Dziś jest:
Niedziela, 5 kwietnia 2020

Pandemia koronawirusa wydaje się być największym prezentem matki Ziemi dla dzikich zwierząt całego świata. One wolne i pozbawione lęku przed zarażeniem są teraz ponad ludzkimi bestiami, które ich z takim upodobaniem mordowały na krwawych polowaniach. Dziś triumfują, bo nieoczekiwanie zyskały potężnego sprzymierzeńca!
Stephen King, marzec 2020

Komentarze: 0
Wyświetleń: 7099x | Ocen: 0

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 0/5


Sob, 27 sty 2007 00:00   
Autor: FN, źródło: FN   

Do Fundacji NAUTILUS trafiła seria zdjęć sprzed lat, które postanowiliśmy przedstawić naszym czytelnikom. Naprawdę warto przyjrzeć im się uważnie!

Na ogół dość rzadko wracamy do spraw, które zdarzyły się wiele lat temu. Nieustanny napływ świeżych informacji do redakcji Nautilusa zmusza nas do zajmowania się bieżącymi przypadkami. Ale tym razem okazja jest wyjątkowa. Kilka dni temu przedstawiciele Fundacji Nautilus mieli przyjemność spotkać się z panem Aleksandrem Załęskim, zasłużonym polskim fotografem, ekspertem od fotografii kryminalistycznej. Nie wiedzieliśmy, że nasz gość sprawi nam tak ogromną niespodziankę i przyniesie ze sobą odbitki zdjęć tzw. Zakopiańskiego UFO z 1979 roku, których autorem jest inny znany polski fotograf, nieżyjący już Antoni Szreder. Sprawa tego przypadku jest już w tej chwili rzadko poruszana przez ufologów. Pojawiające się w internecie informacje są szczątkowe i bardzo pobieżne, tak więc nadarza się doskonała okazja, aby przypomnieć tę historię. Poszukując miarodajnych informacji o przypadku, sięgnęliśmy do artykułu Krzysztofa W.Kasprzyka "UFO nad Tatrami, czyli uwaga na Wenus!", jaki ukazał się w czasopiśmie "Przekrój" z 11 lutego 1979 r. Zdarzenie miało miejsce 17 stycznia 1979 r. a rozpoczęło się około godziny 6.10 rano. Antoni Szreder pracował w tamtych latach w Komendzie Miejskiej MO w Zakopanem i szedł właśnie na dyżur. Komenda miejsciła się na ulicy Kościuszki, a trasa pana Szredera wiodła przez Równię Krupową. Przechodząc w pobliżu stacji meteorologicznej zwrócił uwagę na dwa jasno świecące obiekty znajdujące się na niebie. Obiekty wyglądały, jakby znajdowały się dokładnie jeden nad drugim. Ten znajdujący się "wyżej" nagle ruszył w dół (w trakcie ruchu odchylił się od pionu), a następnie przemieścił się nad Kasprowy Wierch i tam nieruchomo zawisł. Całe zjawisko według świadka trwało około trzech sekund. Obiekty świeciły zdecydowanie intensywniej niż zwykłe gwiazdy. Ten, który znajdował się wyżej był bardziej eliptyczny niż okrągły, a do tego zmieniał także swój kształt. Chwilami, z obu stron emitował jasne (białe przechodzące w jasnoniebieski odcień) światło w formie stożków. Ta część obserwacji nie została utrwalona na zdjęciach, ale pan Szreder zaintrygowany całym zdarzeniem szybko pobiegł do swojej pracowni, chwycił za aparat i ustawił go na balkonie mając nadzieję, iż uda mu się wykonać dobre fotografie. "Ufologiczna sesja zdjęciowa" trwała od godziny 6.20 do 7.10. Część zdjęć została wykonana za pomocą teleobiektywu 400 mm. Z wykonanej serii kilkudziesięciu fotografii, po 28 latach od zdarzenia dotarło do Fundacji Nautilus 5 odbitek z trzech różnych kadrów. Na fotografiach, oprócz bardzo jasnego punktu na niebie widać korony drzew oraz fragmenty budynków. Według słów świadka, obiekt przemieszczał się wolno na skos ku górze. Kilkakrotnie zmieniał kształt na eliptyczny. Redaktor Kasprzyk, który napisał wspomniany artykuł w Przekroju już w samym tytule zasugerował, że świadek zdarzenia padł ofiarą pomyłki i sfotografował planetę Wenus. Takie rozwiązanie podsunęli mu pracownicy Państwowego Instytutu Gospodarki Wodnej w Zakopanem. Zadaliśmy sobie niewielki trud i sprawdziliśmy, jak wygląda sfotografowana planeta Wenus. Przy obecnym dostępie do internetu, materiału do eksperymentu jest mnóstwo. Planeta Wenus jest jednym z bardziej ulubionych obiektów do fotografowania przez amatorów astronomii. Spośród wielu zdjęć wybraliśmy jedno, na którym planeta prezentuje się podobnie, jak na zdjęciach pana Antoniego Szredera. Zdjęcie zostało wykonane jednak wiele lat później, bo w 2004 roku, sprzętem nieporównywalnie lepszym. Niezwykle istotne są relacje innych świadków, z którymi rozmawiał red. Kasprzyk. Jedna z osób mówiła o silnych zakłóceniach w radiu tranzystorowym, które pojawiły się niespodziewanie po godzinie szóstej rano. Kolejna rozmówczyni zwróciła uwagę na nietypowe zachowanie swojego psa, który panicznie bał się wyjść z domu. Pojawiła się także relacja o bardzo silnym świetle, które zbudziło gospodarzy w jednym z domów. Najciekawsza jest chyba jednak relacja pana Józefa Kojsa, który pracował w elektrowni w Kuźnicach. Opisywanego dnia, tuż po godzinie 6 rano niespodziewanie zanikło napięcie na akumulatorach. Chwilę później zanikło też sieciowe napięcie 220V. Ku wielkiemu zdziwieniu świadka, posłuszeństwa odmówiła też zwykła latarka na baterie. Pan Kojs, który rozpaczliwie próbował zapanować nad nagłym chaosem w swej małej elektrowni nagle zobaczył przez okno bardzo silne żółte światło, które strasznie oślepiało. Był też moment, kiedy świadek poczuł się jakby zahipnotyzowany. W końcu przezwyciężył to dziwne uczucie i pobiegł do hali głównej. Panował tam niesamowity hałas. Wybiegł więc przed zakład. Na niebie, nad elektrownią wisiała jasna ognista kula, która wydawała te huczące odgłosy. Kula po chwili zniknęła, a za moment wszystko powróciło do normy. To nie były pierwsze tajemnicze zdarzenia tamtego roku w tamtym rejonie. Nieco wcześniej, bo 3 stycznia między godziną 17 a 17.15 w Krakowie prowadząca samochód kobieta zaczęła mieć nagle problemy z pojazdem. Samochód stracił moc, zaczął szarpać, w reflektorach spadło napięcie. Kierująca oraz towarzyszący jej syn wyjrzeli przez okna pojazdu i zobaczyli dużą świecącą żółtopomarańczową kulę. Jak tylko kula zniknęła, pojazd powrócił do normalnej pracy. Przeprowadzona później kontrola techniczna nie wykazała żadnych przyczyn takiego zachowania. Nasza przygoda ze zdjęciami ze Zdanów pokazała, że dobre zbadanie jednego przypadku wymaga kilkunastu rozmów ze świadkami, niezwykle żmudnych doświadczeń, które stanowią ważną dokumentację uwiarygadniającą dany przypadek. Nie zawsze mamy dostatecznie dużo czasu, żeby tak analizować każdą sprawę. Jest to tym trudniejsze, jeśli dana historia wydarzyła się kilkadziesiąt lat temu. A jednak zdjęcia Antoniego Szredera są godne najwyższej uwagi i nie ma wątpliwości, że trafiają do pierwszej dwudziestki najciekawszych "serii zdjęć UFO" w Polsce. Napisaliśmy "serii zdjęć", gdyż pojedyńcze zdjęcia UFO nie mają takich atutów, jak właśnie kilka fotografii tego samego obiektu.

Komentarze: 0
Wyświetleń: 7099x | Ocen: 0

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 0/5


Sob, 27 sty 2007 00:00   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Trwa klątwa rodu Kennedych. Piszemy o tym w dziale TAJNE ARCHIWUM FN w KAJUCIE ZAŁOGI. Rzecznik rodziny Kennedych potwierdził że dwie zaginione osoby widziane ostatnio w kajaku u wybrzeży Zatoki Chesapeake na wschodnim wybrzeżu USA to Maeve McKean i jej ośmioletni syn Gideon. Kobieta jest wnuczką Roberta F. Kennedy'ego. To kolejne tajemnicze zaginięcie członków znanej rodziny. Media już od kilkudziesięciu lat mówią wręcz o 'klątwie rodziny Kennedych'.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 3 kwi 2020 05:24 | 2/04 woj. świętokrzyskie, godz. 4;41. Na niebie zaobserwowaliśmy 'przelot gwiazd' z zach na wsch w ilości około 30 szt. Rozkład nieregularny, w pierwszej kolejności około 15 szt - w formacji jak 'bombowce', również blisko siebie. Następna 15 w ciągu kilku minut również w nieładzie. To było wrażenie jakby nieboskłon zaczął się ruszać [...]

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Piątek, 13 marca 2020 | Mam wrażenie, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawę z tego, co się stało na świecie w związku z koronawirusem. Cały czas czytam, że ‘to zwykła grypa, z tym że mniej groźna’, a w ogóle to ‘jest to burza w szklance wody’, wszystko minie, a o tym całym wirusie z Wuhan szybko zapomnimy. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie – koronawirus zmieni świat, jaki znamy.

czytaj dalej

FILM FN

TO BĘDZIE TRWAŁO 3,5 ROKU - Krzysztof Jackowski o czarnym okresie w dziejach naszej cywilizacji

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.