Dziś jest:
Sobota, 17 sierpnia 2019

Ten, kto chce pozostać w dobrym zdrowiu, powinien unikać smutnych nastrojów i zachowywać radosny umysł.
/Leonardo da Vinci/

Komentarze: 34
Wyświetleń: 12420x | Ocen: 21

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 26 kwi 2018 06:39   
Autor: FN, źródło: FN   

‘TWIN FLAME’ CZYLI BLIŹNIACZY PŁOMIEŃ

Ten e-mail dotarł na pokład okrętu Nautilus 25 kwietnia. Początkowo chcieliśmy go skierować do publikacji do naszego działu XXI PIĘTRO, ale po chwili uznaliśmy, że warto jest oprócz przedstawienia historii opisanej przez naszego czytelnika napisać także kilka słów komentarza. Opisuje on nieprawdopodobne wydarzenie ze swojego życia, kiedy to spotkał osobę, która – jest o tym przekonany – była mu dobrze znana. Zanim napiszemy komentarz poniżej opis przysłany przez czytelnika.

 

 

 

From: [dane do wiadomości FN]
Sent: Wednesday, April 25, 2018 7:57 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: "KILKA SŁÓW O PRZEZNACZENIU"

 

Witam,

 piszę do Państwa, ponieważ chciałem opisać zdarzenie, które miało miejsce już ponad 10 lat temu, jednak przyznam, że od tamtej pory w moim życiu nie było ani jednego dnia, w którym nie wróciłbym do niego swoimi myślami. Zdarzenie to w pewnym sensie wywróciło duchową sferę mojego życia "do góry nogami". 

 Przez blisko 10 lat nie dzieliłem się z tym nikim, a obecnie jedyną osobą, która o tym wie jest znajomy, który w mojej ocenie jest osobą rozwiniętą duchową na tyle, by nie uznać mnie za czubka, gdy mu o tym opowiadałem :) 

 Przyznam, że od dobrych kilku lat zastanawiałem się, czy nie podzielić się właśnie z Nautilusem tym doświadczeniem, ale bezustannie wydawało mi się, że po prostu "nie ma to sensu" - bo niby w jakim celu? W zeszłym roku coś się zmieniło i zacząłem myśleć nad tym inaczej - może zdarzyło się to po, by właśnie się tym podzielić? W każdym razie chyba ostatecznie przekonał mnie Państwa artykuł pt. "Kilka słów o przeznaczeniu", gdyż dotyka on zbliżonego tematu.

 Od dzieciństwa interesowały mnie rzeczy z gatunku "niewyjaśnionych", nazywanych też przez naukowców o materialistycznym podejściu do stworzenia "pseudonauką" itp. Miałem małe poczucie, że ten świat zbudowany jest jednak inaczej niż przyswajamy to w szkole, że oprócz materii, którą widzimy jest coś głębszego, co nadaje sens naszemu istnieniu.

 Zdarzenie, które chcę opisać miało miejsce w nocy z 7 na 8 października 2007 roku. Wraz z kilka lat młodszym znajomym (byłem wtedy na studiach) umówiłem się na wyjście na "połowinki" licealne do Sopotu wraz z jego znajomymi. Następnego dnia miałem zajęcia na uczelni (8-go października to był poniedziałek), więc wróciłem wcześniej od reszty osób - parę minut po godzinie pierwszej w nocy miałem kolejkę powrotną SKM z Sopotu w kierunku Gdyni. Wyszedłem z klubu i szybkim krokiem udałem się na dworzec. Chwilę później pociąg wjechał, otworzyły się drzwi i nagle zobaczyłem parę oczu, które doskonale znałem, jednak musiałem jeszcze na chwilę spojrzeć na ziemię, by bezpiecznie postawić nogę w pociągu (przerwa między peronem a pociągiem w przypadku Trójmiejskiej SKM potrafi być naprawdę duża). Gdy już stanąłem w kolejce zrozumiałem, że dzieje się coś dziwnego.


Patrzę na dziewczynę, którą widzę pierwszy raz w życiu, a mimo to wiem, że znam ją doskonale. Znam te oczy! Nagle docierają do mnie myśli, ale nie w postaci przeczucia, tylko jakby wiedzy, która nagle pojawia się w mojej głowie: "Przecież ja Cię znam... Ja już Cię kochałem... spotkaliśmy się już wcześniej... to było w poprzednim życiu! Na to czekałem całe życie! Nareszcie jesteś!" Nie da się tego opisać słowami, ale miałem wrażenie spotkania po 10, lub więcej, tysiącach lat osoby, którą kocha się całą swoją duszą. Myślę, że najbliżej można to porównać z bezwarunkową miłością do rodziców, których się całkowicie kocha i spotyka się ich po bardzo długiej rozłące. Było to jednak znacznie, znacznie bardziej intensywne, tak bardzo, że nie ma możliwości opisania tego w słowach. W tym momencie nagle materialistyczny świat, o którym uczyłem się od dzieciństwa i w który wierzyłem swoimi zmysłami od zawsze, legł w gruzach. Do mojego umysłu dotarło, że wszyscy mamy duszę, że jej duszę rozpoznałem i to jej duszę kocham całkowicie. Nie mogliśmy od siebie oderwać wzroku.

 Nagle na wysokości mojego serca momentalnie zacząłem czuć niesamowitą energię, którą nazwałbym energią miłości. Miałem wrażenie jakbym został przebity włócznią całkowicie na wylot. Było to tak intensywne i jednocześnie bardziej rzeczywiste od rzeczywistości, którą uznajemy za fundamentalną, że nie wiedziałem i nie rozumiałem co się ze mną dzieje. Umysł próbował w pewien sposób z tym walczyć - była to energia tak intensywna, nie do opisania w słowach, że miałem wrażenie, że jeżeli jeszcze chwile to potrwa lub "pójdzie dalej" to prostu osunę się nieprzytomny na ziemię. Po bardzo krótkim szoku zaakceptowałem i zrozumiałem fakt, że ta energia jest pozytywna, pełna miłości i pozwoliłem się jej pochłonąć. 

 

Tego, co stało się po chwili nie da się już w żaden sposób przełożyć na słowa. Nagle zaczęła mnie pochłaniać światłość, która zaczęła mnie otaczać niejako z zewnątrz. Im więcej światłości mnie ogarniało, tym mocniej moje poczucie własnego ciała, własnego "ja", znikało. Granice mojej świadomości rozszerzały się jakby w nieskończoność, aż w końcu wszystko dla mnie było jasne.

Moje "Ja" roztopiło się całkowicie i stałem się całością wszystkiego - perfekcyjną światłością pełną nieskończonej, bezwarunkowej miłości. Miałem wrażenie, że stałem się świadomością całego kosmosu, zrozumiałem dlaczego wszystko jest takie jakie jest, że chociaż tego nie widzimy z naszego poziomu to tak naprawdę jest perfekcyjne.

Zrozumiałem dlaczego każdy atom, który znajduje się we wszechświecie znajduje się w takim położeniu w jakim się znajduje, dlaczego atomy w zwierzęciu po drugiej stronie globu, czy też dlaczego atomy w gwieździe oddalonej o setki lat świetlnych są tam gdzie są. Jasna dla mnie była każda ich cząstka i każda cząstka całego kosmosu. Wszystko stało się "jednym". Nie było żadnych barier pod względem przestrzeni - miałem wrażenie, że świadomość jest połączona z KAŻDĄ cząstką kosmosu. Czas nie istniał - wszystko było stałe - jedna świadoma i perfekcyjna całość, wypełniona bezwarunkową, nieskończoną miłością, której nie można ubrać w żadne słowa, stała się dla mnie fundamentalną i prawdziwą rzeczywistością. 

 Stan ten według mnie trwał może kilkanaście sekund, zniknął bardzo szybko, tak jakby w momencie, w którym go zrozumiałem i zaakceptowałem - zupełnie jakby ktoś do mnie powiedział - "Teraz już rozumiesz?", na co ja przytaknąłem potwierdzająco.  Powrót do naszej "rzeczywistości" był bardzo szybki, nagle jakbym się ocknął - dalej stałem w kolejce oparty o ścianę i patrzyłem na najpiękniejszą kobietę jaką spotkałem w swoim życiu. Absolutny ideał. Brunetka z brązowymi oczami, którą znałem całkowicie - wiedziałem o niej wszystko...

 Byłem sam, ona była z dwiema koleżankami, z którymi prowadziła konwersację, ale cały czas patrzyliśmy się na siebie. Dojechaliśmy do przystanku Gdynia Redłowo. Był wtedy remont torów i pociąg stał po drugiej stronie peronu (normalnie jest to tor jazdy w kierunku Gdańska), gdy staliśmy chwilę przy peronie ich cała trójka nagle zrozumiała, że tutaj miały wysiąść i szybko wybiegły z pociągu, po chwili zamknęły się drzwi. Tymczasem ja zostałem w środku i byłem w tym momencie chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie - wypełnionym całkowitą miłością, spełnieniem i szczęściem. Dopiero po wyjściu z pociągu na jednej z kolejnych stacji dotarło do mnie, że przecież nic nie wiem na jej temat i nie wiem jak ją odnaleźć.

 Ta historia nie ma happy-endu. Skończyła się właśnie tak, jak skończyłem to opisywać w poprzednim akapicie. Nie mam pojęcia kim była, jak miała na imię, czy skąd mogła pochodzić. Chociaż mam wrażenie, że nie była z Polski, na co mogła by wskazywać jej uroda. Pomimo tego, że stała dość blisko nie zanotowałem w jakim języku rozmawiała ze znajomymi. Przez kilka lat po tym zdarzeniu nie mogłem sobie darować, że w tym momencie zwątpiłem i nie wykonałem żadnego kroku, by ją poznać. Miałem do siebie ogromny żal. Chwila zwątpienia, braku wiary w siebie, sprawiła, że życie obrało inny kierunek niż bym sobie tego życzył. Z czasem zacząłem jednak patrzeć inaczej na to doświadczenie i widzieć więcej jego pozytywnych aspektów, które pozwoliły mi zrozumieć sporo rzeczy. Z tym co się stało pogodziłem się już całkowicie, chociaż początkowo w pewnym sensie sprawiało mi chyba więcej bólu niż radości. 

Rozumiem już, że to, co od tysięcy lat opisują mistycy, mówiąc, że "wszystko jest jednym" jest całkowitą prawdą. Że po dokładniejszej analizie także religie opisują tą samą fundamentalną prawdę. Że nasze ego i przekonanie, że jesteśmy wyłącznie ciałem to nic innego jak iluzja. Że wszystkie zdarzenia jakie mają miejsce mają całkowity sens. Że dusze istnieją i są wieczne, a reinkarnacja jest faktem. Że wszyscy mamy cząstkę boskiej świadomości. Że Bóg, który był jednością postanowił się podzielić, by zrozumieć czym jest - w końcu jeśli jest się cały czas wieczną jednością pełną miłości to nie można zrozumieć jaką miłością się jest, dopóki nie doświadczy się trudu, cierpienia i oddzielenia od tej miłości, by móc się z tym porównać - po prostu mieć skalę do porównania. To podobnie jak ktoś kto nie doświadczył cierpienia i zawsze miał cudowne życie, nie zdaje sobie sprawy jak cudownego życia doświadcza.

Podział na czas i przestrzeń pozwala tej jedności na to porównanie - czas pozwalana na konsekwencje działań, a podział świadomości w przestrzeni na iluzję, że każda jednostka jest odseparowana od innych, co razem rodzi możliwość całego ciągu przyczynowo-skutkowego, który obserwujemy swoimi zmysłami. Wszystko jest energią, a materia jest jedynie jej skondensowaną formą, która dzięki ustalonym prawom fizyki przybrała taką formę jaką obserwujemy. Podczas mojego doświadczenia miałem wrażenie, że świadomość i miłość są kluczową podstawą istnienia i wszystkim co jest - opisałbym to w ten sposób, że świadomość sprawiała wrażenie materiału budulcowego wszechświata, z którego ten jest zbudowany, natomiast miłość była tym co tą świadomość łączy w jedną całość. Według mnie można odczuć to także w naszym życiu codziennym - jeśli jesteśmy mocniej wypełnieni miłością można zauważyć większą synchroniczność zdarzeń w życiu i większą chęć do kontaktu z innymi ludźmi i otoczeniem w porównaniu do sytuacji, z kolei gdy czujemy lęk, mamy stany depresyjne itd czujemy odseparowani od otoczenia. Mistyczne oświecenie jest zjawiskiem, które według mnie powinno być badane na szerszą skalę, chociaż na pewno jego uchwycenie jest czymś niezwykle trudnym. Osobiście mogę polecić książkę "Cosmic Consciousness" autorstwa Richarda Maurice Bucke, gdzie opisane zostały na przykładzie wielu osób podobne doświadczenia, które zdarzały się często spontanicznie na przestrzeni wieków. 


 Doświadczenie, które przeżyłem w literaturze jaką odnalazłem nazywa się twin flame ("bliźniaczy płomień") i jest to spotkanie drugiej części swojej duszy, która dzieli się na męską i żeńską część. Nie jest to częste zjawisko, ale według tego co przeczytałem czasami ma miejsce i "oświecenie" jest jego kulminacją. Osobiście wyniosłem z niego bardzo wiele - całkowity brak strachu przed śmiercią, spokój, akceptację wyborów innych osób i nie ocenianie ich.

Pozytywniej patrzę na życie, czuję dużo większą łączność z otoczeniem, także z przyrodą. Inaczej się nawet patrzy na tych, którzy czynią zło - nie ma się do nich pretensji, tylko wręcz współczuje - czynią zło, gdyż nie wiedzą czym są. Ten, który wie, rozumie, że krzywdząc innych na bardziej fundamentalnym poziomie krzywdzi samego siebie.

 Muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. Gdy spotkałem się ze znajomym, zanim dołączyli jego znajomi, rozmawialiśmy na różne tematy. Nie pamiętam nawet dlaczego, ale w którymś momencie rozmowy spytał mnie czy wierzę w Boga. Pamiętam, że chwilę się zastanowiłem, rozejrzałem się wokół siebie i spojrzałem na drzewa i po chwili namysłu odpowiedziałem szczerze: "wiesz, chyba tak, wydaje mi się, że jest tu jakiś ukryty sens". Czy miało to wpływ na to co spotkało mnie parę godzin później? Osobiście wydaje mi się, że tak. 

 Pozdrawiam,

 [dane do wiad. FN]

PS.

 Jeżeli zdecydują się Państwo na publikację tej wiadomości bardzo proszę o usunięcie personaliów i adresu email, by nie były widoczne na stronie. 

 

 

Piękna historia i naprawdę bardzo ładnie opisana – natychmiast trafia do naszego archiwum FN. Nie spotkaliśmy się nigdy wcześniej z określeniem „Twin Flame” (tłum. bliźniaczy płomień), ale jak najbardziej uważamy je za trafne. Te chwile, kiedy nagle widzimy po raz pierwszy osobę i dosłownie obezwładnia nas myśl „to jest ktoś, kogo dobrze znam” jest znane praktycznie każdemu z nas. Czy tego typu sytuacje wynikają z reinkarnacji dusz? Oczywiście, że tak. Mimo że tego nie pamiętamy otaczają nas ludzie z poprzednich żyć, z którymi łączyły nas przeróżne relacje – dobre i złe. Jeśli wyrządziliśmy komuś krzywdę niszcząc mu życie jest wielce prawdopodobne, że w następnym życiu możemy my mieć relację z tą samą osobą, z którą będziemy musieli przeżyć coś, co pozwoli nam zrozumieć swój poprzedni błąd. Stąd tak ważne, aby za wszelką cenę unikać krzywdzenia innych ludzi, gdyż to co nazywamy złem „wróci jak bumerang z podwójną siłą”. Piszemy o tym od lat w różnych miejscach tego serwisu. Ale wracając do zjawiska „Twin Flame” – koniecznie w tym miejscu musimy przedstawić historię z naszego archiwum wideo FN, która pojawiła się w dokumentalnym cyklu „Spotkania z duchami”.

Jest to opis pewnego Kanadyjczyka, który jako młody chłopak nagle w czasie podróży poczuł przerażający ból zęba. Rodzina postanowiła znaleźć dentystę w pierwszej miejscowości, przez którą przejeżdżali. Kiedy zapukał do drzwi lokalnego dentysty drzwi otworzyła kobieta. Kiedy spojrzał w jej oczy wtedy zrozumiał, że oto ma przed sobą… osobę, która była mu kiedyś najdroższa na świecie, gdyż stała przed nim jego własna matka z poprzedniego życia.

I tylko jeszcze jedna uwaga do przedstawionej historii - nasz czytelnik nie ma racji pisząc, że ta historia "nie miała happy endu". Otóż myli się, gdyż było dokładnie tak, jak być miało - po prostu mieli się przez chwilę zobaczyć. Dlaczego? Bo tak chciał stwórca wszechświata.

Poniżej historia z naszego Archiwum Wideo FN.

 

Komentarze: 34
Wyświetleń: 12420x | Ocen: 21

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 26 kwi 2018 06:39   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (34)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Wt, 5 luty 2019 15:24 | ocena: -1

nikodem | Załogant

Promagma opisywał środek DMT. I ma rację. JKa dodam, iz w chwili smierci wystepują różne procesy biologiczne :
1. próba ratowania energetycznego czyli wyłaczanie poszczególnych partii ciała aby oszczedzac energie - na pierwszy plan idą mieśnie gładkie , stąd w chwili śmierci człowiek robi pod siebie na przykład,
2. następnie występują procesy , które mają ochronić mózg czyli cała "para " energetyczna idzie w utrzymaniu sprawności układu krażeniowo-oddechowego,
3. następnie sam mózg wyłacza poszczególne swoje partie aby jeszcze bardziej oszczędzać energię na pierwszy plan ida wszystkie części odpowiedzialne za sterowanie poszczególnymi narzadami wewnętrznymi oczywiście w kontekście wydatkowania energii w tym metabolizmu co wiąze sie z podtrzymaniem temperatury ciała,
4. w dalszej części mózg wyłacza wszystko a kieruje sie tylko na własnym bezpieczeństwie stąd np. adrenalina
5. dalej ... idzie już tzw. proces na pograniczu sfery fizycznej i duchowej tj .
6. wydzielanie np. dmt, skoro dusza istnieje i jest w niej zapisane całe nasze życie, ostatnim zapisem nie może być uczucie strachu. Ostatnim zapisem musza być : uczucie miłości, bezpieczeństwa , odprężenia. Stąd przy tzw. smierciach nagłych np. w wyniku morderstwa ten ostatni zapis może nie nastąpić wówczas dusza taka ma taki specyficzny kod ukonczenia a raczej jego brak co w praktyce wiąze sie z tym ,że występuje ona pozornie jako wolna i czysta stąd wiele osób może ją przejąć i niejako dokończyć proces umierania,
7. stąd widzenie tunelu ze światłem, stan błogości i szcześliwości, widzenie bliskich, dla chrzescijan poczucie obecności Chrystusa , a dla Buddystów poczucie obecności Buddy ...
8. i dalej już KONIEC ...... kanał za zycia zamknięty zostaje otwarty i zapisana informacja o naszym zyciu jako dusza odchodzi, często mozna zobaczyć taką ulatującą duszę ... ale dusza to NIE jest energia, dusza to INFORMACJA , ale aby mogła być ona przeniesiona potrzebny jest nośnik a tym najczęściej jest energia. Nie wiem jaka to jest energia ale z faktu , że możemu ją dostrzec w chwili smierci pozwala stwierdzić, iż efekty wizualicji jej sa powodem jej interakcji w naszej rzeczywistości ze światem materialnym. Tutaj trzeba powiedziec iż w chwili czy to poczecia czy to narodzin takich efektów nie zanotowaliśmy co świadczy , że nie ma żadnej informacji, dusza jest pusta czysta , nie zapisana a wiec nie ma potrzeby nośnika w postaci energii do przenoszenia niczego . Stąd też potoczne znaczenie reinkarnacji jest po prostu fałszywe i błedne.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 5 luty 2019 23:52 | brak oceny

Sequ23 | Załogant

@nikodem, jezeli dusza to informacja to musi byc przesylana droga radiową lub podobną niematerialną ktorej jeszcze nauka nie odkryla prawda? Mam takie przemyslenie,ze jezeli jestesmy polaczeni z bogiem droga radiową ,nie wiem jak to nazwac ale niematerialną to jezeli stworca ma na tyle energii by sygnal wyslac to wątpie by cialo ludzkie mialo tyle energii by wyslas informacje do naszego rdzenia(boga) oddalonego o miliardy lat swietlnych. Duzo zrozumialem i wiem ze w tym wszechswiecie wszystkie zasady są takie same, ze bog to nie dziadek z brodą w chmurach tylko istota biologiczna nie przypominająca ludzi bardziej cos na podobienstwo drzewa co wyrzuca material genetyczny w przestrzen i ten lecąc szuka miejsca z odpowiednimi warunkami aby mogl ewoluować. Zasady sie nie zmieniają a cudow nie ma wszystko dziala na tej samej zasadzie. Kolejne moje przemyslenie, jezeli bog to nasza matka a ewolucja jest naszym dorastaniem to czym się staniemy jak dobijemy do idealu bo przeciez jest granica doskonalości. Czyz dzieci po dorosnieciu nie stają sie doroslymi jak rodzice? Czyz historia nie powinna zatoczyc kregu i powtorzyć się. To tylko moje osobiste odczucia, jednak bardzo logiczne a jak zycie mnie nauczylo wszystko co jest logiczne jest prawdziwe. Pozdrawiam

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 7 luty 2019 19:58 | ocena: -1

nikodem | Załogant

Ja to wiem z analizy ksiąg czyli z religii ale także z własnego przemyślenia no i z logiki. jest Ona dla Ciebie obca ? Przykro mi. Bóg niczeg nie rozrzuca , gdybys choć tylko troche liznał i religii i wiedzy nie mówiłbyś taki bzdur. No chyba , ze gen głupoty ale ..... ze strony Boga to mało prawodopodobne .Mam chłopskie rozumienie gdyż jestem chłopem . Zasady moralne ? skąd się wzieły ? z rozwoju cywilizacji , społeczenstwa z nałozonymi dogmatami religii. Bóg dla mnie jest bardzo dobrym koleżka , Ja dla Boga już nie. PS dałem Tobie przepis na wiedzę ad meritum . Ty potraktowałeś to ad personam . Dlatego teraz powyżej dałem upust przez analogię . Staram sie tego nie robić ale jesli jakiś kretyn atakuje mnie ad personam nie pozostaje dłużny.

PS. indywidualne imaginacje , przemyślenia mają wartość i sa szczególnie cenne ... kiedy oparte sa na wiedzy. Same imaginacje, wyobrazenia w 99,999(9) % nadają sie do kosza na śmieci drogi ... Panie( ? ). Masz TOTALNE braki w elementarzu wiedzy. Ale to nie jest wadą. Wada jest bredzenie i obrażanie innych , kto stara się to twoje bredzenie wyprostować. Ucz się , poznawaj i zdobywaj wiedze. a jak masz swoje wizje to szukaj i staraj sie to poprzeć fachową wiedzą a nie głupotą.

Wt, 5 luty 2019 15:04 | ocena: -1

nikodem | Załogant

Przeczytałem komentarze i nie wiem od czego zacząć i chyba zaczne od reinkarnacji. Otóż w takim znaczeniu reinkarnacja nie istnieje. Tzw. EFEKT jaki doznajemy w wyniku różnych praktyk jak regres hipnotyczny to otwarcie kanału , który jest zamykany po narodzeniu a otwierany w chwili smierci. kanał ten łaczy nas a w zasadzie naszą dusze jako paczke zapisanych informacji z innymi paczkami informacji ( duszami ). Paczki te jako informacja sa niesmiertelne ale zarazem w pełni NIEświadome - nie myślą , nie czują porostu są i nic więcej. W wyniku różnych praktyk za życia w jakiś sposób jest możlwość uchylenia choć tego zamkniętego kanału a tym samym choć w części połączenia , wchłonięcia tych informacji ( dusz ) do naszego ciała fizycznego i przetwarzania tych informacji. Po wyjściu z takiego stanu i powrotu do rzeczywistości pierwszą reakcja jest - miałem kontakt z dusza zmarłego i najczęściej jest to intrpretowane jako dusza świadoma wszak miałem z nią kontakt. Bardzo mało osób z kregu reinkarnacji odbiera to w ten sposób iż to nasz mózg przetwarzając te informacje stwarza wrażenie i tylko wrazenie , ze mamy kontakt z dusza świadomą podczas gdy mamy kontakt ale z dusza NIEświadomą a świadomość pojawia sie ale dzięki naszemu fizycznemu ciału. Prawda, że efekt jest dokładnie taki sam . A więc dlaczego wbrew różnym religiom twierdzimy , że dusza posiada świadomość ? skoro te same efekty uzyskamy gdyz przyjmiemy, że dusza nie jest świadoma a świadomość uzyskuje tylko dzieki materii naszego ciała fizycznego ? na przekór religiom na przekór nauce ? Jedyna odpowiedz i naturalna jest taka - ludzie boją się niebytu, ludzie chcą wręcz łakna kazdej możliowości nawet jesli jest ona sprzeczna z religiami i nauką aby po smierci żyć czyli być i byc tego świadomym. Przykro mi ale tak niestety NIE jest. Jestesmy ale nie mamy świadomości , że jestesmy dokładnie jak podczas snu. I drugie .... ale w nastepnym komentarzu

Pt, 1 luty 2019 23:30 | ocena: + 1

Sequ23 | Załogant

Chciałem podzielić się pewnym przezyciem z zeszlego roku.
Pojechalem do bułgarii na wakacje z moim kolegą. Bułgaria wyszła przypadkowo, szukaliśmy czegoś taniego dlatego też wybór padł na złote piaski. Nie będę opowiadał co tam robiliśmy poniewaz jest to nie istotne. Chciałem opowiedzieć o bliźniaczej duszy bo nie potrafie inaczej tego opisać. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Co najśmieszniejsze 2 dni przed poznaniem ,moze 1 dzień jej miałem sen w którym się zakochałem i byłem naprawde szczęśliwy. Pamiętam go bardzo wyraźnie, jednak nie pamiętam twarzy. Dziewczyna ze snu była niską o ciemnej karnacji ślicznotką.
2 dni przed powrotem stało się . Poznałem śliczną barmankę ale nawet nie byłem nią zainteresowany, ponieważ nie gustuje w tak mlodych dziewczynach. Moj kolega się na nią napalił i mówi "biorę ją", ja beznamiętnie odpowiedziałem to bierz. Ja mialem 34 lata a ona 20. Donosiła nam drinki, jednak w pewnym momencie zdjęła okulary przeciwsłoneczne a mnie wryło w ziemie. Miałem poczucie ,że ją znam i to od bardzo dawna. Oboje zachowywaliśmy się jak małe dzieci kiedy bylismy blisko siebie. Czulem cieplo ,jakąś dziwną wieź jakiej wcześniej nie czulem.Byłem w szoku, nie wiedzialem co się dzieje. Okazało się ,że ona ma identyczne odczucia w stosunku do mnie. Młody wiek przestal się liczyć tak samo jak wszystko inne. Mieliśmy kontakt przez jakieś pół dnia. Zdałem sobie sprawe ,ze jak zawsze jestem wszystkiego niepewny to jej byłem jak nigdy. To był ostatni raz kiedy ją widziałem, bo miałem powrót do polski i nie udalo mi się z nią spotkac drugi raz. Wziąłem od niej kontakt, trochę rozmawialiśmy przez fb ale potem przestala się odzywać. Pisałem co przeżyłem, o swoich uczuciach , o jej oczach tak mi znajomych. Powiedziałem ,ze widziałem jej duszę w jej oczach. To samo usłyszałem od niej. Pierwsze 3 miesiące to była katorga. Myślalem o dziewczynie ktorej nie znam i widzialem ją przez jakieś 5 godzin można powiedzieć,ze przez 24 godziny na dobę. Męczyłem się strasznie. Czasami az dreszcze czułem na ciele. Czulem ,ze ona też o mnie mysli. Minęło 10 miesięcy a ja nadal o niej myślę . Nie ma 1 dnia żeby mi przynajmniej raz nie przeleciała przez glowe. Nigdy nie doznałem tak silnego uczucia. Nie powiedzialbym nawet ze to zadurzenie. Nigdy wcześniej czegos takiego nie przezylem. Minęło 10 miesięcy a ona wysyla swoje zdjęcia , i rozne inne zeczy a ja wiem dokladnie wiem co chce mi powiedziec i nie musimy nawet rozmawiac. Dziewczyna wciąż nie chce nawiązać kontaktu, więc i ja przesyłam zdjęcia , czy tez cytaty tekstow aby przekazać informacje. Kontakt z nią chodz uposledzony staje się coraz bardziej intensywny i myśle ,że jeżeli ona ma mnie uczynić szczęśliwym to zrobie dla niej wszystko ,jezeli tylko otworzy na mnie serce. To bardzo piękna dziewczyna która może mieć każdego. To nie jest możliwe do wyjaśnienia dlatego też zacząłem szukać . I znalazłem bliźniaczy płomień. Inaczej tego nie potrafie wytłumaczyć

Nie, 4 lis 2018 20:01 | brak oceny

M | Gość

Witam
Ja to dopiero mam jazdy. Od jakiegoś dłuższego czasu doświadczam dziwnych rzekłabym paranormalnych sytuacji. Dopiero niedawno zakumalam co nie co z tego co mi się przydarza i powoli skleilam w całość. Ale każdego dnia pojawiania się cos nowego.
Otóż widzę czyimis oczami. Widze tego kogoś oczami.,, obcych ludzi, obce miasto. Wiem nawet co ta osoba jada na swoje śniadania, bo widzę to tak jakbym to ja je jadła jego ustami. Nie czuje smaku tych pokarmów tylko konsystencje po czym w moment znikają. Czuje się tak jakbym ja z ta osoba była jednym, jakbyśmy byli ze sobą połączeni. Tak, wiem brzmi to jak schizofrenia. Sama się nad tym zastanawiałam.
Poprzez te wizje duzo wiem o tym człowieku. Wiem ze to mężczyzna, wysoki, zdrowo się odżywia, ma rasowego brązowego pieska i kotka. Mieszka w domu. Ja widzę nawet jego oczami jego ojca, ludzi z którymi rozmawia. Ostatnio widziałam cos z kultury japońskiej jego oczami wiec domyślam się ze to jedno z jego zainteresowan. Wiem ze ten mężczyzna z którym jestem połączona jest po jakimś tragicznym przeżyciu. Ostatnio widziałam adres w swojej wizji, prawdopodobnie jego adres zamieszkania. Sprawdziłam adres istnieje na drugim końcu Polski. Nigdy w życiu tam nie byłam, ani tez nie mam z tamtąd znajomych. Moi znajomi są w szoku ta cała historia, namawiają bym jechała sprawdzić. Nie wiem do czego te moje przezycie zakwalifikować. Przenoszenie świadomości ?
Mało tego po jakimś czasie dzień po dniu usłyszałam ta osobę tak jakby siedziała koło mnie. Słowa były skierowane ewidentnie do mnie. Powiedziała pełnym zdaniem logicznie adekwatnie do mojej sytuacji w jakiej sie wtedy znajdowałam. Oniemiałam.
Dodam ze temat bliźniaczych płomieni o którym wspomniano znam bardzo dobrze. kto tego nie przeżył ten nie zrozumie. Dodam jeszcze tylko od siebie ze przed spotkaniem prawdziwego bliźniaczego płomienia trzeba spotkać tzw fałszywego bliźniaczego płomienia.

Śr, 1 sie 2018 17:24 | brak oceny

Soyokaze | Załogant

Nwm na ile u autora było spotkanie Bliźniaczej Duszy, choć mi się wydaje zbyt przesadne.

Miałem kilka zauroczeń i to uznaje jako karmiczne relacje, właśnie zauroczenia, zakochania są z Bratnimi Duszami przez karmę.

Ja miałem w wieku dziecięcym pytania świadomości na temat gdzie jestem, czemu tak widzę, czemu w tym ciele a nie innym, w tym czasie a inne innym. Widziałem ducha prababci, kogoś kto mnie wyciągał z ciała, wiele wizji, przeczuć, mnóstwo snów.

W jednym moja duchowa Opiekunka wysłała wiadomość i mi pomogła emocjonalnie i mentalnie, bo miałem po liceum ciężki okres i nie mogłem się wygramolić.

Jednak jednej relacji, a raczej ODCZUĆ wobec kogoś nie mogę się pozbyć.

W pierw przeglądałem czyjś profil i znajomych na NK, w celu zapewne znalezienia innych znajomych. To było dobre... z 8 lat temu? Przeglądając tak znajomych jedna osoba przykuła moje oczy. Ale uznałem, że to tylko czcze i próżne rozmyślania itd.

Nie pamiętam czy w trakcie czy po tym, a może i przed, ktoś z ezoteryki mi kazał napisać list "rytualny" opisujący drugą osobę. Bardzo dokładnie. Wygląd, cechy, charakter, zainteresowania itd. To co się chce w tej drugiej osobie. Takie życzenie "drugiej połówki". I pewnie to było przed tą NK, bo byłem po pierwszym zauroczeniu i chciałem się pozbyć tej osoby z głowy. Po tym liście było inne zauroczenie w innej osobie.

Gdy to drugie zauroczenie minęło to tą z profilu z NK spotkałem w urzędzie do którego chodzę roboty zdawać. I tutaj nwm czemu, ale myśl od razu była skierowana na LIST. Pierwsza myśl, że idealnie pasuje w opis listu. Dopiero potem odnalazłem profil na FB. I to była ta z NK. Wtedy nawet nie skojarzyłem tego. W między czasie kilkukrotnie mijałem się z nią, widywałem ją w jej pracy, gdy była potrzeba, raz, może dwa. Ja mam rodzinną firmę ona w cudzej jest. Obie prywatne. Ten sam zawód. W tamtym czasie, 6 lat temu, była chyba z kimś.

Ale najwięcej zmian zaszło 2 lata temu. Raz, że w urzędzie naczelnika zmieniono, na urzędnika mama poszła, to wcześniej jej firma się rozpadła na dwie odrębne firmy i zaczęła się też lepsza współpraca z tą firmą. Mama miała z nią kontakt i ojciec też.

Wyszło tak, że przez nich było i przedstawienie się, jak i rozmowa. Co najciekawsze. To odczucie jest silne, mocne ale nie takie jak autor opisuje. Wręcz nawet jeśli mogę spokojnie spoglądać na nią, przebywać, a w trakcie zauroczeń, motyli jest ciężko :P To wciąż jest silne uczucie. Tylko nie tyle w kwestii co do niej się czuje, a swojego położenia. Bo przy tym przedstawieniu się i rozmowie miałem odczucie bycia postawionym pod ścianę. Że to coś ukartowanego xD Że specjalnie mnie postawiono w takiej sytuacji i jakby prawie na siłę, ale nie nachalnie mi ją wciśnięto wtedy, przedstawienie i rozmowa.

Nadal mam takie odczucie. Nie moc uwolnienia się od niej. Ciągłe powroty myślami. I nie mam gwarancji, wręcz nawet odrzucam od siebie myśl, że od niej też coś jest ;)

To jest coś zupełnie innego od innych sytuacji :)

Wt, 8 maj 2018 18:29 | brak oceny

relatysta | Załogant

Co do rozważań na temat możliwości naszych ciał/powłok i możliwości jej "oprogramowania", polecam znakomitą powieść i film (serial) "Modyfikowany węgiel".
Daje do myślenia.
http://chomikuj.pl/avangarda15/Audiobooki/M/Morgan+Richard/Modyfikowany+w*c4*99giel

https://www.google.pl/search?q=modyfikowany+w%C4%99giel+cda&rlz=1C1AOHY_plPL709PL709&oq=modyfikowany+&aqs=chrome.5.69i57j35i39j69i60j69i59l2j0.16416j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8

Pt, 27 kwi 2018 11:01 | ocena: + 2

Vrill | Załogant

Piękne przeżycie. Czy rozłąka w takim przypadku to reguła?
Pytam bo w zabawnie młodym wieku przeżyłem coś takiego* i choć miałem przyjemność odbyć z Nią kilkugodzinną rozmowę (czas ten, jednocześnie, rozciągnął się na całą wieczność i śmignął jak błyskawica) to więcej się nie widzieliśmy


*ale nie potrafiłbym oddać tego słowami choćby w minimalnym stopniu.

Gratulacje i podziękowania dla autora tekstu!

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 28 kwi 2018 16:37 | ocena: + 1

many00 | Załogant

@Vrill,

Według wiedzy, którą znalazłem w literaturze i Internecie raczej tak, chociaż nie zawsze. Przypadki całkowitej unii podobno się zdarzają, ale rozłąka jest elementem nauki, czasem kiedy pewne rzeczy możemy zrozumieć i wcielić we własnym życiu. Polecam wpisać "bliźniaczy płomień" w googlach, jest tam sporo wiedzy. Część źródeł twierdzi, że rozłąka kończy się ponownym spotkaniem w tym życiu, a część, że niekoniecznie i może to być kolejne wcielenie. Nawet jeśli w moim przypadku nie będzie to w tym życiu to nie jest to dla mnie problem, najważniejsze, że dane mi było uświadomić sobie, że każdy z nas jest światłością :)

Czemu spotkało to akurat mnie? Nie wiem, może właśnie tylko po to, żebym napisał ten tekst do Nautilusa, który przeczyta trochę osób :) Nie mam w sumie żadnego dowodu, że to co napisałem jest prawdą, kwestia sprowadza się do wiary, co przy obecnym poziomie nauki jest chyba standardem w przypadku zjawisk "paranormalnych".

Mógłbym jedynie poddać się testowi na wykrywaczu kłamstw, ale pewnie nie jest to żaden 100-procentowy dowód. Przyznam szczerze, że próbowałem nawet skontaktować się z Panem Krzysztofem Jackowskim, który być może swoimi zdolnościami mógłby odczuć cokolwiek, co mogłoby w jakiś sposób pomóc dowiedzieć się na jej temat czegoś więcej. Akurat jak dzwoniłem był zajęty, a później próbowałem jeszcze kilka razy, ale niestety nie odbierał i w końcu dałem za wygraną.

Pozdrawiam,

autor listu do Nautilusa

Pt, 27 kwi 2018 10:25 | ocena: + 4

many00 | Załogant

@Ernestto,

Święte słowa. Niestety zrozumienie takich rzeczy przychodzi później, gdy jest już za późno. Na moment przed "rozdzieleniem" wstąpiło we mnie zwątpienie - myśl, że przecież nie może być prawdą, że tak piękna kobieta może czuć do mnie to samo, chociaż wiem, że tak było. I tego miałem się z tego doświadczenia nauczyć - wiary w samego siebie. Takie krótkie spotkanie, z którego obydwoje mieliśmy coś wynieść.

Z resztą słusznie redaktor Nautilusa zauważył w ostatnim akapicie - było dokładnie tak jak miało być. Oczywiście pisząc, że nie było happy endu miałem na myśli co innego - wyłącznie fakt, że zobaczyliśmy się na moment i nie wiemy nic o sobie. Całkowicie zdaje sobie sprawę, że tak jak się stało, tak właśnie miało być - chodziło o krótkie spotkanie w młodym wieku i wyniesienie z tego nauki na resztę życia. A doświadczenie, które dane mi było przeżyć jest według mnie najlepszym doświadczeniem jakiego można zaznać za życia - nie ma niczego o większej wartości. WIEDZA o tym, że jest się wiecznym, świętym bytem jest więcej warta niż największa możliwa wygrana na loterii.

Pozdrawiam,

Autor listu do Nautilusa

Czw, 26 kwi 2018 22:42 | ocena: + 3

Ernestto | Załogant

Ta opowieść jest niezwykle piękna, nie zagapiajmy się chłopaki, ( dziewczyny też) nie traćmy głowy w takich chwilach...to się nie dziej gdy jesteśmy "przygotowani", w dobrym humorze, czy kondycji... pozdrawiam

Czw, 26 kwi 2018 22:17 | ocena: + 1

Jolaos | Załogant

Ciekawie user @promagna napisał :

"Każdy człowiek, facet i babka mają wbudowane w podświadomości swoje archetypy biometryczne twarzy płci przeciwnej. "

- tak zapewne jest lecz nasuwa się pytanie - kto nam to wbudował ? Sami sobie na pewno nie. Więc kto ?
Ktoś kto doskonale wie od dawna jak działa biokomputer który my nazywamy ciałem i który jest naszym domem na czas tej inkarnacji. Ciało ludzkie jest biokomputerem i ma możliwość programowania. Stało to się zrozumiałe dopiero w epoce komputerów PC bo dopiero teraz mamy jakąś skalę porównawczą. Oprogramowanie , wirusy itd. To posiadają maszyny zbudowane przez czlowieka i działające wtedy gdy są podłączone do zasilania.
Ciało ludzkie nie potrzebuje prądu lecz potrzebuje zasilania w postaci pokarmu. Ktoś nas zbudował , ktoś napisał / i wciąż pisze / oprogramowanie które może za pomocą nieznanej nam na razie technologii nam wgrać np. podczas snu. Ktoś celowo zostawił zapas mocy w naszym bioprocesorze zwanym mózgiem bo jak wiadomo wykorzystujemy zaledwie jego małą część. Ciekawe w jakim celu to zrobiono...
Idąc za tą myślą możliwe jest że wyświetlają nam hologram
który przedstawia inną biomaszynę która posiada dokładnie to samo oprogramowanie lecz o przeciwnej polaryzacji / niczego nie można wykluczyć / ale zabraniają kontaktu bezpośredniego. Stąd autor e-maila nawet nie zagadał do niej - choćby po angielsku bo tego od podstawówki teraz uczą.
Jest też możliwe że te trzy dziewczyny to hybrydy czyli obcy w ciałach ludzi. To jest wysoce prawdopodobne że coraz więcej takich hybryd jest między nami.

Moje wywody odzierają opisany przypadek z poezji piękna i miłości. Zgadzam się - to nie jest zbyt miłe ale czyż bezpośrednie spotkania z np. szarakami które przeżyli ludzie uprowadzeni na obce statki kosmiczne to poezja ?
To rzeczywistość i nikt tego jeszcze nie ubrał w piękne słówka jak choćby w takie jak o miłości.

proszę autor e-maila by nie brał tego do siebie. Chcę tylko wskazać że warto brać od uwagę jeszcze inne możliwości które mało kto potrafi poprawnie zdefiniować. Choćby dlatego że jest sposób na wykasowanie ludzkiej pamięci i takież ONI praktykują. Ot tak - wciskają przycisk -delete- i zrobione.

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pt, 27 kwi 2018 10:42 | ocena: + 4

many00 | Załogant

@Jolaos,

Oczywiście nie wezmę tego do siebie i proszę mi wierzyć, że po tym co mnie spotkało żadna teoria nigdy mnie już nie zdziwi :) Taką możliwość, o której Pan/Pani pisze także brałem po tym wydarzeniu pod uwagę.

Gdy dotyka się czegoś o większym realizmie niż nasz widziany na codzień "realny" świat, nasz umysł ściąga nas w dół, do tutejszej rzeczywistości i poddaje w wątpliwość te wyższe uczucia, które odczuwa dusza. Teoria, że ona nie była prawdziwą osobą, a jedynie jakimś pokazem z wyższego wymiaru również zrodziła się po jakimś czasie w mojej głowie. Ale to wszystko - zarówno Ona, jak i moje doświadczenie, BYŁO prawdziwe. Nie da się wyjaśnić, jak to co odczuwałem może być bardziej prawdziwe od naszej rzeczywistości, ale była tam po prostu sama prawdziwa, autentyczna, bezwarunkowa miłość. Całkowicie pozbawiona kłamstwa, manipulacji itp. Razem dawało to odczucie rzeczywistości na poziomie setki, a może tysiące razy większym niż to, czego doświadczamy w naszym codziennym życiu.

Pozdrawiam,

autor listu do Nautilus

Pt, 27 kwi 2018 12:16 | ocena: + 3

Rodzer | Załogant

@Jolaos, to programowanie nie tyczy się to tylko ludzkiego ciała... wszystkie zwierzęta (od naczelnych po owady najniższego rzędu), rośliny a nawet organizmy jednokomórkowe "wiedzą co mają robić", np kto uczył pająka pleść pajęczyny? Tylko człowiek się rodzi taki bez wiedzy czego się uczył w poprzednim życiu... i potem uczy się przez całe życie od nowa zamiast zacząć od poprzedniego poziomu...cóż za niesprawiedliwość...

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 5 luty 2019 15:42 | ocena: -1

nikodem | Załogant

@Rodzer, takie bzdury opowiadasz co ma pajak i jego pajęczyna do rzeczy. rozejrzyj się w biologii jest cała masa gatunków, które nie potrafią robić wiele rzeczy od urodzenia a uczą się. To , że pająk to potrafi wynika z wielkości jego mózgu i tym samym jego budowy. Tam nie ma wiele mozliwość co do uczenia się stąd jego mózg może być mały ale jednoczęsnie na tyle sprawny aby dac szanse pajakowi przezyć. I Pamiętaj - MÓZG NIE jest po to aby myśleć. MÓZG jest potrzebny po to aby osobnik go posiadający mógł przeżyć. Tzw. twórcze myślenie pojawiło się na etapie ewolucji, podobnie jako uczucie miłości, które jest całkowicie nowym nabytkiem człowieka. Homo sapiens , miłości NIE potrzebował , ale potrzebował nienawiści - bo to pozwalało mu przezyć. Społeczeństwo, rozwój cywilizacji cały czas zmienia nasz mózg. Stąd własnie nowe uczucie jakim jest miłość. Ale miłość jako uczucie do swojej tzw. drugie połówki jest równiez do NICZEGO człowiekowi nie potrzebna. Bez tego uczucia człowiek jako homo spaiens rozmnażał się bez problemów. A wiec po co jest uczucie miłości ? Ano po to aby człowiek odczuwał EMPATIE a najlepiej odczuwac empatie jak jest uczucie miłości do tzw. drugiej połowki. I w tym kierunku własnie idzie nasz swiat. Ale miłość to całkiem nowiutki nabytek stąd i jego działanie bardzo niedoskonałe ale .... cały czas się doskonalimy. Stąd ...... w chwili śmierci DMT nie będzie potrzebne a dusza w każdym przypadku bedzie do końca zapisana prawidłowo. Stąd nie będzie tzw. zmarłych dusz pokutujących. Stąd informacje zapisane w wielu duszach .... coś stworzą, czemuś posłużą jako całość nie tracąc jednoczesnie swej indywidualności

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

UWAGA WSZYSCY INTERESUJĄCY SIĘ POSTACIĄ JEZUSA CHRYSTUSA I JEGO POTENCJALNEGO POWROTU NA ZIEMIĘ ...  w sobotę 17 sierpnia mieliśmy opublikować ciekawe informacje na ten temat. Ze względu na przedłużający się wyjazd wracamy do Warszawy w niedzielę i dopiero wtedy ukaże się ten tekst. Pozdrawiamy wszystkich czytelników! FN

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 12 sie 2019 07:57 | Drogi Nautilusie. W piątek (9 sierpnia 2019 - przyp. FN) przed godziną 7-mą rano szedłem z kolegą do pracy.Gdy już zbliżaliśmy się do miejsca pracy,oczom naszym ukazał się widok metalicznego obiektu,który leciał sobie powoli na niebie.Nie było by to nic dziwnego,gdyby nie to,ze ten obiekt nagle zniknął.po prostu rozpłynął się.Czy możecie mi wyjaśnić co to mogło być? Stały Wasz czytelnik Marek

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 25 lipca 2019 | 22 lipca 2019 roku odszedł w stronę światła Marek Rymuszko. Twórca i pomysłodawca miesięcznika ‘Nieznany Świat’, który przebudził miliony ludzi ze snu i sprawił, że dostrzegli inny, nieznany świat. Ale odszedł przede wszystkim bliski mi człowiek, którego brak odczuwać będę do końca mojej ziemskiej wędrówki.

czytaj dalej

FILM FN

JASNOWIDZ KRZYSZTOF JACKOWSKI - ostrzeżenie przed oszustami sprzedającymi 'Amulety Jackowskiego'

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.