Dziś jest:
Poniedziałek, 25 czerwca 2018

Wielkim celem życia jest doznanie - aby czuć, że się istnieje, choćby nawet cierpiąc. To jest ta nienasycona próżnia wciągająca nas w grę, walkę, wędrówkę...
/George Byron/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Czarna energia
Czw, 29 mar 2018 05:59 komentarze: 2 czytany: 2233x

Witam serdecznie Redakcję Nautilusa, Piszę do Was w pewnej sprawie, która przytrafiła mi się, kiedy byłam jeszcze dzieckiem: miałam około 6-7 lat (obecnie jestem 29-letnią kobietą).  Dziś na stronie Fundacji przeczytałam materiał na temat dziwnej czarnej cieczy - ''Na ścianie w pokoju pojawia się niezwykła, czarna materia... ''. Relacja bardzo ciekawa, ale właśnie czytając ją przed oczami stanęły.......

czytaj dalej

Witam serdecznie Redakcję Nautilusa, Piszę do Was w pewnej sprawie, która przytrafiła mi się, kiedy byłam jeszcze dzieckiem: miałam około 6-7 lat (obecnie jestem 29-letnią kobietą).  Dziś na stronie Fundacji przeczytałam materiał na temat dziwnej czarnej cieczy - ''Na ścianie w pokoju pojawia się niezwykła, czarna materia... ''. Relacja bardzo ciekawa, ale właśnie czytając ją przed oczami stanęły mi obrazy z dzieciństwa.

Będąc dzieckiem, razem z rodzicami i starszą siostrą mieszkaliśmy u rodziców taty. Mieliśmy jeden pokój od strony podwórza, do którego okna przylegał dach oficyny. W tle okna znajdowała się ściana wyższego piętra tejże oficyny.

Historia, którą chcę Wam zrelacjonować, przytrafiła się wczesnym rankiem w  niedzielę. Musiała być to niedziela, gdyż oboje rodzice byli w domu, a wówczas oboje pracowali i gdy szli do pracy, ja lądowałam w łóżku babci. Spałam wtedy z rodzicami w łóżku od tzw. ściany. Właśnie tego ranka obudziłam się prędzej. Rodzice jeszcze spali. Pamiętam, że leżałam przez chwilę w łóżku, bawiąc się swoimi dłońmi i w pewnym momencie usiadłam na łóżku, najprawdopodobniej z zamiarem wyjścia z niego. Spojrzałam w stronę okna i ujrzałam...czarną bezkształtną masę na tle ściany oficyny. Widać to było wyraźnie, gdyż  ściana jest jasnego koloru, a dziwna ''plama'' była czarna. Dziś stwierdziłabym, że wyglądała jak rozlana czarna maź, tyle, że wisiała w powietrzu. Nie pamiętam, aby się poruszała. Po prostu tam była.

Pamiętam, że byłam zaciekawiona tym widokiem, ale jednocześnie wywołał on u mnie strach. W rezultacie położyłam się z powrotem do łóżka. Chyba zasnęłam, gdyż nie pamiętam, abym widziała, jak to coś znika.
Do dziś - pomimo, że minęło wiele lat - mam ten obraz przed oczami jak żywy. Czasami jednak zadaję sobie pytanie: może to był tylko sen? Nie potrafię odpowiedzieć.

PS. Dodam tylko, że dziś mieszkam w tym mieszkaniu i zajmuję ten sam pokój, jaki kilkanaście lat temu zajmowali moi rodzice. Już nigdy czegoś podobnego nie widziałam.

[dane do wiad. FN]

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent:
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Dziwna ciemna chmura

Witam,

Miałem dziwny przypadek. Leżałem sobie na kanapie w pokoju i w pewnym momencie na suficie
zrobiła się taka dziwna ciemna "chmura". Złapałem za aparat i zrobiłem 3 zdjęcia. W ciągu kilku chwil
to coś przemieściło się na zewnątrz za okno i rozpłynęło. Jakieś pomysły co to/

Pozdrawiam serdecznie




 

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie tego zjawiska przysłane nam przez czytelnika FN.




zwiń tekst



Niezwykłe okoliczności śmierci mojej babci
Wt, 27 mar 2018 08:12 komentarze: 1 czytany: 2101x

Witam serdecznie całą załogę Nautilusa oraz wszystkich użytkowników www.nautilus.org.pl. Z góry chciałbym prosić o zachowanie anonimowości, mam nadzieję, że nie będzie to dla Was żaden problem.Chciałem opowiedzieć Wam dziwne rzeczy, które działy się w obliczu śmierci mojej babci. Zmarła ona 5 marca 2012, o godzinie 2:30 w nocy. Przez prawie 2 tygodnie przebywała w hospicjum, gdzie odwiedzała ją codziennie.......

czytaj dalej

Witam serdecznie całą załogę Nautilusa oraz wszystkich użytkowników www.nautilus.org.pl. Z góry chciałbym prosić o zachowanie anonimowości, mam nadzieję, że nie będzie to dla Was żaden problem.

Chciałem opowiedzieć Wam dziwne rzeczy, które działy się w obliczu śmierci mojej babci. Zmarła ona 5 marca 2012, o godzinie 2:30 w nocy. Przez prawie 2 tygodnie przebywała w hospicjum, gdzie odwiedzała ją codziennie najbliższa rodzina, w tym oczywiście też ja. Pierwsza rzecz, która zwróciła moją uwagę, wydarzyła się 21 Lutego, kiedy wieczorem wraz z mamą, zdecydowaliśmy się wezwać transport by przewieźć babcię do hospicjum.

Gdy szykowaliśmy jej rzeczy, które mogłaby zabrać ze sobą, upominała się kilka razy o buty. Właściwie miała na myśli Swoje klapki. Siostra mówiła mi, że ludzie, którzy upominają się o tą rzecz, za kilka dni mają....umrzeć. Następna sprawa, która wprawiła mnie w mały szok, wydarzyła się dzień przed śmiercią mojej babci. 4 Marca w nocy, moja mama przebudziła się. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na zegarze była godzina....2:30!!

Czyli dokładnie 24 godziny przed zgonem mojej babci! Mama powiedziała mi o tym kilka godzin po stwierdzeniu zgonu. Wiedziała, że gdy obudziła się o tej godzinie, za 24h umrze moja babcia. Przy łóżku, gdy czekaliśmy, aż babcia odejdzie, mama cały czas czekała aż wybije 2:30. Nie wytrzymaliśmy(ja, moja mama i siotra) i usnęliśmy.

Ale! O godzinie 2:20 5 Marca, czyli na 10 minut przed śmiercią, mama nagle przebudziła się koło łóżka. Spoglądała na swoją Teściową(babcia była matką ojca), obserwowała jej coraz słabszy oddech. O godzinie 2:30 mama przebudziła mnie i siostrę. Zobaczyliśmy rozpaczliwe próby złapania oddechu przez babcię, ale przeznaczenie jest przeznaczeniem. Babcia odeszła, ale my jakoś dziwnie byliśmy spokojni. Czuliśmy, że babcia jest bezpieczna, że idzie w dobrą stronę i czeka ją teraz lepsze życie. Historia prawie się zakończyła...prawie.

Następnego dnia, kiedy załatwialiśmy sprawy pogrzebowe, pojechaliśmy do domu babci po rzeczy do trumny. Zaprosiła Nas na kawę jej dobra sąsiadka, którą znała od kilkudziesięciu lat. Sąsiadka powiedziała nam, że rano, czyli kilka godzin po zgonie babci, słyszała w jej mieszkaniu dźwięk przesuwania, czy obijania się szklanek. Tak jakby ktoś próbował je przesunąć. Dla mnie sprawa jest oczywista, moja babcia przybyła jeszcze do swojego mieszkania, by się z nim pożegnać. A to, że moja mam przebudziła się 10 minut przed jej śmiercią, też sobie tłumaczę. Uważam, że to sama babcia ją obudziła. Nie wiem, czy ta historia w jakikolwiek sposób Wam pomoże, ale mi przynajmniej ulżyło, że to napisałem. Pozdrawiam serdecznie,

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



18 lat temu UFO w kształcie metalicznej kuli przeleciało tuż nad moją głową!
Pon, 26 mar 2018 12:41 komentarze: 4 czytany: 1671x

Witam, postanowiłem napisać do Państwa ponieważ chciałbym się dowiedzieć co takiego udało mi się zobaczyć około 18 lat temu. Było południe, normalny dzień lekkie zachmurzenie zanosiło sie na burze, siedziałem na ławce z dwiema innymi osobami i nagle z prawej strony nadleciała kula z prędkością około 100 km/h, leciała z gory i jak sie zniżała to zrównała sie z linia dachu budynku ktory stał po prawej.......

czytaj dalej

Witam, postanowiłem napisać do Państwa ponieważ chciałbym się dowiedzieć co takiego udało mi się zobaczyć około 18 lat temu.

Było południe, normalny dzień lekkie zachmurzenie zanosiło sie na burze, siedziałem na ławce z dwiema innymi osobami i nagle z prawej strony nadleciała kula z prędkością około 100 km/h, leciała z gory i jak sie zniżała to zrównała sie z linia dachu budynku ktory stał po prawej stronie po czym przeleciała nam dosłownie przed oczami, jakies 20 cm od mojej głowy, tak ze zobaczyłem swoje odbicie w tej kuli, kula była wielkości piłki nożnej, srebrna z tak jakby lekka otoczka, mozna było sie w niej przejrzeć, nie wydawała żadnego dźwięku ani ciepła/zimna nic.

Poleciała 50 m dalej mało co nie uderzając w mojego sąsiada ktory stał na podwórku po czym wzbiła sie i odleciała. Kiedy opowiadałem to znajomym sugerowali ze to piorun kulisty ale niestety nie pasuje to w ogole do takiego zjawiska, z gory dziekuje za odpowiedz, pozdrawiam.

Daniel

[dane do wiad. FN]


Dziękujemy za opis. Czy mamy podobne w naszym archiwum? Oczywiście, że tak - małe metaliczne obiekty potrafiły podlecieć do świadków, przez chwilę znieruchomieć, doprowadzić do chwilowego zakłóceniu w odbiorze prądu w budynku obok. Ludzie błędnie myślą, że UFO to tylko "duże latające spodki", tymczasem te obiekty potrafią być małe, wielkości właśnie piłki nożnej i nawet mniejsze... Mógł to być pojazd z małymi istotami (są takie i przylatują na Ziemię!), albo sonda zwiadowcza z dużego obiektu. Relacja trafia do naszego Archiwum FN.



zwiń tekst



We śnie widziałem, jak wujek biegnie z nożem wbitym w bok i krwawi... i to się stało po 2 latach!
Sob, 24 mar 2018 08:17 komentarze: 4 czytany: 1848x

Szanowni PaństwoCzytając bardzo ciekawe wizje obecnych tutaj Nautilian,postanowiłem też opowiedzieć o moich snach które sie spełniły.1.Gdy byłem dzieckiem widziałem w śnie jak mój wujek ma wbity nóż w bok biegnie i z niego leje sie krew,ten sen miałem dwa razy.Po około 2 latach ten sen sie spełnił w dokładnie taki sam był przebieg.2.Przez całe życie mam przeczucie wiem ,czuje co może sie stać złego.......

czytaj dalej

Szanowni Państwo
Czytając bardzo ciekawe wizje obecnych tutaj Nautilian,postanowiłem też opowiedzieć o moich snach które sie spełniły.
1.Gdy byłem dzieckiem widziałem w śnie jak mój wujek ma wbity nóż w bok biegnie i z niego leje sie krew,ten sen miałem dwa razy.Po około 2 latach ten sen sie spełnił w dokładnie taki sam był przebieg.
2.Przez całe życie mam przeczucie wiem ,czuje co może sie stać złego w czasie rzeczywistym ciągłym.
3.Miałem  kilkakrotnie sen w którym zginąłem dokładnie tak samo (przysypanie przez zwał ziemi) W pewnym okresie nawet pracowałem na kopalni ,ale gdy uswiadomiłem sobie ze to dokładnie to miejsce jest najbardziej prawdopodobne na spełnienie sie mojego dramatu zrezygnowałem z pracy.(mam nadzieje ze zmieniajac mały kawałek terażniejszości mozna zmienić przyszłość.
4.Stosunkowo niedawno  wraz z moja żona byłem na spacerze .na pobliskim płaskim terenie około 18.20  patrząc w niebo zobaczyłem jasny punkt (pomyślałem zaraz zniknie i uzna mnie żona za wariata) krzyknąłem UFO i wskazałem palcem z niedowierzaniem oboje patrzyliśmy w niebo widząc obracajacy sie obiekt swiecacy na żółto intuicyjnie zadzwoniłem do domu tata wybiegł ale juz obiekt zniknął. Gdy dotarliśmy do domu (czas 5 minut) była już lornetka i rodzinka wypatrujaca obiektu.Po chwili pojawił sie obiekt widzieliśmy go wszyscy przez około godziny pojawiał sie i znikał tkwiąc niemal nieruchomo  na niebie.Zrobiłem nawet parę zdięć. W mojej miejscowości był nauczyciel który miał bliskie spotkanie z UFO nawet była gazeta jak dobrze pamiętam Dziennik Zachodni i artykuł. mam wycinek po dziś dzień. Nauczyciel został usuniety z pracy a  w parotysiecznej miejscowości został uznany za dziwaka i wariata.
Pozdrawiam wszystkich obecnych i przyszłych badaczy zjawisk niewyjaśnionych.

IXI z Małopolski




zwiń tekst



Trzy sny o wielkiej fali
Czw, 22 mar 2018 08:01 komentarze: 1 czytany: 1962x

Dobry wieczór, jestem stałym czytelnikiem Państwa serwisu który według mnie otwiera umysły i kruszy bariery między ludźmi uświadamiając nam jak bardzo jesteśmy połączeni i jak mało znaczą nasze "szczurze wyścigi" we współczesnym świecie. Przeczytałem właśnie artykuł na Państwa stronie "Sen o wielkiej fali", w tym momencie chciałbym napisać o moich snach dotyczących tego tematu. Na wstępie dodam że.......

czytaj dalej

Dobry wieczór, jestem stałym czytelnikiem Państwa serwisu który według mnie otwiera umysły i kruszy bariery między ludźmi uświadamiając nam jak bardzo jesteśmy połączeni i jak mało znaczą nasze "szczurze wyścigi" we współczesnym świecie.

Przeczytałem właśnie artykuł na Państwa stronie "Sen o wielkiej fali", w tym momencie chciałbym napisać o moich snach dotyczących tego tematu. Na wstępie dodam że nigdy wcześniej nie miałem żadnych snów które można by nazwać proroczymi, czyli takich które by się później sprawdziły i miały wpływ na moje  życie i zwykle nic podobnego mi się nie śni. Jednakże sny o wylewającym się na ląd morzu przyśniły mi się się 3 razy, każdy był nieco inny.

W pierwszym stoję przy oknie w mieszkaniu (które to do niedawna posiadałem zostało sprzedane, znajdowało się w nadmorskiej miejscowości) <dla wiedzy fundacji w Świnoujściu> i widzę jak między domami przelewa się ponad 20 metrowa fala sięgająca poziomu na którym jestem, dodam że obserwowałem to z 4 piętra. W kolejnym śnie znajduje się w jakimś biurowcu na co najmniej 4-5 piętrze a o budynek rozbija się fala wody wybijając szyby i krusząc fasadę budynku. Trzeci sen dotyczy takiej samej fali obserwowanej z wewnątrz jakiegoś budynku, korytarzami zaczyna wlewać się woda, wiem jednak że jestem dość wysoko i musi to być potężna fala która uderzyła w tenże budynek.

Jednakże w każdym z tych snów mam jakby świadomość że jestem świadkiem tragicznego zdarzenia w którym ucierpieć może wiele ludzi jednak mi osobiście nic się nie stanie.

Myślę że powyższe sny w pewien sposób wpłynęły na decyzje o sprzedaniu mieszkania które posiadałem nad morzem.

jeżeli w jakikolwiek sposób moja relacja jest użyteczna wyrażam zgodę na przetwarzanie jej w każdej postaci bez podania moich danych osobowych w razie publikacji.

--
Pozdrawiam

[dane do wiadomości FN]




zwiń tekst



Po wprowadzeniu do pechowego domu - nieszczęście za nieszczęściem
Wt, 20 mar 2018 03:55 komentarze: 1 czytany: 1592x

Serdecznie  Witam Załogę FN!  Niedawno przeczytałam na FN artykuł Polki z Irlandi, kiedy to wprowadziła się do innego domu i zaczęły się w jej życiu rożne nieszczęścia. Główna osobą był w tym domu pewien Hindus, za którego przyczyną owe nieszczęścia działy się.  Czy FN ma jakieś inne relacje dotyczące domów albo miejsc gdzie ludziom jak tylko się wprowadzili zaczynały się rożne nieszczęścia.......

czytaj dalej

Serdecznie  Witam Załogę FN!  Niedawno przeczytałam na FN artykuł Polki z Irlandi, kiedy to wprowadziła się do innego domu i zaczęły się w jej życiu rożne nieszczęścia. Główna osobą był w tym domu pewien Hindus, za którego przyczyną owe nieszczęścia działy się.
 
Czy FN ma jakieś inne relacje dotyczące domów albo miejsc gdzie ludziom jak tylko się wprowadzili zaczynały się rożne nieszczęścia?
 
W mojej dalszej rodzinie w USA doszło do ciągu dziwnych wydarzeń, nieszczęść i śmierci kuzyna.
Ponad 20 lat temu on i jego  żona stali się szcześliwymi posiadaczami wizy stałego pobytu w loterii wizowej. Pojechali do USA, młode małżęństwo, bez angielskiego a idealnie im się tam powiodło. On miał zawod budowlany i szybko tam założył firmę budowlana, zaczął zarabiac bardzo dobrze, ona nauczyła sie angielskiego, zrobiła sobie szkołę w USA i te ż dobrze trafiła - stanowisko w dobrej firmie. Nawet kryzys finansowy z 2008 niewiele im zaszkodził, nawet wtedy pochwalili się  że kupili jakiś dobry, drogi samochód za kilkadziesiąt tysięcy $, wszystko im się układało, no może poza faktem, że nie mogli mieć dzieci. Oni chcieli w USA się dorobić i wrocić do Polski, mowili ze naodkładali juz tak dużo, ze mogą w Polsce nie pracowac. Kupili w Polsce grunt pod budowe domu i postawili wystawny dom.

Wszystko to co dobre trwało aż do czasu jak kupili dom w USA z licytacji bankowej. Chwalili się, że dom nowy, w ładnej, bezpiecznej okolicy, porządne osiedle. Z chwilą jak się tam wprowadzili życie im się bardzo mocno odwróciło. Ona zaczęła chorować i zaczęły być poważne problemy w jej pracy, jemu zmniejszyła się ilość zamowień ale dawał sobie radę. W międzyczasie przyjechały do nich z Polski 3 osoby z rodziny aby sobie popracować i też im zaczęły sie kłopoty. Pierwsza była siostra żony kuzyna, zaczęła chorować (kobieta 30 letnia) i rożne kłopoty w każdej pracy do jakiej poszła. Wróciła do Polski schorowana, w tym podobno jakieś problemy z oczami  - zaćma czy jaskra.

Kolejnym był ich inny kuzyn, młody chłopak  - temu zaczęły dokuczać wrzody zołądka, i też miał kłopoty w każdej pracy do jakiej poszedł. Polepszyło mu się jak się od nich wyprowadził. Trzeci ich kuzyn, jaki tam przyjechał - porzadny chłopak bez nałogów bardzo szybko się rozpił, zaczął palić papierosy i marihuane, handlować narkotykami, zadawać się z kryminalistami, stał się tak uciążliwym lokatorem że kuzyni go bardzo niekulturalnie wyprosili z domu, co było potem powodem do kłótni z jego częścia rodziny.

W międzyczasie oni rozbili w wypadku te drogie auto, ktorym tak się chwalili. On wyszedł z tego z małymi obrażeniami ale ona musiała poddać się operacjom które kosztowały ich dość dużo oszczednosci. Zaczęli się kłócic, ona uważała że coś złego jest w tym domu i na osiedlu, bo wśród sasiadow też działy się same negatywne rzeczy - choroby, wypadki, tragedie, bankructwa, on nie chciał słyszeć o sprzedaży domu ona chciała się wyprowadzić.

Doszło do tego że się wyprowadziła i podobno zaczęło jej byc lepiej. On został w tym domu ale w jego branży budowlanej szło mu coraz gorzej, doszło do tego że zastanawiał się nad wcześniejszym powrotem do Polski, ona też chciała wrocić do Polski. Jednak nie zdążyli. Kuzyn zaczął chorować i co bylo dziwne, bo on był zwolennikiem zdrowej żywności, żadnych fast food, żywność wyłącznie z farm ekologicznych, mało mięsa, zero alkoholu i papierosów, medycyna naturalna, dużo ruchu. On nie chorowal przez lata i uwazal się że nic mu nie grozi, sam o sobie mowił że jest "okazem zdrowia" a nagle zaczęły mu sie problemy ze zdrowiem.

Raz poczuł się bardzo słabo, zadzwonił do żony aby zawiozła go do lekarza bo słabo się czuje, nie mógł prowadzić samochodu, ona przyjechała, zawiozła do lekarza i on umarł tam w poczekalni. Nie pomogla reanimacja, w akcie zgonu wpisali że atak serca.
Jego żona ten dom sprzedała i nie chce tam wracać ani o tym mowić. Ona uważa, że miejsce jest jakies przeklęte, negatywne, bo wśród sąsiadów też były takie same wypadki. Ktoś nawet tam mówił, że być może osiedle jest zbudowane na jakimś dawnym indiańskim cmentarzu, bo niektórzy Indianie chowali swoich zmarłych w miejscach energetycznie negatywnych.
 
Czy FN spotkała sie z relacjami ze ktos gdzies wprowadził się i zaraz zaczynaly mu się w zyciu nieszczęścia?
Niestety nie znam nazwy miejsca gdzie moj kuzyn mieszkał, to jest nasza dalsza rodzina i kontakt z nimi mamy sporadyczny.
 
serdecznie pozdrawiam i zgadzam się na umieszczenie mojego emaila w jakis artykule, może inni sie odezwą
prosze jedynie o ukrycie moich danych kontaktowych
 
[dane do wiad. FN]


Dziękujemy za przesłaną historię do działu XXI PIĘTRO. Odpowiedź oczywiście jest twierdząca - mamy w archiwum historie, kiedy po wprowadzeniu się do danego miejsca nagle "odwraca się karta" i na głowę zwalają się wszystkie nieszczęścia tego świata. Oczywiście jest pytanie: co się za tym kryje? Przypadek? Karma tego miejsca? A może złe duchy, które nie chcą nowych mieszkańców i wpływają na ich życie niszcząc je i zamieniając w dymiące zgliszcza? Trudno powiedzieć, która odpowiedź jest prawdziwa.

Nasi koledzy z Projektu Messing uważają, że jest coś takiego jak "energia miejsca". Jeśli tylko ludzie zauważą, że po przeprowadzce zaczyna się "ciąg dramatów i chorób" rada jest jedna: jak najszybciej stamtąd uciekać!




zwiń tekst



Wróżenie z kart - to naprawdę działa i pozwala zajrzeć w przeszłość, teraźniejszość, a nawet w przyszłość!
Nie, 18 mar 2018 10:44 komentarze: 46 czytany: 2562x

Szanowna Redakcjo, Już parokrotnie przesyłałam do Was moje niesamowite historie, które doczekały się publikacji na Waszym portalu. Chciałabym się teraz podzielić z Wami, i może czytelnikami (jeśli uznacie za stosowne) opowieściami wróżki, czyli moimi doświadczeniami, jako osoby 'kładącej karty'.Czasami widzę obrazy napływające niewiadomo skąd. Widzę je jak wspomnienia z dzieciństwa albo z wczoraj. .......

czytaj dalej

Szanowna Redakcjo, Już parokrotnie przesyłałam do Was moje niesamowite historie, które doczekały się publikacji na Waszym portalu. Chciałabym się teraz podzielić z Wami, i może czytelnikami (jeśli uznacie za stosowne) opowieściami wróżki, czyli moimi doświadczeniami, jako osoby 'kładącej karty'.

Czasami widzę obrazy napływające niewiadomo skąd. Widzę je jak wspomnienia z dzieciństwa albo z wczoraj. Są kolorowe, pełne zapachów, dźwiękow, ruchu, jak film, a czasami to tylko symbole, jak zdjęcia fotograficzne. Nie lubię nazywać siebie tarocistką. Nie wróżę z Tarota. Moje karty to karty Symbole. Są dla mnie drogowskazami. Gdy ktoś do mnie przychodzi `na karty` lubię poczuć tą osobę. Witam się uściskiem dłoni. Potem osoba zadaje pytania. Odpowiadam na nie według tego co widzę w kartach.... i w głowie.

Pamiętam, gdy pewnego razu przyszedł pewien pan. Od kilku miesięcy nie mógł sprzedać swojego poprzedniego domu. I bylo to jego glównym zmartwieniem. Potrzebowal pieniędzy, aby wykończyć swój nowy dom. Położyłam karty i pojawia sie wizja. Kobieta w bardzo zaawansowanej ciąży. Ledwo co chodzi i to wlasnie ona kupuje ten dom. Nie minął miesiąc. Dzwoni do mnie ten klient. Śmieje się i mówi, że dom sprzedany. I dodaje `ta pani, która przyszła, myślałem, że była w ciąży.... ale ta pani była po prostu taka gruba. Kupiła dom po pierwszej wizycie'

Innym razem przyszedł chłopak okolo 28 lat. I chcial wiedzieć, czy dziecko, ktore urodzilo się jego byłej dziewczynie jest jego dzieckiem, gdyż kobieta zaprzeczala..... karty aż krzyczaly, ze to jego dziecko. Chłopak pojawił sie u mnie jakiś czas później z kwiatami. Byl szczęśliwy. Badania DNA potwierdziły jego ojcostwo.

Moje wspomnienia nie mają na celu autokryptoreklamy. Wróżę tylko osobom z polecenia. Proszę, żeby redakcja nie ujawniała nikomu namiarów do mnie. Opisuję wydarzenia, ktore są potwierdzeniem, że my ludzie mamy niesamowite zdolności. Tak wszyscy je mamy. Ale wypieramy je z siebie. Nie słuchamy intuicji, nie zwracamy uwagi na znaki. Mądre slowa. Ale ja sama czasami wolę posłuchać głosu tzw. rozsądku. Bo kto nie zna mojego ukrytego daru, [jakkolwiek to nazwać] myśli, że jestem osobą twardo stąpającą po ziemi. Mam normalną prace, a raczej mialam, bo.... nie chciałam widzieć znaków. Jakiś czas temu koniecznie chciałam zmienić pracę. Tak więc aplikowałam jako - nieważne... Co ciekawe, siedziba firmy byla w Niemczech na ulicy Krapp.............. I ciągle widzialam ten początek nazwy ulicy, jak echo powtarzało się slowo KRAPP (z angielskiego crap to gówno).

Dostalam tę pracę... jak się okazalo wdepnęłam w wielkie g...o ale po 2 miesiącach już mnie tam nie było . Firma działała na krawędzi prawa, pracownicy byli zastraszani, wykorzystywani. Nawet wróżka czasami popełnia błędy. Mówią, że szewc bez butów chodzi..... :)
Jeśli będziecie Państwo ciekawi innych opowieści, chętnie napiszę więcej.
Pozdrawiam,
XY




zwiń tekst



Czarny duch.
Sob, 17 mar 2018 08:02 komentarze: brak czytany: 1650x

[...] Szanowni Państwo! Z ogromnym zainteresowaniem czytam teksty umieszczane w waszym naprawdę genialnym dziale ‘Dwudzieste pierwsze piętro’. Myślę, że mam także historię, która może Was zainteresować. Działo się to w 2004 roku, kiedy razem z żoną i córeczką przebywaliśmy u naszych znajomych na Mazurach. Mają oni tam działkę wraz domem, który został zbudowany jeszcze przed wojną. My zajęliśmy pokój.......

czytaj dalej

[...] Szanowni Państwo! Z ogromnym zainteresowaniem czytam teksty umieszczane w waszym naprawdę genialnym dziale ‘Dwudzieste pierwsze piętro’. Myślę, że mam także historię, która może Was zainteresować. Działo się to w 2004 roku, kiedy razem z żoną i córeczką przebywaliśmy u naszych znajomych na Mazurach. Mają oni tam działkę wraz domem, który został zbudowany jeszcze przed wojną. My zajęliśmy pokój dla gości, który był połączony razem z drewnianą werandą. Była godz. Ok. 2:00 w nocy, kiedy obudziła nas trzyletnia córka. Płakała, że chce ją wystraszyć „obłoczek” i pokazała na jej łóżko w po drugiej stronie pokoju.

Wiem, że mało kto w to uwierzy, ale nad łóżeczkiem w którym spała moja córeczka była jakaś ciemna energia, która wirowała. Ten obłok miał ok. 1 metra średnicy. Pierwsze moje wrażenie/myśl była taka, że chyba z komina uwolnił się dym, który zawisł w postaci takiego właśnie kłębu w tym miejscu.

Po chwili jednak zrozumiałem, że jest to coś innego. Staliśmy wszyscy jak zamurowani. To trwało kilka sekund, powiedziałem żonie i córce, żeby się nie ruszały, a ja sprawdzę, co to jest. Zrobiłem tylko krok do przodu, a to coś nagle wzleciało do góry i znikło w suficie. Jestem pewien, że było to coś inteligentnego, co tak zareagowało na mój ruch. Oczywiście nie muszę pisać, że to był ostatni dzień naszego pobytu w tym miejscu i powiedzieliśmy przyjaciołom, że po prostu boimy się tam spać. I wtedy oni powiedzieli nam, że nie jesteśmy pierwszymi osobami, które widziały „czarnego ducha”, bo tak nazwali to zjawisko.

Zaręczam, że wszystko co napisałem jest prawdą. Ciekaw jestem, czy kiedykolwiek spotkaliście się z czymś takim.

Pozostaję z szacunkiem

[dane do wiad. FN]

 

Dziękujemy pięknie za tę historię przesłaną do naszego działu XXI PIĘTRO. Odpowiadając na Pana pytanie – absolutnie mamy podobne relacje. Wystarczy podać jeden przykład z naszej „ostatniej poczty” – w sumie bardzo podobna obserwacja.

 

 

[XXI PIĘTRO] Witam często śledzę Państwa artykuły. Właśnie jeden o tajemniczej energii w Hong Kongu wlatujacej do taxowki, przypomnial mi o incydencie którego bylam naocznym i niestety jedynym świadkiem. Co prawda nagranie tego widzialo więcej osób w tym moja siostrzenica - wtedy tez współlokatorka, ale od tamtego czasu, a było to 10 lat temu wiele tel i ten albo mi skradziono,albo zatopilam,pożyczylam i nie odzyskalam itd DO SEDNA!

Będąc wieczorem sama w domu, leżąc i oglądając tv zauważyłam COŚ zielonego unoszacego sie nad stołem i wirujacego. Moja reakcja byla dość dziwna,bo wcale sie nie bałam tylko pomyslalam "to może od telewizora" wiec go wyłączyłam i ku memu wielkiemu zdziwieniu nie zniknęło. Wzięłam telefon i zaczęłam nagrywać. Trwalo to pare min. i zniknęło. Do tej pory trudno mi zrozumieć że ani przez moment nie bylam wystraszona. Więcej sie to nie powtórzyło, a nagranie pokazywalam innym znajomym. Każdy nie dowierzał ze to możliwe! Zresztą w tym mieszkaniu panował dziwny senny klimat tzn w moim pokoju. Często goście mnie odwiedzający mowili ze" w tym pokoju to sie chce spac" a była też sytuacja kiedy po kapieli drzwi od lazienki byly zamknięte na zasuwe a byłam pewna na 100% ze powinna byc otwarta. Działo się to w Legnicy w jednej z kamienic przy PWSZ. Pozdrawiam



zwiń tekst



Co się stało z 3-4 godzinami? Tego dziwnego dnia one mi po prostu zniknęły.
Pt, 16 mar 2018 08:44 komentarze: 15 czytany: 1849x

Szanowna Fundacjo Nautilus,  Pojawił się  artykuł  o CE III , a w nim informacje o dziurach w pamięci po spotkaniu z ufo. Zastanawiam  się czy  mi te z co s przydarzyło wiele lat temu. Co prawda ufo nie widziałem, ale znikneło mi 3-4 h z pamieci. Opisz e jak to było.Wydarzenie miało  miejsce  w 1992 lub 1993 latem lipiec-sierpień, dokladnie nie pamietam, bylem wtedy.......

czytaj dalej

Szanowna Fundacjo Nautilus,  Pojawił się  artykuł  o CE III , a w nim informacje o dziurach w pamięci po spotkaniu z ufo. Zastanawiam  się czy  mi te z co s przydarzyło wiele lat temu. Co prawda ufo nie widziałem, ale znikneło mi 3-4 h z pamieci. Opisz e jak to było.

Wydarzenie miało  miejsce  w 1992 lub 1993 latem lipiec-sierpień, dokladnie nie pamietam, bylem wtedy nastolatkiem na wakacjach u rodziny na wsi, były żniwa  ja im pomagałem. Ta dziura w pamięci zdarzyła sie w sobotę rano. W piątek poszedłem w jedno miejsce na wsi gdzie młodzi sie wieczorem zbierali jak wracałem to przypomnialem sobie, ze zostawiłem tam czapkę z daszkiem, nie chcialo mi sie po nią wracać i postanowiłem pojsć po nią wczesnie rano, bo potrzebna mi byla w upalny dzien w pracy na polu. Tak też zrobiłem, wstałem około 7 rano i poszedłem przez łąki w tamto miejsce, to było odległe moze  z 1,5 km od domu dziadkow, czapkę znalazłem i jak wracałem to  nagle ze zdziwieniem poczułem ze jest juz niezły upał  i słońce stoi wysoko na niebie przecie z przed momentem był  przyjemny chłod i słońce bylo nisko nad horyzontem, mocno mnie to zdziwiło jak to możliwe.


Wrociłem do domu a tam moja babcia gderała ze gdzieś  się zapodziałem a robota czeka, spojrzałem na zegarek a tam była już 11.50 chyba. Do miejsca gdzie się spotykałem ze znajomymi było nie wieęcej jak z 1,5 km, zwykle szedłem tam z gora 15 minut, a tym jednym razem wracałem 4 h, naprawde nie wiem co tam się ze mną stało, i dlaczego nic nie pamiętam. 

Mowiłem ludziom ale się ze mnie  śmiali albo, ze może straciłem przytomność i leżałem w trawie i potem wstałem. Ja jedyne co pamiętam że spieszyłem się na śniadanie, i że słońce było nisko nad horyzontem i nagle było już  wysoko na niebie i upał przypiekał. Mogę powiedzieć, że nie wiem co robiłem tak pomiędzy 7.30-11-30. Kolega poradził mi żebym napisał do Nautilusa bo się tam zajmuje takimi dziwnymi sprawami.
 
Najlepsze pozdrowienia
 
[dane do wiadomości FN]




zwiń tekst



Duch zamordowanej dziewczyny zmusił mordercę do przyznania się
Czw, 15 mar 2018 08:56 komentarze: 2 czytany: 3041x

[...] Pragnę podzielić się z wami niezwykłą historią, która miała miejsce w mojej rodzinie. Opowiedział mi ją mój ojciec, który był świadkiem tego wydarzenia,  kiedy miał 5 lat. Razem z rodzicami i bratem mieszkał wtedy w małej wsi na wschodzie Polski. W jednym z gospodarstw doszło wtedy do zbrodni –w pobliżu wsi znaleziono zwłoki młodej dziewczyny. Milicja nie była w stanie ustalić przebiegu.......

czytaj dalej

[...] Pragnę podzielić się z wami niezwykłą historią, która miała miejsce w mojej rodzinie. Opowiedział mi ją mój ojciec, który był świadkiem tego wydarzenia,  kiedy miał 5 lat. Razem z rodzicami i bratem mieszkał wtedy w małej wsi na wschodzie Polski. W jednym z gospodarstw doszło wtedy do zbrodni –w pobliżu wsi znaleziono zwłoki młodej dziewczyny. Milicja nie była w stanie ustalić przebiegu dramatycznych wydarzeń feralnego wieczoru, gdyż wszyscy domownicy zgodnie milczeli. Zabójcą był młody 18-letni chłopak, syn jednego z gospodarzy. Wszyscy podejrzewali, że to on zabił gdyż spotykał się z tą dziewczyną, ale nie było żadnych dowodów.

Minął rok i nagle we wsi znowu pojawiła się milicja, gdyż w domu tej rodziny doszło do dziwnego wydarzenia. Tego 18-latka atakował jakiś niewidzialny byt, który także nękał innych członków tej rodziny i był także widywany przez sąsiadów. Podobno matka tego chłopaka prosiła księdza, aby odprawił egzorcyzmy, bo „duch tej dziewczyny się od nich nie odczepi”. W domu milicjanci zauważyli jakiś przedmiot, który należał do tej dziewczyny. Chłopak został aresztowany, a na komendzie przyznał się do tego, że to on jest mordercą. Od tego czasu dziwne wydarzenia w tym domu ustały. Mam nadzieję, że zainteresowała was ta historia. Z wielkim szacunkiem dziękuję za wszystkie tak ciekawe artykuły, a dział XXI Piętro jest w ogóle moim ulubionym. […]

 

[…] Dzień dobry. Niedawno oglądałam dokument kryminalny o mężczyźnie podejrzanym o zabójstwo swojego żony, który został aresztowany, jednak nie przyznawał się do winy. Przyznał się dopiero podczas rozprawy twierdząc, że przyśniła my się zmarła żona i poprosiła, żeby to zrobił. Mężczyzna był dosyć zszokowany tym snem. […]

 

Poniżej materiał z naszego Archiwum Wideo FN.



zwiń tekst



Mieszkanie w nawiedzonym domu skutecznie wyleczyło z ateizmu
Śr, 14 mar 2018 07:31 komentarze: 14 czytany: 1847x

[...] Witam,  W listopadzie zmarła moja babcia, mieszkała w starym domu z roku 1928, który przepisała na mnie. Ja mieszkam jeden dom obok. Od czasu jej śmierci zaczynają się dziać coraz dziwniejsze rzeczy w tym domu. Z relacji mojej babci wynika, że w tym domu mieszkało bardzo dużo osób i dużo tam zmarło. Sama babcia także urodziła martwą córkę, którą dziadek sam pochował na cmentarzu. Niedaleko.......

czytaj dalej

[...] Witam,  W listopadzie zmarła moja babcia, mieszkała w starym domu z roku 1928, który przepisała na mnie. Ja mieszkam jeden dom obok. Od czasu jej śmierci zaczynają się dziać coraz dziwniejsze rzeczy w tym domu.

Z relacji mojej babci wynika, że w tym domu mieszkało bardzo dużo osób i dużo tam zmarło. Sama babcia także urodziła martwą córkę, którą dziadek sam pochował na cmentarzu. Niedaleko tego domu, kilkaset metrów dalej były schrony wojsk hitlerowskich w czasie II wojny światowej (dziś już zasypane).

Otóż wydarzyło się tam tyle dziwnych rzeczy, że nie jestem tutaj w stanie opisać nawet połowy. Zacznijmy od tego, że moja babcia zajmowała się trochę dziwnymi rytuałami - w czasie burzy robiła ołtarze i zapalała gromniczkę, była przeciwniczką księży a ostatnimi laty przed śmiercią ksiądz w ogóle nie chciał po kolędzie wchodzić do tego domu i kazał go omijać. Pamiętam, jak byłem małym dzieckiem, w domu była figurka Maryi autorstwa S. Kubickiego wysokości ok 70 cm - ponoć była tam od początku powstania tego domu i miała ochraniać ten dom.

Gdy byłem małym chłopcem, doświadczyłem czegoś dziwnego z tą figurką: wyszedłem na dwór u babci i w oknie pomieszczenia na strychu, gdzie była ona postawiona, zobaczyłem rzeczywistą postać jakby tej figurki ale w postaci człowieka (kobieta w niebieskiej narzucie) - wmawiam sobie, że było to jakieś złudzenie lub moja wyobraźnia. Doświadczałem parę razy w dzieciństwie halucynacji w tym domu, np. zobaczyłem dziadka, który schodził po schodach na parter ze strychu i miałem wrażenie, że dymi się z niego i widzę jakąś dziwną postać - ponoć wtedy zemdlałem - od tego czasu nie zdarzały mi się podobne halucynacje.

Moja babcia z dziadkiem mieli małego czarnego psa: przez tydzień po jego śmierci ukazywał się babci na podwórku w nocy, gdy zobaczyła, kto to szczeka - nikt z nas jej nie uwierzył. Mój ojciec (syn babci) około roku 2000 doświadczył dziwnego zjawiska: gdy był w piwnicy, usłyszał głos jakby swojej babci (mojej prababci) która zawołała go po imieniu i zgasiło się światło z wielkim hukiem - jak się okazało, cały kontakt został wykrzywiony i przepalony, jakby ktoś uderzył w niego pięścią.

Mój ojciec zmarł w roku 2006, kilka tygodni po nim zmarł mój dziadek, dokładnie za 10 lat zmarła moja babcia - wszystko tu jest dziwne, nawet data urodzin i śmierci ojca oraz dziadka tworzy podwojoną liczbę szatana 666. Mój ojciec urodził się 1 stycznia a mój dziadek 2 stycznia. Od kilku miesięcy przed śmiercią babci, zaczęły ją nawiedzać dziwne zjawiska (nie cierpiała na Alzheimera czy Demencję) - mieszkała w tym domu sama i tam tez się urodziła. W nocy budziła się bo ktoś chodził po jej pokoju, drzwi słyszała jak się otwierają, jak ktoś dzwoni na dzwonek, ale nikogo nie było, jak ktoś świecił jej w nocy światłem po oczach - też uznawaliśmy to za jej sen lub wyobraźnię, do czasu jej śmierci. Życzeniem mojej babci było, aby na jej grobie nie było pomnika ani nawet skrzynki oraz krzyża (krzyżami w chwilach złości była w stanie rzucić w dziadka, a on to potem sklejał) - uszanowaliśmy to.

Życzeniem jej było także, aby tego starego domu nigdy nikomu nie sprzedawać, jednak z powodu dużego zadłużenia na gospodarstwie, musieliśmy go wystawić na sprzedać - wystawiliśmy go miesiąc temu i od tego głównie momentu zaczęły mnie oraz moją matkę i narzeczoną nawiedzać straszne koszmary, a w domu zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy, które widziało parę osób także dzieci. Nie chcę sprawy rozgłaśniać, bo nie znaleźlibyśmy kupca, dlatego piszę tylko do Nautilusa.

W domu tym otworzyliśmy po jej śmierci okna w celu wywietrzenia pomieszczenia - chcąc iść wieczorem je zamknąć, z daleka widzieliśmy, że okna na noc zamykały się (przymykały - okna drewniane) same - być może to jakiś dziwny wpływ wiatru, ale rankiem one znowu aż do wieczora były tak pootwierane całkowicie, żeby wieczorem znowu się przymknąć. W końcu wkurzyłem się i zamknąłem szczelnie okna, gdy po dwóch dniach dwa okna były na całego otwarte, a kluc zmamy tylko my, włamania tez żadnego nie było - teraz je zamknąłem i już się nie otwarły. Klucz do domu posiadam tylko ja. Od paru tygodni, dużo osób zauważa, że wieczorem w pokoju gdzie przebywała moja babcia na 5 minut włacza się światło, potem gaśnie -ja niestety tego nie widziałem, natomiast doświadczyłem innych dziwnych rzeczy.

Ostatnio wczoraj moja kuzynka była u mnie i wyszła z psem na dwór (50 m od domu babci) - spojrzała w okno, oświeciło się światło, gdy wchodziła do naszego domu, wtedy zgasło - od razu poleciałem tam z psem, czy ktoś się nie włamał - nie, wszystko szczelnie pozamykane, włamania też nie było. Dziwną sprawą było, że idąc z psem na posesję mojej babci, zatrzymał się on przed wejściem do domu (chociaż jest to owczarek husky i mamy go też w domu) i nie chciał się dalej ruszyć - nie szczekał, ale po prostu jakby blokował go jakiś mur. Nie wchodziłem więc dalej z tym psem lecz musiałem go odprowadzić na moją posesję. W domu tym dwa razy była pani z biura nieruchomości - w czasie jej przebywania na 1 piętrze aby wystawić dom na sprzedać, nagle spadł ciężki garnek z półki, co ona sama zignorowała, ale ja wiedziałem już o co chodzi.

Dzisiaj byłem w tym domu, aby jeszcze posprzątać - okna były pozamykane, ale poczułem nagle przypływ potężnego wiatru, jakby był tam przeciąg - było to nawet przyjemne uczucie, wiatr był ciepły chociaż na zewnątrz jest zimno - trwało to kilka sekund. Jak się tam przebywa (są tam stare rzeczy, właśnie wyprzedajemy antyki) ja osobiście od razu chcę wyjść - męczy mnie chwilowa depresja, niepokój, obawa że dom się zawali - nie wiem.

Sprzedaliśmy starą lalkę przed tygodniem mojej babci, która kupiła jedna pani z Koszalina. Lalka dotarła do Koszalina, ale stwierdzono tam na poczcie, że paczkę z błahego powodu przekroczenia 2 cm wymiaru paczki należy odesłać do nadawcy - odebrałem więc paczkę i wysłałem drugi raz pocztą tradycyjną - znowu nie dotarła do pani z powodu problemów jakichś na poczcie - lalka pochodzi z lat 40. XX wieku. Zadzwoniłem więc do pani odbiorcy, osobiście pojechała na pocztę do Koszalina i odebrała lalkę - jakby coś nie chciało, aby lalka opuszczała ten dom.

Niedawno miałem sen, w którym babcia zmarła oprowadziła mnie po swoim domu. Ostrzegła, że ktokolwiek zakupi go, zwali się na niego sufit i dom się zawali. Babcia zilustrowała to w śnie tym, że było przyjęcie nowego lokatora w pokoju gdzie mieszkała na ok. 6 osób. Babcia miała łóżko na strychu i zaczęła tąpać piętą w podłogę - na gości spadł sufit, były wszędzie trupy - to była kuliminacja. Najpierw w tym śnie zaczęły się otwierać i zamykać okna, zapalać światło, poroszać przedmioty - dokładnie tak zaczęło się to dziać w chwili obecnej po wystawieniu domu na sprzedaż.

W tym śnie obok babci na łóżku leżała też moja ciocia ze strony matki - strasznie cierpiała na łóżku bóle brzucha i miała umrzeć - zadzwoniłem więc do rodziny cioci, aby powiadomić o moim śnie - na drugi dzień ciocia, od lat zdrowa nagle dostała ataku wymiocin i bólów brzucha i przyjechało pogotowie -może to też potwierdzić jej rodzina, że dzwoniłem. 

[...] byłem ateistą, ale teraz już nie wiem co o tym myśleć [...]

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Tekst piosenki ze śmiercią kliniczną w tle
Wt, 13 mar 2018 08:16 komentarze: 2 czytany: 1376x

Dostaliśmy ciekawą informację poprzez nasz kanał na facebook`u dotyczącą śmierci klinicznej. Chodzi o tekst piosenki zespołu Lazarus, w którym pojawia się motyw śmierci klinicznej. Jak wszyscy wiedzą - ten temat jest "w centrum zainteresowania" Fundacji Nautilus. I dlatego postanowiliśmy go zaprezentować w dziale XXI PIĘTRO - Twoja Historia.​....

czytaj dalej

Dostaliśmy ciekawą informację poprzez nasz kanał na facebook`u dotyczącą śmierci klinicznej. Chodzi o tekst piosenki zespołu Lazarus, w którym pojawia się motyw śmierci klinicznej. Jak wszyscy wiedzą - ten temat jest "w centrum zainteresowania" Fundacji Nautilus. I dlatego postanowiliśmy go zaprezentować w dziale XXI PIĘTRO - Twoja Historia.






zwiń tekst



Przeczucia zbliżającej się śmierci
Nie, 11 mar 2018 21:10 komentarze: 12 czytany: 1769x

[...] Witam serdecznie całą Załogę Nautilusa.Moja śp. mama również przewidziała swoją śmierć. Było to tak: odwiedziła nas ciocia (mamy siostra), która jechała w odwiedziny do swojej córki mieszkającej w Warszawie. My mieszkamy w Łodzi. Siedząc przy stole, w którymś momencie moja mama powiedziała do cioci - Zosiu nawet nie wiesz, jak się cieszę, że przyjechałaś, chyba się już więcej nie zobaczymy. &.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie całą Załogę Nautilusa.

Moja śp. mama również przewidziała swoją śmierć. Było to tak: odwiedziła nas ciocia (mamy siostra), która jechała w odwiedziny do swojej córki mieszkającej w Warszawie. My mieszkamy w Łodzi. Siedząc przy stole, w którymś momencie moja mama powiedziała do cioci - Zosiu nawet nie wiesz, jak się cieszę, że przyjechałaś, chyba się już więcej nie zobaczymy.  
Ciocia oczywiście żachnęła się odpowiadając - Regina o czym ty mówisz...  
Tak to mniej więcej było. Nie pamiętam, ale chyba pisałam o tym do Was.

Ja natomiast tak jakoś w tym samym mniej więcej okresie (nie pamiętam dokładnie) miałam sen. Przyśniła mi się nieżyjąca ciocia (młodsza siostra mamy). W tym śnie zobaczyłam, jak ciocia z innymi osobami szykuje jakieś mieszkanie. To znaczy sprzątały, czyściły ściany. Zapytałam się cioci co robi. Ciocia odpowiedziała, że musi przygotować pokój, bo niedługo ktoś tu zamieszka. Ciocia w tym śnie była taka radosna, szczęśliwa. Sprzątając to mieszkanie cały czas podśpiewywała.

Rano opowiedziałam ten sen mamie. Mama zaniepokoiła się. Powiedziała, być może ciocia cię zabierze do siebie. Ona bardzo cię lubiła.  Hmm, nie powiem, aby mamy wyjaśnienie tego snu mnie ucieszyło. Miałam bowiem synka do wychowania. Mama uspokajała mnie jednak, mówiąc, że tak tylko gdyba, bo czasami zmarli śnią się na deszcz.
Jednak to nie o mnie chodziło, a o mamę.

Mama zmarła w szpitalu. Co dziennie po pracy chodziłam do mamy. Jednego dnia, mama powiedziała do mnie - wiesz, widziałam Pana Jezusa. Przyszedł do mnie. Jaki On śliczny. Długo ze mną rozmawiał. Ale tutaj w szpitalu nikt mi nie wierzy...
Chyba dwa dni później zmarła.

Nie wiem, czy ma to jakieś znaczenie. Ciocia zmarła na koniec miesiąca marca, mama zmarła w nie cały rok później, na początku marca.


--
Pozdrawiam serdecznie


[...] Witam.[...] nie jestem z tych osób które sobie robią żarty z takich rzeczy. Kilka lat temu w wypadku zginęła moja przyjaciółka.15.05.2009 obchodziła 15 urodziny,a 3 dni później... :C
Zawsze była wesoła, nie miała nigdy żadnych "odchyłów" ,nawet w żartach. Więc do rzeczy...
18.05.2009 roku była w szkole, prosto po niej (w czasie lekcji była normalna) coś ją jakby tknęło i pierwszy raz powiedziała że nie chce umierać i pobiegła do domu.. Do tej pory nie rozumiemy czy ona to czuła czy co. Na gg ustawiła opis " Spójrz na otoczenie,tam drzemie zagrożenie". Zginęła około godz 20. :( Tam nie jest napisane do końca tak, jak było naprawdę.Pijak uderzył w samochód dlatego wylądowali na drzewie...
 Pozdrawiam,Ania:)




zwiń tekst



Dziwne sny po zakupie naszyjnika z górskich kryształów
Wt, 6 mar 2018 10:53 komentarze: 1 czytany: 3181x

Od jakiegoś czasu miałam ogromną ochotę na kupienie sobie kryształu górskiego.Szukałam dosyc długo i znalazłam go w postaci naszyjnika z drobniutkich kryształków. Kupiłam też klipsy z oszlifowanych kryształów. ,,Coś,, mówiło mi bym założyła naszyjnik na szyję i poszła w tym spac. Tak też i zrobiłam. Spałam lepiej niż zwykle, miałam tez dziwny sen;śniła mi się ogromna sala pełna ludzi, siedzenia jak.......

czytaj dalej

Od jakiegoś czasu miałam ogromną ochotę na kupienie sobie kryształu górskiego.Szukałam dosyc długo i znalazłam go w postaci naszyjnika z drobniutkich kryształków. Kupiłam też klipsy z oszlifowanych kryształów.

,,Coś,, mówiło mi bym założyła naszyjnik na szyję i poszła w tym spac. Tak też i zrobiłam. Spałam lepiej niż zwykle, miałam tez dziwny sen;śniła mi się ogromna sala pełna ludzi, siedzenia jak w teatrze. Wszystkie miejsca były zajęte, ja usiadłam na schodach między rzędami .Usłyszałam przepiękną melodię/ fortepian, pianino ?/ ale nie widziałam człowieka na nim grającego.

Potem były owacje dla Mistrza na stojąco.Widziałam zafascynowanie w oczach tych eleganckich ludzi.Ja w tym czasie czułam się jak ,,szara myszka,,.Nagle tłum ludzi zaczął się rozstępowac i Mistrz podszedł do mnie. Wstydziłam sie podnieśc na Niego oczy. Jednak przemogłam się, gdy nastała cisza. Zobaczyłam b. wysokiego, postawnego mężczyznę z długimi- do ramion- blond włosami, który podał mi rękę na pożegnanie. Wtedy to poczułam coś niewytłumaczalnego: cudowną więż między mną a Nim.

Przytulił mnie do siebie i w tym czasie słychac było przepiękne akordy Jego muzyki. Wszyscy patrzyli na nas ze zdziwieniem. Czułam MIŁOŚC przepływającą z serca do serca. Czuliśmy się tak jakbyśmy odnależli sie po wielu latach szukania- dwie pokrewne dusze. Rozmawialiśmy telepatycznie, powiedział,że bardzo się spieszy. Miała wrażenie,że na inną planetę.

Tak bardzo chciałam podac mu swój adres/?/,ale wiedziałam,że czas Jego mija i musi mnie jak najszybciej opuścic.
Na drugi dzień znowu założyłam ten naszyjnik i przyśnił mi się Dalaj Lama. Spytał się/po polsku/ o moją najstarszą córkę.powiedziałam mu cos na ten temat/ teraz nie pamiętam/ a On powiedział coś- dla niej- po angielsku. Ponieważ nie znam tego języka, nic nie zrozumiałam.Na trzecia noc znowu założyłam naszyjnik, ale bardzo mnie uwierał i przeszkadzał.Za kilka dni rozsypał się.
Serdecznie pozdrawiam całą Załogę Nautilusa. Nie mogę się doczekac nastepnych super ciekawych artykułów:)




zwiń tekst



Zakapturzona postać
Nie, 4 mar 2018 08:15 komentarze: 2 czytany: 2439x

Opiszę swoją historię w podobnym klimacie . I mimo iż mam już prawie 50 lat to ta historia jest w sumie jedyną w moim życiu , która otarła się o opisywane w Nautilusie zjawiska. Paręnaście lat temu byliśmy z żoną na wycieczce w Egipcie w Sharm el Szejk hotel Radison. Akurat w tej miejscowości spędzaliśmy parę dni podczas objazdowej wycieczki po Egipcie. Pokój mieliśmy na pierwszym piętrze. Śpiąc w.......

czytaj dalej

Opiszę swoją historię w podobnym klimacie . I mimo iż mam już prawie 50 lat to ta historia jest w sumie jedyną w moim życiu , która otarła się o opisywane w Nautilusie zjawiska. Paręnaście lat temu byliśmy z żoną na wycieczce w Egipcie w Sharm el Szejk hotel Radison. Akurat w tej miejscowości spędzaliśmy parę dni podczas objazdowej wycieczki po Egipcie. Pokój mieliśmy na pierwszym piętrze. Śpiąc w nocy w tym pokoju musiałem się przebudzić i otwierając oczy zauważyłem postać stojącą na przeciwko łóżka .

Postać stała nieruchomo i wpatrywała się we mnie. W pokoju było ciemno , zasłony były zasunięte , ale wzrok mój przyzwyczajony już do ciemności w pokoju wyraźnie widział tę postać. Pierwsza myśl że to był złodziej i chciał ukraść rzeczy z walizek i być może wyciągnąć portfel i dokumenty które musiały gdzieś tam leżeć. Pomyślałem też że złodziej widząc że się budzę znieruchomiał wpatrując się we mnie. Nie zastanawiając się dalej zacząłem głośno wołać imię żony . Ta się szybko obudziła i krzycząc na całe gardło wyskoczyła jak oparzona z łóżka biegnąc wprost na stojącą postać Przez myśl mi przeszło że na pewno wpadnie na niego i zaraz zaczną się szamotać.

Żona błyskawicznie dopadła do drzwi , otworzyła je i chyba włączyła światło . Wtedy dostrzegłem że w pokoju nikogo nie ma i przez myśl mi przeszło że całe to zdarzenie to był tylko sen. Jednocześnie żona zaczęła cały czas panicznie krzycząc , pytać się kto jest w pokoju. W pełni świadomy przy włączonym świetle odpowiedziałem , że w pokoju nikogo nie ma. Wtedy już trochę uspokojona żona weszła z powrotem do pokoju. Stwierdziła że gdy zacząłem krzyczeć , budząc się zauważyła nachylającą się nade mną zakapturzoną postać.


Przy czym raczej to nie mogła być ta sama postać którą ja widziałem gdyż stała ona w innym miejscu [ parę metrów bliżej ] Obszukaliśmy cały pokój , oczywiście nikogo nie było. Dodam że ja i żona jesteśmy raczej nieużywający alkoholu a tym bardziej innych Używek mogących wpływać na postrzeganie świata. Żona musiała głośno krzyczeć bo z rana przyszła ochrona z zapytaniem czy u nas wszystko OK. Gdybym sam widział tę postać uznałbym że to sen lub przewidzenie. Ale ja i żona raczej nie mieliśmy tego samego snu i nie ulegliśmy zwidom w tym samym czasie.


[historia została przedstawiona jako jeden z komentarzy do publikacji w naszym XXI PIĘTRZE - spodobała nam się i trafiła do Archiwum FN]



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 18
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 18

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Ostatnie miesiące przyniosły falę fantastycznie ciekawych informacji związanych ze zjawiskiem UFO z terenu Polski. Kilka z nich zaprezentujemy w LIVE-STREAM z pokładu okrętu Nautilus. Rejs rozpocznie się już 2 lipca o godzinie 20.00 Zapraszamy!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN ... [...] Jestem chlopakiem w wieku 15 lat mam pewna zagwozdke. Czasem podczas zwyklych przypadkowych czynnosci mam takie odczucie, że cały świat spowalnia moje ruchy są wyjątkowo szybkie, ale jednoczesnie moje mięśnie sa spięte a moje ruchy bardzo precyzyjne i opanowane. To trwa kilka sekund ale ja odczuwam jakby to byla minuta. Z czym to sie może wiazac? Czy moge to samowolnie wyzwalać? [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 19 cze 2018 08:02 | Na razie zgłosił się do nas jeden świadek tego zdarzenia - mieszkanka miejscowości Świecie. Był 16 czerwca 2018 roku, godzina-  jak ocenia świadek - 23.15, kiedy nagle na niebie zauważyła grupę dziwnych dziesięciu obiektów o złotej barwie, która tworzyła na niebie formację w kształcie łuku. Czekamy na kolejnych świadków! Więcej na temat obserwacji w dziale RELACJE w serwisie ufologicznym FN, czyli www.emilcin.com  .... .... .... .... ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 czerwca 2018 | Ostatnio mój znajomy zapytał mnie, jakie mam hobby. Po chwili namysłu odpowiedziałem, że pasjonuje mnie znajdowanie odpowiedzi na najważniejsze pytania, jakie może sobie postawić kiedykolwiek człowiek. Kolega pokręcił tylko głową z niedowierzaniem i był bardzo zdziwiony, jak można tak „tracić czas na bzdury”…

czytaj dalej

FILM FN

OBSERWACJA UFO NAD MIEJSCOWOŚCIĄ ŚWIECIE - 16 czerwca 2018, godzina 23:15

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.