Dziś jest:
Wtorek, 5 marca 2024

Zewnętrzność jest odbiciem wnętrza.
Joseph Murphy – Potęga podświadomości

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Oczy w ciemności
Pt, 20 paź 2017 11:30 komentarze: brak czytany: 2290x

[...] Moze cos wiecie na ten temat i jakos to wyjasnicie. Otoz moj kolega zpracy opowiedzial mi cos dziwnego. Otoz kiedys w srodku nocy cos gozerwalo ze snu. Nagle usiadl na lozku i nic nie widzial.Sama ciemnosc i nagle z tej ciemnosci zaczelo sie cos wylaniac. Mowil zewygladalo to z poczatku jak dwa reflektory. W miare jak sie zblizalo towywnioskowal ze sa to czyjes oczy wielkie swiecace nażółto. .......

czytaj dalej

[...] Moze cos wiecie na ten temat i jakos to wyjasnicie. Otoz moj kolega z
pracy opowiedzial mi cos dziwnego. Otoz kiedys w srodku nocy cos go
zerwalo ze snu. Nagle usiadl na lozku i nic nie widzial.
Sama ciemnosc i nagle z tej ciemnosci zaczelo sie cos wylaniac. Mowil ze
wygladalo to z poczatku jak dwa reflektory. W miare jak sie zblizalo to
wywnioskowal ze sa to czyjes oczy wielkie swiecace na
żółto. Mial on wrazenie ze te oczy sa przed nim a jednoczesnie nad nim a
takze ze to on znajduje sie wewnatrz nich. Po chwili uslyszal glos ktory
powiedzial: "Jam jest Pan Bog twoj" i oczy zniknely. Na sama mysl az mnie  
dreszcze przechodza.
Zaczela rowniez znikac ciemnosc w pokoju i zaczal dostrzekac spowrotem
latarnie za oknem. Mowil ze poty go ze strachu oblaly. Ale od tamtej pory
jego zycie zmienilo sie o 180 stopni.
Poznal kobiete, znalazl dobra prace, urodzilo sie mu dziecko. Po prostu
wszedl w rodzinne zycie. Jak myslicie co to moglo byc? Czy faktycznie
przemowil do niego Bog, czy byla to jakas halucynacja (zmora)? Pozdrawiam
i licze na pomoc z waszej strony. Radek z Elblaga




zwiń tekst



Dziwne odgłosy eksplozji - jedna po drugiej...
Czw, 19 paź 2017 07:01 komentarze: brak czytany: 1934x

Witam serdecznie. Bardzo proszę o zainteresowanie się tym co napiszę i możliwie szybką odpowiedź, czy nauka potrafi to jakoś wyjaśnić... Jakieś 3-4 miesiące temu wraz z moim kuzynem (ja 29lat kuzyn 22lata) staliśmy zwyczajnie przed jego domem i rozmawialiśmy, były to godziny nocne 22-24 nie potrafię określić. Gdy tak gadaliśmy nagle usłyszeliśmy potężne huki, które dobiegały z "nieba" Dało się określić.......

czytaj dalej

Witam serdecznie. Bardzo proszę o zainteresowanie się tym co napiszę i możliwie szybką odpowiedź, czy nauka potrafi to jakoś wyjaśnić... Jakieś 3-4 miesiące temu wraz z moim kuzynem (ja 29lat kuzyn 22lata) staliśmy zwyczajnie przed jego domem i rozmawialiśmy, były to godziny nocne 22-24 nie potrafię określić. Gdy tak gadaliśmy nagle usłyszeliśmy potężne huki, które dobiegały z "nieba" Dało się określić, że pochodzą z dwóch różnych miejsc oddalonych od siebie. Te potężne huki były rytmiczne względem siebie. Może przypominało to trochę sonic boom ale trwało nieprzerwanie około 1.5-2 minut. Działo się to na wsi oddalonej od miasta 20km
To nie była burza, nie było chmur, widać było gwiazdy i nie padało. Nie było blysków czy piorunów. Było to bardzo dziwne ale zapomnieliśmy o tym. Aż do wczoraj... Wyszedłem na papierosa, było około 23:45 gdy nagle usłyszałem ten sam huk z nieba (dźwięk był taki sam)
Ciężko to opisać ale wiem że to było to samo co słyszałem z kuzynem. Różniło się tym, że dźwięk pochodził z jednego miejsca (z nieba) i trwało bardzo krótko było tylko dwa "uderzenia, huki" Nie tylko ja to słyszałem, z wielkiego drzewa oddalonego kilkaset metrów uciekły ptaki które tam spały. Tuż po huku zaczęły głośno "krakać" i odlatywały. To nie był zbieg okoliczności. Byłem trzeźwy w obu tych przypadkach, jestem normalny, nie robię sobie żartów. Jestem tym trochę zaniepokojony, nie wiem czego się spodziewać. Bardzo liczę na odpowiedź z państwa strony która by to wyjaśniła. Za jakikolwiek odzew będę bardzo wdzięczny. Pozdrawiam.

Kamil

/wiadomość trafiła na pokład okrętu Nautilus 18 października 2017/

Nauka - o której Pan wspomniał - zna przeróżne źródła nocnych huków. Od odpalania petard przez spragnioną emocji młodzież po odgłosy fali dźwiękowej przez przekraczające prędkość dźwięki wojskowe samoloty odrzutowe. Oczywiście można także założyć, że było to coś "zupełnie innego", ale nie sposób rozstrzygnąć tego typu jedynie odgłosy, których źródło jest niejasne.

I jeszcze jedna wiadomość - tym razem z Irlandii. Dotyczy "dziwnych rozbłysków na niebie".


[...] Dobry wieczór

Wczoraj w nocy zaobserwowałem coś, co do chwili obecnej wzbudza we mnie niepokój.

Mieszkam obecnie w nadmorskiej miejscowości Dingle w Irlandii. Wczoraj w nocy (17.10) wędkowałem ze znajomym Walijczykiem u wejścia do tzw. Dingle Harbour. Około godziny 23,20-23,25 zauważyłem, że coś nienaturalnego zaczęło dziać się na niebie po mojej lewej stronie. Noc była bardzo ciemna, część nieba przesłaniały chmury. Światło latarni i domów docierało do nas tylko od strony Dingle (pn-zach). Moją uwagę zwróciła seria rozbłysków rozjaśniających niebo dokładnie po południowej stronie Dingle Harbour. Jest to wąski przesmyk, który prowadzi do większej zatoki (Dingle Bay). Pomyślałem, że nadciąga burza. Ale dziwne wydało mi się, że rozjaśniające niebo rozbłyski następują po sobie bardzo szybko (nawet kilka w ciągu sekundy!). Wyglądało to jakby, gdzieś na środku Dingle Bay ktoś robił setki zdjęć przy użyciu olbrzymiej lampy błyskowej albo po prostu spawał. Trwało to wszystko dobrych 15-20 sekund. Rozbłyski rozświetlały na biało całą południową część nieba. W końcu zjawisko nagle ustało. Podszedłem do znajomego i zapytałem, czy to widział. On jednak zakapturzony (było tylko ok. 7 stopni i wiał zimny, północny wiatr) nic nie zauważył.
Sam wkrótce zacząłem odczuwać ból głowy i nudności, które minęły dopiero ok. 3 nad ranem. Jednak po obudzeniu kolejnego dnia wciąż nie czułem się zbyt dobrze.

Może zaobserwowane przeze mnie zjawisko miało coś wspólnego z przejściem nad Irlandią dzień wcześniej potężnego huraganu Ofelia?

Pozdrawiam
Tomasz [dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Nie martw się już, kochanie. Tu jest dobrze, jestem szczęśliwa...
Wt, 17 paź 2017 08:23 komentarze: brak czytany: 1997x

Witam szanowną Fundację. Postanowiłam napisać tą wiadomość po przeczytaniu artykułu "Leczenie duszy". Moja relacja ma z nim niewiele wspólnego, ale to natchnęło mnie i kazało opisać swoje przeżycia sprzed ośmiu lat.Kiedyś często odwiedzała nasze mieszkanie ciocia mojej matki. Z moim bratem również pieszczotliwie nazywaliśmy ją "ciocią" i w sumie nią właśnie była - kimś ukochanym, wyczekiwanym bardziej.......

czytaj dalej

Witam szanowną Fundację. Postanowiłam napisać tą wiadomość po przeczytaniu artykułu "Leczenie duszy". Moja relacja ma z nim niewiele wspólnego, ale to natchnęło mnie i kazało opisać swoje przeżycia sprzed ośmiu lat.

Kiedyś często odwiedzała nasze mieszkanie ciocia mojej matki. Z moim bratem również pieszczotliwie nazywaliśmy ją "ciocią" i w sumie nią właśnie była - kimś ukochanym, wyczekiwanym bardziej niż ktokolwiek inny. Byłam dzieckiem i kochałam ją nad własne życie. Ja również byłam dla niej wyjątkowa, "kochana Aneczka".
To wszystko się jednak zmieniło. Nadszedł czas, gdy przystępowałam do Komunii św. Cioci nie było, nie mogła przyjść. W niespełna miesiąc później trafiła do szpitala dostając udaru mózgu. Pamiętam, jak wróciłam wtedy z Kalwarii; dowiedziałam się od mamy i od razu pobiegłam do Kościoła pomodlić się z nabytym obrazkiem Matki Bożej. Modliłam się: "Boże, Boże, uchroń ciocię... Ona nie może odejść". Niestety - w kilka dni później, dokładnie miesiąc po mojej komunii - umarła. Moja rozpacz nie znała granic. Miałam osiem lat, pierwszy raz stykałam się ze śmiercią, rozumiejąc, że to już koniec ziemskiego życia. Ale nie mogłam się z tym pogodzić. Płakałam, rozpaczałam, a słońce jak na złość lśniło i przygrzewało, ja stałam nad trumną ukochanej osoby i zastanawiałam się: dlaczego? Dlaczego właśnie teraz?

Bardzo długo wracałam do psychicznej formy. W lipcu wyjechałam na dwa tygodnie do siostry mojej mamy, do tej samej miejscowości, w której mieszkała ciocia. Starałam się jakoś żyć, kuzynka bezskutecznie mnie pocieszała. Z dnia na dzień było lepiej, ale niewystarczająco.

Jak na ironię - w miesiąc po śmierci cioci, a w dwa po komunii - miałam swój pierwszy sen. Najprawdziwszy sen, których nigdy wcześniej nie miałam. Ale przechodząc do wizji.
Widziałam tunel, rozświetlony jasnym, błękitnym światłem. U jego wylotu stała zaczerniona postać - nie widziałam jej, ale wiedziałam, że to ciocia. Miała na sobie pamiętną czarną sukienkę trumienną. Czułam jej spokój i szczęście; powiedziała mi: "Nie martw się już, kochanie. Tu jest dobrze, jestem szczęśliwa". Sen się zakończył, a ja obudziłam się z wolnym od trosk sercem oraz umysłem.

Przez tych kilka ostatnich lat przyśniła mi się jeszcze dwa razy. Pierwszy sen jest mniej ważny od tego następnego. Drugi bowiem przyśnił mi się kilka dni przed uroczystością Wszystkich Świętych w tamtym roku. Była to bardzo niespokojna wizja, wręcz upiorna. Ciocia polowała w nim na moją energię, a ja ukrywałam się u rodziców, przestraszona... I choć teraz już nie jestem tak religijna jak kiedyś, specjalnie poszłam do Kościoła, odmówiłam dziesiątkę różańca. To zaleciła mi mama, która zresztą w kilka dni po uroczystości miała sen z ciocią. Usłyszała w nim: "Podziękuj jej".
Taka to już specyfika snów.

Kilka dni temu miałam również przedziwny sen. Byłam w nim ścigana przez jakiegoś mężczyznę, którego rozstrzelała grupa żołnierzy. Ale to mnie ważne; ważna jest dalsza część. A mianowicie: dowódca podszedł do mężczyzny, który nie był już człowiekiem, a zwykła duszą. Żołnierz zapytał się go jak się czuje, a ten odparł mu na to: "Skoro tu stoję, oznacza to, że nic po tamtej stronie nie jest takie, jak to opisano w Biblii".

Tyle z mojej strony.
Pozdrawiam, Anna




zwiń tekst



Fenomen 'spadających ptaków' z Radziejowa
Pon, 9 paź 2017 09:27 komentarze: brak czytany: 1407x

Witam całą załogę! Pisałem kiedyś w sprawie ptaków,które spadły w miejscowości Opatów koło Radziejowa. Odwiedziłem rodzime strony no i jak obiecałem dopytałem ciocie ,aby co nie co powiedziała. Mam nagraną tę rozmowę, jeżeli sobie życzycie mogę ją przesłać, ale z góry uprzedzam ze jakość nie jest dobra,ponieważ nagrywałem dyktafonem zamontowanym w telefonie komórkowym.Jeżeli chodzi o same ptaki to.......

czytaj dalej

Witam całą załogę! Pisałem kiedyś w sprawie ptaków,które spadły w
miejscowości Opatów koło Radziejowa. Odwiedziłem rodzime strony no i jak
obiecałem dopytałem ciocie ,aby co nie co powiedziała. Mam nagraną tę
rozmowę, jeżeli sobie życzycie mogę ją przesłać, ale z góry uprzedzam ze
jakość nie jest dobra,ponieważ nagrywałem dyktafonem zamontowanym w
telefonie komórkowym.
Jeżeli chodzi o same ptaki to Ciocia powiedziała że spadło to na polu a
tych ludzi zna. Opowiadała że później sami mówili jej ze widzieli jakiś
świetlisty okrągły krąg nad stodołą-nad miejscem spadu tych ptaków.

A jeżeli chodzi o cud ,który zdarzył się w Piotrkowie Kujawskim to może
potwierdzić to bardzo wiele osób że takie coś miało miejsce.Kilka
miesięcy temu wspominali o tym w Radiu Włocławek,opowiadali ze nie
wspominali o tym nikomu wcześniej aby nie robić rozgłosu dlatego że
Piotrków to mała miejscowość i mogłaby być całkowicie zdominowana przez
wiernych,chociaż ciocia i tak mówiła że ludzie się dosłownie deptali i
gubili buty. Na kościele w którym to miało miejsce jak to ludzie
opisywali było światło w kształcie Matki Boskiej, później studenci
próbowali odtworzyć sytuacje jakimiś światłami no ale nie udało im
się. Dużo by tu pisać.
 :) Pozdrawiam z
Szacunkiem Wojtek Toruń




zwiń tekst



Cmentarna piosenka – dziwny przypadek
Sob, 7 paź 2017 09:05 komentarze: brak czytany: 1992x

[...] Zwracam się z prośbą o zamieszczenie tego listu, lub zachowanie go w archiwum, gdyż jak uważam opisana w nim sytuacja jest co najmniej dziwna.Dotyczy ona piosenki zespołu Slade - Far Far Away, sam skąd inąd rewelacyjny kawałek jest już mocno wiekowy i raczej bardzo rzadko puszczany w stacjach radiowych.  Moja związana z tą piosenką przygoda miała miejsce dwukrotnie podczas pogrzebów moich.......

czytaj dalej

[...] Zwracam się z prośbą o zamieszczenie tego listu, lub zachowanie go w archiwum, gdyż jak uważam opisana w nim sytuacja jest co najmniej dziwna.

Dotyczy ona piosenki zespołu Slade - Far Far Away, sam skąd inąd rewelacyjny kawałek jest już mocno wiekowy i raczej bardzo rzadko puszczany w stacjach radiowych.  Moja związana z tą piosenką przygoda miała miejsce dwukrotnie podczas pogrzebów moich wujków. Pierwszy raz w 2012, gdy jadąc z rodziną na pogrzeb (radio było chyba odruchowo włączone, bo nikt nie myślał o muzyce), mój Tato zwrócił uwagę, że leci akurat ten kawałek i odniósł go, że „grają dla J. „ ten tekst jest w sam raz jak dla niego teraz”. Chodził o refren

I jestem daleko, daleko stąd
z głową w chmurach,
daleko, daleko stąd,
stąpając pomiędzy tłumem ludzi

Co faktycznie można zinterpretować, jak głos zmarłego, który śpiewa z nieba.

Od pogrzebu nie słyszałem chyba ani razu tej piosenki w radio, choć często puszczałem ją sobie sam, bo kojarzył mi się z zmarłym Wujkiem, którego bardzo lubiłem.

W 2015 roku zdarzył się kolejny pogrzeb. Też mojego wujka. Obie śmierci łączy to, że były nagłe i niespodziewane. Nie były to wypadki, w obu przypadkach był to zawał.

Gdy wracaliśmy z pogrzebu, znów raczej odruchowo zostało włączone radio i znów leciał w nim kawałek Slade Far Far Away!!!

Można to oczywiście uznać za zwykły zbieg okoliczności, choć ja odbieram to raczej jako sygnał od zmarłych, że jest im w niebie dobrze. Zwłaszcza po tym jak za pierwszym razem zrobiliśmy dedykacją dla zmarłego.

Ciekaw jestem czy podczas kolejnego pogrzebu w rodzinie, znów usłyszę ten kawałek w radio.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



"Stwór" o dziwacznym kształcie
Czw, 5 paź 2017 09:32 komentarze: brak czytany: 1672x

[...] Droga Redakcjo Nautilusa!Chciałabym opowiedzieć Wam o tym, co przydarzyło mi się ostatnio.Otóż: 27 Kwietnia b.r., przed godziną ósmą rano, szłam do pracy, jakzwykle słuchając muzyki przez słuchawki. W pewnym momencie doznałamdziwnego uczucia, jakby ktoś znajdował się za moimi plecami.Odwróciłam się i zobaczyłam zanikający kształt, którego szkicprzesyłam Państwu. "Stwór" wydawał się podążać.......

czytaj dalej

[...] Droga Redakcjo Nautilusa!

Chciałabym opowiedzieć Wam o tym, co przydarzyło mi się ostatnio.

Otóż: 27 Kwietnia b.r., przed godziną ósmą rano, szłam do pracy, jak
zwykle słuchając muzyki przez słuchawki. W pewnym momencie doznałam
dziwnego uczucia, jakby ktoś znajdował się za moimi plecami.
Odwróciłam się i zobaczyłam zanikający kształt, którego szkic
przesyłam Państwu.

 

"Stwór" wydawał się podążać za mną, ale gdy
spojrzałam na niego, zamarł w bezruchu i rozpłynął się w powietrzu.
Przez ułamek sekundy miał lekko-szarawy odcień. Cała obserwacja trwała
zaledwie parę sekund.

Kilka dni później miało miejsce kolejne dziwne zdarzenie. Mój chłopak
opowiadał mi o programie iDoser, generującym dźwięki o częstotliwości
podobnej do częstotliwości fal mózgowych. Wysłuchując tych opowieści,
sama zapragnęłam tych dźwięków posłuchać. iDoser niestety miał ich
ograniczoną bazę, więc znaleźliśmy w sieci podobny program - Brain
Wave Generator. 1 Maja b.r., we wczesnych godzinach wieczornych,
rozpoczęłam mój "seans". Zainteresował mnie utwór pt. "Awakened mind"
- jego opis mówił, że efekty będą widoczne po ok. 30 minutach.

Zdziwiłam się bardzo, gdyż u mnie nastąpiły już po 2-3. Pod moimi
powiekami zaczęły pojawiać się różne obrazy: czarna dziura wciągająca
wszystko dookoła, jakieś zbiorowiska galaktyk, wreszcie dziwne stwory
z długimi szyjami, podobne do dinozaurów. Po ostatnim obrazie, w
którym para całujących się ust zaczęła obgryzać sobie języki,
przerażona zerwałam słuchawki.

Ciekawość jednak we mnie zwyciężyła,
więc po kilka minutach spróbowałam powtórzyć eksperyment z innym
utworem - "Creativity increase". Tutaj efekty pojawiły się jeszcze
szybciej. Już po kilkunastu sekundach ujrzałam zarys wypełnionej
czernią twarzy, ogarnęło mnie również uczucie, jakby w moim umyśle
skoncentrowało się w jednej chwili mnóstwo strachu i bólu. Pierwszą
moją myślą było to, że zobaczyłam śmierć we własnej osobie. Po tych
eksperymentach przez jakiś czas byłam rozstrzęsiona i płaczliwa, nie
chciałam już nigdy więcej mieć kontaktu z tym programem.

Pomyślałam, że to, co mi się przytrafiło, może mięć związek z pewnym
innym faktem: od jakiegoś czasu, gdy słucham muzyki, przez dźwięk
piosenki docierają do mnie jakby szumy rozmów, czyjeś głosy, czasem
ktoś wymawia moje imię. Nie mam pojęcia, skąd biorą się te przeżycia i
jaka jest ich na natura, ale odczuwam przed nimi dość silny strach.

Jest jeszcze jedna rzecz, jaką chciałabym się z Państwem podzielić:
jakieś trzy, może dwa lata temu śniłam sen, który powtarzał się kilka
lub kilkanaście razy. We śnie widoczne było pewne miejsce, które nie
istnieje w realnym świecie, lecz nakłada się na inne miejsce w mojej
okolicy za każdym razem, gdy koło niego przechodzę.

 Z góry dziękuję i
serdecznie pozdrawiam

W. [dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Nie boję się cmentarzy!!! Nie boję się tamtejszych Istot!!!
Śr, 4 paź 2017 07:58 komentarze: brak czytany: 1906x

[list otrzymaliśmy po naszej publikacji, aby 'raczej unikać cmentarzy - przyp. FN] Witajcie!  Nie boję się cmentarzy!!! Nie boję się tamtejszych Istot!!! Im starszy cmentarz, im bardziej tajemniczy - tym bardziej mnie przyciąga...  Rozmawiam w myślach ze zmarłymi... Witam Ich i nie zapominam pożegnać - bo to bardzo ważne!...Polecam wszystkim spacer i zadumę, na Starym Cmentarzu Żydowskim.......

czytaj dalej

[list otrzymaliśmy po naszej publikacji, aby 'raczej unikać cmentarzy - przyp. FN] Witajcie!  Nie boję się cmentarzy!!! Nie boję się tamtejszych Istot!!! Im starszy cmentarz, im bardziej tajemniczy - tym bardziej mnie przyciąga...  Rozmawiam w myślach ze zmarłymi... Witam Ich i nie zapominam pożegnać - bo to bardzo ważne!...

Polecam wszystkim spacer i zadumę, na Starym Cmentarzu Żydowskim, we Wrocławiu, przy ul. Ślężnej!...

Nie wiem czemu, najbardziej przyciąga moją uwagę grobowiec rodziny BUKI...  I ta płaskorzeźba, którą też Wam przesłałam na zdjęciu... (z tym, że ona jest na innym grobowcu)  Nie wiem czemu...  Czuję moc bijącą od tego grobowca, a także od tej płaskorzeźby!!...  A co do istot spotkanych na tym cmentarzu, to jest tam mnóstwo ptaszków!!! Kochane, pięknie śpiewające, bezbronne istotki! Czy to takie dusze zmarłych?... 

Pozdrawiam Was serdecznie, a jeśli byście chcieli opublikować to, co napisałam, to Wam pozwalam. Możecie opublikować zdjęcia i tekst, a podpisać to wszystko: Marta z Wrocławia.

/poniżej zdjęcia przysłane przez naszą czytelniczkę z Wrocławia/






Pięknie dziękujemy za e-mail i opinię, ale... zdania w temacie "cmentarze jako bezpieczne miejsca" nie zmienimy. Już wkrótce kolejna historia o kłopotach kilku młodych ludzi, którzy na starym cmentarzu bawili się w "wywoływaniem ducha z grobu". Polecamy śledzić nasz dział XXI PIĘTRO - twoja historia.



zwiń tekst



Historia z cmentarza 'sprzed lat' - zjawa kobiety wystraszyła funkcjonariuszy ZOMO
Pon, 2 paź 2017 06:41 komentarze: brak czytany: 1559x

[...] Słuchałem dziś wypowiedzi z Cmentarza Osobowickiego z Wrocławia z dnia 26 Czerwca , znam z tego miejsca starszą historie z lat 70.  ZOMO i milicja stali przy drodze koło tego cmentarza i zobaczyli jak ktoś chodzi po cmentarzu postanowili tą osobe wylegitymować. Kiedy podeszli ta postać zaczęła sunąć w ich kierunku podeszła a milicjanci zamarli ! Był to kontur kobiety przeźroczysta postać.......

czytaj dalej

[...] Słuchałem dziś wypowiedzi z Cmentarza Osobowickiego z Wrocławia z dnia 26 Czerwca , znam z tego miejsca starszą historie z lat 70.  ZOMO i milicja stali przy drodze koło tego cmentarza i zobaczyli jak ktoś chodzi po cmentarzu postanowili tą osobe wylegitymować. Kiedy podeszli ta postać zaczęła sunąć w ich kierunku podeszła a milicjanci zamarli !

Był to kontur kobiety przeźroczysta postać stała chwile przed nimi następnie ruszył z powrotem i zniknęła między grobami a ich zamurowało ze strachu nie mogli słowa z siebie wydobyć wycofali sie i w nogi. Opowiadał mi to syn tego milicjanta , a ja przesyłam wam drogi Nautilusie swoje nagranie z przed tygodnia , potem monitorowałem teren do wczoraj i nic ale wczoraj tam się pojawił bardzo dziwny dźwięk, a 26 Czerwca też coś dziwnego z tego miejsca na zdjęciu mi wyszło tu podaje link a w załącznikach wczorajszy wyłapany dziwny dźwięk i oryginalne zdjęcie z cmentarza z 27 czerwiec 2017 było zrobione na drugi dzień po pogrzebie noworodka prosze powiększyć je.

Pod drzewem po prawej stronie jakby postać aniołka, a to link do filmu:

i tu link do kolekcji zdjęć z tego miejsca za ostatnie 7 lat

... w następnym mailu wyśle plik z wczoraj wyłapanym dziwnym dźwiękiem Dolny Śląsk miejscowość Godzięcin Cmentarz Polski który graniczy ze starym Niemieckim cmentarzem.


Dostaliśmy kolejny e-mail.

From: Ghost Stacion [dane do wiad. FN]
Sent: Sunday, October 01, 2017 2:38 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Witam ponownie mail numer 2

Zasyłam plik z wczoraj wyłapanym dźwiękiem z tego cmentarza z części Niemieckiej gdzie w obraz kamery wpadła mi jakaś przeźroczysta postać tydzień temu , monitorowałem teren dziennie po dwie godziny prowokując i nic aż wczoraj wyłapałem ten dźwięk plik w załączniku , serdecznie pozdrawiam . Teren sprawdzam nadal jeśli mam czas , szkoda że więcej się nic nie udało złapać na kamere ale polujemy nadal to się liczy.



zwiń tekst



Mama przepraszała mnie we śnie
Czw, 28 wrz 2017 07:51 komentarze: brak czytany: 1291x

[...] witam. gdy miałam 18 lat, zmarła moja mama. niestety była alkoholiczką, ale my dzieci (trójka już dorosłych) bardzo to przeżyliśmy. płakaliśmy za mamą, mieliśmy wyrzuty sumienia, że nie zaradziliśmy tej chorobie. siostra przez moment była zła, że to tak się skończyło. ja płakałam, ale wiedziałam też,że teraz mama czuje się dobrze i nie zmaga się z problemami. próbowałam się z tym wszystkim pogodzić.......

czytaj dalej

[...] witam. gdy miałam 18 lat, zmarła moja mama. niestety była alkoholiczką, ale my dzieci (trójka już dorosłych) bardzo to przeżyliśmy. płakaliśmy za mamą, mieliśmy wyrzuty sumienia, że nie zaradziliśmy tej chorobie. siostra przez moment była zła, że to tak się skończyło. ja płakałam, ale wiedziałam też,że teraz mama czuje się dobrze i nie zmaga się z problemami. próbowałam się z tym wszystkim pogodzić.

Ppo pewnym czasie przyszła do mnie mama we śnie, przytuliła mnie i ze łzami w oczach nas przepraszała. Ten sen pamiętam bardzo dokładnie do dziś a minęły już prawie cztery lata. Teraz jestem spokojna, bo wiem, że mama patrzy na nas z góry i jest pod Bożą opieką.



zwiń tekst



Koszmarny sen
Pt, 15 wrz 2017 06:43 komentarze: brak czytany: 1857x

Jednej z ostatnich nocy, miałam koszmarny sen. Nie wiem jak, w burzowy wieczór, znalazłam się na środku akwenu wodnego. Kiedy zorientowałam się, że nie widzę brzegu, doświadczyłam gorzkiego uczucia, że się przeliczyłam. Zaczęło wciągać mnie pod powierzchnię wody. Doznałam jeszcze chwilowego przypływu sił i chaotycznie starałam się bronić przed utonięciem. Niestety im dramatyczniej walczyłam, tym siły.......

czytaj dalej

Jednej z ostatnich nocy, miałam koszmarny sen. Nie wiem jak, w burzowy wieczór, znalazłam się na środku akwenu wodnego. Kiedy zorientowałam się, że nie widzę brzegu, doświadczyłam gorzkiego uczucia, że się przeliczyłam. Zaczęło wciągać mnie pod powierzchnię wody. Doznałam jeszcze chwilowego przypływu sił i chaotycznie starałam się bronić przed utonięciem. Niestety im dramatyczniej walczyłam, tym siły przeciwne były mocniejsze, a ja coraz bardziej zmęczona i zrezygnowana. W końcu odpuściłam sobie opór i poddałam się.

Zrozumiałam że to już koniec i ogarnął mnie przeszywający spokój. Dziwne uczucie ulgi i radości, że ten etap mam za sobą. Przeszłam do innej rzeczywistości. Obudziłam się.

Wczoraj miałam podobny sen. Byłam sama na jachcie. Zbiornik wodny był dużo bardziej imponujący niż ostatnio. Nie przestraszył mnie też ogromny wir, który wytworzył się na wodzie i wciągnął mnie i łódkę wgłąb. Nie broniłam się. Doznałam tym razem jeszcze czegoś....

Po utonięciu ogromna siła wypchnęła mnie z dużą prędkością ku górze. Zatrzymałam się w miejscu gdzie nie obowiązywały prawa fizyki. Mogłam biegać po ścianach, suficie. Byłam trochę jak „ chomik w kołowrotku”. Bawiło mnie to, a jednocześnie czułam, że nie potrafię się tam odpowiednio zachować. Dostosowanie do tamtych realiów wymagałoby więcej treningu, a ta zabawa nie trwała długo.

Po chwili znalazłam się w miejscu docelowym. Był to korytarz wiodący do ogromnej sali. Drzwi do niej były zamykane. Pomieszczenie było szare, wysokie. Po przeciwległej stronie było duże okno, bez krat. W sali ustawionych było około osiem łóżek, na każdym leżał człowiek, tak poważnie chory, że nie miał siły się poruszyć, wydać z siebie dźwięku. Nie wiem czy był to szpital, a jeśli tak to jakiego rodzaju. Nie było tam żadnej specjalistycznej aparatury. Przy każdym chorym siedział natomiast „opiekun” czy „strażnik”. Wiedziałam, że przyszłam tutaj do jednego z nich.

On zrobił coś strasznego, jakoś krzywdził tych ludzi. Usiłowałam się domyślić jak, ale nie zostałam wtajemniczona.
Zobaczyłam go siedzącego przy kobiecie, która, jak mi się wydaje, miała bardzo zaawansowany nowotwór, przerzuty do skóry, sączące się rany. Wydawał się być zrelaksowanym, uśmiechniętym, może nawet bardziej zaangażowanym w to co robił niż inni. Zaczepiłam go. Powiedziałam mu że „My” wiemy co robi i żeby tego zaprzestał. Dodałam, że jestem z 2017 roku, że on już umarł, nie istnieje tam skąd przychodzę i że musi przestać!! Zrobiło to na nim piorunujące wrażenie. Jego twarz przybrała zupełnie inny wyraz. Przestraszył się. Pobiegł opowiedzieć córce co mu się przytrafiło. Mam przeczucie że zrozumiał. A może mam tylko taką nadzieję.

Pozdrawiam

/list do FN 15 września 2017/



zwiń tekst



Nawiedzone miejsca - zgłoszenia do FN
Czw, 14 wrz 2017 10:00 komentarze: brak czytany: 1297x

Bardzo często dostajemy zgłoszenia tzw. nawiedzonych miejsc. Chodzi o przypadki jednostkowego pojawienia się ducha lub zjawy, ale także czasami takie miejsce jest odwiedzane regularnie przez niewidoczne byty. Poniżej przykłady "pierwsze z brzegu" z naszej poczty właśnie takiej korespondencji.From: marek [dane do wiad. FNSent: To: nautilus@nautilus.org.plSubject: moze duchy??witam am pytanie i mam .......

czytaj dalej

Bardzo często dostajemy zgłoszenia tzw. nawiedzonych miejsc. Chodzi o przypadki jednostkowego pojawienia się ducha lub zjawy, ale także czasami takie miejsce jest odwiedzane regularnie przez niewidoczne byty. Poniżej przykłady "pierwsze z brzegu" z naszej poczty właśnie takiej korespondencji.

From: marek [dane do wiad. FN
Sent:
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: moze duchy??

witam am pytanie i mam nadzieje ze mi pomozecie. mianowicie mieszkam taeraz z zona i synem w starej kamienicy i tak po krotce za czasow gdy sie nie znalem z moja zona a gdy ona juz mieszkala na tym mieszkaniu co mieszkamy teraz wzyscy razem polawiala sie na podlodze mokra plama na dywanie i nie szlo jej wysuszyc ani nie bl to efekt zalania lub skraplania sie wody plama pojawiala sie regolarnie co jakis czas i dosc dlugo potem byl obchod ksiedza po koledzie i znienila dywan plama przestala sie pojawiac ksiadz tylko ze zdiwiwniem zapytal sie co sie stalo z osobami ktore mieszkaly tu przed nia bo slad po nich zaginal gdy ja wprowadzilem sie do mieszkania zrobilem remont i wstawilem  nowe meble w nocy czesto budzilem sie i slyszalem stukania za mebloscianka jakby ktos chodzil i czegos szukal potem byl spokoj na ok pol roku az do ostatnich 2 dni od kiedy w granicach godz 23 24 pojawia sie intensywny zapach siarkowodoru lub sierki i zimne przewiewy a mieszkanie jest szczelne i bez uszczerbkow kanalizacylnych czy nieszczelnych okien pcv mam pytanie czy to cos moze oznaczac i czy mieszkanie moze byc nawiedzone?? gdy zapalalismy swieczki to same gasly zdmuchiwane jakims wiatrem a wczesniej pojawialy sie nieprzyjemne zapachy ale tylko na moment i zaraz znikaly i nie byly tak intensywne jak ten i byly to zapachy ciezkie do opisania i nie spotykane rosze o odp na maila



From: [dane do wiad. FN]
Sent:
To: FN
Subject:

Cześć,
mam spory problem. Jak dotąd chyba nikt mi nie pomógł jakoś znacząco z nim.
Dopiero niedawno zaczęłam rozważać nad przyczyną tego, co mogło się stać.
Kiedyś gdy byłam mniejsza, zostałam skrzywdzona. Osoba, która mi to zrobiła,
umarła dwa lata temu. Po jakimś czasie od jej śmierci zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego, miewam
ataki paniki, najpierw jestem dziko wesoła, niemal wymuszam histeryczny śmiech po czym staję się ponura i warczę na wszystkich,
wszczynam awantury... Zauważyłam też, że... i to mnie przeraża... wykazuję skłonności takie, jak tamta osoba!
Czy to możliwe, że on we mnie zamieszkał? Czy stał się częścią mnie?
Faktem jest, że od jakiegoś czasu coś mnie blokuje, wszystko jest dziwne, idę i nie pamiętam gdzie byłam.
Słyszę czasem głosy, najpierw w mojej głowie, ale też w realu...
Boję się! Przepraszam, że tak chaotycznie... Ale ciężko mi zachować jakiekolwiek oznaki racjonalności bo to wszystko
samo w sobie brzmi surrealistycznie - a jednak się dzieje. I tego jest o wiele więcej, ale wolę na razie nakreślić ogólną sytuację, to co najważniejsze...

Bardzo proszę o PILNY kontakt! Czy znacie kogoś, kto mógłby mi pomóc? Kogokolwiek?

Czekam

Agnieszka.

From: [dane do wiad. FN]
Sent:
To: FN
Subject: Witam serdecznie.

Przepraszam za brak danych, ale to nie one są tu ważne. Od razu przejdę do rzeczy. Zainteresowała mnie sprawa z okolic mojego miasta.
Około 22 w strarym lesie na obrzeżach Żar w woj Lubuskim podczas kolarskiego treningu dwaj mężczyźni byli, cóż " gonieni " przez - no właśnie ? Słyszeli odgłosy kroków ale oświetlając to miejsce wiedzieli jedynie uginająca się trawę jakby ktoś lub coś biegł za nimi, jednak nikogo nie widzieli.
Rok później inny kolarz podczas treningu ok. 18 dostrzegł mężczyznę ubranego w czarne dżinsy, czarną kurtkę i czarną czapkę z daszkiem. Jak mi widomo był wysoki i chudy ok 28-31 lat i po prostu stał i parzył. Rowerzysta odruchowo spojrzał na licznik w rowerze a kiedy podniosł wzrok 2-3 sek. później mężczyzny już nie było.
Warto dodac, że oba zdarzenia miały miejsce w nazwanej tak przez trenójących " dolinie śmierci " ( z powodu niebezpieczynych zjazdów ) w Zielonym Lesie w okolicach Żar. Doszło tak do 2 wypadków śmiertelnych. W jednym zginął trenujący kolarz, a drugi miał miejsce na szosie kawałek dalej. Ale oba były w znacznej odległości od tego miejsca.
Na prawdę, bardzo mi zależy. Moje pytanie brzmi : Czy wiecie coś na temat tragicznych wypadów, zabójstw lub samobójst w tym miejscu ? I jak wytłumaczyć takie zachowanie " istoty " ?
Z poważaniem A.




zwiń tekst



Przed śmiercią zaczął mówić... w innym języku!
Nie, 3 wrz 2017 09:09 komentarze: brak czytany: 3664x

[...] przypomniała mi się historia sprzed jakiegoś roku lub dwóch lat. Od razu uprzedzam, że historię znam z drugiej ręki, ale żródło to osoba/y wiarygodna/e i choć samemu po takim czasie mogę coś lekko przekręcić, to sens na pewno zachowam, więc: Mój brat miał starszego kolegę, który prowadził w Gdańsku nieźle prosperujący interes. Notabene znałem go, bo chodził ze mną (ten jego kolega) do podstawówki.......

czytaj dalej

[...] przypomniała mi się historia sprzed jakiegoś roku lub dwóch lat. Od razu uprzedzam, że historię znam z drugiej ręki, ale żródło to osoba/y wiarygodna/e i choć samemu po takim czasie mogę coś lekko przekręcić, to sens na pewno zachowam, więc:
 
Mój brat miał starszego kolegę, który prowadził w Gdańsku nieźle prosperujący interes. Notabene znałem go, bo chodził ze mną (ten jego kolega) do podstawówki, choć był o parę lat starszy. Parę lat temu, ów kolega miał poważne kłopoty ze zdrowiem, bodajże białaczka, ale wyszedł z tego po jakimś czasie obronną ręką. Natomiast któregoś dnia poszedł (chyba) wieczorem do sklepu nocnego po jakieś zakupy. Mieszkał niestety w dzielnicy Gdańska cieszącej się złą sławą.

Wrócił do domu po jakimś czasie z tego sklepu, ale... półprzytomny i zakrwawiony z ranami ciętymi na korpusie :(
Został najprawdopodobniej napadnięty może w okolicach sklepu/ może po drodze do domu. Żona obecna w domu od razu ułożyła go w mieszkaniu półprzytomnego/nieprzytomnego (bo tracił już świadomość na skutek odniesionych ran ciętych od noża).
Na samym początku jeszcze kiedy był w miarę przytomny, prosił żonę, aby nie wzywała nawet karetki pogotowia, bo... wszystko jest ok i nic właściwie się nie stało... Kiedy stracił przytomność żona niezwłocznie wezwała pogotowie.
Po przybyciu ekipy ratunkowej do zgłoszenia (i/lub jeszcze tuż wcześniej zanim przyjechali) ów półprzytomny kolega
zaczął prowadzić jakiś dialog- i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że był to jakiś obcy język, zupełnie nieznany (nawet ze słyszenia) i dla żony i dla ekipy ratunkowej...Trwało to jakiś czas...

Trzeba jeszcze dodać, że osoba ta, nigdy nie uczyła się specjalnie jakichś języków obcych (tym bardziej jakichś egzotycznych- tzn. poza angielskim, francuskim, niemieckim, hiszpańskim itp.). Stan ofiary napadu się pogarszał. Niestety interwencja, i próba reanimacji (nie wiem już czy na miejscu czy po przewiezieniu na OIOM) nie powiodła się i kolega umarł :(((
Poza motywami napadu (przyznam się szczerze, że nie śledziłem toku śledztwa), pozostała niewyjaśniona sprawa:
skąd przed śmiercią osoby wzięła się zdolność mówienia (a nie tylko niezrozumiałego jakiegoś bełkotu) w języku- nawet
nie wiadomo jakim. Żart takiej osoby w takiej sytuacji wydaje się być wykluczony. Być może tuż przed śmiercią, jego umysł potrafił się połączyć z jakąś cząstką jego umysłu np. z poprzednich wcieleń, gdzie posługiwał się codziennie.
Lub może tuż przed śmiercią, jak dusza szykuje się do opuszczenia ciała uaktywnia się część podświadomości, w której wedle niektórych to teorii jest wszystko zapisane (tzn. ze wszystkich poprzednich wcieleń np. zdolności nabyte podczas inkarnacji- w tym znajomość języków, których to się wcześniej używało).
Wariant jakiegoś opętania tuż przed śmiercią, gdzie to opętujący byt astralny przemawia przez daną osobę, wydaje się chyba najmniej prawdopodobny...
 
Pozdrawiam serdecznie,
całą załogę Nautilusa, w tym wszystkich oficerów i kapitana okrętu :))
Wasz wierny czytelnik
 
[dane do wiad. FN]  z Gdańska.
(nazwisko i mail do wiad. redakcji)
 
PS
Jesteście moją ulubioną stroną www., robicie dobrą robotę pomimo czasem głupich komentarzy czytelników -
 tak trzymajcie ;)


OD FN

Dziękujmy, polecamy odwiedzać pokład okrętu Nautilus - podniesiemy znacznie wyżej poprzeczkę niż jest do tej pory! ;)



zwiń tekst



Śmierć Grzegorza Miecugowa i niezwykły sen
Sob, 2 wrz 2017 01:40 komentarze: brak czytany: 2511x

Dziennikarz Grzegorz Miecugow zmarł w ubiegłą sobotę, 26 sierpnia, w wieku 61 lat. Od 2011 r. walczył z rakiem płuc. Miecugow przez lata pracował jako dziennikarz radiowy i telewizyjny w różnych stacjach. Zaczynał w małej stacji radiowej, a w 1987 roku dołączył do zespołu Trójki. Po kilku latach przejął kierownictwo zespołu programu "Zapraszamy do Trójki".Jego koleżanką w zespole „Zapraszamy do Trójki.......

czytaj dalej

Dziennikarz Grzegorz Miecugow zmarł w ubiegłą sobotę, 26 sierpnia, w wieku 61 lat. Od 2011 r. walczył z rakiem płuc. Miecugow przez lata pracował jako dziennikarz radiowy i telewizyjny w różnych stacjach. Zaczynał w małej stacji radiowej, a w 1987 roku dołączył do zespołu Trójki. Po kilku latach przejął kierownictwo zespołu programu "Zapraszamy do Trójki".

Jego koleżanką w zespole „Zapraszamy do Trójki” była nasza dobra znajoma, którą nazwijmy A (prosi o zachowanie anonimowości). Po informacji o jego śmierci była bardzo smutna. We wtorek 29 sierpnia 2017 wieczorem poprosiła Boga o to, żeby przyśnił jej się jej dawny kolega redakcyjny, bo ma do niego pytanie. I zasnęła.

Sen pojawił się prawie natychmiast. Zobaczyła w nim G. Miecugowa uśmiechniętego w kurtce dżinsowej, którą uwielbiał w czasach „Zapraszamy do Trójki”. Otaczała go promieniująca światłość.

- Grzesiek, jak tam jest? Jak jest po drugiej stronie? – zapytała nasza koleżanka.

- Jest cudownie, cudownie! Nie masz się czego bać, kiedyś się spotkamy i pośmiejemy się z tego wszystkiego. – odpowiedział we śnie dawny szef Trójki.

Obudziła się z absolutnym przekonaniem, że nie był to zwykły sen.




zwiń tekst



Wierzycie w cuda?
Wt, 29 sie 2017 08:28 komentarze: brak czytany: 2055x

Wierzycie w cuda ?  Szanowni Państwo wierzycie w cuda lub ochronę sił wyższych ? Moi znajomi wybrali się kamperem do Rytla na weekend gdy wydarzyła się tragiczna wichura . Jak opowiadają padał ulewny deszcz i mocno szarpało pojazdem co wydawało się im normalne i ich nie niepokoiło . Poszli spać .Rano gdy się obudzili oraz otworzyli drzwi ukazał im się widok jak po wojnie . Stali w środku powalonego.......

czytaj dalej

Wierzycie w cuda ?  Szanowni Państwo wierzycie w cuda lub ochronę sił wyższych ? Moi znajomi wybrali się kamperem do Rytla na weekend gdy wydarzyła się tragiczna wichura . Jak opowiadają padał ulewny deszcz i mocno szarpało pojazdem co wydawało się im normalne i ich nie niepokoiło . Poszli spać .

Rano gdy się obudzili oraz otworzyli drzwi ukazał im się widok jak po wojnie . Stali w środku powalonego lasu . Żaden konar ani drzewo nie upadło na ich auto . Kamper zaparkowany był na leśnym parkingu . Dla znajomych i ich auta nic się nie stało . Nawet zadrapań nie ma . Pozdrawiam

Jerzy



zwiń tekst



Śmierć w nawałnicach
Sob, 26 sie 2017 05:38 komentarze: brak czytany: 2238x

Witam FN, opisze historie, ktora wlasnie ma miejsce.  Bedac jeszcze w osmioletniej podstawowce dwa ostatnie lata czesto siedzialem w lawce z kolega Robertem. Pamietam jak sie smial ze mnie, gdyz mialem problemy z przegroda (czyli miejscem, ktore wyczuwamy kiedy poprowadzimy jezyk wzdoz jedynek ku gorze, po zewnetrznej stronie, w strone nosa). Cos mi sie tam papralo wiec czesto kierowalem tam .......

czytaj dalej

Witam FN, opisze historie, ktora wlasnie ma miejsce.  Bedac jeszcze w osmioletniej podstawowce dwa ostatnie lata czesto siedzialem w lawce z kolega Robertem. Pamietam jak sie smial ze mnie, gdyz mialem problemy z przegroda (czyli miejscem, ktore wyczuwamy kiedy poprowadzimy jezyk wzdoz jedynek ku gorze, po zewnetrznej stronie, w strone nosa). Cos mi sie tam papralo wiec czesto kierowalem tam jezyk i musialo to smiesznie wygladac.

Tak na marginesie: na przestrzeni lat kilku dentystow proponowalo mi zabieg wyciecia tego kawalka skory kiedy odkryli, ze ja go mam (a ponoc inni go nie maja). Zawsze odmawialem.

Kilka dni temu znow mnie to miejsce rozbolalo (naprawde nie wiem dlaczego, moze sobie zawadzilem szczoteczka do zebow?). Wiec siedze godzinami przed laptopem z jezykiem wetkanym 'pod nos' i pomyslalem sobie, ze to smieszne, bo mam 36lat, a ostatni raz tak siedzialem w podstawowce. I wtedy smial sie ze mnie Robert.

Nie minela doba kiedy poprzez FB odezwal sie do mnie ktos i napislal, ze Robert zginal w nawalnicach. Byl z dziewczyna pod namiotem, nic wiecej nie wiem. Za chwile jade na jego pogrzeb.

Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 20
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 20

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

Witamy wszystkich na pokładzie okrętu Nautilus - z każdym dniem serwis będzie trochę ulepszany... prosimy o cierpliwość! FN

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 3 luty 2024 14:19 | Z POCZTY DO FN: [...] Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiujednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizora matka miała wykształcenie podstawowe ojczym tez pewnego dnia jesienią ojczym zobaczył swiatlo za oknem dysk poruszający sie powoli...

Dziennik Pokładowy

Sobota, 27 stycznia 2024 | Piszę datę w tytule tego wpisu w Dzienniku Pokładowym i zamiast rok 2024 napisałem 2023. Oczywiście po chwili się poprawiłem, ale ta moja pomyłka pokazała, że czas biegnie błyskawicznie. Ostatnie 4 miesiące od mojego odejścia z pracy minęły jak dosłownie 4 dni. Nie mogę w to uwierzyć, że ostatnią audycję miałem dwa miesiące temu, a ostatni wpis w Dzienniku Pokładowym zrobiłem… rok temu...

czytaj dalej

FILM FN

SAI BABA, OSA I NIEWIDOMY SŁUCHACZ

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.