Dziś jest:
Wtorek, 4 sierpnia 2020

"Podróżować, doznawać wrażeń i uczyć się - znaczy żyć." Szerpa Tenzing


#10 listopada 2018 MOJA MISJA - wpis w Dzienniku Pokładowym 10 listopada 2018

Ostatnio jeden mój znajomy powiedział, że każdy człowiek na Ziemi ma swoją misję do wykonania. Zapytał mnie: a jaka jest twoja misja Robert? Odpowiedziałem. A on na to, że się mylę. I pewnie miał rację.

Rozmawialiśmy o tym, że nikt z nas nie wie, jaki jest jego cel czy może raczej misja na Ziemi. Bardzo często osoby przeżywające śmierć kliniczną podczas spotkań z wyższą istotą ze świata światła słyszy: „to jeszcze nie jest twój czas… masz do wykonania ważne zadanie tam na Ziemi!”

Jakie to zadanie? Tego nigdy nie słyszą, ale ciekawe jest, że tego typu dialogi „po tamtej stronie” powtarzają się tak często, że można postawić jasną i zdecydowaną tezę: każdy z nas ma do spełnienia w tym życiu jakąś misję. Jedna osoba ma wychować dziecko, inna poznać smak utraconej miłości, inna współczucia, jeszcze ktoś inny bólu po stracie bliskiej osoby lub szczęścia z odzyskania przyjaźni. Każde z tych doświadczeń nas wzbogaca, jesteśmy bardziej doświadczeni, lepsi. Dzięki temu zyskuje cały wszechświat – taki dokładnie jest cel i sens ludzkiego życia, wędrówki dusz, życia w ciele fizycznym, a wreszcie opuszczenia tego ciała i udania się w dalszą podróż. Piękne. Jasne. Logiczne.

Ale wracając do mojej rozmowy ze znajomym – zapytał mnie, jaki w takim razie jest cel mojego życia, jaka jest moja misja. Dłuższą chwilę się zastanawiałem, a w końcu powiedziałem tak:

- Myślę, że moją misją była zmiana jednego człowieka na lepsze. Jeśli mi się to udało, to moja misja okazała się sukcesem.

Kolega uśmiechnął się i powiedział:

- To nie jest twoja misja, bo tym co mówisz już dawno zmieniłeś mnie i moje podejście do świata, o czym zresztą dobrze wiesz. A więc to nie jest twoja misja. Pytanie tylko, co nią w takim razie jest?

Tym razem mocno zacząłem się nad jego pytaniem zastanawiać i wreszcie po długim namyśle delikatnie powiedziałem:

- Być może moją misją jest pomoc im…

- Komu? – zapytał mój kolega.

- Naszym braciom mniejszym… zwierzętom! – moja odpowiedź go trochę zaskoczyła. Tymczasem ja od dłuższego czasu mam przemożne uczucie, że mam właśnie w ich sprawie coś zrobić. Coś ważnego, głośnego, bardzo potrzebnego. Nie wiem do końca, co to ma być, ale mam pewne podejrzenia i moje życie można uznać za wielkie przygotowanie się do tej jednej, najważniejszej operacji.

Nasi „młodsi bracia” cierpią i są traktowani jak żywe przedmioty, a nawet gorzej – ładnych przedmiotów się nie rozbija, a te biedne istoty będące cudem Boga ludzie bestialsko mordują i przerabiają na szereg produktów (kremy, torebki, czy wreszcie po prostu mięso), dzięki którym ludzie stają się bogatsi i mogą kupić inne, ładniejsze przedmioty.

Z wielu źródeł wiem, że obce cywilizacje nazywają naszą Ziemię „planetą bólu i łez”. To trzeba zmienić, jeśli mamy zrobić krok do przodu. Na pierwszym miejscu jest pomoc naszym „młodszym braciom” uwolnić się od ludzkiej bestii. Jak to zrobić? Mam pewien plan, którego wam nie zdradzę teraz, ale który może doprowadzić do wielkiej zmiany na całej Ziemi. Może dołożenie się małej cegiełki do tego wielkiego planu jest właśnie ową misją, o którą pytał mnie mój znajomy?

Wiem także, że na innych planetach nie istnieje coś takiego jak „zwierzę domowe”. Skąd wiem? Mniejsza z tym – zaufajcie mi, że wiem to z „dobrego źródła”. Obcy uważają, że naturalnym środowiskiem zwierząt jest wolność, a człowiek sztucznie odebrał im tę wolność myśląc, że w ten sposób przecież robi im prezent. Tymczasem czynił to ze zwykłego egoizmu. Nie wierzycie mi? Podam przykład - cudowne istoty, nasi najwierniejsi przyjaciele na tym padole łez, czyli psy.

Oczywiście ja uwielbiam psy i uważam je za gatunek „praktycznie ludzki” (tak mówił prof. Kotarbiński i ja się z nim zgadzam), ale nie mogę zrozumieć tego, że nasi czworonożni przyjaciele są hodowani niczym „żywe prezenty”. Wiadomo bowiem, że lepiej wziąć szczeniaczka i go odchować „jak najlepszą zabaweczkę”, a nie brać biednego, zastraszonego psa ze schroniska. „Psy schroniskowe” nie dają tyle "fanu" i zabawy co „nowy, mały piesek”. Ot, fajniejsza zabaweczka od tego, którym bawił się przecież już ktoś inny. Co to jest? Czysty egoizm. Pomijam już niewyobrażalny temat oddawania psów do schronisk, kiedy przestał być „tak słodki jak był malutki”, gdyż pisanie o tym przekracza nawet moją wytrzymałość…

Kiedyś na Ziemi będzie taki moment, że ludzie zobaczą w zwierzętach to samo światło, które mieszka w nich samych. Kiedy tak się stanie, wtedy nagle nasza cywilizacja poszybuje w przestrzeń gwiazd, rozwiążemy problemy wielu chorób, a także uwolnimy się od problemu braku energii czy wielu innych wyzwań, z którymi współczesna nauka sobie nie radzi. Ktoś zapyta: - a co ma piernik do wiatraka? Nauka to nauka, a na przykład rzeźnie to rzeźnie – nic jednemu do drugiego. A ja powiem na to, że jest dokładnie odwrotnie! Te dwie rzeczy są integralnie powiązane, gdyż np. uwolnienie z cierpienia naszych „młodszych braci” podniesie wibrację całej planety, co z kolei zaowocuje wydłużeniem się ludzkiego życia do kilkuset lat, a to z kolei sprawi, że naukowcy będą mogli np. 200 lat pracować nad antygrawitacją i bez problemu dojdą do zasady jej działania. Dziś po osiągnięciu najwyższego naukowego poziomu błyskawicznie dopada ich starość. A to tylko jeden z wielu przykładów.

Prowadzimy wiele projektów pobudzających wyobraźnię, jak projekt KONTAKT czy OTWARTE NIEBO, ale uwierzcie mi, że ten najważniejszy jeszcze jest w ukryciu i ma już nawet własną nazwę. Jeszcze nie jestem gotowy, jeszcze nie  mam dostatecznie dużo mocy, aby go zacząć, ale ten moment spokojnie się zbliża.


szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Poniedziałek, 3 sierpnia - ponownie na pokładzie okrętu Nautilus. Dziękujemy wszystkim za spotkanie w Opolu Lubelskim - zaczynamy nadrabiać małe zaległości spowodowane wyjazdem.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 29 lip 2020 14:16 | Moja żona zauważyła bardzo jasny obiekt na niebie - przez to samo okno co 23 lipca (a tą historię wysłałem wczoraj do Was). Ale to nie było to samo co widziała tego 23 lipca. Więc 27 lipca. po godzinie 10, moja żona spostrzegła jak coś się szybko (i wysoko) przemieszcza ponad drzewami. Trwało to gdzieś, jak sama powiedziała '6 sekund'.Wzrok skupiła na tym jasnym punkcie i sama ruszyła w kierunku okna - cały czas patrzyła jak się on przemieszcza ale kiedy była już przy oknie to obiekt...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 maja 2020 | Miałem zabawne spotkanie z moim wiernym słuchaczem sprzed lat. Wtedy młodym chłopakiem, a dziś poważnym panem z rodziną, dziećmi i siwiejącymi skroniami. Dopiero patrząc na niego zobaczyłem dyskretny urok upływu czasu, który dotyczy przecież każdego z nas. Zadał mi ciekawe pytanie... Panie Robercie, jak można utrzymać pasję przez tyle lat? Przecież reszta pasjonatów panu podobnych dawno odpadła od...

czytaj dalej

FILM FN

KRZYSZTOF JACKOWSKI O SCENARIUSZACH WYDARZEŃ - 23 lipca 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.