Dziś jest:
Sobota, 20 października 2018

Według relacji biblijnej Księgi Rodzaju (Rdz 2,9), Bóg zasadziwszy rajski ogród – Eden, sprawił, że w jego środku wyrosło drzewo życia.

Komentarze: 21
Wyświetleń: 8398x | Ocen: 20

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 26 kwi 2018 06:39   
Autor: FN, źródło: FN   

‘TWIN FLAME’ CZYLI BLIŹNIACZY PŁOMIEŃ

Ten e-mail dotarł na pokład okrętu Nautilus 25 kwietnia. Początkowo chcieliśmy go skierować do publikacji do naszego działu XXI PIĘTRO, ale po chwili uznaliśmy, że warto jest oprócz przedstawienia historii opisanej przez naszego czytelnika napisać także kilka słów komentarza. Opisuje on nieprawdopodobne wydarzenie ze swojego życia, kiedy to spotkał osobę, która – jest o tym przekonany – była mu dobrze znana. Zanim napiszemy komentarz poniżej opis przysłany przez czytelnika.

 

 

 

From: [dane do wiadomości FN]
Sent: Wednesday, April 25, 2018 7:57 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: "KILKA SŁÓW O PRZEZNACZENIU"

 

Witam,

 piszę do Państwa, ponieważ chciałem opisać zdarzenie, które miało miejsce już ponad 10 lat temu, jednak przyznam, że od tamtej pory w moim życiu nie było ani jednego dnia, w którym nie wróciłbym do niego swoimi myślami. Zdarzenie to w pewnym sensie wywróciło duchową sferę mojego życia "do góry nogami". 

 Przez blisko 10 lat nie dzieliłem się z tym nikim, a obecnie jedyną osobą, która o tym wie jest znajomy, który w mojej ocenie jest osobą rozwiniętą duchową na tyle, by nie uznać mnie za czubka, gdy mu o tym opowiadałem :) 

 Przyznam, że od dobrych kilku lat zastanawiałem się, czy nie podzielić się właśnie z Nautilusem tym doświadczeniem, ale bezustannie wydawało mi się, że po prostu "nie ma to sensu" - bo niby w jakim celu? W zeszłym roku coś się zmieniło i zacząłem myśleć nad tym inaczej - może zdarzyło się to po, by właśnie się tym podzielić? W każdym razie chyba ostatecznie przekonał mnie Państwa artykuł pt. "Kilka słów o przeznaczeniu", gdyż dotyka on zbliżonego tematu.

 Od dzieciństwa interesowały mnie rzeczy z gatunku "niewyjaśnionych", nazywanych też przez naukowców o materialistycznym podejściu do stworzenia "pseudonauką" itp. Miałem małe poczucie, że ten świat zbudowany jest jednak inaczej niż przyswajamy to w szkole, że oprócz materii, którą widzimy jest coś głębszego, co nadaje sens naszemu istnieniu.

 Zdarzenie, które chcę opisać miało miejsce w nocy z 7 na 8 października 2007 roku. Wraz z kilka lat młodszym znajomym (byłem wtedy na studiach) umówiłem się na wyjście na "połowinki" licealne do Sopotu wraz z jego znajomymi. Następnego dnia miałem zajęcia na uczelni (8-go października to był poniedziałek), więc wróciłem wcześniej od reszty osób - parę minut po godzinie pierwszej w nocy miałem kolejkę powrotną SKM z Sopotu w kierunku Gdyni. Wyszedłem z klubu i szybkim krokiem udałem się na dworzec. Chwilę później pociąg wjechał, otworzyły się drzwi i nagle zobaczyłem parę oczu, które doskonale znałem, jednak musiałem jeszcze na chwilę spojrzeć na ziemię, by bezpiecznie postawić nogę w pociągu (przerwa między peronem a pociągiem w przypadku Trójmiejskiej SKM potrafi być naprawdę duża). Gdy już stanąłem w kolejce zrozumiałem, że dzieje się coś dziwnego.


Patrzę na dziewczynę, którą widzę pierwszy raz w życiu, a mimo to wiem, że znam ją doskonale. Znam te oczy! Nagle docierają do mnie myśli, ale nie w postaci przeczucia, tylko jakby wiedzy, która nagle pojawia się w mojej głowie: "Przecież ja Cię znam... Ja już Cię kochałem... spotkaliśmy się już wcześniej... to było w poprzednim życiu! Na to czekałem całe życie! Nareszcie jesteś!" Nie da się tego opisać słowami, ale miałem wrażenie spotkania po 10, lub więcej, tysiącach lat osoby, którą kocha się całą swoją duszą. Myślę, że najbliżej można to porównać z bezwarunkową miłością do rodziców, których się całkowicie kocha i spotyka się ich po bardzo długiej rozłące. Było to jednak znacznie, znacznie bardziej intensywne, tak bardzo, że nie ma możliwości opisania tego w słowach. W tym momencie nagle materialistyczny świat, o którym uczyłem się od dzieciństwa i w który wierzyłem swoimi zmysłami od zawsze, legł w gruzach. Do mojego umysłu dotarło, że wszyscy mamy duszę, że jej duszę rozpoznałem i to jej duszę kocham całkowicie. Nie mogliśmy od siebie oderwać wzroku.

 Nagle na wysokości mojego serca momentalnie zacząłem czuć niesamowitą energię, którą nazwałbym energią miłości. Miałem wrażenie jakbym został przebity włócznią całkowicie na wylot. Było to tak intensywne i jednocześnie bardziej rzeczywiste od rzeczywistości, którą uznajemy za fundamentalną, że nie wiedziałem i nie rozumiałem co się ze mną dzieje. Umysł próbował w pewien sposób z tym walczyć - była to energia tak intensywna, nie do opisania w słowach, że miałem wrażenie, że jeżeli jeszcze chwile to potrwa lub "pójdzie dalej" to prostu osunę się nieprzytomny na ziemię. Po bardzo krótkim szoku zaakceptowałem i zrozumiałem fakt, że ta energia jest pozytywna, pełna miłości i pozwoliłem się jej pochłonąć. 

 

Tego, co stało się po chwili nie da się już w żaden sposób przełożyć na słowa. Nagle zaczęła mnie pochłaniać światłość, która zaczęła mnie otaczać niejako z zewnątrz. Im więcej światłości mnie ogarniało, tym mocniej moje poczucie własnego ciała, własnego "ja", znikało. Granice mojej świadomości rozszerzały się jakby w nieskończoność, aż w końcu wszystko dla mnie było jasne.

Moje "Ja" roztopiło się całkowicie i stałem się całością wszystkiego - perfekcyjną światłością pełną nieskończonej, bezwarunkowej miłości. Miałem wrażenie, że stałem się świadomością całego kosmosu, zrozumiałem dlaczego wszystko jest takie jakie jest, że chociaż tego nie widzimy z naszego poziomu to tak naprawdę jest perfekcyjne.

Zrozumiałem dlaczego każdy atom, który znajduje się we wszechświecie znajduje się w takim położeniu w jakim się znajduje, dlaczego atomy w zwierzęciu po drugiej stronie globu, czy też dlaczego atomy w gwieździe oddalonej o setki lat świetlnych są tam gdzie są. Jasna dla mnie była każda ich cząstka i każda cząstka całego kosmosu. Wszystko stało się "jednym". Nie było żadnych barier pod względem przestrzeni - miałem wrażenie, że świadomość jest połączona z KAŻDĄ cząstką kosmosu. Czas nie istniał - wszystko było stałe - jedna świadoma i perfekcyjna całość, wypełniona bezwarunkową, nieskończoną miłością, której nie można ubrać w żadne słowa, stała się dla mnie fundamentalną i prawdziwą rzeczywistością. 

 Stan ten według mnie trwał może kilkanaście sekund, zniknął bardzo szybko, tak jakby w momencie, w którym go zrozumiałem i zaakceptowałem - zupełnie jakby ktoś do mnie powiedział - "Teraz już rozumiesz?", na co ja przytaknąłem potwierdzająco.  Powrót do naszej "rzeczywistości" był bardzo szybki, nagle jakbym się ocknął - dalej stałem w kolejce oparty o ścianę i patrzyłem na najpiękniejszą kobietę jaką spotkałem w swoim życiu. Absolutny ideał. Brunetka z brązowymi oczami, którą znałem całkowicie - wiedziałem o niej wszystko...

 Byłem sam, ona była z dwiema koleżankami, z którymi prowadziła konwersację, ale cały czas patrzyliśmy się na siebie. Dojechaliśmy do przystanku Gdynia Redłowo. Był wtedy remont torów i pociąg stał po drugiej stronie peronu (normalnie jest to tor jazdy w kierunku Gdańska), gdy staliśmy chwilę przy peronie ich cała trójka nagle zrozumiała, że tutaj miały wysiąść i szybko wybiegły z pociągu, po chwili zamknęły się drzwi. Tymczasem ja zostałem w środku i byłem w tym momencie chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie - wypełnionym całkowitą miłością, spełnieniem i szczęściem. Dopiero po wyjściu z pociągu na jednej z kolejnych stacji dotarło do mnie, że przecież nic nie wiem na jej temat i nie wiem jak ją odnaleźć.

 Ta historia nie ma happy-endu. Skończyła się właśnie tak, jak skończyłem to opisywać w poprzednim akapicie. Nie mam pojęcia kim była, jak miała na imię, czy skąd mogła pochodzić. Chociaż mam wrażenie, że nie była z Polski, na co mogła by wskazywać jej uroda. Pomimo tego, że stała dość blisko nie zanotowałem w jakim języku rozmawiała ze znajomymi. Przez kilka lat po tym zdarzeniu nie mogłem sobie darować, że w tym momencie zwątpiłem i nie wykonałem żadnego kroku, by ją poznać. Miałem do siebie ogromny żal. Chwila zwątpienia, braku wiary w siebie, sprawiła, że życie obrało inny kierunek niż bym sobie tego życzył. Z czasem zacząłem jednak patrzeć inaczej na to doświadczenie i widzieć więcej jego pozytywnych aspektów, które pozwoliły mi zrozumieć sporo rzeczy. Z tym co się stało pogodziłem się już całkowicie, chociaż początkowo w pewnym sensie sprawiało mi chyba więcej bólu niż radości. 

Rozumiem już, że to, co od tysięcy lat opisują mistycy, mówiąc, że "wszystko jest jednym" jest całkowitą prawdą. Że po dokładniejszej analizie także religie opisują tą samą fundamentalną prawdę. Że nasze ego i przekonanie, że jesteśmy wyłącznie ciałem to nic innego jak iluzja. Że wszystkie zdarzenia jakie mają miejsce mają całkowity sens. Że dusze istnieją i są wieczne, a reinkarnacja jest faktem. Że wszyscy mamy cząstkę boskiej świadomości. Że Bóg, który był jednością postanowił się podzielić, by zrozumieć czym jest - w końcu jeśli jest się cały czas wieczną jednością pełną miłości to nie można zrozumieć jaką miłością się jest, dopóki nie doświadczy się trudu, cierpienia i oddzielenia od tej miłości, by móc się z tym porównać - po prostu mieć skalę do porównania. To podobnie jak ktoś kto nie doświadczył cierpienia i zawsze miał cudowne życie, nie zdaje sobie sprawy jak cudownego życia doświadcza.

Podział na czas i przestrzeń pozwala tej jedności na to porównanie - czas pozwalana na konsekwencje działań, a podział świadomości w przestrzeni na iluzję, że każda jednostka jest odseparowana od innych, co razem rodzi możliwość całego ciągu przyczynowo-skutkowego, który obserwujemy swoimi zmysłami. Wszystko jest energią, a materia jest jedynie jej skondensowaną formą, która dzięki ustalonym prawom fizyki przybrała taką formę jaką obserwujemy. Podczas mojego doświadczenia miałem wrażenie, że świadomość i miłość są kluczową podstawą istnienia i wszystkim co jest - opisałbym to w ten sposób, że świadomość sprawiała wrażenie materiału budulcowego wszechświata, z którego ten jest zbudowany, natomiast miłość była tym co tą świadomość łączy w jedną całość. Według mnie można odczuć to także w naszym życiu codziennym - jeśli jesteśmy mocniej wypełnieni miłością można zauważyć większą synchroniczność zdarzeń w życiu i większą chęć do kontaktu z innymi ludźmi i otoczeniem w porównaniu do sytuacji, z kolei gdy czujemy lęk, mamy stany depresyjne itd czujemy odseparowani od otoczenia. Mistyczne oświecenie jest zjawiskiem, które według mnie powinno być badane na szerszą skalę, chociaż na pewno jego uchwycenie jest czymś niezwykle trudnym. Osobiście mogę polecić książkę "Cosmic Consciousness" autorstwa Richarda Maurice Bucke, gdzie opisane zostały na przykładzie wielu osób podobne doświadczenia, które zdarzały się często spontanicznie na przestrzeni wieków. 


 Doświadczenie, które przeżyłem w literaturze jaką odnalazłem nazywa się twin flame ("bliźniaczy płomień") i jest to spotkanie drugiej części swojej duszy, która dzieli się na męską i żeńską część. Nie jest to częste zjawisko, ale według tego co przeczytałem czasami ma miejsce i "oświecenie" jest jego kulminacją. Osobiście wyniosłem z niego bardzo wiele - całkowity brak strachu przed śmiercią, spokój, akceptację wyborów innych osób i nie ocenianie ich.

Pozytywniej patrzę na życie, czuję dużo większą łączność z otoczeniem, także z przyrodą. Inaczej się nawet patrzy na tych, którzy czynią zło - nie ma się do nich pretensji, tylko wręcz współczuje - czynią zło, gdyż nie wiedzą czym są. Ten, który wie, rozumie, że krzywdząc innych na bardziej fundamentalnym poziomie krzywdzi samego siebie.

 Muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. Gdy spotkałem się ze znajomym, zanim dołączyli jego znajomi, rozmawialiśmy na różne tematy. Nie pamiętam nawet dlaczego, ale w którymś momencie rozmowy spytał mnie czy wierzę w Boga. Pamiętam, że chwilę się zastanowiłem, rozejrzałem się wokół siebie i spojrzałem na drzewa i po chwili namysłu odpowiedziałem szczerze: "wiesz, chyba tak, wydaje mi się, że jest tu jakiś ukryty sens". Czy miało to wpływ na to co spotkało mnie parę godzin później? Osobiście wydaje mi się, że tak. 

 Pozdrawiam,

 [dane do wiad. FN]

PS.

 Jeżeli zdecydują się Państwo na publikację tej wiadomości bardzo proszę o usunięcie personaliów i adresu email, by nie były widoczne na stronie. 

 

 

Piękna historia i naprawdę bardzo ładnie opisana – natychmiast trafia do naszego archiwum FN. Nie spotkaliśmy się nigdy wcześniej z określeniem „Twin Flame” (tłum. bliźniaczy płomień), ale jak najbardziej uważamy je za trafne. Te chwile, kiedy nagle widzimy po raz pierwszy osobę i dosłownie obezwładnia nas myśl „to jest ktoś, kogo dobrze znam” jest znane praktycznie każdemu z nas. Czy tego typu sytuacje wynikają z reinkarnacji dusz? Oczywiście, że tak. Mimo że tego nie pamiętamy otaczają nas ludzie z poprzednich żyć, z którymi łączyły nas przeróżne relacje – dobre i złe. Jeśli wyrządziliśmy komuś krzywdę niszcząc mu życie jest wielce prawdopodobne, że w następnym życiu możemy my mieć relację z tą samą osobą, z którą będziemy musieli przeżyć coś, co pozwoli nam zrozumieć swój poprzedni błąd. Stąd tak ważne, aby za wszelką cenę unikać krzywdzenia innych ludzi, gdyż to co nazywamy złem „wróci jak bumerang z podwójną siłą”. Piszemy o tym od lat w różnych miejscach tego serwisu. Ale wracając do zjawiska „Twin Flame” – koniecznie w tym miejscu musimy przedstawić historię z naszego archiwum wideo FN, która pojawiła się w dokumentalnym cyklu „Spotkania z duchami”.

Jest to opis pewnego Kanadyjczyka, który jako młody chłopak nagle w czasie podróży poczuł przerażający ból zęba. Rodzina postanowiła znaleźć dentystę w pierwszej miejscowości, przez którą przejeżdżali. Kiedy zapukał do drzwi lokalnego dentysty drzwi otworzyła kobieta. Kiedy spojrzał w jej oczy wtedy zrozumiał, że oto ma przed sobą… osobę, która była mu kiedyś najdroższa na świecie, gdyż stała przed nim jego własna matka z poprzedniego życia.

I tylko jeszcze jedna uwaga do przedstawionej historii - nasz czytelnik nie ma racji pisząc, że ta historia "nie miała happy endu". Otóż myli się, gdyż było dokładnie tak, jak być miało - po prostu mieli się przez chwilę zobaczyć. Dlaczego? Bo tak chciał stwórca wszechświata.

Poniżej historia z naszego Archiwum Wideo FN.

 

Komentarze: 21
Wyświetleń: 8398x | Ocen: 20

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 26 kwi 2018 06:39   
Autor: FN, źródło: FN   



* Komentarze są chwilowo wyłączone.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Już w najbliższy weekend spotkanie Rady FN w naszej Bazie. Ustalona zostanie strategia postępowania wobec nowych informacji, które dotarły do Projektu KONTAKT.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 16 paź 2018 14:31 | Witam serdecznie wszystkich. Ten wpis umieściłem dzisiaj (15 października 2018 - przyp. FN) około południa na czacie. Pracuję w Tarnowie, o godzinie 12,03 nad dzielnicą Zabłocie zauważyłem szybko poruszający się OBIEKT z południa na północ. OBIEKT silnie świecący prawdopodobnie w kształcie kuli . Mniej więcej nad moją pozycją wykonał kilka szybkich skrętów , następnie odleciał w kierunku północno-zachodnim. Mam 53 lata i w swoim życiu widziałem trzykrotnie niezidentyfikowane obikty latające. / ...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 23 września 2018 | Ta historia czasami jest przeze mnie opowiadana podczas spotkań z czytelnikami w różnych miejscach Polski. Ludzie mówią mi wtedy, że słuchając jej czują ciarki na plecach. I mają rację, choć nigdy słowa nie opiszą tego, jak ja się czułem, kiedy usłyszałem ją od jej uczestników.

czytaj dalej

FILM FN

Tajemnicza dziura k. Janówka (Lubelskie) - film pokazuje latarkę spuszczoną na dół otworu. Głębokość dziury to 18 m!

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.