Dziś jest:
Środa, 21 października 2020

Samochód stanął w miejscu, wyraźnie zadziałała na niego potężna siła. Wysiadłem i od razu zobaczyłem ten obiekt.
/Steven Greer, świadek obserwacji UFO - Nevada 2013/

Komentarze: 11
Wyświetleń: 30667x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 21 paź 2012 12:04   
Autor: В. Смирнов, źródło: http://rus.ruvr.ru   

Każde spotkanie z wielkim jasnowidzem robiło ogromne wrażenie, gdyż jego nieziemską moc czuł nawet największy sceptyk

Ludzie, którzy kwestionują istnienie zjawisk niewyjaśnionych, naigrywają się z "telepatii" czy "jasnowidzenia", śmieją się do łez z "telekinezy" czy "lewitacji", powinni sięgnąć do materiałów i świadectw różnych ludzi o życiu Wolfa Messinga. Jego możliwości posyłały w daleki kosmos wszelkie próby kwestionowania tych zjawisk, nawet te najbardziej wymyślne. Naprzeciwko niego stawali najbardziej zagorzali sceptycy, ateiści i wojujący komuniści, którzy wobec jego mocy odchodzili z trzęsącymi się z wrażenia łydkami i na samo wspomnienie z Messingiem oblewali się zimnym potem...

Tłumacz książki "Wolf Messing widzący przez czas" Tadeusz Rubnikowicz znalazł kolejny tekst o Wolfie Messingu, który ukazał się w gazecie „Wieczorny Rostow”. Wart jest ze wszech miar także publikacji w serwisie FN.

 

 

W czym tkwi tajemnica Wolfa Messinga? Co, w rzeczywistości, leżało u podstaw zdolności jasnowidza? Doświadczenia psychologiczne wielkiego telepaty, w Rostowie odbywały się przy wypełnionej widowni.
 
Na stronach gazety miejskiej, wraz z wami drodzy czytelnicy, odbyliśmy wielką podróż po starym Rostowie, od jego założenia, do naszych dni. A teraz, nadszedł czas na spotkania z ludźmi, którzy urodzili się w naszym mieście i go rozsławili, a także z tymi, którzy do nas przyjeżdżali. Na przykład, w Rostowie nad Donem, był przejazdem, jeszcze przed rewolucją (i zostawił najciekawszy opis rostowskiego dworca), laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury – Knut Hamsun. Z niektórymi ze słynnych ludzi, których los i życie zetknęły z naszym miastem, miałem szczęście się spotykać. Niektórych dobrze znałem, a z niektórymi nawet się przyjaźniłem. Zaczniemy nasze spotkania opowieścią o człowieku, o którym, prawdopodobnie, słyszał każdy...
 
Legendarny jasnowidz
 
Mówią, że Messing był uczniem Hanussena, osobistego jasnowidza Hitlera. Sam Wolf Grigoriewicz nigdy o tym nie wspominał. Tak, bywał na występach Hanussena w Niemczech i wysoko oceniał jego zdolności. Jakieś numery na potrzeby swoich pokazów mógł zapożyczyć od poprzednika, ale co to za nauka? Mógł on być nauczycielem tylko w jednym: szybką karierą i upadkiem, jakby ostrzegł, że ludzie z takimi możliwościami powinni trzymać się jak najdalej od wszechwładnych mocodawców. Za to, że zbyt dużo wiedział i mógł wpływać na otoczenie Führera, zastrzelono go jak psa - na śmietniku. Messing przyswoił sobie tę lekcję i zawsze starał się trzymać się z dala od władców tego świata. Chociaż, w jego życiu były momenty, kiedy chodził po ostrzu noża i to nie z własnej woli.
 
Po tym, jak przepowiedział Hitlerowi porażkę na Wschodzie, uciekając z Polski przed faszystami znalazł się w Związku Radzieckim, wypróbowywali go i Stalin, i Beria. Istnieje legenda, że bez problemów wszedł do gabinetu Stalina na Kremlu, nie okazując przy tym żadnych dokumentów. Ten go zapytał: „Jak ci się udało to zrobić?”.

Messing odpowiedział: „Wmawiałem ochronie, że jestem komisarzem ludowym Berią i wszyscy mnie przepuszczali oddając honory”.
 
Kiedy Laurenty Pawłowicz, wiedząc już o zdolnościach Messinga, wydał stanowczy rozkaz, by nie wypuszczać go z budynku NKWD, ten wyszedł, pokonując trzy linie ochrony i przekornie, a może pragnąc pokazać, że nie boi się wszechmocnego Berii, widząc go w oknie, pomachał mu ręką...
 
Wolf Messing przepowiedział dzień wybuchu wielkiej wojny ojczyźnianej: 22 czerwca 1941 roku. Dwa i pół roku później określił dzień kapitulacji faszystowskich Niemiec, przy czym uczynił to publicznie. Przepowiedział także datę śmierci żony i swoją własną.
 
A samolot, który Messing kupił za pieniądze z występów i podarował jednemu z radzieckich asów lotnictwa, był jak zaczarowany. Cudem wychodził nieuszkodzony ze wszystkich śmiertelnych zagrożeń.
 
Człowiek-zagadka
 
Siedzieliśmy vis-a-vis siebie. Wysokie czoło, gęste kędzierzawe włosy, spojrzenie jakby roztargnione. Był spokojny, zrównoważony, mówił powoli, z dostrzegalnym akcentem i nagle, w momencie, gdy podniósł rękę, stał się innym człowiekiem! Ożywienie przebiegło po jego twarzy, w oczach zamigotały iskierki, promieniował cudowną, niepojętą energią!
 
Poczułem, jak przede mną, niczym w lipcowym mirażu, „popłynął” pokój. Wszystko zakołysało się, zadrżało... Jakby ktoś niewidzialny dotknął mego mózgu. Rozmówca opuścił ręce i natychmiast zniknęło dziwne falowanie. Tak poznałem Wolfa Messinga. Może chciał mnie wypróbować lub coś sprawdzał, a może chciał tylko pokazać swoje możliwości.
 
Po tym wszystkim, spróbowałem uchwycić choćby najmniejszy ruch jego powiek, mięśni twarzy - na próżno. Przed mną znów siedział dobry, delikatny człowiek. Spotkałem się z nim trzykrotnie i za każdym razem był to zupełnie inny człowiek. Ile miałeś „twarzy”, Wolfie Grigoriewiczu? Był zagadkowy we wszystkim - człowiek-tajemnica...
 
Czarodziej na scenie
 

 W grudniu 1966 roku, widownia Rostowskiej Filharmonii była przepełniona. Nic dziwnego! Zdobyć bilet na „Psychologiczne doświadczenia” (tak określano na afiszach występy Messinga, z którymi jeździł po całym Związku Radzieckim) było prawie niemożliwe.

Przed rewolucją, w tym budynku, na Wielkiej Ogrodowej, w kabarecie „Palermo” (w późniejszym okresie - „Mars”) występowali przyjezdni sztukmistrze i szarlatani. I oto, na tej samej scenie - człowiek, który podbił świat swoją tajemniczą sztuką. Mag? Czarodziej? Telepata? Prawdopodobnie któryś z nich, a może i kto inny. A na pewno - wybitny psycholog i artysta. Sala huczała, jak transformator. Biała, w promieniach reflektorów scena, wydawała się rozpalona od spojrzeń setek oczu i oto, ukazał się niewysoki człowiek. Skrzyżowane na piersi ręce, wyraźne, ogromne napięcie wewnętrzne. Wydawało się, że pogrążony w jakimś omdleniu mózg, budzi się do życia... Ręce gwałtownie uniosły się do góry! Nie wiem, z czym można porównać ten ruch...
 
Widzowie proponowali różne zadania, jedno zmyślniejsze od drugiego i Wolf Messing wszystkie realizował bezbłędnie. Trzymając za rękę induktora (człowieka, który przekazywał mu zadanie za pomocą myśli), szybko przemieszczał się po sali, odnajdując schowane przedmioty.

Ileż takich zadań wykonał przez 50 lat! Tylko jeden raz nie mógł znaleźć przedmiotu, który został schowany - był to cukierek, zjedzony przez widza. Podchodząc do tego człowieka, powiedział, rozkładając ręce: „Nie jestem chirurgiem”.
 
Podczas jednego z występów, w Odessie, na scenę wszedł młody kapłan.

- Jeśli szanowny psycholog wykona moje zadanie - powiedział - być może, porzucę swoje przekonania.
 
Widownia uciszyła się. Messing, na podstawie myślowego przekazu kapłana, poprosił do siebie dziewczynę, która siedziała na widowni, wyjął z jej fryzury krzyżyk i uczynił nim okrąg dookoła jej głowy. Zszokowany kapłan, złożył ręce na piersi i powiedział: „Słowo daję - taki był mój przekaz myślowy”.
 
- Po występach - opowiadał mi Wolf Grigoriewicz - widzowie zadają dziesiątki pytań i przysyłają setki listów. Istota ich zawsze jest taka sama: - Proszę nam wyjaśnić, jak to robicie?
 
- A tak naprawdę, jak to robicie?
 
- Gdybym sam to wiedział! Biofale, przekazywanie myśli na odległość... Nauka jeszcze szuka możliwości odgadnięcia tajemnic związanych z telepatią.
 
- Wolfie Grigoriewiczu, a jakie były tego początki?
 
- Jeszcze w dzieciństwie zacząłem występować w towarzystwie różnych, ekstrawaganckich ludzi: kobiety z brodą, gołych bliźniąt syjamskich, bezrękiego człowieka, który przy pomocy nóg tasował talię kart, przypalał papierosa, rysował portrety zwiedzających. Ja zaś leżałem w szklanej trumnie, jako „fenomenalny, kataleptyczny chłopiec”. Umiałem wyłączyć funkcję oddechową. Od tego, właściwie, wszystko się zaczęło. Pewnego dnia, w wyniku głodu, wpadłem w omdlenie i omal nie pogrzebali mnie żywcem, uznając za martwego. Po trzech dniach, kiedy „oczekiwałem” włączenia do następnej partii nieboszczyków, zakwalifikowanych do pochówku we wspólnej mogile, profesor Abel, psychiatra i neuropatolog, przypadkowo przywrócił mnie do życia. Po tym zdarzeniu, rozpocząłem występy pod kierunkiem impresaria Zelmeistera...
 
W 1915 roku, Messing przebywał w Wiedniu. Tam go przedstawiono Albertowi Einsteinowi.  Ten zainteresował się „cudownym chłopcem”, o którym pisały liczne gazety i zdecydował się osobiście poznać jego zdolności. Do tego doświadczenia, zaprosił Zygmunta Freuda. I oto, dwaj wielcy ludzie, zabrali się za sprawdzanie „młodego czarodzieja”. Freud (induktor) przy pomocy myśli, nakazał Wolfowi, by wziął pincetę i wyrwał z wąsów Einsteina dwa włoski.
 
- Mam się znęcać? - nie wierząc, upewniał się Wolf. „Tak, nie inaczej”.
 
Einstein uśmiechnął się i dobrodusznie podstawił twarz...
 
Swoją drogą, wielki naukowiec zadziwił Messinga: „Wiecie, on był jak dziecko, nawet krawata nie potrafił wiązać. Czuło się, że wszystkie jego myśli są zaprzątnięte tylko jednym – pracą”.
 
Później, Messing trafił do impresaria o nazwisku Kobak. Z nim, zjeździł wszystkie kontynenty.
 
- Występy za granicą nie sprawiały żadnego problemu. W ZSSR natomiast, magowie albo telepaci nie mieli dobrej passy . Musiałem przekonywać ludzi, od których zależały występy, że w nich nie ma niczego mistycznego. Dlatego, do swoich „Psychologicznych doświadczeń” włączałem najprostsze numery: odnajdywanie schowanych przedmiotów, odgadywanie liczb... Ale i to, robiło na widzach mocne wrażenie!
 
- A co jeszcze, niezwykłego robiliście?
 
- W Rydze, na przykład, był taki popisowy numer. Jeździłem po mieście samochodem. Oczy zawiązane czarną opaską. Ręce na kierownicy, nogi na pedałach. Obok siedział kierowca i za pośrednictwem myśli wydawał mi rozkazy. Samochodem kierował on, a prowadziłem ja. Widziały to tysiące mieszkańców Rygi. Właściwie, nigdy wcześniej, ale też i po tym, nie siedziałem za kierownicą samochodu...
 

Praca mózgu
 
Wolfie Grigoriewiczu, jeśli nie możecie wyjaśnić, jak się to wszystko dzieje, to proszę przynajmniej opisać swój stan psychologiczny!
 
- Ogromna, niesamowita praca mózgu. I to wszystko...
 
- A jaką grupę ludzi możecie zahipnotyzować?
 
- Tylu, ilu widzę przed sobą.
 
- W zeszłym roku - nie poddawałem się - czasopismo „Nauka i religia” opublikowało wasze wspomnienia „O samym sobie”. Obiecali je wydać w formie książki. Dlaczego jej wydanie się opóźnia?
 
Messing pobłażliwie machnął ręką.
 
- Czy nie możecie „wpoić” współpracownikom wydawnictwa, że trzeba wszystko inne zostawić, a to zrobić natychmiast?
 
- Niby dlaczego? Mogę. Ale co potem będzie z tymi ludźmi?
 
- Niektórzy, skłonni są uważać telepatię za swego rodzaju atawizm. Niby, że wcześniej ludzie władali telepatią, ale potem, z czasem, z rozwojem języka, konieczność posługiwania się nią odpadła i ta zanikła - wypowiedziałem swoje przypuszczenie.
 
- Trudno powiedzieć. Być może, ludzie zbliżają się do posługiwania się telepatią, a nie odchodzą od niej. Rzecz w tym, że określone zdolności ma każdy człowiek (czuję to, kiedy nawiązuję kontakt), ale większość  ma je nierozwinięte. To tak jak z talentem muzycznym: Liczni mogą grać na instrumentach, ale wirtuozów – tylko jednostki.
 
- Ale przecież coś musi leżeć u podstaw tych zdolności?
 
- Trudno to konkretnie wyjaśnić, ale jestem przekonany, że nie ma w tym niczego nadprzyrodzonego!
 
Messing kilkakrotnie proponował uczonym stworzenie laboratorium do badania możliwości jego mózgu. Ale władze bały się tego: a jeśli odkryje się coś niespodziewanego?
 
Messing zabrał swoją tajemnicę do grobu. Jego archiwum zabrali współpracownicy KGB i jest ono dotychczas niedostępne. Upłynęło prawie 50 lat od czasu, kiedy spotykałem się z Wolfem Grigoriewiczem Messingiem. W obecnych czasach, bez cenzury, ukazało się o nim niemało przeróżnych publikacji, kilka dokumentalnych filmów i nawet „artystyczny” serial telewizyjny .
 
Teraz, kiedy przeżyłem niemało lata, zaczynam trzeźwiej patrzeć na cuda. Jestem przekonany, że czytanie myśli innego człowieka jest raczej niemożliwe. Najprawdopodobniej, Messing władał bardzo wysokim, wręcz potężnym stopniem telepatii. Sam o tym napomykał, mówiąc o różnych poziomach muzyków, nowicjuszy i wirtuozów. A jeśli, człowiek z natury posiada potężny dar, a do tego rozwinie go w wyniku ustawicznych ćwiczeń, to może osiągnąć bardzo wielkie możliwości... Może w tym właśnie tkwi sekret Wolfa Messinga?
 
 
 
W. Smirnow, doktor nauk filologicznych, profesor JFU, członek Klubu Przyjaciół „Wieczornego Rostowa”.
 

Tłumaczenie: Tadeusz Rubnikowicz który jest tłumaczem książki Eduarda Wołodarskiego "Wolf Messing widzący przez czas".

 

 

W niedzielę 20 października odwiedziliśmy miejsce, gdzie urodził się Wolf Messing, czyli Górę Kalwarię. Na budynku, gdzie urodził się jasnowidz, pojawiła się pamiątkowa tabliczka.

Niedaleko tego domu jest skwer, na którym chcemy doprowadzić do powstania pomnika tego niezwykłego człowieka. Jego sława w Rosji jest niewyobrażalna, a w Polsce pozostaje praktycznie nieznany. Rosja - ten biedny kraj - miał ociekający ludzką krwią epizod w swojej historii, kiedy to "naukowo" wyjaśniono, że żadnych "zjawisk pozazmysłowych nie ma". Ttymczasem Wolf Messing w tych najgorszych czasach bez cienia lęku stawał naprzeciwko najbardziej zagorzałych sceptyków reprezentujących oczywiście "naukowe poglądy" i zawsze z tych pojedynków wychodził zwycięsko. Być może dlatego tak bardzo Rosjanie go zapamiętali...

Miejsce, gdzie kiedyś - w co wierzymy mocno - stanie mutimedialny pomnik Wolfa Messinga, można zobaczyć na filmie nagranym z pokładu naszego latającego drona.

/film poniżej/

 

 

 

Na koniec jeszcze polska złota jesień, którą tak pięknie było widać z naszego pojazdu... I która na dobre zawitała także na teren Bazy FN. Oto dwa zdjęcia z naszej niedzielnej "trasy".

Komentarze: 11
Wyświetleń: 30667x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 21 paź 2012 12:04   
Autor: В. Смирнов, źródło: http://rus.ruvr.ru   


Komentarze (11)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Wt, 13 lis 2012 20:27 | brak oceny

ezechiel | Gość

Nieprawdopodobne jest to, że mieszkałem w Górze Kalwarii od urodzenia jakieś 25 lat i nigdy nie słyszałem, że to właśnie tutaj urodził się ktoś taki jak Wolf Messing. Mało tego w jednym z domów przy skwerze, w którym mieszkał mój pradziadek i dziadek.
Koniecznie powinien stanąć tam pomnik upamiętniający jego osobę.

Czw, 1 lis 2012 16:04 | brak oceny

Andrzejjjj | Gość

A skąd wziął się kapłana w Odessie, skoro religia była zakazana, a marksizm-leninizm negował parapsychologię?

Pt, 26 paź 2012 21:05 | brak oceny

kasia | Gość

jedna ważna uwaga, że FASZYZM to Benito Musolini Włochy, a Hitler do NAZIZM to jest ważne jak można robić takie błędy,
Faszyzm to różna narodowość ale jedno państwo np. włoskie faszyzm to też gen. FRANKO, a on wykupił Żydów os Stalina. Franko to ten, którego bał się Hitler i Stalin się z nim liczył. Hitler powiedział kiedyś że wolałby sobie 4 zęby wyrwać naraz niż jeszcze raz spotkać się z Franko. Franko to ten co pocinał gardła czerwonym, którzy chcieli wykończyć króla i in.
WU Hitlera w Niemczech faszystów wyrżnęli mimo, że Hitler trzymał z Benito Musollini.
Nazizm to jedna naxja rasa panów a inni to podludzie liczyła się nacja jedna tylko. Faszyzm to różne narodowości ale jedno wspólne państwo. To podstawowe wiadomości jakl można robić takie błędy.

Pt, 26 paź 2012 03:06 | brak oceny

VCV | Gość

Dziś podobne zdolności, a nawet jeszcze większe ma niejaki brytyjski magik "Dynamo". Każdy już o'nim słyszał. 21 grudnia skończy 30 lat, tyle samo co Chrystus się ochrzcił. Może to tylko zbieg okoliczności?

Wt, 23 paź 2012 13:20 | brak oceny

grambler | Gość

Naut -mobile nie jest co prawda 'Znikajacym punktem' ale klase ma:)

Nie, 21 paź 2012 23:39 | brak oceny

a Jedi Knight | Gość

O jasnowidzach w tym o największym z nich też Zydzie,Nostradamusie już pisałem i jeszcze napiszę ale teraz chcąc wesprzeć i rozwinąć to o czym napisała i to już też kilka razy Green Rose...Zgadzam się również całkowicie z George'm dedykując Mu(i Zielonej Różyczce też...)koncertową wersję,,Brothers in Arms''dIRE sTRAITS...z koncertu w Bazylei z 28 czerwca 1992 roku w którego na DVD ostatnio wszedłem w posiadanie!Faktem jest,że w latach dwudziestych Adolf Hitler i jego póżniejszy zastępca Rudolf Hess,a w latach trzydziestych minister propagandy dr Goebbels bardzo intensywnie zajmowali się Nostrdamusem i bardzo poważnie traktowali wszystko to,co znależli.Oczywiście przywódcy III Rzeszy znajdowali i prawidłowo interpretowali jedynie te czterowiersze Nostradamusa,które były dla nich sprzyjające,nie widząc lub nie chcąc widzieć zapowiadanego,,fatalnego końca''.Do Kancelarii Rzeszy wypożyczane było wydanie Centurii,rzekomo wydrukowane w 1568 roku przez Pierr'a Rigaud w Lyonie.Jesienią 1939 roku w Berlinie Magda Goebbels,żona ministra propagandy Rzeszy,obudziła swego męża w środku nocy,żeby opowiedzić mu o zdumiewajacych rzeczach,które właśnie znalazła w tekstach średniowiecznego proroka,Sam Goebbels musiał być pod silnym wrażeniem tego,co usłyszał.Polecił mianowicie wezwać znanego astrologa i znawcę Nostradamusa Karla E.Kraffta,żeby zasięgnąć bliższych informacji.A dowiedział się bardzo wielu rzeczy.Kiedy jednak mistrzowski interpretator Krafft napotkał znaczną trudność,który zapowiadał nieszczęście i w spontanicznym ruchu poszedł z tym do Goebbelsa chcąc go ostrzec,Goebbels zorientował się natychmiast,że jeden z czterowierszów nadaje się do tego żeby,,poprawić''szczęście.Namówił Kraffta,żeby zamiast le grand duc d'Armenie czytać le grand duc d'Arminie.Z wodza Armenii zrobił więc wodza kraju Arminiusza,a tym samym ze Stalina - Hitlera.Krafft niestety na to przystał,otrzymując w nagrodę stanowisko referenta w ministerstwie propagandy.Jednocześnie mianowano go astrologicznym doradcą Hitlera.Zmiana litery przez Kraffta kosztowało go pózniej życie,Krafft zginął bowiem w obozie koncentracyjnym.Kiedy jego sfałszowana przepowiednia nie sprawdziła się,został aresztowany.Mądremu dość.Pozdrawiam wszystkich serdecznie!C.d.n.

Nie, 21 paź 2012 20:33 | brak oceny

Baśka | Gość

Fakt, że każdy z nas jest do tego też zdolny, ale większość z nas jest zbyt leniwa by wyrobić sobie te zdolności. Swoją drogą są też specyfiki co pomagają w uzyskaniu tego jak np. ETHERIUM BLACK czy GOLD. Ciężko to dostać w Polsce, ale czasem pojawia się w sklepach ezoterycznych lub na allegro.

Nie, 21 paź 2012 15:38 | brak oceny

George | Gość

To bardzo ciekawe ale mnie bardziej interesuje czy mial rowniez rozwinieta empatie, wspolodczuwanie, jak to u niego bylo z miloscia nieuwarunkowana i pozeraniem braci mniejszych. Cala masa joginow w majtkach potrafila robila to i potrafi wspolczesnie (choc wiekszosc z nich dzisiaj zyje w bardziej luksusowych warunkach) w nosie majac czy ktos w to wierzy czy nie. Jestem moze zdrowo walniety (ale sympatycznie i pozytywnie zdrowo) uwazajac ze posiadanie takich "mocy" jako sztuki dla sztuki jest bezuzyteczne. Wiadomo iz umysl ma potencjal, ktory nam trudno sobie wyobrazic, wie o tym kazdy kto sie tym interesuje, wiec nie widze w tym specjalnej sensacji. Ale bez przesady, to ze znamy Messinga nie robi z niego rodzynka. Mam takie dziwne wrazenie, ze np. Sai Babie sie tych samych a moze i wiekszych mozliwosci odmawialo poniewaz nie nalezal do naszej kultury. A tak na koniec, to mam duzy szacunek do babci dokarmiajacych koty ze smietnika, tu widze wymierna korzysc. Nie maja one moze zadnych nadnaturalnych mocy al i tak sa godne podziwu.

Nie, 21 paź 2012 15:00 | brak oceny

Area 51 | Załogant

W dzisiejszych czasach tego jasnowidza - telepatę zatrudniłyby jakieś tajne służby.... Czekałby na niego etat w CIA lub NSA................. I biurko w Strefie 51...........................................

Nie, 21 paź 2012 13:44 | brak oceny

green_rose | Gość

Może i był wielkim jasnowidzem,tylko mając takie zdolności dlaczego nie przewidział kim był Hitler i Stalin?
Dlaczego akurat tam ,a nie w innym kraju ? Nie od dzisiaj wiadomo,że nad zwycięstwem komunizmu czuwało kilkaset czekistów , parających się okultyzmem / Hitlerowskie Niemcy ,również czerpały siłę z tego źródła / to o czymś świadczy. Pozdrawiam!

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] Dzień dobry jestem wiernym fanem waszej fundacji oraz Krzysztofa Jackowskiego. Oglądam każdy 'wykład' Pana Krzysztofa na You Tube i przyszła mi pewna myśl aby z Państwa pomocą ją zrealizować. Jestem ciekaw czy pomogliby Państwo w udostępnieniu jakiegoś rekwizytu muzealnego Panu Jackowskiemu w celu opowiedzeniu czegoś o jego właścicielu . Chodzi mi o rzeczy znanych i kontrowersyjnych postaci. Jestem ciekaw czego nowego dowiedzielibyśmy się o tych ludziach. Może udałoby się...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 18 paź 2020 09:32 | Mieszkaniec miejscowości Świebodzin (województwo lubuskie) przysłał informację, że 17 października 2020 roku ok. godz. 23.15 wyszedł na papierosa przed swój dom (mieszka w domu jednorodzinnym). Ok. godz. 23.00 jego uwagę zwrócił dziwny, ciemny kształt, który przemieszczał się nad polem na wysokości ok. 10-12 metrów. Była całkowita cisza, obiekt nie był ani helikopterem, ani dronem. Jego wielkość świadek ocenia na 'rozmiary małego samochodu ciężarowego', czyli długość obiektu wynosiła ok. 8 metrów...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

UFO NAD ŁODZIĄ - dwie relacje świadków, którzy obserwowali UFO w kształcie dysków w latach 70-tych

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.