Dziś jest:
Środa, 21 października 2020

Samochód stanął w miejscu, wyraźnie zadziałała na niego potężna siła. Wysiadłem i od razu zobaczyłem ten obiekt.
/Steven Greer, świadek obserwacji UFO - Nevada 2013/

Komentarze: 1
Wyświetleń: 11017x | Ocen: 3

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Sob, 21 mar 2015 03:08   
Autor: FN, źródło: National Geographic, gazeta.pl   

HISTORIA IDEALNIE NADAJE SIĘ DO ARCHIWUM ERICHA VON DANIKENA

Mity o mieście "Małpiego Boga" od setek lat były przekazywane przez kolejne pokolenia plemion indiańskich  Hondurasu, zamieszkujących obrzeża tamtejszych lasów deszczowych. Inna nazwa tej legendarnej osady to Ciudad Blanca - Białe Miasto. Miejscowe legendy mówiły także o tajemniczym "białym domu" lub "miejscu kakao", gdzie Indianie mieli niegdyś szukać schronienia przed hiszpańskimi konkwistadorami.

Ponoć nikt, kto trafił do tego mistycznego miejsca, nigdy już z niego nie wrócił. W latach 20. ubiegłego stulecia zaczęto organizować pierwsze ekspedycje badawcze, które miały je odnaleźć. Najsłynniejsza taka wyprawa odbyła się w roku 1940 pod patronatem ówczesnego Muzeum Amerykańskich Indian. Poszukiwaniami kierował ekscentryczny badacz, a zarazem łowca przygód, szpieg i producent telewizyjny Theodore Morde.

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych Morde twierdził, że odnalazł Białe Miasto. Na dowód przedstawił dziesiątki przywiezionych stamtąd przedmiotów. Mówił również, że zdaniem tubylców gdzieś w ruinach miasta zakopany jest ogromny posąg Małpiego Boga.

Theodore Morde nie chciał zdradzić światu lokalizacji Białego Miasta, tłumacząc to obawami, by nie zostało ono splądrowane. Planował wrócić na miejsce celem przeprowadzenia dalszych badań i wykopalisk, ale nigdy już tam nie pojechał. W roku 1954 popełnił samobójstwo. Jak to w takich przypadkach bywa, jego śmierć zrodziła pole do popisu dla miłośników rozmaitych teorii spiskowych.

Do legendy o mieście "Małpiego Boga" powrócili na początku bieżącej dekady Steve Elkins i Bill Benenson, twórcy filmów dokumentalnych. Zidentyfikowali na obszarze Hondurasu otoczoną stromymi wzgórzami dolinę, która wyglądała na miejsce, gdzie mogłoby istnieć pradawne miasto.

Na kolejnym etapie poszukiwań udało im się uzyskać wsparcie uniwersytetu w Houston, dzięki czemu podejrzaną dolinę przebadał z pokładu samolotu Cessna Skymaster supernowoczesny LIDAR - laserowe urządzenie umożliwiające zmapowanie terenu przez gęste poszycie lasu. Po obróbce uzyskanych w ten sposób obrazów okazało się, iż na badanym obszarze znajdują się długie na ponad 1,5 km wały i inne formy terenowe, które musiały zostać ukształtowane ludzką ręką.

Pozytywne wyniki obserwacji radarowych skłoniły honduraskie władze i naukowców do zorganizowania lądowej wyprawy badawczej. Na miejscu, głęboko w nieprzeniknionej gęstwinie lasu deszczowego, członkowie ekspedycji faktycznie znaleźli ruiny miasta. Cywilizacja, która je po sobie pozostawiła, jest nam do tego stopnia nieznana, że nie ma nawet jeszcze swojej nazwy.

 

Archeolodzy trafili tam na pozostałości olbrzymich placów, nasypów, kopców i piramid ziemnych. Z ziemi wystają też kamienne rzeźby, z których najbardziej interesująca ukazuje coś na kształt człowieka-jaguara. Być może jest to przedstawienie ducha dawnego szamana. Są tam też kamienne siedzenia o rytualnym znaczeniu oraz naczynia zdobione wyobrażeniami m.in. węży i sępów.

Christopher Fisher, archeolog z Colorado State University, który był jednym z członków ekspedycji do Ciudad Blanca, podkreśla, że to rzadki przypadek, iż ruiny takiego miasta dotrwały do naszych czasów nieograbione i właściwie nietknięte. Oscar Neil Cruz z Honduraskiego Instytutu Antropologii i Historii (IHAH) ocenia, że odnalezione artefakty pochodzą z okresu między 1000 a 1400 rokiem naszej ery.

Niektórzy archeolodzy sądzą, iż odnalezione miasto mogło być tylko jednym z wielu pobliskich ośrodków zamieszkiwanych przez cywilizację, która setki lat temu z nieznanych nam powodów zniknęła z tych terenów.

Uczestnicy opisywanej wyprawy sporządzili dokumentację znalezisk, lecz wszystkie one pozostały póki co na miejscu. Żeby zapobiec kradzieżom, położenie Ciudad Blanca nie będzie na razie ujawniane.

Zdjęcia i relacja z wyprawy naukowców do ruin miasta "Małpiego Boga" zostały opublikowane na stronach National Geographic. Poniżej relacja wideo z wyprawy:

 

 

 

O „Małpim Bogu” pisał wielokrotnie Erich von Däniken, legendarny autor książki „Wspomnienia z Przyszłości”. Przypominamy dla formalności (zakładamy, że wszyscy znają tego znakomitego badacza starożytności), że postawił on w niej tezę, iż istnienie ludzkości jest wynikiem działania istot pozaziemskich. Miałyby one przybyć na Ziemie tysiące lat temu, aby stworzyć człowieka na swoje podobieństwo.

Pierwotni przodkowie człowieka przybyszów z nieba otaczać mieli boskim szacunkiem. Pozaziemscy goście mieliby dzięki inżynierii genetycznej uczynić człowieka istotą taką, jaką jest on obecnie.

Pisarz twierdzi także, iż także rozwój technologiczny ludzkiej rasy zawdzięczamy przybyszom z kosmosu. Teorię tą podpiera on istnieniem starożytnych budowli, których stworzenie przy ówczesnej technologii nie byłoby możliwe bez pomocy istot pozaziemskich. Däniken twierdzi, że bez kosmicznego wsparcia nie powstałyby piramidy, kamienne kalendarze, czy gigantyczne rysunki widoczne jedynie z lotu ptaka – pisaliśmy o tym w naszym serwisie wielokrotnie.

W sprawie „Małpiego Boga” Erich von Däniken przedstawił bardzo poruszającą hipotezę. Jego zdaniem są dwie możliwości. Albo jeden z obcych przypominał znane nam wszystkim małpy i przekazując wiedzę starożytnym plemionom indiańskim stał się dla nich bóstwem. Ale druga hipoteza jest jeszcze ciekawsza. Zakłada ona bowiem, że był to sprytny eksperyment „obcych” polegający na tym, że na skutek ingerencji genetycznej obdarzyli oni jedną z małp bardzo dużą inteligencją, przekazali jej następnie sporą wiedzę. W ten sposób małpa stała się owym „Małpim Bogiem”, którego miasto właśnie zostało odnalezione.

Jego namiary na razie pozostają nieznane i jest to bardzo słuszne z powodu wszechobecnych złodziei, którzy są plagą tego typu odkryć na całym świecie.

Komentarze: 1
Wyświetleń: 11017x | Ocen: 3

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Sob, 21 mar 2015 03:08   
Autor: FN, źródło: National Geographic, gazeta.pl   


Komentarze (1)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Nie, 22 mar 2015 12:29 | brak oceny

dziad_Jag | Gość

Może to i tak wyglądało, ale ten małpiszon to już fantazja rysownika. Indianie na pewno nie znali goryli.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] Dzień dobry jestem wiernym fanem waszej fundacji oraz Krzysztofa Jackowskiego. Oglądam każdy 'wykład' Pana Krzysztofa na You Tube i przyszła mi pewna myśl aby z Państwa pomocą ją zrealizować. Jestem ciekaw czy pomogliby Państwo w udostępnieniu jakiegoś rekwizytu muzealnego Panu Jackowskiemu w celu opowiedzeniu czegoś o jego właścicielu . Chodzi mi o rzeczy znanych i kontrowersyjnych postaci. Jestem ciekaw czego nowego dowiedzielibyśmy się o tych ludziach. Może udałoby się...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 18 paź 2020 09:32 | Mieszkaniec miejscowości Świebodzin (województwo lubuskie) przysłał informację, że 17 października 2020 roku ok. godz. 23.15 wyszedł na papierosa przed swój dom (mieszka w domu jednorodzinnym). Ok. godz. 23.00 jego uwagę zwrócił dziwny, ciemny kształt, który przemieszczał się nad polem na wysokości ok. 10-12 metrów. Była całkowita cisza, obiekt nie był ani helikopterem, ani dronem. Jego wielkość świadek ocenia na 'rozmiary małego samochodu ciężarowego', czyli długość obiektu wynosiła ok. 8 metrów...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

UFO NAD ŁODZIĄ - dwie relacje świadków, którzy obserwowali UFO w kształcie dysków w latach 70-tych

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.