Dziś jest:
Środa, 28 października 2020

Listopad... boję się tego listopada. Wydarzą się na jesieni bardzo złe rzeczy, to będzie koniec tego świata, jaki znamy i lubimy, tej rzeczywistości spokoju i bezpieczeństwa. Widzę też wojsko na ulicach, dużo wojska. Wojsko... pojawi się wojsko.
Jasnowidz Krzysztof Jackowski, lipiec 2020


#16 czerwca 2014 ŚWIATŁO POTRZEBUJE CIENIA - wpis w Dzienniku Pokładowym 16 czerwca 2014

„Światło potrzebuje cienia” – to piękne i mądre zdanie powinno być mottem dla ludzi, którzy chcą osiągnąć spokój i harmonię. Jeśli ktoś tak bardzo „lubi Słońce” i zechce w przypływie szaleństwa przebywać non-stop w działaniu silnego światła słonecznego, to nie tylko jego skóra zestarzeje się w błyskawicznym tempie, ale także może taki eksperyment zakończyć się ciężką chorobą lub też nawet śmiercią.

Z tego pozornie banalnego przykładu płynie bardzo mądra lekcja dla nas, że należy czerpać radość i przyjemność z umiaru, także z tego, że jest wokół nas zmienność, że raz jesteśmy smagani promieniami słonecznymi, a raz przebywamy w cieniu. To samo dotyczy praktycznie każdej dziedziny naszego życia i przykład ten może odnosić się do takich spraw jak jedzenie, posiadanie rzeczy materialnych czy nawet sprawy związane z ludzką seksualnością. Coś, co sprawia przyjemność naszym instynktom niekoniecznie jest dobre dla nas, jako pełnej istoty ludzkiej – złożonej z ciała i duszy. Przykładem braku wiedzy w owym "szukaniu równowagi w życiu" są Indianie w dżungli amazońskiej, którzy obdarowani cukierkami zjadają je do końca niezależnie od tego, ile owych cukierków dostali. Dlaczego? Bo cukierki są słodkie, a oni chcę podtrzymać owo miłe uczucie słodkości w ustach tak długo, jak się tylko da. Potem chorują lub umierają.

 Jedzenie cukierków w ogromnych ilościach kończy się tragicznie, o czym my dobrze wiemy dając naszym dzieciom rzeczy słodkie bardzo ostrożnie i rzadko. Robimy tak nie dlatego, że chcemy pozbawić je przyjemności, ale dlatego, aby nauczyć je umiaru i sztuki czerpania radości z tego, że na coś się czeka. Taka potrzeba harmonii i umiaru w dawkowaniu „radości dla zmysłów” jest w każdym z nas i należy przez całe życie ją rozwijać i pielęgnować. Tymczasem ludzkość zmierza w zupełnie odwrotnym kierunku.

Ostatnio jedna rzecz wprawia mnie w niesłychane osłupienie i zdziwienie. Co mam na myśli? Powszechne szaleństwo wokół gotowania. Zwróciła na to uwagę moja mama, która nie mogła zrozumieć, jak mogą ludzie tyle swojego życia marnować na przygotowanie potraw. Przykładem prawdziwego szaleństwa – i to słowo jest jak najbardziej na miejscu – jest program „Masterchef junior”, kiedy do przygotowywania wykwintnych potraw wręcz zmusza się 7-mio letnie dzieci. Piszę „zmusza się”, bo nie wierzę, że siedmioletnie dziecko ma radość z uderzania tłuczkiem przez 10 minut w płat wołowego mięsa…

 

Kultura masowa skierowana do tzw. popularnego widza przekroczyła wszelkie granice zidiocenia w propagowaniu owej złudnej gonitwy za pozornym szczęściem i za wszelką cenę sprawianiu przyjemności zmysłom i najniższym instynktom, a trzeba przyznać, że dzieje się to na wyraźne życzenie tego widza, który właśnie takie rzeczy chce oglądać.

Proszę nie zrozumieć mnie źle – ja także lubię zjeść jakąś smaczną potrawę, ale nie robię z tego wielkiej celebry, sensu życia czy na miłość Boską jakiegoś celu, dla którego żyję. Pożywienie jest dla mnie jedynie paliwem, abym mógł iść przez życie i doskonalić się. Dbam o to, aby jedzenie było zdrowe i jem to, co mój organizm potrzebuje. Ani więcej, ani mniej. Nie poświęcam na to nawet chwili dłużej niż potrzeba, gdyż są o milion razy ważniejsze i ciekawsze rzeczy, niż jakiś unikalny smak w podniebieniu wyczuwalny po zmieleniu w odpowiednich proporcjach tego czy tamtego.

Małe dzieci poprzebierane w stroje kucharzy to objaw choroby naszego świata, choroby o wiele szerszej, a jednym z jej przejawów jest także poświęcanie ogromnej ilości czasu na sztuczne pobudzanie własnych emocji przez to, co „wymyślili inni”. Te wszystkie filmy, seriale, programy i tak dalej mają jeden cel – wyzwolić w ludzkiej istocie sztucznie pobudzone emocje. A tymczasem to stan nienaturalny, który – wiem o tym – jest złem naszego świata.

Ów „kult sprawiania sobie przyjemności poprzez jedzenie za wszelką cenę i uczynienie z tego celu naszego życia” jest jedną z wielu chorób toczących nasz świat. Jeszcze gorzej jest z ludzką seksualnością, ale o tym napiszę innym razem.

Na koniec muszę się przyznać, że jestem naprawdę szczerze poruszony książką, którą właśnie dostałem ze Stanów Zjednoczonych o słynnym Bliskim Spotkaniu III Stopnia (lub II-go, bo w końcu nie było widać żadnych istot) w lesie Rendlesham.

Mój kolega – jeden ze współautorów tej książki – bardzo słusznie postawił tezę, że jeśli ktoś po zapoznaniu się z materiałami dotyczącymi wydarzeń w lesie Renldlesham nadal kwestionuje zjawisko UFO jako obecność na Ziemi obcych cywilizacji, to taki człowiek jest albo obłudnym kłamcą, albo skończonym głupcem, albo kwalifikuje się natychmiast na leczenie psychiatryczne…

Niedługo napiszę więcej o tym, dlaczego od trzech lat zbieram wszelkie możliwe materiały o przypadku z Rendlesham. Jeśli mam rację, to… być może uda nam się postawić znacznie wyżej poprzeczkę w badaniu zjawiska UFO i obecności tego fenomenu w naszej rzeczywistości.

 

 

AKTA RENDLESHAM - odcinek z serii dokumentalnej "Doświadczyć Niezwykłego" from FundacjaNautilus on Vimeo.

Incydent, który miał miejsce w 1980 roku w brytyjskiej Bazie Wojskowej w Woodbridge jest jednym z najważniejszych wydarzeń w historii badania zjawiska UFO, a wobec informacji które przedstawimy za chwilę staje się nawet czymś więcej. Po wielu latach jeden z głównych świadków będący wówczas sierżantem Jim Penniston (pracował w służbach zabezpieczenia, był także pilotem) zdecydował się powiedzieć o czymś, czego wówczas doświadczył. Sprawa jest związana z niezwykłym przekazem, który otrzymał dotykając zagadkowy obiekt w kształcie piramidy. Najpierw jednak ustalmy najważniejsze fakty w sprawie tego incydentu.

Wszystko wydarzyło się w bazie RAF-u „Woodbridge” położonej na terenie lasu Rendlesham w hrabstwie Suffolk. Wydarzenia miały miejsce w ciągu trzech kolejnych nocy 25-28 grudnia 1980 roku. Nad Bazą pojawiały się obiekty UFO, a także doszło do zadziwiającego Bliskiego Spotkania III Stopnia, w którym uczestniczyli żołnierze.Najciekawsze wydarzenie miało miejsce około 3.00 nad ranem w dniu 26 grudnia 1980, kiedy to w środku lasu został zauważony obiekt UFO w kształcie zbliżonym do piramidy (obiekt miał skomplikowaną budowę, którą dokładnie opisują świadkowie w materiale wideo zamieszczonym pod koniec tekstu).

Dostrzegli go żołnierze z patrolu w pobliżu wschodniej bramy bazy. Początkowo myśleli, że to są jakieś konwencjonalne samoloty, ale po wejściu do lasu zobaczyli obiekt w kształcie piramidy, który mienił się światłami i delikatnie unosił w powietrzu. Otaczała go kolorowa mgła. Jeden z żołnierzy podszedł do obiektu i go dotknął. Jak później relacjonował, obiekt miał metaliczną powierzchnię i emitował ciepło. Elementy obiektu tworzyły coś na kształt piramidy, która miała około 1.5 metra wysokości. Po chwili uniósł się w powietrze i w otoczeniu kilku innych obiektów UFO przemieszczał się tuż nad lasem.

 

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Przepowiednia jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego: Dojdzie do rękoczynów, do dotkliwego pobicia policjantów. To będzie prowokacja.- Pamiętajcie, że jeżeli w najbliższych godzinach, lub dniach rząd wprowadzi jakiś stan, oznacza to, że konsekwencje tego będą bardzo duże, daleko idące i od tego momentu zaczyna się coś bardzo poważnego nie tylko w Polsce, ale też na świecie. Coś, gdzie o czasie przed marcem, jaki przezywaliśmy, będzie tęsknić będziemy opowiadać sobie nawzajem, czym była wolność...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 25 paź 2020 08:45 | [...] Dzisiaj nad Warszawską Wolą zauważyliśmy dziwne światło dość duże nieruchome i wyglądające  na zawieszone pod chmurami. Pojawiło się na południowym , poludniowo-wschodnim niebie. Chciałabym się dowiedzieć czy jest to zjawisko naturalne czy jakiś sztuczny obiekt. Wysyłam w załączniku zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie.Z Poważaniem[dane do wiad. FN]

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

FENOMEN LATAJĄCYCH KUL - film z archiwum wideo FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.