Dziś jest:
Niedziela, 24 czerwca 2018

Wielkim celem życia jest doznanie - aby czuć, że się istnieje, choćby nawet cierpiąc. To jest ta nienasycona próżnia wciągająca nas w grę, walkę, wędrówkę...
/George Byron/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Motyl
Pt, 28 lip 2017 10:31 komentarze: brak czytany: 1690x

[...] Witam, wczoraj bylo mi bardzo smutno - jak to w zyciu. Czasem wszystkie sprawy i relacje zbiegaja sie tak, iz przypominaja czarna dziure, ktora zaczyna nas pochlaniac w bezkresne ciemnosci.  Tak wiec wczoraj polozylem sie na lozku i poprosilem najblizszych memu sercu, a wiec zmarla babcie, dziadka i tate aby przyslali mi motyla. Zazwyczaj tego nie robie, aby nie naduzywac spokoju tych, .......

czytaj dalej

[...] Witam, wczoraj bylo mi bardzo smutno - jak to w zyciu. Czasem wszystkie sprawy i relacje zbiegaja sie tak, iz przypominaja czarna dziure, ktora zaczyna nas pochlaniac w bezkresne ciemnosci.  Tak wiec wczoraj polozylem sie na lozku i poprosilem najblizszych memu sercu, a wiec zmarla babcie, dziadka i tate aby przyslali mi motyla.

Zazwyczaj tego nie robie, aby nie naduzywac spokoju tych, ktorzy odeszli. Nie czuje sie z takim podejsciem dobrze, wiec nie prosze ich o nic.  Rano obudzil mnie dziwny dzwiek. Mieszkam w tym miejscu 10 lat i tego dzwieku jeszcze nie znalem. Wstalem i zobaczylem, iz po domu lata ... motyl! Tym dziwnym dzwiekiem bylo trzepotanie jego skrzydel.

Niestety nie zrobilem zadnego zdjecia. Zaaferowany tym, iz motylek sie pewnie meczy, zlapalem go delikatnie do szklanki (kiedy tylko przysiadl na chwile). Otworzylem okno i go wypuscilem. Nastepnie poczulem 'powiew kosmosu po plecach' - wczoraj poprosilem o motyla ... a dzisiaj od rana, tak po prostu, po domu latal motyl (co sie nie zdarzylo nigdy wczesniej).

 Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN] e-mail wysłany 28 lipca 2017




zwiń tekst



Babcia nie może ci pomóc, ma inne zadanie...
Czw, 27 lip 2017 11:30 komentarze: 4 czytany: 1939x

[...] Witam Fundację Nautilus! Postanowiłam napisać do was po przeczytaniu atykułu: "Osoby zmarłe potrafią kontaktować się z żyjącymi poprzez sny". Chciałam podzielić się osobistym doświadczeniem na ten temat.Otóż w 2006r. zmarła moja babcia (od strony mamy),a niecałe dwa lata później zmarł jej syn (brat mojej mamy).Generalnie po śmierci mojej babci miałam dziwne sny związane z nią oraz zdarzenia .......

czytaj dalej

[...] Witam Fundację Nautilus! Postanowiłam napisać do was po przeczytaniu atykułu: "Osoby zmarłe potrafią kontaktować się z żyjącymi poprzez sny". Chciałam podzielić się osobistym doświadczeniem na ten temat.

Otóż w 2006r. zmarła moja babcia (od strony mamy),a niecałe dwa lata później zmarł jej syn (brat mojej mamy).Generalnie po śmierci mojej babci miałam dziwne sny związane z nią oraz zdarzenia w świecie rzeczywistym. Jestem agnostyczką i ciężko jest mi uwierzyć w coś czego nie potrafię racjonalnie wyjaśnić. W niecały miesiąc po pogrzebie babci miałam sny jak snuje się po moim domu zupełnie nieprzytomna.Nie zwracała na nikogo uwagi i znikała za rogiem,gdy wchodziła np.do pokoju czy kuchni. Zawsze drzwi do mojego pokoju były zamknięte na noc.Pamiętam,gdy pewnej nocy kładłam się już spać,gdy pod drzwiami zauważyłam dziwnego koloru światło (jak gdyby coś fosforyzowało). Nie otworzyłam drzwi,aby to sprawdzić,bo byłam przerażona tym faktem. Już wyjaśniam, iż za drzwiami jest ściana bez okna,więc nic nie mogło mimo wolnie przedostać się przez nie (np.światło z latarni). Kilka dni później widziałam taką samą leciutką poświatę na ścianie. Gdy próbowałam podejść do 'tego' z każdym krokiem zdawało się słabnieć, aż zupełnie zniknęło. Po śmierci wujka nie miałam takich zdarzeń.

Jednakże w owym czasie praktykowałam wyjścia astralne z ciała. Miałam wiele prób i tylko raz udało mi się przeżyć coś tak niesamowitego,ale nie o tym chciałam napisać. Pewnej nocy do głowy przyszedł mi zwariowany pomysł. Wierzyłam,że może mi się powieźć. Poprosiłam w myślach o pomoc moją zmarłą babcię. Tej nocy miałam bardzo realny sen. Był tak realny,że aż ciężko nazwać go tylko snem.

Miałam wrażenie jakbym wydostała się z własnego ciała i znalazła się gdzieś pomiędzy ziemią a przestrzenią kosmiczną. Jakbym zawisła gdzieś pomiędzy światem snu a rzeczywistości. Tło było zamazane,nie mogłam dostrzec żadnych kontur, Była tylko postać mojego zmarłego wujka siedzącego na krześle,które wisiało jakby w powietrzu. Czułam obojętność otoczającego mnie świata. Liczyło się tylko to spotkanie. Tu i teraz. Wujek uśmiechnął się do mnie i zupelnie spokojnie odpowiedział na moje pytanie nie poruszając ustami,którego nie zadałam głośno. Wszystko odbywało się jakby w umysłach.
"Babcia nie może Ci pomóc. Musisz poradzić sobie sama. Ona jest zajęta kimś innym. Ma inne zadanie do wykonania. Nie możesz jej przeszkadzać".

Ja bez słowa nagle zrozumiałam o co wujkowi chodziło. Miał na myśli moją mamę. Bardzo przeżywała śmierć swojej matki i brata,który był od niej dużo młodszy. Byłam pewna,że babcia opiekuje się nią jakoś. Wróciłam do siebie. Nad ranem obudziłam się i szybko zapisałam całe wydarzenie. Ciężko opisać słowami uczucie w tym 'śnie'. Użyłam cudzysłów ponieważ on nie do końca był snem. Do dziś jestem pewna,że prowadziłam cichą rozmowę z duszą mojego wuja.
Pozdrawiam, Sandra



zwiń tekst



Dziwny sen z babcią, która nagle podała książkę
Śr, 26 lip 2017 08:35 komentarze: 3 czytany: 1680x

[...] Dzień dobry, Jestem stałym czytelnikiem Państwa portalu. Nie ukrywam, że swego czasu bardzo interesowałem się reinkarnacją, była to dla mnie dość optymistyczna hipoteza dotyczącą dalszych losów każdego człowieka po jego fizycznej śmierci. Jestem praktykującym katolikiem, w związku z tym miewam szereg wątpliwości związanych z "wędrówką dusz".Kilka lat temu miałem ciekawy sen. Przyśniła mi się.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, Jestem stałym czytelnikiem Państwa portalu. Nie ukrywam, że swego czasu bardzo interesowałem się reinkarnacją, była to dla mnie dość optymistyczna hipoteza dotyczącą dalszych losów każdego człowieka po jego fizycznej śmierci. Jestem praktykującym katolikiem, w związku z tym miewam szereg wątpliwości związanych z "wędrówką dusz".

Kilka lat temu miałem ciekawy sen. Przyśniła mi się moja zmarła babcia, z która miałem bardzo dobry kontakt i którą do dzisiaj wspominam bardzo ciepło. W tym śnie Babcia i ja siedzieliśmy,jak miało to miejsce, kiedy byłem małym chłopcem, przed kuchennym stołem położonym tuż przy bardzo nasłonecznionym oknie. Graliśmy w karty - Babcia nauczyła mnie gry w w "wojnę" i stawiania pasjansa. Była uśmiechnięta, a ja "zatopiony" w błogiej szczęśliwości jaką zapamiętałem z moich szczenięcych lat, w momentach pobytu u Niej. Pamiętam, że kiedy spędzałem ferie lub dni wolne od szkoły u Babci to właśnie stół w kuchni, przed oknem był najczęstszym miejscem, w którym spędzaliśmy razem czas.

W moim śnie znowu tam siedziałem, jednak blask z okna był zdecydowanie jaśniejszy i cieplejszy. W pewnym momencie - nie pamiętam już dokładnie, poczułem jakby tęsknotę za Nią, za wspólnie minionym czasem, pamiętam smutek, który się u mnie wówczas pojawił. Wtedy Babcia, nie przestając się uśmiechać wstała od stołu i przeszła do pokoju obok, następnie zbliżyła się do regału z książkami (co mnie zdziwiło, bo w rzeczywistości w tym pokoju nie trzymała książek) i , wciąż uśmiechając się sięgnęła po książkę , na obwolucie której zdążyłem zauważyć tytuł, czy też napis (wyraźny, z wielkich liter) - "reinkarnacja". Niestety, w tym momencie sen się skończył.

Czytam tu często niezwykłe opowieści czytelników, zdaję sobie sprawę, że w porównaniu z nimi moja historia wydaje się mało niezwykła... mimo wszystko dla mnie samego do dzisiaj stanowi sporą zagwozdkę. Często zastanawiałem się, czy sen był wynikiem mojej podświadomości i próby ustosunkowania się do tematyki, która mnie od zawsze ciekawiła. Czy też może... podpowiedzią ukochanej Osoby, która chciała bym uzyskał odpowiedź na własne pytania i wątpliwości. Sen pamiętam mimo upływających lat i bardzo serdecznie wspominam jako możliwość ponownego ujrzenia mojej Kochanej Babci i powrotu do sielankowych chwil, które mogłem z Nią spędzić.

Pozdrawiam serdecznie całą Załogę Nautilusa oraz Czytelników Państwa Portalu :)

M. [dane do wiadomości FN]

Bardzo dziękujemy za przysłanie nam tego jakże ciekawego opisu snu. Cieszymy się, że jest Pan z nami i także z tego, że określa się Pan jako katolik i także odwiedza pokład okrętu Nautilus. W sprawie reinkarnacji stawiamy sprawę jasno, gdyż nasza pewność w tej sprawie przekroczyła granice Układu Słonecznego... Jest bardzo dużo materiałów, które ze stu tysięcy powodów nigdy nie ukażą się w tym serwisie, gdyż są tylko i wyłącznie do naszej wiadomości. Proszę nam wierzyć - one pozbawiają ostatnich złudzeń co do istnienia "wędrówki dusz". Fundacja Nautilus zamieniła się w gigantyczną bazę danych dotyczącą śladów i poszlak o tym, jak jest "po tamtej stronie". Sprawa reinkarnacji jest na tyle istotna, że postanowiliśmy nie zawracać sobie i naszych czytelników głowy udawaną obiektywnością, i mówieniem, że "jest wiele teorii", a w ogóle to nikt nie wie, co jest po śmierci... Tak mogą mówić ludzie, którzy nie mają dostępu do takiego archiwum jak nasze. W każdym razie ten etap mamy za sobą.

A teraz sprawa Pana snu - oczywiście nie był przypadkiem. Jest zbyt dziwny, aby można go było określić jako przypadek. Sny z osobami zmarlymi, wyraźne i przejmująco realne - nie są przypadkiem. Babcia podała Panu książkę ze słowem reinkarnacja? Radzimy dokładnie przypomnieć sobie rok, kiedy był ten sen. A potem zastanowić się, czy gdzieś w bliskiej Pana rodzinie (ale także wśród bliskich znajomych) nie urodziło się dziecko, a zwłaszcza dziewczynka... I - proszę wybaczyć - tu stawiamy kropkę. ;)



zwiń tekst



Tajemnice reinkarnacji: sen małego chłopca o siostrze, która się dopiero urodzi
Wt, 25 lip 2017 08:04 komentarze: brak czytany: 1928x

Zajmujemy się reinkarnacją od kilkudziesięciu lat. Jest dla nas oczywista, jest dla nas jasna, jest dla nas czymś, o czym powinni wiedzieć wszyscy ludzie na świecie. To ostatnie zdanie jest zresztą kluczem do uzdrowienia chorej, wstrząsanej religijnymi konfliktami Ziemi, ale nie o tym będzie ten tekst. Tym razem w naszym dziale XXI PIĘTRO chcemy pokazać list, który otrzymaliśmy 24 lipca 2017. Dotyczy.......

czytaj dalej

Zajmujemy się reinkarnacją od kilkudziesięciu lat. Jest dla nas oczywista, jest dla nas jasna, jest dla nas czymś, o czym powinni wiedzieć wszyscy ludzie na świecie. To ostatnie zdanie jest zresztą kluczem do uzdrowienia chorej, wstrząsanej religijnymi konfliktami Ziemi, ale nie o tym będzie ten tekst. Tym razem w naszym dziale XXI PIĘTRO chcemy pokazać list, który otrzymaliśmy 24 lipca 2017. Dotyczy drobnej rzeczy – rozmowy babci z wnukiem. Ale w tej rozmowie jest ukryta bardzo ważna wiadomość, o której my także mówimy od dawna – narodziny dziecka są aktem zejścia duszy w nowe ciało, o czym wiedzą małe dzieci. Poniżej treść listu do FN.

 

 

Kochani,  za to co robicie powinno się Wam wystawić pomnik.

A teraz, chcę opisać pewną historię.

Między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem  2016/2017 , moja córka weszła do pokoju swoich synków by budzić ich do przedszkola. Starszy Piotruś już siedział na łóżku z zamkniętymi jeszcze oczkami i powiedział do mamy: Mamusiu, będę miał starszą siostrę.  Córka na to, że to niemożliwe, że jeśli kiedyś by tak się stało to nigdy nie będzie starsza a młodsza….. Piotruś znów: Mamusiu, będę miał starszą siostrę. Córka na to: skąd wiesz? Piotruś: bo mi się śniło.  I na tym był koniec rozmowy. 02 stycznia 2017 r. córka dowiaduje się, że jest w ciąży. Po paru tygodniach, żeby zrobić badania córka przywiozła  mi dzieci, więc zaczęłam pytać wnuka:

ja/  …Piotruniu, a skąd wiedziałeś, że będziesz mieć starszą siostrę?

P./ wiedziałem

 ja/ a kto Ci to powiedział?

P./wiedziałem 

ja/ a gdzie z nią byłeś?  

P./ stała obok mnie 

ja/ to Ty ją widziałeś? 

 P./ tak, stała obok mnie

ja/ jak wyglądała?, była taka jak Ty, mniejsza czy większa?

 P./ większa, już chodziła do szkoły 

 ja/ jak była ubrana, jakie miała włosy?

P./ miała krótkie dżinsowe spodnie, białą  bluzkę i złote włosy. (w przedszkolu mówią

 o włosach blond-złote, a może rude?)

 ja/ Czy coś mówiła?  P./ Nie, tylko stała.

 Na dzień 20.09.2017 lekarz wyliczył poród. Będzie  dziewczynka.

Moje dane do wiadomości Redakcji.




zwiń tekst



Sen z małą postacią, która trzymała w rękach lampę
Pon, 24 lip 2017 07:47 komentarze: brak czytany: 1436x

 Zamieszkiwałem jakiś czas u [dane do wiad. FN], z początku do takich historii  podchodziłem z dystansem, gdyż nie przykładałem jakiejś specjalnej wiary  do zjaw/duchów i innych sytuacji, które ciężko byłoby wytłumaczyć. Moje  nastawienie nabrało wątpliwości, gdy zdarzały się sytuacje gdzie w  łazience za ścianą pokoju w którym się znajdowaliśmy z kranu zaczynała  lać.......

czytaj dalej

 Zamieszkiwałem jakiś czas u [dane do wiad. FN], z początku do takich historii  podchodziłem z dystansem, gdyż nie przykładałem jakiejś specjalnej wiary  do zjaw/duchów i innych sytuacji, które ciężko byłoby wytłumaczyć. Moje  nastawienie nabrało wątpliwości, gdy zdarzały się sytuacje gdzie w  łazience za ścianą pokoju w którym się znajdowaliśmy z kranu zaczynała  lać się woda(po kilku sekundach zjawisko ustawało). Decydującym dla  zmiany mojego nastawienia zjawiskiem był sen, a raczej koszmar.

We śnie  widziałem postać małej postaci (najprawdopodobniej dziecka), która  podążała z łazienki w stronę kuchni trzymając na wysokości klatki  piersiowej coś w stylu lampy naftowej z bardzo oślepiającym białym  światłem. Po chwili zauważyłem że światło to podąża z kuchni w stronę  łazienki, jednakże postać ta zatrzymała się w futrynie naszego pokoju  przez którą widziałem całe zajście podczas snu. We śnie miałem obraną  pozycje siedzącą, a zaraz po tym jak postać zatrzymała się w futrynie, z  nienaturalną prędkością(nawet porównywalną do obiektu na nagraniu)  wleciała za mnie. Ostatnie co pamiętam ze snu, obrócenie się przez prawe  ramie i ujrzenie partnerki, na szczęście to koniec snu bo partnerka  wyglądała jak z horroru o opętaniach, była już w pozycji siedzącej ze  skupionym wzrokiem(jak np. opętania w filmach). Partnerka obudziła mnie  ponieważ sama nie mogła spać tej nocy, a ja podczas snu wydawałem  wrażenie wystraszonego, podobno nawet krzyczałem przez sen. Tej nocy,  była bardzo gęsta mgła, psy zachowywały się nienaturalne, w całej  okolicy dookoła było słychać wycie i szczekanie psów.

  W okolicy zamieszkuje również babcia [dane do wiad. FN] jak i jej brat. Jest to  dom "bliźniak". Sytuacja po stronie babci domu jest zupełnie  niewyjaśniona, mianowicie gaśnie tam światło, nawet w przypadku gdy jest  ono podciągnięte stałym zasilaniem z innego domu. W mieszkaniu z powodów  problemów ze światłem została wymieniona cała instalacja elektryczna,  bez skutku. Problemy nie zniknęły, a mało tego pojawiają się również  inne. Zdarza się że na telefon dziadka (drugi mąż babci) oraz babci,  przychodzą niewyjaśnione SMS'y pokroju: "Pan domu czuwa", "Dom jest  nawiedzony". SMSy typu premium "od wróżek", dziadkowie nie wysyłali  SMS'ów premium, a takowe potrafiły przychodzić masowo. Sieć  komunikacyjna nie była w stanie pomóc, ponieważ podczas próby  zweryfikowania nadawcy czy zablokowania takich wiadomości, sieć miała  problemy z serwerami i odmówiła dalszej próby pomocy. Dziadek  sfrustrowany wyłączył telefon, ten samoczynnie włączał się i zaczynał  dzwonić z zastrzeżonego numeru(po odebraniu nigdy nikt się nie odezwał).

 Takie wiadomości i połączenia dzieją się tylko w tym domu, nie tylko do  mieszkańców ale i do gości. Główna elektrownia w Łodzi odmówiła już  współpracy z tym domem, ponieważ uznali że są bezradni i trzeba to  wytłumaczyć w inny sposób. Sam osobiście miałem okazję gościć ten dom,  miałem niewytłumaczalne ciarki oraz chwilowo czułem chłód na karku(nie  było za mną okna).

 Reasumując, mam świadomość że mój sen mógł być jedynie działaniem  wyobraźni i nie musiał mieć nic związanego z świadomym snem. [...]



zwiń tekst



I nagle między nami pojawił się głos!
Nie, 23 lip 2017 13:40 komentarze: 1 czytany: 1512x

[...] Postanowiłem do Was napisać po ostatnim zdarzeniu które miało miejsce w moim miejscu pracy. Jako że jest to bardzo znany i uczęszczany przez ludzi w moim mieście obiekt nie podam jego nazwy. Otóż dnia 13 kwietnia o godzinie 22 przypadła moja nocna zmiana.  Obiekt jest zamykany na święta tak więc i tym razem stał pusty przez 2 dni świąt Wielkiej Nocy.O 22 w poniedziałek udałem sie na wspomnianą.......

czytaj dalej

[...] Postanowiłem do Was napisać po ostatnim zdarzeniu które miało miejsce w moim miejscu pracy. Jako że jest to bardzo znany i uczęszczany przez ludzi w moim mieście obiekt nie podam jego nazwy. Otóż dnia 13 kwietnia o godzinie 22 przypadła moja nocna zmiana.  Obiekt jest zamykany na święta tak więc i tym razem stał pusty przez 2 dni świąt Wielkiej Nocy.
O 22 w poniedziałek udałem sie na wspomnianą nocną zmiane. Byłem pierwszą osobą która ma zmianę po tej świątecznej przerwie. Jako że obiekt stał pusty udałem się do pracy z moją dziewczyną by posiedziała ze mną chwilę. Otworzyliśmy więc obiekt po czym jak to mam w zwyczaju zapaliłem wszystkie światła w pomieszczeniach. 


Następnie sprawdzałem stan urządzeń i wszystko co należy do moich obowiązków. Sprawdziłem również wszystkie drzwi wejściowe i okna.... Oczywiście jak zawsze wszystkie były zamknięte. Jako że w tym dniu tak jak wspomniałem nie bylo ludzi tak więc i zakres moich obowiązków był minimalny.
Postanowilem więc oprowadzić moją dziewczynę po obiekcie i pokazać jej wszystkie urządzenia i przyrządy.  I kolejno zwiedzaliśmy pomieszczenia aż doszliśmy na drugie piętro. Jako że na drugim piętrze mieszczą sie przyrządy do ćwiczeń - czyli to co kobiety lubią najbardziej - moja dziewczyna podeszła do jednego z nich i spytała jak ono działa....
 
W tym momencie stało się coś co zapamiętamy na zawsze. Gdy chciałem odpowiedzieć na zadane przez nią pytanie cos mnie uprzedziło i nagle dosłownie między nami ( dzieliła nas odległość około 1,5 metra ) pojawił się głos....Zapoczątkowany był głosem jaki jest słyszalny przez rozmowę w krótkofalówce "szczczczcz" . Po tym szumie odezwał się głos około 40 letniego męższczyzny. Udało mi sie wychwycić dwa pierwsze wyrazy które według mnie brzmiały "zapalone światło".  Następnie był słyszalny dość głośny i wyraźny przekaz ktory trwał do 15 sekund. Głos, ton wypowiedzi, szybkość, oraz szumy w tle można porównać do rozmowy przez krótkofalówke strażaków lub policjantow.

Przekaz ten był  krótki jednak głos był bardzo wyraźny, głośny i wypowiedział tyle słów w tak szybkim tempie że niestety nie pamiętam  dalszych wyrazów.  Jednak jestem pewien że były to polskie zdania. Tak jakby ten ktoś się śpieszył.
Całość tego była zakończona dźwiękiem mniej więcej takim jak zakańcza się rozmowę w telefonie.
 
Gdy głos sie skończył staliśmy około 5 sekund w ciszy po czym oboje spytaliśmy siebie co to było ? Wtedy ja odpowiedziałem : Strażak.  Nie wiem czemu tak powiedziałem, może dlatego że przekaz był ten bardzo podobny do rozmowy strazakow przez krotkofalowke.  Dopiero w domu doszliśmy do tego że własnie w tym dniu wydarzyła się tragedia w Kamieniu Pomorskim.
Moja dziewczyna była w takim szoku że nie zrozumiała nic z tych słów. Za jej namową opuściliśmy czym
prędzej ten obiekt. Tak więc opuściłem miejsce pracy.... Niestety jutro znowu kolejna zmiana nocna...
 
Dodam tylko że na 100 % nikogo nie bylo na obiekcie po za nami. Nie ma tam żadnych glośników, i innego sprzetu. Nie był to również głos z dworu, lub innego budynku. Wszędzie była cisza...jedynym dzwiekiem były wskazówki zegara. Pracuje tam juz rok czasu i wiem jak w tym budynku rozchodzi sie glos, poniewaz tak jak mowilem jest tam codziennie duzo ludzi.
Oboje jesteśmy zgodni że głos ten był słyszalny dokładnie między nami.  Na początku bliżej mnie a przy końcu bardziej przy mojej dziewczynie.
Tak jakby któs chodził między nami.
 
Czy spotkaliście się kiedyś z głosem znikąd ? skąd pochodził ten głos ? Co oznaczał ?
 
[historia z 2009 roku - Archiwum FN]



zwiń tekst



Tamten świat komunikuje się z nami przesyłając... motyle!
Pt, 21 lip 2017 11:57 komentarze: 5 czytany: 2786x

[...] Już wiecie, że jestem medium. Historia dotyczy posyłania nam przez zmarłych znaków poprzez owady i zwierzęta. Niby poruszę lekki temat - bo zakończony anegdotą, ale zawierać on będzie przydatną Wam wiedzę, jak zacząć dostrzegać znaki od zmarłych. Wiele razy duchy informowały mnie (inne medium też to potwierdzają), że nie umiejąc dotrzeć do swoich bliskich w żałobie, próbują zwrócić na siebie.......

czytaj dalej

[...] Już wiecie, że jestem medium. Historia dotyczy posyłania nam przez zmarłych znaków poprzez owady i zwierzęta.
Niby poruszę lekki temat - bo zakończony anegdotą, ale zawierać on będzie przydatną Wam wiedzę, jak zacząć dostrzegać znaki od zmarłych. Wiele razy duchy informowały mnie (inne medium też to potwierdzają), że nie umiejąc dotrzeć do swoich bliskich w żałobie, próbują zwrócić na siebie uwagę "materializując" zapach swoich perfum, dymu ulubionego tytoniu, brudnych skarpetek (!), przestawiając rzeczy w domu, manewrując z prądem (samoczynne włączanie/wyłączanie prądu, TV, palenie żarówek, i inne rzeczy związane z elektryką bądź ogniem). Mają też niesamowitą możliwość wpływania na zachowanie zwierząt, a nade wszystko owadów. Serio, mój Filemon (już nieżyjący kot) widział duszki i bawił się z nimi podczas seansów, jakie robiłem dla moich klientów. Bardzo często zmarli wysyłają nam motyle. Czy to grudzień w Polsce, czy lato - nie ma znaczenia. Wiele razy cytowałem ducha: "Twoja żona mówi, że wysyła Ci motyle, czy widzisz ostatnio jakieś motyle? - a klient na to: "Tak!! To był listopad, podczas pogrzebu pokazało się kilka kolorowych motyli - nie wierzyłem, że one żyją w listopadzie.

Ale potem w styczniu, podczas mszy za nią znów się pojawiły w kościele". Zwracajcie na takie znaki uwagę - to sygnały od nich. Ponieważ jestem już tak zaawansowany w kontaktach z tamtą stroną widzę takie znaki bardzo często. Opowiem Wam jedną taką historię, zakończoną anegdotą - dziecięcym urokiem postrzegania świata :-) .

Akcja działa się stosunkowo niedawno. Dwa lata po śmierci mojej mamy. Spędzałem urlop z zaprzyjaźnioną rodziną nad zalewem. Uwielbiam słońce i wodę więc często chodziliśmy na plażę w większym gronie. Musicie wiedzieć, że każdy z moich przyjaciół wie, że jestem medium, więc niekiedy spontanicznie pytają mnie o jakieś rzeczy związane z umieraniem, czy światem dusz. Ich dzieci też wiedzą, że taki jestem i luźno o tym zawsze rozmawiamy. Tamtego dnia na molo opalałem się sam, po chwili dołączył do mnie Bartuś, nastoletni syn przyjaciół.

Zapytał o te motyle i znaki z drugiej strony. Powiedziałem mu: Bartuś, nie wiem czy to tylko o motyle chodzi. Ja uwielbiam ważki, a jakoś tego roku ich nie ma nigdzie. Ale czekaj, poproszę w duchu moją mamę, aby dała mi znać to może dziś zobaczymy jakąś ważkę. Wyobraźcie sobie, że w ciągu około 5 minut przyleciało do nas "stado" ważek!!! Fruwały wokół nas, jedna przysiadła Bartusiowi na dłoni, druga na moim kolanie i to trwało, może kwadrans? W życiu tylu ważek na raz w jednym miejscu nie widzieliśmy. W końcu w duchu podziękowałem mamie i w moment ważki odleciały. Umiecie to sobie wyobrazić? Mnie zamurowało. To było piękne, niesłychane i takie widowiskowe! Następnego dnia znów byłem na molo, tym razem z Bartusiem byli jego rodzice. Ja prażąc się  w słońcu wspomniałem wczorajszy nalot ważek i nagle przyleciała jedna ważka i usiadła mi na dłoni, a potem przeskoczyła na dłoń Bartusia. Mama Bartka wypaliła: "Bartuś nie boisz się ważki?", a Bartek na to: " No co Ty, to przecież mama Marcina". Omal nie udławiliśmy się ze śmiechu, ale takie właśnie fajne są dzieciaki, kiedy myślenie abstrakcyjne nie funkcjonuje u nich jak u dorosłych. Dla niego to nie była manifestacja poprzez ingerencję duszy mojej mamy, lecz mama pod postacią ważki :-)

Zwracajcie uwagę na takie małe drobiazgi, szczególnie wtedy, kiedy intensywnie myślicie o bliskich zmarłych.
Oni chcą nas pocieszyć, chcą dać nam jakiś znak, na miarę możliwości, jakie posiadają z tamtej perspektywy ingerując w materialną stronę życia. Życzę Wam wiele motyli.

08-07-2017

Tego weekendu pojawiłem się w Jastrzębiu Zdroju. Razem z Dawidem i Dominikiem przygotowaliśmy tor łuczniczy w lesie, gdzie strzelaliśmy z łuku do tarczy. Kiedy już rozpaliliśmy ognisko od razu zauważyłem spacerującego ducha mężczyzny z duchem swego psa :-). Powiedziałem Dominikowi kogo widzę, on od razu zorientował się, że to jego zmarły bliski (Dominik jest właśnie w fazie rozwijania spostrzegania energii duchów), po czym zasiedliśmy do ogniska. Po tym, jak pozdrowiłem ducha spacerującego obok, pojawił się motyl, który tak był z nami około 30 minut. Cały czas lądował na mnie, na mojej stopie, kolanie, i znów na klapku. W końcu zniknął, jak i spacerujący duch. Czy nie dziwne, że znów pojawia się motyl, kiedy odczytuję ducha? Znów siada tylko na mnie? Znów trwa to dłużej niż u przeciętnego Kowalskiego? Nie. To nie dziwne. Tak po prostu jest zawsze. Odczytujcie takie znaki. Powodzenia.


Dziękujemy za tę historię i napiszemy wprost: historię o "nieprzypadkowym pojawieniu się motyli" traktujemy bardzo serio. Pomijając nawet nasze własne doświadczenia (a takie także mamy!) warto przypomnieć opis przypadku pojawienia się motyla, który znajduje się w Archiwum FN.


>> -----Original Message-----
>> From: [dane do wiad. FN]
>> Sent: Thursday, October 11, 2012 11:08 PM
>> To: nautilus@nautilus.org.pl
>> Subject: kontakt zmarłych we snie
>>
>> Witam;
>> jestem poruszona tematem kontaktu zmarłych poprzez sen. Pewnie gdyby
>> mnie samej nie dotyczyła ta kwestia nie brałabym jej pod uwagę, ale
>> jestem przekonana, że "życie" mojego zmarłego męża "tam" jest inne i
>> lepsze od tego tu na ziemi i wiem, że to życie tam istnieje i jest
>> znacznie prostsze.
>>
>> W 2009 roku dzień przed 34 urodzinami mojego męża mąż umarł we śnie.
>> Przebywał wówczas w Holandii. Wieść o jego śmierci przekazała ambasada.
>> Nie pamiętam wówczas swoich myśli ale wiem, że nie umiałam pogodzić
>> się z myślą o jego śmierci.Miałam wówczas 32 lata. Zostałam sama z
>> córką. Nie mieszkałam z mężem od 2 lat- byliśmy w oficjalnej sepracji
>> ale utrzymywaliśmy normalne, sporadyczne kontakty. Powodem naszej
>> sepracji był narastający problem alkoholowy męża i skłonności do
>> zawierania przygodnych znajomości z innymi kobietami.
>>
>> Po pochówku męża przyśnił mi się sen, którego nigdy nie zapomnę:
>> Szłam z córką uliczkami o pięknej architekturze jak weneckie uliczki
>> i w jednej z witryn sklepu zauważyłam witrynę wielką, ogromną
>> oszkloną z pięknymi drzwiami również szklonymi. Były otwarte. Na
>> środku holu stał sam mój zmarły mąż. Patrzył na mnie i ze spokojnym
>> uśmiechem czekał aż do niego podejdę. Weszłam, zauważyłam po boku
>> dwóch strażników - wysokich ubranych na czarno rosłych mężczyzn o
>> potężnej budowie. Nie dostrzegłam ich twarzy.
>> Jakby nie dostrzegłam głów. Moje pytanie jakie zadałam mężowi
>> brzmiało:
>> - Co Ty tu robisz?
>> on odparł do mnie - nic. czekam.
>> - Na co czekasz? Choć do domu. Nie wiesz gdzie jest Sandrusia? -
>> rozejrzałam się i nie dostrzegłam dziecka. Hol był ogromny, ale błogi
>> spokój na twarzy zmarłego męża uświadomił mi, żebym się o nią nie
>> martwiła.
>> - Ja nie mogę już stąd wrócić do domu. Ja tu czekam. - odparł mój mąż.
>> Podszedł do mnie i przytulił mnie tak jak zawsze mnie przytulał. We
>> śnie czułam jego ciało, dotyk i bliskość.
>> Przytulając mnie powtórzył: Ja nie mogę stąd wrócić do domu, ale
>> wiesz z czego jestem szczęśliwy - ja nie muszę już pić. Popatrzył mi
>> w oczy a ja zapytałam czemu nie może wrócić z nami do domu.
>> Ucieszyłam się jednoczesnie że nie ma już potrzeby picia alkoholu.
>> - Ja tu czekam, choć pokażę Ci gdzie teraz jestem. - odparł i
>> trzymając mnie za rękę jak zawsze zeszliśmy razem wąskim korytarzem
>> lekko oświetlonym jakby promieniami słońca, jasnego blasku światła.
>> Schodziliśmy po schodach w dół.
>> Korytarz był ciepły i przyjazny. Nie bałam się pomimo szarych ścian z
>> kamienia i bluszczu. Stanęliśmy razem przy drzwiach lekko uchylonych
>> z których wymykały się tylko promienie światła, jednak nie zaglądałam tam.
>> Przed tymi drzwiami mąż powiedział mi:
>> - Już teraz wiem jaką jesteś kobietą. Wiem jaką kobietę miałem. Nie
>> umiałem Cię docenić. Po tych słowach przytulił mnie i powiedział
>> słowa, które ściskają za gardło: - Nie umiałem się Wami zaopiekować
>> tam na ziemi
>> - ale będę się Wami opiekować stąd. Sandrusia (nasza córka) jest
>> bezpieczna.
>> - mówił. Nie martw się o nią. Ja ją pilnuję. Nie mogę z Wami wrócić
>> już nigdy do domu, bo ja tu czekam - dodał.
>> Ja w końcu nie wytrzymałam i dopytałam:
>> - Powiedz mi w końcu na co Ty czekasz?
>> Mąż popatrzył mi w oczy i powiedział:
>> - Edytko, nie mogę iść dalej bo czekam na Twoje przebaczenie.
>> Obudziłam się jakby natychmiast po tych jego słowach i zapłakana
>> patrząc tępo w sufit pokoju powiedziałam już na jawie do tego sufitu
>> w
> zasadzie:
>> - Rafałku wybaczam Ci wszystko- idź tam gdzie potrzebujesz iść dalej
>> i proszę opiekuj się nami.
>>
>> Dwa tygodnie po tym śnie 6 listopada przy oknie balkonu w dzień
>> pojawił się motyl Paź królowej. Piękny, kolorowy motyl i to tak
>> zupełnie na początku zimy. Uznałam to za błąd natury i otwierając
>> okno ze zdziwienia motyl zatoczył okrąg i sam wleciał do naszego
>> mieszkania, po czym usiadł na dłoni mojego dziecka i rozłożył
>> skrzydełka. Wiedziałam, ze nie jest to normalny motyl. Motyle nie
>> wlatują w listopadzie do mieszkań i nie sidają ludziom na dłoni.
>> Potem motyl zwiedził nasze mieszkanie i usiadł na krześle. Ciągle
>> rozkładał skrzydełka jak siadał - jakby chciał coś nam powiedzieć.
>> Pomimo otwierania drzwi wyjściowych od mieszkania on siedział sobie
>> na ścianie a wieczorem pofrunął do sypialni i spał na firance. Żył 3 dni.
>> Potem nigdy tego motyla nie znalazłyśmy z córką.
>> Na dowód niezwykłych możliwości motyla jak siadanie na dłoni -
>> uwieczniłyśmy go na zdjęciach.
>>
>>   Wiem, że nie tylko istnieje tam życie, ale również nie istnieje tam
>> znaczenie czasoprzestrzeni. Nie ma bólu, potrzeb, pychy i tych
>> ludzkich odczuć. Wiele zjawisk tam - nie da się opisać w słowach. Mąż
>> jest tam szczęśliwy chyba bardziej niż tu na ziemi. To wiem na pewno.
>>
>> --
>> Pozdrawiam serdecznie
>> [imię i dane do wiad. FN]






zwiń tekst



Czarna postać
Śr, 19 lip 2017 07:06 komentarze: 4 czytany: 1782x

[...] Wydarzyło się to już jakieś 2 lata temu, ale całe wydarzenie dobrze pamiętam. Położyłem się spać ok godz.23:00, pamiętam to dokładnie, bo przed zapadnięciem w sen spojrzałem jeszcze raz na zegar. Po jakimś czasie spostrzegłem (ciałem astralnym/trzecim okiem?)  że od strony moich nóg, przed telewizorem w pokoju, który jest jakieś 2 metry od łóżka stoi jakaś postać. Postać ta była dziewczyną.......

czytaj dalej

[...] Wydarzyło się to już jakieś 2 lata temu, ale całe wydarzenie dobrze pamiętam. Położyłem się spać ok godz.23:00, pamiętam to dokładnie, bo przed zapadnięciem w sen spojrzałem jeszcze raz na zegar. Po jakimś czasie spostrzegłem (ciałem astralnym/trzecim okiem?)  że od strony moich nóg, przed telewizorem w pokoju, który jest jakieś 2 metry od łóżka stoi jakaś postać.

Postać ta była dziewczyną, chyba nastolatką. Była ubrana w jakieś spodnie i jasną, prawie, a może i białą koszulę/sweter - nie jestem dokładnie przekonany. Włosy miała długie proste czarne, długością może maksymalnie do łokci. Twarz jej była jakaś ciemna, nie wyraźna, jakby w jej miejscu nie było niczego. Nie wiem jak ją widziałem, bo miałem wrażenie że mam oczy jakieś kilkanaście centymetrów nad moim ciałem, a moje ciało leżało z głową odwróconą w inną stronę. Słyszałem jak mówię przez sen, żeby odeszła, że jej nie chce. Po kilkunastu sekundach zniknęła, a ja się obudziłem, już normalnie kontaktując. Spojrzałem na zegarek, wskazywał jakoś 23:20. Z tego co wiem, to faza marzeń sennych REM następuje dopiero po dobrych kilku godzinach, a nie po 20 minutach.

Co jeszcze jest z tym związane. Jakieś 2 miesiące temu miałem sen, w którym nie po raz pierwszy towarzyszył mi jak myślę, przewodnik duchowy (?chyba tak to mogę nazwać). Nie będę opowiadać o wcześniejszych przeżyciach związanych z tym przewodnikiem - przewodniczką. Ważne jest to, że tym razem byłem w jakimś słabo oświetlonym pomieszczeniu, a przede mną pojawiła się znowu ta ciemna postać dziewczyny, w tym samym momencie usłyszałem przekaz od "mojej przewodniczki" który brzmiał "pomóż jej" lub "uratuj ją". W każdym razie, coś w tym stylu. Kilka lat temu też działy się różne dziwne rzeczy w moim domu. Kiedyś przez 5 minut nie wychodziłem z kuchni, po tym jak będąc sam w domu -  w kuchni, kończąc jeść poranne śniadanie, usłyszałem jak ktoś (coś?) POCIĄGA za sznurek, uruchamiając w łazience wentylator.

Wiele razy słyszałem skrzeczące panele na korytarzu, raz były tak głośne, że wyszedłem powitać domownika, ale tam nikogo nie było. Albo coś mnie dotykało za ramię, gdy siedziałem. Jako dziecko 5-10 lat, też widywałem duchy(?) w pobliżu domu - np. biała postać która szła, nagle się zatrzymała, odwróciła głowę w moim kierunku, ponownie spojrzała przed siebie i "weszła w drzewo" . Mój dom został zbudowany na fundamentach innego przedwojennego niemieckiego domu, więc może to ma coś z tym wspólnego. Poruszając inny temat. Mam kilka zdjęć dziwnych obiektów - UFO. Także mogę opowiedzieć o tym zdarzeniu, bo mam spisane ich zachowanie i obliczenia dotyczące ich prędkości . Mają Państwo możliwość może nałożenia jakiś filtrów, żeby było je widać, bo dysponowałem wtedy telefonem z dość słabym aparatem i na oryginalnych zdjęciach nic nie widać.



zwiń tekst



Ks. Adam Skwarczyński i jego niepokojące przesłanie o zbliżającej się apokalipsie
Czw, 13 lip 2017 22:47 komentarze: 9 czytany: 6507x

Szanowna Fundacjo! Od wielu lat często zaglądam na stronę internetową księdza Adama Skwarczyńskiego. Publikowane wpisy budziły we mnie duże zainteresowanie, jednocześnie podchodziłem do ich treści z dystansem. Nutę niepokoju i konieczność nowego spojrzenia na temat wywołał u mnie apel księdza opublikowany w dniu 18 czerwca 2017 r., którego kontynuacją jest kolejny wpis z dnia 9 lipca br. Mając na .......

czytaj dalej

Szanowna Fundacjo!

Od wielu lat często zaglądam na stronę internetową księdza Adama Skwarczyńskiego. Publikowane wpisy budziły we mnie duże zainteresowanie, jednocześnie podchodziłem do ich treści z dystansem. Nutę niepokoju i konieczność nowego spojrzenia na temat wywołał u mnie apel księdza opublikowany w dniu 18 czerwca 2017 r., którego kontynuacją jest kolejny wpis z dnia 9 lipca br. Mając na uwadze powagę z jaką duchowny podchodzi do swoich słów, zacząłem ponownie analizować treść jego dwutomowej powieści i innych dostępnych materiałów. Zachęcam Fundację, aby również zapoznała się z dostępnymi za darmo materiałami.

 Na zachętę kilka haseł:

- asteroida,

- nowa mapa świata (pojawienie się Atlantydy, Polska półwyspem!),

- nowe pojazdy tzw. mobile, o napędzie antygrawitacyjnym (?),

- nowy rodzaj energii,

- jeden wspólny język narodów („telepatyczny” język miłości).

 Apel z 18.06.2017 r.

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/06/18/ks-adam-skwarczynski-apel-do-rodakow-za-granica/

 Apel z 09.07.2017 r.

https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2017/07/apel-ii-do-rod.pdf

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/07/09/ks-adam-skwarczynski-do-moich-rodakow-list-o-paruzji/

 3 Bardzo ciekawa „nota biograficzna”

https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/03/apel-dopl-caly.pdf

 Pierwsza część powieści (wydana w 2006 r.) https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/06/z-aniolem-ostat-2xa5.pdf

 Druga część powieści (wydana w 2010 r.) https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/06/wejdz_do_radoc59bci.pdf

 Nowy Świat, wizja Anety

https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/09/wizje-ns-aneta.pdf

 Inne dokumenty dostępne są tutaj:

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/ks-adam-skwarczynski/

 Przy okazji mam „pytanie do Fundacji”, które chciałem zadać już wiele miesięcy temu. Pan Krzysztof Jackowski wieszczy od dawna wojnę, ksiądz Skwarczyński zapowiada Paruzję, Wielkie Oczyszczenie, Karę, Cud i Nowy Świat. Moje pytanie brzmi: czy zapowiadane wydarzenia  widoczne są w jakikolwiek sposób w przyszłych losach klientów pana Krzysztofa Jackowskiego, którzy chcąc poznać swoją przyszłość korzystają z jego usług?

 Serdecznie pozdrawiam

R72, Starachowice


Zapytamy o to Krzysztofa Jackowskiego. Poniżej - cały tekst Ks. Adam Skwarczyńskiego

„Apel do Rodaków za granicą!” Ks. Adama Skwarczyńskiego

 Drodzy Rodacy za granicą!

 Nie jestem „katastrofistą”, a tym bardziej „prorokiem zagłady” w tym świecie, w którym coraz trudniej nam wszystkim żyć. Wprost przeciwnie – chciałbym wskazać Wam drogę do (bliskiego już) Nowego Świata, bardzo podobnego do Raju. Dlatego właśnie to piszę, z ręką na sercu i na oczach Boga, który wie, że nie zmyślam ani nie kłamię. Na oczach Boga, od którego otrzymałem nagle ku temu natchnienie.

 Jestem niczym i nikim, a mój głos jest jak pisk myszy kościelnej pod miotłą Przychodzącego posprzątać swój Kościół i świat! Jednak Przychodzący dał mi, i to już od dziecka, świadomość rzeczy mało znanych innym, a uczynił to w określonym celu: byście Wy właśnie, i to teraz, z tej wiedzy skorzystali.

 Już doświadczacie na sobie w niektórych krajach niechęci, a nawet wrogości gospodarzy, a będzie ona teraz narastać z każdym dniem. Oficjalnie będą udawać przyjaciół, a za Waszymi plecami będą spiskować przeciwko Wam i snuć ukryte plany, może nawet z przesiedleniem Was na inny kontynent włącznie. Uderzy w Was boleśnie kolejny kryzys, zaplanowany przez ludzi oddanych piekielnemu władcy tego świata. Wstrząśnie Wami poczucie zagrożenia, ogarniające całe społeczności, i to nie tylko z powodu agresji islamu, lecz i zbliżających się kataklizmów. Dotknie Was niepewność jutra.

 W tym wszystkim jednak macie dostrzec nie zło, lecz wprost przeciwnie: wielkie dobro! Bóg chce posłużyć się tymi środkami, by wskazać Wam wyraźny cel i sposób działania: niejako przymusić Was do powrotu do Kraju, byście mogli ocaleć w czasie nadchodzącego straszliwego oczyszczenia świata.

 Wprawdzie i Polskę dotkną bolesne kary, jednak u nas będzie najbezpieczniej. Między innymi dlatego, że Polska ma jeszcze do wypełnienia ważną misję wobec innych narodów. Znane są słowa Pana Jezusa, przekazane przez słynną stygmatyczkę Teresę Neumann, która przez 40 lat żyła bez ziemskiego pokarmu: „Zdejmie niewolnica kajdany swoje i stanie się jako królowa. Wstawią się za nią łzy, które Matka Moja pod Krzyżem przelała, a naród, który Ją czci, nie będzie między narodami ostatni. Światłych i mądrych Polsce nie odmówię. W języku polskim będą głoszone najmądrzejsze prawa i najsprawiedliwsze ustawy, zaś Warszawa stanie się stolicą Stanów Zjednoczonych Europy. Polska, która pierwsza karę poniosła, choć wina jej nie była największa, prędzej niż inni się podniosła. W czym zawiniła, przez to musiała doznać kary. Ale już bliski jest koniec jej pokuty. Wytrwa przy Kościele swoim i doczeka wyzwolenia. Nieprzyjaciołom swoim krzywdy pamiętać nie będzie, dobrem za zło zapłaci. Będzie mieć chwałę między narodami i skrzydła szeroko otwarte, rozszerzy też granice swoje. Weźmie narody wierne Kościołowi w nagrodę wierności swojej”.

 Stygmatyczka kieruje w imieniu Boga ostrzeżenie do narodów: „Idzie godzina wielka, groźna, sądu i kary. […] Nie otworzą się tym razem upusty niebieskie, jak za dni Noego, i nie popłyną wody, by zalać ziemię skalaną grzechami. Ale otworzy się ziemia, zapłonie od wulkanów, które już zagasły, i będzie drżało jej łono, aż walić się będą lądy, gdzie szumi zboże i stoją łany. Pioruny będą padały z chmur jak deszcz, aż poruszona zostanie materia nienawiści ludzkiej. Zbliża się nowy potop, tym razem nie potop wody, lecz ognia i błyskawic”. Kto zna treść objawień Matki Bożej w Akita w Japonii (uznanych przez Kościół za prawdziwe), łatwo dostrzeże ich zbieżność z powyższym tekstem. Karząca ręka Boga wzbudzi wszystkie żywioły, by rzuciły się na ludzi, więc zostanie ich niewielu – jak pisze prorok Izajasz: jak garść oliwek na wierzchołku otrząsanego z nich drzewa (17,6; 24,18-20): „Upusty otworzą się w górze, a podwaliny ziemi się zatrzęsą. Ziemia rozpadnie się w drobne kawałki, ziemia pękając wybuchnie, ziemia zadrgawszy zakołysze się, ziemia się mocno zataczać będzie jak pijany i jak budka [na wietrze] będzie się chwiała, grzech jej zaciąży nad nią”. To trzęsienie ziemi i sprowokowany przez nie wybuch superwulkanów wzbudzi tak monstrualne fale, że olbrzymie połacie lądu zostaną przez nie spłukane. Rozstroi się skorupa ziemska, wypiętrzając nowe góry i pochłaniając stare, powierzchnia ziemi zmieni się nie do poznania.

 Przeżywałem to od dziecka, chociaż wtedy nie miałem pojęcia, czego to dotyczy. Wiem, że trzęsienie całego globu ziemskiego (tak wielkie, że nikt nie utrzyma się na nogach!) zamieni miasta w stosy gruzów, jednak gdy do ziemi zbliżać się będzie olbrzymia asteroida, którą widziałem z bliska, w Polsce będzie możność ucieczki na wieś, gdyż niskie domy ocaleją. Im dalej od miast, tym łatwiej będzie można przetrwać. W braku magazynów, sklepów i transportu jedynym środkiem utrzymania będzie to, co da się na wsi na bieżąco wyhodować.

 Może powiecie: „Co Bóg da to będzie. W końcu i tak trzeba umrzeć i zostawić wszystko”. To prawda. Jednak dla wielu z Was Bóg planuje jeszcze dalszą przyszłość na ziemi i chce, byście po jej oczyszczeniu doświadczyli Jego ogromnego Miłosierdzia, wychodząc z ruin na słońce i budując Nowy Świat w oparciu o zasady Ewangelii. Bywałem w tym świecie, który opisałem w swojej powieści, i tak bardzo za nim tęsknię! Jeżeli i Wy zatęsknicie, a poza tym odczujecie w sobie impuls pobudzający Was do powrotu do Ojczyzny – nie lekceważcie go! Bardzo możliwe, że w ten sposób Bóg otworzy przed Wami drogę do Nowego Świata. Nie lekceważcie, mówiąc sobie: gdy coś się zacznie dziać, zawsze jeszcze zdążę podjąć decyzję i uciec… Nie mówcie tak, gdyż możecie wpaść w pułapkę tak nagle i niespodziewanie, że już nie będzie odwrotu. Gdy ludzi ogarnie popłoch, wielu z nich rzuci się do banków po swoje pieniądze i przekona się, że tam ich nie ma i nie będzie. A gdy padną banki i pieniądze wraz z nimi, runą całe struktury, na których opiera się dzisiaj życie społeczne. Nie tylko zostaniecie z pustymi rękami tracąc wszystko, ale i powrót do Kraju stanie się niemożliwy.

 Nastawiając się na powrót, napotkacie pewno na opór ze strony najbliższego otoczenia. Bliskim, którzy te Wasze pragnienia i dążenia zlekceważą, a nawet wyśmieją, z serca to wybaczcie i nie miejcie im tego za złe. Może zdążą jeszcze zmienić swoje poglądy w ostatniej chwili, gdy np. pokaże się świetlisty Krzyż na niebie (opisany w „Dzienniczku” św. Faustyny Kowalskiej) albo z Medziugorja przyjdzie zapowiedź spełnienia się pierwszej czy drugiej tajemnicy. Może nie staną się ofiarą wspomnianego popłochu. Może zdarzy się w ich życiu jakiś cud. Jeśli nie – Bóg przeprowadzi ich przez próg śmierci razem z rzeszą mieszkańców kraju ich zamieszkania… Pozostaje tylko modlić się o ich dobre przygotowanie na ostatnie z Nim spotkanie.

 Szczęśliwy ten, kto na pierwszym miejscu w swym życiu postawi wolę Bożą, Boży plan, odnoszący się do jego życia, a nie własne upodobania i dążenia. Wówczas nie błądzi, lecz najlepiej jak to możliwe korzysta z życia ziemskiego, a ono staje się dla niego źródłem zasługi na życie wieczne. A więc w Imię Trójjedynego Boga na całą drogę, jaką macie jeszcze do przejścia przez ziemię zgodnie z Bożym planem – na drogę pielgrzymów i robotników w Winnicy Pańskiej, pracujących za „denara” Wiecznego Szczęścia – z serca Was błogosławię.

 R., 18 czerwca 2017.

 Ks. Adam Skwarczyński

 



zwiń tekst



Bardzo zły sen z udziałem... szaraków
Czw, 13 lip 2017 22:40 komentarze: 1 czytany: 1598x

 [...]  Witam.Jakis czas temu mialam straszny sen, bardzo realistyczny z dzwiekami i dotykiem itd. Nie moge sobie z tym poradzic wiec postanowilam napisac. Moze wy cos poradzicie ?   Oto sen:Sni mi sie ze stoje przed jakims otworem do tunelu. Wiem, czuje ze mam tam wejsc ale sie boje. Nagle obok mnie staje swietlisty aniol. On nie mowi ale go slysze:" Modlilas sie o madrosc. To.......

czytaj dalej

 [...]  Witam.
Jakis czas temu mialam straszny sen, bardzo realistyczny z dzwiekami i dotykiem itd. Nie moge sobie z tym poradzic wiec postanowilam napisac. Moze wy cos poradzicie ?
   
Oto sen:
Sni mi sie ze stoje przed jakims otworem do tunelu. Wiem, czuje ze mam tam wejsc ale sie boje. Nagle obok mnie staje swietlisty aniol. On nie mowi ale go slysze:" Modlilas sie o madrosc. To zobaczysz dlaczego bedzie wielkie zniszczenie i dlaczego nie ma od decyzji Prawiecznego odwrotu". Dodaje mi otuchy i odwagi. Bierze mnie za reke (czuje jego scisnieta dlon, niesamowite cieplo) i wchodzimy tam razem. Porywa nas wiatr , dziwna sila ktora ciezko opisac. Tunel ma swietliste sciany w kolorze liliowym, czerwonym. Chcialam je dotknac ale predkosc byla oszalamiajaca i nie udalo mi sie wyciagnac reki. Nie wiem ile czasu tak lecielismy. Wylecialam przez otwor.

To bylo straszne miejsce. Czarne , straszne chmury do pewnego momentu. Mialam wrazenie jakbysmy byli wewnatrz ziemi. Potem bylo przerazliwie czarno i dziwna , ogromna budowla z ciemno-szarego kamienia. Budowla byla podobna do tych budowli Inkow. Stalam z boku tej budowli. Widzialam ogromne filary i taras z ktorego prowadzily na ziemie ogromne schody. Schody byly pokryte czerwona , brazowa i czarna jakas mazia. Ziemia byla koloru ciemno-brazowego i czerwonego. Nie bylo zwierzat, ptakow, owadow. Straszne miejsce. Nagle na taras wyszedl Szarak (Ufolud). Pchal taczke. Na tej taczce lezaly zwloki mlodych, bialych kobiet. Bylo ich kilka. Mialy powycinane brzuchy. Taczke przechylil i wyrzucil jej zawartosc.

Tam byly tez trupy niemowlat, ludzkich niemowlat. Spojrzalam pod swoje stopy. Bylo tu ogrom trupow. Same kobiety (wszystkie mialy powycinane dol brzucha. I te niemowlecia. Byly jakby zamrozone. Ciala te nie byly w rozkladzie i nie bylo much, robakow, smrodu. Wtedy uslyszalam krzyki. Mase przerazliwych krzykow cierpiacych nieprzeniknione meki kobiet. To bylo potworne. Chcialam pobiec tam ratowac te kobiety. Ale bylam jakby za szklem. Walilam w ta szybe i krzyczalam. Ufolud spojrzal tymi czarnymi slepiami w moja strone. Zaczal wachac. Wszedl po schodach i na tarasie znowu spojrzal na mnie. Odezwal sie donosny glos : "Blogoslawione lono , ktore nie rodzilo. Blogoslawione piersi , ktore nie karmily." Silne dlonie zlapaly mnie od tylu i wpadlam do tunelu. Wtedy znany mi aniol probowal mnie zlapac za reke. Nie udalo sie i wpadlam do liliowego tunelu. Na koncu niego zatrzymala mnie reka. Widzialam tam lezacego smoka. Czarnego i otoczonego koncentratem zla. Strasznego zla. Otworzyl oko. Bylo jak gadzie. Przeszlo mnie na wylot. I wiedzialam ze czytal we mnie.

Wtedy znowu reka mnie pociagnela do tylu. Wpadlam w tunel. Potem znany aniol mnie zlapal. Wylecialam z tunelu w miejsce gdzie z gory zobaczylam miliardy miliardow takich tuneli. Wiekszosc tuneli byla wypelniona  bialym swiatlem , tak bialym ze musialam zamknac oczy. I tak cieplym ze musialam je dotknac. I wtedy aniol mnie zlapal za ramie. Mowiac:"Nie teraz. Przedwieczny bedzie mowil." Spojrzalam w gore. Nie moglam zniesc tego swiatla. I balam sie otworzyc oczy by zobaczyc to swietlne oblicze.

I wtedy znowu ten glos donosny: " Prorokuja w moim imieniu, nazywaja siebie moimi pasterzami. Pasterzami moich owiec. A ja im nie kazalem prorokowac w moim imieniu!!! Nie kazalem im prowadzic moich owiec!!! Kazdy z synow ludzkich jest obdarowany rozumem. Idzcie tedy w slady Wybranego, ktorego wam objawilem. Odwroccie sie od tego co czlowiek wykonal. Bo to wszystko jest zniszczalne. Wy jestescie Domem moim!!! Ja mieszkam tylko w was!!! Nie w budowlach!!! Nie w religiach, sektach, ukladach!!! Jestem w was!! Tam gdzie wy jestescie Jestem i Ja.!!! " Wtedy sily mnie opuscily. Obudzilam sie.
Co ten sen moze znaczyc nie wiem. Wiem jedno jak poczytalam ile kobiet ginie kazdego miesiaca na calym swiecie to blagam bardzo blagam strzezcie swe mlode zony czy corki!!! Strzezcie jak oczu w glowie!!! Blagam!!!
Pozdrawiam.



zwiń tekst



Kształty kryształów lodu... ja to już gdzieś widziałem!
Śr, 12 lip 2017 08:57 komentarze: 1 czytany: 1919x

Kilka lat temu pokazaliśmy film "Woda", który chyba warto przypomnieć. Dlaczego? Dostaliśmy wiadomość od czytelnika serwisu, któremu kilka obrazów z filmu wydało się dziwnie znajome. Okazało się, że bardzo przypominają kręgi zbożowe, które powstały na polach w Wielkiej Brytanii.-----Original Message-----From: [dane do wiad. FN]Sent: Monday [...]To: nautilus@nautilus.org.plSubject: kryształki wody .......

czytaj dalej

Kilka lat temu pokazaliśmy film "Woda", który chyba warto przypomnieć. Dlaczego? Dostaliśmy wiadomość od czytelnika serwisu, któremu kilka obrazów z filmu wydało się dziwnie znajome. Okazało się, że bardzo przypominają kręgi zbożowe, które powstały na polach w Wielkiej Brytanii.

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Monday [...]
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: kryształki wody a kręgi zbożowe

Witam!
 
Oglądając film "Wiadomość w wodzie" coś mi zaświtało w głowie i przypomniało mi sie parę kręgów zbożowych z przełomu 1993-2000. Mam pare zapisanych na dysku więc od razy zlookałem i trochę mi szczena opadła. Popatrzcie na niektóre (np lp43.jpg) a potem porównajcie do kryształków wody na filmie, szczegolnie tego pierwszego z okładki książki i ostatniego uzyskanego zbiorowym pozytywnym myśleniem.
 
pozdrawiam,
marcin


Poniżej zdjęcia przysłane przez autora wiadomości.









Jeśli ktoś nie widział tego znakomitego filmu - warto go przypomnieć...



zwiń tekst



Atak zmory(wampira?) - tytuł wiadomości przysłanej do FN 7 lipca 2017
Sob, 8 lip 2017 20:50 komentarze: 16 czytany: 2283x

[...] Szanowna Fundacjo, Chciałabym się podzielić z Wami czymś, co przydarzyło mi się dziś w nocy. To na Waszej stronie znalazłam informacje o tym, co to mogło być - mianowicie zostałam zaatakowana przez zmorę. Jeszcze wczoraj gdybym usłyszała od kogoś coś takiego pewnie wybuchnęłabym śmiechem, teraz już wcale nie jest mi do śmiechu.Jako nastolatka miałam wypadek samochodowy i lekko uszkodziłam kręgosłup.......

czytaj dalej

[...] Szanowna Fundacjo, Chciałabym się podzielić z Wami czymś, co przydarzyło mi się dziś w nocy. To na Waszej stronie znalazłam informacje o tym, co to mogło być - mianowicie zostałam zaatakowana przez zmorę. Jeszcze wczoraj gdybym usłyszała od kogoś coś takiego pewnie wybuchnęłabym śmiechem, teraz już wcale nie jest mi do śmiechu.

Jako nastolatka miałam wypadek samochodowy i lekko uszkodziłam kręgosłup. Po kilku latach od wypadku dwa razy zdarzyło się, że obudziłam się w środku nocy i zupełnie nie mogłam się poruszać i przez jakiś czas byłam całkowicie sparaliżowana. Oczywiście zawsze panikowałam w tym momencie, jednak wyłącznie z powodu tego, że bałam się,że mój kręgosłup jest uszkodzony i będę niepełnosprawna (a mam dopiero 23 lata), nigdy nie zdarzyło się, żeby temu paraliżowi towarzyszyło coś nadprzyrodzonego. Aż do dzisiaj.

Położyłam się spać około 23. Obudziłam się po 1 w nocy w jakimś dziwnym niepokojem, czułam się obserwowana. W tym momencie muszę wspomnieć o tym, że kilka razy zdarzyło mi się, że po nagłym wybudzeniu widziałam w pokoju postać młodej kobiety. Nie bałam się. Wiedziałam, że jeśli jest to duch to nie zrobi mi krzywdy, próbowałam jednak tłumaczyć sobie, że po nagłym przebudzeniu mogę widzieć realnie rzeczy,które mi się śniły bo np. do mózgu nie zdążyła dojść informacja o tym, że jestem już wybudzona.

Wracając do dzisiejszej nocy. Od godziny pierwszej nie spałam i czułam dyskomfort psychiczny, włączyłam laptopa,żeby trochę oświetlił mój pokój w którym było całkiem ciemno. Około 4 zaczynało już świtać, a mi udało mi się zasnąć. Sen był bardzo realny. Właściwie to miałam wrażenie, że naprawdę wstałam z łóżka i poszłam do pokoju rodziców gdzie z sufitu zwisały dwa kokony, w których były ogromne czarne pająki. Jako, że ja panicznie boje się pająków, poprosiłam mojego tatę, żeby je zdjął i wyrzucił gdzieś daleko. On podszedł, zdjął kokony i chciał mi je wcisnąć do ręku, mówiąc że to tylko pająk, że nic mi nie zrobi a ja wymyślałam te swoje lęki (w rzeczywistości nigdy by się tak nie zachował bo wie jak bardzo pająki mnie przerażają). Gdy wcisnął mi do rąk ten kokon dostałam we śnie ataku paniki, nie mogłam krzyknąć żeby to zabrał, jedyne co robiłam to bardzo, bardzo głośno i ciężko oddychałam.

Mój bardzo głośny, histeryczny oddech wybudził mnie z dziwnego snu o pająkach i wtedy się zaczęło. Chciałam odwrócić się na drugi bok i uspokoić ale gdy się odwracałam ujrzałam nad sobą postać młodej kobiety o długich włosach. Jestem pewna, że byłam już całkowicie wybudzona, a ona naprawdę stała nade mną. Złapała mnie za nadgarstki i usiadła na mnie. Całkowicie realnie poczułam jak jej ręce zaciskają się na moich i ona pochyla się nade mną. Czułam jej długie włosy na mojej twarzy. Przez chwilę czułam ucisk jedynie na nadgarstkach, ale później postać, która na mnie usiadła wcisnęła mnie z ogromną siłą w materac. Nie mogłam oddychać. W najgorszym momencie ta postać zbliżyła twarz do mojej szyi jakby chciała mnie ugryźć, ale nie mogła. Za to wściekle "strzelała" zębami przy mojej szyi. Zamknęłam oczy, przerażona do szaleństwa, jeszcze przez kilka minut czułam na sobie te postać i słyszałam jej strzelające zęby przy mojej szyi.

Zdaję sobie sprawę jak to wszystko brzmi. Gdybym czegoś takiego nie doświadczyła, nigdy bym nie uwierzyła w taką historię. To doświadczenie na pewno zmieni moje życie. Zawsze interesowałam się spirytualizmem, ziołolecznictwem, hipnozą itp. Jednak nigdy niczego nie praktykowałam, do kościoła nie chodzę od 16 roku życia.
Nie wiem postać, która mnie zaatakowała jest tą samą postacią, którą widywałam gdzieś koło siebie od wielu lat. Czy był to jednorazowy atak czy może się powtórzyć. Jeśli tak to jak się chronić. I najważniejsze dla mnie - czy na prawdę coś mnie zaatakowało, czy to ja wariuję.
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Boję się nadchodzącej nocy.

Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale musiałam to z siebie wyrzucić. Nie mam do kogo się zwrócić, rodzina raczej nie wierzy w takie rzeczy, a miejscowy ksiądz jest typowych biznesmenem i nic by nie wskórał.

Pozdrawiam i dziękuję, że jesteście.
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Przewidziała własną śmierć
Czw, 6 lip 2017 10:14 komentarze: 2 czytany: 2081x

[...] Moja śp. mama również przewidziała swoją śmierć. A było to tak: moja  ciocia (rodzona siostra mamy) mieszkała w Szczecinie. Będąc u swojej córki  w Warszawie w drodze powrotnej odwiedziła nas. Mama bardzo się ucieszyła  ze spotkania z siostrą. I tak  rozmawiając z ciocią, w którymś momenciepowiedziała, że zdrowie już jej nie pozwoli na tak daleką podróż do  Szczecina.......

czytaj dalej

[...] Moja śp. mama również przewidziała swoją śmierć. A było to tak: moja  
ciocia (rodzona siostra mamy) mieszkała w Szczecinie. Będąc u swojej córki  
w Warszawie w drodze powrotnej odwiedziła nas. Mama bardzo się ucieszyła  
ze spotkania z siostrą. I tak  rozmawiając z ciocią, w którymś momencie
powiedziała, że zdrowie już jej nie pozwoli na tak daleką podróż do  
Szczecina, a widzą się po raz ostatni. I dodała, że pewnie sam Pan Bóg  
pokierował powrotnym planem podróży cioci, aby mogły się pożegnać.

Ciocia  będąc wrażliwą osobą zasmuciła i zaniepokoiła, jednak nadrabiając miną  
zacząła pocieszać mamę, że jeszcze nie raz się spotkają.
Nie spotkały się - trzy miesiące później mama zmarła.


I jeszcze jedna historia z serii "przysłane do FN".

Pisze do Was pierwszy raz po mimo tego że odwiedzam waszą stronę od jakiś ponad 3 lat (mniej/wiecęj) - mniejsza o to, przejdę odrazu do sedna sprawy.
Dziś dowiedziałem się od babci że taka jedna starsza Pani(jej sąsiadka) miała pogrzeb.(U mnie na wsi to ludzie się znają więc nic się tutaj nie ukryje - jest 4tys. ludności).Cała sprawa była by normalna gdyby nie to że ona(ta starsza Pani 78lat.) dnia 26.12.2011r. wydała wielki obiad dla całej rodziny(najbiższej), następnego dnia pojechała do dalszej rodziny na "kawe"(przysłowiową), a 28.12 zaprosiła sąsiadów(w tym moja babcie) tez na poczęstunek. A w nocy z dnia 28/29 umarła we śnie. I w tym miejscu mnie zatkało jak o tym babcia mi powiedziała. Mam 17lat i pierwszy raz słyszę taką historie na własne uszy. Aha i zapomniałem dodać że była 100% zdrowa przez święta tylko podobno trochę smutna.
Cała historia brzmi tak jakby chciała się pożegnać ze wszystkimi i umarła.



zwiń tekst



Ciekawy przypadek mojej dziewczyny (reinkarnacja)
Wt, 4 lip 2017 11:34 komentarze: brak czytany: 2367x

Witam,Chciałem podzielić się z Wami pewną, myślę że niecodzienną, informacją nt. historii mojej dziewczyny, która jako dziecko, wychodzi na to, pamiętała swoje poprzednie życie. Czym mnie trochę zaskoczyła, ale i zaciekawiła. Stąd ten mail, w którym pragnę pokrótce napisać co i jak.Otóż dziewczyna pochodzi z Kambodży (wiadomo z czym na ogół ten kraj się kojarzy). Jest w moim wieku, ma 36 lat. Mieszka.......

czytaj dalej

Witam,

Chciałem podzielić się z Wami pewną, myślę że niecodzienną, informacją nt. historii mojej dziewczyny, która jako dziecko, wychodzi na to, pamiętała swoje poprzednie życie. Czym mnie trochę zaskoczyła, ale i zaciekawiła. Stąd ten mail, w którym pragnę pokrótce napisać co i jak.

Otóż dziewczyna pochodzi z Kambodży (wiadomo z czym na ogół ten kraj się kojarzy). Jest w moim wieku, ma 36 lat. Mieszka od kilku lat w Polsce, znamy się od jakiegoś czasu już. Sam się tym regionem trochę interesowałem. Gdy mnie tak bliżej poznała i w pewnym sensie zaufała (mówi po polsku), któregoś razu zaczęła mi opowiadać takie epizody ze swojego poprzedniego życia jak ów powyżej.

Gdy miała 3-5 lat - zaczęła opowiadać swojej mamie kim była kiedyś. Teraz już pewnych rzeczy nie pamięta. Wie to z późniejszych przekazów swojej mamy. I akurat jej przypadek jest o tyle wyjątkowy, że jako jedyna z sześciorga dzieci (ma piątkę rodzeństwa) miała takie wspomnienia.

 Z opowiadań wynikać miało, że była dosyć bogatą kobietą (handlowała złotem), mieszkającą w stolicy - Phnom Penh. Dorobiła się dwójki dzieci, była po rozwodzie. Jak mówi, zginęła krótko po upadku reżimu Czerwonych Khmerów, podaje rok 1979 lub 1980, w wieku lat 30. Opisuje, że byłą bardzo ładną kobietą. Zabić ją mieli żołnierze wietnamscy, kiedy uciekała z pociągu, na pograniczu tajlandzko-kambodżańskim (jej kraj był wtedy pod okupacją wietnamską). Tam się zresztą później, w 1981 r., urodziła jako dzisiejsza postać, w Tajlandii, niedaleko granicy z Kambodżą (w obozie dla uchodźców).

 I teraz chyba ciekawsza sprawa, związana z jej tragiczną śmiercią. Zwróciłem już wcześniej na to uwagę, zanim mi opowiedziała swoją historię. Otóż, na lewym kolanie oraz na karku i w okolicach pachwiny ma takie okrągłe znamiona, przypominające ślady po kuli, po oddanym strzale z pistoletu, karabinu. Gdzieś już kiedyś czytałem na Waszej stronie internetowej o - jak to ja nazywam - przedśmiertnych znamionach. Tzn. śladach, powiedzmy, przyczyny śmierci z poprzedniego życia, które zostają w następnym jako taka "pamiątka" (akurat kiedyś mnie tu zainteresował, jak dobrze pamiętam, przypadek znamion przypominających ślady po serii oddanej z broni maszynowej, widoczne na plecach pewnego mężczyzny).

 No i od tego się zaczęło. Zapytałem się skąd to ma, co to jest, bo mi jednoznacznie się to kojarzyło (w/w przypadek), i tak po nitce do kłębka. To znamię na karku przypominało mi również jedną z tzw. metod katyńskich - obok strzału oddawanego w potylicę właśnie także w kark. Dziewczyna mówiła, że akurat w kark została uderzona karabinem albo ugodzona bagnetem. W każdym razie dosyć realistycznie to opisywała. [...]

[dane do wiad. FN]

 

 



zwiń tekst



Dlaczego nie pamiętamy poprzednich żyć? - moja historia i prośba o odpowiedź we śnie
Wt, 4 lip 2017 07:55 komentarze: 4 czytany: 1433x

[...] Witam,  Wiele wiele lat temu nurtowało mnie bardzo to pytanie. Kładąc się spać kilka razy z rzędu wieczorem prosiłam, aby mi [pytanie, dlaczego nie pamiętamy poprzednich żyć - przyp. FN] to zostało wyjaśnione we śnie. Którejś nocy przyszedł sen wyraźny jak jawa. Z odczuciami cielesnymi, wyrazistością obrazu i głębokością emocjonalną. Przyśniło mi się, że jestem dość młodym mężczyzną, który.......

czytaj dalej

[...] Witam,  Wiele wiele lat temu nurtowało mnie bardzo to pytanie. Kładąc się spać kilka razy z rzędu wieczorem prosiłam, aby mi [pytanie, dlaczego nie pamiętamy poprzednich żyć - przyp. FN] to zostało wyjaśnione we śnie. Którejś nocy przyszedł sen wyraźny jak jawa. Z odczuciami cielesnymi, wyrazistością obrazu i głębokością emocjonalną.

Przyśniło mi się, że jestem dość młodym mężczyzną, który jest szantażowany przez pewną osobę, która tam też była mężczyzną ( zdziwiłam się, bo znałam tę osobę w swoim teraźniejszym życiu i ona mnie, bez powodu, za bardzo nie lubiła- była moją szefową w pewnej firmie). W tym śnie, ta osoba szantażowała mnie, że wyjawi jakiś mój sekret, który miał  bardzo duże znaczenie dla mnie. Wstydziłam się tego i bałam się konsekwencji ujawnienia. Nie zostało mi pokazane, o co chodziło, bo widocznie to nie było istotne dla mego pytania. W obawie przed ujawnieniem tego sekretu, ja jako mężczyzna, w bardzo silnym załamaniu, szamotany lękiem postanowiłem usunąć osobę szantażującą i ją zabiłem. Nożem.

Dziwny był sposób trzymania tego noża, który normalnie, dziś trzymałabym tak, że rękojeść w zaciśniętej pięści, byłaby opleciona ręką. Czyli końcówka nie opierałaby się nijak o dłoń. Tam trzymałam go w ten sposób, że końcówka rękojeści była dokładnie w środku ręki. Czułam jak z wielką zapalczywością z powodu lęku przed ujawnieniem mojej tajemnicy, kilka czy kilkanaście razy walę tym nożem w tę osobę, co sprawiało mi także ból, gdyż ta rękojeść wbijała mi się w środek ręki.
Po zabójstwie zakrwawiona wróciłam do domu, gdzie drzwi otworzyła mi moja mama i syn z teraźniejszego życia. Nie pamiętam jaką mieli płeć w tamtym śnie, ale też raczej mężczyźni. Byli mi bardzo bliscy i wiedziałam, że bardzo mnie kochali. Widząc mnie w tych drzwiach powiedzieli " to tak nie miało być, jednak nas zawiodłeś ". Widziałam i czułam miłość z ich strony, a także ogromny smutek, że coś poszło nie tak jak miało.

Byłam pewna na 100%, że to ja w innym wcieleniu i zaczęłam płakać przez sen, że jestem taką złą osobą i nie umiałam podjąć tego ryzyka wyjawnienia tej tajemnicy i poniesienia ewentualnych konsekwencji. Obudziłam się i byłam zalana prawdziwymi łzami, zdruzgotana poczuciem winy i niezrozumienia, że mogłam coś takiego zrobić. Na domiar tego wszystkiego bardzo wyraźnie cały czas po przebudzeniu czułam ból po rękojeści w środku mojej dłoni. (od agresywnego wbijania w czyjeś ciało).

Płakałam, jeszcze przez jakiś czas i dziękowałam Bogu, że nie pozwolił mi pamiętać tego w tym w cieleniu. Nie potrafiłabym żyć z taką świadomością, że kiedyś byłam tak słabym człowiekiem, że nie umiałam odpowiadać za swoje czyny i kogoś zabiłam.

W tym wcieleniu stawiam czoła wszystkim przeciwnościom i nie boję się, gdy ktoś mnie szantażuje, czy straszy czymś. Po prostu mówię, zrób to jeśli chcesz lub przedstawiam swoje argumenty, jeśli nie ma racji. Nie boję się żadnych konsekwencji. Nikt nie jest wstanie wydobyć ze mnie takiego lęku, jaki przeżyłam w tamtym wcieleniu. Musiałam już to "przepracować".
I może też dlatego, ta moja była szefowa z tego życia, czuła do mnie niechęć :(
 
Pozdrawiam,
(dane do wiadomości Fundacji)




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 26
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 26

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Ostatnie miesiące przyniosły falę fantastycznie ciekawych informacji związanych ze zjawiskiem UFO z terenu Polski. Kilka z nich zaprezentujemy w LIVE-STREAM z pokładu okrętu Nautilus. Rejs rozpocznie się już 2 lipca o godzinie 20.00 Zapraszamy!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN [...] Kompleksowy opis wyjasniajacy praktycznie wszystkie wlasciwosci piorunow kulistych zostal opublikowany w 2016 r.:  'H.C. Wu zaproponował (2016), że piorun kulisty powstaje gdy na końcu uderzenia pioruna docierającego do ziemi, powstaje relatywistyczna wiązka elektronów, co z kolei wzbudza intensywne promieniowanie mikrofalowe, lokalna jonizacja powietrza i ciśnienie promieniowania uzyskanej plazmy, tworzą kulisty pęcherzyk plazmy, który jest stabilną pułapką dla promieniowania...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 19 cze 2018 08:02 | Na razie zgłosił się do nas jeden świadek tego zdarzenia - mieszkanka miejscowości Świecie. Był 16 czerwca 2018 roku, godzina-  jak ocenia świadek - 23.15, kiedy nagle na niebie zauważyła grupę dziwnych dziesięciu obiektów o złotej barwie, która tworzyła na niebie formację w kształcie łuku. Czekamy na kolejnych świadków! Więcej na temat obserwacji w dziale RELACJE w serwisie ufologicznym FN, czyli www.emilcin.com  .... .... .... .... ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 czerwca 2018 | Ostatnio mój znajomy zapytał mnie, jakie mam hobby. Po chwili namysłu odpowiedziałem, że pasjonuje mnie znajdowanie odpowiedzi na najważniejsze pytania, jakie może sobie postawić kiedykolwiek człowiek. Kolega pokręcił tylko głową z niedowierzaniem i był bardzo zdziwiony, jak można tak „tracić czas na bzdury”…

czytaj dalej

FILM FN

OBSERWACJA UFO NAD MIEJSCOWOŚCIĄ ŚWIECIE - 16 czerwca 2018, godzina 23:15

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.