Dziś jest:
Wtorek, 18 grudnia 2018

Wybrałem śmierć, a jednak żyłem dalej, z kawałkiem wiosła w dłoni, gotów walczyć o życie. Walczyć o to, na czym już mi zupełnie nie zależało.
/Gabriel García Márquez — Opowieść rozbitka (Rozdział X: „Chcę umrzeć”)/

Komentarze: 32
Wyświetleń: 7793x | Ocen: 13

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Wt, 27 luty 2018 08:12   
Autor: FN, źródło: FN   

JAKO KILKULETNIE DZIECKO PRZEŻYŁ ŚMIERĆ KLINICZNĄ


Historie związane ze śmiercią kliniczną to „perła w koronie” naszego archiwum zawierającego informacje o tym, jak jest „po drugiej stronie światła”. Ludzie opisują rzeczy, których naprawdę nie mogliby sobie „ot tak, po prostu wymyśleć”, mówią o cudownym świetle, otaczającej miłości i zrozumienia, ale także o tym, że będąc zawieszonym „gdzieś wyżej” mogli obserwować jakieś sceny, które działy się na dole. Oni w tym czasie byli nieprzytomni i nie mieli szans widzieć tego własnymi oczami i słyszeć własnymi uszami. Po powrocie ze stanu śmierci klinicznej okazuje się, że wszystko co opisują zgadza się co do joty.

- Skąd o tym wiesz? Przecież leżałeś kilkadziesiąt metrów dalej, a opisujesz tę scenę tak, jakbyś był w tym pokoju… to nieprawdopodobne!

Tymczasem człowiek przeżywający śmierć kliniczną „był w tym pokoju”, ale w postaci swojego ciała astralnego. Fascynujące, że mógł wtedy „myśleć, czuć, rozglądać się”.

Uwielbiamy historie związane ze śmiercią kliniczną i temat ten regularnie powraca w serwisie FN. Ostatnio opublikowaliśmy relację naszego czytelnika, który przeżył śmierć kliniczną jako kilkuletnie dziecko. Wszystko pamiętał wyraźnie, jakby „wszystko wydarzyło się niedawno”, choć minęło ponad 50 lat.

I oto tuż po tej publikacji otrzymujemy e-mail.

[…] Witam serdecznie,

Właśnie obejrzałem na youtube film : "moja historia śmierci klinicznej, które przeżyłem jako dziecko".

Przydarzyło mi się to samo w wieku około 5/6 lat. Teraz mam 40 lat i pamiętam wszystko tak jakby to było wczoraj. Jeśli jesteście zainteresowani mogę o tym napisać  […]

Pozdrawiam serdecznie

 

 

Oczywiście poprosiliśmy o opis całego zdarzenia. Jest to nieprawdopodobnie ciekawy i zawiera wiele „żelaznych elementów śmierci klinicznej” znanych z literatury światowej. Ta historia jest naszym zdaniem tak ważna, że postanowiliśmy przedstawić ją całą w tej publikacji.

 

 

Dzień dobry,

Dobrze to opisze to zdarzenie w kilku słowach. Miałem wtedy około 5 lat. Mieszkałem z mamą i bratem młodszym o półtora roku w budynku, który położony był w bezpośredniej bliskości lasu. Nie był to jakiś bardzo gęsty las ale było sporo sosen i dębów zwłaszcza takich młodych dębów. Od małego lubiłem wchodzić na drzewa. Była w tym jakaś magia. Wystarczyło, że wdrapałem się choć metr nad ziemie i już byłem w siódmym niebie.

Tamtego dnia nie wchodziłem na drzewo, jednak to co się stało, wywróciło mi tamten świat jaki miałem do góry nogami, bo mimo iż nie wdrapałem się na drzewo zobaczyłem świat z zupełnie innej perspektywy. Chociaż wrażenia wizualne były chyba mniej istotne w porównaniu z całą resztą.

Tamtego dnia mama zrobiła pranie , które w tamtych czasach wieszało się na polu, zwyczajnie wieszając pranie na sznurku miedzy drzewami. Jakoś nigdy nikt nam niczego nie ukradł, no ale świat się zmienia i dzisiaj ludzie nie zostawili by swojego prania na sznurku „w lesie”.

No więc mama wieszała pranie, a ja postanowiłem się czymś zająć. Zamiast pomóc wieszać pranie :) postanowiłem ze sam się pozawieszam na tym sznurku…

Było ich tam kilka rozciągniętych miedzy drzewami i wybrałem taki do jakiego sięgnąłem. Wpadło mi do głowy, że złapie się sznurka rękoma, po czym podskoczę i zarzucę nogi na sznurek i powiszę sobie jak leniwiec.

Z tego co pamiętam nie zastanawiałem się ani sekundy tylko jak pomyślałem tak zrobiłem. Trzymając się rękami za sznurek podskoczyłem zarzucając obie nogi na sznurek jednak nie było mi dane poczuć tego co czują w takim położeniu leniwce dlatego ze…sznurek w jednej sekundzie nie wytrzymał i strzelił. Grawitacja szybko sprowadziła mnie na ziemie na która upadłem spadając na plecy. Nie było to zbyt przyjemne, powiedział bym nawet że z mojego dziecięcego punktu widzenia było traumatyczne, dlatego że po upadku na plecy nie mogłem złapać oddechu.

Oczywiście teraz jako dorosły wiedział bym ze za kilka sekund ponownie uda złapać mi się oddech jednak wtedy pamiętam, że od razu pomyślałem, że się uduszę. Myśl tą nagle przerwały mi… światła!

Nagle poczułem jakbym jechał w nocy samochodem leżąc na tylnym siedzeniu. Po mojej lewej i prawej stronie przesuwały się światła, jakby lampy, po prostu miałem wrażenie, że jadę autem w nocy i mijamy co sekundę lampy stojące przy drodze.


Nie uciekały one z dużą szybkością jak by to miało miejsce w szybko jadącym aucie, ale płynęły dość spokojnie, powiedział bym majestatycznie. Używając innej metafory mógłbym pokusić się o porównanie do ciemnego tunelu ze światłami które mijałem.

Trwało to krótką chwile po czym ustało i zbliżyłem się do jakiegoś światła, z tym że tu jest kłopot, bo światło to nie było takim zwykłym światłem, tzn. źródłem oświetlenia. To światło odczułem ewidentnie i bez wątpienia jako jakiś byt. To co wtedy poczułem nie da się opisać zwykłymi słowami. Strach przed tym ze nie uda mi się złapać powietrza dawno minął. Światło ku jakiemu „stanąłem” sprawiło że poczułem …to jest naprawdę ciężkie do wypowiedzenia i ujęcia słowami.

Wyobraźcie sobie jak w wieku dziecięcym kochacie swoją matkę. Matka, jej miłość do dziecka i wasza miłość do niej jest przecież tak mocna że nie da się jej opisać i nic tego nie może przebić jednak to co ja wtedy poczułem … To tak jakby miłość matki porównać do kropli wody, to ja wtedy wskoczyłem do basenu w którym każda kropla wody była miłością matki. Po prostu stan nie do opisania. Ocean szczęśliwości, akceptacji i wielkiej bezgranicznej bezwarunkowej miłości.

W następnej chwili zdarzyło się coś, czego długo nie mogłem wytłumaczyć jako dorastający człowiek. To co opisze zwykłemu człowiekowi wyda się jak zupełna abstrakcją…

Nagle zdaje sobie sprawę z tego ze…widzę moją mamę z góry, mamę która trzyma kogoś na rękach.

To jakieś dziecko. W następnej sekundzie rozpoznaję w tym dziecku…siebie!

Kiedy to zrozumiałem popatrzyłem jeszcze raz z niedowierzaniem ale.. i tutaj ciekawe, bo nie było we mnie żadnego strachu, żadnych negatywnych emocji. No i patrzę tak sobie na moją mamę która trzyma mnie na swoich rękach i wtedy zdaje sobie z czegoś sprawę. Mysle sobie ..zaraz zaraz…jeśli ja jestem tam na dole to…dlaczego patrzę z góry..? Zaraz zaraz to gdzie ja jestem …tam na dole u mamy na jej rękach czy tutaj kilka metrów nad ziemią..? Kiedy zadałem sobie to pytanie zachciałem spojrzeć na siebie, na tego siebie gdzie w tym momencie mam swoją świadomość tj. kilka metrów nad ziemią.

I tu kolejny „cyrk”…Po tym jak zachciałem się rozglądnąć zdałem sobie sprawę, ze widzę 360 stopni w tym samym czasie. To jest ciężkie do wytłumaczenia.. po prostu nie musiałem ruszać głową, bo widziałem 360 stopni jednocześnie. Pamiętam, ze widziałem jak „ocieram się” po prawej stronie o kore sosny jednocześnie patrzyłem na siebie tam na dole i mamę, jednocześnie widziałem co jest na dole, na górze, po lewej stronie i z tyłu mnie.

W następnej chwili pamiętam, że zza budynku w którym mieszkałem wyszła nasza sąsiadka z czwartego piętra. Pamiętam, że sobie na nią chwilę popatrzyłem, po czym znowu zaczął się ten tunel z lampami - innymi słowy podróż samochodem na tylnym siedzeniu w nocy z mijającymi latarniami.

Trwało to chwilę, po czym jak przez mgłe zaczynam dostrzegać postać mamy, ale już z bliska nie tam z góry…

Moja mama woła do mnie  Jacek.. Jacek!  Wszystko dobrze? WIdzę ją już wyraźnie, łapie oddech i wszystko zaczyna być po staremu, tylko ze teoretycznie…

Każdemu kto wczyta się w moja historie pomyśli – to musiałeś bardzo się ucieszyć, jak już złapałeś oddech, jak odzyskałeś swoja mamę, brata i swoje dawne życie. Po tym jak mama powiesiła to pranie poszliśmy do domu, mama jeszcze zapytała ze dwa razy, czy na pewno wszystko  dobrze, czy dobrze się czuję. Ja odpowiedziałem,  że tak chociaż wcale tak nie było…

Pamiętam, że mama po przyjściu do domu zaczęła krzątać się w kuchni, a ja poszedłem do siebie, do innego pokoju, schowałem się za firankę koło kaloryfera i ..zacząłem płakać!

Poczułem, że coś straciłem. Nie mogłem przeżyć tego, że tego co było już nie ma. To było takie cudowne, a tak szybko się skończyło. Dlaczego się skończyło..? Może z mojego powodu.. może zrobiłem coś źle..?

Szukałem winy w sobie. Analizowałem, co to było i jak do tego wrócić. To był ciężki czas, tym bardziej że nikomu o tym nie mówiłem. Do dzisiaj zastanawiam się, dlaczego nikomu nic nie powiedziałem. Myślę, ze po prostu nie wiedziałem, że mogę o tym opowiedzieć mamie, nie wiedziałem jakich słów użyć, no bo przecież teraz jako dorosły czterdziestoletni człowiek też mam z tym problem, to co dopiero dziecko 5 letnie…

Długo nie mogłem się z tym pogodzić, że to odeszło. To dziwne, bo dla małego dziecka ten świat w którym żyje nie ma żadnych wad. Dziecko nie widzi patologii systemu, w jakim żyjemy. Dla mnie dzieciństwo było cudowne. Miałem (i mam nadal) kochająca mamę, brata i cudowny świat zabawy, nie było żadnych problemów, a jednak to co się stało sprawiło ze poczułem że tak naprawdę to tam jest życie, a tutaj to chyba jestem za karę.

 

OD FN

Trzeba przyznać – cudowna historia, która zawiera także mało znane elementy (przykładem może być opis widzenia – jak wyraził się nasz czytelnik – 360 stopni). Brak słów do opisanie miłości promieniującej ze światła, tęsknota „za tamtym światem”, a także myśl, że prawdziwe szczęście może być tylko i wyłącznie tam, a nie tutaj… Wiele fragmentów relacji naszego czytelnika pojawia się w relacjach innych ludzi, którzy to przeżyli (światło jako istota, bezgraniczna miłość, tęsknota za powrotem do tamtego świata itp.). Znajdziemy je także w kultowym filmie „Life after Life”, który prezentujemy poniżej. Jeśli ktoś nie widział tego filmu, to naprawdę warto poświęcić godzinę i spokojnie go obejrzeć.

 

Komentarze: 32
Wyświetleń: 7793x | Ocen: 13

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Wt, 27 luty 2018 08:12   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (32)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Pon, 12 mar 2018 23:44 | ocena: + 2

gregormax | Gość

Czy coś tam jest, nie wiem. Czy to projekcja umysłu też nie wiem. Ale raz miałem okazję (niestety tylko raz, choć oczywiście nie zachęcam) spróbować LSD. I uważam, że absolutnie każdy powinien przeżyć takie doświadczenie. Otóż nie przeżyłem wówczas żadnej śmierci klinicznej, ale owe oderwanie się może nie tyle od ciała ile od "jestestwa". Też to ciężko wyjaśnić i opisać, ale jak myłem zęby przed lustrem nie widziałem siebie, tylko jakąś małpę ocierającą o zęby patykiem. Słyszałem też każdy dźwięk, czułem muzykę, słyszałem przepływający przez kable w ścianach prąd, zmysły miałem maksymalnie wyczulone. Myślę, że nasz mózg ma zdolność do eliminowania niepotrzebnych informacji i koncentrowania się na tym co dla nas w danej chwili i do życia jest istotne. Dzięki substancji psychotropowej zaczyna inaczej funkcjonować, tj. ustępuje ta filtracja informacji i zostajemy zasypani wszystkim co dociera do naszych zmysłów. Jak wiemy już - i jest to nie tylko udowodnione naukowo, ale technologicznie - można np. widzieć poprzez dotyk. Ludziom od urodzenia ślepym przykleja się do języka kamerę cyfrową, która wysyła obraz w postaci impulsów elektromagnetycznych. Po jakimś czasie nasz mózg potrafi te dane interpretować jako obraz, zresztą wszystko co trafia do mózgu to przecież w rzeczywistości prąd. Oczywiście to czcza gdybanina, ale "śmierć kliniczna" może być własnie tego typu formą haju, co zresztą też z tego co wiem udowodniono naukowo - że gdy człowiek umiera tudzież ustają funkcje życiowe, to mózg wytwarza narkotyk podobny do LSD i dzięki temu czujemy się błogo i odbieramy wszystko inaczej i innymi zmysłami. Może dlatego ludzie widzą wówczas więcej niż zwykle, bo odbierają całe otoczenie za pomocą wszystkich zmysłów i bodźców? Rozważam też inną hipotezę, że wszyscy jesteśmy częścią tej "światłości", która żeby mieć świadomość istnienia musi tworzyć projekcje, otaczający nas świat, itd. - słowem wszyscy jesteśmy światłością, ale nie mamy o tym pojęcia, gdy umieramy to trochę tak jak skończenie oglądania filmu czy grania w grę - wracamy do rzeczywistości. Może na tym polega reinkarnacja, itd., tylko nie jest to precyzyjnie zrozumiane i interpretowane. Może wcale tak naprawdę nigdy się nie rodzimy i nie umieramy, tylko życie na ziemi jest swoistą zabawą i zajęciem dla tej światłości, która bawi się sama ze sobą? Cóż, jak jest naprawdę dowiemy się po śmierci ;). Lub nie.

Pon, 12 mar 2018 10:46 | brak oceny

Patrycja | Gość

Mnie ciekawi w tych historiach dlaczego zawsze wszystko widzi się z góry. Ok 3-4 m wyżej. Nie można stać obok? Ten tunel to przejście do wymiaru położonego ponad ziemią? Przecież to tylko stany świadomości.

Czw, 1 mar 2018 18:08 | ocena: + 4

sonerr | Gość

strona przez google oznaczona jako niebezpieczna?

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pt, 2 mar 2018 14:05 | ocena: -1

de | Gość

@sonerr, no nareszcie, może ktos w guglach sobie poczytał te brednie o reinkarnatach...hehe

Pt, 2 mar 2018 14:20 | brak oceny

stevan | Gość

@sonerr, Wczoraj to samo miałem- niebezpieczna. Dziś już normalnie wchodzi.

Czw, 1 mar 2018 02:46 | ocena: + 4

Dociekliwy | Gość

Opis jest ciekawy ale mam pewne wątpliwości. Wygląda na to, że wydarzenie to mogło mieć miejsce w początku lat osiemdziesiątych. Czy wówczas istniały gdzieś osiedla z blokami mieszkalnymi koło lasów? Skoro budynek posiadał przynajmniej 4 piętra to musiał być to spory budynek, a chyba samotnych takich obiektów w lasach nie budowano... Owszem były pewne osiedla budowane przez lokalne PGR-y i czasem lokalizowano je gdzieś w pobliżu wiosek, ale raczej nie w lasach. Przydałby się dokładnieszy opis miejscowości dla uwiarygodnienia tego opowiadania.

Rozwiń odpowiedzi (4)

Pt, 2 mar 2018 14:07 | ocena: + 2

czy | Gość

@Dociekliwy, no niestety, nie dodadza bo to historia jakich wiele w nautilusie p.t. "to po prostu niepodważalny fakt" ...

Pon, 5 mar 2018 15:52 | ocena: + 1

jolanta sobik | Gość

@Dociekliwy, Takie osiedle jest od 55 lat w legionowie przy ul. fabrycznej obecnie ul. roi.

Śr, 7 mar 2018 13:10 | brak oceny

maxim2707 | Gość

@Dociekliwy, Były taki osiedla tzn dwa czy trzy bliki . Budował to PGR . Sam znam koło swojej miejscowości takie bloki koło lasu . Teraz tam norm,alnie ludzie mieszkają . Wykupili na własnośc itp .

Nie, 11 mar 2018 19:12 | ocena: + 1

zuza | Gość

@Dociekliwy,
Ubawiłam się Twoim komentarzem, podważasz rzecz oczywistą i najmiej istotną w tej historii, taki blok stał również w okolicach, w ktorych mieszkałam kiedyś w Lublińcu na skraju miasta w parku, który ,,przechodził'' w las. Tam mieskzańcy też wieszali swoje pranie na sznurach z dala od bloku i nikt nie wpadł na pomysł by tę odzież skarść.

Wt, 27 luty 2018 20:31 | ocena: -9

stevan | Gość

Być może nie mam racji, ale prawdziwe szczęście jest tylko tutaj. A tam- głód, wmawianie win i obowiązkowy smutek. Z czego umarły miałby się niby cieszyć? Ze swojego nieszczęścia?
Owszem, miałem kiedyś niezapomniany sen niesłychanie kolorowej i spokojnej krainy, ale wytłumaczyłem to sobie, że podsunął go Szatan.

Rozwiń odpowiedzi (3)

Wt, 27 luty 2018 20:56 | ocena: + 3

Eua57 | Gość

@stevan, Wierzymy w to chcemy wierzyć.Szatan ?czyli wierzysz w istnienie zła, a co z dobrem ?

Śr, 28 luty 2018 00:31 | ocena: + 6

RyszardGr | Załogant

@stevan, Pozdrawiam serdecznie.Ja rowniez przeszedlem smierc kliniczna i analizujac swoje doswiadczenia ze swiatem niematerialnym,ktorych mam sporo to moge stwierdzic ze jesli prowadzi sie w miare uczciwe zycie to nie ma obaw ze czeka nas tam smutek. Moze byloby tak gdybysmy mieli tylko jedno zycie i nie mielibysmy szansy na naprawienie swoich bledow. Prosze tylko pomyslec na chwile . Czy Pan Bog naprawde by nas kochal gdyby dal nam tylko jedna szanse a potem cierpienie w nieskonczonosc? . Mam ten dar kontaktu z osobami ktore przeszly w strone swiatla.Pomagam tym ktorzy opuscili swoje ciala ale sa wciaz tutaj. Na podstawie swoich doswiadczen stwierdzam ze nigdy nie umieramy ale przechodzimy do nastepnych cial aby poprawiac swoje bledy i stac sie lepszymi. Naszym celem jest osiagniecie poziomu milosci w ktorym zjednoczymy sie z ta ogromna miloscia. Nasza milosc jest jak kropla wody w oceanie.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Śr, 28 luty 2018 12:35 | ocena: + 3

stevan | Gość

@RyszardGr, ... A czy ja powiedziałem, że przeżyłem śmierć kliniczną? Trzymam się z dala od kostuchy! Jestem zdrowy, jak koń, a sen o którym wspomniałem, to był zwykły sen, ale bardzo kolorowej przyrody. Kolory niespotykane na ziemi. Niezapomniany sen.
Relacje Bóg- Szatan. Po prostu uważam, że Bóg jest trochę lepszy od Szatana. W tym sensie, że czyni także i trochę dobra.
Piszesz że masz dar do kontaktu z osobami, które przeszły na stronę ciemności. W jaki sposób? Słyszysz to, czy też odbierasz w formie obrazów? Bo u mnie też jakieś przebłyski są- czasami "słyszę" strzępki zdań- chociaż to jest raczej takie jakby powstawanie obcych myśli w głowie. Ale nawet w tej krainie ciemności zdarzają się czasem i dobre duchy, potrafiące ostrzec przed złem, potrafiące podać numery totka. Mnie podał taki 4 prawidłowe liczby na 6. Możemy o tym podyskutować. Opracowałem specjalną technikę.

Śr, 28 luty 2018 12:19 | ocena: + 10

Wojciech | Gość

@stevan, Wszystko wskazuje na to że to obecne nasze życie to tylko symulacja po śmierci przenosimy się do nowego świata którego w tej chwili nie możemy zrozumieć i tam dopiero jest prawdziwe życie tu jest piekło albo czyściec. Na tym świecie jest pełno bólu i niesprawiedliwości.

Wt, 27 luty 2018 16:46 | ocena: + 9

Eua57 | Załogant

Drogi Jacku,Twoja opowieść oddaje wszystko czego doświadczyłam.Początkowo próbowałam w podobny sposób opowiadać.Jednak częściej słyszałam ,że się naczytałam albo co najmniej fantazjuję.
Jeśli chodzi o "karę" to raczej miałam na myśli szersze spojrzenie.
Kara - "płacimy za grzechy, z poprzedniego życia"(maniek)
Gdy lekcja była nudna, to wsłuchiwałam się w śpiew ptaka,a na przerwie biegłam do ukochanej biblioteki, by znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania :-)
Przykro mi, jeśli w jakiś sposób poczułeś się urażony.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 27 luty 2018 22:54 | brak oceny

Jacek | Gość

@Eua57, NIe poczułem się urażony :) Pozdrawiam serdecznie

Wt, 27 luty 2018 16:39 | ocena: + 14

Michał | Gość

Ciekawa historia. A zapytałes sie później kiedykolwiek swojej mamy czy rzeczywiście była ta sąsiadka która widziałeś z góry?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 27 luty 2018 22:37 | ocena: + 3

Jacek | Gość

@Michał, Nie,nie zapytałem o to.Ta sąsiadka przechadzała się spory kawałek od miejsca gdzie mama trzymała mnie na swoich rękach.Mysle ze to bylo mniej wiecej 60 metrów.Moja mama nie mogla jej widziec,była skupiona na mnie a do tego sąsiadka przechadzała się za drzewami.Mama z poziomu gruntu nie miała prawa jej zoabaczyć.Dziś juz chyba i tak by nie pamietała jakbym ją o to zapytał.
Natomiast pytałem mame jak ja wygłądałem przez tą chwile,co robiłem itp.
Powiedziała ze przez moment jakby nie bylo ze mną kontaktu,jakbym "odpłynął".
Na moje pytanie - ile trwało to odplyniecie odpowiedz brzmiała - z 10 sekund.
Ja miałem odczucie ze mineła moze minuta,moze dwie.

Wt, 27 luty 2018 15:10 | ocena: + 3

Ela | Gość

Jesli opowiadajacy ma obecnie 40 lat, a to zdarzylo m sie , gdy mial 5, to raczej nie minelo 50 lat...

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 27 luty 2018 19:15 | ocena: -1

mayanka | Załogant

@Ela, bo to jest inna historia innego pana. Niedawno była tutaj publikacja o panu, który jest starszy i tez jako dziecko przeżył smierc kliniczną. Właśnie 50 lat temu. We wstępie FN wyraźnie pisze, że niedawno była podobna publikacja i że to w niej minęło ok.50 lat od zdarzenia. I po tym artykule ujawnił sie pan o którym powyższy artykuł jest.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 27 luty 2018 21:42 | ocena: + 3

czujne_oko | Gość

@mayanka,

Nieprawda, bo tamten Pan ma 50 lat i od zdarzenia minęło 45 lat a nie jak pisze FN ponad 50.

Wt, 27 luty 2018 14:34 | ocena: -12

Kepos | Gość

W mojej śmierci klinicznej po uderzeniu siekierą w czoło, byłem niesiony przez oprawców w kocu. "Obudziłem" się jak mnie niesiono. Czułem, że cały jestem nad klatką piersiową, jakby mniejszy od ciała. Czułem się bardzo lekko, tak że nie było potrzeby oddychania. Potem wyrzucono mnie w oborze na słomę. Prawdopodobnie chciano mnie tam zakopać bo nie dawałem żadnego śladu życia. Gdy mnie wyrzucano wróciłem w ciało i odczuwałem potworny udar. Słyszałem beczenie jednego z oprawców. Leżąc na słomie nie miałem siły ruszać się, ale miałem lęk, że mogą mnie uszkodzić i zacząłem poruszać rękami, które były ciężkie jak worki cementu. W tym momencie ten co beczał, powiedział - " o żyje ".

Wt, 27 luty 2018 11:53 | ocena: + 10

Eua57 | Załogant

Dziękuję za podzielenie się swoją historią.
Masz rację,trudno to opisać.Już nawet nie próbuję,ten kto przeżył- wie.Ten kto nie wierzy powie,że to tylko projekcja umysłu.
Nie sądzę abyśmy byli tu za karę,Chyba,że uznamy iż nauka jest karą.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 27 luty 2018 12:23 | ocena: + 11

Jacek | Gość

@Eua57, Nazwałem to "karą" dlatego ze przywolując w myślach tamte zdarzenia właśnie takie określenie pasuje mi najbardziej.Gdyby pomyśleć o tym zdroworozsądkowo to oczywiście nauka nie jest karą ale czy np kiedyś w młodości siedząc w szkole i zdobywając "wiedze" nie pomyslelismy sobie wpatrując się w okno,za ktorym świeciło słońce powiewał czysty cieply wiatr a spiew ptaków zagluszał monolog nauczycielki...czy nie pomyslelismy sobie wtedy "za jakie grzechy ja tu musze siedziec w tej szkole" ..? :-)

Rozwiń odpowiedzi (2)

Wt, 27 luty 2018 21:20 | brak oceny

Eua57 | Załogant

@Jacek, pewnie zauważyleś,że moja odpowiedz istnieje :)

Sob, 31 mar 2018 18:45 | brak oceny

Rysiek | Gość

@Jacek, jakbys szukal odpowiedzi i wyjasnien na Twoja sytuacje to polecam zapoznac sie z wideoblogami Pana Jana Zbigniewa Popko. To co opisales jest jak najbardziej mozliwe. A nasza egzystencja na tej planecie to wlasnie taka "kara". Nasze wcielenia na Ziemi dokonuja sie z dwoch powodow: 1. W poprzednim wcieleniu nie rozwinoles sie wystarczajaco (duchowo) ale tez nie byles "zly". Kolejne wcielenia sa szansami dla dusz aby mogly osiagnac odpowiedni poziom rozwoju. 2. Osiagnoles w ostatnim w wcieleniu odpowiedni poziom aby pozostac w astralu ale postanowiles sie reinkarnowac aby pomagac innym ludziom w rozwoju duchowym. Ten temat to rzeka i nie da rady opisac tego w kilku zdaniach. Pozdrawiam

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Tym razem cały LIVESTREAM będzie poświęcony najbardziej fascynującemu ze wszystkich naszych projektów, czyli PROJEKTOWI KONTAKT ... tego dnia musicie być z nami na pokładzie okrętu NAUTILUS - początek o 21.00

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

INFORMACJA OD NASZEGO KOORDYNATORA PROJEKTU MESSING: [...] Ostatnio znów głośno o sprawie Iwony Wieczorek. Zapytałem naszego Teleobserwatora Pan T o tę sprawę. Wg Niego Pan Jackowski nie może jej odszukać, ponieważ jej dusza nie chce by odszukano ciało (sprawy związane z karmą). Pan T 'wyczytał' z wszech otaczającej nas energii (jej zapisów), że zwłoki Iwony W. ukryte są w skarpie przy plaży. Sprawcami jest 2 facetów, którzy przyjechali nad morze z Przemyśla. Trudno mu jednak określić narodowość...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 12 gru 2018 09:05 | [...] dzisiaj [10 grudnia - przyp. FN]  na Krakowem w okolicy godziny 11 zaobserwowałam białą kulę sunącą po niebie.akurat jechałam autobusem linii 144 ulicą czarnowiejską (od aleji Kijowskiej) po lewej stronie na niebie, sporo nad budynkami, jednak dobrze widoczna sunęła biała kula, lub srebrna odbijąjąca biel chmur które znajdowały się nad nią. Przyznam, że ostatnio częściej sprawdzam doniesienia o UFO, z tego powodu nie wyciągnęłam telefonu. Myślałam, że za chwilę uznam to za przywidzenie...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 26 listopada 2018 | Wiele osób atakuje Krzysztofa Jackowskiego za jego wizje, które są publikowane w tabloidach. Szkoda, że nie wiedzą, jak to wygląda... wtedy zrozumieliby trudną sytuację naszego polskiego "jasnowidza numer 1".

czytaj dalej

FILM FN

MOC ENERGII CHI

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.