Dziś jest:
Sobota, 8 maja 2021

Jeśli są gdzieś inne światy daleko w kosmosie, to na pewno stoją tam piramidy.
/Jon M. Taylor, badacz Egiptu/

Komentarze: 24
Wyświetleń: 11141x | Ocen: 18

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 26 mar 2017 18:50   
Autor: FN, źródło: FN   

NASI BRACIA MNIEJSI – HISTORIE Z ŻYCIA

Są naszym wielkim wyrzutem sumienia – nasi „bracia mniejsi”, czyli otaczające nas zwierzęta, które większość ludzi traktuje jak "żywe przedmioty". Obcy przybywający na Ziemię w pojazdach UFO podczas Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia z ludźmi wielokrotnie im sygnalizowali, że dopóki ludzkość nie dostrzeże w zwierzętach takich samych istot duchowych jak ludzie, to nigdy nie pozbędzie się wojen i chorób. Mechanizm tej tajemniczej zależności pozostawimy na oddzielną publikację, gdyż tylko pozornie – możecie nam wierzyć! – te rzeczy nie mają związku. Mają i to zasadniczy!


 

Ostatnio w naszym dziale XXI PIĘTRO było kilka wzruszających historii o zwierzętach, które przysłali nasi czytelnicy. W ciągu ostatnich dni dostaliśmy kolejne, a trzy z nich postanowiliśmy zaprezentować w tym tekście.

Jeden z naszych czytelników zwrócił nam uwagą na książkę "Return to Life - extraordinary cases od children who remember past lives" (w tłum. Powrót do życia – niezwykłe przypadki dzieci pamiętających swoje poprzednie życie), której autorem jest Jim B. Tucker. Natychmiast ją zamówiliśmy w Amazon.com i już „do nas idzie”. Autora znamy i cenimy od dawna, a jego wnioski wynikające z analizy wspomnień dzieci pamiętających poprzednie wcielenia są zgodne w 100% z naszymi. Kiedy otrzymamy tę książkę, to oczywiście napiszemy recenzję w naszym serwisie. Już teraz warto przedstawić jeden przypadek opisany w niej przez Jim B. Tucker`a.


Chłopiec z Tajlandii o imieniu Delavong w wieku trzech lat opowiedział swoim rodzicom zdumiewającą historię związaną z jego ojcem Hiyu. Stwierdził, że swojego ojca poznał w poprzednim życiu, kiedy to… był wężem, a jego obecny ojciec go zabił i zjadł.  Delavong szczegółowo opowiedział, jak Hiyu jako młody mężczyzna wytropił go (jako węża!) z pomocą dwóch psów, a potem zabił, upiekł i zjadł. Wydarzyło się to przed narodzinami malca. Wszystkie te zdarzenia zostały potwierdzone przez Hiyu zdumionego precyzją opisu swojego syna, który znał nawet najbardziej szczegółowe momenty tego polowania.

W obecnym życiu dziecko ma ślad po dawnej historii – od urodzenia zmaga się z bardzo rzadką chorobą genetyczną, która sprawia, że jego całe ciało się łuszczy i przypomina skórę węża. Czy wierzymy w tę historię? Wierzymy w stu procentach, gdyż w naszym Archiwum FN mamy bardzo podobne przypadki przejść dusz ze świata zwierząt w świat ludzi. Osoby śledzące nasz serwis na pewno pamiętają historię sprzed wielu lat o dziecku z Radomia (wydarzenia miały miejsce we wczesnych latach 80-tych), które dokładnie pamiętało swojego życie jako ukochanego kota rodziny. Chłopiec dokładnie opisał bardzo osobliwą śmierć kotka, który spadł z balkonu. Takich historii – możecie nam wierzyć – jest znacznie więcej, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrażać.


Czas na wybrane przez nas trzy historie przysłane do nas w ciągu ostatnich kilku dni. Na początek historia, która wprawiła nas w zdumienie. Nie mieliśmy do tej pory niczego podobnego, ale zapisaliśmy ją w naszym Archiwum FN jako ważny ślad „czegoś, z czym do tej pory się nie spotkaliśmy”.

 

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Sunday, March 19, 2017 11:00 PM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Awans inkarnacji

 

 

Witam załogę okrętu.

 

Pisze pierwszy raz, więc się przedstawię - mam na imię [dane do wiad. FN], lat 34, zamieszkały na Kujawach ;) Na wstępnie, jak wiele osób, powiem od kiedy was czytam - od mniej więcej 2006-2007 jak dobrze pamiętam ;)  Moja przygoda z dostrzeganiem świata, którego nie widać zaczęła się właśnie w tym czasie. Przypadkiem trafiłem na artykuł o OOBE i oczywiście sam zapragnąłem poszybować. Z każdym kolejnym artykułem mój światopogląd stawał się coraz bogatszy.

[…] Z moją obecną żoną poznaliśmy się w 2004 roku. Wiedliśmy spokojne, beztroskie życie - najpierw u rodziców - każdy u swoich, później zamieszkaliśmy razem. Po kilku latach postanowiliśmy się pobrać i postarać się o potomka. Tak też zrobiliśmy. Do tej pory mieliśmy też psa - był z nami od początku naszej znajomości - zwykły wyjątkowy :)) kundelek. Pies - nie będę zdradzał jego imienia ponieważ było dość charakterystyczne - zwłaszcza w dorosłym życiu był aniołkiem.

W chwili złości przychodził merdając ogonem mówił - uspokój się, wszystko się poukłada - zawsze się układa. Gdy usiadła mu mucha na nosie, patrzał tylko po przyjacielsku...  był przyjacielem. 2 lata temu pies przygarnął kota - malutki kociak zaczął łasić się do psa i pies go przygarnął (żona mu w tym pomogła).  

No więc kiedy już wiedzieliśmy, że potomek jest w drodze miałem 2 myśli w głowie - że będzie to syn i... że zastąpi on psa, a raczej że jest to nowe ciało dla psa. Te myśli to nie były takie zwykłe myśli jak wcześniej opisałem - to była gdzieś tam w głowie wisząca wiedza. Pewna i wyrazista.


Ciąża przebiegała bez problemu a podczas któregoś badania USG lekarz potwierdził, że będzie chłopak. Psiak miał się dobrze ale w ostatnim miesiącu może dwóch ciąży dało się zauważyć słabnącą chęć do życia.

Pani weterynarz, którą spotkaliśmy gdzieś przypadkiem w tym czasie stwierdziła, że psy tak mają, często wyczuwają nadchodzącą zmianę i łapią doła. W końcu urodził się synek. Pies cały czas był bez chęci do czegokolwiek a po ok 2 tygodniach pogorszyło mu się. Udaliśmy się więc do przychodni. Weterynarz osłuchała i stwierdziła że jest nieciekawie, badania krwi wyszły złe a prześwietlenie płuc wykazało że pies ma bardzo zaawansowane zapalenie płuc. Robiliśmy wszystko aby uratować naszego przyjaciela mimo iż w świadomości wisiała wiedza... Pies dostał antybiotyk, dostawał co dziennie kroplówki - od poniedziałku do piątku, było widać znaczną poprawę. W sobotę na kontroli Pani Weterynarz powiedziała, że osłuchowo jest znacznie lepiej, choć do całkowitego wyzdrowienia jeszcze długa droga. Zresztą po zachowaniu psa było widać, że jesteśmy na dobrej drodze.

W sobotę wieczorem pies zwymiotował i znów mu się pogorszyło. Przetrwaliśmy niedziele, psiak odpoczywał, na trawę wynosiłem go aby się nie przemęczał. W poniedziałek wyglądał nadal źle.

Z samego rana zadzwoniłem do przychodni i umówiłem się na wizytę na 14:00. O godzinie 13:00 przyjechałem z pracy na chwilę do domu. Psiak przywitał mnie merdając ogonem, żona relacjonowała, że wcześniej przyczłapał się do niej do kuchni, pomerdał ogonem i wrócił na swoje miejsce. Był bardzo słaby. ok 13:45 wróciłem po psa aby pojechać z nim do przychodni. Już nie oddychał.

Nie zamknął oczu, spokojnie patrzyły przed siebie.... Wróćmy do synka. Jak to małe dziecko, jest nieświadomie. Uczy się wszystkiego od początku - nawet patrzenia. Nasz synek do tej pory też patrzał, gdzie oczy się skierowały tam patrzał. Był taki nieobecny. Zwyczajnie jak większość 2 tygodniowych dzieci.

Kiedyś gdzieś czytałem relację kobiety która twierdziła, że pamięta moment wejścia do ciała. Czytałem też (chyba w nautilusie) że dusza wchodzi do ciała jeszcze przed porodem. Ta kobieta twierdziła, że pamięta moment wejścia do ciała, że ciało leżało w wózku, po pokoju krzątali się ludzi - później jak opisywała Ci ludzie to jej rodzicie i ciocia, ona patrzała z góry i w końcu jej powiedział, że już czas i że nie ma odwrotu, leciała w góry do tego ciała a sam moment wejścia opisywała jako bardzo bolesny, porównała to do wciśnięcia pomarańczy do butelki po napoju. Bardzo płakała zaraz po wejściu do swojego nowego ciała.

Ta historia przypomniała mi się w 20-30 minut po śmierci psa. Mały spał we wózku i nagle obudził się z krzykiem. Nigdy się tak nie budził a teraz płakał i krzyczał jakby go ze skóry obdzierali. Tego samego dnia wieczorem spojrzał na mnie i patrzał mi prosto w oczy. Trwało to z 10 sekund jak nie dłużej. Od tego momentu był obecny. To już nie było ciało dzidzi tylko żywa istota z blaskiem w oku.

Dziś synek ma 5 miesięcy. Przez ten czas dało się zauważyć kilka cech które posiadał pies. Mimo iż te cechy nie są czymś wyjątkowym i dzieci tak mają to coś mi podpowiada, że nasz pies awansował.

Krótko jeszcze o tym co zauważyłem i zapamiętałem: psu pociły się łapy, małemu zaczęły się pocić rączki jak pies odszedł, pies jak to pies patrzał na mnie jak jadłem cokolwiek - jak to pies, synek jak miał 3 miesiące patrzał jakby mi chciał do talerza wejść, pies nie cierpiał być przykryty - mały też nie lubi, jak mu się uda to się odkopie z kołderki i wtedy mu się najlepiej śpi.

Mam nadzieję, że choć trochę moja historia Was zaciekawi. Niech leży w archiwum, być może się kiedyś przyda.

Pozdrawiam ;)

[dane do wiad. FN]

 

Kolejna historia związana jest z prawdopodobnym przejściem duszy pieska w kotka, czego ślad zauważył nasz czytelnik. Bardzo ciekawa historia i tym razem musimy powiedzieć, że kilka podobnych do tej opowieści mamy także w naszym archiwum.






 

[…] Taka krótka historia o reinkarnacji. Kiedyś odszedł mój piesek - duży dog niemiecki, byłam do niego bardzo przywiązana - spędzaliśmy razem dużo czasu, znajomi mówili że był dla mnie jak dziecko. Zachorował na serce w wieku 8 lat lekarze niestety nie pomogli i w maju 2011 roku odszedł. Był to wielki cios dla mnie. Tak się złożyło że po jego śmierci przyszły na świat dzikie małe kotki. Matka urodziła je w pustej stodole w pojemnikach na ziarno. Ona mogła wyskakiwać natomiast kociątka nie. Po dwóch czy trzech tygodniach podłożyłam ręcznik aby koty miały jak wyjść. Nie wszystkie się wydostały. Postanowiłam sama je wyciągnąć - obawiałam się, że zdechną. Zabrałam 4 do domu umyłam z nieczystości i wyszłam na ogród gdzie czekała ich mama, która zaczęła je wołać. Kotki były bardzo szczęśliwe, po kolei zaczęły odchodzić w kierunku matki. Jeden nie chciał iść ale kocica usilnie po niego przychodziła.

Pamiętam jego oczka jak próbował za nią iść ale ciągle się wracał i patrzył na mnie....Przed drzwiami miałam koc wyciągnięty z samochodu na którym podróżował mój piesek. Kotek który poszedł w końcu za mamą na drugi dzień o szóstej rano leżał na tym kocyku sam. Potem często przychodził do domu. Niestety musiałam się wyprowadzić chciałam zabrać kotka ale on już zgrał się z resztą rodzeństwa. Ta historia nie daje mi jednak spokoju i myślę że powinnam zabrać tego kotka gdyż może dusza mojego pieska chciała zostać blisko...

 

Na koniec historii z udziałem naszym „braci mniejszych” jeszcze jedna, w której powraca ważny temat samobójstw zwierząt. Pisaliśmy o tym w naszym dziale XXI PIĘTRO, a rzecz dotyczyła kotka.

https://www.nautilus.org.pl/xxi-pietro,480.html

 

Tym razem opis dotyczy ptaka.

Witaj Nautilusie :)

 Po przeczytaniu artykułu o domniemanym samobójstwie kotka chciałem opisać krótko historię, której sam byłem świadkiem parę lat temu:

w mieście wychodząc z psem na spacer na taką jakby polankę usytuowaną pomiędzy bardzo ruchliwą arterią komunikacyjną a torami tramwajowymi z drugiej strony dostrzegłem, a właściwie pies dostrzegł i od razu podleciał do rannego ptaszka- chyba był to jakiś ptak z rodziny krukowatych ew. gołąb (dokładnie nie pamiętam). Otóż został on fatalnie potrącony najpewniej przez jakiś samochód i się doczłapał na tę polankę. Nie mógł fruwać tylko się posuwał wlekąc połamane i krwawiące skrzydełko, był bardzo przestraszony psa i mnie, dlatego zabrałem psa i samemu się za bardzo nie zbliżałem do niego. Uraz wyglądał beznadziejnie i ptak nadawał się moim zdaniem do uśpienia niestety :(( Zostawiłem go zabierając do domu psa z myślą powrotu samemu do niego i ew. telefonu do jakiś służb by mu skrócić cierpienie, bo szansy na wyleczenie przy takim wręcz niemal oderwaniu skrzydła, nie było moim zdaniem.

Jakie było moje zdziwienie, gdyż ptaka nie było tam tylko ślady krwi, które prowadziły... na tory tramwajowe, gdzie został już rozjechany całkowicie przez tramwaj. Co więcej- musiał położyć się na samej szynie sądząc po jego znalezionych szczątkach :(((

Jestem prawie pewien, że popełnił samobójstwo unikając męczarni po wcześniejszym potrąceniu...

Pamiętam swój płacz (nawet teraz opisując to lecą mi łzy znowu), choć z drugiej strony jest też i ulga, patrząc na to z perspektywy niekończącego się cyklu życia i śmierci, co zwierząt też dotyczy...

 

Pozdrawiam ciepło wszystkich oficerów z kapitanem na czele naszego Nautilusa oraz wszystkich czytelników,

majtek Ebi :)

 

  1. jak dobrze, że jesteście...

 



I jeszcze dla wszystkich miłośników "naszych mniejszych braci" - film z Archiwum FN.

Komentarze: 24
Wyświetleń: 11141x | Ocen: 18

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 26 mar 2017 18:50   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (24)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Pon, 24 kwi 2017 20:53 | ocena: + 3

k | Gość

Zwierzęta są równouprawnionymi mieszkańcami naszej planety.
W błędzie są Ci którzy sądzą, że mają obowiązek służyć człowiekowi. Żyjemy w symbiozie. Jest to symbioza niesprawiedliwa - one dają my bierzemy bez "dziękuję". Nie potrzeba kosmitów ani Boga, wystarczy zwykła ludzka zdolność myślenia, odróżniania dobra od zła, inteligencja aby wiedzieć że jest coś nie halo na lini współczesny człowiek - świat zwierząt. Radosne kiełbaski z oczkami i szarmanckim uśmiechem, które same wskakują na ruszt grilla i zachęcają nas z ekranów telewizorów do konsumpcji, zadowolone świnki w czapeczkach na logo firmy rzeźniczej...........CO TO JEST !!!!!!!!!!!!!!CZY MY RZECZYWIŚCIE JESTEŚMY TAKIMI DURNIAMI -NIE WIEMY JAK TO POWSTAJE?....Wszystkim, którzy zaczną krzyczeć, że Bóg kazał jeść zwierzęta powiem, że Bóg widzi i płacze nad tym wszystkim. Jeżeli jest istotą wyższą. A Ci którzy żyją w przekonaniu, że mięso jest niezbędne do życia - trzymają się tej teorii tylko przez własną wygodę - co dziwne - nawet nauka i tysiące przykładów wielopokoleniowych rodzin wegańskich (które o dziwo pozostają w lepszym zdrowiu niż mięsożercy) niech dalej w to wierzą albo niech będą uczciwi i przyznają że po prostu mięsko im smakuje i głęboko w czterech literach mają z "czego" powstaje. Albo najlepiej niech chociaż zaczną działać na rzecz poprawy strasznego życia i bezlitosnej śmierci tych zwierząt, które dla nich umierają bo tego już żadna mniej czy bardziej chora teoria nie wyjaśni i nie uzasadni ........

Pon, 10 kwi 2017 22:20 | ocena: + 1

Lucylla Różogrodek | Gość

Miałam kiedyś ukochaną kotkę, która pewnego razu urodziła kociaki. Sześć sztuk. Pięć udało mi się oddać ludziom, jednego zostawiłam, żeby kocia miała towarzystwo do zabawy. I żyli sobie z synkiem wiele miesięcy, bardzo się lubili, spali razem, bawili się, dbali o siebie. Niestety pewnego dnia synek zginął w wypadku. Jak myślicie, co zrobiła matka po jego śmierci? Nic. Dokładnie nic. Miała to głęboko w dupie. Jak to kot. Zachowywała się dokładnie jak przedtem. Polecam trochę rozsądku w rozgorączkowanych mistycyzmem głowach.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pon, 16 mar 2020 17:38 | brak oceny

maniek1.5 | Załogant

@Lucylla Różogrodek,

...jak Ty nic nie wiesz o świecie zwierząt..... nic

Sob, 8 kwi 2017 16:27 | ocena: + 5

Marek | Gość

Witam. Że ze zwierzętami można porozumiewać się telepatycznie przekonałem się jakieś 15 lat temu. Miałem suczke , pudla. U wielbiała towarzyszyć mi w moich wędrówkach po okolicznych lasach. Zawsze buszowała po krzakach w promieniu mniej więcej 100m a gdy szliśmy ścieżką , biegła przede mną. Po pewnym czasie zauważyłem że gdy ścieżka się rozwidlała zawsze wybierała tą odnogę o której pomyślałem wcześniej że w nią skręcę . Gdy to sobie uświadomiłem , przekazywałem jej potem w myślach informację o wyborze drogi. Na początku potrafiła się zatrzymać by sprawdzić czy rzeczywiści tą drogę obrałem, póżniej nawet się nie oglądała.Wierzcie mi , przeprowadziłem dziesiątki doświadczeń , nigdy ale to nigdy nie skręciła w niewłaściwą dróżkę. Niby nic wielkiego ale o czymś świadczy. Spróbujcie ze swoimi psami , możecie być bardzo zaskoczeni , tak jak byłem zaskoczony ja.Pozdrawiam.

Sob, 1 kwi 2017 19:42 | ocena: -2

tomek | Gość

https://www.youtube.com/watch?v=Wv7EWNPraDQ


historia z życia -:)

Pt, 31 mar 2017 03:40 | brak oceny

M | Gość

Każdemu psu pocą się łapy bo tylko tam ma gruczoły potowe :) Ciepło wymienia też przez język.

Czw, 30 mar 2017 12:44 | ocena: + 1

maniek | Gość

zwierzęta o wiele lepiej słuchają, gdy telepatycznie im się przekazuje co mają robić...

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 30 mar 2017 17:54 | brak oceny

relatysta | Gość

@maniek Pytaniem jest co to jest telepatia?
Naszym zadaniem jest badać takie zjawiska jak telepatia, intuicja, przeczucie...
Same nazewnictwo nic nas nie posuwa w ich wyjaśnieniu.

Śr, 29 mar 2017 19:23 | brak oceny

relatysta | Załogant

Fajny film "Anna...", pokazuje w specyficzny sposób rezonans osobowości - czyli oddziaływanie indywidualnych cech morfogenetycznych Każdej istoty i rzeczy.
Taką rozmowę Anny ze zwierzętami, porównał bym do odczytu pola morficznego - energii - zmarłej już osobowości przez p. Jackowskiego. W jakiś sposób potrafi wstroić się w energię/pole informacyjne, zmarłej osoby.
Dla mnie istotne jest to, że taka więź/kontakt ze zwierzętami, jest możliwy tylko w przypadku milionów lat ewolucji, a nie kreacji od tak na trzy/cztery.
Inna sprawa czy winniśmy tworzyć takie gatunki jak psy, koty dla naszej wygody/zabawy, by potem martwić się o ich prawa.
Egzystencja w swoich enklawach tak, współistnienie w tych samych rewirach - nie.

Śr, 29 mar 2017 16:04 | brak oceny

ola | Gość

Ciekawe dlaczego ludzie, których hipnotyzował M.Newton, twierdzili, że dusze zwierząt mają inną energię (oscylacji bodajże) i nie mogą inkarnować w ciałach ludzkich.

Tylko zastanawia mnie, w jaki sposób można uznać, że dane zwierzę jest już w pełni dojrzałe duchowo i może przestać inkarnować.

Wt, 28 mar 2017 13:20 | ocena: + 3

m | Gość

Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]

Rozwiń odpowiedzi (2)

Czw, 30 mar 2017 18:03 | brak oceny

relatysta | Gość

@m, Wiedza o reinkarnacji zaczyna być religia, a jej wyznawcy przemieniają sie w fanatyków nie umiejących dyskutować merytorycznie.

Czw, 6 kwi 2017 07:44 | brak oceny

Eliza | Gość

@m, W takim razie masz problem ze zrozumieniem co to jest wiara. Wiara nie polega na fanatycznym gloszeniu tego co powiedzial kościół. Wyglada to jak ukladanka. Elementy nie zawsze do siebie pasuja i to my poglebiajac wiarę możemy to zmienić. Zwątpienie i szukanie prawd poglebia wiarę.

Wt, 28 mar 2017 06:22 | ocena: + 3

Rick | Gość

Nie wiem co autor miał na myśli mówiąc, "psu pociły się łapy?". Nie jestem znawcą psów, ale myślałem że psy się nie pocą, tylko regulują temperaturę ciała przez język.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Śr, 29 mar 2017 16:29 | brak oceny

Christi | Gość

@Rick, psy pocą się przez łapy, sprawdż w internecie .

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

8 maja 2021: [...] Kolejna niepokojąca wizja przyszłości Krzysztofa Jackowskiego. W miesiącach wakacyjnych wydarzenie, które wstrząśnie światem - w konsekwencji pojawi się gospodarczy kryzys, który ze świata dotrze także do Polski. Na jesieni jak powiedział jasnowidz 'powrót zarazy z ogromną siłą. O wizji jasnowidza piszemy w ramach projektu MESSING  [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 15:12 | [...] Witam wczoraj [ 7 maja 2021 - przyp. FN] około 19:10 dostrzegłem kilka ciemnych punktów wiszących rozproszonych na niebie. Miejscowość Bełżyce. obserwowałem je z okolic ulicy Przemysłowej na zachód. Zrobiłem nagranie i udało mi się złapać jeden z tych obiektów. Chociaż robiłem to trochę na ślepo, ponieważ lepiej było je widać okiem niż w ekranie telefonu. Nawet myślałem, że nic nie nagrałem. W każdym razie przesyłam nagranie do analizy. Proszę o anonimowość [dane do wiadomości Fundacji ...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 20 kwietnia 2021 | Kolejne informacje podawane przez Pentagon i armie USA nie pozostawiają wątpliwości – zjawisko Niezidentyfikowanych Obiektów Latających jest równie prawdziwe jak istnienie Antarktydy. Praktycznie nikt z czytających ten tekst nie był na Antarktydzie, ale dobrze wie, że Antarktyda istnieje. Z UFO jest tak samo. I tak pojawił się poważny problem. Z czym? A z tym, co mówią "obcy z UFO...

czytaj dalej

FILM FN

UFO NAD BEŁŻYCAMI - 7 maja 2021, godz. 19:10

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.