Dziś jest:
Niedziela, 9 sierpnia 2020

Fakty przemawiające za realnym istnieniem latających spodków są bardziej jednoznaczne niż te potrzebne do skazania kryminalistów.
/Stanton T. Friedman (1934-2019/

Komentarze: 13
Wyświetleń: 8630x | Ocen: 4

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pon, 14 gru 2015 11:21   
Autor: FN, źródło: FN   

OSTRZEŻENIE O ZBLIŻAJĄCYM SIĘ NIEBEZPIECZEŃSTWIE POJAWIA SIĘ NAGLE!

Nasza publikacja o przeczuciach o „nadciągającym zagrożeniu” okazała się strzałem w dziesiątkę. Kolejne osoby przysłały nam swoje historie potwierdzające tę tezę, które natychmiast trafiły do naszego Archiwum FN. Oto przykłady takich właśnie historii:

 

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Sunday, December 13, 2015 12:14 PM

To: FN

Subject: W nawiązaniu do artykułu "Niezwykłe przeczucia..."

 

Witajcie.

Na wstępie pragnę podkreślić, iż cieszę się, iż Nautilus znów płynie do przodu! Przeczytałem dzisiejszy artykuł związany z przeczuciami różnych osób.

Od dłuższego czasu biję się z myślami, czy opisać moją sytuację. Ostatni artykuł ostatecznie mnie do tego przekonał.

Droga powrotna do domu przecinała wiele różnych ulic, przez które trzeba było przejść. Chyba jak większość ludzi przechodzę czasem poza przejściami dla pieszych. I tak tez miało być tym razem. Miałem przejść przez jezdnię tuż obok przejścia dla pieszych, gdy pomyślałem sam do siebie (a właściwie jakby to były czyjeś słowa w mojej głowie, przekazane mi za pomocą moich własnych myśli, coś jakby mój własny „głos”) „musisz być na pasach”. Posłuchałem więc głosu/myśli.

Proszę sobie wyobrazić, że przechodząc przez pasy w pewnym momencie usłyszałem niesamowity huk i wszystko zaczęło się kręcić. Miałem wrażenie, że lecę ok. 2m nad ziemią i kręcę się bezwładnie we wszystkich kierunkach. Trwało to dosyć długo. Gdy próbowałem odtworzyć wszystko to, o czym myślałem w locie, to wyszło mi ok 8 – 10 sekund (w moim odczuciu, co faktycznie powinno trwać 1-2 sekund). Zastanawiałem się m.in. jak to się stało, że zostałem uderzony przez samochód. Nie czułem strachu, paniki ani bólu. Na końcu dotarło do mnie, że trochę to dziwne, że się nie denerwuję, więc dla zasady wypowiedziałem najbardziej znane polskie przekleństwo i… nagle jakby zmiana sceny w filmie. Leżałem na jezdni próbując wstać. Między lotem, a próbą podniesienia się nie pamiętam nic, żadnego uderzenia o ziemię.

Czy ostrzeżenie miało na celu uratowanie mi życia (gdybym przeszedł poza pasami, to bym zginął?) czy wprost przeciwnie spowodowanie zdarzenia i zmianę w życiu sprawcy wypadku (nie znam człowieka, ale wiem w jakim był stanie przez kilka miesięcy po zajściu)?

Być może miała to być lekcja dla mnie, ale jeszcze nie wiem jakbym mógł zmienić własne życie, choć nie ukrywam, iż jest ono bezowocne i wręcz jałowe.

Co do samej skali wypadku.

„Standardowo” zniszczeniu uległ przód samochodu wraz z przednią szybą. Powinienem nie żyć, być sparaliżowanym, mieć niemożliwe do wyleczenia złamania lub inne trwałe obrażenia.

Tymczasem ja dalej żyję, chodzę, funkcjonuję normalnie z punktu widzenia innej osoby (są pewne uciążliwości, ale wiem o tym w sumie tylko ja).

Wierzcie Państwo lub nie, ale co najmniej trzeci raz (inny raz był również bardzo „namacalny” – kiedyś opiszę) w moim życiu wiem, że uratowano mi życie. „Ktoś” się nieźle napracował, abym wciąż żył. Za co bardzo dziękuję.

 

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]

 

 

 

From: Jerzy [dane do wiad. FN]

Sent: Sunday, December 13, 2015 5:55 PM

To: FN

Subject: Przeczucia

 

Kiedyś

Jakieś 30 lat temu czekałem w autobusie w Bieruniu Starym na odjazd w kierunku Lędzin

A stały trzy które jechały w tamtym kierunku. Nagle nie widząc dlaczego przesiadłem się do drugiego który odjeżdżał za 10 min. Kiedy jechaliśmy już wiedziałem dlaczego.

Ten wcześniejszy autobus leżał na boku w rowie - podobno było kilku niegroźnie rannych

--

Pozdrawiam

Jerzy

 

 

From: [dane do wiadomości FN]

Sent: Sunday, December 13, 2015 4:55 PM

To: FN

Subject: niezwykłe przeczucia

 

Droga Fundacjo,

 

Stale śledzę wiadomości z waszej strony i tekst, który przeczytałam dzisiaj nt. "niezwykłe przeczucia dzięki którym można zachować życie" zachęciło mnie aby podzielić się z Wami moim podobnym przeżyciem.

Moje dziwne przeczucie miało miejsce trzy lata temu, czyli dokładnie na koniec czerwca 2012 roku. Dzień niby jak co dzień, rano jadę samochodem do pracy, (wówczas pracowałam blisko a droga z domu do pracy łącznie zajmowała mi 15 minut). Wspomnę jeszcze że za każdym razem jechałam tą samą drogą która prowadziła blisko cmentarza. Tego dnia zbliżając się do tego momentu w którym zawsze o po lewej stronie mijam cmentarz nagle w mojej głowie pojawiła się bardzo wyraźna i głośna myśl a dokładnie, jakby ktoś głośno szepnął mi do ucha zdanie: "no niedługo będziesz częstym gościem na tym cmentarzu".

Nigdy wcześniej nie chodziłam na ten cmentarz. Dlatego myśl, którą usłyszałam gdzieś wewnątrz, z tyłu mojej głowy zmroziła mnie do szpiku kości, pamiętam że łzy zaczęły mi lecieć po twarzy, bo bardzo się bałam że coś się stanie mojej mamie, dziadkom lub siostrze, nawet pomyślałam o sobie, że może mi coś się stanie, ale nie wiedziałam do końca o kogo może chodzić czy faktycznie o mnie czy o kogoś bliskiego z mojej rodziny. Niepokój czułam jeszcze do momentu kiedy dotarłam na parking firmy w której pracowałam, ale później odepchnęłam wszystkie negatywne myśli i odczucia zwalając winę na przemęczenie, że pewnie mi się w głowie coś uroiło. Chyba nie do końca, bo w sierpniu tego samego roku zginęła tragicznie moja siostra cioteczna, bliska mi osoba z którą się wychowywałam. Od tamtego czasu wiele razy do roku jestem na tym cmentarzu obok którego w dalszym ciągu przejeżdżam codziennie. Zawożę tam naszych dziadków, którzy do dnia dzisiejszego nie pogodzili się z jej przedwczesną śmiercią.

Pozdrawiam,

SN [dane do wiad. FN]

Komentarze: 13
Wyświetleń: 8630x | Ocen: 4

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pon, 14 gru 2015 11:21   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (13)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Wt, 7 mar 2017 14:12 | brak oceny

Rasiak | Gość

zresztą kontakt miał być już w 2008 roku ale coś się opóźniło właściwie to może i nawet lepiej wtedy nie byliśmy gotowi w 100%

Wt, 7 mar 2017 14:01 | brak oceny

Rasiak | Gość

Krzysiek powinien coś powiedzieć na temat objawienia obcych bo niedługo do niego dojdzie czyli w tym roku :D ludzkość dojrzała do tego i czas na kontakt :)
ale bomba też będzie

Wt, 7 mar 2017 13:46 | brak oceny

Rasiak | Gość

niedługo terroryści zrzucą bombę atomową tylko nie wiem dokładnie gdzie zresztą zauważyliście że ostatnio mało ciekawego się dzieje na świecie?to się niedługo zmieni :)
Krzysiek pewnie widzi tą bombę tylko milczy żeby nie straszyć.

Wt, 19 kwi 2016 20:27 | brak oceny

Wnikliwy... | Załogant

Przewidywanie i odczuwanie że coś za chwilę się stanie nie jest niczym wyjątkowym w świecie zwierząt. A wręcz przeciwnie, to zjawisko jakoby zakodowane jest w organizmach żywych i być może po to aby za szybko nie wyginęły. Jednak nie wszystkie z tego korzystają i być może wpływają na to inne czynniki gdyż aby przeżyć trzeba coś poświęcić. W świecie zwierząt jedni poświęcają innych bo na tym polega życie a czy to jest wstrętne czy piękne to już ocenili ci którzy taki porządek rzeczy ustalili. Nas świat cieszy, fascynuje, zadziwia, zaskakuje i to jest piękne dzięki różnorodności i kolorom. Ale to ciągła walka o przetrwanie z której ludzie wyrwali się a mimo to wciąż walczą choć nie powinni.
Niemniej jednak człowiek choć najbardziej i najszybciej rozwiną się i przetrwał, usamodzielnił i uprościł swoje życie czyniąc łatwiejszym i bezpieczniejszym, to wciąż działa dzięki instynktom pierwotnym oraz kodom jakie wpisano w mózg. Toteż choć wiele instynktów ma uśpionych to niektóre dają czasem o sobie znać jak np. instynkt zabijania czy obrony.
Do instynktów obrony śmiało można zaliczyć właśnie umiejętność odczuwania zagrożenia lub przeczucia lub odczucia. Mają je matki, Policjanci oraz osoby które z uwagi na codzienne życie lub wykonywany zawód wykształcają w swoich mózgach intuicyjne myślenie dzięki aktywowanym połączeniom nerwowym. Szczególną grupą są telepaci i Jasnowidze.
Szczególnie Jasnowidzenie czy to przez sen czy na jawie inspiruje, ciekawi i budzi wiele kontrowersji. Ale jak mawia nasz słynny Jasnowidz Pan Krzysztof Jackowski, to nic nadzwyczajnego i wszyscy to posiadamy. Ja dodam że jeżeli nawet, to nie wszyscy tę umiejętność wykształcą w sobie a jak wielu to się uda to nie liczni będą skuteczni.
Być może trzeba pobudzać i wykształcać w sobie pewne zdolności które prędzej czy później uaktywnią się. Przykładem może być zwykłe malowanie. Oczywiście nie każdy zostanie sławnym artystą i zarobi na malarstwie ale każdy może nauczyć się rysować lub malować. Abstrakcyjne myślenie to jednak już inna historia i przydatne w każdej dziedzinie naszego życia jak i w wielu zawodach jakie ludzie wykonują. Być może całokształt umiejętności czyni z pośród ludzi jednostki wyjątkowe, szczególne i zaskakujące.
Gdy nauka odpowie kiedyś na wiele pytań w kwestii mózgu i jego umiejętności, wiele dzisiejszych zjawisk i zagadnień nie będą już ani powodem do drwin ani śmiechów ale powodem studiów, przekazywania wiedzy i czerpania korzyści z tej wiedzy.
Wtedy też wiele umiejętności będziemy się uczyć i je wykorzystywać. Dziś to jest fantastyka, jutro nie wykluczone że nie zastąpiony standard.
Człowiek rozwija się i traci pierwotne instynkty ale one też zmieniają się i ewoluują, jednak nigdy nie zanikną całkowicie bo są elementem naszej struktury tkanki żywej jak i elementem otaczającego nas świata. To co na Ziemi to i w kosmosie, dlatego warto obserwować otaczający nas świat bo odpowiedzi na nurtujące pytania są tu na Ziemi.

Pt, 1 sty 2016 15:56 | brak oceny

Mahakala | Gość

Potwierdzam tę historie, jest prawdziwa. Opowiem historie mojego kolegi, podobną. Otóż Krzysiek rozstał sie ze swoja narzeczona Krysią, cos nie mogli sie ostatnio dogadać. Krzysiek zwrócił sie do mnie o pomoc w tej kwstii (jestem uzdrowicielem) wysłuchalem go dajac mu rade, żeby nie przywiazywał sie do nikogo i do niczego to nie bedzie cierpiał (Dalajlama). Cięzko mu to przychodziło, bo to on został porzucony. Starałem sie go pilnować, zeby mu nie przyszły do głowy głupie pomysły (bałem się ze sobie cos zrobi). Nagle zniknął mi z przestrzeni, nie mogłem sie dodzwonić, maili nie odbierał. Przypuszczałem ze pojechał do niemiec pracowac tam, nie mylilem sie zreszta. Tydzień przed tym co zaszło przychodził mi na mysl bardzo. Nie mogac sie z nim skontaktowac postanowiłem ze cokolwiek sie ma stać to ja go wespre mocno modlitwą, co tez czyniłem. Po tygodniu zadzwonila Krysia do mnie, że Krzysiek miał wypadek na autostradzie i jedzie do niego, i ona prosi mnie żebym go wspierał modlitwą. Co sie okazało! Krzysiek jechał małym citroenem 3 bodajże do niemiec i w jakis dziwny sposób na chwile zasnął. Jechał 200 na godzine (jego stwierdzenie) z ta prędkoscia wbił się pod tył tira przed nim jadacego. Samochód zmiażdżony totalnie(widzialem zdjęcia) a Krzysio wydostaje sie z teko sprasowanego auta o własnych siłach na oczach sparalizowanego tłumu ludzi zatrzymanych na autostradzie, wyciaga telefon i dzwoni do Krysi. Nikt z obecnych ludzi nie podszedł do niego, bali się? nie wierzyli własnym oczom? on przysiadl na tej kupie złomu i czekał na karetkę i Krysie. Obrażenia, stłuczona geba od poduszki, złamana lewa ręka w nadgarstku, reszta cała. Lewa ręka(kobieta) Krysia, nie mógł przestac o niej myslec. Gdy był w szpitalu w świeciu cały czas przez telefon czysciłem go z emocji. po Tygodniu czuł sie na tyle dobrze, ze tak jak na filmach z bondem uciekł ze szpitala, bo nie chcieli go puścic. Żyje i jest cały, pracuje w pocie czola. Samochód był z niemieckiej wypozyczalni, agent firmy ubezpieczeniowej składał jego bratu serdeczne kondolencje, ten sie obruszył, przeciez brat zyje!!! agentowi z wrazenia długopis wypadł z reki, to niemozliwe!!! wręcz wykrzyknął! To tyle opowieści, Krysia i Krzys nie sa razem, ale ona dała dobry przyklad zajmujac sę nim do chwili wyzdrowienia. Mahakala

Nie, 20 gru 2015 00:15 | brak oceny

Martyna | Gość

Mój ojciec był pilotem cywilnym, mieli lecieć do nowego jorku i potem z powrotem z nową załogą poza pilotami. Na 3 dni przed wylotem kiedy miał wykłady z aerodynamiki stracił przytomność, był nieprzytomny krótką chwilę ale zabrali go do szpitala. Potem opowiadał swojej żonie, że widział jak umiera w samolocie za sterami i że to jego błąd go zabił. Przez utratę przytomności zatrzymano go na badania które nic nie wykazały a lot którym miał lecieć oddano jego koledze. Wszyscy zginęli 14 marca 1980r na okęciu. Po tym już nigdy nie wrócił do swojej pracy.

Nie, 20 gru 2015 00:07 | brak oceny

Jurek | Gość

Ciekawy art. kiedy byłem mały podczas w sumie przepychanki ze znacznie większym i silniejszym kolegą z podwórka w pewnym momencie chwycił mnie jakoś za szyję i zaczął dusić jednocześnie przekręcając mi kark. Na chwilę świat się zatrzymał i zobaczyłem, że jeśli nie zadziałam to umrę. Widziałem jak słaniam się bezwładnie na trawnik a nade mną stoją ludzie. W jednej chwili wróciłem (nie wiem skąd) oprzytomniałem i coś wręcz popchnęło mnie do ataku uderzyłem z taką siłą, że złamałem mu nos, kość policzkową a jemu wyłączył się film. Uciekłem do domu. Potem miałem nieprzyjemności. Ale dysproporcja była ogromna bo ja miałem może 10 lat a on już wtedy był pełnoletni różnica wagi, wzrostu wszystkiego była ogromna.

Nie zapomnę tego bo do dzisiaj mam świadomość tego, że gdyby nie to dziwne wydarzenie leżałbym 2 metry pod ziemią od 20 lat.

Śr, 16 gru 2015 09:49 | brak oceny

George | Gość

A mnie nie ostrzeżono. Jako 12 latek wracałem z dwoma kolegami Czerniakowską z zawodów na Legii. Naprzeciwko nas pojawiło się kilku nam podobnych i podczas wymijania znalazłem się nagle na chodniku z panoramą gwieździstego nieba przed oczyma. Ostrzeżenie nie pojawiło się ani nagle ani wogóle, więc jak to jest hę !?

Śr, 16 gru 2015 07:39 | brak oceny

Boromir | Gość

Pamiętam przed laty, jak jeszcze byłem nastolatkiem, zdarzenie z ostrzeżeniem. Był 1 listopada, Święto Zmarłych. Wieczorem kręciliśmy się z bratem i kumplem po terenie jak co dzień. Poszliśmy nad pobliskie jezioro. Była czarna noc jak to o tej porze roku. Przeciwny brzeg jeziora w tym miejscu jest mniej więcej 400 metrów od miejsca gdzie staliśmy. Na przeciwnym brzegu wznosi się dość stromo skarpa na wysokość około 5-6 metrów, która jest początkiem podwyższenia terenu na którym wznosi się stary poniemiecki cmentarz. Wszystko porośnięte jest drzewami i od lat 60-tych XX w. pełni funkcję parku. Po zejściu na brzeg od razu zauważyliśmy, że po drugiej stronie jeziora na terenie cmentarza niedaleko krawędzi skarpy pali się pojedynczy płomień. To był obszar starych opuszczonych poniemieckich grobów. Na całym cmentarzu był widoczny z tego miejsca tylko ten jeden płomień. Był na tyle duży, że nie mógł pochodzić od świeczki ale nie był też ogniskiem. Poza tym nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy na żadnym cmentarzu. Zaciekawieni dziwnym zjawiskiem postanowiliśmy pójść na cmentarz i sprawdzić co to jest. Obeszliśmy ścieżką po obwodzie jezioro i dotarliśmy w pobliże skarpy z cmentarzem. Odpowiednio wcześniej przestaliśmy rozmawiać aby nie zdradzić naszej obecności bo sądziliśmy, że ktoś tam może być. Teren wokół jeziora i na cmentarzu zupełnie nie oświetlony żadnymi lampami. Czarna noc. Skradaliśmy się po cichu i wokół panowała również cisza. Płomień było widać dopóki nie zasłoniły go drzewa i podwyższenie terenu cmentarza wobec naszej trasy. Gdy brakowało nam około 20-30 metrów do początku skarpy nagle rozległ się potworny kwik z terenu cmentarza na granicy skarpy. Coś kwiczało jakby świniaka zarzynali. Po paru sekundach głos się urwał i więcej nic takiego się nie zdarzyło. Zamarliśmy bez ruchu. Oprócz kwiku nie było słychać nawet jednego szmeru wywołanego ruchem zwierzęcia lub człowieka. Odniosłem wrażenie, że to coś nas obserwowało stojąc na granicy skarpy. Zaskoczeni i lekko wystraszeni zamarliśmy w bezruchu na parę minut ale absolutnie nic się nie działo. Kompletna cisza. Zaczęliśmy kontynuować marsz i po chwili zaczęliśmy podchodzić pod skarpę chcąc cichutko stopniowo zajrzeć nad powierzchnię cmentarza. Jako pierwszy doszedłem na próg skarpy i zobaczyłem, że nie ma już żadnego płomienia i w momencie, gdy miałem przekroczyć granicę cmentarza poczułem straszny niepokój i jak błyskawica przeszyła moją głowę myśl "NIE WCHODŹ!!! DZISIAJ NIE WCHODŹ!!!". Miałem wrażenie, że coś czeka między grobami aż tylko przekroczę granicę cmentarza. Stanąłem i mówię do pozostałych, że dalej nie idę bo mam złe przeczucia. Brat i kumpel też się zatrzymali. Staliśmy tak z minutę w bezruchu obserwując cmentarz ale nic się nie działo. Cały czas czułem, że nie powinienem tam wchodzić. Kumpel w końcu się przemógł i wszedł parę kroków ale nic się nie stało. Miałem wrażenie, że ostrzeżenie dotyczyło mnie i dlatego nie wszedłem. Zeszliśmy ze skarpy i wróciliśmy skąd przyszliśmy.

Śr, 16 gru 2015 01:13 | brak oceny

radosny depresant | Gość

Nie wiem czemu za wszelką cene chece przekonać czytelników do reinkarnacji. To nie ma racji bytu, jest w samych założeniach sprzeczne z logiką. Tak samo jest z karmą. Jeżeli czegoś nie można potwierdzić to zazwyczaj nie istnieje. Jest to życzeniowy konstrukt filozoficzny który tylko i wyłącznie opiera się na wierze. Wiara tworzy religię, czyli system oparty o zakazy i nakazy postępowania który garsciami bierze ze społeczeństwa kastowego. Od psa do pana, od pana do boga. Aż czasami trudno uwierzyć że inteligentni ludzie zachodu nie widzą tej podstawowej prawdy i błądzą ślepo w tym hindusko-buddyjskim mistycyzmie, i próbują zrozumieć WIARĘ. Wiarę która jak każda ma do zaoferowania lepszy byt gdzieś indziej. Wiara która każe ci zostać wariatem w jaskini aby doznać uniesienia.
Apropos głównego wątku, człowiek jak każde zwierzę ma wbudowany instynkt przetrwania, i w sytuacji zagrożenia życia wyczuwa ją z wyprzedzeniem.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Po czterech dniach nieprzerwanej pracy po kilkanaście godzin dziennie (!) mamy znowu pocztę on-line. Wszystkie e-maile dostały odpowiedź, a ważne informacje opisane trafiły do odpowiednich katalogów. Wszystkich czytelników prosimy o wyrozumiałość, gdyż ilość materiałów docierających w ostatnich tygodniach na pokład okrętu Nautilus (zwłaszcza z UFO) jest nieprawdopodobna. Musimy decydować się na bardzo duże kompromisy, gdyż inaczej nie damy rady czasowo redagować serwisów. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 20:40 | Witam serdecznie Fundację Nautilus !  W dniu dzisiejszym tj. 08.08.2020 r. o godz. 22.05 na rozgwieżdżonym niebie można było zaobserwować przelot białego światła które sunęło bezszelestnie z zachodu w kierunku wschodnim. Światło to przesuwało się wolno i dość nisko - niżej jak satelity które możemy dostrzec na niebie. Światło to obserwowałem przez około 15 sekund na terenie Pragi Południe w Warszawie. [...]

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 maja 2020 | Miałem zabawne spotkanie z moim wiernym słuchaczem sprzed lat. Wtedy młodym chłopakiem, a dziś poważnym panem z rodziną, dziećmi i siwiejącymi skroniami. Dopiero patrząc na niego zobaczyłem dyskretny urok upływu czasu, który dotyczy przecież każdego z nas. Zadał mi ciekawe pytanie... Panie Robercie, jak można utrzymać pasję przez tyle lat? Przecież reszta pasjonatów panu podobnych dawno odpadła od...

czytaj dalej

FILM FN

DZIWNY OBIEKT NAD STARYM MIASTEM W ZAMOŚCIU - 2 sierpnia 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.