Dziś jest:
Czwartek, 18 października 2018

'Podążaj za tym, który wie'
Wergiliusz

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Wizyta w osadzie-widmo w lesie, która... znikła!
Nie, 30 wrz 2018 13:16 komentarze: brak czytany: 1265x

Witam Zaloge FN,  W ostatni piatek ukazal sie na glownej stronie artykul o skrzyzowaniu dwoch wymiarow, Ktos czegos dziwnego doswiadczyl.  Chcialbym opisac pewna historie jaka slyszalem sporo lat temu. Ktos doswiadczyl  jakby innej lini czasu, albo jakiegos skrzyzowania z innym wymiarem czy swiatem rownoleglym. Uczestnik tego wydarzenia juz niestety nie zyje, wiec nie da sie uzyskac.......

czytaj dalej

Witam Zaloge FN,  W ostatni piatek ukazal sie na glownej stronie artykul o skrzyzowaniu dwoch wymiarow, Ktos czegos dziwnego doswiadczyl. 

Chcialbym opisac pewna historie jaka slyszalem sporo lat temu. Ktos doswiadczyl  jakby innej lini czasu, albo jakiegos skrzyzowania z innym wymiarem czy swiatem rownoleglym. Uczestnik tego wydarzenia juz niestety nie zyje, wiec nie da sie uzyskac dokladnej relacji jak to wygladalo. On byl wojujacym ateista, kiedys zapisal sie do PZPR i ORMO, byl antyreligijny, skrajny komunista, rzeczy jakimi zajmuje sie FN uznawal za glupote i zabobony. Jednak nie umial wyjasnic tego co mu sie przytrafilo tak gdzies w polowie lat 70tych.

On wtedy jechal rowerem przez las i cos mu sie zepsulo, spadal lancuch czy cos, ze musial ten rower prowadzic a nie jechac, do tego kola wypadaloby lepiej dopompowac bo powietrze nieco zeszlo. Jak tam pchal ten rower doszedl do jakichs domow w lesie i tam poprosil o pomoc bo nie mial zadnych kluczy rowerowych ze soba.Tylko, ze mieszkancy tych domow bardzo go zdenerwowali, wg niego byli bardzo zacofani, nie mieli zadnych narzedzi, zachowywali sie tak jakby rower i gumowe opony pierwszy raz w zyciu zobaczyli, bo ktos tam przezegnal sie.

Mieli za to duzo religijnych obrazow w domach co bardzo irytowalo przykladnego komuniste, ze zyja w zacofaniu, bez postepu, w zasadzie bez narzedzi, typu klucze, obcazki, a maja na scinach krzyze i religijne obraz. Nie widzial u nich radia, czy innych sprzetow AGD, nowoczesnych maszyn rolniczych, wszystko staroswieckie, jedli drewnianymi lyzkami z drewnianych mis, ubrani byli staroswiecko.

Nikt tam nie mial pompki rowerowej, kluczy rowerowych, klucza francuskiego, i on byl zly ze zyja tak zacofani, bo musial isc dalej pchac rower az wyszedl z lasu i tam zaszedl do jakiejs wsi gdzie u kogos w pierwszym domu naprawil rower, ponarzekal sobie przy tym na tych zacofanych ludzi w lesie co to maja jedynie religijne obrazy w domach a zadnych przydatnych narzedzi, ku zdziwieniu tego mieszkanca wsi, ktory o zadnych zacofanych, staroswieckich ludziach w lesie nie slyszal, mimo ze mieszkal moze ze 2 kilometry od tych "zacofanych ludzi" i nie mogl skojarzyc zadnych domow w tym lesie. On potem probowal odnalezc te miejsce i nie mogl znalezc. Przykladny komunista nie mogl zniesc, ze w 20 wieku, a to moglo byc gdzies tak okolo 1975 lub po tym roku, zyja w takim zacofaniu ludzie w jego okolicach, bez postepu technicznego, za to bardzo religijni.

Jezdzil kilka razy pozniej ta sama lesna droga i nie znalazl zadnych domow. mimo, ze domy do jakich wtedy zaszedl z rowerem byly przy drodze. Podobno jakis stary dziadek przypomnial sobie ze w dziecinstwie slyszal opowiesc od innych starych dziadkow ze kiedys w tym lesie byla jakas osada, ale spalila sie, mieszkancy nigdy jej nie odbudowali i wyniesli sie gdzies indziej.

 Temu czlowiekowi przytrafilo sie cos dziwnego, jakies skrzyzowanie sie dwoch swiatow rownoleglych, czy cos takiego, osobliwa sprawa. Osobliwie sie z nim rozmawialo, bo byl skrajnie nie wierzacy, ateista, antykoscielny, i gdyby ktos mu powiedzial o teorii swiatow rownoleglych to by pewnie wysmial i nie uwierzyl; Sam nie umial wyjasnic co to mu sie wtedy przytrafilo, ze jednego dnia zaszedl z rowerem do tych zacofanych ludzi w lesie, bylo tam pare domow a potem juz tych domow nie bylo pare dni pozniej, i on nawet nie ukrywal, ze cos mu sie takiego przytrafilo, i nie umial tego wyjasnic. Sposob w jaki to opisywal mniej wiecej ze "oni tam nawet prostych obcazkow nie mieli, za to za to obrazy, Jezusy, Matki Boskie, rozne swiete to pelno...oni jedli drewnianymi lyzkami jak nasze dziadki dawno temu, takie zacofanie...wozy zelazniaki mieli, ...kto to slyszal zeby wozem zelazniakiem jezdzic, no opon chyba nie znali, bo jeden to sie przezegnal jak kolo w rowerze zobaczyl i trzeba dopompowac". Jak sie go sluchalo to raczej tego nie wymyslil sobie, a jeszcze tam pare razy jezdzil ta sama droga znalezc te domy, bo jako postepowy komunista nie mogl zniesc ze takie zacofanie jest w 20 wieku i tych domow potem nie znalazl

 Wyjasnie ze woz zelazniak to byl konny woz z drewnianymi kolami obitymi zelazna obrecza, zanim upowszechnily sie kola na gumowych oponach. bynajmniej takie wyjasnienie uzyskalem kiedys od mojego dziadka

 Jesli chcecie, mozecie wstawc moj email na glowna strone w jakims artykule, oczywiscie z wycieciem moich danych. sorry za brak polskich liter, ale mieszkam za granica i taki komputer mam jaki mam

 Pozdrawiam

 [dane do wiad. FN]


Dziękujemy za opis historii. Wbrew pozorom jest więcej podobnych opowieści, kiedy nagle ludzie trafiali na dom, w którym mieszkali ludzie z dawnych wieków. Kiedy ponownie próbowali znaleźć ten dom okazywało się to niemożliwe. Ta zagadkowa i niewyjaśniona sprawa nazywana jest przez nas "spotkaniem ze światem-widmem". Być może powstanie o tym publikacji w serwisie, bo temat rzeczywiście jest ciekawy.




zwiń tekst



Czy padłem ofiarą złośliwego ducha?
Sob, 29 wrz 2018 09:34 komentarze: brak czytany: 1220x

Dawno nie pisałem do Was lecz wydarzyło się coś, o czym po długim namyśle postanowiłem napisać nie bacząc na fakt , że mogę narazić się tym samym na śmieszność lub posądzenie o pewne objawy charakterystyczne osobom wchodzącym w wiek podeszły.  To, o czym za chwilę napiszę jest swoistym ciągiem dalszym problematyki związanej z tzw. widzeniem czy też postrzeganiem przeze mnie ORBS-ów lub innych.......

czytaj dalej

Dawno nie pisałem do Was lecz wydarzyło się coś, o czym po długim namyśle postanowiłem napisać nie bacząc na fakt , że mogę narazić się tym samym na śmieszność lub posądzenie o pewne objawy charakterystyczne osobom wchodzącym w wiek podeszły.  To, o czym za chwilę napiszę jest swoistym ciągiem dalszym problematyki związanej z tzw. widzeniem czy też postrzeganiem przeze mnie ORBS-ów lub innych, im podobnych bytów niematerialnych. Nie wiem czy pamiętacie jeszcze mój tekst, w którym charakteryzowałem te byty wg kształtu, barwy, zachowań oraz swoistych cech charakterów jakie posiadają.

Dzisiaj – w oparciu o kolejne moje doświadczenia „z natury” - uzupełnię ich charakterystykę. Sądzę, że to co widuję i z czym miewam niekiedy „do czynienia”, posiada szereg cech bardzo charakterystycznych i odpowiadających cechom ludzi, którymi zapewne byli nim odeszli z tego świata. A więc: są to byty zarówno dobre i złe,  złośliwe a także nienawistne i podstępne, mniej lub bardziej inteligentne – jak ludzie. Pisałem również o tym, że byty o zarysie w barwie złocistej, przeźroczyste (jak bańki mydlane) i jasne są jakby radosne - mają bardzo pozytywny wpływ na wszelkie zdarzenia - przynajmniej w moim życiu prywatnym, biznesie (o czym również pisałem).  Sądzę też, że i w życiu wszystkich ludzi, którym takie byty towarzyszą, także przynoszą im pomyślny bieg wydarzeń.


Byty o zabarwieniu mleczno-szarym  – jeśli chodzi o skutki ich pobytu i kontaktu z nami, ludźmi, pozostają bytami o charakterze neutralnym, nieśmiałym, obserwują nas  z ukrycia i – mam wrażenie – podglądając nas pilnie się uczą. Jakby stan, w którym znajdują się był tym swoistym etapem przejściowym w tej wędrówce dusz, po którym wracają na ziemię, do świata żywych (reinkarnując), bogatsi w pozytywną wiedzę pozyskaną od nas, tej zacniejszej grupy ludzi niż tych, którymi oni byli za życia. Widocznie posiadają one dość silną motywację do dalszego doskonalenia się i rozwoju by następnie osiągnąć wyższy poziom i tym samym przyjąć jaśniejszą, srebrną lub złocistą barwę bytu, charakterystyczną dla bytów o dość wysokim poziomie rozwoju duchowego – jeśli swoje kolejne ziemskie życie przeżyliby by uczciwie i godnie, ciągle „pnąc się w górę” w swoim rozwoju duchowym.

Kształt i stopień skupienia, który przyjmują byty wszelkiej „maści”, odzwierciedla poziom ich inteligencji oraz rodzaj osobowości jaką posiadały za życia. Im bardziej inteligentna i silniejsza osobowość tym bardziej zwarty, mobilny i wyraźny kształt bytu. Nie ważne czy to byt dobry czy zły. Byty o słabej, niezbyt wyrazistej tzw. rozmytej osobowości, egzystują jako plamy nieforemne, o rozmywających się, zmiennych zarysach – dot. to zwłaszcza bytów o zabarwieniu mleczno–szarym oraz bytów ciemnych/czarnych. Byty o zdecydowanej, silnej osobowości, wysokiej inteligencji (być może i wiedzy ogólnej – w tym kontekście technicznej również), zdobytej za życia, przyjmują zdecydowany i bardzo wyraźny kształt kulisty. Im wyższa inteligencja oraz im silniejsza osobowość tym mniejszy i bardziej zwarty, kulisty kształt, o większej gęstości one przyjmują. Po prostu jest to najoptymalniejsza forma skupienia energii w przyrodzie.

Kończąc ten mój - być może przydługi – wywód przechodzę do tzw. meritum sprawy, w której piszę. Otóż ok. 5 tygodni temu, będąc w odwiedzinach u mojej Mamy, w rodzinnej miejscowości, postanowiłem w niedzielne popołudnie pojechać na grób nieżyjącego od kilku lat Taty. W tym samym czasie na cmentarzu miał miejsce nietypowy w naszych stronach pogrzeb, w którym uczestniczył tylko nieznany mi zmarły, ksiądz, organista i grabarz. Grzebano zmarłego w niedalekim sąsiedztwie grobu mojego taty.

Opuszczając cmentarz poczułem, że mam już w pobliżu „towarzystwo” – typowe objawy tzw. „gęsia skórka”, widzenie kątem oka i następująca po tym cała seria różnych charakterystycznych zdarzeń, w tym przypadku, o bardzo wysokim a wręcz dotychczas niespotykanym stopniu złośliwości. Wyjeżdżając z cmentarza ugrzęzłem śmiesznie jednym kołem tak, że przy próbie wyjechania tyłem przednie koło obrzuciło całe auto i osobę /która usiłowała mi pomóc/ błotem a w końcu  musiano mnie wyciągać terenowym samochodem. Po powrocie do domu - typowe objawy obecności bytu. W pracy - w rozpoczętych wcześniej optymistycznie tematach zapadła głucha „cisza na łączach”. Podpisana pomyślnie dla mnie miesiąc wcześniej umowa została nagle wypowiedziana.

Oczywiście wiedziałem już, że muszę się mieć bardzo na baczności i na wszystko i wszędzie uważać. Lecz nie takie to proste. Służbowo pojechałem do jednej z zaprzyjaźnionych  firm, wykonać serię zdjęć różnych maszyn. Gdy po powrocie do biura - a był już wczesny wieczór - usiadłem przy komputerze wczytać z aparatu te zdjęcia - jakież było moje zaskoczenie gdy prawie żadne z nich nie wyszło… prawie wszystkie zamazane i niewyraźne. Pomyślałem wściekły na siebie: no dobrze ale gapa ze mnie – pewnie źle ustawiłem aparat, co mi się raczej nie zdarzało. Dla próby pstryknąłem kilka zdjęć w biurze z lampą i bez – wszystko ok. Postawiłem na biurku, nieopodal komputera, włączony aparat z otwartą przysłoną gdyż po pewnym czasie sam się wyłącza i zamyka przysłonę/obiektyw. I tak też się stało. Próbując uratować przynajmniej niektóre ze zdjęć, zająłem się ich cyfrową obróbką. Nie wiele to dało.


Przyszło mi na myśl aby pstryknąć jeszcze kilka zdjęć pokoju – że może uchwycę jakiegoś ORBS-a (co jakiś czas to robię, zgodnie zresztą z sugestią Pana [....] J. z FN). Nie podnosząc aparatu, który stał na biurku nacisnąłem start, otwarła się przysłona i…..(aż się lekko przestraszyłem!) wyrwało się coś czarnego jak maleńka ciemna i b. wyraźna kuleczka (ok.0,5-1cm średnicy) i pod kątem ok. 45 st. W bok, pomknęło prosto jak z procy, znikając gdzieś w powietrzu. W pierwszej chwili sądziłem, że to może jakaś mucha obudziła się z zimowego letargu ale zaraz! Przecież na biurku (ani tym bardziej w aparacie cyfrowym) nic nie było takiego żeby muchy mi spały tam przez całą zimę. Przeszukałem wzrokiem cały pokój - śladu jakiegokolwiek owada a po drugie:  tak szybko to żaden owad, lotem błyskawicy, po pokoju to mi jeszcze nie latał! I znając już tego typu zjawiska wszystko stało się jasne. Lecz groźniej miało być później. Około 2 tygodnie temu (do dziś jeszcze nie mogę się otrząsnąć po tym koszmarze), mając spory plik banknotów 200 złotowych w portfelu, pojechałem do sklepu z narzędziami kupić parę drobiazgów, za które zapłaciłem 200 zł. banknotem. 

Starsza, miła pani – szefowa sklepu - stwierdziła, ze bardzo jej się podobają te nominały. Nie namyślając się wcale – wiedząc, że są często problemy z robieniem drobnych zakupów i płaceniu tymi nominałami – powiedziałem, że chętnie zamienię cały posiadany aktualnie ich zapas z mojego portfela na nominały 100 złotowe. Wyjąłem cały plik 200zł, przeliczając je - jak zazwyczaj to czynię i…. czuję w tym momencie, że zaczyna się coś ze mną dziać bardzo dziwnego: tak jakby coś lub ktoś zaczęło mi gwałtownie wymazywać, czyścić pamięć wbrew mojej woli. Ponadto poczułem lekki fizyczny, niemal ostry – jakby coś chwyciło w kleszcze - ścisk w tylnej części czaszki, gdzie mieści się prawdopodobnie tzw. obszar - hipokamp pamięci mózgu.


Z jednej strony całą siłą woli starałem się pamiętać o tym ile tych banknotów było po wyjęciu z portfela i przeliczeniu ich przeze mnie a z drugiej strony gwałtownie postępujący szybki proces zapominania-wymazywania z pamięci wyniku poprzedniego przeliczenia i usilny proces „wczytywania” w moją pamięć nowej, innej o połowę mniejszej od poprzedniej ilości banknotów. Skutek końcowy tych krótkotrwałych zmagań z czymś lub kimś był taki, że pozostała „pamięć szczątkowa” w postaci poprzedniej, pierwotnej ilości banknotów, zarejestrowana poprzez dotyk: zdecydowanie grubszy plik – 10szt. 200złotówek oraz ilość zarejestrowana przez wzrok: również 10 szt. jako zdecydowanie większa niż w przypadku ilości 5 szt. a także resztka świadomości, że było ich 10 sztuk kontra nowa rzeczywistość namacalna/realna: banknotów było tylko 5 i tyle ich tylko pokazała szefowa sklepu, na moją prośbę wyjmując je na moich oczach ze swojego portfela, którego zresztą nie schowała wcześniej do biurka po przyjęciu banknotów 200 zł ode mnie i zamianie ich na równowartość w 100 zł nominałach, które mi przekazała.

Czy padłem w tym momencie ofiarą typowego oszustwa – manipulacji  sprzedawczyni? Zrzuciłbym cały ten incydent na rzecz swojego gapiostwa i nieuwagi gdyby nie krótkotrwały fakt zarejestrowania przez moją świadomość tych wewnętrznych moich zmagań obronnych związanych z przeprowadzaną wbrew mojej woli „operacją” na mojej pamięci a raczej z nie do końca udaną próbą jej zmiany przez coś lub kogoś. Wyszedłem ze sklepu, po całym tym incydencie, który rozegrał się w moim umyśle (a w efekcie końcowym i w portfelu) jak emocjonalny wrak po jakimś psychicznym gwałcie na mojej osobowości. Przez kilka dni nie mogłem otrząsnąć się po tym. Próba analizy całego zdarzenia na spokojnie i na zimno nie przyniosła nic wyjaśniającego – po prostu zachowały się w umyśle/mózgu dwie informacje: pierwotna, która miała być wymazana i nowa realna. Czy zostało zrobione to celowo abym doświadczył poczucia straty materialnej i niepewności z tym związanej? Czy m. innymi w taki właśnie sposób niektóre z bytów kreują naszą rzeczywistość i wpływają na nią? Dzisiaj staram się już nie wracać myślą do tego incydentu – wywołuje on prawie odruch wymiotny.

Stąd moja teoria o wysokim stopniu inteligencji niektórych bytów, ich umiejętnościach oddziaływania i manipulowania ludzkim umysłem i kreowaniem naszej rzeczywistości a także wywieraniem fizycznego wpływu na urządzenia domowego użytku typu komputery, aparaty fotograficzne, TV, etc. Nawet pisząc ten tekst na chwilę wyłączył się całkowicie telewizor razem z podtrzymaniem/czuwaniem po to by za chwilę uruchomić się samoczynnie –co w praktyce jest raczej niemożliwym. Następnie stało się to samo z moim laptopem, na którym właśnie pisałem ten tekst a zasilany jest z tego samego kontaktu przy czym oświetlenie pokoju nawet nie drgnęło a cała instalacja elektryczna w mieszkaniu jest zasilana przecież z jednej fazy i nigdy dotąd nic takiego się nie zdarzało! Następnie kilka dni później, w komputerze biurowym (nowoczesna i stabilna jednostka) padł system przez co utraciłem szereg cennych danych. Znaki? Sygnały, że „ja” tu jestem? Bardzo dużo tych przypadków. Czy może ktoś z Państwa lub czytelników dysponuje jakąś metodyką/”recepturą” pozbywania się takich  inteligentnych aczkolwiek bardzo złośliwych „lokatorów”?  Co jest takiego we mnie, że tak łatwo się one do mnie przyczepiają? Uszkodzona jakaś naturalna bariera ochronna czy co? Obecnie jestem w tzw. fazie gdy ten byt – obym się nie mylił – opuścił już mnie i moje otoczenie.

 Piszecie o różnych sprawach, zdarzeniach i zjawiskach a nie spotkałem na Waszych łamach nic na temat tzw. „myślaków” - astralnych tworów myślowych będących wytworem umysłów ludzi żyjących (patrz: punkt 5 i 6 z Waszej 10 punktowej „Mapy drogowej”).  Z tematem tym spotkałem się na łamach naszej lokalnej gazety, gdzie był zamieszczony wywiad z pewnym bioenergoterapeutą ateistą, który używał tego rodzaju określeń w stosunku do zmaterializowanych ludzkich myśli, życzeń, klątw, etc.  Lecz jest to już temat na następnego e-maila ode mnie.

 

Pozdrawiam serdecznie Całą Sz. Załogę Nautilusa

                                                      -  wasz stały czytelnik:

 

Ps. W tym przypadku moje nazwisko proszę zachować tylko do wiadomości Sz. Redakcji FN.




zwiń tekst



Skrzyżowanie dwóch wymiarów?!
Pt, 28 wrz 2018 15:49 komentarze: brak czytany: 1291x

[...] Droga Redakcjo,  Pisywałam już do Was wielokrotnie. Jestem medium i przydarzają mi się różne dziwne rzeczy w życiu. To, co spotkało mnie dwa dni temu jest (co najmniej) dziwne. Któryś raz w swoim życiu doświadczyłam tzw. efektu Mandeli (a może nie?). Mieszkam w zabytkowej części jednego ze śląskich miast. Przeprowadziliśmy się wraz z córką kilka lat temu. Codziennie do pracy jeżdżę tą samą.......

czytaj dalej

[...] Droga Redakcjo,  Pisywałam już do Was wielokrotnie. Jestem medium i przydarzają mi się różne dziwne rzeczy w życiu. To, co spotkało mnie dwa dni temu jest (co najmniej) dziwne. Któryś raz w swoim życiu doświadczyłam tzw. efektu Mandeli (a może nie?). Mieszkam w zabytkowej części jednego ze śląskich miast. Przeprowadziliśmy się wraz z córką kilka lat temu. Codziennie do pracy jeżdżę tą samą drogą, mijam te same budynki i naprawdę znam na pamięć tę okolicę. Wzdłuż całej ulicy są usytuowane ponad 100 letnie domki z czerwonej cegły.

Mieszkają w nich ludzie o różnym statusie społecznym (jak wszędzie). Cechą charakterystyczną tej ulicy jest jednak to, że starsze panie, lub drobni pijaczkowie siedzą przed wejściami do kamienic i leniwie rozmawiają paląc papierosy. No i, dwa dni temu, idąc do jedynego w okolicy sklepu spożywczego nagle stanęłam jak wryta. Pośród domków z czerwonej cegły, po drugiej stronie ulicy stoi betonowy blok, nowiuteńki, z małym tarasem, położonym nad ulicą. I teraz naprawdę nie wiem, bo albo jestem tak ślepa, że nie zauważyłam betonowego, nowego, budowanego domu, albo jestem totalną ignorantką, która kompletnie nie rozgląda się na boki! No i teraz najlepsze! Pytam rodzinę, co sądzą o tym nowym betonowym bloku przed sklepem - oni na to, co za bzdury wygaduję, przecież są tylko małe kamienice z cegły!

Mój mąż poszedł do sklepu, wrócił i stwierdził, że po prostu wcześniej tego bloku nie zauważył. Są dwie możliwości - jakieś skrzyżowanie dwóch wymiarów, albo kompletnie mi odbiło, ponieważ w swojej głowie mam w tym miejscu tylko domy z cegły, a nawet kojarzę mieszkańców. Czy według Was Redakcjo istnieje logiczne wyjaśnienie tego faktu, poza moją szwankującą głową? Pozdrawiam serdecznie!

 



zwiń tekst



27. tydzień roku
Czw, 27 wrz 2018 16:34 komentarze: brak czytany: 1048x

[...] Witam, Ostatnio podawaliście kilka przykładów snów dotyczących samolotów, jeden dotyczył samolotu na pokładzie którego byli Rosjanie. Jakiś czas temu miałem podobny sen. Śniło mi się, że wyszedłem przed blok razem z moją żoną i usłyszałem ryk silnika samolotu. Podniosłem wzrok i zobaczyłem wielki 3 silnikowy samolot cały srebrny. Nagle otworzyły się luki i wyleciała z niego wielka bomba. Wiedziałem.......

czytaj dalej

[...] Witam, Ostatnio podawaliście kilka przykładów snów dotyczących samolotów, jeden dotyczył samolotu na pokładzie którego byli Rosjanie. Jakiś czas temu miałem podobny sen. Śniło mi się, że wyszedłem przed blok razem z moją żoną i usłyszałem ryk silnika samolotu. Podniosłem wzrok i zobaczyłem wielki 3 silnikowy samolot cały srebrny. Nagle otworzyły się luki i wyleciała z niego wielka bomba. Wiedziałem, objąłem tylko żonę bo wiedziałem, że to koniec. Sen jak sen ale od czasu kiedy miałem proroczy sen, który się spełnił dziwne sny zawsze powodują u mnie zastanowienie czy to aby nie jeden ze snów proroczych.

Ten proroczy sen był następujący:

Niedługi po śmieci sąsiadki moich rodziców przyśniło się mi, że siedzę u moich rodziców przy stole. Jest wiele osób (gości) tak jak to bywało na imieninach itp. Była też niedawno zmarła sąsiadka, która siedzi koło mnie. Nagle odwróciła się do mnie i powiedziała, że w 27 tygodniu już nie będę pracował na stanowisku na którym pracuję.
Nigdy nie liczyłem tygodni roku, nie wiedziałem też kiedy będzie ten 27 tydzień ani tego nie sprawdzałem. Nie zwróciłem na ten sen specjalnej uwagi (był on na początku roku), chociaż po obudzeniu byłem jakoś tak przerażony lub zaniepokojony sam nie wiedziałem czym. Miałem takie dziwne uczucie uczestniczenia w czymś ważnym, doniosłym
W pracy nic nie zapowiadało żadnych zmian. sytuacja stabilna, ja też nie starałem się o żadną zmianę. Byłem zadowolony z obecnej pracy i stanowiska.
Parę miesięcy potem zbieg różnych przypadkowych sytuacji sprawił, że zaproponowano mi zmianę stanowiska, na którą przystałem. Nowe stanowisko objąłem od 1 lipca.
Jakież było moje zdziwienie gdy przypomniałem sobie o moim śnie i sprawdziłem numer tygodnia.
tydzień w którym był 1 lipca był 27 tygodniem roku.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Znalazłem dziwny otwór w ziemi
Śr, 26 wrz 2018 12:25 komentarze: brak czytany: 1104x

25 września 2018 dostaliśmy e-mail o tym, że czytelnik natrafił na tzw. dziwny otwór w ziemi. Pisaliśmy o tym zagadkowym zjawisku wielokrotnie w serwisie, że czasami pojawiają się pionowe tunele w ziemi, które nie zostały wykonane "ludzką ręką". Czy to jest taki właśnie otwór? Poprosiliśmy autora relacji o wykonanie zdjęć tego miejsca, ale na razie nie mamy żadnego odzewu.[...] Dziwny otwór w ziemi.......

czytaj dalej

25 września 2018 dostaliśmy e-mail o tym, że czytelnik natrafił na tzw. dziwny otwór w ziemi. Pisaliśmy o tym zagadkowym zjawisku wielokrotnie w serwisie, że czasami pojawiają się pionowe tunele w ziemi, które nie zostały wykonane "ludzką ręką". Czy to jest taki właśnie otwór? Poprosiliśmy autora relacji o wykonanie zdjęć tego miejsca, ale na razie nie mamy żadnego odzewu.

[...] Dziwny otwór w ziemi.
Wyspa Sobieszewska położona niedaleko Gdańska, dziś należąca do Gdańska, utworzona przez oddzielenie skrawka lądu dł. 8 km i szer. 2,5 km - przez: Przekop Wisły, Wisłę Martwą i Wisłę Śmiałą.


Wyspa tajemnic z dziwnym, pionowym otworem, a gdy włożyć doń najdłuższą znalezioną gałąź (ok. 3,5 - 4 m) nie wyczuje się dna. Otwór o średnicy ok. 25 - 30 cm.

Otwór ...w lesie na wzniesieniu 200 m przed wydmą od strony pełnego morza (zatoki gdańskiej). Wszystko - tuż obok wyjścia na plażę wiodącego przez las z którego korzysta ośrodek wypoczynkowy "Orle". Wyspa tajemnic, bo tuż przed wydmami przebiega przez cała wyspę betonowy stary nieczynny kolektor, w którym można sobie iść wyprostowanym. Na wyspie była jednostka rakietowa, dużo betonu peerel - dziś opuszczona. Na wyspie jest jeszcze budynek niemieckiej jednostki SS murowany piętrowy, dzisiaj mieszczący chyba szkołę - vis a vis na pagórku jest modrzewiowa willa gauleitera Alberta Forstera, namiestnika Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie.

Wyspa odebrana Niemcom już po zdobyciu Berlina. Las jest cały poryty niemieckimi transzejami i ziemiankami. Były też po wojnie odkrywane masowe mogiły rozstrzelanych z rozkazu Forstera defetystów i dezerterów. Osobista łódź Forstera kursowała wtedy codziennie pomiędzy wyspą a Helem. Całą okupację Forster niszczył ludzi w pobliskim Sztutowie, jako urzędnik rzeszy niemieckiej, urzędował codziennie w Gdańsku, ale po pracy zawsze jechał na wyspę do swojej modrzewiowej willi która była darem dla niego od niemieckich mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska przed 39' za czasów SA. Na wyspie jest przeprawa promowa do Mikoszewa - przez przekop Wisły, jest stara śluza martwej Wisły - Przegalina ...niedaleko - do zalewu wiślanego odchodzi Szkarpawa uzbrojona w śluzy, ostatnia prawa odnoga Wisły. w widłach Wisły i Szkarpawy była kiedyś posadowiona potężna Polska twierdza zwana "Głowa", zdobyta przez [dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Obiekt miał... 1 kilometr długości!
Wt, 25 wrz 2018 08:25 komentarze: brak czytany: 1331x

Witam. Nazywam się [...]  jestem sympatykiem i załogantem Nautilusa. Kilkanaście lat temu byłem świadkiem dziwnego pojazdu latającego. Pojazd ten był ogromnych rozmiarów kształtem przypominał sterowiec, mógł mieć około 1 km długości. Poruszał się ze wschodu na zachód późnym wieczorem około godz. 23 w odległości jakiś 30 metrów nade mną. Leciał bardzo powoli może z 20 k/h przy tym nie wydawał .......

czytaj dalej

Witam. Nazywam się [...]  jestem sympatykiem i załogantem Nautilusa. Kilkanaście lat temu byłem świadkiem dziwnego pojazdu latającego. Pojazd ten był ogromnych rozmiarów kształtem przypominał sterowiec, mógł mieć około 1 km długości.

Poruszał się ze wschodu na zachód późnym wieczorem około godz. 23 w odległości jakiś 30 metrów nade mną. Leciał bardzo powoli może z 20 k/h przy tym nie wydawał absolutnie żadnego dźwięku po prostu całkowicie bezszelestnie. Na końcu miał lampy czy też reflektory które nie rzucały światła na ziemię czy tez za niego, ale były widoczne gdy się na nie patrzyło. Czy z przodu też były nie wiem, bo zobaczyłem go w momencie gdy już był nade mną, a przód jakieś 50 metrów z przodu.

Szukałem informacji w internecie o podobnym pojeździe, ale jedyne co znalazłem to artykuł o widzianym nad Ukrainą tyle że bardzo wysoko nad ziemią. Według autorów był to supertajny Amerykański sterowiec. Mam do was pytanie czy może posiadacie w archiwum jakieś informacje o podobnym zdarzeniu na terenie Polski lub gdzieś na świecie ?

Pozdrawiam [...]


OD FN

Dziękujemy za przesłanie relacji. Czy podobne mamy w swoim archiwum? Jak najbardziej - zdarzały się obserwacje gigantycznych UFO, które miały kilkaset metrów średnicy lub nawet kilku czy kilkunastu kilometrów. UFO przypominające ogromne cygaro - takie relacje także zdarzają się, choć oczywiście nie tak często, jak te z udziałem np. pojazdów w kształcie dysków. Poniżej obiekt UFO o wielkości kilometra (rysunek obiektu), który według świadka przeleciał błyskawicznie nad pustynią w Teksasie w 1978 roku.


Jeśli chodzi o gigantyczne UFO, to polecamy obejrzenie poniższego filmu.



zwiń tekst



Mój dziwny sen o katastrofie samolotu
Pon, 24 wrz 2018 11:54 komentarze: brak czytany: 766x

[...] Droga Redakcjo, jestem stałym czytelnikiem. Kilkukrotnie zbierałem się, żeby do Was napisać. Wreszcie zorganizowałem się w tym kierunku po przeczytaniu wspomnienia snu o dziwnej katastrofie samolotu. Wyśniłem wątek nieco podobny ze 3 lata temu. Sen rozpoczynał się od typowego blokowiska z epoki PRL, wokół mnie były same około 10 piętrowe wieżowce. Stałem na balkonie mieszkania na parterze jednego.......

czytaj dalej

[...] Droga Redakcjo, jestem stałym czytelnikiem. Kilkukrotnie zbierałem się, żeby do Was napisać. Wreszcie zorganizowałem się w tym kierunku po przeczytaniu wspomnienia snu o dziwnej katastrofie samolotu. Wyśniłem wątek nieco podobny ze 3 lata temu. Sen rozpoczynał się od typowego blokowiska z epoki PRL, wokół mnie były same około 10 piętrowe wieżowce. Stałem na balkonie mieszkania na parterze jednego z nich. Balkon nie miał barierki, był jakby przedłużonym tarasem kończącym się w trawniku przed blokiem. Niebo było zachmurzone z niską podstawą chmur deszczowych. Panowała nerwowa, "gęsta" atmosfera wokół. Wyczuwalny był wręcz apokaliptyczny niepokój.

Usłyszałem narastający dźwięk zbliżającego się ciężkiego samolotu odrzutowego. Nagle zza jednego z wieżowców wyleciał w moim kierunku na pułapie ok 100m ciężki transportowiec. Pamiętam, że od razu pomyślałem sobie - o cholera.. Ił-76...! Co on tu robi?! i to jeszcze tak nisko... (Nie przypominam sobie miasta, w którym to się działo ale byłem świadomy, że w pobliżu nie ma lotniska ani lądowiska z którego mógłby by operować taka maszyna. Wiedziałem tylko, że nie jestem za granicą Polski) Samolot przeleciał z potężnym, wysilonym rykiem silników, po mojej prawej stronie nad wieżowcem pod którym stałem. Po kilku chwilach zawrócił, zrobił krąg i podszedł w ten sam sposób co poprzednio na jeszcze niższym pułapie. Nagle w odległości ok 300m ode mnie nie zwiększając prędkości uniósł dziób.

Pomyślałem, że zaraz go przeciągnie i spadnie pomiędzy bloki. Samolot zachował się jak w przytoczonym przez innego czytelnika śnie tzn, przeciągnął stając aż w pionie i brzuchem uderzył w ogromne drzewo rozbijając się. Nagle zauważyłem, że z wraku wyskakują dziesiątki żołnierzy. Byli dziwnie ubrani, bardziej jak partyzantka niż regularna armia, w dość przypadkowych strojach. Głośno nawoływali do siebie po rosyjsku i chaotycznie przemieszczali się w moim kierunku, nie utrzymując żadnego szyku. Najbardziej wstrząsający był ich stan. Byli potwornie pobudzeni i agresywni jakby demoniczni. Zbliżali się do mnie wrzeszcząc i recytując w wojskowym rytmie jakąś rymowankę po rosyjsku, z której zapamiętałem jedynie powtarzającą się sekwencję: "...a generał Radudzian nas poprowadzi...", gdy pierwszy z tych żołnierzy dotarł do mnie i zamachnął się karabinem z bagnetem sen się urwał. Próbowałem znaleźć jakieś wzmianki o postaci o nazwisku Radudzian lub zbliżonym ale bezskutecznie. Proszę o pozostawienie moich danych osobowych do wiadomości redakcji.

[...]




I jeszcze fragment listu, który do naszych kolegów z PROJEKTU MESSING wysłał jeden z czytelników.


[...] Czytając artykuł odnośnie wydarzeń z 11/09 poczułem potrzebę napisania w ten a nie inny sposób w odpowiedzi na pierwszą część Pana wiadomości , zważywszy na fakt że artykuł "The Falling Man" z FN mnie poruszył , a dokładnie zdjęcie spadającego człowieka... 

 https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3561,the-falling-man---historia-najslynniejszego-zdjecia-wykonanego.html

Gdy miały miejsce te zdarzenia chodziłem do szkoły , pamiętam że przyszedłem do domu , babcia szykowała mi obiad , codziennie to robiła za co jestem jej po dziś dzień wdzięczny. Zawsze wtedy oglądałem telewizję i tego pamiętnego dnia widziałem te sceny , spadających ludzi , płonące budynki...przerażenie ogarniało mnie kawałek po kawałku , wstrząsający obraz bólu i cierpienia , perspektywa... 

Perspektywa subiektywizmu... Teraz po latach gdy patrzę na "spadającego człowieka" , sceny wywołują u mnie wzruszenie.. 

Osoba na zdjęciu dokonała wyboru , podjęła trudną decyzję o zakończeniu swojego życia z godnością , człowiek to istota z mechanizmem przetrwania która odciąga w czasie nieuchronny koniec , strach i lęk skutecznie uniemożliwiają decyzję , więc z pewnością była to osoba z szerszą perspektywą która wykonała swoje ostatnie zadanie zbierając doświadczenie. 
   Zdarzenia z 11/09 nie są dobre ani złe , są potrzebne , to środowisko doświadczeń , doświadczenia to rozwój świadomości , świadomość to brak emocji , brak emocji to stabilny rozwój uczuć (np: bezwarunkowej miłości) , uczucia są kreatorem ducha.  

 Rodzina człowieka na zdjęciu również otrzymała zadanie , wybaczenie i odpuszczenie , ciekawe czy im się udało ? [...]



zwiń tekst



Moje przemyślenia o obiektach 'orbs'
Nie, 23 wrz 2018 00:52 komentarze: brak czytany: 1434x

Sprawa obiektów typu 'orbs' to żelazny temat najważniejszych na świecie kongresów o zjawiskach niewyjaśnionych, w których redakcja FN albo bierze czynny udział, albo przynajmniej dostajemy relacje z takiej imprezy na pokład okrętu Nautilus. Nasi koledzy z projektu "Otwarte Niebo" przesłali nam wiadomość, która ich zdaniem pasuje do działu XXI PIĘTRO. Dotyczy obiektów typu "orbs".From: [dane do wiad.......

czytaj dalej

Sprawa obiektów typu 'orbs' to żelazny temat najważniejszych na świecie kongresów o zjawiskach niewyjaśnionych, w których redakcja FN albo bierze czynny udział, albo przynajmniej dostajemy relacje z takiej imprezy na pokład okrętu Nautilus. Nasi koledzy z projektu "Otwarte Niebo" przesłali nam wiadomość, która ich zdaniem pasuje do działu XXI PIĘTRO. Dotyczy obiektów typu "orbs".






From: [dane do wiad. FN]
Sent: Monday, September 10, 2018 11:25 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: ORBS i przeznaczenie.

Witam serdecznie Fundację . Nazywam się [....]  i jestem z okolic Wrocławia i samego Wrocławia. Oglądałam nie dawno na YouTube film dot. Kul ORBS, przez przypadek natknęłam się na ten film, obejrzałam go do końca. Ja od wielu lat już nie robię zdjęć dla ORBS ale był okres w moim życiu że bardzo się nimi interesowałam i robiłam im zdjęcia. Również miałam setki ich zdjęć, ale po jakimś czasie przestałam je wywoływać i zapisywać, obserwowałam je i tyle. Mam jeszcze trochę ich zdjęć wywołanych na papierze i gdzieś schowane mam je w domu, ale proszę mi uwierzyć że miałam tych zdjęć mnóstwo. Zostawiłam te najbardziej interesujące i te które były najfajniejsze moim zdaniem.

Słuchałam tego Państwa filmiku, zgadzam się że one są bardzo sprytne, to żywe byty,umieją czytać w naszych myślach , pojawiają się przy nas kiedy jesteśmy emocjonalnie z czymś lub kimś bardzo związani, lub kiedy uczymy sie czegoś bardzo ważnego, albo gdy nasze życie ma tak zwane "chorągiewki" czyli to coś co ukierunkowuje nasze życie. Jestem zdziwiona że wielu z Państwa robi zdjęcia tym kulą i że one się przed wami nie otwierają, tzn. że one nie pokazują swojego wnętrza. Kiedy się otwierają są bardzo piękne, czasami zwykłe, ale zawsze wewnątrz nich coś się dzieje.

Czasami wewnątrz takiej jednej kuli jest kilka postaci, ja nazywam je grupami lub rodzinami, a czasami jest w takiej kuli tylko jedna postać która uzewnętrznia się. Są bardzo szybkie i bardzo trudno je sfotografować, najlepiej je widać na brązowej powierzchni, oczywiście potrzebny jest flesz, a potem kiedy mamy już taką kulę zapisaną na zdjęciu, wystarczy je powiększyć by zobaczyć ich wnętrze. Bardzo rzadko się otwierają, za zwyczaj są to kule mętne, czasami mają jakieś wzorki i kolory, ale są to żywe byty. Ma się wrażenie że nas znają, ja miałam wrażenie że mi często pomagały, uważam że one śledzą nasze życie, nasze uczucia, to co robimy i jak się zachowujemy.

Wielokrotnie pokazywałam te zdjęcia bliskim znajomym i najbliższej rodzinie, ale wszyscy mi mówili że nie powinnam się tym zajmować . Moja mama nawet się o mnie martwiła że jest ze mną coś nie tak, poprosiła mnie kiedyś abym nikomu nie opowiadała o tym, bała się że ludzie posądzą mnie że jest ze mną coś nie tak. Szkoda że w tedy nie wiedziałam o istnieniu tej Fundacji, nigdy nie spotkałam nikogo kto miałby takie doświadczenia z ORBSami jak ja. Moja siostra czasami się śmiała jak robiłam zdjęcia, że znowu śledzę anielskie istoty. Z pewnością nasi opiekunowie, czy nasz anioł stróż również jest wśród nich, więc czasami myślę że te wszystkie byty to podobne dusze do nas, które od nas się uczą.Jestem teraz w domu na wsi, około 50 km od Wrocławia, ale jak będę we Wrocławiu poszukam w domu tych zdjęć i postaram się państwu je pokazać.Widziałam też film Państwa odnośnie przeznaczenia, w którym twierdzicie Państwo że nie można zmienić naszego przeznaczenia, że ono zawsze znajdzie sposób aby dane zdarzenie się zdarzyło.

Uważam ,że w niektórych przypadkach można zmienić przeznaczenie. Przez wiele lat miałam taki dar , że wiedziałam kiedy dana osoba umrze, ale nigdy nie dotyczyło to osoby przypadkowej, byli to albo moi rodzice, babcia, bliscy znajomi albo osoby które straszliwie drwiły z czegoś lub z kogoś .I własnie wtedy przychodziły do mnie te informacje ,że będzie zupełnie inaczej, że wcale się marzenia tych osób nie spełnią lub że ta osoba umrze w przedziale czasowym takim a takim. Na początku sama nie wierzyłam w te przekazy, ale kiedy zauważyłam że rzeczywiście te osoby odchodzą w wyznaczonym przez ze mnie czasie, poczułam się bardzo źle.

Modliłam się do Pana Boga aby zabrał od de mnie to coś co pozwala mi to wiedzieć. Dzięki Bogu nie mam już tych przekazów, tzn nowych przekazów ale ciągle obserwuję ludzi którzy mają odejść. Tylko w jednym przypadku przeznaczenie się nie wypełniło, uważam że miłość matki tego człowieka i jej modlitwy sprawiły że ten człowiek nadal żyje, ciągle jest okropnym człowiekiem, zadufanym w sobie ale właśnie modlitwy i msze jego matki (po rozmowie ze mną) zmieniły jego przeznaczenie.
Nie rozmawiam na te tematy z rodziną i przyjaciółmi, jestem z wykształcenia prawnikiem, nie biegam w każdą niedzielę do kościoła, staram się podchodzić do tych spraw z wielkim dystansem, ale jednocześnie nauczyłam się z tymi swoimi doświadczeniami żyć. Są one częścią mojego życia i podchodzę do nich ze spokojem.

Myślę że jestem bardzo odporna na wszelkiego rodzaju manipulację, bardzo trudno mnie wyprowadzić z równowagi. Uważam te te wszystkie doświadczenia życiowe (np ORBS-y)  tylko utwierdziły mnie, że nie jesteśmy sami , że zawsze ktoś przy nas jest, że ten świat pokazuję nam swoją duszę, a my zamiast się przed nim otworzyć ciągle go tłumimy i nie pozwalamy mu się przed nami otworzyć. Moje różnorodne doświadczenia, tylko mnie uspokoiły i  sprawiły że jestem silniejszą osobą. Kurde rozpisałam się do Państwa, a miałam tylko napisać o kulach ORBS-sach. Jest już późno, więc będę kończyć, tak sobie myślę że rozpisałam się do Państwa ponieważ rzadko z kimś rozmawiam na te tematy, cieszę się że macie takie archiwum i że zbieracie takie informacje. Serdecznie pozdrawiam.
[dane do wiad. FN]


I jeszcze wiadomość z naszej "ostatniej poczty do FN".


From: [dane do wiad. FN]
Sent: Sunday, September 23, 2018 12:48 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Ogromna ilosc Orbsow na filmie z kamery z zakladu pracy.

 

Witam.

 Ogromna ilosc Orbsow na filmie z kamery zakladu pracy w czasie gdy dochodzi do wypadku z udzialem pracownika ktory pozniej umiera w szpitalu.

 Artykul o wypadku https://metro.co.uk/2018/09/22/man-dies-after-boss-blasts-him-up-the-bum-with-air-pressure-hose-7969478/

 Filmik w linku do youtube.

 

 Pozdrawiam

Dawid



zwiń tekst



Niezwykły przypadek po kradzieży kluczy
Pt, 21 wrz 2018 09:50 komentarze: brak czytany: 1525x

[...] Drogi Nautilusie, przeczytałam list od waszego czytelnika, który opisał niezwykły przypadek snu o zimie we wrześniu, który śnił się ostatnio trzem różnym osobom. Niezwykłe. Postanowiłam, że w kilku słowach również ja opiszę swój przypadek, również sprzed kilku dni. Niestety to co napiszę było dla nas bardzo przykre i zaczęło się od kradzieży naszych rzeczy osobistych w tym trzech kompletów kluczy.......

czytaj dalej

[...] Drogi Nautilusie, przeczytałam list od waszego czytelnika, który opisał niezwykły przypadek snu o zimie we wrześniu, który śnił się ostatnio trzem różnym osobom. Niezwykłe. Postanowiłam, że w kilku słowach również ja opiszę swój przypadek, również sprzed kilku dni.

Niestety to co napiszę było dla nas bardzo przykre i zaczęło się od kradzieży naszych rzeczy osobistych w tym trzech kompletów kluczy od trzech różnych lokali. Mając na uwadze, że wspomniane klucze znajdują się w rękach złodziei nie mogliśmy spokojnie przespać nocy i zachować spokój. Tak bardzo intensywnie myśleliśmy o wymianie zamków, że w efekcie wszystkie te zamki uległy zacięciu. Dosłownie. Nie można było normalnie otworzyć żadnego z nich (mamy dodatkowe komplety kluczy do tych zamków). Czy to jakiś zły omen czy po prostu przedziwny przypadek?

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Dwa sny - najnowsze historie przysłane do XXI PIĘTRA
Czw, 20 wrz 2018 09:40 komentarze: brak czytany: 1197x

Witam. Przeczytałem dzisiaj sen p.Pawła o katastrofie samolotu. Miałem podobny sen związany z katastrofą Sky Tower. Czy to przypadek czy może ostrzeżenie? Śniło mi się że na szczycie umieścili jakąś wielką metalową kulę i że po kilku dniach pojawił się potężny wiatr, który strącił tą kulę na ziemię powodując wielkie zniszczenia. Sam wieżowiec też uległ uszkodzeniu, zostało kompletnie zniszczonych .......

czytaj dalej

Witam. Przeczytałem dzisiaj sen p.Pawła o katastrofie samolotu. Miałem podobny sen związany z katastrofą Sky Tower. Czy to przypadek czy może ostrzeżenie?

Śniło mi się że na szczycie umieścili jakąś wielką metalową kulę i że po kilku dniach pojawił się potężny wiatr, który strącił tą kulę na ziemię powodując wielkie zniszczenia. Sam wieżowiec też uległ uszkodzeniu, zostało kompletnie zniszczonych 10 pięter. Pamiętam też wiadomość/komunikat że nikt nie zginął, ale że potrzebują chętnych do pomocy przy ewakuacji rannych. W następnej chwili gdy tylko pomyślałem o tym że też mógłbym pomóc przeniosłem się na miejsce i tak jakbym był w ciele ratownika i jego oczami widział ogrom zniszczeń. Po tym się zbudziłem.

Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]

[...] Droga redakcjo! Na wstępie wszystkich serdecznie pozdrawiam. Czytając ostatnie artykuły o dziwnych snach, postanowiłam opowiedzieć swój sen z dn. 11.09.2018. Może coś jest na rzeczy i powinniśmy się przygotowac na ewentualne zagrożenia (może trzeba by było więcej poczytać o Preppersach). Otóż byłam z dziećmi w swoim rodzinnym domu (ok.3 km oddalony od morza). Ktoś z rodziny zawołał wszystkich pokazując na niebo, widzieliśmy jakby dwa słońca obok siebie. Najpierw byłam zdziwiona, gdy jedno z nich zaczęło spadać powoli w dół.

Była godz. 5 wydaje mi się, że rano, ale słońce było na zachodzie, co wskazuje na popołudnie. Ziemia się zatrzesla, przyszła fala, która zalała jednopietrowy dom, byłam przerażona, nie wiedziałam co robić gdy woda w domu się podnosiła. Uciekać na zewnątrz czy czekać w środku, bo to drugie słońce mogło być bombą atomową. Miewam sny prorocze, które dotyczą mojej rodziny, znajomych i ich bliskich, np. ciąże wszystkie w rodzinie wysnilam zanim kobiety o tym wiedziały, niestety śmierć tez mi się sni i inne zdarzenia. Moja babcia też tak miała.

[...]


Dziękujemy za wszystkie historie, które przysyłacie do XXI PIĘTRA. I oczywiście pozdrawiamy sympatyków naszego działu XXI PIĘTRO.


 



zwiń tekst



Sen o dziwnej katastrofie samolotu
Wt, 18 wrz 2018 09:54 komentarze: brak czytany: 1440x

Dzień dobry, Chciałem się podzielić z Państwem pewnym snem, jaki miałem dzisiaj.Sami uznacie, czy warto publikować czy tylko odnotować. Może będziecie mieli podobne sygnały od innych.Dzisiaj śniło mi się, że jestem w mieście i widzę jak nade mną nisko przelatuje samolot. Był to jeden z większych modeli. I był zdecydowanie niżej niż powinien. Widziałem, że przeleciał nad pobliskimi budynkami a potem.......

czytaj dalej

Dzień dobry, Chciałem się podzielić z Państwem pewnym snem, jaki miałem dzisiaj.
Sami uznacie, czy warto publikować czy tylko odnotować. Może będziecie mieli podobne sygnały od innych.

Dzisiaj śniło mi się, że jestem w mieście i widzę jak nade mną nisko przelatuje samolot. Był to jeden z większych modeli. I był zdecydowanie niżej niż powinien. Widziałem, że przeleciał nad pobliskimi budynkami a potem zrobił nawrót i przeleciał koło mnie ponownie. Tym razem bardzo nisko, jakby chciał lądować albo miał problemy z silnikiem. Kierował się w stronę dużych wieżowców. Przed nimi próbował podnieść się do góry, ale skończyło się na tym, że uderzył w wieżowiec. Nie nosem, jak te samoloty z WTC, ale całym spodem. Sam samolot był ustawiony pionowo i przechylony lekko w prawo w pionowej osi. Moje pierwsze wrażenie: "Przecież to budynek gdzie miałem się przeprowadzić i mieszkać!". Dlatego we śnie sprawdziłem adres, zrobiłem najazd na tabliczkę z adresem: "Powstańców Śląskich". (jestem z Wrocławia; na tej ulicy mieści się najwyższy wieżowiec w Polsce: Sky Tower).

Potem dzwoniłem na policję by wezwać pomoc. Nie mogłem się dodzwonić. Jak usłyszałem pierwsze syreny, skomentowałem że zajęło im 10 minut by coś zrobić. Podszedłem też bliżej by nagrać film. Widziałem więcej niż chciałem: cały samolot wyglądał jakby ktoś wylał dużo czerwonego mięsa mielonego.
Dzień kiedy to się stało był ciepłym dniem. Sam byłem w długich spodniach i krótkim rękawku.

Obudziłem się o 4:10 i zapisałem sen.

Tak już poza snem, to mam przeczucie, że coś się stanie 22. września. Bardziej coś jak katasfrofa naturalna.

Pozdrawiam,

--
Paweł z Wrocławia




zwiń tekst



Dziecko rozmawia z 'kolegą duchem'
Pon, 17 wrz 2018 07:47 komentarze: brak czytany: 1802x

[...] Witam. Pisze w takiej sprawie. Mojej żony siostra ma 2 dzieci. Chłopczyka i dziewczynke. Kuba bo tak sie nazywa chlopak od jakiegos czasu ma "wymyslonego przyjaciela" bardzo często gada do siebie, rozmawia z kimś. Ostatnio nie tylko w czasie zabawy ale takze jak wykonuje codzienne czynnosci. No i wczoraj moja zona spytala sie go w końcu z kim tak gada...a on odparł że cyt. " ma kolege ducha .......

czytaj dalej

[...] Witam. Pisze w takiej sprawie. Mojej żony siostra ma 2 dzieci. Chłopczyka i dziewczynke. Kuba bo tak sie nazywa chlopak od jakiegos czasu ma "wymyslonego przyjaciela" bardzo często gada do siebie, rozmawia z kimś. Ostatnio nie tylko w czasie zabawy ale takze jak wykonuje codzienne czynnosci. No i wczoraj moja zona spytala sie go w końcu z kim tak gada...a on odparł że cyt. " ma kolege ducha i z nim rozmawia i ze ten kolega podpowiada mu jak postepowac i jak podejmowac dobre decyzje". Kuba wczoraj uciął trochę włosy młodszej siostrze i powiedział ze to ten kolega mu tak podpowiedział. Co o tym sądzicie? [...]

Dziękujemy za wszystkie historie, które przysyłacie na pokład okrętu Nautilus. Tylko część publikujemy w naszym dziale XXI PIĘTRO, ale wszystkie trafiają do naszego archiwum i wzbogacają naszą wiedzę o tematyce, którą zajmuje się Fundacja Nautilus. Sprawa "wymyślonego przyjaciela" jest bardzo dobrze udokumentowana i jest zbyt wiele relacji o tym, że dzieci mają dar widzenia duchów i niestety bardzo często się zdarza, że jakiś byt wykorzystuje to i staje się "wiernym towarzyszem dziecka". Na szczęście z wieku ok. 5-7 lat możliwość widzenia duchów u dzieci zanika, więc trzeba spokojnie poczekać.


Na koniec w naszym XXI PIĘTRZE jeszcze jedna historia z naszej ostatniej poczty.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Sunday, September 16, 2018 9:22 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: RE: Dzień dobry.

Łączność duchowa ze Zwierzętami po Ich śmierci.
Mojej Cioci umarła Suczka, po trzynastu latach życia. Ostatnio zachorowała poważnie, ale nikt, nawet Ciocia nie spodziewał się, że choroba przybierze tak poważny obrót i skończy się śmiercią Ukochanego Zwierzęcia.
Suczka odeszła parę dni temu. Odchodziła bez obecności bliskich Jej Osób. Kiedy wrócili do domu, nie żyła...
Wszyscy przeżywają do dnia dzisiejszego Jej śmierć.
Mną także wstrząsnęła ta wiadomość. Było mi smutno, że umierała sama, nie było nikogo przy Niej... Od dnia Jej odejścia do wczoraj, męczyła mnie myśl o samotnej śmierci Suczki. I dostałam od Niej taką odpowiedź:
"- Wiesz jak ciężko by mi było umierać, jakby nade mną płakali? Dlatego nie chciałam, żeby byli obecni przy mojej śmierci. Kochałam Ich."
Jestem spokojniejsza, bo wiem, że to była decyzja samej Suni. Jestem Jej także wdzięczna za odpowiedź na moje pytanie.
Pozdrawiam Załogę Nautilus. Czytelniczka.

 



zwiń tekst



Moja obserwacja UFO 28.07.2018r o godzinie 18.07
Sob, 15 wrz 2018 05:33 komentarze: brak czytany: 1039x

[...] Witam serdecznie , Nazywam się [dane do wiad. FN] lat 38 i na wstępie proszę o zachowanie anonimowości. Zdarzenie, o którym chciałbym opowiedzieć miało miejsce 28.07.2018r o godzinie 18.07 - wiem bo chwilę wcześniej patrzyłem na zegarek. Wspólnie z małżonką Agnieszką spędzaliśmy ten słoneczny wieczór na tarasie w ogrodzie za domem przy grillu z zimnym drinkiem i fajną muzyczką w tle. Wygodnie.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie , Nazywam się [dane do wiad. FN] lat 38 i na wstępie proszę o zachowanie anonimowości.
Zdarzenie, o którym chciałbym opowiedzieć miało miejsce 28.07.2018r o godzinie 18.07 - wiem bo chwilę wcześniej patrzyłem na zegarek.
Wspólnie z małżonką Agnieszką spędzaliśmy ten słoneczny wieczór na tarasie w ogrodzie za domem przy grillu z zimnym drinkiem i fajną muzyczką w tle.
Wygodnie siedząc na krześle kątem oka coś zauważyłem i odruchowo spojrzałem w górę. Na niebie dostrzegłem obiekt(rysunek po prawej) w kolorze prawie czarnego grafitu, na pewno metaliczny. Oniemiały z wrażenia aż wstałem z miejsca i podeszłem parę metrów przed siebie.
STANĄŁEM JAK WRYTY AŻ MI KOPARA OPADŁA!!!!!!!!!!
Obiekt unosił się w bezruchu na wysokości około 100m nad moją głową ale nie centralnie, może 10 stopni w dół. Po upływie jakiegoś niedługiego czasu, myślę że mniej niż 20 sekund obiekt powoli zmienił położenie(rysunek po lewej)



Wszystko to odbywało się totalnie bezdzwięcznie tak jakby otoczenie niczego nie było świadome.
Po zakończeniu manewru z podstawy obiektu dostrzegłem 2 błyski.
Połączenie niebieskiego i fioletowego światła wydobywające się z trzech zewnętrznych okręgów nie było mocne lecz trochę rażące, więc wielu szczegółów nie dostrzegłem. Mijający błysk pzerwał następny - o takiej samej sile lecz czerwony z wielkiego okręgu ze środka obiektu . Po upływie około 5 sekund sekwencja się powtórzyła.
Powoli obiekt zaczął się oddalać w górę i z niewielką prędkością pod kątem około 60 stopni na wysokości około 200m zmienił kurs i prosto przed siebie powoli przyspieszając odleciał. Sekwencyjne błyski następowały raz po raz aż do momentu gdy obiekt znikną w niedalekich kłębiastych chmurach gdzie zobaczyłem je ostatni raz.
Większą część tego zdarzenia widziała również moja żona.
W razie co jestem dostępny a to mój numer [dane do wiad. FN]
Pozdrawiam





zwiń tekst



Mój sen o katakliźmie
Sob, 15 wrz 2018 03:28 komentarze: brak czytany: 808x

[...] Droga Fundacjo!  Jestem Waszym wieloletnim czytelnikiem. Nie napiszę nic zaskakującego jeśli powiem, jak jeden z wielu, że zmieniliście moje życie na lepsze i pomogliście z właściwym zdefiniowaniem systemu wartości.Bardzo rzadko śnię takie wyraziste sny ale jak już się pojawią to często się one spełniają. Zawsze opowiadam je żonie a potem po kilku tygodniach, miesiącach jak coś się wydarzy.......

czytaj dalej

[...] Droga Fundacjo!  Jestem Waszym wieloletnim czytelnikiem. Nie napiszę nic zaskakującego jeśli powiem, jak jeden z wielu, że zmieniliście moje życie na lepsze i pomogliście z właściwym zdefiniowaniem systemu wartości.

Bardzo rzadko śnię takie wyraziste sny ale jak już się pojawią to często się one spełniają. Zawsze opowiadam je żonie a potem po kilku tygodniach, miesiącach jak coś się wydarzy na świecie czy u nas w domu to przypominamy sobie o tym, że coś takiego śniłem. Dlatego pomyślałem, że napiszę do Was.

Chciałbym opisać Wam mój sen z nocy 11 na 12.09. Obudziłem się dokładnie o 6:00 i jak najszybciej go zapisałem. Cała akcja działa się jesienią bądź wiosną (t-shirt i długie spodnie) w  Kielcach. W samych Kielcach bywam rzadko - mieszkam ok 50km od tej miejscowości. Krajobraz tego miasta był gruzowiskiem, budynki popękane, wiele z nich w połowie zawalone tak, że były widoczne ich kondygnacje, ściany, ludzie stali w takich budynkach na krawędziach i byli ewakuowani. Drogi i ich nawierzchnia była popękana, jak po trzęsieniu ziemi, gdzieniegdzie szczeliny szerokie na 1m. Trasy były nieprzejezdne bądź ruch odbywał się wahadłowo. Ruchem kierowało wojsko jak i całą akcją ratunkowo - ewakuacyjną.

Widziałem na ulicach małe dzieci, brudne od pyłu, które były eskortowane przez żołnierzy (znalezione bez opieki). Wszędzie można było odczuć chaos, lament, smutek i strach. Miałem również wrażenie, że ludzie bardzo sobie pomagają i są bardzo solidarni w tej sytuacji. Czułem ogromny strach przed niebem, przed światłem z nieba, non stop sprawdzałem czy coś się nade mną nie pojawia, szukałem jasnych świateł przebijających się przez chmury. Patrzyłem na niebo zawsze w kierunku północno-zachodnim. Widziałem, że w oddali takie światła spadały na ziemię i miałem świadomość, że ktoś umarł. Byłem pewien, że nie jest to zagrożenie z powodu wojny/ataku innego państwa ale - kataklizm, armagedon, zagrożenie pozaziemskie.

Wiedziałem, że moje dziecko jest bezpieczne - jest ze swoją klasą w szkole a tam jest wojsko i pilnuje szkoły i dzieci. Szedłem po Kielcach szukając mojej żony, wiedziałem, że jest w jednym z budynków oddalonych ode mnie. Bałem się, czy ją znajdę, czy uda mi się tam dotrzeć. --- Chciałbym jeszcze raz wspomnieć, że non stop co 10 - 15 sek. sprawdzałem niebo, non stop szedłem w strachu, wiedziałem że w każdym momencie mogę umrzeć. Czułem również ogromny strach przed nadchodzącą nocą, czułem że ma się wydarzyć coś strasznego, chciałem zdążyć przed nocą --- Dotarłem do budynku w którym miała być żona ale był on w połowie zawalony. Żołnierz mnie powstrzymywał ale wszedłem na drugie piętro bo tam powinna być żona, doszedłem do krawędzi gdzie budynek się kończył (był zawalony) i nigdzie jej nie widziałem. Zacząłem tracić nadzieję, lamentowałem, łzy ciekły mi po policzkach.

Spojrzałem wtedy przez okno znów w stronę północno-zachodnim, widziałem światła jasne, żółte, przebijające się przez chmury. W tym momencie ukazały mi się dwie kobiety - były ogromne - tak jakby stały na ziemi ale głowami dosięgały chmur a największe budynki sięgały im do kolan. Było oddalone na tyle, że widziałem ich całą postać. Kobiety były piękne, jak bliźniaczki, włosy złote związane w kitkę. Ważne były ich stroje - jedna była ubrana w narodowy sportowy strój Polski - trochę podobny do siatkarek - przeważała czerwień z dodatkami bieli. Druga kobieta również miała taki strój ale w barwach Rosji. Cały niebieski z czerwonymi wstawkami. Nie mam wątpliwości co do określenia narodowości - po prostu to czułem.

Z mojej perspektywy kobieta Polka stała po lewej a Rosjanka po prawej stronie - ramię w ramię. W tym momencie kobiety jednocześnie upadły na kolana, łokcie położyły na ziemi a dłonie złożyły razem do modlitwy,głowy schowały między łokcie. Zaczęły się modlić do Boga i Maryi. Zrozumiałem to i natychmiast upadłem na kolana, przyjąłem tą samą pozycję do modlitwy. Modliłem się płacząc, prosiłem żebym odnalazł się z żoną i dziećmi, żebyśmy się znaleźli i przeżyli, łzy kapały mi na zieloną posadzkę. Do tej pory pamiętam tą zieloną posadzkę zalaną moimi łzami - Koniec snu.

 Droga Fundacjo - bardzo proszę o drobny komentarz, informację - co sądzicie o tym śnie, o takiej wizji jakiegoś "końca?"

Proszę o zachowanie mojego maila i nazwiska dla wiedzy FN.

 Z wyrazami szacunku,

[dane do wiad. FN], wiek 32 lata.


Dziękujemy za opis swojego snu, który zaprezentowaliśmy w dziale XXI PIĘTRO. Nazywamy tego typu relacje "snami o armagedonie i zniszczeniu", które są to nas przysyłane od samego początku "zbierania dziwnych historii" przez FN. Trudno ocenić, na ile jest to efekt faktycznych wizji jasnowidczych ujawniających się we snach czy zasugerowania naszej podświadomości przez media czy filmy katastroficzne.

Pytanie czytelnika dotyczyło dość osobliwego końca snu - akurat czegoś podobnego w naszym archiwum nie ma, choć zdarzają się jeszcze bardziej dramatyczne opisy. Trzeba jednak przyznać, że współczesne wydarzenia na świecie związane z co chwila uderzającymi huraganami dostarczają wiele obrazów, które zapadają w pamięć... Oto przykład z ostatnich godzin: huragan Florence uderzył w wybrzeże USA.
Wizualizacja pokazana w czwartek wieczorem przez Weather Channel pokazuje, jak wysoka może być fala sztormowa w Karolinie Północnej. Pierwszy etap to fala o wysokości około 3 stóp (niecały metr), która zaleje domy i ulice, ale nie będzie zagrażała życiu, kolejny będzie miał 6 stóp (ok. 1,8 m) i jest już niebezpieczny - będzie m.in. unosić samochody i wyrywać drzewa. Ostatni etap to fala uderzeniowa o wysokości nawet powyżej 9 stóp, czyli około 3 metrów. Fala będzie już nie tylko zalewać, ale może nawet przenosić domy. Tego typu obrazy są na tyle sugestywne, że mogą pojawić się także w snach.




zwiń tekst



W nocy z niedzieli na poniedziałek, miałam dziwny sen... czy Polskę czeka wczesny atak zimy?
Czw, 13 wrz 2018 03:14 komentarze: brak czytany: 1695x

Droga Fundacjo!  Właśnie przeczytałam artykuł od Czytelnika o śnie ze śniegiem, który śnił się trzem osobom.  Nie mogłam uwierzyć w to, co czytam.  W nocy z niedzieli na poniedziałek, miałam dziwny sen, który następnego dnia zrelacjonowałam mojej przyjaciółce na messengerze na Facebooku. Wysyłam Wam zrzut z rozmowy, z podświetlonym czasem, kiedy to napisałam - poniedziałek 21:46.......

czytaj dalej

Droga Fundacjo!  Właśnie przeczytałam artykuł od Czytelnika o śnie ze śniegiem, który śnił się trzem osobom.  Nie mogłam uwierzyć w to, co czytam.  W nocy z niedzieli na poniedziałek, miałam dziwny sen, który następnego dnia zrelacjonowałam mojej przyjaciółce na messengerze na Facebooku.

 Wysyłam Wam zrzut z rozmowy, z podświetlonym czasem, kiedy to napisałam - poniedziałek 21:46.  Jestem pewna, że to coś oznacza. Może nie dosłownie atak zimy, chociaż nie można tego wykluczyć. Ale raczej obstawiam jakąś symbolikę tych snów. I to raczej złowrogą.  Wyrażam zgodę na publikację mojego maila i zrzutu ekranu, proszę jedynie o nieujawnianie mojego adresu mailowego.  Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]



/link do XXI PIĘTRA i snów o "ataku zimy" poniżej/

https://www.nautilus.org.pl/xxi-pietro,780,10-wrzesnia-2018--trzy-rozne-osoby-i-trzy-prawie-takie-same-.html




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 39
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 39

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Piotr, brat Joanny Kulig (36 l.), jest doświadczony przez życie. Ciężko zachorował i był o krok od odejścia z tego świata. Przeżył śmierć kliniczną i teraz jest pewien co do tego, czy istnieje życie po śmierci. Opowiedział o tym w rozmowie z 'Dobrym Tygodniem'.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 16 paź 2018 14:31 | Witam serdecznie wszystkich. Ten wpis umieściłem dzisiaj (15 października 2018 - przyp. FN) około południa na czacie. Pracuję w Tarnowie, o godzinie 12,03 nad dzielnicą Zabłocie zauważyłem szybko poruszający się OBIEKT z południa na północ. OBIEKT silnie świecący prawdopodobnie w kształcie kuli . Mniej więcej nad moją pozycją wykonał kilka szybkich skrętów , następnie odleciał w kierunku północno-zachodnim. Mam 53 lata i w swoim życiu widziałem trzykrotnie niezidentyfikowane obikty latające. / ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 23 września 2018 | Ta historia czasami jest przeze mnie opowiadana podczas spotkań z czytelnikami w różnych miejscach Polski. Ludzie mówią mi wtedy, że słuchając jej czują ciarki na plecach. I mają rację, choć nigdy słowa nie opiszą tego, jak ja się czułem, kiedy usłyszałem ją od jej uczestników.

czytaj dalej

FILM FN

Tajemnicza dziura k. Janówka (Lubelskie) - film pokazuje latarkę spuszczoną na dół otworu. Głębokość dziury to 18 m!

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.