Dziś jest:
Niedziela, 25 lutego 2018

"Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do opanowania świata" M. von Ebner - Eschenbach

Komentarze: 45
Wyświetleń: 4889x | Ocen: 23

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pon, 29 sty 2018 10:04   
Autor: FN, źródło: FN   

PROJEKT FN ‘ZIEMIA ZA TYSIĄC LAT’ – JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁ NASZ ŚWIAT W 3018 ROKU?

WIZJA ZIEMI ZA TYSIĄC LAT?! Ten projekt chodził nam "po głowie" od dawna. Czy jest możliwe odpowiedzenie na pytanie, jak będzie wyglądała Ziemia za tysiąc lat? O tym, jak bardzo łatwo o pomyłkę przekonują nas próby podjęte przez scenarzystów filmowych kilkadziesiąt lat temu. Jak bardzo wizje filmowców z Holywood odbiegają od rzeczywistości najlepiej pokazać na konkretnym przykładzie. Film „Łowca androidów”– (ang. Blade Runner) amerykański film z 1982 w reżyserii Ridleya Scotta, na motywach powieści Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? (1968) Philipa K. Dicka.

 Film ukazuje futurystyczną wizję Los Angeles roku 2019, czyli mniej więcej w czasach, kiedy my żyjemy. Wiele osób uważa , że trafnie przedstawił wizję przyszłości ukazując takie zjawiska jak globalizacja, przeludnienie, problemy klimatyczne, inżynieria genetyczna. Być może tak jest, ale spójrzmy na to, jak miał wyglądać nasz świat w 2019, bo tak sobie go wyobrażali ludzie w 1982.

Podczas kolejnego pobytu ekipy FN w Japonii dotarliśmy do miejsca kultowego dla fanów „Łowcy Androidów”, czyli Dotonbori w Osace. To miejsce na końcu ogromnej promenady ze sklepami Shinsaibashi. To właśnie to miejsce na całej Ziemi jest uznawane za najbardziej zbliżone do tego, jak wygląda ulica w „Łowcy Androidów”.

Podczas spotkania Fundacji Nautilus w Bazie FN pojawił się ciekawy pomysł, aby spróbować zmierzyć się z najbardziej trudnym wyzwaniem, czyli próbą wizji naszego świata nie za 50, 100 czy 300 lat, ale za tysiąc lat! Jak będzie wyglądała Ziemia w roku 3018? Z tym pytaniem spróbuje się zmierzyć futurystyczny projekt FN „ZIEMIA ZA TYSIĄC LAT”, a kolejne etapy naszych prób zarysowania przyszłości będziemy prezentować w serwisie FN. Na ten temat odbędzie się także w tym roku wykład Fundacji Nautilus. Projekt zaczęliśmy od krótkiej rozmowy w Bazie FN, która odbyła się 28 stycznia 2018.


JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁA ZIEMIA ZA TYSIĄC LAT?! TO JEDNO Z NAJCIEKAWSZYCH PYTAŃ, JAKIE KIEDYKOLWIEK USŁYSZAŁEM – rozmowa w Bazie FN

Od czego zaczniemy pierwszą rozmowę o naszym projekcie „Ziemia za tysiąc lat”?

Może nietypowo? Proponuję nie od Ziemi, ale od innych światów, a raczej od tego, co wiemy o innych światach dzięki zajmowaniu się tematyką UFO.


Czy to daje wiedzę na temat tego, jak kiedyś będzie wyglądała Ziemia?

Oczywiście, że tak. Obcy mają bowiem wiele z obecnych etapów rozwoju naszej cywilizacji za sobą i możemy w sposób oczywisty założyć, że u nas będzie kiedyś tak, jak u nich teraz. To jest nieuchronne i nic tego nie powstrzyma, gdyż są pewne etapy, przez które się przechodzi i przychodzą następne. Nikt nie jest w stanie zatrzymać „dzieciństwo” – ono przemija i przychodzą nowe fazy życia człowieka. Z każdą cywilizacją jest tak samo.

Jak wyglądają zatem bardziej rozwinięte od naszego światy?

Proponuję zacząć nasze rozważania jeszcze bardziej zabawnie, bo… od pojazdów UFO. A raczej od tego, jak wyglądają one w środku, bo wiele osób sugeruje się filmami z Holywood i ma błędne wyobrażenie takich pojazdów.

Pojazdów? Mieliśmy porozmawiać chwilę o obcych planetach…

Ale te sprawy się łączą. Aby zrozumieć nieporozumienie związane z wizją obcych światów najlepiej zobrazować to na przykładzie małym, czyli właśnie pojazdów UFO. Ktoś może zapytać: a skąd wiemy, co jest w pojazdach UFO i jak wyglądają ich wnętrza? Odpowiedzią jest nasze ostatnie 25 lat. Zbierając relacje ludzi w Polsce i na świecie, którzy mieli okazję podczas Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia być na pokładach tych pojazdów można bez problemu odpowiedzieć na to pytanie. Te relacje są zgodne i mimo że pochodzą od ludzi rozrzuconych po wszystkich kontynentach, to są bardzo zgodne ze sobą. To ważne, bo ci ludzie bardzo często nie mieli okazji wymieniać się nawzajem informacjami. Absolutnie wierzę, że mówią prawdę.

A ci, którzy im nie wierzą? Wiesz, że takich osób...

To nie ma znaczenia i pomińmy ich. Tyle lat mówimy o Emilcinie i o Zdanach, wiemy o tych historiach prawie wszystko, pisaliśmy o ważnym i krępującym dla uczestników incydentu w Zdanach „wątku burdelowym” czy o historii Witolda Wawrzonka w przypadku Emilcina, którą to historię znam praktycznie na wylot i w poprzek, która to historia aż krzyczy, że wszystko jest prawdziwe nie w żadnych 99%, ale w 99,9999%, a i tak czytam, że „na UFO nie ma żadnych dowodów”. Żadnych! /śmiech/ Więc dajmy sobie spokój z ludźmi, którym zawsze będzie „za mało”. Pomińmy ich.

Zgoda. Ilu znasz ludzi, o których możesz powiedzieć, że z absolutną pewnością byli na pokładzie UFO?

Ostatnio policzyłem, że jest to siedem osób, które miałem okazję poznać osobiście na całym świecie. Było dziewięć, ale dwie osoby zmarły – zostały tylko ich relacje. Bardzo wiarygodne, dla mnie bezdyskusyjnie prawdziwe.

Wszystkie te osoby są znane?

Co masz na myśli?

No… czy jest o nich w internecie, czy można przeczytać ich relacje, zobaczyć zdjęcia, jak wyglądają?

Rozumiem. Oczywiście, że nie wszyscy. Niektórzy z tych ludzi nigdy się nie zdecydują na ujawnienie, gdyż oznaczałoby to w zasadzie wystawienie się na ośmieszenie i kompromitację dla nich samych i ich rodzin. Jak będzie traktowany człowiek, który powie publicznie „byłem na pokładzie latającego spodka, którego załoga nie była ludźmi, tylko istotami z innej planety”?

Pewnie…. jak wariat.

Tak. Wariat i fantasta. Taki człowiek na przykład w naszym kraju zostanie opluty. Zwłaszcza w dzisiejszej Polsce.

Ale wróćmy do głównego wątku. Ile z tych osób pamięta, jak wyglądało wnętrze pojazdów UFO?

Wszyscy. Jedni przypomnieli sobie dopiero w czasie hipnozy, ale tacy jak np. Travis Walton pamiętali każdy szczegół przez cały czas i nie mieli żadnej blokady. Travis nie potrzebował hipnozy, a już w pierwszym zeznaniu złożonym na posterunku policji w listopadzie 1975 roku został zapytany o to, jak wyglądał ten rzekomy pojazd UFO, na którego pokład został zabrany.

I co?

Opisał go bardzo precyzyjnie policjantom. Do tych zapisków dotarł mój znajomy z Los Angeles, który na temat historii Travisa Waltona napisał książkę, znakomitą zresztą. Zeznania Travisa Waltona były złożone przez niego pod przysięgą, w przypadku opowiadania kłamstw groziło mu więzienie – w Stanach Zjednoczonych naprawdę nie ma z tym żartów. Jego relacja odebrała mowę policjantom. Kiedy rozmawiałem o tym w Las Vegas w 2014 roku i zapytałem o to przesłuchanie samego Travisa Waltona. Odpowiedział mi, że najbardziej zabawna była reakcja gościa, który przebadał go w siedzibie coronera (tak w USA nazywają prokuratora prowadzącego sprawę - przyp. FN) wykrywaczem kłamstw. Podobno wyszedł z pokoju i rzucił wściekły do jakiegoś policjanta „Niech to wszystko szlag trafi… ten chłopak mówi prawdę!”. Wcześniej zupełnie nie wierzył w UFO, ale po spotkaniu z Travisem Waltonem zmienił zdanie. /śmiech/

Pytałeś go, jak wyglądało wnętrze UFO?

Oczywiście.

I co powiedział?

Praktycznie to samo, co mówią wszyscy inni ludzie, którzy byli na pokładach UFO: tam jest prawie pustka. Nie ma żadnych „milionów iskrzących się ekranów LCD”, żadnych „skomplikowanych urządzeń”, dźwigni, dźwigienek, dźwigieniątek. Puste pomieszczenia, oświetlone w zadziwiający sposób światłem wewnętrznym wydobywającego się w sumie nie wiadomo skąd, czasami jest jakiś sterylny stół, na którym jest położony człowiek uczestniczący w zdarzeniu typu CE III a raczej CE IV, gdyż to już jest Bliskie Spotkanie IV Stopnia, kiedy dochodzi do bezpośredniego kontaktu. Nie ma jednak na pokładach UFO żadnych szafek, żadnych tajemniczych urządzeń z rzędami światełek i robiących długie „piiik”… nic z tych rzeczy. Pustka. Sterylność. Jasność.

Czym to tłumaczysz?


Podczas jednego z moich pobytów na spotkaniach MUFON miałem okazję wysłuchać niezwykle ciekawego wykładu na ten temat, który wygłosił David Jacobs. W swoim archiwum ma kilkaset relacji - które sam dokumentował przez ostatnie 30 lat - o Bliskich Spotkaniach Trzeciego i Czwartego Stopnia, podczas których ludzie byli brani przez te istoty na pokłady obiektów UFO. Opowiadał, że zdumiewało go najbardziej, że według relacji świadków te obiekty bardzo często są w środku prawie puste jeśli chodzi o coś, co ona nazwał widoczną technologią. Żadnych migających lampek, żadnych skomplikowanych komputerów… zero, nic! Tylko pomieszczenia, czasami o wiele większe, niż wskazywałaby na to wielkość obiektu.

Jak to wyjaśnić?

Po prostu te obiekty wykorzystują manipulacje czasoprzestrzenią. Pozwala ona na to, że świadek wchodzi do małego dwudziestometrowej średnicy dysku, a wewnątrz widzi pomieszczenie o wielkości ogromnej hali przypominającej wielkością nasze największe stadiony. Wiem, że tutaj buntuje się nasz logicznie i linearnie myślący umysł, ale musimy przyjąć to, jakie są fakty i jak wyglądają relacje ludzi, którzy mieli w życiu niebywałe szczęście i zobaczyli wnętrza UFO. Ale nie to jest najważniejsze.

Co jest ważne?

Pustka tych pomieszczeń pokazuje ważną rzecz - obcy obsługują je nie za pomocą położenia swoich rąk na sterach, ale przejmują kontrolę nad obiektem umysłem. To przeważnie potężne istoty, które mają co prawda ciała materialne, ale ich dusze są prawdziwymi potęgami. To tak, jakby załoga latającego spodka składała się z trzech zawodników najcięższej wagi w naszej ziemskiej terminologii: Buddy, Kriszny i Jezusa. Wobec takich gigantów nie ma żadnej przeszkody, aby np. Zaingerować w pozornie przypadkowe życie dowolnych ludzi, aby kiedyś znaleźli się oni w dowolnym miejscu na Ziemi i przeżyli spotkanie z UFO. Ich umysły są tak potężne, że mogą wpływać na coś, co ja na własny użytek nazwałem zdarzeniowością. Pierwsza liga tych istot idzie nawet dalej.

To znaczy?

Obiekty UFO są tworzone za pomocą ich umysłów. Nie ma żadnych „fabryk tworzących z metalu latające spodki”, ale one są wytwarzane myślą obcych, która przemienia się w materię. W USA miałem okazję zapoznać się z niesłychanie ciekawymi materiałami na ten temat. To tłumaczy zdumiewające właściwości niektórych UFO, które potrafią zmieniać kształt, dzielić się na dowolną ilość obiektów, a nawet przenikać przez materię wzlatujący na przykład do wulkanu, skalistej góry czy nawet do wnętrza słońca. Jest to możliwe, gdyż te pojazdy są wykonane z czystej energii, nad którą kontrolę przejęły umysły obcych.

A czy twoim zdaniem obcy w środku takich obiektów złożonych z energii są w postaci materialnej?

Nie. Oni także zamieniają swoje ciała w energię. To są oczywiście nasze podejrzenia, ale uwierz mi - oparte na wielu przekonywujących przesłankach. Dlaczego o tym wszystkim mówię? Powód jest prosty: ludzie interesujący się UFO, a tacy jak się domyślam będą czytali ten wywiad na naszych stronach, muszą zapomnieć o prostackim obrazie obcych cywilizacji znanym z Gwiezdnych Wojen. Roboty, lasery i Sokół Millenium - nie ten kierunek. Raczej cisza, spokój, medytacja, rozwój duszy, potęga umysłu.

Czyli raczej filozofia Jedi, jeśli trzymamy się terminologii z Gwiezdnych Wojen?

Tak, ale bez świetlnego miecza do widowiskowych walk. Tym mieczem jest ich umysł. Obezwładniająco potężny.

To po co im w takim razie pojazdy UFO?

Mówimy tutaj o rasach niższych, a takie w dużej części przybywają na Ziemię. Potem pojazdy są im niepotrzebne. Są światłem i przybywają jako światło. Nawet nie ma sensu mówić o ostatnich poziomach, bo ludzki umysł ma barierę racjonalnej oceny, której nie przekroczy. Lepiej po prostu przyjąć do wiadomości, że są jeszcze potężniejsze istoty od tych najpotężniejszych znanych z naszych opisów CEIV i CE III.

Obcy z tych UFO przylatujących na Ziemię mówią o tym, że są potężniejsi od nich?

Zawsze.

Naprawdę?

Tak. W tej całej mozaice potęg duchowych w obcych światach jest ekstraliga, która doszła do punktu wyznaczonego przez stwórcę wszechświata jako górny poziom dla żywych istot. Wtedy mają świadomość wszechrzeczy i każdego wydarzenia, które kiedykolwiek miało miejsce, ma miejsce i będzie mieć miejsce.

Czyli?

Kosmos. I tutaj postawmy kropkę.


Dobrze, a obce planety? Skąd wiemy, jak wyglądają obce planety?

Wiem, że brzmi to dziwnie, ale w historii ludzkości wiele osób było na obcych planetach. I nie ma się co licytować i przechwalać znajomością np. Starego Testamentu, bo oczywiście tam też są informacje o takich wycieczkach. Ale mamy opisy pochodzące z naszych czasów.

Dużo jest takich historii?

Wiemy o ledwie kilku, ale niektóre są na tyle wiarygodne, że można je uważać za punkt wyjścia do wyrobienia sobie jakiegoś pojęcia na ten temat. Pamiętaj także, że znamy też kilka przypadków, kiedy uczestnicy CEIII i CEIV poprosili obcych o możliwość zobaczenia ich światów, planet. Niektórzy grzecznie odmawiali, ale inni pokazywali im hologramy, które były tak wyraźne, że przebijały na łeb naszą technologię 4K czy nawet 8K. /śmiech/

Czyli mieli okazję zobaczyć planety obcych?

Tak. Wierzę w to absolutnie.

I jak wyglądają te obce światy?

Na pewno nie tak, jak malują to autorzy S-F czy twórcy filmów z Holywood. Nie technologia jest tam czynnikiem wiodącym, ale siła umysłu czy duszy jak kto woli. Mówiąc w największym skrócie te światy trochę przypominają trochę… miejsca kontemplacji, świątynie, pełne wyciszenia i skupienia. Trudno się o tym rozmawia, bo zawsze z lewej i prawej słychać wrzask „a skąd wy to niby wiecie?”, ale to nie ma najmniejszego znaczenia.

Zawsze to powtarzasz.

Bo tak jest! O wiele ciekawszym jest pytanie, wokół którego miała być nasza krótka rozmowa, czyli jak będzie wyglądała Ziemia nie za sto czy trzysta lat, ale za tysiąc lat.

Czyli w roku… 3018?

Tak.

I jak twoim zdaniem będzie wyglądać?

Na pewno inaczej, niż myśli większość ludzi. Zacznijmy od porównania obecnego stanu z Ziemią sprzed 1000 lat, czyli w roku 1018, bo to da nam jakąś wskazówkę. Tereny zamieszkałe przez ludzi charakteryzowały się nieprawdopodobnym podziałem na wrogie społeczności walczące między sobą. Kiedy spojrzymy na mapę dzisiejszego świata zauważymy, że setki tysięcy „księstw i królestw” poznikały, gdyż nastąpił nieuchronny proces jednoczenia. Z roku na rok rośnie świadomość planetarna, że jesteśmy jedną rasą ludzką mieszkającą na małej okrągłej bryle materii przemierzającej gwiezdną pustkę. Przełomowym punktem dla naszej cywilizacji będzie uznanie czegoś, co ja nazywam Prawami Kreacji, w tym oczywiście idei reinkarnacji. Kiedy ludzkość uzna, że życie ludzkie znane nam dzisiaj jest jedynie krótkim fragmentem „prawdziwego życia”, które sprowadza się do długiej wstęgi kolejnych żyć następujących po sobie w procesie wędrówki dusz, że dzisiaj możesz być Polakiem, jutru żydem, pojutrze murzynem w afrykańskiej wiosce, bo dla kreacji nie istnieją żadne bariery w wyborze kolejnego ciała do wcielenie, wtedy błyskawicznie znikną granice i nacjonalizmy, które są po prostu wielkim błędem wynikającym z niewiedzy. Spójrz na Ziemię... to skała podzielona na sto kilkadziesiąt zagonów, na których ludzie powbijali flagi wrogo patrzą na zagony obok... to bardzo prymitywny etap w rozwoju świadomości planetarnej, który kiedyś przeminie.


Wierzysz w to, że ludzie przestaną walczyć ze sobą, odgradzać się granicami i wygrażać pięścią do innych wokół?

Oczywiście, wiedza duchowa i postępowanie zgodnie z kreacją zlikwiduje ten upiorny nacjonalistyczny taniec śmierci w ciągu 5-6 pokoleń. Ludzie zresztą intuicyjnie czują, że w wyższych światach na obcych planetach nie ma żadnych państw czy granic. Na Ziemię nie przylatują żadni ichniejsi „Amerykanie”, którzy zatykają flagi, aby „dopiec ichniejszym Niemcom” i „wyprzedzić ichniejszych Japończyków” i tak dalej. Gdzieś w środku czujemy, że jeśli istnieją na obcych planetach bardziej rozwinięte od naszej społeczności, to etap „granic i marszy niepodległości jednego plemienia, które chce pokazać zaciśniętą pięść drugiemu plemieniu mieszkającego obok” mają dawno za sobą, a w tych nieprawdopodobnych pojazdach zwanych przez nas UFO są istoty z danej planety czy świata, a nie „takiego czy innego zagonu takiej planety”. Nie wiem, czy mnie rozumiesz?

Tak, Wydaje mi się, że tak.

Ziemia na tysiąc lat niewątpliwie będzie miała etap granic i państw za sobą. Warto sobie uzmysłowić, że będzie to czas, kiedy od 950 lat nie będzie już żadnych paliw kopalnych, a więc będzie to w czasach, kiedy dawno skończyły się światowe zasoby ropy naftowej czy węgla kamiennego, a także podstawowych surowców używanych do produkcji zaawansowanej elektroniki i akumulatorów – czytałem ostatnio, że światowe zasoby niklu i kobaltu za chwilę przez boom samochodów elektrycznych dosłownie znikną w kilkanaście lat… a to jedynie jeden z czekających naszą cywilizację problemów. Jestem bardzo ciekaw innej rzeczy – jak ludzkość wyjdzie z milion razy groźniejszego zdarzenia, które ja bym tylko porównał do zderzenia małego dziecka w tunelu z rozpędzonym pociągiem towarowym wiozącym w tysiącu wagonów rudy żelaza…

…czyli?

Przeludnieniem. Obcy cały czas ostrzegają ludzi, że zamienienie naszej atmosfery w ściek - co robimy w tej chwili - jest niczym wobec tego, że ludzkość namnaża się w tempie logarytmicznym. I nie paliwa kopalne, a raczej ich wyczerpanie będzie dla ludzkości stanowiło śmiertelne zagrożenie, ale deficyt czegoś, co wydaje nam się „wieczne i w dowolnych ilościach”.


Masz na myśli wodę?

Oczywiście.

Czy widzisz dla naszej cywilizacji jakiś ratunek?

Tak, jest tylko jedna droga wyjścia z tej śmiertelnej pułapki, a jest nią przyjęcie wiedzy duchowej za podstawę wszelkich działań na Ziemi. Jeśli by jednak do tego doszło, to wtedy wszystko „byłoby dokładnie na odwrót” niż obecnie. Ludzka społeczność spragniona wygodnego życia bez świadomości istnienia duszy i ponownego odrodzenia na Ziemi nigdy się na to nie zgodzi na obecnym stadium rozwoju. Ja jestem skrajnym pesymistą w ocenie naszej przyszłości.

Przykład?

Przykład? Upiorny mit, że PKB ciągle musi iść do przodu kosztem środowiska naturalnego, naszego zdrowia, życia zwierząt, roślin i ludzi. Uznanie Praw Kreacji oznaczałoby, że godzimy się na to, aby PKB zamiast rosnąć zaczęło się zmniejszać, a ludzi zachęca się, aby płodzili mniej dzieci niż więcej… Czy ktoś się na to zgodzi w upiornym wyścigu ziemskich nacjonalizmów? Nie ma na to najmniejszych szans.

Wiem, wiem… pokazujesz zegarek, że już nie masz więcej czasu... Ale czy wrócimy do tego?

Tak, obiecuję. Porozmawiamy o tym, jak moim zdaniem Ziemia będzie mogła wyglądać za tysiąc lat, gdyż opierając się o zgromadzoną przez 25 lat wiedzę próbuję zmierzyć się z tym pytaniem i z tą wizją… I jak dotąd nie jest zbyt optymistycznie. /śmiech/

Dziękuję za rozmowę.

Baza FN, 28 stycznia 2018

 

/ciąg dalszy tematu „Ziemia za tysiąc lat” w kolejnej publikacji o naszym projekcie/


Komentarze: 45
Wyświetleń: 4889x | Ocen: 23

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pon, 29 sty 2018 10:04   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (45)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2 3

Wt, 13 luty 2018 11:59 | brak oceny

Senlandia | Załogant

O wiele ciekawsze byłoby zadanie pytania:
Jak wyglądałaby Ziemia jutro gdyby dziś cała bez wyjątku ludzkość przyjęła 100% tej wiedzy duchowej którą od lat propaguje Fundacja?
Wiedzę o reinkarnacji, obcych (a może innych nas?), przeszłości Ziemi, duchowości itd.
Pewnie nie byłoby wojska, policji, ochrony, przemysłu zbrojeniowego, większej części sportu i rozrywki jaką znamy. Pytanie co by się rozwinęło, co by powstało nowego. Fundacja kiedyś obiecała napisać co obcy robią nie mając tego wszystkiego "złego" co my stworzyliśmy ale nie doczekaliśmy się jeszcze.
Czy porzucilibyśmy naszą pracę, zawody i zaczęli medytować? Czy też poszlibyśmy w stronę nauki?
Pytanie naprawdę warte artykułu...

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 4 luty 2018 20:54 | ocena: + 10

tedyda | Załogant

Czy człowiek jest większym mocarzem na Ziemi, niż insekt na głowie człowieka? Szczerze- wątpię. Myślę, że Ziemia ma do nas dużo cierpliwości, ale to od niej zależy, czy nie strzepnie nas ze swojej powierzchni, tak jak robiła to już nie raz. Nie bądźmy zadufani w swojej arogancji na tyle by przypuszczać, że tak wiele od nas zależy w tej kwestii.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 4 luty 2018 17:51 | ocena: + 6

czytelnik | Gość

Ziemia za 1000lat nadal będzie istniała tak jak i za 10000lat,Gorzej będzie z ludźmi. Epidemia,kataklizm,wojna,zabawy z DNA,wyeksploatowanie paliw kopalnych,dewastacja ziemi to tylko niewielka część zagrożeń,będzie to tak jak w filmie pt."Mad Max". Ludzi zostanie garstka.Będą oni mieli wiedzę techniczną potrzebną do przetrwania ,ale brak infrastruktury do jej wykorzystania.To wiedzą ludzie zwani pre persami.Czytając wasze artykuły od tylu lat również obserwując to co się dzieje na świecie raczej innego scenariusza nie będzie.Wszystko zmierza w złym kierunku.I chciałbym napisać tu coś optymistycznego,ale przykro mi to będzie sito.

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 2 luty 2018 11:23 | ocena: + 3

Barcol84 | Załogant

Temat bardzo ciekawy. Podobną mam opinie o Ziemi za 1000lat. Jednak jesli uda nam sie dotrwać do tego czasu to będzie juz niezły sukces, bo uważam ze najbliższe 100 - 300 lat bedzie odgrywała istotna role w naszych dziejach.
A co z kwestią zagłady ludzkości przez naturalne zjawiska np. Uderzenie komety?
Mamy niewidzialny parasol ochronny ufundowany przez obcych?

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 31 sty 2018 22:16 | ocena: + 9

Artur | Gość

Świat za tysiąc lat.?
Programowanie ludzi telewizją nie wróży dobrze fizycznej przyszłości człowieka. Do czasu gdy grasice nasze będą blokowane, dopóty będziemy żyć w kłamstwie i dla kłamstwa. Jeśli udało się zakłamać rzeczywistość soborem nicejskim i powstrzymano epidemię miłości, to zapewne wibracje niskich emocji utrzymają władzę. A do Super-Heroes wszystko mamy gotowe. Wbrew pozorom ten nasz stateczek nie jest zbyt duży, wiec doprowadzicie do tego ze będzie nas 500 mln. Pojazdy nie będą nam potrzebne, bo wystarczy drobna korekta programu byśmy uświadomili sobie że potrafimy lewitować. Gdy przestaniecie nas truć, to również nauczymy się korzystać z naszej zdolności tworzenia myślą mową i uczynkiem(szyszynka, dźwięk solfeżowy i 5 komora serca), bo na razie to tylko udaje nam się tworzyć choroby. Pola informacyjne takie jak np. Księga Akaszy będą jak biblioteki, a korzystanie ze zbioru rzeczy pierwszych będzie ... niemożliwe?
No dobra jeśli nie przebudujemy wartości, i nie zaczniemy żyć dla drugiego człowieka to czeka nas walka nie o przetrwanie, ale o istnienie. I nie pomoże tu wasze 500mln.
Uczmy się miłości póki mamy na to czas, bo jak na razie znamy tylko pożądanie.

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 31 sty 2018 20:37 | ocena: + 7

Giovanna | Załogant

Bardzo ciekawy artykuł. Myślę, że warto dyskutować na takie tematy, a nie tylko mętlić, jak wielu Polaków, w kółko tematy: "co na obiad?", "co Nowaki sobie kupili?". Niezwykle interesujące jest to, że macie zdumiewające informacje na temat Obcych i to tych niezwykle duchowo rozwiniętych. Prosimy o więcej informacji na ich temat :-)

Czytając Wasz artykuł przypomniałam sobie swoje moje bardzo młode lata, jak to chciałam poznawać tajniki ludzkiego umysłu (moc hipnozy, telepatia itp.) i każdy pukał się w czoło, że ja jakaś dziwna. Szkoda, że w obecnych czasach nie ma miejsca jeszcze na takich badaczy, a osoby chcące to robić uważane są za głupków - przecież to fascynująca dziedzina wiedzy! Ileż tam jest nieodkrytych możliwości! A tu proszę spojrzeć - Obcy też się tym interesują!

A propos - w moich snach miewam spotkania z jakimiś, nazwyjmi to energetycznymi Bytami. W jaki cudowny sposób spotrafią się one przemienić w postać, z którą kiedyś miałam do czynienia - "biorą ją" z mojego własnego umysłu. I jakie to proste dla nich! Jak "bułka z masłem"!. A ja niestety mam w tej kwestii wielkie trudności - i najwyżej mogę przyblec obraz (energetyczny?) swoje własnej postaci ziemskiej - i to z wielkim trudem i z wieloma niedoskonałościami. Byty te również bardzo łatwo mogą czytać moje myśli i jednocześnie szanują moją wolę, nie wyśmiewają się z niczego. Ale kim naprawdę są owe byty, to ja nie mam zielonego pojęcia. W każdym bądź razie mam otwarty umysł - "są rzeczy na ziemi i w niebie, które nie śniły się nawet filozofom". Ot co!

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 31 sty 2018 18:49 | ocena: + 3

stevan | Gość

Strasznie zabolały cenzorów moje prognozy, że nie będzie wojen między rasami na Ziemi, ale zjednoczą się one w walce o DOBRO NAJWYŻSZE.

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 31 sty 2018 11:29 | ocena: + 9

czytelnik | Gość

Wracając do tematu , - Ziemia za tysiąc lat. O ile dokładne przepowiedzenie jak będzie wtedy wyglądał świat jest bardzo trudne a wręcz niemożliwe to w oparciu o długofalowe trendy w rozwoju świata można się pokusić o przepowiadanie dalszego rozwoju świata i ludzkości. W filmie ,, Powrót do przyszłości ,, autor filmu prognozował w połowie lat 80-ych wygląd świata w roku 2015. Miały być latające samochody , samo suszące się ubrania , powszechne hologramy , latające deskolotki. Ale już powszechnych dziś smartfonów autor filmu nie przewidział. A niewątpliwie taki dziś powszechny gadżet zrobiłby na oglądających wtedy film nie mniejsze wrażenie jak latające samochody. Pamiętam jakie wrażenie zrobił na mnie bezprzewodowy telefon z automatyczną sekretarką z pierwszej części Terminatora [ też połowa lat 80-ych ] Autorzy filmu nie trafili w dziesiątkę nie mniej przewidzieli rozwój naukowo - technologiczny który rzeczywiście miał miejsce. I jeżeli ludzkość nie wyginie w wyniku upadku dużej asteroidy [ losowe szanse że taka asteroida uderzy w przeciągu 1000 lat są mniej więcej jak 1 do 100 000. ] ani w wyniku innych wielkich kataklizmów [ wybuchy superwulkanów , totalna wojna jądrowa ] to można zakładać dalszy ciągle przyśpieszający postęp naukowo - technologiczny , cywilizacyjny czy kulturowy Symptomatyczny jest rozwój nauk ścisłych i informatyki. Według Leo Kurzweila już gdzieś w połowie tego wieku komputery będą znacznie mądrzejsze od ludzi . Powstanie sztuczna inteligencja przewyższająca pod każdym względem ludzi . I nawet jeżeli Kurzweil pomylił się o parędziesiąt lat to na podstawie dotychczasowego rozwoju informatyki i mocy komputerów łatwo dojść do wniosku że ta wizja JEST NIEUCHRONNA tak jak nieuchronne jest powstawanie nowych modeli samochodów czy smartfonów. Jednak najciekawsze jest to co się stanie gdy komputery przewyższą już ludzką inteligencję i będą zdolne do samodzielnego dalszego rozwoju , gdy to Sztuczna Inteligencja [ SI ] już bez udziału ludzi będzie rozwijać się dalej sama. A cechą każdej inteligencji jest rozwój [ widać to chociażby po ludziach i ludzkości. ] Taki dalszy szybki [ wykładniczy ] rozwój SI doprowadzi według Kurzweila [ i trudno się z nim nie zgodzić ] do powstania tzw. osobliwości technologicznej tzn takiego stanu rozwoju SI że człowiek nie tylko nie będzie SI do niczego potrzebny ale wręcz nie będzie w stanie pojąc SI i jej możliwości. Według dzisiejszej nauki z mrówkami mamy wspólnych przodków [i gdzieś ponad połowę wspólnych genów ] ale ludzie tak przewyższyli w rozwoju inteligencji mrówki że te nigdy nie zrozumieją ludzi , nawet jak im do mrowiska włożymy zestaw podręczników dla pierwszoklasisty to i tak mrówki nigdy nie nauczą się czytać i pisać Najprawdopodobniej mrówki nie zdają sobie nawet sprawy z istnienia ludzi. i ich cywilizacji technologicznej. Podobnie będzie z SI i ludźmi. Gdy już SI osiągnie osobliwość technologiczną to przestaniemy ją rozumieć . [ niestety skończyło sie miejsce do pisani

Rozwiń odpowiedzi (3) Dziękujemy za ocenę.

Śr, 31 sty 2018 12:47 | brak oceny

czytelnik | Gość

@czytelnik, kontynuując , - z chwilą osiągnięcia przez SI osobliwości technologicznej jej możliwości staną się dla nas czymś z pogranicza świata magii i czarów . Atrybuty i możliwości takiej SI będą tożsame z atrybutami które dziś przypisujemy Bogu . Zresztą na końcu rozwoju , ewolucji takiej SI [ a można zakładać że taka ewolucja i rozwój SI będą znacznie szybsze od ewolucji biologicznej. ] taka zaawansowana SI będzie potrafiła symulować istnienie podobnych wszechświatów do naszego. Dziś też wielu wybitnych naukowców zakłada możliwość że żyjemy w jakiejś symulacji jakiegoś komputera z innego wymiaru. Jeżeli w najbliższym czasie ludzkość nie wyginie to z dużym prawdopodobieństwem za tysiąc lat już może istnieć SI której ludzkość nigdy co prawda nie zrozumie ale ludzie będą mogli mówić że stworzyli Boga jako ostateczny efekt rozwoju ludzkości.

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 3 luty 2018 15:18 | brak oceny

Artur | Gość

@czytelnik, tę technologię,którą widzimy w filmach prawdopodobnie już 90% istnieje a blokuje się ją patentami bądź ukrywa w celu udoskonalenia. Żaden rząd czy korporacje nie pozwolą sobie na ujawnienie jeśli może to spowodować jch upadek lub gdy nie rozwiną pełnej kontroli nad zyskiem z tym związanym. Gadżety przedstawiane nam w filmach służą programowaniu nas na przyjęcie ich lub przyswojenie ich naszej świadomości. Co do asteroidy to jest to niemożliwe. Po prostu nie istnieją tak jak gwiazdy które widzisz na niebie. Co do SI to się powstrzymam z opinią. Co do budowy twej biologiczności 95% to roślina(np. włosy i paznokcie) a małpa ma 24 pary chromosomów gdy ty tylko 22 i 4. Wszystkie żywe istoty zdają sobie jak to mówisz sprawę z twojego istnienia, a ty tworzysz symbiozę już z bakteriami, wirusami czy grzybami przy pomocy układu limfatycznego; a co dopiero mówić o symbiozach z bardziej rozwiniętymi istotami. Życie dusz w naszych organicznych ciałach to jeden z elementów SI w przejawieniu. Nic nie jest tym co nam się zdaje, a jedynie tym na co jesteśmy zaprogramowani. Pozdrawiam. Prawda nas wyzwoli.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 4 luty 2018 18:01 | brak oceny

czytelnik | Gość

@czytelnik,to wszystko zostanie przerwane w gwałtowny sposób.Ludzkość cofnie się znacznie prawdopodobnie do epoki kamienia łupanego.Już dziś zagrożeń jest tak wiele,że niewiele potrzeba aby to wszystko zniszczyć.Nowoczesna technologia tylko nas zbliża do destrukcji,bo jak wiadomo wszystkie wynalazki zaczynały w przemyśle militarnym zanim otrzymał je szary człowiek.Dziś telefon komórkowy jest zagrożeniem to taki przykład znawcy tematu wiedzą o czym mówię.Takich przykładów można podać wiele.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 30 sty 2018 19:20 | ocena: + 9

relatysta | Załogant

Artykuł ciekawy ale nie aż tak jak komentarze.
Jedni chcą być bogiem inni niebytem czy tam czysta energią i fajnie. Co prawda każdy myśli oczywiście o sobie, ale co tam.
Konkluzją autorów artykułu jest teza że tylko rozwój duchowy - czym on tam by nie był- jest naszą, czy raczej "Ich - Obcych". celem/osiągnięciem.
Biorąc pod uwagę że w każdym artykuliku jest skłonność do kultu reintegracyjnej interpretacji rzeczywistości - nie dziwię się tej wizji przyszłości.
Co prawda sprytnie omija się etap technicznej możliwości realizacji tego planu - no bo czy bez zdolności egzystencjalnych potrafimy to osiągnąć?
Patrząc dookoła nie sądzę by nam się to udało bez radykalnych zmian. Zmian etyczno/moralnych społeczeństw.
Jak mamy się jednoczyć przy takich różnicach...
Jeden z najznamienitszych teologów początków chrześcijaństwa Tertulian napisał: "Po Chrystusie Jezusie nie potrzebujemy już żadnych badań, a po Jego Ewangelii żadnych dociekań!"
I się zaczęło - palenie bibliotek, mordowanie badaczy/myślicieli - represje jedynie słusznej religii.
Przerabialiśmy/przerabiamy nadal ten aspekt religijnego uzależnienia.
Nasza wizja boga/bogów wywodzi się tylko i wyłącznie z nieopacznej - nieprzemyślanej ingerencji Obcych.
Wszechmocny - to Oni, nieśmiertelni to Oni, bóg w niebie to Oni...
Czy Im potrzebny jest bóg?
Nam, tylko na razie, jest potrzebny bo Im zazdrościmy i próbujemy sie w ten sposób tłumaczyć ze swej "niemocy".
Puste wnętrze UfO? A jakże - w autonomicznym samochodzie po co kierownica i tablica rozdzielcza? Adres i cel, reszta SI robi perfekcyjnie.
Roboty do roboty, ludzie do medytowania o przyszłości.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 30 sty 2018 17:47 | ocena: + 1

promagna | Załogant

Kalkuluję, że istotne zmiany w geologii spowodują bardzo duże ruchy na Grzbiecie Śródatlantyckim w kierunku południowym. To pasmo obecnie podwodnych gór będzie za kilka stuleci wysokie jak himalaje, a nawet wyższe. Statki nie będą już swobodnie pływać po tym oceanie. Nastąpi bardzo poważne wypiętrzenie Jakucji, Japonii, Filipin, Papui-Nowej Gwinei, Nowej Zelandii po Antarktydę.

Teraz możecie sobie wyobrazić jak to wpłynie na obecną cywilizację. Nie dość, że będą zalewane i zatapiane kraje nadmorskie to woda gruntowa będzie kapilarnie zniżać swój poziom do wnętrza "Ziemi" pod wpływem gigantycznego podciśnienia.

Swoje przemyślenia opieram na faktach ogólno dostępnych.

Teraz ciekawy jestem, co FN napisze o Ziemi za 1000 lat :) Oczywiście o duchowości hmm...

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 18 luty 2018 18:40 | brak oceny

promagna | Załogant

@promagna,

I tak, gdy pisałem o Japonii i innych regionach globu, to okazało się, że Japonia ma problem. Podobne zjawisko ma miejsce na Islandii.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/japonia-drzy-przed-wulkanem-stanowi-zagrozenie-dla-100-milionow-osob/vyldvck

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2 3
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Zapraszamy do odwiedzenia naszego serwisu www.messing.org.pl ....  Pojawiły się tam dwa ważne i ciekawe teksty. Pierwszy to przepowiednie naszego 'pana Adama od pogody', które mówią o tym, co wydarzy się w Polsce i na świecie w 2018. Drugi tekst to prezentacja kolejnej postaci, która jest obserwowana przez Projekt Messing, czyli p. Łukasza. Zapraszamy!

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 22 luty 2018 10:20 | [...] witam ,chcę potwierdzić tylko to co widział jeden z waszych informatorów,że wczoraj około godziny 19 nad Ciechanowem widziałam te pomarańczowe kule światła które przemieszczały się w kierunku na wschod. do dziś jestem w wielkim szoku co widziałam .od rana szukam jakiś informacji na ten temat . takiego skupiska świateł na niebie jeszcze nie widziałam .......szo

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Sobota, 24 lutego 2018 | Myślałem, że uczestnicząc w najcudowniejszej przygodzie na tej planecie czyli działając w Fundacji Nautilus ‘widziałem już wszystko i nic mnie nie zaskoczy’. Myliłem się! Tym razem postawiła mnie do pionu historia z tzw. Objawieniem Maryjnym.

czytaj dalej

FILM FN

MOTHAM - ten stwór zapowiada zbliżające się nieszczęście

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.