Dziś jest:
Poniedziałek, 18 listopada 2019

"Jest tylko jedna kasta - ludzkość. Jest tylko jedna religia - religia miłości.Jest tylko jeden język - język serca
Jest tylko jeden Bóg - i jest On wszechobecny."
/Sai Baba/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Sny o Księżycach
Czw, 9 maj 2019 06:33 komentarze: 1 czytany: 1966x

[...] Dzien dobry,  powod do napisania tego E-Mail, do pan redakcji jest ten. Przeczytalam pana artykul pt:“ BLISKIE SPOTKANIA Z UFO I SEN O EWAKUACJI ZIEMI“  Ale zaczne od mojego dziecinstwa. Pierwsze sny ktore pamietam z dziecinstwa sa bardzo do siebie podobne, mozna powiedziec ze taka sama wersja wydazen. Snilo mi sie ze wchodze po metalowej drobince do samolotu ktory wygladal jak prom.......

czytaj dalej

[...] Dzien dobry,  powod do napisania tego E-Mail, do pan redakcji jest ten. Przeczytalam pana artykul pt:“ BLISKIE SPOTKANIA Z UFO I SEN O EWAKUACJI ZIEMI“  Ale zaczne od mojego dziecinstwa. Pierwsze sny ktore pamietam z dziecinstwa sa bardzo do siebie podobne, mozna powiedziec ze taka sama wersja wydazen. Snilo mi sie ze wchodze po metalowej drobince do samolotu ktory wygladal jak prom kosmiczny Columbia, sen urywal sie zawsze w tym samym miejscu przed wejscie do srodka. Innym snem byly „samoloty“ , ktore wygladaly jak trojkaty, w tamtych czasach i jeszcze teraz takich samolotow nie widzialam. Byly one czarne dosc plaskie i zawsze mialam jako dzecko strach gdy one mi sie snily. Za dziecka rowniez duzo chorowalam, mialam problemy z odychaniem. 10 lat temu mialam sen o ksiezycach. Snilo mi jak stoje przy oknie , byl ladny dzien swiecilo slonce i gdzie nie gdzie byly chmurki i w pewnej chwili przesunela sie jedna z nich i zobaczylam ksiezyc pomyslam sobie ze to nic takiego , ale po chwili zobaczylam nastepny ksiezyc i nastepny teraz dokladnie nie pamietam ale chyba naliczylam ich 7 lub 8. Polozenie tych ksiezycow bylo na opludniowo-wschodnim niebie.

Okolo 2 miesiace temu miala podobny sen widzialam rowniez ksiezyce bylo ich 8 lub 9 ale byly na poludniowo -zachodnim niebie tyko teraz lataly wokol nich dzwne male samoloty. 10 lat temu przeprowadzilismy sie i za nim to zrobilismy mialam rowniez sen. Bylam przed dome w ogrodku i w pewnej chwili uslyszalam dzwiek helikoptera zobaczylam jak laduje przy moim domu i wychodzi wysoki mezczyzna i zwraca sie do mnie po nazwisku i idzie w strone mojego domu.

Powiedzial mi „nadszedl czas“ powedzial to po niemiecku ja mu na to opowiedzialm ze jeszcze nie ze czekam jak syn wroci z szkoly. Przerowadzilismy sie pare miesiecy po tym, jak syn zakonczyl 10 klase. A wracajac do tego helikoptera byl na mi napisane „strefa zamknieta“ i co jeszcze bylo dziwnego w nim unosil sie toz nad ziemia, nie stal na niej. To byly ostanie noc w starym domu snilo mi jak stoja 3 postacie kolo mojego lozka widzialam od jednego z nich palce u rak , nie pamietam ile ich bylo, ale wiem jak byly one zakonczone takim zgrubieniem i ta skora byla bardzo delikatna wrecz przezroczysta pamietam dokladnie to zdanie „musimy juz konczyc ona sie budzi“.

W pierwszych dnia naszego pobytu na „nowym miejscu“ poszlismy sie przejsc z mezem na spacer byl wieczor byla juz szarowka i w pewniej chwili ujzelismy na niebie dosc nisko duze swiatlo ktore sie poruszalo w naszym kierunku i gdy bylo nad nami okazalo sie ze jest to czarny helikopter ale nie bylo slychac zadnego dzwieku lecial pomalu i dosc nisko, widzielismy go jeszcze raz po okolo 2 dniach i wiecej juz nie. To sa tylko sny w zyciu realnym zdazaja mi sie rozne „dziwne“ rzeczy. Ale chcialam sie z panem podzielic z ta wiadomoscia o ksiezycach. Snil mi sie rowiez bardzo duzy prom kosmiczny na niebie a ktory byl prodadzony jak statek z portu. Zapytalam sie wtedy dlaczego go inne male promy prowadza dostalam odpowiedz ze „ gdyby go tu opalili stalo by sie cos“ ale co to nie powiedzeli.

Zapytalam sie jak jest on napedzany to mi pokazali silnik i powiedzeli „czasteczki wody i magnesy“. Wracajac do tego artykulu pytal sie pan czy pana mowca ma jakies slady na ciele, ja ich nie mam ale robilam kiedys przeswietlenie uzebienia i w gornym nad jedynkami jest bialy punkt nawet lekarz sam sie zadziwil, ze jeszcze czegos takiego na zdjeciu retgenowskim nie widzial.
 
Pozdrawiam serdecznie.

[dane do wiad. FN]
 
 



zwiń tekst



Sen z kolegą, który popełnił samobójstwo
Śr, 8 maj 2019 10:11 komentarze: 3 czytany: 1796x

[...] Sen który miałem ostatniej nocy, dotyczy on mojego zmarłego przed 15 już laty przyjaciela który popełnił samobójstwo - które jak wiemy nie powoduje że od życiowej lekcji możemy uciec, musimy odrobić ja zapewne na nowo.Do tej pory mój przyjaciel, na potrzeby mojego wpisu nazwijmy go Robertem, śnił mi się 4 razy. Popełnił samobójstwo w wieku 17 lat z powodu nieszczęśliwej miłości. Pierwszy sen.......

czytaj dalej

[...] Sen który miałem ostatniej nocy, dotyczy on mojego zmarłego przed 15 już laty przyjaciela który popełnił samobójstwo - które jak wiemy nie powoduje że od życiowej lekcji możemy uciec, musimy odrobić ja zapewne na nowo.

Do tej pory mój przyjaciel, na potrzeby mojego wpisu nazwijmy go Robertem, śnił mi się 4 razy. Popełnił samobójstwo w wieku 17 lat z powodu nieszczęśliwej miłości. Pierwszy sen miałem przed około 6 laty, śniło mi się że idę go odwiedzić w domu w którym mieszkał bo doszła do mnie wiadomość (nie wiem skąd) że wróci do domu, nie był przez ten czas martwy) skąd taka wiadomość, po prostu wiedziałem to nie wiem skąd, ale wiedziałem. Około roku później miałem dość podobny sen z taką różnica że wybieram się go odwiedzić, ale nie mogę go zastać w starym domu, wiem że był tam obecny ale gdy próbuję go odwiedzić nadal  go nie ma.

Około 3 lat temu miałem sen o tym że jest dzieckiem, a jego mama kupiła mu rower (wiedziałem że to jego mama, skojarzyła mi się z jego matką którą znam  - ale w śnie nie zobaczyłem jej twarzy) taki zwykły dziecięcy rowerek co powoduje u niego wielką radość.

I teraz czas na czwarty sen który miałem ostatniej nocy. Jestem w pokoju Roberta wiem że jest w nim ze mną, to pokój na piętrze w domu jednorodzinnym (jako mój przyjaciel mieszkał w bloku), pokazuje mi co ma w pokoju tak jak dziecko pokazuje komuś znajomemu, ma biurko, zabawki, oglądam jego muszle - takie przywiezione z ciepłych krajów które wydają dźwięk gdy przyłoży się do ucha podobny do szumu.

Sen kończy się sceną gdy widzę leżący na podłodze telefon komórkowy wyświetlający coś co skojarzyło mi się z biletem miesięcznym na trasie Puszczykowo - Fabianowo. Sen wzbudził takie silne uczucia realizmu że zapamiętałem nazwę mimo że śniło mi się coś jeszcze tej nocy. Rano po przebudzeniu wpisałem w Google nazwę Fabianowo, miejscowość Puszczykowo znam i byłem, mieści się w okolicach Poznania, sam niedaleko mieszkam, proszę wyobrazić sobie moje zdziwienie gdy po sprawdzeniu nazwy drugiej Fabianowo okazało się że to część Poznania, cześć która widnieje zapewne na szczegółowych mapach miasta ale nie można jej zobaczyć na żadnej tablicy, znaku itp. bo jest częścią dzielnicy Grunwald. Jest to nazwa o której nigdy do tej pory nie słyszałem. 

 Nie wiem czy te sny mają jakieś znaczenie, ale pojawiają się co kilka lat, tak jakby coś podświadomie próbowało mi powiedzieć że mój przyjaciel żyje i jest znów tutaj dokończyć to czego nie zrobił w poprzednim życiu.

 Proszę oczywiście o nie podawanie moich danych

[..]





zwiń tekst



Zdarzenie na rybach
Wt, 7 maj 2019 05:02 komentarze: brak czytany: 1618x

W nawiązaniu do art. ,,Niezwykły dźwięk z pojazdu UFO…relacja z lat 70 - tych” zamieszczony dn. 05.05.2019 r. chciałbym opisać krótko jedno zdarzenie jakie miał mój ojciec. Ostatnio opisywałem sen jaki mi się przyśnił z jego udziałem pt. Moje sny ze zmarłym ojcem”. Ojciec mój zmarł w 1999 roku, ale to co chciałbym Wam powiedzieć było na przełomie 1994-1996 jeżeli się nie mylę. Tereny nadbużańskie .......

czytaj dalej

W nawiązaniu do art. ,,Niezwykły dźwięk z pojazdu UFO…relacja z lat 70 - tych” zamieszczony dn. 05.05.2019 r. chciałbym opisać krótko jedno zdarzenie jakie miał mój ojciec. Ostatnio opisywałem sen jaki mi się przyśnił z jego udziałem pt. Moje sny ze zmarłym ojcem”. Ojciec mój zmarł w 1999 roku, ale to co chciałbym Wam powiedzieć było na przełomie 1994-1996 jeżeli się nie mylę. Tereny nadbużańskie były dla mojego ojca wszystkim, ostoją spokoju, miejscem gdzie zawsze twierdził że tylko tam można jedynie odpoczywać.

Pewnego razu wspólnie ze swoim kolegą wybrali się na ryby nad Bug. Wiadomo, że najlepsze połowy są zawsze wtedy gdy planujemy nad wodą spędzić całą noc. Kiedy już świtało, a latem wiadomo, że bardzo wcześnie robi się widno usłyszeli z oddali dziwny dźwięk. Jak mi mówił wówczas  ojciec ten dźwięk jakby przybliżał się w ich kierunku ale był jeszcze chyba dość daleko bo niczego jeszcze nie widzieli a oni siedzieli nad brzegiem rzeki i z niecierpliwieniem czekali co do nich się zbliża. Było to  przeciwnej stronie miejsc. Drohiczyn na obrzeżach wsi Bużyska.

Jak zaznaczył ojciec to nie był zwykły dźwięk to było tzw. jakby buczenie. Czuli jak drży pod nimi ziemia a tym samym lustro wody na rzece. To było buczenie może i świst coś czego nigdy nie słyszeli. To buczenie zbliżało się coraz bliżej i coraz bardziej odczuwali to drżenie.  I nagle z za zakrętu koryta rzeki ujrzeli dziwny przedmiot. Nad taflą wody na wysokości około może 4-5 metrów sunął obiekt w kolorze szary metalik. Jak relacjonował ojciec przypominał jakby dwa połączone domki jednorodzinne jeden na drugim – ponoć z okienkami.


Był to obiekt dość sporych rozmiarów. Nie byli w stanie określić co to było i  jak to nazwać. Nie był to poduszkowiec ani żaden helikopter. Jak mi dalej mówił ojciec  przecież służyłem w wojsku a nawet byłem powoływany  do rezerwy. Czegoś takiego nigdy nie widział i nie jest w stanie przyporządkować temu obiektowi prawidłową nazwę. Zastanawiało go to dziwne buczenie. Był bardzo zdziwiony jak tak sporych gabarytów obiekt mógł tak nisko unosić się nad powierzchnią wody.  Nie spotkał już później dziwnego obiektu mimo, że nadal chodził na ryby. Będę się starał dotrzeć do ojca kolegi który tego dnia towarzyszył mu podczas wyprawy na ryby. W przypadku uzyskania interesujących informacji niezwłocznie powiadomię Fundację Nautilus.

W nawiązaniu do art. na wstępie  może ten obiekt widziany przez mojego ojca był podobnie  wydawał  dźwięki. Opis jak podał mój ojciec skojarzył mi z opisywanym  pojazdem przez Pana Wolskiego z Emilcina, ale to tylko moje spostrzeżenie.

Pozdrawiam [dane do wiad. FN]

( Orion_1957)


Pięknie dziękujemy za relacje - natychmiast trafia do naszego projektu KONTAKT (ze względu na dźwięk), a także do naszego archiwum obserwacji UFO.

Poniżej jeszcze polecamy zobaczenie naszego dzisiejszego "zdjęcia dnia".

3 maja 2019 w Warszawie odbyła się wielka defilada wojskowa z przelotami nad miastem samolotów i śmigłowców. Dobrze wiemy, że takimi "pokazami" bardzo interesują się obiekty UFO, które potrafią przelatywać w bliskich odległościach od maszyn. Takie zdjęcia są potem do nas przysyłane, gdyż ich autorzy zauważyli "coś dziwnego na niebie obok samolotów". Tak wydaje się być także w przypadku naszego dzisiejszego "zdjęcia dnia".

From: [...]
Sent: Monday, May 6, 2019 7:44 PM
To: FN
Subject: Obiekt

Dzień dobry,
W załączeniu przesyłam zdjęcie które zostało zrobione 3 maja br. w Warszawie podczas parady. Na zdjeciu za samolotami znajduje sie jakas swietlista kula,  której podczas robienia zdjęć nie było widać. Być może jest to tylko jakieś prześwietlenie. Zdjęcie zostało zrobione telefonem.

Dodatkowo chciałabym podzielić się informacją, że również jestem jedną z osób która widziała pojazd Ufo.  Było to w roku 2002 (lato, wieczór) w Skierniewicach. Widzieliśmy ten obiekt razem z moim chłopakiem. Jechaliśmy samochodem, niedaleko pól/łąk. Obiekt jakby unosił się bezpośrednio nad nami. Wysiedliśmy z samochodu żeby to zobaczyć. Obiekt nie był zbyt duży, miał kilka metrów, ciemno szary, dysk z kopułą. Unosił się nad nami jakiś czas po czym zaczął wykonywać dziwne ruchy. Jakby takie skokowe, przesuwał się raz w jedną strone raz w drugą po czym z niesamowitą prędkością odleciał w kierunku pół. Pamiętam, że byliśmy w ogromnym szoku.  Nigdy wcześniej nie widzieliśmy czegoś takiego, na pewno nie był to żaden dron ani samolot. Gdy dojechalismy do domu chłopaka opowiedzielismy to jego rodzicom. Ojciec, który był wojskowym powiedział żeby chłopak puknął się w głowę. Oczywiście nikt nam nie wierzył i wszyscy którym to mówiliśmy śmiali się z nas. Jedynie moja mama w to uwierzyła.
Później przestałam to komukolwiek opowiadać, każdy reagował tak samo. Parę lat temu opowiadałam to wydarzenie koleżance, która studiowała fizykę. Powiedziała że pewnie to był dron. Tyle, że w tamtych czasach w Skierniewicach nie sądzę żeby ktokolwiek miał drona,  nawet się o tym nie słyszało. Kto tego nie widział to trudno mu uwierzyć, nawet nie myśli że mogą być inne cywilizacje. Ja w sumie od dziecka interesuje się kosmosem, jakimiś siłami które są wokół nas, moja mama też (choć ona bardziej numerologią).

P.S. Bardzo proszę o nie podawanie nigdzie moich danych.

Serdecznie pozdrawiam
[dane do wiad. FN]




 Do naszego projektu FOTO-LAB FN wpłynęła ciekawa fotografia, którą dopiero zamierzamy się zająć.

From: [...]
Sent: Monday, May 6, 2019 10:45 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Fotografia

Witam Fundacjo !
Otrzymałem zdjęcie od kolegi wykonane przez przyjaciela jego córki.Zdjęcie wykonał z balkonu w Rumuni będąc na urlopie u rodziny. Nic więcej nie wiem na temat tej fotografii poza tym że zainteresowała go chmura dlatego wykonał to zdjęcie. Podczas fotografowania obiektu jak twierdzi nie widział! Pozdrawiam całą fundacje z wyrazami szacunku [dane do wiad. FN !




zwiń tekst



Niezwykły dźwięk z pojazdu UFO... - relacja z lat 70-tych
Nie, 5 maj 2019 06:16 komentarze: 2 czytany: 1625x

[...] Witam. To o czym chcę napisać miało miejsce kiedy byłam dzieckiem . Koniec lat 70 początek 80. Byłam na podwórku bawiłam się w klasy, i skakałam przez gumę . Byłam w tym czasie sama jakiś czas. I w pewnym momencie usłyszałam dziwny wir jakby się coś kręciło głośno jak bąk. Tego dzwięku nie zapomnę.Nie był to żaden dzwięk który dotąd słyszałam. Nie wiedziałam co to było. A mieszkałam wtedy blisko.......

czytaj dalej

[...] Witam. To o czym chcę napisać miało miejsce kiedy byłam dzieckiem . Koniec lat 70 początek 80. Byłam na podwórku bawiłam się w klasy, i skakałam przez gumę . Byłam w tym czasie sama jakiś czas. I w pewnym momencie usłyszałam dziwny wir jakby się coś kręciło głośno jak bąk. Tego dzwięku nie zapomnę.

Nie był to żaden dzwięk który dotąd słyszałam. Nie wiedziałam co to było. A mieszkałam wtedy blisko Marynarki Wojennej w Gdyni i pomyślałam że to oni może coś włączyli. Po chwili przyleciała koleżanka z boiska na którym dzieci się bawili. I spytała mnie czy to widziałam. A ja nic nie widziałam, poza tym dzwiękiem. Powiedziała że na niebie obserwowała wraz z innymi obiekt długi jak cygaro który obracał się dookoła siebie, potem zmienił kształt na talerz i był ten dzwięk z tego obiektu.

Ten dzwięk który ja słyszałam nienaturalny, dziwny . Mówiła to z przejęciem, była przerażona . A ja razem z nią ,mimo że tego nie widziałam tylko słyszałam. Zaraz pobiegłam do domu, powiedziałam. Ale mama nie uwierzyła mi. To był mój pierwszy kontakt z UFO. Potem jak byłam starsza widziałam osobiście UFO ale to już były bezdzwięczne obiekty.

[...]



Pięknie dziękujemy za ten opis. Natychmiast trafia on do naszego projektu KONTAKT, gdyż w nim są także dwa filmy z 2014 roku, na których słychać bardzo dziwny (nie do powtórzenia ani nie do podrobienia!) dźwięk wydawany przez UFO.

Poniżej jeszcze jedna historia "z naszej poczty do FN".

From: [...]
Sent: Saturday, May 4, 2019 9:59 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Czerwonak ufo


Witam
Przesyłam zdjęcie obiektu, który widziałem w miejscowości Czerwonak.
Obiekt poruszał się szybko pod różnymi kontami dość wysoko.
Nie był to dron, samolot, lampion.
Mam też krótki film z tego spotkania.
Proszę o odpowiedź.
Telefon kontaktowy [...]
                  Pozdrawiam [...]







zwiń tekst



Mój sen z udziałem 'obcych'
Sob, 4 maj 2019 06:10 komentarze: 3 czytany: 1481x

[...] Witam serdecznie załogę Fundacji Nautilus i Wszystkich zainteresowanych zjawiskami nie znanymi nie wyjaśnionymi na które napotykamy się każdego dnia. Chciałbym opowiedzieć sen, który po przebudzeniu mnie przeraził i pomyślałem sobie oby nigdy się nie spełnił. Wszyscy rozmawiają o wydarzeniach związanych z UFO, o obserwacjach pojazdów na naszym niebie. Nasze nastawienie i nasz umysł chyba nie.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie załogę Fundacji Nautilus i Wszystkich zainteresowanych zjawiskami nie znanymi nie wyjaśnionymi na które napotykamy się każdego dnia. Chciałbym opowiedzieć sen, który po przebudzeniu mnie przeraził i pomyślałem sobie oby nigdy się nie spełnił. Wszyscy rozmawiają o wydarzeniach związanych z UFO, o obserwacjach pojazdów na naszym niebie. Nasze nastawienie i nasz umysł chyba nie jest jeszcze przygotowany na to spotkanie z ,,Obcymi”. Przyśniło mi się, że byłem na swojej działce letniskowej  na wschodnich terenach  Mazowsza. Wstaję i wychodzę z domu na zewnątrz. Jest jeszcze ciemno, ale z oddali widać nadchodzący świt.

I nagle na granatowym niebie widzę zawieszone bardzo nisko nad ziemią (ok.300 metrów)  obiekty obcych cywilizacji. Jest ich tak dużo, że patrzenie na nie sprawia przerażenie. I ten charakterystyczny jasnożółty ostry snop światła rzucany z każdego z obiektów na okolicę. Tylko światła i światła. Ja stoję i  patrzę się w górę, nie mogę o tych świateł oderwać wzroku.  Zastanawiam się - czy to już koniec. Czy tą manifestację tylko ja widzę, gdzie są ludzie, czy wszyscy jeszcze śpią. Nikogo nie widzę na podwórku.  I ta niesamowita cisza, która jakby zapowiadała chyba coś  złego. Na niebie jakby zaczęło się rozwidniać, a one nadal wisiały nieruchome i bezszelestne nad okolicą. Na co czekają ?. Nie widać ani słychać żadnych ptaków- gdzie one są. I ta ciągła niesamowita, przygnębiająca cisza.

Tak wygląda jakby ,,coś” miało za chwilę się wydarzyć coś miało nadejść. Pomyślałem sobie oby jeszcze nie teraz, jeszcze nie dzisiaj. Rozglądam się za siebie, ale nie widzę nikogo ze swojej rodziny, nie wiem gdzie oni są – czy tylko ja zostałem ?.  Te światła z obiektów cały czas rozświetlają okolicę. Bałem się  bo  wiedziałem, że nie ma możliwości cofnięcia tego wszystkiego. Skoro ,,Oni” mają takie możliwości to my nie mamy żadnych. I wtedy przerwałem ten sen, bo w sytuacjach trudnych , niebezpiecznych potrafię to zrobić.

Teraz siedzę w domu szczęśliwy i zadowolony że świat jest piękny, świeci słońce, otacza nas przyroda a w niej fruwają ptaki, te których mi brakowało w czasie snu. Zastanawiam się, czy ten sen jest zapowiedzią dla ludzkości nadchodzącej fali czegoś co ma się wydarzyć. W tym śnie nie czułem się bezpieczny a ich obecność raczej zapowiadała zło. Szczerze mówiąc , zawsze przeczuwałem a nawet wiedziałem że nie jesteśmy sami. ,,Oni” są i zawsze byli. Prawdę mówiąc od dawna czekałem na jakiś od nich sygnał, może znak, który by potwierdził ich obecność. A może sny przytaczane przeze mnie poprzez FN są właśnie tą zapowiedzią? Ten sen śnił mi się niedawno, dwukrotnie. Za każdym razem to zdarzenie wracało z tym samym przerażeniem i strachem. Wiem, że jest to dla nas  tak nieznane, niesamowite, że  nikt by się nie odważył na bezpośredni kontakt z ,,Obcymi”.

Dobrze się stało, że Fundacja Nautilus, zajmuje się tymi zjawiskami, naszymi snami, które możemy opowiedzieć bo mogą być zapowiedzią czego co może nas spotkać w nadchodzącej przyszłości. Sny są tak podobne do innych cytowanych. Czy to przypadek?                                                    

 

Pozdrawiam [dane do wiad. FN]

Orion_1957


From: [...]
Sent: Friday, May 3, 2019 11:13 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Moje dośw. i pytania

Droga Fundacjo Nautilus
Witam Was serdecznie

Czytając wasz artykuł "BLISKIE SPOTKANIA Z UFO I SEN O EWAKUACJI ZIEMI" nasunęło mi się szereg pytań do Was. Od dawna chciałem do Was napisać, ale...

Na początek może napiszę parę słów o sobie i swoich doświadczeniach z pogranicza nieznanego a na końcu mam do Was kilka pytań.

Moje "niezwykłe" życie sprawiło, że dość wcześnie zacząłem zadawać sobie trudne pytania i zastanawiać się dlaczego doświadczam bólu i cierpienia ,a inni nie, dlaczego jestem inny, dlaczego tak czuję się obco wśród ludzi, bliskich. Dlaczego wszystko widzę jakoś inaczej niż inni ludzie. Również dość wcześnie zacząłem poszukiwać odpowiedzi: książki, publikacje, potem internet, (Was jeszcze jako audycja w radiu Zet od początku), medytacje itd., itp. Jak zacząłem szukać to dość szybko zaczęły pojawiać się odpowiedzi. Zacząłem być wręcz zalewany wiedzą z którą nie potrafiłem sobie poradzić psychicznie. Musiało minąć w sumie około 20 lat żebym mógł sobie wszystko w miarę poukładać w umyśle.

Teraz już wiem, że dość wcześnie zacząłem być porywany przez obcych. Już jako dziecko miałem zbyt dziwne zdarzenia, wspomnienia najprawdopodobniej wszczepiania implantów do mózgu. Same badania próbek DNA, które pobierają trwają od czasu do czasu do dziś. Ostatnia z pół roku temu. W sumie to już przestałem liczyć i przyzwyczaiłem się do tego i wiem, że tak ma być. Mogę tylko domyślać się po co. [...]




zwiń tekst



MIAŁEM DZIWNY SEN… – KILKA HISTORII PRZYSŁANYCH PRZEZ CZYTELNIKÓW FN
Pt, 3 maj 2019 05:13 komentarze: brak czytany: 1922x

[…] Witam. Jakieś może 5 lat temu miałem w krótkim odstępie czasu dwa sny które się powtórzyły. Były bardzo realne. W Szczecinie na jasnych błoniach stojąc w stronę urzędu miasta (zdjęcie nr. 1 tylko stałem po prawej stronie na trawie) widziałem biegnącego kolegę po ścieżce. Powiedziałem do niego K..... gdzie biegniesz? Ale nic mi nie odpowiedział, jakby mnie nie widział. Wbiegł po schodkach w dół.......

czytaj dalej

[…] Witam. Jakieś może 5 lat temu miałem w krótkim odstępie czasu dwa sny które się powtórzyły. Były bardzo realne. W Szczecinie na jasnych błoniach stojąc w stronę urzędu miasta (zdjęcie nr. 1 tylko stałem po prawej stronie na trawie) widziałem biegnącego kolegę po ścieżce. Powiedziałem do niego K..... gdzie biegniesz? Ale nic mi nie odpowiedział, jakby mnie nie widział. Wbiegł po schodkach w dół do schronu którego... na dzień dzisiejszy w tym miejscu nie ma, a są 2 schodki w górę. Najbardziej jednak utkwiło mi w pamięci widok na urząd miasta i niebo w kolorze mocno pomarańczowym oraz coś czego nie potrafię wytłumaczyć sobie do dzisiaj tak jakby nagły koniec....

W Szczecinie tak czytałem jest podziemne miasto wybudowane już od czasu Szwedzkiego Potopu i pod jasnymi błoniami również są jakiejś podziemne korytarze i może ten kolega z czasów dzieciństwa wbiegł do jakiegoś podziemnego korytarza?  Jeżeli chodzi o drugi sen to napiszę tylko że, w nim spoglądałem w kierunku w którym pokazaliście zdjęcie (zdjęcie dnia) ufo jakieś rok temu nad sklepem biedronka na moim osiedlu i w moim śnie niebo również było pomarańczowe.

Pozdrawiam.

p.s.

Zapomniałem jeszcze napisać, że od 2011r. nie mieszkam na stałe w Szczecinie. Jak to w życiu bywa wyjechałem za pracą, ale wszystko układa się w ten sposób, że z końcem roku na 99% wrócę do Szczecińskiego gniazda :) Pozdrawiam:)

 

Zdjęcie 1

 

Zdjęcie 2

 



[...] Dzien dobry. Nie zabiore duzo czasu. Ogladnelam ,, bliskie sp.z ufo i sen o ewakuacji Ziemi " i od razu skojarzylo mi sie , jak z 2-3 miesiace temu w nocy spalam i poczułam ze jestem nad swoim blokiem , znalazlam sie pod pojazdem ufo ( spodek ) , ktory byl wielkosci kilku blokow albo i wiekszy. Najpierw widzialam tylko jego czesc ( potem to narysowalam ). Poczulam w umysle , ze mialam go nie widziec , poczulam kontakt z nim i wtedy szybko sie przemiescil.pamietam ze zobaczylam ze Ziemia ( grunt ) sa jakies wybuchy i jest w plomieniach. Dodam ze doswiadczylam w zyciu telepati , obe, zmory , duchy , ...( noedawno to wszystko spisalam i wyslalam do Niezn.Swiata ) . Tak mi sie skojarzylo z tym , co mowil ten Pan ( swoja droga tak znieksztalcone glosy ze kiepsko zrozumiec co mowicie trzeba sie niezle skupic ,,).

Jeszcze dodam ze moja pasja jest Tarot i sprawdzilam to w kartach ( zreszta o pomoc poprosikam osobe o wie bardziej wyksztalcona w tym temacie i wyszlo nam , ze to nie byl moj wymysl ale podroz astralna, ze wedrowalam ...

Zgadzam sie z Wami w 200 procentach .zwierzeta maja dusze , a my je traktujemy okropnie, bestialsko , a powinnismy je chronic...

Co do tej gwiazdy to ja mam tak czesto ze ogladam niebo , widze cake konstelacje , gwiazdy na ogol nie migocza , a jedna potrafi migac. Niexwiem z czym to jest zwiazane , czy z tym ze jest nizej i tam jest wiekszy ,, wiatr,, i dlatego sie tak porusza ? Niexwiem.

Ponorwaz mam dziennik snow sprawdzilam - bylo to 16 luty ,,byl szaro - metalowy .ale to byl taki kolor jak nie na Ziemi , napisałam wtedy tak -,, gdy ogarnelam go mysla to statek zaczal b.szybko wirowac ( w srodku ) i zniknal ".

Dobranoc/Milego dnia .

 


From: […]

Sent: Thursday, May 02, 2019 11:58 AM

To: FN

Subject: 2 historie

 

Dzień dobry wszystkim :) Kolega namówił mnie żeby podzielić się z waszą redakcją 2 dziwnymi historiami które mi się kiedyś przydarzyły. Są one związane głownie ze snami i momentem przebudzenia.

 

  1. Kiedyś śnił mi się sen który w moim przypadku był proroczy w jakimś sensie. Śniłam że chodzę po lesie w którym rosną grube stare drzewa a pomiędzy tymi drzewami były groby. Był to leśny cmentarz. Cały sen był czarno biały. Pod każdym drzewem stała duża butla z brązowego szkła (jakby apteczna), w tych butlach był czarny płyn/maź....jak smoła, a butli wydobywały się trujące opary. Szybko straciłam od nich wzrok i nie mogłam wydostać się z cmentarza. W końcu, gdy byłam już zrozpaczona w panice potknęłam się o coś i upadłam. Wtedy ktoś wziął mnie na ręce i poczułam że wynosi mnie z cmentarza i z lasu, wtedy już nie panikowałam ale czułam że ktoś mnie uratował i się obudziłam. Pare miesięcy później ciężko zachorowałam, co było związane z toksynami w moim organizmie, złymi nawykami żywieniowymi trwającymi przez lata i drastycznym obniżeniem odporności. Lekarze nie umieli postawić diagnozy przez rok. Okazało się że miałam zakażony patogenem brzuch, płuca, zatoki, nos, uszy....ropnie pojawiały się na ciele i widać było po mnie że resztkami sił żyję. To zaszło za daleko żeby antybiotyki dawały jakiś zauważalny efekt. Z czasem trafiłam na lekarza który przepisał właściwe leczenie naturalnymi środkami, ziołami i zmianą diety i po 5 latach leczenia mogę powiedzieć że jestem prawie zdrowa, choć cały czas muszę dbać o siebie.

 

  1. Jakiś rok temu spałam sobie głową na klatce mojego chłopaka. W pewnej chwili nad ranem zbudził mnie ruch jego głowy (mnie zazwyczaj budzi każdy szelest bo mam bardzo czujny sen). Mój chłopak był bardzo przerażony więc od razu zaczęłam go całować i uspokajać. Potem opowiedział mi że śnił że leży w łóżku, miał wrażenie że nawet ma otwarte oczy i że tonie jest sen, bo widział że leżę mu na klatce głową i widział cały pokój w takim świetle jak było akurat. Ale w pewnym momencie poczuł że traci czucie w ciele w od stóp ku głowie pełznie po nim coś, jakby coś go spowijało. Poczuł że to coś bardzo złego, nie mógł się totalnie ruszyć ani nic powiedzieć, to coś było już blisko głowy i pełzło dalej, czuł ruch tego czegoś po sobie. Ze strachu nie wiedział co zrobić mógł jedynie ruszyć głową, więc stuknął mnie pare razy podbródkiem w górę mojej głowy i wtedy ja się obudziłam, a on w momencie odzyskał czucie w ciele i to coś co po nim pełzło zniknęło. Ja widząc jego przerażenie i wiedząc że on się byle czego nie boi, że to musiało być coś bardzo z złego, zaczęłam w duchu wyobrażać sobie same dobre rzeczy i jakby w myślach przelewać je na niego. Nie umiem tego wyjaśnić po prostu gdy sama jestem przestraszona jakimś koszmarem wyobrażam sobie kopułę z dobra nade mną i to mnie uspokaja, więc zrobiłam coś takiego jakby z myślą o nim. Możliwe że był to jakiś paraliż senny i nic nadzwyczajnego, ale pomyślałam że podzielę się tym z wami, bo słyszałam że zbieracie takie historie.

Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Dziwne losy dwojga ludzi - czy nie jest to przypadkiem siła karmiczna z poprzednich wcieleń?
Czw, 2 maj 2019 10:49 komentarze: brak czytany: 2108x

[...] Ahoj załogo! Jestem waszą stałą czytelniczką od dobrych kilku lat. Szczególnie interesuje mnie temat reinkarnacji. Bardzo głęboko zastanawiam się nad jedną z relacji w moim życiu, czy wytłumaczeniem mogą być silne powiązania karmiczne?Przejdźmy do rzeczy. Mając 19 lat (obecnie mam prawie 30 lat) poznałam i związałam się z pewnym chłopakiem. Byliśmy ze sobą dosyć mocno związani, było nam razem.......

czytaj dalej

[...] Ahoj załogo! Jestem waszą stałą czytelniczką od dobrych kilku lat. Szczególnie interesuje mnie temat reinkarnacji. Bardzo głęboko zastanawiam się nad jedną z relacji w moim życiu, czy wytłumaczeniem mogą być silne powiązania karmiczne?

Przejdźmy do rzeczy. Mając 19 lat (obecnie mam prawie 30 lat) poznałam i związałam się z pewnym chłopakiem. Byliśmy ze sobą dosyć mocno związani, było nam razem naprawdę bardzo dobrze, rozumielismy się dosłownie bez słów. Ani razu się nie poklocilismy, uwielbialismy swoje towarzystwo. Byliśmy ze sobą dokładnie rok i trzy miesiące. Po tym czasie mój partner uznał że nie dorosl jeszcze do poważnego związku, że chce się jeszcze wyszalec, pobawić a będąc ze mną ranilby mnie tym. Postanowił zakończyć nasz związek. Rozstalismy się.

Jednak ani ja ani on nie mogliśmy o sobie zapomnieć. Wiele razy się spotykaliśmy "jako przyjaciele", raz nawet postanowiliśmy do siebie wrócić ale jednak na drugi dzień mój byly partner zrezygnował. Wyjechałam z mojego miasta do innego oddalonego o 400km. Czułam się bardzo nieszczęśliwa, nie mogłam się odnaleźć. Przez cały czas mój były dosyć często się do mnie odzywał, pisał, dzwonił, pytał co u mnie. Relacje mieliśmy niby kolezenskie ale cały czas było między nami napięcie. Tak jakby każde z nas chciało czegoś wiecej ale każde również bało się drugiemu o tym powiedzieć. W międzyczasie poznałam chłopaka, po 3 latach zamieszkalismy wspólnie, po 5 zareczylismy się, kupiliśmy mieszkanie, wzięliśmy ślub, zaszłam w ciążę i urodziłam syna.

Mój były również związał się z kimś, po tym jak ja się zareczylam, on również, zdecydowaliśmy się na ślub, on kilka miesięcy później również, zaszłam w ciążę, kilka miesięcy później jego żona też. Niedawno też urodził im się syn. Przez większość czasu mieliśmy ze sobą stały kontakt. Ostatnio po jego ślubie kontakt nam się urwał. Ale nasz wspólny znajomy (który uczestniczył w jego wieczorze kawalerskim) na kilka dni przed jego ślubem powiedzial mi że mój były na tej imprezie zwierzyl mu się, że cały czas nie może o mnie zapomnieć, że ciągle siedzi mu to w głowie, że źle zrobiliśmy rozstajac się wtedy. Zostawiłam ta wiadomość dla siebie, nie powiedziałam byłemu że o tym wiem. Ale ja również cały czas czuje ze coś mnie do niego ciągnie, mimo że od naszego rozstania minęło 10 lat a od 5 lat nawet się nie widzieliśmy. Czuję dosłownie fizyczny ból tej naszej dawnej decyzji, tego że jesteśmy tak daleko od siebie.

I mimo że kocham swojego męża i nigdy nie zdecydowałabym się rozwalić naszej rodziny to czasami nachodzi mnie taka melancholia i myślę jak by to było gdybyśmy się wtedy nie rozstali. Z jednego tylko powodu tego nie żałuję, mam wspaniałego syna, który nie pojawiłby się na świecie gdybym została z byłym.

Myślicie że to możliwe, że właśnie te silne powiązania karmiczne ciągną nas tak mocno w swoim kierunku? Mimo że minęło tyle lat i tak dawno nawet się nie widzieliśmy? A ani jedno ani drugie nie może o sobie zapomnieć? Jednocześnie oboje jakby wiemy że nie możemy być razem, mamy swoje rodziny i tak już zostanie.

Będę wdzięczna za waszą odpowiedź.

Pozdrawiam Was serdecznie! Robicie kawał dobrej roboty!

Wasza stała załogantka

(chciałabym pozostać anonimowa, imię i inne dane tylko do wiadomości FN).


Dziękujemy za przesłaną historię (dostaliśmy ją 1 maja b.r.). Absolutnie potwierdzamy na podstawie także zebranego przez nas materiału, że silne zależności uczuciowe potrafią ciągnąć się przez wiele wcieleń. I wcale nie jest tak, że to musi był układ zawsze "mężczyzna i kobieta w związku", ale także relacje w ramach np. rodzeństwa. Prosimy pamiętać, że dusza nie ma płci! Para, która spędziła ze sobą życie może się spotkać jako brat i siostra, albo dwie siostry lub dwóch braci, a także jako para przyjaciół. Jest jeszcze bardzo ciekawy temat współżycia seksualnego, który w naszych czasach jest traktowany na zasadzie zwykłej "czynności fizjologicznej", którą można robić ile razy się chce i z kim się chce, a jedyne ryzyko to zarażenie się bakteriami... Tymczasem każde zbliżenie seksualne jest związane z powstaniem silnej zależności karmicznej, która może mieć konsekwencje w kolejnych życiach. Ludzie powinni być świadomi, jak poważną rzeczą jest seksualność i że nie jest przypadkiem, że główne religie nawołują do moralności. Ich twórcy chyba wyraźnie wiedzieli to, co także my dzisiaj wiemy po wielu latach gromadzenia materiałów na ten fascynujący temat.



zwiń tekst



I wtedy jak podałyśmy sobie dłonie doznałam dziwnej wizji...
Śr, 1 maj 2019 06:04 komentarze: 1 czytany: 1701x

[...] Dzień dobry. Ostatnio sporo widuje na stronach Nautilusa artykułów o tematyce reinkarnacji. Jest to moim zdaniem bardzo ciekawy temat i pomyslalam, ze może i ja dołączę się z moim „doświadczeniem“ z tego zakresu…Stało się to w lecie, w lipcu albo w sierpniu 2007 roku, zaraz po ukończeniu moich studiów, dlatego tez dobrze pamiętam w którym roku się to wydarzyło… No wiec może od początku…. Podczas.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry. Ostatnio sporo widuje na stronach Nautilusa artykułów o tematyce reinkarnacji. Jest to moim zdaniem bardzo ciekawy temat i pomyslalam, ze może i ja dołączę się z moim „doświadczeniem“ z tego zakresu…

Stało się to w lecie, w lipcu albo w sierpniu 2007 roku, zaraz po ukończeniu moich studiów, dlatego tez dobrze pamiętam w którym roku się to wydarzyło… No wiec może od początku….

Podczas ostatniego roku studiów zaczęłam prace w Niemczech I musiałam co tydzień dojeżdżać (od piątku do niedzieli) na uczelnie w Polsce. Tak tez, podczas jednej z podróży do Polski, poznałam pewna znajoma, z którą później się zaprzyjaźniłam I u której w domu wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło moje spojrzenie na moje życie I utwierdziło mnie do końca w przekonaniu o istnieniu zjawiska reinkarnacji. Pomogłam owej koleżance zapisać się do Volkshochschule na naukę niemieckiego, bo miała wtedy  duże problemy z językiem, a ja juz przez jakiś czas chodziłam tam na kursy jeżyka I byłam z nich bardzo zadowolona.

Na tym kursie poznała ona dwie Polki, z którymi się później zaprzyjaźniła… Pewnego dnia zaprosiła mnie do siebie na małą imprezę, gdzie również I one miały być i gdzie miałyśmy się ze sobą zapoznać…. Nie pamiętam juz która była to godzina, ale bylo jeszcze całkiem  jasno… Po wejściu do jej mieszkania na poddaszu podeszła do mnie najpierw koleżanka - by się przywitać, a po niej Andzelika - jedna z tych poznanych przez nią dziewczyn. Wydała mi się ona na pierwszy rzut oka bardzo milą I sympatyczną osobą, dopóty, dopóki nie podałam jej reki…. W momencie gdy podałyśmy sobie dłonie, doznałam na jawie jakby jakiejś wizji.

Nie mam do dziś dnia pojęcia, czego wtedy tam doświadczyłam. Nigdy wcześniej nie doznałam czegoś takiego. Mogę to chyba jedynie przyrównać do tego, co niektórzy opisują podczas śmierci klinicznej. Opowiadają, ze w ciągu kilku sekund przeleciał im przed oczami film z całego ich życia. Tego samego wtedy I ja doświadczyłam. W ciągu kilku sekund przeleciały mi przed oczami pewne sceny z mojego życia, a właściwie to poprzednich żyć, gdzie również i ta dziewczyna była… Nie wiem, który to mógł być wiek, ale przypuszczam ze gdzieś siedemnasty, może osiemnasty… i chyba działo się to we Francji, takie przynajmniej miałam wtedy uczucie. No I było to jakieś dosyć duże miasto…

Widziałam dom w którym mieszkałam, pomalowany był na ciemno-zielony kolor i był brudny. Wszystko wydawało sie być tam zszarzale i brudne. Nikt chyba za bardzo nie dbał wtedy o czystość… Dom ten stal trochę jakby na brzegu jakiejś dużej, szerokiej rzeki, jakby na podwyższonym brzegu, zrobionym z kamieni piaskowca - murze, gdzie stały wzdłuż również i inne domy… Patrząc w gore biegu tej rzeki stał ok pół kilometra dalej w linii prostej bardzo duży most. Co dziwne, na tym moście były zbudowane domy, w których mieszkali ludzie. To było bardzo dziwne I charakterystyczne. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam. Scenę, którą wtedy widziałam, czułam i widziałam jakby to było tu i teraz…

Wracając do tej sceny…. Stałam w progu drzwi mojego domu, ubrana w długą do ziemi, szaro-brązową suknie i chyba wcześniej robiłam pranie, bo miałam podwinięte rękawy i kolo mnie stała duża, metalowa misa/wanna chyba z praniem. Z tego domu wychodziło się od razu na ulice zrobiona z kostki brukowej, po której jeździły powozy i która ciągnęła sie od tamtego mostu z budynkami, wzdłuż brzegu tej rzeki i zbudowanych przy niej domów. Zauważyłam, ze po drugiej stronie ulicy stała „ona“-Andżelika.


Wiedziałam dokładnie ze to ona, mimo ze wyglądała całkiem inaczej. Trzymała podniesiona do góry rękę, i machała demonstracyjnie sakiewka z pieniędzmi, przy tym głośno się śmiejąc. Wiedziałam, ze dostała te pieniądze za zdradę mojego męża. Przespała się z nim, żeby wyciągnąć z niego jakieś ważne informacje, za które później jej zapłacono. Wiem, ze była ona dla mnie wtedy bardzo bliską osobą, jakby przyjaciółką albo nawet siostrą…. Widziałam, jak podjeżdża pod mój dom powóz, z czymś w rodzaju wbudowanej z tylu klatki, i zabierają go do wiezienia gdzie później miał być powieszony. Ci wojskowi, czy tez tamtejsza „policja“, byli ubrani w jakieś niebiesko-czerwone mundury, i w ich kapeluszach były wpięte pióra. Pamiętam, ze biegłam za tym wozem, w którym siedział pojmany mój mąż i strasznie płakałam krzycząc ze to musi być jakaś ogromna pomyłka i by go nie zabierano.

Pamiętam również, że czułam bezsilność i nienawiść do „tamtej“ Andrzeliki. Nie potrafiłam zrozumieć jej postępowania, ale wiedziałam, ze ona to zrobiła z wyrachowania i dla pieniędzy. Po tej scenie, wszystko zaczęło się mieszać z inną sceną, chyba kolejnym wcieleniem, gdzie również ona tam występowała, tym razem w roli psychicznego kata. Po krótkiej chwili ten drugi obraz się wyklarował Tym razem scena toczyła sie w jakiejś szkole. To musiał być juz chyba 20-sty wiek. Wszystkie dzieci nosiły takie same mundurki szkolne I miałam wrażenie, ze panował tam dużo większy rygor jak dzisiaj. Miałam wtedy jakieś 8 do 10 lat.

Widziałam jak podczas prawie każdej przerwy, Andrzelika szukała mnie  z jakimiś innymi jeszcze dwiema dziewczynkami I psychicznie się nade mną znęcały. Popychały mnie, wyzywały od najgorszych idt., Robiły to zawsze tak, żeby nikt z dorosłych tego nie widział. Była ode mnie dużo większa I grubsza I przez to miała nade mną przewagę. Raz zepchnęły mnie ze schodów w szkole, gdzie cos mi się stało, ale przez to, ze się jej bałam, nie zdradziłam jej. Powiedziałam, ze przez moja nieuwagę upadlam ze schodów… Po tym się jakby ocknęłam. Nie wiem jak długo to wszystko trwało i jak ja musiałam wtedy wyglądać, ale wszyscy patrzyli na mnie jak zamurowani, a Ewelina zapytała czy wszystko w porządku. Po tym zdarzeniu nie mogłam wykrztusić z siebie ani jednego słowa, wiec kiwnęłam jej tylko głową ze tak.

Potem wyszłam w panice na korytarz pod pretekstem zostawienia tam butów, żeby z tego wszystkiego ochłonąć i nie zacząć przed wszystkimi płakać… Nie mogłam pojąć co się wtedy ze mną stało. W tamtym momencie bylo to wszystko dla mnie po prostu straszne i za dużo. Tamtego dnia nie zostałam u Eweliny długo i nikomu nie opowiedziałam o tym co zobaczyłam, nie byłam w stanie. Poza tym bałam że pomyślą, ze zwariowałam. Chciałam jak najszybciej uciec od niej z domu, i nie patrzeć w oczy tej dziewczynie. Nie wiem, czy ona wtedy tez cos zobaczyła lub poczuwała, ale myślę ze chyba tak, mogła cos poczuć, bo od tamtego spotkania nie lubiłyśmy się. To wydarzenie dało mi bardzo dużo do myślenia i z biegiem czasu udało mi się wybaczyć „tamtej“ Andzelice. Stwierdziłam, ze ta „nowa“ Andzelika pewnie nie zdaje sobie z niczego sprawy, wiec nie ma sensu żywic do kogoś żalu, skoro on o niczym nie ma zielonego pojęcia. Chciałam kiedyś do tego tematu wrócić i najpierw z Ewelina a potem z Andzelika o tym porozmawiać, ale jakoś nie mogłam, coś mnie hamowało. A w końcu nasze drogi się rozeszły. Zastanawiając się nad tym wszystkim, stwierdziłam, ze raczej nie był to przypadek ani zbieg okoliczności. Jakoś za dużo w tym wszystkim wspólnych powiązań. Po pierwsze - obie (Andzelika i ja) byłyśmy z Polski a spotkałyśmy się w Niemczech.

Po drugie - Niemcy są takie duże, a my spotkałyśmy się akurat w tym samym wielkim mieście. Po trzecie - żeby w ogóle mogło dojść do naszego spotkania, Ewelina musiała poznać na kursie języka niem. (który ja jej wskazałam i pomogłam załatwić) te obie dziewczyny. Nie wiem jaki miał być cel tego naszego spotkania wtedy, i tamtego doświadczenia. Może poprzez wybaczenie jej, uwolniłam się od niej raz na zawsze…

 [dane do wiad. FN]



[...] Witam. Tym razem pytanie czysto z tematu ciekawostki. A mianowicie muzyka. Czym jest muzyka? Z Wikipedii czytamy: Muzyka – sztuka organizacji struktur dźwiękowych w czasie. Jedna z dziedzin sztuk pięknych, która wpływa na psychikę człowieka przez dźwięki. Czy muzyka jest domeną tylko ludzką? Co do zwierząt, to to raczej tylko odgłosy. Ewentualnie śpiew ptaków i odgłosy owadów. Ponoć najstarszym instrumentem jest flet mający 35000 lat znaleziony w Ach Halley w południowych Niemczech. Czy wcześniej muzyka towarzyszyła ludziom? Pewnie tak. I tu moje pytanie: Czy były przypadki, że osoby uprowadzone ewentualnie udające się z własnej woli słyszały jakąś muzykę? Czy to będąc na statku czy to na ich planecie? I tu można by też zapytać w innym temacie niż UFO. Czy muzyka była słyszana będąc poza ciałem podczas śmierci klinicznej? Czyli będąc w tych innych światach, w których są nasi przodkowie? Każdy wie, że muzyka wpływa na ludzi i to w dużym stopniu. Do tego ma zastosowania relaksacyjne, uspakajające i lecznicze. Jest też formą zabawy. Czy tylko nam, ludziom towarzyszy w życiu muzyka? Pozdrawiam całą załogę i czytelników. Super, że powstaliście :) [...]



zwiń tekst



Tajemnice ludzkiego przeznaczenia
Wt, 30 kwi 2019 07:52 komentarze: 1 czytany: 1616x

[...] Ze szczególnym zaciekawieniem przeczytałem Państwa artykuł o mocy przeznaczenia. Poza pracą zawodową (naukową i urzędniczą) od wielu lat zajmuję się zagadnieniami czasu, celu naszego istnienia i jego genezy, otaczającej nas rzeczywistości i śmierci, uważając te sprawy za najistotniejsze ze wszystkich. Jestem coraz bardziej przekonany, że nasze zawodowe problemy czy sprawy powszednie to błahostki.......

czytaj dalej

[...] Ze szczególnym zaciekawieniem przeczytałem Państwa artykuł o mocy przeznaczenia. Poza pracą zawodową (naukową i urzędniczą) od wielu lat zajmuję się zagadnieniami czasu, celu naszego istnienia i jego genezy, otaczającej nas rzeczywistości i śmierci, uważając te sprawy za najistotniejsze ze wszystkich. Jestem coraz bardziej przekonany, że nasze zawodowe problemy czy sprawy powszednie to błahostki wobec tego, co naprawdę istotne a wobec przyspieszającej przemijalności życia trudno mi znaleźć jego prawdziwy cel, nie potrafię gonić za pieniędzmi czy pochwałami ludzi.

Ponieważ w mojej rodzinie brakowało często jednego pokolenia (mężczyźni późno zakładali rodziny), niewiele wiedziałem o naszej historii. Z całkiem racjonalnych powodów powinienem był zostać lekarzem a zdecydowałem się na prawo. Dopiero niedawno odkryłem dokumenty potwierdzające, że przez ponad dwieście lat przewijali się u nas sędziowie, notariusze, adwokaci. Mój dziadek był natomiast przez kilka lat burmistrzem, o czym nikt z nas nie wiedział (pod koniec wojny ukrywał się a później bał się cokolwiek o sobie mówić). Dziś ja także jestem samorządowcem.

Kilka lat temu pojechałem pierwszy raz do Japonii. W pewnym momencie przypomniałem sobie o bioenergoterapeutce, którą odwiedzałem będąc jeszcze dzieckiem. Podczas jednego z seansów powiedziała mi, że będę dużo podróżował. Mój ojciec tylko się sarkastycznie zaśmiał na te słowa, bo wówczas były one całkowicie bezpodstawne. Obecnie mój paszport jest pełen pieczątek z najróżniejszych krajów a mnie trudno jest usiedzieć w jednym państwie na dłużej.

Mój dobry przyjaciel prowadzi kwitnący, polsko-niemiecki biznes, ale przy trudniejszych negocjacjach potrzebuje wsparcia językowego. Studiując jeszcze w Polsce pojechałem z nim do Berlina, żeby pomóc mu nawiązać nowe kontakty handlowe z jedną z hurtowni. W październiku tego samego roku rozpocząłem studia w Niemczech i zamieszkałem w akademiku kilkadziesiąt metrów od rzeczonego sklepu; przy ulicy, o której powstał film a jeden z jego bohaterów nosi moje, wcale nieczęste nazwisko.

Inna historia z mojego życia poruszyła mnie jednak szczególnie mocno. W dzieciństwie, ponad 30 lat temu, mieszkałem na wsi, gdzie miałem trzech starszych towarzyszy zabaw. Pewnej chłodnej, kwietniowej soboty odwiedził mnie jeden z nich, ośmioletni przyjaciel (ja miałem cztery lata) i wyciągnął na podwórko. Chodziliśmy wokół jeziora patrząc, co można zmajstrować. Kolega wpadł na pomysł, że będzie wybierał jajka z gniazd. Kiedy zbierał je, wszedłem na wąski pomost. Wiał silny wiatr. Nagle zakręciło mi się w głowie i wpadłem do jeziora tak jak stałem – w ciężkich butach, ciepłych spodniach i kurtce, która chociaż zadziałała jak kapok to spędziłem trochę czasu w lodowatej wodzie. Wyprostowałem ręce w górę, kolega mnie wyciągnął i zaprowadził do domu.

Kolejny obraz jaki pamiętam, to moja mama trzymająca mnie na rękach i ogrzewającą czym się dało, ale widok ten pamiętam tylko z perspektywy trzeciej osoby. Trudno mi jednak uwierzyć, że wychłodzenie organizmu mogło spowodować chwilowe opuszczenie ciała. Co ciekawe, dzień wcześniej, podczas kąpieli w wannie, mój ojciec tłumaczył mi co robić, kiedy wpadnie się do wody (nigdy wcześniej tego nie robił). Jak mi mówił, tak następnego dnia zachowałem w wodzie absolutny spokój. Niedługo potem przenieśliśmy się do pobliskiego miasta a ja całkowicie straciłem kontakt z kolegami. Kilka lat temu wziąłem udział w spotkaniu młodzieżowym, którego byłem stałym uczestnikiem i spotkałem na nim pewną bardzo atrakcyjną dziewczynę.

Pamiętała mnie z jednej z wcześniejszych edycji i miała o mnie jak najgorsze zdanie, postrzegając mnie jako opryskliwego bufona, natomiast ja nie kojarzyłem jej ani trochę. Ku zaskoczeniu cały wieczór doskonale nam się ze sobą rozmawiało i następnego dnia, kiedy impreza dobiegła końca byłem przekonany, że chcę kontynuować tę znajomość.

Po kilkunastu tygodniach, raczej luźnego ale częstego kontaktu przypomniała mi o zaproszeniu, które oboje otrzymaliśmy, wraz z pytaniem, czy nie chcę z nią pojechać do Niemiec. Nie potrafiłem odmówić. Przyjechałem po nią wieczorem do domu, porozmawiałem chwilę z rodzicami i ruszyliśmy w drogę. Po pierwszym tankowaniu spytała mnie, gdzie moi rodzice budują dom. Odpowiedziałem jej, że w małej wsi, której z pewnością nie zna. Ona na to:

-Tam była taka sklepowa.

Ja:

-No była i miała syna.

-To siostra mojej babci.

Nie wiedzieliśmy o jej istnieniu. Po śmierci sprzątałam z mamą jej mieszkanie... Mnie zamurowało. Tym synem był kolega, który mnie uratował. Nasza dalsza historia nie potoczyła się niestety pomyślnie, ale do dziś pamiętam to spotkanie tak dobrze, jak byśmy widzieli się najdalej wczoraj.

Coraz bardziej zaczynam wierzyć, że w naszym życiu ustalone są nie tylko ramy dnia narodzin i śmierci, ale także kamienie milowe, które musimy osiągnąć. Wolna wola pozwala nam natomiast wybrać tylko jedną z dróg, którą do nich dotrzemy. A może jesteśmy tylko pacynkami w teatrze i odgrywamy sztukę o wcześniej ustalonym scenariuszu? Istnienie takiego planu nie wydaje się wcale niedorzeczne wobec rozbieżności i konfliktu ludzkich interesów. Tłumaczyłoby także, dlaczego jedne modlitwy (zgodne z planem, wolą bożą) zostają wysłuchane, inne zaś nie. Samodzielnie możemy decydować co najwyżej o sprawach pozbawionych jakiegokolwiek znaczenia a realny wpływ mamy tylko na to, jak wewnętrznie ustosunkujemy się do spotykających nas wydarzeń.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Ile masz lat? Tysiąc...
Pon, 29 kwi 2019 06:57 komentarze: 2 czytany: 2009x

Bardzo interesuje mnie temat reinkarnacji i wspomnień ludzi, którzy jako dzieci opowiadały o swoich poprzednich wcieleniach. Ja również mam pewną  historię, ale nie wiem czy dotyczy ona bezpośrednio tego samego tematu-jeśli nie, to myślę jednak, że jest pokrewna.Otóż z opowiadań mojej matki dowiedziałem się  kiedyś, że w wieku około 2,5 może 3 lat wypowiedziałem bardzo dziwne słowa, które.......

czytaj dalej

Bardzo interesuje mnie temat reinkarnacji i wspomnień ludzi, którzy jako dzieci opowiadały o swoich poprzednich wcieleniach. Ja również mam pewną  historię, ale nie wiem czy dotyczy ona bezpośrednio tego samego tematu-jeśli nie, to myślę jednak, że jest pokrewna.
Otóż z opowiadań mojej matki dowiedziałem się  kiedyś, że w wieku około 2,5 może 3 lat wypowiedziałem bardzo dziwne słowa, które tak u moich rodziców jak i u adresata wywołały po pierwsze śmiech, a po drugie zdziwienie. Zdarzyło się tak, że podczas przeprowadzki moich rodziców do naszego nowego domu ( mógł to być rok 1984 lub 1985) byli w domu obecni mężczyźni odpowiedzialni za montaż mebli. Gdy stanąłem w drzwiach od pokoju, w którym pracowali, jeden z nich zapytał mnie : "Ile ty masz lat chłopczyku?", moja odpowiedź była  o tyle dziwna, że bez głębszego zastanowienia odpowiedziałem : TYSIĄC.

Nie potrafię wyjaśnić tego faktu, ani nie potrafię sobie przypomnieć czy oprócz tego powiedziałem coś wiecej. W każdym razie wśród zgromadzonych tam dorosłych ludzi wywołałem dziwne wrażenie, bo tak jak potem twierdzili, dziecko mogło podać każda możliwą liczbę, ale mieszczącą się w zakresie 0-100 lat( powiedzmy, że taka odpowiedź nie wywołałaby aż takiego zdumienia).Nie wiem czy to może mieć jakikolwiek związek z moją wcześniejszą karnacją czy było to po prostu głupie stwierdzenie małego dziecka.
Obecnie mam 24 lata, jestem studentem UJ w Krakowie i chociaż jestem człowiekiem trzeźwo myślącym, nie neguję spraw, które poruszacie w serwisie.

Michał



From: [...]
Sent: Friday, February 22, 2019 12:47 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Reinkarnacja

Witam.
Pod wpływem historii

https://www.nautilus.org.pl/xxi-pietro,874,13-lutego-2019--miejsce-z-mojego-snu.html?year=2019&month=2&day=13

zdecydowałam się dodać też cos ze swojego doświadczenia. Dodam, że w reinkarnację wierzę, od kiedy tylko o niej usłyszałam. Stała się wtedy dla mnie czymś oczywistym, jak pasujący fragment wielkiej układanki.

Rzecz działa się w zeszłym roku, we wrześniu. Miałam bardzo wyraźny sen, do tej pory pamiętam wszystkie detale. Śniła mi się Kalkuta, ale we śnie nazywałam ja Kolkata. Stałam wtedy przed białym budynkiem z filarami i dużymi oknami zwróconymi w moją stronę, czarnym metalowym płotem i drzewami po obu stronach. Mnie od tego budynku dzieliła ulica, przy której parkowała żółta taksówka. Podświadomie wiedziałam, że za mną jest ogrodzenia, za nim park, a po środku niego stoi budynek, a nie daleko po lewej stronie płynie rzeka. Gdy już napatrzyłam się na budynek przede mną, nachyliłam się i dotknęła ziemi, po czym podniosłam ją do twarzy i przyjrzałam się swoim palcom i rdzawo- szarej ziemi, którymi była ubrudzona. Kolor skóry był dosyć jasny, ale nadal ciemniejszy niż mój obecny. Wtedy sen się urwał.

Od samego początku czułam olbrzymią, dojmującą i przepełnioną bólem tęsknotę. Nigdy w całym obecnym życiu za nikim  ani niczym tak nie tęskniłam. To uczucie było tak silne, że aż obudziłam się że łzami w oczach. Prawdopodobnie gdyby nie oni, teraz już bym o tym nie pamiętała.

Po przebudzeniu pojawiła się w mojej głowie myśl, że musze znaleźć ten budynek. Na szukanie poświęciłam trzy dni. I znalazłam. Ratusz- Town Hall. Przeraziło mnie to odkrycie i przez trzy miesiące bałam się komukolwiek o tym powiedzieć. Przełamałam się na początku grudnia, a osoba, której się zwierzyła to mój najlepszy przyjaciel Dev (imię zmienione na potrzeby historii). Poznaliśmy się ponad trzy lata temu i od razu pojawiła się ta szczególna nić porozumienia pomiędzy nami. Dev na co dzień mieszka w Bangalore, a pochodzi właśnie z Kalkuty.

Opowiedziałam mu wszystko i jego reakcję można opisać jako szok. Powiedział, że do tej pory podchodził do reinkarnacji tak, jak spora grupa hindusów czyli „Jest, bo jest. Uczestniczę w tej szopce, bo rodzice uczestniczyli.” W tamtym momencie przestał mieć wątpliwości i skomentował mój sen. Mówił, że ten budynek istnieje i wygląda do tej pory dokładnie tak, jak opisałam, że po drugiej stronie ulicy jest ogrodzenie, za ogrodzeniem park, po środku którego stoi siedziba gubernatora całego stanu. Niedaleko jest też rzeka Hugli. Powiedział też, że do tej pory Kolkata jest jedynym miastem w Indiach, w którym jeżdżą żółte taksówki i często można je zauważyć przed ratuszem.

Nie wiem, co o tym myśleć. Nie wiem skąd wziął się w mojej głowie obraz, którego nie miałam nigdy nawet szansy zobaczyć.

W załączeniu przesyłam zdjęcie, które znalazłam w internecie. Ja widziałam ten budynek od lewej strony, trochę pod kątem. Dziękuję za poświęcenie mi czasu i prosze o ukrycie moich personaliów.

Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]





zwiń tekst



Przyśnił mi się zmarły dziadek
Nie, 28 kwi 2019 05:49 komentarze: 1 czytany: 1350x

[...]Dzień dobry, Chciałbym opisać swój dzisiejszy sen, nie wiem czy to zainteresuje fundację ale też chciałbym poznać opinię na temat tego snu. Miałem dzisiaj sen, przyśnił mi się mój dziadek to już drugi sen w którym z nim rozmawiałem i coś mówił do mnie, opisze tylko ten sen z dzisiaj (26.04.2019) Śniło mi się że byłem w jakimś domu w którym trwało zebranie rodzinne widziałem tam swojego tatę, .......

czytaj dalej

[...]Dzień dobry, Chciałbym opisać swój dzisiejszy sen, nie wiem czy to zainteresuje fundację ale też chciałbym poznać opinię na temat tego snu. Miałem dzisiaj sen, przyśnił mi się mój dziadek to już drugi sen w którym z nim rozmawiałem i coś mówił do mnie, opisze tylko ten sen z dzisiaj (26.04.2019)

Śniło mi się że byłem w jakimś domu w którym trwało zebranie rodzinne widziałem tam swojego tatę, wujka, dziadka, moją mamę i jakieś osoby których nie znam. Podszedłem do dziadka i nagle uświadomiłem sobie we śnie że on już nie żyje i zapytałem go jak umrę, dziadek odpowiedział mi będziesz miał wypadek ktoś będzie trzymał twoje usta w ręce a potem zaznasz ulgi, po chwili chciałem zapytać się czy naprawdę tak będzie on na to, że nie może mówić, zapytałem go czy widzi przyszłość a on powiedział tak i pokazał rękoma na tyle (ręce położył na stole jakoś odległość mniej więcej metra) powiedział też że usłyszę bzyczenie ale nie wiem czy to tyczyło się mojej śmierci.

Potem dziadek położył się na kanapie i znowu zapytałem o moją śmierć a on tylko kiwnął głową nie i miał w ustach makaron taki ugotowany na spaghetti i ja taki makaron też podnosiłem z ziemi (może to nic nie znaczy ale wczoraj miałem obronę pracy inżynierskiej i się stresowałem nie jadłem nic prawie cały dzień gdy wróciłem popołudniu na obiad to mama podała mi właśnie spaghetti).

Później mój sen się zmienił byłem w pokoju ze swoją dziewczyną dziadek tam wszedł i powiedział tylko bez bicia, potem znowu sen się zmienił i stałem z dziadkiem na przedpokoju w mieszkaniu rodziców, przytuliłem się do niego i powiedziałem, że mi go brakuje oraz zapytałem jak mu tam jest on odpowiedział, że dobrze i powiedział jeszcze że ciągle kombinuje jak nas tu ściągnąć. Na koniec wróciłem do tego nieznanego domu i stałem w kuchni, w tym domu jakaś awantura była o jakąś książkę ale to raczej nie jest istotne i był tam mój tata który siedział przy małym stole z dziadkiem i o czymś rozmawiali. Jak popatrzyłem w okno usłyszałem bzyczenie i zobaczyłem samochód z paką na który robotnicy wnosili nie wiem jak to nazwać konstrukcje z cegieł coś w tym stylu.

Po chwili mój wujek zaczął się wygłupiać i udawaliśmy, że boksujemy ze sobą, odwróciłem się i stał mój dziadek bardzo blisko przestraszyłem się i krzyknąłem on odszedł na przedpokój i się obudziłem. Po około 2 minutach od przebudzenia zadzwoniła do mnie dziewczyna i chwilę pogadaliśmy. Po rozłączeniu zacząłem płakać przez chwilę ale nie wiem do końca dlaczego, wspominam o tym telefonie na koniec bo miałem ustawiony budzik lecz dziadek wybudził mnie przed nim, a wchodząc na stronę fundacji zobaczyłem na górze wiadomość dziś jest: "Fakt, że budzik nie zadzwonił, zmienił już wiele ludzkich przeznaczeń."
Agatha Christie
Nie wiem czy to nie jest nadinterpretacja ale ogólnie troszkę się zaniepokoiłem szczególnie tym fragmentem o śmierci mojej, dlatego chciałbym poznać opinię fundacji o tym śnie. Ogólnie wierzę, że zmarli mogą się kontaktować z ludźmi przez sny. Już raz do mnie przyszedł dziadek we śnie i też rozmawialiśmy ale ta wiadomość jest już dość długa więc prosiłbym o jakiś komentarz do tego snu z góry dziękuję i pozdrawiam całą fundację.


Sny bez wątpienia są wykorzystywane przez duchy bliskich nam istot (które już są w krainie światła) do komunikacji z żyjącymi w świecie materii - mamy zbyt dużo dowodów na prawdziwość tej tezy. Bardzo ciekawa rzecz jest z tym budzikiem... być może właśnie przez ten sen zmienił się bieg wydarzeń na taki, gdzie niebezpieczny scenariusz został zmieniony. Tego też wykluczyć nie można.

I już na koniec - wiele osób pisze nam o tym, jak ważne są dla nich owe "cytaty" ukazujące się w serwisie na górze strony i że nie są one przypadkowe.



zwiń tekst



Moje sny ze zmarłym ojcem
Pt, 26 kwi 2019 04:59 komentarze: 1 czytany: 1591x

To co jest nie wyjaśnione, nie sprawdzone jest zawsze najbardziej ciekawe, jest to coś co od dawna fascynowało. Opowiem sen, który dał mi dużo do myślenia i nie każdemu może się w ten sposób przyśnić. Skończyła się obecnie zima, która jak się mówi nie była w tym roku żadnym utrudnieniem dla ludzi, a w szczególności dla kierowców. Przyszła tak bardzo oczekiwana przeze mnie wiosna na którą z utęsknieniem.......

czytaj dalej

To co jest nie wyjaśnione, nie sprawdzone jest zawsze najbardziej ciekawe, jest to coś co od dawna fascynowało. Opowiem sen, który dał mi dużo do myślenia i nie każdemu może się w ten sposób przyśnić. Skończyła się obecnie zima, która jak się mówi nie była w tym roku żadnym utrudnieniem dla ludzi, a w szczególności dla kierowców. Przyszła tak bardzo oczekiwana przeze mnie wiosna na którą z utęsknieniem czekałem. Wiosna jest porą kiedy zaczynam wyjazdy  na działkę na tereny nadbużańskie wschodniego Mazowsza. 

Wcześniej jeździł tam mój ojciec, który jak ja teraz jestem zakochany w tym regionie gdzie czuje się prawdziwe powietrze, podziwia przepiękne widoki przyrody ze zwierzyną, która dziś jeszcze jest obecna , ale w niedalekiej przyszłości  może być wspomnieniem. Piszę o ojcu ponieważ jeździł tam w minionym okresie, ale zmarł w 1999 r. Mija już 20 lat od jego śmierci.

Od tamtego czasu zawsze każdego roku ojciec śni mi się zawsze na wiosnę. Myślę, że przypomina mi za każdym razem, że nadeszła wiosna- pora, abym jechał na działkę i kontynuował prace działkowe, które były dla niego przyjemnościami. Zawsze zastanawiałem się dlaczego ten sen spotyka mnie a nie moją siostrę czy mamę.  A w nim mój ojciec uśmiechnięty, zadowolony wyglądający jakby naprawdę żył i uczestniczył w rodzinnym gronie. Tak się zawsze składało, że za każdym razem kiedy mi się przyśnił tak bardzo chciałem go dotknąć. Nie wiem dlaczego chciałem to zrobić, ale myślę, że chciałem dotknąć jego  po to, aby sprawdzić czy poczuję jego fizyczną obecność czy też moja  ręka przejdzie przez mgłę lub obłok. Pamiętam, że ojciec w snach mi mówił i przypominał że on żyje i jest mu dobrze . Prosił abym się nie martwił jego nieobecnością w naszym życiu.

Nigdy w snach nie udało mi się do ojca tak zbliżyć aby poczuć prawdziwą obecność. Zawsze był jakiś unik, odsuwał się, robił tak abym był nieco dalej od niego. Tak to wyglądało jakby wiedział czy też przeczuwał że ja chcę go niepodziewanie dotknąć. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie można dotykać osób w snach, gdyż oni muszą uzyskać zgodę od ,, Swoich Wyższych „na kontakt z nami. I powiem Wam Wszystkim, że właśnie teraz na wiosnę w marcu br. (2019), kiedy pojawił, się sen, którego się spodziewałem mój ojciec odwrócił się w moją stronę, przysunął się do mnie bardzo blisko i powiedział,, Przecież mówiłem Ci, że żyję - nie wierzysz to dotknij mnie”. Powiem szczerze, że poczułem jego ciało, fizyczną prawdziwą postać. Dotknąłem jego ramienia i dłoni. To wszystko było czymś prawdziwym, żadnym obłokiem czy mgłą. Widziałem jego zadowolenie, że mógł mi potwierdzić to co naprawdę chciałem usilnie wiedzieć. Jak się obudziłem to nie mogłem uwierzyć, że nie ma go wśród nas.  I w tym momencie zdałem sobie sprawę, że jakby a może na pewno istnieje świat równoległy ocierający się o ten Nasz.

Myślę,  że mój ojciec chciał mi powiedzieć, że inne życie istnieje, jest w nim obecny, ale ich świat ma swoje zasady i jest   nieco inny od ziemskiego. To świat do którego My nie mamy teraz dostępu. Myślę również, że przyjdzie kiedyś czas i pora że otrzymamy dokładny przekaz dlaczego tak się dzieje, że są dwa światy a żaden z nich nie może ingerować w ten drugi – zupełnie inny, odmienny, ten którego jeszcze nie znamy.

Chciałbym bardzo podziękować Fundacji Nautilus za to czym się zajmujecie, za to, że przez Waszą działalność łatwiej zrozumieć świat, za to, że wyjaśniacie sprawy nie znane, a które  rozgrywają się wokół nas wszystkich.

 Pozdrawiam [dane do wiad. FN]                                                                                                                 

( Orion_1957)



From: [...]
Sent: Thursday, April 25, 2019 1:34 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: :) :) :)

Witam i pozdrawiam cala fundacje nautilus :)

[...]
 w 2016 r widzialem przez okno jak latajacy spodek wielkosci pilki noznej przelecial nad moim podworkiem. Pierwsza mysl jaka przyszla mi do glowy to czego on jest taki maly haha
Druga zabawna rzecz ktora chce panstwu napisac o energii.
Latem 2016 r w nocy nie moglem spac i wlaczylem TV i lecial program ezoteryczny z wrozka na zywo ktora przepowiadala ludziom przyszlosc z kart Tarota. Postanowilem przeslac jej pozytywna energie. A ta wrozka prawie w tym samym momencie powiedziala tak
-jakies dziwne rzeczy dzieja sie tej nocy w tym programie. Jakies energie wokol mnie...
:D
[...]
Jestm wiernym czytelnikiem panstwa strony od 2006 r :)
Pozdrawiam jeszcze raz.
[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Moja historia z UFO i spotkanie z 'dziwnym hindusem' oraz niezwykły sen
Czw, 25 kwi 2019 07:14 komentarze: brak czytany: 1605x

[...] Tak pomyślałam, że Wam napiszę kolejną historię o UFO, może mam zbyt dużo obowiązków do zrobienia i pewnie kombinuję by tylko się pracą nie zająć, więc przyszło mi na myśl, że opiszę Wam taki jeden przypadek widzenia UFO może ? Przynajmniej zawsze to coś do poczytania.      No więc mniej więcej w 2012 roku wsiadłam około godziny 23 może koło północy do autobusu dalekobieżnego.......

czytaj dalej

[...] Tak pomyślałam, że Wam napiszę kolejną historię o UFO, może mam zbyt dużo obowiązków do zrobienia i pewnie kombinuję by tylko się pracą nie zająć, więc przyszło mi na myśl, że opiszę Wam taki jeden przypadek widzenia UFO może ? Przynajmniej zawsze to coś do poczytania.
 
     No więc mniej więcej w 2012 roku wsiadłam około godziny 23 może koło północy do autobusu dalekobieżnego w Poznaniu. Z dworca głównego Poznań (nie pochodzę z Poznania). Autobus ten jechał nad morze zdaje się docelową stacją było Unieście i tam właśnie jechałam. Dokładnie nie znam trasy czyli miejsca w którym to co opisuję widziałam, bo tego rodzaju autobusy ze środkowopolskich miast jeżdżą różnymi trasami czasem przez Łódź itp. ale wydaje mi się, że ten akurat jechał jakoś przez okolice Konina, potem przez drawsko-pomorskie następnie kluczył aż nad morze po małych miejscowościach bardziej pod Bydgoszcz bo jazda trwała 11 h. dopiero o 10 miał być nad morzem. Piszę o tym by tak orientacyjnie ustalić jaka to mogła być miejscowość przez którą przejeżdżałam gdy zobaczyłam to co zobaczyłam.
          Mianowicie mniej więcej po 2 godzinach jazdy tak oceniam może trzech a może po jednej czyli pewnie coś między Poznaniem a Koninem lub pod Poznaniem wsiadł do autobusu facet.
     Siedziałam po prawej stronie autobusu tj. w prawych rzędach, niedaleko kierowcy, na siedzeniach nr. 2 licząc od wejścia bo na pierwszych były rzeczy kierowcy i na tych pierwszych przy wejściu zazwyczaj podróżni nie siedzą. Facet który wsiadł był niski i chudy i był cały ubrany na czarno w obcisłe spodnie może dżinsy a może z materiału – nie wiem i coś co bym określiła jako golf lub czarną krótką kurtkę bez kaptura. Ja się ubrań czarnych nie boję więc nie o to chodzi że on był na czarno, ale jego wygląd i tak przykuł moją uwagę bo trochę mi się skojarzył z hindusem jest taki typ hindusów o takim wyglądzie aczkolwiek urodę miał raczej polską powiedzmy. Zwróciłam na niego uwagę od razu jak wsiadł i myślę sobie „och nie” ponieważ ja ogólnie za hindusami nie przepadam – to muszę się Wam przyznać szczerze. Nie chcę tu nikogo obrażać, ale się nie identyfikuję więc zdziwiłam się po co i dlaczego reasumując. Nie jestem wrogo nastawiona ale nie wyznaję religii hinduskich ani buddyjskich i ogólnie nie chciałabym żyć w Indiach ani tam jeździć. No powiedzmy nie lubię.
    Tak czy inaczej pomyślałam „o nie”.
    Siedziałam przy oknie i pech chciał, że facet ten usiadł koło mnie bo tak zawsze jest że o nie to na pewno będzie o tak. Udałam, że śpię i że nie zwracam uwagi na niego oparłam głowę o szybę i faktycznie poszłam spać. Tak czy inaczej facet siedział przy moim lewym boku i był dziwny ogólnie i sprawiał wrażenie, że czuwa. Ogólnie, odcinał się od reszty. Już wiedziałam, że typ nietypowy więc tym bardziej udawałam że wszystko normalnie.
     [...]  poszłam spać. Śpię i śpię no i teraz nie wiem czy to była jawa czy sen – mianowicie była noc za oknem. Za oknem tym krajobrazy typowo polno-leśne. Pole przy drodze chyba już bez zboża a w dali jakieś 500 m.dalej widoczne kępy drzew lub obrzeża lasów, oczywiście ciemno bo środek nocy.
     Zobaczyłam – lub śniło mi się podczas tego mojego śnienia – dwa pojazdy za oknem. Były raczej duże jeden był za drugim, w niewielkiej odległości, może kilkunastu metrów od siebie. Nad ziemią też nie były daleko myślę około 30 metrów coś w tym rodzaju ale trudno mi określić proporcje wielkość - wysokość i odległość.  Drugi wisiał nieco może wyżej niż ten bliżej okien, z ukosa, za nim. Wielkość bym określiła na pewno nie na typowe 2 metry na 3 tylko raczej idąc w kategoriach 15 x 15 metrów i wyglądało to jak obiekt mieszkalny raczej niż pojazd.
     Kształt tego był taki jakby złączyć dwa trapezy dłuższymi podstawami ze sobą a krótsze podstawy były u góry lub jakby połączyć podstawami dwie piramidy i ściąć im wierzchołki.
     To coś było bardzo czarne i ten kolor był taki nienaturalnie czarny, smolisty jak sadza bym powiedziała, taki tępy czarny jak w jakichś starych ciągnikach typu „Ursus”, nie błyszczący tylko taki tępy czarny nie widziałam nigdy takiego koloru, chociaż mój ojciec kiedyś miał takiego znajomego speca od elektryki i on mi się jakoś kojarzył podobnie z tym całym klimatem kolorystycznym tu opisywanem (ten znajomy też był spod Poznania). Odnosiłam wrażenie, że w tym kolorze jest jakby zawarty kolor brudnopomarańczowy on jakby gdzieś był w tych ścianach tego czegoś. To coś na pewno nie było gładkie - chyba. Natomiast w środku po całej długości były myślę, dwa rzędy, jeden pod drugim, okien. Okna te były wąskie i małe o kształcie prostokątów, oczywiście boki krótsze u góry i wysokość dłuższa. Małych tych okienek było dużo myślę że około 15 na pewno w każdym rzędzie ale myślę, że więcej. Rzędy te dwa po środku jeden pod drugim lub cztery a może nawet i więcej po całości były jeden pod drugim w równych odstępach.
     To, że sobie tego nie ubzdurałam wytłumaczyłam sobie tym, że te okna świeciły światłem takim dziwnym żółtym bez widocznego źródła od środka tylko każde z nich świeciło z taką samą jednostajnością. Nigdy nie widziałam takiego tępo żółtego światła, jakby źródłem były żarówki tylko jakieś staroświeckie. I ten kolor żółty tego światła był taki pasujący do tego smolistego czarnego i pomarańczu i odniosłam wrażenie, że to jest ludzka robota a nie kolor pozaziemski, jakby inny rodzaj żarówek lub światła robiony gdzieś tam w innym miejscu bo te żółte światło to było takie jak w starych lampkach choinkowych i nie było podobne do tego światła które jest w dzisiejszych żarówkach. Mieliśmy kiedyś stare lampki choinkowe sprzed wojny i one świeciły takim właśnie bardzo topornym światłem. Światła się nie poruszały nic nie migało ani się nie obracało. Światła te też były trochę jakby "przybrudzone" a nie przejrzyste.
     Ja to tak widziałam w tym śnie z przerwami tj. budziłam się i zasypiałam i znów to widziałam. W tle autobus buczał i buczał jakby jechał. Dziwne było to, że tego nie minęliśmy jakby na tym polu tylko to było wciąż przy autokarze jakby w tej samej prędkości i wciąż na tej samej wysokości tak, że nie widać było ruchu. Jakby się przykleiło do autobusu. Może leciało wraz z autokarem ale w sumie przecież autobus jechał i to zapewne na zakrętach więc nie wiem. W pewnym momencie miałam wrażenie, że słyszę głos jadącego autobusu, ale autobus jakby nie przemieszczał się, tylko wisiał w miejscu  nad ziemią. Natomiast nadal był słyszalny odgłos jazdy. Być może to był sen i ja to akurat tak to widziałam ale w sumie skąd sen skoro niczego takiego nigdy nie oglądałam nigdzie zwłaszcza odnośnie tych kolorów.
     Tak czy inaczej był taki moment, że zobaczyłam, że dookoła tego pojazdu przynajmniej tego co był bliżej okna że on jest otoczony takim jakby jasno siwym dymem. Ten dym był nieregularny i był za tym pojazdem ale nie spowijał go z przodu. Z przodu była ta czerń. Dym wił się za pojazdem jakby przysłaniał tło - drzew, nieba i lasów i rozprzestrzeniał jakby na boki. W końcu wyglądało to tak, jakby dym połączył się z autobusem, był pod jego podstawą i po jego bokach, jakby zajmował całe pole widzenia w ten sposób, że nie widać było już lasu ani pola tylko ten pojazd i dym.
      Obudziło mnie moje własne chrapnięcie lub coś w tym rodzaju i ten fakt, że coś jest nie tak w sumie a może to, że ten pan wysiadł z autobusu gdzieś w polu. Ogólnie psychodeliczne bo wsiada facet do autobusu, siada koło mnie i jest dziwny potem ja to widzę a następnie on wysiada. No cóż.
      [...]
 
Pozdrawiam

--
Edyta



/poniżej jeszcze jeden opis z naszej najnowszej poczty do FN/

From: [...]
Sent: Wednesday, April 24, 2019 2:31 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Odp: RE: [KONTAKT] Kontakt z formularza na stronie WWW FN

Witam

Chcialem w skrocie opisac  sytulacje z  dnia  14 .07.2018 co mialo miejsce  nie daleko Plonsk.
Wiec tego dnia brat wyjechal po mnie na lotnisko Warszawa Modlin gdzie mialem przylot przed 23 z Anglii .
Gdy wracalismi z lotniska ja wraz z moja partnerka i bratem po ujechani kilku dziesieciu kilometrow w okolicy Plonks nagle zwrocilem uwage na niebo .
Zauwazylem przed nami  z dala kilka dziesiat jasnych swiatel  w skupieniu przypominajacych gwiazdy .
Zdziwiony rozejzalem sie do okola czy widac gdzie kolwiek jakies gwiazdy ale zadnej nie moglem wypatrzec bo niebo bylo pochmurne .
Gdy powiedzialem  o tym bratu i dziewczynie po chwili zauwazyli to samo ziawisko i ku zdziwieniu te swiatla lecialy w naszym kierunku i byly coraz blizej .
Swiatelka byly bardzo jaskrawe i bylo ich ponad kilka dziesiat w skupieniu gdzie caly czas tak sie przemieszczly .
Bylismy wszysty w szoku bo pierwszy raz widzielismy cos takiego na oczy a co naiwazniejsze nie wiedzielismy co to jest . Pstanowilem natychmiast zatrzymac sie na poboczu  i sprawdzic to dokladniej poniewaz bylo blisko nas .Wysiedlismy z auta w trzech i obserwowalismy to na niebie z bardzo duzym zdziwieniem  co przelatywalo  nad autem . Tak jak juz pisalem bylo tych swiatelek kilka dziesiat  moze nawet ponad 80, lecialo to z predkoscia stala w zgrubowaniu nie wydawalo zadnego dzwieku tylko bardzo jaskrawe biale swiatlo .
Gdy cala gromada przeleciala ujrzalem  dwa swiatelka pojedyncze goniace reszte jeden za drugim .
Jeden i drugi poruszaly sie inaczej niz reszta poniewaz lecac w lini prostej  ruszalo sie co chwila na prawo i lewo  goniac reszte .
To co widzielismy bylo to naprawde cos nie samowitego i nadal jestem zdziwiony i ciekaw  co takiego widzielismy tego dnia .
Pozdrawiam Mariusz




zwiń tekst



UFO i... kamienie?
Śr, 24 kwi 2019 11:27 komentarze: brak czytany: 1433x

Dzień Dobry, znalazlam kiedyś w okolicy mojego domu dziwne kamienie. Wczoraj słuchałam na youtube archiwalnego nagrania audycji radiowej prowadzonej przez Pana Roberta Bernatowicza na temat UFO. Usłyszałam tam, że zdarza się czasami, że w miejcu pojawienia się się UFO ludzie znajdują jakieś kamienie. Dlatego, że nurtuje mnie pytanie co to są za kamienie spodziewam się, że będziecie umieli odpowiedzieć.......

czytaj dalej

Dzień Dobry, znalazlam kiedyś w okolicy mojego domu dziwne kamienie. Wczoraj słuchałam na youtube archiwalnego nagrania audycji radiowej prowadzonej przez Pana Roberta Bernatowicza na temat UFO. Usłyszałam tam, że zdarza się czasami, że w miejcu pojawienia się się UFO ludzie znajdują jakieś kamienie. Dlatego, że nurtuje mnie pytanie co to są za kamienie spodziewam się, że będziecie umieli odpowiedzieć, czy kamienie, które ja znalazłam są podobne do tych, które znalazł kotoś inny. Załaczam zdjęcie  i proszę o odpowiedź.  


Druga sprawa jest taka,  ze ostatnio ludzie obserwują wiele pojawiających się obiektów latających, które nie są znanymi do tej pory ludziom. Ja również zaobserwowałam taki "dziwny" obiekt. A wławściwie moja córka. W ubiegłym tygodniu nie pamiętam dokładnie dnia. Była godzina ok. 19.50 czyli prawie ciemno. Moja córka wyszła na taras z rolnetką żeby obserwować gwiazdy i zawołała do mnie, że na niebie widzi poruszające się światło. Wyszłam do niej i zobaczyłam na niebie poruszający się z zachodu na wschód oświetlony obiekt. Nie migał światłami, ani nie wydawał żadnbego dźwięku. Pobiegłam po aparat fotograficzny i wykonałam dwa zdjęcia. Te zdjęcia uwidaczniają obiekt z tyłu.
I jesze jedna moja onserwacja. Którejś nocy, mogło to być jakieś 2 tygodnie temu. Podeszłam do łóżka odchyliłam kołdrę, a na materacu zobaczyłam małą biało świecącą kulkę. Kulka uniosła się nieznacznie na łóżkiem i rozpłynęła się. Wielkością przypominała piłkę pimpongową. Nie wystraszyłam się, tylko zdziwiłam.
Mam w mich zbiorach zdjęcia , na których manifestują się orbsy.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i czekam na Waszą opinię.
[dane do wiad. FN] /email dostaliśmy 8 kwietnia 2019/

/poniżej zdjęcia dołączone przez czytelniczkę/




 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, April 23, 2019 8:12 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: NOL Starogard Gdański

Witam serdecznie.
Przeglądając dziś pliki na dysku mojego komputera natrafiłem na filmik, który kiedyś otrzymałem od mojego dobrego kolegi. Mieszka koło Starogardu Gdańskiego i z tamtego rejonu pochodzi to nagranie. Kolega wielokrotnie mówił mi, że w tamtej okolicy widywał niezidentyfikowane obiekty na niebie. Jeden taki obiekt udało mu się nagrać. Niestety jakość nagrania jest dosyć marna. Film pochodzi z 2013 roku i nagrywany był ówczesnym telefonem komórkowym. Film jest w 100% autentyczny. Na pewno nie był to samolot, dron itd. Kolega interesuję się tematyką UFO i ma pewne pojęcie w tym temacie. Oprócz mnie film ten widziały może raptem 3 osoby. Mimo słabej jakości myślę, że warto aby trafił na pokład Fundacji Nautilus.

Pozdrawiam całą załogę Nautilusa.
Storm78




zwiń tekst



Sowa
Wt, 23 kwi 2019 04:56 komentarze: 3 czytany: 1652x

Witam serdecznie Kapitana i całą Załogę Nautilusa!Mam niezwykle ciekawą relację, którą usłyszałem od swojego teścia w czasie mojego ostatniego pobytu w domu rodziców mojej małżonki. Relacja ta jest absolutnie z pogranicza "nieznanego" i jak dla mnie czymś zupełnie nowym, z czym nigdy się nie spotkałem wcześniej, choć wszystkim co "nieznane" interesuję się od wielu, wielu lat tj. od momentu kiedy samodzielnie.......

czytaj dalej

Witam serdecznie Kapitana i całą Załogę Nautilusa!
Mam niezwykle ciekawą relację, którą usłyszałem od swojego teścia w czasie mojego ostatniego pobytu w domu rodziców mojej małżonki. Relacja ta jest absolutnie z pogranicza "nieznanego" i jak dla mnie czymś zupełnie nowym, z czym nigdy się nie spotkałem wcześniej, choć wszystkim co "nieznane" interesuję się od wielu, wielu lat tj. od momentu kiedy samodzielnie zacząłem myśleć.

Dla jasności należy jednoznacznie stwierdzić, iż mój teść nie należy do ludzi opowiadających zmyślone historie i sam w istocie jako prosty człowiek (emerytowany rolnik mający 66 lat, typowy Polak, deklarujący się jako katolik) nie ma skłonności do opowiadania wyssanych z palca opowiastek. A już na pewno nie z zakresu, który interesuje Załogę Naszego Okrętu:) Ale do rzeczy. Otóż pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku (być może na początku lat 90-tych, teść nie był tego pewny na 100%) szwagier mojego teścia (mąż jego siostry) również prosty rolnik jednej z pod szczecińskich wsi postanowił ukraść wapno z pobliskiego pola.

Nie postanowił ukraść tego wapna z pobudek chęci wzbogacenia się (jestem tego akurat pewny bo tego człowieka też znam - dop. własny) ale z prozaicznego powodu braku innej możliwości zdobycia owego wapna w inny, legalny sposób. Kto pamięta okres schyłkowego PRL-u wie o czym piszę toteż nie rozwijam tej kwestii. Jak pomyślał tak uczynił tj. w nocy pojechał swoim traktorem z przyczepą na to pole po to wapno. Naładował przyczepę i ruszył w drogę powrotną do swojego gospodarstwa. W drodze powrotnej wydarzyło się coś co zmroziło jego krew w żyłach. Otóż na sam środek naładowanego wapna usiadła sowa.

Ta sowa wg słów teścia u jego szwagra wywołała jakiś niezrozumiały strach i niepokój. Widział ją tylko kątem oka i starał się za wszelką cenę jej pozbyć. Starał się to zrobić zwiększając prędkość ciągnika, który prowadził oraz wykonując gwałtowne manewry. Sowa jednak ta nic sobie z tego nie robiła. Kiedy w końcu dojechał na swoje pole zorientował się, że sowa "zniknęła"... ale na polu kilka, kilkanaście metrów od pojazdu stał nieznany mu mężczyzna, który palił papierosa i patrzył na niego.

Sytuacja o tyle niezrozumiała, iż była to późna noc, a pole tego człowieka znajduje się w miejscu wykluczającym pojawienie się przypadkowego przechodnia, czy podróżnika. Ten mężczyzna wg słów teścia miał być tą... sową! To jest ta sowa miała się zamienić w tego mężczyznę palącego papierosa! Jakkolwiek nie brzmi to absurdalnie szwagier mojego teścia zinterpretował całe zdarzenie jako znak/symbol od jakiejś nieznanej siły mającej dać sygnał, że uczynił źle kradnąc to wapno. Szwagier teścia rozsypał te wapno na swoim polu ale wrażenie całej sytuacji było tak silne, że nigdy w życiu już niczego nie zdecydował się ukraść. Bez względu na okoliczności oraz trudność w zdobyciu jakiegokolwiek towaru.

Należy przy tym podkreślić, iż historia, którą szwagier opowiedział mojemu teściowi jest na 100% prawdziwa bowiem to człowiek nad wyraz prostolinijny, nigdy nie nadużywał alkoholu zaś o innych "używkach" nawet nie ma co wspominać. Toteż prawdziwość tej historii dla mnie jest czymś tak oczywistym jak to, że śnieg ma kolor biały. Ot cała opowieść mojego teścia. Mam tylko na zakończenie pytanie do Załogi Nautilusa tj. czy spotkaliście się kiedykolwiek z "postacią sowy" będącej strażnikiem jakiegoś majątku/rzeczy, która przeistoczyła się w "żywego" człowieka. Jeśli tak bardzo prosiłbym o informacje na ten temat. Serdeczne pozdrowienia ze Szczecina dla całej Załogi Nautilusa, Załogant RIMOBUL.






zwiń tekst



STRONA
1 4 5 6 7 8 9 10 50 66
Strona 7 / 66

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Zapraszamy do najnowszego Live-Czatu FN! Przedstawimy najnowsze informacje w sprawie kilku wybranych naszych projektów, a także postaramy się odpowiedzieć na wybrane pytania naszych sympatyków. Do usłyszenia 1 grudnia o godz. 10.00 rano !

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Szanowni Czytelnicy serwisu FN! Kłopoty z serwisem są spowodowane najprawdopodobniej zbyt małą przestrzenią wirtualną na serwerze. Już złożyliśmy wniosek o zwiększenie serwera i czekamy na uruchomienie tej opcji. Do tego czasu wstrzymaliśmy publikacje - testujemy różne warianty zmian. Prosimy o jeszcze chwilę cierpliwości. Pzdr. FN [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 8 lis 2019 08:51 | [wiadomość dostaliśmy 7 listopada 2019] godzina około 17;20 przedmieście Jarocina dwa białe światła na niebie działo się coś może co mogło by to wytłumaczyć ? 4 świadków punkty znikły w dosłownie jednej chwili masakra proszę o kontakt co to mogło być może dostaliście podobne zgłoszenie ??

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

BLOGER O UFO WITOLD ZALECKI O ZŁOŻONOŚCI 'ŚWIATA OBCYCH ISTOT PRZYBYWAJĄCYCH NA ZIEMIĘ W POJAZDACH UFO'

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.