Dziś jest:
Piątek, 9 grudnia 2022

[...] po lewej stronie od samolotu zobaczyłem ten niezidentyfikowany obiekt. Był ogromny. Wlatywały do niego mniejsze obiekty. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę!
/Brazylijski pilot Haraldo Westendorf o swoim spotkaniu z UFO 5 listopada 1996 roku/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Nagle rozległ się okrzyk 'Jest UFO!'
Śr, 9 luty 2022 06:05 komentarze: brak czytany: 2365x

Historia jest niezwykle ciekawa i zupełnie nieznana. Wszystko wydarzyło się w 1983 roku, a obiekt UFO został sfotografowany przez autora relacji. Cały opis i zdjęcia nie tylko trafi do naszego archiwum, ale także postanowiliśmy ją zaprezentować w naszym serwisach, czyli nautilus.org.pl i emilcin.comZdjęcia są zdumiewające, podobnie jak okoliczności ich wykonania. Widać wyraźnie, że zamanifestowała.......

czytaj dalej

Historia jest niezwykle ciekawa i zupełnie nieznana. Wszystko wydarzyło się w 1983 roku, a obiekt UFO został sfotografowany przez autora relacji. Cały opis i zdjęcia nie tylko trafi do naszego archiwum, ale także postanowiliśmy ją zaprezentować w naszym serwisach, czyli nautilus.org.pl i emilcin.com

Zdjęcia są zdumiewające, podobnie jak okoliczności ich wykonania. Widać wyraźnie, że zamanifestowała się tej nocy na niebie jakaś energia, która stworzyła tak efektowny obraz... Czym była ta energia? Czy ma związek z istotami, które przylatują na Ziemię czy po prostu była to energia duchowa, która postanowiła tego wieczoru zrobić taki mały pokaz? Tego dziś nie rozstrzygniemy, ale rzeczywiście historia zasługuje na to, aby trafić do bardzo ważnego katalogu FN pt: "ZDJĘCIA UFO - ZUPEŁNIE NIEWYTŁUMACZALNE".

I jedna uwaga - autor zdjęć był zdumiony, że oba kadry wykonane aparatem stereoskopowym tak się różnią. Nie potrafimy tego racjonalnie wytłumaczyć, ale rzeczywiście tak często jest, że energie duchowe wyglądają inaczej na zdjęciach wykonywanych w tym samym miejscu... niepojęte, ale tak rzeczywiście jest.


To rzadka sytuacja, kiedy UFO pojawia się w tym samym miejscu dzień po dniu. Mamy dosłownie kilka odnotowanych takich historii na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Poniżej e-mail do FN od autora zdjęcia, który całą swoją relację zamieścił w internecie.

From: Michał Kurc [adres do wiad. FN][
Sent: Wednesday, February 2, 2022 2:16 PM
To: pytania@nautilus.org.pl
Subject: UFO

 

Szanowni Państwo,

nie wiem czy ktoś z Fundacji był na mojej stronie i analizował ciekawostkę z 1983 roku uwiecznioną na zdjęciach, które wykonałem ap. stereoskopowym. Mam 73 lata i jestem fotografikiem, instruktorem fotografii od 1964 roku. Zapraszam do galerii i dziękuję za zainteresowanie się tym tematem:

http://www.fotografika-kurc.prosta.pl/inne/ufo83.html

oraz

http://www.fotografika-kurc.prosta.pl/inne/ufo/kropla_wody.html

 Byłbym wdzięczny za opinię.

 Serdecznie pozdrawiam

Michał Kurc

http://www.fotografika-kurc.prosta.pl/

 

Poniżej opis całej sytuacji ze strony autora.

Temat dziwnie odbierany - z niedowierzaniem, ale do czasu, jak się to coś ujrzy na własne oczy i uda się utrwalić fotograficznie.

 

Plener fotograficzny "Gródek '83"

 

UFO 

-     z ziemi, kosmosu i samolotu

 

Jest to pierwsza publikacja zdjęć w Internecie wykonanych przeze mnie w dniu 22.08.1983 roku o godzinie 20.52 na trasie Mołożew - Gródek nad Bugiem. 


Jak do tego doszło?


W Gródku nad Bugiem prowadziłem plener fotograficzny "Gródek`83" dla młodzieży z województwa siedleckiego. W dniu poprzedzającym wykonanie zdjęć kilku uczestników podzieliło się  ze mną tą wiadomością: "Proszę Pana widzieliśmy UFO, to było fantastyczne. Naprawdę, proszę nam uwierzyć."
Odpowiedziałem: "Kto wymyślił ten żart? Mnie na to nie nabierzecie." 
Po czym zasypywano mnie szczegółami wydarzenia i często powtarzano, "że jutro w tym samym miejscu pojawi się UFO ". Nie wierzyłem im - ale... wpadłem na pomysł, że będzie to okazja pozyskania zdjęć do wystawy poplenerowej, nie zdjęć UFO, a zakola rzeki Bug w Mołożewie. 

Po kolacji wybraliśmy się na wskazane miejsce. Wykonaliśmy kilka ciekawych zdjęć w oczekiwaniu na UFO. Nadeszła oczekiwana chwila i nic. Około godziny 20.30 powiedziałem -"wracamy". Usłyszałem - "Proszę Pana jeszcze chwilę". Powiedziałem, że możemy obserwować niebo w drodze powrotnej do Gródka. W związku z tym, że UFO miało pokazać się za naszymi plecami, jedna osoba szła tyłem obserwując niebo. 
Zmieniliśmy temat rozmowy i prawie zapomnieliśmy o UFO (nikt nie ustawił - przygotował aparatu na fotografowanie "pojazdu kosmicznego").

 
Nagle rozległ się okrzyk "Jest UFO!".


Wszyscy wykonali zwrot. Jedni obserwowali wydarzenie zapominając o fotografowaniu, inni zaczęli szukać dogodnej pozycji do fotografowania, ustawiali parametry fotografowania. 
Też byłem zaskoczony. Z jednej strony błyskawicznie zdałem sobie sprawę z ustawienia parametrów w aparacie i zastosowałem się do nich. Pozostało mi naciskać spust i przewijać film. Muszę przyznać wywarło to na mnie duże wrażenie. Po wykonaniu pierwszego zdjęcia podczas ręcznego przewijania filmu zaobserwowałem jak jestem oświetlony - oblewa mnie czerwone światło. Wykonałem jeszcze dwa zdjęcia, obserwując to dziwne zjawisko, zadając sobie pytanie czy to UFO, a może nieznane mi zjawisko atmosferyczne. Trwało to wszystko  ok. 20 sekund.

 
Po czym nastała krótka cisza.

 
"Mówiliśmy prawdę, że będzie UFO i było". Odpowiedziałem - "nie wiem co to było, może UFO, a może coś innego". Zastanawiałem się, dlaczego niektórzy byli przekonani, twierdząc "że jutro w tym samym miejscu pojawi się UFO". 


Powrót do Gródka to dzielenie się wrażeniami.

 

Zgodność była co do koloru światła, które nas oświetliło oraz do kulistego kształtu obserwowanego poruszającego się obiektu lub jego światła jakie emitował. Odległość obiektu od nas wynosiła od 300m do 500 m - może bliżej - trudno było ustalić odległość.


Zadawaliśmy sobie teraz pytanie: czy po wywołaniu,  będzie można coś zobaczyć na negatywie?

 

Wywołanie filmów i - jest! Niestety u wszystkich fotografujących wystąpiło poruszeniem aparatem w momencie wyzwolenia migawki - obraz był poruszony i to bardzo. Fotografowano na czasach 1/4 sekundy do 1 sekundy, a nawet na czasie "B" - bez statywu.

Prezentowane fotografie, które coś wnoszą - można na nich to "coś" zobaczyć zostały wykonane przeze mnie. 

 

Ciekawostką jest, że fotografowałem aparatem stereoskopowym, a to oznacza, że powinienem otrzymać na stereoparach nr 01 i nr 02 obrazy stereoskopowe - bardzo podobne, wręcz identyczne dwa obrazy - obrazy są różne - dlaczego? I tylko to mnie ciekawi.

 




 




 

Z niedowierzaniem są przyjmowane różne wieści o obiekcie pojawiającym się na niebie takich jak UFO lub jak kto woli  NOL (Niezidentyfikowany Obiekt Latający). Powyższa relacja jest prawdziwa, choć z niedowierzaniem przyjęta przeze mnie - stąd ten znak zapytania, ale z upływem czasu, moje obserwacje nieba spowodowały, że ten temat mnie zaciekawił - widziałem kolejne różne dziwne zjawiska i obiekty poruszające się po niebie. Niewiarygodne? Ale prawdziwe. Nie dysponuję zdjęciami, a szkoda - ale kto jest przygotowany na tak "bliskie spotkania"?

 

/aparat, którym były wykonane zdjęcia poniżej/




zwiń tekst



SPADAŁ OGIEŃ Z NIEBA
Pon, 7 luty 2022 10:26 komentarze: 5 czytany: 2876x

Witam Fundację. Piszę do Was po raz pierwszy, bo wydarzyła się w mojej rodzinie ciekawa rzecz. Ma siostrę, która mieszka tak jak ja we Wrocławiu, ale w innej dzielnicy. Zdarzyła się rzecz niesłychana, ale mieliśmy taki sam sen i to tej samej nocy! Miało to miejsce 12 stycznia, a raczej w nocy z 12 na 13 stycznia. Śniło mi się, że chodzę ulicami Wrocławia, a z nieba spadają rozżarzone kamienie czy .......

czytaj dalej

Witam Fundację. Piszę do Was po raz pierwszy, bo wydarzyła się w mojej rodzinie ciekawa rzecz. Ma siostrę, która mieszka tak jak ja we Wrocławiu, ale w innej dzielnicy. Zdarzyła się rzecz niesłychana, ale mieliśmy taki sam sen i to tej samej nocy! Miało to miejsce 12 stycznia, a raczej w nocy z 12 na 13 stycznia. Śniło mi się, że chodzę ulicami Wrocławia, a z nieba spadają rozżarzone kamienie czy jakieś inne płonące przedmioty. Była zaszokowana, kiedy rano po tej nocy zadzwoniła do mnie siostra, że w nocy miała koszmar, bo śniło jej się, że z nieba spada ogień. Trudno nam to do dziś wyjaśnić. Nie wydaje mi się, że to był przypadek. bardzo lubię Wasz serwis, dlatego napisałam o tym moim śnie.

Pozdrawiam załogę

[...]


From: [...]
Sent: Thursday, February 3, 2022 10:24 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Sen o przelatującej planecie w pobliżu ziemi

Witam Fundacje
Chciałbym opisać sen jaki miałem dzisiejszej nocy dokładnie z dnia 02.02.2022 na 03.02.2022 r.
Otóż stałem z kolegą ze szkoły z którym o czymś rozmawialiśmy koło mojego rodzinnego domu i nagle ujrzałem
planetę lub ciało niebieskie lecące z kierunku zachodniego na wschodni.
Planeta była ogromna może 10-12 razy większa niż księżyc gdy jest blisko ziemi.
To ciało niebieskie nadlatywało do ziemi pod kątem około 10-15%, całość przelotu mogła trwać przez około 6 sekund. Miałem wrażenie że ta planeta leci zbyt nisko i że chyba wciągnęła ją grawitacja ziemi i musi to się skończyć uderzeniem, gdy tak pomyślałem od razu się obudziłem i zacząłem notować.
Musze przyznać że ten sen zrobił na mnie ogromne wrażenie bo jeszcze tego typu nie miałem w swoim życiu, a ostatnio przez pewien czas moja głowa była zajęta zupełnie innymi rzeczami i nie potrafię sobie tego wytłumaczyć czego tego typu sen mi się przytrafił.
Dało się tam odczuć dźwięk tej planety, barwę (ciemno granatowy z szarym) oraz co najważniejsze emocje (strach i ciekawość).
Moim zdaniem jest to znak że jesteśmy krótko przed ważnym wydarzeniem na świecie.
Osobiście sobie to tłumacze że wkrótce rozpoczną się wybuchy wulkanów, tsunami lub trzęsienia ziemi (bo tak mi się jakoś tłumaczy uderzenie ciała niebieskiego w ziemie) i naprawdę sobie życzę obym nie miał racji.

Pozdrawiam całą Załogę Nautilusa
Załogant [...]

 

From: [...]
Sent: Sunday, January 30, 2022 5:02 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: wizja

 

Dzień dobry,

miałam okazję wysłuchać jednego z wywiadów Pana Roberta Bertantowicza i zachęcona, tym o czym mówi, weszłam na stronę Fundacji Nautilis. Tu zobaczyłam kolejną niespodziankę w postaci cytatu z wizji Pana Krzysztofa Jackowskiego "Przyjdzie moment, że widzę po części opustoszałą Polskę. Jest to makabryczna wizja, bo ja jej kompletnie nie rozumiem". Zobaczyłam także filmik z jego wizją. Tak się złożyło, że 25 stycznia 2022 r. po godz. 12.00 przeprowadzałam sesję hipnotyczną, gdzie osoba będąca w transie miała podobną wizję. 

Gdybyście byli Państwo zainteresowani tą wizją, poniżej przesyłam link z fragmentem sesji.

 

Link: https://youtu.be/KJJKnQqcLjs

 

Pozdrawiam,

[...]


 



[...] Przesyłam jako ciekawostke  link do podcastu z gościem który widział swoje poprzednie wcielenia  podczas NDE , także w formie zwierząt itd Opowiada także jak zobaczył swoją przyszłość  gdzie był po 50ce , i spore zmiany na Ziemi , są tam polskie napisy.

Wszystko zaczyna się od około 15 :45 , opowiada naprawde bardz ociekawie .




zwiń tekst



'Uważaj, czego sobie życzysz...' - wstrząsająca historia suni
Nie, 6 luty 2022 06:01 komentarze: 4 czytany: 2706x

Miałam w swoim życiu jednego psa – suczkę. Ojciec dostał ją od znajomego hodowcy za jakąś przysługę i od kiedy przyniósł do naszego domu stała się moim prawdziwym i chyba na tamten czas jedynym przyjacielem. Miałam niespełna dziesięć lat, byłam najstarsza z rodzeństwa, a w domu rodzice nie radzili sobie najlepiej ze swoimi problemami, więc często swoją złość i frustrację wyładowywali na nas. Tego .......

czytaj dalej

Miałam w swoim życiu jednego psa – suczkę. Ojciec dostał ją od znajomego hodowcy za jakąś przysługę i od kiedy przyniósł do naszego domu stała się moim prawdziwym i chyba na tamten czas jedynym przyjacielem. Miałam niespełna dziesięć lat, byłam najstarsza z rodzeństwa, a w domu rodzice nie radzili sobie najlepiej ze swoimi problemami, więc często swoją złość i frustrację wyładowywali na nas. Tego psa bardzo pokochałam. To była wspaniała istota, niesłychanie pogodna, oddana i na tyle wyjątkowa, że budziła zazdrość. Dziwne, bo ludzie często chcieli ją od rodziców odkupić i oferowali spore pieniądze, chociaż widzieli jak dla nas – dzieci – jest ważna.

Latem pojechaliśmy z nią do dziadków na wieś. Tam, kiedy wyjeżdżaliśmy z domu i nie mogliśmy jej zabrać, zawsze odprowadzała nas do końca ścieżki wiodącej na asfaltową drogę. Kładła się w trawie na poboczu i czekała na nasz powrót. Zawsze radośnie nas witała. Rozmawiałam z nią o wszystkim i była mi bardzo bliska. Więź między nami była niepodważalna. Czułam, że jest moja i inni tego nie kwestionowali.

Zaczęły się żniwa. Przyjechali moi kuzyni. Na polu pracowały maszyny i dzieciom nie wolno było wychodzić z domu i zbliżać się do nich. Mój piesek też był zamknięty z nami. Ja i moje rodzeństwo należeliśmy do tych bardziej subordynowanych. Moi kuzyni byli z piekła rodem, prababka mawiała o nich, że to „Antychrysty”. Myślę z perspektywy czasu, że było w tym dużo racji.
Pamiętam ten dzień jakby czas się wtedy dla mnie zatrzymał. Było wyjątkowo pięknie i pogodnie. Za oknem dojrzałe zboże oblewał ciepły blask letniego słońca. W suchym powietrzu unosił się nad kłosami pył. Dorośli krzątali się przed domem i obserwowali pracujące w polu maszyny.

Panowała cisza do czasu aż rozległ się na zewnątrz krzyk, a maszyny zatrzymały się. Babcia, przygotowująca wcześniej obiad, rzuciła wszystko i zaczęła biegać po domu, szukając kuzyna. Nie znalazłszy go, dodała w swojej głowie dwa do dwóch i wysnuła wniosek, że wszedł pod maszynę i najpewniej już nie żyje. Była barwnym i ciepłym człowiekiem, ale była też histeryczką. Straszny szok mną wstrząsnął wtedy, nie mogłam wydobyć z siebie nic więcej tylko chodząc w kółko powtarzałam „Boże, Boże...” Wszystkie kadry przesuwały mi się w zwolnionym tempie. Do teraz jestem w stanie odtworzyć ten moment, który w mojej głowie trwał bardzo długo. Patrzyłam przez okna na pole i wtedy zobaczyłam kuzyna, który z uśmiechniętą od ucha do ucha gębą płynął po tym morzu zbóż w stronę domu. Odetchnęłam

„To nie kuzyn. To tylko twój pies.” poinformowała z ulgą w tym momencie babcia, której ktoś zdążył już donieść, że kuzyn wyszedł z domu, poszedł na pole wołając za sobą moją ufną sunię i wprowadził ją wprost pod pracującą maszynę. Ogarnęła mnie czarna rozpacz. Doszła do mnie wieść, że maszyna amputowała jej nogi i że nie przeżyła. Zaczęłam wyć i błagać Boga, żeby wskrzesił mi ją. Modliłam się tak żarliwie i tak bardzo wierzyłam, że to możliwe. Nie wiedziałam, że w tym czasie dorośli uznali, że źle z nią i należy ją dobić. Wymyślili, że będzie humanitarnie ogłuszyć ją i zabić ciosami w głowę. Robili to chyba jednak bardzo nieudolnie. Bo kiedy ja się modliłam, żeby zmartwychwstała, ta biedna istota, którą tak strasznie zawiedli ludzie i nieśli ją żeby zakopać, ocknęła się. Skoro odżyła po czymś takim, zaskoczeni postanowili, dać jej szansę. A ja dowiedziałam się wtedy, że jednak żyje i zaczęłam się modlić dalej „żeby odrosły jej nogi”. Serio, wierzyłam, że i to może się wydarzyć. Babcia sprowadziła mnie do pionu, że i bez nóg może żyć, że można zamontować jej wózeczek i że może być jeszcze szczęśliwym pieskiem. Nie zabrali jej do domu.

Zrobili posłanie w stodole, żeby tam przeczekała noc. Bałam się tam pójść, ale poszłam. Była taka biedna, leżała z zamkniętymi oczami. Myślałam, że jest nieprzytomna. Podeszłam do niej na czworakach, cichutko i zwróciłam się do niej po imieniu. Podniosła głowę i spojrzała mi w oczy. Kochane, ufne, szczere biedne stworzenie. Uciekłam. Przestałam się modlić. Ta istota za dużo wycierpiała. Postanowiłam że pozwolę jej odejść.

Nigdy sobie tego nie wybaczę. Nigdy nie wybaczę, że przy niej wtedy nie zostałam. Opuściłam najbliższe mi stworzenie. I co z tego że byłam dzieckiem, i co z tego że ten sam świat który ją przyniósł tam do tych ludzi i tak potraktował, przyniósł i mnie tam, i mnie zgotował w dzieciństwie „mały holocaust”, jak go nazywam.

Obiecałam sobie wtedy, że nigdy nie będę mieć już psa. Nie miałam, nie mam i już mieć nie będę. Owszem, utrzymuję od lat zwierzęta moich siostrzeńców i lubię je z wzajemnością, ale to nie to. Dzięki temu bólowi, który odczuwam zawsze na myśl o niej, wiem, że nie mogę uciekać, muszę stawiać czoła tu i teraz i trwać do końca przy tych, którzy liczą na mnie. Piekło i niebo możemy zgotować innym my sami. Możemy być dla drugiego stworzenia czy człowieka albo aniołem, albo demonem. Wybór kim się staniemy, należy w każdej chwili do każdego z nas.

[...]


From: [...]
Sent: Friday, February 4, 2022 8:15 PM
To: Fundacja Nautilus
Subject:

 

W odniesieniu do artykułu o tym jak pies uratował swojego pana w górach.

Jak byłem nastolatkiem bardzo lubiłem zwierzęta a kiedy bawiłem się ze swoim psem po pewnym czasie wypuściłem go z tyłu za ogrodem gdzie były pola żeby sobie pobiegał a on uciekł. Ja wrzeszczałem przy rodzicach że spadł pod samochód a rodzice mnie uspokajali że pewnie nic się nie stało. Ale jak pies wrócił to był poturbowany i miał później operacje. Świadczy to o pewnej więzi.

[...]



zwiń tekst



Jestem zmęczony, pozwól mi odejść
Pt, 4 luty 2022 03:36 komentarze: brak czytany: 2740x

[historia przesłana przez naszego czytelnika z Kanady, który ma zdolność postrzegania pozazmysłowego] Bardzo serdecznie pozdrawiam zaloge Fundacji Nautilus oraz jej Czytelnikow. Dziekuje ze jestescie I dzielicie sie swoja wiedza. Bardzo mi pomogliscie zrozumiec wiele sytuacji z ktorymi mialem do czynienia. Codziennie przegladam wasza strone I zawsze pojawia sie usmiech na mojej twarzy gdy czytam nowe.......

czytaj dalej

[historia przesłana przez naszego czytelnika z Kanady, który ma zdolność postrzegania pozazmysłowego] Bardzo serdecznie pozdrawiam zaloge Fundacji Nautilus oraz jej Czytelnikow. Dziekuje ze jestescie I dzielicie sie swoja wiedza. Bardzo mi pomogliscie zrozumiec wiele sytuacji z ktorymi mialem do czynienia. Codziennie przegladam wasza strone I zawsze pojawia sie usmiech na mojej twarzy gdy czytam nowe artykuly. Milo jest widziec ze coraz wiecej osob otwiera sie na tematy ktore dla wielu z nas sa nadal malo zrozumiane. Chcialbym sie podzielic z wami dwoma doswiadczeniami z ubieglego miesiaca,

 Choroba kolegi Taty

 W ubieglym miesiacu zadzwonil do mnie kolega z informacja ze jego Tato jest ciezko chory I czy bylbym w stanie jemu pomoc. Ja mieszkam w Kanadzie a kolegi  Tato w Polsce. Stojac w korku na autostradzie zapytalem o jaka chorobe chodzi. Powiedzal mi ze jest duzy problem z jelitami .

Po przybyciu w okreslone miejsce skupilem sie nad tym starszym Panem I ujrzalem mocno zaczerwienione jelito. Ten Pan byl w szpitalu z powodu choroby Covid I w tym czasie powrocila choroba jelit. Skupilem sie nad ta osoba I wysylalem Energie Milosci bez Granic tak mocno jak moglem. Po pewnym czasie zauwazylem ze kolor uszkodzonego organu sie zmienia na mniej zapalny. Napisalem do mojego kolegi ze jest szansa na poprawe.

Nastepnego dnia wczesnym popoludniem bedac w pracy uslyszalem glos tego starszaego Pana ktory powiedzial

--POZWOL MI ODEJSC. JA JUZ JESTEM TAK ZMECZONY.—

Prosilem go aby zostal bo potrzebuje go rodzina. On nic nie odpowiedzial. Potem myslalem czy powiedziec mojemu koledze ze jego Tato chce juz odejsc. Nie chcac poglebiac jego smutku nie zrobilem tego. Wieczorem dostalem od kolegi wiadomosc ze jego Tato odszedl. Ta osoba sama chciala juz odjesc I ja pomyslalem ze nie powinienem ingerowac w jego wolna wole. Jak sie potem dowiedzialem to choroba rozprzestrzenila sie na wieksza czesc organizmu I niewiele mozna bylo juz zrobic

Jest on teraz w Lepszym Swiecie.

Slowa tego Pana  upewnily mnie  ze Energie uzdrowienia dzialaja ale czasami problem przerasta mozliwosci.

 

Wizyta na cmentarzu

 Majac wolny dzien od pracy pojechalem na dwa cmentarze aby pomyslec I przeslac dobre mysli dla tych ktorzy juz przeszli na druga strone. Poprzedniego dnia napadalo sporo sniegu I na tym duzym cmentarzu bylem sam. Po pewnym czasie po przejsciu  glebokim sniegiem dotarlem do grobu mojego znajomego Taty.

Bedac tam wysylalem tej osobie pozytywne mysli. Napomne jeszcze ze bedac w tym miejscu ponad rok temu  duch tego starszego Pana ukazal mi sie w gronie wielu innych duchow. Trwalo to chwile ale wyraznie widzialem tego Pana. Osoby stojace wokol niego byly prawie przezroczyste I bez kolorow.

Stalem przed pomnikiem I zyczylem tej osobie wszystkiego co dobre . W pewnej chwili duch tego Pana ukazal sie  naprzeciwko mnie. Wygladal prawie tak samo jak poprzednim razem z tym ze roznica byla w kolorze koszuli ktora byla koloru ciemno niebieskiego a poprzednim razem byla biala. Letnia kurtka I spodnie byly takie same. Jego siwo-biale wlosy zaczesane byly do tylu I troszeczke przydlugie. Pomyslalem sobie potem troche z usmiechem ze przydala by sie jemu wizyta u fryzjera.

 Pozdrawiam Was serdecznie

[dane do wiad. FN]

Toronto, Kanada




zwiń tekst



Nocą na kopalniach działy się różne rzeczy. Bywało, że pod ziemią można było spotkać człowieka, który zginął tam wcześniej w tragicznym wypadku
Wt, 1 luty 2022 23:50 komentarze: brak czytany: 2059x

Noc to czas odpoczynku, w kopalni jednak prac przygotowawczych, naprawy urządzeń. W latach 50. ubiegłego wieku podstawową energią do pracy maszyn i urządzeń było sprężone powietrze. Pracowaliśmy wtedy w oddziale G – 1 w rejonie „Zamkowej Góry”, szybika 3d i 4d na poz. – 100.Przekop 4 drążyło PRG (Przedsiębiorstwo Robót Górniczych). W wyrobisku tym, w tajemniczych okolicznościach, zginął górnik. Wstrzymano.......

czytaj dalej

Noc to czas odpoczynku, w kopalni jednak prac przygotowawczych, naprawy urządzeń. W latach 50. ubiegłego wieku podstawową energią do pracy maszyn i urządzeń było sprężone powietrze. Pracowaliśmy wtedy w oddziale G – 1 w rejonie „Zamkowej Góry”, szybika 3d i 4d na poz. – 100.

Przekop 4 drążyło PRG (Przedsiębiorstwo Robót Górniczych). W wyrobisku tym, w tajemniczych okolicznościach, zginął górnik. Wstrzymano drążenie, załogę wycofano. Dla nas, kopalniaków, stało się to wyrobisko magazynem materiałów. Na oddz. G – 1 pracował Franek, repatriant z Belgii, który był rurarzem.

Przedłużał, naprawiał rurociągi wodne i sprężonego powietrza. On odkrył źródło zaopatrzenia w przekopie 4.
Było to wyrobisko częściowo na spągu zalane wodą, a w końcówce zalane pod strop. W pobliżu nasz oddział miał komorę narzędziową i podziału pracy.
Miejsce oświetlone lampami elektrycznymi. Tamtej nocy Franek miał przedłużyć rurociąg, wziął klucze i poszedł na 4 przekop po rurkę. Ja z przodowym, Władkiem, omówiliśmy zakres robót i pisałem dniówki w szychtówce. Odległość od naszego „dołowego biura” do przekopu 4 to było około 60 m. Po kilkunastu minutach usłyszeliśmy, że ktoś biegnie.

Po chwili z ciemności wyłonił się Franek, bez lampy, narzędzi, wystraszony i roztrzęsiony. Milczał jak głaz. Dopiero po dłuższej chwili wydobrzał i zaczął relację.
– Poszedłem po rurkę, powiesiłem lampę na ociosie i zacząłem odkręcać śruby na złączach rur. Usłyszałem kroki i plusk, bo przekop na spągu zalany jest wodą. Nie zwracałem uwagi, ale kroki były coraz bliższe, a lampy nie było widać. Przerwałem pracę, zdjąłem lampę z ociosu i patrzę…..idzie chłop bez hełmu, bez lampy. Mówię do niego – gdzie się ... po ciemku i bez hełmu włóczysz po kopalni, a on pomaszerował dalej.

Krzyknąłem nie idź tam, bo przodek zalany wodą, a on ciągle szedł. Wziąłem lampę i poszedłem za nim, coś do niego gadając. W miejscu gdzie wyrobisko robiło się pochyłe i było zalane wodą, ten bez hełmu wszedł, zanurzając się, aż cały schował się pod wodą. Na powierzchni pozostał ślad i bańki powietrza. Wtedy mi coś puściło, lampa wyleciała mi z rąk i zacząłem biec do was.
Po ochłonięciu poszliśmy pomimo oporów Franka do miejsca zdarzenia. Na wodzie przyprószonej pyłem był ślad, lampa Franka klucze i odkręcona rura leżały na ziemi.

Nogi nam się zatrzęsły. Rano na kopalni zrobił się szum. Zaczęto liczyć załogę III zmiany, chcieli sprowadzić nurków, pompować wodę.
Nie zrobiono nic, uwierzono w nasze i Franka urojenia. A dla nas do końca, był to człowiek bez lampy i hełmu – przyszedł z zaświatów, bo może coś w przodku zostawił.
Po rury więcej Franek już nie chodził...

[...]


Więcej o dziwnych historiach w kopalniach:

https://www.nautilus.org.pl/artykuly,4266,dziwne-historie-w-polskich-kopalniach---spotkania-z-duchami.html



zwiń tekst



W 2011 obserwowałem dwie czerwone kule
Wt, 1 luty 2022 04:30 komentarze: 1 czytany: 1297x

[...]W piątek 6 listopada 2011 r. ok. godz. 19 nad parkiem miejskim w Bytomiu obserwowałem 2 czerwone kule. Jedna obniżyła się ok. 30 metrów, po czym błyskawicznie uniosła się pod lekkim kątem i zaraz błyskawicznie powróciła obniżając się o 70 m na pierwotne miejsce. (sfilmowałem). Pojechałem samochodem do parku. Koło parku jest stadion piłkarski, gdzie odbywał się mecz. Stanąłem na skraju parku i.......

czytaj dalej

[...]W piątek 6 listopada 2011 r. ok. godz. 19 nad parkiem miejskim w Bytomiu obserwowałem 2 czerwone kule. Jedna obniżyła się ok. 30 metrów, po czym błyskawicznie uniosła się pod lekkim kątem i zaraz błyskawicznie powróciła obniżając się o 70 m na pierwotne miejsce. (sfilmowałem). Pojechałem samochodem do parku. Koło parku jest stadion piłkarski, gdzie odbywał się mecz. Stanąłem na skraju parku i czekałem.

Wzdłuż alejki, tuż nad drzewami leciało bordowe UFO 2,5 x 1,5 m. Słyszałem taki szum, jakbym stał przy transformatorze wysokiego napięcia. Stałem przed lampą parkową. Ruszyłem się, aby stanąć podczas filmowania za lampą i spodek skręcił o 90 stopni oddalając się. Pojechałem do domu, znalazłem tel, do pana Zagórskiego i ok. 21 do niego zadzwoniłem. Zbył mnie mówiąc, że to lampiony. Następnego dnia o ok. 20 zobaczyłem koło 3-ch kominów elektrowni Szombierki 3 bordowe kule w trójkącie równobocznym o dł. podstawy ok. 30 m. (zrobiłem tylko zdjęcie).Górna kula zgasła. Dwie dolne zaczęły się powoli obracać, zamieniając się miejscami. Tak, jak 2 końcówki kija obracają się na swojej osi. Po czym zgasła 2 i ok. 10 sekund póżniej 3 kula. Teraz najciekawsze. 

Z internetu dowiedziałem się parę miesięcy później o dziwnych dźwiękach w 2-ch miejscach w Bytomiu. To były te same miejsca. Obliczyłem, że były słyszane po 104 dniach po mojej obserwacji. Pozdrawiam. [...] (58 l.)

 


From: [...]
Sent: Monday, January 31, 2022 10:17 PM
To: FN
Subject: Historia z grudnia 2021r.

 Witam chcial bym opisać historie która przytrafiła mi się całkiem niedawno.

 W grudniu zeszłego roku kilka dni przed świętami bodajże 2 dni przed świętami o godzinie 18:30 leżałem na łóżku i oglądałem youtube. W trakcie tego oglądania zacząłem słyszeć dzwiek samolotu. Pomyślałem sobie dziewięk jak dźwięk samolot zaraz przeleci... Otóż stało się dokładnie odwrotnie dźwięk ten z minuty na minutę stawał się głośniejszy (nie raz słyszałem przelatujący samolot taki dźwięk trwa chwilę i znika ) ten dźwięk trwał dobre 15 minut stawał się coraz głośniejszy. Po dłuższym czasie oglądania spostrzegłem dopiero że ten dźwięk przeszkadza mi w oglądaniu był to dzwiek silników odrzutowych. Stwierdziłem że przerwę oglądanie i zobaczę przez okno co to tak huczy.

Był grudzień godzina Ok.18 u mnie we wsi jest wtedy tak ciemno że nie widać nic tylko jedna latarnie. No i wyjrzałem przez to okno i nad lasem który jest może z 50m od tego okna widziałem 6 świateł (kól ognia) światła te były ciepłego koloru nie było to światło żarówki bardziej jak by od ognia.Światła te były ustawione w charakterystycznej konfiguracji jak dwa przeciwległe boki rąbu (te które są pod kątem) po 3 światła na każdą że stron. Kiedy zacząłem na nie patrzeć światła zaczęły gasąć zaczynając od prawego górnego do dołu potem lewa stroną też od górnego do dołu. Światła te nie gasły że tak powiem na klik odrazu one tak jak by stopniowo wygasały stojąc cały czas nieruchomo w jednym miejscu z każdym wygasaniem zmniejszał się też dzwiek który słyszałem tych silników odrzutowych.

Coś jak by się oddalały całe to gasniecie trwało może z 5 minut zawołałem moja żonę nie zdążyła tego zobaczyć (bo stałem jak wryty przyklejony do szyby i nie wierzyłem w to co się dzieje) ale twierdzi że też słyszała ten dźwięk jak znikał. Od tamtego czasu szukam odpowiedzi co to było nie mogę tego porównać do niczego z czym dotychczas się spotkałem. Postanowiłem poszukać kogoś kto zajmuje się takimi rzeczami byc może moja historia do czegoś się przyda. Bardzo chciał bym rozwikłać ten temat bo nie daje mi spokoju.

 Wszystko miało miejsce w miejscowości Imielno 20km od Gniezna w Wielkopolsce 

 Pozdrawiam 

[...]



zwiń tekst



SNY O WOJNIE Z ROSJĄ - CIĄG DALSZY
Pon, 31 sty 2022 06:33 komentarze: 5 czytany: 2851x

[...] Dzień Dobry. Przeczytałem w dziale XXI piętro o snach na temat wojny z Rosją. Ja również chciałem podzielić się z wami moimi snami w tym temacie. Kilkanaście lat temu miałem sen. Jeden z tych, które długo się pamięta. W tym śnie miałem już ponad 40 lat. (Teraz mam 43 lata). Śniło mi się że jestem we Wrocławiu. Był bardzo mglisty poranek. Ulice były puste. Panowała cisza. W powietrzu czuć było.......

czytaj dalej

[...] Dzień Dobry. Przeczytałem w dziale XXI piętro o snach na temat wojny z Rosją. Ja również chciałem podzielić się z wami moimi snami w tym temacie. Kilkanaście lat temu miałem sen. Jeden z tych, które długo się pamięta. W tym śnie miałem już ponad 40 lat. (Teraz mam 43 lata). Śniło mi się że jestem we Wrocławiu. Był bardzo mglisty poranek. Ulice były puste. Panowała cisza. W powietrzu czuć było napięcie. Miałem poczucie/wiedziałem, że wszyscy czekają na wkroczenie Rosjan. Wojska rosyjskiego Ludzie siedzieli chyba w domach i czekali.

Wiadomo była że lada chwila to się stanie.. Jeszcze tego samego dnia...   Kilka miesięcy temu, gdy jeszcze nikt o takim konflikcie nie mówił, ten sen wrócił do mnie w trochę innej formie... Tym razem byłem w Poznaniu. Był słoneczny wiosenny dzień. Wyglądało to na kwiecień/maj. Widziałem jak żołnierze rozstawiają działo przeciwpancerne przygotowując się na atak rosyjskich wojsk. jeszcze ich nie było, ale wiadomo było że są niedaleko. Była to jakaś zielona część miasta/park. Działo było na jakimś dużym szarym budynku z płaskim dachem. Z tego budynku rozciągał się widok na wschód od miasta..Mam takie odczucie, że ten drugi sen miał związek  z tym pierwszym, że to już teraz....

  I jeszcze jedno dziwne zdarzenie.. W 2018 roku wyszedłem z pokoju i zamknąłem go na klucz. Gdy wróciłem zastałem grający telewizor, który był na pewno wyłączony gdy wychodziłem. Był włączony na kanale, którego zwykle nie oglądałem. I pierwsze słowa jakie usłyszałem wchodząc do pokoju brzmiały "Armagedon, Chińczyki zaatakują świat".. Był to fragment serialu.A mi aż ciarki przeszły.  Rok później zaczęła się w Chinach epidemia Covid -19. Jednak czy to na pewno  o epidemię chodziło ?
                                                             Pozdrawiam całą załogę
                                                                             [...]
    


[...] Witam. Miałam bardzo dziwny sen 28 stycznia. Śniło mi się, jak ulicami Warszawy przemieszczają się kolumny wojska. Sen był realistyczny, po obudzeniu wiedziałam, że coś takiego się wydarzy. To nie była defilada, ale jakieś przemieszczanie się wojsk. Chciałam Wam to opisać, bo może to jest ważne. [...]



zwiń tekst



JA TEŻ WIDZIAŁAM UFO!
Nie, 30 sty 2022 11:19 komentarze: 3 czytany: 1830x

Witam , historia którą Państwu opiszę zdarzyła się około 1982 roku. Miałam wtedy 12 lat i  spotkałam się z ufo .Opisując to brzmi jak  coś fantastyka,  ale to się wydarzyło.  Będąc z bratem w miejscu starych popegerowskich terenów   wówczas  tętniącym życiem.  Na tych terenach była hodowla bydła.To było w okolicach wieczoru,  nagle   pojawił się  latający.......

czytaj dalej

Witam , historia którą Państwu opiszę zdarzyła się około 1982 roku. Miałam wtedy 12 lat i  spotkałam się z ufo .Opisując to brzmi jak  coś fantastyka,  ale to się wydarzyło.  Będąc z bratem w miejscu starych popegerowskich terenów   wówczas  tętniącym życiem.  Na tych terenach była hodowla bydła.

To było w okolicach wieczoru,  nagle   pojawił się  latający spodek! UFO miało kształt owalny, był nieruchomo w powietrzu na wysokości   10 metrów. Pod spodem świecił jakimś światłem. 

Nie  wykonywał  żadnych  ruchów. Miałem wrażenie,, że nas obserwował. Po chwili odleciał  - całe wydarzenie  trwało   najwyżej  kilka minut   , nie uciekaliśmy i nie baliśmy się - byliśmy jakby sparaliżowani. UFO unosiło się w powietrzu.  Po powrocie do domu  brat zakazał o tym mówić mamie . Obecnie mam 50 lat   miejsce miało .zdarzenie   dolnośląskie   Olszyna  Lubańska  ale mam to w pamięci.

[...]



From: [...]
Sent: Sunday, January 30, 2022 11:37 AM
To: FN
Subject: Kula w sypialni

Witam

Chciałam podzielić  się pewnym zdarzeniem.  Latem 2019 byłam sama w sypialni, gdyż maz wyjechał, miałam sen ( sny nam co noc) ale ten sen, nagle się urwał, tak jakby uciął, niewidzialne ściana go przerwała w trakcie. Obudziłam się, myslalam, że dziwne to jest, usiadłam na łóżku i zobaczyłam kulę na wysokości głowy, około 40 cm ode mnie. Patrzyłam na nią kilka sekund , była jasna ( ciemno było w pokoju) wypełniona jakby błoną, ale przezroczysta w środku, wielkości może głowy. Nie odczuwałam strachu, a nawet spokój. Do tej pory mam tę kule przed oczami, chciałam zapytać co to mogło być, czym była ta kula.

Pozdrawiam serdecznie
[...]


Witamy,
Dziękujemy za opis. Czym jest ta kula? To byt energetyczny, duch jak kto woli… Są hipotezy, że to są duchy osób zmarłych, ale naszym zdaniem to są jakieś energetyczne istoty.  W większości wypadków są niewidoczne gołym okiem, a wychodzą dopiero na zdjęciach. Jeśli Pani widziała tę kulę, to ogromna rzadkość. I ten  byt wyraźnie chciał, aby Pani go zobaczyła.
Pozdrawiamy
FN

Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2021 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.



 



zwiń tekst



To Europa, Polska... już niedługo, już niedługo.
Sob, 29 sty 2022 07:33 komentarze: 5 czytany: 3071x

[email z 28 stycznia 2022] Szanowny Kapitanie i Załogo, Kłania się nisko Wasz stały czytelnik z Krakowa. Kilka razy podrzucałem Wam w przeszłości maile (dosyć dawno, jakieś 10-13 lat wstecz), które z resztą opublikowaliście na stronie FN, z opisem moich snów, które zdecydowanie mogę zaliczyć do tych niezwykłych. Co jakiś czas miewam sny, co do których mam pewność po przebudzeniu, że będą mieć istotne.......

czytaj dalej

[email z 28 stycznia 2022] Szanowny Kapitanie i Załogo, Kłania się nisko Wasz stały czytelnik z Krakowa. Kilka razy podrzucałem Wam w przeszłości maile (dosyć dawno, jakieś 10-13 lat wstecz), które z resztą opublikowaliście na stronie FN, z opisem moich snów, które zdecydowanie mogę zaliczyć do tych niezwykłych. Co jakiś czas miewam sny, co do których mam pewność po przebudzeniu, że będą mieć istotne znaczenie dla mojej osoby, moich bliskich, przyjaciół czy świata wokół mnie.

Najczęściej nie mylę się. Kilka miesięcy temu, miałem krótką migawkę wśród marzeń sennych, w której pojawiłem się na pustyni, na której było widać, twardą jak skała, spierzchniętą, suchą, spękaną ziemię, suche drzewa, czarne konary i gałęzie drzew bez liści, momentami kępki, suchej, wyschniętej na wiór, zżółkłej trawy i gorący, suchy wiatr smagający twarz. Zero zabudowań, dróg itd. Koło mnie stał nieznajomy, ubrany jak na co dzień człowiek, który zagaił ze mną rozmowę, wyrażając zdziwienie i przerażenie, że przecież w tym miejscu, w którym stoimy, było zawsze pięknie, zielono. I nagle w moim umyśle pojawił się głos, czy rodzaj poczucia brzmiący mniej więcej "To Europa, Polska już niedługo, już niedługo..."

Powiem szczerze trochę przerażające, obudziłem się mocno przygnębiony tym co zobaczyłem, było to niezwykle realistyczne... 

 W ostatnich tygodniach - końcówka 2021 i styczeń 2022 pojawiają się sny, co do których mam to znane mi poczucie, że coś znaczą i są ważne, niektóre z nich są nie lada łamigłówkami, nad których znaczeniem cały czas się zastanawiam, ale dotyczą one bardziej mojego życia prywatnego.

Około połowy stycznia 2022 miałem dziwny sen, w którym śniło mi się, że pojawiła się jakaś mega ciekawa perspektywa zadań służbowych, co poskutkowało, że zostałem z własnej inicjatywy przeniesiony do innego (nie istniejącego z resztą w rzeczywistości) działu u mnie w firmie. Firma działa wyłącznie na rynku polskim, ale we śnie jakimś dziwnym trafem miała filię w czeskiej Pradze, do której zostałem wysłany, w celu... jej ewakuacji i zabezpieczenia oraz przetransportowania do Polski naszych ludzi z rodzinami oraz mienia firmowego, gdyż jak otrzymywaliśmy w komunikatach, armia rosyjska grozi uderzeniem na Słowację i Czechy od strony Ukrainy i Praga jest zagrożona, wszystkie firmy zagraniczne, obsady ambasad i konsulatów, obcokrajowcy przebywający w Pradze uciekają z miasta, zagrożenie jest realne i jeśli nie dni, to już godziny dzielą od uderzenia Rosjan.

Ja wiem, że sen mógł się urodzić w moim umyśle skutkiem napięcia i co raz groźniej wyglądającej sytuacji geopolitycznej na świecie, ale jednak sen dosyć dziwny i oby nie znaczył nic militarnego

dla przyszłości Europy.

 Jeśli chcecie opublikować materiał to jak najbardziej tak, ale prośba aby moje dane pozostały do wiadomości Redakcji.

Z pozdrowieniem dla całego zespołu FN,

[...]

Kraków



Poniżej list do Krzysztofa Jackowskiego

---------- Forwarded message ---------
From: [...]
Date: Tue, 23 Nov 2021 at 03:36
Subject: [...]
To:

 

Witam panie Krzysztofie 

 

Mam nadzieje, ze moja wiadomosc przebije sie przez morze innych, oraz,  ze znajdzie pan chwile na przeczytanie ponizszego i moze na odpowiedz.  Mieszkam w UK (Wielka Brytania) od 2011 roku.  Mam zone i dwoje dzieci. Przyzwoita prace. 

 Odziedziczylem po mojej mamie zdolnosc snow przepowiadajacych przyszlosc, przeczucia itd. Na koncu tego listu podam dwa przyklady sprawdzonych, potwierdzonych przez swiadkow.  Jakos dwa - trzy lata temu, mialem jednak sen, ktory byl tego typu, czulem  ze jest znaczacy i przesyla wiadomosc. Jednakze jest o inwazji UFO :) 

I to wlasnie sprawia, ze mam z tym problem. Moje sny czasem nie sa doslowne i trzeba je zinterpretowac, dopasowac.  Czasem chodzi tylko o charakter sprawy a nie srodki, ktore byly pokazane.  I wlasnie tego typu problem mam w tym wypadku. 

Moj sen: 

Stalem na podworku otoczonym budynkami w ksztalcie litery U, byl tam plac zabaw i kilka drzew, bylo juz ciemno ale wciaz byli tam ludzie i nawet dzieci, czyli nie bylo to w nocy lecz pod wieczor, 

Nagle zobaczylismy na niebie klucze lecacych pojazdow, nie byly to ziemskie samoloty, tylko cos w ksztalcie bumerangow, ktore obracaly sie w plaszyznie poziomej i lekko, srebrzyscie swiecily. 

Nagle kilka odzielilo sie od reszty, znizylo na nasza okolice, a jeden zawisl nad nami i zaczal chwytac ludzi niewidzialna moca. 

Zobaczylem drzwi w budynku i zaczalem uciekac w ich kierunku, gdy juz w nie wpadalem, poczulem unieruchamiajaca mnie moc, natychmiast nawiazalem mentalny kontakt z agresorami, byla to zimna i wyrachowana jazn, zasugerowalem im, ze gdyby mnie oszczedzili, moge byc dla nich lacznikiem z ludzmi, aby przekazywac ich wiadomosci. 

 

Ten sen wydaje sie niedorzeczny i smieszny, jednakze wiem, ze cos znaczyl, jak kilka moich poprzednich, ktore sie sprawdzily.  Moze byc, ze tu chodzilo nie o UFO tylko o jakies Sily ubezwlasnowolniajace spoleczenstwo. 

Z tad moja prosba, czy mial pan jakies przeczucia zwiazane z UFO?  Wiem, ze takich spraw, nie poruszy pan na You Tube, dlatego pytam w prywatnej wiadomosci.  

Dwa sny, ktore byly oficjalnie potwierdzone przez swiadkow zanim sie sprawy wydarzyly:  Jeden dotyczyl wielkiej powodzi w Polsce w latach 90-tych. trzy dni przed. Ostatni niedawno, atak terrorystyczny samochodzem w UK kolo Westminster, miesiac przed. 

 W pierwszym, snily mi sie trumny, ktore lezaly w podmoklym rowie, jedna miala szybke na wysokosci twarzy nieboszczyka, zajrzalem tam i zobaczylem pecherzyk powietrza lub gazu, wydobywajacy sie z ust, to znaczylo, ze trumna jest pelna wody. 

Trzy dni pozniej pokazano w telewizji jak wezbrana rzeka podmyla brzeg, na ktorym byl cmentarz i trumny wpadaly do wody... 

 

Sen o ataku w UK: 

Szedlem kolo budynkow Westminster w Londynie po chodniku kolo masywnych barier, strzegacych dostepu dla pojazdow. Po drugiej stronie tych barier, szedl mezczyzna z obnazona gorna czescia ciala do pasa i niosl na reku moja corke. 

Nagle zza zakretu wyjechal pojazd, ktory wygladal jak rzeczna barka ale byl na kolach i bardzo szybko jechal, udezyl w bariere, wlasnie tam gdzie byl ten mezczyzna z moja corka. Podbieglem i zobaczylem, ze oboje sa martwi! 

Opowiedzialem ten sen koledze z pracy i zaznaczylem, ze to wazne. Zastanawialem sie nawet, czy nie powiadomic wladz, ale doszedlem do wniosku, ze raczej wysla mnie do lekarza. Rowno miesiac pozniej, nastapil atak terrorystyczny.  Napastnik jechal samochodem przez most nad Tamiza, zakrecil do Westminster, wysiadl z auta i zabil nozem policjanta.  Wszystko sie w moim snie zgadza! 

Pojazd wygladajacy jak barka - poniewaz przyjechal od strony wody. Mezczyzna bez ubrania do pasa, tam byl ugodzony nozem, oraz lezacy niezywy. 



zwiń tekst



SNY ZE ZMARŁĄ BABCIĄ - część druga
Czw, 27 sty 2022 05:52 komentarze: 1 czytany: 2252x

[e-mail dostaliśmy 26 stycznia 2022] Dobry wieczór, Piszę  w temacie dotyczącym snów z moją zmarłą babcią. Pisałem już na ten temat wiadomość opisującą cztery sny, która została opublikowana na łamach Państwa serwisu w dniu 23 kwietnia 2020 r. pod tytułem "Sny ze zmarłą babcią". Obecnie chciałbym przedstawić kolejne dwa sny, które miały miejsce w 2021 r. W dniu 14.06.2021 r. po ponad roku przerwy.......

czytaj dalej

[e-mail dostaliśmy 26 stycznia 2022] Dobry wieczór, Piszę  w temacie dotyczącym snów z moją zmarłą babcią. Pisałem już na ten temat wiadomość opisującą cztery sny, która została opublikowana na łamach Państwa serwisu w dniu 23 kwietnia 2020 r. pod tytułem "Sny ze zmarłą babcią".

Obecnie chciałbym przedstawić kolejne dwa sny, które miały miejsce w 2021 r.

W dniu 14.06.2021 r. po ponad roku przerwy miałem nad ranem sen, w którym przyśniła mi się moja zmarła babcia. Sen rozpoczął się w ten sposób, że podchodzę do drzwi, otwieram je i wchodzę na stołówkę hotelową OSiR (dawny Ośrodek Sportu i Rekreacji). Jako nastolatek stołowałem się z rodziną na tej stołówce na początku lat 90-tych XX w. i we śnie również mniej więcej tak to wyglądało jeżeli chodzi o wnętrze pomieszczenia. We śnie byłem już jednak dorosły zgodnie z obecnym rzeczywistym wiekiem. Na stołówkę wszedłem sam aby zjeść obiad. Ku mojemu zdziwieniu sala była pusta.

Nie było ani jednej osoby. Siadłem przy jednym ze stolików, zjadłem i zacząłem kierować się do drzwi wyjściowych. Cały czas czułem się trochę nieswojo, jakiś niepokój. Gdy zbliżałem się już do drzwi to nagle okazało się, że towarzyszy mi kilku moich znajomych choć wcześniej ich nie było. Nie zdziwiło mnie to jednak. Przepuściłem ich aby pierwsi wyszli ze stołówki i gdy jako ostatni byłem już przy drzwiach nagle kątem oka spostrzegłem, że chociaż sala była pusta to ktoś siedzi około 3 metrów za mną przy pobliskim stoliku. Odwróciłem się i widzę, że na krześle na wprost mnie siedzi moja babcia ale jest skulona do tego stopnia, że ręce i twarz ma opartą na swoich udach i widać jedynie jej włosy na głowie. Zatem twarz była całkowicie niewidoczna, ale wiedziałem, że to moja babcia. Cały czas była w bezruchu.

W pewnym momencie usłyszałem jej głos i wypowiedziała tylko jedno zdanie: "Jak widzę co Cię czeka to pękam w pół". W tym samym momencie zwróciłem uwagę, że babci cały czas ktoś/coś towarzyszy jako bardzo rozmazana postać stojąca lekko z tyłu przy jej lewym boku. Babcia i cały sen był bardzo wyraźny, a ta postać była półprzeźroczysta i rozmazana do tego stopnia, że dało się rozróżnić tylko jej kontury. Wyglądało to trochę tak jakby ta postać pilnowała lub nadzorowała babcię. Po usłyszeniu wspomnianego zdania nic nie odpowiedziałem tylko zacząłem wychodzić ze stołówki i się obudziłem. Szczerze mówiąc ten sen trochę mnie wystraszył bo przecież ostrzeżenia zmarłych lub ich zapowiedzi przyszłych zdarzeń to dość realny proceder, który wielokrotnie był opisywany na łamach FN.

Mimo, że we śnie nie padły jakieś konkretne doprecyzowania o co chodzi to zwrot "jak widzę co Cię czeka to pękam w pół" raczej nie oznacza nic dobrego. To co jeszcze we śnie zwróciło moją uwagę to odczucie, że wypowiedź babci raczej nie dotyczy tego, że coś mi lub bliskim się konkretnie stanie lecz okoliczności jakby zdarzeń w jakich przyjdzie nam żyć/funkcjonować. Byłem trochę poddenerwowany całym zajściem i po obudzeniu opowiedziałem żonie o całym zdarzeniu, a potem jeszcze zadzwoniłem z tą informacją do rodziców i brata informując wszystkich na wszelki wypadek, że jeżeli coś mi się stanie w niedługim czasie to niech nie rozpaczają bo tak miało być i nic tego nie jest w stanie zmienić. Przez parę dni ten sen siedział mi w głowie i burzył spokój. Minęło ponad pół roku i Bogu dziękować wszystko jest OK, a nawet są ciekawe perspektywy poprawy losu. Natomiast bacznie obserwuję sytuację geopolityczną na świecie, a szczególnie poczynania Białorusi i Rosji oraz lewacki totalitaryzm, który obezwładnia i prowadzi Unię Europejską do upadku.

Być może to są zapowiedzi tego co nas wszystkich czeka w jakiejś zbytnio nieodległej przyszłości i tego dotyczyło ostrzeżenie. W całej tej sprawie moją uwagę zwrócił w czasie snu jeszcze jeden szczegół. W przeciwieństwie do wcześniejszych czterech snów tym razem choć wiedziałem, że śni mi się moja babcia to nie była ona do końca taka sama jak w rzeczywistości. Zwróciłem uwagę, że ma inne włosy, ubranie i ogólnie odczucie, że nie wszystko jest tak jak powinno być. Ta towarzysząca jej postać też nie do końca pasowała do całej sytuacji. Nie wiem co to miałoby oznaczać. Zastanawiałem się już po obudzeniu, czy czasami babcia nie była pod wpływem tego bytu lub czy ktoś/coś nie podszywało się pod nią. Ogólnie rzecz biorąc sen odebrałem jako coś mało przyjemnego.

W dniu 30.12.2021 r. miałem kolejny sen. Byłem z rodziną w odwiedzinach u teściów i mocno po północy siedząc w kuchni na wersalce przy stole z komputerem zasnąłem w pozycji siedzącej. Sen rozpoczął się od momentu, gdy jestem w kuchni babci i wchodzę do jej pokoju. Wszystko wygląda tak jak w rzeczywistości, również wygląd i ubiór babci. W momencie wejścia do pokoju spostrzegam, że od razu po prawej stronie przy drzwiach na rozłożonej wersalce siedzi babcia. Styl siedzenia raczej przypominał nastolatka, bo na jednej podwiniętej nodze babcia siedziała, a kolano drugiej miała mniej więcej pod brodą. Minąłem wersalkę i wszedłem głębiej w pokój nie zwracając więcej uwagi na babcię. W tym momencie jakby cofam się do pozycji wyjściowej i znowu jestem w kuchni kierując się do tego samego pokoju.

Tak jakby drugi raz rozgrywała się ta sama scena, "drugie podejście". Zatem ponownie wchodzę do pokoju, tak jak poprzednio zauważam po prawej stronie siedzącą na rozłożonej wersalce babcię. Różnica polega jednak na tym, że wchodzę w trakcie jakiejś ożywionej dyskusji, w której uczestniczy babcia oraz siedząca na krzesłach przy stole znajoma starsza osoba spoza rodziny oraz jeszcze ktoś z rodziny (obie osoby żyjące). Gdy tylko wchodzę do tego pokoju znajoma starsza osoba zwraca się do mnie zawadiacko czy już zrobiłem zdjęcie. Widzi moją konsternację, że nie wiem o co chodzi więc przypomina mi, że przecież miałem zrobić od dołu fotografię żyrandola, który jest w tym pokoju. Nie miałem pojęcia po co miałbym to robić ale odpowiedziałem zbywając temat, że potem zrobię tę fotkę. Tym razem zdawałem sobie sprawę, że babcia nie żyje, ale jednocześnie nie dziwił mnie fakt, że widzę ją żywą jak rozmawia ze wspomnianymi osobami. Był włączony telewizor więc niewykluczone, że rozmawiali na jakiś temat związany z tym co było aktualnie w TV. Cały czas miałem jednak w głowie myśl, że babcia nie żyje. Czułem z tego powodu pewien respekt przed nią i trzymałem dystans będąc w tym pokoju. Jednocześnie zauważyłem, że babcia unika mojego spojrzenia i jakby odwraca ode mnie głowę lub schylając ją patrzy w wersalkę. Ani razu nie spotkały się nasze spojrzenia i nic do mnie nie mówiła. Traktowała mnie jak powietrze.

W pokoju było pozasłaniane większość firanek i raczej panowało coś zbliżonego do półmroku choć było to dopiero późne popołudnie i w miarę widno na dworze. Słabym światłem świecił żyrandol choć nie wiele to dawało. Następnie wszedłem do niedużego pokoju obok z zapalonym światłem i stamtąd przez otwarte drzwi cały czas zerkałem na babcię, która nadal unikała kontaktu wzrokowego. Mając na uwadze, że babcia nie żyje zacząłem zbierać w sobie odwagę aby do niej podejść powtarzając sobie, że przecież to moja babcia i nie zrobi mi krzywdy. Stopniowo we śnie ujawniała się moja intencja pobytu w tym pokoju. Chciałem się babci zapytać jak "tam" jest po śmierci. W końcu zebrałem odwagę i z bocznego pokoiku wszedłem z powrotem do głównego i skierowałem się w stronę babci.

Dokładnie w momencie gdy podchodziłem do niej i już zaczynałem zadawać pytanie nagle przez sen zaczął przebijać się głos mojej teściowej, która momentalnie mnie obudziła pytaniem czy śpię. Była piąta rano. Jak później ustaliłem nikt z domowników, ani moja żona, tej nocy nie korzystali z łazienki. Tylko teściowa ten jeden raz, w tym konkretnym momencie poszła do toalety i zobaczyła zapalone światło i zajrzała do kuchni budząc mnie. Od razu wiedziałem, że to nie był przypadek wybudzenie ze snu przerwało zadawanie pytań, na które nie miałem prawa usłyszeć odpowiedzi. Może babcia we śnie wiedziała do czego zmierzam i celowo unikała kontaktu ze mną. A gdy mimo to usiłowałem brnąć do celu to sen został przerwany. Jestem w 100% pewny, że wizyta teściowej w kuchni dokładnie co do sekundy w kulminacyjnym momencie snu nie była przypadkiem. Aż mnie zmroziło, gdy mnie obudziła dokładnie w tym momencie. Tym bardziej, że w 2020 r. opisywałem jeden ze snów, gdzie również zadając takie pytania zostałem natychmiastowo odcięty od babci i wybudzony ze snu przez jakiś byt, który z tego wniosek pełnił wtedy rolę cenzora.

Wspomniane sny mają jeszcze jedną ciekawą wspólną cechę. Zarówno w ich trakcie jak i po obudzeniu cały czas zdawałem sobie sprawę, że to nie są zwykłe sny. To po prostu się wie. Jestem pewien, że to jest forma kontaktu z duszą babci, ale faktyczne przyczyny i cele pozostają jednak ukryte.

Dane do wiadomości FN.

Pozdrawiam,
[...]




zwiń tekst



POZA CIAŁEM...
Śr, 26 sty 2022 08:17 komentarze: brak czytany: 3147x

 Witam całą załogę Nautilusa! postanowiłam podzielić się z Wami pewnym moim   przeżyciem. Kilka lat temu spotkałam się w jednej z książek z pewnym opisem technik, które w jasny sposób wyjaśniały jak i co zrobić aby opuścić ciało. Były to proste techniki, polegające bardziej na wyobrażaniu sobie scen, które miały za zadanie ułatwić, albo wręcz sprawić, iż po wykonaniu ich dusza opuszczała.......

czytaj dalej

 Witam całą załogę Nautilusa! postanowiłam podzielić się z Wami pewnym moim   przeżyciem. Kilka lat temu spotkałam się w jednej z książek z pewnym opisem technik, które w jasny sposób wyjaśniały jak i co zrobić aby opuścić ciało. Były to proste techniki, polegające bardziej na wyobrażaniu sobie scen, które miały za zadanie ułatwić, albo wręcz sprawić, iż po wykonaniu ich dusza opuszczała ciało. Szybko skusiłam się, aby wypróbować owe techniki. Jednak każda próba nie przynosiła żadnego efektu. Przez dwa tygodnie próbowałam wykonywać pewne metody, ale i tak nie przyniosło to żadnego skutku, więc postanowiłam sobie odpuścić. Nie ukrywam, że czułam wtedy wielkie rozczarowanie z powodu zawodności tej metody. Szybko jednak o tym wszystkim zapomniałam 

Gdy minęły dwa lata, wtedy w moim życiu miało miejsce dziwne zdarzenie. Pewnego wieczora położyłam się spać. Szybko zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że około pierwszej w nocy coś się wydarzy. Kiedy nadeszła pierwsza nagle poczułam, że coś dzieje się z moim ciałem. Zaczęło mną rzucać, wybudziłam się więc szybko ze snu nie wiedząc co sie dzieje. Coraz bardziej czułam jakieś dziwne wstrząsy i wibracje. Nie miałam na to żadnego wpływu. Po chwili stało się coś niesamowitego, pierwszy raz w życiu zobaczyłam swoje ciało z góry, unosząc się nad nim. Byłam prawie pod sufitem widząc ciało jak sobie leży. Zaczęłam więc rozglądać się po pokoju. Przemieszczałam się z taką łatwością, że mogłam w mgnieniu sekundy zmienić swoje położenia, i w ten oto sposób znalazłam się w domu pewnej osoby, która zamieszkuje moją miejscowość. Pamiętam, że byłam u niej wtedy na piętrze wyglądając przez okno. Tamtej nocy była u niej policja, zauważyłam to wyglądając przez jej okno. Wyraźnie widziałam radiowóz policyjny i dużo światła. Po tej scenie powróciłam do swojego pokoju, gdzie leżało moje ciało. Usłyszałam wtedy jakiś głos, który powiedział mi, żebym już wracała bo inaczej nigdy  nie wrócę. Chwilę później ocknęłam się będąc pod wrażeniem tego co mi się przytrafiło. Nie tracąc czasu zanotowałam datę całego zdarzenia. Później już niecierpliwie czekałam rana , aby móc się z kimś tym podzielić.
  

To jednak nie koniec tej historii. Rano pojechałam do szkoły, po czym razem z klasą udałam się na rekolekcje na  które mieliśmy wtedy obowiązek pójść. Mieliśmy przez to skrócone lekcje, więc miałam też okazję szybko wrócić do domu. Dodam, że mieszkam na wsi, więc połączenie jest beznadziejne. Dlatego ucieszyłam się, że zdążę na autobus. Kiedy autobus już przyjechał i weszłam do niego, zauważyłam tylko jedno wolne miejsce. I tu zaczyna się potwierdzenie tego co zaistniało w nocy. Siadłam koło osoby u której byłam w nocy, kiedy opuściłam ciało. Wracała ona z posterunku policji. Rozżalona całym wydarzeniem zaczęła coś mówić pod nosem do siebie. Była u niej policja w nocy a ja o tym wiedziałam. A ta sytuacja była dla mnie dowodem tego, że to wydarzenie naprawdę miało miejsce. Kiedy wróciłam do domu      
o wszystkim dowiedziałam sie dokładniej, gdyż mieszkamy niedaleko tej osoby a wieści na wsi   
w szybkim tempie się rozchodzą.
  

Na tym pojedynczym przeżyciu się nie skończyło. W ciągu kilku lat 34 razy opuściłam ciało.  Daty wszystkich "podróży poza ciałem" mam zapisane w notesie. Od razu zaznaczę, że żaden z    przypadków nie był zaplanowany ani sprowokowany jakąkolwiek metodą. To po prostu samo przychodziło. Jednak tylko w pierwszym przypadku udało mi się pójść gdzieś dalej. A w pozostałych najczęściej poza swój pokój się nie udawałam.

Całą tą historię opowiedziałam kiedyś nawet księdzu egzorcyście myśląc, że jest coś ze mną nie tak lub że jakaś nieczysta siła to powoduje. Szukałam nawet odpowiedzi w literaturze.
Wszędzie opisy mówiły o stosowaniu jakiś sposobów aby odnieś jakikolwiek rezultat. Natrafiłam jednak na dobrą książkę, która pozwoliła mi to zrozumieć. W tejże książce pt.:"Intuicja" - Penney Peirce wyjaśnia, że zdolności paranormalne są skutkiem ubocznym rozwoju intuicyjnego. Dzięki tej książce zrozumiałam, że to co się ze mną działo było wynikiem mojego rozwoju intuicji.
Na koniec pozdrawiam ciepło całą załogę Nautilus.

Witam serdecznie Kapitana i całą załogę ,panie Robercie zastanawiam się jak  w ogóle zacząć pisać do pana bo to co się wydarzyło jest ciężkie do opisania i wyobrażenia na ludzki rozum , nawet dla mnie a obserwuję te zjawiska i ludzi od bardzo dawna, dlaczego to robię po prostu czuje że mnie to fascynuje i jest częścią mojego bycia, no ale do rzeczy .

Pewnie pan słyszał nie raz o wyjściach z ciała a wiec ten temat nie jest dla pana obcy, ja do teraz nie mogę uwierzyć i wyjaśnić samemu sobie ,po co i dlaczego tak się stało, jedno co wiem to to że jakaś energia sprawiła tak bym trafił na pana w Internecie bo jeszcze do niedawna nawet nie miałem pojęcia że taki człowiek jak pan istnieje i że prowadzi pan takie tematy UFO,OBCY i DUSZA, przyznaje że pisząc to lecą mi łzy, czuje radość dziwne zjawisko, przepraszam, tak w ogóle to słuchając pana Krzysztofa Jackowskiego usłyszałem pana imię i nazwisko po czym zacząłem słuchać pańskich wypowiedzi.

Nie wie pan jak bardzo się cieszę że pan istnieje i walczy o prawdę żeby ludzie się obudzili bo naprawdę jestem załamany to co widzę, pan pewnie też panie Robercie chodzi mi o ludzi, ale dobra bo się rozpisałem, wiec co do pana Billa Meiera byłem w szoku jak zobaczyłem tego gościa w jednych z pana filmików i to chyba nie przypadek bo ja przed wieloma latami miałem wyjście z ciała i leciałem jako energia gdzieś daleko z początku było ciemno ale już po chwili widziałem drogi i bardzo duże zielone pola, przepiękny to widok a na tym polu stała duża stodoła i dom obok w kolorze czerwień, brązowa coś takiego a rogi na biało, pomyślałem że jestem w innym wymiarze bo po chwili spojrzałem w lusterko a znajdowało się ono w stodole powieszone blisko drzwi byłem zaskoczony kiedy w nie spojrzałem bo zobaczyłem innego człowieka który patrzy moimi oczami ale wygląd mi nie pasował i w dodatku rudy z długą brodą, uśmiechnąłem się pod nosem i pomyślałem to chyba inne moje wcielenie.

Po chwili widzę dwójkę małych dzieci chłopca i dziewczynkę, chłopiec był młodszy, pogłaskałem go po głowie i w tym momencie zobaczyłem piękną kobietę, miała na głowie tak jak kiedyś nosiły kobiety rodzaj czapki zawiązywanej wstążkami a obramowanie  przodu miało koronkę białą ona sama była ubrana w długą suknie  o kolorze  brązowawym, przytulając ją czułem że to moja żona, miałem na sobie gumowce i kamizelkę, w momencie jak tak staliśmy przytuleni powróciłem do swojego ciała i czułem że jestem u siebie w domu.

[dane do wiad. FN]





zwiń tekst



MOJA TEŚCIOWA PAMIĘTA SWOJE PRZESZŁE ŻYCIE
Wt, 25 sty 2022 03:25 komentarze: 1 czytany: 2606x

Dzień dobry,chcę opisać wydarzenie, które moim zdaniem jest dowodem na to , że my ludzie możemy się ze sobą porozumiewać na odległość telepatycznie. Mój kochany tata brał silne leki podczas choroby, pod koniec życia już nie mówił, nie miał ocznego kontaktu z bliskimi. Nie zapomnę jak jednej nocy śnił mi się w ten sposób, że otoczył się i patrzył na mnie tak intensywnie, jakby mi chciał coś powiedzieć.......

czytaj dalej

Dzień dobry,
chcę opisać wydarzenie, które moim zdaniem jest dowodem na to , że my ludzie możemy się ze sobą porozumiewać na odległość telepatycznie. Mój kochany tata brał silne leki podczas choroby, pod koniec życia już nie mówił, nie miał ocznego kontaktu z bliskimi. Nie zapomnę jak jednej nocy śnił mi się w ten sposób, że otoczył się i patrzył na mnie tak intensywnie, jakby mi chciał coś powiedzieć.

JEGO twarz była bardzo blisko mojej. Nie zapomnę nigdy tego spojrzenia, czułam że śni mi się to całą noc, w kółko. Rano obudziłam się z wielkim bólem całego ciała. Zaraz potem mama napisała mi, żebym przyjechała do taty, bo była to ciężka noc. Powiedziałam, że przyjadę, mieszkam na Słowacji i postanowiłam, że zaraz po pracy przyjadę. Z powodu bardzo złego samopoczucia wrociłam do domu wcześniej, położyłam się, aby nabrać sił na drogę. O 14.30 mama poinformowała mnie, że tata zmarł. Ból fizyczny zniknął. Czułam, że muszę Wam to napisać. 31.1.jest druga rocznica śmierci mojego taty.

[..]


From: [...]
Sent: Sunday, October 24, 2021 6:40 PM
To: FN
Subject: Reinkarnacja

Witam piszę w sprawie ponownym wcieleń człowieka. Dzisiaj rozmawiałem z moją teściową i opowiadała mi, że pamięta swoje poprzednie wcielenie mówiła jak była na wycieczce że znajomymi i przewodnik wycieczki opowiadał co znajduje się w danym miejscu, a moja teściowa mówiła ludziom z wycieczki co jest w tym czy w tamtym miejscu. Ludzie i przewodnik wycieczki nie mogli uwierzyć jej myśleli że zmyśla jednak gdy dotarli do tego miejsca okazało się, że faktycznie była tam szkoła o której wcześniej mówiła że tam jest też park. Ludzie pomyśleli że posiada jakiś dar, a to nie był dar tylko pamiętała z poprzedniego wcielenia co się tam znajduje. Pozdrawiam [...]



zwiń tekst



DO ZŁUDZENIA PRZYPOMINA MI TO ZNAK...
Nie, 23 sty 2022 10:57 komentarze: 1 czytany: 2630x

[...] Witam Mostek i Kapitana, Jestem świeżo już po drugim oglądnięciu opublikowanego niedawno materiału wideo z prelekcją Pana Roberta chyba z 2019 roku, którą nie mogę przestać się zachwycać.W trakcie wideo przypomniane były najważniejsze projekty i sprawy Fundacji Nautilus tj. projekt Kontakt czy tzw. ,,list z Transscendencji”, o którym sobie przypomniałem w trakcie oglądania i naszła mnie ochota.......

czytaj dalej

[...] Witam Mostek i Kapitana, Jestem świeżo już po drugim oglądnięciu opublikowanego niedawno materiału wideo z prelekcją Pana Roberta chyba z 2019 roku, którą nie mogę przestać się zachwycać.

W trakcie wideo przypomniane były najważniejsze projekty i sprawy Fundacji Nautilus tj. projekt Kontakt czy tzw. ,,list z Transscendencji”, o którym sobie przypomniałem w trakcie oglądania i naszła mnie ochota, aby wyszukać Waszą publikację listu na stronie FN.

Musiałem przedrzeć się przez wiele artykułów i naglę moją uwagę zwrócił jeden, który dodałem do przeglądarki do odczytania „na później” bo zaciekawiła mnie jego nazwa. Chodziło o statki widmo wokół San Francisco czyli wykrywane przez radary dziwne ruchy prawdopodobnie łodzi, które są widoczne na radarach ale po sprawdzeniu okazuje się, że na miejscu nic nie ma. W artykule była mapka tych tajemniczych ruchów, która wprawiła mnie w osłupienie. Może to przypadek, może nie. Może skojarzenie ze względu na świeżo oglądnięty materiał wideo z informacjami na temat projektu kontakt… ale sprawa jest na tyle ważna, że jeżeli może coś wnieść do sprawy to nie mogę nie podesłać. Mianowicie zaznaczone ruchy łodzi do złudzenia przypominają mi znak, który był pod statkiem w projekcie kontakt, jak i ten który ukazał się na niebie w Warszawie. Jest zarówno spirala jak i zagadkowe trzy kropki/koła jak w znaku. W załączniku przesyłam screeny.

 Moc z Wami!

 Załogant [dane do wiad. FN]


 

From: [...]
Sent: Monday, November 1, 2021 10:53 PM
To: FN
Subject:

Witam
Widzialem w nocy niezwykły oboekt, nim o tym opowiem krotki wstep mojego spojrzenia na temat ufo.
Od dziecka lubilem wpatrywac sie wieczorem w czyste niebo pelne gwiazd, nie bylo godz zeby nie bylo obiekt ktory roznil sie oznakowaniem swietlnym od samolotu. Zawsze mnie ten temat fascynowal i ekscytowal.jednak procz jednego incydentu za dnia zaden z tych obiektow nie wprawial w oslupienie poniewaz nigny do tej pory nie widzialem rzeczy ktore mozna poogladac w internecie.

Zaden oboekt nigdy nie zmienil trajektorji i wszystkie lataly wolno jedynie czasem potrafily przygasac na czystym niebie. Wracajac do incydentu za dnia : bedac z bratem na budowie w wolnej chwili zaczepil mnie i powiedzial ze o tej wlasnie godzinie , byla 12 00 widzial dziwny obiekt przypominajacy male jasne slonce, to byl jeden z cieplejszych dni lata, bezchmurne niebo,  kiedy pokazywal mi punkt obserwacji ten obiekt pokazal sie na horyzoncie . byla to biala kula kiedy przelatywala na tle slonca nadal bylo ja widac, leciala wysoko i prawdopodobnie musiala miec rozmiary 2 boingow.

Obserwowalismy ja przez ok 5 sekund w tym czasie przeleciala od horyzontu do horyzontu. Dziwne bylo to ze nie rozmawialismy o tym. Pytalem sie brata czy pamieta to wydarzenie po 8 latach on twierdzi ze nie.  Kolega z kolei opowiadal ze w wieku 15 lat wybrali sie grupka 10 rowiesnikow do lasu parku krajobrazowego w sulejowie  o 2 w nocy , byli wiele kilometrow w glab lasu, kiedy siedzieli nagla cos nadlecialo nad nich bylo tak ogromne ze sprawialo warazenie ze niebo zrobilo sie pomaranczowe, a bylo na wysokosci czubkow drzew. Zadziwilo go to rowniez ze nikt o tym nie rozmawial a po latach czesc osob nie pamieta tego.

Nie twierdze ze to obcy mieszaja w glowach poniewaz kiedy grupka 20 osob widzielismy jak kolega rzuca sie w przepasc ok 4 m gdzie do ziemi bylo 90 i lapie sie rusztowan i idziemy dalej jak gdyby nic sie nie wydarzylo nikt o tym nie rozmawial. Widac taka funkcja umyslu. Juz mniejsza o to, to co zobaczyle z soboty na niedziele bije wszystki filmy ktorych wiarygodnosci nie bylem w stanie sprawdzic.

Celowo z mojego zamilowania w moim nowym domu kupilem sobie okno dachowe prawie 2m x2m kadzego dnia moge obserwowac niebo. Jednak nie sadzilem nigdy ze zonacze takie rzeczy . obiekt musial miec wicej niz kilometr szerokosci. Na początku obserwowalem podejzane swiatlo , bardziej niebieski i duze jak na gwiazde migalo rowno co sekunde i nagle doznalem szoku, niedaleko od niego dryfowalo ogromne swiatlo w chmurach. Ksiezyc byl po lewej o to swiatlo po prawej , bylo 3 razy wieksze od ksiezyca, bez problemu przez cienkie i zadkie chmury dalo sie dostrzec ze sklada sie z niebieskiego poerscienia w srodku i 2 trujkatow symetrycznie od pierscienia , jednak dopasowany ksztaltem do tego kola, trujkaty skladaly sie z ok 6 pasów. Mimo iz tak niezwyke zjawisko mialem nad glowa zasolem w ciagu10 minut.

Jednak o 6 sie przebudzilem myslac ze tylko drzemalem. Probowalem dostrzec w tym samym miejscu tego ogromnego swiatla, nie bylo, nawet nie bylo podejrzanej gwiazdy jednak moja. Ciekawosc zbudzila nadzwyczaj symetryczna trojkatna formacja 3 gwiazd rowniez duzych, wszystkie tych samych rozmiarow, trojkat zdawal sie dryfowac i odnosilem wrazenie ze punkty sa ze soba polaczone, juz miale rezygnowac z obserwacj kiedy zobaczylem nikle swiatelka ktore nie lataly po jednym torze, krecily sie wokol tego trojkata , zmienialy kierunki i znikaly kiedy wlatywaly w trojkat. Az tu nagle do formajcji trojkata leci powoli podobnej wielkosci swiatlo. Najblizsze niego swoatlo z trojkota ruszylo rowniez w powolnym tempie w jego kierunk. Nagla zaczey wirowac ze soba z duza predkoscia w rownych odleglosciach, jak by sie ze soba bawily, trwalo to ok 5 sekund.

Probowalem dobudzic zone ale ana sobie darowala bo bardzo slabo widzi a ja nie powiedzialem jej z wrazenia co sie dzieje.  W ok 10 minucie obserwacj z oddolu trojkata z ogromna predkoscia wystrzelilo niebieskie swiatlo niczym iskra przygasajac jak by sie wypalalo w ulamku sekundy pokonalo ogromny dystans i zmienilo trajektorie o okolo 130 stopni. Oczy mialem az suche z braku odruchu mrozenia, wyszedlem na dwor i po krotkiej obserwacj z przerazenia wbieglem do domu bo nisko nad lasem pojawily sie 2 obiekty przeciely sobie droge.  Jeden z nich nieznacznie zmienil kierunek i zaczął leciec coraz szybciej w moim kierunku . to byla duza kula byl nisko ok 1 kilometra, ale byl bardzo duzy , musial byc wielkosci domu.

Nie spodziewalem sie u siebie takiej panicznej reakcji jednak te wszystkie rzeczy jakie widzialem lacznie przez maks 40 minut sprawily ze bylem w stanie wtedy uwierzyc w opowiesci o porwaniach, po chwili wrocilem na zewnatrz, ciekawosc nie dawala mi spokoju, obiekt stanowczo zwolnil ale lecial dalej. Patrzylem jeszcze raz wnikliwie w formacje trojkata , bylo juz po 6 robilo sie widno, widac bylo ze tamte swiatla sa przed chmurami przez kolejne 15 minut wlecialy w nigo jeszcze 2 obiekty i znikly, ale pomidzy punktami nie bylo zauwazalne zeby tam byl jakis ogromny obiekt.

Kiedys bym z siebie takich twierdzacych slow nie wydusil ale dzis to powiem bez ogrodek, ten ogromny obiekt musial miec kamuflarz i musial byc znacznie wiekszy niz te gigantyczne swiatla. Najprawdopodobniej widzialem wylot z silnika, pozniej jak juz te 3 punkty sie pojawily smiem twierdzic ze to silniki zastepcze jednostek niezaleznych ktore maja imitowac gwiazdy. Ten ogrobny obiekt usiał pozniej wisiec nad lasem na wysokosci chmur wylotem silnika do dolu wiedzac ze juz tylko zwierzyna to zobaczy albo zostalo to wylaczone jak juz si pojawily te 3 punkty. One kryja sie w symetrycznych formacjach imitacji gwiazd , obserwojcie bo warto, to bylo niezwykle.



Witam,
Od wczorajszej audycji Jackowskiego zastanawiam się nad jedną rzeczą. Wiem że FN a szczególnie RB ma uczulenie na wszelkie teorie spiskowe :) ale jednak w obecnej sytuacji jakoś blizsza jest mi wizja pana Jackowskiego z tym ze owa nadchodząca wojna jest zaplanowana.
Więc pytanie czy wyłaczanie w Niemczech elektrowni atomowych i zastępowanie ich węglowymi nie jest zabezpieczeniem się na wypadek jakiejś zabłąkanej rakiety? Wiadomo czym grozi wybuch elektrowni atomowej. Przy węglowych nie ma prawie żadnego ryzyka.
Przecież jest to kraj który najgłośniej krzyczy odnośnie CO2 a ty nagle zmiana kierunku i zwiekszenie owego znienawidzonego CO2.  Milego zastanawiania się i cieszę sie ze przez tyle lat jesteście.



zwiń tekst



ZABAWA W... 'PODNOSZENIE'
Sob, 22 sty 2022 16:43 komentarze: brak czytany: 2695x

Mialam wtedy 17 lat ,chodzilam do szkoly rolniczej za Wroclawiem i mieszkalam w internacie . Ktoregos dnia ,podczas babskich ploteczek o wszystkim i o niczym -jedna z dziewczyn zaproponowala nam fajna ''zabawe'' w ''podnoszenie'' ,ktora kiedys przezyla. Wyjasnila nam o co chodzi i zaczelysmy eksperymentowac.Do ''Podnoszenia'' potrzeba 8 osob . Jedna osoba [ktora bedzie podnoszona] kladzie sie na ziemi.......

czytaj dalej

Mialam wtedy 17 lat ,chodzilam do szkoly rolniczej za Wroclawiem i mieszkalam w internacie . Ktoregos dnia ,podczas babskich ploteczek o wszystkim i o niczym -jedna z dziewczyn zaproponowala nam fajna ''zabawe'' w ''podnoszenie'' ,ktora kiedys przezyla. Wyjasnila nam o co chodzi i zaczelysmy eksperymentowac.

Do ''Podnoszenia'' potrzeba 8 osob . Jedna osoba [ktora bedzie podnoszona] kladzie sie na ziemi twarza do sufitu ,rece krzyzuje na klatce piersiowej ,dlonie wyprostowane,czubki palcow dloni dotykaja ramion ,palce zlaczone [nie wiem czy to wszystko ma znaczenie ale na wszelki wypadek opisuje wam dokladnie].wokol osoby lezacej ustawia sie 7 osob-tzn. jedna za glowa [i jest to osoba''prowadzaca'']  ,3-z pawej strony i 3 -z lewaj strony ,[ dwie osoby przy stopach lezacego ,dwie przy biodrachi dwie przy ramionach ].Wszyscy klekaja na jedna noge ,[tak by mozna bylo wstac bez podpierania sie ]i wsuwaja po dwa palce [ wskazujacy i srodkowy] z kazdej reki pod cialo lezacego [pod ramiona, pod biodra i pod nagi przed kostka. Sumujac -z kazdej strony jest 12 palcow -i 4 palce pod glowa .Sprubojcie podniesc lezacego... nie dacie rady .

Teraz - wszyscy musza byc powazni i skupieni . W tym celu wszyscy schylaja glowy [dobrze jest zamknac oczy ] i z minute pozostac ze swoja wewnetrzna zaduma .Osoba lezaca- od pocztku do konca - nic nie robi-tylko lezu i ma zamkniete oczy. Prowadzacy powoli mowi-''ah, jak mi ciezko''-po czy po kolei kazdy powtarza zaczynajac od lewej strony [prowadzacy, osoba przy lewym ranieniu lezacego, osoba przy lewym biodrze itd.]trzeba wiezyc w to co sie mowi. Po skonczeiu obiegu - osoba prowadzaca odczeka z pol minuty i mowi''ah,jak mi lekko '',potem nastepna itd. - caly obieg. ,ktory trzaba wykonac dwa razy [w sumie wszyscy mowia po dwa razy''ah,jak mi lekko'' ]. Potem  wszyscy podnosza glowy i na znak prowadzacego [ruch glowa, badz mrugniecie oczami] wszyscy jednoczesnie powoli podnosza lezacego rownoczesnie powoli wstajac.

Powodzenia i udanych ''eksperymentow''

Mysmy podnosily sie wszystkie nawzajem po kilka razy, bo kazda chciala ''fruwac'' .Uczucie niesamowitej lekkosci piorka ,lecz gdy ktorakolwiek sie zasmiala -ciezar powracal momentalnie i to w miejscu osoby sie smiejacej. Zreszta sami sprawdzcie. Mysmy ''fruwaly'' pod sam sufit- [ dotknelam go ]   , zas podnosilusmy- stajac w koncowym etapie na palcachi trzymajac lezaca -  czubkami palcow. Bylysmy same dziewczyny [ nie wiem czy to ma znaczenie ] i bawilysmy sie chyba z godzine. Nie wiem jak to dziala - polaczenie mysli i energi ?

Mam nadzieje ze wam sie uda -a warto sprubowac.Jesli cos jest nie zrozumiale ,chetnie odpowiem na pytania.
Chyba lepiej nie pyblikowac ''instrukcji'' bo nie wiem czy to dobrze sie w ''to'' ''bawic'' .sami zdecydujcie.
Konczac -  chce wam podziekowac [w imieniu swoim i chyba wszystkich waszych wiernych czytelnikow] za wasz trod ,prace i strone na ktorej   dzielicie sie z nami swoja wiedza -  oswiecajac naszym zmysly. Dodajecie nam wiary w sens istnienia, cierpienia , wybaczania , i ufnosci  dodajac naszej hierarchi wartosci glebszego wymiaru .To dzieki wam czlowiek zaczyna byc bardziej ufny ,odwazny i otwaty na otaczajacy go swiat -starajac sie byc przy tym leprzym czlowiekiem wobec innych.

Dziekuje -[dane do wiad. FN]




Anioł Stróż.

Chciałbym podzielic się doświadczeniem, w którym fizycznie odczułem ingerencję siły wyższej. Około 13 lat temu jechałem z dużą prędkością po autostradzie, tak ciut powyżej 250km/h. Wyjaśniam że są na świecie autostrady bez ograniczeń prędkości. Uwaga moja skupiona była na wszystkim co dotyczyło jazdy, to znaczy na obserwacji drogi jak również na tym co dzieje się z samochodem.

Tak już mam, że muszę w tej dziedzinie mieć wszystko pod kontrolą, muszę wyczuć najmniejszą zmianę w zachowaniu samochodu oraz każdy dźwięk, który choćby trochę odbiega od normy. Jadąc w takim skupieniu i nastawieniu na odbiór wszystkiego, w pewnej chwili wyraźnie poczułem że coś mocno naciska na moją prawą stopę od spodu. Tak jakby jakiś hydrauliczny siłownik wypychał prawą nogę która spoczywała na "gazie" Nie poczułem strachu lecz ogromne zdziwienie. Przecież to niemożliwe ! Jako że zwracałem uwagę na każde ostrzeżenia w życiu, a zdawałem sobie sprawę z tego, iż mój Anioł Stróż nigdy się nie nudził, nie naciskałem ponownie pedału przyspieszenia.

Prędkość spadła do przyzwoitej i tak podróżowałem dalej bacznie obserwując czego może uniknąłem. Jednocześnie rozmyślałem o tym co się wydarzyło i nie mogłem pojąć jak to możliwe. Technicznie nie ma takiej możliwości, co najwyżej może być odcięcie paliwa w pewnych sytuacjach. To nie było nieświadome odpuszczenie "gazu", to nie był skórcz w nodze, czy tym podobne reakcje. To było wyraźne i jednoznaczne.

Co do dalszej podróży nic nie wskazywało na wystąpienie zagrożenia, ale z doświadczenia wiem, że gdyby nie doszło do tej ingerencji, sytuacja w danej chwili byłaby inna i wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Teraz z perspektywy czasu powtarzam niekiedy takie żartobliwe powiedzenie "Nie jedź szybciej niż twój Anioł Stróż potrafi latać" Ja wiem, że to nie żart. Zdarzenie to mocno zapisało się w bibliotece mojej świadomości.

Pozdrawiam serdecznie (poza_czasem)



zwiń tekst



WIDZIAŁEM W NOCY COŚ DZIWNEGO NA NIEBIE...
Pt, 21 sty 2022 15:33 komentarze: 1 czytany: 1749x

Witam Szanowną Fundacje Nautilus. Długo się zastanawiałem nad napisaniem i opowiedzeniem Państwu mojej historii z obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających. Z Uwagi na zawód jaki wykonuje, prosiłbym aby w razie jakiejkolwiek potrzeby nie upubliczniać informacji odnośnie miejsca mojego zatrudnienia ( Różne mogłyby być reakcje od osób z mojego środowiska pracy ). [...]Około godziny 03:10 z.......

czytaj dalej

Witam Szanowną Fundacje Nautilus. Długo się zastanawiałem nad napisaniem i opowiedzeniem Państwu mojej historii z obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających. Z Uwagi na zawód jaki wykonuje, prosiłbym aby w razie jakiejkolwiek potrzeby nie upubliczniać informacji odnośnie miejsca mojego zatrudnienia ( Różne mogłyby być reakcje od osób z mojego środowiska pracy ). [...]

Około godziny 03:10 z tego co pamiętam, stanęliśmy naszym radiowozem w ustronnym miejscu celem naszej dokumentacji oraz obserwacji pojazdów, pieszych itp.. Jak to ja, lubię sobie często popatrzeć w górę na gwiazdy, mając nadzieje ujrzenia czegoś interesującego. Po upływie kilku minut, około godziny 03:15 - 03:20 zauważyłem na niebie biały obiekt ( Około dwukrotna wielkość średniej gwiazdy ). Poruszał się on powoli w lewą stronę, minął on przy tym gwiazdę zasłaniając ją na ułamek sekundy - świadczyło to o tym z tego co zaobserwowałem, że obiekt ten znajdował się o wiele niżej niż powyższa gwiazda.

Po chwili przedmiotowy obiekt zmienił płynnie kierunek i zaczął lecieć nadal powoli w prawą stronę. Następnie po upływu około 5 sekund zaczął on gwałtownie i bardzo szybko latać w lewo, prawo, górę oraz dół. Po wykonaniu kilku takich manewrów zatrzymał się i stał nieruchomo. Po około 3 sekundach na niebie pojawiły się dwa kolejne białe obiekty. Były one mniej więcej tej samej wielkości co wyżej opisany obiekt, znajdowały się z mojego punktu widzenia około 2 metry ( Rzeczywista odległość z uwagi na to że były daleko ode mnie musiała być napewno dużo większa ) od obiektu który na początku zauważyłem. Jeden znajdował się z lewej a drugi z jego prawej strony.

Zaczęły one powoli lecieć w kierunku środkowego obiektu, po czym złączyły się najprawdopodobniej w jedność ( Wielkość tej jak to ja sobie nazwałem ``matki`` pozostała bez zmian ). Po chwili widoczny już tylko ten jeden obiekt zaczął wykonywać szybkie okrężne ruchy. Po dosłownie krótkiej chwili duża część nieba w obrębie obiektu rozświetliła się na około pół sekundy na kolor jasny biało-niebieski. Przypominało mi to widok jaki często widzimy podczas burzy. Po ustaniu światła, obiekt początkowo powoli a nagle z niesamowicie dużą prędkością poleciał w górę znikając. Jestem pewien, że nie była to ani żadna satelita, helikopter lub inny znany powszechnie obiekt-pojazd. Warunki atmosferyczne były dobre, więc nie ma mowy o np. Błyskawicy.

Nie mówiłem koledze z którym pełniłem służbę nic o tym zdarzeniu ponieważ nie chciałem później niepotrzebnych mi tekstów na jednostce w której służę. Sam jednak zauważył on krótkotrwałe rozświetlenie nieba, pomyślał wówczas że mogło to paść jakieś światło z mieszczących się niedaleko zakładów chemicznych. Znajdowały się one bardziej na zachód, więc jestem pewien że światło powstało od obserwowanego obiektu. Nie był to pierwszy raz, kiedy widziałem latające niezidentyfikowane obiekty.

Oprócz tego zdarzenia jeszcze dwukrotnie byłem świadkiem podobnych fascynujących widoków, jednak było to około 17 lat ( w okolicach Koszalina ) i 10 lat temu ( w Niemczech, Monachium ). Przypadek z Niemiec razem z tatą zapamiętamy do końca życia. Widzieliśmy wówczas 8 żółto-pomarańczowych obiektów w kształcie kuli. Tworzyły one jeden wielki trójkąt i sprawiał on wrażenie znajdowania się bardzo nisko lądu. Napisałem wtedy jeszcze jako dziecko razem z tatą E-Maila do Państwa i z tego co pamiętam zostało to opublikowane na stronie. Serdecznie pozdrawiam.

[...]

 

Witam
Widzialem w nocy niezwykły obiekt, nim o tym opowiem krotki wstep mojego spojrzenia na temat ufo.
Od dziecka lubilem wpatrywac sie wieczorem w czyste niebo pelne gwiazd, nie bylo godz zeby nie bylo obiekt ktory roznil sie oznakowaniem swietlnym od samolotu. Zawsze mnie ten temat fascynowal i ekscytowal.jednak procz jednego incydentu za dnia zaden z tych obiektow nie wprawial w oslupienie poniewaz nigny do tej pory nie widzialem rzeczy ktore mozna poogladac w internecie.

Zaden oboekt nigdy nie zmienil trajektorji i wszystkie lataly wolno jedynie czasem potrafily przygasac na czystym niebie. Wracajac do incydentu za dnia : bedac z bratem na budowie w wolnej chwili zaczepil mnie i powiedzial ze o tej wlasnie godzinie , byla 12 00 widzial dziwny obiekt przypominajacy male jasne slonce, to byl jeden z cieplejszych dni lata, bezchmurne niebo,  kiedy pokazywal mi punkt obserwacji ten obiekt pokazal sie na horyzoncie . byla to biala kula kiedy przelatywala na tle slonca nadal bylo ja widac, leciala wysoko i prawdopodobnie musiala miec rozmiary 2 boingow.

Obserwowalismy ja przez ok 5 sekund w tym czasie przeleciala od horyzontu do horyzontu. Dziwne bylo to ze nie rozmawialismy o tym. Pytalem sie brata czy pamieta to wydarzenie po 8 latach on twierdzi ze nie.  Kolega z kolei opowiadal ze w wieku 15 lat wybrali sie grupka 10 rowiesnikow do lasu parku krajobrazowego w sulejowie  o 2 w nocy , byli wiele kilometrow w glab lasu, kiedy siedzieli nagla cos nadlecialo nad nich bylo tak ogromne ze sprawialo warazenie ze niebo zrobilo sie pomaranczowe, a bylo na wysokosci czubkow drzew. Zadziwilo go to rowniez ze nikt o tym nie rozmawial a po latach czesc osob nie pamieta tego.

Nie twierdze ze to obcy mieszaja w glowach poniewaz kiedy grupka 20 osob widzielismy jak kolega rzuca sie w przepasc ok 4 m gdzie do ziemi bylo 90 i lapie sie rusztowan i idziemy dalej jak gdyby nic sie nie wydarzylo nikt o tym nie rozmawial. Widac taka funkcja umyslu. Juz mniejsza o to, to co zobaczyle z soboty na niedziele bije wszystki filmy ktorych wiarygodnosci nie bylem w stanie sprawdzic.

Celowo z mojego zamilowania w moim nowym domu kupilem sobie okno dachowe prawie 2m x2m kadzego dnia moge obserwowac niebo. Jednak nie sadzilem nigdy ze zonacze takie rzeczy . obiekt musial miec wicej niz kilometr szerokosci. Na początku obserwowalem podejzane swiatlo , bardziej niebieski i duze jak na gwiazde migalo rowno co sekunde i nagle doznalem szoku, niedaleko od niego dryfowalo ogromne swiatlo w chmurach. Ksiezyc byl po lewej o to swiatlo po prawej , bylo 3 razy wieksze od ksiezyca, bez problemu przez cienkie i zadkie chmury dalo sie dostrzec ze sklada sie z niebieskiego poerscienia w srodku i 2 trujkatow symetrycznie od pierscienia , jednak dopasowany ksztaltem do tego kola, trujkaty skladaly sie z ok 6 pasów. Mimo iz tak niezwyke zjawisko mialem nad glowa zasolem w ciagu10 minut.

Jednak o 6 sie przebudzilem myslac ze tylko drzemalem. Probowalem dostrzec w tym samym miejscu tego ogromnego swiatla, nie bylo, nawet nie bylo podejrzanej gwiazdy jednak moja. Ciekawosc zbudzila nadzwyczaj symetryczna trojkatna formacja 3 gwiazd rowniez duzych, wszystkie tych samych rozmiarow, trojkat zdawal sie dryfowac i odnosilem wrazenie ze punkty sa ze soba polaczone, juz miale rezygnowac z obserwacj kiedy zobaczylem nikle swiatelka ktore nie lataly po jednym torze, krecily sie wokol tego trojkata , zmienialy kierunki i znikaly kiedy wlatywaly w trojkat. Az tu nagle do formajcji trojkata leci powoli podobnej wielkosci swiatlo. Najblizsze niego swoatlo z trojkota ruszylo rowniez w powolnym tempie w jego kierunk. Nagla zaczey wirowac ze soba z duza predkoscia w rownych odleglosciach, jak by sie ze soba bawily, trwalo to ok 5 sekund.

Probowalem dobudzic zone ale ana sobie darowala bo bardzo slabo widzi a ja nie powiedzialem jej z wrazenia co sie dzieje.  W ok 10 minucie obserwacj z oddolu trojkata z ogromna predkoscia wystrzelilo niebieskie swiatlo niczym iskra przygasajac jak by sie wypalalo w ulamku sekundy pokonalo ogromny dystans i zmienilo trajektorie o okolo 130 stopni. Oczy mialem az suche z braku odruchu mrozenia, wyszedlem na dwor i po krotkiej obserwacj z przerazenia wbieglem do domu bo nisko nad lasem pojawily sie 2 obiekty przeciely sobie droge.  Jeden z nich nieznacznie zmienil kierunek i zaczął leciec coraz szybciej w moim kierunku . to byla duza kula byl nisko ok 1 kilometra, ale byl bardzo duzy , musial byc wielkosci domu.

Nie spodziewalem sie u siebie takiej panicznej reakcji jednak te wszystkie rzeczy jakie widzialem lacznie przez maks 40 minut sprawily ze bylem w stanie wtedy uwierzyc w opowiesci o porwaniach, po chwili wrocilem na zewnatrz, ciekawosc nie dawala mi spokoju, obiekt stanowczo zwolnil ale lecial dalej. Patrzylem jeszcze raz wnikliwie w formacje trojkata , bylo juz po 6 robilo sie widno, widac bylo ze tamte swiatla sa przed chmurami przez kolejne 15 minut wlecialy w nigo jeszcze 2 obiekty i znikly, ale pomidzy punktami nie bylo zauwazalne zeby tam byl jakis ogromny obiekt.

Kiedys bym z siebie takich twierdzacych slow nie wydusil ale dzis to powiem bez ogrodek, ten ogromny obiekt musial miec kamuflarz i musial byc znacznie wiekszy niz te gigantyczne swiatla. Najprawdopodobniej widzialem wylot z silnika, pozniej jak juz te 3 punkty sie pojawily smiem twierdzic ze to silniki zastepcze jednostek niezaleznych ktore maja imitowac gwiazdy. Ten ogrobny obiekt usiał pozniej wisiec nad lasem na wysokosci chmur wylotem silnika do dolu wiedzac ze juz tylko zwierzyna to zobaczy albo zostalo to wylaczone jak juz si pojawily te 3 punkty. One kryja sie w symetrycznych formacjach imitacji gwiazd , obserwojcie bo warto, to bylo niezwykle.

[...]




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 5 6 7 50 90
Strona 4 / 90

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Fundacja NAUTILUS - jedyna w Polsce oficjalnie działająca organizacja pozarządowa zajmująca się zjawiskami niewyjaśnionymi ******* www.nautilus.org.pl ******** Adres korespondencyjny: Fundacja NAUTILUS, skr. 221, 00-950 Warszawa 1.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 16 wrz 2022 19:45 | 20.07.2022 w środę około godz. 22.00 wyszedłem na ogród przez domem i zauważyłem świetlny punkt jasny obiekt przypominający samolot lecący w nocy.Obiekt przelatywał bezpośrednio nad moim domemw zupełnej ciszy nie wydając żadnych dźwięków.Zacząłem ten obiekt obserwować i wydawało mi się że zauważył mnie że jego obserwuję . Obiekt świetlny próbował zawrócić w przeciwległym kierunkujak znajdował się bezpośrednio nad moim domem.Na pewno nie był to samolot ponieważ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 18 września 2022 | Mamy najciekawszy moment w historii ludzkości– powiedzmy – ostatniego tysiąca lat. Czeka nas całkowita zmiana naszego sposobu życia. I przyszedł czas płacenia rachunku życia ponad stan. Łatwiej to wszystko znieść, kiedy spojrzy się na rzeczywistość wokół jak na przepiękną mandalę z piasku tworzoną przez tybetańskich mnichów. Jest piękna także dlatego, że na końcu znika...

czytaj dalej

FILM FN

UFO nad Glasgow (Wielka Brytania)

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.