Dziś jest:
Czwartek, 18 października 2018

'Podążaj za tym, który wie'
Wergiliusz

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Moje doświadczenia - chrzest Natalii, tata Marka i wieczór pożegnalny
Wt, 16 paź 2018 13:18 komentarze: brak czytany: 1161x

Drodzy Przyjaciele z Fundacji Nautilus.Pisze do was kolejny list z moimi paranormalnymi doswiadczeniami I dziekuje Wam raz jeszcze ze pomagacie ludziom zrozumiec sens istnienia.  Coraz wiecej osob dzieli sie swoimi przezyciami przez co zmienia ten Swiat w pewnym stopniu na lepszy. Chcialbym wam opisac kilkaz wielu zdarzen ktore mialy miejsce w moim zyciu. Chrzest NataliiZostalismy.......

czytaj dalej

Drodzy Przyjaciele z Fundacji Nautilus.

Pisze do was kolejny list z moimi paranormalnymi doswiadczeniami I dziekuje Wam raz jeszcze ze pomagacie ludziom zrozumiec sens istnienia.  Coraz wiecej osob dzieli sie swoimi przezyciami przez co zmienia ten Swiat w pewnym stopniu na lepszy. Chcialbym wam opisac kilkaz wielu zdarzen ktore mialy miejsce w moim zyciu.

 

Chrzest Natalii

Zostalismy zaproszeni na chrzest dziecka naszej bliskiej znajomej. W kosciele odbyla sie msza a po niej ksiadz udzielal Chrztu dla szesciorga dzieci. W trakcie ceremonii zobaczylem ze wnetrze kosciola zostalo pokryte pieknym purpurowo-fioletowym swiatlem. Poprzez to swiatlo przebijalo sie lekko biale swiatlo z lamp na suficie.

Po prawej stronie ,niedaleko od oltarza pojawilo sie szesc osob a ich uwaga byla skierowana na te malutkie dzieci. Mialem wrazenie ze byli to Aniolowie Stroze ale Oni nie mieli skrzydel. Wygladali jak normalne przecietne w srednim wieku osoby a jednak byli czyms wiecej. Do tej pory mam w oczach piekno koloru jaki zobaczylem. Nie trwalo to dlugo ale nigdy tego zdarzenia nie zapomne.

 

Tato Marka

Kilka miesiecy temu zdarzyla sie sytuacja z ktora chcialbym sie z Wami podzielic. Okolo trzeciej godziny nad ranem uslyszalem ze ktos wyslal mi wiadomosc na telefon. Zignorowalem to I dalej probowalem zasnac. Moj telefon byl na polce pomiedzy kuchnia a pokojem stolowym. Po krotkim czasie uslyszalem kilkukrotne pukanie w pulke przy telefonie.

Wstalem wiec ,podeszlem do telefonu I odczytalem wiadomosc od przyjaciela z Krakowa. Napisal-Tato odszedl mi na zawsze-. Po odczytaniu wiadomosci ukazal mi sie jego Tato I prosil aby sie o niego nie martwic I ze jest teraz szczesliwy. Nastepnie zobaczylem jego zone ktora odeszla ponad dwadziescia lat temu I czekala aby go przywitac. Byla jeszcze jedna osoba ale nie wiem kto . W oddali stalo jeszcze kilka osob ale wygladali bardziej jak cienie. W oddali bylo jasne swiatlo.Po chwili odpisalem mojemu przyjacielowi I opisalem cale zdarzenie.

Ja mieszkam w Toronto I jest to dosyc ciekawe jak nasi bliscy ktorzy sa po drugiej stronie znajda sposob aby przekazac wiadomosci. Gdyby nie to pukanie to odczytalbym wiadomosc kilka godzin pozniej.


 Wieczor pozegnalny dla Mali

 

Pewnego dnia dostalismy wiadomosc w pracy ze odeszla na zawsze nasza kolezanka z pracy. Mali miala 42 lata I byla samotna matka wychowywujaca trojke dzieci. Jej dzieci zorganizowaly pozegnalny wieczor na ktory przybylo okolo 40 osob. W centrum pomieszczenia stal stol z urna zmarlej a obok zdjecia I kwiaty. W prawym rogu bylo podium do ktorego podeszla jej corka I zaczela opowiadac jak bardzo teskni za Mama.

W tym czasie przy stole z urna ukazuje sie duch Mali.  Wyglada jak ona ale jest ak jakby przezroczysta I w jednym jasnym kolorze. Patrzac na mnie mowi telepatycznie.-Ale ja ich nigdy nie opuscilam-. Nie wierzy w to co sie stalo.

Po chwili przemieszcza sie w strone corki I stoi przy niej do konca przemowy a potem znika. Nastepnie do podium podchodzi syn. Przemowienie jest tak samo smutne. W pewnym momencie obok niego pojawia sie duch mezczyzny. Nie odzywa sie I tylko przy nim stoi do konca przemowienia a potem znika. Nastepnego dnia poprosilem kolezanke z pracy aby przekazala dzieciom zmarlej co widzialem.

Ona byla ich dobra znajoma I uwazalem ze to bedzie stosowne postepowanie. Minelo kilka dni a ja bedac w mieszkaniu siedze na fotelu I o czyms mysle. W pewnym momencie Mali ukazuje sie przedemna. Ona patrzy na mnie a ja na nia. Po chwili zrozumialem ze wiadomosc nie zostala przekazana dla dzieci.

Nastepnego dnia w pracy zapytalem kolezanke dlaczego nie przekazala wiadomosci. Ona powiedziala ze sie troche obawiala I bylo to dziwne. Dowiedzialem sie numer telefonu do dzieci I zadzwonilem z opisem tego co doswiadczylem. Nastepnego dnia te dzieci zadzwonily p prosily abym raz jeszcze opowiedzial to co doswiadczylem. Po roku czasu dowiedzialem sie kim byl duch mezczyzny ktorego widzialem. Bardzo dobra znajoma rodziny powiedziala mi ze byl to zmarlej brat ktory zginal cztery lata wczesniej w trzesieniu ziemi w Meksyku.

Od tamtej pory zrozumialem ze wiadomosci dla bliskich trzeba przekazac osobiscie I robie to za kazdym razem . 

Pozdrawiam cala Zaloge Nautiliusa I zycze Wam samych sukcesow.

 [dane do wiad. FN]


I jeszcze jeden e-mail.

[...] Witam,

poruszyl mnie Wasz niedawny wpis o tym, ze byc moze piszecie tamten artykul (o zbiegach okolicznosci) tylko dla jednej osoby (ciebie, "czytelniku") - kto wie, moze swiat jest jedna wileka symulacja, dlaczego nie wyjatkowa dla kazdego? Inne osoby sa tylko symulacja? A moze nie ma wogole innych osob? Mozna sobie tylko glowe zlamac :) Czasem jednak zastanawiam sie nad takimi rzeczami, a zwlasza, no wlasnie, nad zbiegami okolicznosci, ktore przytrafiaja mi sie nagminnie. Chyba juz kiedys pisalem do Redakcji o nich. Caly czas mysle o zaczeciu projektu wlasnie z nimi zwiazanego (mam domene, umiejetnosci, checi), az tu nagle czytam taki tekst...

 Dziekuje.

 Poza tym, prosze zerknac, rods na filmie 4:



ja sam w sprawie tych rodsow mam opinie taka, ze nie spotkalem sie z przypadkiem, kiedy nie bylyby wytlumaczalne przez ruch jakiegos obiektu wzgledem kamery. Nawet tego rodsa mozna by pod to wytlumaczenie podczepic, tak mi sie wydaje.

 Pozdrawiam serdecznie,

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Rój obiektów na niebie
Nie, 14 paź 2018 11:24 komentarze: brak czytany: 1389x

[...] Witam. Piszę ponieważ myśl o tym i widok ten mam cały czas przed oczami. Mam 43 lata i nigdy w UFO nie wierzyłem. Pod koniec sierpnia miały być spadające gwiazdy i owszem były - oglądaliśmy to zjawisko przez kilka dni z rzędu- wspaniała kanonada ognistych szybkich kulek spadających z nieba. Jednak pierwszego dnia oglądania moja córka postanowiła oglądać dłużej piękne niebo tak gdzieś do północy.......

czytaj dalej


[...] Witam. Piszę ponieważ myśl o tym i widok ten mam cały czas przed oczami. Mam 43 lata i nigdy w UFO nie wierzyłem. Pod koniec sierpnia miały być spadające gwiazdy i owszem były - oglądaliśmy to zjawisko przez kilka dni z rzędu- wspaniała kanonada ognistych szybkich kulek spadających z nieba. Jednak pierwszego dnia oglądania moja córka postanowiła oglądać dłużej piękne niebo tak gdzieś do północy. Ja poszedłem już spać bo rano do pracy...Gdzieś przed północą słyszę odgłos mojej córki z zachwytem, że spada dużo gwiazd i wołała moją żonę. Nie chciało jej się wstać , ponieważ to są ułamki sekund kiedy gwiazdy spadają, jednak po ciągłym wołaniu w końcu wstała i zobaczyła.... Woła mnie. Lecz po co mam wstawać skoro to ułamki sekund... jednak mnie długo wołały, więc wstałem..

Od tego dnia wierzę w UFO i żałuję że nikt o tym nie pisze.

Zobaczyliśmy setki satelitów płynących na niebie w szyku. Widziałem wiele razy ISIS, kiedyś interesowałem się astronomią, lecz tego zjawiska nie potrafiłbym wytłumaczyć. Wyglądało to jak przelot kilkuset satelitów w szyku z płn. zachodu na południowy wschód. Leciały spokojnie świecąc jednostajnie jasnym światłem, tak jak nasze satelity. jednak było ich kilkaset - może 200-300 w szyku.

Obudziłem syna - oczywiście nie chciał wstać lecz później nie żałował... zadzwoniłem do moich rodziców w domu po sąsiedzku - oni nie spali więc szybko wyszli i zdębieli. Mój Ojciec mając 77 lat nigdy nie widział coś takiego. śmiałem się do niego, że na końcu brakuje tylko "gwiazdy śmierci" z gwiezdnych wojen. Wszystko to trwało ok. 10-15 minut i zniknęło odlatując na południowy wschód. Szukaliśmy informacji w prasie na ten temat, jednak nikt o tym nie pisał. Nie sądzę jednak aby nikt tego nie widział - przecież to była noc spadających gwiazd i wiele osób musiało patrzeć na niebo. Żałuję do dzisiaj , że tego nie sfilmowałem, choć podejrzewam, ze aparat by tego dobrze nie dostrzegł.

Do dzisiaj żywo o tym dyskutujemy co to było i dziwne jest to, że nikt o tym nie pisze.
Obserwacje prowadzone były w Kielnarowej pod Rzeszowem województwo podkarpackie ok. 23.00 11 sierpnia 2018 roku.
I powtarzam od dziś już wierzę w Ufo...

[dane do wiad. FN]

Pięknie dziękujemy za relację, którą dostaliśmy 10 października 2018. Oczywiście nie można wykluczyć, że była to obserwacja bardzo rzadkiego zjawiska, czyli przelotu formacji "setek UFO". Mamy jednak ostatnio do czynienia z prawdziwą "zmorą weselną", która polega na wypuszczaniu przez organizatorów imprez setek małych podświetlanych balonów powiązanych linkami. Efekt jest niesamowity i wbija w ziemię - mieliśmy okazję zobaczyć to na własne oczy w Jadwisinie pod Warszawą, kiedy to "coś" zostało wypuszczone w nocne niebo przez organizatora eventu dla dużej firmy. Potem koledzy żałowali, że nie nagrali tego na kamerę, aby pokazać jako przestrogę w serwisie FN, ale może będzie jeszcze taka okazja.




zwiń tekst



Egzamin
Czw, 11 paź 2018 09:20 komentarze: brak czytany: 1099x

[...] Witam, Do napisania tego maila skłoniły mnie wasze artykuły w fundacji Nautilus. Spotkałem się osobiście z taką sytuacją że kiedyś bardzo chciałem zostać instruktorem nauki jazdy. Zaastanawiałem się jak będzie przebiegał mój egzamin w nocy przed egzaminem otrzymałem informacje że będę miał problemy z czterema pytaniami w tej informacji pojawiły się numery pytań na drugi dzień będąc na egzaminie.......

czytaj dalej

[...] Witam,
 Do napisania tego maila skłoniły mnie wasze artykuły w fundacji Nautilus. Spotkałem się osobiście z taką sytuacją że kiedyś bardzo chciałem zostać instruktorem nauki jazdy. Zaastanawiałem się jak będzie przebiegał mój egzamin w nocy przed egzaminem otrzymałem informacje że będę miał problemy z czterema pytaniami w tej informacji pojawiły się numery pytań na drugi dzień będąc na egzaminie okazało się że rzeczywiście z tymi numerami pytań miałem problemy i niestety egzaminu nie zdałem.

Na drugim egzaminie sytuacja w nocy przed egzaminem powtórzyła się i otrzymałem informację że będę miał dozwoloną ilość błędów ale tam gdzie można mieć dwa błędy będę miał jeden a tam gdzie można mieć  jeden będę miał dwa ale to nie będzie moja wina. Okazało się że rzeczywiście ten sen się też sprawił w pytaniu. egzaminacyjnym, które ja dobrze zaznaczyłem  był błąd do dziś się zastanawiam jak to się stało że ten jasny przekaz dotarł do mnie w noc poprzedzającą egzamin Pozdrawiam Adam.

[wiadomość dotarła na pokład okrętu Nautilus 10 października 2018]



From: [...]
Sent: Thursday, October 4, 2018 11:39 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Telepatia?

Witam Kochana Fundacjo,
 
Wiem, że ostatnio często do Was piszę. Wynika to z tego, że ostatni czas w moim życiu zrobił się obfitujący w duchowe aspekty - z czego notabene - bardzo się cieszę.
 
Nurtuje mnie jednak pewne zjawisko...zastanawia...budzi lekki niepokój (i radość jednocześnie).
 
Od jakiegoś czasu (względnie mogę wskazać ok tydzień, dwa), kiedy jestem w towarzystwie ludzi, których znam, jak o czymś pomyślę, zaraz pojawia się ten wątek w naszym dialogu bądź dyskusji i to inicjowany przez moich towarzyszy.
 
Np. pracuję dość krótko na razie w zakładzie pogrzebowym (długa historia, bardzo duchowa, jednak na inny czas) i mam w związku z tym obawy, czy nie "pęknę", jak przyjdzie do mnie rodzina załatwiać pogrzeb np młodej osoby. Myślałam o tym,kiedy jechałam w samochodzie z moim "połówkiem" ;) i on po chwili, niczym królik z kapelusza, zaczął ten temat.
 
Już w pracy, zastanawiałam się, jaką procedurę wdrażam, kiedy rodzina nie ma żadnego dokumentu potwierdzającego tożsamość zmarłej osoby...zapytałam po trzech godzinach koleżankę, a po kolejnych 30 minutach przyszła rodzina właśnie z takim problemem!!!
 
Następnego dnia rano był luz i rozmawiałam z koleżanką o spotkaniach towarzyskich i trunkach, jakie ludzie lubią. Ja pomyślałam "hmmm...ja tam wolę drinka niż czystą" a ona w tym momencie powiedziała, że nie pije drinków, ponieważ ma potem wielkiego kaca.p.
 
Wieczorem szukałam sukienki, którą chciałam ubrać następnego dnia i nie mogłam jej znaleźć. Szukałam na moich półkach z rzeczami i nic. Bezsilna już i nieźle wkurzona pomyślałam "Moja kochana Przewodniczko Duchowa pomóż mi znaleźć tą sukienkę" i za może 5 min ją znalazłam w miejscu, do którego już zaglądałam!!!
 
To samo dzisiaj - wróciłam z pracy do domu i chciałam ugotować rosołek (mój syneczek uwielbia), ale zorientowałam się, że nie kupiłam żadnej wkładki do rosołku, za moment jakoś tak machinalnie (automatycznie, tak, nie wiem jak to opisać, żeby to uczucie oddać) zajrzałam do zamrażalnika, a tam moim oczom ukazała się zachomikowana przeze mnie nóżka z kurczaka!!!!
 
 
Te zjawiska to nie są przypadki! Tylko co one mogą oznaczać? Czy otworzyła się we mnie jakaś wrażliwość duchowa, czy dorabiam ideologię to zbiegów okoliczności? Co Wy Kochana Fundacjo o tym myślicie? Wiem, że ostatnio piszę dużo do Was, ale nie mam z kim o tym porozmawiać (ludzie wokół mnie są kochani, ale jednak gdzieś w głębi mnie mam wrażenie, że mogliby bezwiednie poczytać mnie za dziwaka...rozumiecie?). Czytałam też, że ludzie przed śmiercią mają różne dziwne zjawiska duchowe...wyostrzone zmysły, więcej podróży astralnych etc. Ja czuję się dobrze, co prawda nie ganiam po lekarzach, więc nie wiem, czy jestem 100% zdrowa...wzrusza mnie to i umacnia w duchowości jeszcze bardziej, cieszy...ale i budzi niepokój...do tej pory zdarzały się takie telepatyczne korelacje...ale nie tyle,co teraz i nie w takiej częstotliwości.
 
Z pozdrowieniami,
Wasza stała czytelniczka
[dane do wiad. FN]


 
 

Pięknie dziękujemy za wszystkie historie, które opisujecie i trafiają do naszego archiwum. Część publikujemy w naszym dziale XXI PIĘTRO, który cieszy się ogromną popularnością w serwisie FN.



zwiń tekst



Dziwny więzień
Wt, 9 paź 2018 09:54 komentarze: brak czytany: 2352x

Szanowna Fundacjo Nautilus! Z wielkim zaciekawieniem czytam Wasze publikacje, ale dosłownie spadłem z krzesła, kiedy przeczytałem tekst o czymś, co nazwaliście zdarzeniami synchronicznymi. To zjawisko jest jak najbardziej, a najlepszym dowodem jest historia, którą opowiedział kiedyś brat mojego ojca, dziś niestety nieżyjący (zmarł w 1997 w wieku 72 lat).Był więźniem Oświęcimia, gdzie trafił w 1943.......

czytaj dalej

Szanowna Fundacjo Nautilus! Z wielkim zaciekawieniem czytam Wasze publikacje, ale dosłownie spadłem z krzesła, kiedy przeczytałem tekst o czymś, co nazwaliście zdarzeniami synchronicznymi. To zjawisko jest jak najbardziej, a najlepszym dowodem jest historia, którą opowiedział kiedyś brat mojego ojca, dziś niestety nieżyjący (zmarł w 1997 w wieku 72 lat).


Był więźniem Oświęcimia, gdzie trafił w 1943 roku. Było tam strasznie i praktycznie walczył o życie każdego dnia.  Miał dezynterię, straszną chorobę, która wykańcza organizm. W pewnym momencie postanowił popełnić samobójstwo, co w Oświęcimiu było możliwe i wiele osób wybierało tę drogę wyjścia z tego piekła. Tego dnia pożegnał się ze swoim przyjacielem więźniem i powiedział, że Bóg ma przez najbliższych kilka godzin ostatnią szansę, aby zmienić jego decyzję, bo on już utracił nadzieję. Postanowił, że zabije się w nocy w miejscu, gdzie wiele osób robiło to samo. Wieczorem czekał na moment, kiedy wszyscy zasną w baraku, kiedy nagle podszedł do niego więzień, którego widział po raz pierwszy w życiu. Był wysoki, miał bardzo długą siwą brodę i gęste, siwe włosy. Był ubrany w zwykły pasiak więzienny, podszedł w całkowitej ciszy do jego pryczy (miał najgorszą na samym dole). Ten dziwny człowiek nachylił się nad nim i powiedział coś takiego:

- Moja ostatnia szansa, ale nie twoja – przeżyjesz i opowiesz o tym innym!

Po czym odwrócił się i odszedł. Brat ojca zerwał się z pryczy i pobiegł za nim, ale nikogo nie znalazł. Oczywiście natychmiast porzucił myśli o samobójstwie. Dodam tylko, że nie był w stanie znaleźć takiego więźnia także następnego dnia – po prostu wszyscy mieli bardzo krótko obcięte włosy, więc ten tajemniczy więzień nie mógł być z jego baraku, a tylko z innego. Brat ojca zawsze wykluczał sen, bo mówił, że pamiętał każdy szczegół tego wydarzenia, a z twarzy tego więźnia co się nad nim pochylił dosłownie biło takie lekkie światło, przynajmniej tak to zapamiętał.

Mam nadzieję, że ta historia przyda wam się w archiwum dziwnych zjawisk.

Łączę pozdrowienia

[dane do wiad. FN]

 

 

I jeszcze jeden e-mail nadesłany na pokład okrętu Nautilus, którego autor też zaklasyfikował do opisów „zdarzeń synchronicznych”.

 

 

[…] Cześć. 

Jestem z Wami od niedawna ( robgru) […] i chyba tyle samo czasu poszukuje czegoś lub siebie... Piszecie i mówicie o sprawach, które faktycznie u innych wywołują uśmiech lub zdziwienie a dla mnie są bardzo naturalne. 

Zdarzenia synchroniczne jak to nazwaliście to nic innego jak realizowanie życia na planie ziemskim ale przy naszej świadomości. Prosto rzecz ujmując jeśli intensywnie o czymś myślimy lub medytujemy albo myśl wywołuje duże emocje to to wszystko się realizuje ale moja wiedza i doświadczenie wskazuje, że kolejność jest inna. Plan życia jest napisany( nawet przez nas samych) a intensywne myślenie wynika z niego samego. 

Można odrobine to zmienić. Możemy kreować życie ,jak chcemy. Realizować marzenia i ukryte pragnienia. Afirmacje to fajne drzwi. Nie wiem jaki jest tego mechanizm ale działa. Uczę znajomych i rodzine jak to robić i ci, którzy odrobine poświęcą czasu na afirmacje efekty mają już po tygodniu. Nie o tym chciałem pisać. 

Jakiś czas temu przeżyłem wypadek, od którego wszystko się zaczęło...po tym wszystkim jestem jeszcze bardziej szcześliwą istotą. 

Wcześniej myślałem, że zwariowałem , że mózg wywrócił mi się na lewą stronę. Zacząłem jeszcze bardziej poszukiwać rozwiązania, sporo czytałem , szukałem podobnych sobie ludzi i odnalazłem w sieci taki utwór....
Może już go czytaliście. 



Mali tkacze


Wokoło ludzi wszędzie na świecie, 

mnóstwo się nitek przeróżnych plecie. 

Tu nitki dobra tam nitki złości,
to co powstało z ludzkiej twórczości. 

Wszystko jest tkane i przeplatane,
co przez ludzkiego ducha jest chciane.
Z tego utkana jest losu szata,
która jest drogą na przyszłe lata.
Kto szatę tą tka? 

Kto ją formuje? 

Tego mózg ludzki nie obejmuje. 

Rzesza ją małych istotnych splata
w swoich tętniących ruchem warsztatach. 

Każda myśl ludzka, 

każdy uczynek wpada natychmiast w tkaczą maszynę.
A jaka z tego będzie tkanina?
Tkacz to określa czy też maszyna?
Ani maszyna, ni ten co przędzie; 

nitka określa co z tego będzie.
Nitki są różne: zawiści, złości, 

współczucia, 

żalu albo miłości. 

Zawiść formuje ciemną tkaninę.
Ta ciągnie w otchłań w śmierci godzinę. 

Złości nić ostra i poszarpana. 

Kurtka z niej brzydka, ostem obsiana.
Z lubieżnych nici kurtka parszywa. 

Wstydem i hańbą człeka okrywa. 

Współczucia przędza jest delikatna.
Do łez otarcia ludziom przydatna.
Z wełny miłości piękny kobierzec. 

Otula, chroni, wznosi i strzeże.
W którym z tych okryć chcesz się pojawić? 

Jakie duchowe chcenie przejawić? 

Wszystko zależy od twej twórczości. 

Czy dasz nić dobra, czy dasz nić złości. 

Czuwaj i pilnuj nitek jakości! 

Zbierzesz owoce swojej twórczości.

 

E. Smigielski, 2003r. 


P.S.
Nie wiemy jakie są mechanizmy działania naszych narządów, wiatru i grawitacji. One są i musimy je zaakceptować. W procesie zaludnienia ziemi oczywiście uczestniczyli inne istoty ale one nie są stwórcami choć analogicznie, kiedy karmie moje ryby w stawie one tez pewnie uważają mnie za stwórcę a ja tylko nasadziłem i w jakimś stopniu decyduje o ich losie ( nie jem mięsa wiec z mojej strony nic im nie grozi)

Jeśli zaciekawiłem was to bardzo fajnie jeśli nie to trudno ale pewnie macie dla mnie informacje, których ciagle szukam...

W otoczeniu myśle że jestem postrzegany jako dziwak, mama pewnie uważa mnie za wariata a ja po prostu wiem odrobine więcej jak inni obok mnie. O mojej żonie wiedziałem, że będzie moją żoną kiedy ją zobaczyłem przypadkiem, miałem 8 lat a jej wcześniej nie znałem...

Mam kilka informacji, które mogą wam pomoc w ułożeniu waszej układanki lub zaciekawią... zresztą i tak się skontaktujemy, bo jest to „zapisane”

Wysłane z iPhone'a  

 

Pozdrawiam. 

[dane do wiad. FN]

 



zwiń tekst



Mówiła, że coś ją wyrzuciła z łóżka... - niezwykły telefon od znajomej zmagającej się z chorobą psychiczną
Nie, 7 paź 2018 19:43 komentarze: brak czytany: 1402x

[...] Witam!  Mialem dzis takie zdarzenie: ok 3 w nocy zadzwonil do mnie telefon od mojej przyjaciolki ktora jest chora na chorobe dwubiegonowa i kilka dni temu po raz kolejny trzeci w tym roku jest w szpitalu psychiatrycznym.Pojechala bo slyszala jakies glosy i mowila o diable swiecila mieszkanie woda swiecona i kazala mi powiesic krzyz na scianie bo atakuja ja diably.Mowila mi przez telefon.......

czytaj dalej

[...] Witam!  Mialem dzis takie zdarzenie: ok 3 w nocy zadzwonil do mnie telefon od mojej przyjaciolki ktora jest chora na chorobe dwubiegonowa i kilka dni temu po raz kolejny trzeci w tym roku jest w szpitalu psychiatrycznym.Pojechala bo slyszala jakies glosy i mowila o diable swiecila mieszkanie woda swiecona i kazala mi powiesic krzyz na scianie bo atakuja ja diably.

Mowila mi przez telefon -zaspana ze laduje telefon i cos tam jeszcze{mam nagranie} . Pytalem dlaczego dzwoni o 3 w nocy to mowila ze cos ja wyrzucilo z lozka-ale to nie o tym chce pisac.
Rano sprawdzilem jeszcze na telefonie o ktorej ona dzwonila i bylo to o 2g 48 m .

Pozniej rozmawialem jeszcze z kolega i powiedzialem mu ze [...] dzwonila do mnie o 3 w nocy.{mam nagranie} Pozniej to samo powiedzialem jej ojcu i chcialem zobaczyc jescze raz dokladnie o ktorej to bylo ale na telefonie juz tej rozmowy nie bylo zapisanej.Nastepnie dodzwonilem sie do mojej przyjaciolki i pytam sie jej dlaczego dzwoni do mnie o 3 w nocy a ona twierdzi ze nie dzwonila bo o tej godzinie spi a i tak nie moze dzwonic bo nie ma nic na koncie i dzwoni od kolezanek a to byl jej nr telefonu.
Zdziwilo mnie to ze ona nie mogla dzwonic bo nie miala nic na koncie i twierdzila ze nie dzwonila oraz to ze ta rozmowa zapisala sie w rejestrze polaczen i rano byla a pozniej ok 12 30 juz nie bylo .Po poludniu przypomnialo mi sie ze mam w telefonie taka aplikacje ktora umozliwia nagrywanie wszystkich rozmow i postanowile sprwadzic czy ta rozmowa jest nagrana-i jest. Mam ja nagrana i moge przeslac jesli to cos moze wniesc do sprawy. Moze to nic takiego ale zastanawiaja mnie podane wczesniej fakty tzn. brak srodkow na koncie, twierdzenie ze nie dzwonila,znikniecie zapisu z telefonu {mimo ze rano byl} zapisanie rozmowy na aplikacji do nagrywania i te jej diably o ktorych wczesniej wspominala i wspomina teraz tez.Pozdrawiam serdecznie Fundacje Nautilus .[...]  Nazwisko do wiadomosci Fundacji


Relacja dotarła do nas 7 października 2018. Pięknie dziękujemy za opis - trafił do XXI PIĘTRA. Od dawna twierdzimy, że tak zwane choroby psychiczne mają absolutnie drugie dno, zupełnie pominięte przez naukę i medycynę. Jesteśmy pewni, że osoby "słyszące głosy" mogę mieć obniżoną odporność na niewidzialne byty, które starają się doprowadzić taką osobę na krawędź życia i śmierci. Zbyt wiele materiałów związanych z przebiegiem chorób typu schizofrenia każe postawić wiele trudnych pytań, choć być może czas zadawania takich pytań jeszcze nie nadszedł.




zwiń tekst



Jedna historia o duchach, ale druga o... Deja Vu!
Pt, 5 paź 2018 22:28 komentarze: brak czytany: 1293x

[...] Witam załogę Nautilusa, Przeżyłam trzy dziwne historie. które chciałabym opisać. Gdyby nie Wasze strony prawdopodobnie nie myślałabym o tym. Zdarzyły się wiele lat temu ale dość dokładnie je pamiętam ze względu na niesamowity i niewytłumaczalny dla mnie charakter.Pierwsza z nich przydarzyła mi się podczas harcerskiego obozu na Mazurach w I lub II klasie liceum. Któregoś dnia nasz zastęp miał.......

czytaj dalej

[...] Witam załogę Nautilusa, Przeżyłam trzy dziwne historie. które chciałabym opisać. Gdyby nie Wasze strony prawdopodobnie nie myślałabym o tym. Zdarzyły się wiele lat temu ale dość dokładnie je pamiętam ze względu na niesamowity i niewytłumaczalny dla mnie charakter.

Pierwsza z nich przydarzyła mi się podczas harcerskiego obozu na Mazurach w I lub II klasie liceum. Któregoś dnia nasz zastęp miał w planie  podchody.W tym celu wybraliśmy się w głąb lasu. Na pięknej dość dużej polanie ustaliliśmy drzewo,do którego będziemy zmierzać i rozpoczęliśmy zabawę. Schowałam się niedaleko polany i w dość krótkim czasie udało mi się prawie dotrzeć do wyznaczonego punktu. Przycupnęłam za niewielkim krzewem i czekałam na dogodny moment.

Na brzegu pustej polany stała koleżanka i wypatrywała nas.Nagle stało się coś dziwnego .Na środku polany zobaczyłam siedzące dwie młode kobiety i małą 5-6 cio letnią dziewczynkę.Kobiety o czymś rozmawiały a dziewczynka wyciągała z koszyka grzyby. Byłam bardzo zaskoczona dlatego, że wcześniej tych osób na pewno tam nie było. Nie mogły też wejść na polanę nie zauważone. To trwało ułamki sekund i znów widziałam tylko koleżankę i pustą polanę. Byłam na tyle tym poruszona,że zdradziłam swoją kryjówkę i wyszłam do koleżanki pytając czy widziała te siedzące kobiety na polanie ale odparła,że nikogo nie było,bo musiałaby zauważyć. Tu cała historia mogłaby się zakończyć i w pewnym sensie się zakończyła,bo szybko o niej zapomniałam ale......miała związek z inną sytuacją po kilkunastu latach.

Tym razem wybrałam się z moją 6-cio letnią już córką i dwoma koleżankami na grzyby.Był to las niedaleko Otwocka gdzie wówczas mieszkałyśmy. Po jakimś czasie usiadłyśmy na polanie,żeby odpocząc. Koleżanki rozmawiały a ja odeszłam obok,bo wydawało mi się,że widzę pięknego podgrzybka. Podniosłam go, odwróciłam się w stronę siedzących koleżanek i wtedy doznałam uczucia,że to już kiedyś było. Wiem,że wiele osób doznaje takiego uczucia. Mnie też zdarzało się to i wcześniej i pózniej ale nigdy nie udało mi się w takich momentach czegokolwiek kojarzyć prócz tego doznania,że to już było.Wtedy na tej polanie  nie tylko czułam,że to już było ale przypomniała mi się tamta polana z Mazur i obraz jaki wówczas widziałam. Byłam pewna,że widziałam ten właśnie fragment z mojego przyszłego życia.Obraz był taki sam -dwie kobiety i dziewczynka wyciągająca grzyby z koszyka.Do dziś jest to dla mnie niesamowita historia,której nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć.


 

 

 

 

 



zwiń tekst



Niezrozumiałe zaburzenia czasu i przestrzeni
Czw, 4 paź 2018 08:18 komentarze: brak czytany: 1915x

Opowiem Państwu historię, która zawsze pozostanie dla mnie tą niewyjaśnioną i niezrozumiałą. Wiele lat temu wybrałam się z tatą na niedzielny spacer nad Wisłę w okolicy warszawskich Bielan. Po zejściu ze skarby dochodząc do ścieżki spacerowej biegnącej wzdłuż rzeki natknęliśmy się na trzy przypadkowe osoby, które przecięły nam drogę od lewej strony. Była to dziewczyna uprawiająca jogging, rowerzysta.......

czytaj dalej

Opowiem Państwu historię, która zawsze pozostanie dla mnie tą niewyjaśnioną i niezrozumiałą. Wiele lat temu wybrałam się z tatą na niedzielny spacer nad Wisłę w okolicy warszawskich Bielan. Po zejściu ze skarby dochodząc do ścieżki spacerowej biegnącej wzdłuż rzeki natknęliśmy się na trzy przypadkowe osoby, które przecięły nam drogę od lewej strony. Była to dziewczyna uprawiająca jogging, rowerzysta i jeszcze jakiś mężczyzna. Ludzie ci poruszali się w tym samym kierunku, ale każde z osobna. Nic niezwykłego. Zeszliśmy z ojcem nad rzekę, gdzie spędziliśmy zaledwie chwilę, może 5 minut. Wróciliśmy tą samą drogą i wtedy zdarzyło się coś, czego nie potrafię wytłumaczyć. Widziana przez nas wcześniej scena z przechodniami i rowerzystą powtórzyła się. Osoby te poruszały się z tego samego kierunku, co poprzednio, więc przecięły nam drogę od strony prawej.

Od razu zorientowałam się, że coś nie tak, że to musi być jakaś pętla czasu. Byłam tak zaszokowana, że nie miałam odwagi zapytać ojca, czy też to zauważył. Oczywiście jest logiczne wyjaśnienie: ludzie ci kręcili się w kółko. Jednak jest to mało prawdopodobne, żeby przypadkowe osoby wykonywały tę samą czynność w tym samym miejscu i dokładnie w ten sam sposób powtórzyły całą sekwencje mijania. Przede wszystkim miały na to za mało czasu.
Pozdrawiam.

[dane do wiadomości FN]


[...] Pisywałam już do Was wielokrotnie. Jestem medium i przydarzają mi się różne dziwne rzeczy w życiu. To, co spotkało mnie dwa dni temu jest (co najmniej) dziwne. Któryś raz w swoim życiu doświadczyłam tzw. efektu Mandeli (a może nie?). Mieszkam w zabytkowej części jednego ze śląskich miast. Przeprowadziliśmy się wraz z córką kilka lat temu. Codziennie do pracy jeżdżę tą samą drogą, mijam te same budynki i naprawdę znam na pamięć tę okolicę. Wzdłuż całej ulicy są usytuowane ponad 100 letnie domki z czerwonej cegły.

Mieszkają w nich ludzie o różnym statusie społecznym (jak wszędzie). Cechą charakterystyczną tej ulicy jest jednak to, że starsze panie, lub drobni pijaczkowie siedzą przed wejściami do kamienic i leniwie rozmawiają paląc papierosy. No i, dwa dni temu, idąc do jedynego w okolicy sklepu spożywczego nagle stanęłam jak wryta. Pośród domków z czerwonej cegły, po drugiej stronie ulicy stoi betonowy blok, nowiuteńki, z małym tarasem, położonym nad ulicą. I teraz naprawdę nie wiem, bo albo jestem tak ślepa, że nie zauważyłam betonowego, nowego, budowanego domu, albo jestem totalną ignorantką, która kompletnie nie rozgląda się na boki! No i teraz najlepsze!

Pytam rodzinę, co sądzą o tym nowym betonowym bloku przed sklepem - oni na to, co za bzdury wygaduję, przecież są tylko małe kamienice z cegły! Mój mąż poszedł do sklepu, wrócił i stwierdził, że po prostu wcześniej tego bloku nie zauważył. Są dwie możliwości - jakieś skrzyżowanie dwóch wymiarów, albo kompletnie mi odbiło, ponieważ w swojej głowie mam w tym miejscu tylko domy z cegły, a nawet kojarzę mieszkańców. Czy według Was Redakcjo istnieje logiczne wyjaśnienie tego faktu, poza moją szwankującą głową? Pozdrawiam serdecznie! [FN, październik 2018]





zwiń tekst



Piosenka z takim tekstem i to w takim momencie! - moje zdarzenie synchroniczne
Śr, 3 paź 2018 11:24 komentarze: brak czytany: 1119x

[...] W odpowiedzi na wpis o zdarzeniu synchronicznym, chciałbym podzielić się z Państwem swoją historia związaną właśnie z tego typu zdarzeniem. Wszystko zaczyna się w lato 2009 roku, kiedy jako 14 latek pojechałem na kolonie nad morze. Poznałem tam dziewczyne, która się we mnie zakochała, a ja w niej i dodatkowo okazało się, że na Śląsku mieszkamy bardzo blisko siebie. Kolonie się skończyły, wróciliśmy.......

czytaj dalej

[...] W odpowiedzi na wpis o zdarzeniu synchronicznym, chciałbym podzielić się z Państwem swoją historia związaną właśnie z tego typu zdarzeniem.

Wszystko zaczyna się w lato 2009 roku, kiedy jako 14 latek pojechałem na kolonie nad morze. Poznałem tam dziewczyne, która się we mnie zakochała, a ja w niej i dodatkowo okazało się, że na Śląsku mieszkamy bardzo blisko siebie.
Kolonie się skończyły, wróciliśmy do domów, a my wciąż utrzymywaliśmy ze sobą kontakt. Niestety po krótkim czasie zacząłem zaniedbywać tą relacje i pozwalałem, żeby była ona ciągnięta tylko przez nią. Pisała, nalegała na spotkania, mówiła że tęskni, aż w końcu i ona pisała coraz mniej, aż w końcu przestała.

W myśl powiedzenia „doceniasz cos dopiero jak to stracisz” odezwałem się do niej jeszcze kilka razy, ale nic z tego nie wyszło, bo jak myśle swoim milczeniem sprawiłem jej dużo bólu.
W 2016r poszedłem na studia do Krakowa i wracając z uczelni pierwszy raz od 2009 roku ją spotkałem. Szła w moja stronę, patrzyłem na nią, ale widziałem, że ona na sile próbuje mnie nie zauważyć. Minelismy się i w tym momencie piosenka w moich słuchawkach, która robiła za tło i nie zwracałem na nią uwagi podczas powrotu, nagle się na niej skupiłem i idealnie w momencie mijania usłyszałem refren, który brzmiał tak:

„Mijamy się mijając
Z tym co nas uczyć miało szczęścia
Myśląc, że szczęście to nie zając
Że później tez będzie do wzięcia”

Mimo że minęło 9lat, nie ma dnia bym o niej nie myślał i czuje, że właśnie tak jak w słowach piosenki, mogłem być z nią szczęśliwy, gdybym tylko nie myślał, że odwlekanie tej relacji na potem jej nie zniszczy.

Pozdrawiam :) [...]







zwiń tekst



Miałem bardzo wyraźny sen o powodzi
Wt, 2 paź 2018 09:50 komentarze: brak czytany: 1082x

[...] Witam serdecznie. Może to nic nie znaczy, ale dziś w nocy miałem bardzo wyrazisty sen o powodzi. Stałem na asfaltowej jezdni. Nie wiem gdzie to było. Zatrzymałem się (chyba jadąc samochodem), aby popatrzeć na jakieś urządzenie przepompowujące wodę. Było to przy rzece i wiem, że była to nasza Wisła - we śnie to po prostu wiedziałem. Z tym że rzeka była za wałem - nie było jej widać z miejsca .......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie. Może to nic nie znaczy, ale dziś w nocy miałem bardzo wyrazisty sen o powodzi. Stałem na asfaltowej jezdni. Nie wiem gdzie to było. Zatrzymałem się (chyba jadąc samochodem), aby popatrzeć na jakieś urządzenie przepompowujące wodę. Było to przy rzece i wiem, że była to nasza Wisła - we śnie to po prostu wiedziałem. Z tym że rzeka była za wałem - nie było jej widać z miejsca gdzie stałem. Inni też się zatrzymywali, aby popatrzeć na to samo co ja - jako na fajną ciekawostkę.

Pamiętam, że pomyślałem, że tyle tej wody jest, że w takim tempie, to nigdy jej nie przepompują i w tym momencie przez wał przelała się bardzo duża fala. W panice chciałem uciekać ale uświadomiłem sobie, że nie mam szans, za blisko jest. Spojrzałem w kierunku przeciwnym do rzeki i ujrzałem tylko pola; takie nieużytki porośnięte krzakami. Żadnej górki, czy wysokiej budowli, gdzie można by się schronić. Pomyślałem tylko, że no nic, trzeba się poddać fali. Rozleje się szeroko, jeżeli mnie poniesie to i gdzieś mnie wysadzi. Wtedy się obudziłem. Może to był nic nie znaczący sen - nie miewam snów proroczych, ale wszystkie sny zapominam w ciągu dnia a ten wciąż doskonale pamiętam, mimo że jest już wieczór... Pozdrawiam Fundację.
[dane do wiad. FN]


W ostatnich dniach (przełom września i października 2018) dostaliśmy jeszcze kilka opisów snów z powodzią w roli głównej. Do sprawy wrócimy wkrótce w publikacji w XXI PIĘTRZE.





zwiń tekst



Wiadomość na leśnej drodze - moje zdarzenie synchroniczne
Pon, 1 paź 2018 08:27 komentarze: brak czytany: 1589x

Dobry wieczór! Właśnie przeczytałem artykuł o zdarzeniach synchronicznych. Odpowiadając na apel chciałbym opisać swoje dwa zdarzenia. Teraz już wiem jak nazwać to co i mnie się przytrafiło w życiu ;) Zacznę od zdarzenia, które do tej pory robi na mnie duże wrażenie, gdy o nim pomyślę. Już wtedy byłem przekonany o jego niesamowitości i tym, że niemożliwe żeby to był zwykły zbieg okoliczności. I też.......

czytaj dalej

Dobry wieczór! Właśnie przeczytałem artykuł o zdarzeniach synchronicznych. Odpowiadając na apel chciałbym opisać swoje dwa zdarzenia. Teraz już wiem jak nazwać to co i mnie się przytrafiło w życiu ;)

Zacznę od zdarzenia, które do tej pory robi na mnie duże wrażenie, gdy o nim pomyślę. Już wtedy byłem przekonany o jego niesamowitości i tym, że niemożliwe żeby to był zwykły zbieg okoliczności. I też ma związek z lasem :)
Kilkanaście, prawie dwadzieścia lat temu przechodziłem przez trudny okres w moim życiu. To był czas, w którym pracowałem nad sobą, żeby zażegnać "demony przeszłości" - poukładać sobie sprawy w głowie i siebie samego na nowo.

Nieomal codziennie, tygodniami, chodziłem do lasku-parku w moim mieście, żeby tam spokojnie oddawać się przemyśleniom. W pewnym momencie naszły mnie wątpliwości. Czy moje przemyślenia, to jak się zmienia się moje myślenie, przekonania, ja sam - czy tak naprawdę podążam we właściwym kierunku, czy może jednego "błędnego" myślenia nie zastępuję innym błędnym. I wtedy w krótkim czasie po pojawieniu się tych myśli -  może nie po godzinach, ale dniach - na gałązce nad ścieżką, którą akurat szedłem zobaczyłem wiszący kapsel od popularnego wtedy soku. Napis na kapslu brzmiał: "Jesteś na dobrej drodze"... Teraz ta historia jest jeszcze bardziej niesamowita ze względu na zdania, które pojawiają się w artykule cyt. "Naszym zdaniem to rodzaj kodu, który używa wyższa świadomość wszechświata do kontaktu z człowiekiem. W ten sposób przekazuje mu wiadomość: jesteś na dobrej ścieżce."

Drugie zdarzenie, o którym chciałbym napisać miało miejsce w podobnym czasie. Nie jest tak spektakularne jak powyższe, ale według mnie też ciekawe. Chciałem kupić książkę bratankowi na jego, bodajże, urodziny. Chciałem skonsultować z bratem, czy czasem już jej nie ma, ale nie odebrał telefonu, więc kupiłem tę książkę w ciemno. Brat oddzwonił, gdy już wróciłem do domu z książką i potwierdził, że bratanek już ma tę pozycję. Postanowiłem więc wymienić tę książkę na inną. W księgarni naszła mnie myśl, że wymienię na coś dla siebie a bratankowi kupię co innego. W księgarni mój wzrok padł na "Sztukę szczęścia". Niesamowity wywiad Howarda C. Cutlera z Dalajlamą. I.. to była właściwa książka, która pojawiła się we właściwym czasie mojego życia, stając się jednym z ważnych elementem zmian..

Pozdrawiam,
[...] (do wiadomości Redakcji)
załogant

P.S.  Świetnie, że jesteście!





zwiń tekst



Wizyta w osadzie-widmo w lesie, która... znikła!
Nie, 30 wrz 2018 13:16 komentarze: brak czytany: 1265x

Witam Zaloge FN,  W ostatni piatek ukazal sie na glownej stronie artykul o skrzyzowaniu dwoch wymiarow, Ktos czegos dziwnego doswiadczyl.  Chcialbym opisac pewna historie jaka slyszalem sporo lat temu. Ktos doswiadczyl  jakby innej lini czasu, albo jakiegos skrzyzowania z innym wymiarem czy swiatem rownoleglym. Uczestnik tego wydarzenia juz niestety nie zyje, wiec nie da sie uzyskac.......

czytaj dalej

Witam Zaloge FN,  W ostatni piatek ukazal sie na glownej stronie artykul o skrzyzowaniu dwoch wymiarow, Ktos czegos dziwnego doswiadczyl. 

Chcialbym opisac pewna historie jaka slyszalem sporo lat temu. Ktos doswiadczyl  jakby innej lini czasu, albo jakiegos skrzyzowania z innym wymiarem czy swiatem rownoleglym. Uczestnik tego wydarzenia juz niestety nie zyje, wiec nie da sie uzyskac dokladnej relacji jak to wygladalo. On byl wojujacym ateista, kiedys zapisal sie do PZPR i ORMO, byl antyreligijny, skrajny komunista, rzeczy jakimi zajmuje sie FN uznawal za glupote i zabobony. Jednak nie umial wyjasnic tego co mu sie przytrafilo tak gdzies w polowie lat 70tych.

On wtedy jechal rowerem przez las i cos mu sie zepsulo, spadal lancuch czy cos, ze musial ten rower prowadzic a nie jechac, do tego kola wypadaloby lepiej dopompowac bo powietrze nieco zeszlo. Jak tam pchal ten rower doszedl do jakichs domow w lesie i tam poprosil o pomoc bo nie mial zadnych kluczy rowerowych ze soba.Tylko, ze mieszkancy tych domow bardzo go zdenerwowali, wg niego byli bardzo zacofani, nie mieli zadnych narzedzi, zachowywali sie tak jakby rower i gumowe opony pierwszy raz w zyciu zobaczyli, bo ktos tam przezegnal sie.

Mieli za to duzo religijnych obrazow w domach co bardzo irytowalo przykladnego komuniste, ze zyja w zacofaniu, bez postepu, w zasadzie bez narzedzi, typu klucze, obcazki, a maja na scinach krzyze i religijne obraz. Nie widzial u nich radia, czy innych sprzetow AGD, nowoczesnych maszyn rolniczych, wszystko staroswieckie, jedli drewnianymi lyzkami z drewnianych mis, ubrani byli staroswiecko.

Nikt tam nie mial pompki rowerowej, kluczy rowerowych, klucza francuskiego, i on byl zly ze zyja tak zacofani, bo musial isc dalej pchac rower az wyszedl z lasu i tam zaszedl do jakiejs wsi gdzie u kogos w pierwszym domu naprawil rower, ponarzekal sobie przy tym na tych zacofanych ludzi w lesie co to maja jedynie religijne obrazy w domach a zadnych przydatnych narzedzi, ku zdziwieniu tego mieszkanca wsi, ktory o zadnych zacofanych, staroswieckich ludziach w lesie nie slyszal, mimo ze mieszkal moze ze 2 kilometry od tych "zacofanych ludzi" i nie mogl skojarzyc zadnych domow w tym lesie. On potem probowal odnalezc te miejsce i nie mogl znalezc. Przykladny komunista nie mogl zniesc, ze w 20 wieku, a to moglo byc gdzies tak okolo 1975 lub po tym roku, zyja w takim zacofaniu ludzie w jego okolicach, bez postepu technicznego, za to bardzo religijni.

Jezdzil kilka razy pozniej ta sama lesna droga i nie znalazl zadnych domow. mimo, ze domy do jakich wtedy zaszedl z rowerem byly przy drodze. Podobno jakis stary dziadek przypomnial sobie ze w dziecinstwie slyszal opowiesc od innych starych dziadkow ze kiedys w tym lesie byla jakas osada, ale spalila sie, mieszkancy nigdy jej nie odbudowali i wyniesli sie gdzies indziej.

 Temu czlowiekowi przytrafilo sie cos dziwnego, jakies skrzyzowanie sie dwoch swiatow rownoleglych, czy cos takiego, osobliwa sprawa. Osobliwie sie z nim rozmawialo, bo byl skrajnie nie wierzacy, ateista, antykoscielny, i gdyby ktos mu powiedzial o teorii swiatow rownoleglych to by pewnie wysmial i nie uwierzyl; Sam nie umial wyjasnic co to mu sie wtedy przytrafilo, ze jednego dnia zaszedl z rowerem do tych zacofanych ludzi w lesie, bylo tam pare domow a potem juz tych domow nie bylo pare dni pozniej, i on nawet nie ukrywal, ze cos mu sie takiego przytrafilo, i nie umial tego wyjasnic. Sposob w jaki to opisywal mniej wiecej ze "oni tam nawet prostych obcazkow nie mieli, za to za to obrazy, Jezusy, Matki Boskie, rozne swiete to pelno...oni jedli drewnianymi lyzkami jak nasze dziadki dawno temu, takie zacofanie...wozy zelazniaki mieli, ...kto to slyszal zeby wozem zelazniakiem jezdzic, no opon chyba nie znali, bo jeden to sie przezegnal jak kolo w rowerze zobaczyl i trzeba dopompowac". Jak sie go sluchalo to raczej tego nie wymyslil sobie, a jeszcze tam pare razy jezdzil ta sama droga znalezc te domy, bo jako postepowy komunista nie mogl zniesc ze takie zacofanie jest w 20 wieku i tych domow potem nie znalazl

 Wyjasnie ze woz zelazniak to byl konny woz z drewnianymi kolami obitymi zelazna obrecza, zanim upowszechnily sie kola na gumowych oponach. bynajmniej takie wyjasnienie uzyskalem kiedys od mojego dziadka

 Jesli chcecie, mozecie wstawc moj email na glowna strone w jakims artykule, oczywiscie z wycieciem moich danych. sorry za brak polskich liter, ale mieszkam za granica i taki komputer mam jaki mam

 Pozdrawiam

 [dane do wiad. FN]


Dziękujemy za opis historii. Wbrew pozorom jest więcej podobnych opowieści, kiedy nagle ludzie trafiali na dom, w którym mieszkali ludzie z dawnych wieków. Kiedy ponownie próbowali znaleźć ten dom okazywało się to niemożliwe. Ta zagadkowa i niewyjaśniona sprawa nazywana jest przez nas "spotkaniem ze światem-widmem". Być może powstanie o tym publikacji w serwisie, bo temat rzeczywiście jest ciekawy.




zwiń tekst



Czy padłem ofiarą złośliwego ducha?
Sob, 29 wrz 2018 09:34 komentarze: brak czytany: 1220x

Dawno nie pisałem do Was lecz wydarzyło się coś, o czym po długim namyśle postanowiłem napisać nie bacząc na fakt , że mogę narazić się tym samym na śmieszność lub posądzenie o pewne objawy charakterystyczne osobom wchodzącym w wiek podeszły.  To, o czym za chwilę napiszę jest swoistym ciągiem dalszym problematyki związanej z tzw. widzeniem czy też postrzeganiem przeze mnie ORBS-ów lub innych.......

czytaj dalej

Dawno nie pisałem do Was lecz wydarzyło się coś, o czym po długim namyśle postanowiłem napisać nie bacząc na fakt , że mogę narazić się tym samym na śmieszność lub posądzenie o pewne objawy charakterystyczne osobom wchodzącym w wiek podeszły.  To, o czym za chwilę napiszę jest swoistym ciągiem dalszym problematyki związanej z tzw. widzeniem czy też postrzeganiem przeze mnie ORBS-ów lub innych, im podobnych bytów niematerialnych. Nie wiem czy pamiętacie jeszcze mój tekst, w którym charakteryzowałem te byty wg kształtu, barwy, zachowań oraz swoistych cech charakterów jakie posiadają.

Dzisiaj – w oparciu o kolejne moje doświadczenia „z natury” - uzupełnię ich charakterystykę. Sądzę, że to co widuję i z czym miewam niekiedy „do czynienia”, posiada szereg cech bardzo charakterystycznych i odpowiadających cechom ludzi, którymi zapewne byli nim odeszli z tego świata. A więc: są to byty zarówno dobre i złe,  złośliwe a także nienawistne i podstępne, mniej lub bardziej inteligentne – jak ludzie. Pisałem również o tym, że byty o zarysie w barwie złocistej, przeźroczyste (jak bańki mydlane) i jasne są jakby radosne - mają bardzo pozytywny wpływ na wszelkie zdarzenia - przynajmniej w moim życiu prywatnym, biznesie (o czym również pisałem).  Sądzę też, że i w życiu wszystkich ludzi, którym takie byty towarzyszą, także przynoszą im pomyślny bieg wydarzeń.


Byty o zabarwieniu mleczno-szarym  – jeśli chodzi o skutki ich pobytu i kontaktu z nami, ludźmi, pozostają bytami o charakterze neutralnym, nieśmiałym, obserwują nas  z ukrycia i – mam wrażenie – podglądając nas pilnie się uczą. Jakby stan, w którym znajdują się był tym swoistym etapem przejściowym w tej wędrówce dusz, po którym wracają na ziemię, do świata żywych (reinkarnując), bogatsi w pozytywną wiedzę pozyskaną od nas, tej zacniejszej grupy ludzi niż tych, którymi oni byli za życia. Widocznie posiadają one dość silną motywację do dalszego doskonalenia się i rozwoju by następnie osiągnąć wyższy poziom i tym samym przyjąć jaśniejszą, srebrną lub złocistą barwę bytu, charakterystyczną dla bytów o dość wysokim poziomie rozwoju duchowego – jeśli swoje kolejne ziemskie życie przeżyliby by uczciwie i godnie, ciągle „pnąc się w górę” w swoim rozwoju duchowym.

Kształt i stopień skupienia, który przyjmują byty wszelkiej „maści”, odzwierciedla poziom ich inteligencji oraz rodzaj osobowości jaką posiadały za życia. Im bardziej inteligentna i silniejsza osobowość tym bardziej zwarty, mobilny i wyraźny kształt bytu. Nie ważne czy to byt dobry czy zły. Byty o słabej, niezbyt wyrazistej tzw. rozmytej osobowości, egzystują jako plamy nieforemne, o rozmywających się, zmiennych zarysach – dot. to zwłaszcza bytów o zabarwieniu mleczno–szarym oraz bytów ciemnych/czarnych. Byty o zdecydowanej, silnej osobowości, wysokiej inteligencji (być może i wiedzy ogólnej – w tym kontekście technicznej również), zdobytej za życia, przyjmują zdecydowany i bardzo wyraźny kształt kulisty. Im wyższa inteligencja oraz im silniejsza osobowość tym mniejszy i bardziej zwarty, kulisty kształt, o większej gęstości one przyjmują. Po prostu jest to najoptymalniejsza forma skupienia energii w przyrodzie.

Kończąc ten mój - być może przydługi – wywód przechodzę do tzw. meritum sprawy, w której piszę. Otóż ok. 5 tygodni temu, będąc w odwiedzinach u mojej Mamy, w rodzinnej miejscowości, postanowiłem w niedzielne popołudnie pojechać na grób nieżyjącego od kilku lat Taty. W tym samym czasie na cmentarzu miał miejsce nietypowy w naszych stronach pogrzeb, w którym uczestniczył tylko nieznany mi zmarły, ksiądz, organista i grabarz. Grzebano zmarłego w niedalekim sąsiedztwie grobu mojego taty.

Opuszczając cmentarz poczułem, że mam już w pobliżu „towarzystwo” – typowe objawy tzw. „gęsia skórka”, widzenie kątem oka i następująca po tym cała seria różnych charakterystycznych zdarzeń, w tym przypadku, o bardzo wysokim a wręcz dotychczas niespotykanym stopniu złośliwości. Wyjeżdżając z cmentarza ugrzęzłem śmiesznie jednym kołem tak, że przy próbie wyjechania tyłem przednie koło obrzuciło całe auto i osobę /która usiłowała mi pomóc/ błotem a w końcu  musiano mnie wyciągać terenowym samochodem. Po powrocie do domu - typowe objawy obecności bytu. W pracy - w rozpoczętych wcześniej optymistycznie tematach zapadła głucha „cisza na łączach”. Podpisana pomyślnie dla mnie miesiąc wcześniej umowa została nagle wypowiedziana.

Oczywiście wiedziałem już, że muszę się mieć bardzo na baczności i na wszystko i wszędzie uważać. Lecz nie takie to proste. Służbowo pojechałem do jednej z zaprzyjaźnionych  firm, wykonać serię zdjęć różnych maszyn. Gdy po powrocie do biura - a był już wczesny wieczór - usiadłem przy komputerze wczytać z aparatu te zdjęcia - jakież było moje zaskoczenie gdy prawie żadne z nich nie wyszło… prawie wszystkie zamazane i niewyraźne. Pomyślałem wściekły na siebie: no dobrze ale gapa ze mnie – pewnie źle ustawiłem aparat, co mi się raczej nie zdarzało. Dla próby pstryknąłem kilka zdjęć w biurze z lampą i bez – wszystko ok. Postawiłem na biurku, nieopodal komputera, włączony aparat z otwartą przysłoną gdyż po pewnym czasie sam się wyłącza i zamyka przysłonę/obiektyw. I tak też się stało. Próbując uratować przynajmniej niektóre ze zdjęć, zająłem się ich cyfrową obróbką. Nie wiele to dało.


Przyszło mi na myśl aby pstryknąć jeszcze kilka zdjęć pokoju – że może uchwycę jakiegoś ORBS-a (co jakiś czas to robię, zgodnie zresztą z sugestią Pana [....] J. z FN). Nie podnosząc aparatu, który stał na biurku nacisnąłem start, otwarła się przysłona i…..(aż się lekko przestraszyłem!) wyrwało się coś czarnego jak maleńka ciemna i b. wyraźna kuleczka (ok.0,5-1cm średnicy) i pod kątem ok. 45 st. W bok, pomknęło prosto jak z procy, znikając gdzieś w powietrzu. W pierwszej chwili sądziłem, że to może jakaś mucha obudziła się z zimowego letargu ale zaraz! Przecież na biurku (ani tym bardziej w aparacie cyfrowym) nic nie było takiego żeby muchy mi spały tam przez całą zimę. Przeszukałem wzrokiem cały pokój - śladu jakiegokolwiek owada a po drugie:  tak szybko to żaden owad, lotem błyskawicy, po pokoju to mi jeszcze nie latał! I znając już tego typu zjawiska wszystko stało się jasne. Lecz groźniej miało być później. Około 2 tygodnie temu (do dziś jeszcze nie mogę się otrząsnąć po tym koszmarze), mając spory plik banknotów 200 złotowych w portfelu, pojechałem do sklepu z narzędziami kupić parę drobiazgów, za które zapłaciłem 200 zł. banknotem. 

Starsza, miła pani – szefowa sklepu - stwierdziła, ze bardzo jej się podobają te nominały. Nie namyślając się wcale – wiedząc, że są często problemy z robieniem drobnych zakupów i płaceniu tymi nominałami – powiedziałem, że chętnie zamienię cały posiadany aktualnie ich zapas z mojego portfela na nominały 100 złotowe. Wyjąłem cały plik 200zł, przeliczając je - jak zazwyczaj to czynię i…. czuję w tym momencie, że zaczyna się coś ze mną dziać bardzo dziwnego: tak jakby coś lub ktoś zaczęło mi gwałtownie wymazywać, czyścić pamięć wbrew mojej woli. Ponadto poczułem lekki fizyczny, niemal ostry – jakby coś chwyciło w kleszcze - ścisk w tylnej części czaszki, gdzie mieści się prawdopodobnie tzw. obszar - hipokamp pamięci mózgu.


Z jednej strony całą siłą woli starałem się pamiętać o tym ile tych banknotów było po wyjęciu z portfela i przeliczeniu ich przeze mnie a z drugiej strony gwałtownie postępujący szybki proces zapominania-wymazywania z pamięci wyniku poprzedniego przeliczenia i usilny proces „wczytywania” w moją pamięć nowej, innej o połowę mniejszej od poprzedniej ilości banknotów. Skutek końcowy tych krótkotrwałych zmagań z czymś lub kimś był taki, że pozostała „pamięć szczątkowa” w postaci poprzedniej, pierwotnej ilości banknotów, zarejestrowana poprzez dotyk: zdecydowanie grubszy plik – 10szt. 200złotówek oraz ilość zarejestrowana przez wzrok: również 10 szt. jako zdecydowanie większa niż w przypadku ilości 5 szt. a także resztka świadomości, że było ich 10 sztuk kontra nowa rzeczywistość namacalna/realna: banknotów było tylko 5 i tyle ich tylko pokazała szefowa sklepu, na moją prośbę wyjmując je na moich oczach ze swojego portfela, którego zresztą nie schowała wcześniej do biurka po przyjęciu banknotów 200 zł ode mnie i zamianie ich na równowartość w 100 zł nominałach, które mi przekazała.

Czy padłem w tym momencie ofiarą typowego oszustwa – manipulacji  sprzedawczyni? Zrzuciłbym cały ten incydent na rzecz swojego gapiostwa i nieuwagi gdyby nie krótkotrwały fakt zarejestrowania przez moją świadomość tych wewnętrznych moich zmagań obronnych związanych z przeprowadzaną wbrew mojej woli „operacją” na mojej pamięci a raczej z nie do końca udaną próbą jej zmiany przez coś lub kogoś. Wyszedłem ze sklepu, po całym tym incydencie, który rozegrał się w moim umyśle (a w efekcie końcowym i w portfelu) jak emocjonalny wrak po jakimś psychicznym gwałcie na mojej osobowości. Przez kilka dni nie mogłem otrząsnąć się po tym. Próba analizy całego zdarzenia na spokojnie i na zimno nie przyniosła nic wyjaśniającego – po prostu zachowały się w umyśle/mózgu dwie informacje: pierwotna, która miała być wymazana i nowa realna. Czy zostało zrobione to celowo abym doświadczył poczucia straty materialnej i niepewności z tym związanej? Czy m. innymi w taki właśnie sposób niektóre z bytów kreują naszą rzeczywistość i wpływają na nią? Dzisiaj staram się już nie wracać myślą do tego incydentu – wywołuje on prawie odruch wymiotny.

Stąd moja teoria o wysokim stopniu inteligencji niektórych bytów, ich umiejętnościach oddziaływania i manipulowania ludzkim umysłem i kreowaniem naszej rzeczywistości a także wywieraniem fizycznego wpływu na urządzenia domowego użytku typu komputery, aparaty fotograficzne, TV, etc. Nawet pisząc ten tekst na chwilę wyłączył się całkowicie telewizor razem z podtrzymaniem/czuwaniem po to by za chwilę uruchomić się samoczynnie –co w praktyce jest raczej niemożliwym. Następnie stało się to samo z moim laptopem, na którym właśnie pisałem ten tekst a zasilany jest z tego samego kontaktu przy czym oświetlenie pokoju nawet nie drgnęło a cała instalacja elektryczna w mieszkaniu jest zasilana przecież z jednej fazy i nigdy dotąd nic takiego się nie zdarzało! Następnie kilka dni później, w komputerze biurowym (nowoczesna i stabilna jednostka) padł system przez co utraciłem szereg cennych danych. Znaki? Sygnały, że „ja” tu jestem? Bardzo dużo tych przypadków. Czy może ktoś z Państwa lub czytelników dysponuje jakąś metodyką/”recepturą” pozbywania się takich  inteligentnych aczkolwiek bardzo złośliwych „lokatorów”?  Co jest takiego we mnie, że tak łatwo się one do mnie przyczepiają? Uszkodzona jakaś naturalna bariera ochronna czy co? Obecnie jestem w tzw. fazie gdy ten byt – obym się nie mylił – opuścił już mnie i moje otoczenie.

 Piszecie o różnych sprawach, zdarzeniach i zjawiskach a nie spotkałem na Waszych łamach nic na temat tzw. „myślaków” - astralnych tworów myślowych będących wytworem umysłów ludzi żyjących (patrz: punkt 5 i 6 z Waszej 10 punktowej „Mapy drogowej”).  Z tematem tym spotkałem się na łamach naszej lokalnej gazety, gdzie był zamieszczony wywiad z pewnym bioenergoterapeutą ateistą, który używał tego rodzaju określeń w stosunku do zmaterializowanych ludzkich myśli, życzeń, klątw, etc.  Lecz jest to już temat na następnego e-maila ode mnie.

 

Pozdrawiam serdecznie Całą Sz. Załogę Nautilusa

                                                      -  wasz stały czytelnik:

 

Ps. W tym przypadku moje nazwisko proszę zachować tylko do wiadomości Sz. Redakcji FN.




zwiń tekst



Skrzyżowanie dwóch wymiarów?!
Pt, 28 wrz 2018 15:49 komentarze: brak czytany: 1291x

[...] Droga Redakcjo,  Pisywałam już do Was wielokrotnie. Jestem medium i przydarzają mi się różne dziwne rzeczy w życiu. To, co spotkało mnie dwa dni temu jest (co najmniej) dziwne. Któryś raz w swoim życiu doświadczyłam tzw. efektu Mandeli (a może nie?). Mieszkam w zabytkowej części jednego ze śląskich miast. Przeprowadziliśmy się wraz z córką kilka lat temu. Codziennie do pracy jeżdżę tą samą.......

czytaj dalej

[...] Droga Redakcjo,  Pisywałam już do Was wielokrotnie. Jestem medium i przydarzają mi się różne dziwne rzeczy w życiu. To, co spotkało mnie dwa dni temu jest (co najmniej) dziwne. Któryś raz w swoim życiu doświadczyłam tzw. efektu Mandeli (a może nie?). Mieszkam w zabytkowej części jednego ze śląskich miast. Przeprowadziliśmy się wraz z córką kilka lat temu. Codziennie do pracy jeżdżę tą samą drogą, mijam te same budynki i naprawdę znam na pamięć tę okolicę. Wzdłuż całej ulicy są usytuowane ponad 100 letnie domki z czerwonej cegły.

Mieszkają w nich ludzie o różnym statusie społecznym (jak wszędzie). Cechą charakterystyczną tej ulicy jest jednak to, że starsze panie, lub drobni pijaczkowie siedzą przed wejściami do kamienic i leniwie rozmawiają paląc papierosy. No i, dwa dni temu, idąc do jedynego w okolicy sklepu spożywczego nagle stanęłam jak wryta. Pośród domków z czerwonej cegły, po drugiej stronie ulicy stoi betonowy blok, nowiuteńki, z małym tarasem, położonym nad ulicą. I teraz naprawdę nie wiem, bo albo jestem tak ślepa, że nie zauważyłam betonowego, nowego, budowanego domu, albo jestem totalną ignorantką, która kompletnie nie rozgląda się na boki! No i teraz najlepsze! Pytam rodzinę, co sądzą o tym nowym betonowym bloku przed sklepem - oni na to, co za bzdury wygaduję, przecież są tylko małe kamienice z cegły!

Mój mąż poszedł do sklepu, wrócił i stwierdził, że po prostu wcześniej tego bloku nie zauważył. Są dwie możliwości - jakieś skrzyżowanie dwóch wymiarów, albo kompletnie mi odbiło, ponieważ w swojej głowie mam w tym miejscu tylko domy z cegły, a nawet kojarzę mieszkańców. Czy według Was Redakcjo istnieje logiczne wyjaśnienie tego faktu, poza moją szwankującą głową? Pozdrawiam serdecznie!

 



zwiń tekst



27. tydzień roku
Czw, 27 wrz 2018 16:34 komentarze: brak czytany: 1048x

[...] Witam, Ostatnio podawaliście kilka przykładów snów dotyczących samolotów, jeden dotyczył samolotu na pokładzie którego byli Rosjanie. Jakiś czas temu miałem podobny sen. Śniło mi się, że wyszedłem przed blok razem z moją żoną i usłyszałem ryk silnika samolotu. Podniosłem wzrok i zobaczyłem wielki 3 silnikowy samolot cały srebrny. Nagle otworzyły się luki i wyleciała z niego wielka bomba. Wiedziałem.......

czytaj dalej

[...] Witam, Ostatnio podawaliście kilka przykładów snów dotyczących samolotów, jeden dotyczył samolotu na pokładzie którego byli Rosjanie. Jakiś czas temu miałem podobny sen. Śniło mi się, że wyszedłem przed blok razem z moją żoną i usłyszałem ryk silnika samolotu. Podniosłem wzrok i zobaczyłem wielki 3 silnikowy samolot cały srebrny. Nagle otworzyły się luki i wyleciała z niego wielka bomba. Wiedziałem, objąłem tylko żonę bo wiedziałem, że to koniec. Sen jak sen ale od czasu kiedy miałem proroczy sen, który się spełnił dziwne sny zawsze powodują u mnie zastanowienie czy to aby nie jeden ze snów proroczych.

Ten proroczy sen był następujący:

Niedługi po śmieci sąsiadki moich rodziców przyśniło się mi, że siedzę u moich rodziców przy stole. Jest wiele osób (gości) tak jak to bywało na imieninach itp. Była też niedawno zmarła sąsiadka, która siedzi koło mnie. Nagle odwróciła się do mnie i powiedziała, że w 27 tygodniu już nie będę pracował na stanowisku na którym pracuję.
Nigdy nie liczyłem tygodni roku, nie wiedziałem też kiedy będzie ten 27 tydzień ani tego nie sprawdzałem. Nie zwróciłem na ten sen specjalnej uwagi (był on na początku roku), chociaż po obudzeniu byłem jakoś tak przerażony lub zaniepokojony sam nie wiedziałem czym. Miałem takie dziwne uczucie uczestniczenia w czymś ważnym, doniosłym
W pracy nic nie zapowiadało żadnych zmian. sytuacja stabilna, ja też nie starałem się o żadną zmianę. Byłem zadowolony z obecnej pracy i stanowiska.
Parę miesięcy potem zbieg różnych przypadkowych sytuacji sprawił, że zaproponowano mi zmianę stanowiska, na którą przystałem. Nowe stanowisko objąłem od 1 lipca.
Jakież było moje zdziwienie gdy przypomniałem sobie o moim śnie i sprawdziłem numer tygodnia.
tydzień w którym był 1 lipca był 27 tygodniem roku.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Znalazłem dziwny otwór w ziemi
Śr, 26 wrz 2018 12:25 komentarze: brak czytany: 1104x

25 września 2018 dostaliśmy e-mail o tym, że czytelnik natrafił na tzw. dziwny otwór w ziemi. Pisaliśmy o tym zagadkowym zjawisku wielokrotnie w serwisie, że czasami pojawiają się pionowe tunele w ziemi, które nie zostały wykonane "ludzką ręką". Czy to jest taki właśnie otwór? Poprosiliśmy autora relacji o wykonanie zdjęć tego miejsca, ale na razie nie mamy żadnego odzewu.[...] Dziwny otwór w ziemi.......

czytaj dalej

25 września 2018 dostaliśmy e-mail o tym, że czytelnik natrafił na tzw. dziwny otwór w ziemi. Pisaliśmy o tym zagadkowym zjawisku wielokrotnie w serwisie, że czasami pojawiają się pionowe tunele w ziemi, które nie zostały wykonane "ludzką ręką". Czy to jest taki właśnie otwór? Poprosiliśmy autora relacji o wykonanie zdjęć tego miejsca, ale na razie nie mamy żadnego odzewu.

[...] Dziwny otwór w ziemi.
Wyspa Sobieszewska położona niedaleko Gdańska, dziś należąca do Gdańska, utworzona przez oddzielenie skrawka lądu dł. 8 km i szer. 2,5 km - przez: Przekop Wisły, Wisłę Martwą i Wisłę Śmiałą.


Wyspa tajemnic z dziwnym, pionowym otworem, a gdy włożyć doń najdłuższą znalezioną gałąź (ok. 3,5 - 4 m) nie wyczuje się dna. Otwór o średnicy ok. 25 - 30 cm.

Otwór ...w lesie na wzniesieniu 200 m przed wydmą od strony pełnego morza (zatoki gdańskiej). Wszystko - tuż obok wyjścia na plażę wiodącego przez las z którego korzysta ośrodek wypoczynkowy "Orle". Wyspa tajemnic, bo tuż przed wydmami przebiega przez cała wyspę betonowy stary nieczynny kolektor, w którym można sobie iść wyprostowanym. Na wyspie była jednostka rakietowa, dużo betonu peerel - dziś opuszczona. Na wyspie jest jeszcze budynek niemieckiej jednostki SS murowany piętrowy, dzisiaj mieszczący chyba szkołę - vis a vis na pagórku jest modrzewiowa willa gauleitera Alberta Forstera, namiestnika Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie.

Wyspa odebrana Niemcom już po zdobyciu Berlina. Las jest cały poryty niemieckimi transzejami i ziemiankami. Były też po wojnie odkrywane masowe mogiły rozstrzelanych z rozkazu Forstera defetystów i dezerterów. Osobista łódź Forstera kursowała wtedy codziennie pomiędzy wyspą a Helem. Całą okupację Forster niszczył ludzi w pobliskim Sztutowie, jako urzędnik rzeszy niemieckiej, urzędował codziennie w Gdańsku, ale po pracy zawsze jechał na wyspę do swojej modrzewiowej willi która była darem dla niego od niemieckich mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska przed 39' za czasów SA. Na wyspie jest przeprawa promowa do Mikoszewa - przez przekop Wisły, jest stara śluza martwej Wisły - Przegalina ...niedaleko - do zalewu wiślanego odchodzi Szkarpawa uzbrojona w śluzy, ostatnia prawa odnoga Wisły. w widłach Wisły i Szkarpawy była kiedyś posadowiona potężna Polska twierdza zwana "Głowa", zdobyta przez [dane do wiad. FN]




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 42
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 42

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Piotr, brat Joanny Kulig (36 l.), jest doświadczony przez życie. Ciężko zachorował i był o krok od odejścia z tego świata. Przeżył śmierć kliniczną i teraz jest pewien co do tego, czy istnieje życie po śmierci. Opowiedział o tym w rozmowie z 'Dobrym Tygodniem'.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 16 paź 2018 14:31 | Witam serdecznie wszystkich. Ten wpis umieściłem dzisiaj (15 października 2018 - przyp. FN) około południa na czacie. Pracuję w Tarnowie, o godzinie 12,03 nad dzielnicą Zabłocie zauważyłem szybko poruszający się OBIEKT z południa na północ. OBIEKT silnie świecący prawdopodobnie w kształcie kuli . Mniej więcej nad moją pozycją wykonał kilka szybkich skrętów , następnie odleciał w kierunku północno-zachodnim. Mam 53 lata i w swoim życiu widziałem trzykrotnie niezidentyfikowane obikty latające. / ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 23 września 2018 | Ta historia czasami jest przeze mnie opowiadana podczas spotkań z czytelnikami w różnych miejscach Polski. Ludzie mówią mi wtedy, że słuchając jej czują ciarki na plecach. I mają rację, choć nigdy słowa nie opiszą tego, jak ja się czułem, kiedy usłyszałem ją od jej uczestników.

czytaj dalej

FILM FN

Tajemnicza dziura k. Janówka (Lubelskie) - film pokazuje latarkę spuszczoną na dół otworu. Głębokość dziury to 18 m!

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.