Dziś jest:
Poniedziałek, 3 października 2022

'Nie bój się. Nie masz powodu, żeby się bać. Nie zamierzamy was skrzywdzić. Chcemy przeprowadzić tylko kilka testów. Kiedy je skończymy, odprowadzimy cię z Barneyem do waszego samochodu. Wkrótce będziecie z powrotem w drodze do domu.'
Słowa, który powiedziała jedna z obcych istot podczas CE III z UFO Betty i Barneya Hillów 19 września 1961 roku

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




SNY O WOJNIE Z ROSJĄ - CIĄG DALSZY
Pon, 31 sty 2022 06:33 komentarze: 5 czytany: 2627x

[...] Dzień Dobry. Przeczytałem w dziale XXI piętro o snach na temat wojny z Rosją. Ja również chciałem podzielić się z wami moimi snami w tym temacie. Kilkanaście lat temu miałem sen. Jeden z tych, które długo się pamięta. W tym śnie miałem już ponad 40 lat. (Teraz mam 43 lata). Śniło mi się że jestem we Wrocławiu. Był bardzo mglisty poranek. Ulice były puste. Panowała cisza. W powietrzu czuć było.......

czytaj dalej

[...] Dzień Dobry. Przeczytałem w dziale XXI piętro o snach na temat wojny z Rosją. Ja również chciałem podzielić się z wami moimi snami w tym temacie. Kilkanaście lat temu miałem sen. Jeden z tych, które długo się pamięta. W tym śnie miałem już ponad 40 lat. (Teraz mam 43 lata). Śniło mi się że jestem we Wrocławiu. Był bardzo mglisty poranek. Ulice były puste. Panowała cisza. W powietrzu czuć było napięcie. Miałem poczucie/wiedziałem, że wszyscy czekają na wkroczenie Rosjan. Wojska rosyjskiego Ludzie siedzieli chyba w domach i czekali.

Wiadomo była że lada chwila to się stanie.. Jeszcze tego samego dnia...   Kilka miesięcy temu, gdy jeszcze nikt o takim konflikcie nie mówił, ten sen wrócił do mnie w trochę innej formie... Tym razem byłem w Poznaniu. Był słoneczny wiosenny dzień. Wyglądało to na kwiecień/maj. Widziałem jak żołnierze rozstawiają działo przeciwpancerne przygotowując się na atak rosyjskich wojsk. jeszcze ich nie było, ale wiadomo było że są niedaleko. Była to jakaś zielona część miasta/park. Działo było na jakimś dużym szarym budynku z płaskim dachem. Z tego budynku rozciągał się widok na wschód od miasta..Mam takie odczucie, że ten drugi sen miał związek  z tym pierwszym, że to już teraz....

  I jeszcze jedno dziwne zdarzenie.. W 2018 roku wyszedłem z pokoju i zamknąłem go na klucz. Gdy wróciłem zastałem grający telewizor, który był na pewno wyłączony gdy wychodziłem. Był włączony na kanale, którego zwykle nie oglądałem. I pierwsze słowa jakie usłyszałem wchodząc do pokoju brzmiały "Armagedon, Chińczyki zaatakują świat".. Był to fragment serialu.A mi aż ciarki przeszły.  Rok później zaczęła się w Chinach epidemia Covid -19. Jednak czy to na pewno  o epidemię chodziło ?
                                                             Pozdrawiam całą załogę
                                                                             [...]
    


[...] Witam. Miałam bardzo dziwny sen 28 stycznia. Śniło mi się, jak ulicami Warszawy przemieszczają się kolumny wojska. Sen był realistyczny, po obudzeniu wiedziałam, że coś takiego się wydarzy. To nie była defilada, ale jakieś przemieszczanie się wojsk. Chciałam Wam to opisać, bo może to jest ważne. [...]



zwiń tekst



JA TEŻ WIDZIAŁAM UFO!
Nie, 30 sty 2022 11:19 komentarze: 3 czytany: 1651x

Witam , historia którą Państwu opiszę zdarzyła się około 1982 roku. Miałam wtedy 12 lat i  spotkałam się z ufo .Opisując to brzmi jak  coś fantastyka,  ale to się wydarzyło.  Będąc z bratem w miejscu starych popegerowskich terenów   wówczas  tętniącym życiem.  Na tych terenach była hodowla bydła.To było w okolicach wieczoru,  nagle   pojawił się  latający.......

czytaj dalej

Witam , historia którą Państwu opiszę zdarzyła się około 1982 roku. Miałam wtedy 12 lat i  spotkałam się z ufo .Opisując to brzmi jak  coś fantastyka,  ale to się wydarzyło.  Będąc z bratem w miejscu starych popegerowskich terenów   wówczas  tętniącym życiem.  Na tych terenach była hodowla bydła.

To było w okolicach wieczoru,  nagle   pojawił się  latający spodek! UFO miało kształt owalny, był nieruchomo w powietrzu na wysokości   10 metrów. Pod spodem świecił jakimś światłem. 

Nie  wykonywał  żadnych  ruchów. Miałem wrażenie,, że nas obserwował. Po chwili odleciał  - całe wydarzenie  trwało   najwyżej  kilka minut   , nie uciekaliśmy i nie baliśmy się - byliśmy jakby sparaliżowani. UFO unosiło się w powietrzu.  Po powrocie do domu  brat zakazał o tym mówić mamie . Obecnie mam 50 lat   miejsce miało .zdarzenie   dolnośląskie   Olszyna  Lubańska  ale mam to w pamięci.

[...]



From: [...]
Sent: Sunday, January 30, 2022 11:37 AM
To: FN
Subject: Kula w sypialni

Witam

Chciałam podzielić  się pewnym zdarzeniem.  Latem 2019 byłam sama w sypialni, gdyż maz wyjechał, miałam sen ( sny nam co noc) ale ten sen, nagle się urwał, tak jakby uciął, niewidzialne ściana go przerwała w trakcie. Obudziłam się, myslalam, że dziwne to jest, usiadłam na łóżku i zobaczyłam kulę na wysokości głowy, około 40 cm ode mnie. Patrzyłam na nią kilka sekund , była jasna ( ciemno było w pokoju) wypełniona jakby błoną, ale przezroczysta w środku, wielkości może głowy. Nie odczuwałam strachu, a nawet spokój. Do tej pory mam tę kule przed oczami, chciałam zapytać co to mogło być, czym była ta kula.

Pozdrawiam serdecznie
[...]


Witamy,
Dziękujemy za opis. Czym jest ta kula? To byt energetyczny, duch jak kto woli… Są hipotezy, że to są duchy osób zmarłych, ale naszym zdaniem to są jakieś energetyczne istoty.  W większości wypadków są niewidoczne gołym okiem, a wychodzą dopiero na zdjęciach. Jeśli Pani widziała tę kulę, to ogromna rzadkość. I ten  byt wyraźnie chciał, aby Pani go zobaczyła.
Pozdrawiamy
FN

Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2021 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.



 



zwiń tekst



To Europa, Polska... już niedługo, już niedługo.
Sob, 29 sty 2022 07:33 komentarze: 5 czytany: 2903x

[email z 28 stycznia 2022] Szanowny Kapitanie i Załogo, Kłania się nisko Wasz stały czytelnik z Krakowa. Kilka razy podrzucałem Wam w przeszłości maile (dosyć dawno, jakieś 10-13 lat wstecz), które z resztą opublikowaliście na stronie FN, z opisem moich snów, które zdecydowanie mogę zaliczyć do tych niezwykłych. Co jakiś czas miewam sny, co do których mam pewność po przebudzeniu, że będą mieć istotne.......

czytaj dalej

[email z 28 stycznia 2022] Szanowny Kapitanie i Załogo, Kłania się nisko Wasz stały czytelnik z Krakowa. Kilka razy podrzucałem Wam w przeszłości maile (dosyć dawno, jakieś 10-13 lat wstecz), które z resztą opublikowaliście na stronie FN, z opisem moich snów, które zdecydowanie mogę zaliczyć do tych niezwykłych. Co jakiś czas miewam sny, co do których mam pewność po przebudzeniu, że będą mieć istotne znaczenie dla mojej osoby, moich bliskich, przyjaciół czy świata wokół mnie.

Najczęściej nie mylę się. Kilka miesięcy temu, miałem krótką migawkę wśród marzeń sennych, w której pojawiłem się na pustyni, na której było widać, twardą jak skała, spierzchniętą, suchą, spękaną ziemię, suche drzewa, czarne konary i gałęzie drzew bez liści, momentami kępki, suchej, wyschniętej na wiór, zżółkłej trawy i gorący, suchy wiatr smagający twarz. Zero zabudowań, dróg itd. Koło mnie stał nieznajomy, ubrany jak na co dzień człowiek, który zagaił ze mną rozmowę, wyrażając zdziwienie i przerażenie, że przecież w tym miejscu, w którym stoimy, było zawsze pięknie, zielono. I nagle w moim umyśle pojawił się głos, czy rodzaj poczucia brzmiący mniej więcej "To Europa, Polska już niedługo, już niedługo..."

Powiem szczerze trochę przerażające, obudziłem się mocno przygnębiony tym co zobaczyłem, było to niezwykle realistyczne... 

 W ostatnich tygodniach - końcówka 2021 i styczeń 2022 pojawiają się sny, co do których mam to znane mi poczucie, że coś znaczą i są ważne, niektóre z nich są nie lada łamigłówkami, nad których znaczeniem cały czas się zastanawiam, ale dotyczą one bardziej mojego życia prywatnego.

Około połowy stycznia 2022 miałem dziwny sen, w którym śniło mi się, że pojawiła się jakaś mega ciekawa perspektywa zadań służbowych, co poskutkowało, że zostałem z własnej inicjatywy przeniesiony do innego (nie istniejącego z resztą w rzeczywistości) działu u mnie w firmie. Firma działa wyłącznie na rynku polskim, ale we śnie jakimś dziwnym trafem miała filię w czeskiej Pradze, do której zostałem wysłany, w celu... jej ewakuacji i zabezpieczenia oraz przetransportowania do Polski naszych ludzi z rodzinami oraz mienia firmowego, gdyż jak otrzymywaliśmy w komunikatach, armia rosyjska grozi uderzeniem na Słowację i Czechy od strony Ukrainy i Praga jest zagrożona, wszystkie firmy zagraniczne, obsady ambasad i konsulatów, obcokrajowcy przebywający w Pradze uciekają z miasta, zagrożenie jest realne i jeśli nie dni, to już godziny dzielą od uderzenia Rosjan.

Ja wiem, że sen mógł się urodzić w moim umyśle skutkiem napięcia i co raz groźniej wyglądającej sytuacji geopolitycznej na świecie, ale jednak sen dosyć dziwny i oby nie znaczył nic militarnego

dla przyszłości Europy.

 Jeśli chcecie opublikować materiał to jak najbardziej tak, ale prośba aby moje dane pozostały do wiadomości Redakcji.

Z pozdrowieniem dla całego zespołu FN,

[...]

Kraków



Poniżej list do Krzysztofa Jackowskiego

---------- Forwarded message ---------
From: [...]
Date: Tue, 23 Nov 2021 at 03:36
Subject: [...]
To:

 

Witam panie Krzysztofie 

 

Mam nadzieje, ze moja wiadomosc przebije sie przez morze innych, oraz,  ze znajdzie pan chwile na przeczytanie ponizszego i moze na odpowiedz.  Mieszkam w UK (Wielka Brytania) od 2011 roku.  Mam zone i dwoje dzieci. Przyzwoita prace. 

 Odziedziczylem po mojej mamie zdolnosc snow przepowiadajacych przyszlosc, przeczucia itd. Na koncu tego listu podam dwa przyklady sprawdzonych, potwierdzonych przez swiadkow.  Jakos dwa - trzy lata temu, mialem jednak sen, ktory byl tego typu, czulem  ze jest znaczacy i przesyla wiadomosc. Jednakze jest o inwazji UFO :) 

I to wlasnie sprawia, ze mam z tym problem. Moje sny czasem nie sa doslowne i trzeba je zinterpretowac, dopasowac.  Czasem chodzi tylko o charakter sprawy a nie srodki, ktore byly pokazane.  I wlasnie tego typu problem mam w tym wypadku. 

Moj sen: 

Stalem na podworku otoczonym budynkami w ksztalcie litery U, byl tam plac zabaw i kilka drzew, bylo juz ciemno ale wciaz byli tam ludzie i nawet dzieci, czyli nie bylo to w nocy lecz pod wieczor, 

Nagle zobaczylismy na niebie klucze lecacych pojazdow, nie byly to ziemskie samoloty, tylko cos w ksztalcie bumerangow, ktore obracaly sie w plaszyznie poziomej i lekko, srebrzyscie swiecily. 

Nagle kilka odzielilo sie od reszty, znizylo na nasza okolice, a jeden zawisl nad nami i zaczal chwytac ludzi niewidzialna moca. 

Zobaczylem drzwi w budynku i zaczalem uciekac w ich kierunku, gdy juz w nie wpadalem, poczulem unieruchamiajaca mnie moc, natychmiast nawiazalem mentalny kontakt z agresorami, byla to zimna i wyrachowana jazn, zasugerowalem im, ze gdyby mnie oszczedzili, moge byc dla nich lacznikiem z ludzmi, aby przekazywac ich wiadomosci. 

 

Ten sen wydaje sie niedorzeczny i smieszny, jednakze wiem, ze cos znaczyl, jak kilka moich poprzednich, ktore sie sprawdzily.  Moze byc, ze tu chodzilo nie o UFO tylko o jakies Sily ubezwlasnowolniajace spoleczenstwo. 

Z tad moja prosba, czy mial pan jakies przeczucia zwiazane z UFO?  Wiem, ze takich spraw, nie poruszy pan na You Tube, dlatego pytam w prywatnej wiadomosci.  

Dwa sny, ktore byly oficjalnie potwierdzone przez swiadkow zanim sie sprawy wydarzyly:  Jeden dotyczyl wielkiej powodzi w Polsce w latach 90-tych. trzy dni przed. Ostatni niedawno, atak terrorystyczny samochodzem w UK kolo Westminster, miesiac przed. 

 W pierwszym, snily mi sie trumny, ktore lezaly w podmoklym rowie, jedna miala szybke na wysokosci twarzy nieboszczyka, zajrzalem tam i zobaczylem pecherzyk powietrza lub gazu, wydobywajacy sie z ust, to znaczylo, ze trumna jest pelna wody. 

Trzy dni pozniej pokazano w telewizji jak wezbrana rzeka podmyla brzeg, na ktorym byl cmentarz i trumny wpadaly do wody... 

 

Sen o ataku w UK: 

Szedlem kolo budynkow Westminster w Londynie po chodniku kolo masywnych barier, strzegacych dostepu dla pojazdow. Po drugiej stronie tych barier, szedl mezczyzna z obnazona gorna czescia ciala do pasa i niosl na reku moja corke. 

Nagle zza zakretu wyjechal pojazd, ktory wygladal jak rzeczna barka ale byl na kolach i bardzo szybko jechal, udezyl w bariere, wlasnie tam gdzie byl ten mezczyzna z moja corka. Podbieglem i zobaczylem, ze oboje sa martwi! 

Opowiedzialem ten sen koledze z pracy i zaznaczylem, ze to wazne. Zastanawialem sie nawet, czy nie powiadomic wladz, ale doszedlem do wniosku, ze raczej wysla mnie do lekarza. Rowno miesiac pozniej, nastapil atak terrorystyczny.  Napastnik jechal samochodem przez most nad Tamiza, zakrecil do Westminster, wysiadl z auta i zabil nozem policjanta.  Wszystko sie w moim snie zgadza! 

Pojazd wygladajacy jak barka - poniewaz przyjechal od strony wody. Mezczyzna bez ubrania do pasa, tam byl ugodzony nozem, oraz lezacy niezywy. 



zwiń tekst



SNY ZE ZMARŁĄ BABCIĄ - część druga
Czw, 27 sty 2022 05:52 komentarze: 1 czytany: 2092x

[e-mail dostaliśmy 26 stycznia 2022] Dobry wieczór, Piszę  w temacie dotyczącym snów z moją zmarłą babcią. Pisałem już na ten temat wiadomość opisującą cztery sny, która została opublikowana na łamach Państwa serwisu w dniu 23 kwietnia 2020 r. pod tytułem "Sny ze zmarłą babcią". Obecnie chciałbym przedstawić kolejne dwa sny, które miały miejsce w 2021 r. W dniu 14.06.2021 r. po ponad roku przerwy.......

czytaj dalej

[e-mail dostaliśmy 26 stycznia 2022] Dobry wieczór, Piszę  w temacie dotyczącym snów z moją zmarłą babcią. Pisałem już na ten temat wiadomość opisującą cztery sny, która została opublikowana na łamach Państwa serwisu w dniu 23 kwietnia 2020 r. pod tytułem "Sny ze zmarłą babcią".

Obecnie chciałbym przedstawić kolejne dwa sny, które miały miejsce w 2021 r.

W dniu 14.06.2021 r. po ponad roku przerwy miałem nad ranem sen, w którym przyśniła mi się moja zmarła babcia. Sen rozpoczął się w ten sposób, że podchodzę do drzwi, otwieram je i wchodzę na stołówkę hotelową OSiR (dawny Ośrodek Sportu i Rekreacji). Jako nastolatek stołowałem się z rodziną na tej stołówce na początku lat 90-tych XX w. i we śnie również mniej więcej tak to wyglądało jeżeli chodzi o wnętrze pomieszczenia. We śnie byłem już jednak dorosły zgodnie z obecnym rzeczywistym wiekiem. Na stołówkę wszedłem sam aby zjeść obiad. Ku mojemu zdziwieniu sala była pusta.

Nie było ani jednej osoby. Siadłem przy jednym ze stolików, zjadłem i zacząłem kierować się do drzwi wyjściowych. Cały czas czułem się trochę nieswojo, jakiś niepokój. Gdy zbliżałem się już do drzwi to nagle okazało się, że towarzyszy mi kilku moich znajomych choć wcześniej ich nie było. Nie zdziwiło mnie to jednak. Przepuściłem ich aby pierwsi wyszli ze stołówki i gdy jako ostatni byłem już przy drzwiach nagle kątem oka spostrzegłem, że chociaż sala była pusta to ktoś siedzi około 3 metrów za mną przy pobliskim stoliku. Odwróciłem się i widzę, że na krześle na wprost mnie siedzi moja babcia ale jest skulona do tego stopnia, że ręce i twarz ma opartą na swoich udach i widać jedynie jej włosy na głowie. Zatem twarz była całkowicie niewidoczna, ale wiedziałem, że to moja babcia. Cały czas była w bezruchu.

W pewnym momencie usłyszałem jej głos i wypowiedziała tylko jedno zdanie: "Jak widzę co Cię czeka to pękam w pół". W tym samym momencie zwróciłem uwagę, że babci cały czas ktoś/coś towarzyszy jako bardzo rozmazana postać stojąca lekko z tyłu przy jej lewym boku. Babcia i cały sen był bardzo wyraźny, a ta postać była półprzeźroczysta i rozmazana do tego stopnia, że dało się rozróżnić tylko jej kontury. Wyglądało to trochę tak jakby ta postać pilnowała lub nadzorowała babcię. Po usłyszeniu wspomnianego zdania nic nie odpowiedziałem tylko zacząłem wychodzić ze stołówki i się obudziłem. Szczerze mówiąc ten sen trochę mnie wystraszył bo przecież ostrzeżenia zmarłych lub ich zapowiedzi przyszłych zdarzeń to dość realny proceder, który wielokrotnie był opisywany na łamach FN.

Mimo, że we śnie nie padły jakieś konkretne doprecyzowania o co chodzi to zwrot "jak widzę co Cię czeka to pękam w pół" raczej nie oznacza nic dobrego. To co jeszcze we śnie zwróciło moją uwagę to odczucie, że wypowiedź babci raczej nie dotyczy tego, że coś mi lub bliskim się konkretnie stanie lecz okoliczności jakby zdarzeń w jakich przyjdzie nam żyć/funkcjonować. Byłem trochę poddenerwowany całym zajściem i po obudzeniu opowiedziałem żonie o całym zdarzeniu, a potem jeszcze zadzwoniłem z tą informacją do rodziców i brata informując wszystkich na wszelki wypadek, że jeżeli coś mi się stanie w niedługim czasie to niech nie rozpaczają bo tak miało być i nic tego nie jest w stanie zmienić. Przez parę dni ten sen siedział mi w głowie i burzył spokój. Minęło ponad pół roku i Bogu dziękować wszystko jest OK, a nawet są ciekawe perspektywy poprawy losu. Natomiast bacznie obserwuję sytuację geopolityczną na świecie, a szczególnie poczynania Białorusi i Rosji oraz lewacki totalitaryzm, który obezwładnia i prowadzi Unię Europejską do upadku.

Być może to są zapowiedzi tego co nas wszystkich czeka w jakiejś zbytnio nieodległej przyszłości i tego dotyczyło ostrzeżenie. W całej tej sprawie moją uwagę zwrócił w czasie snu jeszcze jeden szczegół. W przeciwieństwie do wcześniejszych czterech snów tym razem choć wiedziałem, że śni mi się moja babcia to nie była ona do końca taka sama jak w rzeczywistości. Zwróciłem uwagę, że ma inne włosy, ubranie i ogólnie odczucie, że nie wszystko jest tak jak powinno być. Ta towarzysząca jej postać też nie do końca pasowała do całej sytuacji. Nie wiem co to miałoby oznaczać. Zastanawiałem się już po obudzeniu, czy czasami babcia nie była pod wpływem tego bytu lub czy ktoś/coś nie podszywało się pod nią. Ogólnie rzecz biorąc sen odebrałem jako coś mało przyjemnego.

W dniu 30.12.2021 r. miałem kolejny sen. Byłem z rodziną w odwiedzinach u teściów i mocno po północy siedząc w kuchni na wersalce przy stole z komputerem zasnąłem w pozycji siedzącej. Sen rozpoczął się od momentu, gdy jestem w kuchni babci i wchodzę do jej pokoju. Wszystko wygląda tak jak w rzeczywistości, również wygląd i ubiór babci. W momencie wejścia do pokoju spostrzegam, że od razu po prawej stronie przy drzwiach na rozłożonej wersalce siedzi babcia. Styl siedzenia raczej przypominał nastolatka, bo na jednej podwiniętej nodze babcia siedziała, a kolano drugiej miała mniej więcej pod brodą. Minąłem wersalkę i wszedłem głębiej w pokój nie zwracając więcej uwagi na babcię. W tym momencie jakby cofam się do pozycji wyjściowej i znowu jestem w kuchni kierując się do tego samego pokoju.

Tak jakby drugi raz rozgrywała się ta sama scena, "drugie podejście". Zatem ponownie wchodzę do pokoju, tak jak poprzednio zauważam po prawej stronie siedzącą na rozłożonej wersalce babcię. Różnica polega jednak na tym, że wchodzę w trakcie jakiejś ożywionej dyskusji, w której uczestniczy babcia oraz siedząca na krzesłach przy stole znajoma starsza osoba spoza rodziny oraz jeszcze ktoś z rodziny (obie osoby żyjące). Gdy tylko wchodzę do tego pokoju znajoma starsza osoba zwraca się do mnie zawadiacko czy już zrobiłem zdjęcie. Widzi moją konsternację, że nie wiem o co chodzi więc przypomina mi, że przecież miałem zrobić od dołu fotografię żyrandola, który jest w tym pokoju. Nie miałem pojęcia po co miałbym to robić ale odpowiedziałem zbywając temat, że potem zrobię tę fotkę. Tym razem zdawałem sobie sprawę, że babcia nie żyje, ale jednocześnie nie dziwił mnie fakt, że widzę ją żywą jak rozmawia ze wspomnianymi osobami. Był włączony telewizor więc niewykluczone, że rozmawiali na jakiś temat związany z tym co było aktualnie w TV. Cały czas miałem jednak w głowie myśl, że babcia nie żyje. Czułem z tego powodu pewien respekt przed nią i trzymałem dystans będąc w tym pokoju. Jednocześnie zauważyłem, że babcia unika mojego spojrzenia i jakby odwraca ode mnie głowę lub schylając ją patrzy w wersalkę. Ani razu nie spotkały się nasze spojrzenia i nic do mnie nie mówiła. Traktowała mnie jak powietrze.

W pokoju było pozasłaniane większość firanek i raczej panowało coś zbliżonego do półmroku choć było to dopiero późne popołudnie i w miarę widno na dworze. Słabym światłem świecił żyrandol choć nie wiele to dawało. Następnie wszedłem do niedużego pokoju obok z zapalonym światłem i stamtąd przez otwarte drzwi cały czas zerkałem na babcię, która nadal unikała kontaktu wzrokowego. Mając na uwadze, że babcia nie żyje zacząłem zbierać w sobie odwagę aby do niej podejść powtarzając sobie, że przecież to moja babcia i nie zrobi mi krzywdy. Stopniowo we śnie ujawniała się moja intencja pobytu w tym pokoju. Chciałem się babci zapytać jak "tam" jest po śmierci. W końcu zebrałem odwagę i z bocznego pokoiku wszedłem z powrotem do głównego i skierowałem się w stronę babci.

Dokładnie w momencie gdy podchodziłem do niej i już zaczynałem zadawać pytanie nagle przez sen zaczął przebijać się głos mojej teściowej, która momentalnie mnie obudziła pytaniem czy śpię. Była piąta rano. Jak później ustaliłem nikt z domowników, ani moja żona, tej nocy nie korzystali z łazienki. Tylko teściowa ten jeden raz, w tym konkretnym momencie poszła do toalety i zobaczyła zapalone światło i zajrzała do kuchni budząc mnie. Od razu wiedziałem, że to nie był przypadek wybudzenie ze snu przerwało zadawanie pytań, na które nie miałem prawa usłyszeć odpowiedzi. Może babcia we śnie wiedziała do czego zmierzam i celowo unikała kontaktu ze mną. A gdy mimo to usiłowałem brnąć do celu to sen został przerwany. Jestem w 100% pewny, że wizyta teściowej w kuchni dokładnie co do sekundy w kulminacyjnym momencie snu nie była przypadkiem. Aż mnie zmroziło, gdy mnie obudziła dokładnie w tym momencie. Tym bardziej, że w 2020 r. opisywałem jeden ze snów, gdzie również zadając takie pytania zostałem natychmiastowo odcięty od babci i wybudzony ze snu przez jakiś byt, który z tego wniosek pełnił wtedy rolę cenzora.

Wspomniane sny mają jeszcze jedną ciekawą wspólną cechę. Zarówno w ich trakcie jak i po obudzeniu cały czas zdawałem sobie sprawę, że to nie są zwykłe sny. To po prostu się wie. Jestem pewien, że to jest forma kontaktu z duszą babci, ale faktyczne przyczyny i cele pozostają jednak ukryte.

Dane do wiadomości FN.

Pozdrawiam,
[...]




zwiń tekst



POZA CIAŁEM...
Śr, 26 sty 2022 08:17 komentarze: brak czytany: 2831x

 Witam całą załogę Nautilusa! postanowiłam podzielić się z Wami pewnym moim   przeżyciem. Kilka lat temu spotkałam się w jednej z książek z pewnym opisem technik, które w jasny sposób wyjaśniały jak i co zrobić aby opuścić ciało. Były to proste techniki, polegające bardziej na wyobrażaniu sobie scen, które miały za zadanie ułatwić, albo wręcz sprawić, iż po wykonaniu ich dusza opuszczała.......

czytaj dalej

 Witam całą załogę Nautilusa! postanowiłam podzielić się z Wami pewnym moim   przeżyciem. Kilka lat temu spotkałam się w jednej z książek z pewnym opisem technik, które w jasny sposób wyjaśniały jak i co zrobić aby opuścić ciało. Były to proste techniki, polegające bardziej na wyobrażaniu sobie scen, które miały za zadanie ułatwić, albo wręcz sprawić, iż po wykonaniu ich dusza opuszczała ciało. Szybko skusiłam się, aby wypróbować owe techniki. Jednak każda próba nie przynosiła żadnego efektu. Przez dwa tygodnie próbowałam wykonywać pewne metody, ale i tak nie przyniosło to żadnego skutku, więc postanowiłam sobie odpuścić. Nie ukrywam, że czułam wtedy wielkie rozczarowanie z powodu zawodności tej metody. Szybko jednak o tym wszystkim zapomniałam 

Gdy minęły dwa lata, wtedy w moim życiu miało miejsce dziwne zdarzenie. Pewnego wieczora położyłam się spać. Szybko zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że około pierwszej w nocy coś się wydarzy. Kiedy nadeszła pierwsza nagle poczułam, że coś dzieje się z moim ciałem. Zaczęło mną rzucać, wybudziłam się więc szybko ze snu nie wiedząc co sie dzieje. Coraz bardziej czułam jakieś dziwne wstrząsy i wibracje. Nie miałam na to żadnego wpływu. Po chwili stało się coś niesamowitego, pierwszy raz w życiu zobaczyłam swoje ciało z góry, unosząc się nad nim. Byłam prawie pod sufitem widząc ciało jak sobie leży. Zaczęłam więc rozglądać się po pokoju. Przemieszczałam się z taką łatwością, że mogłam w mgnieniu sekundy zmienić swoje położenia, i w ten oto sposób znalazłam się w domu pewnej osoby, która zamieszkuje moją miejscowość. Pamiętam, że byłam u niej wtedy na piętrze wyglądając przez okno. Tamtej nocy była u niej policja, zauważyłam to wyglądając przez jej okno. Wyraźnie widziałam radiowóz policyjny i dużo światła. Po tej scenie powróciłam do swojego pokoju, gdzie leżało moje ciało. Usłyszałam wtedy jakiś głos, który powiedział mi, żebym już wracała bo inaczej nigdy  nie wrócę. Chwilę później ocknęłam się będąc pod wrażeniem tego co mi się przytrafiło. Nie tracąc czasu zanotowałam datę całego zdarzenia. Później już niecierpliwie czekałam rana , aby móc się z kimś tym podzielić.
  

To jednak nie koniec tej historii. Rano pojechałam do szkoły, po czym razem z klasą udałam się na rekolekcje na  które mieliśmy wtedy obowiązek pójść. Mieliśmy przez to skrócone lekcje, więc miałam też okazję szybko wrócić do domu. Dodam, że mieszkam na wsi, więc połączenie jest beznadziejne. Dlatego ucieszyłam się, że zdążę na autobus. Kiedy autobus już przyjechał i weszłam do niego, zauważyłam tylko jedno wolne miejsce. I tu zaczyna się potwierdzenie tego co zaistniało w nocy. Siadłam koło osoby u której byłam w nocy, kiedy opuściłam ciało. Wracała ona z posterunku policji. Rozżalona całym wydarzeniem zaczęła coś mówić pod nosem do siebie. Była u niej policja w nocy a ja o tym wiedziałam. A ta sytuacja była dla mnie dowodem tego, że to wydarzenie naprawdę miało miejsce. Kiedy wróciłam do domu      
o wszystkim dowiedziałam sie dokładniej, gdyż mieszkamy niedaleko tej osoby a wieści na wsi   
w szybkim tempie się rozchodzą.
  

Na tym pojedynczym przeżyciu się nie skończyło. W ciągu kilku lat 34 razy opuściłam ciało.  Daty wszystkich "podróży poza ciałem" mam zapisane w notesie. Od razu zaznaczę, że żaden z    przypadków nie był zaplanowany ani sprowokowany jakąkolwiek metodą. To po prostu samo przychodziło. Jednak tylko w pierwszym przypadku udało mi się pójść gdzieś dalej. A w pozostałych najczęściej poza swój pokój się nie udawałam.

Całą tą historię opowiedziałam kiedyś nawet księdzu egzorcyście myśląc, że jest coś ze mną nie tak lub że jakaś nieczysta siła to powoduje. Szukałam nawet odpowiedzi w literaturze.
Wszędzie opisy mówiły o stosowaniu jakiś sposobów aby odnieś jakikolwiek rezultat. Natrafiłam jednak na dobrą książkę, która pozwoliła mi to zrozumieć. W tejże książce pt.:"Intuicja" - Penney Peirce wyjaśnia, że zdolności paranormalne są skutkiem ubocznym rozwoju intuicyjnego. Dzięki tej książce zrozumiałam, że to co się ze mną działo było wynikiem mojego rozwoju intuicji.
Na koniec pozdrawiam ciepło całą załogę Nautilus.

Witam serdecznie Kapitana i całą załogę ,panie Robercie zastanawiam się jak  w ogóle zacząć pisać do pana bo to co się wydarzyło jest ciężkie do opisania i wyobrażenia na ludzki rozum , nawet dla mnie a obserwuję te zjawiska i ludzi od bardzo dawna, dlaczego to robię po prostu czuje że mnie to fascynuje i jest częścią mojego bycia, no ale do rzeczy .

Pewnie pan słyszał nie raz o wyjściach z ciała a wiec ten temat nie jest dla pana obcy, ja do teraz nie mogę uwierzyć i wyjaśnić samemu sobie ,po co i dlaczego tak się stało, jedno co wiem to to że jakaś energia sprawiła tak bym trafił na pana w Internecie bo jeszcze do niedawna nawet nie miałem pojęcia że taki człowiek jak pan istnieje i że prowadzi pan takie tematy UFO,OBCY i DUSZA, przyznaje że pisząc to lecą mi łzy, czuje radość dziwne zjawisko, przepraszam, tak w ogóle to słuchając pana Krzysztofa Jackowskiego usłyszałem pana imię i nazwisko po czym zacząłem słuchać pańskich wypowiedzi.

Nie wie pan jak bardzo się cieszę że pan istnieje i walczy o prawdę żeby ludzie się obudzili bo naprawdę jestem załamany to co widzę, pan pewnie też panie Robercie chodzi mi o ludzi, ale dobra bo się rozpisałem, wiec co do pana Billa Meiera byłem w szoku jak zobaczyłem tego gościa w jednych z pana filmików i to chyba nie przypadek bo ja przed wieloma latami miałem wyjście z ciała i leciałem jako energia gdzieś daleko z początku było ciemno ale już po chwili widziałem drogi i bardzo duże zielone pola, przepiękny to widok a na tym polu stała duża stodoła i dom obok w kolorze czerwień, brązowa coś takiego a rogi na biało, pomyślałem że jestem w innym wymiarze bo po chwili spojrzałem w lusterko a znajdowało się ono w stodole powieszone blisko drzwi byłem zaskoczony kiedy w nie spojrzałem bo zobaczyłem innego człowieka który patrzy moimi oczami ale wygląd mi nie pasował i w dodatku rudy z długą brodą, uśmiechnąłem się pod nosem i pomyślałem to chyba inne moje wcielenie.

Po chwili widzę dwójkę małych dzieci chłopca i dziewczynkę, chłopiec był młodszy, pogłaskałem go po głowie i w tym momencie zobaczyłem piękną kobietę, miała na głowie tak jak kiedyś nosiły kobiety rodzaj czapki zawiązywanej wstążkami a obramowanie  przodu miało koronkę białą ona sama była ubrana w długą suknie  o kolorze  brązowawym, przytulając ją czułem że to moja żona, miałem na sobie gumowce i kamizelkę, w momencie jak tak staliśmy przytuleni powróciłem do swojego ciała i czułem że jestem u siebie w domu.

[dane do wiad. FN]





zwiń tekst



MOJA TEŚCIOWA PAMIĘTA SWOJE PRZESZŁE ŻYCIE
Wt, 25 sty 2022 03:25 komentarze: 1 czytany: 2431x

Dzień dobry,chcę opisać wydarzenie, które moim zdaniem jest dowodem na to , że my ludzie możemy się ze sobą porozumiewać na odległość telepatycznie. Mój kochany tata brał silne leki podczas choroby, pod koniec życia już nie mówił, nie miał ocznego kontaktu z bliskimi. Nie zapomnę jak jednej nocy śnił mi się w ten sposób, że otoczył się i patrzył na mnie tak intensywnie, jakby mi chciał coś powiedzieć.......

czytaj dalej

Dzień dobry,
chcę opisać wydarzenie, które moim zdaniem jest dowodem na to , że my ludzie możemy się ze sobą porozumiewać na odległość telepatycznie. Mój kochany tata brał silne leki podczas choroby, pod koniec życia już nie mówił, nie miał ocznego kontaktu z bliskimi. Nie zapomnę jak jednej nocy śnił mi się w ten sposób, że otoczył się i patrzył na mnie tak intensywnie, jakby mi chciał coś powiedzieć.

JEGO twarz była bardzo blisko mojej. Nie zapomnę nigdy tego spojrzenia, czułam że śni mi się to całą noc, w kółko. Rano obudziłam się z wielkim bólem całego ciała. Zaraz potem mama napisała mi, żebym przyjechała do taty, bo była to ciężka noc. Powiedziałam, że przyjadę, mieszkam na Słowacji i postanowiłam, że zaraz po pracy przyjadę. Z powodu bardzo złego samopoczucia wrociłam do domu wcześniej, położyłam się, aby nabrać sił na drogę. O 14.30 mama poinformowała mnie, że tata zmarł. Ból fizyczny zniknął. Czułam, że muszę Wam to napisać. 31.1.jest druga rocznica śmierci mojego taty.

[..]


From: [...]
Sent: Sunday, October 24, 2021 6:40 PM
To: FN
Subject: Reinkarnacja

Witam piszę w sprawie ponownym wcieleń człowieka. Dzisiaj rozmawiałem z moją teściową i opowiadała mi, że pamięta swoje poprzednie wcielenie mówiła jak była na wycieczce że znajomymi i przewodnik wycieczki opowiadał co znajduje się w danym miejscu, a moja teściowa mówiła ludziom z wycieczki co jest w tym czy w tamtym miejscu. Ludzie i przewodnik wycieczki nie mogli uwierzyć jej myśleli że zmyśla jednak gdy dotarli do tego miejsca okazało się, że faktycznie była tam szkoła o której wcześniej mówiła że tam jest też park. Ludzie pomyśleli że posiada jakiś dar, a to nie był dar tylko pamiętała z poprzedniego wcielenia co się tam znajduje. Pozdrawiam [...]



zwiń tekst



DO ZŁUDZENIA PRZYPOMINA MI TO ZNAK...
Nie, 23 sty 2022 10:57 komentarze: 1 czytany: 2429x

[...] Witam Mostek i Kapitana, Jestem świeżo już po drugim oglądnięciu opublikowanego niedawno materiału wideo z prelekcją Pana Roberta chyba z 2019 roku, którą nie mogę przestać się zachwycać.W trakcie wideo przypomniane były najważniejsze projekty i sprawy Fundacji Nautilus tj. projekt Kontakt czy tzw. ,,list z Transscendencji”, o którym sobie przypomniałem w trakcie oglądania i naszła mnie ochota.......

czytaj dalej

[...] Witam Mostek i Kapitana, Jestem świeżo już po drugim oglądnięciu opublikowanego niedawno materiału wideo z prelekcją Pana Roberta chyba z 2019 roku, którą nie mogę przestać się zachwycać.

W trakcie wideo przypomniane były najważniejsze projekty i sprawy Fundacji Nautilus tj. projekt Kontakt czy tzw. ,,list z Transscendencji”, o którym sobie przypomniałem w trakcie oglądania i naszła mnie ochota, aby wyszukać Waszą publikację listu na stronie FN.

Musiałem przedrzeć się przez wiele artykułów i naglę moją uwagę zwrócił jeden, który dodałem do przeglądarki do odczytania „na później” bo zaciekawiła mnie jego nazwa. Chodziło o statki widmo wokół San Francisco czyli wykrywane przez radary dziwne ruchy prawdopodobnie łodzi, które są widoczne na radarach ale po sprawdzeniu okazuje się, że na miejscu nic nie ma. W artykule była mapka tych tajemniczych ruchów, która wprawiła mnie w osłupienie. Może to przypadek, może nie. Może skojarzenie ze względu na świeżo oglądnięty materiał wideo z informacjami na temat projektu kontakt… ale sprawa jest na tyle ważna, że jeżeli może coś wnieść do sprawy to nie mogę nie podesłać. Mianowicie zaznaczone ruchy łodzi do złudzenia przypominają mi znak, który był pod statkiem w projekcie kontakt, jak i ten który ukazał się na niebie w Warszawie. Jest zarówno spirala jak i zagadkowe trzy kropki/koła jak w znaku. W załączniku przesyłam screeny.

 Moc z Wami!

 Załogant [dane do wiad. FN]


 

From: [...]
Sent: Monday, November 1, 2021 10:53 PM
To: FN
Subject:

Witam
Widzialem w nocy niezwykły oboekt, nim o tym opowiem krotki wstep mojego spojrzenia na temat ufo.
Od dziecka lubilem wpatrywac sie wieczorem w czyste niebo pelne gwiazd, nie bylo godz zeby nie bylo obiekt ktory roznil sie oznakowaniem swietlnym od samolotu. Zawsze mnie ten temat fascynowal i ekscytowal.jednak procz jednego incydentu za dnia zaden z tych obiektow nie wprawial w oslupienie poniewaz nigny do tej pory nie widzialem rzeczy ktore mozna poogladac w internecie.

Zaden oboekt nigdy nie zmienil trajektorji i wszystkie lataly wolno jedynie czasem potrafily przygasac na czystym niebie. Wracajac do incydentu za dnia : bedac z bratem na budowie w wolnej chwili zaczepil mnie i powiedzial ze o tej wlasnie godzinie , byla 12 00 widzial dziwny obiekt przypominajacy male jasne slonce, to byl jeden z cieplejszych dni lata, bezchmurne niebo,  kiedy pokazywal mi punkt obserwacji ten obiekt pokazal sie na horyzoncie . byla to biala kula kiedy przelatywala na tle slonca nadal bylo ja widac, leciala wysoko i prawdopodobnie musiala miec rozmiary 2 boingow.

Obserwowalismy ja przez ok 5 sekund w tym czasie przeleciala od horyzontu do horyzontu. Dziwne bylo to ze nie rozmawialismy o tym. Pytalem sie brata czy pamieta to wydarzenie po 8 latach on twierdzi ze nie.  Kolega z kolei opowiadal ze w wieku 15 lat wybrali sie grupka 10 rowiesnikow do lasu parku krajobrazowego w sulejowie  o 2 w nocy , byli wiele kilometrow w glab lasu, kiedy siedzieli nagla cos nadlecialo nad nich bylo tak ogromne ze sprawialo warazenie ze niebo zrobilo sie pomaranczowe, a bylo na wysokosci czubkow drzew. Zadziwilo go to rowniez ze nikt o tym nie rozmawial a po latach czesc osob nie pamieta tego.

Nie twierdze ze to obcy mieszaja w glowach poniewaz kiedy grupka 20 osob widzielismy jak kolega rzuca sie w przepasc ok 4 m gdzie do ziemi bylo 90 i lapie sie rusztowan i idziemy dalej jak gdyby nic sie nie wydarzylo nikt o tym nie rozmawial. Widac taka funkcja umyslu. Juz mniejsza o to, to co zobaczyle z soboty na niedziele bije wszystki filmy ktorych wiarygodnosci nie bylem w stanie sprawdzic.

Celowo z mojego zamilowania w moim nowym domu kupilem sobie okno dachowe prawie 2m x2m kadzego dnia moge obserwowac niebo. Jednak nie sadzilem nigdy ze zonacze takie rzeczy . obiekt musial miec wicej niz kilometr szerokosci. Na początku obserwowalem podejzane swiatlo , bardziej niebieski i duze jak na gwiazde migalo rowno co sekunde i nagle doznalem szoku, niedaleko od niego dryfowalo ogromne swiatlo w chmurach. Ksiezyc byl po lewej o to swiatlo po prawej , bylo 3 razy wieksze od ksiezyca, bez problemu przez cienkie i zadkie chmury dalo sie dostrzec ze sklada sie z niebieskiego poerscienia w srodku i 2 trujkatow symetrycznie od pierscienia , jednak dopasowany ksztaltem do tego kola, trujkaty skladaly sie z ok 6 pasów. Mimo iz tak niezwyke zjawisko mialem nad glowa zasolem w ciagu10 minut.

Jednak o 6 sie przebudzilem myslac ze tylko drzemalem. Probowalem dostrzec w tym samym miejscu tego ogromnego swiatla, nie bylo, nawet nie bylo podejrzanej gwiazdy jednak moja. Ciekawosc zbudzila nadzwyczaj symetryczna trojkatna formacja 3 gwiazd rowniez duzych, wszystkie tych samych rozmiarow, trojkat zdawal sie dryfowac i odnosilem wrazenie ze punkty sa ze soba polaczone, juz miale rezygnowac z obserwacj kiedy zobaczylem nikle swiatelka ktore nie lataly po jednym torze, krecily sie wokol tego trojkata , zmienialy kierunki i znikaly kiedy wlatywaly w trojkat. Az tu nagle do formajcji trojkata leci powoli podobnej wielkosci swiatlo. Najblizsze niego swoatlo z trojkota ruszylo rowniez w powolnym tempie w jego kierunk. Nagla zaczey wirowac ze soba z duza predkoscia w rownych odleglosciach, jak by sie ze soba bawily, trwalo to ok 5 sekund.

Probowalem dobudzic zone ale ana sobie darowala bo bardzo slabo widzi a ja nie powiedzialem jej z wrazenia co sie dzieje.  W ok 10 minucie obserwacj z oddolu trojkata z ogromna predkoscia wystrzelilo niebieskie swiatlo niczym iskra przygasajac jak by sie wypalalo w ulamku sekundy pokonalo ogromny dystans i zmienilo trajektorie o okolo 130 stopni. Oczy mialem az suche z braku odruchu mrozenia, wyszedlem na dwor i po krotkiej obserwacj z przerazenia wbieglem do domu bo nisko nad lasem pojawily sie 2 obiekty przeciely sobie droge.  Jeden z nich nieznacznie zmienil kierunek i zaczął leciec coraz szybciej w moim kierunku . to byla duza kula byl nisko ok 1 kilometra, ale byl bardzo duzy , musial byc wielkosci domu.

Nie spodziewalem sie u siebie takiej panicznej reakcji jednak te wszystkie rzeczy jakie widzialem lacznie przez maks 40 minut sprawily ze bylem w stanie wtedy uwierzyc w opowiesci o porwaniach, po chwili wrocilem na zewnatrz, ciekawosc nie dawala mi spokoju, obiekt stanowczo zwolnil ale lecial dalej. Patrzylem jeszcze raz wnikliwie w formacje trojkata , bylo juz po 6 robilo sie widno, widac bylo ze tamte swiatla sa przed chmurami przez kolejne 15 minut wlecialy w nigo jeszcze 2 obiekty i znikly, ale pomidzy punktami nie bylo zauwazalne zeby tam byl jakis ogromny obiekt.

Kiedys bym z siebie takich twierdzacych slow nie wydusil ale dzis to powiem bez ogrodek, ten ogromny obiekt musial miec kamuflarz i musial byc znacznie wiekszy niz te gigantyczne swiatla. Najprawdopodobniej widzialem wylot z silnika, pozniej jak juz te 3 punkty sie pojawily smiem twierdzic ze to silniki zastepcze jednostek niezaleznych ktore maja imitowac gwiazdy. Ten ogrobny obiekt usiał pozniej wisiec nad lasem na wysokosci chmur wylotem silnika do dolu wiedzac ze juz tylko zwierzyna to zobaczy albo zostalo to wylaczone jak juz si pojawily te 3 punkty. One kryja sie w symetrycznych formacjach imitacji gwiazd , obserwojcie bo warto, to bylo niezwykle.



Witam,
Od wczorajszej audycji Jackowskiego zastanawiam się nad jedną rzeczą. Wiem że FN a szczególnie RB ma uczulenie na wszelkie teorie spiskowe :) ale jednak w obecnej sytuacji jakoś blizsza jest mi wizja pana Jackowskiego z tym ze owa nadchodząca wojna jest zaplanowana.
Więc pytanie czy wyłaczanie w Niemczech elektrowni atomowych i zastępowanie ich węglowymi nie jest zabezpieczeniem się na wypadek jakiejś zabłąkanej rakiety? Wiadomo czym grozi wybuch elektrowni atomowej. Przy węglowych nie ma prawie żadnego ryzyka.
Przecież jest to kraj który najgłośniej krzyczy odnośnie CO2 a ty nagle zmiana kierunku i zwiekszenie owego znienawidzonego CO2.  Milego zastanawiania się i cieszę sie ze przez tyle lat jesteście.



zwiń tekst



ZABAWA W... 'PODNOSZENIE'
Sob, 22 sty 2022 16:43 komentarze: brak czytany: 2504x

Mialam wtedy 17 lat ,chodzilam do szkoly rolniczej za Wroclawiem i mieszkalam w internacie . Ktoregos dnia ,podczas babskich ploteczek o wszystkim i o niczym -jedna z dziewczyn zaproponowala nam fajna ''zabawe'' w ''podnoszenie'' ,ktora kiedys przezyla. Wyjasnila nam o co chodzi i zaczelysmy eksperymentowac.Do ''Podnoszenia'' potrzeba 8 osob . Jedna osoba [ktora bedzie podnoszona] kladzie sie na ziemi.......

czytaj dalej

Mialam wtedy 17 lat ,chodzilam do szkoly rolniczej za Wroclawiem i mieszkalam w internacie . Ktoregos dnia ,podczas babskich ploteczek o wszystkim i o niczym -jedna z dziewczyn zaproponowala nam fajna ''zabawe'' w ''podnoszenie'' ,ktora kiedys przezyla. Wyjasnila nam o co chodzi i zaczelysmy eksperymentowac.

Do ''Podnoszenia'' potrzeba 8 osob . Jedna osoba [ktora bedzie podnoszona] kladzie sie na ziemi twarza do sufitu ,rece krzyzuje na klatce piersiowej ,dlonie wyprostowane,czubki palcow dloni dotykaja ramion ,palce zlaczone [nie wiem czy to wszystko ma znaczenie ale na wszelki wypadek opisuje wam dokladnie].wokol osoby lezacej ustawia sie 7 osob-tzn. jedna za glowa [i jest to osoba''prowadzaca'']  ,3-z pawej strony i 3 -z lewaj strony ,[ dwie osoby przy stopach lezacego ,dwie przy biodrachi dwie przy ramionach ].Wszyscy klekaja na jedna noge ,[tak by mozna bylo wstac bez podpierania sie ]i wsuwaja po dwa palce [ wskazujacy i srodkowy] z kazdej reki pod cialo lezacego [pod ramiona, pod biodra i pod nagi przed kostka. Sumujac -z kazdej strony jest 12 palcow -i 4 palce pod glowa .Sprubojcie podniesc lezacego... nie dacie rady .

Teraz - wszyscy musza byc powazni i skupieni . W tym celu wszyscy schylaja glowy [dobrze jest zamknac oczy ] i z minute pozostac ze swoja wewnetrzna zaduma .Osoba lezaca- od pocztku do konca - nic nie robi-tylko lezu i ma zamkniete oczy. Prowadzacy powoli mowi-''ah, jak mi ciezko''-po czy po kolei kazdy powtarza zaczynajac od lewej strony [prowadzacy, osoba przy lewym ranieniu lezacego, osoba przy lewym biodrze itd.]trzeba wiezyc w to co sie mowi. Po skonczeiu obiegu - osoba prowadzaca odczeka z pol minuty i mowi''ah,jak mi lekko '',potem nastepna itd. - caly obieg. ,ktory trzaba wykonac dwa razy [w sumie wszyscy mowia po dwa razy''ah,jak mi lekko'' ]. Potem  wszyscy podnosza glowy i na znak prowadzacego [ruch glowa, badz mrugniecie oczami] wszyscy jednoczesnie powoli podnosza lezacego rownoczesnie powoli wstajac.

Powodzenia i udanych ''eksperymentow''

Mysmy podnosily sie wszystkie nawzajem po kilka razy, bo kazda chciala ''fruwac'' .Uczucie niesamowitej lekkosci piorka ,lecz gdy ktorakolwiek sie zasmiala -ciezar powracal momentalnie i to w miejscu osoby sie smiejacej. Zreszta sami sprawdzcie. Mysmy ''fruwaly'' pod sam sufit- [ dotknelam go ]   , zas podnosilusmy- stajac w koncowym etapie na palcachi trzymajac lezaca -  czubkami palcow. Bylysmy same dziewczyny [ nie wiem czy to ma znaczenie ] i bawilysmy sie chyba z godzine. Nie wiem jak to dziala - polaczenie mysli i energi ?

Mam nadzieje ze wam sie uda -a warto sprubowac.Jesli cos jest nie zrozumiale ,chetnie odpowiem na pytania.
Chyba lepiej nie pyblikowac ''instrukcji'' bo nie wiem czy to dobrze sie w ''to'' ''bawic'' .sami zdecydujcie.
Konczac -  chce wam podziekowac [w imieniu swoim i chyba wszystkich waszych wiernych czytelnikow] za wasz trod ,prace i strone na ktorej   dzielicie sie z nami swoja wiedza -  oswiecajac naszym zmysly. Dodajecie nam wiary w sens istnienia, cierpienia , wybaczania , i ufnosci  dodajac naszej hierarchi wartosci glebszego wymiaru .To dzieki wam czlowiek zaczyna byc bardziej ufny ,odwazny i otwaty na otaczajacy go swiat -starajac sie byc przy tym leprzym czlowiekiem wobec innych.

Dziekuje -[dane do wiad. FN]




Anioł Stróż.

Chciałbym podzielic się doświadczeniem, w którym fizycznie odczułem ingerencję siły wyższej. Około 13 lat temu jechałem z dużą prędkością po autostradzie, tak ciut powyżej 250km/h. Wyjaśniam że są na świecie autostrady bez ograniczeń prędkości. Uwaga moja skupiona była na wszystkim co dotyczyło jazdy, to znaczy na obserwacji drogi jak również na tym co dzieje się z samochodem.

Tak już mam, że muszę w tej dziedzinie mieć wszystko pod kontrolą, muszę wyczuć najmniejszą zmianę w zachowaniu samochodu oraz każdy dźwięk, który choćby trochę odbiega od normy. Jadąc w takim skupieniu i nastawieniu na odbiór wszystkiego, w pewnej chwili wyraźnie poczułem że coś mocno naciska na moją prawą stopę od spodu. Tak jakby jakiś hydrauliczny siłownik wypychał prawą nogę która spoczywała na "gazie" Nie poczułem strachu lecz ogromne zdziwienie. Przecież to niemożliwe ! Jako że zwracałem uwagę na każde ostrzeżenia w życiu, a zdawałem sobie sprawę z tego, iż mój Anioł Stróż nigdy się nie nudził, nie naciskałem ponownie pedału przyspieszenia.

Prędkość spadła do przyzwoitej i tak podróżowałem dalej bacznie obserwując czego może uniknąłem. Jednocześnie rozmyślałem o tym co się wydarzyło i nie mogłem pojąć jak to możliwe. Technicznie nie ma takiej możliwości, co najwyżej może być odcięcie paliwa w pewnych sytuacjach. To nie było nieświadome odpuszczenie "gazu", to nie był skórcz w nodze, czy tym podobne reakcje. To było wyraźne i jednoznaczne.

Co do dalszej podróży nic nie wskazywało na wystąpienie zagrożenia, ale z doświadczenia wiem, że gdyby nie doszło do tej ingerencji, sytuacja w danej chwili byłaby inna i wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Teraz z perspektywy czasu powtarzam niekiedy takie żartobliwe powiedzenie "Nie jedź szybciej niż twój Anioł Stróż potrafi latać" Ja wiem, że to nie żart. Zdarzenie to mocno zapisało się w bibliotece mojej świadomości.

Pozdrawiam serdecznie (poza_czasem)



zwiń tekst



WIDZIAŁEM W NOCY COŚ DZIWNEGO NA NIEBIE...
Pt, 21 sty 2022 15:33 komentarze: 1 czytany: 1595x

Witam Szanowną Fundacje Nautilus. Długo się zastanawiałem nad napisaniem i opowiedzeniem Państwu mojej historii z obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających. Z Uwagi na zawód jaki wykonuje, prosiłbym aby w razie jakiejkolwiek potrzeby nie upubliczniać informacji odnośnie miejsca mojego zatrudnienia ( Różne mogłyby być reakcje od osób z mojego środowiska pracy ). [...]Około godziny 03:10 z.......

czytaj dalej

Witam Szanowną Fundacje Nautilus. Długo się zastanawiałem nad napisaniem i opowiedzeniem Państwu mojej historii z obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających. Z Uwagi na zawód jaki wykonuje, prosiłbym aby w razie jakiejkolwiek potrzeby nie upubliczniać informacji odnośnie miejsca mojego zatrudnienia ( Różne mogłyby być reakcje od osób z mojego środowiska pracy ). [...]

Około godziny 03:10 z tego co pamiętam, stanęliśmy naszym radiowozem w ustronnym miejscu celem naszej dokumentacji oraz obserwacji pojazdów, pieszych itp.. Jak to ja, lubię sobie często popatrzeć w górę na gwiazdy, mając nadzieje ujrzenia czegoś interesującego. Po upływie kilku minut, około godziny 03:15 - 03:20 zauważyłem na niebie biały obiekt ( Około dwukrotna wielkość średniej gwiazdy ). Poruszał się on powoli w lewą stronę, minął on przy tym gwiazdę zasłaniając ją na ułamek sekundy - świadczyło to o tym z tego co zaobserwowałem, że obiekt ten znajdował się o wiele niżej niż powyższa gwiazda.

Po chwili przedmiotowy obiekt zmienił płynnie kierunek i zaczął lecieć nadal powoli w prawą stronę. Następnie po upływu około 5 sekund zaczął on gwałtownie i bardzo szybko latać w lewo, prawo, górę oraz dół. Po wykonaniu kilku takich manewrów zatrzymał się i stał nieruchomo. Po około 3 sekundach na niebie pojawiły się dwa kolejne białe obiekty. Były one mniej więcej tej samej wielkości co wyżej opisany obiekt, znajdowały się z mojego punktu widzenia około 2 metry ( Rzeczywista odległość z uwagi na to że były daleko ode mnie musiała być napewno dużo większa ) od obiektu który na początku zauważyłem. Jeden znajdował się z lewej a drugi z jego prawej strony.

Zaczęły one powoli lecieć w kierunku środkowego obiektu, po czym złączyły się najprawdopodobniej w jedność ( Wielkość tej jak to ja sobie nazwałem ``matki`` pozostała bez zmian ). Po chwili widoczny już tylko ten jeden obiekt zaczął wykonywać szybkie okrężne ruchy. Po dosłownie krótkiej chwili duża część nieba w obrębie obiektu rozświetliła się na około pół sekundy na kolor jasny biało-niebieski. Przypominało mi to widok jaki często widzimy podczas burzy. Po ustaniu światła, obiekt początkowo powoli a nagle z niesamowicie dużą prędkością poleciał w górę znikając. Jestem pewien, że nie była to ani żadna satelita, helikopter lub inny znany powszechnie obiekt-pojazd. Warunki atmosferyczne były dobre, więc nie ma mowy o np. Błyskawicy.

Nie mówiłem koledze z którym pełniłem służbę nic o tym zdarzeniu ponieważ nie chciałem później niepotrzebnych mi tekstów na jednostce w której służę. Sam jednak zauważył on krótkotrwałe rozświetlenie nieba, pomyślał wówczas że mogło to paść jakieś światło z mieszczących się niedaleko zakładów chemicznych. Znajdowały się one bardziej na zachód, więc jestem pewien że światło powstało od obserwowanego obiektu. Nie był to pierwszy raz, kiedy widziałem latające niezidentyfikowane obiekty.

Oprócz tego zdarzenia jeszcze dwukrotnie byłem świadkiem podobnych fascynujących widoków, jednak było to około 17 lat ( w okolicach Koszalina ) i 10 lat temu ( w Niemczech, Monachium ). Przypadek z Niemiec razem z tatą zapamiętamy do końca życia. Widzieliśmy wówczas 8 żółto-pomarańczowych obiektów w kształcie kuli. Tworzyły one jeden wielki trójkąt i sprawiał on wrażenie znajdowania się bardzo nisko lądu. Napisałem wtedy jeszcze jako dziecko razem z tatą E-Maila do Państwa i z tego co pamiętam zostało to opublikowane na stronie. Serdecznie pozdrawiam.

[...]

 

Witam
Widzialem w nocy niezwykły obiekt, nim o tym opowiem krotki wstep mojego spojrzenia na temat ufo.
Od dziecka lubilem wpatrywac sie wieczorem w czyste niebo pelne gwiazd, nie bylo godz zeby nie bylo obiekt ktory roznil sie oznakowaniem swietlnym od samolotu. Zawsze mnie ten temat fascynowal i ekscytowal.jednak procz jednego incydentu za dnia zaden z tych obiektow nie wprawial w oslupienie poniewaz nigny do tej pory nie widzialem rzeczy ktore mozna poogladac w internecie.

Zaden oboekt nigdy nie zmienil trajektorji i wszystkie lataly wolno jedynie czasem potrafily przygasac na czystym niebie. Wracajac do incydentu za dnia : bedac z bratem na budowie w wolnej chwili zaczepil mnie i powiedzial ze o tej wlasnie godzinie , byla 12 00 widzial dziwny obiekt przypominajacy male jasne slonce, to byl jeden z cieplejszych dni lata, bezchmurne niebo,  kiedy pokazywal mi punkt obserwacji ten obiekt pokazal sie na horyzoncie . byla to biala kula kiedy przelatywala na tle slonca nadal bylo ja widac, leciala wysoko i prawdopodobnie musiala miec rozmiary 2 boingow.

Obserwowalismy ja przez ok 5 sekund w tym czasie przeleciala od horyzontu do horyzontu. Dziwne bylo to ze nie rozmawialismy o tym. Pytalem sie brata czy pamieta to wydarzenie po 8 latach on twierdzi ze nie.  Kolega z kolei opowiadal ze w wieku 15 lat wybrali sie grupka 10 rowiesnikow do lasu parku krajobrazowego w sulejowie  o 2 w nocy , byli wiele kilometrow w glab lasu, kiedy siedzieli nagla cos nadlecialo nad nich bylo tak ogromne ze sprawialo warazenie ze niebo zrobilo sie pomaranczowe, a bylo na wysokosci czubkow drzew. Zadziwilo go to rowniez ze nikt o tym nie rozmawial a po latach czesc osob nie pamieta tego.

Nie twierdze ze to obcy mieszaja w glowach poniewaz kiedy grupka 20 osob widzielismy jak kolega rzuca sie w przepasc ok 4 m gdzie do ziemi bylo 90 i lapie sie rusztowan i idziemy dalej jak gdyby nic sie nie wydarzylo nikt o tym nie rozmawial. Widac taka funkcja umyslu. Juz mniejsza o to, to co zobaczyle z soboty na niedziele bije wszystki filmy ktorych wiarygodnosci nie bylem w stanie sprawdzic.

Celowo z mojego zamilowania w moim nowym domu kupilem sobie okno dachowe prawie 2m x2m kadzego dnia moge obserwowac niebo. Jednak nie sadzilem nigdy ze zonacze takie rzeczy . obiekt musial miec wicej niz kilometr szerokosci. Na początku obserwowalem podejzane swiatlo , bardziej niebieski i duze jak na gwiazde migalo rowno co sekunde i nagle doznalem szoku, niedaleko od niego dryfowalo ogromne swiatlo w chmurach. Ksiezyc byl po lewej o to swiatlo po prawej , bylo 3 razy wieksze od ksiezyca, bez problemu przez cienkie i zadkie chmury dalo sie dostrzec ze sklada sie z niebieskiego poerscienia w srodku i 2 trujkatow symetrycznie od pierscienia , jednak dopasowany ksztaltem do tego kola, trujkaty skladaly sie z ok 6 pasów. Mimo iz tak niezwyke zjawisko mialem nad glowa zasolem w ciagu10 minut.

Jednak o 6 sie przebudzilem myslac ze tylko drzemalem. Probowalem dostrzec w tym samym miejscu tego ogromnego swiatla, nie bylo, nawet nie bylo podejrzanej gwiazdy jednak moja. Ciekawosc zbudzila nadzwyczaj symetryczna trojkatna formacja 3 gwiazd rowniez duzych, wszystkie tych samych rozmiarow, trojkat zdawal sie dryfowac i odnosilem wrazenie ze punkty sa ze soba polaczone, juz miale rezygnowac z obserwacj kiedy zobaczylem nikle swiatelka ktore nie lataly po jednym torze, krecily sie wokol tego trojkata , zmienialy kierunki i znikaly kiedy wlatywaly w trojkat. Az tu nagle do formajcji trojkata leci powoli podobnej wielkosci swiatlo. Najblizsze niego swoatlo z trojkota ruszylo rowniez w powolnym tempie w jego kierunk. Nagla zaczey wirowac ze soba z duza predkoscia w rownych odleglosciach, jak by sie ze soba bawily, trwalo to ok 5 sekund.

Probowalem dobudzic zone ale ana sobie darowala bo bardzo slabo widzi a ja nie powiedzialem jej z wrazenia co sie dzieje.  W ok 10 minucie obserwacj z oddolu trojkata z ogromna predkoscia wystrzelilo niebieskie swiatlo niczym iskra przygasajac jak by sie wypalalo w ulamku sekundy pokonalo ogromny dystans i zmienilo trajektorie o okolo 130 stopni. Oczy mialem az suche z braku odruchu mrozenia, wyszedlem na dwor i po krotkiej obserwacj z przerazenia wbieglem do domu bo nisko nad lasem pojawily sie 2 obiekty przeciely sobie droge.  Jeden z nich nieznacznie zmienil kierunek i zaczął leciec coraz szybciej w moim kierunku . to byla duza kula byl nisko ok 1 kilometra, ale byl bardzo duzy , musial byc wielkosci domu.

Nie spodziewalem sie u siebie takiej panicznej reakcji jednak te wszystkie rzeczy jakie widzialem lacznie przez maks 40 minut sprawily ze bylem w stanie wtedy uwierzyc w opowiesci o porwaniach, po chwili wrocilem na zewnatrz, ciekawosc nie dawala mi spokoju, obiekt stanowczo zwolnil ale lecial dalej. Patrzylem jeszcze raz wnikliwie w formacje trojkata , bylo juz po 6 robilo sie widno, widac bylo ze tamte swiatla sa przed chmurami przez kolejne 15 minut wlecialy w nigo jeszcze 2 obiekty i znikly, ale pomidzy punktami nie bylo zauwazalne zeby tam byl jakis ogromny obiekt.

Kiedys bym z siebie takich twierdzacych slow nie wydusil ale dzis to powiem bez ogrodek, ten ogromny obiekt musial miec kamuflarz i musial byc znacznie wiekszy niz te gigantyczne swiatla. Najprawdopodobniej widzialem wylot z silnika, pozniej jak juz te 3 punkty sie pojawily smiem twierdzic ze to silniki zastepcze jednostek niezaleznych ktore maja imitowac gwiazdy. Ten ogrobny obiekt usiał pozniej wisiec nad lasem na wysokosci chmur wylotem silnika do dolu wiedzac ze juz tylko zwierzyna to zobaczy albo zostalo to wylaczone jak juz si pojawily te 3 punkty. One kryja sie w symetrycznych formacjach imitacji gwiazd , obserwojcie bo warto, to bylo niezwykle.

[...]




zwiń tekst



LĄDOWANIE W... JEZIORZE
Czw, 20 sty 2022 09:19 komentarze: brak czytany: 2219x

[...] Droga Redakcjo, Zabierałem się do napisania do Was od dłuższego czasu ale ciągle stawało coś na przeszkodzie.  Chciałem Wam napisać o swoim doświadczeniu  "wyjścia z siebie" w sytuacji gdzie nie było śmierci klinicznej co może jest nie tak częstym zjawiskiem.Było to dość dawno, prawie 20 lat temu.  Zaczynałem wtedy moją przygodę z lataniem na paralotni.  Żeby przyspieszyć.......

czytaj dalej

[...] Droga Redakcjo, Zabierałem się do napisania do Was od dłuższego czasu ale ciągle stawało coś na przeszkodzie.  Chciałem Wam napisać o swoim doświadczeniu  "wyjścia z siebie" w sytuacji gdzie nie było śmierci klinicznej co może jest nie tak częstym zjawiskiem.

Było to dość dawno, prawie 20 lat temu.  Zaczynałem wtedy moją przygodę z lataniem na paralotni.  Żeby przyspieszyć naukę zapisałem się na kurs zaawansowanych manewrów.  Pod koniec szkolenia miałem zrobić manewr przy pomocy którego traci się gwałtownie wysokość.  



Manewr ten zrobiłem poprawnie ale ponieważ miałem jeszcze duży zapas wysokości mogłem powtórzyć go jeszcze raz. Nawet mi to wyszło ale przy wychodzeniu z tego manewru zaplatały mi się linki ze skrzydłem paralotni i nie mogłem poprawnie kontrolować mojego lotu.  Krótko mówiąc wylądowałem w wodzie obrócony o 180 deg, i zamiast nogami zamortyzować kontakt z woda uderzyłem w wodę plecami. Uderzenie było tak mocne, że na chwilę straciłem przytomność (właściwie to raczej domyślam się, że straciłem przytomność).  bo tego procesu “wyjścia” z ciała nie pamietam. Nie wiem też ile czasu upłynęło od tego uderzenia do momentu zobaczenia siebie.

Otóż zobaczyłem siebie  jak “walczę” z linkami paralotni pod wodą.  Woda była czysta a widok mnie próbującego się uwolnić od tego chłamu linek czy raczej “płynącego” miedzy tymi linkami był niesamowity.  W tym miejscu jeziora woda nie była głęboka i widziałem również wyraźnie dno i rosnące na tym piaszczystym dnie z rzadka wodorosty.

Było to niesamowite przeżycie trwające może parę sekund/minut?

Jak przypłynęła po mnie ekipa ratownicza ja już byłem w swoim ciele, przytomny i na powierzchni wody. Miałem trochę trudności by dostać się do motorówki ale przy pomocy jakoś się to udało.  Czułem bardzo mocny ból w dolnej części kręgosłupa w miejscu gdzie się kończyła kamizelka ratunkowa.  Na szczęście nic poważnego się nie stało, wyszedłem z tego i dalej latam ale wspomnienie tego widzenia siebie pod wodą chyba będę miał do końca życia.

Po tym wydarzeniu wydaje mi się, że żeby doświadczyć “wyjścia z siebie” nie trzeba “umierać”, “wystarczy mieć udział w sytuacji extremalnie zagrażającej naszemu życiu albo przeżyć ekstremalny szok, Mam wrażenie że powrót do ciała przy takim “wyjściu z siebie” może nastąpić w każdej chwili bez dochodzenia do “światła” czy “tunelu” tak jak to ma miejsce w przypadkach doznań śmierci klinicznej.

Ciekaw jestem czy spotykacie się często z  takimi przypadkami?


Pozdrawiam serdecznie Wasz wieloletni czytelnik i załogant


[...]

P.S.

Ciekaw jestem czy macie zamiar przeprowadzić doświadczenie z hipnozą odwrotną do “recesyjnej” czyli w przyszłość hipnotyzowanego? Jeżeli byście chcieli mój list udostępnić to proszę o usunięcie moich inicjałów. No i gratulacje za fantastyczna robotę.


From: [...]
Sent: Wednesday, January 19, 2022 9:16 PM
To: FN
Subject: Kolaż

 

Witam

 jestem zagorzałym czytelnikiem waszego portalu. Doceniam wasz wkład w uświadamianie społeczeństwa na temat rzeczy, o których w mediach głównego nurtu się nie mówi. Otworzyłem oczy na prawdę w czasach wzmożonej aktywności UFO w okolicach Wylatowa (mieszkam niedaleko). 

Od jakiegoś czasu mój syn - Karolek -  również interesuje się zjawiskami NOL w Polsce. Tak bardzo go to zaciekawiło, że stworzył kolaż. Tak bardzo mi się on spodobał, że postanowiłem się nim z Wami podzielić, żebyście wiedzieli, że najmłodsze pokolenie też się tym interesuje. Czerpie on wiele informacji z Waszego portalu. 

Dziękujemy, że tworzycie Fundację Nautilus i przyczyniacie się do poszerzania ludzkiej świadomości. 

W załączeniu przesyłam dzieło syna.

 Pozdrawiamy

[...]




zwiń tekst



JESTEŚMY 160 KILOMETRÓW NAD ZIEMIĄ
Śr, 19 sty 2022 09:06 komentarze: brak czytany: 2396x

[...] Sytuacja dziecinna z mojego punktu widzenia, bo jestem po 30stce, ale od zawsze wierzyłem, że jest coś ponad ten świat fizyczny, a od pewnego czasu już WIEM  [...], że świat jest niesamowity i różnorodny fizycznie, a przede wszystkim duchowo. Zawsze wierzyłem w UFO, wierzyłem w duchy (i zdarzyło mi się je zobaczyć i usłyszeć), czułem obecność czegoś czego nie mogłem zidentyfikować, miałem.......

czytaj dalej

[...] Sytuacja dziecinna z mojego punktu widzenia, bo jestem po 30stce, ale od zawsze wierzyłem, że jest coś ponad ten świat fizyczny, a od pewnego czasu już WIEM  [...], że świat jest niesamowity i różnorodny fizycznie, a przede wszystkim duchowo. Zawsze wierzyłem w UFO, wierzyłem w duchy (i zdarzyło mi się je zobaczyć i usłyszeć), czułem obecność czegoś czego nie mogłem zidentyfikować, miałem wizję, widzenia i wierzyłem w dusze.

Sytuacja, o której teraz piszę miala miejsce max do 5 lat wstecz. Nie pamiętam kiedy dokładnie. Musiałbym odszukać swoje notatki wtedy może byłbym w stanie to określić. Na przełomie roków dokładnie w dzień sylwestrowy kilka godzin przed północą wziąłem notatnik i zapisałem sobie w nim kilka życzeń, postanowień i w sumie też marzeń na nowy rok. Jednym z wpisów było "spotkać kogoś z obcej cywilizacji". Kilka miesięcy później, a może nawet kilka dni (ten czas tak leci, że czasami trace orientację) mam sen. Widzę statek kosmiczny w kształcie spodka, z jego środka w dół leci promień bialego czystego światła i kiedy zobaczylem ten obraz we śnie, a może nawet na jawie, bo to wszystko było tak realistyczne, usłyszałem wyraźny męski łagodny głos "Jesteśmy 160 km nad ziemią".

Nie wiem co znajduje się 160km nad ziemią. Jedyne co przed chwilą wyczytałem, to to, że 160km nad ziemią umieszcza się satelity.

Trzymam kciuki za [...]  Fundację Nautilus.


Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]

p.s.

A może te "jesteśmy 160 km na ziemią" to nie tyle podpowiedź jak mi teraz chodzi po głowie, a wręcz zapewnienie o tym, że tu są.




zwiń tekst



POWIEDZ MOJEJ CÓRCE, ŻE JESTEM SZCZĘŚLIWY
Wt, 18 sty 2022 14:46 komentarze: 1 czytany: 2199x

Szanowna FN, Skoro tyle osób dzieli się z Wami opisami swoich snów, to pozwólcie, że ja także opiszę dziwny sen sprzed dwóch tygodni. Przyśnił mi się sąsiad, którego jedynie mijałem czasami na schodach (mieszkam w dużym bloku). Nigdy z nim nie rozmawiałem, nigdy nie miałem nawet z nim nic wspólnego. Ot po prostu znaliśmy się jak mieszkańcy jednego bloku. I właśnie on mi się przyśnił, jak wszedł do.......

czytaj dalej

Szanowna FN, Skoro tyle osób dzieli się z Wami opisami swoich snów, to pozwólcie, że ja także opiszę dziwny sen sprzed dwóch tygodni. Przyśnił mi się sąsiad, którego jedynie mijałem czasami na schodach (mieszkam w dużym bloku). Nigdy z nim nie rozmawiałem, nigdy nie miałem nawet z nim nic wspólnego. Ot po prostu znaliśmy się jak mieszkańcy jednego bloku. I właśnie on mi się przyśnił, jak wszedł do mojego pokoju. Był ubrany na biało, w jakiś biały strój, chyba garnitur. Był uśmiechnięty. Zapytałem go, co pan tutaj robi, a on odpowiedział, że - cytuję - jest teraz szczęśliwy i ma prośbę, aby to powtórzyć jego córce. Obudziłem się od razu i byłem zdumiony tym snem.

Dwa dni później znalazłem na wejściu do bloku przylepioną klepsydrę, że zmarł jakiś mężczyzna 44 lata. Nazwisko mi nic nie mówiło, ale zapytałem dozorcy, o kogo chodzi. Dosłownie o mało nie padłem, jak wyjaśnił mi, że zmarł ten sąsiad, który mi się przyśnił. Poprosiłem o numer mieszkania i zapukałem. Otworzyła młoda dziewczyna. Okazało się, że to jego córka. Była obecna także jego żona. Powiedziałem im o tym, co mi się przyśniło i co kazał przekazać. Obie wybuchnęły płaczem, a ja czułem, że uczestniczę w czymś wielkim. Pewnie macie wiele takich historii, ale ja myślę, że on naprawdę dał w ten sposób znak córce, że jest po drugiej stronie.
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]





8 stycznia 2022 Znak Krzyża. W środku nocy obudził mnie sen ,po raz pierwszy chodziły mi ciarki po ciele. A więc śniło mi się że byłem w starych dużych magazynach , ktoś do mnie mówi , mówiłeś że nie będziesz zabijać psów i nie będziemy ich jedli , niestety zabijałem bo już nic innego nie było , kroilem ostrym nożem porcje mięsa, ktoś za mną opiekał to mięso , jedliśmy je , pamiętam nawet ten smak. Mięso zanosilismy ludziom których było nie wielu .

Wyszliy z tego magazynu ubrani w kombinezony z przeciw wirusowe, byłem ja i jakiś kilkunastolatek , było bardzo ciepło obok był betonowy kanał z resztkami wody ,której nie wolno było pić , przeskoczyliśmy ten kanał i podeszliśmy do drewnianego 3 metrowego krzyża, bardzo się bałem żeby nas nie zauważono . Mówię do tego młodego człowieka pamiętaj że jak tu przychodzisz musisz gladzidz nożem stopy Jezusa Chrystusa, ,ale jego już tam dawno nie było ukradli go, więc gladzidz tylko drewno , to jest znak że żyjesz dla innych i musisz coś wbić w krzyż i zagiąć z drugiej strony , ja wbijalem jakiś stary klucz i powtarzałem ,pamiętaj musisz gładzić stopy Jezusa Chrystusa. Ta osoba towarzyszącą mi mówi do mnie z drugiej strony tego krzyża jest bardzo dużo wyrytych słów a wszystkie zaczynają się od PROSZĘ o jedzenie ITd. To były czasy gdy już nic na ziemi nie było nie było ludzi nie było nic. Koniec. Droga fundacjo przez tydzień nie jadłem mięsa a uwielbiam mięso bo mam grupę krwi 0-.

Nie wiem co znaczy ten sen , ale nadal jestem jeszcze pod wrażeniem . Może ktoś jest z podobnym snem , proszę o kontakt . Pozdrawiam serdecznie.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Przerażający sen
Pon, 17 sty 2022 06:25 komentarze: 11 czytany: 2719x

[...] Sny które pojawiają się u nas nie zawsze muszą się sprawdzić w 100%, ale czasami mogą być zapowiedzią tego co się wydarzy na świecie, co w przyszłości spotka nas lub też naszych znajomych czy też bliskich. Tyle teraz się słyszy w mediach o wojnach, kataklizmach , o pędzących asteroidach w kierunku Ziemi, a to wszystko  może mieć wpływ na nasze sny.Chciałbym opowiedzieć załogantom o bardzo.......

czytaj dalej

[...] Sny które pojawiają się u nas nie zawsze muszą się sprawdzić w 100%, ale czasami mogą być zapowiedzią tego co się wydarzy na świecie, co w przyszłości spotka nas lub też naszych znajomych czy też bliskich. Tyle teraz się słyszy w mediach o wojnach, kataklizmach , o pędzących asteroidach w kierunku Ziemi, a to wszystko  może mieć wpływ na nasze sny.

Chciałbym opowiedzieć załogantom o bardzo ciekawym ale przerażającym śnie który pojawił się u mnie w dniu 03.01.2022 r. Tego wieczoru położyłem się wcześniej spać ale ten sen szybko poderwał mnie na nogi już o godz. 0.10. Tej nocy miałem problem aby ponownie usnąć ale cieszyłem się, że był to tylko sen, że nic złego się nie wydarzyło.

Przyśniło mi się, że jak co dzień wsiadłem rano do samochodu i udałem się do pracy. Jechałem ulicami mojego ukochanego miasta podziwiając piękne kolorowe reklamy które mimo panujących jeszcze ciemności rozświetlały Warszawę. W pewnym momencie musiałem się zatrzymać ponieważ  na skrzyżowaniu nastąpiła zmiana świateł sygnalizacji . Jak inni czekałem na zielone światło. Kiedy miałem już ruszać nagle wszystko zgasło tzn. zgasł silnik w samochodzie i wszystkie kontrolki, światła sygnalizacji ulicznej, wszystkie reklamy, latarnie – dosłownie wszystko. Zapanowała niesamowita ciemność. Mimo, że to był wczesny ciemny poranek to ta otaczająca ciemność była jeszcze ciemniejsza. Tak wyglądało jakby ciemna zasłona spłynęła z nieba i przykryła miasto. Wszyscy opuścili swoje samochody i stali przerażeni bo nie wiedzieli co naprawdę się stało. W zasadzie nikt do nikogo się nie odzywał bo ta ciemność utrudniała widoczność na  metr  może i mniej. Nie wiedziałem co mam robić. Patrzyłem w niebo oczekując jakby czegoś co odmieni powyższą sytuację. Sądziłem, że to chwilowa awaria. I nagle gdzieś nad nami w przestrzeni rozległ się potężny ryk ,,zwalający z nóg,,. Jakby ktoś otwierał stare zardzewiałe wrota.

Ale powiem więcej, że ten dźwięk chyba najbardziej skojarzył mi się z dźwiękiem który już kiedyś słyszałem. Taki ryk mogliśmy usłyszeć podczas  filmu pt. ,,Wojna światów” Stevana Spielberga kiedy to armia zabójczych Trójnogów atakowałas ludzi. To niesamowite  i przeraźliwe ryczenie było tylko jeden raz i wtedy od razu pomyślałem, że to już koniec. I w tym momencie zniknąłem z ulic miasta i pojawiłem się nagle na swojej działce kiedy usiłowałem powiadomić o tym swoją rodzinę. Ta ciemność i ten strach panował również i tam. Wtedy byłem już pewny, że to działo się wszędzie i nie ma dla nas ratunku. Ten strach spowodował, że się obudziłem. Jakże byłem szczęśliwy i spokojny, że to był tylko sen a nam nic nie zagraża.  Zadaję sobie pytanie dlaczego się wówczas tak mocno baliśmy, czy człowiek wyrządził na tym świecie tyle zła, że teraz przyszło nam za wszystko zapłacić. Na pewno jest w tym sporo prawdy bo ten świat niszczymy My ludzie każdego dnia i nic nie robimy by ratować to wszystko : Ziemię, powietrze i wodę. A przecież to my ludzie jesteśmy sprawcami wszelkiego zła na tym świecie i co najgorsze, że nie chcemy się do tego przyznać.

 To właśnie Fundacja Nautilus jest jedyną organizacją która wskazuje nam prawidłowy kierunek w naszym życiu, uczy ludzi szacunku do siebie do Ziemi a także do naszych mniejszych braci Ostatnio na stronach Fundacji Nautilus możemy zapoznać się z wieloma podobnymi artykułami dot. naszych dziwnych snów. Może faktycznie jest to zapowiedź czegoś co nas czeka w nadchodzącej przyszłości.

Pozdrawiam ( Orion_1957 )

/poniżej zdjęcie dołączone do opisu przez naszego czytelnika/


 

[...] Na wstepie chcialabym sie przedstawic,mieszkam w niemczech juz przeszlo 30 lat,jeszcze nigdy nie widzialam cos takiego jak teraz ogladam,pisze do panstwa w zaufaniu bo szczerze mowiac,nie wiem do kogo mam sie zwrocic,wasza strone odkrylam przed paroma dniami,bo szukalam kogos kto zna sie na takich sprawach,albo ewentualanie moze dac mi kontakt z kims kto zajmuje sie zmarlymi.duchami.Nie wiem cos niedobrego dzieje sie w w domu

.W maju zmarl moj ziec, z poczatku bylo spokojnie.ale od niedawno jest dziwna atmosfera,czuje to,mam takze koty,w domu i w garazu ktore dokarmiam.jeden z nich dziwnie sie zachowuje,a ostatnio nawet nie nocuje,tylko przychodzi rano po karme.Nie mozna tak dokladnie wszystkiego opisac,ale np.swieczki ktore zapalam plona bardzo nerwowo niespokojnie przy tym na scianie powstaja,dziwne zjawiska,w srodku swieci strasznie iskrzy i nawet brzegi sa spopielone,jezeli jest to swieca np. w szle zapachowa.itd zrobilam pare zdjec z handy i jest to naprawde bardzo dziwne,naprzykad gotowalm makaron,woda nie rozlala sie z garnka,spod byl czysty a na piecu byla blyskawica z rdzy.

Twarz ktora na krotko ukazala sie mi na kafelkach podlogowych w kuchni,stukanie dwa razy w komode ,a potem silny stukniecie w mebloscianke i w komputerze widze jak mi ktos przeszkadza,slyszac niezrozumiale odlosy,nie zawsze ale lubie mnie ktos denerwowac,i to bardzo,ktoregos razu gdy wyszlam przed dom,a bylo to juz pod wieczor ,widzialam jak od mojego miejsca gdzie stalam ,odlecialo cos w niebo wygladalo to jak swietlista blyskawica,na kafelkach w kuchi widze cos jasnego nie to nie jest zaden cien, czy cos w tym rodzaju,razem z corka kazda swoim hany zrobilysmy krotkie ujecia,tam sie cos poruszalo,trudno mi to okreslic,to wyglada jakby to byl jakis okragly przedmiot, moze tak to opisze,obok jakas twarz, corka mowila ze wyglada dziwnie jakby jacys obcy,albo to tylko ciala astralne nie wiem.

Mialam juz duzo roznych dziwnych znakow,pokazywalam mezowi ale on nie wierzy w takie rzeczy,choc osobiscie byl swiadkiem,gdy byl na cmentarzu z corka to on jest ta wdowa i slyszeli krotkie stukanie zza grobu,bylo to 3 razy,maz corki zmarl w maju tego roku.Jest pochowany na cmentarzu w lesie.bo byl czlowiekiem ktory kochal nature przyrode ptaki .Naturfriedhof St. Ursula bei Alsleben tak nazywa sie ten cmentarz,bo tylko urny wiec,nie ma ciala,to jakim sposobem stukanie z ziemi Innym razem byl to tylko jeden raz jak bylam z corka ,uslyszelismy przerazajacy krzyk,krotki przed jego grobem,a potem mozna bylo wyczuc,ze sie oddala,bylo to straszne przezycie,,Zaznaczam ze grob,choc w lesie jest regularnie przez nas odwiedzany i dbamy o jego miejsce. ,dziekuje za przeczytanie i przepraszam ze pisze takim tekstem,ale to z niemieckiej klawiatury..z powazaniem [...]


From: [...]
Sent: Monday, November 29, 2021 9:50 PM
To: FN
Subject: Moja pamięć z przed urodzenia

Witam serdecznie całą załogę Fundacji Nautilus.

Od bardzo wielu lat chciałem napisać do Was tą wiadomość, ale ogólnie zawsze miałem opór i wstyd po prostu pisać takie rzeczy, mimo iż wiem, że Wasza załoga nie jedno już widziała, słyszała i czytała.
Mimo wszystko zmobilizowałem się bo czasy się robią coraz bardziej pomylone i ciężko powiedzieć czy będę miał możliwość w ogóle to przekazać.
Do rzeczy, część ludzi pamięta swoje przyjście na ziemię, Ja też i chcę Wam przekazać swoją relację.

Przed urodzeniem pamiętam, że znajdowałem się w jakimś jak ja to nazywam magazynem na dusze. Jest to ciemna wydzielona przestrzeń (chyba) w kosmosie. W tym magazynie leżałem sobie w błogim stanie nic nierobienia wraz z innymi duszami. Nie widziałem ich tylko wyczuwałem ich obecność wokół mnie. Całe te pomieszczenie było czarne. Co jakiś czas przychodził "On". Wyczuwaliśmy, że zbliża się do pomieszczenia aby któregoś z Nas zabrać. Gdy się zbliżał wszystkie dusze w magazynie (łącznie ze mną) zaczynały się wybudzać zaczynaliśmy świecić i drżeć w strachu, aby nie zabrał mnie, aby wybrał sobie kogoś innego. Gdy wchodził do pomieszczenia otwierały się jakby prostokątne drzwi, z których biło światło. On sam jednak nie był widoczny. Wyglądaliśmy wszyscy wtedy jak drżące świecące kule w czarnym pomieszczeniu. Ten niewidzialny ktoś wybierał jedną z dusz i zabierał ją ze sobą. Wychodził z tą duszą, drzwi do magazynu się zamykały a my wtedy w uspokojeniu wygaszaliśmy się i wracaliśmy do swojego błogiego letargu. I ten przedstawiony schemat powtarzał się wielokrotnie do czasu, aż ów "On" wszedł do magazynu i wybrał mnie.

Pochwycił mnie i zabrał ze sobą z magazynu. Poczułem, że reszta dusz się uspokoiła i niektóre już zaczynały się wygaszać. Ja zostałem zabrany, drzwi się zamknęły. Nie chciałem być zabrany, chciałem mu przekazać aby mnie zostawił, odniósł na miejsce a "On" mi przekazał, że mój czas nadszedł i muszę iść. Dziwne bo dalej mam do tego kogoś jakby złość i pretensję gdy sobie o tym wspomnę, że nie odstawił mnie z powrotem do magazynu z duszami:) Dobrze mi tam było. "On" trzymał mnie tak w "garści" do czasu aż nie pojawiła się nasza ziemia w przestrzeni kosmicznej. Gdy byliśmy w pewnej odległości od planety, wypuścił mnie a Ja jakby przyciągany, jakby po sznurku leciałem w stronę planety. Zbliżałem się do ziemi i bardzo się bałem. Ziemia robiła się coraz większa, w pewnym momencie nastąpił błysk i znalazłem się w ciele płodu. Miałem świadomość będąc płodem, aż do czasu porodu. Więc płody od jakiegoś momentu mają swoją duszę.

Nie wiem dlaczego akurat Ja to pamiętam. Nie miałem najmniejszej ochoty aby się tutaj znaleźć na ziemi, nie było mi wytłumaczone ani po co, ani na co tutaj jestem. Nie pamiętam, abym miał jakikolwiek wybór rodziców, nie było żadnych aniołów (chyba że "On" był aniołem), pamiętam za to, że bardzo się bałem i nic nie kumałem co jest mi robione po zabraniu z tamtego pomieszczenia. Był tylko ten magazyn z duszami i "On".

Pozdrawiam
Kamil



zwiń tekst



LŚNIĄCA NITKA
Nie, 16 sty 2022 09:12 komentarze: 8 czytany: 2793x

Dobry wieczór,  Piszę do Was ponownie, opisując tym razem nie sen, a (czego jestem pewny) prawdziwe zdarzenie, które mimo iż wszystkim może nie wydawać się niczym wielkim, na mnie odcisnęło takie piętno, że dopiero teraz zdecydowałem się Wam je opisać, choć miało on miejsce już ponad 2 lata temu. Dlaczego? Dlatego, że wiem na 100%, że to co widziałem po przebudzeniu, nie było snem i właśnie z.......

czytaj dalej

Dobry wieczór,  Piszę do Was ponownie, opisując tym razem nie sen, a (czego jestem pewny) prawdziwe zdarzenie, które mimo iż wszystkim może nie wydawać się niczym wielkim, na mnie odcisnęło takie piętno, że dopiero teraz zdecydowałem się Wam je opisać, choć miało on miejsce już ponad 2 lata temu.

Dlaczego? Dlatego, że wiem na 100%, że to co widziałem po przebudzeniu, nie było snem i właśnie z tym nie mogę sobie poradzić.

Była to zwykła noc, nie pamiętam dokładnie dnia tygodnia, ale było to w jego środku mniej więcej. Wieczorem, zanim położyłem się do łóżka nie działo się nic niezwykłego. Przed snem czytałem książkę, nie pamiętam jaką, ale wiem, że nie było to nic związanego ze zjawiskami niewyjaśnionymi, gdyż analizowałem wielokrotnie, w najbliższych dniach po zdarzeniu, co mogło je wywołać i czy mogłem pobudzić swoją wyobraznię/podświadomość do tego stopnia żeby wytworzyła to co przeżyłem, ale nic takiego nie znalazłem. Wspomnę też, że nie piłem tego dnia alkoholu, ani tym bardziej nie zażywałem żadnym narkotyków, bo tego po prostu nie robię.

Więc jak już wspomniałem, położyłem się zwyczajnie do łóżka ok północy, po odłożeniu książki na stolik nocny. Zaśnięcie nie zajęło mi długo, bo z tym też na ogół nie mam problemów, więc jeżeli już takie coś się zdarza, zostaje mi w pamięci na jakiś czas.
W pewnym momencie, we śnie, poczułem potworny niepokój i mocny ból/ucisk w klatce piersiowej. W zasadzie było to uczucie jakby ciśnienie wypełniało płuca i miało mi tę klatkę rozsadzić. W tym samym czasie, w głowie pojawił mi się głos mówiący: 'Musisz się podnieść'.

Z racji tego, że jak wspomniałem, czułem potworny niepokój, zawahałem się przez ok sekundę lub dwie (tak mi się wydawało w tym pół śnie), po czym jak wystrzelony z procy, wyprostowałem cały tułów pod kątem 90 stopni w stosunku do nóg, które spoczywały na łóżku, wziąłem głęboki i głośny wdech i zamarłem.

Z końca karnisza do narożnika łóżka (po prawej stronie łóżka), schodziła lśniąca 'nitka', mieniąca się jak bańka mydlana, a na jej szczycie, czyli tuż przy karniszu, znajdowało się coś na kształt szyszki chmielu, ale nie miało to płatków jak chmiel, a raczej 'bąble' niczym owoc jeżyny lecz dużo od jeżyny większe i mieniło się niesamowicie, znów, podobnie do bańki mydlanej, jednak dużo wyrazniej. Kolory były niesamowite! Gapiłem się na to przez ok 3 sekundy, po czym zorientowałem się, co się dzieje i postanowiłem zakmknąć oczy, bo byłem przekonany, że nadal śnię. Kiedy je po chwili otworzyłem, to zjawisko nadal tam było, dokładnie w takiej samej pozycji jak przed zamknięciem oczu.

Znów wpatrywałem się w to kilka sekund, aż do momentu kiedy poczułem gęsią skórkę i strach w sobie.
Zdałem sobie wtedy sprawę, że wcale nie śpię i to właśnie ten fakt wywołał we mnie ów strach. W ułamku sekundy, nadal wpatrując się w to coś, pomyślałem, że odwrócę głowę w lewo, w stronę otwartych drzwi do korytarza żeby zobaczyć czy nie jest to odbicie od czegoś dochodzącego stamtąd, ale jedyne co zobaczyłem to ciemność korytarza (nie mam tam okien).
Kiedy ponownie, bardzo przestraszony, zwróciłem się znów ku oknu, zjawiska już nie było.
Puszczał mnie też ucisk w klatce piersiowej i powoli zanikał ten irracjonalny lęk, który czułem od momentu tuż przed wybudzeniem.

Dochodzenie do siebie, nadal w pozycji siedzącej pod kątem 90 stopni, trwało może z 30 sekund, po czym się położyłem. W głowie miałem duży mętlik, nie wiedziałem co mam zrobić, co myśleć, co to było? Spojrzałem na żonę, która spała obok jak gdyby nigdy nic i poczułem w sobie irracjonalną złość na nią, że ja jestem w takim stanie jakim jestem, a ona sobie smacznie śpi obok! Wiem, że to śmieszne, ale tak właśnie poczułem.
Leżałem tak jeszcze przez ok 10-15 minut i zasnąłem.

Rano, tuż po przebudzeniu, pamiętałem to zdarzenie doskonale, więc pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było spisanie każdego szczegółu.

W ciągu dnia nie potrafiłem się w ogóle skupić, cały czas myślałem tylko o tym. Zacząłem rozważać każdą możliwość. Przypominałem sobie co robiłem dzień wcześniej, co oglądałem, co czytałem, o czym rozmawiałem z ludzmi w ciągu dnia. Nie przypomniałem sobie niczego co mogłoby mieć związek, odbić się w mojej podświadomości w taki sposób, aby w nocy 'wyświetlić' mi to co widziałem.
Przypominając sobie w kółko nocne zdarzenie, znalazłem jeden element, który był naprawdę dziwny. Jak już wspomniałem, obok mnie spała moja żona, która w czasie trwania tego zdarzenia, nie poruszyła się ani nie wydała z siebie żadnego dzwięku.
Dlaczego zwróciłem na to uwagę i uznałem za dziwne? Otóż ma ona niesamowicie płytki sen i potrafi budzić się kiedy zmieniam pozycję podczas snu, odchrząknę  cicho, nie mówiąc już o wyjściu do toalety, a tutaj nawet nie drgnęła.
Zapytałem ją więc czy nie przebudziła się w nocy przypadkiem, na co odpowiedziała, że nie, a co ciekawe, wyjątkowo dobrze jej się tej nocy spało.

Cała ta sytuacja mocno siedzi we mnie do dzisiaj, bo jestem przekonany, że to co widziałem było realne. Jestem pewny, że ból w klatce i irracjonalny strach mnie wybudziły i pamiętam niemal 'fizycznie', to dynamiczne podniesienie się do pozycji siedzącej. Pamiętam dokładnie jak zamknąłem oczy, bo myślałem, że to przywidzenie i pamiętam tę myśl aby spojrzeć w stronę korytarza, po którym wszystko zniknęło, w końcu, pamiętam tę 'szyszko-jeżynę' i 'nitkę', mieniące się niesamowitymi kolorami!

Śledząc przez wiele lat zarówno Wasz, jak i inne serwisy o tej tematyce, nigdy nie natknąłem się na podobną relację, pomimo sporego wysiłku włożonego w poszukiwania… Bardzo chciałbym się dowiedzieć co to było i czy ktoś jeszcze przeżył coś podobnego. Świadomość tego, że ktoś przeżył coś podobnego, zdjęłaby mi trochę ciężaru z głowy i serca.

P.S Załączam zdjęcie miejsca zdarzenia wraz z opisem.

Dziękuję i pozdrawiam.
(dane do wiadomości redakcji).


I jeszcze coś z najnowszych produkcji Gryzonka - naszego załoganta.

Steve Jobs - niezwykła wizja tuż przed śmiercią



zwiń tekst



Moje 'odkrycie' w sprawie reinkarnacji
Śr, 12 sty 2022 21:43 komentarze: 7 czytany: 3530x

Witajcie , Chętnie podzielę się z wami moim ,,odkryciem" ;) które według mnie ciekawie wpisuje się w temat reinkarnacji.Otóż swego czasu śledziłam doniesienia w sprawie Harveya Weinsteina oskarżonego, jak powszechnie wiadomo, w procesie o molestowanie i napaści seksualne na kobiety. Jedną z głównych oskarżających aktorek, której zeznania doprowadziły zresztą do wydania wyroku na Weinsteina była aktorka.......

czytaj dalej

Witajcie , Chętnie podzielę się z wami moim ,,odkryciem" ;) które według mnie ciekawie wpisuje się w temat reinkarnacji.

Otóż swego czasu śledziłam doniesienia w sprawie Harveya Weinsteina oskarżonego, jak powszechnie wiadomo, w procesie o molestowanie i napaści seksualne na kobiety. Jedną z głównych oskarżających aktorek, której zeznania doprowadziły zresztą do wydania wyroku na Weinsteina była aktorka Jessica Mann. Skojarzyłam sobie wtedy, że słyszałam już to nazwisko w kontekście molestowania kobiety i odwetu jaki wzięła na oprawcy. Chodzi o Franceskę Mann, tancerkę baletową żydowskiego pochodzenia, która trafiła do obozu koncentracyjnego w Oświęcimu w 1943 roku, przytoczę tu fragment cytując za Wikipedią : ,,Stała tam pewna kobieta, bardzo elegancko ubrana, razem z córką. W tym czasie w rozbieralni był esesman Schillinger...Kobieta nie chciała się rozebrać do naga i stała w biustonoszu i bieliźnie. Schillinger odwrócił się i wrzasnął ... Nie, rozebrać się do naga i wycelował pistoletem w biustonosz. Kobieta zdjęła biustonosz, rzuciła nim Schillingerowi w twarz, ale trafiła go w ramię. Pistolet wypadł mu z ręki na ziemię. Kobieta prędko go podniosła, wycelowała w Schillingera i zastrzeliła go na miejscu.” Dodam, że jest to jeden z nielicznych przytaczanych przypadków stawienia czynnego oporu przez więźnia w warunkach obozu koncentracyjnego.

To nie koniec podobieństw. Popatrzcie na zdjęcia tych dwóch kobiet, które załączam (zdjęcie Franceski Mann pobrałam ze strony Fb Jewish Holocaust Centre).

Pozdrawiam,

[...]





I jeszcze materiał opracowany przez naszego załoganta Gryzonka.



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 5 6 7 8 9
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 9

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 16 wrz 2022 19:45 | 20.07.2022 w środę około godz. 22.00 wyszedłem na ogród przez domem i zauważyłem świetlny punkt jasny obiekt przypominający samolot lecący w nocy.Obiekt przelatywał bezpośrednio nad moim domemw zupełnej ciszy nie wydając żadnych dźwięków.Zacząłem ten obiekt obserwować i wydawało mi się że zauważył mnie że jego obserwuję . Obiekt świetlny próbował zawrócić w przeciwległym kierunkujak znajdował się bezpośrednio nad moim domem.Na pewno nie był to samolot ponieważ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 18 września 2022 | Mamy najciekawszy moment w historii ludzkości– powiedzmy – ostatniego tysiąca lat. Czeka nas całkowita zmiana naszego sposobu życia. I przyszedł czas płacenia rachunku życia ponad stan. Łatwiej to wszystko znieść, kiedy spojrzy się na rzeczywistość wokół jak na przepiękną mandalę z piasku tworzoną przez tybetańskich mnichów. Jest piękna także dlatego, że na końcu znika...

czytaj dalej

FILM FN

KONGRES USA O MATERIAŁACH ZWIĄZANYCH Z UFO

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.