Dziś jest:
Środa, 24 lipca 2024

Nasze położenie na tej Ziemi wygląda osobliwie, każdy z nas pojawia się mimowolnie i bez zaproszenia, na krótki pobyt bez uświadomionego celu. Nie mogę nadziwić się tej tajemnicy... 
/Albert Einstein/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




ONI POJAWIAJĄ SIĘ W SNACH I DAJĄ ZNAKI...
Śr, 6 mar 2024 05:36 komentarze: brak czytany: 6369x

Poniżej kilka komentarzy z materiału Robert Bernatowicz: MAMO... PRZEKAŻ IM, ŻE... GROZI IM NIEBEZPIECZEŃSTWO!. Każdy z nich jest poruszający, wart przeczytania i przemyślenia.@teryanter50482 dni temuByłam na pogrzebie bliskiej koleżanki, która swemu mężowi powiedziała po kolejnej operacji, że jak umrze i będzie jej dane to da mu znak z tej już innej strony. Podczas pogrzebu w świątyni spadła duża.......

czytaj dalej

Poniżej kilka komentarzy z materiału Robert Bernatowicz: MAMO... PRZEKAŻ IM, ŻE... GROZI IM NIEBEZPIECZEŃSTWO!. Każdy z nich jest poruszający, wart przeczytania i przemyślenia.


@teryanter5048
2 dni temu
Byłam na pogrzebie bliskiej koleżanki, która swemu mężowi powiedziała po kolejnej operacji, że jak umrze i będzie jej dane to da mu znak z tej już innej strony. Podczas pogrzebu w świątyni spadła duża świeca, zaraz spadły kwiaty i zaczęła się kołysać umieszczona na krzyżu tabliczka z jej imieniem i nazwiskiem ruchem wahadłowym przez ok. minutę - tak jakby ktoś nią poruszał. Mąż potem powiedział, że obiecała mu, że da znać, że nadal istnieje i dała...


@lydiap.1648
1 dzień temu
Witam serdecznie
Panie Robercie,
Po  niespodziewanej śmierci mojego ojca ,po kilku miesiącach miałam sen,w którym ojciec zadzwonił do drzwi i nas odwiedził, był mlody  zdrowo wyglądał. Poobserwował nas w milczeniu i zniknął. W tym śnie wiedzialam ,ze ojciec nie zyje  i dziwilam sie ,ze przyszedl...
Jego matka,moja babcia wcześniej zapowiedziala ,ze po śmierci nam powie ,czy zyje się dalej.Po miesiaco po rowniez niespodziewanej śmierci mialam sen,ze ja odwiedzam dziadka,wiedząc, ze babci juz nie ma.
Otwiera mi babcia,mlodsza ,energiczna i zdrowa,ja sie dziwię ,ona parzy mi kawę i mówi, ze jest na przepustce i o 16:00 musi wracać, po czym zniknęła.
W ub.rokj w grudniu zmarla moja koleżanka, po 42 latach przyjaźni.
Po ok.tygodniu mialam sen,ze odwiedzam jej syna.Idac juz do domu spotykam ją na ulicy  młodszą i zdrową, ona mówiła ,ze idzie na zebranie i teraz nie za bardzo ma czas na rozmowę.
Panie Robercie ,czy te sny   mogą wskazywać na kontakty z zmarłymi?

Pozdrawiam.


@jolat537
1 dzień temu
Ponad 42 lata temu straciłam brata,rozpaczałam miesiącami i nie mogłam jeść…po krótkim czasie odwiedzał mnie nocą pocieszał,śmialiśmy jak za jego życia i dużo rozmawialiśmy,byłam szczęśliwa i czuwałam nad nim…prosiłam idź już Slawus zaczyna świtać i ludzie cię poznają i będzie afera….odchodzil i wracał kilkakrotnie czułam wówczas,że to był pół sen pół Jawa…a teraz wątpię w to może to była tylko jawa….TAK CZY OWAK dzięki tym spotkaniom przetrwałam żałobę po utracie ukochanego brata a mieliśmy podobne dusze…


@edytaoleksiak8893
4 dni temu
Witam. Mój tata zmarł na zawał serca, miał dwa zawały na raz i tylna ściana serca mu pękła widziałam po nim gdy leżał w trumnie że czuł ogromny ból. Bardzo to przeżywaliśmy  i płakaliśmy. 3 miesiące po śmierci przyśnił mi się. Byliśmy na pięknej zielonej łące, wszystko w około było w przepięknych kolorach, staliśmy i ja wtuliłam się  w niego. Tata ubrany był tak jak w trumnie ale nie widziałam jego twarzy. Zapytałam go czy go boli, on odpowiedział że nie, że jest z tamtą rodziną i żebyśmy nie płakali. Po kilku latach również mi się przyśnił gdy urodził mi się starszy syn. Powiedział że cieszy się że mam synka i cieszy się że dałam mu na drugie imię po nim. Gdy mój malutki synek leżał na łóżku i na ścianie wisiało zdjęcie mojego taty zawsze śmiał się do tego zdjęcia, wyciągał rączki i gaworzył.


@elaszlauzys6797
3 dni temu
Panie Robercie wspaniała historia, absolutnie prawdziwa. Mój syn zmarł 5 lat, miał 36, temu poza granicą kraju. Kiedy zmarł, w nocy ,tej nocy przyszedł do mego domu, słyszałam jak szedł, słyszałam jego kroki i stanął przy moim łóżku a ja czułam jego obecność i wiedziałam że to on. Kiedy potrzebuję z nim porozmawiać on jest przy mnie. Dla mnie to oczywistość. Rozmawiam także z moimi bliskimi którzy odeszli stąd i często mi pomagają. Pytam jak mam postąpić w trudnych sytuacjach i oni mi pomagają w przeróżny sposób. Pozdrawiam serdecznie Pana i cieszę się że są ludzie którzy to rozumieją i to dla nich jest to oczywiste jak oddychanie.




zwiń tekst



SNY ZE ZMARŁYMI OSOBAMI? TO NIE SĄ PRZYPADKOWE SNY!
Wt, 5 mar 2024 07:45 komentarze: brak czytany: 3203x

Witam Pana, Panie Robercie. Od niedawna zacząłem oglądać Pana filmy, od momentu go zrobił Pan audycje z Krzysztofem Jankowskim, w którym zadawał mu Pan pytania, a Pan Krzysztof na nie odpowiadał. W temacie dawania znaków przez osoby które odchodzą z tego świata na drugą stronę. Otóż sytuacji dotyczy momentu odejść (śmierci) mojej babci. Mieszkaliśmy wtedy z dziadkami w jednym domu i teraz żeby nie.......

czytaj dalej

Witam Pana, Panie Robercie. Od niedawna zacząłem oglądać Pana filmy, od momentu go zrobił Pan audycje z Krzysztofem Jankowskim, w którym zadawał mu Pan pytania, a Pan Krzysztof na nie odpowiadał. W temacie dawania znaków przez osoby które odchodzą z tego świata na drugą stronę. Otóż sytuacji dotyczy momentu odejść (śmierci) mojej babci. Mieszkaliśmy wtedy z dziadkami w jednym domu i teraz żeby nie przedłużać - Babcia trafiła do szpitala i to był dłuższy pobyt i pewnej nocy obudził mnie i moją mamę krzyk dziadka, który spadł w innym pokoju, oddzielonego od naszych korytarzem. Zerwaliśmy się i szybko do pokoju dziadka, co się dzieje. Dziadek pamiętam półprzytomny rozbudzony pytany, co się dzieje i pamiętam  powiedział, że miał sen, że ktoś go w tym śnie dusił, on się z tą osobą szarpał, ale nie pamiętał, że krzyczał przez sen. Rano dziadek pojechał do szpitala do babci i w miarę szybko wrócił z informacją, że właśnie tej nocy babcia zmarła, właśnie mniej więcej o tej porze tj przez północą- po 22 i mniej więcej o tej porze dziadek miał ten sen, a raczej koszmar. To był 1995 rok, a ja wtedy miałem 15 lat (szedłem do szkoły średniej). Babcia zmarła w sierpniu. I to tyle Pozdrawiam wszystkich i Pana.

[...]

 

Szanowny Panie Robercie,
Jestem fanem pana audycji i słucham regularnie to, o o czym pan w nich mówi. Chciałem zapytać pana o jedną sprawę, która nie daje mi spokoju. Chodzi o dziwne wydarzenie sprzed trzech lat, które miało miejsce w 2021 roku. Wszystko wydarzyło się w domu moich rodziców, a świadkiem byłem nie tylko ja, ale także moi rodzice mój młodszy brat i siostra. Już wyjaśniam, na czym to dziwne zjawisko polegało. Było związane z pojawiającą się samoczynnie znikąd wodą, która także była trochę dziwna, o czym za chwilę napiszę więcej. Ona potrafiła nagle ściekać z sufitu lub po ścianach, choć nie było tam żadnych rur kanalizacyjnych czy nieszczelności, które mogły sprawiać, że do wewnątrz dostawała się deszczówka. Początkowo rodzice myśleli, że robimy sobie z rodzeństwem żarty i po ścianach lejemy jakiś olej, gdyż ta woda była właśnie taka trochę oleista. Wszystko się zmieniło dopiero wtedy, kiedy nas nie było w domu, a oni sami zauważyli tę wodę, która pojawiła się na jednej ze ścian i zaczęła po niej ściekać. Wtedy zrozumieli, że to dziwne zjawisko to nie jest nasza sprawka, ale to robi jakaś siła niewidzialna. Bardzo będę wdzięczny, jeśli w swoim programie poruszy pan ten temat. Słuchamy pana z całą rodziną i zapraszamy pana do nas, aby mógł pan to zobaczyć na własne oczy. Dodam tylko, że to nie pojawia się codziennie czy na zawołanie. Ale jeśli będzie miał pan trochę szczęścia, to będzie pan tego świadkiem.

[...]

Witam serdecznie
Panie Robercie,
Po  niespodziewanej śmierci mojego ojca po kilku miesiącach miałam sen, w którym ojciec zadzwonił do drzwi i nas odwiedził, był mlody  zdrowo wyglądał. Poobserwował nas w milczeniu i zniknął. W tym śnie wiedzialam ,ze ojciec nie zyje  i dziwilam sie ,ze przyszedl...
Jego matka, moja babcia wcześniej zapowiedziala ,ze po śmierci nam powie ,czy żyje się dalej. Po miesiacu po rownież niespodziewanej śmierci miałam sen,że ja odwiedzam dziadka,wiedząc, ze babci już nie ma.
Otwiera mi babcia, młodsza ,energiczna i zdrowa, ja sie dziwię ,ona parzy mi kawę i mówi, ze jest na przepustce i o 16:00 musi wracać, po czym zniknęła.
W ub.rok w grudniu zmarła moja koleżanka, po 42 latach przyjaźni.
Po ok. tygodniu mialam sen, że odwiedzam jej syna.Idąc już do domu spotykam ją na ulicy  młodszą i zdrową, ona mówiła ,ze idzie na zebranie i teraz nie za bardzo ma czas na rozmowę.
Panie Robercie ,czy te sny   mogą wskazywać na kontakty z zmarłymi?
Pozdrawiam.

[...]


 

 



zwiń tekst



Czy istnieje coś takiego jak 'aura miejscowości'?
Śr, 21 luty 2024 04:51 komentarze: brak czytany: 3318x

Dobry wieczór.  Przepraszam, że zajmuję czas ale nie jestem pewna czy mogę umieścić tekst na Fundacji Nautilus bo jest odpowiedni na taką stronę. Mam nadzieje, że Państwo odpisze szybko i mam nadzieję, że to nie problem. Poniżej napisałam tekst, który chcę umieścić na Pańskiej stronie. Wolę zapytać czy mogę podzielić się swoją historią.Może zacznę od ważnej informacji o sobie. Od dziecka mam .......

czytaj dalej

Dobry wieczór.  Przepraszam, że zajmuję czas ale nie jestem pewna czy mogę umieścić tekst na Fundacji Nautilus bo jest odpowiedni na taką stronę. Mam nadzieje, że Państwo odpisze szybko i mam nadzieję, że to nie problem. Poniżej napisałam tekst, który chcę umieścić na Pańskiej stronie. Wolę zapytać czy mogę podzielić się swoją historią.

Może zacznę od ważnej informacji o sobie. Od dziecka mam jakby to napisać "nosa do ludzi i miejsc". Zazwyczaj przy poznawaniu nowych osób przy spojrzeniu bądź stanięciu obok niej potrafię stwierdzić czy ma złe zamiary. Podobnie mam z przestrzenią. Na przykład wyczuwam jakby to napisać dobrą bądź złą aurę miejsca w którym się znajduję w danym momencie.
Pomaga mi to nieraz w codziennym życiu. Uniknęłam nie jednokrotnie toksycznej relacji bądź niebezpiecznej sytuacji.
Chociaż musze napisać, że zdziwiło mnie gdy aura, która otacza moją wioskę z czasem się zmieniła.
Pamiętam, że od dziecka czułam się w tym miejscu bardzo dobrze. Żadnych złych aur czy złych przeczuć związanych z ludzi zamieszkujących miejscowość.

Wszystko zmieniło się gdy skończyłam 17 lat. To wtedy pierwszy raz stojąc przy jednym z mieszkańców poczułam się bardzo nieswojo. Czułam się jakby osoba stojąca obok mnie nie jest już tą, którą do tej pory znałam. Z czasem takich osób było więcej. Po kilku miesiącach doszło też miejsce. Las za moim domem. Nigdy nie bałam się do niego wejść. A tu nagle z dnia na dzień miejsce jakby zmieniło aurę. Odstrasza mnie. Bałam się do niego zbliżyć. Czuję jak aura miejscowości z tygodnia na tydzień coraz bardziej ciemnieję.
Nie miałam jeszcze takiej sytuacji w żadnym mieście, do których jeździłam niejednokrotnie. Ich aury się nie zmieniały jak ta która otacza moją wioskę, w której mieszkam od urodzenia.
Miejsce, w którym kiedyś czułam się bezpiecznie, od trzech lat coraz bardziej znika w mroku.
Źle się tutaj czuję. Otacza mnie dziwne uczucie, że coś wisi nad wioską. Ale nie zostawię domu od tak. Mam tu rodzinę, która także się zmieniła. Już nie jesteśmy tak zżytą rodziną jak kiedyś. Co najbardziej mnie boli.
Nie wiem co mam robić.
Wyprowadzić się czy zacząć jakoś działam mimo, że nie wiem jak?
Pozdrawiam Serdecznie
[...]



From: [...]
Sent: Tuesday, October 12, 2021 5:25 PM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Zjawa

Dzień dobry,
Czytałam dziś wpis o zjawie ma państwa stronie. Zjawę widziałam kilka tygodni temu, po obejrzeniu filmu znanego jasnowidza który przepowiadał wojnę. ( nie był to pan Jackowski, to inny znany jasnowidz opowiadający z detalami krwawa masakrę w Warszawie). Zjawa zawisła przed łóżkiem, krzyknęłam ze strachu. Obok spała córka.
Często medytowałem ostatnio, razem z sąsiadką. Zjawa pojawiła się tez u niej następnego dnia.
Pozdrawiam
[...]



zwiń tekst



Nie wierzy w reinkarnację, lecz... w pamięć komórkową. (?!) I pamięta poprzednie życie.
Pon, 19 luty 2024 16:10 komentarze: brak czytany: 2036x

[wiadomośc z komentarzy w serwisie YouTube] Ja za to wierze w pamiec komórkową bo inaczej nie potrafie wytlumaczyc tego ze pamietam wspomnienia prawdopodobnie mojej mamy. Pamietam remont kosciola ze szczegolami i komete. Gdy o tym za dziecka opowiadalem nikt nie chcial mi wierzyc az babcia stwierdzila sluchajac opowiesci o komecie ze przeciez dokladnie tak ja obserwowala moja mama. Opowiadalem jak.......

czytaj dalej

[wiadomośc z komentarzy w serwisie YouTube] Ja za to wierze w pamiec komórkową bo inaczej nie potrafie wytlumaczyc tego ze pamietam wspomnienia prawdopodobnie mojej mamy. Pamietam remont kosciola ze szczegolami i komete. Gdy o tym za dziecka opowiadalem nikt nie chcial mi wierzyc az babcia stwierdzila sluchajac opowiesci o komecie ze przeciez dokladnie tak ja obserwowala moja mama. Opowiadalem jak stalem na schodach budynku gospodarczego i patrzyl m sie na komete a na koncu stalem na palcach bo chowala sie pod koniec za drzewami. Pamietam ze bardzo dlugo byla widoczna.  

A remont  kosciola pamietam dokladnie,jakie rusztowania byly,nie metalowe a zbijane z drewna,dokladnie z calych nie okorowanych cienkich bali drewna, chyba sosna. Ktore oltarze byly restaurowane, ze sciany byly odnawiane i pod brazową farbą na wysokosci metra w calym kosciele wczesni j tez byly zdobienia ale odpadaly razem z tynkiem. Pamietam ze obraz w bocznym oltazu namalowany jest na deskach ktore w polowie obrazu byly pekniete dosc mocno.   Pamietalem psa ktory zdech zanim sie urodzilem, obecnie tego nie pamietam ale podobno o tym opowiadalem za dzieciaka..  Ogolem to sa wspomnienia z okresu 15-8lat przed moimi narodzinami.   Z tego co widac to nie sa wspomnienia z zadnego poprzedniego wcielenia a potwierdzenie teorii na pamiec komurkową/genetyczną. Bo wszystko to widziala moja mama a jak w przypwfku komety,dokladnie tak samo to obserwowala.

Ale to nie jedyna tego typu historia. Kilkanascie razy mialem ni to  przeczucie ni wspomnienie.  Po prostu wiedzialem rozne szczegóły z przeszlosci mojego rodzinnego otoczenia.
Przykladowo, robilem cos z babcia za dzieciaka w komurce, wchodzac nie pierwszy juz raz tam wyskoczylem z komentarzem, dobrze ze juz podloga nie jest tak gleboko bo zle sie schodzilo.  40lat wczesniej podloga byla okolo 50cm nizej o czym wszyscy juz dawno zapomnieli. Balem sie w tym samym pomieszczeniu podobno przechodzic przez drzwi zeby sie na mnie nie przewrocily. Babcia sie smiala z tego az w koncu jej powiedzialem ze mam wrazenie jakby ta futryna z murem nad nia sie na mnie mialy przewrocic.  Po czym babcia mi opowiedziala ze na mojego dziadka wlasnie ten mur i futryna spadly i bardzo go polamaly.    Za dzieciaka podobno zaczalem odkopywac kawalek sciany  w szopie, jak mnie babcia opierdzielila  i zapytala po co to robie to jej odpowiedzialem podobno ze tam cos schowane jest. Ja o tym zapomnialem ale jakis czas pozniej babcia mi opowiedziala ze tam gdzie kopalem w czasie wojny byla skrytka o ktorej nawet moja mama nie miala pojecia.   Jak to inaczej wytlumaczyc biz przez pamiec przekazywaną w genach to ja nie wiem.


od FN

To klasyczny przykład pamięci z poprzedniego wcielenia. Ten pan po prostu był kimś znajomym dla jego mamy w czasach, kiedy jeszcze nie było go na świecie.



zwiń tekst



KTO MI TE GAZETY POROZWALAŁ?
Pt, 16 luty 2024 07:54 komentarze: brak czytany: 2550x

Historia została umieszczona w komentarzu pod jedną z audycji ROZMOWY NA KRAWĘDZI WSZECHŚWIATA[...] To historia z dzieciństwa. mogłem mieć może 7 lat, mam wrażenie, że spałem i przyśniło mi się, że mogę latać no cóż, stwierdziłem, że skoro tak, przelecę się do kuchni, i tam zawróciłem nad wysoką szafą, na której mój ojciec trzymał swoje gazety (nie wiem dlaczego trzymał je w tak wysokim niedostępnym.......

czytaj dalej

Historia została umieszczona w komentarzu pod jedną z audycji ROZMOWY NA KRAWĘDZI WSZECHŚWIATA


[...] To historia z dzieciństwa. mogłem mieć może 7 lat, mam wrażenie, że spałem i przyśniło mi się, że mogę latać no cóż, stwierdziłem, że skoro tak, przelecę się do kuchni, i tam zawróciłem nad wysoką szafą, na której mój ojciec trzymał swoje gazety (nie wiem dlaczego trzymał je w tak wysokim niedostępnym miejscu) poczułem, że pora wracać do ciała i tak też zrobiłem, zawróciłem i wleciałem w ciało. I dalej spałem. Obudziłem się, a raczej rano ojciec mnie obudził z awanturą w kuchni, kto mu te wszystkie gazety po kuchni porozwalał. Ja o tym zapomniałem na wiele lat, ale ostatnio te wspomnienia jak gdyby wracają. Dziwna sprawa.

[dane do wiad. FN]

 

 

Droga FN

Dla Krzysztofa Jackowskiego wysłałem wypowiedź pułkownika Piotra Lewandowskiego w programie Piotra Zychowicza, znanego jutjubera. Lewandowski to jeden z nielicznych wojskowych, którego bardzo cenię za wiedzę, kompetencję i znajomość planów strategicznych Polski i NATO.
"Wojna Rosja - NATO? Upadek Ukrainy: czy Putin zaatakuje kolejne kraje? - płk Lewandowski i Zychowicz". Użył ciekawego sformułowania "Zaplanowania ewakuacji wschodniej części Polski". Co to oznacza? A to, że w planach strategicznych Sztabu Generalnego jest poważnie brana pod uwagę ewakuacja milionów Polaków mieszkających na terenach, na które Rosjanie będą mogli przeprowadzić prewencyjne uderzenie. I tak może się zrealizować Twoja wizja z mapą i ucieczką ludzi z jednej części Polski do drugiej. Oto hipotetyczny scenariusz:
1. Senat USA wstrzymał pomoc dla Ukrainy. Brak pieniędzy oznacza błyskawiczny upadek wszystkie, włącznie z masowymi dezercjami. Rosjanie w tej sytuacji przeprowadzają zmasowany atak na Kijów, a także wypowiadają wojnę Polsce jako państwu, które w największym stopniu dostarcza broń dla Ukrainy
2. Rosjanie przeprowadzają prewencyjne uderzenie w lotniska na wschodzie Polski, w tym głowne lotnisko w Radomiu. Wybucha panika, ludzie boją się szalonych rosyjskich orków prących z "ruskim ładem" na znienawidzony zachód
3. Sztab generalny polskiej armii prosi ludność zamieszkującą tereny wschodnie i południowe o zachowanie spokoju i ukrycie się, jeśli w okolicy będą przeprowadzane działania zbrojne w związku z wojną z wrogiem ze wschodu
4. Ludzie w odpowiedzi pakują dzieci, zwierzęta domowe i najcenniejszy dobytek i ruszają na zaachód, gdzie na pewno nie zginą od przypadkowej bomby, ataku chemicznego czy czegoś w tym rodzaju
I masz Polskę w połowie wyludnioną.
Miłego dnia
[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



ŻABY NA OSOBIE ZMARŁEJ
Sob, 3 luty 2024 13:02 komentarze: brak czytany: 2956x

Intrygująca historia związana ze śmiercią opisana w e-mailu i przysłana do nas w grudniu ub. roku. Sprawa dotyczy żab, które z niewiadomych powodów pojawiły się na osobie zmarłej leżącej w domu.[...] Urodziłam się  w Warszawie  Mam  62 lata. Mieszkaliŝmy  w domu  z ogródkiem pod W. Mama wysyłała mnie po mleko do pobliskich gospodarstw. Umarł jeden  z gospodarzy pamiętam.......

czytaj dalej

Intrygująca historia związana ze śmiercią opisana w e-mailu i przysłana do nas w grudniu ub. roku. Sprawa dotyczy żab, które z niewiadomych powodów pojawiły się na osobie zmarłej leżącej w domu.

[...] Urodziłam się  w Warszawie  Mam  62 lata. Mieszkaliŝmy  w domu  z ogródkiem pod W. Mama wysyłała mnie po mleko do pobliskich gospodarstw. Umarł jeden  z gospodarzy pamiętam  jakby  to było  wczoraj  musiałam  mieć 5-6 lat. Był to  paskudny zimny  wieczór szłyśmy z  mamą  do  domu umarłego modlić  sie i śpiewać.   Weszłyśmy do tamtego pokoju w ktörym leźał umarły.

Było juź tam kilka kobiet śpiewały. Ja weszłam i zobaczyłam tego  umarłego a na jego  twarzy  duźe poruszające  sie 2 ŹABY, Było w sumie  5 ŹAB poruszały  się były na piersiach  umarłego. Ja  wtedy  nie  widziałam  wczeŝniej  takich duźych paskudnych  źab.Z aczełam  krzyczeć:  MAMO ŹABY 

Moja Mama zaraz  mnie  stamtąd wyprowadziła. O tym przeźyciu zapomniałam całkowicie. Nie pamiętałam  o tym  przez 40 - 45lat Pamjęć  przyszła  sama. Myśle dziś  źe ŹABY przyszły po jego dusze. Moźe  on będzie  sam  ŹABĄ.? 

PRZYSIĘGAM  na wszystko  co  święte  źe  opisałam prawdę     Pozdrawiam  serdecznie z Monachium  

[dane do wiedzy FN]

Poniżej zdjęcie żaby, której historia jest związana z dziwnym wydarzeniem w Bazie FN, pojawieniem się obiektu UFO i... Krzysztofem Jackowskim. Tej niezwykłej historii poświęcimy oddzielny artykuł w serwisie FN.



Jeden z naszych kolegów z FN zwrócił uwagę na ciekawą rzecz. Otóż pyszczek tego stworzenia zmienia się zależnie od sposobu, w jaki się na zdjęcie patrzy. Rysunek wyjaśniający poniżej.




zwiń tekst



Intrygujący znak na twarzy. Pojawia się regularnie od lat.
Czw, 1 luty 2024 07:42 komentarze: brak czytany: 3115x

O historii dziwnego znaku opowiedziała jedna ze słuchaczek audycji Zofii Golis. Pojawił się on nagle na twarzy i nie sposób było ustalić, w jaki sposób. Według autorki relacji pojawia się on regularnie w jej życiu. Audycja było o reinkarnacji, a sam znak... To może być ślad po poprzednim wcieleniu. Zdarza się bowiem, że ludzie ciężko uszkodzeni fizycznie w tym życiu - w następnym mają ślad w miejscu.......

czytaj dalej

O historii dziwnego znaku opowiedziała jedna ze słuchaczek audycji Zofii Golis. Pojawił się on nagle na twarzy i nie sposób było ustalić, w jaki sposób. Według autorki relacji pojawia się on regularnie w jej życiu. Audycja było o reinkarnacji, a sam znak... To może być ślad po poprzednim wcieleniu. Zdarza się bowiem, że ludzie ciężko uszkodzeni fizycznie w tym życiu - w następnym mają ślad w miejscu, gdzie doszło do np. uderzenia silnym przedmiotem w ciało.

Był 2001 rok, kiedy czytelnik serwisu FN opowiedział intrygującą historię. Poddał się regresji hipnotycznej, którą nagrał na wideo. Nie był w stanie uwierzyć w to, co zobaczył oglądając materiał ze samym sobą kilka godzin później (nie pamiętał tego, co mówił). Zapytany przez hipnotyzera, w jaki sposób zakończył życie w poprzednim wcieleniu opowiedział, że został uderzony siekierą w tył głowy podczas napadu w lesie. Najciekawsze jest to, że od dziecka ma dziwne znamię w miejscu, gdzie miał zostać w poprzednim życiu uderzony siekierą. To intrygujący fenomen "śladu na ciele po poprzednim wcieleniu". Być może natrafiliśmy na podobny przypadek.


From: [...]
Sent: Tuesday, July 18, 2023 11:08 PM
To:
Subject: Historia słuchaczki po naszej audycji o reinkarnacji i o dziwnym znaku

Witam miło Panie Robercie.
Po naszej audycji "Po co żyjemy?"  napisała w komentarzu Pani Katarzyna, że maa coś o znakach.
Napisała do mnie i ja Panu ten list przesyłam i zdjęcia od niej.
Pozdrawiam serdecznie Zosia Golis



Dnia 18 lipca 2023 22:07

Witam Pani Zofio,
Chciałabym Panią prosić o przekazanie Panu Robertowi Bernatowiczowi zdjęcia mojego znaku, mojej historii i przypuszczeń.
Ze znakiem obudziłam się 10 czerwca 2022 roku. Zdjęcie wykonałam chwilę po godz. 8 rano bieżącego czasu (mieszkam w Irlandii, czyli w Polsce było to chwilę po 9). Szczerze powiem znak wywołał we mnie złość, ponieważ to mój jakiś trzeci czy czwarty tak wyglądający symbol na mojej twarzy. Nawet nie pamiętam, kiedy pojawił się pierwszy. Chyba byłam nastolatką. Potem cyklicznie co kilka lat. Nigdy nie zrobiłam lepszego zdjęcia, ponieważ sprawę ignorowałam. Nawet kiedyś sprawdzałam, jak wyglądają podobne kółka u osób z łuszczycą, ale to nie było to. Więc, jak już wspominałam, znak wywołał we mnie irytację. Że znów i że będę to musiała posmarować jakąś maścią z antybiotykiem. Ogólnie zdjęcie zrobiłam raczej dla lekarza, gdyby coś się działo ze skórą dalej i gdyby lekarz pytał mnie od czego się zaczęło. Moją skóra goi się szybko, więc bodaj na drugi, trzeci dzień znak jak się pojawił, tak i zniknął.
Jestem osobą dorosłą (rok temu miałam 42 lata), poważną (w sensie suszarką tego nie zrobiłam), niepijącą, matką, osobą z wyższym wykształceniem, jakby to miało dla kogoś znaczenie itd.
Znak wyglądał jak zrobiony skalpelem, bądź końcówką igły od zastrzyków. Skóra była bardzo równiutko i precyzyjnie nacięta. W jednym miejscu jakby grubiej, być może lekko pod kątem.
Przepraszam, że nie mam lepszego zdjęcia, ale tamtego dnia nie miałam pojęcia, że będzie to ważne. Jakież było moje zdziwienie, gdy rok później, tj. 15 czerwca wysłuchałam podcastu Pana Bernatowicza. Na początku bardzo się wystraszyłam, bo jeżeli to coś, już mniejsza z tym co to było, zrobiło mi to we własnym łóżku, we własnym domu, to chyba logiczne jest, że czuje się wtedy ogromny lęk. Poczucie bezpieczeństwa można między bajki włożyć. To, że upada cały dotychczasowy światopogląd i wszystko, co do tej pory było logiczne też. Uczucie to już znałam wcześniej, kiedy to miałam doświadczenie z czymś nieopisanym (duch, demon, nie wiem), a miało miejsce 20 lat temu w Polsce. Ale o tym to raczej nie teraz… Tak więc znam uczucie, kiedy człowieka dopada taki maksymalny lęk pomieszany z brakiem pewności na jakim świecie się żyje. Tak więc się poczułam i tym razem, kiedy to okazało się, że nie tylko ja i że normalne to nie jest.




Oczywiście Pan Robert Bernatowicz jest osobą, którą darzę ogromnym szacunkiem od czasu audycji w Radiu Zet. Słuchałam ich z zapartym tchem. Chylę czoła przed Jego doświadczeniem, cierpliwością do wszelkiej maści sceptyków, w tym dziennikarzy niestety. Z mojego doświadczenia życiowego wynika, że jest on człowiekiem, któremu ja osobiście ufam w stu procentach. Historie, o których On opowiada zgadzają się z tym, czego sama doświadczałam i czego doświadczali moi znajomi i rodzina. Będąc dzieckiem słuchałam o opowieściach tak nieprawdopodobnych, że gdybym nie znała tych osób pewnie bym nie uwierzyła. Ale słyszałam, widziałam i nie tylko wierzę, ale jak Pan Bernatowicz wiem.

Wiem, że istnieje reinkarnacja. Pamiętam swoje zdziwienie, kiedy byłam mała (miałam może 3, 4 latka) i moi rodzice włączali mi bajki, a dla mnie to jakieś bzdury były. Czułam się jak dorosły zamknięty w małym ciałku. To co zdziwiło moją rodzinę, a to zdziwienie pamiętam do dzisiaj, to to, że wiedziałam, że będę miała brata i on ma na imię Karol. Mój brat urodził się 4 sierpnia 1983r. i jest numerologiczną 33. Ja urodziłam się 1 marca 1980. Jestem numerologiczną 22. Pamiętam, że czekałam na niego i wszystkim mówiłam, że będę miała braciszka o imieniu Karol. Nawet nie było dyskusji, że brat będzie nazwany inaczej. Nadmieniam, że o ile wiem, badanie usg stwierdzające płeć wtedy nie istniało. Nawet ciąża bliźniacza potrafiła być zaskoczeniem.

Mogłabym jeszcze długo opisywać moje dziwne doświadczenia, które sprawiły, że umysł mam dość otwarty i staram się rozwijać duchowo jak tylko umiem. Ale wracając do znaków na ciele. Moje przypuszczenia są związane z duchowością. Przez ostatni rok przeszłam przyspieszony kurs rozwoju duchowego, ponieważ jakieś dwa miesiące później rozpoznałam swój bliźniaczy płomień. Świat się dla mnie zmienił, otworzył, a może zmieniłam i otworzyłam się ja. Tak więc moje pierwsze skojarzenie, to znak jest jakby dziurką od klucza, którym ktoś lub coś otwiera być może trzecie oko??? To pierwsza teoria.

Druga moja teoria związana jest z moim znakiem urodzeniowym i pełnią w dniu mojego urodzenia. Obydwa te symptomy czy też skojarzenia nasuwają mi myśl, że kiedyś byłam czarownicą lub wiedźmą. Znak mam bardzo charakterystyczny, w kształcie serca, pod prawą pachą. Podobno to ma znaczenie, że w pachwinie i że częściowo owłosiony. I czemu o tym mówię, no więc Wheel of the Year wygląda bardzo podobnie. Mówię tu o jego podstawowej wersji. Tak więc to moja druga sugestia.




Jeżeli chodzi o zdjęcia, to 0322, 0323 to oryginały. Zdjęcie 2308 jest lekko powiększone i podczerwienione, żeby było może lepiej widać. Zdjęcie 3944 to moje znamię urodzeniowe.
Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę pomogłam.
Jeszcze raz proszę o przekazanie mojej wiadomości Panu Bernatowiczowi.
Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wspaniały podcast
Katarzyna  [...]

P.S. Proszę nie ujawniać mojego nazwiska. Imiona i daty, nawet zdjęcia są jak najbardziej do wykorzystania.





zwiń tekst



Obserwacja UFO w kształcie dysku. Obiekt rozdzielił się na dwie części
Sob, 27 sty 2024 19:15 komentarze: brak czytany: 1794x

Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiujednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizoramatka miała wykształcenie podstawowe ojczym tezpewnego dnia jesienią.......

czytaj dalej

Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiu
jednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.
byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizora
matka miała wykształcenie podstawowe ojczym tez
pewnego dnia jesienią ojczym zobaczył swiatlo za oknem
dysk poruszający sie powoli w naszym kierunku koloru złoto-zółtego jak słońce, brak odgłosu silnikow okien dodatkowych swiateł nic poruszał sie w ten sposób że krawedzie prawy i lewy odchylaly sie raz w gore raz w dół o jakieś 20%
obiekt nie był duzy jakies 5m na 3m
zatrzymał sie jakies 40-50m na wysokości naszego okna i dachu
ufo podzieliło sie na równe 2 czesci dolny półspodek popłynol prosto mijajac nasz dom z lewej strony  górna czesc chwiejnym lotem ruszyła w tył skad przybył, wszystko trwało około 30-40min pytałem sie mamyco to było  po kilku dniach powiedziała bym nie ropowiadał o tym nikomu bo uznaja nas za wariatow i chyba to było ufo - pierwszy raz w zyciu usłyszałem to słowo .Były to koniec lat 70 o dronach nikt nie snił ,nikt nie mial komorki ani telefonu, apartu tez nie mieliśmy,internet nie istnial a zyliśmy w głebokim komunizmie
swiadkami byli tego Urszula [...]  Zbigniew [...] ale dwoje juz nie zyja , moj mlodszy brat spał i ja

[relacja przysłana na pokład okrętu Nautilus 21 stycznia 2024]




zwiń tekst



Chcę powrotu córki - moje niezwykłe sny
Sob, 18 mar 2023 23:43 komentarze: brak czytany: 5104x

[...] Witam Państwa. Nie wiem od czego zacząć...2 miesiące temu w wyniku nagłej ciężkiej choroby zmarła moja 6letnia córeczka. nie potrafię się z tym pogodzić.Zaczęłam interesować się reinkarnacją ponieważ przeczytałam kilka artykułów że duszyczki zmarłych dzieci powracały do swoich rodziców. Przed pogrzebem przyśniła mi się moja córeczka. Zapytałam ją w śnie czy chce tam iść (miałam na myśli niebo.......

czytaj dalej


[...] Witam Państwa. Nie wiem od czego zacząć...2 miesiące temu w wyniku nagłej ciężkiej choroby zmarła moja 6letnia córeczka. nie potrafię się z tym pogodzić.Zaczęłam interesować się reinkarnacją ponieważ przeczytałam kilka artykułów że duszyczki zmarłych dzieci powracały do swoich rodziców. Przed pogrzebem przyśniła mi się moja córeczka. Zapytałam ją w śnie czy chce tam iść (miałam na myśli niebo) powiedziała ze wolałaby zostać w domu ale że już ją nic nie boli. nie mogłam wytrzymać pustki więc postanowiliśmy z mężem jak najszybciej starać się o dzieciątko.

W dni starań miałam dość nietypowe sny. pierwszy to stałam przy oknie i płakałam za nią. niebo było zachmurzone nagle chmury się rozeszły wyszło bardzo duże rażące słońce. z tego słońca zrobił się Pan Jezus,zza pleców wyleciał biały aniołek. to była moja córeczka. taka biała tylko że dużo mniejsza.podleciała do okna i powiedziała mamusiu i poleciała. W następną noc sniło mi się że wujek ktorego nie znosze odebral mi prawa rodzicielskie i ją. Pojechałam do niej w odwiedziny i powiedziała mi że jej jest u niego żle(u tego wujka) i zabrałam ją stamtąd.

Biegłam z nia na rękach ile miałam sił. W następną noc śniło mi się że szłyśmy przez las na nogach do domu i sąsiad jechał samochodem i się z nim zabrałyśmy i mówiłam do niej ze już jedziemy do domu. Później na przestrzeni ok 2 tyg sniła mi się kilka razy że budzi się ze śpiączki i jest zdrowa.  Kilkanaście dni temu Dowiedziałam się  że jestem w ciąży. Nie wiedziałam czy się cieszyć czy nie. Chciałabym spowrotem moją jedyną córeczkę. kilka dni temu miałam sen znowu. Siedziałyśmy u niej w pokoju na fotelu i rozmawiałyśmy.

W pewnym momencie powiedziałam do niej "ale Ty już jesteś w niebie" a ona mi odpowiedziała "nie mamo ja tutaj jestem'. i Tak powiedziała przez 2 razy. Bardzo chciałabym żeby ona wróciła,żebym mogła jej wynagrodzić to że czasem nie miałam dla niej czasu itp. Byłyśmy z moją córeczka strasznie związane. może to dziwne ale modlę się do Boga żeby mogła do nas wrócić, moją córeczkę proszę o to samo. Te sny dają mi nadzieję bo sa takie jakby moje dziecko rzeczywiście do nas miało wrócić. Objawia się Jezus który ją wypuszcza tak jakby z nieba,później ją zabieram do domu.może mi się tylko tak wydaję...



Witamy,

Dziękujemy za bardzo cenny opis. Jak najbardziej – może mieć Pani rację i córka do Pani powróci teraz lub za jakiś czas. Prosimy robić notatki z tych snów, aby nic Pani nie umknęło. Warto też pisać daty tych snów.

Jeśli pojawi się coś nowego w tej sprawie – prosimy o informacje.

Gdyby się Pani zgodziła, to chętnie zamieścilibyśmy Pani e-mail (anonimowo) w naszym dziale XXI PIĘTRO – TWOJA HISTORIA.

Pozdrawiamy

FN


[autorka relacji wyraziła zgodę]



zwiń tekst



UFO nad Krakowem - 30 i 31 sierpnia 2019
Wt, 14 mar 2023 11:39 komentarze: brak czytany: 3922x

Dzień dobry,  Minionej nocy 30 na 31 sierpnia 2019 około północy nad Krakowem wisiały nieruchome 6 świateł.Z informacji znalezionych w sieci inni ludzie też obserwowało te dziwne światła nawet o 2 nocy (dwie godziny lampiony weselne raczej nie wisiałyby nad Krakowem).Mam zrobione zdjęcia tylko nie wiem jak je tutaj zamieścić. pozdrawiamJacek[...]From: [...]Sent: Monday, September 2, 2019 7:51 AMTo.......

czytaj dalej


Dzień dobry,  Minionej nocy 30 na 31 sierpnia 2019 około północy nad Krakowem wisiały nieruchome 6 świateł.
Z informacji znalezionych w sieci inni ludzie też obserwowało te dziwne światła nawet o 2 nocy (dwie godziny lampiony weselne raczej nie wisiałyby nad Krakowem).

Mam zrobione zdjęcia tylko nie wiem jak je tutaj zamieścić.

pozdrawiam
Jacek

[...]


From: [...]
Sent: Monday, September 2, 2019 7:51 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Swiatla nad Krakowem

Dzień dobry

Jak już pisałem w formularzu w noc z 30 na 31 sierpnia około północy nad Krakowem można było obserwować dziwne nieruchome punkty świetlne na niebie.

Na profilu FB Kraków PL inne osoby przysłał zgjecia z tej obserwacji lecz robione około 2:00.

Moje zdjęcie wykonałem około 0:15.
W załączeniu przesyłam zdjęcie oraz zrzut mapki żeby pokazać kierunek wykonania zdjęcia.

Pozdrawiam
[...]







Od FN

Podaliśmy naszemu czytelnikowi algorytm do przekazania nam zdjęć. Czekamy na nie.

FN


Witam,
dzis tj. 31.08.2019 tuz przed 2 w nocy w Krakowie zamykajac okno dachowe przed snem, zauwaśyłam szybko przemieszczajace sie ze wschodu na zachód biale swiatlo.
Bylo ono widoczne za masa gestych chmur w pewnym momecie zmienilo sie w formacje kilku świateł i zawislo bez ruchu a po ok 20 sekundach zniknęlo. Formacja była duza a zjawisku nie towarzyszyły zadne dzwieki .
Czy wiecie co to moglo być, czy ktos widział coś podobnego tej nocy ?
Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

 



zwiń tekst



'Czarne pany' widzi dziecko i opisuje rodzicom, jak wychodzą ze ściany
Wt, 7 mar 2023 11:14 komentarze: brak czytany: 2009x

[...] Dobry wieczór  Ostatnio podczas spaceru z psem rozmawialiśmy z dziewczyną o reinkarnacji. W trakcie rozmowy pojawił się wątek dzieci pamiętających swoje poprzednie wcielenia. Biorąc pod uwagę to, że moja partnerka ma dzieci z poprzedniego związku zapytałem czy któreś z nich wspominało może coś o jakiejś historii z "minionego życia" albo o "innych rodzicach". Czy mówili regularnie o czymś co .......

czytaj dalej


[...] Dobry wieczór 

Ostatnio podczas spaceru z psem rozmawialiśmy z dziewczyną o reinkarnacji. W trakcie rozmowy pojawił się wątek dzieci pamiętających swoje poprzednie wcielenia. Biorąc pod uwagę to, że moja partnerka ma dzieci z poprzedniego związku zapytałem czy któreś z nich wspominało może coś o jakiejś historii z "minionego życia" albo o "innych rodzicach". Czy mówili regularnie o czymś co mogłoby być wzięte za bujną wyobraźnię dziecka. Jej odpowiedź mnie zaskoczyła. Co prawda żadne z dzieci nie mówiło o poprzednim życiu, ale za to syn w dzieciństwie mówił często, że w nocy przychodzą do niego "czarne pany". Te osoby miały wychodzić z jednej ze ścian pokoju. Syn wskazywał nawet dokładnie o którą ścianę chodziło. Te odwiedziny były regularne i bardzo częste. "Czarne pany" nie robiły mu krzywdy a on się ich zupełnie nie bał. Ich obecność była dla niego naturalna. W pewnym momencie przestał o tym mówić a później zupełnie o tym zapomniał. Dzisiaj pytany o tę historię mówi wręcz, że nic takiego nigdy nie miało miejsca i że on w ogóle nie kojarzy, żeby rozmawiał o tym ze swoją mamą. 

 Czy spotkaliście się kiedyś z takim zjawiskiem? Co to mogło być?

[email przyszedł do FN 27 sierpnia 2019]


Dziękujemy za opis. Relacje o dzieciach, które widzą duchy to klasyka zjawisk niewyjaśnionych. Po prostu dzieci pojawiając się na świecie "z krainy światła" mają zdolność widzenia rzeczy niewidocznych dla ludzi dorosłych. Potem te zdolności zanikają ( w wieku ok. 4-6 lat). Jeśli zaś pozostają - mamy do czynienia z medium lub jasnowidzem.

Poniżej "mała próbka" z naszego archiwum.



Witajcie załoganci ! To znów ja, pisałem do Was w sprawie fotografii Orbsów. Chciałbym poddać Waszej ocenie ciekawą sprawę, której ja i moja rodzina byliśmy świadkami. Wydarzenia są naprawdę świeże (wieczór i noc z soboty na niedzielę 27-28 luty ). Pozornie dla pojedynczej osoby nieszkodliwe zjawiska dopiero jak spotkaliśmy się całą rodziną w niedzielę i wszystko sobie opowiedzieliśmy to nabrało to sensu i trochę nas wystraszyło. Otóż ja mieszkam z moją żoną i 2,5 letnią córką w mieszkaniu w bloku. Moja córka jak na swój wiek jest bardzo bystra, dużo mówi i dużo rozumie. Ale nigdy nie śpi sama w sypialni. Zawsze jak ją położymy wcześniej bo na przykład uśnie nam na rękach, to po kilkunastu minutach przybiega do nas z płaczem i nie chce iść sama spać. Mówi, że się boi łóżeczka. Tak też było w sobotni wieczór. Było późno, koło północy. Córka już zasypiała, więc żona stwierdziła, że sią z nią położy, a ja jeszcze oglądałem telewizję. Obie dziewczyny leżały na plecach i jak żona mówi – dziecko patrzyło się w jeden punkt na suficie i narastającym głosem powtarzała : „Idzie potwór! Idzie potwór!”. Żona myślała, że jak to dzieci mają – bawi się.

Więc udała, że się boi i wtedy córka ją przytuliła i powiedziała : „nie bój się mamusiu”. Po czym znów patrzyła się w ten punkt i mówiła to samo. Że idzie potwór. Tak chyba z cztery czy pięć razy. Po czym zwróciła swój wzrok ponownie w ten obszar na suficie, machała ręką na pożegnanie i powiedziała : „Pa pa potwór”. Żona zapytała, gdzie poszedł potwór? A córeczka odpowiedziała, że do babci (mojej mamy). Było to około godziny 00:30. Jak się w niedzielę dowiedziałem od mamy, około godziny 1:00 w nocy obudziło ją szarpnięcie za drzwi. Było na tyle silne, że drzwi wejściowe do mieszkania z głośnym hukiem się otwarły. Mama poczuła niepokój i mówiła, że czuła, że coś „przyszło”. Mama nie miała odwagi wyjść z łóżka, by sprawdzić co się stało. Ojciec spał i się nie obudził. To już podobno drugi raz w tygodniu się zdarzyło. Na rano jak wszyscy wstali – drzwi były zamknięte. Dodam tylko, że nie pierwszy raz w domu rodziców drzwi się same otwierały, przedmioty spadały z półek na oczach domowników (zwłaszcza takie zjawiska nasilały się w okresie Wielkiej Nocy. Na przykład spadał poświęcony w Wielką Sobotę koszyki z jedzeniem. Mamy Wielki Post i Wielkanoc już niedługo, więc znowu „TO” wróciło.) Żeby było śmieszniej to nie koniec tych zajść. Podczas gdy żona i córka już spały, ja poczułem się senny i około godziny 2:00 w nocy postanowiłem się położyć. Gdy już leżałem do głowy wpadła mi myśl, tak jak by ktoś mi ją włożył do świadomości bez mojej zgody. Jedno słowo: „UMRZESZ”. Poczułem wielki strach.

Aż praktycznie wpadłem w panikę. Ale stwierdziłem, że postaram się to opanować i nie będę robił z siebie durnia przed żoną. Więc przytuliłem się do niej i próbowałem zasnąć. I wtedy usłyszałem pukanie. Trudno określić skąd, jakby w ścianie albo do drzwi w sypialni. Pukanie nie takie zwykłe, ale jednostajne stukanie przez około 20 -30 sekund. Dwie serie. Potem usłyszałem, że ktoś puszcza wodę. Więc uspokoiłem się, bo wiedziałem, że ktoś jeszcze też nie śpi w bloku. I to pukanie mogło dochodzić z jakiegoś sąsiedniego mieszkania. Tak wtedy pomyślałem. Dopiero jak w niedzielny wieczór ja poruszyłem ten temat wszystkim „rozwiązały się języki” i zaczęli opowiadać o tych zdarzeniach. Wtedy to miało sens chronologiczny i było z sobą powiązane. Teraz się tylko zastanawiam, czy faktycznie ktoś tej nocy też nie spał i czy odkręcony kran z wodą było słychać u sąsiada, czy też w mojej łazience albo kuchni. Ciężko jest to stwierdzić, ale nas to osobiście przeraziło. My od kiedy się wprowadziliśmy do naszego mieszkania nieustannie słyszymy jak coś w kuchni stuka i puka. A to słychać jak talerze się obijają, a to jakieś inne, bliżej nie określone dźwięki dochodzące z kuchni. Wracając do domu żona mi jeszcze opowiedziała, że była świadkiem jak córka chodzi do kuchni, otwiera szafkę pod zlewem i z kimś rozmawia. To znaczy, otwiera drzwiczki, wita się, macha rączką. Potem mówi coś po swojemu, nie idzie wyłapać słów, mówi „cześć” i zamyka szafkę.

Na pytanie : „kto tam był” zawsze odpowiadała : „PAN”. Jest to bardzo dziwne i mnie już to trochę niepokoi. Być może nie wszystkie przedstawione sytuacje to zjawiska nadprzyrodzone i część na pewno da się wyjaśnić, z racji tego, że mieszkamy w bloku. Ale niektóre są na prawdę dziwne, zwłaszcza zachowanie mojego dziecka. Niejednokrotnie pisaliście, że dzieci mogą widzieć więcej, dlatego będę teraz baczniej obserwował córkę. Nie będę o nic pytał, nie będę prowadził z nią rozmów na ten temat, żeby dziecku nic nie sugerować. Będę tylko obserwował. I zobaczymy jak sytuacja się potoczy. Mam nadzieję, że moja opowieść przyda się Wam w jakiś sposób. Może jest więcej osób z takimi doświadczeniami niż mi się wydaje. Tymczasem dzięki za świetne materiały na portalu. W razie gdybyście chcieli tekst opublikować proszę o nieudostępnianie żadnych danych, jeśli je w jakiś sposób pozyskacie. Pozdrawiam, D.D.

 

 


Jeszcze krótko w tym temacie. Kilka lat temu, moja córka mająca wówczas ok. 2 lat widziała w mieszkaniu "pana". Słowo "Pan" było wśród pierwszych jakie wypowadała i jak się okazało kilka razy użyła go, pokazując przy tym palcem pustą przestrzeń mieszkania. Było to w mieszkaniu moich rodziców (innym niż to z poprzedniej historii). Córka spała w moim dawnym pokoju i zerwała żonę swoim nagłym płaczem. Moja żona pobiegła natychmiast do pokoju (mnie wówczas nie było na miejscu), wzięła córkę, a ta bardzo mocno wtuliła się w nią. Żona zaczęła pytać co się stało, a po chwili córka nie odwracając głowy wskazała palcem na łóżeczko i powiedziała "pan". Żona zaczęła zadawać pytania, utwierdzając się w tym co usłyszała, ale za każdym razem usłyszała potwierdzenie o "panu". Podobna sytuacja nastąpiła jeszcze raz w tym samym miejscu, a niedługi czas po tym zdarzeniu, w tym samym mieszkaniu, siedziałem z moim tatą w salonie, a córka była przed nami na dywanie. Nagle odwróciła się w naszą stronę i wskazując palcem w przestrzeń pomiędzy nami powiedziała "pan". Odwróciłem się - za nami był stół i dalej ściana, ale bez żadnych obrazów czy figurek. Zapytałem się jeszcze dla pewności czy tu jest pan, a córka jeszcze raz pokzała palcem w to miejsce i powtórzyła to słowo. Później jeszcze raz zdarzyło się nam taka sytuacja u nas w domu. Od tamtej pory już nie

 Pozdrawiam Załogę

[...]

Prośba o zachowanie danych tożsamości oraz kontaktu, tylko dla Państwa użytku.




zwiń tekst



MOJE HISTORIE Z UFO -z poczty do FN ... opis trafił na pokład okrętu Nautilus 4 sierpnia 2019
Nie, 26 luty 2023 16:12 komentarze: brak czytany: 4454x

[...] Witam. Nazywam się [...] i posiadam własną, częściowo udokumentowaną historie "spotkań" z niezidentyfikowany obiektami latającymi. Począwszy od dziwnych świateł a kończąc na latających "cygarach" zarówno w nocy jak i za dnia, będąc samemu oraz w tłumie ludzi. Tematem UFO nigdy się nie interesowałem ale od kiedy zacząłem widywać te obiekty, wówczas zaktualizowałem swoją wiedzę słuchając relację.......

czytaj dalej


[...] Witam. Nazywam się [...] i posiadam własną, częściowo udokumentowaną historie "spotkań" z niezidentyfikowany obiektami latającymi. Począwszy od dziwnych świateł a kończąc na latających "cygarach" zarówno w nocy jak i za dnia, będąc samemu oraz w tłumie ludzi. Tematem UFO nigdy się nie interesowałem ale od kiedy zacząłem widywać te obiekty, wówczas zaktualizowałem swoją wiedzę słuchając relację innych ludzi o podobnych obserwacjach.

Rok 2017:
Pod koniec maja 2017 grałem w swoje ulubione gry na komputerze i wtedy poczułem silną potrzebę wyjrzenia przez okno.
Moje oczy natychmiast skierowały się na białą kule światła o średnicy około 2 metrów, która leciała pomiędzy chmurami na wysokości około 100 metrów. Ta kula zdawała się posiadać "inteligencje" jakkolwiek to brzmi, ponieważ co chwilę zmieniała swój kierunek a gdy sięgałem po telefon do kieszeni wtedy schowała się w chmurach i już jej nie mogłem dostrzec (wykonałem fotografie tego miejsca ale zamiast tej kuli światła na zdjęciu była czarna plama w miejscu gdzie ona się ujawniła) (zdjęcie w załączniku).

Pragnę zaznaczyć, że to nie miało nic wspólnego z "ufoludkami" to było zupełnie coś innego. Po tym wydarzeniu zacząłem drążyć ten temat bo nie dawało mi to spokoju z czym miałem do czynienia. Na początku czerwca siedziałem w samochodzie na parkingu obok sklepu obok mnie przechodziły tłumy ludzi i wtedy poczułem obecność czegoś niezwykłego. Spojrzałem przez lewą szybę i ujrzałem podłużny metaliczny obiekt lecący stosunkowo nisko nad ziemią (niestety nie miałem przy sobie telefonu a nawet jakbym miał to bym nie zdążył go uwiecznić). Wyglądał językiem ufologów jak cygaro, był koloru ciemno- brązowego oraz zdawał się być matowy (świeciło słońce a mimo to nie odbijał jego promieni). Wiedziałem, że mam mało czasu bo on leciał w stronę gęstych chmur. W moich myślach błagałem przechodniów aby ktoś go też ujrzał i zrobił zdjęcie ale wszyscy byli zajęci swoimi sprawami i tylko ja patrzyłem w niebo). Kiedy wleciał w chmury, czekałem aż z nich wyleci ale on już w nich został (TO NIE BYŁ SAMOLOT).
Czułem zażenowanie kiedy wróciłem do domu bo mogłem mieć unikalną fotografię... Czy w nim były "ufoludki"? Być może.
Następnie w czerwcu nad moim domem znów pojawił się tajemniczy obiekt ale to nie była kula światła ani metaliczne cygaro. Ten obiekt nie miał stałego kształtu - on wibrował...

Wyglądał jak meduza lecąca po niebie ale nie znajduje słowa z czym go porównać... Zorientowałem się, że mój telefon jest w moim pokoju, zauważyłem, że jest czyste niebo dlatego oszacowałem w którym miejscu szukać go na niebie nim wrócę.
Zacząłem rozpaczliwy bieg do domu miałem 20 metrów, sąsiedzi widząc mój sprint pewnie zastanawiali się czy jestem normalny...

Wróciłem po około 30 sekundach i szukałem go na niebie z telefonem w ręce (ale go już nie było). Uwaga na niebie nie było chmur a on poruszał się ociężale lekko zmieniając kierunek. On nie odleciał ani się nie schował w chmurze - on po prostu zniknął i jestem tego pewny. Kolejny raz czułem zażenowanie, że znów miałem okazję zrobić zdjęcie ale mi się nie udało.
Czy to były "ufoludki" - ten obiekt nie miał konkretnego kształtu bo nieustannie wibrował i go zmieniał ewentualne istoty na "pokładzie" zostały by zmasakrowane.

Następnie w czerwcu wracając ze szkoły byłem uczestnikiem bardzo dziwnej sytuacji, otóż poczułem się bardzo szczęśliwy a nawet wpadłem w euforie, która nie miała swojej przyczyny i wtedy przejechało obok mnie auto a dokładnie bus dostawczy i pod moje nogi wleciała jedna jedyna strona od gazety "Polskie Roswell" za sprawą IDEALNEGO podmuchu wiatru. (Zdjęcie w załączniku - miałem telefon). Na stronie od gazety wpatrywały się na mnie "ufoludki" a ja czułem tą euforie sprzed kilku chwil zanim wpadła mi pod nogi. To było niezwykłe uczucie biorąc pod uwagę co ja wcześniej widywałem na niebie.
To wszystko z czym miałem do czynienia w tych dwóch miesiącach.

Ale wciąż nie dawało mi spokoju o co w tym wszystkim chodzi co ja mam z tym wspólnego przecież jestem normalnym człowiekiem chcącym mieć normalne życie... Zacząłem szukać informacji odnośnie tego zjawiska NOL (bo to nie dotyczy tylko kosmitów ale po prostu niezidentyfikowanych obiektów latających). Oczywiście jako ktoś kto zaczyna przygodę z tym tematem obejrzałem relację Jana Wolskiego i Lecha Chacińskiego ale ich historię opisywały realnych fizycznych przybyszy i ich statki a ja widziałem obłoki światła...

Znów czułem się zażenowany i niezrozumiany... Natknąłem się na film w którym starszy człowiek opowiada o swoim spotkaniu twarzą w twarz z nieznaną istotą idąc nocą w grupie znajomych. I tutaj zaczyna robić się ciekawie, ponieważ miejscowość z filmu jest mi dobrze znana i znajduję się około 30-40km od miejsca mojego zamieszkania.
Link do źródła https://www.youtube.com/watch?v=_FkzrZ0rvAA


Pewnego czerwcowego dnia byłem u dziadków w odwiedziny i wtedy dziadek powiedział "35 lat temu kiedy wracałem z pracy na motorze zobaczyłem spodek z wieloma okienkami z których patrzyły się na mnie "małe ludziki" który krążył wokół wieży kościelnej w Radzimowie".  Dziadek nigdy nikomu o tym nawet nie wspomniał nawet mojej babci... Chcielibyście zobaczyć moją minę kiedy to usłyszałem...

I tutaj robi się jeszcze ciekawiej bo ta miejscowość jest zaledwie 5km od miejsca mojego zamieszkania a mój własny dziadek miał bezpośredni kontakt z UFO!!!!!!!!!!! Czy to były "ufoludki"? W tym wypadku to były realne istoty w swoim realnym statku niczym z historii Jana Wolskiego i Lecha Chacińskiego.  I teraz uwaga bo wchodzę do gry.
Pomyślałem "zaraz zaraz ufoludki i kościół? Czy te dziwne rzeczy mają coś wspólnego z samym Bogiem? I tak się nad tym głowiłem licząc, że znajdę odpowiedź w samej biblii. I wtedy natknąłem się na owy fragment z biblii:
12 Dlatego radujcie się niebiosa i ich mieszkańcy!
I wtedy mnie olśniło, czy to nie odnosi się do innych cywilizacji?!

Pomyślałem sobie "to wszystko nie może być przypadkiem", i zastanowiłem się w jaki sposób te istoty mogą dać mi jakąś wskazówkę. I wtedy obejrzałem zdjęcia satelitarne okolic mojej miejscowości z 2000r. i wtedy nie uwierzyłem własnym oczom!

Zaledwie kilkaset metrów od mojego domu na zdjęciu satelitarnym zobaczyłem "poświatę" jakiejś twarzy - zbliżyłem zdjęcie i ujrzałem stojącą na polu humanoidalną postać (zdjęcie w załączniku). Ja już wtedy po prostu zwariowałem na punkcie UFO dlatego zacząłem pokazywać to moim znajomym - jak się pewnie domyślacie zostałem wyśmiany...
Poświata tej istoty z charakterystycznym "klejnotem" na piersi przypomina tak zwane wondżiny.
Wandija/wondżiny to w wierzeniach Aborygenów istoty, które 4000 lat temu przyleciały z nieba i nauczyły ich polować na zwierzęta. Oczywiście ten prymitywny lud zrobił z nich "bogów" i dorobił religię, że są oni odpowiedzialni za monsumy i suszę. Dlatego aby ich przebłagać muszą co roku odnawiać ich portrety na ścianach aby uchronić się przed nieurodzajem.
Oni przekazują sobie tę historię ustnie od przeszło 4000 lat dlatego dzisiaj podziwiamy portrety najprawdziwszym ufoludków na ścianach. I ta istota jest strasznie podobna do tej, która stała na polu w 2000r. w mojej wsi..
Moja ciekawość tego tematu i tych dziwnych zdarzeń w jakich uczestniczyłem nie dawały mi spokoju, chciałem po prostu wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.

Połączyłem gazetę Polskie Roswell, humanoida stojącego na polu, relację mojego dziadka oraz ten biblijny werset.
Postanowiłem iść tym tropem dlatego zrobiłem coś co na zawsze odmieniło moje życie i moją świadomość odnośnie świata.


Był 17 lipca 2017 roku:
W domu poprosiłem Boga czy pokaże mi UFO które będę mógł sfotografować swoim telefonem (serio o to poprosiłem).
Założyłem swój krzyż na szyję i powiedziałem coś w stylu "W imieniu Boga idę nawiązać kontakt z inną cywilizacją!"
I wtedy po godzinie 22 (było już ciemno) poszedłem samotnie na obrzeża pobliskiego lasu (oczywiście tego lasu gdzie stała humanoidalna postać bo stwierdziłem, że to nawiązuje do Polskiego Roswell - gazety, która wpadła mi pod nogi.
Kiedy byłem już na miejscu spojrzałem z wielką wiarą w nocne niebo - On już na mnie czekał...
Niebieski obłok latał mi nad głową około 150 metrów nad głową!
NATYCHMIAST wyciągnąłem telefon aby zrobić mu zdjęcie!!!! (zdjęcie w załączniku).
Do tego nagrałem film ale na nim nic nie widać - to telefon a nie profesjonalny aparat. Na filmie nie kryłem swojego szczęścia a nawet padłem na kolana i dziękowałem Bogu za ten piękny widok!
Krzyczałem do niego "ląduj błagam!" ale on nie reagował.
Obserwacja trwała kilka minut po czym gdy już byłem spełniony ten obiekt rozpłynął się w powietrzu (on nie odleciał on wrócił do swojego wymiaru - nieba!)
Wróciłem do domu szczęśliwy i wtedy sięgnąłem znowu do biblii a tam taki tekst:
30 Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego11, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich12 z wielką mocą i chwałą.
Ja po prostu nie wierzyłem w to co czytam!

Mamy 2019 rok a ja planuję powrócić na to miejsce w celach obserwacji z najnowocześniejszą kamerą jaką tylko znajdę - tak wydam na nią całe oszczędności. I będę nagrywał te obiekty aby ludzkość się w końcu przebudziła! Dlatego od roku 2020 będę aktywnie obserwował tutejsze niebo nad Polskim Roswell ze swoją kamerą. To co planuję nagrać będzie przełomowe!

Jako ciekawostkę powiem, że aktualnie te miejsce jest nadal aktywne ufologicznie - ostatnio widziałem pomarańczowe światło unoszące się na horyzoncie...

Jako dodatek w załączniku wyślę jeszcze czerwony obiekt na nocnym niebie (ciekawostka jest taka, że było to w miejscu gdzie stał ufoludek na polu a chwilę wcześniej widziałem meteor, który wypalił się nad moją głową).

Trochę się rozpisałem ale było warto mam nadzieję, że ta fotka obłoku trafi na wasz kanał w celach uświadamiających.
Niech żyje Polska i UFO! :D

Jeśli chcecie więcej informacji to służę pomocą ale zaznaczam, że mimo wszystko chcę być anonimowym badaczem zjawiska NOL.

To nie koniec tej historii być może pewnego dnia nadleci spodek a ja go po prostu nagram (Od teraz zawsze mam telefon przy sobie).

Ciekawostka: "małe ludziki" mojego dziadka to inne istoty od tego gościa na polu bo te pierwsze były niskie (żywe krasnoludki).

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]

/poniżej fotografie przysłane przez autora relacji/










zwiń tekst



OBSERWACJA UFO 18 SIERPNIA 2019 PRZY LOTNISKU STARACHOWICE
Pt, 24 luty 2023 08:12 komentarze: brak czytany: 1662x

Szanowni Państwo,W dniu 18 sierpnia o godz. 13:17 ok. 1 km od lotniska Strachowice przez przednią szybę samochodu zauważyłem białą kulę lecąca wolno na wysokości ok. 300m.  Kula leciała ne tej wysokości z prędkością ok. 1m/sek przez około minutę po czym gwałtownie zwiększyła wysokość.W tym momencie sięgnąłem po smartfon, wyszedłem z samochodu i zrobiłem 4 zdjęcia. Czwartego nie załączam, bo na nim.......

czytaj dalej


Szanowni Państwo,
W dniu 18 sierpnia o godz. 13:17 ok. 1 km od lotniska Strachowice przez przednią szybę samochodu zauważyłem białą kulę lecąca wolno na wysokości ok. 300m.  Kula leciała ne tej wysokości z prędkością ok. 1m/sek przez około minutę po czym gwałtownie zwiększyła wysokość.W tym momencie sięgnąłem po smartfon, wyszedłem z samochodu i zrobiłem 4 zdjęcia. Czwartego nie załączam, bo na nim nie widać obiektu który zniknął za chmurami.
Ciekawe jest też to, że mniej więcej przed miesiącem w tym samym miejscu, ale w nocy obserwowałem obiekt lecący - jak mi się wydaje - dokładnie tą samą trajektorią, z tym, że miał nieokreślony, dziwny kształt którego nie umiem określić, i świecił kolorem pomarańczowo-żółto-czerwonym (nie jestem mocny w określaniu kolorów). Oba obserwowane obiekty nie były balonami ani tym bardziej dronami, których nie wolno używać w pobliżu lotnisk.
Zdjęcia wykonane aparatem Samsung Galaxy S5 w załączeniu.
[dane do wiad. FN]
 (personalia wyłącznie do wiadomości Fundacji)







zwiń tekst



UFO nad Emilcinem?
Nie, 12 luty 2023 01:04 komentarze: brak czytany: 2518x

[…] Szanowna FN! Piszę do Was w związku z ciekawą historią, którą opowiedział mój znajomy. Było to w marcu 2019 roku czyli kilka miesięcy temu. Razem ze swoją żoną i jej siostrą przebywali w Nałęczowie i postanowili sobie zrobić wycieczkę do Emilcina. Trudno mu ustalić datę dokładną, ale było to jego zdaniem albo 17 marca albo 18 marca. Przyjechali do waszego pomnika, ale było zimno, więc mieli być.......

czytaj dalej


[…] Szanowna FN! Piszę do Was w związku z ciekawą historią, którą opowiedział mój znajomy. Było to w marcu 2019 roku czyli kilka miesięcy temu. Razem ze swoją żoną i jej siostrą przebywali w Nałęczowie i postanowili sobie zrobić wycieczkę do Emilcina. Trudno mu ustalić datę dokładną, ale było to jego zdaniem albo 17 marca albo 18 marca. Przyjechali do waszego pomnika, ale było zimno, więc mieli być tylko krótko na zasadzie zrobić pamiątkowe zdjęcie i wracać do hotelu. Mój znajomy opowiada, że doszło do bardzo ciekawego wydarzenia, bo cała trójka usłyszała dźwięk przypominający odgłos elektrycznego urządzenia. Najbardziej przypominało to dźwięk transformatora. Nawet rozglądali się wokół, czy nie ma jakieś skrzynki na słupie z transformatorem. Najciekawsze jest jednak to, że ten dźwięk nagle ustał dosłownie w jednej chwili. I już się więcej nie pojawił. Gdybyście chcieli go nagrać, to podaję do niego telefon. Nazywa się […dane do wiad. FN[ numer tel. [….]
Pozdrawiam załogę
[dane do wiad. FN]



Poniżej jeszcze jedna relacja o UFO w okolicach Emilcina, którą dostaliśmy na nasz fundacyjny telefon w postaci wiadomości SMS.




Przy okazji jeszcze dwie relacje o obserwacjach UFO od naszych czytelników.

 

Witam serdecznie Fundację Nautilus z Panem Kapitanem !

Pozdrawiam [...] Muszę opisać Wam jedną sprawę - zdarzenie bo nie daje mi ona spokoju do chwili obecnej. W dniu 31 grudnia 2018 r /01.01.2019 r. tj. w Sylwestra a w zasadzie to już był 01.01.2019 r. godz. 0.15 - 0.20 jechałem samochodem ul. Marsa w Warszawa -Rembertów w kierunku ul. Płowiecka, Grochowska. Jak wiadomo władze Warszawy zapowiadały że zabawa tej nocy będzie pozbawiona pirotechniki przy Pałacu Kultury, ale wiadomo, że na terenie Warszawy czy też terenów ościennych było to niemożliwe, ale było lepiej niż w latach poprzednich. Zmiana ta dotyczyła oczywiście ochrony naszych zwierząt domowych, aby ten dzień przeszły bezstresowo. Jadąc zaobserwowałem, że właśnie o tej godzinie już na tym odcinku ustały strzały petard, rakiet i innej pirotechniki. Będąc na wysokości jednostek wojskowych w odległości ok. 400-500 metrów przed ul. Rekrucka - Żołnierska ujrzałem przed sobą przed przednią szybę olbrzymi obiekt wielkości deko mniejszy od księżyca ( przykład : moneta 1 grosz z 5 złotówką to oczywiście 5 zł ) przesuwający się z dość znaczną prędkością z kierunku wschodniego tj. od Bronisława Czecha w kierunku zachodnim tj. Centrum miasta lub południowy zachód. Obiekt był w kolorze światła lampy sodowej tj. bardziej żółty niż pomarańczowy ( lampa ma więcej odcienia pomarańczowego ). Światło to widziałem ok. 5-7 sekund. Przemieszczało się ponad koronami drzew. Mogło być ode mnie może w tym czasie na wysokości już ul. Płowieckiej. Z uwagi na to, że w okresie zimowym drzewa na obszarze leśnym przy ul. Marsa nie miały liści to dlatego widziałem jak ten rozświetlony obiekt lecąc z lewej strony przedzierał się przez korony drzew, widziałem go w całości jak wyłonił się na szczelinę pasa jezdni a następnie za  koronami drzew przesuwał się w  prawą stronę znikając wśród terenu leśnego. Ale dlatego że ja byłem w tym czasie jeszcze na ul. Marsa obiekt ten na pewno był dużo dalej, ale był tak duży że wydawało się że jest blisko. Miałem wrażenie, że gdybym był już przy ul. Płowiecka, Grochowska to on byłby na wysokości może 300 do 500 metrów nad ziemią. Chciałem szybko wyjąć telefon i wykonać zdjęcie lub film tego światła. Natychmiast stanąłem pośrodku jezdni lecz obiekt ten się oddalił. Gdybym był poza terenem leśnym to myślę, że miałbym szansę zarejestrować przelot. Przelot tak dużego obiektu widziałem pierwszy raz i to właśnie w Sylwestra. Na pewno nie były to żadne fajerwerki czy też przedmioty pirotechniczne.  Pomyślałem, że jeżeli tej nocy ludzie się bawili na mieście , może byli na balkonach swoich mieszkań to może również widzieli to zdarzenie. Wiadomo, że w Sylwestra mogło to też umknąć uwadze.
[...]
( Orion_1957)

Ostatnia relacja to bardzo szczegółowy opis obserwacji UFO sprzed wielu lat.

 

RAPORT

Obserwacja UFO Pruszków 9 września 2012

ŚWIADKOWIE
Świadkami obserwacji było małżeństwo.

Świadek A
Kobieta lat ok 40stu (w momencie obserwacji).
Świadek A to osoba wierząca w UFO w momencie obserwacji. Osoba wiarygodna, która o swojej obserwacji rozmawia tylko z mężem, oraz autorem tego raportu.
W momencie obserwacji wyposażona w okulary polaryzacyjne. Były to zwykłe tanie okulary przeciwsłoneczne. Świadek już tych okularów nie posiada, rozpadły się.

Świadek B
Mężczyzna lat ok 40stu (w momencie obserwacji).
Osoba wierząca w UFO. Świadek B był wyposażony w soczewki kontaktowe, korekcyjne. Świadek B odmówił odpowiadania na pytania, ograniczył się do skrótowego opisania zjawiska.

Zarówno świadek A jak i B nie są pasjonatami UFO, nie zagłębiają się w temat jakoś mocno, nie czytają dużo książek, nie wysłuchują relacji świadków.
Osoby pracujące, mające tzw "normalne życie".  

Świadkowie nie zgłaszali żadnej organizacji ufologicznej swojej obserwacji i nie opowiadali jej wielu osobom.

CZAS I WARUNKI OBSERWACJI
9 września, niedziela 2012, ok godziny 12stej.

Świadek A cytat:
„Był słoneczny dzień, na niebie nie było chmur.”

Pogoda sprawdzona w internecie (cytat z internetu):
„pozostałe obszary RP będą miały temperaturę rzędu 21-22 stopni... Wszędzie zachmurzenie umiarkowane lub bezchmurne niebo.„

MIEJSCE
Pruszków, województwo mazowieckie, kraj Polska.
Boisko szkolne, na ulicy Helenowskiej koło Kościoła
https://www.google.pl/maps/place/Helenowska,+00-001+Pruszk%C3%B3w/@52.155928,20.787869,17z/data=!3m1!4b1!4m5!3m4!1s0x471935fa9ecb330d:0xc12524e7d86714c9!8m2!3d52.1559247!4d20.7900577?hl=pl

OBSERWACJIA
Świadek A:
„Ok południa zobaczyłam dziwne świecące się kolka które nadleciały ze wschodu, najpierw było ich dwa a potem pięć. Wirowały wokół własnej osi robiąc ósemki tak jakby bawiły się w berka. Ważne jest to , ze tylko ja i mój mąż widzieliśmy to zjawisko. Ja miałam okulary p/słoneczne z polaryzacja a mój mąż szkła kontaktowe ze specjalnymi wkładkami.”
Świadek B:
„Nie, nie mam takich szkieł, to były zwykłe szkła kontaktowe twarde, które są wykonane z niebieskiego plastiku, może ew. mają polaryzację, ale wątpię.”
Świadek A:
„Jak zdjęłam te okulary to zobaczyłam piękne niebieskie niebo bez tych migających obiektów. Jak z powrotem założyłam okulary widziałam ponownie je. Pozostali ludzie nic nie widzieli tylko my. Nagle od strony wschodu pojawiły się dwa samoloty wojskowe, mój mąż mi powiedział, że leciały w szyku bojowym, jeden obok drugiego, obiekty na chwile stanęły w miejscu i za chwile rozpierzchły się w różne strony, a samoloty poleciały w kierunku zachodnim.„

wielkość obiektów
    Świadek A opisał obiekty jako okrągłe o wielkości 1/4 wielkości pozornej słońca, a więc ok 0,5-1cm w odległości wyciągniętej ręki. Opisuje je też jako znacznie mniejsze od wojskowych samolotów. Formacja jaką tworzyły obiekty miała wielkość pozorną słońca. Wszystkie obiekty były jednakowej wielkości i jasności, żaden z obiektów nie zachowywał się jako obiekt centralny. Pułap na jakim znajdowały się obiekty Świadek A określił jako „kilka kilometrów”, oraz „ptaki tak wysoko nie latają”

wygląd obiektów
Obiekty emitowały światło podobne do słońca, lub odbijały światło słoneczne o jasności mniejszej niż słońce, nie zmieniały swojej barwy i natężenia światła. Obserwacji nie towarzyszyły żadne dźwięki i zapachy.

początek obserwacji
W momencie ich pojawienia świadkowie patrzyli w niebo.  Pierwsze dwa obiekty nie nadleciały z żadnego kierunku, ale zmaterializowały się.  Świadek A nie pamięta kto pierwszy zobaczył obiekty. Pamięta natomiast, że oboje w momencie ich materializacji patrzyli w niebo. Kolejne trzy nadleciały po kilku sekundach. Obiekty znajdowały się prawie pionowo nad głowami świadków, lekko na wschód.

zachowanie obiektów
Obiekty początkowo wykonywały ruchy, które świadek opisał jako chaotyczne, następnie ich ruch stał się bardziej uporządkowany i kolisty. Obiekty zatrzymywały się nagle i zmieniały kierunek swojego ruchu.

zakończenie obserwacji
Świadek A opisuje prędkość ucieczki obiektów przed samolotami wojskowymi jako znacznie/wielokrotnie większą od prędkości samolotów. Podczas ucieczki obiekty były widoczne przez około jedną sekundę. Nie doleciały do granicy horyzontu, ale „rozpłynęły się w powietrzu”

samoloty wojskowe
Świadek B opisuje:
„Niewątpliwie były to samoloty wojskowe wielkości średniego bombowca lub samolotu transportowego, to nie były myśliwce, które się wysyła na rozpoznanie niezidentyfikowanych obiektów w swojej strefie. Co jest niesłychanie ważne, te samoloty leciały względem siebie równolegle w bardzo niedużej odległości, nigdy nie widziałem, żeby takie samoloty latały w takim szyku i w ogóle żeby latały w tej strefie. Nie pamiętam, też czy przypadkiem nie ciągnęły się za nimi jakieś smugi. I nie były to smugi kondensacyjne, czyli za silnikami, tylko smugi pojedyncze, jakby wychodzące z kadłuba (co raczej jest nietypowe)”  

Zapytałem pilota cywilnego o to jakie to mogły być samoloty i co robiły.
Pytanie 1
Czy samoloty transportowe latają w szykach bojowch? Czy latają w parach?
Odpowiedź:
„Samoloty transportowe regularnie latają w szykach, a w parach można je zobaczyć
bardzo często. Szczególnie na naszych Casach często to ćwiczą.
Często też mają wytwornice dymu (świece) zainstalowane, żeby łatwo je było
zobaczyć naziemnemu obserwatorowi ćwiczeń.”
pytanie 2
Czy to możliwe, że samoloty transportowe zostały przy okazji ćwiczeń wysłane, aby sprawdzić niezidentyfikowane obiekty na niebie?
odpowiedź
„Byłoby to dziwne, na rozpoznanie wysyła się myśliwce.”

Poprosiłem świadka A o ponowne opisanie samolotów.
„To były wojskowe jakieś bojowe, za małe były na pasażerskie.”
Wyjaśnienie: poprosiłem o porównanie zapamiętanych samolotów do samolotów pasażerskich.

Kwestia pojawienia się, typu samolotów, czy była to para dyżurna, czy samoloty transportowe, oraz czy ich pojawienie miało związek z obserwacją UFO pozostaje nierozstrzygnięta,

inne
Świadkowie nie zaobserwowali zmiany nastroju u siebie, nie zauważyli też dziwnych zachować urządzeń elektrycznych. Świadkowie byli jedynie zdziwieni i zaciekawieni.
Pozostałe osoby znajdujące się w pobliżu nie prawdopodobnie nie dokonały obserwacji.
Cytat Świadek A:
„...my tego doświadczamy a inni tego nie widza, i ze jak zdjęłam okulary, tez nic nie widziałam„

FILTR POLARYZACYJNY
    Bardzo często ludzie na zdjęciach lub filmach, które wykonali odnajdują obiekty, które można zakwalifikować jako UFO. Jednocześnie osoby te niczego nie widziały podczas robienia zdjęcia/filmu.
    Aparaty fotograficzne i kamery cyfrowe posiadają tzw „filtr dolnoprzepustowy”. Wyjaśnienie z internetu:
cytat 1
„Optyczny filtr dolnoprzepustowy (ang. Optical Low Pass Filter, OLPF) bywa też nazywany filtrem antyaliasingowym. Jest on częścią wielu aparatów cyfrowych i znajduje się bezpośrednio przed matrycą. Jego główną rolą jest odcięcie informacji zawartych w wysokich częstotliwościach obrazu, dzięki czemu możliwe jest ograniczenie występowania efektu mory i przekłamań barw powodowanych przez fale wysokiej częstotliwości. „
cytat 2
„Głównym zadaniem filtra jest odcięcie fal świetlnych o częstotliwościach, które wprowadzają zakłócenia w próbkowaniu obrazu podczas jego zmiany na formę cyfrową. Likwidowany jest niekorzystny dla obrazu fotograficznego zjawisko aliasingu, czyli schodkowania obrazu. Dodatkowo dzięki jego zastosowaniu do matrycy dochodzi światło widzialne, ale nie dochodzi podczerwone.”

PODSUMOWANIE
    Wydaje się, że osoby, które chcę zauważać UFO powinny być wyposażone w okulary z filtrem polaryzacyjnym.



zwiń tekst



Wiktor Suworow o Volfie Messingu - w książce Wybór
Czw, 26 sty 2023 00:31 komentarze: brak czytany: 1316x

[...] przesyłam fragment książki Suworowa - Wybór, fragment ten opisuje jak Wolf Messing (na potrzeby książki Rudolf Mazur) "oczarował" Stalina, oczywiście jest to obraz stworzony i opisany na potrzeby fikcji literackiej ale sam wydźwięk i ogólne wydarzenie ma dużo wspólnego z prawdą i w Rosji jest powtarzane jako "legenda" od lat.Dyrektor ukłonił się dyskretnie, uśmiechnął i jeszcze raz ukłonił. .......

czytaj dalej


[...] przesyłam fragment książki Suworowa - Wybór, fragment ten opisuje jak Wolf Messing (na potrzeby książki Rudolf Mazur) "oczarował" Stalina, oczywiście jest to obraz stworzony i opisany na potrzeby fikcji literackiej ale sam wydźwięk i ogólne wydarzenie ma dużo wspólnego z prawdą i w Rosji jest powtarzane jako "legenda" od lat.






Dyrektor ukłonił się dyskretnie, uśmiechnął i jeszcze raz ukłonił. GOSBANK to miliardy rubli i setki milionów dewiz. Ale te miliardy, to tylko wirtualne zera w nieskończonych kolumnach liczb: debet–kredyt. Odebrać pieniądze znaczy tyle, co odebrać kwit, wydać pieniądze to wydać kwit. Odjąć od jednej kolumny, dodać do drugiej. Arytmetyka i tyle. Natomiast wypłacić gotówkę — tym się GOSBANK nie zajmuje. A z drugiej strony nie wypłacić też nie można. Tymczasem kasjer Piotr Prochorowicz nigdy w życiu nie odliczał kwoty miliona dolarów. Ani główny księgowy. Ani dyrektor. To właśnie wprawiło dyrektora w zakłopotanie. Jakoś tak dziwnie: odliczyć milion i wypłacić. Przy — jąć milion — to jeszcze jak cię mogę. Ale wydać?! Nieprzyjemnie jest wypłacać pieniądze. Dlatego dyrektor próbował gorączkowo znaleźć uzasadnienie, albo przynajmniej jakiś pretekst, który pozwoliłby je zatrzymać. Gdyby nawet musiał się z nimi rozstać, to nie teraz. Jeżeli nawet nie uda się uniknąć wypłaty, to przynajmniej należy spróbować odwlec ją w czasie. Ale w tym celu musiał znaleźć jakiś powód. Pomyślał, zastanowił się i raptem doznał olśnienia: a może to zwyczajny hochsztapler! Dlatego dyrektor uśmiechnął się, puścił oko do księgowego i uprzejmie, trochę nawet za uprzejmie, zwrócił się do interesanta: — Wasz czek nie budzi żadnych wątpliwości, ale być może... hmmm... jakby to powiedzieć... może to nie jest wasz czek! — I zapominając o jakichkolwiek pozorach uprzejmości dyrektor wrzasnął tak, jak zastępca szefa kijowskiego aresztu garnizonowego: — Pokaż dokument, ścierwo!

Jaki dokument? — zdziwił się interesant. — Dokument tożsamości! — syknął dyrektor. Wyszeptał to mięciutko, zjadliwie, starając się by te dwa słowa oddały w pełni zarówno pogardę dla aferzysty, jak i dumę z własnego sprytu. To doprawdy niesłychane! Żeby w całym GOSBANKU nikt nie uznał za stosowne wylegitymować tego naciągacza! Interesant przez chwilę zamyślił się i jakby zmieszał... Ożywili się strażnicy i kasjerzy: o, już widać, że kombinator. Ale zmieszanie zaraz zniknęło z jego twarzy. Uśmiechnął się czarująco i rozłożył ręce, wyrażając w ten sposób szacunek dla ustalonych zasad i wolę skrupulatnego respektowania wymogów administracyjnych. Z czarnego polerowanego stolika wziął ten sam szkolny zeszyt, uniósł go nad głową, aby wszyscy dobrze widzieli, a następnie wydarł jeszcze jedną czystą kartkę w kratkę i podał ją dyrektorowi.




Dyrektor się zmieszał. Kasjerzy zaszemrali: co za obyczaje? Kto to widział, żeby klienta tak traktować! Ale klient nie należał do obrażalskich. Życzliwy uśmiech na twarzy był najlepszym dowodem, że nie zamierza się gniewać, że pochwala pedanterię dyrekcji, nawet jeżeli w tym konkretnym przypadku dyrektor trochę przeholował. Milion dolarów, to nie w kij dmuchał! W takich okolicznościach lepsza jest nadmierna czujność niż lekkomyślność... Pragnąc w jakiś sposób załagodzić swoje nietaktowne zachowanie, dyrektor spytał uprzejmie: — Jakże pan udźwignie taki ciężar? — Zamierzałem wypożyczyć na godzinkę waszych milicjantów– strażników. — A, to co innego. Doskonały pomysł!

Narada. Ogromny gabinet. Wysokie, wąskie prześwity okien w murach trzymetrowej grubości. Na oknach białe jedwabne firany, spływają falującą mgiełką. Na ścianach dębowe panele boazerii. Długi stół przykryty zielonym suknem. Czerwone dywany ze wzorkiem. Po dywanach przechadza się Stalin. A ludowi komisarze siedzą przy stole. Obradują. Przemawiają. Dyskutują o uwarunkowaniach wiodących do zdecydowanego wzrostu produkcji amunicji. To łamigłówka nie tylko dla komisarza do spraw amunicji. Ludowy komisarz przemysłu metalurgicznego metali kolorowych też ma coś do powiedzenia. I ludowy komisarz przemysłu drzewnego. Jeżeli zbrojeniówka wyprodukuje w tym roku milion ton pocisków więcej niż w roku ubiegłym, to ile trzeba dodatkowo dostarczyć drewnianych skrzynek? Ludowy komisarz transportu też ma się nad czym zastanowić: jak dostarczyć surowce do fabryk i wywieźć gotową produkcję? I gdzie składować gotową amunicję? Myślcie, towarzysze. Kombinujcie. Nie na darmo naród wysunął was na odpowiedzialne stanowiska. Stalin krąży wokół stołu. Za plecami mówców. Safianowe buty i wełniane azjatyckie dywany skutecznie tłumią kroki. Ludowy komisarz zabiera głos, wysuwa niegłupi projekt, ale nie śmie spojrzeć za siebie. I trudno zgadnąć, czy Stalin oddalił się miękkim kocim krokiem w przeciwległy kąt pokoju, czy przystanął tuż za plecami. Bo Stalin milczy. Nikomu nie przerywa, nikogo nie poprawiasz niczym nie dyskutuje. A to może oznaczać wszystko...




Co pięć minut dzwoni telefon. Stalin podnosi słuchawkę, słucha, kiwa głową i bez słowa odkłada na widełki. Temat dzisiejszych obrad niespecjalnie go obchodzi. Wezwał komisarzy ludowych na naradę tylko po to, żeby byli świadkami, jak punktualnie o godzinie osiemnastej triumfalnie obwieści: „Zaprosiłem Mazura, a on się nie zjawił. Po prostu nie wpuszczono go na Kreml!”. Stalin zerka na staroświecki zegar. Ozdobne wskazówki nieuchronnie zbliżają się do momentu, kiedy mniejsza wskaże równo szóstkę, a duża dwunastkę. Wtedy obie wskazówki na chwilę utworzą linię prostą, dzielącą cyferblat na połowy. Dzwonki telefoniczne, to meldunki od Chołowanowa: tajni agenci nie stwierdzają obecności Mazura w okolicy Kremla, Mazur nie podszedł do zewnętrznych posterunków wartowniczych, nie zbliżył się do żadnej z bram: przez Spasską bramę nikogo nie wpuszczono, natomiast bramy Borowicka, Troicka i Nikołajewska zostały zamknięte. Przez ostatnie siedem godzin na Kreml nie wpuszczono ani jednego człowieka i ani jednego pojazdu.  

Mazur wszedł do gabinetu Stalina bez pukania. Za nim wkroczyli trzej milicjanci — w kompletnym obłędzie, z czerwonymi od wysiłku gębami. Mazur nakazał, żeby postawili walizki koło fotela Stalina. Postawili. Wówczas polecił im odmaszerować, jednak po chwili zorientował się, że przecież nie będą mogli sami opuścić Kremla. Dlatego kazał im usiąść w poczekalni. Po przyjacielsku poprosił towarzysza Poskriebyszewa, sekretarza Stalina, żeby zatroszczono się o nich. Zasłużyli. Poskriebyszew kiwnął głową i wydał odpowiednie dyspozycje... Wskazówki zegara utworzyły linię prostą, francuski mechanizm zagrał melodyjkę, młoteczek z brązu uderzył w lśniący gong: bummm. — Nie przyszedł! — oznajmił Stalin. — Kto nie przyszedł? — nie zrozumiał Mazur

Stalin bardzo chciał, żeby Mazur przyszedł. Chciał żeby przedarł się przez kordony i blokady. Stalin cenił ludzi silnych, utalentowanych, ludzi obdarzonych nadzwyczajnymi zdolnościami. Lecz równocześnie Stalin nie chciał, żeby Mazur przyszedł. Nie chciał, żeby najpotężniejszy system ochrony i zabezpieczenia, jaki kiedykolwiek stworzono, został przez kogoś złamany. Stalin czuł sympatię do tego niezwykłego człowieka, a równocześnie nie chciał spotkać kogoś, kto był mocniejszy od niego samego. Mazur wkroczył do gabinetu Stalina cztery minuty przed czasem. Punktualnie o szóstej odpowiedział na triumfalną kwestię Stalina. Dopiero wtedy go dostrzegli. Zgroza wcisnęła komisarzy ludowych głęboko w fotele. Opuścili wzrok, próbując odgrodzić się od świata. A Stalin uśmiechnął się i figlarne iskierki pojawiły się w jego źrenicach. Znak najwyższego zachwytu. Z gatunku tych, jakie rosyjski człowiek umie wyrazić jedynie krótkim, soczystym przekleństwem. Stalin nie urodził się Rosjaninem, ale podbijając Rosjan i niepodzielnie nad nimi panując wiele od nich zaczerpnął, choćby sposób wyrażania zachwytu. On jeden wiedział wszystko o systemie własnej ochrony, dlatego tylko on potrafił właściwie docenić rangę wyczynu Rudolfa Mazura. Kiedyś ludzie polecą w kosmos, kiedyś dotrą do Księżyca, Wenus i Marsa, kiedyś sięgną Saturna i Neptuna. Ale cóż będzie znaczył pierwszy lot człowieka w przestrzeń kosmiczną w porównaniu z tym, czego właśnie dokonał czarodziej? W porównaniu z tym wyczynem blaknie cała dotychczasowa i cała nadchodząca historia ludzkości. Wynieść milion dolarów z banku — to banalnie proste. W dawnych czasach towarzysz Stalin sam rozpruwał banki. Wspólnie z innymi towarzyszami. Wprawiając Europę w stan osłupienia. W końcu bank to tylko bank. Ale jak prześlizgnąć się przez niezliczone łańcuchy tajnej stalinowskiej ochrony i wiecznotrwałe mury?! To po prostu niemożliwe. A przed Stalinem stał człowiek, który dokonał niemożliwego. Dlatego Stalin zbliżył się doń, objął go, następnie odszedł, wytrzepał popiół z fajki (obok popielniczki, gdyż nie spuszczał wzroku z Mazura), wreszcie trzepną dłonią w biurko, nie wytrzymał — i huknął słowami, które wydały mu się najbardziej odpowiednie do właściwe oceny dokonania: — O ty, k* twoja mać!




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 14
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 14

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

ONI WRACAJĄ W SNACH I DAJĄ ZNAKI... polecamy przeczytanie tekstu w dziale XXI PIĘTRO w serwisie FN .... ....

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 3 luty 2024 14:19 | Z POCZTY DO FN: [...] Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiujednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizora matka miała wykształcenie podstawowe ojczym tez pewnego dnia jesienią ojczym zobaczył swiatlo za oknem dysk poruszający sie powoli...

Dziennik Pokładowy

Sobota, 27 stycznia 2024 | Piszę datę w tytule tego wpisu w Dzienniku Pokładowym i zamiast rok 2024 napisałem 2023. Oczywiście po chwili się poprawiłem, ale ta moja pomyłka pokazała, że czas biegnie błyskawicznie. Ostatnie 4 miesiące od mojego odejścia z pracy minęły jak dosłownie 4 dni. Nie mogę w to uwierzyć, że ostatnią audycję miałem dwa miesiące temu, a ostatni wpis w Dzienniku Pokładowym zrobiłem… rok temu...

czytaj dalej

FILM FN

EMILCIN - materiał archiwalny

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.