Dziś jest:
Wtorek, 7 grudnia 2021

Ludzie kwestionujący istnienie UFO są albo ignorantami, albo głupcami. Szukałem trzeciej możliwości, ale jej nie znalazłem.
/Stanton Friedman, światowy ekspert od UFO (1934-2019)/

Komentarze: 131
Wyświetleń: 50551x | Ocen: 7

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Sob, 16 lip 2011 12:03   
Autor: FN, źródło: FN   

Mamo… ja już kiedyś zginąłem w samolocie który spadł i wróciłem znowu…

Jak często zdarzają się takie historie? Z pewnością częściej niż możemy przypuszczać, choć większość z nich nigdy nie ujrzy światła dziennego. Rodzice bowiem nigdy nie przyznają się do tego, że ich dziecko nagle zaczęło mówić o „poprzednim wcieleniu”, a dzieci w wieku 6-8 lat zapominają wszystko i po latach nie mogą uwierzyć, że kiedyś mówili o „innym życiu i śmierci”. Na pokład Nautilusa takie historie pojawiają się, choć wśród nich mamy tzw. „ekstraligę”, które przechowujemy na lepsze czasy, kiedy będziemy mogli je dokładnie udokumentować.

Do takich przypadków należy zaliczyć historię małego chłopca z Warszawy. To zawsze wygląda podobnie – dziecko w wieku ok. 2 lat zaczyna od czasu do czasu wspominać, że „już kiedyś coś widziało i przeżyło”. Tym razem historia jest wyjątkowa, bo chłopiec pamiętał swoje imię i nazwisko z poprzedniego życia! Opowiadał o tym, że zginął w katastrofie lotniczej.

Mamo… ja już kiedyś umarłem w samolocie który spadł i wróciłem znowu… - to słowa, które mały wypowiedział kiedyś pokazując rączką na zdjęcie samolotu w gazecie. Ta historia jest warta dokładnego opisania, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że podobne opowieści są znane na całym świecie. Warto przy tej okazji wspomnieć o historii, która jest niewątpliwie jedną z najgłośniejszych z ostatnich lat, o której także wspominaliśmy w serwisie FN. Chodzi o historię małego chłopca z Wielkiej Brytanii, Jamesa Leiningera.

Już w wieku dwóch lat wykazywał niesamowite zainteresowanie samolotami, ale nie to była najciekawsze… on znał nazwy samolotów z czasów II Wojny Światowej! Swoich rodziców potrafił wprawić w zdumienie tym, że określał na przykład doczepiane zbiorniki z paliwem słowem, które było znane jedynie w slangu pilotów RAF. Zapytany, skąd to wszystko wie odpowiedział, że kiedyś był pilotem i zginął w walce. Jego samolot zaczął płonąć, a w płomieniach ginął on razem ze swoją załogą. Podał nawet swoje imię i nazwisko z poprzedniego życia: James McCready Huston.

Oto jeden z rysunków, które wykonał mały chłopiec opisując, jak wyglądały walki wtedy, kiedy on sam „walczył w samolocie”.

I jeszcze fragment rozmowy z chłopcem przeprowadzonej w czasie, kiedy jeszcze „pamiętał poprzednie życie”:

- Co się stało z Twoim samolotem?

- Został zestrzelony!

- Jak to się stało?

- Trafili nas w silnik... później wszystko zaczęło się palić.

- I co się stało z samolotem?

- Spadł do wody.

- Kto trafił w silnik?

- Jak to kto? Japończycy! Kto inny mógł to zrobić?

- A skąd wiesz, że to byli Japończycy?

- Bo to małe słońce...

- Jakie słońce?

- Takie małe, czerwone słońce na samolocie... To był japoński samolot, który nas zestrzelił...

Warto dodać, że symbol „czerwonego słońca” to był symbol umieszczany na samolotach japońskich w trakcie II wojny światowej. Historia tego dziecka obfituje w tysiące szczegółów. Na jego temat powstała nawet książka, która znajduje się w „Bibliotece FN” w naszej Bazie i z której pochodzi powyższy dialog.

Pewnego razu chłopiec zaczął opowiadać swojemu ojcu Bruce'owi historię pewnego pilota, którego maszyna została ostrzelana przez Japończyków. Jeden z pocisków trafił w silnik samolotu i doprowadził do katastrofy. Maluch powiedział, że był to samolot Corsair, a statek z którego pilot wystartował swoim myśliwcem nosił nazwę Natoma. Powiedział także, że pamięta innego pilota, który uczestniczył w tamtych wydarzeniach. Był to Jack Larson. Według podanych przez chłopca informacji, 3 marca 1945 r. samolot został zestrzelony w rejonie Iwo Jimy.

 Ojciec chłopca postanowił wówczas przeprowadzić rozpoznanie i zaczął poszukiwać informacji w Internecie. Okazało się, że mały James przybliżając historię pilota, który zginął nieopodal Iwo Jimy nic nie zmyślał. Natoma Bay była nazwą lotniskowca, który prowadził operacje podczas II wojny światowej, a Jack Larson to mieszkaniec stanu Arkansas. Po zebraniu wszystkich informacji i dogłębnym zbadaniu sprawy okazało się, że jedyną osobą, pasuje do opisu malucha jest James M. Huston Jr.

 

Teraz zarówno rodzice małego Jamesa Leiningera, jak i siostra zmarłego podczas wojny pilota wierzą, że chłopiec jest wcieleniem Jamesa M. Hustona. "Dziecko było tak przekonujące podczas przedstawiania tych wszystkich szczegółów, że nie ma innej możliwości, by mógł się o tym wszystkim dowiedzieć." - uważa Anne Barron, siostra zmarłego pilota.

Na temat tego przypadku w sieci www jest bardzo ciekawy materiał wideo. Warto jest go obejrzeć ze względu na możliwość obejrzenia tego dziecka podczas opowieści o „wojnie i śmierci w samolocie”. Dlaczego? No cóż, po prostu widać, że dziecko nie kłamie ani nie jest zmanipulowane… Jeśli ktoś uważa inaczej – nie ma sensu nawet podejmować dyskusji, ale my możemy porównać ten materiał z tym, co mieliśmy okazję badać jako Fundacja Nautilus. Takie historie są jak najbardziej prawdziwe i rzeczywiście się zdarzają.

 

Na koniec jeszcze kilka historii z cyklu „z poczty do FN”:

 

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Sprawa reinkarnacji lub coś innego

Szanowni Państwo,

Piszę w sprawie według mnie ciekawej, a mianowicie reinkarnacji. Czytam już od pewnego czasu wasze artykuły ale nie moglem się zdecydować na napisanie do Was. Ale wracając, chciałbym opisać najlepiej jak umiem historię, która została mi opowiedziana przez członka mojej rodziny. Otóż ta osoba rozmawiała kiedyś, z dość przypadkowo napotkaną osobą, która opowiedziała jej historię o sobie.

Mówiła o dość ciężkiej sytuacji materialnej i rodzinnej, o braku bliskich (dzieci) , a także o mężu. Opowiadała o tym, że przeżyła zawał i jak to określiła: "była na drugim końcu tunelu" - zanim ją zabrano do szpitala i uratowano. Po tej ciężkiej sytuacji i powrocie do domu w niedługim czasie zmarł jej mąż (ok. 85 lat). Opowiadała ona, że przez 5 pierwszych lat od śmierci męża właśnie on jej się ukazywał, normalnie z nim rozmawiała. Po tych 5 latach spotkał się z Nią po raz ostatni podczas snu. Powiedział, że już się więcej nie spotkają (oznajmił, że "po tamtej stronie nic nie ma"), a on musi wracać bo minął jego czas i czekają go nowe narodziny, w nowym ciele.

Od tamtej pory mąż już się nie pojawił. Wiem, że historia może wydawać się nieprawdopodobna, a co najwyżej naciąga i zmyślona. Ale tak nie jest są to relacje wiarygodnej osoby złożone w "moje' ręce. Piszę o tej sprawie bo wiem, że Państwo nie pokpicie sprawy i będziecie starać się wyjaśnić choć cześć tajemnic tego świata :).

Z Poważaniem xxxxxxxxxxxxx (Imię, Nazwisko oraz adres poczty elektr. do wiadomości Szanownej redakcji.)

 

 

 

 

Witam!

Mam 23 lata i miałam nietypowy sen, było to w październiku 2010 roku. We wrześniu ub roku miesiąc przed moim ślubem zmarł mój dziadek. Wszyscy bardzo to przeżylismy. Ja byłam wówczas w ciąży. Pewnej nocy miałam sen: Byłam u dziadka w domu, rozmawiałam z innym domownikami, którzy tam mieszkają. W pewnym momencie przeniosłam się w śnie na korytarz (chociaż wcześniej siedziałam w kuchni) i zobaczyłam dziadka jak wchodzi do łazienki. Zdziwiła mnie jego obecność ale nie bałam się. Zapytałam co tu robi? Przeciez umarł. Ale nic mi nie odpowiedział. Wtedy dotknął mnie w biodro i obudziłam się z przeraźliwym krzykiem bo poczułam zimną a wręcz lodowatą rękę na biodrze. Dodam tylko, że w pokoju byłam całkiem sama. Pod koniec grudnia urodziłam syna i dałam mu imię po moim dziadku. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu w szpitalu zobaczyłam, że Franek ma czerwone znamię na tym samym biodrze, w który dotknął mnie dziadek we śnie... Nie wiem co to może znaczyć, ale może to jakiś znak... Pozdrawiam całą Załogę!

 

 

 

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: XXI piętro-Moja historia

Od kiedy pamiętam przydarzają mi się dziwne rzeczy. Kiedy miałam parę lat 3 do 7 śnił mi się uporczywie często jeden sen. Wiem, że jestem mężczyzną, żołnierzem.Siedzę sama w okopie, wszyscy moi towarzysze zginęli, nie wiem co ze mną będzie. Nagle widzę naprzeciwko mnie biegnie żołnierz - Wróg. O dziwo wiem, że jest Niemcem, widzę hełm, wykrzywioną złością twarz. Dostaję kolbą broni w twarz. Czuję jak umieram. Nie wiem jednak, która to wojna I czy II. Sen powtarza się wyjątkowo często. Teraz mam 37 lat, ale bardzo dobrze pamiętam wszystkie odczucia jakie temu wydarzeniu przypadły. Z czasem zaczęłam interesować się reinkarnacją. Może to było zdarzenie z przeszłości? Dowiedziałam się z którejś książki, że dusza odradza się co ok.70 lat. Ja jestem z 1972. Więc jest to wojna z początku wieku. Ale podobno dusze mogą odradzać się częściej, więc nie wiem czy uda mi się trafić na ślad mojej zaginionej, z przeszłości.

Monika

 

 

 

Na pokładzie Nautilusa mówimy od zawsze, aby nie wrzucać reinkarnacji jak leci do wora „zjawiska niewyjaśnione”, gdyż sprawa jest zbyt poważna. Dotyczy bowiem jednej z największych zagadek naszego życia, owego słynnego pytania o „sens życia człowieka”. Z punktu widzenia zebranego przez nas materiału w ogóle nie ma nawet dyskusji: wędrówka dusz jest faktem czy to się komuś podoba, czy też nie. Jest wiele osób, które wymachują nam przed nosem „dogmatami religijnymi, które wykluczają lub negują”, inni śmiejąc się mówią, że „oni w takie tam bzdury jak odradzanie się ponowne nie wierzą i już – może mówić co chcesz i przytaczać nieskończoną ilość historii i reinkarnacji”. Z oboma grupami nawet nie ma sensu podejmować dyskusji.

Tak się składa, że w najbliższym czasie wiele różnych pism poprosiło nas o teksty na tematy zjawisk niewyjaśnionych, gdyż mamy wakacje, a te tematy uważane są za "atrakcyjne dla masowego czytelnika". Będziemy w miarę możliwości informować, gdzie i kiedy będą te publikacje, ale na chwilę zatrzymamy się przy jednej z nich. Chodzi o pismo o milionowym nakładzie, którego tematyka jest dość odległa od "zjawisk niewyjaśnionych" i dla którego czytelników sprawy związanego z "wędrówką dusz" są być może prezentowane po raz pierwszy w życiu...

Chodzi o ostatni numer miesięcznika „Poradnik Domowy” /nr 8 sierpień 2011/, kiedy jest opisana flagowa historia reinkarnacji małego Marcinka, która została naprawdę wnikliwie zbadana przez FN. Po tej publikacji dostaliśmy listy od czytelników „Poradnika Domowego”, którzy byli wyraźnie wstrząśnięci tą historią. Niektórzy z nich sugerowali nam „podstęp i tzw. tani chwyt”.

O co chodzi? Ot, że niby rodzice z jakiegoś tam tajemniczego powodu (sława, chęć zarobienia (?!), potrzeba żartu czy niekonwencjonalnego zabicia czasu w weekendy) wbijali go głowy dziecka „jakieś bzdury”, żeby potem ludzi FN zadziwić i aby gdzieś za kilka czy kilkanaście lat ukazał się właśnie taki artykuł w wysokonakładowym czasopiśmie. Widać jednak wyraźnie, jak bardzo nikła jest wiedza o ludziach, którzy opowiadają o „przypadku pamięci reinkarnacyjnej”. Ostatnią rzeczą, której chcą tacy rodzice, to popularność czy sława… Wręcz błagają, aby ich nazwisko czy nawet imię dziecka nie dostało się do mediów.

Pieniądze? Wolne żarty… Chęć zrobienia dowcipu? Komu? Nam? Tacy ludzie spotykają się z nami, poświęcają swój czas, a bardzo często materiał o takiej historii najczęściej trafia do naszego archiwum. Myślicie, że komuś zależałoby na tym, aby takie dziecko mozolnie uczyć i trenować, aby potem „opowiadało o poprzednim życiu”? Nie ma takiej możliwości. Oczywiście są ludzie, którzy nienawidzą doktryny reinkarnacji podają najróżniejsze hipotezy/dziwolągi tłumaczące takie przypadki, ale dla nas sprawa jest poza dyskusją – reinkarnacja jest faktem, Ladies and Gentlemen!

Komentarze: 131
Wyświetleń: 50551x | Ocen: 7

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Sob, 16 lip 2011 12:03   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (131)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2 3 4 14

Wt, 26 lip 2011 14:40 | brak oceny

mandarin | Załogant

Tu jest o okultystycznym uzdrawianiu, zeby ukazac ze uzdrawianie duchowe uzdrawianiu duchowemu nie rowne: http://adonai.pl/zagrozenia/?id=68

Nie, 24 lip 2011 13:54 | brak oceny

TREW-ski | Załogant

Katolicy, nie bojcie sie tego, co pisze mandarin. Aksjomat trojczlonowosci czlowieka wyjasnia sprawy. Grzechow nie bylo ani 5000 lat temu ani nie ma ich teraz. Poza jednym: krzywdzenie innych (nawet w myslach).( Wtedy szybko nalezy naprawic blad). Wyrzuccie ksiazki, gdzie podaja ilosci i rodzaje grzechow, poziomy piekiel i rodzaje tortur, a ludzi co o tym mowia omijajcie szerokim lukiem. Czym czystsza podswiadomosc, tym lepszy kontakt z nadswiadomoscia (naszym wewnetrznym Bogiem), a wiec i zycie lepsze. Pozytywne ksiazki, czasopisma, kontakt z natura, afirmacje (np z ksiazek czy mp3) tez duzo daja.

Nie, 24 lip 2011 13:25 | brak oceny

mandarin | Załogant

Ludzie przeciwni KK lubia przypominac ile to ludzi zginelo w wojnach chrzescijan z poganami, ale sami nie chca zauwazyc ze nauki pozachrzescijanskie ktorych bronia maja na sumieniu miliony ofiar wiecej, wykonanych nie tylko przez nazistow przez nie zainspirowanych, ale jeszcze tez przez miliony ofiar w Azji ktore umarly w biedzie i przesladowaniach za to ze narodzily sie wedlug teorii reinkarnacji jako podludzie.

Nie, 24 lip 2011 08:51 | brak oceny

mandarin | Załogant

Autor dzieła Tomasza Kempisa miał najwyraźniej wystarczająco czystą duszę by nauczać, warto więc nachylić mu ucho: 1. We wszystkich sprawach myśl o końcu i wyobrażaj sobie, że stoisz przed surowym Sędzią, przed którym nic nie da się ukryć, którego nie zjednają dary, który nie przyjmuje żadnych wyjaśnień i który sądzić będzie sprawiedliwie. O nieszczęsny i głupi grzeszny człowieku, cóż odpowiesz Bogu, znającemu wszystkie twe winy, skoro teraz przeraża cię zagniewane oblicze człowieka? Czemu nie myślisz zawczasu o dniu Sądu, kiedy to nikt nie dostanie adwokata, aby go wytłumaczył lub obronił, ale każdy sam będzie stał ze swoim brzemieniem winy? Teraz jeszcze twoja praca może być owocna, żal przyjęty, westchnienie usłyszane, a ból naprawiający krzywdę i oczyszczający. 2. Wielki i uzdrawiający czyściec nosi w sobie człowiek cierpliwy, który doznając krzywdy, więcej ubolewa nad winą krzywdziciela niż nad własna krzywdą, który modli się gorąco za swoich prześladowców, z całego serca wybacza winy i nie waha się prosić innych o przebaczenie, który raczej lituje się nad ludźmi, niż się na nich gniewa, który siebie samego ujarzmia i stara zawsze podporządkować ciało sprawom ducha. Lepiej jest teraz oczyścić się z grzechu i pozbyć się win, niż liczyć na przyszłe oczyszczenie. Naprawdę, sami się oszukujemy przez nasze niepowściągliwe przywiązanie do ciała. 3. Cóż innego trawić będzie ogień jak nie twoje grzechy? Im więcej tutaj sobie pozwalasz i idziesz za zachceniami ciała, tym srożej potem będziesz płacić i więcej przygotowujesz drew na upalenie. Przez co człowiek grzeszy, to samo będzie mu najsroższą karą. Leniwych poganiać tam będą bicze płonące, a żarłoków dręczyć będzie głód i pragnienie. Rozpustników i rozkoszników pogrążą tam w rozpalonej smole i siarce smrodliwej, a zawistnicy wyć będą z bólu jak wściekłe psy. 4. Każdy grzech będzie miał własną swoją udrękę. Pyszni doznawać będą największego poniżenia, a chciwcy pokosztują najsroższej nędzy. Tam jedna godzina kary cięższa będzie niż sto lat gorzkiej pokuty tutaj. Tam nie ma spoczynku, nie ma ochłody dla potępionych, tu przecież czasem przerywa się pracę, czasem przyjaciel pocieszy. Drzyj więc i żałuj za swe winy, abyś w dzień Sądu znalazł się bezpiecznie wśród błogosławionych. Wtedy bowiem sprawiedliwi staną z wielką odwagą naprzeciw tych, którzy ich uciskali i gnębili. Wtedy sędzią będzie ten, kto tutaj pokornie poddaje się osądom ludzi. Wtedy biedny i skromny stać będzie z wielką ufnością, a z wielkim lękiem pyszny.
5. Wtedy się okaże, że mądry był ten, kto w życiu uczynił się jakby głupim i wzgardzonym dla Chrystusa. Wtedy wszelkie cierpienie znoszone cierpliwie wyda się piękne, a wszelka niesprawiedliwość zatrzaśnie usta. Wtedy radować się będzie pobożny, a zasmuci się bezbożnik. Wtedy ciało umartwione rozkwitnie bardziej, niż gdyby karmione było samymi przysmakami. Wtedy zajaśnieje odzież uboga, a zszarzeje najwspanialsza szata. Wtedy domek ubogi piękniejszy się stanie niż złocone pałace. Wtedy więcej się przyda wytrwała cierpliwość niż cała potęga świata. Wtedy wyżej wzniesione będzie zwykłe posłuszeństwo niż wszelka chytrość doczesna.
6. Wtedy więcej będzie radości z czystego i prawego sumienia niż z uczonej filozofii. Wtedy ważniejsze będzie wzgardzenie bogactwem niż wszelkie skarby ziemskie. Wtedy więcej znajdziesz radości z pobożnej modlitwy niż z najwytworniejszej biesiady. Wtedy cieszyć się będziesz więcej z milczenia niż z długiej przemowy. Wtedy więcej znaczyć będą dobre czyny niż piękne słowa. Wtedy piękniejsze będzie życie surowe i ciężka pokuta niż wszelkie ziemskie zachwyty. Ucz się teraz znosić drobne cierpienia, abyś kiedyś uwolniony był od daleko cięższych. Tu najpierw wypróbuj, co mógłbyś poczuć później. Jeżeli teraz tak mało znieść potrafisz, jak zdołasz udźwignąć męki wieczyste? Jeżeli jesteś niewytrzymały nawet na mały ból, to cóż będzie z mękami piekła? A przecież nie można mieć dwóch rzeczy naraz: zażywać rozkoszy na świecie, a potem królować razem z Chrystusem. 7. Gdybyś zawsze aż do dziś dnia żył wśród zaszczytów i rozkoszy, cóż by ci z tego przyszło, gdybyś już teraz musiał umrzeć? Wszystko to marność oprócz tego, aby miłować Boga i Jemu tylko służyć. Kto bowiem kocha Boga z całego serca, temu niestraszna ani śmierć, ani tortury, ani sąd, ani piekło, bo doskonała miłość Boga daje niezawodny dostęp do Niego. Ten zaś, kogo jeszcze nęci grzech, nie dziw, że lęka się śmierci i sądu. A przecież nie jest to źle, że jeśli miłość nie odwiedzie cię od złego, to chociaż powstrzyma przed nim strach przed piekłem. Kto lekceważy bojaźń Boga, nie zdoła dłużej wytrwać w dobrym, ale prędzej czy później wpadnie w diabelskie sidła.

Nie, 24 lip 2011 08:07 | brak oceny

iza | Gość

Szkoda, że autorowi zabrakło wnikliwości, rzetelności. Powiedzieć: ja wierzę i już, to żaden dowód. I niby dowodem na to, że wszystko to prawda jest w zasadzie tu tylko i wyłącznie... naiwna wiara w uczciwość bliskich dziecka. "Przecież nie mieliby po co kłamać" hehe. Ludzie mają setki powodów, by zmyślać, od tego, że chcą uczestniczyć w niezwykłej sytuacji, bo ich to kręci, po dolegliwości emocjonalne lub chorobę umysłową. Nie takie rzeczy ludzie robią. Nie wiem, czy reinkarnacja jest, ale ten tekst uważam za przyczyniający się do obalania tej teorii, bo pokazuje, że ci, którzy ją rzekomo badają, są w stanie napisać tylko bezwartościowe i bełkotliwe: "Pieniądze? Wolne żarty

Nie, 24 lip 2011 07:58 | brak oceny

iwo | Gość

naukowca, badacza powinna cechować wnikliwość i chłodny umysł. z tego tekstu, zwłaszcza koncówki, wyziera naiwność, brak znajomości ludzkiej natury i emocje. idiotyczne wręcz jest zdanie, że nie ma takiej mozliwości, aby rodzice szkolili dziecko, by osiagnąć sobie znany cel. ludzie! co wy wypisujecie! jakby to pisał 8 latek, wiecie do jakich czynów zdolny jest człowiek? ludzie się porwywają, przetrzymują w piwnicach, robią dzieci dzieciom, zabijają i ćwiartują (i to seryjnie), a wy uważacie za pewne, że ktoś nie może...skłamać? że nie jest możliwa manipulacja? że należy wykluczyć podstęp? opórcz tego, że ludzie mają dziwne poczucie humoru, chęć uatrakcyjnienia sobie świata, chcą budzić zainteresowanie choćby anonimowo, są jeszcze zaburzenia i choroby psychiczne. uważam za śmieszne przyjęcie, że natura ludzka nie jest zdolna do manipulacji, choć nie twierdzę, że ci ludzie kłamią. ale z pewnością wrzucam reinkarnację do worka: "niewyjasnione", bo jesli nawet badacze z nautilusa nie chcą jej wyjasniać, tylko emocjonalnie krzycza, że to prawda i już, a ci, którzy myślą inaczej nie są nawet godni wysłuchania, to marna szansa by inni chcieli to rzetelnie wyjaśnić.

Nie, 24 lip 2011 04:56 | brak oceny

Joanna d'Arc | Gość

Mandarin mój umiłowany rycerzu z płonącym mieczem, bacz aby pycha nie zawładnęła tobą. Pamiętaj co Pan powiedział "Ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi". Bacz abyś nie stał się tym ostatnim, bo szatan jest podstępny i kusi cię abyś sięgał po pierwszeństwo. Nie nadużywaj słowa Bożego, bo cóż ci przyjdzie ze wzniosłej dysputy, jeśli nie masz współczucia dla ludzi, a więc nie możesz podobać się Bogu. Naprawdę, wzniosłe słowa nie czynią świętego ani sprawiedliwego, ale życie prawe czyni człowieka miłym Bogu. Choćbyś znał całą Biblię na wyrywki, cóż ci z tego przyjdzie, jeśli nie masz miłości. Człowiek dobry i pobożny najpierw uporządkuje swoje wewnętrzne sprawy, zanim przejdzie do działania na zewnątrz. A któż dzielniej wojuje niż ten, kto stara się pokonać samego siebie? To winno być twoim zadaniem: pokonać naprawdę samego siebie, stawać się codziennie coraz mężniejszym, coraz lepszym w tej walce ze sobą. Patrz na siebie, ale wystrzegaj się sądzenia innych. Daremnie człowiek trudzi się osądzaniem innych, jakże często się myli i jak łatwo popada w błąd; sądzić siebie i rozmyślać o sobie to dopiero trud owocny. Jakże często sądzimy według tego, co nam przypada do serca, i jak łatwo zatracamy poczucie sprawiedliwości przez miłość własną. Gdyby Bóg był zawsze czystym celem naszych dążeń, nie wpadalibyśmy od razu w gniew, gdy tylko ktoś sprzeciwi się naszemu zdaniu. Czego nie można w sobie albo w innych naprawić, trzeba znosić cierpliwie, dopóki Bóg nie zrządzi inaczej. Staraj się myśleć, że tak, jak jest, lepiej możesz się sprawdzić i ćwiczyć w cierpliwości, bo bez niej niewiele znaczyłyby twoje zasługi. W trudnych sytuacjach powinieneś się modlić, aby Bóg raczył ci przyjść z pomocą, byś mógł znosić je pogodnie. Jeśli upomnisz kogoś raz i drugi, a on nie usłucha, nie kłóć się z nim, ale zdaj resztę na Boga. On bowiem potrafi zło przemienić w dobro. Ucz się cierpliwości w znoszeniu cudzych wad i słabości, bo ty także masz ich wiele, a inni muszą się z tym godzić. Jeśli nie potrafisz sam siebie uczynić takim, jakim chcesz być, jakże mógłbyś kogoś innego przerobić na swoją modłę? Żądamy, aby inni byli doskonali, a sami nie pozbywamy się swoich wad. Chcemy, aby innych upominano i karcono surowo, ale sami nie lubimy być strofowani. Nie podoba nam się nadmierna swoboda dla innych, ale sami nie cierpimy, aby ograniczano nasze dążenia. Innych chcielibyśmy utrzymać w ryzach, ale sami nie znosimy przymusów. Widać z tego, jak rzadko doceniamy bliźniego jak siebie samego. Gdyby wszyscy byli doskonali, cóż moglibyśmy ofiarować Bogu, nie doznając od nikogo przykrości? Jeśli chcesz współżyć z innymi w zgodzie i pokoju, musisz nauczyć się w wielu rzeczach przełamywać samego siebie. Przyszedłeś tu, aby służyć, a nie rządzić. Wiesz, że zostałeś powołany do cierpienia i trudu, nie do wywczasów ani pogwarek. Tu doświadcza się człowiek jak złoto w tyglu. Znajdź sobie czas na odosobnienie i rozmyślaj często o dobrodziejstwach Boga. Powiedział ktoś: Ilekroć wychodziłem do ludzi, wracałem mniejszym człowiekiem. Często odczuwamy coś podobnego, gdy oddajemy się nieskończonym rozmowom. Łatwiej jest w ogóle milczeć niż nie przesadzać w mowie. Tylko ten bez szkody rozmawia, kto umie milczeć. Nie wtrącaj się do cudzych spraw, nie wdawaj się w sprawy innych. Zawsze miej przede wszystkim na oku siebie i sam siebie najpierw obwiniaj. Staraj się także wystrzegać tego i przezwyciężać w sobie to, co razi cię u innych. Jak widzisz innych, tak i ciebie widzą. Najpierw sam trwaj w pokoju ducha, a potem dopiero możesz na innych promieniować pokojem. Gwałtownik nawet dobro potrafi obrócić na zło, wszystko złe mu się wydaje. Człowiek dobry, pełen pokoju, wszystko na dobre sobie tłumaczy. Człowiek pełen pokoju nie jest podejrzliwy, zaś wiecznie niezadowolony i rozjątrzony daje się wciągać w przeróżne podejrzenia, sam nie zna spokoju i innym spokoju nie daje. Mówi, czego mówić nie powinien, a zaniedbuje to, co z większym pożytkiem mógłby robić. Patrzy na to, jak inni powinni postępować, a nie dba o to, co sam czyni. Pilnuj więc najpierw siebie samego, a potem będziesz miał prawo pilnować bliźnich. Potrafisz zręcznie usprawiedliwiać i ubarwiać swoje czyny, ale cudzych usprawiedliwień nie przyjmujesz. Słuszniej byś zrobił, gdybyś siebie oskarżał, a brata swego usprawiedliwiał. Jeśli chcesz, aby ciebie znoszono, znoś i ty innych. Uświadom sobie, jak wiele dzieli cię jeszcze od prawdziwej miłości i pokory, która nie potrafi na nikogo się gniewać, nikogo obrażać i tylko siebie obwinia. To nie sztuka przebywać wśród dobrych i łagodnych, bo to w sposób naturalny wszystkim dogadza, każdy wybiera spokój i lgnie bardziej do tych, co myślą podobnie. Ale umieć żyć nie tracąc wewnętrznego spokoju wśród szorstkich, złośliwych, niezdyscyplinowanych i nieprzyjaznych - to łaska, to dzielność i zasługa. Niektórzy umieją sami trwać w pokoju i z innymi w pokoju obcować. Ale są tacy, którzy ani nie wiedzą, co to pokój, ani innych nie potrafią nim obdarzyć. Ciężko z nimi innym, ale im samym ze sobą najciężej. Leży mi na sercu zbawienie twoje bracie mój. Twoje i twoich tu przyjaciół którzy ciężko grzeszycie pychą myśląc żeście rycerzami Pana waszego, a jesteście tylko prochem marnym. I dlatego z miłości do was udzielę wam więcej nauk w nadziei, że opamiętacie się dopóki nie będzie dla was za póżno.

Nie, 24 lip 2011 01:55 | ocena: + 1

mandarin | Załogant

Kolejne niewygodne fakty wskazujące na powiązania mistycyzmu azjatyckiego z nazistami jak i teorii reinkarnacji z szaleńcami hitlerowskimi: Hitlerowcy utrzymywali bardzo dobre stosunki na linii Berlin-Lhasa a buddyjscy mnisi przyjeżdżali na tajemnicze wizyty do Berlina. Ostatnia taka wizyta miała mieć miejsce zaledwie pięć dni przed śmiercią Hitlera. W czasie walk o Berlin w jednym ze schronów Rosjanie odkryli ciała sześciu buddyjskich mnichów. Wszystko wskazuje na to, że mnisi ci popełnili zbiorowe samobójstwo. Najważniejszy z nich, w dziwnych zielonych okularach, nazywany był

Nie, 24 lip 2011 00:54 | brak oceny

Kusy | Gość

Ale kabaret. Od jakiegoś czasu czytam na tym forum i świetnie się bawię. Ale tak jak w ostatnich dniach, a nawet tygodniach jeszcze się nie uśmiałem. Już mnie brzuch od śmiechu boli. Dajcie spokój bo ze śmiechu też można umrzeć. Mandarin, widmo, kepos, lucky, jedi knight (czy to już wszystkich wyliczyłem?) marnujecie talent. Do kabaretu panowie, do kabaretu. Mogli byście zagrać "Three stooges" a właściwie to "Five stooges" i byście rozsławili Polskę na cały świat. A, i jeszcze jedna dla was nowina Panowie stooges. Po śmierci czeka na was ufundowana przeze mnie nagroda, czyli nowiuteńki kociołek, ze świeżą smołą i obsługą z widłami. Macie to u mnie jak w banku.

Nie, 24 lip 2011 00:13 | brak oceny

widmo | Gość

Helion czy kontrapunkt, jak tam sobie chcesz ale musisz w końcu zrozumieć, że bez wiary żadne dowody Cię nie przekonają. Chcesz dowodów, módl się najpierw o wiarę, a cała reszta przyjdzie do Ciebie. Nikt tutaj Ciebie i innych na siłę do niczego nie przymusza. Czy zarzucisz drogowskazom, że ograniczają Ci wolność wybory drogi tylko dlatego,że tam stoją ? Czy chciałbyś aby Twoi bliscy kochali Cie tylko dlatego że są do tego zmuszani ? Czy Twoim zdaniem 6 letnie dziecko jest krzywdzone przez rodziców, kiedy ci prowadzą go do lekarza np. dentysty ? A czy już w szkole, jest krzywdzone przez nauczycieli, którzy "zmuszają" do nauki oceniając je i zadając prace domową ? Zastanów się. Fałszywa wolność jaką niektórzy karmią ludzi jest bardzo złudna !!! Dostajesz masę przykładów, pooglądaj, poczytaj i wyciągnij wnioski. To będą Twoje wnioski, Twoje decyzję. Bóg dał Ci wspaniały dar - wolną wolę ale jest też dobrym ojcem, który czasami musi "dać klapsa".

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2 3 4 14
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

6 grudnia:// [...] Polecamy nowy wpis w Dzienniku Pokładowym - o Emilcinie i nie tylko...  [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 5 gru 2021 09:03 | [...] Bardzo ciekawe zjawisko obserwowałem razem z moim bratem w nocy z 1 na 2 grudnia 2021 ok. 1.00 w nocy. Mieszkamy w podwarszawskich Łomiankach. Nagle mój brat zauważył, że na niebie pojawiło się silne białe światło. Zatrzymaliśmy samochód i wysiedliśmy z niego. Nie zdążyłem zrobić zdjęcia, kiedy światło nagle ruszyło i odleciało z ogromną prędkością w kierunku północnym. Wszystko trwało najwyżej 30 sekund i gwarantuje, że nie było gwiazdą czy satelitą. Moje dane do wiadomości fundacji [...]

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 6 grudnia 2021 | Historia batalii o prawdę w sprawie spotkania Jana Wolskiego z UFO w Emilcinie wraz z publikacją materiału wideo Zbigniewa Blani-Bolnara „Zdarzenie w Emilcinie” z 1994 roku wkroczyła w zupełnie nową, fascynującą fazę. Pasjonaci UFO śledzący parszywą i zakłamaną próbę opluskwienia tego incydentu idiotyczną teorią o „Wawrzonku – mistrzu hipnozy” mają fantastyczną okazję spojrzeć uważnie w twarze ludzi...

czytaj dalej

FILM FN

ZDARZENIE W EMILCINIE - DOKUMENTACJA o Bliskim Spotkaniu III Stopnia z UFO w 1978 roku - ARCHIWUM FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.