Dziś jest:
Środa, 17 lipca 2024

Nasze położenie na tej Ziemi wygląda osobliwie, każdy z nas pojawia się mimowolnie i bez zaproszenia, na krótki pobyt bez uświadomionego celu. Nie mogę nadziwić się tej tajemnicy... 
/Albert Einstein/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




MIAŁEM DZIWNY SEN… – KILKA HISTORII PRZYSŁANYCH PRZEZ CZYTELNIKÓW FN
Sob, 15 paź 2022 11:25 komentarze: brak czytany: 1343x

[…] Witam. Jakieś może 5 lat temu miałem w krótkim odstępie czasu dwa sny które się powtórzyły. Były bardzo realne. W Szczecinie na jasnych błoniach stojąc w stronę urzędu miasta (zdjęcie nr. 1 tylko stałem po prawej stronie na trawie) widziałem biegnącego kolegę po ścieżce. Powiedziałem do niego K..... gdzie biegniesz? Ale nic mi nie odpowiedział, jakby mnie nie widział. Wbiegł po schodkach w dół.......

czytaj dalej


[…] Witam. Jakieś może 5 lat temu miałem w krótkim odstępie czasu dwa sny które się powtórzyły. Były bardzo realne. W Szczecinie na jasnych błoniach stojąc w stronę urzędu miasta (zdjęcie nr. 1 tylko stałem po prawej stronie na trawie) widziałem biegnącego kolegę po ścieżce. Powiedziałem do niego K..... gdzie biegniesz? Ale nic mi nie odpowiedział, jakby mnie nie widział. Wbiegł po schodkach w dół do schronu którego... na dzień dzisiejszy w tym miejscu nie ma, a są 2 schodki w górę. Najbardziej jednak utkwiło mi w pamięci widok na urząd miasta i niebo w kolorze mocno pomarańczowym oraz coś czego nie potrafię wytłumaczyć sobie do dzisiaj tak jakby nagły koniec....

W Szczecinie tak czytałem jest podziemne miasto wybudowane już od czasu Szwedzkiego Potopu i pod jasnymi błoniami również są jakiejś podziemne korytarze i może ten kolega z czasów dzieciństwa wbiegł do jakiegoś podziemnego korytarza?  Jeżeli chodzi o drugi sen to napiszę tylko że, w nim spoglądałem w kierunku w którym pokazaliście zdjęcie (zdjęcie dnia) ufo jakieś rok temu nad sklepem biedronka na moim osiedlu i w moim śnie niebo również było pomarańczowe.

Pozdrawiam.

p.s.

Zapomniałem jeszcze napisać, że od 2011r. nie mieszkam na stałe w Szczecinie. Jak to w życiu bywa wyjechałem za pracą, ale wszystko układa się w ten sposób, że z końcem roku na 99% wrócę do Szczecińskiego gniazda :) Pozdrawiam:)

 

Zdjęcie 1

 

Zdjęcie 2

 



[...] Dzien dobry. Nie zabiore duzo czasu. Ogladnelam ,, bliskie sp.z ufo i sen o ewakuacji Ziemi " i od razu skojarzylo mi sie , jak z 2-3 miesiace temu w nocy spalam i poczułam ze jestem nad swoim blokiem , znalazlam sie pod pojazdem ufo ( spodek ) , ktory byl wielkosci kilku blokow albo i wiekszy. Najpierw widzialam tylko jego czesc ( potem to narysowalam ). Poczulam w umysle , ze mialam go nie widziec , poczulam kontakt z nim i wtedy szybko sie przemiescil.pamietam ze zobaczylam ze Ziemia ( grunt ) sa jakies wybuchy i jest w plomieniach. Dodam ze doswiadczylam w zyciu telepati , obe, zmory , duchy , ...( noedawno to wszystko spisalam i wyslalam do Niezn.Swiata ) . Tak mi sie skojarzylo z tym , co mowil ten Pan ( swoja droga tak znieksztalcone glosy ze kiepsko zrozumiec co mowicie trzeba sie niezle skupic ,,).

Jeszcze dodam ze moja pasja jest Tarot i sprawdzilam to w kartach ( zreszta o pomoc poprosikam osobe o wie bardziej wyksztalcona w tym temacie i wyszlo nam , ze to nie byl moj wymysl ale podroz astralna, ze wedrowalam ...

Zgadzam sie z Wami w 200 procentach .zwierzeta maja dusze , a my je traktujemy okropnie, bestialsko , a powinnismy je chronic...

Co do tej gwiazdy to ja mam tak czesto ze ogladam niebo , widze cake konstelacje , gwiazdy na ogol nie migocza , a jedna potrafi migac. Niexwiem z czym to jest zwiazane , czy z tym ze jest nizej i tam jest wiekszy ,, wiatr,, i dlatego sie tak porusza ? Niexwiem.

Ponorwaz mam dziennik snow sprawdzilam - bylo to 16 luty ,,byl szaro - metalowy .ale to byl taki kolor jak nie na Ziemi , napisałam wtedy tak -,, gdy ogarnelam go mysla to statek zaczal b.szybko wirowac ( w srodku ) i zniknal ".

Dobranoc/Milego dnia .

 


From: […]

Sent: Thursday, May 02, 2019 11:58 AM

To: FN

Subject: 2 historie

 

Dzień dobry wszystkim :) Kolega namówił mnie żeby podzielić się z waszą redakcją 2 dziwnymi historiami które mi się kiedyś przydarzyły. Są one związane głownie ze snami i momentem przebudzenia.

 

Kiedyś śnił mi się sen który w moim przypadku był proroczy w jakimś sensie. Śniłam że chodzę po lesie w którym rosną grube stare drzewa a pomiędzy tymi drzewami były groby. Był to leśny cmentarz. Cały sen był czarno biały. Pod każdym drzewem stała duża butla z brązowego szkła (jakby apteczna), w tych butlach był czarny płyn/maź....jak smoła, a butli wydobywały się trujące opary. Szybko straciłam od nich wzrok i nie mogłam wydostać się z cmentarza. W końcu, gdy byłam już zrozpaczona w panice potknęłam się o coś i upadłam. Wtedy ktoś wziął mnie na ręce i poczułam że wynosi mnie z cmentarza i z lasu, wtedy już nie panikowałam ale czułam że ktoś mnie uratował i się obudziłam. Pare miesięcy później ciężko zachorowałam, co było związane z toksynami w moim organizmie, złymi nawykami żywieniowymi trwającymi przez lata i drastycznym obniżeniem odporności. Lekarze nie umieli postawić diagnozy przez rok. Okazało się że miałam zakażony patogenem brzuch, płuca, zatoki, nos, uszy....ropnie pojawiały się na ciele i widać było po mnie że resztkami sił żyję. To zaszło za daleko żeby antybiotyki dawały jakiś zauważalny efekt. Z czasem trafiłam na lekarza który przepisał właściwe leczenie naturalnymi środkami, ziołami i zmianą diety i po 5 latach leczenia mogę powiedzieć że jestem prawie zdrowa, choć cały czas muszę dbać o siebie.

 

Jakiś rok temu spałam sobie głową na klatce mojego chłopaka. W pewnej chwili nad ranem zbudził mnie ruch jego głowy (mnie zazwyczaj budzi każdy szelest bo mam bardzo czujny sen). Mój chłopak był bardzo przerażony więc od razu zaczęłam go całować i uspokajać. Potem opowiedział mi że śnił że leży w łóżku, miał wrażenie że nawet ma otwarte oczy i że tonie jest sen, bo widział że leżę mu na klatce głową i widział cały pokój w takim świetle jak było akurat. Ale w pewnym momencie poczuł że traci czucie w ciele w od stóp ku głowie pełznie po nim coś, jakby coś go spowijało. Poczuł że to coś bardzo złego, nie mógł się totalnie ruszyć ani nic powiedzieć, to coś było już blisko głowy i pełzło dalej, czuł ruch tego czegoś po sobie. Ze strachu nie wiedział co zrobić mógł jedynie ruszyć głową, więc stuknął mnie pare razy podbródkiem w górę mojej głowy i wtedy ja się obudziłam, a on w momencie odzyskał czucie w ciele i to coś co po nim pełzło zniknęło. Ja widząc jego przerażenie i wiedząc że on się byle czego nie boi, że to musiało być coś bardzo z złego, zaczęłam w duchu wyobrażać sobie same dobre rzeczy i jakby w myślach przelewać je na niego. Nie umiem tego wyjaśnić po prostu gdy sama jestem przestraszona jakimś koszmarem wyobrażam sobie kopułę z dobra nade mną i to mnie uspokaja, więc zrobiłam coś takiego jakby z myślą o nim. Możliwe że był to jakiś paraliż senny i nic nadzwyczajnego, ale pomyślałam że podzielę się tym z wami, bo słyszałam że zbieracie takie historie.

Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



I wtedy jak podałyśmy sobie dłonie doznałam dziwnej wizji...
Czw, 13 paź 2022 16:35 komentarze: brak czytany: 1083x

[...] Dzień dobry. Ostatnio sporo widuje na stronach Nautilusa artykułów o tematyce reinkarnacji. Jest to moim zdaniem bardzo ciekawy temat i pomyslalam, ze może i ja dołączę się z moim „doświadczeniem“ z tego zakresu…Stało się to w lecie, w lipcu albo w sierpniu 2007 roku, zaraz po ukończeniu moich studiów, dlatego tez dobrze pamiętam w którym roku się to wydarzyło… No wiec może od początku…. Podczas.......

czytaj dalej


[...] Dzień dobry. Ostatnio sporo widuje na stronach Nautilusa artykułów o tematyce reinkarnacji. Jest to moim zdaniem bardzo ciekawy temat i pomyslalam, ze może i ja dołączę się z moim „doświadczeniem“ z tego zakresu…

Stało się to w lecie, w lipcu albo w sierpniu 2007 roku, zaraz po ukończeniu moich studiów, dlatego tez dobrze pamiętam w którym roku się to wydarzyło… No wiec może od początku….

Podczas ostatniego roku studiów zaczęłam prace w Niemczech I musiałam co tydzień dojeżdżać (od piątku do niedzieli) na uczelnie w Polsce. Tak tez, podczas jednej z podróży do Polski, poznałam pewna znajoma, z którą później się zaprzyjaźniłam I u której w domu wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło moje spojrzenie na moje życie I utwierdziło mnie do końca w przekonaniu o istnieniu zjawiska reinkarnacji. Pomogłam owej koleżance zapisać się do Volkshochschule na naukę niemieckiego, bo miała wtedy  duże problemy z językiem, a ja juz przez jakiś czas chodziłam tam na kursy jeżyka I byłam z nich bardzo zadowolona.

Na tym kursie poznała ona dwie Polki, z którymi się później zaprzyjaźniła… Pewnego dnia zaprosiła mnie do siebie na małą imprezę, gdzie również I one miały być i gdzie miałyśmy się ze sobą zapoznać…. Nie pamiętam juz która była to godzina, ale bylo jeszcze całkiem  jasno… Po wejściu do jej mieszkania na poddaszu podeszła do mnie najpierw koleżanka - by się przywitać, a po niej Andzelika - jedna z tych poznanych przez nią dziewczyn. Wydała mi się ona na pierwszy rzut oka bardzo milą I sympatyczną osobą, dopóty, dopóki nie podałam jej reki…. W momencie gdy podałyśmy sobie dłonie, doznałam na jawie jakby jakiejś wizji.

Nie mam do dziś dnia pojęcia, czego wtedy tam doświadczyłam. Nigdy wcześniej nie doznałam czegoś takiego. Mogę to chyba jedynie przyrównać do tego, co niektórzy opisują podczas śmierci klinicznej. Opowiadają, ze w ciągu kilku sekund przeleciał im przed oczami film z całego ich życia. Tego samego wtedy I ja doświadczyłam. W ciągu kilku sekund przeleciały mi przed oczami pewne sceny z mojego życia, a właściwie to poprzednich żyć, gdzie również i ta dziewczyna była… Nie wiem, który to mógł być wiek, ale przypuszczam ze gdzieś siedemnasty, może osiemnasty… i chyba działo się to we Francji, takie przynajmniej miałam wtedy uczucie. No I było to jakieś dosyć duże miasto…

Widziałam dom w którym mieszkałam, pomalowany był na ciemno-zielony kolor i był brudny. Wszystko wydawało sie być tam zszarzale i brudne. Nikt chyba za bardzo nie dbał wtedy o czystość… Dom ten stal trochę jakby na brzegu jakiejś dużej, szerokiej rzeki, jakby na podwyższonym brzegu, zrobionym z kamieni piaskowca - murze, gdzie stały wzdłuż również i inne domy… Patrząc w gore biegu tej rzeki stał ok pół kilometra dalej w linii prostej bardzo duży most. Co dziwne, na tym moście były zbudowane domy, w których mieszkali ludzie. To było bardzo dziwne I charakterystyczne. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam. Scenę, którą wtedy widziałam, czułam i widziałam jakby to było tu i teraz…

Wracając do tej sceny…. Stałam w progu drzwi mojego domu, ubrana w długą do ziemi, szaro-brązową suknie i chyba wcześniej robiłam pranie, bo miałam podwinięte rękawy i kolo mnie stała duża, metalowa misa/wanna chyba z praniem. Z tego domu wychodziło się od razu na ulice zrobiona z kostki brukowej, po której jeździły powozy i która ciągnęła sie od tamtego mostu z budynkami, wzdłuż brzegu tej rzeki i zbudowanych przy niej domów. Zauważyłam, ze po drugiej stronie ulicy stała „ona“-Andżelika.


Wiedziałam dokładnie ze to ona, mimo ze wyglądała całkiem inaczej. Trzymała podniesiona do góry rękę, i machała demonstracyjnie sakiewka z pieniędzmi, przy tym głośno się śmiejąc. Wiedziałam, ze dostała te pieniądze za zdradę mojego męża. Przespała się z nim, żeby wyciągnąć z niego jakieś ważne informacje, za które później jej zapłacono. Wiem, ze była ona dla mnie wtedy bardzo bliską osobą, jakby przyjaciółką albo nawet siostrą…. Widziałam, jak podjeżdża pod mój dom powóz, z czymś w rodzaju wbudowanej z tylu klatki, i zabierają go do wiezienia gdzie później miał być powieszony. Ci wojskowi, czy tez tamtejsza „policja“, byli ubrani w jakieś niebiesko-czerwone mundury, i w ich kapeluszach były wpięte pióra. Pamiętam, ze biegłam za tym wozem, w którym siedział pojmany mój mąż i strasznie płakałam krzycząc ze to musi być jakaś ogromna pomyłka i by go nie zabierano.

Pamiętam również, że czułam bezsilność i nienawiść do „tamtej“ Andrzeliki. Nie potrafiłam zrozumieć jej postępowania, ale wiedziałam, ze ona to zrobiła z wyrachowania i dla pieniędzy. Po tej scenie, wszystko zaczęło się mieszać z inną sceną, chyba kolejnym wcieleniem, gdzie również ona tam występowała, tym razem w roli psychicznego kata. Po krótkiej chwili ten drugi obraz się wyklarował Tym razem scena toczyła sie w jakiejś szkole. To musiał być juz chyba 20-sty wiek. Wszystkie dzieci nosiły takie same mundurki szkolne I miałam wrażenie, ze panował tam dużo większy rygor jak dzisiaj. Miałam wtedy jakieś 8 do 10 lat.

Widziałam jak podczas prawie każdej przerwy, Andrzelika szukała mnie  z jakimiś innymi jeszcze dwiema dziewczynkami I psychicznie się nade mną znęcały. Popychały mnie, wyzywały od najgorszych idt., Robiły to zawsze tak, żeby nikt z dorosłych tego nie widział. Była ode mnie dużo większa I grubsza I przez to miała nade mną przewagę. Raz zepchnęły mnie ze schodów w szkole, gdzie cos mi się stało, ale przez to, ze się jej bałam, nie zdradziłam jej. Powiedziałam, ze przez moja nieuwagę upadlam ze schodów… Po tym się jakby ocknęłam. Nie wiem jak długo to wszystko trwało i jak ja musiałam wtedy wyglądać, ale wszyscy patrzyli na mnie jak zamurowani, a Ewelina zapytała czy wszystko w porządku. Po tym zdarzeniu nie mogłam wykrztusić z siebie ani jednego słowa, wiec kiwnęłam jej tylko głową ze tak.

Potem wyszłam w panice na korytarz pod pretekstem zostawienia tam butów, żeby z tego wszystkiego ochłonąć i nie zacząć przed wszystkimi płakać… Nie mogłam pojąć co się wtedy ze mną stało. W tamtym momencie bylo to wszystko dla mnie po prostu straszne i za dużo. Tamtego dnia nie zostałam u Eweliny długo i nikomu nie opowiedziałam o tym co zobaczyłam, nie byłam w stanie. Poza tym bałam że pomyślą, ze zwariowałam. Chciałam jak najszybciej uciec od niej z domu, i nie patrzeć w oczy tej dziewczynie. Nie wiem, czy ona wtedy tez cos zobaczyła lub poczuwała, ale myślę ze chyba tak, mogła cos poczuć, bo od tamtego spotkania nie lubiłyśmy się. To wydarzenie dało mi bardzo dużo do myślenia i z biegiem czasu udało mi się wybaczyć „tamtej“ Andzelice. Stwierdziłam, ze ta „nowa“ Andzelika pewnie nie zdaje sobie z niczego sprawy, wiec nie ma sensu żywic do kogoś żalu, skoro on o niczym nie ma zielonego pojęcia. Chciałam kiedyś do tego tematu wrócić i najpierw z Ewelina a potem z Andzelika o tym porozmawiać, ale jakoś nie mogłam, coś mnie hamowało. A w końcu nasze drogi się rozeszły. Zastanawiając się nad tym wszystkim, stwierdziłam, ze raczej nie był to przypadek ani zbieg okoliczności. Jakoś za dużo w tym wszystkim wspólnych powiązań. Po pierwsze - obie (Andzelika i ja) byłyśmy z Polski a spotkałyśmy się w Niemczech.

Po drugie - Niemcy są takie duże, a my spotkałyśmy się akurat w tym samym wielkim mieście. Po trzecie - żeby w ogóle mogło dojść do naszego spotkania, Ewelina musiała poznać na kursie języka niem. (który ja jej wskazałam i pomogłam załatwić) te obie dziewczyny. Nie wiem jaki miał być cel tego naszego spotkania wtedy, i tamtego doświadczenia. Może poprzez wybaczenie jej, uwolniłam się od niej raz na zawsze…

 [dane do wiad. FN]



[...] Witam. Tym razem pytanie czysto z tematu ciekawostki. A mianowicie muzyka. Czym jest muzyka? Z Wikipedii czytamy: Muzyka – sztuka organizacji struktur dźwiękowych w czasie. Jedna z dziedzin sztuk pięknych, która wpływa na psychikę człowieka przez dźwięki. Czy muzyka jest domeną tylko ludzką? Co do zwierząt, to to raczej tylko odgłosy. Ewentualnie śpiew ptaków i odgłosy owadów. Ponoć najstarszym instrumentem jest flet mający 35000 lat znaleziony w Ach Halley w południowych Niemczech. Czy wcześniej muzyka towarzyszyła ludziom? Pewnie tak. I tu moje pytanie: Czy były przypadki, że osoby uprowadzone ewentualnie udające się z własnej woli słyszały jakąś muzykę? Czy to będąc na statku czy to na ich planecie? I tu można by też zapytać w innym temacie niż UFO. Czy muzyka była słyszana będąc poza ciałem podczas śmierci klinicznej? Czyli będąc w tych innych światach, w których są nasi przodkowie? Każdy wie, że muzyka wpływa na ludzi i to w dużym stopniu. Do tego ma zastosowania relaksacyjne, uspakajające i lecznicze. Jest też formą zabawy. Czy tylko nam, ludziom towarzyszy w życiu muzyka? Pozdrawiam całą załogę i czytelników. Super, że powstaliście :) [...]



zwiń tekst



Przyśnił mi się zmarły dziadek
Pt, 7 paź 2022 23:13 komentarze: brak czytany: 1447x

[...]Dzień dobry, Chciałbym opisać swój dzisiejszy sen, nie wiem czy to zainteresuje fundację ale też chciałbym poznać opinię na temat tego snu. Miałem dzisiaj sen, przyśnił mi się mój dziadek to już drugi sen w którym z nim rozmawiałem i coś mówił do mnie, opisze tylko ten sen z dzisiaj (26.04.2019) Śniło mi się że byłem w jakimś domu w którym trwało zebranie rodzinne widziałem tam swojego tatę, .......

czytaj dalej


[...]Dzień dobry, Chciałbym opisać swój dzisiejszy sen, nie wiem czy to zainteresuje fundację ale też chciałbym poznać opinię na temat tego snu. Miałem dzisiaj sen, przyśnił mi się mój dziadek to już drugi sen w którym z nim rozmawiałem i coś mówił do mnie, opisze tylko ten sen z dzisiaj (26.04.2019)

Śniło mi się że byłem w jakimś domu w którym trwało zebranie rodzinne widziałem tam swojego tatę, wujka, dziadka, moją mamę i jakieś osoby których nie znam. Podszedłem do dziadka i nagle uświadomiłem sobie we śnie że on już nie żyje i zapytałem go jak umrę, dziadek odpowiedział mi będziesz miał wypadek ktoś będzie trzymał twoje usta w ręce a potem zaznasz ulgi, po chwili chciałem zapytać się czy naprawdę tak będzie on na to, że nie może mówić, zapytałem go czy widzi przyszłość a on powiedział tak i pokazał rękoma na tyle (ręce położył na stole jakoś odległość mniej więcej metra) powiedział też że usłyszę bzyczenie ale nie wiem czy to tyczyło się mojej śmierci.

Potem dziadek położył się na kanapie i znowu zapytałem o moją śmierć a on tylko kiwnął głową nie i miał w ustach makaron taki ugotowany na spaghetti i ja taki makaron też podnosiłem z ziemi (może to nic nie znaczy ale wczoraj miałem obronę pracy inżynierskiej i się stresowałem nie jadłem nic prawie cały dzień gdy wróciłem popołudniu na obiad to mama podała mi właśnie spaghetti).

Później mój sen się zmienił byłem w pokoju ze swoją dziewczyną dziadek tam wszedł i powiedział tylko bez bicia, potem znowu sen się zmienił i stałem z dziadkiem na przedpokoju w mieszkaniu rodziców, przytuliłem się do niego i powiedziałem, że mi go brakuje oraz zapytałem jak mu tam jest on odpowiedział, że dobrze i powiedział jeszcze że ciągle kombinuje jak nas tu ściągnąć. Na koniec wróciłem do tego nieznanego domu i stałem w kuchni, w tym domu jakaś awantura była o jakąś książkę ale to raczej nie jest istotne i był tam mój tata który siedział przy małym stole z dziadkiem i o czymś rozmawiali. Jak popatrzyłem w okno usłyszałem bzyczenie i zobaczyłem samochód z paką na który robotnicy wnosili nie wiem jak to nazwać konstrukcje z cegieł coś w tym stylu.

Po chwili mój wujek zaczął się wygłupiać i udawaliśmy, że boksujemy ze sobą, odwróciłem się i stał mój dziadek bardzo blisko przestraszyłem się i krzyknąłem on odszedł na przedpokój i się obudziłem. Po około 2 minutach od przebudzenia zadzwoniła do mnie dziewczyna i chwilę pogadaliśmy. Po rozłączeniu zacząłem płakać przez chwilę ale nie wiem do końca dlaczego, wspominam o tym telefonie na koniec bo miałem ustawiony budzik lecz dziadek wybudził mnie przed nim, a wchodząc na stronę fundacji zobaczyłem na górze wiadomość dziś jest: "Fakt, że budzik nie zadzwonił, zmienił już wiele ludzkich przeznaczeń."
Agatha Christie
Nie wiem czy to nie jest nadinterpretacja ale ogólnie troszkę się zaniepokoiłem szczególnie tym fragmentem o śmierci mojej, dlatego chciałbym poznać opinię fundacji o tym śnie. Ogólnie wierzę, że zmarli mogą się kontaktować z ludźmi przez sny. Już raz do mnie przyszedł dziadek we śnie i też rozmawialiśmy ale ta wiadomość jest już dość długa więc prosiłbym o jakiś komentarz do tego snu z góry dziękuję i pozdrawiam całą fundację.


Sny bez wątpienia są wykorzystywane przez duchy bliskich nam istot (które już są w krainie światła) do komunikacji z żyjącymi w świecie materii - mamy zbyt dużo dowodów na prawdziwość tej tezy. Bardzo ciekawa rzecz jest z tym budzikiem... być może właśnie przez ten sen zmienił się bieg wydarzeń na taki, gdzie niebezpieczny scenariusz został zmieniony. Tego też wykluczyć nie można.

I już na koniec - wiele osób pisze nam o tym, jak ważne są dla nich owe "cytaty" ukazujące się w serwisie na górze strony i że nie są one przypadkowe.



zwiń tekst



UFO i... kamienie?
Nie, 2 paź 2022 15:18 komentarze: brak czytany: 4023x

Dzień Dobry, znalazlam kiedyś w okolicy mojego domu dziwne kamienie. Wczoraj słuchałam na youtube archiwalnego nagrania audycji radiowej prowadzonej przez Pana Roberta Bernatowicza na temat UFO. Usłyszałam tam, że zdarza się czasami, że w miejcu pojawienia się się UFO ludzie znajdują jakieś kamienie. Dlatego, że nurtuje mnie pytanie co to są za kamienie spodziewam się, że będziecie umieli odpowiedzieć.......

czytaj dalej


Dzień Dobry, znalazlam kiedyś w okolicy mojego domu dziwne kamienie. Wczoraj słuchałam na youtube archiwalnego nagrania audycji radiowej prowadzonej przez Pana Roberta Bernatowicza na temat UFO. Usłyszałam tam, że zdarza się czasami, że w miejcu pojawienia się się UFO ludzie znajdują jakieś kamienie. Dlatego, że nurtuje mnie pytanie co to są za kamienie spodziewam się, że będziecie umieli odpowiedzieć, czy kamienie, które ja znalazłam są podobne do tych, które znalazł kotoś inny. Załaczam zdjęcie  i proszę o odpowiedź.  


Druga sprawa jest taka,  ze ostatnio ludzie obserwują wiele pojawiających się obiektów latających, które nie są znanymi do tej pory ludziom. Ja również zaobserwowałam taki "dziwny" obiekt. A wławściwie moja córka. W ubiegłym tygodniu nie pamiętam dokładnie dnia. Była godzina ok. 19.50 czyli prawie ciemno. Moja córka wyszła na taras z rolnetką żeby obserwować gwiazdy i zawołała do mnie, że na niebie widzi poruszające się światło. Wyszłam do niej i zobaczyłam na niebie poruszający się z zachodu na wschód oświetlony obiekt. Nie migał światłami, ani nie wydawał żadnbego dźwięku. Pobiegłam po aparat fotograficzny i wykonałam dwa zdjęcia. Te zdjęcia uwidaczniają obiekt z tyłu.
I jesze jedna moja onserwacja. Którejś nocy, mogło to być jakieś 2 tygodnie temu. Podeszłam do łóżka odchyliłam kołdrę, a na materacu zobaczyłam małą biało świecącą kulkę. Kulka uniosła się nieznacznie na łóżkiem i rozpłynęła się. Wielkością przypominała piłkę pimpongową. Nie wystraszyłam się, tylko zdziwiłam.
Mam w mich zbiorach zdjęcia , na których manifestują się orbsy.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i czekam na Waszą opinię.
[dane do wiad. FN] /email dostaliśmy 8 kwietnia 2019/

/poniżej zdjęcia dołączone przez czytelniczkę/




 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, April 23, 2019 8:12 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: NOL Starogard Gdański

Witam serdecznie.
Przeglądając dziś pliki na dysku mojego komputera natrafiłem na filmik, który kiedyś otrzymałem od mojego dobrego kolegi. Mieszka koło Starogardu Gdańskiego i z tamtego rejonu pochodzi to nagranie. Kolega wielokrotnie mówił mi, że w tamtej okolicy widywał niezidentyfikowane obiekty na niebie. Jeden taki obiekt udało mu się nagrać. Niestety jakość nagrania jest dosyć marna. Film pochodzi z 2013 roku i nagrywany był ówczesnym telefonem komórkowym. Film jest w 100% autentyczny. Na pewno nie był to samolot, dron itd. Kolega interesuję się tematyką UFO i ma pewne pojęcie w tym temacie. Oprócz mnie film ten widziały może raptem 3 osoby. Mimo słabej jakości myślę, że warto aby trafił na pokład Fundacji Nautilus.

Pozdrawiam całą załogę Nautilusa.
Storm78




zwiń tekst



Kilka nadzwyczajnych sytacjii jakie mi się przytrafiły.
Nie, 18 wrz 2022 08:07 komentarze: brak czytany: 4326x

[...] Witam Fundacje jeszcze raz. W zasadzie dziś w nocy wysłałem do Fundacji kilka zdjęć z obiektami w tle.Na końcu maila napisałem że opisze jeszcze parę sytuacjii jakie mi się przytrafiły. Będę pisał krótko żeby mail nie był za długi.Pierwsza sytuacja jest związana z ostatnim pożarem katedry w Paryżu. Otóż około 16.45 zadzwoniła do mnie ciotka z pytaniem czy nie skserował bym jej jakiegoś dokumentu.......

czytaj dalej


[...] Witam Fundacje jeszcze raz. W zasadzie dziś w nocy wysłałem do Fundacji kilka zdjęć z obiektami w tle.
Na końcu maila napisałem że opisze jeszcze parę sytuacjii jakie mi się przytrafiły. Będę pisał krótko żeby mail nie był za długi.

Pierwsza sytuacja jest związana z ostatnim pożarem katedry w Paryżu. Otóż około 16.45 zadzwoniła do mnie ciotka z pytaniem czy nie skserował bym jej jakiegoś dokumentu, odpowiedziałem że pewnie i za chwile podjade. Koło 17 byłem u niej wypiliśmy kawę i trochę pogadaliśmy. Mniej więcej w godzinach 17.30- 17.45 zadałem jej pytanie czy nie ma u niej w domu książek z przepowiedniami bo trochę interesuje się takimi tematami. Powiedziała że ma tylko związane z interpretacjami Nostradamusa, a ja jej na to że to jest dla mnie za ciężkie bo tam w zasadzie można to interpretować na wszelakie wydarzenia i dodałem jej że był taki człowiek w Niemczech Alois Irlmaier i on przepowiadał że będa takie czasy że Paryż kiedyś zapłonie.

Przed 18.00 byłem z powrotem w domu, później wieczorem włączyłem radio i proszę mi wierzyć ale poczułem powiew kosmosu na plecach.

Druga sytuacja jest związana z obserwacją jakiegoś olbrzymiego  światła na niebie może 13-17 lat temu. I ostantnio jak było zaćmienie księżyca zapytałem się brata czy jeszcze to pamięta, odpowiedział że tak.
A światło w jaki sposób się zachowywało było niewiarygodne. To tak jak by była ogromne energia światła z reflektrora z ziemi latała sobie jak gdyby nic po niebie.
Ale zastrzegam że powierzchnia na niebie i prędkość z jaką ta kula światła się poruszła była dla mnie niewyobrażalna. Jak miał bym to zprecyzować to światło to miało średnice około 250 do 400m było na wysokości może 3000 - 6000 m i tańczyło w okręgu może 15-25km. Pamiętam że było wtedy zupełnie cicho i wątpie w to żeby wojsko dysponowało taką technologią.

Trzecie zjawisko to jakby przypadek ,,Deja vu,, tutaj być może to tylko moja fantazja albo być może wysłuchałem wywiad z udziałem Pana Igora Witkowskiego, ale to też jest dla mnie dziwne bo ja dosłownie widziałem i miałem w głowie okładke ,,Instrukcje przebudzenia Tom 16,, a dotyczyła ona jak będzie wyglądała ludzkość po zmianach na świecie i jaką drogą cywilizacja powinna pójść. Ta informacja zaświeciłą mi się w głowie może 3-4 miesiące temu i byłem święcie przekonany że ta książka już jest w sprzedaży i jak zaczołem jej szukać to trochę się zdziwiłem. I ja sam nie wiem czy to moja wyobraźnia zadziałała czy może Pan Igor Witkowski rzeczywiście dawał  wywiad i ja zobaczyłem tą okładkę, powiem szczerze że to mi troche nie daje spokoju.

A tak wogóle to o takich dziwnych zjawiskach można pisać bez końca np:
-duszenie przez zmore,
-sen zapowiadający jakieś zdarzenie,
-pies posiadający jakiś czujnik i przeczuwający burze 2h-4h przed


Pozdrawiam jeszcze raz cała Fundacje Nautiliusa
Wszystkiego Dobrego, Zdrowych, Wesołych Świąt Wielkanocnych

Karol





zwiń tekst



Moja wizja końca
Czw, 15 wrz 2022 12:08 komentarze: brak czytany: 3374x

[...] Witam,  Jestem tym człowiekiem, który podesłał Wam ostatnio "ufologiczny" wiersz i treść snu o ukraińskim Muzeum Martyrologii Polaków. Miałem mnóstwo doświadczeń z zakresu parapsychiki, także jest z czego wybierać. Dziś jedno z nich. Stopniowo będę przesyłał, byście się oswoili trochę ze mną.     Dziś Wizja Końca. Było to około 15 lat temu. Mój mikołowski dom. Działo się to w pokoju na piętrze.......

czytaj dalej


[...] Witam,  Jestem tym człowiekiem, który podesłał Wam ostatnio "ufologiczny" wiersz i treść snu o ukraińskim Muzeum Martyrologii Polaków. Miałem mnóstwo doświadczeń z zakresu parapsychiki, także jest z czego wybierać. Dziś jedno z nich. Stopniowo będę przesyłał, byście się oswoili trochę ze mną.

     Dziś Wizja Końca. Było to około 15 lat temu. Mój mikołowski dom. Działo się to w pokoju na piętrze pod dachem, który był jednocześnie moją sypialnią i pracownią. Pora wieczorowa. Siedziałem spokojnie na łóżku. Momentalnie na wysokości sufitu ujrzałem scenę. Był to rodzaj projekcji przestrzennej. Byłem jednocześnie obserwatorem i uczestnikiem zdarzenia. Sama scena. To jakaś rozległa równina, horyzont rozciąga się hen daleko. Jest dosyć duże zachmurzenie, gęste chmury wydają się wisieć nisko nad ziemią. Nieba nie widać praktycznie. Jest tam pełno ludzi - jeden obok drugiego. Las ludzkich głów, aż po sam horyzont. Są to tylko dorosłe osoby. Odbywa się to w wymiarze niefizycznym, postaci są lekko przezroczyste.

Rozróżniam wyraźnie dwie grupy. Pierwsza z nich prezentuje się w odcieniach szarości, nawet ich ubrania takie są, ich ciała są okryte jakby osłoną energetyczną, wygląda to jak mocno napięta folia. Bariera nie dotyka ciała właściwego, jest to jakby dokładne "halo" ludzkiego kształtu. Ten energetyczny pokrowczyk nie przylega do ciała, jest tam równa na całej długości pusta przestrzeń - około 10cm. Bariera nie jest jednolita widać jakby połysk, odnoszę wrażenie że odbywa się tam jakiś dynamiczny proces. Na wysokości serca (widać wnętrze klatki piersiowej, ale bez fizycznych organów), tzn dokładnie tam, gdzie umiejscowione jest serce, mieni się śladowy punkcik bladego białego światła, jest on gdzieś "w dali", ledwo go widać. Postaci te są w większości zwrócone twarzami w lewo. Jest ich przytłaczająca większość. Na ich twarzach nie ma wyrysowanych specjalnych emocji.

Po prawej stronie tej lokacji, jakby pomiędzy tłumem, jest bardzo niewielka grupa postaci w odcieniach bieli, ich ubrania są też białe, raczej proste w kroju. Stroje też są jakby lekko przezroczyste. Ludzie ci w miejscu gdzie jest serce mają jakby jednolitą kulę światła - spokojnie zmieściła by w sobie serce właściwe - to ta objętość. Ludzie ci są radośni, rozluźnieni, uśmiechnięci. Są twarzami zwróceni w prawą stronę. Nie mają żadnej bariery energetycznej.

Po chwili w chmurach robi się prześwit. Spomiędzy niego ukazuje się połać białego światła (to dokładnie to samo światło, co w klatkach piersiowych uczestników zdarzenia, tyle że w skali makro). Światło owo to sam Stworzyciel. Jest on formą energii światła, góruje nad całym światem. Jest superinteligencją, supermądrością, emanuje niespotykaną miłością. (Człowiek śmiertelny nie jest w stanie swoją osobowością pojąc Jego potęgi, to taka ilość informacji że skończyło by się to rychłym szaleństwem.) Bóg w tamtej scenie jakby powrócił do swojego stworzenia, wydaje się prawie dotykać ziemi, normalnie czuwa dużo wyżej. "Biali" są radośni, czekali na ten moment całe życie, bezbłędnie rozpoznali swojego ojca. "Popielaci" zaś nadal pozostają niewzruszeni. Wyglądają tak, bo żyli niegodnie, dlatego ich dusza jest jakby w zaniku. Mimo to Stworzyciel ciągle ich oczekuje, wystarczy że skłonią się ku niemu obliczem. Oni jednak się wstydzą - to lęk przed tym, co powie reszta, "owczy pęd" blokuje ich chęć przyznania się do Stwórcy.

Mija dłuższa chwila, nikt z "Popielatych" nie dołącza do "Białych". Nagle z wysokości nieba opada na ziemię swoista kurtyna, wygląda jak przeogromna kotara, firana - energetyczna, półprzezroczysta bariera. Dokładnie rozdzieliła "Białych" od "Popielatych". Przez barierę nie da się już przejść. Dokładnie w sekundzie kiedy się to wydarzyło "Popielaci" jakby oprzytomnieli, zdali sobie sprawę, że na wieczność zostali odcięci od Boga. Wszyscy oni zaczęli potwornie zawodzić, szlochać, zanosić się wręcz od płaczu. Jako uczestnik obserwowałem scenę z pewnej wysokości - byłem zawieszony w powietrzu na wysokości kilkudziesięciu metrów. Tym przegranym bardzo współczułem, ale niestety im się już nie dało pomóc... To wszystko, co widziałem tamtego wieczora.

   Wniosek końcowy. Mam wrażenie, że wybrani będą mogli zachować swoje ciało - nie fizczny jego odpowiednik - na wieczność, tak samo cechy charakteru, osobowość, itp. Nie wierzę w coś takiego jak rozpuszczenie się w niebycie, lub nieosobowe zjednoczenie się z Bogiem. Wygląda na to, ze część wybrańców zostaje wytypowana za życia.

   I jeszcze w nawiązaniu do tej relacji. Umieściliście ostatnio na stronie zdjęcie czytelnika zrobione w parku (FN 23.03.2019), jest tam paw okalany jakby firanką. Skojarzyłem to ze swoją wizją i doszedłem do wniosku, że Bóg zabiera na pokład swojej specyficznej "niebiańskiej arki" wybrane stworzenia. Wygląda na to, że może tu nie chodzić o całe stada, ale pojedyncze osobniki - przecież zwierzęta też są zróżnicowane w charakterze. Następna retrospekcja, kiedyś umieściliście filmik z jakiejś egzekucji poprzez rozstrzelanie, w momencie, gdy pociski trafiają w ofiary, z ich ciał ulatują kule światła. Wydaje się to być autentyk (macie gdzieś to nagranie? bo nie mogę nigdzie znaleźć) Sam sposób żegnania się z tym światem - uważam, że może się to odbywać w różny sposób, wiele czynników na to wpływa.

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]


P.S. Dziękuję za włączenie do Projektu Messing. Mam pomysł na weryfikowanie ludzi twierdzących że posiadają nadnaturalne moce, że coś niezwykłego widzieli, itp. Po pierwsze: Weryfikacja wariografem (najlepiej rekomendowane i autoryzowane laboratorium, badający - najlepiej biegły), Po drugie: Regresja hipnotyczna, Po trzecie: Rezonans magnetyczny mózgu, z opisem neurologicznym stanu funckji, Po czwarte: Badanie psychiatryczne (najlepiej nie wspominać o niezwykłych zdolnościach, bo od razu skończy się to przyklejeniem łatki schizofrenika) Po czwarte: Badanie psychologiczne - testy osobowości, wywiad, itp. Ten pomysł sam zrealizuję ,ale to w przyszłości, bo na razie finanse mi nie pozwalają.


W załączniku zdjęcie pawia w parku:




zwiń tekst



I nagle na niebie ujrzałam twarze
Nie, 21 sie 2022 04:12 komentarze: brak czytany: 1740x

Dzień dobry. Jako półtoraroczne dziecko przeżyłam śmierć kliniczną. Oczywiście, nic świadomie nie pamiętam z tego zdarzenia, ale została we mnie ciekawość rzeczy niewytłumaczalnych, a także takie miłe poczucie, że miałam w życiu jakąś misję do wypełnienia, skoro mnie zawrócono z drogi do domu. Po prostu staram się być dobrym człowiekiem, co raz lepiej raz gorzej wychodzi. Oczywiście, nie czas tu na.......

czytaj dalej


Dzień dobry. Jako półtoraroczne dziecko przeżyłam śmierć kliniczną. Oczywiście, nic świadomie nie pamiętam z tego zdarzenia, ale została we mnie ciekawość rzeczy niewytłumaczalnych, a także takie miłe poczucie, że miałam w życiu jakąś misję do wypełnienia, skoro mnie zawrócono z drogi do domu. Po prostu staram się być dobrym człowiekiem, co raz lepiej raz gorzej wychodzi. Oczywiście, nie czas tu na autobiografię, więc podzielę się jednym z ostatnich ciekawych przeżyć, ponieważ udało mi się je udokumentować w postaci zdjęć. Gdyby nie było mi dane o nich opowiedzieć, nie udałoby się ich zrobić (tak sobie to tłumaczę).

Zakupiłam kurs audio Pani Doroty Rozmus - oczyszczanie obciążeń rodzinnych i odsluchiwałam lekcji z wielką przyjemnością. Ostatni dzień był jakby pojednaniem ze wszystkimi członkami rodu. Oni już są odciążeni, stoją przede mną i dziękują. Nagrania odsluchiwałam w samochodzie, jadąc między Norwegią (gdzie pracuję), a Szwecją (gdzie mieszkam). I nagle ujrzałam na niebie twarze. Oczy, usta. Nic dziwnego - ludzki mózg widzi twarze we wszystkim. Ale było ich kilka i były naprawdę dziwną grą światła i cienia. Pomyślałam, że fajnie byłoby to sfotografować... No, ale byłam w ruchu i nie istniała możliwość, żeby się zatrzymać.

I nagle cały ruch się zatrzymał. Zrobił się "korek", w którym staliśmy ponad 40 minut. Miałam tyle czasu, ile chciałam, żeby porobić zdjęcia. Efekt wysyłam. Ponieważ wiele osób nie widzi twarzy, zrobiłam szkic, który na nowo można skonfrontować z oryginałem. Najbardziej fascynuje mnie twarz smutnego dziecka pośrodku obrazu, ponieważ światło dzieli niebo w linii pionowej (policzek dziecka). No dobra, resztę osadzie sami.
Pozdrawiam, [dane do wiad. FN]










zwiń tekst



Nocny gość
Śr, 17 sie 2022 10:55 komentarze: brak czytany: 3020x

[...] Już kilka razy do Państwa pisywałam, m. in. w związku ze śmiercią mojej Ś.P. babci. Babcia była medium, ja również nim jestem (i moja córka). Ostatnio przydarzyłam mi się niezbyt miła historia, związana z pewnym nocnym gościem. Ale zacznę od początku. W zeszłym roku, na koniec stycznia umarła moja kochana babcia. W tym samym roku, w sierpniu zmarł mężczyzna, który pomieszkiwał u sąsiada za ścianą.......

czytaj dalej


[...] Już kilka razy do Państwa pisywałam, m. in. w związku ze śmiercią mojej Ś.P. babci. Babcia była medium, ja również nim jestem (i moja córka). Ostatnio przydarzyłam mi się niezbyt miła historia, związana z pewnym nocnym gościem. Ale zacznę od początku. W zeszłym roku, na koniec stycznia umarła moja kochana babcia. W tym samym roku, w sierpniu zmarł mężczyzna, który pomieszkiwał u sąsiada za ścianą. Sąsiad, u którego pomieszkiwał to alkoholik (nieelegancko mówiąc), nie pracujący, na rencie, opieka płaciła mu czynsz... Od pewnego czasu mieszkał u niego zmarły już mężczyzna. Jak łatwo się domyśleć - razem imprezowali do wczesnego rana. Niejednokrotnie zza ściany słychać było głośne gadanie i muzykę, a na klatce trzaskania drzwiami. Dodatkowo jeszcze odwiedzali ich inni koledzy od wódeczki - tak to niestety wyglądało z perspektywy mojej i innych sąsiadów.

Wszyscy mieszkańcy kamienicy mieli tego dość... Któregoś dnia (było to chyba w lipcu, lub czerwcu) spotkałam ich obydwu na klatce schodowej, gdy targali do domu taczkę z uzbieranym złomem. Byłam strasznie zła, za nocne odgłosy i nieelegancko głównemu "najemcy" zwróciłam uwagę, że mój mąż idzie do pracy o piątej rano, podczas, gdy oni hałasują do drugiej. A dodatkowo (przy jego lokatorze) powiedziałam, czy musi przechowywać u siebie lokalnych meneli... W sierpniu pod kamienicą stała karetka - lokator mojego sąsiada dostał zawału i umarł w mieszkaniu. Sąsiad znowu mieszkał sam, ale w październiku dostał eksmisję na wyremontowane mieszkanie socjalne w innej części miasta, a zdewastowane mieszkanie zostało wystawione na sprzedaż. No i, krótko mówiąc, kupiłam je ja z mężem ( obecnie je remontujemy). No i teraz zmierzam do właściwej części historii.

Około dwóch miesięcy temu, zaraz po transakcji kupna mieszkania, w środku nocy coś zrzuciło mi poduszkę z łóżka. Później coś hałasowało obok telewizora (mąż był na nocce w pracy). Myślałam, że to kot, ale kot spał zamknięty w pokoju u córki. Zwaliłam to na jednorazowy przypadek i poszłam dalej spać. Jakieś dwa tygodnie później (mąż miał wolne i spał ze mną w łóżku), około drugiej rano miałam strasznie nieprzyjemny sen, w którym coś zapalało i gasiło światła u mnie w domu. Przebudziłam się zlana potem, ale zobaczyłam że wszystko w porządku i poszłam dalej spać. Niecałe 20 minut później obudziły mnie kroki obok łóżka, widziałam uchylonym okiem, że idzie do kuchni, później trzaska drzwiami do łazienki, następnie pali światło w kuchni, a następnie włazi do pokoju i kładzie coś obok telewizora - myślałam że mąż....

Wkurzona, że hałasuje, widząc że stoi nad łóżkiem sięgnęłam pod poduszkę po swój telefon. Zaświeciłam go, pytając "Co łazisz i hałasujesz, kurczę?" i oświetlając go okazało się, że nikogo nad łóżkiem nie ma. Myślałam, że dostanę zawału, bo mąż CHRAPAŁ obok mnie. Wstałam, poszłam do kuchni zapaliłam światło, a po zapaleniu światła, kot śpiący na ławce w kuchni (ma różne miejsca do spania, jak się mu zachce) podniósł łebek i do mnie "miau", lekko poruszył ogonem wyrwany ze snu i pytająco patrzy na mnie, bo po co go budzę. Ale to jeszcze nic... Napiłam się wody i roztrzęsiona wzięłam kota na ręce, międzyczasie położyłam obok telewizora komórkę (zablokowaną).

Po wzięciu kota na ręce, zaczęłam go głaskać i starałam się uspokoić oraz zebrać myśli. W tym samym momencie z pokoju zaczęła grać muzyka - mój telefon włączył się sam. Tego było już za wiele- wzięłam telefon, wyłączyłam go, po czym zażyłam tabletkę na uspokojenie i poszłam spać. Rano mąż pytał co się działo, opowiedziałam mu o tym i to właściwie on zasugerował mi, że mógł nawiedzić nas zmarły współlokator byłego sąsiada. To nie koniec historii, postanowiłam działać. Poprosiłam męża, żeby zadzwonił do byłego sąsiada i zapytał, gdzie ten mężczyzna jest pochowany ( w międzyczasie okazało się, że nie był menelem, a emerytem, wyrzuconym z domu przez żonę i jako jedyny opłacał prąd byłemu sąsiadowi).

Oczywiście, były sąsiad, już z samego rana będąc w stanie "piwnym" nie potrafił wytłumaczyć dokładnie gdzie to jest... W końcu jednak powiedział o cmentarzu, przy jednym z kościołów w mieście. Po południu, po pracy najpierw pojechałam na grób mojej babci i poprosiłam ją, żeby zabrała ode mnie to coś, co przylazło w nocy, bo wiedziałam, że za drugim razem naprawdę mogę dostać jakiegoś zawału. Z grobu babci pojechałam autem pod wspomniany kościół. Okazało się, że w moim mieście są dwa kościoły o tej samej nazwie (różniącej się jedną literą). Poszukiwania na pierwszym cmentarzu spełzły na niczym (a pojechała ze mną córka i pomagała mi szukać).

Dopiero, pod drugim kościołem udało nam się znaleźć cmentarz i grób. I teraz najdziwniejsze - gdy podjechałam pod cmentarz to DOSŁOWNIE zrobił się porywisty wiatr z deszczem i miałam ogromne problemy, żeby zapalić świeczkę w zniczu. Zgasło mi chyba z 10 zapałek... Koniec końców, udało się. Pomodliłam się nad grobem i przeprosiłam za swoje słowa, oraz obiecałam, że od czasu do czasu przyjdę zapalić świeczkę. Gdy wróciłyśmy autem do domu deszcz nagle przestał padać, a wiatr przestał wiać. Było to bardzo dziwne.

Od tamtego momentu mam spokój i wczoraj byłam podziękować na grobie babci, za to że mi pomogła i zabrała tego nieproszonego gościa ode mnie. Dodatkowo jeszcze babcia często śni się mojej córeczce w chwilach dla niej trudnych (np. w szkole) i wtedy zawsze ją przytula i pociesza we śnie. Państwo czytający mogą mnie brać za niespełna rozumu, ale ja naprawdę wiem, że każdy z nas ma duszę, że umarli się nami opiekują, ale że również z tamtym światem nie ma żartów. Tak jak w tym przypadku.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Déjà vu?!
Wt, 2 sie 2022 16:44 komentarze: brak czytany: 1333x

Witam serdecznie kapitana oraz całą załogę. Jestem waszym stałym czytelnikiem od wielu już lat. Parę dni temu przydarzyła mi niecodzienna sytuacja. W godzinach popołudniowych szedłem przez miasto do kolegi w celu naprawienia komputera. W centrum miasta jest niewielki park w którym kiedyś przed wojną był cmentarz dziś jest to miejsce w zasadzie do wypoczynku. Na skraju parku kilkanaście lat temu wkopane.......

czytaj dalej


Witam serdecznie kapitana oraz całą załogę. Jestem waszym stałym czytelnikiem od wielu już lat. Parę dni temu przydarzyła mi niecodzienna sytuacja. W godzinach popołudniowych szedłem przez miasto do kolegi w celu naprawienia komputera. W centrum miasta jest niewielki park w którym kiedyś przed wojną był cmentarz dziś jest to miejsce w zasadzie do wypoczynku. Na skraju parku kilkanaście lat temu wkopane zostały tablice wraz z kamiennym obeliskiem upamiętniające wywózkę polaków na Sybir. Jest tych tablic około 15 do 20. Kiedy doszedłem do tego miejsca, stwierdziłem że tablic nie ma a zamiast obelisku leży niewielki kamień a na nim niewielka tablica pamiątkowa .

Było zupełnie pusto. Stałem tam 2 -3  minuty i zastanawiałem się co się stało wręcz byłem zły że miasto usunęło pamiątki po tamtych wydarzeniach. Myślę sobie nie jestem tu codziennie może zabrali je do renowacji. Miejsce dookoła było bardzo czyste bez trawy zagrabione. Poszedłem do kolegi. Po 2,5 – 3 h wracam tą samą drogą do domu. Kiedy dochodzę do parku myślałem że zemdleje tablice stoją tak jak stały od kilkunastu lat. Pomyślałem że może je wkopali do renowacji ale dziś specjalnie podszedłem tam jeszcze raz i nie ma śladu po wkopaniu tablic. Trawa dookoła nie naruszona nie widać żadnej świeżej ziemi. Poczułem na plecach chłodny powiew kosmosu.
Pozdrawiam
Ps. Po dzisiejszej rozmowie z kolegą dowiedziałem się że mały obelisk był tam kilkadziesiąt lat temu jak jeszcze nie było tablic,czyżbym cofnął się w czasie? Żałuje że nie zrobiłem zdjęć ale wszystko wyglądało całkiem zwyczajnie.





zwiń tekst



W tych lochach moja była dziewczyna poczuła 'dziwną obecność kogoś innego'...
Pon, 11 lip 2022 00:43 komentarze: brak czytany: 1699x

[...] Na YT znalazłem Państwa program o orbsach. Mam kilka fotek, które mogą być tymi obiektami ale nie muszą. Po krotce przedstawię historię tych zdjęć.    Zdjęcia zostały zrobione w sierpniu 2005 roku, kiedy pracowałem jako konserwator zabytków, na Twierdzy Wisłoujście w Gdańsku. Razem ze mną pracowała też moja dziewczyna (teraz już była). Według mnie miała zdolności, które są przypisywane medium.......

czytaj dalej


[...] Na YT znalazłem Państwa program o orbsach. Mam kilka fotek, które mogą być tymi obiektami ale nie muszą. Po krotce przedstawię historię tych zdjęć. 

   Zdjęcia zostały zrobione w sierpniu 2005 roku, kiedy pracowałem jako konserwator zabytków, na Twierdzy Wisłoujście w Gdańsku. Razem ze mną pracowała też moja dziewczyna (teraz już była). Według mnie miała zdolności, które są przypisywane medium. Miewała prorocze sny, które później się sprawdzały, czasami widywała różne postacie, cienie itd. Któregoś razu gdy prace konserwatorskie zbliżały się już ku końcowi, postanowiłem zabrać do pracy aparat cyfrowy i porobić foty Twierdzy od "zaplecza". W tej chwili jest tam muzeum. Ja jako pracownik miałem możliwość wejść do miejsc, gdzie zwykły turysta teraz wejść nie może. Odpaliłem moją 3,2 mega pixelową Konica Minolta Z10  i wraz z dziewczyna oraz koleżanką wyruszyliśmy obfocić Twierdzę. Pod koniec II Wojny. w Twierdzy Wisłoujście znajdował się niemiecki lazaret. W jednym z wałów na terenie, odkryto masowy grób niemieckich żołnierzy, którzy zmarli w wyniku odniesionych ran. Wycieczka przebiegała normalnie, dopóki nie weszliśmy do południowych kazamatów. W tamtym czasie nie był tam prowadzony remont i byliśmy tam w zasadzie pierwszy raz. Szliśmy tunelem prowadzącym do większej sali. Zauważyłem, że moja dziewczyna ma nietęgą minę. Nic nie mówiła tylko gnała do przodu, byle szybciej wyjść na zewnątrz. Koleżanka zachowywała się normalnie, ja też nic specjalnego nie czułem, poza wilgocią i panującym wewnątrz chłodem oraz zapachem stęchlizny. Zrobiłem zdjęcia wnętrza kazamatów i wyszliśmy na zewnątrz, gdzie świeciło piękne, letnie słońce. 

    W domu zrzuciłem zdjęcia na dysk i razem z dziewczyną zaczęliśmy je przeglądać. Na niektórych zobaczyłem te kule. W tamtym czasie słyszałem już o zjawisku nazywanym ORBS i wtedy przypomniało mi się dziwne zachowanie mojej byłej. Zapytałem ją dlaczego tak gnała do wyjścia? Odpowiedziała mi, że bardzo źle się tam czuła i doświadczyła czyjejś obecności, bynajmniej to nie byliśmy my. Twierdziła, że ktoś lub coś szło za nią i wyraźnie słyszała i czuła czyjś oddech, na swoim ramieniu. Ogarnęła ją panika i chciała jak najszybciej wyjść na zewnątrz, na słońce. Skóra mi się trochę zjeżyła po tej opowieści i nigdy więcej do tych kazamatów już nie wchodziliśmy. 

    W załączniku przesyłam wybrane zdjęcia z rzekomymi orbsami. Być może jest to wilgoć unosząca się w powietrzu a może coś innego? Może kurz? Tak czy owak, to co opowiedziała mi moja ówczesna dziewczyna, było bardzo ciekawe i na pewno autentyczne.

 Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]

/zdjęcia poniżej/











Powtarzamy cały czas: to nie są żadne "pyłki/owady" - to realne byty energetyczne i duchowe, które potrafią zachowywać się w sposób inteligentny, świadczący o tym, że mogą być to także jakieś emanacje duchów zmarłych fizycznie ludzi.



zwiń tekst



Sny i podróżnicy w czasie
Sob, 2 lip 2022 13:06 komentarze: brak czytany: 4075x

[...]Witam, Przeczytałem ostatnio u Was list "Proroczy sen". Mam pewną własną teorię na temat taki snów, ale najpierw chciałbym się podzielić z Wami moim przeżyciem.To było w latach dziewięćdziesiątych. Nie pamiętam daty, było w każdym razie ciepło. Mieszkałem wtedy w Sępólnie Krajeńskim. Na dziesiątą byłem umówiony z kolegą gdzieś w mieście. Jakoś jednak zaspałem i miałem bardzo dziwny sen. Otóż .......

czytaj dalej


[...]Witam, Przeczytałem ostatnio u Was list "Proroczy sen". Mam pewną własną teorię na temat taki snów, ale najpierw chciałbym się podzielić z Wami moim przeżyciem.

To było w latach dziewięćdziesiątych. Nie pamiętam daty, było w każdym razie ciepło. Mieszkałem wtedy w Sępólnie Krajeńskim. Na dziesiątą byłem umówiony z kolegą gdzieś w mieście. Jakoś jednak zaspałem i miałem bardzo dziwny sen. Otóż śniło mi się że prowadzę jakiś samochód, nagle uderzam w coś, tracę kontrolę nad pojazdem i tu sen się urwał.

Dziwne było w tym śnie to, że to poczułem fizycznie to uderzenie. Nawet dziś mam przed oczami pojedyncze obrazy z tego snu. Parę godzin później dowiaduję się o wypadku który miał miejsce w samym centrum. Kierujący samochodem tarpan jadąc w kierunku Więcborka po minięciu placu zwycięstwa uderzył w wysoki krawężnik na łuku drogi. Samochód podskoczył i uderzył w ścianę zabijając kobietę na miejscu. Odbił się od ściany i zaklinował po drugiej stroni ulicy pomiędzy latarnią a budynkiem.
Wszystko wydarzyło się właśnie w porze w której miałem właśnie iść tamtą drogą.
Być może coś przekręciłem, wszak minęło już sporo czasu.

https://www.google.com/maps/@53.4521583,17.5317836,3a,75y,203.88h,83.26t/data=!3m6!1e1!3m4!1sBAiIMjrArfrWefrjiCoEqw!2e0!7i13312!8i6656


 


A teraz trochę o snach i zjawisku dejavu, które uważam że są połączone. Wszystko zaczęło się gdy pierwszy raz obejrzałem "Matrixa" i odpowiedź na stwierdzenie Neo. "Chyba miałem dejavu" - "Znów coś zmieniają" dała mi dużo do myślenia.

Wniosek kiełkował lata i w końcu wydał mi się bardzo prawdopodobny. Postaram się go objaśnić najprościej jak można.

Przypadek 1.
W naszym otoczeniu pojawia się podróżnik w czasie. Nie musi nic zmieniać. Same jego pojawienie powoduje zmianę. Gdy podróżnik opuszcza nasz czas czasoprzestrzeń wokół nas wraca tak jakby do poprzednich ustawień, tak jakby podróżnika nigdy nie było. Dla nas takie zdarzenie może wywołać dejavu.

Przypadek 2.
W naszym otoczeniu pojawia się podróżnik w czasie i coś zmienia. Tutaj można rozpuścić wyobraźnię i poszukać zmian efektu motyla. W zależności od czasu przebywania podróżnika w naszym  otoczeniu, ilość zmian będzie rosnąć wykładniczo w stosunku do czasu w którym go nie ma. Podróżnik wraca, a czasoprzestrzeń musi załatać cały bałagan. Nam pozostają mgliste wspomnienia i dziwne sny.

Pozostaje nam interpretacja czy zmiany których dokonał podróżnik zaistniały w naszej rzeczywistości - wtedy dziwne sny które mieliśmy są ze świata przed zmianami dokonanymi przez podróżnika a my żyjemy w zmienionej rzeczywistości.
W przeciwnym wypadku mamy dziwne wspomnienia rzeczy, które wydarzyły się podczas gdy podróżnik coś zmieniał.

Oba warianty wydają mi się całkiem logiczne. Tłumaczą dlaczego nie ma podróżników w czasie, tłumaczą też niektóre dziwne sny. Był pewien okres że miałem mnóstwo dziwnych snów. Od normalnych odróżnia je ogromna ilość szczegółów i dziwna świadomość, a nawet pozostająca po nich tęsknota. Do dziś się zastanawiam nad dwoma zdarzeniami i nie wiem czy wydarzyły się naprawdę czy są tylko snem który pamiętam ponad dwadzieścia lat. Od dawna nie mam wrażenia dejavu, nie mam też takich snów.
W ostatnim, który miałem kilka lat temu śniła mi się jakby inwazja. Gdzieś uciekałem z żoną, na ulicach było pełno zielonych transporterów z białymi napisami UN a jakiś rosyjski żołnierz wskazywał gdzie mamy się udać.  



Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]

E-mail dotarł do FN  12 marca 2019 11:01 AM

Poniżej plan sytuacyjny przysłany przez autora historii.




zwiń tekst



Ujrzałam zarys postaci... w gałęziach akacji!
Sob, 7 maj 2022 12:24 komentarze: brak czytany: 1807x

[...] Dzień dobry, nie wiem czy to przypadek, ale dziś rano słuchałam wywiadu z szefem Waszej fundacji i pomyślałam , że to co zaobserwowałam i uwieczniłam na zdjęciu jest z zakresu Waszej tematyki. Kilka dni temu podczas codziennej gimnastyki patrzyłam w okno i ujrzałam na suchych strąkach akacji rosnącej na starym nasypie kolejowym zarysy postaci.Zaintrygowało mnie to i zrobiłam zdjęcie-odległość.......

czytaj dalej


[...] Dzień dobry, nie wiem czy to przypadek, ale dziś rano słuchałam wywiadu z szefem Waszej fundacji i pomyślałam , że to co zaobserwowałam i uwieczniłam na zdjęciu jest z zakresu Waszej tematyki. Kilka dni temu podczas codziennej gimnastyki patrzyłam w okno i ujrzałam na suchych strąkach akacji rosnącej na starym nasypie kolejowym zarysy postaci.

Zaintrygowało mnie to i zrobiłam zdjęcie-odległość jest od moich okiem jest ok.50m.dlatego zdjęcie nie jest całkiem wyraźne-ale może to o to chodzi-przy wyraźnym nie byłoby takiego efektu? Zastanawiałam się , czy to są moje złudzenia i zwidy-czy rzeczywiście są tam jakieś istoty, które być może wołają pomocy.

Ja to widzę jako: jedną osobę siedzącą na fotelu, po prawej stronie stoi dziecko a nad ich głowami jest wielka postać jakby chroniła z góry te dwie mniejsze.

Patrzą w moim kierunku.

Zupełnie niedawno  pnie drzew ułożyły mi się  w tym właśnie miejscu w wysoką na3 m postać trzymającą coś w jego lewej ręce-jakby mniejszą postać. Teraz już tego nie widzę-pojawił się ten obraz. Przesłałam to zdjęcie Panu, który jest jasnowidzem i  fotografuje przyrodę. Na zdjęciach widzi  różne istotki i duszki -odpisał mi, że to nie są zwidy i urojenia.

Napisał, że tam jest cała grupa istot, które chcą pomóc osobie , która widzi, która pyta-czyli mnie. A kilka dni temu prosiłam Ojca w niebie o pomoc-bo nagromadziło mi się tyle pracy, którą muszę wykonać w terminach, że byłam już na wyczerpaniu.

I proszę-nadeszła pomoc-w pracy jest o wiele spokojniej i już wiem, że zdążę ze wszystkim. Czy to nie piękne?
A teraz przesyłam tym istotkom ciągłe uczucie wdzięczności-za pomoc.

dziękuję,  jeśli zdjęcie będzie dla Państwa interesujące-można je opublikować.

Po powiększeniu fragmentu obraz jest naprawdę niesamowity.

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]






zwiń tekst



UFO przywołałem... myślami!
Czw, 5 maj 2022 04:49 komentarze: brak czytany: 2620x

[...] Witam. Kiedyś wyszliśmy z żoną na spacer z 4 naszych mniejszych braci czyli psami :). poszliśmy za dom przez pola, była piękna pogoda wiec postanowiliśmy ze chcemy dziś zobaczyć coś na niebie bo od 5 lat(odkąd była nasza pierwsza obserwacja) nigdy nie widzieliśmy NOLa w biały dzień. ale niestety po 2 godzinach nie udało nam się nic zaobserwować.na drugi dzień postanowiliśmy że jeszcze raz pójdziemy.......

czytaj dalej


[...] Witam. Kiedyś wyszliśmy z żoną na spacer z 4 naszych mniejszych braci czyli psami :). poszliśmy za dom przez pola, była piękna pogoda wiec postanowiliśmy ze chcemy dziś zobaczyć coś na niebie bo od 5 lat(odkąd była nasza pierwsza obserwacja) nigdy nie widzieliśmy NOLa w biały dzień. ale niestety po 2 godzinach nie udało nam się nic zaobserwować.

na drugi dzień postanowiliśmy że jeszcze raz pójdziemy na spacer. tym razem wzięliśmy też ze sobą lornetkę. po 20 minutach spaceru zauważyliśmy jak na polu są 3 bociany. i spojrzałem przez lornetkę żeby na nie popatrzeć, odleciały i wtedy podniosłem lornetkę i w tym samym momencie w którym to zobaczyłem, żona też spytała a co to takiego białego na niebie? widzisz? przez lornetkę widziałem bardzo jasne białe światło w kształcie cygara. z odległości gdzie staliśmy szacuje że miało szerokość około 10-15 metrów. stało w miejscu nieruchomo, po 10 sekundach widziałem(przez lornetkę cały czas) że cygaro przechyliło się o 45% i powoli, bardzo powoli poruszać się w lewą stronę. wtedy żona poprosiła mnie o lornetkę też chciała zobaczyć. przez 5 sekund patrzyłem na to gołym okiem, i wtedy pomyślałem... telefon! wyjmuję telefon a żona w tym momencie mówi że z jednego zrobiły się dwa spodki i lecą jeden za drugim. mija może 15 sekund i wciskam nagrywanie ale już tego nie ma. znikło. tak po prostu znikło. od razu wiedziałem ze to przez to że wyciągnąłem telefon.
6 lat temu otworzyłem tę książkę, myślami doprowadziłem do tego że widziałem z 5 innymi osobami, "foo fighters" i do tej pory pamiętam to jak dziś i od tego zaczęła sie moja fascynacja. ale potrzebowałem dowodów.
Mija czas a ja z każdym dniem bardziej wierzę że to jest prawda. teraz ja po prostu wiem że to jest prawda. to jest takie oczywiste i bardzo bardzo ważne.

3 lata temu po godzinnej medytacji widzę na swoim tarasie spektakl 3 świateł, latające trójkąty, błyski, teleportacje... i wiedziałem że nie mogę tego nagrać. podczas medytacji myślałem o wszystkim dobrych ludziach którzy mnie otaczają, wzruszających momentach które przeżyłem, jak bawię się z moimi psami ale tez o tym, ze tak zatruwamy naszą planetę i tym podobne i prosiłem o pomoc dla nas. ale też że nie będę tego nagrywał.

I dziś piszę do Was o tej obserwacji którą też przywołałem myślami. to działa. nie zawsze, ale działa. myślę że jestem pewnego rodzaju anteną, i to może przeżyć każdy. każdy z nas musi dojść do tego indywidualnie, w przeciwnym razie jako ludzkość jesteśmy straceni... przerażające prawda? co o Tym myślicie? pozdrawiam

Mieszkam we Wieczfni kościelnej niedaleko Mławy. nie ma zdjęcia tego obiektu aleprzesyłam fotkę tego miejsca i jak to wyglądało. przepraszam za talent malarski :)

[dane do wiad. FN]







zwiń tekst



UFO jak... patyczek do uszu
Wt, 3 maj 2022 18:54 komentarze: brak czytany: 2322x

[...] Witajcie! W wakacje 2016 wracałam ze sklepu do mieszkania. Było samo południe, straszny upał. Byłam już blisko celu, gdy nagle usłyszałam głośny dźwięk, do złudzenia przypominający bombowiec strategiczny z 2WŚ. Spojrzałam w niebo i zobaczyłam bardzo wysoko srebrny obiekt kształtem przypominający... patyczek do uszu. Obiekt nie poruszał się. Istnienie życia pozaziemskiego niemal od przedszkola.......

czytaj dalej


[...] Witajcie! W wakacje 2016 wracałam ze sklepu do mieszkania. Było samo południe, straszny upał. Byłam już blisko celu, gdy nagle usłyszałam głośny dźwięk, do złudzenia przypominający bombowiec strategiczny z 2WŚ. Spojrzałam w niebo i zobaczyłam bardzo wysoko srebrny obiekt kształtem przypominający... patyczek do uszu. Obiekt nie poruszał się. Istnienie życia pozaziemskiego niemal od przedszkola było dla mnie oczywistością, więc po chwili obserwacji poszłam dalej. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jakiego niemalże zaszczytu dostąpiłam, mogąc zobaczyć UFO na własne oczy. Jestem pewna, że to UFO, no bo co innego? Samolot odpada, bo nie miał skrzydeł, śmigłowce mają zupełnie inny dźwięk, więc również odpada, a drony nie latają na takich wysokościach, a już na pewno nie są aż tak głośne. Obserwacja miała miejsce w Lesznie (wielkopolskie) na ulicy Czechosłowackiej. Do wiadomości dołączam "rysunek" obiektu. Przepraszam za jego skrajną prowizoryczność, ale nie mam pojęcia jak by go wykonać lepiej.
(Zezwalam na upublicznienie tego maila, włącznie z nazwą ulicy, miasta, mojego imienia i nazwiska, itp)
Pozdrawiam!
-Dominika Adamczyk



I jeszcze jedna relacja o UFO sprzed wielu lat, która trafia do naszego działu XXI PIĘTRO.


From: [...]
Sent: Tuesday, February 19, 2019 10:50 AM
To: nautilus
Subject: Pytanie +historia o UFO

 

Witam, jestem waszym załogantem często nawet piszę i zadaję pytania jak i przesyłam zdjęcia z dziwnymi obiektami do was, tak jak i dzisiaj ale do rzeczy  . Jest to historia obserwacji obiektu w latach 2000-2005, dokładnie już nie pamiętam tego jak i szczegółów dotyczących obiektu. Pochodzę z blokowiska oddalonego od Giżycka jakieś 3 km, jest to oś. Bystry. Pamiętam że było lato bardzo ciepło, możliwe że lipiec-sierpień, dni wtedy są długie a było już ciemno więc była późna godzina, siedzieliśmy na szczycie bloku na ławce i było nas czworo, nagle jeden kolega zeskoczył z ławki krzycząc- patrzcie ufo leci, ok wszyscy zauważyliśmy dziwne światła pamiętam jedynie czerwone i białe lub żółte, ale jakoś tak chaotycznie rozstawione nie jakoś w rzędzie itp. jak to w innych historiach. Kolega skakał i machał rękoma " hej tu jesteśmy " nagle ten obiekt (jakieś 100-150 m przed nami i podobnej wysokości) z kierował jak by w naszą stronę,leciał bez żadnego dźwięku, poczułem dziwny niepokój że to nie żarty i dzieje się na serio, dodam ze od dzieciaka interesowałem się tym co dziwne jak ufo itp. Większość ciekawskich by była ta obserwacją zaciekawiona ale ja na odwrót , zamiast cieszyć się że wreszcie spełnia się to o czym gdzieś tam marzyłem byłem spanikowany i zestresowany , ale punkt kulminacyjny strachu nastąpił kiedy z obiektu dosłownie na sekundę raczej od spodu ku ziemi wystrzelił snop żółtego nieprzeniknionego światła w kształcie stożka węższy u góry rozszerzając się w dół, dokładnie jak na filmach bądź ilustracjach.

Lęk był u mnie chyba na maksa, aż uciekłem do klatki bloku i z niej spoglądałem dalej, obiekt raptem skierował się z naszej, w stronę prawą na J. Grajewko, dalej oczyszczalnia ścieków i nad J. Niegocin , gdzie jeszcze z dwa razy strzelił tym żółtym światłem po czym nam zniknął z widoku. Bardzo to przeżywaliśmy i chyba do dzisiaj, ja nawet pamiętam ze sobie to na rysowałem , ale już po tym dawno nie ma sladów , ogólnie jestem ciekawy jak to wspominają i pamiętają dwóch innych kolegów i tu PYTANIE-dlaczego dwóch a nie trzech bo było nas czworo???

Ponieważ czwarty z nas do dzisiaj wspomina i mówi że na 100% z reką na sercu nic nie widział, dla czego ? gdzieś już czytałem że jedni widzą a inni nie, czy ufo mogą to robić i jeśli tak to po co. Za odpowiedź z góry wielkie dzięki, była to moja jedyna obserwacja pewna na milion % że te obiekty istnieją, trochę się krępuję co do nazw miejscowości i jezior, ale raczej można je podać bo chyba nikt ze znajomych już nie pamięta którym to opowiadałem, a bardzo możliwe że nawet tu nie zaglądają. Pozdrawiam .


Do fenomenu "wiele osób, a tylko wybrani widzą UFO" powrócimy w oddzielnym tekście.



zwiń tekst



Wracałem z wesela, kiedy nagle na niebie zauważyłem dziwny zielony (!) punkt...
Czw, 28 kwi 2022 13:56 komentarze: brak czytany: 3383x

[...] Witam,w październiku 2018 wracałem z wesela wraz z dziewczyną i jej bratem,około godziny 3. Wesele w górach więc przekrój nieba znakomity,brak smogu,widok pełnej drogi mlecznej,bardzo piękny widok.Z racji tego, że od dzieciństwa interesowałem sie astronomią lubię patrzeć w niebo, a w tym dniu zaciekawił mnie jeden dosc specyficzny punkt. Wyglądało to jak gwiazda o silnej magnitudzie,jednakże.......

czytaj dalej


[...] Witam,w październiku 2018 wracałem z wesela wraz z dziewczyną i jej bratem,około godziny 3. Wesele w górach więc przekrój nieba znakomity,brak smogu,widok pełnej drogi mlecznej,bardzo piękny widok.

Z racji tego, że od dzieciństwa interesowałem sie astronomią lubię patrzeć w niebo, a w tym dniu zaciekawił mnie jeden dosc specyficzny punkt. Wyglądało to jak gwiazda o silnej magnitudzie,jednakże mieniła się w kolorach niebieskim,czerwonym zielonym, fioletowym. Była nieruchoma wiec kwestia sputnika odpadła.

Przyglądałem sie temu dluga chwile,gdyz wyglądalo to jak lampki choinkowe,nie potrafiłem wyjsc z podziwu i chęci uwiecznienia tego obiektu na filmie. Jednakze moj telefon nie potrafil uwiecznic obiektu wielkosci gwiazdy,gdyz maja one za slaba jasnosc,niewyczuwalną przez aparat w telefonie. Z pomoca przyszla mi lornetka,jednak ustawic lornetke pod obiektyw telefonu,wlaczyc zoom i znalezc obiekt bylo niewykonalne,jednakze zrobilem tylko serie zdjec, akurat w fazie koloru zielonego. Nie wiem co to jest,wysylam bo moze ktos spotkał sie z takim zjawiskiem. Pozdrawiam.

Ps mam w domu zdjecie wykonane lata temu,pzedstawiajace wychwycony obiekt ufo,wyglada to jak plama na niebie,ale pewnie jest to rzeczywiscie cos niewytlumaczalnego, podsylam zdjecia

[poniżej zdjęcia przysłane przez czytelnika]



/poniżej powiększenie obiektu UFO, który jest widoczny na zdjęciach/


I jeszcze zdjęcie "sprzed lat", które przysłał nasz czytelnik.



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 28
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 28

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

ONI WRACAJĄ W SNACH I DAJĄ ZNAKI... polecamy przeczytanie tekstu w dziale XXI PIĘTRO w serwisie FN .... ....

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 3 luty 2024 14:19 | Z POCZTY DO FN: [...] Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiujednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizora matka miała wykształcenie podstawowe ojczym tez pewnego dnia jesienią ojczym zobaczył swiatlo za oknem dysk poruszający sie powoli...

Dziennik Pokładowy

Sobota, 27 stycznia 2024 | Piszę datę w tytule tego wpisu w Dzienniku Pokładowym i zamiast rok 2024 napisałem 2023. Oczywiście po chwili się poprawiłem, ale ta moja pomyłka pokazała, że czas biegnie błyskawicznie. Ostatnie 4 miesiące od mojego odejścia z pracy minęły jak dosłownie 4 dni. Nie mogę w to uwierzyć, że ostatnią audycję miałem dwa miesiące temu, a ostatni wpis w Dzienniku Pokładowym zrobiłem… rok temu...

czytaj dalej

FILM FN

EMILCIN - materiał archiwalny

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.