Dziś jest:
Czwartek, 27 stycznia 2022

Dziecko, które ma pamiętać swe poprzednie życie ma tylko około 3 lat, w których będzie o tym mówić. Do drugiego, trzeciego roku życia nie posiada jeszcze tej zdolności. Od wieku pięciu lat zbyt wiele będzie się działo w jego życiu i zapomni. /Ian Stevenson - pisarz/

Komentarze: 50
Wyświetleń: 58957x | Ocen: 9

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Pt, 2 wrz 2011 16:35   
Autor: FN, źródło: FN   

Małe dzieci pamiętające swoje wcześniejsze wcielenia to zjawisko fascynujące i… dość powszechne.

Strona: 1 2

Ostatnio jeden z naszych oficerów udzielał wywiadu dla dużej gazety. Dziennikarka była ciekawa, które zjawisko z tych „niewyjaśnionych” robi największe wrażenie.

- Duchy? UFO? Nawiedzone domy? – pytała dociekliwie.

- Żadne z nich! Wszystkie bledną przy dzieciach. – odpowiedział nasz człowiek.

- Dzieciach?!

- Tak. Zwykłych dzieciach, które pamiętają swoje wcześniejsze wcielenie.

Odpowiedź zdumiała dziennikarkę. Bo przecież ani to nie jest „lądowanie UFO”, ani „stuki w nawiedzonym domu”. Ale ktoś, kto choć raz przeżył spotkanie z dzieckiem, które pamięta swoje „życie przed życiem” dobrze wie, że jest to tak nieprawdopodobne przeżycie, które jest nieporównywalne z niczym innym. Na pokład dostaliśmy ciekawą historię od pana Piotra, którą prezentujemy na końcu. Wcześniej warto pokazać kilka podobnych przypadków z naszego Archiwum.

Na początek dzieci, które nagle wprawiają swoich rodziców w bezgraniczne zdumienie mówiąc o tym, że „już żyli na ziemi”. Mamy w swoim archiwum przypadki stawiające wszystkie włosy dęba na głowie, z którymi nie ma się co równać ani „UFO”, ani „pojawienia się duchów”, ani nic innego. Jeśli ktoś choć raz w życiu miał okazję zobaczyć na własne oczy przypadek dziecka pamiętającego swoje wcześniejsze wcielenie, to tego typu przeżycie już na zawsze odmieni jego spojrzenie na świat. Wątek owej dziwnej „pamięci małych dzieci” pojawia się także w e-mailach do FN.

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Dzięcięce wspomnienia reinkarnacyjne - przykład Kamila G.

Witam Państwa,

 Chciałbym sie podzielić kwestią wspomnień reinkarnacyjnych mego syna Kamila, wypowiadanych przez niego bezbłędnie kilkakrotnie w tygodniu o różnych porach dnia w latach 2,5 - 3,0 swego życia. Otóż nasze dziecko na zapytanie:"Kim byłeś, jak byłeś duży" - niezmiennie odpowiadało przez 1/2 roku tak samo: "Było tutu (tj. pociąg), było auto, był pies i ja. Ciemno i jestem u was". Po 3-cim roku życia na takie pytanie zbywał nas i nic już podobnego nie mówił. Prawdopodobnie żył w ciepłym kraju, bo praktycznie przez pierwsze 8-10 lat swego życia nie sypiał pod kołdrą, tylko w polarze i skarpetkach. Widząc po raz pierwszy w tv moskitierę podskoczył z wrażenia. Pierwszą książkę, którą musiałem mu koniecznie wypożyczyć, to była książka - album o wulkanach. Obecnie ma 14 lat i nie zwraca na takie sprawy uwagi twierdząc, że to my konfabulujemy... 

Pozdrawiam serdecznie całą Załogę "Nautilusa"

 Janusz G.

 

 

Oczywiście, dzieci zapominają o tym, co mówiły jako trzylatki. Potem świat rówieśników, telewizji MTV i Ipodów sprawia, że przestają się tym interesować, co mówiły kilka lat wcześniej. Na szczęście świadomi wagi tego typu relacji ich rodzice opisują do nas historie ich dzieci. Oto kolejny przykład takiego e-maila:

 

 

 

 

To: nautilus

Subject: ciekawy przypadek dziecka

Witam,

Piszę do Was ze względu na to, że poruszyła mnie i moją ciekawość historia mojej znajomej. Ma ona wnuka, kilkulatka (ok. 3 lat). Chłopczyk jest bardzo poważny, jak dorosły człowiek. Powiedział ostatnio swojej babci, a mojej znajomej, że kiedy był duży, jechał przez pole na traktorze, wpadł w dziurę, leciał z traktora, uderzył się w głowę i umarł. Może jest to wyobraźnia dziecka, może nie. Ogólnie chłopczyk jest ciekawym przypadkiem. Dodatkowa niezwykła sprawa jest taka, że po urodzeniu miał z tyłu głowy czerwoną plamę, jakby znamię, które już mu się chyba zagoiło i najbardziej lubi się bawić traktorami

Pozdrawiam

Piotr

 

 

Bardzo często jest tak, że dany człowiek wciela się w kolejnej generacji danej rodziny lub grupy ludzi, aby „dokończyć lekcję lub zadanie”. Być może tak było w tym przypadku.

 

 

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: rozbroiliscie mnie tą historią...

Czytam własnie historie o tej dziewczynce.... i powiem szczerzę, aż się boje bo to by było naprawdę niesamowite... U mnie w rodzinie ze mną jest coś podobnego, musze jeszcze tylko podzwonić do mamy, popytac o jakies daty... w każdym razie, powiem tyle. Jestem jakby to powiedziec nie podobny do reszty bliskiej rodzny, wszyscy w rodzinie sa mali, niscy, drobni itd, a ja jestem stosunkowo wysoki, i taki jakby potężniejszy w budowie od reszty. Nie za bardzo jestem podobny do kogokolwiek.. kogokolwiek bliskiego... Kiedyś zdarzyła się historia, jak mama z ciocią przeglądała u babci stare albumy, ciocia zapytała "a W co wy żeście tego tomka przebrali?". Okazało się ze w nic, bo to nie ja byłem na zdjęciu.... Było tam zdjęcie dwóch dalekich "kuzynów dziadka" z lat 50-60, a jeden z nich był bardzo, ale to bardzo podobny do mnie z oczu i twarzy (ja jestem z 83). Historia została jako ciekawostka w rodzinie... a mama ją tłumaczy moją "inność w wyglądzie", ze niby geny jakoś tak dziwnie chodzą i mam coś po pra-pradziadku. Nigdy się tym zbytnio nie interesowałem... A przypomniała mi się ta historia, bo niedawno mój dziadek zmarł i na pogrzebie był jeden z tych dwóch kuzynów ze zdjecia (ten drugi do mnie nie podobny), w kazdym razie budową ciała byłem do niego podobny. Też "duży" i z ciemną karnacją. Po pogrzebie zapytałem mamy, gdzie jest ten drugi kuzyn co miał być podobny do mnie. Mama wtedy powiedziała, że zginął on jakoś wcześniej w wypadku w wodzie czy jakoś tak...

 

 

 

A teraz historia, która trafiła do nas „w ostatnich godzinach”.

 

 

W Indiach, gdzie jeździłem dosyć regularnie przez ostatnie 20 lat takie historie sa na porządku dziennym. Dzieci opowiadają je ca do 7 roku życia, ale nikt tego nie traktuje jako bajki, dlatego zachęcone zainteresowaniem opowiadają dużo więcej. W tradycji chrześcijańskiej macha się na to ręką, lekceważy i wyśmiewa, dlatego dzieci zamykają się i przestają o tym mówić rodzicom, choć często rozmawiają między sobą.

W połowie lat 70' pewien radomski fotograf zaproponował mi współpracę, więc postanowiłem urządzić ciemnię i laboratorium na strychu. Trzeba było tam przy okazji posprzątać. Mój zmarły w 1966 r. dziadek był sędzią i na strychu była wielka biblioteka dzieł prawniczych zarówno po rosyjsku, jak i po polsku, z którą nie wiedziałem co zrobić, a żaden antykwariat się nią nie interesował. Nie miałem więc innego wyjścia jak je spalić, bo skupy makulatury też nie chciały tego rodzaju, na ogół oprawionych w skórę książek. Ułożyłem wielki stos w ogrodzie, polałem naftą i stałem tam z grabiami przewracając kartki, aby się lepiej paliły. Przyglądał się temu mój syn, który wtedy miał ok. 4 lata. W pewnym momencie, gdy zaczęły się przewracać kartki dzieła po rosyjsku, powiedział:

"Znam tę książkę... i tamtą też, i tamtą... Znam je wszystkie, czytałem je ciągle, gdy byłem duży."

"Tak? - zapytałem

- A kiedy to było?"

"Bardzo dawno - odrzekł - byłem wtedy taki duży jak ty".

"A o czym one są, pamiętasz? - zapytałem.

"O różnych rzeczach - odpowiedział Igor - o tym czego nie wolno robić, o tym co ktoś dostanie jak robi brzydkie rzeczy i jak robi coś, czego się nie powinno robić, bo dobrzy ludzie tego nie robią."

"Ale te książki są napisane inaczej niż my rozmawiamy, w innym języku" - powiedziałem.

Spojrzał na mnie dziwnie i wykrztusił: "Ja gawarił pa ruski".

 

Poczułem mrówki na grzbiecie. W tym momencie żona wyszła z domu, aby nas zawołać na obiad i koncentracja Igora prysła. Próbowaliśmy potem kilka razy nawiązywać do jego wspomnień, ale bezskutecznie. Twierdził jedynie, że zna te książki i że je czytał. Postanowiłem więc zrobić inny eksperyment. Pewnego dnia poszliśmy na spacer i zaprowadziłem go do sądu. Gdy znaleźliśmy się wewnątrz, powiedział:

"To nie jest dobre miejsce".

"Dlaczego?" - zapytałem.

"Nie wiem, ale nie lubię tego miejsca. Byłem tu wiele razy i nie chcę tu przychodzić".

Próbowałem z niego coś wyciągnąć, ale nie chciał mówić.

Igor do 6 roku życia był bardzo małomówny, podobnie jak mój dziadek, który w domu odzywał się rzadko, krótkimi zdaniami. Do tej pory jest bardzo szczupły jak on i posiada wiele dolegliwości, na które cierpiał dziadek, gdy wrócił w maju 1945 roku ze zsyłki na Ural. Jest niesamowicie sprawiedliwy, prawy i wprost do przesady przestrzega wszelkich przepisów i praw. Je bardzo mało oraz ma bardzo wiele innych cech, które miał dziadek, m.in. wielki talent malarski i architektoniczny oraz wprost obsesyjną pracowitość. Urodził się w 1973 roku, w 7 lat po jego śmierci.

Pozdrawiam serdecznie, Piotr

Strona: 1 2

Komentarze: 50
Wyświetleń: 58957x | Ocen: 9

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Pt, 2 wrz 2011 16:35   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (50)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2 3 4 5

Nie, 18 mar 2018 18:27 | brak oceny

Kryspina | Gość

Ja pamiętam że jako dziecko ok 7 letnie patrzyłam w lustro i nie mogłam uwierzyć w swoją twarz.Czułam ,że ta twarz nie jest moja i że byłam mężczyzną.Od dziecka uwielbiałam się malować,raczej charakteryzować na gwiazdy ekranu np.księżniczka Leja .Robiłam to bardzo często,przed kąpielą kiedy potem mogłam to wszystko domyć.Obcinałam też wszystkim kto się dał włosy.Oczywiście doszłam do wprawy i często do mnie chodzili znajomi albo jedna babka ktorej nie stac było na ofryzjera.Oczywiscie za darmo.Od młodości też szyję ubrania a najbardziej lubię karnawałowe kiedy można się przebrać za kogoś innego.Tata mi kiedyś mowił że jego wuj był charakteryzatorem-perukarzem przedwojennym.Tak się zastanawiam nad tymi wcieleniami i nurtuje mnie to do dziś,ale nie ustaliłam nic o tym wuju.Pozdrawiam

Nie, 4 maj 2014 17:31 | brak oceny

Ola | Gość

Moja mama opowiada, że jako malutkie dziecko bez przerwy mówiłam, że pojadę do Abu Dhabi, że będę tam mieszkać. Nie zwracała na to uwagi, bo nawet nie wiedziała, że takie miejsce jest na mapie. Myślała, że to jakieś dziecięce fantazje. Dodatkowo odkąd pamiętam bardzo ciągnie mnie do klimatów arabski

Śr, 19 paź 2011 12:26 | ocena: + 1

elemot | Gość

Z tymi inkarnacjami z powodu podobieństwa (nawet uderzającego) do krewnych nie ma co przesadzać. U mnie w rodzinie jest uderzające podobieństwo dziadek-wnuk ("zdjęta skóra", ale najlepiej widoczne, gdy się porównuje ze starymi zdjęciami dziadka - "na żywo" takiego podobieństwa nie było widać), lecz przecież wnuk nie jest inkarnacją dziadka, bo zdążył dorosnąć, zanim dziadek zmarł. Cechy charakteru też się po krewnych dziedziczy, podobnie, jak skłonność do chorób, czy budowę ciała. Normalne dziedziczenie cech.

Natomiast czym innym są wspomnienia małych dzieci z czasów wcześniejszych.

Śr, 21 wrz 2011 22:11 | brak oceny

Znawca Tematu | Gość

Edgar Cayse - polecam Śpiącego Proroka.

Sob, 17 wrz 2011 23:24 | brak oceny

Alienta | Gość

Jak byłam mała opowiadałam mamie o swoich dwóch poprzednich wcieleniach, z których przebłyski pamiętam do dziś. Jedna z "wizji" opisuje sytuację, w której siedzę na ziemi i czekam na mamę, jest jakaś wojna albo coś a bok mnie przechodzą wojska starożytnych Rzymian. Ina wizją jest to, jak stoję przy dwóch dorosłych kobietach, ja jestem mała wszytskie 3 mamy suknie, obok stał jakiś kościół jak cerkiew, za mną była droga po której przejechała dorożka, dorożkarz miał czarny kapelusz. Od dziecka wiem, że reinkarnacja istnieje, zaczytuję się w tego typu historiach, polecam książkę Dr Michaela Newtona "Wędrówka Dusz" - opisane sa sesje hipnotyczne, ludzie pod wpływem hipnozy mówia o WSZYSTKIM, co spotyka ich na tamtym świecie i jaki to ma sens. Polecam.

Czw, 15 wrz 2011 22:14 | brak oceny

PL | Gość

Coś może być na rzeczy z tym pamiętaniem przez dzieci swoich poprzednich wcieleń. Dzisiaj zapytałem się syna moich sąsiadów(5 letniego), który często do nas przychodzi o to co robił kiedyś jak był jeszcze duży. Chłopiec, który zawsze jest bardzo zabawny i uśmiechnięty nagle zrobił się jakby poważniejszy i odpowiedział że jeździł motorem i quadem, po czym jakoś dziwnie się zamyślił i zmienił temat.

Śr, 14 wrz 2011 16:52 | ocena: + 1

Gaga | Gość

Powyższe relacje, może poza ostatnią (ale też nie potwierdzoną) mnie zupełnie nie przekonują. Mam dzieci, pracuję z dziećmi i wiem, jakimi meandrami krąży ich myślenie, powtarzanie strzępków bombardujących ich informacji ze świata dorosłych, jak bez trudu wyłapują niezwykłe wrażenie, które ich słowa robią na dorosłych i świadomie konfabulują, by znowu je wywołać. A rodzice robią wszystko, by przekonać siebie i innych, że właśnie ich dziecko jest niezwykłe. A ograniczenie ewentualnej reinkarnacji do obrębu tej samej rodziny jest absurdalne. Czyli co drugie pokolenie to ten sam dziadek :)

Pon, 12 wrz 2011 23:05 | brak oceny

marija | Gość

Pamiętam, że kiedy byłam mała..i mama pokazała mi zdjęcie prababki byłam zdumiona..Zrobiło mi się ciepło i tęskno i zawołałam: "O! to moja babcia ja ją bardzo dobrze znam! Gdzie ona jest?Pamiętam jak pochylała się nad moim wózkiem kiedy leżałam i byłam mała." Wtedy mama odpowiedziała: "Co ty za bajki opowiadasz, ty jej nigdy w życiu nie widziałaś, coś ci się pomyliło. Zmarła krótko po narodzinach mojego starszego o trzy lata brata...
Do dziś kiedy o niej pomyślę i przypominam sobie to wydarzenie..mam przed oczami boki wózka a nad nim pochylającą się postać, którą choć podobno jej nie widziałam musiałam jakoś poznać bo czuję, że jest mi bardzo bliska. A ilekroć o tym wydarzeniu pomyślę, czuję ciepło w sobie jakby ktoś mnie otulał ramionami. Kilkakrotnie mówiłam o tym wydarzeniu babci, ciotkom jednak każdy odpowiadał, że to niemożliwe..dlatego zaprzestałam.

Inną sprawą jest to, że kiedy byłam mała lubiłam przebierać się nie za księżniczki a za indiankę. Miałam długie rozpuszczone włosy i podczas zabaw udawałam się, że naprawdę nią jestem. Kiedy mama kupiła mi książkę "Pocahontas" nawet jej nie otworzyłam a już wiedziałam o czym jest. Nie wiem skąd. Wiedziałam, że znam ją tak dobrze jak własne imię.
Jestem zupełnie inna z wyglądu i charakteru niż reszta rodziny zarówno od strony mamy i taty. Nie jestem do nikogo podobna więc często ze mnie żartowali, że "jestem dzieckiem listonosza". I przez całe moje życie kiedy byłam mała i nie dbałam o to co mówię powtarzałam wszystkim: czuję się jak nie u siebie. nie jestem na swoim miejscu. gdzieś mnie ciągnie. A przed śmiercią bliskich lub znajomych, zawsze mi się to śni..

Nie, 11 wrz 2011 13:37 | brak oceny

a Jedi Knight | Gość

Cosmonaut,bracie błądzisz,i dodam,że Ty jesteś na tyle inteligentny,że doskonale wiesz o tym,czukesz,że tak jest i podąższ,widać to u Ciebie,świadomie w tym zwodniczym kierunku...!?Istnieje wyrażne rozgraniczenie między fizycznym mózgiem a umysłem...Ludzki mózg jest tylko organem lub - używając komputerowej terminologii - łączem między umysłem a światem materialnym.Nasza ludzka świadomość,nasze jestestwo czyli dusza koncentrująca się w mózgu,po jego zniszczeniu odddziela się odeń i może istnieć samodzielnie(w tym miejscu kłaniają się rozległe badania współczesnej tanalogii[od greckiego thanatos=śmierć i logos=nauka]dotyczące słynnego,,życia po życiu'').Nasz umysł,bracie cosmonaut,jest oddzielnym i niezależnym tworem od ludzkiego umysłu!Sic!Amen!Oznacza to również,zakładając,ze świadomość jest natury metafizycznej,że organizmy lub istoty tylko nieznacznie odbiegające od nas mogą się posługiwać tym sposobem komunikowania z nami(poza używaniem symbolicznego języka słownego).Komunikacja prowadzona w ten sposób może zostać uznana przez fizyków za czysto subiektywne przeżycie,jednak z pewnością jest pełnym znaczenia przeżyciem dla osoby w tym kontakcie uczestniczącej.Większość przekazywanego posłania może nawet nie docierać do świadomości odbiorcy,gdyż może zostać stłumione szokiem przeżycia,lub nawet całe posłanie może być tylko adresowane do podświadomości odbiorcy.Z tego punktu widzenia osoby otrzymującej taki przekaz może on być równei dobrze poczytany za przeżycie o aspekcie religijnym...!?Oprócz duszy czyli inaczej naszego umysłu,świadomości my świadomi chrześcijanie wiemy,że niektórzy z nas posiadają - nie tak jak chce i błednie bez podstaw biblijnych...chce i twierdzi Kepos Anioła Stróża - Ducha Świętego w formie daru Ducha Świętego:,,Albo czy nie wiecie,że ciało wasze jest świątynią Ducha Świetego,który jest w was i którego macie od Boga,i że nie należycie też do siebie samych?Drogoście bowiem kupieni.Wysławiajcie tedy Boga w ciele waszym''./Koryntian 6,19-20/.Mądremu dość.Pozdrawiam Ciebie i wszystkich serdecznie!

Nie, 11 wrz 2011 12:55 | brak oceny

a Jedi Knight | Gość

TREW-ski,bracie i Tobie podobni,w miejsce moralnego stylu życia proponowanego przez tradycyjne,,religie'' media,szamani,guru Nowego Wieku proponują filozofię:,,Ja jestem w porządku,ty tez jesteś w porządku'',która niczego nie oczekuje od wierzących czy jej wyznawców.Większość z nich twierdzi,że najważniejszą nowiną dla naszego świata jest to,że nasze życie jest tylko iluzją...,kreacją naszej imaginacji.W takim świecie nie jest ważne,co my robimy.Najważniejszą rzeczą jest,jakie odczucia maam w związku z tym,co robimy.Jeśli czujesz,że cos jest w porządku,to rzeczywiście tak jest...Słowem róbta co chceta...hulaj dusza piekła nie ma...wolność jako dowolność...wszyscy są równi...i wszyscy są bogami...(tylko automatycznie nasuwa się zdroworozsądkowe pytanie jak w takiej piramidalnie absurdalnej rzeczywistości emancypacji wszystkich i wszystkiego...ktokolwiek miałby prawo i tytuł kokokolwiek uczyć,podciągać wyżej...i jak możnaby osiągać jakikolwiek postęp,progres,rozwój...!?)Czy potrzeba lepszego stwierdzenia dla głupiego...i naiwnego...by go podejść i ogłupić,omamić i zwieść!?Czy to przypadek i signum temporis popularność takich filmów jak,,Matrix'',fantasmagorycznych,szarlatańskich teorii,jak teoria strun i inne...różnych fantastów,zwolenników teorii,,inercjalnych''jak to okresla Kepos!?Ruch Nowego Wieku(New Age)ewidentnie i świadomie selekcjonuje przeszłość.Jego zwolennicy odcinają się od etyki i moralności związanych ze starożytna tradycją.Odcinają się i to demonstrcyjnie, ostentacyjnie...również od Biblii...a zakotwiczyli się wśród wróżbitów i okultystów.Otrzymywane z tych żródeł wskazówki są nie tyle mniej krępujące co w ogóle nie krępujące i do niczego nie zobowiązujace i niczego nie wymagające oraz rozpalają entuzjazm;to co przed nim,wydaje się lepsze,niz to,co za nim.Ludzie ci przedstawiają ludziom te rzeczy,których pożąda ich,,ego''(Conni Mc Lagulin)czyli zła,ciemna strona natury ludzkiej:pożądliwość oczu,pożądliwość ciała i pycha takiego zycia...!?Które to dla nas świadomych chrześcijan zawsze nie miały i nie mają nic z Boga Ojca!Każdy praktykujacy nazwijmy to,tą,,sztukę''podaje inne informacje,ale łączy ich jedno - twierdzenie,co charakterystyczne,że biblijny pogląd na świat jest nieprawdziwy...Uważają,że ludzkość nie potrzebuje Zbawiciela.Uczą,ze każdy może zbawić się sam i Jezus Chrystus był tylko jednym z wielu mesjaszy,albo jak chce,,niezastąpiony''obrońca kościoła i chrześcijaństwa,największy Polski ufolog...pan Robert Bernatowicz,jednym z,,awatarów''...!?Ruch Nowego Wieku...Nowej Ery...New Age to staszne zwiedzenie,ponętne zwiedzenie!Sic!Amane!Mądremu dość.Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2 3 4 5
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN, 26 stycznia: [...] Od lipca 2020 roku rozpoczęła  się I część Apokalipsy. Kościół Katolicki na świecie będzie pomału wygasał. Duch Święty będzie działał na niektórych fałszywych kapłanów, żeby ich ośmieszyć. Przekonacie się o tym w najbliższym czasie. Jest to spowodowane złym postępowaniem duchownych. Za kilka lat duchowni będą mordowani na wielka skalę. Niezależnie czy są osobami prawymi czy fałszywymi. Często wychodzę z ciała i widzę wielki haos. Proszę przygotować...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 10 sty 2022 04:17 | Witam 19:30 Szydłowiec koło Radomia zauważyłem koło 10 obiektow które skupiały sie koło księżyca poźniej 3 z nich poruszały sie w kwadratach tak jakby skanowały obszary podczas gdy inne obiekty zastygły w miejscu udajac gwiazdy,gdy te 3 obiekty skonczyły wszystkie na raz kierowały się razem na Radom,cała obserwacja trwała ponad 30 min

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 23 stycznia 2022 | Śmierć Lecha Chacińskiego zamyka ważną epokę w dziejach badania UFO w Polsce, także Fundacji Nautilus. To był człowiek, na którym zawsze mogłem polegać. Nie bał się zabierać głosu w sprawie tego, co przeżył. Wiadomość o jego odejściu przyjąłem ze smutkiem. Zrozumiałem, że pustki powstałej po jego odejściu nie da się niczym wypełnić.

czytaj dalej

FILM FN

Piosenka ta nosi tytuł ナニヤドヤラ co wymawia się Na-Ni-Ja-Do-Ja-Ra. Sylaby odpowiadają japońskim znakom fonetycznego alfabetu zwanego “katakana”. Na-Ni-Ja znaczy “jestem synem TJehooby”

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.