Dziś jest:
Poniedziałek, 16 września 2019

Większość ludzi jest duchowo zamrożona w szablonach tej czy innej religii albo naukowej, fundamentalnej pozycji. Tylko uwolnienie się z tych szablonów jest drogą wyzwolenia.
/Max Freedom Long, autor "Huny"/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Przekaz od zmarłej babci
Czw, 28 luty 2019 07:55 komentarze: brak czytany: 1591x

Witam postanowilam napisac o mojej ostatniej przygodzie :) Zaczne moze od tego ze jakies pare miesiecy temu zmarla na raka moja "przysposobiona" babcia z ktora mialam dobre kontakty ale rzadkie...Bardzo pragnelam sie wraz z dziecmi z nia zobaczyc bo dobrze wiedzialam ze jej dni sa policzoe (wiedzialam podswiadomie) niestety ona dosc wstydzila sie swojej ulomnosci i wygladu chciala mi i maluchom zaoszczdzic.......

czytaj dalej

Witam postanowilam napisac o mojej ostatniej przygodzie :) Zaczne moze od tego ze jakies pare miesiecy temu zmarla na raka moja "przysposobiona" babcia z ktora mialam dobre kontakty ale rzadkie...
Bardzo pragnelam sie wraz z dziecmi z nia zobaczyc bo dobrze wiedzialam ze jej dni sa policzoe (wiedzialam podswiadomie) niestety ona dosc wstydzila sie swojej ulomnosci i wygladu chciala mi i maluchom zaoszczdzic widoku wyniszczenia przez chorobe...

Jak wspomnialam wczesniej zmarla. Niejednokrotnie mialam wrazenie ze widze ja w tlumie ludzi ale moze byl to tylko obraz ktory chcialam zeby sie pojawial...(w miejscach gdzie czesto sie spotykalysmy). 3 dni temu polozylam sie dosc szybko spac.W nocy nie wiem ktora byla to godzina bo myslalam tylko o tym zeby nie patrzec na zegarek (poprzez roznego rodzaju ogladane horrory boje sie podswiadomie godziny 3) ak wiec odwiedzila mnie ale wygladala jak osoba zdrowa i w pelni sil rozmawialysmy mialam wrazenie ze nie slowami lecz myslami(dziwne, a jednak!)

Przekazala mi ze bardzo jej zle z tym ze wiele razy mialysmy sie spotkac i nie bylo nam dane sie nawet pozegnac ze mam ucalowac dzieciaczki od niej i sie nie martwic jest wszystko ok (bardzo byla radosna) po czym poczulam w sobie bardzo przyjemne cieplo i mialam wrazenie ze swiece sie w srodku gdzies w obrebie klatki piersiowej...z przerazeniem spytalam co sie dzieje a ona spytala czy to przyjemne? ja na to ze bardzo...poczulam ogromne szczescie w tym momencie jakby przepelniala mnie radosc w srodku.

osatnimi zdaniem babci bylo : to dopiero poczatek...teraz masz otwarte trzecie oko (powiedziala to z wielkim spokojem) ja w momecie rozmowy byla bardzo spokojna radosna i nie balam sie! a teraz jak o tym pomysle to boje sie potwornie...zreszta zawsze balam sie duchow...nie wiem co te slowa mogly znaczyc i czym bylo to swiatlo i cieplo moze wy znacie odpowiedz? dodam ze w mojej rodzinie babcia spotkala raz ducha i nawet ja bylam tego swiadkiem (byl to jej brat po smierci) a moja mame odwiedzaly osoby ktore albo umieraly albo juz zmarle ale na zasadzie snow.

Przyznam ze jestem roztrzesiona i przestraszona na maxa a zarazem spokojna w srodku od tych paru dni. Moze znacie takie przypadki? nie wiem gdzie sie zwrocic z "trzecim okiem" oraz "uczuciem przyjemnego ciepla i siwecenia sie w srodku" moze wam uda sie wytlumaczyc mi o co moglo chodzic z przekazem/

[...]






zwiń tekst



Sen o śmierci - ciąg dalszy historii sprzed lat i przestroga: nie wolno bagatelizować snów z udziałem osób zmarłych!
Śr, 27 luty 2019 13:54 komentarze: brak czytany: 1735x

Do naszego XXI PIĘTRA kierujemy opis przesłany przez naszą czytelniczkę serwisu. To kolejne wydarzenie związane ze snem z udziałem osoby zmarłej, ale tym razem z ostrzeżeniem dotyczącym stanu zdrowia. Podobnych historii mamy kilka w archiwum. Oto śni się człowiek nam bliski, który już nie żyje i we śnie prosi, aby "się zbadać". Osoba, która ma taki dziwny sen wykonuje badania i okazuje się, że zrobiła.......

czytaj dalej

Do naszego XXI PIĘTRA kierujemy opis przesłany przez naszą czytelniczkę serwisu. To kolejne wydarzenie związane ze snem z udziałem osoby zmarłej, ale tym razem z ostrzeżeniem dotyczącym stanu zdrowia. Podobnych historii mamy kilka w archiwum. Oto śni się człowiek nam bliski, który już nie żyje i we śnie prosi, aby "się zbadać". Osoba, która ma taki dziwny sen wykonuje badania i okazuje się, że zrobiła to w ostatniej chwili, gdyż wręcz było zagrożenie życia. Tego typu ostrzeżenie z zaświatów trzeba traktować naprawdę serio. Poniżej opis:




 

[...] Witam, pisałam do Panstwa kilka lat temu w tej sprawie, z innego emaila:
 
https://nautilus.org.pl/xxi-pietro,425,13-stycznia-2017--smierc-kolegi-i-dziwne-uczucie-leku-a-potem.html?year=2017&month=1&day=13
 
 
Chciałam napisać  ciekawostke, uzupełnienie , mysle ze juz ostatnie apropo tej historii . Bardzo przeżyłam smierc tego chłopaka , ale po roku doszłam do siebie , pogodzilam sie z tym . Wiadomo - nie zapomniałam , wciąż miło go wspominam, ale nie są to obsesyjne myśli tak jak na początku , myśli już nie powodują ogromnego bólu .
 
Ostatnie pól roku sporo pracowałam  wiec nawet nie myślałam o nim , a jednak przyśnił mi sie którejś nocy . Po raz pierwszy od czasu śmierci (poprzedni sen opisałam w poprzednim emailu).
To był krotki sen , w którym był stanowczy , nawet dość smutny (jak nie on!) . Powiedział  tylko, że mam iść do lekarza , jeśli nie chce  "skończyć tak szybko jak on".Nic poza tym nie śniło mi sie a kolega zniknął. Myślałam o tym po obudzeniu,moze nawet sie wystraszylam, ale potem zapomniałam . Kilka tygodni później przypadkiem zobaczyłam w internecie jakieś kursy, wciągneła mnie tematyka wellness , a zwłaszcza trychologia. Przyciągnął mnie temat włosów (wiadomo, jak każdą kobiete ;) ) wiec zapisałam sie do trychologa ot tak, na kontrole,z ciekawosci.Nic mi nie dolega prócz wypadających włosów jednak nie jest to ogromna ilosc budzaca niepokoj. Okazało sie, ze trzeba też porobić badania, bo bez tego ewentualna diagnoza nie wyjdzie, wiec zmuszona bylam isc do lekarza.Nie chciałam, ale cos jakby mi kazało tam isc, sama nie rozumiałam tego co sie dzieje wewnatrz głowy,  zrobilam te badania, bylam pewna ze wszystko wyjdzie dobrze i te badania sa zbedne . Odwlekalam te badania,ale nawet najblizsi mnie namawiali wiec poszlam.

Morfologia okazała sie bardzo słaba , juz na miejscu pielegniarki zawołały lekarza ze szpitala który powiedział mi wprost, że nadaje sie na przetoczenie krwii , bo wyniki sa złe a sama hemoglobina wynosi 7,2 (norma jest od 12,5, a stan 6,5 to zagrozenie zycia) i koniecznie trzeba porobić dodatkowe badania czy to silna anemia sama w sobie czy może objaw nowotworu. Bylam strasznie zaskoczona, bo nie miałam żadnych objawów.Rok wczesniej mialam badania kontrolne i były w normie wiec choroba musiala sie rozwinąć w krotkim czasie.

Przez 2 dni było mi smutno, chyba po raz pierwszy w zyciu, bo do tej pory nie przejmowałam sie niczym podobnie jak moj zmarły przyjaciel. Przypomniał mi sie on, stwierdzilam ze co by nie bylo musze walczyc do konca. I zaraz przypomnial mi sie sen.Pomyslalam sobie, ze cos w tym musiało byc i najwidoczniej nie moge nigdy wiecej lekcewazyc snow. Powiedziałam w myslach mimochodem,, że szkoda, ze nie ma go już tutaj, fajnie by było jakby wrócił, ze tesknie... I po jakimś tygodniu znowu miałam sen.
 
Byłam u niego w domu, widziałam go takiego jaki był podczas choroby, wszystko odzwierciedlało rzeczywistość. To co działo sie w ostatnich tygodniach, wyglad domu, jego rodziny.Czułam sie jakbym nie snila, podczas snu WIEDZIAŁAM, że on juz nie zyje , wiedzialam jak to wygladalo jak sie zakonczylo i zastanawialam sie po co tam jestem i co bedzie, ale pamietam ze pomyslalam : "dobre i to, nawet jesli historia skonczy sie tak samo to przynajmniej znow go widze i mozemy porozmawiac "  autentycznie czulam sie jakbym cofnela film .. Niby w tym uczestniczylam,a jakbym była obok.Wszystko jakby zwolnilo, tj emocje były słabe, wiedziałam ze to jest jakies nierealne, a zarazem bardzo realne, przygladalam sie jemu, przytulałam go, czułam zapachy,spodziewalam sie konca ale nie balam sie tego..
 
Z tą różnicą, że nigdy nie bylam u niego tyle czasu a we snie bylam kilkanascie dni pod rzad, czas płynął szybko, kolega od samego początku był jakiś smutny, poważniejszy niż zwykle. Powiedział mi ,że on i tak musi odejść, że to już koniec, że nie wróci. Był jakis zdystansowany wiec pomyslalam ze nie bede sie narzucać jak głupia baba , widocznie chce odejść ale i tak czuwałam. Zostałam u niego na noc, chcialam go widzieć i pilnować. Pamietam ze  nie spałam w ogóle, on tak. I któregos razu pomyslalam,ze skoro tyle dni i nocek nie spie , nie myje sie, nie jem to czy ja nie jestem duchem bo ciało zawsze domaga sie spania nawet na krótko..i tez to, że skoro on dosc dobrze sie czuje to nic nie bedzie.. Chodzilam za nim jak cien, a wtedy gdy spal sprawdzilam puls, on spal jak dziecko wiec wyszlam na chwile do lazienki  zeby "ogarnac sie" to trwało 20 minut i juz mialam isc gdy przyszedl jego tata i powiedzial mi, ze przyjaciel nie oddycha, ze chyba odszedł z 15 minut temu. Bylam w szoku i choc spodziewalam sie konca to mialam nadzieje ze tak nie bedzie,a jesli bedzie to nie bede nic czuc ze juz sie pogodzilam itp a jednak wpadlam w jakis szal i jak w amoku chcialam go zatrzymac, bylam w kostnicy, stalam przy tych lodowkach .. potem poszlam spotkac sie z przyjaciolmi, chodzilam jego ścieżkami. Rozmawialam z nimi i pytalam czy to mozliwe ze on nie zyje a przeciez widzialam zwloki jako jedna z pierwszych ... Płakałam strasznie ,, w głos i obudzilam sie. Poduszke mialam zalaną od łez.To bylo kilka dni temu.
 
I chyba zrozumialam ze to bylo w jakims sensie zamkniecie etapu, ostateczne rozliczenie sie z przeszłoscia, brak złudzen na powrót (bo czasami tłumaczyłam sobie ze wyjechal i wróci), odszedł, niech bedzie tam szczesliwy. Co myslicie o tym? pozdrawiam, K.

I jeszcze ciekawostka z naszej poczty:

[...]Dzień dobry.

Na przestrzeni ostatnich 2 miesięcy poznałem dwóch interesujących ludzi.

 Przypadek 1

 Poznałem człowieka który zna rodzinę w której małe dziecko pamiętało swoje poprzednie życie. Dziecko urodziło się w Polsce. Pamiętało jak w poprzednim życiu mieszkało w małym miasteczku w Wielkiej Brytanii. Pamiętało nazwę tego miasteczka. To miasteczko jest bardzo małe i w żaden sposób to dziecko nie mogło zdobyć nazwy tego miasteczka. I pamiętało jak tragicznie zginęło w wypadku samochodowym. Powiedziałem temu człowiekowi żeby powiedział rodzinie tego dziecka aby się skontaktowała z Fundacją Nautilus. Czy ta rodzina się z państwem skontaktowała?

 Przypadek 2

 Poznałem człowieka który mówił że jego ojciec od zawsze śmiał się z takich zjawisk jak UFO. Tak działo się do dnia gdy nad swoim własnym domem zobaczył nieruchomy i wiszący w powietrzu ogromny latający talerz. Powiedziałem temu człowiekowi żeby jego ojciec skontaktował się z Fundacją Nautilus. Czy ten człowiek się z państwem skontaktował? [...]



zwiń tekst



Babcia mi mówi, że niedługo się zobaczymy...
Pon, 25 luty 2019 03:47 komentarze: brak czytany: 1861x

[...] Czytając jeden  z państwa artykułów na temat zapowiedzi śmierci. Przypomniałem sobie historie jakie wydarzyły się w moim otoczeniu, które wyglądają bardzo podobnie do tych które państwo przytoczyli. Opisze 2 takie historię jakie usłyszałem .Historia pierwsza:Mama mojego znajomego z racji słusznego już wieku musiała odejść. Niby nic dziwnego proza życia, gdyby nie wydarzenia jakie nastąpiły.......

czytaj dalej

[...] Czytając jeden  z państwa artykułów na temat zapowiedzi śmierci. Przypomniałem sobie historie jakie wydarzyły się w moim otoczeniu, które wyglądają bardzo podobnie do tych które państwo przytoczyli. Opisze 2 takie historię jakie usłyszałem .

Historia pierwsza:

Mama mojego znajomego z racji słusznego już wieku musiała odejść. Niby nic dziwnego proza życia, gdyby nie wydarzenia jakie nastąpiły później. Kilka dni po pogrzebie zaczęły dziać się dziwne rzeczy z ich 4 letnim synem. Zaczą się moczyć w nocy był rozkojarzony oraz rozmawiał z kimś nocami. Znajomy słysząc że syn z kimś rozmawia wszedł i spytał:

-Z kim rozmawiasz?

-Z babcią.

-?

-Babcia mówi że niedługo się zobaczymy.

Strach. Nie wiadomo co zrobić, ale jakoś to przeszło(wiadomo, dziecko, bujna wyobraźnia). Tak sobie tłumaczyli, że dziecku po prostu brakuje babci. Jakoś miesiąc później mieli wycieczkę do Egiptu (luksusowy kurort leżaki, baseny, drinki z palemką.) Pewnego dnia wszyscy wypoczywali w słońcu, a dziecko bawiło się w basenie. Ojciec zauważył, że pływa jak topielec. Rzucił się biegiem żeby ratować syna ale było już za późno.

 

Historia druga:

Sytuacja znana mi mniej bo zasłyszana w sumie z trzeciej ręki.

W okolicy Garwolina żyli dwaj bracia. Jeden umarł( nie wiem co się stało). Po jakimś czasie drugi z barci miał sen. W śnie przyszedł zmarły brat i powiedział:"Przygotuj się niedługo się spotkamy". W ciągu kilku tygodni drugi brat zginą.

Pozdrawiam

Konrad




zwiń tekst



I tak będziesz nasz… - przerażający sen
Nie, 24 luty 2019 08:52 komentarze: brak czytany: 1860x

W nawiązaniu do artykułu: Mamo, był u mnie szatan! daj mi szybko różaniec! Miałem chyba podobne zdarzenie. oto ono: Byłem nastolatkiem, zasnąłem w swoim pokoju. Wkrótce pojawił się sen. Siedzę po jednej stronie stołu. Po drugiej stronie siedzi ładna kobieta. Zachowywała się tak, jakby czekała na to aż zwrócę na nią uwagę. Czułem jednak że coś z nią jest nie tak, więc starał się nie patrzeć w jej kierunku.......

czytaj dalej

W nawiązaniu do artykułu: Mamo, był u mnie szatan! daj mi szybko różaniec! Miałem chyba podobne zdarzenie. oto ono: Byłem nastolatkiem, zasnąłem w swoim pokoju. Wkrótce pojawił się sen. Siedzę po jednej stronie stołu. Po drugiej stronie siedzi ładna kobieta. Zachowywała się tak, jakby czekała na to aż zwrócę na nią uwagę. Czułem jednak że coś z nią jest nie tak, więc starał się nie patrzeć w jej kierunku.

W pewnym momencie jednak coś powiedziała więc spojrzałem na nią. Nasze oczy spotkały się, w moich myślach pokazał się obraz ogromnego dzwonu. Ona jakby znała moje myśli wyszeptała – i tak będziesz nasz… w tym momencie dzwon w moich myślach zabił. Wibracje rozchodzące się wraz z powstałym dźwiękiem jakby porwały mnie, obezwładniły. Zostałem oderwany od swojego ciała. Dookoła ciemność, byłem przerażony. Moja świadomość  miotała się próbując się odnaleźć. W pewnym momencie nie wiem skąd, przyszedł spokój. Nie wiem skąd przyszło poczucie świadomości tego, że wiem co mam robić. Wyszeptałem słowo – ojcze – i w tym momencie wróciłem do ciała i otworzyłem oczy.

Na następną noc po zamknięciu oczu od razu pokazała mi się kobieta, która była zrobiona jakby z ognia,… łuków elektrycznych,… plazmy? Nie mogłem otworzyć oczu, aby wrócić do rzeczywistości, byłem obezwładniony. Zacząłem zmawiać ojcze nasz (nie jestem religijny ?). Nie działało to na tą kobietę. Stała, patrzyła na mnie i po prostu się śmiała. Po krótkiej chwili kobieta zniknęła, a ja mogłem w końcu otworzyć oczy. Więcej się to nie powtórzyło.

Raz jeden tylko miałem sen, że stoję w ciemnym pokoju, a obok mnie kobieta. Nie patrzę na nią. Przed nami olbrzymi otwór okienny. Zaczęliśmy razem iść w jego kierunku. Po chwili byliśmy już na zewnątrz. Przesuwaliśmy się wciąż do przodu, nie wiem kiedy zniknęło moje ciało. Stałem się samą świadomością. Dookoła robiło się coraz jaśniej. Poczułem nagle że jeszcze chwila i już nie wrócę. Na siłę starałem się zatrzymać, i w końcu moje wysiłki przyniosły efekt. Otworzyłem oczy.  Pozdrawiam

[...]




zwiń tekst



Chwała Bogu, że życie kończy się śmiercią!
Sob, 23 luty 2019 18:05 komentarze: 2 czytany: 2001x

Dzień dobry. Nazywam się [dane do wiad. FN] Miałem okazję spotkać się z panią Iwoną Kupisz-Roepcke. Droga do niej trwała ponad dziesięć lat. Droga pełna niezwykłych przeżyć, które nakierowały mnie na "trop" pani Iwony. Nie mógł to być nikt inny ponieważ tylko ona w Polsce jest związana z instytutem Michaela Newtona. A ten, jak wiadomo, większość życia zajął się badaniem życia pomiędzy życiami.Spotkanie.......

czytaj dalej


Dzień dobry. Nazywam się [dane do wiad. FN] Miałem okazję spotkać się z panią Iwoną Kupisz-Roepcke. Droga do niej trwała ponad dziesięć lat. Droga pełna niezwykłych przeżyć, które nakierowały mnie na "trop" pani Iwony. Nie mógł to być nikt inny ponieważ tylko ona w Polsce jest związana z instytutem Michaela Newtona. A ten, jak wiadomo, większość życia zajął się badaniem życia pomiędzy życiami.


Spotkanie z panią Iwoną było już półtora roku temu. Do dzisiaj nie potrafię do niej napisać o swoich przeżyciach w związku z sesją jakiej mnie poddała. Nie potrafię ubrać tego w słowa. Ale wrażenie tymczasowości jest szalenie realne. Obserwacje ludzi jak aktorów, wiedza, że trzeba będzie kiedyś wrócić... Ostatnio stwierdziłem i jestem przekonany, że "Chwała Bogu, że życie kończy się śmiercią!" Podczas sesji przypomniało mi się kim byłem, kim jestem tam po drugiej stronie, czym się zajmuję tam właśnie, dowiedziałem się czego powinienem się tutaj nauczyć...

Ale ciężko to ubrać w słowa. Wiem, że nie jestem jedyny. Ludzi, którym się przypomniało poprzez takie sesje jest z pewnością mnóstwo. Gdybyśmy uznali to za fakt, życie na świecie diametralnie by się zmieniło. Tego jestem pewien. Dlatego.... nigdy , a przynajmniej nie w najbliższych stuleciach, nie uznamy tego za fakt. Tak ma być. Tu na Ziemi można się wielu rzeczy nauczyć właśnie dlatego, że nie jesteśmy świadomi tej drugiej strony.

Proszę wybaczyć tę dość enigmatyczną wiadomość. Wiadomość w sumie niewiele wnoszącą.... ale półtora roku życia wiedząc to co sobie przypomniałem a wcześniej ponad dziesięć lat różnych sygnałów, które doprowadziły mnie do pani Iwony abym mógł sobie przypomnieć spowodowały, że gdzieś chciałem wylać z siebie tę cząstkę wspomnień. "W końcu się zdecydowałeś" - to usłyszałem podczas sesji gdy byłem tam. Usłyszałem od najbliższych mi dusz. Moment gdy pod koniec sesji wszyscy się pojawili, otoczyli mnie jak wyczekiwanego honorowego gościa i uczucie.... gdyby takich uczuć mogli co dzień doświadczać ludzie tu na Ziemi.....
Serdecznie pozdrawiam załogę Nautilusa.
Śledzę, czytam, oglądam. Świetna robota.

[...]



zwiń tekst



Niezwykły sen z obcymi o 'psich głowach'
Sob, 23 luty 2019 08:33 komentarze: 1 czytany: 1335x

WitamChcę napisać o dziwnym śnie jaki miałam będąc jeszcze w 7 klasie szkoły podstawowej. Zaznaczam, że nigdy nie mam koszmarów sennych co najwyżej takie " wymęczone" sny kiedy usiłuję coś zrobić i w śnie się to upierdliwie komplikuje . Natomiast to był sen kiedy byłam naprawdę przerażona.Śniło mi się , że jestem na statku kosmicznym i chowam się po zakamarkach korytarza. Widzę zbliżające się postacie.......

czytaj dalej

Witam
Chcę napisać o dziwnym śnie jaki miałam będąc jeszcze w 7 klasie szkoły podstawowej. Zaznaczam, że nigdy nie mam koszmarów sennych co najwyżej takie " wymęczone" sny kiedy usiłuję coś zrobić i w śnie się to upierdliwie komplikuje . Natomiast to był sen kiedy byłam naprawdę przerażona.

Śniło mi się , że jestem na statku kosmicznym i chowam się po zakamarkach korytarza. Widzę zbliżające się postacie, które stają przed "oknem" przez które widać kosmos. I te postacie miały ludzkie kształty ale głowy psie. Przerażona ukrywałam się przed nimi , choć uwielbiam od dzieciństwa sci-fi, więc sam temat nie powinien mnie przerażać. Ukrywając się przed nimi usiłowałam się wydostać ze statku aż schowałam się w śluzie prowadzącej na zewnątrz, ale tam mnie zauważyli ....i obudziłam się ze strachu w swoim łóżku i tutaj patrzę, że jakaś postać podchodzi do drzwi mojego pokoju . Widzę ciemny cień przez szybę drzwi pokoju w bloku w którym mieszkam.

Przerażenie rośnie, że aż sztywnieję ...i budzę się ale teraz naprawdę.Naprawdę to był jedyny raz kiedy we śnie się wystraszyłam i to podwójnie. Nawet przezywając tzw. zjawisko zmory sennej kiedy w stanie " paraliżu" widziałam postać zbliżającą się od nóg do mojej twarzy i nie mogąc się ruszyć po prostu ją ugryzłam. Kiedy się wybudziłam i paraliż minął to okazało się że ugryzłam kołdrę. I naprawdę nie czułam strachu.

Natomiast te ufoki z głowami psów wystraszyły mnie totalnie. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z informacjami na temat istot z głowami psów bo to było ponad 40 lat temu, natomiast Anubis był dla mnie szakalem nie psem. Smaczku historii dodaje to, że podobny sen przeżył w tym samym miejscu mój syn. Też 2 razy się przebudził w jednym śnie i też widział postać chcącą wejść do pokoju i tez jej się bał i kojarzył z ufo choć takie zjawiska zupełnie go nie interesowały.. Tez miał wtedy ok.12-13 lat i nic nie wiedział o moim śnie. Może to mało istotna informacja ale ciekawi mnie czy inni mieli podobne sny czy spotkania z ufo z głowami psów.
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Ujrzałam zarys postaci... w gałęziach akacji!
Pt, 22 luty 2019 09:26 komentarze: 1 czytany: 1428x

[...] Dzień dobry, nie wiem czy to przypadek, ale dziś rano słuchałam wywiadu z szefem Waszej fundacji i pomyślałam , że to co zaobserwowałam i uwieczniłam na zdjęciu jest z zakresu Waszej tematyki. Kilka dni temu podczas codziennej gimnastyki patrzyłam w okno i ujrzałam na suchych strąkach akacji rosnącej na starym nasypie kolejowym zarysy postaci.Zaintrygowało mnie to i zrobiłam zdjęcie-odległość.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, nie wiem czy to przypadek, ale dziś rano słuchałam wywiadu z szefem Waszej fundacji i pomyślałam , że to co zaobserwowałam i uwieczniłam na zdjęciu jest z zakresu Waszej tematyki. Kilka dni temu podczas codziennej gimnastyki patrzyłam w okno i ujrzałam na suchych strąkach akacji rosnącej na starym nasypie kolejowym zarysy postaci.

Zaintrygowało mnie to i zrobiłam zdjęcie-odległość jest od moich okiem jest ok.50m.dlatego zdjęcie nie jest całkiem wyraźne-ale może to o to chodzi-przy wyraźnym nie byłoby takiego efektu? Zastanawiałam się , czy to są moje złudzenia i zwidy-czy rzeczywiście są tam jakieś istoty, które być może wołają pomocy.

Ja to widzę jako: jedną osobę siedzącą na fotelu, po prawej stronie stoi dziecko a nad ich głowami jest wielka postać jakby chroniła z góry te dwie mniejsze.

Patrzą w moim kierunku.

Zupełnie niedawno  pnie drzew ułożyły mi się  w tym właśnie miejscu w wysoką na3 m postać trzymającą coś w jego lewej ręce-jakby mniejszą postać. Teraz już tego nie widzę-pojawił się ten obraz. Przesłałam to zdjęcie Panu, który jest jasnowidzem i  fotografuje przyrodę. Na zdjęciach widzi  różne istotki i duszki -odpisał mi, że to nie są zwidy i urojenia.

Napisał, że tam jest cała grupa istot, które chcą pomóc osobie , która widzi, która pyta-czyli mnie. A kilka dni temu prosiłam Ojca w niebie o pomoc-bo nagromadziło mi się tyle pracy, którą muszę wykonać w terminach, że byłam już na wyczerpaniu.

I proszę-nadeszła pomoc-w pracy jest o wiele spokojniej i już wiem, że zdążę ze wszystkim. Czy to nie piękne?
A teraz przesyłam tym istotkom ciągłe uczucie wdzięczności-za pomoc.

dziękuję,  jeśli zdjęcie będzie dla Państwa interesujące-można je opublikować.

Po powiększeniu fragmentu obraz jest naprawdę niesamowity.

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]






zwiń tekst



UFO przywołałem... myślami!
Czw, 21 luty 2019 06:19 komentarze: 2 czytany: 1578x

[...] Witam. Kiedyś wyszliśmy z żoną na spacer z 4 naszych mniejszych braci czyli psami :). poszliśmy za dom przez pola, była piękna pogoda wiec postanowiliśmy ze chcemy dziś zobaczyć coś na niebie bo od 5 lat(odkąd była nasza pierwsza obserwacja) nigdy nie widzieliśmy NOLa w biały dzień. ale niestety po 2 godzinach nie udało nam się nic zaobserwować.na drugi dzień postanowiliśmy że jeszcze raz pójdziemy.......

czytaj dalej

[...] Witam. Kiedyś wyszliśmy z żoną na spacer z 4 naszych mniejszych braci czyli psami :). poszliśmy za dom przez pola, była piękna pogoda wiec postanowiliśmy ze chcemy dziś zobaczyć coś na niebie bo od 5 lat(odkąd była nasza pierwsza obserwacja) nigdy nie widzieliśmy NOLa w biały dzień. ale niestety po 2 godzinach nie udało nam się nic zaobserwować.

na drugi dzień postanowiliśmy że jeszcze raz pójdziemy na spacer. tym razem wzięliśmy też ze sobą lornetkę. po 20 minutach spaceru zauważyliśmy jak na polu są 3 bociany. i spojrzałem przez lornetkę żeby na nie popatrzeć, odleciały i wtedy podniosłem lornetkę i w tym samym momencie w którym to zobaczyłem, żona też spytała a co to takiego białego na niebie? widzisz? przez lornetkę widziałem bardzo jasne białe światło w kształcie cygara. z odległości gdzie staliśmy szacuje że miało szerokość około 10-15 metrów. stało w miejscu nieruchomo, po 10 sekundach widziałem(przez lornetkę cały czas) że cygaro przechyliło się o 45% i powoli, bardzo powoli poruszać się w lewą stronę. wtedy żona poprosiła mnie o lornetkę też chciała zobaczyć. przez 5 sekund patrzyłem na to gołym okiem, i wtedy pomyślałem... telefon! wyjmuję telefon a żona w tym momencie mówi że z jednego zrobiły się dwa spodki i lecą jeden za drugim. mija może 15 sekund i wciskam nagrywanie ale już tego nie ma. znikło. tak po prostu znikło. od razu wiedziałem ze to przez to że wyciągnąłem telefon.
6 lat temu otworzyłem tę książkę, myślami doprowadziłem do tego że widziałem z 5 innymi osobami, "foo fighters" i do tej pory pamiętam to jak dziś i od tego zaczęła sie moja fascynacja. ale potrzebowałem dowodów.
Mija czas a ja z każdym dniem bardziej wierzę że to jest prawda. teraz ja po prostu wiem że to jest prawda. to jest takie oczywiste i bardzo bardzo ważne.

3 lata temu po godzinnej medytacji widzę na swoim tarasie spektakl 3 świateł, latające trójkąty, błyski, teleportacje... i wiedziałem że nie mogę tego nagrać. podczas medytacji myślałem o wszystkim dobrych ludziach którzy mnie otaczają, wzruszających momentach które przeżyłem, jak bawię się z moimi psami ale tez o tym, ze tak zatruwamy naszą planetę i tym podobne i prosiłem o pomoc dla nas. ale też że nie będę tego nagrywał.

I dziś piszę do Was o tej obserwacji którą też przywołałem myślami. to działa. nie zawsze, ale działa. myślę że jestem pewnego rodzaju anteną, i to może przeżyć każdy. każdy z nas musi dojść do tego indywidualnie, w przeciwnym razie jako ludzkość jesteśmy straceni... przerażające prawda? co o Tym myślicie? pozdrawiam

Mieszkam we Wieczfni kościelnej niedaleko Mławy. nie ma zdjęcia tego obiektu aleprzesyłam fotkę tego miejsca i jak to wyglądało. przepraszam za talent malarski :)

[dane do wiad. FN]







zwiń tekst



UFO jak... patyczek do uszu
Śr, 20 luty 2019 04:14 komentarze: brak czytany: 1264x

[...] Witajcie! W wakacje 2016 wracałam ze sklepu do mieszkania. Było samo południe, straszny upał. Byłam już blisko celu, gdy nagle usłyszałam głośny dźwięk, do złudzenia przypominający bombowiec strategiczny z 2WŚ. Spojrzałam w niebo i zobaczyłam bardzo wysoko srebrny obiekt kształtem przypominający... patyczek do uszu. Obiekt nie poruszał się. Istnienie życia pozaziemskiego niemal od przedszkola.......

czytaj dalej

[...] Witajcie! W wakacje 2016 wracałam ze sklepu do mieszkania. Było samo południe, straszny upał. Byłam już blisko celu, gdy nagle usłyszałam głośny dźwięk, do złudzenia przypominający bombowiec strategiczny z 2WŚ. Spojrzałam w niebo i zobaczyłam bardzo wysoko srebrny obiekt kształtem przypominający... patyczek do uszu. Obiekt nie poruszał się. Istnienie życia pozaziemskiego niemal od przedszkola było dla mnie oczywistością, więc po chwili obserwacji poszłam dalej. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jakiego niemalże zaszczytu dostąpiłam, mogąc zobaczyć UFO na własne oczy. Jestem pewna, że to UFO, no bo co innego? Samolot odpada, bo nie miał skrzydeł, śmigłowce mają zupełnie inny dźwięk, więc również odpada, a drony nie latają na takich wysokościach, a już na pewno nie są aż tak głośne. Obserwacja miała miejsce w Lesznie (wielkopolskie) na ulicy Czechosłowackiej. Do wiadomości dołączam "rysunek" obiektu. Przepraszam za jego skrajną prowizoryczność, ale nie mam pojęcia jak by go wykonać lepiej.
(Zezwalam na upublicznienie tego maila, włącznie z nazwą ulicy, miasta, mojego imienia i nazwiska, itp)
Pozdrawiam!
-Dominika Adamczyk



I jeszcze jedna relacja o UFO sprzed wielu lat, która trafia do naszego działu XXI PIĘTRO.


From: [...]
Sent: Tuesday, February 19, 2019 10:50 AM
To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Pytanie +historia o UFO

 

Witam, jestem waszym załogantem często nawet piszę i zadaję pytania jak i przesyłam zdjęcia z dziwnymi obiektami do was, tak jak i dzisiaj ale do rzeczy  . Jest to historia obserwacji obiektu w latach 2000-2005, dokładnie już nie pamiętam tego jak i szczegółów dotyczących obiektu. Pochodzę z blokowiska oddalonego od Giżycka jakieś 3 km, jest to oś. Bystry. Pamiętam że było lato bardzo ciepło, możliwe że lipiec-sierpień, dni wtedy są długie a było już ciemno więc była późna godzina, siedzieliśmy na szczycie bloku na ławce i było nas czworo, nagle jeden kolega zeskoczył z ławki krzycząc- patrzcie ufo leci, ok wszyscy zauważyliśmy dziwne światła pamiętam jedynie czerwone i białe lub żółte, ale jakoś tak chaotycznie rozstawione nie jakoś w rzędzie itp. jak to w innych historiach. Kolega skakał i machał rękoma " hej tu jesteśmy " nagle ten obiekt (jakieś 100-150 m przed nami i podobnej wysokości) z kierował jak by w naszą stronę,leciał bez żadnego dźwięku, poczułem dziwny niepokój że to nie żarty i dzieje się na serio, dodam ze od dzieciaka interesowałem się tym co dziwne jak ufo itp. Większość ciekawskich by była ta obserwacją zaciekawiona ale ja na odwrót , zamiast cieszyć się że wreszcie spełnia się to o czym gdzieś tam marzyłem byłem spanikowany i zestresowany , ale punkt kulminacyjny strachu nastąpił kiedy z obiektu dosłownie na sekundę raczej od spodu ku ziemi wystrzelił snop żółtego nieprzeniknionego światła w kształcie stożka węższy u góry rozszerzając się w dół, dokładnie jak na filmach bądź ilustracjach.

Lęk był u mnie chyba na maksa, aż uciekłem do klatki bloku i z niej spoglądałem dalej, obiekt raptem skierował się z naszej, w stronę prawą na J. Grajewko, dalej oczyszczalnia ścieków i nad J. Niegocin , gdzie jeszcze z dwa razy strzelił tym żółtym światłem po czym nam zniknął z widoku. Bardzo to przeżywaliśmy i chyba do dzisiaj, ja nawet pamiętam ze sobie to na rysowałem , ale już po tym dawno nie ma sladów , ogólnie jestem ciekawy jak to wspominają i pamiętają dwóch innych kolegów i tu PYTANIE-dlaczego dwóch a nie trzech bo było nas czworo???

Ponieważ czwarty z nas do dzisiaj wspomina i mówi że na 100% z reką na sercu nic nie widział, dla czego ? gdzieś już czytałem że jedni widzą a inni nie, czy ufo mogą to robić i jeśli tak to po co. Za odpowiedź z góry wielkie dzięki, była to moja jedyna obserwacja pewna na milion % że te obiekty istnieją, trochę się krępuję co do nazw miejscowości i jezior, ale raczej można je podać bo chyba nikt ze znajomych już nie pamięta którym to opowiadałem, a bardzo możliwe że nawet tu nie zaglądają. Pozdrawiam .


Do fenomenu "wiele osób, a tylko wybrani widzą UFO" powrócimy w oddzielnym tekście.



zwiń tekst



Spotkałem anioła śmierci
Wt, 19 luty 2019 06:02 komentarze: 3 czytany: 1877x

[...] Witam. Od lat spotykałem się z dziwnymi zjawiskami w miejscowości z której pochodzę. Poza m.in. stałym miejscem "mocy" - miejscem gdzie funkcjonuje, istnieje jakaś forma życia, który zasiewa trwogę w sercu, kulminacyjnym momentem moich doświadczeń było fizyczne spotkanie istoty, tak go nazwę: "anioła śmierci".Spotkałem go po północy, w świetle marcowej, mroźnej pięknej pełni księżyca, w lesie.......

czytaj dalej

[...] Witam. Od lat spotykałem się z dziwnymi zjawiskami w miejscowości z której pochodzę. Poza m.in. stałym miejscem "mocy" - miejscem gdzie funkcjonuje, istnieje jakaś forma życia, który zasiewa trwogę w sercu, kulminacyjnym momentem moich doświadczeń było fizyczne spotkanie istoty, tak go nazwę: "anioła śmierci".

Spotkałem go po północy, w świetle marcowej, mroźnej pięknej pełni księżyca, w lesie przez który biegłem (to było w okresie końca szkoły średniej, początku studiów) - często biegałem wieczorami/nocą - trenowałem wówczas Taekwondo.
To coś wypłynęło do mnie w lesie, na drogę - szosę, którą biegłem. Dosłownie, bezszelestnie lewitowało nad poboczem, rowem pasa drogowego, i zawisło nad krawędzią jezdni/szosy po mojej lewej stronie, jakieś 50m przede mną. Istota miała wysokość w granicach od 2,5 - 3m!.


To coś było ubrane w czarny habit z wysokim, szpiczastym kapturem. Rękawy swobodnie zwisały bez dłoni, a pod kapturem nie widziałem niczego - kompletnie czarne -i chyba puste miejsce. Nie było też, żadnej formy stóp, tylko habit kończył się jakieś 10-20 cm nad ziemią/ asfaltem jezdni. Skrajnie prawą stroną tej szosy biegłem świadomie w jego stronę (nie chciałem, i z poprzednich moich innych doświadczeń) nie mogłem pokazać po sobie lęku.. -poza tym biegłem tą drogą do domu - a najbliższe, zabudowania były w granicach ok 1 km ode mnie, poza lasem.

W momencie gdy zrównałem się z nim, on obrócił się i zaczął lecieć (lewitować) wraz ze mną - w kierunku w którym biegłem....., Niemniej jednak po jakichś 30m zaczął zwalniać i zostawał w tyle. Ja o dziwo nie czułem trwogi(choćby takiej jaką się odczuwa ww. wspomnianym miejscu) Ale też nie miałem odwagi by próbować nawiązać jakąś formę kontaktu... Po wtóre, byłem w środku nocy , sam w lesie, na jezdni nad którą zmierzał ze mną stwór, istota którą z uwagi na wygląd, można by nazwać aniołem śmierci. To zdarzenie bardzo mocno zapadło mi w pamięć. Ilekroć jestem w moich rodzinnych stronach, przejeżdżając czy przechodząc ten kawałek -zawsze mam wahanie, czy aby nie pojawi się mój nocny znajomy.

Z wielu innych dziwnych doświadczeń i przeżyć, tym chciałem się z wami podzielić. Poszukiwałem jakiejś wiedzy na temat mojego przeżycia, jednak jedyne opisy czarnej, zakapturzonej postaci pochodzą z wizji sennych innych osób. nigdzie nie spotkałem opisu fizycznego kontaktu z tą istotą.
Pozdrawiam
Lavend

Dziękujemy za wszystkie opisy historii o "spotkaniu z dziwnymi zjawiskami" w waszym życiu, które przesyłacie do Fundacji Nautilus. Dzięki temu mamy jedno z największych (o ile w ogóle nie największe - ciężko w to uwierzyć, ale chyba tak jest...) archiwum tego typu historii na świecie.

Poniżej jeszcze opis snu (bardzo nietypowego), który trafił do nas w ostatnich godzinach.

From: [...]
Sent: Monday, February 18, 2019 2:58 PM
To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Sen - OOBE

 

Dzień dobry,

Zastanawiałem się przez parę dni czy podzielić się swoją historią, a więc co mi szkodzi. Chodzi o to że niedawno miałem dziwny sen tak mi się bynajmniej wydaje. Oglądałem film Astral, położyłem się spać, przymknąłem oczy nawet nie wiem kiedy, i nagle zauważyłem taką jakby Zielona aurę w całym pokoju, coś jak zorza polarna ;) zobaczyłem swoje ręce jak się całe trzęsą (dlatego myślę że to sen + napis) , trwało to dosłownie z 2-4 sekundy i Wielki napis OOBE przed moim wzrokiem, potem się obudziłem była to naprawdę krótka chwila. 1raz mi się takie coś przydarzyło, jestem ciekaw czy możliwy jest taki stan OOBE, żeby się jakieś napisy pojawiały przed wzrokiem? Po przebudzeniu bardzo niekomfortowo się czułem przez jakieś 5 minut, Pozdrawiam



zwiń tekst



Wracałem z wesela, kiedy nagle na niebie zauważyłem dziwny zielony (!) punkt...
Pon, 18 luty 2019 09:11 komentarze: brak czytany: 1248x

[...] Witam,w październiku 2018 wracałem z wesela wraz z dziewczyną i jej bratem,około godziny 3. Wesele w górach więc przekrój nieba znakomity,brak smogu,widok pełnej drogi mlecznej,bardzo piękny widok.Z racji tego, że od dzieciństwa interesowałem sie astronomią lubię patrzeć w niebo, a w tym dniu zaciekawił mnie jeden dosc specyficzny punkt. Wyglądało to jak gwiazda o silnej magnitudzie,jednakże.......

czytaj dalej

[...] Witam,w październiku 2018 wracałem z wesela wraz z dziewczyną i jej bratem,około godziny 3. Wesele w górach więc przekrój nieba znakomity,brak smogu,widok pełnej drogi mlecznej,bardzo piękny widok.

Z racji tego, że od dzieciństwa interesowałem sie astronomią lubię patrzeć w niebo, a w tym dniu zaciekawił mnie jeden dosc specyficzny punkt. Wyglądało to jak gwiazda o silnej magnitudzie,jednakże mieniła się w kolorach niebieskim,czerwonym zielonym, fioletowym. Była nieruchoma wiec kwestia sputnika odpadła.

Przyglądałem sie temu dluga chwile,gdyz wyglądalo to jak lampki choinkowe,nie potrafiłem wyjsc z podziwu i chęci uwiecznienia tego obiektu na filmie. Jednakze moj telefon nie potrafil uwiecznic obiektu wielkosci gwiazdy,gdyz maja one za slaba jasnosc,niewyczuwalną przez aparat w telefonie. Z pomoca przyszla mi lornetka,jednak ustawic lornetke pod obiektyw telefonu,wlaczyc zoom i znalezc obiekt bylo niewykonalne,jednakze zrobilem tylko serie zdjec, akurat w fazie koloru zielonego. Nie wiem co to jest,wysylam bo moze ktos spotkał sie z takim zjawiskiem. Pozdrawiam.

Ps mam w domu zdjecie wykonane lata temu,pzedstawiajace wychwycony obiekt ufo,wyglada to jak plama na niebie,ale pewnie jest to rzeczywiscie cos niewytlumaczalnego, podsylam zdjecia

[poniżej zdjęcia przysłane przez czytelnika]



/poniżej powiększenie obiektu UFO, który jest widoczny na zdjęciach/


I jeszcze zdjęcie "sprzed lat", które przysłał nasz czytelnik.



zwiń tekst



To nie przypadkowi zawdzięczasz życie.... Nie ma przypadków!
Nie, 17 luty 2019 08:58 komentarze: 2 czytany: 1986x

Miałam może sześć lat kiedy z rodzicami i młodszym rodzeństwem wyjeżdżaliśmy latem, samochodem do dziadków. To były wczesne lata 80-te, nasz „maluch” zapakowany był po brzegi – dzisiaj aż trudno wyobrazić sobie ile rzeczy mieściło się w takim aucie. Czekała nas męcząca, mało komfortowa, kilkusetkilometrowa podróż. Zawsze wyruszaliśmy w drogę nocą.Ojciec twierdził, że łatwiej jest wyjechać wtedy z .......

czytaj dalej

Miałam może sześć lat kiedy z rodzicami i młodszym rodzeństwem wyjeżdżaliśmy latem, samochodem do dziadków. To były wczesne lata 80-te, nasz „maluch” zapakowany był po brzegi – dzisiaj aż trudno wyobrazić sobie ile rzeczy mieściło się w takim aucie. Czekała nas męcząca, mało komfortowa, kilkusetkilometrowa podróż. Zawsze wyruszaliśmy w drogę nocą.

Ojciec twierdził, że łatwiej jest wyjechać wtedy z miasta, bo na drogach panuje mniejszy ruch. Prawdę mówiąc w tamtych czasach o tej porze można było przejechać prawie całą trasę napotykając jedynie pojedynczych kierowców. Jadąc tak w ciszy nieoświetlonymi, pustymi szosami, widząc za oknem- czarne kołyszące się na wietrze kształty drzew i od czasu do czasu błyski światła odbijanego przez oczy dzikich zwierząt cieszyłam się, że nasz mały wehikuł się porusza, bo świat naokoło wydawał mi się przepastną, wrogą otchłanią.

Zazwyczaj nocna podróż była dla mnie błogosławieństwem, bo mniej mi dokuczała choroba lokomocyjna, która sprawiała, że jazda kojarzyła mi się z piekłem. Nie tym razem niestety - cierpiałam tak bardzo, że rodzice przesadzili mnie na przednie siedzenie, żebym mogła otworzyć sobie okno i korzystać z orzeźwiającego powiewu powietrza, które przynosiło mi pewną ulgę. Nie miałam zapiętego pasa, bo mimo że siedziałam na kocu, byłam za mała i wrzynał mi się w szyję – kazano mi więc przerzucić go tylko „pro forma” przez ramię.

Po przejechaniu około połowy drogi dzieci spały, a rodzice wspólnie ustalili, że podjedziemy jeszcze 300 metrów na niewielkie wzniesienie na które prowadziła jezdnia i tam na poboczu się zatrzymamy na odpoczynek.
I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o planowanie.

Owszem dojechaliśmy na wzgórze, ale zupełnie nieświadomie. Oboje rodzice zasnęli. Ojca obudziło mocne uderzenie w drzewo. Próbował manewrować kierownicą, ale nie miał już władzy nad samochodem. Mógł być tylko biernym obserwatorem toczących się wydarzeń. Na szczęście na drodze nie było żywej duszy, bo odbiło nas na drugą stronę ulicy, a zatrzymaliśmy się dużo dalej, w chaszczach na przedpolu lasu. Samochód był zupełnie rozbity. Pamiętam niemoc, ciszę, ciemność, potem dochodzące do mnie znajome głosy, na których dźwięk postanowiłam zareagować, ale nie mogłam za bardzo się ruszyć.
Okazało się, że od dłuższej chwili rodzice biegają wzdłuż traktu i gorączkowo mnie szukają, będąc przekonanymi, że wypadłam z samochodu, w którym nie mogli mnie znaleźć. Jedyne co odszukali na trasie to zupełnie nie uszkodzoną przednią szybę, która o dziwo bez jednego zadrapania wyleciała z auta i leżała przy drodze. Natomiast ja zsunęłam się na podłogę, kiedy mój fotel samochodowy podczas zderzenia złożył się, osłaniając mnie całkowicie. Gdybym miała zapięty pas pewnie by mnie udusił.

Gdy się przejaśniło ojciec udał się po pomoc do najbliżej miejscowości. Pamiętam komentarze autochtonów, że przecież jest to równa, prosta droga, a co najmniej kilka razy do roku zdarzają się w tym miejscu wypadki. Dziwili się, że wyszliśmy z tego bez szwanku, bo tam najczęściej kończyło się poważnie. Drzewo, w które uderzyliśmy, było jedynym na długim odcinku po tej stronie jezdni. Gdyby nie ono, to wpadlibyśmy do ciągnącego się tam głębokiego bagna. Według nich mieliśmy strasznie dużo szczęścia.

Całe to zdarzenie stanowiło dla mnie tylko niewielką niedogodność w drodze na wakacje. Nie było warte szczególnej uwagi ani zapamiętania... Do niedawna. Tę samą sytuację na nowo przeżyłam w bardzo realistycznym śnie i jej przebieg nie był już tak pomyślny, a w głowie huczała mi jedna, powtórzona kilkakrotnie myśl: „To nie przypadkowi, zawdzięczasz życie. Nie ma przypadków.”

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



W pierwszej wizji spotkałam syna jako chłopca w wieku ok 8 lat
Pt, 15 luty 2019 08:29 komentarze: 2 czytany: 2045x

[...] Zacznę od tego, że mój starszy syn bardzo chciał mieć brata, a my z mężem chcieliśmy się rozwijać zawodowo, potem budowa domu, nie było czasu. Syn cały czas należał, w końcu zaczął się modlić o brata. No i ulegliśmy, od razu zaszłam w ciążę. Młodszy urodził się w dziesiąte urodziny starszego. W szóstym miesiącu ciąży  miałam sen, o którym chciałam napisać. W pierwszej wizji spotkałam syna.......

czytaj dalej

[...] Zacznę od tego, że mój starszy syn bardzo chciał mieć brata, a my z mężem chcieliśmy się rozwijać zawodowo, potem budowa domu, nie było czasu. Syn cały czas należał, w końcu zaczął się modlić o brata. No i ulegliśmy, od razu zaszłam w ciążę. Młodszy urodził się w dziesiąte urodziny starszego. W szóstym miesiącu ciąży  miałam sen, o którym chciałam napisać. W pierwszej wizji spotkałam syna jako chłopca w wieku ok 8 lat. Upierał się żebyśmy poszli w miejsce nawiedzonego domu do którego nie można było wejść. Mówi do mnie mamo ale ja muszę walczyć ze złym, bałam się o niego bardzo, skontaktowałam się z trzema egzorcystami żeby z nim szli. W końcu poszliśmy, nie chciał czekać na księży, wszedł sam, oni przyszli i patrzyli, mówili, że sobie poradzi.

W drugiej wizji uciekam. Dwóch mężczyzn w czarnych garniturach chcą mi zrobić krzywdę, nie chcą żeby dziecko ale urodziło, udało mi się ukryć.

W trzeciej wizji stoję na łące, jest wiosenny poranek, idzie dwóch starszych mężczyzn a po środku mój syn, rozmawiają i uśmiechają się. Jeden mężczyzna odchodzi zostaje starszy. Patrzę na niego i myślę, że musi być bogaty bo to wszystko do okoła jest jego i czułam, że jest bardzo mądry, potężny. Mówi do mnie jestem dumny z mojego syna (ja się zastanawiam i myślę, że przecież mój mąż jest jego ojcem, dotarło do mnie kim jest ten mężczyzna). Mówi dalej: daję Ci pod opiekę mojego syna, będzie wielkim człowiekiem. Patrzę i myślę o czym mówi. Spójrz, pokazał rosnącą marchew na grządce, wyrwij jedną, wyrwałam średniej wielkości marchew, teraz Ty synu, a on wyrwał ogromną marchew. Mówi do mnie: widzisz....Sen się urwał. Ten mężczyzna to była metafora, że syn będzie o wiele silniejszy ode mnie. Co o tym sądzicie? Syn ma roczek dopiero i jest niesamowity, emanuje spokojem, ma oczy dorosłego człowieka, niektórzy ludzie zwracają uwagę na jego oczy, ale ja nikomu jeszcze nie mówiłam o swoim śnie.
Pozdrawiam
[...]




zwiń tekst



Mamo, był u mnie szatan! daj mi szybko różaniec!
Czw, 14 luty 2019 07:50 komentarze: 1 czytany: 2036x

[...] witam właśnie przeczytałam maila z działu XXI piętro i zadziwiająco przypomina mi on moją historię. Mam 30 lat i jestem kobietą, a zdarzenie to miało miejsce gdy byłam w liceum. Z resztą BARDZO PODOBNE ZDARZENIE. mogę uzupełnić tą historię, ponieważ otrzymałam wtedy przekaz od "tych" istot. Jest też kilka istotnych różnic, ale nie mogę wyjść z szoku jak ta historia jest podobna do mojej, użyłabym.......

czytaj dalej

[...] witam właśnie przeczytałam maila z działu XXI piętro i zadziwiająco przypomina mi on moją historię. Mam 30 lat i jestem kobietą, a zdarzenie to miało miejsce gdy byłam w liceum. Z resztą BARDZO PODOBNE ZDARZENIE. mogę uzupełnić tą historię, ponieważ otrzymałam wtedy przekaz od "tych" istot. Jest też kilka istotnych różnic, ale nie mogę wyjść z szoku jak ta historia jest podobna do mojej, użyłabym w jej opisie jedynie kilku innych słów...

No więc było to tak: Spałam w swoim małym pokoiku na IV piętrze w bloku w Stalowej Woli. Spałam jakoś dziwnie, leżąc "na wznak", wydaje mi się, że nigdy tak nie lubiłam spać, a od tamtej pory to już na pewno bardzo rzadko. Spałam z rękami lekko odchylonymi od ciała, ale wiem na 100% że na wznak. Nagle ze snu, przeszłam w stan świadomości, ale nie pełnego rozbudzenia, oczy moje widziały, ale nie tak jak można powiedzieć rześko jak w ciągu dnia, była to jakby taka "hipnoza", ale już na 100% nie sen, tego jestem pewna.

W opisie bardzo ważną sprawą jak w podobnym mailu jest dla mnie opis pokoju. Po lewej mojej stronie miałam przeszklone drzwi, były jak zwykle zamknięte, po mojej prawej stronie okno, za którym panowała szarówka, dzięki temu określam czas na bardzo wczesny ranek, 4.00-5.00 rano...nie był to jeszcze dzień, i już nie noc. No więc byłam świadoma i leżałam na łóżku z uczuciem takim jak opisuje to poprzednik, jakby moje ciało było w ołowiu, nie mogłam zrobić ani jednego ruchu, nawet małym palcem, a chciałam się uwolnić, przewrócić na bok, cokolwiek... jakbym była przyspawana do łózka.

Nagle po mojej lewej stronie, czyli tam gdzie były drzwi, ale przy samym łóżku zobaczyłam postaci ubrane całe na czarno, czarne płaszcze i czarne kapelusze, obok mnie stał największy a wzdłuż łózka stały równo jakby powielenia tej pierwszej postaci, coraz mniejsze i mniejsze i mniejsze, ale identyczne, jakby klony, nie widziałam ich twarzy, albo ich nie miały, albo były czarnym dymem te twarze, ale kapelusze i płaszcze były wyraźne, coraz mniejsze schodzące w dół łózka.

Przestraszyłam się, czułam ogromny lęk, nie wiedziałam co się dzieje. I nagle usłyszałam męskie głosy i powtarzane jak mantrę słowa, brzmiały równo i złowieszczo, jak chór i powtórzyły 3 razy: "My, aniołowie zła, przyszliśmy po ciebie, my, aniołowie zła, przyszliśmy po ciebie, my, aniołowie zła, przyszliśmy po ciebie". Po czym szybko te postaci zmieniły się w szarą ścianę dymu, albo mgły, odcinając moje łózko od reszty pokoju, mieszkania. była to ściana pionowa dymu, równa jakby za szkłem, ale nie było szkła, chodzi o to, że była to wysoka ściana, do sufitu szarego, brudnego dymu, która zmieniła się w lej, jak trąba powietrzna i w sekundzie skierowała ten początek leja na moje piersi, wnikając w moje ciało? coś na wzór tego, jakby chmurka w komiksie, ten dymek z trójkątem, żeby było wiadomo która postać co wypowiada. dym zniknął we mnie, tak to widziałam i natychmiast zaczęłam się dusić. nie mogąc się ruszyć, nie mogłam złapać oddechu, chciałam strasznie zawołać "mamo!", ale z mojego gardła tylko ostatnią siłą woli udało mi się wydostać takie: "aaaa..."

Nie chciałam się poddać, czułam jakby na mojej piersi leżał ogromny przytłaczający mnie głaz, dalej nie mogłam ruszyć żadną częścią ciała.Krzyczałam tak głucho jakiś czas, ale zorientowałam się, że nie dam rady, nie tędy droga, a nic nie "działało", oprócz mojego umysłu, mojej świadomości. Wtedy przyszła ostatnia myśl, pomyślałam, mimo, że całe zdarzenie to ułamek sekundy, tylko tak z opisu wynika że mogło trwać dłużej, ale nagły przebłysk skierował mnie na te słowa: "jezu, tylko modlitwa" i zaczęłam powtarzać w myślach:"Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, módl sie za nami grzesznymi...." itd strasznie intensywnie, i powtarzałam i powtarzałam, tutaj próbując krzyczeć i poczułam że zaczęło puszczać, że puściło. Ale byłam tak potwornie wyczerpana, że leżałam jeszcze kilka-kilkanaście minut bez ruchu, czułam , ze siły muszą się zregenerować, leżałam na wznak ciężko przestraszona całym wydarzeniem, i siły zaczęły mi wracać, najpierw ruszyłam jednym paliczkiem najmniejszego palca u ręki, potem dwoma itd.

Jak rekonwalescentka wstająca po długim paraliżu. Stoczyłam się z łóżka i pobiegłam do nadal jeszcze śpiącej mamy mówiąc: "Mamo, był u mnie szatan! daj mi szybko różaniec" mama była zaspana, sama znalazłam sobie mały jakiś luzem leżący krzyżyk i poszłam spać z nim w garści. tak strasznie się bałam. w następnych dniach spałam z tym krzyżykiem w dłoni i bałam się go puścić. Wiele razy myślałam nad interpretacją tego zdarzenia, dlaczego wróciłam do żywych, dlaczego mnie "oddali"... myślę, że wróciłam, ale ktoś obiecał im coś w zamian. ciało i duszę mojej córki, która urodziła się kilka lat później i ciężko zachorowała. jest głęboko upośledzona, nie chodzi i nie mówi... proszę nie podawać moich danych

[...]




zwiń tekst



Miejsce z mojego snu!
Śr, 13 luty 2019 09:28 komentarze: brak czytany: 1609x

[...] WitamLubie czytać wasze prace związane ze śmiercią, jednak coś mnie interesuje. Często piszecie o przebłyskach z poprzednich żyć, jednak albo tego tematu nie poruszyliście, albo go nie znalazłem. Chodzi mi o urywki dawnego życia widziane w snach.Już wielokrotnie śniło mi się jakieś miejsce np. stare ruiny jakiegoś domu.Jednak pewnego dnia (miałem chyba 10 - 11 lat) babcia z rodzicami postanowiła.......

czytaj dalej

[...] Witam
Lubie czytać wasze prace związane ze śmiercią, jednak coś mnie interesuje. Często piszecie o przebłyskach z poprzednich żyć, jednak albo tego tematu nie poruszyliście, albo go nie znalazłem. Chodzi mi o urywki dawnego życia widziane w snach.
Już wielokrotnie śniło mi się jakieś miejsce np. stare ruiny jakiegoś domu.

Jednak pewnego dnia (miałem chyba 10 - 11 lat) babcia z rodzicami postanowiła gdzieś pojechać, mnie i brata zabrali ze sobą. Kiedy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że jest to miejsce z mojego snu (do tego zdawało mi się jakbym spędził tam dobre pare lat). Kiedy weszliśmy między ściany z gołych cegieł zapytałem babci co to za miejsce, a ona ku mojemu zaskoczeniu powiedziała, że prababka lubiła tu spędzać wakacje (czy coś w tym stylu). Działo się to w okolicach Radzymina.
 
Jeśli macie jakieś informacje na temat podobnych zdarzeń to proszę o odpowiedź.
 
Pozdrowienia dla całej ekipy.

[...]

OD FN

Pisaliśmy o tym wielokrotnie. Poniżej materiał z naszego archiwum FN, gdzie wątek "dawnych miejsc z poprzedniego życia w snach" pojawia się w relacji świadka.

I jeszcze jeden opis snu z naszej poczty.

[...] Droga Fundacjo. Na wstępie pragnę powiedzieć, że zjawiskiem reinkarnacji interesuję się od dawien dawna, gdy jeszcze będąc nastolatką moją ulubioną literaturą były książki R. Moody'ego, ale do rzeczy. Wiem, że jestem kolejną osobą, która chce opisać Wam swój sen, ale myślę, że w jakiś sposób jest on związany z reinkarnacją, a przynajmniej ja nie mogę przestać o nim myśleć i czuję potrzebę podzielenia się tym, co mi się przyśniło. Mianowicie jestem na spacerze razem z moją mamą i córkami. Chodzimy po łąkach a nieopodal, w miejscu gdzie w rzeczywistości jest przejazd kolejowy znajduje się wesołe miasteczko. W pewnym momencie moja mama mówi do mnie tak "może przejdziemy się z dziewczynkami do tego wesołego miasteczka, pobawią się trochę". Ja oczywiście bardzo się na tą myśl ucieszyłam.

Gdy dotarłyśmy na miejsce, mama razem z dziećmi poszły oglądać karuzele, a ja stałam i patrzyłam, gdzie w ogóle jestem. Miasteczko wcale nie było takie barwne i kolorowe jak wydawało się z zewnątrz, była to raczej forma atrapy, zwykła stacja kolejowa. Nagle podjechał pociąg i się zatrzymał.Zastanawiałam się czy wsiąść do niego czy też nie. Wiedziałam, że ten pociąg zawiezie mnie do prawdziwego wesołego miasteczka, a ja bardzo chciałam tam być, z drugiej strony w tym "sztucznym" zostały moje dzieci i mama, a ja bardzo nie chciałam zostawiać ich samych więc nigdzie nie wsiadłam. Wtedy pociąg ruszył. Lecz w tym samym momencie na stację przyszedł jakiś starszy człowiek i pociąg zatrzymał się specjalnie dla niego żeby go zabrać. Pamiętam nawet jak zazdrościłam jemu, że jedzie do prawdziwego wesołego miasteczka, zastanawiałam się czy jednak nie wsiąść, ale on już odjechał. I wtedy znowu szłam na tą stację tylko tym razem nie z moją rodziną tylko z tym panem co pojechał do tego miasteczka.

Wyglądał jak człowiek, który wiele przeszedł. Mówił do mnie tak, że on pracuje w tym wesołym miasteczku, ale jest niepełnosprawny umysłowo a mimo wszystko studiuje (na tym miała polegać jego praca) i jest jemu bardzo ciężko. To co innym przychodzi łatwo to on musi dużo na to pracować, ale że teraz jedziemy do jakiegoś miejsca ze skał (powiedział to po angielsku sky rock czy coś w tym stylu, pamiętam tylko słowo rock). W tym momencie dotarliśmy znowu na tą stację, tylko tym razem wyglądała jak atrapa Wielkiego Kanionu.

Wtedy powiedziałam sobie, że już na pewno pojadę w prawdziwe miejsce i nadjechał pociąg. Jednak tym razem jechał bardzo szybko bałam się, że nie wyhamuje na stacji. Oczywiście miałam rację, ale cały czas wiedziałam, że ten pociąg na pewno się zatrzyma bo musi zabrać tego mężczyznę, a wtedy ja też wsiądę. Tak jak myślałam pociąg zatrzymał się za stacją, ale zaczął się cofać. Pamiętam jak cieszyłam się, że w końcu pojadę do prawdziwego miejsca. Niestety w tym momencie zadzwonił budzik i się obudziłam.

Teraz najdziwniejsza sprawa w tym wszystkim. Na tym przejeździe kolejowym, który mi się śnił niecałe 2 lata temu zginął starszy mężczyzna. Druga dziwna sprawa, że po przebudzeniu jak poszłam do łazienki słyszałam sowę choć to był już dzień, a poza tym w miejscu gdzie mieszkam nie ma terenu leśnego i nigdy wcześniej tu sowy nie słyszałam. Na następny dzień po przebudzeniu też było to samo. Zastanawia mnie ten fakt, bo niedawno czytałam, że jak się słyszy sowę to śmierć jest rychła. Zwiastuje też podobno kontakt z zaświatami. Mam nadzieję, że jeszcze trochę pożyję w tym wcieleniu.

[...]




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 14
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 14

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Tym razem nie będzie jednego 'tematu wiodącego', a kilka. Przedstawimy najnowsze informacje w sprawie kilku wybranych naszych projektów, a także postaramy się odpowiedzieć na wybrane pytania naszych sympatyków. Do usłyszenia 22 września o godz. 21.00!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN [...] Masowe obserwacje UFO w Szwajcarii [...] Dzień dobry [...] Szwajcarskie media donoszą o masowych obserwacjach UFO. Ludzie sami wysyłają filmiki z UFO do mediów. Poniżej link do artykułu. Jest tam aż 450 komentarzy użytkowników! [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 13 wrz 2019 05:33 | Witam wspaniałą ZałogęMieszkam na spokojnej mazurskiej wsi, jestem Waszą czytelniczką już od lat, strona Nautilusa jest w moim codziennym harmonogramie odwiedzanych stron. Chcę się z Wami podzielić tym co ostatnio mnie spotkało. 9 września, czyli kilka dni temu wracałam z wizyty rodzinnej. Odwoził mnie mój brat. Do domu miałam zaledwie 2 km. W połowie drogi nagle mój brat zaczął krzyczeć: patrz, widzisz to!Początkowo nie wiedziałam o co mu chodzi, po chwili zobaczyłam na niebie pędzącą...

Dziennik Pokładowy

Środa, 4 września 2019 | Kluczem do uratowania świata jest życie zgodnie z zasadami Kreacji! – niezwykłe przesłanie od obcych cywilizacji do mieszkańców Ziemi.

czytaj dalej

FILM FN

Jaime Maussan en The Ufology World Congress 8 de septiembre de 2019

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.