Dziś jest:
Sobota, 23 czerwca 2018

"Myślę, więc jestem" Kartezjusz

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Nocne zmory - kilka historii
Wt, 31 paź 2017 09:39 komentarze: 13 czytany: 1507x

[...] Szanowna Redakcjo. Na poczatku mego maila chcialabym pozdrowic wszystkich czytelnikow Nautilusa. Postanowilam do Panstwa napisac,gdyz od lat mecza mnie "nocne zmory". Nie sa to zdarzenia pojawiajace sie kazdej nocy,niewatpliwie jednak sa dosc przerazajace. Ostatnie taka sytuacja wydarzyla sie okolo tygodnia temu. Przebudzilam sie w nocy, bylam w pelni swiadoma tego,co dzieje sie wokol mnie. .......

czytaj dalej

[...] Szanowna Redakcjo. Na poczatku mego maila chcialabym pozdrowic wszystkich czytelnikow Nautilusa. Postanowilam do Panstwa napisac,gdyz od lat mecza mnie "nocne zmory". Nie sa to zdarzenia pojawiajace sie kazdej nocy,niewatpliwie jednak sa dosc przerazajace. Ostatnie taka sytuacja wydarzyla sie okolo tygodnia temu. Przebudzilam sie w nocy, bylam w pelni swiadoma tego,co dzieje sie wokol mnie. Cos siedzialo mi na klatce piersiowej.Nie potrafie tego wyjasnic,wiem jednak,ze nie spalam.

Slyszalam przejezdzajace samochody za oknem mieszkania. Najgorsze bylo to,ze nie moglam otworzyc oczu. Probowalam jakby to powiedziec"odkleic" powieki dlonmi, ale nie moglam. Sytuacja taka powtarzala sie wielokrotnie w moim zyciu i za kazdym razem,gdy probuje sie z tego wyzwolic, slysze szyderczy smiech i czuje "zlo". Nie wiem jak to wyjasnic.
Wiem,ze jest to "zlo" i strasznie sie boje.

Trwa to jakas chwile,po jakims czasie udaje mi sie "wyzwolic" i otworzyc oczy. Jestem przebudzona kompletnie i wiem,ze nie byl to sen. Czasami jestem kompletnie sparalizowana ,nie moge wydobyc z siebie glosu i sie poruszyc. Wycwiczylam sobie ruszanie jednym palcem i gdy to cos mnie obezwladnia ,probuje stukac palcem w partnera,by mi pomogl. Wtedy probuje mnie z tego czegos wyrwac. Nie moge z nikim o tym rozmawiac,bo bylam wysmiewana,tlumaczono mi ,ze to byl sen,
jednak wiem,ze to mi sie nie snilo. Czy moglibyscie Panstwo poruszyc ten temat na swojej stronie raz jeszcze?
Co to jest?Czemu tak sie dzieje? Przeraza mnie swiadomosc,ze znowu mnie to spotkalo.
Z wyrazami szacunku
(dane do wiad. FN)
ps. Prosze o niepublikowanie mojego imienia.


**********************





witam :)
Szukalam informacji w internecie na temat zmory nocnej. Mam dopiero 20 lat a gdy bylam w gimnazjum przyszla do mnie poraz pierwszy. Nie pamietam tego dokladnie bo przyzwyczailam sie juz. Pojawia sie u mnie przez jakis okres i pozniej znika np na miesiac i tak jest w kolko. Jednak gdy ostatnio u mnie byla to utkwilo w mojej pamieci. Spalam wtedy u chlopaka. Bylo to juz nad ranem. Jak zwykle nie moglam sie ruszyc i nic powiedziec. Do tego nie moglam zlapac oddechu. Jednak widzialam wszystko co sie w okol mnie dzieje np. widzialam jak moj chlopak sie budzi i sie mi przyglada, odwraca sie i idzie spac myslac ze cos mi sie sni. Czulam jak powoli odplywam. Blagalam w myslach zeby mnie obudzil... I wtedy uratowal mnie telefon. Zwykla melodia i wszystko powrocilo do normy. Rozmawialam na ten temat z mama i okazalo sie ze ona jak i moja siostra rowniez byly "nawiedzane przez zmore". Wiem, ze da sie to wytlumaczyc medycznie ale rozne rzyczy ludzie mowia...

**********************


Pierwszy raz cos dziwnego w trakcie snu spotkalo mnie gdy mialam 17 lat. Pewnej nocy poszlam spac tak jak zwykle wieczorem. Obudzilam sie, lecz nie moglam nic powiedziec ani sie ruszyc. Jednak wiedzialam ze nie spie. Widzialam wszysko co jest w pokoju. Bylam swiadoma co sie dzieje. Rano wszystko pamietalam. Bylam przerazona. W internecie szukalam informacji na ten temat i doszukalam sie czegos co nazywaja naukowo paralizem sennym. To mnie uspokoilo. Szybko przestalam o tym myslec. Jednak po jakims czasie znowu mialam to samo. Tlumaczylam sobie to tym paralizem sennym to mnie jakos uspokajalo. Gdy zamieszkalam z moim chlopakiem tez sie czasem to powtarzalo. Lecz bylam jeszcze bardziej przerazona. Prubowalam z calych sil krzyczec a on mnie nie slyszal. Mimo ze widzialam ze lezy obok. Patrzylam na niego. Nie bylam w stanie sie poruszyc zeby go obudzic. Te "sny" pojawialy sie co kilka miesiecy. Jednak ciagle tlumaczylam to sobie paralizem sennym.

Po kilku latach urodzilam synka. Gdy mial jakies 2-3 miesiace mialam najgorszy sen. Obudzilam sie w srodku nocy. Slyszalam placz mojego dziecka. Nie moglam sie ruszyc. "cos" mnie przygniatalo do lozka. Krzyczalam do tego czegos aby mnie zostawilo. Krzyczalam ze musze wstac do mojego dziecka. Zeby mi dalo spokoj. Wyzywalam " to cos" od najgorszych. Pamietam ze strasznie przeklinalam. Po chwili sie obudzilam. Moje dziecko faktycznie plakalo. Nie wiem czy to byl sen. Ale to co bylo przed momentem, bylo tak realne. Pamietalam wszystko dokladnie. Bylam tak przerazona ze poswiecilam swiatla w calym domu. Ciezko mi bylo pozniej zasnac.

Ciagle o tym myslalam. Minelo kilka miesiecy. Juz prawie o tym zapomnialam.. I znowu sie pojawilo. Tym razem w ciagu dnia zasnelam na kanapie w pozycji na brzuchu. Moj synek lezal obok mnie. Uslyszalam jego placz i sie obudzilam. Jednak znowu nie moglam sie ruszyc. Cos ttrzymalo mnie za nogi. Nie pozwalalo mi wstac. Tym razem juz nie krzyczalam. Nie bylam w stanie. Mino ze czulam ze cos mnie trzyma mocno za kostki u nog. I znowu sie obudzilam. Wszystko pamietalam... Nie wiem czy to sa sny. Ale po czym takim normalnie sie budze po chwili lecz pamietam wszystko i dziwniesie czuhe. Przez chwile nie wiem co nam ze soba zrobic. Dalej tlumacze sobie to paralizem sennym.. Lecz to jest tak realne.. Nie wiem co o tym mam myslec. Szczerze to boje sie o tym myslec...

**********************


Droga redakcjo

Czytam Nautiliusa juz rok.Postanowiłam do was napisac w zwiazku z wydarzeniami poprzeniej nocy.Niedziela 2 marca niby wszystko w porzadku ale nie do konca.Obudziłam sie w srodku nocy i poczułam straszny ucisk w klatce piersiowej.Otworzyłam oczy gdyż brakowało mi tchu i zobaczyłam jakas mglista mase osiadajaca mi na piersi.Nie mogłam sie ruszyc byłam sparaliżowana.Chciałam obudzic męża żeby zaswiecił swiatło ale moje ciało było sparaliżowane przez te mase.Tak moge okreslic ten kształt.Nigdy czegos takiego nie doświadczyłami byłam przerażona poprzednia noca.Męza zbudziły moje jeki jak to okreslił.Zaswiecił swiatło a ja poczułam jak wszystko powoli znika.Co to mogło byc.Moge podac swoje dane do publikacji

IZABELA


**********************

Witam od jakiegoś czasu ciągnie się za mną temat zmory. Mam na imię Robert, mam 29 lat, dzisiaj doświadczyłem prawdopodobnie ataku zmory w czasie snu. Sam sen był bardzo dziwny, na początku śniło mi się już znane mi miejsce w którym już kiedyś byłem we śnie, bardzo duże pomieszczenie gdzie nie było widać końca jakby magazyny w zamkniętych klatkach z drzwiami ludzie siedzieli i sprzedawali różne towary. W pewnym momencie znalazłem się w innym miejscu wyglądało to jak wielopoziomowa budowla, którą podtrzymywały filary na tym samym poziomie na, którym się znajdowałem odbywał się coś w rodzaju demonicznego rytuał, miejsce było bardzo mroczne i minimalnie oświetlone dziwnym kolorem. Dodam tylko, że wyżej wymieniony sen nie miał nic wspólnego z sytuacjami z życia czy jakiegokolwiek filmu/książki. Po tym dziwnym pokazie znalazłem się w moim pokoju na moim łóżku leżałem na plecach w pewnym momencie zaczęła się zbliżać do mnie jakby zjawa, twarz miała trupią była ubrana w błękitną suknię lekko prześwitującą, poruszała się lekko uniesiona nad ziemią.

Gdy już się do mnie zbliżyła swoją szponiastą dłonią zaczęła przystawiać mi ją do twarzy, nagle znalazłem się na łóżku mojej mamy siedziałem ale zjawa znowu zbliżała się w moim kierunku i znowu leżałem w swoim łóżku i zjawa coraz bardziej mnie dusiła przez cały ten czas nie mogłem się ruszyć ani wydusić z siebie choćby jęku. W końcu resztkami sił takim przyduszonym głosem wypowiedziałem: "Odejdź" i w tym samym momencie obudziłem się cały zlany potem. Obudziłem się mniej więcej około 4.30 a na 5 rano miałem wstawać do pracy. Czasami wydawało mi się, że mogę obserwować siebie w czasie snu jakbym mógł zmieniać widok kamer a uczucie samego snu nigdy nie wydawało mi się tak realistyczne jakbym gdzieś w "podświadomości" wiedział, że zaraz "zejdę z tego świata" dosłownie. Wiem, że ludzie doświadczają podczas snu bezdechu ale moim zdaniem jest to całkiem inne zjawisko.

Sam jakbym pamiętał, że doświadczyłem czegoś co jest zwane bezdechem połączone z bezruchem w trakcie snu ale to co mi się przyśniło było całkiem czymś innym czymś bardzo realistycznym jakbym w tym śnie nie spał. Druga historia jaka mi się przydarzyła: Moja mama i moja siostra jeżdżą do znajomych na konie i któregoś dnia moja mama przynosi od znajomej lustro, ja zapytałem na co to lustro a mama odpowiedziała, że dla konia bo od jakiegoś czasu jest z nim problem. Koń po nocy jest cały spocony jakby pędził w galopie i do tego ma poskręcaną grzywę. Znajoma mojej mamy od której dostała lustro powiedziała, że u niej jeszcze kiedyś jak mieszkała na wsi doświadczyła czegoś podobnego z koniem i że ludzie na wsi bardzo wierzyli w takie zabobony i że to prawdopodobnie jest zjawa/zmora która męczy konia i że sprawdzonym sposobem na pozbycie się jej jest zawieszenie lustra tam gdzie stoi koń, kiedy zmora przejrzy się w lustrze przestraszy się własnego odbicia i zniknie na zawsze.

Pomyślałem sobie najpierw niezła bajka, stara babka opowiada jakieś zabobony, ale myślę sobie tak: grałem w Wiedźmina (polska gra) a tam było kilka motywów ze starodawnych wierzeń ludowych. Zacząłem szukać w internecie na ten temat i faktycznie są różne informacje na ten temat wraz ze zdjęciami. Wiem tylko tyle, że gdy właściciel koni zawiesił lustro przy tym koniu problem się rozwiązał. Morał z tego taki, że legendy nie są tak do końca tylko legendami i że jest w nich choć trochę wydarzeń prawdziwych i że świat nas otaczający jest nie tylko piękny (przyroda) ale bardzo dziwny i niewyjaśniony ( różne zjawiska nadprzyrodzone).


Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]


********************

Opowiem wam coś : Miałem dziewczynę. Po 8 latach związku rozstaliśmy się bo się wypaliło. Potem ona chorowała i niestety zmarła. Nie miałem z nią kontaktu. Po roku od jej śmierci dowiedziałem się ze zmarła. Byłem tym załamany i poruszony. Wpadłem na głupi pomysł i powiedziałem w pracy ze zmarła moja EX i proszę o wolne bo potrzebuję dojść do siebie. Dostałem Tego dnia wolne. Wieczorem położyłem się spać około 3 nad ranem. Tej nocy śniło mi się że rozmawiam i kłócę się z moją Ex i nagle poczułem jej ręce na swojej szyi. Czuję to bardzo realnie. Zaczynam się szarpać bez skutku. Jest coraz gorzej. Nie mogę nabrać powietrza. Zaczyna bolec po paru sekundach. W zasadzie nie wiem ile czasu upłynęło. Po pewnym czasie zaczynam odzyskiwać świadomość i i nie mogę nic zrobić. Mam taką świadomość jak bym się znalazł faktycznie w tym śnie. To było straszne. Ta bezradność i lek przed nieznanym wcześniej doświadczeniem. Po przebudzeniu odetchnąłem z ulgą gdyż znajdowałem się we własnym łóżku. Niemniej mój oddech nie był normalny. Bolała mnie klatka piersiowa i gardło tak że z trudnością przełykałem ślinę .Czytałem już o bezdechu sennym i nie sadze by to było to z uwagi na nakładającą się przygodę z moja EX.


************************



Witam.
Wszystko zdazylo sie w nocy z czwartku na piatek 7/8 marca 2013r.
Polożyłem się spać po 24.. Nagle kolo godziny 3 obudzilem sie... Poczulem wrzątek na calym ciele.. Silny ucisk na klatce piersiowej i przyciaganie do lozka... Bylem w pelni swiadomy co sie dzieje.. Nagle zlapal mnie kompletny paraliz nie moglem kiwnac palcem.. Ani nic powiedziec probowalen krzyczec ale na prozno.. Nagle ukazala sie biala postac na suficie... Przechodzila z lewej krawedzi na prawa krawedz sufitu.. Trwalo to ok. 10min.. Gdy ta postac przeszla... Znikla... I nagle wszystko mnie puscilo... Bylem wprost posrany ze strachu...
Kev.

************************


Droga redakcjo!
Po przeczytaniu waszego artykułu na temat zmor nocnychi chciałabyym się podzielić z Wami moją bardzo dziwna historią.
Mam 24 lata  a moja historia zaczęła sie jakieś 10 lat temu, co noc gdy zasypiam słyszę syczenie koło ucha jakby węża czy czegoś podobnego myślałam ze jest to jakaś wada słuchu  i poszłam na badania ale wszystko było ok. Gdy zatkam uszy tego juz nie słyszę natomiast gdy słucham muzyki to syczy coraz głośniej, a dzieje się to tylko wtedy gdy wieczorem próbuję zasnąć, czasem nawet budzę sie w nocy bo syczenie jest tak głośne ze nie mogę spać. Rok temu przeprowadziłam się, syczenie ustało na około tydzień do momentu gdy obudziłam się w nocy z świadomością ze zapomniałam zamknąć drzwi budziłam chłopaka i pytałam czy on to zrobił odpowiedział ze nie i dalej poszedł spać a ja przez cały czas miałam wrażenie jakby ktoś był w domu, nagle spojrzałam na drzwi i ujrzałam kobietę  która szła w moja stronę i nagle zaczęła mnie dusić nie potrafiłam nic zrobić leżałam i krzyczałam aż obudził sie mój chłopak i wtedy kobieta zniknęła. Po tym wydarzeniu syczenie wróciło.
Pozdrawiam





zwiń tekst



Dwa niezwykłe sny z dzieciństwa
Pon, 30 paź 2017 06:08 komentarze: brak czytany: 1493x

[...] Chciałabym się podzielić moim wspomnieniem z dzieciństwa. Nie do końca pamiętam czy był to sen... Raczej obraz na jawie. Miałam wtedy około 6 lat i niewiele potrafiłam z tego zrozumieć. Zamęczałam tylko dorosłych pytaniami. Trwało to przez krótką chwilę, bo szybko zorientowałam się, że nie potrafią mi na nie odpowiedzieć.Pamiętam obraz obszernej sali, w której obradowała grupa istot, byłam wśród.......

czytaj dalej

[...] Chciałabym się podzielić moim wspomnieniem z dzieciństwa. Nie do końca pamiętam czy był to sen... Raczej obraz na jawie. Miałam wtedy około 6 lat i niewiele potrafiłam z tego zrozumieć. Zamęczałam tylko dorosłych pytaniami. Trwało to przez krótką chwilę, bo szybko zorientowałam się, że nie potrafią mi na nie odpowiedzieć.
Pamiętam obraz obszernej sali, w której obradowała grupa istot, byłam wśród nich. Byliśmy rośli, podobni do siebie, mieliśmy postać raczej męską. Mam wrażenie że patrzyliśmy na coś z dużej wysokości i obserwowaliśmy. Rozmawialiśmy o ludziach, o ich postawach. Ocenialiśmy ich. Inni mieli dużo wyrozumiałości, podziwiali przejawy heroizmu, poświęcenia. Dawali przykłady ludzi, którzy oddali życie w imię ratowania innych. Ja miałam zgoła inne spostrzeżenia. Patrzyłam na to z góry, ludzkie wybory wydawały mi się bardzo proste, życie nieskomplikowane. Nie miałam wyobrażenia jak wygląda egzystencja na Ziemi, nie wiedziałam nic o skomplikowanych relacjach i uwarunkowaniach, ani o strachu. Gardziłam człowiekiem. Miałam w sobie dużo pychy i jeszcze więcej pewności siebie. Odpowiadałam innym, że to nic nie znaczy i o niczym nie świadczy, że my, że ja, bez trudu potrafiłabym lepiej, więcej, bardziej.

Siedzi to we mnie głęboko. Im jestem starsza tym odczuwam to silniej. Za każdym razem, kiedy przychodzi mi się zmierzyć z przytłaczającymi ludzkimi historiami, przyjrzeć się sieci emocji, powiązań i zrozumieć bezmiar ludzkiej bezradności, a w niej mimo to dostrzec przejawy heroizmu, za każdym razem wtedy przypominam sobie ten obraz z dzieciństwa. Przychodzi też refleksja, że zanim zacznie się kogoś oceniać, należy założyć jego buty i pójść jego drogą.

Któż może zatem nas sprawiedliwie poddać ocenie? Czy jest to w ogóle możliwe? Członków „rady” widziałam jeszcze jeden raz. Nie wykazali zbytniego zadowolenia z tego co robię, z tego, że tutaj jestem. I zapowiedzieli mi, że nie będę miała już okazji kolejny raz przebywać na Ziemi.

Jako dziecko przeżywałam intensywnie te „odwiedziny”, a zapowiedzi „rady” wzbudzały we mnie obawy. Prosiłam więc dziadków i rodziców o jakieś wyjaśnienia. Oni przypisywali to wszystko dziecięcej wyobraźni i bagatelizowali. Może dobrze, gdyż wpływali w ten sposób na zmniejszenie mojego wewnętrznego napięcia wówczas.

Pozdrawiam

[...]

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: [...]
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Czy to aby napewno był tylko mój zwykły sen o Ufo??

Witam szanowną fundację NAUTLIUS, pragnę podzielić się snem jaki przyśnił mi się wiele lat temu, byłem wtedy młody w wieku koło 13 może 14 lat nie więcej. To co chce opowiedzieć to sen, bardzo dziwny sen, który mimo upływu czasu wciąż pamiętam i czasami nie wiem dlaczego ale przypomina mi się w najmniej spodziewanych chwilach mego życia np. gdy spoglądam na gwiazdy w nocy lub tak od po prostu. To były wakacje, tej nocy  była godzina gdzieś koło 21:00 brałem prysznic szykując się do spania, noc była pogodna ciepła i bezchmurna a na niebie widać było bardzo wyraziście świetliste gwiazdy.

Mieszkam z rodzicami w dwu-rodzinnym domu mamy niewielki ogródek ogrodzony płotem a dalej jest dość duże pole pewnego gospodarza na którym uprawiał niegdyś buraki cukrowe lub żyto , obecnie pole jest zaorane i czeka na nowego gospodarza, ale do rzeczy, umyłem się następnie pamiętam że coś wypiłem chyba Pepsi,  pożegnałem się z rodzicami mówiąc dobranoc i ułożyłem się do swego łóżka tylko mój ojciec z tego co pamiętam siedział na fotelu do puźnej godziny robił tak często oglądając filmy w TV, w tym czasie już moja matka i brat spali. Pamiętam że ledwo położyłem się a zasnąłem , to działo się tuż nad naszym ogródkiem koło domu, dokładnie pamiętam masę obiektów świecących takim jakby bardzo jasnym kolorem trochę nawet lekko czerwonym kolorem obiekty te przypominały w kształcie dyski płaskie lecz u samej góry miały jakby wielkie koło świecące ,  widziałem siebie stojącego koło okna w kuchni z którego widok jest na nasz ogródek.

Obiekty te unosiły się na linii mego wzroku i było ich dość dużo każdy świecący tym samym światłem, nie wiem dlaczego? ale pamiętam jak gdyby coś lub ktoś przyciągał mnie do tych obiektów lecz ja nie mogłem się ruszyć, wydawało mi się że jakaś siła nakazuje mi spoglądać w niebo i patrzeć nieustannie na obiekty, w pewnym momencie poczułem się jak bym unosił się lekko w górę i przenikną przez okno w kuchni na zewnątrz unosząc się bezwładnie a na moje ciało promieniowało coś ciepłego. Nie trwało to długo i po pewnym czasie jakaś dziwna siła opuściła mnie, a ja widziałem siebie jak opuszczam się na ziemie a dokładnie na chodnik przy ogródku, wtedy tez świecące obiekty nagle zanikły kierując się w strone tego pola gospodarza,  a na niebie był wielki błysk coś na styl błyskawicy w deszczowy burzowy dzień. Obudziłem się i postanowiłem że snem podzielę się z mym ojcem lecz zanim  cokolwiek mu powiedziałem to pamiętam że on cały czas opowiadał że coś nie pozwalało mu zasnąć ponieważ cały czas slyszał jak ktoś się kreci z kuchni do pokoju na piętrze tam gdzie ja śpię .Ojciec myślał że to może ja chodzę w nocy że może do łazienki lub do kuchni, lecz dokładnie sprawdził i twierdził że zarówno ja i mój brat spaliśmy jak zabici.

Tym bardziej jest to dziwne iż sporo naszych sąsiadów twierdziło że noc była trochę jakby dziwna , nie było burzy ani deszczu a na niebie pojawiły się bardzo świetliste błyski twierdził choćby pan Leszek nasz bliski sąsiad. Ojciec mój trochę jakby pod wrażeniem , moja matka również niby się śmiali ale nie do końca lecz ja wiem ze było to bardzo dziwne i w zupełności odbiegające od mych innych snów. Wiele razy śniło mi się coś, lecz z reguły sen ten pamiętałem może parę dni i zapominałem, za to ten sen pamiętam wręcz prawie że doskonale, jestem prawie  pewien że w mym śnie musiało wydarzyć się coś jeszcze ponieważ to co mi się śniło tak szybko przeminęło, a ja przecież spałem dobre 10 godzin, czuję że w śnie na pewno musiało być coś jeszcze czego niestety nie pamiętam, może gdybym poddał się hipnozie co bardzo chciał bym uczynić dało by się o wiele więcej wywnioskować. Natomiast wiem jedno to było tak realne! i fascynujące że na długo tego nie zapomnę.
PS. W tym młodym wieku nie próbowałem alkoholu ani narkotyków,  to co opisałem jest moim najprawdziwszym przeżyciem…POZDRAWIAM! D. [dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Spotkanie babci z upiorną istotą
Nie, 29 paź 2017 07:55 komentarze: 4 czytany: 1780x

Witam załogę Nautilusa!Chciałam się poradzić was sprawy dotycząej tego co widziała moja babcia. Wierze w nią gdyż nikt raczej nie robi sobie z czegoś takiego kpin. Babcia obudziła się wśrodku nocy i odruchowo spojrzała na drzwi wejściowe. Ujrzała przy nich mężczyzne w eleganckim garniturze.Przestraszyła się ale nie potrafiła wydobyć ze swoich ust żadnego dzwięku (moja babci jest osobą bardzo przezorną.......

czytaj dalej

Witam załogę Nautilusa!
Chciałam się poradzić was sprawy dotycząej tego co widziała moja babcia. Wierze w nią gdyż nikt raczej nie robi sobie z czegoś takiego kpin. Babcia obudziła się wśrodku nocy i odruchowo spojrzała na drzwi wejściowe. Ujrzała przy nich mężczyzne w eleganckim garniturze.

Przestraszyła się ale nie potrafiła wydobyć ze swoich ust żadnego dzwięku (moja babci jest osobą bardzo przezorną i zawsze na noc zamyka dom na 4 spusty). Usiadła na łóżku a człowiek(?) zaczął się do niej zbliżać. Im bliżej był babci tym był brzydszy. W końcu zobaczyła ona kopyta zamiast dłoni i stóp i obrzydliwą twarz, którą wykrzywiał brzydki uśmiech. Zaczeła krzyczeć i obudziła mojego dziadka. Postać znikła.

Trzy dni poźniej kiedy wróciła do domu po pracy usiadła przy stoliku w kuchni i zasneła. Znowu ujrzała tą samą postać, która zbliżała się do niej i zaczeła ją dusić. Gdyby nie to, że do domu wszedł dziadek prawdopodobnie babacia by umarła. Z relacji mojego dziadka wynika, że nikogo nie widział ale grymasy i sposób w jaki jego żona się poruszała wyglądał jakby broniła się właśnie przed kimś aby jej nie uduszono.

Babacia tego samego dnia poszła do kościoła i wyspowiadała się. Widziadła ustały ale babcia do tej pory choć mineło od tego zajścia ponad 40 lat nie lubi o tym mówić. Rodzina, która zna tą historie uważa, że był to sam Przeciwnik Boga z piekieł. Nie wiem co mam na ten temat myśleć. Wiem tylko, że babcia na pewno nie kłamie bo znam ją na tyle iż wiem, że nie kłamie w takich sprawach.
Proszę o jakąś wskazówkę. Pozdrawiam!

Wydarzenie miało miejsce 40 lat temu i - jak rozumiemy - więcej się nie powtórzyło. Tego typu relacje określamy jako "ataki nocnej zmory" i absolutnie wierzymy w przebieg opisany przez Pana babcię. Można jednak śmiało założyć, że był to po prostu atak nawet ducha pośledniejszego szczebla nić wspomniany "szczyt piramida niewidzialnego zła", gdyż duchy są faktycznie w stanie zmieniać swój wygląd tak, aby maksymalnie wystraszyć świadka. W każdym razie dobrze, że był to jedynie incydent.

 



zwiń tekst



Przeżyłeś / przeżyłaś kiedyś efekt Déjà vu? Jeśli tak - koniecznie przeczytaj tę relację z XXI PIĘTRA!
Sob, 28 paź 2017 18:05 komentarze: 2 czytany: 1654x

Przeżyłam trzy dziwne historie. które chciałabym opisać. Gdyby nie Wasze strony prawdopodobnie nie myślałabym o tym. Zdarzyły się wiele lat temu ale dość dokładnie je pamiętam ze względu na niesamowity i niewytłumaczalny dla mnie charakter.Pierwsza z nich przydarzyła mi się podczas harcerskiego obozu na Mazurach w I lub II klasie liceum. Któregoś dnia nasz zastęp miał w planie  podchody.W tym.......

czytaj dalej

Przeżyłam trzy dziwne historie. które chciałabym opisać. Gdyby nie Wasze strony prawdopodobnie nie myślałabym o tym. Zdarzyły się wiele lat temu ale dość dokładnie je pamiętam ze względu na niesamowity i niewytłumaczalny dla mnie charakter.

Pierwsza z nich przydarzyła mi się podczas harcerskiego obozu na Mazurach w I lub II klasie liceum. Któregoś dnia nasz zastęp miał w planie  podchody.W tym celu wybraliśmy się w głąb lasu.Na pięknej dość dużej polanie ustaliliśmy drzewo,do którego będziemy zmierzać i rozpoczęliśmy zabawę.

Schowałam się niedaleko polany i w dość krótkim czasie udało mi się prawie dotrzeć do wyznaczonego punktu. Przycupnęłam za niewielkim krzewem i czekałam na dogodny moment.Na brzegu pustej polany stała koleżanka i wypatrywała nas.Nagle stało się coś dziwnego.Na środku polany zobaczyłam siedzące dwie młode kobiety i małą 5-6 cio letnią dziewczynkę.

Kobiety o czymś rozmawiały a dziewczynka wyciągała z koszyka grzyby. Byłam bardzo zaskoczona dlatego, że wcześniej tych osób na pewno tam nie było.Nie mogły też wejść na polanę nie zauważone.To trwało ułamki sekund i znów widziałam tylko koleżankę i pustą polanę. Byłam na tyle tym poruszona,że zdradziłam swoją kryjówkę i wyszłam do koleżanki pytając czy widziała te siedzące kobiety na polanie ale odparła,że nikogo nie było,bo musiałaby zauważyć.

Tu cała historia mogłaby się zakończyć i w pewnym sensie się zakończyła,bo szybko o niej zapomniałam ale......miała związek z inną sytuacją po kilkunastu latach. Tym razem wybrałam się z moją 6-cio letnią już córką i dwoma koleżankami na grzyby. Był to las niedaleko Otwocka gdzie wówczas mieszkałyśmy. Po jakimś czasie usiadłyśmy na polanie,żeby odpocząc. Koleżanki rozmawiały a ja odeszłam obok,bo wydawało mi się,że widzę pięknego podgrzybka. Podniosłam go, odwróciłam się w stronę siedzących koleżanek i wtedy doznałam uczucia,że to już kiedyś było.

Wiem,że wiele osób doznaje takiego uczucia. Mnie też zdarzało się to i wcześniej i pózniej ale nigdy nie udało mi się w takich momentach czegokolwiek kojarzyć prócz tego doznania,że to już było.Wtedy na tej polanie  nie tylko czułam,że to już było ale przypomniała mi się tamta polana z Mazur i obraz jaki wówczas widziałam. Byłam pewna,że widziałam ten właśnie fragment z mojego przyszłego życia. Obraz był taki sam -dwie kobiety i dziewczynka wyciągająca grzyby z koszyka.Do dziś jest to dla mnie niesamowita historia,której nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć.

 

 Autorka tej pięknej relacji przysłała nam dwie kolejne, które przedstawiamy poniżej.

[..] Moje dwie następne, nie mniej dziwne przygody, były do siebie podobne. Nie pamiętam który to był rok,mniej więcej koniec lat 90-tych. Pierwsza z nich wydarzyła się jesienią. Przycinałam krzewy malin przygotowując je do zimy. Wycięte gałązki układałam na kupkę z zamiarem pózniejszego spalenia. Gałązek było bardzo dużo i po jakimś czasie urosła mi spora sterta.

Postanowiłam ją trochę przydeptać, a właściwie uleżeć,bo położyłam się po prostu na niej na plecach. Spojrzałam odruchowo w niebo,bo moją uwagę zwrócił odgłos lecących żurawi. Zaczęłam je obserwować z zainteresowaniem. Nie leciały spokojnie.Widocznie tam górą wiał silny wiatr,bo rozrywał uformowany klucz i odrzucał pojedyncze ptaki daleko od niego. Słychać było ogromny hałas,bo ptaki walcząc z wiatrem głośno się nawoływały. Bardzo było mi ich żal,prawie namacalnie czułam ich strach i wysiłek. W tym momencie zorientowałam się,że leżę w taki sam sposób ale na stosie liści i obserwuję lecące ptaki-tym razem bociany.

Ich lotu nic nie zakłóca. Wiem,że mam 9 lat i bardzo cieszę się na myśl o przyjezdzie wuja z rodziną. Ocknęłam się znów na malinach i zauważyłam jak spokojny już klucz żurawi znika za horyzontem.To wszystko było bardzo dziwne,niby z pogranicza snu ale jestem pewna,że nie zasnęłam. Byłam zbyt zainteresowana tym co się dzieje na niebie by zasnąć. Byłam ciekawa jak ptaki sobie poradzą z wiatrem.W takich chwilach trudno o sen.Stwierdzam to dziś z dystansu,bo wtedy choć wydawało mi się to dziwne przestałam się nad tym zastanawiać dochodząc do wniosku,że musiałam zasnąć. Nie wracałabym do tej historii gdyby nie inny,bardzo podobny przypadek.

To było latem niestety nie pamiętam w którym roku-też lata 90-te.Wybraliśmy się z mężem na ryby nad jezioro. Mąż jakieś 2m odemnie rozplątywał żyłkę z wodorostów a ja obserwowałam naszego wówczas szczeniaka psa,który gonił ważki brodząc przy brzegu. W pewnym momencie ważka zaczęła oddalać się od brzegu i wypłynęła na pełne jezioro. Pies popłynął za nią. Wstałam,bo zaczęłam się denerwować,że to już niebezpiecznie  za daleko i nie będzie może miał siły wrócić. Zaczęłam go nawoływać.

Odwrócił się a ja poczułam prawie jego strach. W tym momencie zdałam sobie sprawę,że jestem nad jeziorem ale zupełnie innym.Też stoję nad brzegiem i obserwuję dwie małe dziewczynki brodzące w wodzie .Wiem,że to moja córka z koleżanką,obok mnie siedzi moja koleżanka a nasi mężowie przygotowują ognisko. To tak jakbym się cofnęła w czasie. Kiedy wracam do rzeczywistości mój pies dopływa do brzegu i wychodzi zziajany.. Sen? Nie sen,bo znów byłam zbyt pochłonięta obserwowaniem psa.

Poza tym stałam i nie upadłam,bo chyba zauważyłby to mój mąż Po tej przygodzie zastanawiałam się jakiś czas zarówno nad tą jak i poprzednią sytuacją ale obydwie były tak niedorzeczne,że w końcu przestałam o nich myśleć .Wróciłam do tych niecodziennych przygód dopiero po przeczytaniu Państwa stron i postanowiłam napisać. Jestem przekonana,że istnieje możliwość przemieszczania się w czasie i przestrzeni,bo chyba coś w tym rodzaju przeżyłam ,choć bez świadomego działania.

          Pozdrawiam całą załogę Krystyna


OD FN

Czas,a  raczej czasoprzestrzeń (tak twierdzą obce cywilizacje odwiedzające ziemię) przypomina zwoje popularnej zabawki w postaci spirali (zdjęcie poniżej)... I zachowuje się podobnie. Można go zwijać, rozwijać, łączyć różne elementy ze sobą, a nawet zaplatać na siebie. Efekty deja-vu mogą być jedynie konsekwencją tej właściwości czasu...

 

 



zwiń tekst



A ładnie to tak strzelać komuś w plecy?!
Pt, 27 paź 2017 08:04 komentarze: brak czytany: 1824x

[...] Ostatnio słuchałam na youtubie Wasz archiwalny program o dzieciach, które pamiętają wcześniejsze wcielenia i chciałam podzielić się przeżyciami mojej córki: zaczęła bardzo wcześnie mówić bo ok 1 roku i cały czas mówiła o wojnie, jak tylko gdzieś usłyszała coś o wojnie to zaraz płakała.Mając 3 lata wchodziłyśmy po schodach naszego domu gdy ona odwróciła się i znienacka oznajmiła: ładnie to tak.......

czytaj dalej

[...] Ostatnio słuchałam na youtubie Wasz archiwalny program o dzieciach, które pamiętają wcześniejsze wcielenia i chciałam podzielić się przeżyciami mojej córki: zaczęła bardzo wcześnie mówić bo ok 1 roku i cały czas mówiła o wojnie, jak tylko gdzieś usłyszała coś o wojnie to zaraz płakała.


Mając 3 lata wchodziłyśmy po schodach naszego domu gdy ona odwróciła się i znienacka oznajmiła: ładnie to tak strzelać komuś w plecy? Ja oniemiałam gdyż nigdy nie oglądaliśmy z nią filmów wojennych i nie rozmawialiśmy na ten temat. Jak była w 3 klasie to powiedziała, że ona nie może zdać do 4 klasy bo wtedy na historii będą się uczyć o II wojnie światowej, a ona tego nie wytrzyma, kiedyś podczas posiłku ( w tle był włączony telewizor i coś mówili o wojnie na świecie), jak tylko usłyszała, że zaczyna się wojna to rzuciła sztućce i krzyknęła spontanicznie, że ona nie chce znowu przeżywać wojny, ja jej powiedziałam, że ty nie przeżyłaś wojny ale ona mi odpowiedziała, że ja nic nie wiem.

Przez 7 lat od narodzin słowo wojna było dla niej niezwykle emocjonalne i wywoływało strach. Obecnie jest nastolatką i już nie pamięta swoich wspomnień. Jestem pewna, że zginęła podczas II wojny światowej jako młoda osoba bo często w wieku 2-3 lat budziła się w nocy z płaczem, że ona nie chce już umierać, dla mnie matki było to przytłaczające. Pozdrawiam Nautilusa Iwona

Pięknie dziękujemy za wszystkie historie przesłane na pokład okrętu Nautilus, gdyż zbierając je mamy wrażenie, że odkrywamy karty największej tajemnicy - reguł i zasad ludzkiego życia, które zostały stworzone na początku wszechświata. Ten przypadek jest typowym "śladem pamięci" po poprzednim wcieleniu. Proszę nam wierzyć - praktycznie wszystkie "fobie i lęki" ludzi to jedynie konsekwencje jakiegoś dramatycznego wydarzenia, które przeżyli w poprzednim życiu.



zwiń tekst



Bardzo realistyczny sen
Czw, 26 paź 2017 18:41 komentarze: 1 czytany: 1317x

[XXI PIĘTRO] Wczoraj wieczorem, w domu  przy  moim stole gościłam człowieka, którego twarz nie była mi całkiem obca, pomimo iż spotkałam go pierwszy raz.    Dzień wcześniej (przedwczoraj) miałam nieco dziwaczny, ale klasyczny sen w którym, ten pan występował razem z żoną. We śnie byłam u nich w bardzo wąskim, małym pomieszczeniu, gdzie ściany oddalone były na szerokość łóżka.......

czytaj dalej

[XXI PIĘTRO] Wczoraj wieczorem, w domu  przy  moim stole gościłam człowieka, którego twarz nie była mi całkiem obca, pomimo iż spotkałam go pierwszy raz.
    Dzień wcześniej (przedwczoraj) miałam nieco dziwaczny, ale klasyczny sen w którym, ten pan występował razem z żoną. We śnie byłam u nich w bardzo wąskim, małym pomieszczeniu, gdzie ściany oddalone były na szerokość łóżka na którym ci ludzie spędzali całe swoje życie, polegiwali na nim. On przedstawiał mi swoją dokumentację z historią schorzeń na jakie zapadał, ona leżała cichutko, jakby nieobecna przysłuchując się tylko. Nie zauważyłam nawet kiedy kobieta zniknęła, a na jej miejscu pojawił się gipsowy, pośmiertny odlew jej twarzy – wykonany własnoręcznie przez jej małżonka.

Osobliwe- pomyślałam, ale przez lata pracy nauczyłam się tolerować ludzkie dziwactwa i przyzwyczaiłam się, że każdy inaczej radzi sobie z bólem. Wyraziłam mu swoje współczucie z powodu żony a on przyznał mi się wtedy, że wcale tak dobrze razem nie żyli, że zanim ona dostała udaru- wyżywał się na niej i że ma obecnie wyrzuty sumienia, które nie dają mu wytchnienia. Po tym wyznaniu, pierwszy raz od dawna wyszedł z tego ciasnego domu na zewnątrz. Świat zmienił się, dużo budowało się w nowym stylu i widać było po nim, że czuje się wyobcowany.

    Następnego wieczora ten człowiek ze snu przywędrował do mojego mieszkania. Siedział naprzeciwko mnie na krześle, które mu wskazałam przy stole i prosił o poradę. Rozpoczęliśmy rozmowę, ale nie poszła ona w dobrym kierunku, gdyż zaczął on kpić sobie ze śmierci żony, sugerował i cieszył się, że wraz z jej zniknięciem pojawiły się w jego domu większe pieniądze. Nie spodobało mi się to. Zaczęło mi też nie pasować, że wizyta odbywa się w moim prywatnym miejscu zamieszkania, gdzie przecież nie pracuję. Dlaczego tutaj przyszedł? Wyprosiłam go, kazałam mu nigdy więcej nie wracać. Zniknął. Przeszłam się po pokoju zdenerwowana, wyjrzałam przez okno, za którym leciał samolot wydający charakterystyczny dźwięk. I nagle zrobiło mi się słabo, nie mogłam ustać, miałam trudności z mówieniem, przestawałam widzieć. W końcu udało mi się poprosić o pomoc. Ktoś pomógł mi się położyć, miałam palpitację serca, nie widziałam nic...

    Gdy tak leżałam, gwałtownie ocknęłam się i obudziłam. Byłam zdezorientowana, nie mogłam uwierzyć, że to był sen. Był bardzo realistyczny. Wzbudziło to we mnie niezwykłe poruszenie. Była druga w nocy a ja byłam totalnie rozbudzona, adrenalina nie pozwalała mi myśleć o odpoczynku. Zastanawiałam się, kto u licha tak mnie nachodzi w tych snach. Przetłumaczyłam sobie, że jestem przemęczona, że może to ma jakiś związek z sąsiadem, który przychodził ostatnio coś pożyczać. Skutecznie ukoiłam swoje wątpliwości.

    Dzisiaj, pomimo niewyspania, dzień miałam pracowity jak zwykle. O nocy nie miałam czasu, ani chęci rozmyślać. Do czasu. Tuż około południa w drzwiach mojego gabinetu stanął człowiek do złudzenia przypominający fizjognomią postać z moich snów z dwóch poprzednich nocy. Na jego widok wyraźnie przyspieszył mi puls, a potem zalała mnie fala nieprzyjemnego ciepła. Mogło go nieco zastanowić, że przyglądam mu się baczniej niż wypada, ale nie bardzo dbałam o to.  Przyszedł ze swoimi papierami do wglądu. Prezentował przy tym nieznośny dla mnie sposób bycia. Uważał, że zabawnie jest prezentować swoje szowinistyczne poglądy, swój kpiący, lekceważący stosunek do starszej, przykutej do czterech ścian żony. Chciałam jednak się czegoś o niej dowiedzieć.

Z tego co i jak o niej mówił wylewał się bardzo negatywny przekaz. Na wspomnienie informacji ze snów, które zlały mi się z tym co słyszałam od niego – zemdliło mnie. Wyraźnie było to spowodowane nadmiarem emocji. W trakcie tego spotkania nadmienił też mimochodem, że dwukrotnie był „po tamtej stronie”. Nie wiem czemu to powiedział, bo nie dałam mu do zrozumienia, że mogłoby mnie to zainteresować. Raz – przez dwa tygodnie przebywał w śpiączce po ratującej życie operacji i jeszcze drugi raz – przez kilkanaście godzin. Pamięta z tego tylko jak ciągle spadał w dół i ciemność, wszechogarniającą ciemność.
    Zdarzają mi się takie sytuacje co jakiś czas, ostatnio częściej, mimo to próbuję zachować zdrowy osąd i kierować się starą maksymą powtarzaną przez moją prababkę, że „sen – mara, Bóg – wiara”. Koncentruję się więc na informacji, że żona owego pana żyje. Póki co...

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Oczy w ciemności
Pt, 20 paź 2017 11:30 komentarze: 1 czytany: 2339x

[...] Moze cos wiecie na ten temat i jakos to wyjasnicie. Otoz moj kolega zpracy opowiedzial mi cos dziwnego. Otoz kiedys w srodku nocy cos gozerwalo ze snu. Nagle usiadl na lozku i nic nie widzial.Sama ciemnosc i nagle z tej ciemnosci zaczelo sie cos wylaniac. Mowil zewygladalo to z poczatku jak dwa reflektory. W miare jak sie zblizalo towywnioskowal ze sa to czyjes oczy wielkie swiecace nażółto. .......

czytaj dalej

[...] Moze cos wiecie na ten temat i jakos to wyjasnicie. Otoz moj kolega z
pracy opowiedzial mi cos dziwnego. Otoz kiedys w srodku nocy cos go
zerwalo ze snu. Nagle usiadl na lozku i nic nie widzial.
Sama ciemnosc i nagle z tej ciemnosci zaczelo sie cos wylaniac. Mowil ze
wygladalo to z poczatku jak dwa reflektory. W miare jak sie zblizalo to
wywnioskowal ze sa to czyjes oczy wielkie swiecace na
żółto. Mial on wrazenie ze te oczy sa przed nim a jednoczesnie nad nim a
takze ze to on znajduje sie wewnatrz nich. Po chwili uslyszal glos ktory
powiedzial: "Jam jest Pan Bog twoj" i oczy zniknely. Na sama mysl az mnie  
dreszcze przechodza.
Zaczela rowniez znikac ciemnosc w pokoju i zaczal dostrzekac spowrotem
latarnie za oknem. Mowil ze poty go ze strachu oblaly. Ale od tamtej pory
jego zycie zmienilo sie o 180 stopni.
Poznal kobiete, znalazl dobra prace, urodzilo sie mu dziecko. Po prostu
wszedl w rodzinne zycie. Jak myslicie co to moglo byc? Czy faktycznie
przemowil do niego Bog, czy byla to jakas halucynacja (zmora)? Pozdrawiam
i licze na pomoc z waszej strony. Radek z Elblaga




zwiń tekst



Dziwne odgłosy eksplozji - jedna po drugiej...
Czw, 19 paź 2017 07:01 komentarze: 4 czytany: 2024x

Witam serdecznie. Bardzo proszę o zainteresowanie się tym co napiszę i możliwie szybką odpowiedź, czy nauka potrafi to jakoś wyjaśnić... Jakieś 3-4 miesiące temu wraz z moim kuzynem (ja 29lat kuzyn 22lata) staliśmy zwyczajnie przed jego domem i rozmawialiśmy, były to godziny nocne 22-24 nie potrafię określić. Gdy tak gadaliśmy nagle usłyszeliśmy potężne huki, które dobiegały z "nieba" Dało się określić.......

czytaj dalej

Witam serdecznie. Bardzo proszę o zainteresowanie się tym co napiszę i możliwie szybką odpowiedź, czy nauka potrafi to jakoś wyjaśnić... Jakieś 3-4 miesiące temu wraz z moim kuzynem (ja 29lat kuzyn 22lata) staliśmy zwyczajnie przed jego domem i rozmawialiśmy, były to godziny nocne 22-24 nie potrafię określić. Gdy tak gadaliśmy nagle usłyszeliśmy potężne huki, które dobiegały z "nieba" Dało się określić, że pochodzą z dwóch różnych miejsc oddalonych od siebie. Te potężne huki były rytmiczne względem siebie. Może przypominało to trochę sonic boom ale trwało nieprzerwanie około 1.5-2 minut. Działo się to na wsi oddalonej od miasta 20km
To nie była burza, nie było chmur, widać było gwiazdy i nie padało. Nie było blysków czy piorunów. Było to bardzo dziwne ale zapomnieliśmy o tym. Aż do wczoraj... Wyszedłem na papierosa, było około 23:45 gdy nagle usłyszałem ten sam huk z nieba (dźwięk był taki sam)
Ciężko to opisać ale wiem że to było to samo co słyszałem z kuzynem. Różniło się tym, że dźwięk pochodził z jednego miejsca (z nieba) i trwało bardzo krótko było tylko dwa "uderzenia, huki" Nie tylko ja to słyszałem, z wielkiego drzewa oddalonego kilkaset metrów uciekły ptaki które tam spały. Tuż po huku zaczęły głośno "krakać" i odlatywały. To nie był zbieg okoliczności. Byłem trzeźwy w obu tych przypadkach, jestem normalny, nie robię sobie żartów. Jestem tym trochę zaniepokojony, nie wiem czego się spodziewać. Bardzo liczę na odpowiedź z państwa strony która by to wyjaśniła. Za jakikolwiek odzew będę bardzo wdzięczny. Pozdrawiam.

Kamil

/wiadomość trafiła na pokład okrętu Nautilus 18 października 2017/

Nauka - o której Pan wspomniał - zna przeróżne źródła nocnych huków. Od odpalania petard przez spragnioną emocji młodzież po odgłosy fali dźwiękowej przez przekraczające prędkość dźwięki wojskowe samoloty odrzutowe. Oczywiście można także założyć, że było to coś "zupełnie innego", ale nie sposób rozstrzygnąć tego typu jedynie odgłosy, których źródło jest niejasne.

I jeszcze jedna wiadomość - tym razem z Irlandii. Dotyczy "dziwnych rozbłysków na niebie".


[...] Dobry wieczór

Wczoraj w nocy zaobserwowałem coś, co do chwili obecnej wzbudza we mnie niepokój.

Mieszkam obecnie w nadmorskiej miejscowości Dingle w Irlandii. Wczoraj w nocy (17.10) wędkowałem ze znajomym Walijczykiem u wejścia do tzw. Dingle Harbour. Około godziny 23,20-23,25 zauważyłem, że coś nienaturalnego zaczęło dziać się na niebie po mojej lewej stronie. Noc była bardzo ciemna, część nieba przesłaniały chmury. Światło latarni i domów docierało do nas tylko od strony Dingle (pn-zach). Moją uwagę zwróciła seria rozbłysków rozjaśniających niebo dokładnie po południowej stronie Dingle Harbour. Jest to wąski przesmyk, który prowadzi do większej zatoki (Dingle Bay). Pomyślałem, że nadciąga burza. Ale dziwne wydało mi się, że rozjaśniające niebo rozbłyski następują po sobie bardzo szybko (nawet kilka w ciągu sekundy!). Wyglądało to jakby, gdzieś na środku Dingle Bay ktoś robił setki zdjęć przy użyciu olbrzymiej lampy błyskowej albo po prostu spawał. Trwało to wszystko dobrych 15-20 sekund. Rozbłyski rozświetlały na biało całą południową część nieba. W końcu zjawisko nagle ustało. Podszedłem do znajomego i zapytałem, czy to widział. On jednak zakapturzony (było tylko ok. 7 stopni i wiał zimny, północny wiatr) nic nie zauważył.
Sam wkrótce zacząłem odczuwać ból głowy i nudności, które minęły dopiero ok. 3 nad ranem. Jednak po obudzeniu kolejnego dnia wciąż nie czułem się zbyt dobrze.

Może zaobserwowane przeze mnie zjawisko miało coś wspólnego z przejściem nad Irlandią dzień wcześniej potężnego huraganu Ofelia?

Pozdrawiam
Tomasz [dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Nie martw się już, kochanie. Tu jest dobrze, jestem szczęśliwa...
Wt, 17 paź 2017 08:23 komentarze: 3 czytany: 2048x

Witam szanowną Fundację. Postanowiłam napisać tą wiadomość po przeczytaniu artykułu "Leczenie duszy". Moja relacja ma z nim niewiele wspólnego, ale to natchnęło mnie i kazało opisać swoje przeżycia sprzed ośmiu lat.Kiedyś często odwiedzała nasze mieszkanie ciocia mojej matki. Z moim bratem również pieszczotliwie nazywaliśmy ją "ciocią" i w sumie nią właśnie była - kimś ukochanym, wyczekiwanym bardziej.......

czytaj dalej

Witam szanowną Fundację. Postanowiłam napisać tą wiadomość po przeczytaniu artykułu "Leczenie duszy". Moja relacja ma z nim niewiele wspólnego, ale to natchnęło mnie i kazało opisać swoje przeżycia sprzed ośmiu lat.

Kiedyś często odwiedzała nasze mieszkanie ciocia mojej matki. Z moim bratem również pieszczotliwie nazywaliśmy ją "ciocią" i w sumie nią właśnie była - kimś ukochanym, wyczekiwanym bardziej niż ktokolwiek inny. Byłam dzieckiem i kochałam ją nad własne życie. Ja również byłam dla niej wyjątkowa, "kochana Aneczka".
To wszystko się jednak zmieniło. Nadszedł czas, gdy przystępowałam do Komunii św. Cioci nie było, nie mogła przyjść. W niespełna miesiąc później trafiła do szpitala dostając udaru mózgu. Pamiętam, jak wróciłam wtedy z Kalwarii; dowiedziałam się od mamy i od razu pobiegłam do Kościoła pomodlić się z nabytym obrazkiem Matki Bożej. Modliłam się: "Boże, Boże, uchroń ciocię... Ona nie może odejść". Niestety - w kilka dni później, dokładnie miesiąc po mojej komunii - umarła. Moja rozpacz nie znała granic. Miałam osiem lat, pierwszy raz stykałam się ze śmiercią, rozumiejąc, że to już koniec ziemskiego życia. Ale nie mogłam się z tym pogodzić. Płakałam, rozpaczałam, a słońce jak na złość lśniło i przygrzewało, ja stałam nad trumną ukochanej osoby i zastanawiałam się: dlaczego? Dlaczego właśnie teraz?

Bardzo długo wracałam do psychicznej formy. W lipcu wyjechałam na dwa tygodnie do siostry mojej mamy, do tej samej miejscowości, w której mieszkała ciocia. Starałam się jakoś żyć, kuzynka bezskutecznie mnie pocieszała. Z dnia na dzień było lepiej, ale niewystarczająco.

Jak na ironię - w miesiąc po śmierci cioci, a w dwa po komunii - miałam swój pierwszy sen. Najprawdziwszy sen, których nigdy wcześniej nie miałam. Ale przechodząc do wizji.
Widziałam tunel, rozświetlony jasnym, błękitnym światłem. U jego wylotu stała zaczerniona postać - nie widziałam jej, ale wiedziałam, że to ciocia. Miała na sobie pamiętną czarną sukienkę trumienną. Czułam jej spokój i szczęście; powiedziała mi: "Nie martw się już, kochanie. Tu jest dobrze, jestem szczęśliwa". Sen się zakończył, a ja obudziłam się z wolnym od trosk sercem oraz umysłem.

Przez tych kilka ostatnich lat przyśniła mi się jeszcze dwa razy. Pierwszy sen jest mniej ważny od tego następnego. Drugi bowiem przyśnił mi się kilka dni przed uroczystością Wszystkich Świętych w tamtym roku. Była to bardzo niespokojna wizja, wręcz upiorna. Ciocia polowała w nim na moją energię, a ja ukrywałam się u rodziców, przestraszona... I choć teraz już nie jestem tak religijna jak kiedyś, specjalnie poszłam do Kościoła, odmówiłam dziesiątkę różańca. To zaleciła mi mama, która zresztą w kilka dni po uroczystości miała sen z ciocią. Usłyszała w nim: "Podziękuj jej".
Taka to już specyfika snów.

Kilka dni temu miałam również przedziwny sen. Byłam w nim ścigana przez jakiegoś mężczyznę, którego rozstrzelała grupa żołnierzy. Ale to mnie ważne; ważna jest dalsza część. A mianowicie: dowódca podszedł do mężczyzny, który nie był już człowiekiem, a zwykła duszą. Żołnierz zapytał się go jak się czuje, a ten odparł mu na to: "Skoro tu stoję, oznacza to, że nic po tamtej stronie nie jest takie, jak to opisano w Biblii".

Tyle z mojej strony.
Pozdrawiam, Anna




zwiń tekst



Śmierć i dziwny znak
Pon, 16 paź 2017 11:15 komentarze: brak czytany: 1751x

Witam Załogę,mam do opisania historię, która zdarzyła mi się kilka lat temu. Wtedy to niespodziewanie zmarł mój ulubiony wujek. Okoliczności jego śmierci były niejasne, jego ciało znaleziono ułożone na klatce schodowej. Okazało się, że wujkowi pękł tętniak na mózgu.Tata mówił, że wujek chyba przeczuwał swoją śmierć, ubrał się i wyszedł z mieszkania. To dlatego znaleziono go na korytarzu. Dwójka moich.......

czytaj dalej

Witam Załogę,
mam do opisania historię, która zdarzyła mi się kilka lat temu. Wtedy to niespodziewanie zmarł mój ulubiony wujek. Okoliczności jego śmierci były niejasne, jego ciało znaleziono ułożone na klatce schodowej. Okazało się, że wujkowi pękł tętniak na mózgu.


Tata mówił, że wujek chyba przeczuwał swoją śmierć, ubrał się i wyszedł z mieszkania. To dlatego znaleziono go na korytarzu. Dwójka moich kuzynów była wtedy mała, chyba nie chciał, aby widzieli jak umiera...
Ja już nie mieszkałam z rodzicami i nie wiedziałam, co się stało. Pewnego ranka, kiedy jeszcze spałam, usłyszałam jak telewizor zaczyna wydawać jakieś dziwne dźwięki, a następnie się włączył. Nie potrafię opisać tych dźwięków, nigdy wcześniej czegoś takiego nie było. Wyłączyłam telewizor i zasnęłam. Tego samego dnia, dowiedziałam się od mamy, że wujek zmarł. Dziś sądzę, że dał mi znak, że odchodzi.

Pozdrawiam, M. ( proszę o zachowanie adresu mailowego i danych personalnych do wiadomości redakcji)


Na pokład Nautilusa trafiła wiele lat temu bardzo podobna historia związana z włączeniem się radia dokładnie w momencie śmierci bliskiej osoby. To pokazuje, że tzw. "znaki zwiastujące śmierć" mogą dotyczyć także zachowania urządzeń elektronicznych.



zwiń tekst



Zegarek na ręku zatrzymuje się... - czy ktoś się z tym spotkał?
Nie, 15 paź 2017 06:04 komentarze: 15 czytany: 3202x

[...] Droga Fundacji Nautilus! Od dłuższego czasu obserwujmy z żoną dziwne zjawisko. Otóż - a trwa to juz kilka lat - zegarki które moja żona ma na rece przestają chodzić. Początkowo były to zegarki mechaniczne - w pewnym momencie zatrzymywały się. Ten zegarek włożony na moją rękę zaczynał chodzić i chodził bardzo dokladnie. Wykonywaliśmy próby z różnymi zegarkami. Zawsze było to samo. Na Jej rece.......

czytaj dalej

[...] Droga Fundacji Nautilus! Od dłuższego czasu obserwujmy z żoną dziwne zjawisko. Otóż - a trwa to juz kilka lat - zegarki które moja żona ma na rece przestają chodzić. Początkowo były to zegarki mechaniczne - w pewnym momencie zatrzymywały się. Ten zegarek włożony na moją rękę zaczynał chodzić i chodził bardzo dokladnie. Wykonywaliśmy próby z różnymi zegarkami. Zawsze było to samo. Na Jej rece po kilku dniach zatrzymywał się....potem włożony na moją rekę zaczynał chodzić i to bardzo dokładnie.
        W latach następnych Żona zaczęła używać zegarka elektronicznego - przez pewien okres było wszystko w porządku - chodził prawidlowo. Ale po pewnym czasie stanął. Bez powodu. Został odłożony na ok.trzy dni - a następnie ja wlożyłem go na rękę.......działa prawidlowo........ .Czy ktoś potrafi mi wyjaśnić o co tu chodzi?


OD FN

Wśród rozlicznych fenomenów z czasem (i zegarkami) nie spotkaliśmy się z podobnym zjawiskiem, więc.. nie bardzo możemy pomóc naszemu czytelnikowi z wyjaśnieniem tego fenomenu. Może ktoś z czytelników serwisu będzie w stanie opisać "coś podobnego".

/najnowsza relacja na końcu/

Na koniec trochę z innej beczki, ale także częściowo związane z zegarkami. Mamy w naszym potężnym archiwum "GRAFIKI I OBRAZY FN" dość osobliwą animację związaną z upływem czasu i zegarkiem. Ma ona jedną, zadziwiającą cechę: dłuższe patrzenie się na nią powoduje podświadomy efekt "spadania" i lęku z nim związanego... prezentujemy ją poniżej.




Już po naszej publikacji dostaliśmy bardzo ciekawy opis kolejnego przypadku "zatrzymującego się zegarka"! Prezentujemy go poniżej:

[...] Witam ,
przeczytałam dziś na Waszej stronie artykuł o zatrzymującym się zegarku... i zaniemówiłam - bo całe lata pytałam wszystkich, czy ktoś zetknął się kiedyś z podobnym fenomenem. I oto proszę!

Moja historia zaczęła się ponad 20 lat temu. Miałam ok. 28 lat. Miałam od dobrych kilku lat stary zegarek - mechaniczny, (nakręcany). Nigdy się nie psuł. Chodził idealnie. Nagle, bez przyczyny zaczął się późnić, ale nie tak normalnie, tylko jakby stawał na kilka minut i znów zaczynał chodzić i znów stawał i potem przyśpieszał. nigdy nie mogłam być pewna czy dobra jest godzina czy nie. Nie dawało się go naprawić. Mąż kupił mi więc w prezencie nowy zegarek marki radzieckiej Czajka. Również mechaniczny. Chodził jakiś miesiąc. Potem był w naprawie średnio raz w miesiącu. Reagował identycznie jak stary. Raz chodził, raz nie, raz się śpieszył, raz nie. Po 5 czy 6 takich naprawach - zegarmistrz się mnie zapytał czy pracuję przy jakichś urządzeniach magnetycznych. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie - tylko w biurze. Zdziwił się mocno i przyznał , że nigdy nie widział czegoś takiego. Powiedział, że zegarek się nie psuje - tylko namagnesowuje, więc cała jego naprawa polega na tym, że rozkręca go na elementy pierwsze, każdą część rozmagnesowuje i znów skręca. Poradził mi żebym kupiła testowo zegarek na baterie, to może problem zniknie. Tak zrobiłam, wyszłam od niego i na rogu kupiłam najtańszy zegarek od ulicznego handlarza, ale na baterie i miałam go z 10 lat - chodził idealnie, tylko szybciej niż zwykle zużywały się baterie:). Natomiast mój "dziwny" zegarek dałam mamie i nosiła go jeszcze wiele lat.
Zawsze mnie ciekawiło co we mnie siedzi:)). Jako ciekawostkę jeszcze dodam, że mniej więcej od tamtej pory nie mogę robić żadnych wecków, konkretnie ogórków kiszonych. Wszystkie słoiki zawsze się psują:(((.
Nie mam pojęcia co to jest....
Pozdrawiam Redakcję.
Dorota



zwiń tekst



Nagle unosiłam się w powietrzu w pokoju, widziałam moje ciało i mojej córki!
Pt, 13 paź 2017 06:52 komentarze: 2 czytany: 1459x

Trzy, moze dwa miesiace temu mialam dwie bardzo dziwne historie w ciagu dwoch dni. Pracowalam do pozna z papierami i w nocy polozylam sie bardzo zmeczona na lozku mojej corki. Czesto z nia spie bo czesto wola mnie przez sen i duzo choruje...Bylo mi jakos w tym dniu smutno, czulam ucisk w piersiach, czulam sie dziwnie jakby obolala ...Przytulilam sie do dziecka i nie wiem kiedy zasnelam...Nagle widze.......

czytaj dalej

Trzy, moze dwa miesiace temu mialam dwie bardzo dziwne historie w ciagu dwoch dni. Pracowalam do pozna z papierami i w nocy polozylam sie bardzo zmeczona na lozku mojej corki. Czesto z nia spie bo czesto wola mnie przez sen i duzo choruje...
Bylo mi jakos w tym dniu smutno, czulam ucisk w piersiach, czulam sie dziwnie jakby obolala ...
Przytulilam sie do dziecka i nie wiem kiedy zasnelam...
Nagle widze siebie i dziecko , unosze sie sie po pokoju i totalnie nie obchodzi mnie nic, ani ja ani moje dziecko co jest czyms nienormalnym bo ja mam obsesje na punkcie swojej corki!



Bylam jakby nie soba, gdzie tylko pomyslalam tam odrazu bylam, pozwolilam sie uniesc i czulam jak lece nad domem, nagle nad jakims miastem...Bylo mi tak nieprzecietnie dobrze i spokojnie , ze nawet nie pomyslalam o swojej rodzinie co bardzo mnie smuci, bo bardzo ich kocham a tu zachowalam sie tak egoistycznie...
Czulam , ze cos jest nie tak, ze cos sie dzieje i za wszelka cene chcialam to kontynuowac i zapamietac to co doswiadczylam. Bardzo chcialam to zapamietac bo bylo to cos przecudnie nieokielznanie spokojne i blogie, brak slow na opisanie tego uczucia.
Nagle obudzilam sie na lozku obok corci.
Dobrze, to mogl byc sen, nie twierdze ze nie , ale jest kilka dziwnych ale..
W pokoju tym bylo dosc goraco, dziecko wykopalo nozki spod kolderki bo bylo jej goraco, Mnie zawsze tam jest bardzo goraco ...
Jednak ja bylam przykryta koldra po same uszy i cale moje cialo bylo tak zlodowaciale , ze nie moglam sie ruszyc, czulam sie jak po jakims paralizu, az mialam drgawki z zimna!.
Bolalo mnie w piersiach i jak mnie to wszytko puscilo to stanelam w szoku na rownych nogach czujac, ze cos jest nie tak...
Dwa dni wczesniej mialam sen, snil mi sie jakis mezczyzna , ktory spokojnie siedzial przy moim lozku i podkreslal ,ze mam uwazac na serce. Dawal mi wtedy tez rozne rady, takie sny mam czesto...
Moze cos mi sie stalo w ta noc?
To jednak nie koniec...
Czulam sie dziwnie tego dnia i wszystko bylo jakby wyostrzone, sluch , razilo strasznie mnie slonce, aaa -pomyslalam wreszcie mamy slonce bo mieszkam w mrocznym kraju.
Ale dziwnie bylam jakby poza tym co dzieje sie wokol, jakby we snie ale i na jawie...
Mam kilka kurek dla jaj bo kocham ptaki wiec rozne ptaki tez hoduje...Chodze czesto do nich i uspokaja mnie patrzenie na nie, czuje z nimi jakas dziwna wiez...
W tym dniu obok zagrody z moimi kurkami zaplatal sie maly ptak, szybko go zlapalam i mial skaleczona nozke, wyplatalam go z jakiegos drutu i wypuscilam, nic nie moglam zrobic bo serce walilo mu jak dzwon!. Idac do domu poczulam cos na rekach, mialam jego krew i czulam jakby ona pulsowala, tak jak bilo jego serce, bylo to cieple i pulsujace!
Szybko umylam rece bo wpadlam w lekka panike , ze to jakies dziwne jest...
Potem mysle sobie co sie dzieje?
Pojawiaja sie takie dziwne odczucia , ze cos wokol jest inaczej, ze cos sie zmienia, nie wiem jak to nazwac...Czuje , ze wiecej ludzi to ma, nawet nie czuje a wiem.
Jestem artysta plastykiem, pracuje, prowadze firme, wychowuje dzieci, trzymam w garsci wiecej niz nalezy...Pisze to zeby powiedziec, ze nie mam bzika :-)
Zawsze dzialy sie pewne rzeczy , ale to z tym moim nocnym lataniem to juz przesada!
Nie wiem co o tym wszystkim myslec , no napewno zbadam serce...
Pozdrawiam


Od naszej czytelniczki dostaliśmy jeszcze jeden e-mail, który trafił do naszego Archiwum FN do działu HISTORIE ZE ZWERZĘTAMI

[...] Witajcie Teraz przeczytalam Wasze historie o zwierzetach i opisze podobna wsrod moich kurek.
Hoduje sobie kurki roznych ras´, mam ich 15 sztuk. Jemy tylko ich jajka. Moje kurki maja wielka zagrode, sliczny kolorowy domek i wyhodowalam wiekszosc od wyklucia. Dlatego znajomi placza ze smiechu kiedy chodze z nimi na spacery a wyglada to tak ,ze otwieram zagrode i one biegna za mna wszedzie jak psy a nie ptaki. Jedna z nich (moj pupilek) jest wyjatkowa indywidualnoscia. Przybiega i lasi sie jak pies, wskakuje mi zawsze przy karmieniu na kolana . Nadstawia sie do glaskania, jest zupelnie innna niz cala reszta jej kolezanek. Bardzo czesto mysle-czuje ze ona jest tam w srodku zamknieta, ze jakby wie wiecej ale musi byc kura...moze to jej kara?

Opowiem jednak cos innego.
Kiedys powiekszylismy zagrode, mialy wiekszy wybieg i postanowilam dokupic dwie kurki. Pojechalam do hodowcy. Mieli ci ludzie ogromna hodowle i zalowalam , ze tam w ogole sie znalazlam, bo jestem przeciwnikiem takich "fabryk miesa"
Juz chcialam wyjsc , ale wlascicielka wciagnela mnie w dyskusje. Opowiedzialam, ze ja to nie tak jak ona, moim kurkom gotuje jedzonko, maja sliczny wybieg i w ogole...
Wlascicielka wrecz wykrzyczala, ze ma dla mnie kurki takie z wlasnego ogrodu ale jeda jest tylko dla mnie, prosila zebym zwlaszcza jedna wziela bez placenia bo oni nie moga z nia dac sobie rady.
To mnie zaciekawilo.
Przyniosla dwie czarne kurki i jednego malego smyka z liliputek i wlasnie to byl ten lobuz , ktorego musialam wziasc.
W domu zrozumialam, ze nie jest dobrze dokupywac kury bo tamte bily nowe...Co ja sie z nimi nameczylam to moje, ale z czasem nowe kury sie zadomowily , ale tylko te dwie czarne.
Malutka pokazala w czym problem...
Codziennie wieczorem siadala wysoko na ogrodzeniu. Nie wchodzila nigdy spac z innymi...Nie mogla uciec bo mamy siatki chroniace przed intruzami... Codziennie trzeba bylo ja szukac, zdejmowac z plotu...Ten ptak byl tak smutny, tak inny od reszty...Ja od poczatku czulam ze ona nigdy sie nie zaaklimatyzuje!
Ludzie, przeciez my mowimy o kurach....Kurka po miesiacu, nadal ciagle sie ukrywala, ciagle siadala na plocie...Ciagle robila jakies dziwne rzeczy..
Kiedys postanowilam, ze nowe wyjda na dluzszy spacer ze starymi i to byl jej pierwszy raz kiedy wyszla z innymi w ogrod....Nigdy nie wrocila, od razu uciekla...
Tak nie zachowuja sie ptaki domowe, to jest zupelnie nietypowe dla ich charakteru, to wlasnie takie obserwacje daja nam poczucie, ze cos tu nie jest tak jak nam sie wydaje.
pozdrawiam




zwiń tekst



Atak zmory nocnej i pomoc... świetlistej postaci!
Czw, 12 paź 2017 09:03 komentarze: 8 czytany: 1598x

Witam załoge Nautilusa, ostatnio na waszej stronie zawidniał temat odnoszący się do ataków dziwnych zmor nocnych atakujących człowieka podczas snu. Zainteresowało mnie to poniewaz sam przeżyłem kiedyś taki atak i miałem wielką chęc się tym kimś podzielić kimś kto mnie zrozumie a nie wysmieje.Otóż zdarzyło się to kilka dobrych lat temu kiedy jeszcze chodziłem do technikum, jak co wieczór szykowałem.......

czytaj dalej

Witam załoge Nautilusa, ostatnio na waszej stronie zawidniał temat odnoszący się do ataków dziwnych zmor nocnych atakujących człowieka podczas snu. Zainteresowało mnie to poniewaz sam przeżyłem kiedyś taki atak i miałem wielką chęc się tym kimś podzielić kimś kto mnie zrozumie a nie wysmieje.
Otóż zdarzyło się to kilka dobrych lat temu kiedy jeszcze chodziłem do technikum, jak co wieczór szykowałem się do snu.. pamiętam jedynie że byłem tego dnia bardzo przygnębiony i smutny z powodu pewnych przykrych okoliczności, ale mimo to chwile później już pochłonął mnie sen. Gdy nagle obudził mnie niesamowity ucisk na szyi, miałem wrażenie jakby ktoś mnie dusił, wręcz czułem na sobie czyjeś łapy.

Niestety nie mogłem nic zrobić byłem przerażony i sparaliżowany czułem jakby moje kończyny byly zdrętwiałe jak po zbyt długim spaniu ja jednym boku i nie miałem mocy nimi nawet drgnąć. Nie mogłem równiez nic wykrzyczeć czy nawet szepnąć bo coś blokowało mi gardło, chciałem krzyknąć i obudzić kogos z domowników aby przybył mi na ratunek. Niestety nie widziałem postaci która mnie zaatakowała była późna noc coś około 3 nad ranem..

Zacząłem w myślach krzyczeć imie Jezu Jezu.. tylko to mi przychodziło na myśl. Gdy nagle z odrętwienia odzyskałem władze w prawej dłoni złapałem się za gardło próbując odgonić dłonie intruza ale jedyne co czułem to niesamowicie napięte mięśnie szyi i ani śladu jakichkolwiek dłoni a duszenie nie ustawało, mimo to dalej w myślach wołałem imie imie Jezu.. i nagle na środku ciemnego pokoju ujrzałem bardzo jasna postać kobiety która nie miała nóg biło od Niej swego rodzaju swiatło miała niebieskie odzienie bił od niej niesamowity spokój.

Kobieta ta nie poruszała sie ukazywała się jak przebłyski swiatła mniej wiecej trzy razy cały czas w tej samej pozycji trzymając prawą reke na sercu a lewą skierwana ku dołowi w stronę lustra które miałem w pokoju w tamtym czasie.. znikała się i pojawiała zbliżając sie do lustra aż znikneła a wraz z Nią minęło dziwne i przerażające uczucie duszenia i sćisku na gardle.

Nagle w tym samym czasie odzyskałem wladze nad ciałem i głos, całe moje ciało przeszywały ciarki.. wystraszony i zmieszany tym przeżyciem powróciłem do snu z dziwnym spokojem wiedząc że ta Kobieta mnie uratowała i że tutaj jest.. Następnego dnia uświadomiłem sobie że to była Matka Boża, czy to możliwe że pomogła mi wtedy gdy byłem przez cos atakowany ? być może demona czy jakiegoś złego ducha gdy wzywałem imie Pana Jezusa a Ona po prostu się pojawiła i mi pomogła.
Jestem katolikiem staram się dbać o swoje życie duchowe i kontakt z Bogiem ale czy takie ingerencje są możliwe i dlaczego mi się to przytrafiło?.. nie mówie o tym nikomu a jakie jakie kolwiek próby rozmowy o tym z kimkolwiek kończą się na ironicznym śmiechu, bo kto by uwierzył że w środku nocy sama Matka Boża przybyła i przepędziła "coś" złego i w net znikneła.
Mam nadzieje że powyższa historia okaże się pomocna dla załogi Nautilusa i ręczę że jest w 100% prawdziwa
 
Pozdrawiam załogę nautilusa
    Zbyszek




zwiń tekst



SETKI RELACJI O UFO – OTO ‘KILKA SEKUND’ Z PORZĄDKOWANIA ARCHIWUM FN W DZIALE ‘ROK 2009’
Śr, 11 paź 2017 09:46 komentarze: brak czytany: 1256x

Trwa wielkie porządkowanie naszego archiwum. Przez wiele lat doszliśmy do zupełnie nowych metod katalogowania wiadomości. Bardziej eleganckich, precyzyjnych, niezawodnych. Oto mała próbka z tego, co umieszczamy w ‘nowych katalogach’. Tym razem wiadomości trafią do katalogu OBSERWACJE 2009. Te relacje nigdy nie miały szans ukazać się w serwisach FN, gdyż wtedy jeszcze nie dopracowaliśmy się tak nowoczesnego.......

czytaj dalej

Trwa wielkie porządkowanie naszego archiwum. Przez wiele lat doszliśmy do zupełnie nowych metod katalogowania wiadomości. Bardziej eleganckich, precyzyjnych, niezawodnych. Oto mała próbka z tego, co umieszczamy w ‘nowych katalogach’. Tym razem wiadomości trafią do katalogu OBSERWACJE 2009. Te relacje nigdy nie miały szans ukazać się w serwisach FN, gdyż wtedy jeszcze nie dopracowaliśmy się tak nowoczesnego oprogramowania, jakie jest teraz… ale to uwaga na marginesie.


 

-----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Tuesday, September 22, 2009 5:25 AM

To: Fundacja NAUTILUS

Subject: Dziwne zjawisko w Belgii

 

Witam serdecznie całą załogę Nautilusa

 Mojej koleżanki siostra mieszka na stałe w Belgii w miejscowości  Antpferpia. W dniu wczorajszym, zadzwoniła jej siostra i opowiedziała o dziwnym i  niezwykłym zjawisku na niebie, które widzi każdego wieczora od kilku dni. 

Otóż w godzinach wieczornych (21°° - 22°°). Nie jest w stanie, z której  strony przylatują najpierw dwie mleczne kule, a wokół nich krąży złoty  pierścień. Następnie nadlatuje trzecia kula i również wokół niej krąży  złoty pierścień. To widowisko trwa kilka minut, po czym kule odlatują. 

Siostra koleżanki pytała, co w jej ocenie może to być. Teraz mamy dylemat  i tak sobie gdybamy, co to jest i czego dotyczy to zjawisko. Nie  wykluczamy, że jest to swojego rodzaju przekaz, ale jak go odczytać? 

Dlatego postanowiłam z koleżanką, że napiszemy do Was, bo być może na  forum uda się przynajmniej częściowo odpowiedzieć na to pytanie.

Pozdrawiam serdecznie.

 

Ps. Jeśli droga Załogo zainteresuje Was to zjawisko i będziecie chcieli  się dowiedzieć czegoś więcej bezpośrednio od koleżanki siostry to dajcie  znać, może siostra się zgodzi z Wami porozmawiać na temat tego zjawiska.

 

-----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Monday, September 07, 2009 9:16 PM

To: nautilus

Subject: Blackout+UFO

 

Przed chwila wydarzyła sie niesamowita historia. Nie mam z kim sie nia podzielic wiec dziele sie z Wami^^. Siedze sobie na kompie a tu nagle  gasnie swiatlo w calym domu, patrze nie ma swiatla na calej ulicy , również na całym osiedlu. Nie wiem czy równiez w całym mieście nie bylo światła spróbuje jutro sledzic portale informacyjne z mojego regionu.

Bedzie to interesujaca informacja poniewaz:  Wychodze na balkon ciemna jak w ... no właśnie, patrze a nad lasem sferyczny skrzący obiekt mniej więcej wielkości gwiazdy emitujący nieregularne błyski światła, patrzę i ciesze sie tą chwila w pewnym napieciu, w koncu zawolalem mame zeby równiez zobaczyla. Nie potrafila tego w racjonalny sposob wytlumaczyc ale w ufo nie wierzy^^. Obiekt baaardzo powoli opadał az w koncu zasłoniły go drzewa. Obserwacja trwała około 1 minuty. Wykluczam wszelkie balony tudziez samoloty. Miasto- Olsztyn, osiedle- słoneczny stok. Jest to moja druga obserwacja w przeciagu dwoch tygodni, troszke mniej spektakularna. Pierwsza jednak zachowam dla siebie i tak macie tego duzo i malo wnosi to do sprawy, a ta wydala mi sie interesujaca ze wzgledu na blackout i jednoczesne pojawienie sie obiektu .

Pozdrawiam serdecznie zaloge.

 

-----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Thursday, September 10, 2009 12:30 AM

To: nautilus

Subject: Dwa świecące obiekty

 

Witam Fundację Nautilus. Dzisiaj (09.09.2009) nad swoim miastem miałem okazję obserwować 2 niezwykłe obiekty. Wieczorem wyszedłem za dom by spalić na ognisku wysuszone chwasty, było około godziny 20.05 kiedy na południowo wschodniej części nieba dostrzegłem 2 "ruchome gwiazdy". Leciały one jedna za drugą w pewnej odległości od siebie. Wysokość kątowa ich przelotu to około 35 stopni nad horyzontem. W miarę zbliżania się światło było silniejsze aż przekroczyło czterokrotnie, światło gwiazd. Nie jestem w stanie określić dokładnej odległości na jakiej znajdowały się obiekty ode mnie ale na oko ich pułap lotu wynosił jakieś 1500m. Obiekt pierwszy po chwili skręcił w kierunku wschodnim (schemat lotu na załączonym rysunku) w ciągu 2 sekund zmienił światło z białego na pomarańczowy a potem czerwony i rozpłynął się w powietrzu. Obiekt drugi który leciał chwilę za pierwszym nieznacznie zbliżył się do pozycji z której obserwowałem zjawisko. Dostrzegłem, że ma podłużny kształt jednak był zbyt daleko aby się mu lepiej przyjrzeć (albo spodek albo cygaro). Obiekt dwa po chwili skręcił na wschód szybko zmienił barwę tak jak wcześniejszy i rozpłynął się w powietrzu.

Czas trwania całej obserwacji to około 1,5 minuty. Nie było słychać dźwięku obiektów mogły one być zakłócane przez hałas rozjeżdżonych po ulicy samochodów ale między przerwami w hałasie nie było słychać by wydawały jakieś dźwięki. Obiekty przelatywały nad miastem wiec może ktoś jeszcze je obserwował.

 

Nie jest to pierwsza obserwacja NOLi nad mim miastem. W 19.09.2005r. miałem okazję zobaczyć i sfotografować ciemno metaliczny spodek (już kiedyś pisałem o tym do Nautilusa) schemat jego przelotu załączam na rysunku.

W 2004 nad północna częścią miasta (to moja okolica)był przez kogoś widziany pomarańczowy dysk. O tej wiadomości dowiedziałem się z 2 różnych źródeł z czego jednym była strona Nautilusa.

Prowadząc swoje własne ciche śledztwo w sprawie pojawiania się UFO w okolicy dowiedziałem się, że widziano także "dziwne światła" nad terenem huty Celsa. Dowiedziałem się tego od znajomego z którym przez pewien czas tam pracowałem. Niestety zmieszał się tematem o niezidentyfikowanych obiektach i więcej szczegółów nie powiedział. Prawdopodobnie te latające obiekty interesuje właśnie teren huty jednak niema jak do końca potwierdzić tego przypuszczenia.

Dane osobowe do wiadomości Fundacji Nautilus.

 


 

-----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Wednesday, September 09, 2009 8:55 AM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Formacja UFO?

 

Witam załogę!

 

Zastanawiałem się czy pisać o tym co dziś widziałem, czy ta obserwacja ma jakieś znaczenie. Ok. 21.00 patrząc w niebo, zauważyłem na nim na niedużej wysokości (może 50 m) dziwną formację. Trudno powiedzieć mi czy to były światła czy świecące obiekty, był to trójkąt, w układzie 1, 2, 3 i 4, przy czym jako pierwszy leciał „róg” formacji. Trójkąt był bardzo symetryczny, obiekty były blisko siebie i poruszały się w „płaskim” szyku, bo wyraźnie widziałem perspektywę tego trójkąta.  Poruszały się bardzo, ale to bardzo szybko i bezgłośnie. Obiekty pojawiły się nagle, po chwili nieco przygasły, prawie całkowicie i znów się rozświetliły. Po 2-3 sekundach obserwacji zniknęły za budynkiem. Emitowane było przytłumione białe mleczne światło, które nie było okrągłe, lecz miało kształt okręgu z wypustkami. Obserwacja miała miejsce w Poznaniu w okolicach Areny. W załączniku przesyłam rysunek który trochę przekazuje to co widziałem. Niestety nie potrafiłem uwzględnić perspektywy, dzięki której widać ze obiekty były w płaskiej formacji względem ziemi. Strzałka pokazuje kierunek ruchu.

 

 

Czy takie obiekty były już przez kogoś widziane? Jeżeli to możliwe proszę o odpowiedź.

 

Pozdrawiam całą załogę.

[dane do wiad. FN]


 



zwiń tekst



Fenomen 'spadających ptaków' z Radziejowa
Pon, 9 paź 2017 09:27 komentarze: brak czytany: 1445x

Witam całą załogę! Pisałem kiedyś w sprawie ptaków,które spadły w miejscowości Opatów koło Radziejowa. Odwiedziłem rodzime strony no i jak obiecałem dopytałem ciocie ,aby co nie co powiedziała. Mam nagraną tę rozmowę, jeżeli sobie życzycie mogę ją przesłać, ale z góry uprzedzam ze jakość nie jest dobra,ponieważ nagrywałem dyktafonem zamontowanym w telefonie komórkowym.Jeżeli chodzi o same ptaki to.......

czytaj dalej

Witam całą załogę! Pisałem kiedyś w sprawie ptaków,które spadły w
miejscowości Opatów koło Radziejowa. Odwiedziłem rodzime strony no i jak
obiecałem dopytałem ciocie ,aby co nie co powiedziała. Mam nagraną tę
rozmowę, jeżeli sobie życzycie mogę ją przesłać, ale z góry uprzedzam ze
jakość nie jest dobra,ponieważ nagrywałem dyktafonem zamontowanym w
telefonie komórkowym.
Jeżeli chodzi o same ptaki to Ciocia powiedziała że spadło to na polu a
tych ludzi zna. Opowiadała że później sami mówili jej ze widzieli jakiś
świetlisty okrągły krąg nad stodołą-nad miejscem spadu tych ptaków.

A jeżeli chodzi o cud ,który zdarzył się w Piotrkowie Kujawskim to może
potwierdzić to bardzo wiele osób że takie coś miało miejsce.Kilka
miesięcy temu wspominali o tym w Radiu Włocławek,opowiadali ze nie
wspominali o tym nikomu wcześniej aby nie robić rozgłosu dlatego że
Piotrków to mała miejscowość i mogłaby być całkowicie zdominowana przez
wiernych,chociaż ciocia i tak mówiła że ludzie się dosłownie deptali i
gubili buty. Na kościele w którym to miało miejsce jak to ludzie
opisywali było światło w kształcie Matki Boskiej, później studenci
próbowali odtworzyć sytuacje jakimiś światłami no ale nie udało im
się. Dużo by tu pisać.
 :) Pozdrawiam z
Szacunkiem Wojtek Toruń




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 31
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 31

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Ostatnie miesiące przyniosły falę fantastycznie ciekawych informacji związanych ze zjawiskiem UFO z terenu Polski. Kilka z nich zaprezentujemy w LIVE-STREAM z pokładu okrętu Nautilus. Rejs rozpocznie się już 2 lipca o godzinie 20.00 Zapraszamy!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN  [...] Przesyłam poniżej fragment ze Starego Testamentu odnoszący się do życia Proroka Eliasza w którym jest ciekawe zdanie mogące wskazywać na pojazd UFO. (Syr 48, 1-14) Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 19 cze 2018 08:02 | Na razie zgłosił się do nas jeden świadek tego zdarzenia - mieszkanka miejscowości Świecie. Był 16 czerwca 2018 roku, godzina-  jak ocenia świadek - 23.15, kiedy nagle na niebie zauważyła grupę dziwnych dziesięciu obiektów o złotej barwie, która tworzyła na niebie formację w kształcie łuku. Czekamy na kolejnych świadków! Więcej na temat obserwacji w dziale RELACJE w serwisie ufologicznym FN, czyli www.emilcin.com  .... .... .... .... ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 czerwca 2018 | Ostatnio mój znajomy zapytał mnie, jakie mam hobby. Po chwili namysłu odpowiedziałem, że pasjonuje mnie znajdowanie odpowiedzi na najważniejsze pytania, jakie może sobie postawić kiedykolwiek człowiek. Kolega pokręcił tylko głową z niedowierzaniem i był bardzo zdziwiony, jak można tak „tracić czas na bzdury”…

czytaj dalej

FILM FN

OBSERWACJA UFO NAD MIEJSCOWOŚCIĄ ŚWIECIE - 16 czerwca 2018, godzina 23:15

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.