Dziś jest:
Środa, 29 czerwca 2022

Ten, kto podąża za tłumem, nigdy nie dojdzie dalej niż tłum. Ten kto podąża sam, znajdzie się w miejscu do którego nikt jeszcze wcześniej nie doszedł.
Albert Einstein

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




UFO NAD KRAKOWEM - 24 lutego 2022
Pt, 25 luty 2022 04:58 komentarze: brak czytany: 1579x

[...] Dobry Wieczór, Wyszedłem zapalić na balkon [24 lutego 2022 - przyp. FN] i zauważyłem dziwny obiekt, mocno świecący W pierwszej chwili myślałem, że to samolot, bo one mają tu korytarz, którym podchodzą do lądowania w Balicach. Jednak podchodzą łukiem z lewej strony, a ten przez chwilę leciał na wprost.  Na początku widziałem jeszcze 3 światła ułożone w trójkąt i słabe światło w środku. .......

czytaj dalej

[...] Dobry Wieczór, Wyszedłem zapalić na balkon [24 lutego 2022 - przyp. FN] i zauważyłem dziwny obiekt, mocno świecący
W pierwszej chwili myślałem, że to samolot, bo one mają tu korytarz, którym podchodzą do lądowania w Balicach.
Jednak podchodzą łukiem z lewej strony, a ten przez chwilę leciał na wprost.  Na początku widziałem jeszcze 3 światła ułożone w trójkąt i słabe światło w środku. Później już tylko to jedno mocne.
Obiekt zawisł nieruchomo przez chwilę po czym bardzo szybko oddalił się na południe.
Drony chyba mają mrugające czerwone światła.  Ten świecił tylko tym białym.
Był na dość dużej wysokości, ale nie aż tak dużej jak przelatujące samoloty, kierujące się na pas do lądowania.

Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]
Kraków

Zdjęcie poniżej.


I jeszcze film z obserwacji.

 

[...] Witam. Nazywam się [dane do wiad. FN] . Od wielu lat juz mieszkam w Anglii. Od jakiegoś miesiąca słucham ciekawych opowieści pana Roberta Bernatowicza, pomyślałem że mogę też cos od siebie dać do państwa fundacji, jako coś co ja też widziałem i przeżyłem. Wysłam parę orbs i parę ciekawych innych zdjęć, do tego film wideo który nagrałem tu w Anglii, wtedy myślałem że to ufo, czy cos podobnego. Do dziś nie wiem co to było. Mam parę wspaniałych opowieści z UFO, z głosem zza światów, tak realnym jak słyszy się dziś kogoś w życiu, tak naprawdę to wszystko co mi się przydarza jest częścią czegoś co pan Robert opowiada, mi to się zdarzała na przestrzeni mojego życia wielokrotnie, na niektóre z tych opowieści nie mam do tej pory odpowiedzi, bo tak naprawdę mało kto bierze to za coś ważnego, a niektórzy odbierają to jak dziwactwo. Jedno zdjecie nazwane było cos twarz, bo w mgle w nocy, utworzyła się twarz kogos czy czegos, widac definitywnie oko czesc nosa ale cos co mozna nazwac twarz.

 Tu jest krótki film który zrobiłem w 2014 roku, nikt nie powiedzial mi co to jest, może ktoś wytłumaczy co to było, proszę popatrzeć w trakcie przebłysków ,

 oto moj film tytuł "UFO in Stoke on Trent 2014"

 

dodałem tu pliki zdjęcia


-----Original Message-----
From: Fog [...]
Sent: Thursday, February 24, 2022 4:22 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Spodek w trakcie ataku na Ukrainę?

Witam,

Nie wiem jak Fundacja, ale ja tu widzę klasyczny spodek.






 


From: [...]
Sent: Thursday, February 24, 2022 10:14 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Kijów

 

Mina Psa mowi wszystko co sie dzieje na Ukrainie :-(  jako przedstawicielowi ludzkości rasy niby wyższej jest mi wstyd.... 




zwiń tekst



Moja obserwacja UFO: 'Dziwny obiekt nad Żyrardowem'
Czw, 24 luty 2022 06:40 komentarze: brak czytany: 976x

[...] Dzień dobry, Wydarzenie, które chciała bym opisać miało miejsce w drugiej połowie lat 80. To był 86 bądź 87 rok. Ja i moja koleżanka miałyśmy w zwyczaju biegać wieczorami i popalać po cichu papierosy. Mieszkałyśmy w tym samym bloku przy ulicy Filipa de Girarda 1 w Żyrardowie a trasa naszego biegania prowadziła tego wieczoru do ulicy Marii Nietrzebki gdzie kończyło się osiedle i były tam tylko.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, Wydarzenie, które chciała bym opisać miało miejsce w drugiej połowie lat 80. To był 86 bądź 87 rok. Ja i moja koleżanka miałyśmy w zwyczaju biegać wieczorami i popalać po cichu papierosy. Mieszkałyśmy w tym samym bloku przy ulicy Filipa de Girarda 1 w Żyrardowie a trasa naszego biegania prowadziła tego wieczoru do ulicy Marii Nietrzebki gdzie kończyło się osiedle i były tam tylko cztery bloki a po drugiej stronie ulicy ogromna łąka.

Zatrzymałyśmy się przy pierwszym bloku na ulicy żeby odpocząć, rozmawiałyśmy o czymś jak to nastolatki i wtedy zauważyłyśmy czerwony punkcik na niebie lecący nad łąką, pomyślałyśmy że to samolot ale ten punkt zrobił jedno duże okrążenie nad łąką a ponieważ nie słyszałyśmy żadnego odgłosu silnika a w okół panowała cisza, bardziej zainteresowałyśmy się tym obiektem. Czerwony punkt wykonał jeszcze dwa duże okrążenia nad łąką i przyleciał powoli w naszą stronę co kompletnie nas zszokowało.
To coś zawisło nad nami i wtedy mogłyśmy zobaczyć bardzo wyraźnie czerwone i pomarańczowe światełka. W ciemności ciężko jest określić wysokość na jakiej obiekt jest i jego wielkość a także kształt ale po rozmieszczeniu światełek wywnioskowałyśmy że to kula wielkości może piłki do piłki ręcznej i że wisi to nad nami w odległości ok 5 metrów. Na tyle nisko, że bardzo wyraźnie widziałam pojedyńcze okrągłe światełka.

Kula tak zawisła nad nami minute może dwie i powoli odleciała w stronę osiedla a my pobiegłyśmy szybko do domu. Dodam tylko że tego wieczoru na ulicy zaparkowany był tylko jeden samochód ciężarowy, widziałyśmy kierowce szoferce. Wołałyśmy go żeby zobaczył to samo co my ale nas zignorował.

Wpadłam do mieszkania, powiedziałam mamie co widziałam a ponieważ w odpowiedzi usłyszałam tylko śmiech to pobiegłam do swojego pokoju, którego okna były od ulicy  Filipa de Girarda, na 3 piętrze. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam ten sam czerwony obiekt lecący powoli w oddali nad blokami w stronę cmentarza i tak obserwowałam go do póki nie zniknął. Więcej czegoś takiego już nigdy nie widziałam w swoim życiu.

I tak od lat zastanawiam się co to było! Podejrzewałam nawet, że to może wojsko z pobliskiej jednostki lotniczej w Bielicach coś testuje. Może dron? Ale o dronach wtedy nikt nie słyszał a nawet jeśli to dron cichy nie jest a to coś nie wydawało absolutnie żadnego dźwięku.

Być może jest na to jakieś sensowne wytłumaczenie, być może ktoś inny widział podobne obiekty, minęło tyle lat a ja nadal nie wiem co widziałam.

Zawsze chciałam podzielić się tą historią z kimś kto mnie nie wyśmieje, oglądałam na YouTube wywiad z Robertem Bernatowiczem i wtedy już widziałam że wasz portal to dobre miejsce żeby to zrobić. A tak swoją drogą panie Robercie, audycje na żywo na Youtube o UFO, o pana doświadczeniach, o niewytłumaczalnych zjawiskach to byłby strzał w dziesiątkę! Oglądam często kanał Krzysztofa Jackowskiego, on często o panu wspomina i tak sobie myśle, was dwóch prowadzących konwersacje to było by coś!
Serdecznie pozdrawiam z UK
[...]


From: [..]
Sent: Wednesday, February 23, 2022 11:11 AM
To: FN
Subject: Obiekt ufo z bardzo bliska

 

Była niedziela, pora roku lato, roku już niestety nie pamiętam, godziny popołudniowe.  Siedziałem w pokoju i grałem na komputerze. Nagle zrobiło się ciemno i zaczął wiać silny wiatr oraz padał dosyć mocny deszcz. Nagle ojciec mnie woła z kuchni, gdzie jest małe okno i mówi dosłownie: "Patrz jakiś debil leci w burze na motolotni", podbiegłem szybko do okna w kuchni i to zo zobaczyłem jeszcze nie mnie zamurowało bo faktycznie kształt trójkątny się zgadzał, ale nie był w poziomie tylko w pionie ! Szybko pobiegliśmy do dużego pokoju i wyszedłem na balkon, stałem jak wmurowany. Obiekt podczas wichury i deszczu nawet nie drgnął i co najlepesze zmienił pozycję na poziomą. Dosłownie staliśmy i nie dowierzaliśmy to co widzimy, obiekt miał kolor grafitowy, nie wydawał żadnych dźwięków. Ulice były puste, wątpię, że ktoś to widział oprócz nas, bo nikogo nie zauważyłem obok bloku i w oknach, żeby móc potwierdzić czy też to widział. Trzeba wziąć pod uwagę, że obiekt miał prawdopodobnie udział w zmianie pogody, żeby móc spokojnie przelecieć nad naszymi głowami nie zauważonym.

Co do samego obiektu był nad naszymi głowami w odległości nie większej jak 50m. dosłownie widziałem podwozie tego obiektu. Jego ruchy nie były niczym zakłócone, nawet wiatr nie miał nad nim władzy. Obiekt miał około 5m długości. i szerokości, typowy trójkąt równoboczny, stad skojarzenie mojego taty i paralotni. Niestety telefony komórkowe wtedy raczkowały, a nagranie byłoby jedną wielką pikselozą. Obiekt sunął po niebie nie szybciej jak 20km/h i oddalał się spokojnie w głąb miasta. Nie wiem czemu nam było dane go obserwować, oboje z tatą lubimy tematy UFO i obcych cywilizacji i nigdy tego nie negowaliśmy. Obecnie mam 33 lata,a wtedy miałem może 15, do tej pory pamiętam wszystko bardzo wyraźnie.

Od tego czasu szukałem bardzo dużo obiektów. Jedynym "wytłumaczalnym" obiektem o którym wtedy było glośno był projekt tajnego samolotu AURORA. 

Droga załogo, jeżeli jesteście ciekawi jak to wyglądało, napiszcie :)  



zwiń tekst



I wszystko byłoby okej, gdyby nie wszechmocne uczucie poczucia czyjejś obecności. ..
Śr, 23 luty 2022 05:30 komentarze: 1 czytany: 1687x

[...] Jestem tu nowy choć z Nautilusa od lat, wiec zdecydowałem sie podzielić moją historią. Od nastu już lat mieszkam w UK i tak jak wielu moich rodaków zwiedzam ten kraj rownież od lat. Swego czasu, lat temu kilka jako członek English Heritage wraz z rodziną wybraliśmy się do Dover.Piękna pogoda, majestatyczna budowla o przytłaczającej skali i do tego jeszcze rycerze na koniach ( nie, nie duchy….......

czytaj dalej

[...] Jestem tu nowy choć z Nautilusa od lat, wiec zdecydowałem sie podzielić moją historią. Od nastu już lat mieszkam w UK i tak jak wielu moich rodaków zwiedzam ten kraj rownież od lat. Swego czasu, lat temu kilka jako członek English Heritage wraz z rodziną wybraliśmy się do Dover.

Piękna pogoda, majestatyczna budowla o przytłaczającej skali i do tego jeszcze rycerze na koniach ( nie, nie duchy…kaskaderzy z krwi i kości ). W każdym razie, po zwiedzeniu zamku wraz z atrakcjami, przyszedł czas na eksplorację stanowisk dowodzenia Vice Admirała Ramseya odpowiedzialnego za ewakuacje brytyjskiego korpusu ekspedycyjnego z Francji czyli operację Dynamo. Kto nie był , polecam gorąco bo jest co zwiedzać.

Żona z synem została w górnych pomieszczeniach, ja natomiast polazłem samotnie do podziemi zobaczyć jak mieszkali żołnierze w latach 40-tych ubiegłego wieku. I wszystko byłoby okej, gdyby nie wszechmocne uczucie poczucia czyjejś obecności. Wybrałem odpowiedni moment i wyczekałem chwili gdy rozwrzeszczane dzieci wraz z rodzicami poszły zwiedzać dalsze atrakcje ja natomiast zagłębiłem sie w piwnice. Bez dwu zdań byłem tam sam…chociaż nie sam.

Coś mi towarzyszyło i czułem na sobie czyjś wzrok. Było to odczucie tak silne i powiedzmy , nienaturalne ze aż przytłaczające. Bez wątpliwości miałem uczucie bycia tam intruzem. Nie jestem zbytnio wrażliwy na powiedzmy sferę duchowości i medium ze mnie żadne ale wprost czułem ze nie jestem tam miłe widziany. Do tego totalna cisza otaczająca mnie ze wszystkich stron paskudny wprost chłód gdy na gorze upał. I to poczucie niechęci do mnie emanujące sam nie wiem skąd. Postanowiłem zakończyć wizytę w piwnicy która trwała i tak za długo, zwłaszcza dla bytów tam pomieszkujacych.

Na zewnątrz, inny świat, słońce, upal i cała współczesność a tam cisza, wilgoć , ciasnota i to coś , tylko co? I do tego jeszcze moim bliscy którzy już planowali mnie szukać gdyż zniknąłem na prawie 15 minut a ja przekonany byłem ze zszedłem na dół na może 2-3 minuty. Wykluczam jakiekolwiek zawirowania czasowe, Ot może im sie zdawało ale wyglądali na lekko znudzonych oczekiwaniem na mnie.Zwłaszcza ze żegnając sie powiedziałem ze idę tylko zerknąć co jest na dole. Kategorycznie zabroniłem im schodzenia na dół i kontynuowaliśmy zwiedzanie baterii artyleryjskich umiejscowionych obok. Totalnie nie przyjemne przeżycie . Może ktoś jeszcze z Was odwiedził Dover i przeżył coś podobnego?

[...]


[...]Witam interesuje się takimi tematami jakie są u was na stronie miałem kilka przypadków związanymi z ufo snami itd . Mam 30 lat i pochodzę z Łodzi. Pierwszy przypadek miałem z nocna zmorą miałem chyba 7 lat, standardowo jak to bywa że zmorami obudziłem się z dziwnym przeczuciem że czuję jakąś obecność i coś mnie obserwuje .. Obudziłem się ale (nie otworzyłem oczu bo po prostu się bałem) Ale ciekawość była silniejsza i co z tego jak w pewnym coś mnie sparaliżowało i od strony stóp wchodzi mi na pierzynę( pierzyną się zapadała)

Nie mogłem nic zrobić ani się ruszyć ani zawołać mamę. W pewnym momencie zaczęło to coś mnie dusić mimo że byłem nie uruchomiony i miałem tylko 7 lat! To był okres prawdopodobnie jesień/zima, Nie widziałem tej istoty!. W myślach że strachu zaczęłam się modlić i próbowałem resztkami sił zawołać mamę z sąsiedniego pokoju.. W pewnym momencie to coś mnie puściło ja wykrzyczałem na cały głos mama i zamknięte stare okno drewniane rozwaliło się na roscierz(otworzyło się samo z silnym podmuchem wiatru a za oknem było dość spokojnie!)

Mama przyleciała do pokoju i do mnie czego się drzesz idź spać bo ja muszę rano wstać do pracy a do szkoły musisz iść i tej nocy po prostu poszedłem spać do mamy. W późniejszym okresie kilkakrotnie łapało mnie to coś ale byłem już starszy i nie robiło na mnie to już największego znaczenia. Druga historia w tym samym mieszkaniu i pokoju może rok dwa lata później obudziłem mniej więcej około 2 w nocy bo zachciało mi się siku ( mimo że miałem 8/9 lat lubiłem oglądać archiwum x nie dowiary i różnego typu takie filmy i bajki )

Wstałem była to chyba wiosna rozciaglem się noc była przejrzysta i bardzo jasno świecił księżyc i spojrzałem się na ścianę po mojej prawej stronie i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem dwie postacie ufo ( cienie odbijające się na ściankę poprzez księżyc) No nie wiem ile mogłem mieć wzrostu 8/9 lat teraz mam niecałe 180 cm wzrostu więc załóżmy 150cm te postacie sięgały mi może do pasa a kształt ich głowy był jakby półksiężyc owaty pionowo z postura szaraków) wystraszyłem się i wybiegłem oczywiści do pokoju mamy z krzykiem i jak zwykle dostałem ochrzan. Teraz jedna z ciekawszych historii ufo którą widziałem (statek,pojazd) widziałem wielokrotnie i w Polsce i UK więc napiszę o jednej.

Wracałem od siebie z działki w Okolicach Piątku (teraz miasto w centrum Polski)do Łodzi bo to była wioska w kierunku bliżej Łęczycy i postanowiłem sobie wrócić przez Łęczyce (Nie tak jak zawsze przez Piątek i Zgierz)do Łodzi bo lubię po prostu jazdę samochodem.Byla około 3 w nocy i w pewnym momencie gdzieś na wysokości może 7/8 piętra zobaczyłem spodek ufo po mojej prawej stronie ( trasa Piątek- Łęczyca) w miejscowości Kwiatkowice,Marynki był to rok 2016/17 Sierpień piękna pogoda i gwieździsta noc.Obiekt leciał równo z moim samochodem jechałem dość spokojnie wtedy jak namnie bo około 70/80 kmh na h ale teraz przejdźmy do sedna obiekt miał średnicę gdzieś boiska piłkarskiego tylko był okrągły ( mógłbym nawet zdjęcia podobne znaleźć w necie ale postaram się opisać)

Był jakby całkowicie okrągły połączymy jakby dwoma talerzami i najlepsze jest że widziałem go bardzo dokładnie miał jakby centrum obserwacyjne jakby ze szkła w budynkach typu biurowce itd i z tych okienek na przemian biły różne kolory , dominowało czerwień zieleń żółć i pomarańcz a pod spodem tego owalu jakby jakąś czerwona energia emitowała. Na oko ciężko mi napisać z jakiej odległości go widziałem ale myślę że góra 200m? Pojazd leciał że mną praktycznie do miasteczka Ozorków w pierwszym momencie miałem się zatrzymać i nagrać filmik jak zobaczyłem obiekt ale jechał za mną kierowca Tira który na sto procent też to musiał widzieć ale nie chciałem wysiadać z auta i robić z siebie wariata pozdrawiam całą załogę imię zmieniłem ale myślę że nie byłoby problemu gdybyście się odezwali do mnie i opowiedział jeszcze o kilku moich historiach pozdrawiam

[...]

Dołączam zdjęcie podobne do tego co widziałem na trasie pozdrawiam :)




zwiń tekst



Moja intrygująca historia z Shirdi Sai Baba
Wt, 22 luty 2022 05:38 komentarze: brak czytany: 1595x

[...] Mialam tez sama doswiadczenie z Sai Baba, ale nie o Sathya Sai Babie. Mowi sie/Wierzy sie, ze Sathya Sai Baba jest reinkarnacja Shirdi Sai Baby : https://en.wikipedia.org/wiki/Sai_Baba_of_Shirdi i tu zaczyna sie moje doswiadczenie.  Do Indii chcialam jechac odkad bylam dzieckiem. Wiedzialam, ze przyjdzie taki dzien i nigdy specjalnie sie nie staralam o ten wyjazd, na pytania.......

czytaj dalej

[...] Mialam tez sama doswiadczenie z Sai Baba, ale nie o Sathya Sai Babie. Mowi sie/Wierzy sie, ze Sathya Sai Baba jest reinkarnacja Shirdi Sai Baby : https://en.wikipedia.org/wiki/Sai_Baba_of_Shirdi i tu zaczyna sie moje doswiadczenie. 


 Do Indii chcialam jechac odkad bylam dzieckiem. Wiedzialam, ze przyjdzie taki dzien i nigdy specjalnie sie nie staralam o ten wyjazd, na pytania znajomych "czemu jeszcze tam nie bylas?", odpowiadalam "w swoim czasie pojade". I faktycznie tak sie stalo. W pewnym momencie zaczelam sie przygotowywac do wyjazdu i planowalam wyjazd na polnoc Indii. Moge powiedziec smialo, ze wyjazdu to Indii sie nie planuje, Indie maja wlasny plan na nas. I taktez w na tydzien przed wejsciem na poklad samolotu wydarzenia potoczyly sie tak, ze po prostu bylam zmuszona pojechac na poludnie. 

 Nie mialam planu ani nawet pojecia co tam w zasadzie moglabym zwiedzic, oprocz Bombaju. Moi znajomi ktorejs nocy zaczeli opowiadac mi o pewnym swietym, ktory uzdrawial i czynil cuda. Myslalam, ze ta osoba jeszcze zyje i wraz z opowiadanymi historami moja ciekawosc zamieniala sie w fascynacje az w koncu uznalam, ze musimy go odwiedzic! Moi znajomi serdecznie sie rozesmiali, ten swiety zyl na przelomie 19/20 wieku  ale powiedzieli, ze jest jego swiatynia niedaleko od Bombaju (co znaczy godziny od Bombaju).

W noc wyjazdu bylam bardziej szczesliwa niz dziecko jadace do Disneylandu. Jechalismy 5 godzin, ciemne drogi, biedne krowy na udeptanych sciezkach, a ja mialam lzy w oczach ze szczescia, w ogole nie rozumiejac dlaczego. Nie wiedzialam ani dokad ani do kogo jade. Nie kojarzylam na tym etapie nawet imienia. Jechalismy do Shirdi. 

 Wyobrazalam sobie, ze swiatynia bedzie swiatynia kontemplacji, jakies puste spokojne miejsce. Tak moze rozumowac tylko Europejka pierwszy raz bedaca w Indiach. Kiedy o 4 rano wchodzilismy do swiatyni, ludzi bylo wiecej niz na lotnisku. Wszyscy w scisku czekali az otworza sie drzwi do glownej sali gdzie jest samadhi. Samadhi to tak miejsce odejscia z ciala jak i proces dobrowolnego wyjscia z ciala kiedy dusza laczy sie z Absolutem. Moj znajomy uprzedzil mnie, ze chociaz czasami otwieraja samadhi Sai Baby dla publicznosci, to jednak zazwyczaj jest ono odseparowane bramkami. Nie zrobilo to na mnie wrazenia, bylam w stanie szczescia zupelnie niezrozumialego.


Moj znajomy powiedzial mi: "pomysl o co chcesz go poprosic". Poprosic? Nie wpadlabym na to. Zaczelam myslec, ale nagle sie okazalo, ze nie mam zadnych potrzeb, nic w tamtym momencie nie bylo wazne. Nagle, ku mojemu wlasnemu zdumieniu przyszla do mnie mysl, ktora naprawde nie byla moja. Pomyslalam "Popros go o blogoslawienstwa". Jak tylko to pomyslalam, tak sama sie zdziwilam. Co? Blogoslawienstwa? Takie to religijne, koscielne, skostniale. Nigdy nie uzylam tego slowa do tego momentu, ale w koncu uznalam, no dobrze, to poprosze go o blogoslawienstwa. Chwile pozniej otworzono drzwi, tlum ruszyl do przodu, ja kompletnie stracilam orientacje, nie wiedzialam dokad ide i po co, tlum mnie pchal az wyladowalam pod jakas sciana zepchnieta z toru.

Widzialam mojego znajomego rozciagnietego na podlodze, czegos dotykal. Ulamki sekund: co on robi? Dotykal malej plytki, samadhi Sai baby. Podnioslam wzrok i widze usmiechnietego mnicha (jednego z tych, ktorzy prowadza te ceremonie), ktory nagle wyciaga do mnie reke i przywoluje do siebie. Przeciskajac sie przez tlum podchodze tam gdzie lezal moj przyjaciel i slysze glos mnicha "Dotknij jego samadhi, da Ci blogoslawienstwa". Zdebialam. Oczywscie, schylilam sie i dotknelam samadhi, a pozniej znowu tlum zepchnac mnie pod sciane. Mnisi stali wsrod kwiatow, ktore rozdawali niektorym wiernym. Pomyslalam sobie, ze chcialabym cos dostac z tego miejsca i oczywiscie jak tylko to pomyslalam, mnich znow przywolal mnie reka i dal mi girlande kwiatow. 

 Po wyjsciu ze swiatyni (mandiru) Sai Baby zaczely sie dziac rozne rzeczy, na przyklad dostalam odpowiedz na problem, ktory probowalam rozwiazac od bardzo dawna. W zasadzie, to tylko wstep tej historii, ale i tak jest juz bardzo dluga.

 Moze zainteresujecie się postacią Shirdi Sai Baba. Jego zdjecie jest wszedzie w Indiach, polnoc, poludnie, sklep z mydlami i autobus. Wierze, ze znajdzie tam Pan cos dla siebie.

 Pozdrawiam,

 [...]

 



zwiń tekst



Nawiedzone mieszkanie
Pon, 21 luty 2022 00:09 komentarze: brak czytany: 1584x

[...] Witam piszę do Was bo nie wiem gdzie szukać pomocy,może Wy coś poradzicie.Zacznę od tego, że mieszkam w 4 piętrowym bloku na 1 piętrze. Od 5 miesięcy ja, moi rodzice oraz wszystkie osoby,które przebywają w naszym mieszkaniu słyszą różne dziwne dźwięki typu stukanie,pukanie,kroki,przesuwanie ciężkich przedmiotów o różnych porach dnia i nocy,rzucanie jakby metaliczną kulką o ziemię czyli nasz .......

czytaj dalej

[...] Witam piszę do Was bo nie wiem gdzie szukać pomocy,może Wy coś poradzicie.Zacznę od tego, że mieszkam w 4 piętrowym bloku na 1 piętrze. Od 5 miesięcy ja, moi rodzice oraz wszystkie osoby,które przebywają w naszym mieszkaniu słyszą różne dziwne dźwięki typu stukanie,pukanie,kroki,przesuwanie ciężkich przedmiotów o różnych porach dnia i nocy,rzucanie jakby metaliczną kulką o ziemię czyli nasz sufit,są to dźwięki tak głośne,że nie raz nie możemy spać lub budzimy się w srodku nocy.

Słychać to podobno tylko w naszym mieszkaniu,ale sąsiedzi przysłali mi filmik jak ktoś lub coś uderza i na ścianie lokalu nad nami ,co ważne niezamieszkanego widać przez chwilę kulę białego światła która porusza się i niknie.Sprawa jest zgłoszona na policję,bo podejrzewaliśmy że ktoś celowo nas dręczy i straszy.Policja nie jest w stanie zlokalizować tych dźwięków,jak przyjeżdżają jest cisza,administracja po sprawdzeniu kominów też nic nie stwierdziła.Dziś byłam z osobą która opiekuje się tym pustym lokalem środku,nie stwierdziliśmy żadnych poprzesuwanych mebli lub przedmiotów,które sugerowały by ,że coś tam się dzieje.

Mieliśmy wrażenie,że dźwięki słyszymy nad nami czyli jeszcze piętro wyżej.Tam kilka miesięcy temu zmarł sąsiad teraz mieszka tam jego córka z którą mamy minimalny kontakt,ale ona najpierw stwierdziła,że te dźwięki słyszy a potem nagle przestała. (Myśleliśmy ,że może ojciec do niej przychodzi ale nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat bo mam wrażenie,że dziewczyna nas unka).Nigdy nie mieliśmy żadnych, poważnych konfliktów z sąsiadami,ani żyjącymi ani zmarłymi ,nikomu celowo nie wyrządziliśmy krzywdy więc nikt nie miał by powodu mścić się na nas.

Nadmienię jeszcze ,że w niedalekiej odległości od naszego bloku stoi opuszczony dom w którym kiedyś pomieszkiwali bezdomni a teraz niestety nie wiem nie chodzę w to miejsce.Być może w tym opuszczonym domu też doszło do jakieś zbrodni.Przychodzi mi na myśl też mój zmarły przed 1.5 wujek który był przez nas bardzo kochany,był cudownym dobrym człowiekiem,mimo,że jego nagła śmierć była dla nasz szokiem,pogodziliśmy się z nią i nigdy nie próbowaliśmy szukać z nim kontaktu.

Moje pytanie czy ktoś jakąś dusza prosi nas o pomoc? Jak to stwierdzić ? Była zamawiana msza za duszę zmarłych tak jak i wujka (Msze Gregoriańskie) jak i za zmarłych sąsiadów i my też się modlimy jak umiemy. Moja mama jest osobą bardzo wierzącą ,ja niestety mniej.Czy macie państwo kontakt do medium? Naprawdę chciałabym pomóc tej osobie a nie wiem kim ona jest ani jak i co powinnam robić.Dodam,że słyszymy tylko hałasy nad naszymi głowami,żadnych innych oznak aktywności paranormalnych nie stwierdziliśmy,żadnych poruszających się przedmiotów,żadnych snów które by dały nam jakąś wskazówkę,żadnych głosów,Krzyków,jęków. Proszę o pomoc jesteśmy na skraju załamania nerwowego,nie możemy spać ani normalnie funkcjonować,moi rodzice to starsze ,schorowane osoby,boję się,że coś może im stać.Pozdrawiam i dziękuję

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



A KOLEGA POWIEDZIAŁ - 'PATRZ , UFO LECI!'
Sob, 19 luty 2022 06:58 komentarze: 2 czytany: 1385x

[...] Dzień dobry chciałem opowiedzieć historie z przed gdzieś 17 lat miałem wtedy około 25lat kolega był młodszy ode mnie 3 lata.Wybraliśmy się nocą na ryby.Mała sadzawka co ważne była to czyjaś sadzawka niedaleko domów więc musieliśmy zachowywać się cicho.Pogoda była kiepska padać tak mocno nie padało ale mżyło cały czas więc niebo całe pokryte było nisko płynącymi chmurami uniemożliwiającymi zobaczenie.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry chciałem opowiedzieć historie z przed gdzieś 17 lat miałem wtedy około 25lat kolega był młodszy ode mnie 3 lata.Wybraliśmy się nocą na ryby.Mała sadzawka co ważne była to czyjaś sadzawka niedaleko domów więc musieliśmy zachowywać się cicho.Pogoda była kiepska padać tak mocno nie padało ale mżyło cały czas więc niebo całe pokryte było nisko płynącymi chmurami uniemożliwiającymi zobaczenie jakiejkolwiek gwiazdy a tym bardziej samolotu.

Patrzyłem na spławik z pomarańczowym fosforyzującym świetlikiem gdy kolega gdzieś wpatrzony pół żartem pół serio powiedział,,ufo"leci.To była gdzieś 1,2w nocy i faktycznie spojrzałem w dal a tam pomiędzy tymi deszczowymi chmurami zbliżało się do nas białe okrągłe światło w zupełnej ciszy trochę w chmurach trochę pod chmurami tak że mogliśmy to dosyć dobrze obserwować.To światło było z naszej perspektywy wielkości arbuza to było bardzo jasne białe światło.Co ciekawe obiekt leciał nie za szybko swoim tempem gdzieś może 60 lub więcej na godzinę po czym zatrzymywał się w miejscu i wbrew prawom fizyki robił serie zygzaków w prawo i lewo po czym dalej ustawiał się na linii lotu i dalej leciał prosto swoim tempem i po jakimś czasie znowu stawał i para zygzaków w zupełnej ciszy nie wiedziałem co powiedzieć skóra mi zcierpła gdy to nad nami przelatywało koledze też bo później o tym często gadaliśmy .To było 17 lat temu nie mieliśmy tel komórkowych żeby to nagrać ,pòźniej się dowiedziałem o tic takach i jak amerykańscy piloci mówią o niewiarygodnych zdolnościach manewrowych owych obiektów.To było niesamowite dziękuję za uwagę


From:[...]
Sent: Thursday, November 4, 2021 3:57 PM
To: FN
Subject: Kosmita w metrze

Dzień dobry,
Chciałam opisać nietypową sytuację, która przydarzyła mi się tydzień temu w metrze warszawskim.
Przed godziną 9 rano udałam się na przystanek metra. Moją uwagę zwrócił bardzo wysoki mężczyzna (ponad 2 m wzrostu), blondyn z włosami do ramion, w długim ciemnym płaszczu. Sprawiał wrażenie osoby powściągliwej, nie rozglądał się i nie patrzył na innych pasażerów. Kiedy czekając na metro stanęłam za nim, pomyślałam, że wygląda jak kosmita z Plejad, albo Thao z „Misji”.
W tym miejscu dodam, że tego dnia wyjątkowo słabo się czułam, co z racji mojego wieku coraz częściej się zdarza. Usiadłam na ławce, a ten mężczyzna usiadł na sąsiedniej. Kiedy podjechał pociąg, podeszłam kilka metrów naprzód i wsiadłam do kolejnego wagonu. W środku było prawie pusto, wiele miejsc było wolnych. Gdy usiadłam, spostrzegłam, że ten wysoki blondyn siada dokładnie naprzeciwko mnie. Trochę mnie to zdziwiło. Nadal wydawał się być niezainteresowany innymi pasażerami ani moją osobą.
W tym momencie przypomniałam sobie o swoim kiepskim samopoczuciu. Nagle ten mężczyzna wstał i stanął obok mnie w bardzo bliskiej odległości, na tyle bliskiej, że czułam emanujące od niego ciepło. Było to zaskakujące, gdyż jak wspomniałam, w pociągu było dużo wolnego miejsca. Nie wyczułam zagrożenia, więc nie podjęłam żadnej reakcji. Ta sytuacja trwała kilka minut, po tym czasie on wysiadł z pociągu. Ja wysiadłam 2 stacje dalej. Gdy wychodziłam z metra uświadomiłam sobie, że wróciły mi nagle siły i fantastycznie się czuję. Jednak po chwili zastanowienia, poczułam zimny powiew kosmosu na plecach !
 
 
Pozdrawiam serdecznie FN,
[...]  z Warszawy
04.11.2021 r.


From: [...]
Sent: Tuesday, August 24, 2021 12:54 PM
To: FN
Subject: Sny, prekognicja i NOL

Dzień dobry.
Na wstępie zaznaczę, iż jestem raczej twardo stąpającym po Ziemi facetem lecz jednocześnie z otwartym umysłem. Nie jestem religijny i prawdopodobnie "zawdzięczam" to nieudanej indoktrynacji przy Katedrze w Oliwie. Na życie zarabiam projektując i przygotowując do druku wszelkiego rodzaju materiały poligraficzne. Aktualnie moim głównym zainteresowaniem jest aby zapewnić mojej rodzinie samowystarczalność, ochronę, zapewnić zapas pożywienia, niezależne źródło energii powiązane z własną hydrofornią.
Jednak od dziecka a w zasadzie od momentu dorastania miewam czasami przeróżne sny, które po części mają odbicie potem w rzeczywistości od kilku godzin po przebudzeniu do kilkunastu lat.

Nie szukam rozgłosu ale chciałbym komuś przekazać część z tego co widziałem w snach a jeszcze nie miało miejsca. O ile dobrze pamiętam zaczęło się w okresie licealnym od nocy w której spłonęła Hala Stocznia. Wtedy miałem sen symboliczny ale nawiązujący do wydarzeń o których wcześniej nie miałem pojęcia. W tym przypadku nie była to prekognicja a jedynie odebrałem ból innych ludzi. Zdecydowałem się napisać w zasadzie do Pana Panie Robercie po wysłuchaniu wczorajszej audycji z Panem Krzysztofem Jackowskim. Ponieważ ma Pan do czynienia z niecodziennymi przypadkami, dlatego moje informacje mogłyby być użyteczne i mogłyby służyć do skonfrontowania z podobnymi "przypadkami" jak mój w przyszłości. Co ciekawe gdy opisałem jeden ze swoich snów jako komentarz na Youtube odpisała poniżej jedna Pani o imieniu Malwina dzieląc się prawie identycznym snem. Jeśli nie był to żart to jest nader ciekawe lecz jednocześnie przerażające w swojej wymowie. Ponieważ od jakiegoś czasu mam zwyczaj opisywać niektóre sny a następnie jako wiadomość wysyłać do siebie to jeśli nie kasowałem emaili powinno część z nich zachować się. Aktualnie jestem na etapie zamykania prac do druku i zajmie mi to do pierwszych dni września a potem moglibyśmy porozmawiać jeśli wyrazi Pan chęć. Postaram się przygotować i zebrać wszystko w całość. Część z tych snów wypełniła się czy były to sprawy bardzo drobne czy też kluczowe. Te sny dotyczyły czy też dotyczą spraw takich jak moje niespodziewane nowe miejsce zamieszkania, atak rakietowy na mój rodzinny Gdańsk, zawieruchę wojenną w sensie, że ludzie będą się przemieszczać i uciekać z miast, obozy, podział na sektory, zniewolenie, walkę. O tym, że jakiś czas temu nadleciał nad Ziemię ogromny obiekt z kimś bardzo ważnym i potężnym mającym się wręcz za boga. O kataklizmach i ewakuacji wybranych jednostek przez dziwne obiekty. Pewnej nocy widziałem morderczą operację, gdzie zostanie rozpylony w nocy chemiczny środek nad całą Europą. Jak wspomniałem odszukam emaile, zbiorę razem i przypomnę sobie część z nich.  Szczególną uwagę przyłożę do tego aby to co pamiętam było jak najwierniejsze a jeśli pamięć zatarła się nie będę próbował uzupełniać powstałych luk. Obrazy jakie widziałem były bardzo wymowne, czasami towarzyszyła im jakby narracja i dlatego też te chyba najważniejsze mocno wyryły się w pamięci. Idzie powoli jesień i znowu zaczynam mocniej to odczuwać.

Poniżej przedstawiam rozmowę właśnie z Malwiną. Prosze wybaczyć, ponieważ w moim komentarzach przewija się mój punkt widzenia z tamtego okresu a który nie musi dalej być aktualny.

Serdecznie pozdrawiam!
[...]
kom. [...]

JA
A wczoraj miałem taki sen, który po przebudzeniu wydał mi się zwykłym zwarcie zwojów i pomieszaniem z poplątaniem jednak...: Jest ogromny dziedziniec w pięknym miejscu. Na tym dziedzińcu jest wymurowany na wysokość może 30 cm murek o nieregularnym kształcie który go zamykał. W środku jak w sadzawce wlany jest czerwony barszcz. Porobione takie wysepki na których znajdują się stoliki i kilka krzeseł jak w restauracji. Siedzą przy tych stołach ludzie i zamawiają najbardziej wykwintne dania, które przynosi im kelner. Oni biorą te dania ale wszystko co jest na talerzu jest maczane w tym barszczu i dopiero przez nich spożywane. Zastanawiam się jak oni dostali się na te wysepki bo maja zwykłe obuwie w przeciwieństwie do kelnera co nosi czarne kalosze. Nad samym ranem miało to miejsce i mam w zwyczaju po przebudzeniu od razu wstać. Chwilę się zastanawiałem nad tym snem ale zostawiłem to w spokoju. Dopiero po południu zaczęło mnie to znowu nachodzić i sprawdziłem to słowo posoka, bo nie dawało mi to spokoju. Dobrze podejrzewałem, że nic dobrego i do teraz czuję niesmak a może i obrzydzenie...  

MALWINA
... miałam podobny sen, ludzie siedzący w jakimś jednym dużym miejscu (na zewnątrz na pewno) ale zamkniętym... Niby nie dosłownie ukrytym ale nie liczni wiedzieli gdzie to jest. Jakby czerwone jezioro a na nim wysepki połączone ze sobą,stoliki, parasole, ludzie jedli różne rzeczy ale widziałam jakby kelnera, który schodził do "piwnicy" w której był kran a z niego leciała ta czerwona "woda" z tego "jeziora". Ten niby kelner napełniał tym szklanki i zanosił ludziom na górze...

JA
Teraz to mnie ciary oblazły. Oba są symboliczne ale podobieństwo i przekaz jaki z nich uderza... Ja podejrzewam co to za miejsce albo jakiego typu. Ten niby tunel wiercony przez górę w Szwajcarii gdzie podobno wywieziono tyle piachu, że miasto mogłoby powstać a potem jeszcze ta dziwna ceremonia otwarcia. Naszykowali sobie schronów. Wracając do snów to mój miał miejsce z piątku na sobotę i nie dawał mi do dziś spokoju, dlatego wspomniałem o nim na końcu tamtej wypowiedzi. Nie wiem co nam przyszykowali ale ucztować będą na naszych trupach.

MALWINA
ten przerażający sen miałam pamiętam z poniedziałku na wtorek , po przebudzeniu byłam wystraszona i z niczego łzy mi same leciały. Dziwne to było i najbardziej straszne dlatego że widziałam jak ludzie to pili mieli dziwnie brudne usta i zęby... Myślałam że to bardzo gęsty barszcz. ( nie lubię oglądać horrów więc to nie mogła być sugestia z tv) ale nie obraz tego mnie przeraził, bo ci ludzie wydawali się szczęśliwi, nikt się jednak nie odzywał ... Przerażenie ogarnęło mnie po przebudzeniu dopiero, w czasie snu czułam, że się tym ludziom przyglądam, ale nie mam na to wpływu co widzę... Dziwne, bo strach po obudzeniu był silniejszy ode mnie. Dopiero po przeczytaniu opisu Twojego snu mam ciarki z przerażeni JA
Nie chcę mojego nadinterpretować ale to co szczególnie przykuło moją uwagę to jak kelner przynosił im te wykwintne potrawy to one miały takie dziwaczne fikuśne kształty jakby same w sobie były ozdobami - coś jak wycina się w warzywach i owocach a potem wszystkie razem z tym talerzem były zatapiane w tym "barszczu" i po wynurzeniu były całe nim nasiąknięte. Niedorzeczne były te pływające lub unoszące się równo z taflą tej całej sadzawki barszczu wysepki z tymi stolikami. Stoliki były okrągłe i były zrobione jakby z kutego żelaza, finezyjnie formowane i pomalowane na biało. Ci ludzie też byli chyba ubrani na jasno bo kelner bardzo rzucał się w oczy, miał taki czarny uniform i ta sprawa z kaloszami, dlaczego na to zwróciłem uwagę? Ale tak naprawdę jego odpowiedź zadziałała najwymowniej. Ponieważ pracuję w domu, zajmuję się grafiką i jest teraz czas 2 tygodni kiedy pracuję intensywnie a przynajmniej próbuję to siedzę przy komputerze i 50% moje uwagi poświęcam pracy bo tyle wystarczy a resztę uwagi przekierowuję na ważne dla mnie sprawy tego świata. I już wczoraj wiązałem ten sen z czymś na co natrafiłem podczas mojego przebudzenia kilka miesięcy temu. Obejrzałem wywiad z bankierem Ronald Bernard, który ujawnia tajemnice światowej finansjery. Jeśli nie oglądałaś a masz siłę to obejrzyj, ponieważ jest tam motyw który idealnie pasuje do "barszczu" . Gdy Ronald o tym opowiada ma łzy w oczach i dlatego uwierzyłem jego opowieści. Po nitce do kłębka i szybko trafiłem na temat "adrenochromu". W tym miejscu moje wybudzenie nabrało kosmicznego tempa, ponieważ sam jestem ojcem. Dalej trafiłem na kanał Pana Pawła Bednarza, który walczy z systemem i blokuje zagraniczne adopcje, ponieważ rozdzielane są rodzeństwa a po dzieciach ślad ginie. Zacząłem drążyć temat i już pierwsze wyniki wyszukiwania zaszokowały mnie - jedne źródła podają, że rocznie ginie bez śladu ponad milion dzieci a inne szacują ta liczbę nawet do ośmiu milionów. To skala przemysłowa!!! Czy myślimy o tym samym? Dlaczego nikt się tym nie zajmuje?! Bo to jest sposób tych co pociągają za sznurki aby uwiązać je do kukiełek, którymi są znani aktorzy i aktorki, piosenkarze, politycy, duchowni... Dlaczego nikt nie podał do publicznej wiadomości i nie grzmiało w mediach od afery Pizzagate?! Lista tych co bywali na wyspie największego handlarza pedofila jest bardzo długa. Dlaczego skasowane listy Hillary Clinton zawierały całe mnóstwo wiadomości o temacie "zamówiełem/zamówiła pizze na godzinę"?! Ta kobieta pobiła rekord świata - jej ponad 57 znajomych z bliskiego otoczenia popełniło samobójstwo tak jak i sam Epstein. Zastanawiałem się za co takie bogate i wpływowe osoby sprzedałyby duszę? Odpowiedź jest jedna za obietnicę długiego życia, za urodę, za młodość. To wszystko mogą uzyskać adrenochromem - PIJĄC KREW OFIAR DZIECI, KTÓRE PRZED ŚMIERCIĄ SĄ MĘCZONE, TORTUROWANE I GWAŁCONE. Malwino, z ciężkim sercem to wszystko piszę mając świadomość, że będzie to dla Ciebie ogromnym szokiem. MALWINA
 białe, okrągłe stoliki, z metalu chyba. (!!!) nie zasnę ze strachu. To o czym pisałeś obejrzę już nie dziś ( z przerażenia)

ps.
I to miało miejsce na kilka - kilkanaście dni przed 30 września 2020 roku gdzie owej nocy miałem niesamowity sen o spotkaniu się wielkich rodzin, o ogłoszeniu nowej religii i Antychrysta. Następnie zostałem złożony w ofierze i ja - ta osoba krzyczała do mnie, że ONI odliczają 170 dni do wielkiego wydarzenia. Po przebudzeniu spisałem cały sen i policzyłem. Data jak wyszła po przeliczeniu to ostatni dzień jaki przypada dwa dni po moich urodzinach 19 marca 2021 roku a pierwszy dzień po odliczeniu 20 marca 2021 roku. Na 170 dni zafiksowałem się na tym śnie. Do teraz jestem przekonany iż "coś" miało miejsce ale odbyło się to w tajemnicy. Jakiż przypadek sprawił, że daty pokrywają się z ostatnim dniem kalendarzowej zimy i pierwszym wiosny?!

--
[...]




zwiń tekst



SAMOBÓJSTWO KOTKA
Pt, 18 luty 2022 09:49 komentarze: 6 czytany: 1853x

[...] Dzień dobry. Mam na imię Jerzy i chciałem podzielić się historią jaka mi się przydarzyła około roku temu , a historia dotyczy kota. Z racji tego, że pracuje w nocy jako kierowca do domu wracam około 8-9 rano przejeżdżając przez niewielkie miasteczko z jedną główną ulicą gdzie po prawej jest trawnik  . Ograniczenie prędkości jest standardowe 50km/h ,tak więc przejeżdża się dosyć wolno i .......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry. Mam na imię Jerzy i chciałem podzielić się historią jaka mi się przydarzyła około roku temu , a historia dotyczy kota. Z racji tego, że pracuje w nocy jako kierowca do domu wracam około 8-9 rano przejeżdżając przez niewielkie miasteczko z jedną główną ulicą gdzie po prawej jest trawnik  . Ograniczenie prędkości jest standardowe 50km/h ,tak więc przejeżdża się dosyć wolno i można powiedzieć że jest trochę czasu na rozglądnięcie się. Tego ranka przejeżdżając zauważyłem właśnie kotka jak siedział na trawniku nad zwłokami swojego przyjaciela, towarzysza prawdopodobnie który został przejechany i przeniesiony na trawnik. To się często tu zdarza tzn potrącenie jakiegoś zwierzątka  bo często przebiegają przez jezdnie. Oczywiście tego ranka nie przywiązywałem do tego uwagi. Swoją pracę zaczynam koło 1 w nocy gdzie jadę przez te same miasteczko przed drugą w nocy.

Następnego dnia jadąc przez nie wyskoczył mi kot pod koła ale zrobił to tak, że nie było możliwości odbić na żadną ze stron bo były to tylnie koła. Wyszedłem z samochodu i jakież było moje zdziwienie iż był to ten sam kot który dzień wcześniej siedział koło swojego martwego przyjaciela. Dodam również że było to te same miejsce w którym dzień wcześniej ktoś potrącił owego kota. I moje pytanie do Fundacji jest takie czy jest możliwe ,że z powodu straty bliskiego   mogą chcieć popełnić samobójstwo? Czy słyszeliście o takich przypadkach?
Pozdrawiam
Jerzy, Norwegia



 -----Original Message-----
From: [...]
Sent: [...]
To: [...]
Subject: Orbs+Cat - Nowe ciekawe zdjecie

Witam
 
Chciałbym przedstawić badaczom z organizacji Nautilus bardzo ciekawe zdjęcie kota i 2 kul świetlnych unoszących się w powietrzu. Na zdjęciu widać kota trzymanego przez osobe której twarz została wycięta, na ktorego pyszczku znajduje sie kula świetlna i dodatkowo widać jakby kot wpatrywal się w drugą kulę unoszącą się w pobliżu sufitu.
 
Zdjęcie było wykonywane w dzień, w domu i nikt nie używał żadnych latarek, oświetleń itp. Było to wykonywanie zwykłego zdjęcia gdyż w trakcie wykonywania nie widziałem żadnych kul. Kule dopiero zobaczyłem przegladając zdjęcia z kotami w komputerze.
Nie wykonywałem żadnej obróbki zdjęcia poza wycięciem tego fragmentu zdjęcia gdzie widoczne są kule i to zdjęcie przysyłam.
 
Jeśli państwo zechcecie opublikować zdjęcie na stronie www czy przedstawić szerszej publiczności to nie mam nic przeciwko.
 
Pozdrawiam
 
[...]


-----Original Message-----
From: [...]
Sent[...]
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: ORB

 

 

Droga Redakcjo Nautilusa!To znowu ja, [...].Tydzien temu wyslalam wam zdjecie "czegos" na niebie w Rzymie.Moj maz twierdzi,ze to zaprzeg Swietego Mikolaja ale on sie nie interesuje ta tematyka a mnie uwaza za nieszkodliwego maniaka.Teraz wysylam wam zdjecie orba.Moze nie jest najlepszej jakosci poniewaz jest zeskanowane.Corka to zrobila na moja prosbe,ja sie na technicznych sprawach nie znam.Zdjecie przywiozla moja mama jako jedno z wielu zdjec jej "zwierzynca".Ma dwa koty i psa.Dala mi je mowiac "to mi sie nie udalo,bo nie wiem czemu ,obydwa koty nagle sie odwrocily".Spojrzalam na co one patrza i juz wiedzialam! Zastanawia mnie tylko jedna sprawa.Czy orby wydaja dzwieki ,ktore slysza tylko zwierzeta? Tydzien temu moja kotke dwa razy wyrwalo cos ze glebokiego snu ,biegala po pokoju zadzierajac glowe i probujac cos zlapac.W pokoju nie bylo nawet najmniejszej muszki ,nawet owocowki.Uwazam,ze musial zbudzic ja jakis dzwiek.Na zdjeciu,ktore przesylam ,tez widac,ze koty siedzialy

  tylem do orba a nagle w jednej chwili odwrocily sie.Czyzby cos uslyszaly? A moze to juz jest wiadome a ja odkrywam Ameryke? Uwazam to zdjecie za wiarygodne ze wzgledu na dwoch swiadkow,Jage i Felka.Niestety, trzeci swiadek jest juz wiekowy i lubi sie zdrzemnac po obiedzie.Pozdrawiam cala redakcje z Irlandii -[...]


-----Original Message-----
From:  [...]
Sent: Thursday, February 17, 2022 8:53 PM
To: Fundacja Nautilus
Subject: Światowy Dzień Kota

 

Witam całą FN.

Piszę do Was , ponieważ dzisiaj nasi bracia mniejsi ( koty)mają swoje święto. Często wspominacie , że podczas waszego pobytu w bazie wita Was kot Czaruś wraz z innymi kotami. Dlatego nie zapominajcie o tych wspaniałych stworzeniach , które też z nami dzielą ten świat.

Na koniec zapytam też co u Czarusia słychać oraz innych jego kolegach i wysyłam kilka fotek z moją księżniczką Sally,Murką, Barelem i Klaksonem.

Pozdrowienia dla FN i jej kapitana.

Sławek z Ivanką





Poniżej zdjęcie kotka, kiedy kładzie się tak, jak na zdjęciu powyżej... Kiedyś ta "tajemnica" została przez nas wyjaśniona. ;-)




zwiń tekst



Na wysokości około 4 metrów wisiała kula, która miała coś w rodzaju „czarnej źrenicy".
Śr, 16 luty 2022 12:59 komentarze: 1 czytany: 1398x

Józef Lebiedziński (l. 73) dość dokładnie pamięta ten dzień. Był 29 kwietnia 1984 roku, godzina około 19.00. Pogoda była wspaniała, bardzo podobna do tej, która była podczas naszego pobytu na miejscu. Tego dnia pan Józef postanowił odwiedzić sąsiada, z którym chciał porozmawiać o pewnej inwestycji związanej z prowadzonym przez siebie gospodarstwem. Kiedy wracał po spotkaniu nagle dostrzegł coś, co.......

czytaj dalej

Józef Lebiedziński (l. 73) dość dokładnie pamięta ten dzień. Był 29 kwietnia 1984 roku, godzina około 19.00. Pogoda była wspaniała, bardzo podobna do tej, która była podczas naszego pobytu na miejscu. Tego dnia pan Józef postanowił odwiedzić sąsiada, z którym chciał porozmawiać o pewnej inwestycji związanej z prowadzonym przez siebie gospodarstwem. Kiedy wracał po spotkaniu nagle dostrzegł coś, co było najdziwniejszym widokiem w jego życiu.


Pod gałęzią drzewa na wysokości około 4 metrów wisiała kula, która miała coś w rodzaju „czarnej źrenicy". Jej widok był tak osobliwy, że nawet dzisiaj jej opis przychodzi świadkowi z ogromnym trudem. Mimo, że się żarzyła czerwonym blaskiem, to wyraźnie miała „szare tło i czarną źrenicę". Kula stała zupełnie nieruchomo w powietrzu, nie wydawała nawet najmniejszego dźwięku. Z marszu do kosza możemy wrzucić wszelkie teorie o „piorunach kulistych", gdyż... nawet nie ma o czym mówić. Mamy kilkadziesiąt wiarygodnych relacji o spotkaniach z tego typu zjawiskiem meteorologicznym, ale to było coś zupełnie innego. Widok tego obiektu nie tyko zaintrygował świadka, ale także go zaniepokoił.

Owo „czerwone żarzanie się" mogło bowiem oznaczać, że ów dziwaczny obiekt może być źródłem zapłonu i cała historia zakończy się jakimś dramatycznym pożarem. Oczywiście brzmi to dość nieracjonalnie, ale trudno się dziwić, że widok takiego „żarzącego się oka ze źrenicą" zupełnie zdezorientował świadka. Dziwny obiekt pozostawał nieruchomy, ale po chwili -- kiedy pan Józef Lebiedziński zrobił kilka kroków w kierunku domu -- przesunął się nad środek drogi, przy czym cały czas pozostawał nieruchomy. To pozwoliło wykluczyć świadkowi obserwacji, że ma do czynienia z jakimś złudzeniem.

Archiwum FN




zwiń tekst



DWA JASNE PUNKTY NA NIEBIE, KTÓRE PORUSZAŁY SIĘ Z OGROMNĄ PRĘDKOŚCIĄ...
Nie, 13 luty 2022 07:52 komentarze: 7 czytany: 1556x

[...] Kilka lat temu wchodziłem przez dwa dni na szczyt najwyższego wulkanu na Wyspach Kanaryjskich - Teide.  W schronisku na wysokości ponad 3000 metrów nie spałem dobrze i postanowiłem z kolegą wyjść w kierunku szczytu wcześniej niż planowaliśmy przez co na wierzchołek dotarliśmy pierwsi, na długo przed wschodem słońca. Kiedy czekaliśmy na wschód zauważyłem na niebie dwa świecące punkty które.......

czytaj dalej

[...] Kilka lat temu wchodziłem przez dwa dni na szczyt najwyższego wulkanu na Wyspach Kanaryjskich - Teide.  W schronisku na wysokości ponad 3000 metrów nie spałem dobrze i postanowiłem z kolegą wyjść w kierunku szczytu wcześniej niż planowaliśmy przez co na wierzchołek dotarliśmy pierwsi, na długo przed wschodem słońca. Kiedy czekaliśmy na wschód zauważyłem na niebie dwa świecące punkty które  poruszały się na niebie z dużą prędkością i skręcały dynamicznie i  swobodnie dosłownie jak palcem po wodzie. Skręcały i zawracały pod dowolnym kątem. Punkty te latały po niebie  bez żadnego schematu, próbowałem zrobić im zdjęcie ale bez szans było uchwycenie tego telefonem.  Punkty cały czas były widoczne, przez dłuższy czas i znikły mi z pola widzenia dopiero kiedy wyszło słońce i zrobiło się jasno. Wiem, że nie jest to nic spektakularnego ale długo zastanawiałem się czym mogły być te świecące latające punkty. 

Pozdrawiam, 

[dane do wiad. FN]

/relację dostaliśmy 12 lutego 2022/


 

[...] Koszyce Male k/ Lata 70-te. Miejscowosc Koszyce Male k/ Tarnowa.Niedzielny srodek dnia, wybralem sie z Ojcem i Siostra na odpoczynek . Jest piekne niebieskie niebo ,rozkladamy koc i lezymy przed domem. Tego z nas nikt nie uchwycil wzrokowo, ale pierwszy Ojciec mowi zobacz balon leci.

Od czsu do czasu startowaly balony z klubu sportowego przy Uni Trnow. Ale ja od razu bylem przeciwny , bo obraz co widzialem to nie byl balon. Balon mial zawsze podwieszony pod soba kosz. A to w niczym nie przypominalo tego co do tej pory widzialem na niebie. Mialo ksztalt symetryczy ,tak jak by lekko spalszczona kolo.Kolor trudny do okreslenia,byc moze sprawialo wrazenie jak by  to bylo z byszczacego metalu co odbija niebieski kolor nieba.

A w pewnym pojeciu jak dlugo sie wpatrywalem przez lornetka na tem obiekt to sprawialo wrazenie olbrzymia niebieska bryla lodu. Wysokoc nie wiecej jak 5000 m.Czesto czytam jakie manewry wykonuje ufo.A tu stalo to dokladnie w czasie nie okrasle,ale ponad 2 godz na 100%. Na przemian przez lornetke ogladalismy to cudo. Wisialo  w jednym miejscu , jak by go ktos gwozdziem przybil na niebie. Wielkosc  tego obiektu to 2 razy byl wiekszy od samilotow typu pasazerskiego co przelatywaly czesto nad nasza glowa. Mimo  naszej skuponej uwagi i wpatrywania sie wniebo, przy bezchmurnym niebie ,jak by to byl balon to musial by odlatywac z miejsca co tak stal ,     mysle ze spokojnie jakies 30 min,a tu nagle byl i go brako.

Do dzisiaj wparuje sie wniebo i tesknie za tym widokiem.   Pare lat po tym fakcie , Ojciec  wykonywal prace polowe ,dokladnie w tym samym miejscu. Bylo to pokladanie scierni przy pomocy konia. Nagle ziemia wokol niego zostala oswietlona bardzo jasnym swiatlem,koloru jak opisywal podobnego do kwiatu piwoni. W tym samym czasie zaczymal sie kon , Tato odniusl wrazenie ze za  chwile bedzie jakas eksplozja po tak silnym blysnieciu swiatla, rozgladal sie gdzie sie dalo . Cisza. Ojciec mnie nigdy nie klamal. Jak nigdy przjechal  pod dom ,pozostawil konia z calym osprzetem i dlugo siedzac na lawie nie mogl dojsc do siebie. Na tym koncze przesylajac pozdrowienia .ie mogl dojsc do siebie. Na tym koncze przesylajac pozdrowienia [...]

 

 


Dobry wieczór  [...] posiadam pewną zdatność o ile takową jest, czytanie w ludziach jak w otartych księgach...
Polega to na tym ,że po krótkim kontakcie z zupełnie obcym człowiekiem po wymianie kilku słów przez niego.Wiem jakim człowiekiem on jest.Czy dobrym ,czy złym. Czy mądrym,czy może mniej.Czy kłamie, czy jest prawdomówny. Ciężko jest mi to słowami opisać, bo to jest  uczucie ,które czuje się potocznie nazywając sercem...Bardziej mi to przeszkadza,jak pomaga.Ale tak mam i muszę jakoś z tym żyć...
Nie działa to np.przez telewizję itd. Muszę mieć kontakt fizyczny z danym człowiekiem aby go na swój sposób,,poznać ''
To tak w skrócie,żeby nie zanudzać. Może mi się też wydaje ,że coś potrafię...
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
[...]


[...]  Nie wiem czy Państwo słyszeli o Panu Arturze Lalaku. Ja usłyszałem o nim w połowie 2019 roku. Mówi on że ponad 10 lat swojego życia poświęcił na odkrycie skąd się wzieła religia w naszym kraju. Tak wiem że to na razie związku nie ma, ale będzie miało. I gdy już to odkrył to odkrył też, że na naszej planecie cyklicznie odbywają się kataklizmy które wybijają większość życia. Mówi on że następny kataklizm ma być w styczniu 2024 lub czerwiec/lipiec 2024. I teraz można by pomyśleć że miałem ten sen bo się zasugerowałem rewelacjami Pana Lalaka. Skoro tak to dlaczego nie miałem tego snu w 2019 tylko teraz. Może Pan Lalak się pomylił w obliczeniach i nastąpi to wcześniej, a może później. Jeśli mnie pamięć nie myli to przed atakiem na WTC ludzie też mieli sny i wizje tego co ma nadejść, a tuż przed wręcz czuli że coś się zbliża.

[...] po tym co słyszę od Pana Jackowskiego i czytając sny innych ludzi jestem niemal pewien że to się stanie i to całkiem niedługo. Pan Jackowski na początku pandemii powiedział że to potrwa 3,5 roku a potem przyjdzie coś jeszcze gorszego i przerwał audycje. Ktoś mówił że w lipcu czy sierpniu 2021 nasa ogłosiło czy napisało na swojej stronie, że do naszego układu słonecznego wleciał duży obiekt i leci w naszym kierunku. Powiedzieli też że jeśli będzie leciał ciągle z tą prędkością to dotrze do nas w 2030 roku. Tyle że wszystko co się zbliża do słońca stopniowo przyspiesza. Nie jestem pewien ale wydaje mi się że tak samo było z jakąś kometą czy co to tam było ostatnio. Po za tym taki obiekt nie musi uderzyć w nas. Wystarczy że przeleci w pobliżu pasa asteroid który jest między marsem a jowiszem i ściągnie kilka z nich w naszym kierunku.

 [...] Sen zaczyna się tak, że jestem w poprzednim mieszkaniu jest wieczór. Wydaje mi się że jest to pora ciepła w sensie że późna wiosna lub lato. Podchodzę do okna balkonowego i widzę że coś dziwnego leci z nieba tak jakby deszcz. Wołam tatę by podszedł i patrzymy na to razem. Po chwili zauważam że to nie deszcz tylko tak jakby grad ale nie jest biały tylko ciemno szary i za duży jak na grad. Spada to pionowo na ziemię i towarzyszy temu popiół. W tym momencie zorientowałem się że coś złego się dzieje i by nie straszyć ojca powiedziałem coś żeby się nie bał ale nie pamiętam co i wróciliśmy do kuchni, a przynajmniej tam miałem się udać. Po chwili znalazłem się tak jakby w korytarzu mieszkania prowadzącym do wyjścia, ale wyglądał on dziwnie inaczej jak ten z mieszkania, miał takie szklane drzwi jakie mają sklepy. Wychodzę z domu po coś, mam zaraz wrócić. Nie pamiętam gdzie i po co poszedłem, ale jak wróciłem to dom był zburzony/zawalony. I już pracowała w nim ekipa, która go odgruzowuje. Pytam się ich czy ktoś przeżył, a oni na to że wszyscy zginęli, ja sobie wtedy myślę "więc moi rodzice też". Dziwne bo w ogóle mnie to nie zabolało, uznałem to za normalne (moi rodzice już nie żyli gdy miałem te sen). Zapytałem się robotników czy nie widzieli gdzieś kluczy, powiedzieli że na górze w szufladzie jakieś położyli. Ciekawe bo w rzeczywistości mieszkaliśmy w bloku na parterze. Wziąłem te klucze i miałem iść do garażu po motor po chwili już jadę motorem ale nie tym co mam tylko tym który dopiero planuję kupić. Spotykam gdzieś na jakimś placu innych motocyklistów, którzy zatrzymali się na chwilę i mieli jechać w kierunku warszawy. Spytałem ich czy mogę z nimi jechać i czy poczekają na mnie bo chcę zatankować przed drogą, zgodzili się. Jadę na stację paliw jakąś dziwną drogą której nie znam. W pewnym momencie przychodzi mi myśl do głowy. Po co ja tam jadę przecież tam na pewno już paliwa nie ma i w tej chwili sen przeskakuje znowu i już wracam również jakąś dziwną drogą tym razem przez opuszczone miasto. Dojeżdżam na ten plac a tam nikogo nie ma ale stoi na środku kanister z benzyną. Zatankowałem jakoś i tak myślę że przydałoby się wiedzieć którą drogą pojechali. Wziąłem więc coś jak krótkofalówka czy coś do ręki i się ich pytam czy jadą tą drogą (która mi właśnie przyszła na myśl), odpowiadają że tak więc jadę za nimi. I teraz chyba najciekawsze. Jadąc tą drogą w pewnym momencie słyszę jakby moja niedawno zmarła mama powiedziała do mnie "zaraz się spotkamy". Ja sobie myślę "co??" rozglądam się na boki nic nie widać, patrzę w górę a tam gigantyczna płonąca asteroida leci prosto na mnie. Wygląda jak spadające słońce. Wiem że nie ucieknę, zatrzymuje się przytulam się do motocykla jakbym żałował że tak krótko nim jeździłem i sen się kończy.

 Mało który sen pamiętam tak szczegółowo. Ten sen nie był i nie jest dla mnie czymś przerażającym jest tak jakby normalny.

 Nie wiem czy Państwo słyszeli o Panu Arturze Lalaku. Ja usłyszałem o nim w połowie 2019 roku. Mówi on że ponad 10 lat swojego życia poświęcił na odkrycie skąd się wzieła religia w naszym kraju. Tak wiem że to na razie związku nie ma, ale będzie miało. I gdy już to odkrył to odkrył też, że na naszej planecie cyklicznie odbywają się kataklizmy które wybijają większość życia. Mówi on że następny kataklizm ma być w styczniu 2024 lub czerwiec/lipiec 2024. I teraz można by pomyśleć że miałem ten sen bo się zasugerowałem rewelacjami Pana Lalaka. Skoro tak to dlaczego nie miałem tego snu w 2019 tylko teraz. Może Pan Lalak się pomylił w obliczeniach i nastąpi to wcześniej, a może później. Jeśli mnie pamięć nie myli to przed atakiem na WTC ludzie też mieli sny i wizje tego co ma nadejść, a tuż przed wręcz czuli że coś się zbliża.

 Tak sobie myślę że może to to wyludni polskę z wizji Pana Jackowskiego.




zwiń tekst



MIAŁEM SEN O ZBLIŻAJĄCEJ SIĘ WOJNIE
Sob, 12 luty 2022 20:20 komentarze: 10 czytany: 2364x

[...] Witam. Co do snów o wojnie czy braku wojny to ja również miałem sen o wojnie na wschodzie. A nadmieniam iż mi się cokolwiek śni raz na "ruski rok", tak w tym przypadku było to na tyle dziwne gdyż nawet o tym nie myślałem poprostu sen się pojawił. Było to prawie 2 lata temu jakoś marzec, kwiecień 2020. Byłem wówczas jeszcze w Irlandii za pracą (wróciłem pół roku później). Sen był krótki ale dokładnie.......

czytaj dalej

[...] Witam. Co do snów o wojnie czy braku wojny to ja również miałem sen o wojnie na wschodzie. A nadmieniam iż mi się cokolwiek śni raz na "ruski rok", tak w tym przypadku było to na tyle dziwne gdyż nawet o tym nie myślałem poprostu sen się pojawił. Było to prawie 2 lata temu jakoś marzec, kwiecień 2020. Byłem wówczas jeszcze w Irlandii za pracą (wróciłem pół roku później).

Sen był krótki ale dokładnie go pamiętam. W tym śnie byłem już w Polsce (w tamtym okresnie nie myślałem o powrocie) stałem sobie na swojej działce (mieszkam 36 km od granicy w okolicach Terespola) był zwykły dzień i nagle spojrzałem w niebo a na nim w strone granicy leci grupa rakiet i spada zaraz za tym odciniem przygraniczym gdzie tylko widać podmuch i ogien. Wówczas mój sen się skończył i nigdy się nie powtórzyło nic na ten temat. Był to czas gdy nie śniło się nikomu o zadnej inwazji na Ukraine czy Białoruskich problemach na granicy.

Mam też świadomość na temat proroctw na temat 3 ww także gdy tylko doszło do wydarzen czego jesteśmy świadkiem na wschodzie zaczęło mnie to naprawde niepokoić. O swoim śnie mówiłem tylko najbliższym osobom także to co tu piszę jest moim pierwszym opisaniem szerzej mojego snu.
Pozdrawiam.

[..]


From:[...]
Sent: Friday, February 11, 2022 8:34 PM
To: Fundacja Nautilus
Subject: Sen dotyczący Wojny

 

Miałem sen kilka dni temu na temat wojny, ale możliwe że to od tych informacji w mediach, chociaż sen był określony, w sensie dotyczył mojej miejscowości, jak różne służby były w centrum np. wojsko, jakieś ciężarówki i osoby wyznaczone zajmowały się jakimiś formalnościami tak jakby mieli sprawdzić/przygotować cywilów. Charakterystyczne było również to że dano mi coś co miało zastępowac leki które biore, rzeczywiście to było logiczne bo pewnie miałbym problem z dostępem do leków. Później byłem kierowany w pewne miejsce gdzie znajduje się u nas plac zabaw i coś jakby mały park, we śnie był tam schron ale na powierzchni coś jak hangar i tam byli ludzie.

 Podejrzewam że takich maili teraz dużo dostajecie ale warto przyznać że ciekawe jest ukazanie się akurat konkretnej sceny/snu którego bym nie wymyślił. Wiadomo że można potraktować to jako sen. Co ciekawe od pewnego czasu śnie każdej nocy i pamiętam sny - ogólnie.

 

From: [...]
Sent: Monday, February 7, 2022 5:51 PM
To: Fundacja Nautilus
Subject: Moje 3 grosze do najnowszego artykułu o snach.

 

Dzień Dobry [...]  Fundacjo.

 Jestem świeżo po lekturze najnowszego artykułu, a w sumie artykułów u Was na portalu względem snów, seansu i przypomnienia wizji Pana Krzysztofa. Przypomniał mi się sen, który pamiętam do dzisiaj, a który przyśnił mi się ładnych kilka lat temu (8/10?). Nie mówiło się wtedy o wojnie, ani niczym podobnym więc sen wpisał się mi w pamięć jeszcze mocniej bo wydawał się nie mieć podwalin w zgiełku informacyjnym, który każdego dnia do nas dociera. Postanowiłem więc przesłać i swoje 3grosze bo kto wie, może komuś się przydadzą jeżeli sen miałby mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości czego bym nie chciał…bardzo, z całego serca bym nie chciał.

 Sen był następujący:

Czułem, że czeka nas jakieś niebezpieczeństwo. Wojna? Ktoś ma atakować? Coś się ma zdarzyć, ale w sensie, że zagrożeniem jest człowiek, a nie natura. Mieszkam w Krakowie, a o dziwo w śnie byłem w rodzinnych Wadowicach gdzie wraz z rodziną uzgadnialiśmy co robimy i czy gdzieś uciekamy. Dziadkowie powiedzieli wtedy, że są za starzy i rodzice i że oni zostaną. Rozmowa odbyła się przy oknie w blasku takiego porannego wiosennego/ wczesno wiosennego słońca gdy wstaje (błękitne niebo z małymi chmurami robi się coraz bardziej pomarańczowe, koło 5/6 rano). Czuję strach i odpowiedzialność żeby pomóc najbliższym. Następne ujęcie jest gdy przenoszę się do najwyższego punktu w rodzinnym mieście gdzie jest park. Nagle nastaje bombardowanie, a ja zaczynam skakać jak oszalały pomiędzy budynkami, które są spustoszone, aby uratować się spod spadających bomb. W pewnym momencie czuję odrzut i wiem, że bomba trafiła w ścianę budynku, w którym się skryłem.

Logika snu jest taka, że w tym momencie powinienem się obudzić. Nic takiego się jednak nie stało pomimo wielkiej grozy sytuacji i odczucia wręcz uderzenia. W następnej chwili czułem, że jestem zawieszony w powietrzu nad miejscem, w którym zginąłem i patrzę w dół na tereny mojego rodzinnego miasta. Co dziwne w tym całym zawieszeniu nie czuję nic, nie mam żadnych myśli, pustka w głowie jestem tylko obserwatorem, który rejestruje to co widzi, ale nie przetwarza tego w głowie, nie czuje nic więcej tylko widzi. A to co widzi wygląda jakby czas zaczął mijać skokowo.

Pierwsza scena to wszystko w dole płonie. Dosłownie, cała dolina pod zniesieniem i miasto jest w ogromnym ogniu, nie widzę domostw, a tylko drzewa, które płoną. Następnie zaczyna padać deszcz i to coraz mocniej. Następuje powódź, cała paląca się dolina, aż po horyzont zostaje zalana. Jest zupełna cisza, nie ma ludzi tylko drzewa, które są zwęglone i giną w deszczu pod wodą. Ostatnią klatką jest moment gdy woda ustępuje, a ja widzę totalnie spalone i zwęglone wszystko, przyrodę, drzewa, trawę. Nie ma nic tylko zniszczona ziemia, nie ma życia. Dopiero w tym momencie się budzę oszołomiony.

 Moc z wami!



zwiń tekst



CE III Z UFO: moje spotkanie z dziwną istotą
Czw, 10 luty 2022 04:37 komentarze: 4 czytany: 2530x

Szanowna Redakcjo Nautilusa,  Chciałabym podzielić się swoim doświadczeniem, które trzymam w zakamarkach pamięci i które do tej pory nie miało swojego odbiory. Z Waszym serwisem zapoznałam około 2 miesięcy temu i z ciekawością przyglądam się tematom, które tutaj są poruszane. Opowieści związane z wędrówką dusz i reinkarnacją są mi bardzo bliskie, mocno mnie ciekawią i poruszają i jestem głęboko.......

czytaj dalej

Szanowna Redakcjo Nautilusa,  Chciałabym podzielić się swoim doświadczeniem, które trzymam w zakamarkach pamięci i które do tej pory nie miało swojego odbiory. Z Waszym serwisem zapoznałam około 2 miesięcy temu i z ciekawością przyglądam się tematom, które tutaj są poruszane. Opowieści związane z wędrówką dusz i reinkarnacją są mi bardzo bliskie, mocno mnie ciekawią i poruszają i jestem głęboko przekonana o fakcie ich istnienia. Zagadnienia związane z kosmicznymi tematami są poniekąd dla mnie nowością, gdyż na nowo odkrywam tą wiedzę. Do wiadomości załączam historię, która wydarzyła się ok 17 lat temu. Dodam, że zgadzam się na opublikowanie tej opowieści.

Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]


...

Drodzy Czytelnicy Nautilusa.

Opowiem Wam swoją historię, z którą do tej pory z nikim się nie podzieliłam. Nigdy nie wątpiłam w istnienie zjawisk nadprzyrodzonych, bardzo wcześnie bo już w wieku ok 14 -15 lat (a było to 17 lat temu) zaczęłam interesować się medytacją i oobe. Na tamten czas temat innych cywilizacji i UFO wydawał mi się kompletnie nieciekawy i w ogóle nie szukałam informacji związanych z tym zagadnieniem. Jedyne to co mnie interesowało to poznanie swojego umysłu i tajemnicze OOBE.

Doświadczanie swojego umysłu nie była to łatwą i prostą ścieżką, na pewnym etapie mocno wystraszyłam się tych podróży i zaprzestałam eksperymentowania. Kiedy miałam ok 16-17 lat, którejś nocy doświadczyłam stanu, który po części już znałam i wiedziałam co za chwilę się wydarzy. Jednak w tym przypadku to nie ja byłam inicjatorem "wyjścia", ale inna istota która z potężną mocą próbowała wyciągnąć mnie "do siebie"i próbowała nawiązać ze mną kontakt. Było to niezwykłe, rzeczywiste doświadczenie związane z odczuciami fizycznymi np. potężnym uciskiem na głowę (ból głowy zawsze pojawiał się podczas opuszczania ciała) i innymi efektami towarzyszącymi "wyjściu".

To co jeszcze się pojawiło to paraliżujący strach. I to ten strach sprawił, że użyłam wszystkich swoich sił aby zerwać połączenie, a uwierzcie nie było to proste. Istota ta próbowała się przebić, a następnie zostać i coś mi przekazać i do tej pory nie wiem co.... Przyjrzałam się jej bardzo dobrze, ale na tamtą chwilę zupełnie nie zastanawiałam się kim to stworzenie może być. Po tym wydarzeniu długo myślałam o tym co zaszło, nie czułam jednak żeby był to byt demoniczny, czy zagubiona dusza, jednak na tamten czas bałam się że zrobi mi krzywdę.

Ten kogo spotkałam był dobrze zbudowanym, wysokim mężczyzną o jasnozłotych włosach i niebieskich oczach, pięknej twarzy,a ubrany był przylegający jak skóra, cienki niebieski uniform "ze stójką" i ze złotym pasem biegnącym od obojczyka aż po biodro (jak szarfa), który był nierozdzielnym elementem uniformu. Widziałam go od pasa w górę, ale wiedziałam że jest wysokim mężczyzną. I tak go zapamiętałam. Nie kojarzyłam takiego wizerunku z niczym i z nikim co mogłabym na tamten czas zobaczyć, nie za specjalnie miałam z kim o tym spotkaniu porozmawiać i przed długi czas nie wiedziałam że internet może mi przyjść z pomocą. W pewnym momencie wróciłam do tematu i wiem jak to banalnie zabrzmi ale zaczęłam szukać w wyszukiwarce ( i po polsku i angielsku) "pana z blond włosami w niebieskim uniformie ze złotą szarfą" i ku mojemu zdziwieniu znalazłam grafikę, która przedstawiała istotę bardzo podobną do tej którą spotkałam (strój się różnił, choć schemat był ten sam). Długo wypierałam fakt, że to mogła być istota z innego świata.

Doszukiwałam się tutaj obecności bytów astralnych czy innych podróżników ale wobec tak potężnego doświadczenia musiałam sama przed sobą przyznać że jednak skoro ktoś już kiedyś spotkał podobną istotę, opisał ją.. to na pewno nie jest to wymysł mojej wyobraźni. Jednak, to co przeczytałam w internecie na temat tych wszystkich kosmicznych federacji, reptilian, wykluczających się teorii, niespójnych relacji- uznałam to za stek bzdur, a temat obcych został mi zohydzony przez masę clickbaitowych niedających się czytać artykułów więc odłożyłam tę historię, podobnie jak zamknęłam rozdział OOBE. Wspomnienie tego spotkania towarzyszyło mi przez cały czas, nigdy nie wątpiłam w jego prawdziwość i namacalność.

To było prawdziwe spotkanie, ale w innym wymiarze, choć trudno to opisać i poczuć na nowo znajdując się ponownie "tutaj". Kiedy trafiłam na tę stronę to stwierdziłam, że podzielę się swoją dziwną historią. Może któryś z czytelników doświadczył podobnego spotkania?

W załączniku znajduje się grafika, na którą wtedy trafiłam. Tak jak wspomniałam, strój istoty którą spotkałam był znacznie mniej skomplikowany, twarz była bardziej dostojna, dojrzalsza i z mocniej zarysowaną żuchwą.




zwiń tekst



Nagle rozległ się okrzyk 'Jest UFO!'
Śr, 9 luty 2022 06:05 komentarze: brak czytany: 1770x

Historia jest niezwykle ciekawa i zupełnie nieznana. Wszystko wydarzyło się w 1983 roku, a obiekt UFO został sfotografowany przez autora relacji. Cały opis i zdjęcia nie tylko trafi do naszego archiwum, ale także postanowiliśmy ją zaprezentować w naszym serwisach, czyli nautilus.org.pl i emilcin.comZdjęcia są zdumiewające, podobnie jak okoliczności ich wykonania. Widać wyraźnie, że zamanifestowała.......

czytaj dalej

Historia jest niezwykle ciekawa i zupełnie nieznana. Wszystko wydarzyło się w 1983 roku, a obiekt UFO został sfotografowany przez autora relacji. Cały opis i zdjęcia nie tylko trafi do naszego archiwum, ale także postanowiliśmy ją zaprezentować w naszym serwisach, czyli nautilus.org.pl i emilcin.com

Zdjęcia są zdumiewające, podobnie jak okoliczności ich wykonania. Widać wyraźnie, że zamanifestowała się tej nocy na niebie jakaś energia, która stworzyła tak efektowny obraz... Czym była ta energia? Czy ma związek z istotami, które przylatują na Ziemię czy po prostu była to energia duchowa, która postanowiła tego wieczoru zrobić taki mały pokaz? Tego dziś nie rozstrzygniemy, ale rzeczywiście historia zasługuje na to, aby trafić do bardzo ważnego katalogu FN pt: "ZDJĘCIA UFO - ZUPEŁNIE NIEWYTŁUMACZALNE".

I jedna uwaga - autor zdjęć był zdumiony, że oba kadry wykonane aparatem stereoskopowym tak się różnią. Nie potrafimy tego racjonalnie wytłumaczyć, ale rzeczywiście tak często jest, że energie duchowe wyglądają inaczej na zdjęciach wykonywanych w tym samym miejscu... niepojęte, ale tak rzeczywiście jest.


To rzadka sytuacja, kiedy UFO pojawia się w tym samym miejscu dzień po dniu. Mamy dosłownie kilka odnotowanych takich historii na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Poniżej e-mail do FN od autora zdjęcia, który całą swoją relację zamieścił w internecie.

From: Michał Kurc [adres do wiad. FN][
Sent: Wednesday, February 2, 2022 2:16 PM
To: pytania@nautilus.org.pl
Subject: UFO

 

Szanowni Państwo,

nie wiem czy ktoś z Fundacji był na mojej stronie i analizował ciekawostkę z 1983 roku uwiecznioną na zdjęciach, które wykonałem ap. stereoskopowym. Mam 73 lata i jestem fotografikiem, instruktorem fotografii od 1964 roku. Zapraszam do galerii i dziękuję za zainteresowanie się tym tematem:

http://www.fotografika-kurc.prosta.pl/inne/ufo83.html

oraz

http://www.fotografika-kurc.prosta.pl/inne/ufo/kropla_wody.html

 Byłbym wdzięczny za opinię.

 Serdecznie pozdrawiam

Michał Kurc

http://www.fotografika-kurc.prosta.pl/

 

Poniżej opis całej sytuacji ze strony autora.

Temat dziwnie odbierany - z niedowierzaniem, ale do czasu, jak się to coś ujrzy na własne oczy i uda się utrwalić fotograficznie.

 

Plener fotograficzny "Gródek '83"

 

UFO 

-     z ziemi, kosmosu i samolotu

 

Jest to pierwsza publikacja zdjęć w Internecie wykonanych przeze mnie w dniu 22.08.1983 roku o godzinie 20.52 na trasie Mołożew - Gródek nad Bugiem. 


Jak do tego doszło?


W Gródku nad Bugiem prowadziłem plener fotograficzny "Gródek`83" dla młodzieży z województwa siedleckiego. W dniu poprzedzającym wykonanie zdjęć kilku uczestników podzieliło się  ze mną tą wiadomością: "Proszę Pana widzieliśmy UFO, to było fantastyczne. Naprawdę, proszę nam uwierzyć."
Odpowiedziałem: "Kto wymyślił ten żart? Mnie na to nie nabierzecie." 
Po czym zasypywano mnie szczegółami wydarzenia i często powtarzano, "że jutro w tym samym miejscu pojawi się UFO ". Nie wierzyłem im - ale... wpadłem na pomysł, że będzie to okazja pozyskania zdjęć do wystawy poplenerowej, nie zdjęć UFO, a zakola rzeki Bug w Mołożewie. 

Po kolacji wybraliśmy się na wskazane miejsce. Wykonaliśmy kilka ciekawych zdjęć w oczekiwaniu na UFO. Nadeszła oczekiwana chwila i nic. Około godziny 20.30 powiedziałem -"wracamy". Usłyszałem - "Proszę Pana jeszcze chwilę". Powiedziałem, że możemy obserwować niebo w drodze powrotnej do Gródka. W związku z tym, że UFO miało pokazać się za naszymi plecami, jedna osoba szła tyłem obserwując niebo. 
Zmieniliśmy temat rozmowy i prawie zapomnieliśmy o UFO (nikt nie ustawił - przygotował aparatu na fotografowanie "pojazdu kosmicznego").

 
Nagle rozległ się okrzyk "Jest UFO!".


Wszyscy wykonali zwrot. Jedni obserwowali wydarzenie zapominając o fotografowaniu, inni zaczęli szukać dogodnej pozycji do fotografowania, ustawiali parametry fotografowania. 
Też byłem zaskoczony. Z jednej strony błyskawicznie zdałem sobie sprawę z ustawienia parametrów w aparacie i zastosowałem się do nich. Pozostało mi naciskać spust i przewijać film. Muszę przyznać wywarło to na mnie duże wrażenie. Po wykonaniu pierwszego zdjęcia podczas ręcznego przewijania filmu zaobserwowałem jak jestem oświetlony - oblewa mnie czerwone światło. Wykonałem jeszcze dwa zdjęcia, obserwując to dziwne zjawisko, zadając sobie pytanie czy to UFO, a może nieznane mi zjawisko atmosferyczne. Trwało to wszystko  ok. 20 sekund.

 
Po czym nastała krótka cisza.

 
"Mówiliśmy prawdę, że będzie UFO i było". Odpowiedziałem - "nie wiem co to było, może UFO, a może coś innego". Zastanawiałem się, dlaczego niektórzy byli przekonani, twierdząc "że jutro w tym samym miejscu pojawi się UFO". 


Powrót do Gródka to dzielenie się wrażeniami.

 

Zgodność była co do koloru światła, które nas oświetliło oraz do kulistego kształtu obserwowanego poruszającego się obiektu lub jego światła jakie emitował. Odległość obiektu od nas wynosiła od 300m do 500 m - może bliżej - trudno było ustalić odległość.


Zadawaliśmy sobie teraz pytanie: czy po wywołaniu,  będzie można coś zobaczyć na negatywie?

 

Wywołanie filmów i - jest! Niestety u wszystkich fotografujących wystąpiło poruszeniem aparatem w momencie wyzwolenia migawki - obraz był poruszony i to bardzo. Fotografowano na czasach 1/4 sekundy do 1 sekundy, a nawet na czasie "B" - bez statywu.

Prezentowane fotografie, które coś wnoszą - można na nich to "coś" zobaczyć zostały wykonane przeze mnie. 

 

Ciekawostką jest, że fotografowałem aparatem stereoskopowym, a to oznacza, że powinienem otrzymać na stereoparach nr 01 i nr 02 obrazy stereoskopowe - bardzo podobne, wręcz identyczne dwa obrazy - obrazy są różne - dlaczego? I tylko to mnie ciekawi.

 




 




 

Z niedowierzaniem są przyjmowane różne wieści o obiekcie pojawiającym się na niebie takich jak UFO lub jak kto woli  NOL (Niezidentyfikowany Obiekt Latający). Powyższa relacja jest prawdziwa, choć z niedowierzaniem przyjęta przeze mnie - stąd ten znak zapytania, ale z upływem czasu, moje obserwacje nieba spowodowały, że ten temat mnie zaciekawił - widziałem kolejne różne dziwne zjawiska i obiekty poruszające się po niebie. Niewiarygodne? Ale prawdziwe. Nie dysponuję zdjęciami, a szkoda - ale kto jest przygotowany na tak "bliskie spotkania"?

 

/aparat, którym były wykonane zdjęcia poniżej/




zwiń tekst



SPADAŁ OGIEŃ Z NIEBA
Pon, 7 luty 2022 10:26 komentarze: 5 czytany: 2333x

Witam Fundację. Piszę do Was po raz pierwszy, bo wydarzyła się w mojej rodzinie ciekawa rzecz. Ma siostrę, która mieszka tak jak ja we Wrocławiu, ale w innej dzielnicy. Zdarzyła się rzecz niesłychana, ale mieliśmy taki sam sen i to tej samej nocy! Miało to miejsce 12 stycznia, a raczej w nocy z 12 na 13 stycznia. Śniło mi się, że chodzę ulicami Wrocławia, a z nieba spadają rozżarzone kamienie czy .......

czytaj dalej

Witam Fundację. Piszę do Was po raz pierwszy, bo wydarzyła się w mojej rodzinie ciekawa rzecz. Ma siostrę, która mieszka tak jak ja we Wrocławiu, ale w innej dzielnicy. Zdarzyła się rzecz niesłychana, ale mieliśmy taki sam sen i to tej samej nocy! Miało to miejsce 12 stycznia, a raczej w nocy z 12 na 13 stycznia. Śniło mi się, że chodzę ulicami Wrocławia, a z nieba spadają rozżarzone kamienie czy jakieś inne płonące przedmioty. Była zaszokowana, kiedy rano po tej nocy zadzwoniła do mnie siostra, że w nocy miała koszmar, bo śniło jej się, że z nieba spada ogień. Trudno nam to do dziś wyjaśnić. Nie wydaje mi się, że to był przypadek. bardzo lubię Wasz serwis, dlatego napisałam o tym moim śnie.

Pozdrawiam załogę

[...]


From: [...]
Sent: Thursday, February 3, 2022 10:24 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Sen o przelatującej planecie w pobliżu ziemi

Witam Fundacje
Chciałbym opisać sen jaki miałem dzisiejszej nocy dokładnie z dnia 02.02.2022 na 03.02.2022 r.
Otóż stałem z kolegą ze szkoły z którym o czymś rozmawialiśmy koło mojego rodzinnego domu i nagle ujrzałem
planetę lub ciało niebieskie lecące z kierunku zachodniego na wschodni.
Planeta była ogromna może 10-12 razy większa niż księżyc gdy jest blisko ziemi.
To ciało niebieskie nadlatywało do ziemi pod kątem około 10-15%, całość przelotu mogła trwać przez około 6 sekund. Miałem wrażenie że ta planeta leci zbyt nisko i że chyba wciągnęła ją grawitacja ziemi i musi to się skończyć uderzeniem, gdy tak pomyślałem od razu się obudziłem i zacząłem notować.
Musze przyznać że ten sen zrobił na mnie ogromne wrażenie bo jeszcze tego typu nie miałem w swoim życiu, a ostatnio przez pewien czas moja głowa była zajęta zupełnie innymi rzeczami i nie potrafię sobie tego wytłumaczyć czego tego typu sen mi się przytrafił.
Dało się tam odczuć dźwięk tej planety, barwę (ciemno granatowy z szarym) oraz co najważniejsze emocje (strach i ciekawość).
Moim zdaniem jest to znak że jesteśmy krótko przed ważnym wydarzeniem na świecie.
Osobiście sobie to tłumacze że wkrótce rozpoczną się wybuchy wulkanów, tsunami lub trzęsienia ziemi (bo tak mi się jakoś tłumaczy uderzenie ciała niebieskiego w ziemie) i naprawdę sobie życzę obym nie miał racji.

Pozdrawiam całą Załogę Nautilusa
Załogant [...]

 

From: [...]
Sent: Sunday, January 30, 2022 5:02 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: wizja

 

Dzień dobry,

miałam okazję wysłuchać jednego z wywiadów Pana Roberta Bertantowicza i zachęcona, tym o czym mówi, weszłam na stronę Fundacji Nautilis. Tu zobaczyłam kolejną niespodziankę w postaci cytatu z wizji Pana Krzysztofa Jackowskiego "Przyjdzie moment, że widzę po części opustoszałą Polskę. Jest to makabryczna wizja, bo ja jej kompletnie nie rozumiem". Zobaczyłam także filmik z jego wizją. Tak się złożyło, że 25 stycznia 2022 r. po godz. 12.00 przeprowadzałam sesję hipnotyczną, gdzie osoba będąca w transie miała podobną wizję. 

Gdybyście byli Państwo zainteresowani tą wizją, poniżej przesyłam link z fragmentem sesji.

 

Link: https://youtu.be/KJJKnQqcLjs

 

Pozdrawiam,

[...]


 



[...] Przesyłam jako ciekawostke  link do podcastu z gościem który widział swoje poprzednie wcielenia  podczas NDE , także w formie zwierząt itd Opowiada także jak zobaczył swoją przyszłość  gdzie był po 50ce , i spore zmiany na Ziemi , są tam polskie napisy.

Wszystko zaczyna się od około 15 :45 , opowiada naprawde bardz ociekawie .




zwiń tekst



'Uważaj, czego sobie życzysz...' - wstrząsająca historia suni
Nie, 6 luty 2022 06:01 komentarze: 4 czytany: 2262x

Miałam w swoim życiu jednego psa – suczkę. Ojciec dostał ją od znajomego hodowcy za jakąś przysługę i od kiedy przyniósł do naszego domu stała się moim prawdziwym i chyba na tamten czas jedynym przyjacielem. Miałam niespełna dziesięć lat, byłam najstarsza z rodzeństwa, a w domu rodzice nie radzili sobie najlepiej ze swoimi problemami, więc często swoją złość i frustrację wyładowywali na nas. Tego .......

czytaj dalej

Miałam w swoim życiu jednego psa – suczkę. Ojciec dostał ją od znajomego hodowcy za jakąś przysługę i od kiedy przyniósł do naszego domu stała się moim prawdziwym i chyba na tamten czas jedynym przyjacielem. Miałam niespełna dziesięć lat, byłam najstarsza z rodzeństwa, a w domu rodzice nie radzili sobie najlepiej ze swoimi problemami, więc często swoją złość i frustrację wyładowywali na nas. Tego psa bardzo pokochałam. To była wspaniała istota, niesłychanie pogodna, oddana i na tyle wyjątkowa, że budziła zazdrość. Dziwne, bo ludzie często chcieli ją od rodziców odkupić i oferowali spore pieniądze, chociaż widzieli jak dla nas – dzieci – jest ważna.

Latem pojechaliśmy z nią do dziadków na wieś. Tam, kiedy wyjeżdżaliśmy z domu i nie mogliśmy jej zabrać, zawsze odprowadzała nas do końca ścieżki wiodącej na asfaltową drogę. Kładła się w trawie na poboczu i czekała na nasz powrót. Zawsze radośnie nas witała. Rozmawiałam z nią o wszystkim i była mi bardzo bliska. Więź między nami była niepodważalna. Czułam, że jest moja i inni tego nie kwestionowali.

Zaczęły się żniwa. Przyjechali moi kuzyni. Na polu pracowały maszyny i dzieciom nie wolno było wychodzić z domu i zbliżać się do nich. Mój piesek też był zamknięty z nami. Ja i moje rodzeństwo należeliśmy do tych bardziej subordynowanych. Moi kuzyni byli z piekła rodem, prababka mawiała o nich, że to „Antychrysty”. Myślę z perspektywy czasu, że było w tym dużo racji.
Pamiętam ten dzień jakby czas się wtedy dla mnie zatrzymał. Było wyjątkowo pięknie i pogodnie. Za oknem dojrzałe zboże oblewał ciepły blask letniego słońca. W suchym powietrzu unosił się nad kłosami pył. Dorośli krzątali się przed domem i obserwowali pracujące w polu maszyny.

Panowała cisza do czasu aż rozległ się na zewnątrz krzyk, a maszyny zatrzymały się. Babcia, przygotowująca wcześniej obiad, rzuciła wszystko i zaczęła biegać po domu, szukając kuzyna. Nie znalazłszy go, dodała w swojej głowie dwa do dwóch i wysnuła wniosek, że wszedł pod maszynę i najpewniej już nie żyje. Była barwnym i ciepłym człowiekiem, ale była też histeryczką. Straszny szok mną wstrząsnął wtedy, nie mogłam wydobyć z siebie nic więcej tylko chodząc w kółko powtarzałam „Boże, Boże...” Wszystkie kadry przesuwały mi się w zwolnionym tempie. Do teraz jestem w stanie odtworzyć ten moment, który w mojej głowie trwał bardzo długo. Patrzyłam przez okna na pole i wtedy zobaczyłam kuzyna, który z uśmiechniętą od ucha do ucha gębą płynął po tym morzu zbóż w stronę domu. Odetchnęłam

„To nie kuzyn. To tylko twój pies.” poinformowała z ulgą w tym momencie babcia, której ktoś zdążył już donieść, że kuzyn wyszedł z domu, poszedł na pole wołając za sobą moją ufną sunię i wprowadził ją wprost pod pracującą maszynę. Ogarnęła mnie czarna rozpacz. Doszła do mnie wieść, że maszyna amputowała jej nogi i że nie przeżyła. Zaczęłam wyć i błagać Boga, żeby wskrzesił mi ją. Modliłam się tak żarliwie i tak bardzo wierzyłam, że to możliwe. Nie wiedziałam, że w tym czasie dorośli uznali, że źle z nią i należy ją dobić. Wymyślili, że będzie humanitarnie ogłuszyć ją i zabić ciosami w głowę. Robili to chyba jednak bardzo nieudolnie. Bo kiedy ja się modliłam, żeby zmartwychwstała, ta biedna istota, którą tak strasznie zawiedli ludzie i nieśli ją żeby zakopać, ocknęła się. Skoro odżyła po czymś takim, zaskoczeni postanowili, dać jej szansę. A ja dowiedziałam się wtedy, że jednak żyje i zaczęłam się modlić dalej „żeby odrosły jej nogi”. Serio, wierzyłam, że i to może się wydarzyć. Babcia sprowadziła mnie do pionu, że i bez nóg może żyć, że można zamontować jej wózeczek i że może być jeszcze szczęśliwym pieskiem. Nie zabrali jej do domu.

Zrobili posłanie w stodole, żeby tam przeczekała noc. Bałam się tam pójść, ale poszłam. Była taka biedna, leżała z zamkniętymi oczami. Myślałam, że jest nieprzytomna. Podeszłam do niej na czworakach, cichutko i zwróciłam się do niej po imieniu. Podniosła głowę i spojrzała mi w oczy. Kochane, ufne, szczere biedne stworzenie. Uciekłam. Przestałam się modlić. Ta istota za dużo wycierpiała. Postanowiłam że pozwolę jej odejść.

Nigdy sobie tego nie wybaczę. Nigdy nie wybaczę, że przy niej wtedy nie zostałam. Opuściłam najbliższe mi stworzenie. I co z tego że byłam dzieckiem, i co z tego że ten sam świat który ją przyniósł tam do tych ludzi i tak potraktował, przyniósł i mnie tam, i mnie zgotował w dzieciństwie „mały holocaust”, jak go nazywam.

Obiecałam sobie wtedy, że nigdy nie będę mieć już psa. Nie miałam, nie mam i już mieć nie będę. Owszem, utrzymuję od lat zwierzęta moich siostrzeńców i lubię je z wzajemnością, ale to nie to. Dzięki temu bólowi, który odczuwam zawsze na myśl o niej, wiem, że nie mogę uciekać, muszę stawiać czoła tu i teraz i trwać do końca przy tych, którzy liczą na mnie. Piekło i niebo możemy zgotować innym my sami. Możemy być dla drugiego stworzenia czy człowieka albo aniołem, albo demonem. Wybór kim się staniemy, należy w każdej chwili do każdego z nas.

[...]


From: [...]
Sent: Friday, February 4, 2022 8:15 PM
To: Fundacja Nautilus
Subject:

 

W odniesieniu do artykułu o tym jak pies uratował swojego pana w górach.

Jak byłem nastolatkiem bardzo lubiłem zwierzęta a kiedy bawiłem się ze swoim psem po pewnym czasie wypuściłem go z tyłu za ogrodem gdzie były pola żeby sobie pobiegał a on uciekł. Ja wrzeszczałem przy rodzicach że spadł pod samochód a rodzice mnie uspokajali że pewnie nic się nie stało. Ale jak pies wrócił to był poturbowany i miał później operacje. Świadczy to o pewnej więzi.

[...]



zwiń tekst



Jestem zmęczony, pozwól mi odejść
Pt, 4 luty 2022 03:36 komentarze: brak czytany: 2392x

[historia przesłana przez naszego czytelnika z Kanady, który ma zdolność postrzegania pozazmysłowego] Bardzo serdecznie pozdrawiam zaloge Fundacji Nautilus oraz jej Czytelnikow. Dziekuje ze jestescie I dzielicie sie swoja wiedza. Bardzo mi pomogliscie zrozumiec wiele sytuacji z ktorymi mialem do czynienia. Codziennie przegladam wasza strone I zawsze pojawia sie usmiech na mojej twarzy gdy czytam nowe.......

czytaj dalej

[historia przesłana przez naszego czytelnika z Kanady, który ma zdolność postrzegania pozazmysłowego] Bardzo serdecznie pozdrawiam zaloge Fundacji Nautilus oraz jej Czytelnikow. Dziekuje ze jestescie I dzielicie sie swoja wiedza. Bardzo mi pomogliscie zrozumiec wiele sytuacji z ktorymi mialem do czynienia. Codziennie przegladam wasza strone I zawsze pojawia sie usmiech na mojej twarzy gdy czytam nowe artykuly. Milo jest widziec ze coraz wiecej osob otwiera sie na tematy ktore dla wielu z nas sa nadal malo zrozumiane. Chcialbym sie podzielic z wami dwoma doswiadczeniami z ubieglego miesiaca,

 Choroba kolegi Taty

 W ubieglym miesiacu zadzwonil do mnie kolega z informacja ze jego Tato jest ciezko chory I czy bylbym w stanie jemu pomoc. Ja mieszkam w Kanadzie a kolegi  Tato w Polsce. Stojac w korku na autostradzie zapytalem o jaka chorobe chodzi. Powiedzal mi ze jest duzy problem z jelitami .

Po przybyciu w okreslone miejsce skupilem sie nad tym starszym Panem I ujrzalem mocno zaczerwienione jelito. Ten Pan byl w szpitalu z powodu choroby Covid I w tym czasie powrocila choroba jelit. Skupilem sie nad ta osoba I wysylalem Energie Milosci bez Granic tak mocno jak moglem. Po pewnym czasie zauwazylem ze kolor uszkodzonego organu sie zmienia na mniej zapalny. Napisalem do mojego kolegi ze jest szansa na poprawe.

Nastepnego dnia wczesnym popoludniem bedac w pracy uslyszalem glos tego starszaego Pana ktory powiedzial

--POZWOL MI ODEJSC. JA JUZ JESTEM TAK ZMECZONY.—

Prosilem go aby zostal bo potrzebuje go rodzina. On nic nie odpowiedzial. Potem myslalem czy powiedziec mojemu koledze ze jego Tato chce juz odejsc. Nie chcac poglebiac jego smutku nie zrobilem tego. Wieczorem dostalem od kolegi wiadomosc ze jego Tato odszedl. Ta osoba sama chciala juz odjesc I ja pomyslalem ze nie powinienem ingerowac w jego wolna wole. Jak sie potem dowiedzialem to choroba rozprzestrzenila sie na wieksza czesc organizmu I niewiele mozna bylo juz zrobic

Jest on teraz w Lepszym Swiecie.

Slowa tego Pana  upewnily mnie  ze Energie uzdrowienia dzialaja ale czasami problem przerasta mozliwosci.

 

Wizyta na cmentarzu

 Majac wolny dzien od pracy pojechalem na dwa cmentarze aby pomyslec I przeslac dobre mysli dla tych ktorzy juz przeszli na druga strone. Poprzedniego dnia napadalo sporo sniegu I na tym duzym cmentarzu bylem sam. Po pewnym czasie po przejsciu  glebokim sniegiem dotarlem do grobu mojego znajomego Taty.

Bedac tam wysylalem tej osobie pozytywne mysli. Napomne jeszcze ze bedac w tym miejscu ponad rok temu  duch tego starszego Pana ukazal mi sie w gronie wielu innych duchow. Trwalo to chwile ale wyraznie widzialem tego Pana. Osoby stojace wokol niego byly prawie przezroczyste I bez kolorow.

Stalem przed pomnikiem I zyczylem tej osobie wszystkiego co dobre . W pewnej chwili duch tego Pana ukazal sie  naprzeciwko mnie. Wygladal prawie tak samo jak poprzednim razem z tym ze roznica byla w kolorze koszuli ktora byla koloru ciemno niebieskiego a poprzednim razem byla biala. Letnia kurtka I spodnie byly takie same. Jego siwo-biale wlosy zaczesane byly do tylu I troszeczke przydlugie. Pomyslalem sobie potem troche z usmiechem ze przydala by sie jemu wizyta u fryzjera.

 Pozdrawiam Was serdecznie

[dane do wiad. FN]

Toronto, Kanada




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 5 6 50 89
Strona 3 / 89

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Fundacja NAUTILUS - jedyna w Polsce oficjalnie działająca organizacja pozarządowa zajmująca się zjawiskami niewyjaśnionymi ******* www.nautilus.org.pl ******** Adres korespondencyjny: Fundacja NAUTILUS, skr. 221, 00-950 Warszawa 1.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 3 maj 2022 08:44 | [...] 2 maja 2022 na zachodnich obrzeżach miasta Olsztyn miedzy godzina 20 a 21 widziane były na niebie świetliste obiekty w kształcie kuli. Na niebie pojawiło sie co najniej dziesięć lub więcej obiektów kulistych. Pierwszy obiekt był nieco większy. Wszystkie obiekty poruszały sie dokładnie w jednej linii i połączone były jakby nitka światła. poruszały sie z zachodu na wschód. kolor światła biały. Wielkość obiektów: pierwszy obiekt. Wszystkie obiekty jarzyły mocnym zimnym światłem. [...]

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 18 kwietnia 2022 | Zawsze trochę się śmiałem, kiedy ktoś wspominał o „czasach ostatecznych”, no bo jak? Czy kilka lat temu ktokolwiek sobie wyobrażał, że przyjdzie zaraza, a tuż po niej wielka, światowa wojna? Czy w dobie wszechobecnych sklepów za każdym rogiem ulicy przez myśl komukolwiek przyszło, że będzie apokaliptyczny brak wszystkiego i może nadejść wszechobecny głód? Dzisiaj, czyli 17 kwietnia 2022 ze zdumieniem...

czytaj dalej

FILM FN

PRZESŁUCHANIE W KONGRESIE USA W SPRAWIE UFO - maj 2022

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.