Dziś jest:
Niedziela, 26 września 2021

Ludzie są brani przez załogi UFO na pokłady ich pojazdów. Od kiedy? Prawdopodobnie od początku pobytu człowieka na Ziemi.
/Budd Hopkins, zajmuje się przypadkami CEIII i CEIV/

Komentarze: 2
Wyświetleń: 12180x | Ocen: 1

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pt, 20 mar 2009 00:00   
Autor: FN, źródło: FN   

Motyl od tysięcy lat dla wielu kultur był symbolem przejścia ze świata żywych do świata zmarłych. Oto niezwykła historia przedstawiona przez czytelniczkę FN.

O tym fenomenie pisało wielu autorów opisujących obozy zagłady w czasie II Wojny Światowej. Rzecz dotyczy bardzo małych dzieci, które mają jeszcze zachowaną „pierwotną i nieskażoną świadomość”. Chodzi o ich niezwykłe zachowanie, kiedy dzieliły ich już tylko minuty od śmierci. Członkowie komanda obsługującego „fabrykę śmierci w Oświęcimiu” ze zdziwieniem zauważali, że dzieci oczekujące na śmierć w komorze gazowej zachowywały się bardzo podobnie mimo braku możliwości komunikacji między sobą, bo działo się to na przestrzeni wielu lat. Co robiły dzieci?

Nagle w milczeniu brały kamyk (czy cokolwiek innego, czym można było kreślić rysunki na ziemi czy ścianie) i zaczynały rysować... motyle! Działo się to tak, jakby jakaś kosmiczna świadomość kazała im rysować właśnie symbol motyla, który zwiastował zbliżającą się śmierć. Tych relacji jest zbyt dużo, aby można je było uznać za zbieg okoliczności. Motyl pojawia się także w niezwykłej historii, która została przysłana na pokład okrętu Nautilus. My, załoga Nautilusa, jesteśmy ludźmi, którzy od wielu lat uwielbiają słuchać dziwnych historii, które opowiadają nam ludzie. Zajmujemy się ich spisywaniem, jesteśmy w pewien sposób kronikarzami owego drugiego niewidzialnego świata, który przenika przez naszą rzeczywistość. Natychmiast spodobała nam się ta historia i postanowiliśmy zaprezentować ją naszym czytelnikom. Trzeba tutaj dodać, że nie jest to pierwsza niezwykła opowieść z życia ludzi, w której pojawia się motyl. Osoby śledzące nasz serwis uważnie na pewno pamiętają publikacje, w których pojawiały się już podobne, mistyczne wręcz momenty, kiedy pojawiał się właśnie motyl....

-----Original Message----- From:

Wiktoria xxxxxxxxxxx

Sent: Monday, March 16, 2009 6:57 PM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: motyle i dusza mojego dziecka Kochani,

Przede wszystkim dziękuję Wam, że jesteście. Artykuły, które publikujecie na Waszej stronie często dodają otuchy, ulgi a także nadziei. Chciałam podzielić się z Wami moją historią a zarazem poprosić o pomoc. Jeżeli w swoich poszukiwaniach spotkaliście się już kiedyś z symboliką motyla i duszy dziecka to proszę dajcie znać. Jeśli macie życzenie opublikować moją historię to oczywiście proszę bardzo. Zmienię jedynie swoje imię, bo chciałabym pozostać anonimowa dla osób odwiedzających stronę Nautilus. Moja historia ma 2 wątki - pierwszy z nich to kontakt z moją zmarła babcią i przekazy od niej, drugi natomiast odnosi się do mojego zmarłego dziecka, które jak sądzę, a nawet bardzo w to wierzę, komunikowało się ze mną za pomocą motyli. Zawsze miałam wrażenie, że moja babcia nigdy tak naprawdę nie była jedynie babcią - była dla mnie bardziej jak druga matka. Miałam z nią wspaniały kontakt. Nadszedł dzień jej śmierci i wówczas myślałam, że mój świat się zawalił. Nie myślałam wówczas o żadnych formach komunikowania się z nią. Żyłam jak każda 19 latka, byłam na 1wszym roku studiów i pozostawało mi jedynie pogodzenie się z jej śmiercią i tęsknotą.

Pamiętam była ciepła, wiosenna noc. Spałam w swoim pokoju. Nagle śpiąc poczułam, że jestem cała zdrętwiała i w zasadzie w ogóle nie mogę się ruszyć. W moim śnie, niezwykle rzeczywistym widzę moją babcie stojącą przy budce telefonicznej umiejscowionej w chmurach. W mojej sennej wizji odbieram telefon i słyszę głos babci, która mówi, że jest jej tu dobrze i żebym się o nic nie martwiła, bo Ona rozmawiała z Bogiem i wie, że będę bardzo szczęśliwa w życiu i że już musi kończyć bo ma tylko 1 impuls na karcie, a jeszcze gdzieś musi zadzwonić. Otworzyłam natychmiast oczy. Było ciemno, leżałam w łóżku zupełnie jak zamrożona, nie mogłam ruszyć ani ręką ani nogą. Serce waliło mi jak młot. Wiedziałam, że to nie był sen. Snów nie pamięta się z tyloma szczegółami i taką wyrazistością! Wiedziałam, że moja babcia mnie odwiedziła. Leciały kolejne lata. Skończyłam studia i wyjechałam za granicę.

Po jakimś czasie udało mi się kupić mieszkanie, wzięłam ślub i w parę miesięcy później okazało się, że jestem w ciąży. Nie muszę tłumaczyć jak wielkie było to dla nas szczęście jednak temu szczęściu towarzyszyły dziwne wydarzenia, które później dopiero nabrały sensu. Nie wiem czemu ale gdy okazało się, że jestem w ciąży prawie od razu zaczęłam przeglądać zdjęcia małych dzieci i natrafiłam na jedno, które przedstawiało malutkie dziecko przebrane w strój motyla i śpiące na drzewie. Strasznie mi się spodobało to zdjęcie więc zakupiłam zieloną ramkę, w którą włożyłam zdjęcie i postawiłam w pokoju przeznaczonym dla naszego nienarodzonego jeszcze dziecka. Była jesień. Termin porodu miałam wyznaczony na koniec grudnia więc byłam w 7 miesiącu ciąży.

Pewnej nocy czuję, że znów jestem cała zdrętwiała. Śpię i nagle w swoim śnie niezwykle w rzeczywisty i realny sposób widzę moją babcię. Jest w wieku młodej 30-letniej kobiety. Ma umalowane na czerwono usta i siedzi na ławce na placu zabaw zaraz przy piaskownicy. Po chwili widzę siebie, opatuloną w koc idącą w jej kierunku z wielkim brzuchem. Siadam przy niej na ławce. Po chwili babcia obejmuje mnie i zaczyna bardzo płakać. Budzę się. Jestem zdrętwiała, wiem, że to nie był sen. Ale dlaczego w tej kolejnej wizji moja babcia płacze na placu zabaw i dlaczego w tej wizji jestem w zaawansowanej ciąży, opatulona kocem... To wszystko było bardzo dziwne.

Oczywiście tak jak poprzednim razem serce mi waliło jak szalone. Następnego dnia poszłam do sklepu. To był czas Halloween więc w sklepach było pełno dyni i przeróżnych straszydeł. Wydawało mi się to dziwne, ale mimo, iż jest to czas na sprzedawanie pomarańczowych dyni i ubiorów czarownic, mi ciągle w oczy rzucały się motyle. Zaczęłam kupować te kolorowe motyle i wieszać je w pokoju przeznaczonym dla naszego dziecka. Motyli było coraz więcej i więcej. Dziwiło mnie to bardzo bo nigdy nie interesowały mnie motyle a już zwłaszcza nie w okresie, w którym myśli się raczej o Świętach Bożego Narodzenia a nie wiosennych dekoracjach na Wielkanoc.

W 2 tygodnie później urodziłam martwego noworodka. Mój świat na nowo się zawalił. Nic już z tego nie rozumiałam i wówczas wpadła mi w ręce książka `Umarli mówią do nas`. I nagle czytając tę książkę dochodzę do rozdziału, w którym jest napisane, że w Majdanku dzieci przed wejściem do komory gazowej, tuż przed śmiercią, paznokciami wyskrobywały na ścianach motyle. Dzieci te nie wiedziały, że za chwilę umrą ale wyskrobywały motyle. Motyl, jak się później okazało, symbolizuje duszę. Na ziemi, w naszych ludzkich ciałach jesteśmy jakby w kokonach, a po śmierci nasze dusze odlatują jak zwiewne, lekkie motyle.

Nagle w jednej chwili wszystko nabrało dla mnie sensu. Moja babcia siedząc i płacząc na placu zabaw chciała mi przekazać komunikat o śmierci mojego dziecka. Moje dziecko próbowało mnie poinformować o tym, że jego dusza odleci za pomocą motyli, które przez cała ciąże wpadały mi same w ręce. Zrozumiałam, że zbyt dosłownie pojmujemy ten świat i że umarli bądź dusze, które chcą nam coś przekazać robią to za pomocą symboli. Dziś mogę powiedzieć, że nauczyłam się żyć ze świadomością, że moje dziecko odeszło za szybko, choć jego dusza jest wciąż z nami i ma swój własny pokój, w którym wiszą kolorowe, wykonane z piór i materiału motyle... Wiktoria Pozdrawiam Was wszystkich.


Komentarze: 2
Wyświetleń: 12180x | Ocen: 1

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pt, 20 mar 2009 00:00   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (2)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Sob, 21 kwi 2018 18:27 | brak oceny

halinalisc | Załogant

Tez mysle ze w tym cos jest,smutna ale i zarazem piekna historie.

Czw, 6 sty 2011 16:43 | brak oceny

mama Kubusia | Gość

18 września 2009 roku, mój synek jadąc do szkoły na rowerze został śmiertelnie potrącony. Nie będę tutaj opisywać naszego cierpienia i bólu po śmierci Kubusia a skoncentruję się na motylu. Przez cały czas towarzyszył nam brązowy motylek. Kiedy trumna mojego synka była wystawiona w kościele latał nad nią. Towarzyszył nam w drodze na cmentarz. Wszyscy włącznie z księdzem zwrócili na to uwagę. Kiedy w lipcu następnego roku odbywała się msza imieninowa za Kubusia, również tam był. A w rocznicę śmierci fruwał nad grobowcem.
Motylek był brązowy zupełnie jak oczy mojego synka.
Więc, może w tym coś jest????

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

26 września: [...]  Wieczorem łączymy się z naszymi kolegami z Las Vegas - temat to scenariusze przyszłości ludzkiej cywilizacji przedstawiane przez obce istoty podczas Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia .[...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 08:32 | Witam FN, Wiem, że macie takich obserwacji dużo, ale sam chyba widziałem UFO. Było to 24 września 2021 w Katowicach, godzina 23.16. Wracałem od mojej dziewczyny, kiedy nagle na niebie zauważyłem jasny punkt. Pomyślałem, że to gwiazda, gdyż punkt stał nieruchomo. Nawet nie wyciągnąłem aparatu, bo wiadomo gwiazda. Ale dosłownie po chwili ten punkt ruszył w kierunku północnym i dosłownie z prędkością niewyobrażalną dla mnie odleciał. Zatkało mnie wtedy. Próbowałem szybko wyjąć z plecaka komórkę ...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 10 sierpnia 2021 | Historia występu tzw. „badaczy UFO” w nieistniejącym od wielu lat programie „Rozmowy w Toku” pokazuje wiele aspektów czegoś, z czym spotykam się od wielu lat, co mnie zaskoczyło i wprawiło w bezgraniczne zdumienie. Z upływem lat przekonuję się, że jest to niestety typowo rodzima przypadłość oparta na wszystkich ciemnych demonach polskiej duszy: zawiści, zazdrości, kompleksach...

czytaj dalej

FILM FN

POWRÓT DO EMILCINA - FN 2021

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.