sćisku na gardle.

Nagle w tym samym czasie odzyskałem wladze nad ciałem i głos, całe moje ciało przeszywały ciarki.. wystraszony i zmieszany tym przeżyciem powróciłem do snu z dziwnym spokojem wiedząc że ta Kobieta mnie uratowała i że tutaj jest.. Następnego dnia uświadomiłem sobie że to była Matka Boża, czy to możliwe że pomogła mi wtedy gdy byłem przez cos atakowany ? być może demona czy jakiegoś złego ducha gdy wzywałem imie Pana Jezusa a Ona po prostu się pojawiła i mi pomogła.
Jestem katolikiem staram się dbać o swoje życie duchowe i kontakt z Bogiem ale czy takie ingerencje są możliwe i dlaczego mi się to przytrafiło?.. nie mówie o tym nikomu a jakie jakie kolwiek próby rozmowy o tym z kimkolwiek kończą się na ironicznym śmiechu, bo kto by uwierzył że w środku nocy sama Matka Boża przybyła i przepędziła "coś" złego i w net znikneła.
Mam nadzieje że powyższa historia okaże się pomocna dla załogi Nautilusa i ręczę że jest w 100% prawdziwa
 
Pozdrawiam załogę nautilusa
    Zbyszek




zwiń tekst



SETKI RELACJI O UFO – OTO ‘KILKA SEKUND’ Z PORZĄDKOWANIA ARCHIWUM FN W DZIALE ‘ROK 2009’
Śr, 11 paź 2017 09:46 komentarze: brak czytany: 625x

Trwa wielkie porządkowanie naszego archiwum. Przez wiele lat doszliśmy do zupełnie nowych metod katalogowania wiadomości. Bardziej eleganckich, precyzyjnych, niezawodnych. Oto mała próbka z tego, co umieszczamy w ‘nowych katalogach’. Tym razem wiadomości trafią do katalogu OBSERWACJE 2009. Te relacje nigdy nie miały szans ukazać się w serwisach FN, gdyż wtedy jeszcze nie dopracowaliśmy się tak nowoczesnego.......

czytaj dalej

Trwa wielkie porządkowanie naszego archiwum. Przez wiele lat doszliśmy do zupełnie nowych metod katalogowania wiadomości. Bardziej eleganckich, precyzyjnych, niezawodnych. Oto mała próbka z tego, co umieszczamy w ‘nowych katalogach’. Tym razem wiadomości trafią do katalogu OBSERWACJE 2009. Te relacje nigdy nie miały szans ukazać się w serwisach FN, gdyż wtedy jeszcze nie dopracowaliśmy się tak nowoczesnego oprogramowania, jakie jest teraz… ale to uwaga na marginesie.


 

-----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Tuesday, September 22, 2009 5:25 AM

To: Fundacja NAUTILUS

Subject: Dziwne zjawisko w Belgii

 

Witam serdecznie całą załogę Nautilusa

 Mojej koleżanki siostra mieszka na stałe w Belgii w miejscowości  Antpferpia. W dniu wczorajszym, zadzwoniła jej siostra i opowiedziała o dziwnym i  niezwykłym zjawisku na niebie, które widzi każdego wieczora od kilku dni. 

Otóż w godzinach wieczornych (21°° - 22°°). Nie jest w stanie, z której  strony przylatują najpierw dwie mleczne kule, a wokół nich krąży złoty  pierścień. Następnie nadlatuje trzecia kula i również wokół niej krąży  złoty pierścień. To widowisko trwa kilka minut, po czym kule odlatują. 

Siostra koleżanki pytała, co w jej ocenie może to być. Teraz mamy dylemat  i tak sobie gdybamy, co to jest i czego dotyczy to zjawisko. Nie  wykluczamy, że jest to swojego rodzaju przekaz, ale jak go odczytać? 

Dlatego postanowiłam z koleżanką, że napiszemy do Was, bo być może na  forum uda się przynajmniej częściowo odpowiedzieć na to pytanie.

Pozdrawiam serdecznie.

 

Ps. Jeśli droga Załogo zainteresuje Was to zjawisko i będziecie chcieli  się dowiedzieć czegoś więcej bezpośrednio od koleżanki siostry to dajcie  znać, może siostra się zgodzi z Wami porozmawiać na temat tego zjawiska.

 

-----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Monday, September 07, 2009 9:16 PM

To: nautilus

Subject: Blackout+UFO

 

Przed chwila wydarzyła sie niesamowita historia. Nie mam z kim sie nia podzielic wiec dziele sie z Wami^^. Siedze sobie na kompie a tu nagle  gasnie swiatlo w calym domu, patrze nie ma swiatla na calej ulicy , również na całym osiedlu. Nie wiem czy równiez w całym mieście nie bylo światła spróbuje jutro sledzic portale informacyjne z mojego regionu.

Bedzie to interesujaca informacja poniewaz:  Wychodze na balkon ciemna jak w ... no właśnie, patrze a nad lasem sferyczny skrzący obiekt mniej więcej wielkości gwiazdy emitujący nieregularne błyski światła, patrzę i ciesze sie tą chwila w pewnym napieciu, w koncu zawolalem mame zeby równiez zobaczyla. Nie potrafila tego w racjonalny sposob wytlumaczyc ale w ufo nie wierzy^^. Obiekt baaardzo powoli opadał az w koncu zasłoniły go drzewa. Obserwacja trwała około 1 minuty. Wykluczam wszelkie balony tudziez samoloty. Miasto- Olsztyn, osiedle- słoneczny stok. Jest to moja druga obserwacja w przeciagu dwoch tygodni, troszke mniej spektakularna. Pierwsza jednak zachowam dla siebie i tak macie tego duzo i malo wnosi to do sprawy, a ta wydala mi sie interesujaca ze wzgledu na blackout i jednoczesne pojawienie sie obiektu .

Pozdrawiam serdecznie zaloge.

 

-----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Thursday, September 10, 2009 12:30 AM

To: nautilus

Subject: Dwa świecące obiekty

 

Witam Fundację Nautilus. Dzisiaj (09.09.2009) nad swoim miastem miałem okazję obserwować 2 niezwykłe obiekty. Wieczorem wyszedłem za dom by spalić na ognisku wysuszone chwasty, było około godziny 20.05 kiedy na południowo wschodniej części nieba dostrzegłem 2 "ruchome gwiazdy". Leciały one jedna za drugą w pewnej odległości od siebie. Wysokość kątowa ich przelotu to około 35 stopni nad horyzontem. W miarę zbliżania się światło było silniejsze aż przekroczyło czterokrotnie, światło gwiazd. Nie jestem w stanie określić dokładnej odległości na jakiej znajdowały się obiekty ode mnie ale na oko ich pułap lotu wynosił jakieś 1500m. Obiekt pierwszy po chwili skręcił w kierunku wschodnim (schemat lotu na załączonym rysunku) w ciągu 2 sekund zmienił światło z białego na pomarańczowy a potem czerwony i rozpłynął się w powietrzu. Obiekt drugi który leciał chwilę za pierwszym nieznacznie zbliżył się do pozycji z której obserwowałem zjawisko. Dostrzegłem, że ma podłużny kształt jednak był zbyt daleko aby się mu lepiej przyjrzeć (albo spodek albo cygaro). Obiekt dwa po chwili skręcił na wschód szybko zmienił barwę tak jak wcześniejszy i rozpłynął się w powietrzu.

Czas trwania całej obserwacji to około 1,5 minuty. Nie było słychać dźwięku obiektów mogły one być zakłócane przez hałas rozjeżdżonych po ulicy samochodów ale między przerwami w hałasie nie było słychać by wydawały jakieś dźwięki. Obiekty przelatywały nad miastem wiec może ktoś jeszcze je obserwował.

 

Nie jest to pierwsza obserwacja NOLi nad mim miastem. W 19.09.2005r. miałem okazję zobaczyć i sfotografować ciemno metaliczny spodek (już kiedyś pisałem o tym do Nautilusa) schemat jego przelotu załączam na rysunku.

W 2004 nad północna częścią miasta (to moja okolica)był przez kogoś widziany pomarańczowy dysk. O tej wiadomości dowiedziałem się z 2 różnych źródeł z czego jednym była strona Nautilusa.

Prowadząc swoje własne ciche śledztwo w sprawie pojawiania się UFO w okolicy dowiedziałem się, że widziano także "dziwne światła" nad terenem huty Celsa. Dowiedziałem się tego od znajomego z którym przez pewien czas tam pracowałem. Niestety zmieszał się tematem o niezidentyfikowanych obiektach i więcej szczegółów nie powiedział. Prawdopodobnie te latające obiekty interesuje właśnie teren huty jednak niema jak do końca potwierdzić tego przypuszczenia.

Dane osobowe do wiadomości Fundacji Nautilus.

 


 

-----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Wednesday, September 09, 2009 8:55 AM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Formacja UFO?

 

Witam załogę!

 

Zastanawiałem się czy pisać o tym co dziś widziałem, czy ta obserwacja ma jakieś znaczenie. Ok. 21.00 patrząc w niebo, zauważyłem na nim na niedużej wysokości (może 50 m) dziwną formację. Trudno powiedzieć mi czy to były światła czy świecące obiekty, był to trójkąt, w układzie 1, 2, 3 i 4, przy czym jako pierwszy leciał „róg” formacji. Trójkąt był bardzo symetryczny, obiekty były blisko siebie i poruszały się w „płaskim” szyku, bo wyraźnie widziałem perspektywę tego trójkąta.  Poruszały się bardzo, ale to bardzo szybko i bezgłośnie. Obiekty pojawiły się nagle, po chwili nieco przygasły, prawie całkowicie i znów się rozświetliły. Po 2-3 sekundach obserwacji zniknęły za budynkiem. Emitowane było przytłumione białe mleczne światło, które nie było okrągłe, lecz miało kształt okręgu z wypustkami. Obserwacja miała miejsce w Poznaniu w okolicach Areny. W załączniku przesyłam rysunek który trochę przekazuje to co widziałem. Niestety nie potrafiłem uwzględnić perspektywy, dzięki której widać ze obiekty były w płaskiej formacji względem ziemi. Strzałka pokazuje kierunek ruchu.

 

 

Czy takie obiekty były już przez kogoś widziane? Jeżeli to możliwe proszę o odpowiedź.

 

Pozdrawiam całą załogę.

[dane do wiad. FN]


 



zwiń tekst



Fenomen 'spadających ptaków' z Radziejowa
Pon, 9 paź 2017 09:27 komentarze: brak czytany: 922x

Witam całą załogę! Pisałem kiedyś w sprawie ptaków,które spadły w miejscowości Opatów koło Radziejowa. Odwiedziłem rodzime strony no i jak obiecałem dopytałem ciocie ,aby co nie co powiedziała. Mam nagraną tę rozmowę, jeżeli sobie życzycie mogę ją przesłać, ale z góry uprzedzam ze jakość nie jest dobra,ponieważ nagrywałem dyktafonem zamontowanym w telefonie komórkowym.Jeżeli chodzi o same ptaki to.......

czytaj dalej

Witam całą załogę! Pisałem kiedyś w sprawie ptaków,które spadły w
miejscowości Opatów koło Radziejowa. Odwiedziłem rodzime strony no i jak
obiecałem dopytałem ciocie ,aby co nie co powiedziała. Mam nagraną tę
rozmowę, jeżeli sobie życzycie mogę ją przesłać, ale z góry uprzedzam ze
jakość nie jest dobra,ponieważ nagrywałem dyktafonem zamontowanym w
telefonie komórkowym.
Jeżeli chodzi o same ptaki to Ciocia powiedziała że spadło to na polu a
tych ludzi zna. Opowiadała że później sami mówili jej ze widzieli jakiś
świetlisty okrągły krąg nad stodołą-nad miejscem spadu tych ptaków.

A jeżeli chodzi o cud ,który zdarzył się w Piotrkowie Kujawskim to może
potwierdzić to bardzo wiele osób że takie coś miało miejsce.Kilka
miesięcy temu wspominali o tym w Radiu Włocławek,opowiadali ze nie
wspominali o tym nikomu wcześniej aby nie robić rozgłosu dlatego że
Piotrków to mała miejscowość i mogłaby być całkowicie zdominowana przez
wiernych,chociaż ciocia i tak mówiła że ludzie się dosłownie deptali i
gubili buty. Na kościele w którym to miało miejsce jak to ludzie
opisywali było światło w kształcie Matki Boskiej, później studenci
próbowali odtworzyć sytuacje jakimiś światłami no ale nie udało im
się. Dużo by tu pisać.
 :) Pozdrawiam z
Szacunkiem Wojtek Toruń




zwiń tekst



Cmentarna piosenka – dziwny przypadek
Sob, 7 paź 2017 09:05 komentarze: 2 czytany: 1451x

[...] Zwracam się z prośbą o zamieszczenie tego listu, lub zachowanie go w archiwum, gdyż jak uważam opisana w nim sytuacja jest co najmniej dziwna.Dotyczy ona piosenki zespołu Slade - Far Far Away, sam skąd inąd rewelacyjny kawałek jest już mocno wiekowy i raczej bardzo rzadko puszczany w stacjach radiowych.  Moja związana z tą piosenką przygoda miała miejsce dwukrotnie podczas pogrzebów moich.......

czytaj dalej

[...] Zwracam się z prośbą o zamieszczenie tego listu, lub zachowanie go w archiwum, gdyż jak uważam opisana w nim sytuacja jest co najmniej dziwna.

Dotyczy ona piosenki zespołu Slade - Far Far Away, sam skąd inąd rewelacyjny kawałek jest już mocno wiekowy i raczej bardzo rzadko puszczany w stacjach radiowych.  Moja związana z tą piosenką przygoda miała miejsce dwukrotnie podczas pogrzebów moich wujków. Pierwszy raz w 2012, gdy jadąc z rodziną na pogrzeb (radio było chyba odruchowo włączone, bo nikt nie myślał o muzyce), mój Tato zwrócił uwagę, że leci akurat ten kawałek i odniósł go, że „grają dla J. „ ten tekst jest w sam raz jak dla niego teraz”. Chodził o refren

I jestem daleko, daleko stąd
z głową w chmurach,
daleko, daleko stąd,
stąpając pomiędzy tłumem ludzi

Co faktycznie można zinterpretować, jak głos zmarłego, który śpiewa z nieba.

Od pogrzebu nie słyszałem chyba ani razu tej piosenki w radio, choć często puszczałem ją sobie sam, bo kojarzył mi się z zmarłym Wujkiem, którego bardzo lubiłem.

W 2015 roku zdarzył się kolejny pogrzeb. Też mojego wujka. Obie śmierci łączy to, że były nagłe i niespodziewane. Nie były to wypadki, w obu przypadkach był to zawał.

Gdy wracaliśmy z pogrzebu, znów raczej odruchowo zostało włączone radio i znów leciał w nim kawałek Slade Far Far Away!!!

Można to oczywiście uznać za zwykły zbieg okoliczności, choć ja odbieram to raczej jako sygnał od zmarłych, że jest im w niebie dobrze. Zwłaszcza po tym jak za pierwszym razem zrobiliśmy dedykacją dla zmarłego.

Ciekaw jestem czy podczas kolejnego pogrzebu w rodzinie, znów usłyszę ten kawałek w radio.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Moje Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia, kiedy miałem... 5 lat
Pt, 6 paź 2017 04:51 komentarze: 3 czytany: 1032x

Witam!Na wstępie streszczę to o czym napiszę - mam wrażenie graniczące z pewnością, że przeżyłem tzw. Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia z UFO. Zapewne otrzymujecie mnóstwo takich listów, jednakże w moim zawarta jest pewna nietypowa prośba.Działo się to może w 80-81 roku. Miałem wtedy zaledwie 4 lata, jednak ten widok zapamiętam do końca życia. Sytuacja miała miejsce we śnie. Spałem w pokoju sam, .......

czytaj dalej

Witam!

Na wstępie streszczę to o czym napiszę - mam wrażenie graniczące z pewnością, że przeżyłem tzw. Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia z UFO. Zapewne otrzymujecie mnóstwo takich listów, jednakże w moim zawarta jest pewna nietypowa prośba.

Działo się to może w 80-81 roku. Miałem wtedy zaledwie 4 lata, jednak ten widok zapamiętam do końca życia. Sytuacja miała miejsce we śnie. Spałem w pokoju sam, natomiast rodzice spali za ścianą w pokoju obok. W pewnym momencie znalazłem się w ciemnym pomieszczeniu. W jakiś sposób "przedstawiono mi" istotę, której wizerunek przedstawiam w załączniku.

 

Jak gdyby mówił to głos narratora. Pierwsze chwile były przyjazne, jednak po chwili ogarnął mnie paniczny lęk. Nie pamiętam dokładnie ale wydaje mi się że istota chciała mi coś zrobić - igła, ukłucie, czy coś takiego. Być może ten element jest już wynikiem konfabulacji, bądź co badź po maksymalnie minucie obcowania z tym dziwadłem wpadłem w przerażający strach. Obudziłem się w swoim pokoju widząc sylwetki istot - kilku - dwóch, trzech, które właśnie wychodziły przez ściany. Zupełnie jakby pochowały się po kątach.

Natychmiast zacząłem się wydzierac po rodziców. Kiedy do mnie doszli byłem wciąż pewien że jeden stwór siedzi w pokoju, i bałem się tam spojrzeć. Oczywiście poszukiwania wykazały, że nic tam nie było. Po tym wydarzeniu przez okres 3 lat musiałem mieć co noc kogoś przy sobie. Był to paniczny, nieopisany lęk. Z powodu kłopotów z psychiką zostałem natychmiast wypisany z przedszkola i przebywałem w domu, wyłącznie w czyjejś obecności. W nocy rodzice musieli mnie trzymać cały czas za rekę. Miałem okropne kłopoty z zaśnięciem, najczęściej ojciec lub matka usypiali przy mnie pierwsi, podczas gdy ja męczyłem się długo w nocy. Co chwila budziłem ich więc pytając, czy śpią: "Śpisz?". Po pewnym czasie wypracowaliśmy sobie nawet system, ja po prostu pociągałem rodzica za rękę, a on dwoma szarpnięciami miał dać znać, że nie śpi.

Pewnie w dzisiejszych czasach od razu zaprowadzono by mnie do psychologa dziecięcego, jakiegoś speca od ADHD albo pediatry i Bóg wie kogo jeszcze, jednakże wtedy nikt o wzięciach nie słyszał, zaś rodzice zawsze mocno stąpali po ziemi.

Pierwszy raz usłyszałem o UFO w wieku 8 lat. Pamiętam gazetę "Alfa 6" z komiksami, która dostałem od rodziców i która dość sceptycznie, ustami polskich sław z tego okresu wypowiadała się o latających spodkach. W czasie czytania ogarnął mnie znów ten paniczny lęk, który czuję nawet teraz, pisząc tego e-maila. Wtedy w żaden sposób nie wiązałem UFO z owym dziwacznym snem.

Zacząłem interesować się zjawiskiem. Przeczytałem multum książek na ten temat. Później pojawił się też internet i strony www. Zawsze z tym samym skutkiem - ogromna ciekawość, jak magnes, a potem rodzące się przerażenie i - obowiązkowo - nocka z głowy.

Dziś jako żonaty facet i bądż co bądź pracujący specjalista od efektów wizualnych w filmie i foto dalej czytam o tym wszystkim, widzę zdjęcia, również te z waszej strony.

Wracając do istoty ze snu. Obecnie fotoszop i tablet umożliwiają narysowanie czego się chce. W załączeniu narysowałem tego dziwoląga. Przez lata widziałem mnóstwo podobizn szaraków, nordyków i innych indywiduów w necie i książkach. Za każdym razem, gdy ich oglądam ciarki przechodzą mi po plecach. Jednakże takiego pana jak z mojego snu nie spotkałem. I tu moja skromna prośba; Z pewnościa czytacie i wiecie na ten temat więcej niż ja, może Wy spotkaliście się z taką postacią?

Pzedstawię jej dokładny opis. Była mojego wzrostu, a skoro miałem wtedy cztery lata, to mogła mieć metr z hakiem. Skóra była koloru jasnego beżu. Najbardziej zapamiętałem kilka cech. Pierwsza to faktura skóry, sucha, średnio sprężysta, jakby z gładkiego styropianu, z widocznymi małymi porami, jednak bardzo regularna, bez jakichkolwiek załamań, jak wypchana. W dzieciństwie w telewizji był "Dziennik telewizyjny". Za prowadzącym był z prawej strony wyświetlany PIP, a kiedy go nie było, wisiał tam taki styropianowy ekran. Właśnie taką fakturę jak ten ekran miała ta skóra. Jak pamiętacie dawny dziennik - wiecie o co chodzi.

Druga była wielka głowa, szeroka, płaska. W przeciwieństwie do szaraka miała MAŁE czarne oczka. Jak guziki na przytulance. Zero źrenic, białek, nic. Oczy były ekstremalnie szeroko rozstawione. Żadnego nosa, usta wąska ale szeroka szpara. Pomimo braku mimiki, ruchów twarzy, ruchów oczu nie miałem wątpliwości że jest to żywa istota.

Głowa miała widoczne na ilustracji dziwaczne uszy, jakby "wloty powietrza". Zawinięte w postaci bulwy z tyłu głowy i zaczynające się od jej nasady. Tego fragmentu, tj. połaczenia nasady głowy z uszami nie potrafię sobie dokładnie przypomnieć. Odnoszę też wrażenie, że dziwadło miało pewien rodzaj łuków brwiowych, co widać na rysunku. Dziś juz nie wiem, czy były wklęsłe, czy wypukłe, czy tylko zaznaczone. Sprawiała wrażenie, że ma czoło jak małpa albo myszka miki, jednak nie umiem tego poprawnie umiejscowić na obrazku.

Resztę ciała pamiętam do wysokości pasa. Jak zwykle w takich przypadkach nieproporcjonalnie do głowy chuda i wąska. Nie pamiętam stroju czy czegoś takiego. Pewien jestem jedynie tych MAŁYCH czarnych oczu, głowy w kształcie kostki gitarowej albo tłoka Wankla, koloru i faktury skóry oraz obecności dziwnych łuków brwiowych.

Na dzień dzisiejszy prowadzę normalne życie, nie mam problemów z osobowością, nie przyjmuję leków, nie łażę do psychiatry (zresztą nigdy nie łaziłem. Jednak wciąż gdzieś głęboko zyje we mnie straszliwy lęk, który co prawda nie przeszkadza mi nijak w życiu, ale wciąż budzi ciekawość i pewność, że kiedyś jeszcze nastąpi ciąg dalszy.

Proszę o zachowanie pełnej anonimowości.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



"Stwór" o dziwacznym kształcie
Czw, 5 paź 2017 09:32 komentarze: 16 czytany: 1078x

[...] Droga Redakcjo Nautilusa!Chciałabym opowiedzieć Wam o tym, co przydarzyło mi się ostatnio.Otóż: 27 Kwietnia b.r., przed godziną ósmą rano, szłam do pracy, jakzwykle słuchając muzyki przez słuchawki. W pewnym momencie doznałamdziwnego uczucia, jakby ktoś znajdował się za moimi plecami.Odwróciłam się i zobaczyłam zanikający kształt, którego szkicprzesyłam Państwu. "Stwór" wydawał się podążać.......

czytaj dalej

[...] Droga Redakcjo Nautilusa!

Chciałabym opowiedzieć Wam o tym, co przydarzyło mi się ostatnio.

Otóż: 27 Kwietnia b.r., przed godziną ósmą rano, szłam do pracy, jak
zwykle słuchając muzyki przez słuchawki. W pewnym momencie doznałam
dziwnego uczucia, jakby ktoś znajdował się za moimi plecami.
Odwróciłam się i zobaczyłam zanikający kształt, którego szkic
przesyłam Państwu.

 

"Stwór" wydawał się podążać za mną, ale gdy
spojrzałam na niego, zamarł w bezruchu i rozpłynął się w powietrzu.
Przez ułamek sekundy miał lekko-szarawy odcień. Cała obserwacja trwała
zaledwie parę sekund.

Kilka dni później miało miejsce kolejne dziwne zdarzenie. Mój chłopak
opowiadał mi o programie iDoser, generującym dźwięki o częstotliwości
podobnej do częstotliwości fal mózgowych. Wysłuchując tych opowieści,
sama zapragnęłam tych dźwięków posłuchać. iDoser niestety miał ich
ograniczoną bazę, więc znaleźliśmy w sieci podobny program - Brain
Wave Generator. 1 Maja b.r., we wczesnych godzinach wieczornych,
rozpoczęłam mój "seans". Zainteresował mnie utwór pt. "Awakened mind"
- jego opis mówił, że efekty będą widoczne po ok. 30 minutach.

Zdziwiłam się bardzo, gdyż u mnie nastąpiły już po 2-3. Pod moimi
powiekami zaczęły pojawiać się różne obrazy: czarna dziura wciągająca
wszystko dookoła, jakieś zbiorowiska galaktyk, wreszcie dziwne stwory
z długimi szyjami, podobne do dinozaurów. Po ostatnim obrazie, w
którym para całujących się ust zaczęła obgryzać sobie języki,
przerażona zerwałam słuchawki.

Ciekawość jednak we mnie zwyciężyła,
więc po kilka minutach spróbowałam powtórzyć eksperyment z innym
utworem - "Creativity increase". Tutaj efekty pojawiły się jeszcze
szybciej. Już po kilkunastu sekundach ujrzałam zarys wypełnionej
czernią twarzy, ogarnęło mnie również uczucie, jakby w moim umyśle
skoncentrowało się w jednej chwili mnóstwo strachu i bólu. Pierwszą
moją myślą było to, że zobaczyłam śmierć we własnej osobie. Po tych
eksperymentach przez jakiś czas byłam rozstrzęsiona i płaczliwa, nie
chciałam już nigdy więcej mieć kontaktu z tym programem.

Pomyślałam, że to, co mi się przytrafiło, może mięć związek z pewnym
innym faktem: od jakiegoś czasu, gdy słucham muzyki, przez dźwięk
piosenki docierają do mnie jakby szumy rozmów, czyjeś głosy, czasem
ktoś wymawia moje imię. Nie mam pojęcia, skąd biorą się te przeżycia i
jaka jest ich na natura, ale odczuwam przed nimi dość silny strach.

Jest jeszcze jedna rzecz, jaką chciałabym się z Państwem podzielić:
jakieś trzy, może dwa lata temu śniłam sen, który powtarzał się kilka
lub kilkanaście razy. We śnie widoczne było pewne miejsce, które nie
istnieje w realnym świecie, lecz nakłada się na inne miejsce w mojej
okolicy za każdym razem, gdy koło niego przechodzę.

 Z góry dziękuję i
serdecznie pozdrawiam

W. [dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Nie boję się cmentarzy!!! Nie boję się tamtejszych Istot!!!
Śr, 4 paź 2017 07:58 komentarze: 3 czytany: 1178x

[list otrzymaliśmy po naszej publikacji, aby 'raczej unikać cmentarzy - przyp. FN] Witajcie!  Nie boję się cmentarzy!!! Nie boję się tamtejszych Istot!!! Im starszy cmentarz, im bardziej tajemniczy - tym bardziej mnie przyciąga...  Rozmawiam w myślach ze zmarłymi... Witam Ich i nie zapominam pożegnać - bo to bardzo ważne!...Polecam wszystkim spacer i zadumę, na Starym Cmentarzu Żydowskim.......

czytaj dalej

[list otrzymaliśmy po naszej publikacji, aby 'raczej unikać cmentarzy - przyp. FN] Witajcie!  Nie boję się cmentarzy!!! Nie boję się tamtejszych Istot!!! Im starszy cmentarz, im bardziej tajemniczy - tym bardziej mnie przyciąga...  Rozmawiam w myślach ze zmarłymi... Witam Ich i nie zapominam pożegnać - bo to bardzo ważne!...

Polecam wszystkim spacer i zadumę, na Starym Cmentarzu Żydowskim, we Wrocławiu, przy ul. Ślężnej!...

Nie wiem czemu, najbardziej przyciąga moją uwagę grobowiec rodziny BUKI...  I ta płaskorzeźba, którą też Wam przesłałam na zdjęciu... (z tym, że ona jest na innym grobowcu)  Nie wiem czemu...  Czuję moc bijącą od tego grobowca, a także od tej płaskorzeźby!!...  A co do istot spotkanych na tym cmentarzu, to jest tam mnóstwo ptaszków!!! Kochane, pięknie śpiewające, bezbronne istotki! Czy to takie dusze zmarłych?... 

Pozdrawiam Was serdecznie, a jeśli byście chcieli opublikować to, co napisałam, to Wam pozwalam. Możecie opublikować zdjęcia i tekst, a podpisać to wszystko: Marta z Wrocławia.

/poniżej zdjęcia przysłane przez naszą czytelniczkę z Wrocławia/






Pięknie dziękujemy za e-mail i opinię, ale... zdania w temacie "cmentarze jako bezpieczne miejsca" nie zmienimy. Już wkrótce kolejna historia o kłopotach kilku młodych ludzi, którzy na starym cmentarzu bawili się w "wywoływaniem ducha z grobu". Polecamy śledzić nasz dział XXI PIĘTRO - twoja historia.



zwiń tekst



Glimpse of Eternity by Ian McCormack - poruszająca opowieść o NDE
Wt, 3 paź 2017 08:59 komentarze: brak czytany: 1108x

[...] Witam serdecznie. Jestem Waszym stałym załogantem i od dość dawna czytam z wielkim zainteresowaniem, wszelkie artykuły ukazywane na łamach Nautilusa. Bardzo doceniam Waszą pracę oraz to z jaką pasją odkrywacie nieznane oblicze naszego świata. Trzymam za Was kciuki i życzę Wam wszystkiego dobrego. Niedawno natknąłem się na niezwykle interesującą, piękną i nie wątpię, że prawdziwą historię o przeżyciach.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie. Jestem Waszym stałym załogantem i od dość dawna czytam z wielkim zainteresowaniem, wszelkie artykuły ukazywane na łamach Nautilusa. Bardzo doceniam Waszą pracę oraz to z jaką pasją odkrywacie nieznane oblicze naszego świata. Trzymam za Was kciuki i życzę Wam wszystkiego dobrego.

Niedawno natknąłem się na niezwykle interesującą, piękną i nie wątpię, że prawdziwą historię o przeżyciach z pogranicza życia i śmierci, opowiedzianą przez Nowozelandczyka - Ian'a McCormack'a.


Warto zapoznać się z tym przypadkiem, według mnie jest to znakomity materiał o NDE, który można byłoby przedstawić na Waszej stronie w formie video. Film ukazujący przeżycia Ian'a McCormack'a - "Glimpse of Eternity" , z tego co widzę jest dopuszczony do użytku publicznego ze zgodą na kopiowanie i rozprowadzanie w dowolnych ilościach, także wydaje mi się, że spokojnie można byłoby udostępnić go na łamach Waszego serwisu. Szczerze namawiam do zapoznania się z tym materiałem. Według mnie wiarygodność tej historii jest bezdyskusyjna, wystarczy obejrzeć ten film i posłuchać samego Ian'a by się samemu o tym przekonać. Pozdrawiam.


OD FN:

Znamy tę historię i mamy nawet ją w wersji "z polskim lektorem". Wstawimy ją innym razem, gdyż w tej chwili nie mamy na to czasu... ;) Ale w sieci jest dostępna w wersji w języku angielskim.



zwiń tekst



Historia z cmentarza 'sprzed lat' - zjawa kobiety wystraszyła funkcjonariuszy ZOMO
Pon, 2 paź 2017 06:41 komentarze: 1 czytany: 1046x

[...] Słuchałem dziś wypowiedzi z Cmentarza Osobowickiego z Wrocławia z dnia 26 Czerwca , znam z tego miejsca starszą historie z lat 70.  ZOMO i milicja stali przy drodze koło tego cmentarza i zobaczyli jak ktoś chodzi po cmentarzu postanowili tą osobe wylegitymować. Kiedy podeszli ta postać zaczęła sunąć w ich kierunku podeszła a milicjanci zamarli ! Był to kontur kobiety przeźroczysta postać.......

czytaj dalej

[...] Słuchałem dziś wypowiedzi z Cmentarza Osobowickiego z Wrocławia z dnia 26 Czerwca , znam z tego miejsca starszą historie z lat 70.  ZOMO i milicja stali przy drodze koło tego cmentarza i zobaczyli jak ktoś chodzi po cmentarzu postanowili tą osobe wylegitymować. Kiedy podeszli ta postać zaczęła sunąć w ich kierunku podeszła a milicjanci zamarli !

Był to kontur kobiety przeźroczysta postać stała chwile przed nimi następnie ruszył z powrotem i zniknęła między grobami a ich zamurowało ze strachu nie mogli słowa z siebie wydobyć wycofali sie i w nogi. Opowiadał mi to syn tego milicjanta , a ja przesyłam wam drogi Nautilusie swoje nagranie z przed tygodnia , potem monitorowałem teren do wczoraj i nic ale wczoraj tam się pojawił bardzo dziwny dźwięk, a 26 Czerwca też coś dziwnego z tego miejsca na zdjęciu mi wyszło tu podaje link a w załącznikach wczorajszy wyłapany dziwny dźwięk i oryginalne zdjęcie z cmentarza z 27 czerwiec 2017 było zrobione na drugi dzień po pogrzebie noworodka prosze powiększyć je.

Pod drzewem po prawej stronie jakby postać aniołka, a to link do filmu:

i tu link do kolekcji zdjęć z tego miejsca za ostatnie 7 lat

... w następnym mailu wyśle plik z wczoraj wyłapanym dziwnym dźwiękiem Dolny Śląsk miejscowość Godzięcin Cmentarz Polski który graniczy ze starym Niemieckim cmentarzem.


Dostaliśmy kolejny e-mail.

From: Ghost Stacion [dane do wiad. FN]
Sent: Sunday, October 01, 2017 2:38 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Witam ponownie mail numer 2

Zasyłam plik z wczoraj wyłapanym dźwiękiem z tego cmentarza z części Niemieckiej gdzie w obraz kamery wpadła mi jakaś przeźroczysta postać tydzień temu , monitorowałem teren dziennie po dwie godziny prowokując i nic aż wczoraj wyłapałem ten dźwięk plik w załączniku , serdecznie pozdrawiam . Teren sprawdzam nadal jeśli mam czas , szkoda że więcej się nic nie udało złapać na kamere ale polujemy nadal to się liczy.



zwiń tekst



HISTORIE Z CMENTARZY – KOLEJNE RELACJE NADESŁANE PRZEZ CZYTELNIKÓW FN
Nie, 1 paź 2017 08:08 komentarze: brak czytany: 947x

Ostatnia publikacja w serwisie FN ‘Cmentarz, duch i czarny pies’ sprawiła, że dostaliśmy kolejne historie opowiadające o niezwykłych przeżyciach rodem z serialu ‘X`Files’ właśnie na cmentarzach. Wracamy do tego tematu.  [...] Droga redakcjo. Po przeczytaniu historii pt "Cmentarz, duch i czarny pies" postanowiłam opisać Wam historię która dotyczyła mnie (wówczas miałam ok 13lat) i mojej rodziny.......

czytaj dalej

Ostatnia publikacja w serwisie FN ‘Cmentarz, duch i czarny pies’ sprawiła, że dostaliśmy kolejne historie opowiadające o niezwykłych przeżyciach rodem z serialu ‘X`Files’ właśnie na cmentarzach. Wracamy do tego tematu.

 

 

[...] Droga redakcjo. Po przeczytaniu historii pt "Cmentarz, duch i czarny pies" postanowiłam opisać Wam historię która dotyczyła mnie (wówczas miałam ok 13lat) i mojej rodziny. Pewnego ciepłego dnia razem z Mamą, Ojczymem i trójką młodszego rodzeństwa poszliśmy na cmentarz by posprzątać groby bliskich. Na grobie mojej Prababci okazało się kwiaty które tam rosły są bardzo brzydkie dlatego też Mama podjęła decyzję że trzeba je wszystkie powyrywać powygrabiać a za jakieś tydzień lub dwa kupimy nowych sadzonek i je wówczas dosadzimy.

Podczas prac przy tym grobie Ojczym zaczął sobie żartować i jakby rozmawiać z Babcią po czym zaprosił ją w odwiedziny. Następnie zażartował sobie z nazwiska (wydało mu się śmieszne) które było na grobie na przeciwko- i w tym momencie z sąsiedniego grobu spadł słoik z kwiatami i rozbił się w drobny mak- a nie było wówczas nawet najmniejszego wiatru.

Po powrocie do domu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Były stukania w drzwi, hałasy dobiegające z mieszkania sąsiadów- podczas gdy ich nie było bo byli na wakacjach, syntezator grał nawet jak nie był podłączony do prądu oprócz tego wiele innych zdarzeń. Wszystko wróciło do normy dopiero jak ponownie poszliśmy na cmentarz posadziliśmy Prababci kwiaty i pomodliliśmy się. Od tej pory Ojczym zrozumiał że nie można żartować ze zmarłych ani zapraszać ich do domu, a i ja wraz z młodszym rodzeństwem do końca życia zapamiętamy że nie wolno zakłócać spokoju zmarłym.

 

 Kolejna ciekawa historia została przez nas zauważona w komentarzach pod tekstem ‘Cmentarz, duch i czarny pies’.


[...] Mam zagadkową historię cmentarną, która wydarzyła się bardzo niedawno, bo... dwa tygodnie temu, a mianowicie 14 września 2017 roku o godzinie 12:13 (dane zdjęć cyfrowych pozwalają na dokładne datowanie). Po raz pierwszy w życiu pojechałem do wioski na Podkarpaciu, w której pod koniec XIX wieku urodził się mój dziadek. Pojechałem w ciemno, bo moja rodzina nie ma żadnych kontaktów z krewnymi stamtąd już gdzieś tak od lat 60., więc nikogo tam nie znam. Poszedłem na cmentarz szukać grobów rodzinnych.

Znalazłem między innymi grób dwojga osób, których nazwisko zgadzało się z nazwiskiem dziadka, ale nie miałem pojęcia, czy to faktycznie rodzina (na cmentarzu było sporo grobów z tym nazwiskiem, jak to na wsiach bywa). Imię mężczyzny się zgadzało (jest dość popularne), ale imię kobiety było trochę odmienne od tego, które zapamiętała moja mama, a na nagrobku nie było dat życia. Zatem zrobiłem zdjęcie i chciałem iść dalej. W tym momencie zauważyłem małego, szarego kotka, który leżał na trawie metr od nagrobka.

Gdy mnie zauważył, zamiauczał i podszedł. Był bardzo przyjazny, zacząłem go głaskać, on się ocierał o moje nogi. Trochę dziwne, bo koty są raczej nieufne i rzadko łaszą się do obcych ludzi. Przez kolejne pół godziny, gdy chodziłem po cmentarzu, kotek cały czas mi towarzyszył - chodził za mną, ocierając się i domagając pieszczot. Potem gdzieś zniknął, pewnie poszedł sobie w swoją stronę. Po przyjeździe do domu pokazałem zdjęcie nagrobka mamie, która stwierdziła, że pomyliła się w imieniu babci i że poprawne jest to z nagrobka. Ustaliliśmy, że to był grób... dziadków mamy czyli moich pradziadków.


Na koniec jeszcze jedna historia z Archiwum FN.

Po prelekcji FN w Zabrzu, która miała miejsce 5 listopada 2010 roku, do ekipy Fundacji Nautilus podeszli ludzie, aby opowiedzieć o "własnych historiach związanych ze spotkaniami z nieznanym aspektem naszego życia". Jednym z takich ludzi był Wiesław Poraszewski, który opowiedział o niesłychanej historii sprzed lat. Związana była z duchem, którego zobaczył... Oto krótkie wideo, które zostało nagrane tuż po prelekcji w Zabrzu.



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 38
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 38

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Projekt FN 'Atlas Chmur' - kolejne zdjęcia trafiły do projektu. Prezentujemy je w dziale PROJEKTY FN w naszej KAJUCIE ZAŁOGI  ... wystarczy się zalogować i kliknąć na ikonkę KAJUTA ZAŁOGI ... zapraszamy! ..

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 09:44 | W środę 18 października nad Prószkowem koło Opola świadkowie widzieli dziwne zachowanie dwóch jasnych punktów na niebie. Więcej w serwisie www.emilcin.com w dziale RELACJE

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 19 września 2017 | Wiele osób myśli, że tak ‘będzie zawsze’. Co roku będą nowe modele samochodów, linie lotnicze będą otwierały nowe połączenia do egzotycznych miejsc, deweloperzy będą stawiali coraz to nowe domy na ostatnich wolnych terenach wokół miast, a życie ludzi przyszłości będzie przypominało to nasze, obecne życie. Ale dramatycznie się mylą – na naszych oczach właśnie kończy się krótki i bezwzględny okres w...

czytaj dalej

FILM FN

DEZYDERATA - ten tekst pomógł wielu ludziom znaleźć spokój ducha...

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.