Dziś jest:
Poniedziałek, 20 listopada 2017

"Nie należy mylić prawdy z opinią większości" J. Cocteau

Komentarze: 11
Wyświetleń: 27697x | Ocen: 7

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 11 lis 2012 10:27   
Autor: FN, źródło: FN   

Był reporterem i jednocześnie jednym z najsilniejszych mediów, jakich znała przedwojenna Polska.

Postać Franka Kluskiego powróciła za sprawą prośby jednej z naszych czytelniczek o skany kilku kartek z książki z naszego Archiwum FN. Chodzi o słynne „Wspomnienia z seansów z medium Frankiem Kluskim” Norberta Okołowicza z 1926 roku. Nasz kolega z pokładu Nautilusa zaproponował, aby kilka zeskanowanych kartek opublikować w serwisie FN. I tak powstała ta publikacja.

Kilka słów o Franku Kluskim. Naprawdę nazywał się Teofil Modrzejewski (ur. 1873, zm. 22 stycznia 1943). Początkowo był reporterem prasowym, ale odkrył w sobie zdolności do kontaktowania się ze światem duchów.  W przedwojennej Polsce jego postać była wręcz legendarna. Na specjalnych seansach odbywanych w jego domu lub w domach innych osób potrafił robić rzeczy, które po prostu zapierały dech w piersiach osób uczestniczących w takich seansach.

Za pomocą siły woli bez najmniejszego problemu potrafił unosić przedmioty, a także sprawiać, że porcelanowy talerzyk „przelatywał” przez blat stołu. Najbardziej zasłynął jednak z materializacji osób i zwierząt. Odbywało się to zawsze w ten sam sposób. Z jego ust wypływała biała substancja, którą on nazywał ektoplazmą. Powoli na oczach przerażonych uczestników seansu ta dziwna substancja zamieniała się np. w wilka, którego ogromne rozmiary przerażały innych ludzi. Co ciekawe, zmaterializowaną postać można było dotykać!

Seanse odbywały się często w domach ludzi, którzy postanowili sobie za cel jedno – ośmieszyć i zdemaskować „oszusta”. Sugerowali, że gdzieś w domu Kluskiego są ukryte ogromne zwierzęta lub wynajęci aktorzy mający grać „zmarłych”. Kiedy jednak cały seans odbywał się w szczelnie zamkniętym pokoju, wtedy po prostu sceptykom „odbierało mowę”.

Według świadków Kluski potrafił zmaterializować m. in. rękę, stopę lub nawet... twarz ducha, którą następnie wkładał w płynny wosk. W ten sposób powstały woskowe figury/odciski, które niestety zaginęły w czasie wojny. Osoby oglądające takie właśnie odciski wykluczały, aby można je było zrobić za pomocą nawet najbardziej wymyślnych urządzeń lub genialnych artystów. Tymczasem owe odlewy powstawały w obecności świadków, na ich oczach… Franek Kluski nie obawiał się niczego, nawet najbardziej nikczemnych osób, które pojawiały się na seansach tylko po to, aby „ośmieszyć i opluć”. Potrafił sprawić, że taka osoba nagle zaczynała unosić się na krześle pod sam sufit, a wtedy mieszkania budowano tak, że sufity były nawet pięć metrów nad ziemią… To raz na zawsze wyleczyło taką osobę ze sceptycyzmu wobec umiejętności Franka Kluskiego.

Na jego seansach medium zmaterializowało po prostu setki postaci ludzi i zwierząt, m. in. ptaka (lelek kozodój), zwierza podobnego do lwa, zwierza przypominającego łasicę (w trakcie seansów zwierzę chodziło po stole oraz dotykało uczestników) oraz humanoida przypominającego wyglądem homo erectus.
 
W trakcie seansów humanoid, zwany "pitekantropus", mógł, jak stwierdził obecny na seansie Kluskiego Norbert Okołowicz, "przesuwać ciężką bibliotekę, unosić kanapę nad głowami uczestników oraz dzwigać osobę z krzesłem na wysokość rosłego mężczyzny". Fotografie przedstawiające pitenkantropa przedstawiają wysoką postać masywnej budowy, z tułowiem i głową owiniętymi workami.
 
Świadkiem tych seansów był między innymi znany polski pisarz Tadeusz Boy-Żeleński, słynny ze swojego sceptycyzmu. Po uczestniczeniu w takim seansie napisał:


 "Nie silę się tu na tłumaczenie tych objawów[...] Nie mam w tej rzeczy nic do gadania, ale tak dla siebie raczej skłonny jestem patrzeć na to mediumistycznie, jak na jakąś siłę tak samo niezbadaną dzisiaj, jak była niezbadaną niegdyś eleketryczność lub niedawno radium".


W czasie seansów pojawiały się także białe, okrągłe kule, które okrążały stół, za którym siedzieli ludzie uczestniczący w seansie. Kule te potrafiły znikać i pojawiać się w innym miejscu, a także bez najmniejszego problemu przelatywały przez zamknięte drzwi lub ściany budynku. A to i tak jedynie mały fragment tego, co działo się podczas seansów tego niezwykłego człowieka. I jeszcze jedno – za seanse nie brał on żadnych pieniędzy, co posyła w kosmos wszelkie knowania o „żerowaniu na naiwności dla kasy” itp. Takie to były niezwykłe czasy…

Poniżej kilka zeskanowanych stron z książki Norberta Okołowicza „Wspomnienia z seansów z medium Frankiem Kluskim”, Warszawa 1926

 

 

Na początek kilka stron książki, które zawierają wiele opisów doświadczeń z Frankiem Kluskim.

 

 

 

Zachowały się setki fotografii zjaw, które potrafił materializować z ektoplazmy Franek Kluski.

 

 

Z jego dłoni wypływała srebrna nić, która potem tworzyła małe przedmioty.

 

 

 

Na koniec kilka zdjęć ze słynnych odcisków dłoni zjaw w płynnej parafinie. Były one absolutnie trójwymiarowe. Warto wspomnieć, że ludzie sceptyczni wobec mocy Kluskiego podejmowali setki prób stworzenia podobnych odlewów. Zawsze z tym samym, dramatycznie żałosnym skutkiem... W czasie jednego seansu na oczach świadków Franek Kluski potrafił wykonać nawet kilkadziesiąt takich odlewów, które potem rozdawał uczestnikom seansu.

Komentarze: 11
Wyświetleń: 27697x | Ocen: 7

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 11 lis 2012 10:27   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (11)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Śr, 14 lis 2012 21:21 | brak oceny

czytelnik | Gość

Ciekawy człowiek,jednak mam wrażenie,że podpisał pakt z diabłem.Bo jak wiadomo opętane osoby potrafią wyrzucać z siebie różne przedmioty.Zastanawia mnie ta nić co wychodziła z ręki to rzecz nie naturalna.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 13 lis 2012 15:24 | brak oceny

Czlo - wiek | Gość

Nacisk, blokada, niszczenie zdolności paranormalnych, tworzenie nagonek w majestacie prawa na osoby ze zdolnościami do telepatii itd, (bo nadal nikt czy mało kto) nie dostrzega przestępstwa w średniowiecznych doszukiwaniach się szatana, torturach oraz wmawiania innym (inaczej kodowania w podświadomość strachu i negatywnych uwarunkowań) dopatrywaniu się diabła u osoby która posiadła zdolności telepatyczne, zdolności paranormalne, pozytywne zdolności i umiejętności ) to wszystko razem tworzy tylko dodatkowy opór, ucisk, jednocześnie dodatkowo poszerza świadomość o wiedzę o oporze..., oraz o umiejętnościach przetrwania w trudnych warunkach dla osób z tymi zdolnościami. Strach niszczy i zawęża zdolności paranormalne zatem straszą nas nadal opóźniając proces rozwoju. Istoty ludzkie poszerzają jednak zdolności adaptacji do warunków. Zatem wszystko dzieje się do czasu..., może to potrwać 20 lat, może potrwać 300 lat, a może 800 lat, a nawet i 1000 jednak i tak w końcu wytworzy się na tyle szeroka świadomość u dzieci, a potem dorosłych, że będą potrafiły coś więcej i będzie to naturalnym powszednim, codziennym zjawiskiem. Już wiemy ,że obecnie rodzą się dzieci Indygo, kryształowe, kiedyś też się rodziły tego typu dzieci jednak te dzieci były wraz z rodzicami poddawane w średniowieczu torturom i paleniu na stosach. Obecnie świadomość uległa pewnemu nieznacznemu przesunięciu w kierunku dobra, zatem inaczej się to już ujmuje. Psycholodzy i psychiatrzy ciągle tworzą nowe jednostki chorobowe powstają nowe etykietki. Ja dostrzegam wielką dziurę do załatania, a raczej do uleczenia przez psychologów i psychiatrów w ich nauce. Bowiem nie rozpracowali naukowo holokaustu średniowiecznej inkwizycji i tego co mogło to wywołać jakiego typu traumy i urazy, syndromy rodzinne, społecznościowe, na całym obszarze Europy... emanujące nadal na nas w naszej zbiorowej nieświadomości. Bo ja dostrzegam jeden syndrom czyli niechęć do poszerzania wiedzy z zakresu parapsychologii na zasadzie wdrukowanego nam podprogowo w średniowieczu bodźca strachu przed torturami. Strach i niechęć, dyskryminacja jest przekazywana nadal pokoleniowo... w nieświadomości zbiorowej. Temat jest do rozwinięcia. Temat jest do rozwinięcia bo średniowieczna inkwizycja działała przez 500 lat. Należy to odkodować, wyjaśnić, uleczyć, uzdrowić i pomóc w uwolnieniu. Bowiem urazy nadal mogą działać zwłaszcza podsycane dopatrywaniem się złych mocy... , czy potępianiem, negowaniem lub ośmieszaniem czegoś co się nie rozumie. A gdy ktoś się dopatruje to w odpowiednich warunkach to działa tak,że zło sam tworzy... Psycholodzy i psychiatrzy, psychoterapeuci oraz parapsycholodzy mogą tu odegrać wielką rolę jednocząc swoje siły i swoje doświadczenie bowiem dzięki nim można by uzyskać wypracowaną przez nich umiejętność odróżniania kiedy zaczyna się choroba urojeniowa, czy mania wielkości, a kiedy są to już zdolności i umiejętności percepcyjne. Pozdrawiam :)

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 13 lis 2012 14:38 | brak oceny

stala byla czytelniczka... | Gość

Przeczytałam WSZYSTKO :)Dzięki za skany fajny pomysł.Uczestniczyłam w takim czymś jako obserwator.Co do tego przypadku.Należy zwrócić uwagę na to że po zgaszeniu światła działy się te wszystkie rzeczy, po jakimś czasie zapalano jedynie lampę która wydzielała czerwone światło.Ma to na celu upośledzenie pełnego widzenia barwnego, a co za tym idzie możliwe jest ukrycie człowieka udającego zjawę , przykrywając go odpowiedniego koloru materiałem , w takim oświetleniu stanie się nie widoczny.W warunkach skrajnie niekorzystnych, czyli przy znikomej ilości światła. W odbieraniu bodźców świetlnych biorą wtedy udział wyłącznie pręciki, natomiast czopki są zupełnie nieaktywne. Podczas widzenia skotopowego człowiek widzi świat pozbawiony barw, czyli np. taki jak na czarno-białym filmie. Możliwe jest wtedy wyłącznie rozróżnianie stopnia jasności elementów otoczenia, a i to przy niewielkiej gradacji tych stopni. Znacznie spada również rozdzielczość oka, czyli możliwość rozpoznawania szczegółów obrazu, ponieważ za wysoką rozdzielczość obrazu odpowiada plamka żółta.Zwrócić uwagę należy również , na sposób opisu zdarzeń , odwołujący się do dźwięków ( np .stuknięcie) , odczuć jak ( dotykanie, ocieranie , dyszenie na uczestników seansu) wskazuje to na to ,że uczestnicy nie mogli widzieć tego kto to robi , bo światło było wyłączone , lub widzenie ograniczało użycie czerwonej słabo świecącej lampy.Na fotografiach wyraźnie widać ,że uczestnicy nie patrzą na zjawę , bo ta znajduje się z tyłu i w zupełnych ciemnościach, nawet ustalenie koloru brody , jednej ze zjaw było trudne.Zawsze podczas seansów , ogranicza się do minimum oświetlenie, ma to na celu wywołanie uczucia zagrożenie i wywołanie ogólnego napięcia nerwowego.Jakże uniemożliwia zdemaskowanie oszustów.Tutaj też znaczący w jednym z opisów jest fakt, że te struny światła rozchodziły się na jednej i tej samej wysokości , co wskazuje na użycie druta , przewodnika, napięcia pochodzącego z elektrod , ogniwa galwanicznego.Potwierdza to zapach ozonu , który tworzy się w momencie wyładowania elektrycznego.Do tego zatrucie ozonem wywołuje osłabienie w większych stężeniach może prowadzić do wzrostu ciśnienia tętniczego, przyspieszenie tętna.Jeżeli "medium " miało z nim dłuższy kontakt , to nawet niewielkie ilości mogą wywołać te objawy.Co poniekąd potwierdza, raz jego używanie , dwa używanie elektrod i drutów do wytworzenia łuku elektrycznego, które w ten sposób wytwarzają ozon jako skutek uboczny.Jest gazem niepalnym, ma natomiast zdolność podtrzymywania procesów spalania. Parafinowe odlewy można przygotować dużo wcześniej , możliwe jest wyciągnięcie dłoni z takiego odlewu , gdy ta jest już zastygła ,ale jeszcze nie krucha , czyli na tyle elastyczna aby nie uległa uszkodzeniu. Wykorzystanie dzieci do tego , wskazuje na przemyślane działanie ponieważ je można łatwiej ukryć, szczególnie gdy światło jest zgaszone w jednym, i drugim pomieszczeniu obok , każde stuknięcie drzwiami można przypisać manifestacji ducha. Użycie ogniw galwanicznych wraz z elektrodami potwierdza opis ,że światło było jakby na palcach dłoni , bo za pewne tak był , natomiast nie można było zauważyć postaci , bo była ukryta za czarnym materiałem.Tak jak osiłek który w ciemności podnosił , osoby sceptycznie nastawione , siedzące na wyznaczonym miejscu.Talerzyki spadające ze stołu też da się wytłumaczyć , NITKĄ używaną juz w tamtym czasie przez iluzjonistów.WIEM ŻE OSOBY TAKIE ISTNIEJĄ I TO NIE JEST KWESTIA WIARY ALE FAKTÓW , JEDNAK NALEŻY DEMASKOWAĆ OSZUSTÓW, ABY CI NIE OŚMIESZALI TYCH OSÓB.Mało tego , to na zdjęciach to nie ektoplazma tylko , zwykłe szmaty (gaza) były one barwione , moczone nakładane na osoby udające zjawy.EKTOPLAZMA JEST PÓŁPRZEZROCZYSTA , JEST JAK ŻEL WYPEŁNIONY ŚWIATŁEM , NA POWIERZCHNI KTÓREGO NASTĘPUJE DEPOLARYZACJA ŁADUNKU ELEKTRYCZNEGO , ENERGIA TA MA CHARAKTERYSTYCZNA WŁAŚCIWOŚĆ , ZMIANY W MATERIĘ POPRZEZ DEPOLARYZACJĘ , I PONOWNĄ ENERGETYZACJĘ POPRZEZ WZBUDZENIE ŁADUNKIEM POTENCJAŁU POCZĄTKOWEGO, KTÓRY POCHODZI Z UKŁADU NERWOWEGO.OSOBY TAKIE MAJĄ DALECE ODBIEGAJĄCE OD NORMY NAPIĘCIE , WIĘKSZE OD NORMALNEGO CZŁOWIEKA .EKTOPLAZMA JEST TAK NAPRAWDĘ , BIOPLAZMĄ , ZNAJDUJĄC SIĘ POZA CIAŁEM PODATNA JEST NA USZKODZENIA. POD ŻADNYM POZOREM NIE NALEŻY JEJ DOTYKAĆ , PONIEWAŻ USZKODZENIE PRZENOSI SIĘ NA CZŁOWIEKA KTÓRY JĄ "WYTWARZA".TU NATOMIAST WCHODZONO W INTERAKCJE Z TYMI OBIEKTAMI, CO WYKLUCZA ŻE TO EKTOPLAZMA , BO TO MOŻE NAWET ZABIĆ TAKIEGO CZŁOWIEKA.Srebrna nić z dłoni , jest przyklejona , bo dłoń jest ułożona w charakterystyczny sposób.Wątpię ażeby widziano ich stopniową materializację.CO NIE WYKLUCZA ŻE TAKIE COŚ MA MIEJSCE U INNYCH OSÓB, TYCH PRAWDZIWYCH..Człowiek ma ten pech że jego umysł doświadcza natury świata , ale sam swojej natury nie może poznać, dlatego często człowiek wchodzi w interakcje z emanacjami własnego umysłu , tak jak to ma miejsce w przypadku jasnych kul światła ufo, człowiek nie wie jakie siły drzemią w jego umyśle.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 12 lis 2012 02:49 | brak oceny

Lika | Gość

Nie, 11 lis 2012 17:03 | brak oceny

grengon | Gość

Materializowane zjawy to nie duchy zmarlych tylko stworzeni przez medium, tak jak inne medium zmaterializowalo osobe zyjaca I byla niezalezna. To sa cuda, a nie sztuczki w stylu Dynamo, czy innych magikow.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 11 lis 2012 14:13 | brak oceny

green_rose | Gość

to zwykły okultyzm nic więcej.Jak wiemy jego rozkwit przypada na okres XIX i XX w,czego namacalnym skutkiem jest I i II wojna światowa oraz niespotykane wcześniej ludobójstwo.Jeżeli wydaje się wszystkim ,że to koniec działalności złego ,to się wszyscy mylą, cały świat jest pod jego wpływem ,zmienił jedynie taktykę.Okultyzm, według definicji słownikowej , to ogół doktryn głoszących, ze w człowieku, przyrodzie istnieją ukryte siły tajemne, które można pobudzić i zużytkować poprzez określone obrzędy i praktyki magiczne. Okultyzm wiąże się nieodłącznie z magią, czarami i spirytyzmem i ma on na celu wywołanie konkretnych skutków w życiu nie tylko duchowym, psychicznym, lecz także fizycznym samej osoby stosującej tę praktykę,oraz w życiu innych osób. Okultyzm to sztuka sięgania do niewidzialnego świata ducha, aby zdobytą wiedzę wykorzystać według własnych potrzeb. Tak zdobyta wiedza, zwana gnozą jest wiedzą tajemną, dlatego nie wiemy , jakie są rzeczywiste intencje magów. Atmosfera tajemnicy, skrytości zawsze zwraca uwagę na mogące działać tam siły demoniczne.. Pewnych rzeczy i tak nie jesteśmy w stanie, ani poznać, ani wytłumaczyć, bowiem największą tajemnicą dla człowieka jest sam człowiek.. Ta sytuacja budzi pokusę dociekania za wszelka cenę co się kryje poza granicami poznania. I tu chyba jest źródło okultyzmu i magii. Musimy jednak przyznać, ze tajemnica w życiu człowieka w żaden sposób nie deprecjonuje jego godności, ani nie niszczy jego osobowości, bowiem człowiek stając wobec życia, odnajduje swoją niepowtarzalność. Jeśli wierzymy, ze Bóg nas stworzył i kieruje naszym życiem oraz że chce dać nam szczęście to musimy przyjąć, że Boże prowadzenie wypływa z owej tajemnicy. Natomiast ten który został nazwany księciem kłamstwa zwodzi, a człowiek pod wpływem demonicznych sił poddaje się i z nimi współpracuje.Takich magów w historii świata było wielu, którzy zachwycali swoimi zdolnościami świat,umieli przepowiedzieć śmierć innych osób,dokonywali cudów materializacji przedmiotów,duchów,przepowiadali przyszłość,tylko jakoś nie zapanowali nad jednym, NAD SWOJĄ ŚMIERCIĄ,umierając, czasem w dziwnych okolicznościach. Pozdrawiam wszystkich!

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 11 lis 2012 14:12 | brak oceny

Kepos | Gość

Ja uczestniczyłem w bardzo podobnym asortymencie seansów. Tylko u mnie było znacznie więcej zdarzeń, oczywiście tych nadnaturalnych. W czasach dzisiejszych te rzeczy są jakby bardziej schowane, ale znacznie mocniej zorganizowane.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 11 lis 2012 12:34 | brak oceny

Adam | Gość

No cóż , ciekawy artykuł . Ale myślę że i tak nie ma dowodów na to że to odbywało się na prawdę , bo większość współczesnych magików takie sztuczki potrafi i nikogo to nie dziwi

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 11 lis 2012 12:19 | ocena: + 1

RyszardW | Gość

To wydaje się nam tak niepojęte, gdyż nasza epoka, czyli Kali Juga tak bardzo przywiązana jest do materii . A większość "naukowców" uważa, że poza materią nic nie istnieje. Nawet jeżeli skonstruowali bombę atomowa, to energia jest uzyskiwana, przez rozszczepienia jądra atomu, a więc materii. Tak więc materia, materia nade wszystko. A prawda jest inna, to energia gra główną rolę w makro i mikrowszechświecie i bez energii nie byłoby świata. Ten kto ma dostęp do energii może uczynić wszystko i dla jednych są to cuda,dla innych oszustwo.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 11 lis 2012 12:07 | brak oceny

Andrzej | Gość

Chcę tu zamieścić komentarz do artykułu o duchu samobójczyni. Otóż to nie był jej duch lecz chochlik zwany też diabłem . Powinno być jednak chochlik . Jest ich bardzo dużo. Męczą człowieka i wysysają z niego energię . Doprowadzają do ruiny psychikę. Psychiatrzy nie potrafią pomóc bo nie mają o tym pojęcia. Tabletki na nic się tu nie przydadzą. Wykończony człowiek czasem dokonuje złych ,strasznych czynów ,a może też popełnić samobójstwo. W momencie takiej śmierci ZŁY DUCH dodatkowo naładowuje się energią umierającego i wtedy może hałasować i dokuczać . Jego celem jest czynić zło,bo żywi się tymi niskimi energiami które się wtedy wydzielają. Spotykałem się z tym setki razy i wiem to na pewno. Oni są wszędzie. Także w polityce. Oni jątrzą i doprowadzają do kłótni i wojen. Walka z nimi jest trudna, bo mało kto wie jak to robić.

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z komentarzy pod testami FN ... Po słowach Stantona T. Friedmana które przeczytałem zmroziło mi krew....u mnie po tym jak ,, ich'' zobaczyłem w życiu wydarzyła się nieprawdopodobna historia decydująca o całym moim życiu. Historia która wywróciła moje życie do góry nogami ( szczęśliwie oczywiście) a to i tak delikatne określenie. Fakt, czasami rozważałem , że to co mi się przydarzyło w życiu miało związek z tym , że zobaczyłem UFO ale mówiłem sobie wtedy, że niby w jaki sposób oni mogliby wpłynąć...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 18 lis 2017 23:39 | 17 listopada 2017 był obserwowany obiekt UFO, który miał kształt walca - według świadka UFO emanowało jasnym, silnym światłem. Obiekt był widzialny nad autostradą A2 w okolicy miejscowości Jordanów. Czekamy na świadków, którzy także widzieli ten obiekt. Więcej w serwisie www.emilcin.com

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 13 listopada 2017 | Ludzie chyba nie dostrzegli mocy tekstu o zdjęciach w Emilcinie, które zostały wykonane 5 listopada 2017. Ot, kolejny tekst w serwisie FN… o czym tu mówić? Ale to błąd.

czytaj dalej

FILM FN

TRÓJKĄTNE UFO O ŚREDNICY 60 METRÓW TRZY RAZY PRZELATUJE NAD TYM SAMYM ŚWIADKIEM - historia z 2006 roku

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.