Dziś jest:
Środa, 22 listopada 2017

Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu.
John Ronald Reuel Tolkien

Komentarze: 28
Wyświetleń: 5429x | Ocen: 13

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 10 wrz 2017 09:48   
Autor: FN, źródło: FN, Andrzej Kotowiecki   

NIEZWYKŁA HISTORIA PODCZAS PODRÓŻY W INDIACH

Autorem tej relacji jest Andrzej Kotowiecki, z którym utrzymujemy kontakt od lat 90-tych i jest osobą bardzo wiarygodną. Warto zaprezentować w serwisie FN jego historię, którą przeżył podczas swojego pobytu w Indiach. Rzadko mamy okazję zaprezentować tyle ciekawych zdjęć z podróży po Indiach, więc... jest ku temu właśnie znakomita okazja.

[…] dawno nie pisałem dla Nautilusa, może zainteresuje Państwa mój artykuł, który opisuje bardzo ciekawą historię, która mnie spotkała w Indiach i w załączeniu uprzejmie przesyłam artykuł wraz ze zdjęciami z mojej 5-cio miesięcznej IV wyprawy do Indii, celem ew. wykorzystania na łamach Fundacji Nautilus,

serdecznie pozdrawiam cały zespół redakcyjny

Andrzej Kotowiecki

 

 

Jestem spod znaku „Słonia” !?

 Do czasów islamu nie liczono lat od jakiejś konkretnej daty, lecz brały one swoje nazwy od najważniejszych wydarzeń w nich występujących – np. rok, w którym urodził się Mahomet (570), nazwano Rokiem Słonia, ponieważ nastąpił w nim najazd wojsk etiopskich na Półwysep Arabski, a używały one słoni bojowych. W żadnym znanym mi kalendarzu nie występuje znak Słonia, a jednak mam ze słoniami jakiś związek karmiczny. Historia zaczęła się w trakcie mojej ostatniej tj. czwartej wyprawy do Indii, która trwała ponad 5 miesięcy a dokładnie 168 dni.

 Jak co roku, okres jesienno-zimowy przeznaczam na podróże. Tym razem wybrałem ponownie subkontynent indyjski i "okolice". Jak wyglądała ta podróż.

Z Krakowa ekspresem dojechałem do Warszawy, a stąd z lotniska im. Chopina, poprzez moskiewskie lotnisko Szeremietiewo poleciałem do New Delhi. Na miejsce dotarłem następnego dnia skąd po odprawie, metrem udałem się na dworzec kolejowy. Tam zakupiłem w International Turist Office bilet na ekspres do Gorakpur, miasta położonego w pobliżu granicy z Nepalem.

Po spędzeniu nocy w hotelu, następnego dnia wyruszyłem ekspresem i po wielu godzinach jazdy pociągiem, po wielu perypetiach z przekraczaniem granicy Nepalu udałem się do Lumbini.

Lumbini jest miejscem urodzenia Buddy. Zwiedziłem w Parku Królewskim ruiny pałacu, w którym przyszedł na świat jeden z założycieli wielkiej religii, a mianowicie buddyzmu Siddhaetha Gotama /ok. 563-483 p.n.e./

Następnego dnia autobusem, krętą i urwistą drogą z pięknymi widokami dotarłem do celu mojej podróży, do miasta u stóp Himalajów, do Pokhary. Miasto to jest położone u podstaw "dachu Świata " nad pięknym jeziorem Phewa Tal. Miałem szczęście, pogoda dopisała wyśmienicie.

Wczesnym rankiem, w dniu 6 września udałem się na trasę trankingową /4-5 godz./, aby obejrzeć masyw szczytów Annapurny ( 8091 m.n.p.m). Widoki naprawdę były wspaniale. Jedno z wielu moich młodzieńczych marzeń zostało spełnione - "Zobaczyć Dach Świata".

Jak to ktoś kiedyś powiedział - "Jeżeli jesteś w odpowiednim wieku, to należy spieszyć się życiem". W życiu należy mieć marzenia, żyć marzeniami i spełniać marzenia, kiedy oczywiście przyjdzie na to odpowiedni czas. Spełniać marzenia należy nie kosztem np. bliskich, tylko się do tego wcześniej przygotować, zapracować i poczekać, ale jednocześnie nie należy mieć wygórowanych marzeń w swoim życiu. Dla mnie czas na spełnienie następnych marzeń. Z Nepalu udałem się nad Ganges do Varanasi a stamtąd do Kalkuty następnie do Puttaparthi do Ashramu Sri Sathia Sai Baby.

Ashram obecnie jest mniej odwiedzany przez pielgrzymów i turystów z Zachodu. Po odejściu Swamiego w 2011 roku wielu wiernych pozostało bez Jego wsparcia i przestało być jego wielbicielami tj. zostało pozbawionych Jego obecności w ciele materialnym, chociaż wielu innych utrzymuje, że ma z nim kontakt mentalny i duchowy.

Spotykam się zawsze z moimi przyjaciółmi w Puttaparthi, końcem listopada kiedy to są wspaniale obchodzone urodziny Sai Baby. Gwoli przypomnienia Sathya Sai Baba, a właściwie Sathyanarayana Raju Ratnakaram, urodził się 23 listopada 1926 w Puttaparthi w Indiach. Błyskawicznie zyskał sławę jako dziecko, które potrafiło robić rzeczy, które sprawiały, że „buntowała się wyobraźnia”. Tworzył przedmioty, z rąk sypał mu się święty proszek Wibuthi, a wypowiadane przez niego słowa zadziwiały mądrością.

Szybko stał się mistrzem duchowym, którego zaczęto uważać za reinkarnację indyjskiego guru Shirdi Sai Baby, Ramy, Kryszny, Śiwy i Śakti oraz zstąpienie „boskiej doskonałości w ludzkiej formie”. W jego dyskursach jest mowa o miłości wobec wszelkich stworzeń, jest oczywiście wegetarianizm, powstrzymanie się od spożycia alkoholu, palenia papierosów i zażywania narkotyków, a także przede wszystkim nieprzywiązywanie się do świata materialnego oraz bezinteresowna, bezosobowa służba dla innych.

Sai Baba mówił także, że celem człowieka powinno być świadome ograniczanie własnych pragnień. Powtarza, że otaczający nas świat jest iluzją (Maja), a jedynie boski element w nim zawarty jest prawdziwy. Sai Baba mówi także o Bogu, który jest w każdej istocie i każdym przedmiocie i każda istota i każdy przedmiot jest Bogiem, chociaż większość z nich nie jest tego świadoma

Od samego początku mówi, że wszystkie religie mają na myśli tego samego Boga, że jest „wiele ścieżek dojścia do źródła”. Należy podkreślić, że dzięki Niemu zostało zlikwidowanych kilkanaście tysięcy burdeli dziecięcych w całych Indiach (może właśnie dlatego był atakowany przez niektóre „media” jako pedofil i oszust), pomagał biednym, cierpiącym i chorym. Nadto z Jego inicjatywy zostały wybudowane 3 szpitale, Uniwersytet, szkoły średnie i wiele szkół podstawowych. Została doprowadzone woda pitna do Chennai (Madrasu), kanałem liczącym ponad 300 kilometrów. W dalszym ciągu są prowadzone operacje pomocy tzw, Sewa – biednym, poprzez wyjazdy dorosłych i młodzieży szkolnej, którzy odwiedzają biedne wioski niosąc bezpośrednią pomoc materialną. Nadto chorym, m.in. poprzez dojazd autobusu szpitalnego wyposażonego w lekarstwa, niezbędny sprzęt medyczny wraz z wykwalifikowanym personelem medycznym, świadczącym bezpłatnie usługi medyczne.

W trakcie mojego pobytu w 2015 roku ofiarowałem do Planetarium w Puttaparthi część mojej kolekcji meteorytów i jest to jedno z nielicznych miejsc w południowych Indiach, gdzie można je zobaczyć „Kamienie nie z tej Ziemi”.

I tak w Puttaparthi a w zasadzie w Prashanti Nilayam, spotkałem się z moimi przyjaciółmi z różnych stron Świata. Kiedy staliśmy w okręgu rozmawiając, nagle moja znajoma z Moskwy o imieniu Walentyna, która mnie cały czas obserwowała a ma ona zdolności widzenia aury, powiedziała do mnie –„Będziesz żył 91 lat”.

Po tej jej wypowiedzi, poprosiłem Walentynę, aby powiedziała mi o której godzinie się urodziłem, odparła bez wytchnienia – „co, mama ci nie mówiła, że o 17,28”. Nie znałem godziny urodzenia a zawsze chciałem wstąpić do Biblioteki Liści Palmowych w Bangalore – „Biblioteki Akashy”. Walentyna powiedziała mi również kilka faktów z mego życia o których wiedziałem tylko ja i moja rodzina i trochę więcej…..co w dalszej mojej podróży po Indiach zaczęło układać się w niezwykłą wiedzę o moich poprzednich wcieleniach i dalszej mojej przyszłości.

Moi rosyjscy przyjaciele załatwili mi w okresie Świąt Bożego Narodzenia 2016 roku trzydniowe wykłady z udziałem Dalej Lamy w New Delhi. Na wykładach było ok. 1000 pielgrzymów z Rosji i byłych Republik Związku Radzieckiego plus Mongolia i Tybet a także 100 gości i Vip-ów /ja miałem wejściówkę gościa/. Wykłady były naprawdę wspaniałe. Po tym spotkaniu udałem się na północ Indii do Rishikesh i Haridwaru, miast położonych nad Gangesem. Podróże po Indiach odbywam różnie, ale głównie pociągami. I tak w drodze do Rishikesh w moim przedziale podróżował również Astrolog. Na moją prośbę za opłatą powiedział mi „co o mnie mówią gwiazdy”. Potwierdził on wszystko co powiedziała mi wcześniej Walentyna, dodał również kilka bardzo interesujących faktów z mojego życia, o których tylko ja wiedziałem a także kilka szczegółów z moich poprzednich reinkarnacji. Po kilkunastodniowym pobycie w miastach nad Gangesem udałem się ponownie do mojej bazy do Puttaparthi skąd pojechałem do miejscowości Hampi. Jest to miejsce niezwykłe, po prostu 26 kilometrów kwadratowych ruin, kiedyś pięknego królestwa, które zostało doszczętnie zniszczone przez najazd islamu, który miał miejsce ok. 500 lat temu. Zamieszkałem w centrum, w pobliżu dużej świątyni.

Oczywiście pierwsze kroki skierowałem do świątyni, gdzie na bocznym dziedzińcu po lewej stronie zauważyłem słonia. W trakcie ostatniego pobytu w Indiach, Nepalu i Sri Lance widziałem kilka słoni, ale ten a w zasadzie ta słonica o imieniu Lakshmi była wyjątkowa. Jak do niej podchodziłem patrzyła na mnie z zaciekawieniem, zapytałem opiekuna tej słonicy, czy mogę ją dotknąć. Gdy uzyskałem zgodę, zbliżyłem się i filmując prawą ręką, lewą zacząłem ją głaskać po trąbie. Po chwili zauważyłem, że z oczu słonicy zaczęły wypływać ogromne łzy. Byłem tym wstrząśnięty, mój głos zaczął się łamać, gdyż mówiłem coś do tej słonicy. Opiekun ręcznikiem wytarł słonicy łzy i odprowadził ją kilka metrów dalej. Od moich hinduskich przyjaciół dowiedziałem się, że to co się stało jest ogromną rzadkością i prawdopodobnie łączy mnie z tym słoniem jakiś związek karmiczny. Następnego dnia odwiedziłem Lakshmi ponownie.

Zaniosłem jej arbuzy, gdy mnie z daleka zobaczyła, chwiała się z nogi na nogę z radości. Po tym pobycie w Hampi, podróżowałem jeszcze kilka tygodni. M.in. do Ashramu „Amritapuri” w Stanie Kerala, w którym można spotkać Ammę, nazywaną „Matką Indii” lub też „Świętą Przytulającą”, gdzie również spotkała mnie niespodzianka. Gdy po pokonaniu ok. 800 km pociągiem przybyłem do tego Ashramu, po formalnościach z rejestracją, zakwaterowaniem w pokoju oraz po przebraniu się, udałem się do świątyni, aby przywitać się z Ammą. Spotkanie i atmosfera wokoło zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zostałem tak jak inni, przytulony i powitany. Pobyt w tym miejscu był wspaniały.

Po kilkunastu dniach, gdy ustawiłem się w kolejce , aby się pożegnać, spotkała mnie miła niespodzianka. W trakcie jak mnie Amma przytuliła szepnąłem jej kilka słów, co wywołało u Niej radość, więc szepnąłem jej coś więcej co skwitowała wybuchem radości i oświadczyła ochronie, iż chce abym siedział obok niej. Siedziałem obok Ammy na podwyższeniu mając za plecami ołtarz a na ogromnej hali przed mną kilkaset osób śpiewało pieśni religijne.  Po dalszych podróżach w Indiach m.in. Punduchery, Aurobindo, Auroville i wiele innych interesujących miejsc jak również wiele miejsc na Sri Lance, w połowie lutego wróciłem do Polski. W trakcie pobytu na subkontynencie indyjskim, tylko samymi pociągami odbyłem łącznie ponad 18.000 kilometrów podróży, nie licząc podróży autobusami i samolotami.

W Polsce po przylocie udałem się w odwiedziny do mojej  przyjaciółki w Jeleniej Górze, dowiedziałem się od niej, że jest w tym mieście uzdrowicielka a jednocześnie osoba , która posiada również inne zdolności jak leczenie niekonwencjonalne i jasnowidzenie. Pani Barbara, bo tak ma na imię, jak mi powiedziano ma bardzo dobrą opinię jeżeli chodzi o skuteczność. Z ciekawości spotkałem się z nią. Pani Basia nic wcześniej o mnie nie wiedziała. Przyglądała mi się badawczo i obserwowała moją aurę. Byłem zaskoczony tym co mi powiedziała, a dowiedziałem się, ze moja dusza jest gwiezdnym wędrowcem, nie pochodzi z Ziemi, dlatego kocham podróże bo chcę wiedzieć wszystko na temat Ziemi. Dowiedziałem się również wiele innych ciekawostek o moich poprzednich wcieleniach, wiele z tych informacji pokrywało się z tym co wcześniej usłyszałem od Walentyny czy astrologa z Rishikesh. Ogromnym jednak zaskoczeniem było to co powiedziała na końcu. Otóż powiedziała, że mam związek karmiczny ze słoniami, byłem w którymś z poprzednich wcieleń właścicielem słoni i pięknego słonia.

Zrozumiałem wtedy dlaczego spełniam swoje podróżnicze „marzenia” i dlaczego słoń o imieniu Lakshmi w Hampi uronił łzy kiedy go czule głaskałem.

Wiem już jedno muszę znowu odwiedzić Lakshmi, Bibliotekę Liści Palmowych a także poddać się regresowi hipnotycznemu, a tak „nawiasem mówiąc” mam nawet już bilet do Indii.

 Andrzej Kotowiecki

 

Poniżej zdjęcia dołączone do tekstu


/karta pobytu w Asramie/


  /Astrolog spotkanie w pociągu/           


/Auroville/          


/Deoprayag - w tym miejscu zaczyna się geograficzna nazwa Ganges/            


                                                

/Grób Św Tomasza w Madrasie/


/Hampi/


/Medytacja z Ammą na plaży nad Oceanem Indyjskim/


/Na 90 Urodziny Sai Baby mój dar dla Planetarium/


/Nepal 2016- Masyw Annapurny/


/New Gelhi 25-12-2016/


/Planetaruim w Puttaparthi/


/Puttaparthi 24-08-2010/


/Puttaparthi listopad 2013 spotkanie z gen_Trieteckim przyjacielem prokuratoem Fed. Rosyjskiej_oddelegowanego do Komisji w Katyniu/


/Słonica Lakshmi/


/Słonica Lakshmi/


/Sri Lanka/


/Świątynia Lotosu w New Delhi/



 /Varanasi,5 wrzesień 2016/


/Varanasi,5 wrzesień 2016/


/Varanasi-2, wrzesień 2016/


/Varanasi-3. wrzesień 2016/


/Wartownik do prywatnych pomieszczeń Sai Baby 2010/


/Z moim przyjacielem z Australi - Peterem Rae reżyserem i producentem pięciu filmów o Sai Babie/

Komentarze: 28
Wyświetleń: 5429x | Ocen: 13

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 10 wrz 2017 09:48   
Autor: FN, źródło: FN, Andrzej Kotowiecki   


Komentarze (28)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Sob, 23 wrz 2017 13:03 | ocena: + 5

MP | Załogant

Otworzyłem 11 stron które chciałem przeczytać. Wasze unowocześnienie w postaci wysuwanych z boków paneli uniemożliwia spokojne czytanie. Tym sposobem lądujecie w strefie stron nie odwiedzanych przeze mnie. Lubię czytać i wybierać sam, nie potrzebuję pomocy, pomocy która utrudnia spokojne czytanie.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 17 wrz 2017 00:22 | ocena: + 1

kasiask | Załogant

Cudowne podròże,piękne zdjęcia.Mnie też się marzy takie przezimowanie:)

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 13 wrz 2017 21:21 | ocena: + 3

Rosner | Załogant

Czy Pan przypadkiem nie był w Indiach, w Puttaparthi na przełomie stycznia i lutego 1993 roku ?

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Sob, 16 wrz 2017 13:30 | brak oceny

Andrzej | Gość

@Rosner, niestety nie, pozdrawiam

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 13 wrz 2017 13:03 | ocena: -10

mandarin | Załogant

Komentarz poniżej poziomu, lub oznaczony jako SPAM. Kliknij, aby rozwinąć.

Śr, 13 wrz 2017 08:02 | ocena: + 6

brodacz | Załogant

Ja też sporo podróżuję i do tej pory nie rozumiałem, dlaczego nie robią tego inni (równie majętni jak ja). Często rozmawiałem ze znajomymi dlaczego nigdy nigdzie nie wyjechali, dlaczego nie są ciekawi świata i właściwie ich odpowiedzi zawsze wydawały mi się irracjonalne.
Po przeczytaniu tej relacji dochodzę do wniosku, że z tymi kosmicznymi duszami może coś być na rzeczy. Moja żona "twardo stąpającą po ziemi" wprawdzie nie wspiera moich zainteresowań nieznanym, ale sama zawsze interesowała się astronomią i miała sen typu "deżawi" ;-), którego racjonalnie nie da się wytłumaczyć. Tak jak dla autora opowieści magiczne są Indie tak my już niebawem po raz piąty odwiedzimy równie duchową Tajlandię. Byliśmy w wielu miejscach świata, ciekawych, ale , jakoś obcych. 2 objazdy Meksyku i jego najbardziej turystycznych miejsc nie zostawiły tyłu pozytywnych emocji co nawet skromne wypady do Tajlandii.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Śr, 13 wrz 2017 14:59 | ocena: + 2

George | Gość

@brodacz, co kraj to odmienna energia. Jeśli nawyk przebywania w jakimś kraju wraz z jego wibracją dziedziczysz w obecnym życiu, to tęsknisz za nią (wibracją) i stąd ciągoty w tamtym kierunku. Dlatego lubimy obrazy, muzykę, jedzenie, interesujemy się kulturą, poszukujemy kontaktu z ludźmi z kraju z którym czujemy związek. Ja mam takie skrzywienie polegające na pragnieniu wędrowania po otwartych, bezludnych, pagórkowanych przestrzeniach, spaniu na glebie i byciu przypiekanym na słońcu. Namiastkę tego znalazłem w Południowo-wschodniej Turcji gdzie byłem kilkakrotnie. Ale i tam jest to porąbane bo znikają tereny do swobodnego szwendania. Gdyby nie obowiązki rodzinne najchętniej szwendałbym się pomiędzy Iranem i Indiami. Mam nadzieję, że jak się nie da inaczej, odrodzić się tam gdzieś w zdrowej, śniadej skórze. Pozdrawiam wszystkie słonie i wielbłądy które są mi bliższe niż rodzime krowy. A w Europie to się raczej odrodziłem przez pomyłkę.

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 13 wrz 2017 04:09 | ocena: + 5

Andrzej | Gość

Na trąbie słoń ma ślady specjalnej pozbawionej chemii farby, którą jest ozdabiany na uroczystości religijne :)

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Śr, 13 wrz 2017 15:09 | ocena: -4

George | Gość

@Andrzej, no proszę jak poważnie się traktuję uroczystości religijne w Indiach i nie tylko. Osobiście, idąc na mszę co najwyżej się ogolę i zmieniam trampki na bardziej czyste. Przez godzinę jestem bardzo pobożny a później już raczej praktyczny. Aż do następnej niedzieli. Ale o makijażu religijnym swojego chomika (słonia nie posiadam) pomyślę.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 12 wrz 2017 22:26 | ocena: + 4

Joanna | Gość

chętnie poznam dalsze opowiesci

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 12 wrz 2017 13:45 | ocena: -3

małgorzata | Gość

@relatysta, Tak, tak na pewno ma te rany od głaskania.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wt, 12 wrz 2017 18:51 | ocena: -1

George | Gość

Szorowanie delikatnej skóry słonia, szorstką, wewnętrzną stroną dłoni może doprowadzić do zdarcia delikatnego naskórka trąby. Ciekawe czy słonie przewalające trąbami pnie karczowanych drzew noszą jakieś ochraniacze?

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Czw, 14 wrz 2017 07:18 | ocena: -4

brodacz | Załogant

@George, Ktoś kto pisze o ranach słonia od głaskania, chyba nie zrozumie twojego sarkazmu.
PS. Jeździłem na słoniu dwukrotnie. Miał na grzbiecie specjalne metalowe dwuosobowe siedzisko. Oczywiście w czasie przejażdżki tryskała spod niego krew, ale że nas nie uświniła to się nie przejmowaliśmy. Przez cały czas wył z bólu i błagał właściciela by nas z niego zdjął. Na szczęście był nieugięty. I dobrze, bo skoro wziął kasę to musi turystów wozić!

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pt, 15 wrz 2017 15:19 | ocena: + 1

Michał | Gość

@brodacz, ty chyba sobie teraz kpisz? Twoja wypowiedz brzmi jakbyś miał najwyżej 15 lat. Albo jesteś aroganckim tzw dorosłym dla której liczy się tylko kasa. Ale nie boj żaby....

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 11 wrz 2017 21:03 | ocena: + 2

relatysta | Załogant

Piękne podróże, po prostu zazdrość bierze.
A tak na marginesie fragmentu o łzach słoniowych; jeśli to ten słoń ze zdjęcia to on po prostu płacze z bólu.
Goła rana od głaskania... Potworne że ktoś chce jeszcze go dręczyć.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wt, 12 wrz 2017 18:56 | ocena: + 1

Andrzej | Gość

@relatysta, to nie jest rana to farba od przyozdabiania na uroczystości religijne :)

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wt, 12 wrz 2017 20:39 | ocena: + 1

relatysta | Załogant

@Andrzej, No to całe szczęście, bo wygląd strasznie pobudza wyobraźnie i tworzy nieuprawnione emocje.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 11 wrz 2017 11:34 | ocena: -7

tylewtemacieswietosci... | Gość

Komentarz poniżej poziomu, lub oznaczony jako SPAM. Kliknij, aby rozwinąć.
Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z komentarzy pod testami FN ... Po słowach Stantona T. Friedmana które przeczytałem zmroziło mi krew....u mnie po tym jak ,, ich'' zobaczyłem w życiu wydarzyła się nieprawdopodobna historia decydująca o całym moim życiu. Historia która wywróciła moje życie do góry nogami ( szczęśliwie oczywiście) a to i tak delikatne określenie. Fakt, czasami rozważałem , że to co mi się przydarzyło w życiu miało związek z tym , że zobaczyłem UFO ale mówiłem sobie wtedy, że niby w jaki sposób oni mogliby wpłynąć...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 07:38 | W pobliżu fińskiego jeziora Inuri naukowcy odnotowali przelot meteoroidu. Rozbłysk i wybuch został zarejestrowany zarówno przez badaczy, jak i okolicznych mieszkańców. Przelot meteoroidu nad północną Finlandią oraz wybuch, któremu towarzyszył silny rozbłysk, zarejestrowała fińska stacja sejsmograficzna oraz m.in. kamera do obserwacji zórz polarnych. Według ekspertów w okolicach jeziora Inari spadły meteoryty ważące kilkadziesiąt kilogramów.  Niecodzienne zjawisko jest jednym...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 13 listopada 2017 | Ludzie chyba nie dostrzegli mocy tekstu o zdjęciach w Emilcinie, które zostały wykonane 5 listopada 2017. Ot, kolejny tekst w serwisie FN… o czym tu mówić? Ale to błąd.

czytaj dalej

FILM FN

NIEZWYKŁY 'SZÓSTY ZMYSŁ' NASZYCH MNIEJSZYCH BRACI - FN 2017

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.