Dziś jest:
Czwartek, 22 stycznia 2026

Przylatują do nas i obserwują nas. Rozmawiałem z setkami wiarygodnych ludzi, którzy mieli z NIMI kontakt. Dysponują techniką nie do objęcia ludzkim umysłem, ale ona ich nie interesuje. ICH interesuje tylko i wyłącznie duchowość. Dziwią się, że ludzie pytają o jakiś napęd czy statek... dla NICH są to rzeczy trzeciorzędne.
/Budd Hopkins, amerykański badacz UFO 1931 – zm. 2011/

Komentarze: 0
Wyświetleń: 6638x | Ocen: 2

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Śr, 10 sie 2005 00:00   
Autor: FN, źródło: FN   

Ludzie i samochody, które znikają - oto relacja nadesłana do naszej redakcji po pierwszej publikacji
o autostopowiczach-widmach

Oto relacja, którą przysłał do naszej redakcji Eugeniusz Leciej ze Stowarzyszenia Badań Kamiennych Kręgów. Relację zamieszczamy bez skrótów. "To zdarzenie miało miejsce w 2000 r. w Beltane w nocy z 30 kwietnia/1 maja w kamiennych kręgach w Węsiorach. Jak co roku robiliśmy uroczystości związane z tym świętem, byliśmy sporą, bo około 60-osobową grupą wówczas. Nic nie wskazywało wcześniej, że będziemy mieli takie atrakcje podczas powrotu do domów. Wracaliśmy z kręgów około godz. 2:00 w nocy, ujechałem może z 5 km gdy w światłach reflektorów zauważyłem idącą poboczem staruszkę w chuścinie na głowie i kufajce ( to taka kurtka ocieplana za komuny), szła dosyć dziarsko. Pomyślałem sobie "co ta stara kobieta o tej porze robi na drodze" ( było to około 4 km przed Borucinem na drodze Sulęczyno - Kartuzy), odruchowo zjechałem na lewą stronę pustej o tej porze drogi. Pomyślałem sobie "zjadę, bo jeszcze skręci mi gwałtownie w lewo i wjadę na nią". Włosy mi stanęły dęba gdy byłem może z 10 m od niej, gdy na moich oczach się... rozpłynęła! Ujechałem może z 100m - widzę jadącego mężczyznę na starym rowerze damce, tez ubrany w kufajkę i czapkę uszankę, jechał trochę zygzakiem. Zdziwiła mnie kufajka i czapka uszanka, przecież był już maj, było ciepło, odruchowy zjazd na lewa stronę, myśl, jakiś nawalony chłop, jeszcze wjedzie mi pod auto i problem. Ponowne zdziwienie - rozpłynął się w powietrzu 10m przed samochodem. Jedziemy dalej, wjeżdżam do Borucina, pierwsze 3 zabudowania, świeci samotna latarnia. Poboczem po lewej stronie idzie odświętnie brana para około 35 lat, tak ich oceniłem, idą śpiesznie - pomyślałem - idą z jakiejś libacji do domu, prawie z nimi się równam i powoli się rozpływają w powietrzu. Nie ukrywam, czułem się nieswojo, koleżanki i kolega jadący ze mną spali jak zabici, nie mogłem ich dobudzić. Jedziemy dalej, minąłem Borucino i kolejne wsie, minąłem Kartuzy i kolejno Żukowo, jadę w kierunku Gdyni. Minąłem Miszewo, jestem 2 km przed stacją benzynową, tu jest długi na 2 km odcinek prostej drogi, jadę szybko 120km/godz. Widzę kontur i światła pozycyjne dużego samochodu ciężarowego. Zbliżam się i widzę, że jest to potężna cysterna tylko jakaś inna jak te, które znałem, była koloru oksydowanego metalu jakby wypolerowana. Postanowiłem ją wyprzedzić, jechała tez szybko około setki, droga wolna, wykonuję manewr wyprzedzania, jadę lewym pasem ruchu, dziób mojego samochodu równa się z tyłem cysterny i nagle moje auto jakby pruje cysternę na moich oczach rozrywa się na płaty, które odpadają w czerń przestrzeni, krzyczę na siedzącą obok koleżankę "patrz co się dzieje!". A ona mówi, że nic nie widzi, woła do mnie "nie drzyj się tak przecież nic nie ma!". Zjechałem na prawy pas i mówię do niej, że ja to widziałem, zacząłem się zastanawiać, czy nie uległem halucynacji, ale nie, do dzisiaj pamiętam to zdarzenie. Na drugi dzień w południe dzwoni do mnie kolega ze stowarzyszenia naszego i krzyczy w słuchawkę, że już nikt go nie zaciągnie w kręgi nawet traktorem, krzyczy na mnie ze powinienem był go uprzedzić że będą takie zdarzenia, to on by w życiu nie pojechał do Węsior. Gdy ochłonął to opowiedział mi swoja historię: wjechał już do Gdańska ul. Kartuską i w dolnej części tej ulicy może z 200m od centrum nagle z bocznej ulicy wyjeżdża TIR, którego wcześniej nie było, nie miał szans uniknąć kolizji, odruchowo skręcił w torowisko tramwajowe, ale i tak uderzył w tylne koło naczepy i przeleciał przez widmo, krzycząc z przerażenia. Antoni od tego czasu nie był w kręgach. Trzecie zdarzenie. Na Beltane przyjechała cała rodzina z 3-letnią dziewczynką, oni wyjechali wcześniej około północy i minęli już wieś Borucino, nagle z polnej drogi wyjechał samochód osobowy, jak go okreslił kierowca Poloneza ojciec rodziny, jakiś zabytkowy samochód sprzed II wojny światowej, odruchowo uciekł na lewą stronę i zatrzymał się chcąc opieprzyć wiejskiego kierowcę, ale zdziwiony zobaczył, że nie ma żadnego samochodu. Te trzy zdarzenia coś mówią. Powtarzają się co swięto Beltane, ale za każdym razem inaczej. Od redakcji: Beltane - to ostatnie święto wiosenne. Jest ono opozycją do Samhain. Oba te święta dzielą rok na dwie połowy. Obchody Beltane - rozpoczynają się 30 kwietnia rozpaleniem ognisk, tak zwanych Ogni Bela (od Bel, Beli, lub Belinus nazwa celtyckiego boga światła). Ogniska te rozpala się na wzgórzach, mają one mieć moc uzdrawiająca i chronić przed złem i niebezpieczeństwem. Rytuału dopełniają tańce i skoki przez ogień. Stawiane są tego dnia także "Maypole", tak zwane słupy majowe. Są one przystrojone czerwonymi i białymi wstążkami, symbolizują przemianę Dziewicy w Matkę (czerwone stążki symbolizują krew, jaka pojawia się przy utracie dziewictwa). Święto to czci wspólnotę i uzupełniające się pierwiastki kobiecy i męski. W tradycji Germańskiej nazywa się ono Noc Walpurgii/

Komentarze: 0
Wyświetleń: 6638x | Ocen: 2

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Śr, 10 sie 2005 00:00   
Autor: FN, źródło: FN   



* Komentarze są chwilowo wyłączone.

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

Witam serdecznie Panie Robercie, piszę by opisać sytuację jaką miałam wraz z moją mamą w dniu 16.01.2026 r. Wieczór godzina 20:00 wyszłam wraz z moja mama na balkon żeby zapalić papierosa. Zainteresowała nad bardzo jasna gwiazda na niebie ( codziennie obserwuję niebo i tej gwiazdy dotąd nie zauważyłam) - była ona nieruchoma, nagle zaczęła się poruszać niczym samolot, leciała wolno jednostajnie bardzo mocno święciła, gdy pokazałam ją mojej mamie, nagle ta gwiazda gwałtownie przyspieszyła ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 08:46 | Witam serdecznie, piszę by opisać sytuację jaką miałam wraz z moją mamą w dniu 16.01.2026 r. Wieczór godzina 20:00 wyszłam wraz z moja mama na balkon żeby zapalić papierosa. Zainteresowała nad bardzo jasna gwiazda na niebie ( codziennie obserwuję niebo i tej gwiazdy dotąd nie zauważyłam) - była ona nieruchoma, nagle zaczęła się poruszać niczym samolot, leciała wolno jednostajnie bardzo mocno święciła, gdy pokazałam ją mojej mamie, nagle ta gwiazda gwałtownie przyspieszyła i zniknęła.

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Środa, 27 sierpnia 2025 | 86-letni mężczyzna był gotowy poddać się operacji w gabinecie chirurgicznym. Chciał poznać tajemnicę związaną z objawieniem maryjnym, którego był świadkiem jako kilkuletni chłopiec.

czytaj dalej

FILM FN

'Po śmierci' - film z 2023 roku

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.