Dziś jest:
Środa, 17 stycznia 2018

Wybuchy bomb atomowych na Ziemi naruszyły tkankę czasoprzestrzeni, wpłynęły na terażniejszość, przyszłość i nawet naszą przeszłość, odczuły to także inne cywilizacje zamieszkujące obce planety i światy.  /Marc Davenport, amerykański badacz UFO/

Komentarze: 59
Wyświetleń: 6674x | Ocen: 27

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Sob, 13 sty 2018 23:45   
Autor: FN, źródło: FN   

MAMO, TATO… JA PRZED POJAWIENIEM SIĘ W BRZUSZKU MAMUSI WIDZIAŁEM WAS PRZEZ OKNA W NIEBIE!

Fundacja Nautilus zgodnie z biblijną zasadą „tak, tak – nie, nie” o pewnych sprawach mówi jasno: to jest fakt poza dyskusją. UFO, istnienie duchów, wyższej świadomości wszechrzeczy (Boga) czy wreszcie reinkarnacji czyli wędrówki dusz – to przykłady spraw, w których nasze stanowisko jest jednoznaczne i nie podejmujemy żadnych polemik wokół tego, czy jest to prawdą czy też nie, gdyż byłoby to zwykłą stratą czasu. Te zjawiska są równie prawdziwe jak drzewa w lesie, które można dotknąć, a nawet na nie się wspiąć… One są i po prostu trzeba to uznać za część naszej rzeczywistości.

Bardzo cieszymy się z tego, że zjawisko reinkarnacji dzięki serwisowi FN stało się oczywiste dla wielu, wielu ludzi w Polsce i na świecie. Nagle tyle rzeczy staje się jasne, mija ogromny żal do Boga „o to czy tamto”, człowiek się uspokaja, trochę wycisza, zaczyna częściej się uśmiechać, a – co być może najważniejsze – coraz częściej wybacza. Znacie to? Jeśli tak, to jesteście na dobrej drodze wyznaczonej przez naszą latarnię morską ustawioną na „Tajemniczej Wyspie”.


Tajemnica reinkarnacji dotyka podstawy najważniejszego pytania, jakie kiedykolwiek sobie może zadać człowiek: po co to wszystko? Jaki jest cel życia ludzkiego? Skoro i tak umieramy i zostawiamy cały dorobek najbliższej rodzinie, ale życie pokazuje, że… znika on błyskawicznie – więc po co to wszystko? Z pomocą w odpowiedzi na to podstawowe pytanie przychodzą nam dzieci, które pamiętają swoje poprzednie wcielenia. Ich odpowiedzi dosłownie paraliżują nas, gdyż znając „reguły gry” nie możemy wyjść ze zdumienia, jak pięknie potrafią to przekazać właśnie dzieci. Ich relacje są na wagę złota, dla nas – bezcenne! W Archiwum FN są traktowane niczym sztabki złota najwyższej próby i strzeżone niczym klucze do skarbca wiedzy o prawidłach życia. Przykład takiego materiału?

Z naszego Archiwum Wideo wybraliśmy fragment amerykańskiej serii dokumentalnej „Ghost Inside My Child”, kiedy mały chłopiec mówi o tym, dlaczego Bóg posyła nas ponownie na Ziemię. I jaki jest cel ludzkiego życia... dosłownie to brzmi tak, jakby czytał materiały z serwisu FN! ;)

 

Jesteśmy przyzwyczajeni do słuchania dziwnych rzeczy i mało jest spraw, które co prawda „filozofom się nie śniły” ale na nas nie robią wrażenia. Przyznać trzeba jednak, że relacje dzieci o pobycie w niebie dosłownie potrafią postawić człowieka do pionu. Dzieci bardzo często wspominają o… oknach w niebie, przez które widzieli swoich przyszłych rodziców.


Czasami obserwowali ich razem, jak na przykład idą ulicą albo jak razem śpią. Ale tu pojawia się jeszcze jeden element: Bóg prezentował im kilka wariantów ich przyszłego życia i różnych rodziców, a oni mogli sobie wybrać takich, którzy im najbardziej przypadki do gustu.

Dostaliśmy właśnie fantastycznie ciekawą relację od naszego czytelnika, który ma okazję mieć przypadek „pamięci o pobycie w niebie” we własnej rodzinie, gdyż rzecz dotyczy jego synka.

 

[...]  Dzień dobry.

Jestem częstym czytelnikiem waszej strony i w związku z Państwa apelem o przesyłanie informacji na temat dzieci które pamiętają Niebo oraz swoje poprzednie wcielenia chciałem przedstawić krótko co powiedział nam nasz syn na ten temat.

Jestem świadomy tego, że historia, którą opisze nie jest spektakularna i nie może się równać z choćby pamiętnym „Marcinkiem” jednakże być może informacje te przydadzą się Państwu w jakiś sposób a ewentualna odpowiedz z Państwa strony pomoże także nam zrozumieć niektóre kwestie z opowiadań syna, gdyż nie zawsze wiemy o czym on mówił.

Tak więc Michał urodził się 28.02.2012 roku, od maja 2014 roku zaczął niewyraźnie mówić a od grudnia 2014 roku zaczął mówić o Niebie. Miał wtedy 2 lata i 10 miesięcy.

  • - 12.2014 – Pierwsze słowa jakie Michał opowiedział o Niebie, które pamiętamy i od których dopiero zaczęliśmy uważnie słuchać tego co mówił były takie: : Ludzie w Niebie mają różowe dłonie”. Po krótkim czasie stwierdził, że „ludzie w Niebie mają pomarańczowe dłonie” Mówił o tym nie pytany podczas zabawy z kolorami. Zacząłem dopytywać o jakim niebie on mówi, co jeszcze pamięta? Michał: „W Niebie jest bardzo duży stół z wieloma nogami przy którym jedli obiadki”

 

- Wtedy poszedłem do żony do pokoju obok i mówię, że Michał chyba pamięta Niebo, bo mówił coś o pomarańczowych dłoniach. Michał wtedy przyszedł za mną do pokoju i zaczął biegać dookoła stołu. Wtedy żona spytała się poważnie Michała: „Michał, a Ty byłeś w Niebie?”

-Michał się zatrzymał, spoważniał i powiedział z przekonaniem: „Tak, byłem tam bardzo długo, ale wy mnie nie widzieliście”. Po czym ponownie zaczął biegać dookoła stołu i już nic tego dnia nie powiedział nawet pytany.

  • W następnych tygodniach Michał powiedział nam, że będąc w Niebie podkuwał krowy i konie. Mówił wtedy do mnie: Jak się kuje podkowę to trzeba ja po wyciągnięciu z pożaru (tak Michał określał ogień w kuźni) włożyć do wody” Mówił dalej:” Aniołki się denerwowały, bo za głośno stukał”. Powiedział, że miał własną kuźnie. Kilka razy powtarzał w ciągu następnych miesięcy tą kwestie. Zawsze używał tych samych słów nawet w takiej samej kolejności jakby był wyuczony wierszyka!
  • Pewnego wieczoru podczas czytania bajki na dobranoc Michał zaczął ponownie mówić niepytany o Niebie. Powiedział:” Jak byłem w Niebie to widziałem was w telewizorze”! „On był w kuchni pod stołem i widziałem mamę i tatę jak śpią” Nie wiedziałem wtedy o co mu chodzi. Kilka dni później także przy czytaniu wieczornym powiedział, że jednak to nie był telewizor tylko takie okno. Dopowiedział zapytany przeze mnie, że to podglądanie było tylko jeden raz i to że widział nas jak śpimy. (Dodam tutaj, że nigdy w naszym domu nie było takiej sytuacji, żeby dzieci sobie chodziły a rodzice śpią w łóżku.)

 

-Kolejny raz, gdy Michał mówił o tym oknie powiedział, że tylko głowa się w nim mieściła i trochę szyi, było małe. Pokazywał nawet rączkami wymiar tego okna, mniej więcej tak 50 x 40cm. Innym razem dopytywany jeszcze przeze mnie o to okno powiedział: „Inni też patrzyli na ludzi w Niebie przez okno”

  • Ponownie podczas wieczornego czytania bajki w treści opowieści padło słowo „śmierć”. Michał spytał wtedy co to znaczy? Po chwili zastanowienia, gdyż ciężko jest

 

 

  • tak małemu dziecku wytłumaczyć ta kwestie powiedziałem mu w skrócie jak to jest z nami tu na Ziemi. Najpierw się rodzimy i jesteśmy dziećmi tak jak Ty, potem dorastamy i jesteśmy tacy jak tata, a potem się starzejemy tak jak dziadkowie i opuszczamy ten świat i umieramy. I to na końcu to jest śmierć. Michał wtedy powiedział:” Aha, ale ja nigdy nie umarłem”

 

Powiedziałem mu:” No tak, na razie jesteś malutki i niedawno się urodziłeś i na razie nie umrzesz, jest jeszcze dużo czasu. Michał wtedy powiedział:” Aha, ale ja nigdy nie umarłem

Pomyślałem sobie, że może coś znowu pamięta o Niebie. Pytam się więc:” Mówiłeś niedawno, że byłeś w Niebie, gdzie miałeś kuźnie?” Michał – „No tak”. Ja:” A więc kiedyś musiałeś żyć, a potem trafiłeś do Nieba. Więc musiałeś umrzeć?” Michał -” Tak, ale ja nigdy nie umarłem” Pytam:” więc jak trafiłeś do Nieba?” Michał:” Po prostu tam poszedłem” Pytam:” Ja kto poszedłeś?” Michał:” Poszedłem po długiej drabinie” (powiedział to nietypowo z uśmiechem)

Po kilku dniach pytam Michała: „Skoro do Nieba poszedłeś po drabinie to jak trafiłeś do nas z Nieba?” Michał:” Z Nieba przyleciałem do was na spadochronie” (także powiedział to z uśmiechem)

  • Kolejna sytuacja podczas wieczornego usypiania i czytania bajki w łóżku. W historyjce pojawiły się kolorowe aniołki które przybyły do bohatera. Były one ucharakteryzowane jako małe dzieci ze skrzydełkami. Michał wtedy powiedział, że Anioły tak nie wyglądają. Mówię do niego, ale dlaczego nie? Michał z powagą, że tak nie wyglądają!! Powiedziałem:” Michałek, w tej bajce są takie Anioły i już, to nie ma znaczenia.” Wtedy Michał się rozzłościł, zaczął płakać, zrobił awanturę! I mówi:” Anioły tak nie wyglądają!”

 

Więc uspokajając jego pytam:” No już dobrze, więc jak wyglądają Anioły według Ciebie?” Michał:” Anioły są białe i maja skrzydła. Pytam:” A skąd to wiesz?” Michał:” Bo widziałem w Niebie”

  • 2015 rok. (relacja przekazana przez dziadka Michała)

 

Kiedy Michał będąc u dziadka w pokoju zwrócił uwagę na dziurkę w koszuli dziadka. Dziadek powiedział, że to od spawarki taka mała dziurka wypalona jest na piersi. Wtedy Michał się zamyślił, spoważniał, zawiesił wzrok w jednym punkcie i powiedział: „Jak byłem duży to paliłem dużo papierosów i też miałem taką dziurkę w koszuli”.

(Dodam od siebie, że u nas w domu nikt nie pali papierosów)

  • 03.05.2016 rok (po dłuższej przerwie)

 

Podczas zabawy w piaskownicy z dziadkiem Michał powiedział sam niepytany:” Ty dziadku kiedyś byłeś mały, a mój tata był dziadkiem.” Zaciekawiony podszedłem do nich i zacząłem dopytywać o czym mówi? Michał: „No bo kiedyś tak było, że babcie były mamami, a dziadek był mały. Było to dawno, nie było wtedy nowego domu, a był stary.” (Dodam tutaj od siebie, że stary dom został opuszczony w 2010 roku a zburzony w sierpień-grudzień 2012 rok, Nowy dom został pobudowany w 1998 roku obok starego i zasiedlony w 2010 roku) Próbowałem dopytywać – co jeszcze pamięta, jak był stary dom, jak miał na imię, jak obecny dziadek miał na imię, jak ja miałem na imię, co pamięta oprócz starego domu np.: jakie zwierzęta były na podwórku, jakie urządzenia? Michał nie chciał nic powiedzieć, był tylko zamyślony i patrzył na mnie.

Kilka dni później ponownie zadałem te same pytania. Michał ponownie nic nie powiedział. Jednak po chwili dodał, że wtedy jak był stary dom to nie było tych lamp – pokazał palcem żyrandol na suficie. Pytam:” jak to nie było?” Michał: „No nie było, tylko każdy w pokoju miał taką swoją małą lampkę” Po czym wskazał palcem na lampkę biurkową. (Dodam od siebie, że instalacja elektryczna w starym domu została założona w 1968 roku)

  • Styczeń 2017 roku.

 

W pokoju u Michała będąc w trójkę rozmawiałem z żoną o tym jak to Michał dawniej opowiadał o Niebie a w tym czasie Michał bawił się z boku na podłodze. Mówię do żony czy pamięta, jak Michał mówił, że do Nieba poszedł po długiej drabinie? Wtedy Michał się odwrócił, wtrącił do rozmowy niepytany o nic i powiedział ze swoją typową dla takiej sytuacji powagą:” Tak! Do Nieba poszedłem po długiej drabinie!” Wtedy to jeszcze przypomniał i potwierdził kwestie okna, że nas w nim widział.

  • Przez te 2 lata wiele razy dopytywałem Michała o Niebo i widziałem, że jest już tym znużony. Często przewracał oczami, wzdychał głęboko, nie chciał nic mówić. Powtarzał jedynie od czasu do czasu te kwestie które już opisałem. Bardzo często powtarzał, żeby dać już mu spokój, że on już nic nie pamięta i nic nie powie. Mimo wszystko nigdy nie zaprzeczył temu co nam opowiadał, aż nastały okolice lutego 2017roku.
  • Podczas oglądania telewizji wieczorem siedząc sobie z Michałem w fotelach pytam się czy pamięta coś więcej z pobytu w Niebie? Michał z widocznym znużeniem:” tata, ja to sobie wszystko wymyśliłem.” Zaskoczony pytam:” ale co sobie wymyśliłeś?” Michał:” No to, że byłem w Niebie”. Wtedy się załamałem, bo już nie wiedziałem co o tym myśleć!

 

Ale przemyślawszy sytuacje pytam: „Michał, a co dziś jadłeś w przedszkolu na obiad?” Michał: „Nie pamiętam” (z uśmiechem). „A wczoraj co było na obiad?” Michał: „Nie pamiętam”

Po chwili przerwy pytam.:” a mówiłeś kiedyś, że jak byłeś w Niebie to widziałeś nas w takim małym oknie?” Wtedy Michał się „ożywił”. Powiedział: TAK! Wstał z fotela podbiegł do okna balkonowego i pokazując rączkami wymiar ok. 50x40cm mówi: „Tata, takie było!”

Specjalnie tak go podszedłem sprawdzając czy też pamięta czy nie. Nie wiem, dlaczego tym razem zaprzeczył, podejrzewam, że za mocno „wałkowaliśmy” ten temat. Jednak ostatecznie potwierdził kwestie okna.


Po tej sytuacji dałem mu zupełnie spokój z pytaniami o Niebo, przerwa trwała do jesieni 2017 roku.

  • Listopad 2017 rok

 

W pokoju z żoną przy telewizorze i zabawie z drugim synem. Michał zapytany przeze mnie czy pamięta jak kiedyś opowiadał nam o Niebie – powiedział, że tak. Wspomniał ponownie o drabinie, o oknie, zaznaczył, że było małe. Powiedział tez coś nowego!

Widział Anioły, białe postacie ze skrzydłami dopowiadając, że one poruszały się jak motyle, ale skrzydła miały inne.

Powiedział, że w Niebie nie ma nazwisk. Są tylko imiona, ewentualnie pierwsza litera nazwiska.

Zapytawszy się jemu, a jak miał na imię? Powiedział: „MAREK G.”

Byliśmy zaskoczeni z żoną. Zaczęliśmy dyskutować o tym. Żona powiedziała do mnie – „On mówi prawdę.”

Pytam dalej, co jeszcze pamięta? Michał: „jak żyłem na ziemi to miałem kuźnie i dom z płaskim dachem i dwoma okrągłymi oknami” Dalej ponownie nawrócił do kwestii okna w Niebie, gdzie nas podglądał i że każdy mógł przez takie okno popatrzeć.

Zadałem mu pytanie (trochę sugerujące które podpatrzyłem na stronie FN): „Czy w tym oknie miał do wyboru rodziny?”

Michał, bez zastanowienia:” Miałem do wyboru 5 rodzin do wglądu w tym oknie. Wszystkie mieszkały w naszej okolicy. Jedna w Modliszewie, dwie w Ździechowie i dwie w Napoleonowie. I wybrałem was jako piątą rodzinne którą mu pokazano. (Razem z żoną byliśmy zdumieni !!!)


Dwa dni później dopytywany przez mnie o te rodziny, potwierdził tą informacje, ale dodał: „Tata, w sumie to nie pamiętam, czy byliście jako czwarta, piąta a może szósta rodzina, ale na pewno ostatnia”

  • 17.12.2017rok (niedziela, podczas lukrowania pierników w pokoju przy telewizorze wraz z żoną)

 

Na kanale FOCUS TV co weekend oglądam w południe serial:” Starożytni Kosmici”. Tym razem odcinek o Biblijnych Aniołach. W programie skupiono się na kwestii kim byli aniołowie oraz czy posiadali skrzydła i w jaki sposób na nich latali.

W pewnym momencie pokazano obraz jak Aniołowie idą do Nieba po długiej drabinie opartej o chmury. (!!!) Do tego był załączony opis lektora, że tak też niekiedy były opisywane ich wędrówki do Nieba przez starożytnych. Wtedy skojarzyłem ten obraz z tym co mówił Michał w jaki sposób trafił do Nieba. Zwróciłem się do żony, by popatrzyła na film. Oboje byliśmy zaskoczeni, spojrzeliśmy się na siebie z niedowierzaniem!

Mówię do Michała: „popatrz na telewizor i na drabinę”

(zamieszczony obraz jest bardzo podobny do tego z TV)

I wtedy Michał przerwał lukrowanie i po kilku sekundach poważnie powiedział tak:

„O! Tak to właśnie wyglądało! A jakie były widoki!!!” Zatkało mnie i żonę.

Zaczęliśmy dopytywać jakie widoki??? Michał – „No domki były takie malutkie” pokazał palcem na piernik o wymiarach 4x4cm. Dodał po chwili, że tak właśnie szliśmy. Pytam: a z kim szedłeś? Michał: „No z Aniołami”. A co było dalej jak już weszliście po drabinie? Michał: „Dalej było kilka schodów” A dalej? Michał: „Dalej były drzwi bez drzwi” Ale jak to? Wtedy Michał wstał podszedł do drzwi i pokazał: „No bez tego” (skrzydło). Mówię – czyli sama rama. A co było dalej? Michał: „Dalej było Niebo, gdzie wyglądało w sumie jak w domu. Tam Anioły pokazały mi kuźnie i powiedziały, że tym będe się zajmował.” (To wszystko z tego dnia, nic już więcej nie chciał powiedzieć)

Kilka dni później dopytywałem ponownie kim był na Ziemi zanim poszedł do Nieba. Tym razem Michał powiedział tak: „Nikim, tylko sobie podróżowałem i jeździłem” Potwierdził, że miał na imię Marek.

Pytany o drabinę, Michał wspomniał o widokach, że miasta były takie malutkie a drabina była dwukolorowa. Czarno biała.

To wszystko co chciałem Państwu przekazać. Wszystko to co opisałem mam spisane w notatniku, starałem się przekazać treść bez zbędnego komentarza pozostawiając Państwu ocenę. Mam nadzieje, że nie zanudziłem Państwa „na śmierć” i może chociaż kilka kwestii przyda się Waszej redakcji w dalszych poszukiwaniach nieznanego. Gdyby zaistniały jakieś pytania, to proszę śmiało pisać.

Z mojej strony chciałbym serdecznie pozdrowić całą załogę Fundacji Nautilus. Bardzo się cieszę, że istnieje taka organizacja jak Wasza która zmienia świat na lepsze…

Pozdrawiam

(dane do wiadomości redakcji)

 

Na początku dziękujemy za miłe słowa. Wie Pan, to zabawne, ale... my naprawdę wierzymy w to, że zmieniamy świat na lepsze! Powód jest prosty: skoro przynajmniej jedna osoba (a jest takich bardzo wiele!) napisała, że dzięki treściom prezentowanym w serwisie FN stała się lepszą osobą, to znaczy, że zmieniliśmy cały świat.

A teraz historia małego Michałka – oczywiście, że nie jesteśmy w żaden sposób zdziwieni tym, co to dziecko opowiada. Podobne elementy są bowiem w relacjach innych dzieci, których relacje trafiły do Archiwum Fundacji Nautilus przez ostatnie 25 lat. Przykładem są choćby „okna w niebie”, przez które oglądają swoich rodziców. Mamy zapis rozmowy z trzyletnim chłopczykiem, który dokładnie opisywał, jak widział przez takie „okno w niebie” swojego ojca reperującego motor, kiedy przyszła do niego jego przyszła mama i o coś go zapytała. Co jest niezwykłego w tym wydarzeniu? Otóż dokładnie w ten sposób jego rodzice… poznali się, o czym on oczywiście nie miał wcześniej pojęcia! Kiedy opowiedział o tej scenie, którą widział „przez okno w niebie” jego rodzice dosłownie o mało nie padli z wrażenia, gdyż malec nawet dokładnie opisał sam motocykl (miał podczepiany kosz, co dziecko opisywało jako „krzesełko z boku”).

I tu znowu sięgniemy do naszego Archiwum Wideo FN. Koniecznie powinniście obejrzeć odcinek serii „Ghost Inside My Child”, kiedy motyw „obserwowania z nieba swoich przyszłych rodziców” jest fantastycznie przedstawiony. Naprawdę – ten seans jest obowiązkowy dla wszystkich interesujących się tematem reinkarnacji.

 

Komentarze: 59
Wyświetleń: 6674x | Ocen: 27

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Sob, 13 sty 2018 23:45   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (59)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2 3

Dziś, 14:07 | ocena: + 2

Bigben | Gość

Mój synek jak miał dwa lata i opowiadałem mu o budowie Ziemi, to powiedział: "ja tam byłem", kiedy się zapytałem kiedy był? to powiedział jak "był duży". O czym to świadczy? o niczym. Może i był tam kiedyś, nie przeczę, a może nie był. Ja doskonale wiem, że istnieje świat po naszej śmierci i jest on bardziej realny niż ziemski i bardziej jest on naszym domem niż ten tutaj. Ale! i co z tego że to wiem? Czy mnie to uspokaja i zmienia coś w moim życiu? Na pewno zmienia mój punkt widzenia wszystkiego, ale czy na lepsze? Niekoniecznie. Analizując wszystko mam co raz więcej wątpliwości o słuszność istnienia życia tutaj i tam. O cele i założenia jakie komuś przyświecały organizując to wszystko. Mam co raz większe wątpliwości czy aby faktycznie jest to stworzone przez Boga lub czy aby Bóg jest na pewno doskonały? Bo może nie jest! Jeżeli zamknął nas w procesie życia i śmierci i ponownego życia i śmierci i .......odnoszę wrażenie, że ta pseudo radość, niektórych z procesu reinkarnacji, to pomyłka. Ale ja mogę sobie uważać co chcę, a Wy, w tym Nautilus możecie się podniecać dalej całym procesem jakim jest doświadczanie reinkarnacji i wszystkiego co się z tym wiąże, dopóki nie uświadomicie sobie czegoś czego ja sobie już dawno uświadomiłem.
Pzdr.

Dziękujemy za ocenę.

Wczoraj, 22:16 | brak oceny

Oxi | Gość

Mój syn jak byl mały tez powiedział do żony,że jak byl w niebie to staly mamy a on wskazał na żonę i ją wybrał....cos w tym jest i to jest piękne.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wczoraj, 23:17 | ocena: + 1

Barcol84 | Załogant

@Oxi, Także uważam że to jest piękne. Jest w tym wszystkim głębszy sens i co najważniejsze cel do którego zmierzamy...
Ciężko jest opisać uczucia jakie towarzyszą chwili kiedy dziecko opowiada tobie coś o Niebie, ale jest to coś niesamowitego, cos co zmienia człowieka raz na zawsze i to w tą lepszą strone....
Ja osobiście poczułem po tym wszystkim taki wewnętrzny spokój i niesamowitą radość. Mam zupełnie inne podejście do wielu spraw.
Życze wam, abyście tez mieli okazje osobiście posłuchać dzieci co pamiętają Niebo...

Dziękujemy za ocenę.

Wczoraj, 18:45 | ocena: -3

stevan | Gość

W końcu dali mu spokój z pytaniami o niebo, ale było zapytać o piekło! Przecież to ludzi najbardziej interesuje!
Opisuje rozmowy z aniołami. A czemu nie z diabłami? :-)

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 22:18 | ocena: + 4

mayanka | Załogant

A ja napiszę tak ... Miałam kiedys sen, w którym poróżniłam sie o cos ze swoimi rodzicami. I w tym śnie moja mama zadaje mi pytanie " Ale co ? Chyba nie żałujesz jednak, że wybrałaś nas na swoich rodziców ? "
Moja odpowiedź brzmi " nie, ale nawet gdyby, to i tak nic sie nie da juz teraz zmienić." Ktos powie, że to tylko sen. Ale to nie był tylko sen. Równiez przekaz.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 20:56 | ocena: + 3

relatysta | Załogant

-Bartz- Z tym serem to trafiłeś w dziesiątkę.
Na szczęście zadawanie pytań przybliża nas do ...
Jedno z moich pytań to właśnie próba określenia zasad nagradzania/karania w tle historycznym.
Niektórym by się wydawało że zasada określenia dobrych/złych uczynków jest prosta i zrozumiała.
Nic bardziej mylnego.
Spartanie byli podziwiani i hołubieni za swój kunszt w zabijaniu, pozbywali się również niedołężnych i starców w sposób radykalny. Trwało to wiele pokoleń nikt tego nie piętnował, nie uważał za niestosowne.
Niewolnictwo było powszechne i usankcjonowane przez kościoły/religie.
Dopóki ludzka etyka się ewolucyjnie nie rozwinęła, trwali byśmy w przekonaniu że takie zachowania są O.K.
Czy inkarnacja uzależniona była w tych wypadkach od mniej lub bardziej humanitarnego pozbawienia kogoś życia?
Pokolenia Spartan, handlarzy niewolników i innych "barbarzyńców" nie doznawały piętna za "złe" uczynki bo ich nie było - w ich rozumieniu.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 22:18 | ocena: + 2

Barcol84 | Załogant

@relatysta, Nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe. To jest główna zasada która obowiązuje i według niej podejrzewam kierowane są losy duszy. Mamy wolną wole. Chcesz zabijać jak Spartanie? Prosze bardzo, ale zapłacisz takim samym doświadczeniem.
Dlatego przysłano m.in. Chrystusa, aby nas nauczył, bo tak jak piszesz ludzie nie dostrzegali co wolno, a czego nie. Pozdrawiam

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wczoraj, 20:55 | brak oceny

relatysta | Załogant

@Barcol84, Słuszna uwaga, ale nie do końca.
Masz rację że cały dekalog można zastąpić tą jedną "święta" zasadą, dla której zabrakło miejsca w dogmatycznym dekalogu.
Chrystus nie zmienił religijnych dogmatów, wzbudzających poczucie grzechu w ludziach (nie będziesz miał innych bogów i takie tam), dodał tylko coś o miłości... Nie przeszkadzało mu niewolnictwo, kastowość...
Bóg Jahwe też ma za uszami, topiąc całą populację, nawołując później swych wyznawców do wyrzynania innych ludów - niewybranych...
Co z jego inkarnacja?

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wczoraj, 23:08 | brak oceny

Barcol84 | Załogant

@relatysta, Wiesz, teologiem nie jestem, ale nie trudno zauważyć, że Bóg tak nie postępuje jak zrobił to Biblijny Jahwe. To musiała byc jakaś ingerencja zewnętrzna obcej cywilizacji. Lepiej niż w Biblii jest to opisane w tekstach starożytnego Sumeru gdzie to Bogów określa sie wprost jako NEFILIM czyli "zstępujących z Nieba" wśród których był Jahwe.
Polecam książke "Byli Na Ziemi Olbrzymi" Zacharia Sitchi
Chrystus - podejrzewam, że w opisie Biblijnym jest mocno przetworzony poprzez ideologie religijne co spowodowało zatarcie jego faktycznej osobowości. Jednakże skoro piszesz że mówił coś o miłości, a było to cos w stylu: miłuj bliźniego swego jak siebie samego" co jest bliskie powiedzeniu "Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe", to chyba już jest wystarczająco dużo by zrozumieć jakimi powinniśmy byc ludzmi. Na potwierdzenie swoich nauk czynił cuda: uzdrawiał schorowanych, ślepych, wskrzeszał zmarłych itp. Co może więcej jeden śmiertelnik przez 33lata w okupowanym kraju?
A kwestia niewolnictwa i kastowości - musiał byś podać jakis przykład z Biblii, bo nie wiem o czym mówisz...

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 16:48 | ocena: + 1

jolanta | Gość

Super tekst. Dla mnie nic nowgo, ale utwierdza mnie w przekonaniu, że znam prawdę (część prawdy). Ciekawe, co na to powiedzieliby biskupi, papież... .

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wczoraj, 11:26 | ocena: -2

fu | Gość

@jolanta, że bredzisz i mieliby rację...a wg reinkarnatów człowiek raz rodzi sie królem, raz ptakiem a raz krzesłem...

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 13:08 | ocena: + 3

Barcol84 | Załogant

Witam. Kilka słów wyjaśnień odnośnie tego co opowiadał Michał. 3 lata temu moja wiedza na temat reinkarnacji była niewielka. Interesowały mnie zawsze inne tematy takie jak UFO itp. Zawsze omijałem artykuły o wędrówce dusz. Nawet u mnie w domu nikt nigdy nie rozmawiał na ten temat. W momencie gdy syn opowiedział mi że widział nas w Niebie w oknie - zupełnie nie wiedziałem o co chodzi. Dopiero z artykułów głównie ze strony FN o wędrówce dusz dowiedziałem się że wspomniane okno jest jednym z głównych i wspólnych elementów jakie pamiętają dzieci z pobytu w Niebie. Tak więc to syn powiedział mi pierwszy o tym oknie.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 16:05 | ocena: + 7

George | Gość

@Barcol84, jak już był w Niebie to dlaczego wrócił? Całe życie się modlimy o dostanie do Nieba które jest naszym ostatecznym celem. Co wcale nie oznacza, że dziecko ściemnia, może to nie było wcale Niebo tylko stan przejściowy. Wydaje mi się, że brakuje nam tu czegoś brakuje.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 21:12 | ocena: + 1

Barcol84 | Załogant

@George, Niebo jest stanem przejściowym. Dusza musi dalej doświadczać różnych przeżyć i dlatego inkarnuje.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 14 sty 2018 23:11 | ocena: + 9

KABAN | Gość

W tym wszystkim jest jedna nieścisłość. Skoro w kolejnych wcieleniach zawsze odbieramy lekcję stosowną do naszego wcześniejszego życia, to jak to się ma do pierwszego wcielenia, gdy musiało byś coś w stylu czystej niezapisanej karty. Zatem jakie wytyczne żądzą człowiekiem w trakcie życia będącego pierwszym wcieleniem?? Nigdy jakoś nie słyszałem aby fundacja próbowała wyjaśnić ten temat. Zatem reinkarnacja nie zawsze jest "pokutą" za swoje wcześniejsze czyny. Moim zdaniem raczej to wszystko wygląda w ten sposób, że finalnie jest "niebo" i "piekło". "Czyściec" to droga od powstania duszy do ostatniego wcielenia, mamy tutaj szansę się uczyć i czynić postępy. Ten kto na końcu osiągnie zamierzony cel dostępuje zbawienia i idzie do nieba. ten kto jest "niereformowalny" zostaje na zawsze potępiony i trafia do "piekła". Zatem reinkarnacja, która może trwać setki, tysiące, albo i więcej wcieleń byłaby tylko etapem rozwoju duszy, który przesądzi potem o jej ostatecznych losach. To trochę tak jak z pójściem do szkoły. Narodziny może porównać do rozpoczęcia nauki w szkole (wszyscy startują z tego samego pułapu). Kolejne wcielenia (czyli czyściec) mają doprowadzić do rozwoju, ukończenia szkoły i zdania egzaminu końcowego. Można zatem uczyć się z lepszymi bądź gorszymi ocenami, albo nie zdać i powtarzać klasę. W najgorszym wypadku można oblać egzamin końcowy i nie ukończyć szkoły, co będzie odpowiednikiem wiecznego potępienia i zsyłki do "piekła".

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 10:40 | ocena: + 5

George | Gość

@KABAN, dobrze myślisz. Ale teraz pora na kij w mrowisko. Pojęcie lekcji jest w mojej ocenie nieporozumieniem, dlatego edukacja z życia na życie nie ma sensu. Nie ma żadnych odrabianych lekcji i doskonalenia jako cel istnienia. Cel, jako taki musiałby być przez kogoś wyznaczany. Przez kogo?
Druga kwestia. Nie było pierwszej inkarnacji. Istoty (nie tylko ludzkie i nie tylko na Ziemi) odradzają się od ZAWSZE - tu pojęcie czasu nie ma zastosowania. Niektórym się udaje wydostać z niekończącego się kręgu narodzin, umierania i cierpienia związanego z powłoką materialną. Pojęcie "czyściec", "piekło" i "niebo" są określeniami bardzo uproszczonymi. Nie ma jednego piekła czy nieba - jest ich wiele poziomów. I śmiem twierdzić że istnieją one jako manifestacja umysłu a nie w sensie materialnym. Życie w materii nie ma swojego celu, jest SKUTKIEM podejmowanych wcześniej decyzji od niepamiętnych czasów. Mamy dzisiaj to, na co sobie wypracowaliśmy.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 14 sty 2018 19:54 | ocena: + 17

Bartz | Gość

Czy dzieci które zostały skatowane na śmierć przez swoich rodziców też sobie ich wybrały patrząc przez okno?
Czy cierpiące dzieci chore np na raka lub inne choroby które co chwila sprawiają im ból zostały ukarane za grzechy z innych wcieleń?
Przecież karanie za coś czego się nie pamięta nie ma żadnego sensu wychowawczego.
Cała ta inkarnacja jest dziurawa jak ser, więcej pytań niż odpowiedzi. Od kolejne bajdy które mają uspokoić lęk przed śmiercią i niewiadomą

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 09:29 | ocena: + 8

joana | Gość

@Bartz,
tez mam takie refleksje. Nie zawsze dzieciństwo oznacza kochających i wspierających rodziców. Jak można wybrać rodziców oprawców, gwałcicieli, alkoholików?
Jak można wybrać dzieciństwo, które jest horrorem?
Jeżeli się je uda fizycznie przeżyć, to psychicznie jest się naznaczonym na cale życie.
Dzieci po traumatycznych doświadczeniach w domu rodzinnym, mogą z dużym prawdopodobieństwem w dorosłym życiu wykształcić przemocowe zachowania i psychopatyczne cechy. Za to wszystko zapłacą w następnych wcieleniach??? Paranoja..

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 10:02 | ocena: + 2

George | Gość

@joana, dlatego teza o dobrowolnych wyborach w stanie przejściowym jest wg. mnie nadinterpretacją. Autorowi tego pomysłu pasowały klocki i więcej się nie zagłębiał w temat. Już setki razy tu pisałem, że w bardo możemy jedynie obserwować - żadnej mocy sprawczej już nie mamy (no, chyba, że ostro trenowaliśmy za życia, ale i to nie jest gwarancją). O jakości odrodzenia decydują nasze poprzednie uczynki i intencje. Dlatego wzmianki o tym, że ktoś decyduje o tym aby się tu więcej nie odradzać są infantylne, niemądre i poniekąd buńczuczne.

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 16:18 | ocena: + 1

joana | Gość

@George,
a jakie jest Twoje zdanie na temat relacji z doświadczenia śmierci klinicznej? Czasem ludzie piszą, ze mieli okazje zadecydować, czy chcą wrócić do ciała fizycznego, czy zostać TAM.
Zgodnie z tym, co piszesz, to rodzicow rowniez nie mozna sobie wybrac (?) - skoro decyduja jedynie poprzednie uczynki i intencje..

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 20:52 | ocena: + 2

George | Gość

@joana, uważam, że wspomniane relacje są autentyczne. Ze stanu śmierci klinicznej można wrócić ale nie ze stanu przejściowego który trwa tygodnie i miesiące. Proces formowania się ciała (mentalnego) trochę trwa. W czasie śmierci klinicznej umysł jeszcze można kontrolować ale po przejściu pewnej granicy już niekoniecznie. Dlatego mądrzy ludzie ćwiczą różne medytacje, których celem jest zachowanie świadomości w procesie umierania. To pozwala bardziej zaawansowanym kontrolować swoje odrodzenie (wybór środowiska, rodziców itp.) ew. wyskoczyć poza system cyklicznych narodzin i śmierci. Nie po to buddyści pielęgnują swoje mięśnie tyłka aby z powrotem się męczyć w materii.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 22:33 | ocena: + 1

joana | Gość

@George,
ostatnio często się właśnie mówi o tym, jak piszesz - "zachowaniu świadomości w procesie umierania".
Powinnam wrócić do medytacji..
Wiem, jaka moc może mieć codzienna medytacja, bo swego czasu po ok. 8-9 miesiącach medytacji zaczęłam mieć sny o przewodnikach duchowych, itp.. Budziłam się wtedy z wielkim żalem, bo cala noc miałam niesamowite i bardzo mądre sny. Pamiętałam je wszystkie rano..
Czy z Tybetańskiej Księgi Umarłych można się dowiedzieć czegoś na temat medytacji, których celem jest zachowanie świadomości w procesie umierania?

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 23:51 | ocena: + 4

George | Gość

@joana, ta książka jest na żywca przetłumaczona z tybetańskiego oryginału i z tego powodu w naszej kulturze jest ciężkostrawna. Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć na ten temat to polecam Tybetańską Księgę Życia i Umierania autora Sogyal Rinpocze. Osobiście uważam, że jest to najlepsza pozycja w tym temacie. A oto link do prelekcji poprzedniej inkarnacji Kalu Rinpocze (po angielsku).
https://www.youtube.com/watch?v=BSdPjz9ODFM
Jako wsparcie sugeruję wysłuchać prelekcji Kalu Rinpocze na temat natury umysłu - tym razem z polskimi napisami.
https://www.youtube.com/watch?v=9OVN5KnIYFE
Jak widać umieranie, stan przejściowy i formowanie nowej istoty to bardzo złożony proces.
Notabene, przy dłuższych przerwach w medytacji opada mi energia, nastrój nie ten co zawsze i przyplątują się jakieś turbulencje zdrowotne.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Dziś, 10:00 | brak oceny

joana | Gość

@George, trafne spostrzeżenie, próbowałam czytać Tybetańska Księgę Umarłych, rzeczywiście ciężkostrawna lektura.
Dziękuje na podanie interesującej lektury i prelekcji!
To jest pocieszające, ze można mieć jednak jakiś wpływ na nasze dalsze losy po śmierci.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Dziś, 10:34 | brak oceny

joana | Gość

@joana, może użyte przeze mnie określenie - "można mieć wpływ na nasze dalsze losy po śmierci" nie jest w tym wypadku zbyt trafne, raczej - "zachowanie świadomości w procesie umierania".

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 16:23 | ocena: + 1

joana | Gość

@George,
mam wrażenie, ze będziemy się wcielać bez końca, bo kto kiedykolwiek na Ziemi osiągnie doskonałość?

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 21:01 | ocena: + 2

George | Gość

@joana, są metody opuszczenia tzw. samsary (odradzania i umierania) w ciągu jednego życia ale trzeba się zdrowo wysilić za życia w praktyce medytacyjnej. Nazywa się Wadżrajana. Jak kto woli lekko i przyjemnie w ciągu tylko kilkuset wcieleń można wybrać lżejszą ścieżkę. Budda nauczał tych metod aby nie tylko zdolni inteligentni mogli opuszczać samsarę. Mniej doskonali a nawet głupi mogą uciec. Co komu pasuje.
Zdaje się, że mi wcięło odpowiedź na pytanie o śmierć kliniczną - jeśli do jutra się nie pojawi postaram się ją zreanimować.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Dziś, 10:26 | brak oceny

joana | Gość

@George, "lekko i przyjemnie w ciągu tylko kilkuset wcieleń", jak to brzmi..
Praktyka Wadżrajany rzeczywiście chyba jest tylko dla bardzo zaawansowanych w technikach medytacyjnych.
Twoje odpowiedzi na temat śmierci klinicznej się ukazały.

Dziękujemy za ocenę.

Dziś, 08:22 | brak oceny

zuza2502 | Gość

@joana, uruchamiasz czysto ziemskie myślenie - może tam w tym innym świecie wybierając robimy to uczciwie znając balsat poprzednich wcieleń. Nie robimy uników a ponosimy odpowiedzialność wypelniamy los. Są te wcielania gdzie życie jest piękne i te w których doświadczamy za tyle zła ile dawaliśmy wcześniej sami. Zatem wybór tam może być oczywisty i na tamtym poziomie nikt go nie unika jak zwykliśmy to robić na ziemi w powłoce człowieka

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Dziś, 10:43 | brak oceny

joana | Gość

@zuza2502, zdaje sobie sprawę z tego, ze spłacamy długi karmiczne z poprzednich inkarnacji.
Irytują mnie jedynie sielankowe opisy - jak w w.w. relacjach o dzieciach, które w okienku w niebie zobaczyły przyszłych rodziców. Zawsze dotyczy to kochających rodziców, nigdy nie spotkałam się z relacja, kiedy dziecko zobaczyło w okienku swoich rodziców - przyszłych oprawców.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 15 sty 2018 19:56 | ocena: + 1

anad | Gość

@Bartz, myśląc z naszej ludzkiej perspektywy, każdy mając do wyboru przyszłe życie wybrał by je sobie w zdrowiu, wybitną urodą, bogactwem itp, a już na pewno nie pisałby się na żadne cierpienie. Ale tu chyba chodzi o coś innego, o wybór takiego życia, które jak najlepiej pozwoli nam odpracować lekcję, a może krótkie, pełne bólu życia pozwala skrócić kolejkę kolejnych inkarnacji? Albo za pomocą jednego takiego drastycznego wcielenia umożliwi naprawienie błędów, które trzeba jeszcze długo by było przerabiać w kolejnych narodzinach? Jeśli dusze wybierają sobie świadomie cierpienie na ziemi, to z pewnością wiedzą, że z jakiegoś powodu warto. Ale nie jest nasze ziemskie "warto". Pozdrawiam

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 14 sty 2018 19:20 | ocena: + 17

wert | Gość

kuł konie i jadł obiady w niebie do ktorego dostal sie po drabinie, brednie. Od kiedy dusze potrzebuja materialnego pokarmu, poza tym to wybieranie rodziców. Kłóci sie to z przekazami ze rodzimy się w rodzinach ze wzgledu na zwiazki karmiczne, aby pracować nad okreslonymi relacjami, spłacać długi karmiczne itd. Gdyby dusze mogłyby wybierać rodziców, miedzy innymi ze wzgledu na to czy mi kupią pieska to zadna dusza nie wybrałaby patologicznych i bezmyślnych, wrecz wrogo nastawionych rodziców a takich jest pełno

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2 3
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

W chińskiej prowincji Guansy mieszkańcy nagrali upadek z kosmosu niezidentyfikowanego obiektu. Gdy tylko ciało niebieskie zetknęło się z ziemią, doszło do głośnej eksplozji. Później władze stwierdziły, że UFO, które upadło, było w rzeczywistości częścią rakiety Chang Zheng 3B, która wystartowała 12 stycznia.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 13 sty 2018 11:52 | W amerykańskim stanie Kalifornia mieszkańcy stali się świadkami pojawienia się trzech małych obiektów obok innego dużego UFO. Miało to miejsce w grudniu 2017. Piszemy o tym w serwisie www.emilcin.com w dziale ŚWIAT ... ...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 14 stycznia 2018 | Brawo "my"! Kolejny sukces w „nadrabianiu zaległości” – znowu serwisy FN są aktualne, a poczta całkowicie czysta, czyli wszystkie e-maile i listy doczekały się odpowiedzi. Cała maszyneria Fundacji Nautilus wymaga absolutnej precyzji i ciężkiej, systematycznej pracy. I nie znosi błędów! Odpuścisz sobie na kilka dni? Natychmiast powstaje zator, który trzeba usuwać tygodniami.

czytaj dalej

FILM FN

DWUNASTA ROCZNICA OBSERWACJI UFO W ZDANACH - FN 2018

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.