Dziś jest:
Poniedziałek, 30 marca 2020

Uratować planetę?  Jak możemy być tak aroganccy?  Planeta jest, była i zawsze będzie silniejsza od nas. Nie możemy jej zniszczyć. Jeśli przekroczymy granicę, to planeta po prostu usunie nas z powierzchni i będzie istnieć dalej.
Paulo Coelho, „Zwycięzca stoi sam”


#19 stycznia 2010 19 stycznia 2010 roku

 

 

Kiedy przeglądam relacje ludzi, którzy mieli okazję spotkać się i porozmawiać z obcymi istotami, które w pojazdach UFO wylądowały na Ziemi, zawsze uderza mnie jedno. Mówią oni bowiem tylko w jeden sposób: „nasza planeta należy do...”, „nasza rasa zamieszkująca planetę X już dawno zauważyła, że...”, „nasza cywilizacja zamieszkująca kilka planet w układzie X jest od dawna pozbawiona...” itp. Nigdy, ale to absolutnie nigdy (a przypadków wiarygodnych rozmów ludzi z obcymi są tysiące) nie usłyszeliśmy: „jesteśmy z planety X, a reprezentujemy rząd Y. Jakby przybyli ci goście z naszej planety od kraju Y i jego rządu Y, to nie mówcie, że wylądowaliśmy, bo byliby wściekli”.

 

Mówiąc w największym skrócie rozwinięte cywilizacje we wszechświecie już dawno mają za sobą etap plemienny, a jest u nich system patrzenia na własną społeczność, który ja nazwałem „planetarnym”. Należąc do cywilizacji wyprzedzających naszą często o tysiące lat mówią o czymś, co nas także nieuchronnie czeka. Oni po prostu musieli przechodzić takie same etapy rozwoju cywilizacji jak my. A więc najpierw ich społeczność to były miliony małych grup troglodytów z maczugami w rękach, które nawzajem mordowały się w walce o pożywienie. Z czasem dostrzegli, że opłaca się zakładać większe wspólnoty, gdyż w ten sposób mają większą szansę na zachowanie życia, a także ma większe szanse na przeżycie ich potomstwo. Tak życie wymusiło powstawanie plemion.  

 

Z czasem poszczególne plemiona dostrzegły, że jeśli zjednoczoną się w większą zbiorowość i narzucą tam określone prawa, wtedy będzie szybciej następował rozwój i bogacenie się. Tak powstały owe księstwa, zalążek przyszłych państw. Ile ich było? Tysiące. Taka Francja zwana przed wiekami Galią była poszatkowana tymi księstwami jak zagony na polu chłopa – jadąc koniem można było w ciągu dnia przejechać przez teren kilkunastu księstw z własnymi „podatkami, prawem, rządem, księciem itp”. Z czasem i tak formuła okazała się nieefektywna.

Księstwa zamieniły się w państwa (decydowała tutaj sprawa wspólnego języka, choć to też nie jest regułą, przykładem może być choćby Belgia, która językowo jest „rozdarta”), które to państwa wydawało się, że „będą wieczne”. Było bowiem jasne, że skoro dane plemię mówi w danym języku, no to „musi być ogrodzone granicami że hej”, mieć własny rząd i już, a reszta wokół nas nie interesuje. Tylko interes własnych obywateli, a na ziemi niech „będzie nawet milion państw i milion rządów”, bo tylko to jest gwarancją „wolności” i Bóg wie czego jeszcze. I wszystko byłoby OK, gdyby nie jeden element, którego wcześniej nikt nie uwzględnił. Chodzi o światowe media i sieć www. Nagle świat się skurczył.

Zobaczyliśmy, jak wygląda nawet mała wysepka pod drugiej stronie kuli ziemskiej. Tragiczne wydarzenie, które rozgrywa się pięć tysięcy kilometrów od naszego domu możemy oglądać na żywo tak, jakbyśmy tam byli. Ludzie zaczęli dostrzegać złożoność naszego świata, a także mieć poczucie wspólnoty. Internet zmienia Ziemię błyskawicznie i aż dziwne, że tak mało dostrzegają to wszelcy futurolodzy, którzy w ramach Klubu Rzymskiego prawie nie wspominają, że pęka w ludziach „jakaś bariera”. Zaczyna się rodzić społeczność planetarna. 

 

Tragedia na Haiti pokazała, że oto na tę małą wysepkę z najróżniejszych zakątków kuli ziemskiej są wysyłane transporty z pomocą. Czy było by tak, gdyby nie było ogólnoświatowych przekazów telewizyjnych? Czy byłby taki odzew, jeśli nie byłoby stron www, na których obrazki ludzi przysypanych żywcem widzimy po kliknięciu na jakąś ikonkę z wiadomością? Nie wierzę w to. Coś się na świecie dzieje i choć zmiany zabiorą pewnie jeszcze z kilkaset lat, to świat „za tysiąc lat” to będzie świat „ludzi z planety Ziemia”, a nie plemion z poszatkowanej ziemi na „zagony”. Ten proces jest nieuchronny! I jeszcze jeden mały drobiazg: oto stała się rzecz bez precedensu: trzej amerykańscy prezydenci, obecny Barack Obama i „już byli”, czyli George W. Bush i Bill Clinton razem włączają się w akcję pomocy ludziom. Apelują o pomoc wyraźnie poruszeni losem ludzi, którzy stracili właśnie wszystko. Ponad podziałami politycznymi, ponad osobistą niechęcią. Czy można sobie wyobrazić taki obrazek jeszcze 50 lat temu? Wolne żarty! Świat stał się mały. Świat się skurczył. Świat jest ową „globalną wioską” czy to się komuś podoba czy nie.

 

Od kiedy prowadzę informacje w telewizji informacyjnej i mam bezpośredni dostęp do większości największych mediów świata sam obserwuję pewne zmiany w myśleniu o świecie. Wydaje mi się, że Haiti to miejsce równie odległe jak Katowice czy Bytom.   Jest mi zupełnie obojętne, czy tragedia ludzka wydarzyła się kilkanaście kilometrów ode mnie czy kilka tysięcy kilometrów.

 

 

Przejmuję się nią tak samo i tak samo ją przeżywam i tak samo tym ludziom współczuję i chcę pomóc.  To uczucie, które na pewno było obce ludzkiej rasie na trzeciej planecie od Słońca jeszcze kilkadziesiąt lat temu. A to i tak dopiero początek drogi i początek zmian naszej „planetarnej świadomości”.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

W czasie spotkania w Bazie FN ustalilimy plan działań, gdyby naprawdę w Polsce zaczęło być źle. Niestety spodziewamy się bardzo ciężkiej sytuacji gospodarczej, której wpływ na działanie okrętu Nautilus trzeba zminimalizować. Szczegóły przedstawimy wkrótce. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 27 mar 2020 17:22 | Witam, wczoraj (26 marca - przyp. FN) o godzinie 19 nad Olsztynem latał bardzo nisko dziwny śmigłowiec. Leciał bardzo nisko, miał dziwne oświetlenie (bardzo jasne nienaturalne światło), ciężko było dostrzec jego kontury ale miałem wrażenie że jest koloru głębokiej czerni i jakby to nie był śmigłowiec a latający samochód taki szeroki śmigłowiec do tego odgłos silnika taki dziwny jakby wydobywał się z głośników a nie z pracującego silnika. Pozdrawiam

Dziennik Pokładowy

Piątek, 13 marca 2020 | Mam wrażenie, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawę z tego, co się stało na świecie w związku z koronawirusem. Cały czas czytam, że ‘to zwykła grypa, z tym że mniej groźna’, a w ogóle to ‘jest to burza w szklance wody’, wszystko minie, a o tym całym wirusie z Wuhan szybko zapomnimy. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie – koronawirus zmieni świat, jaki znamy.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS BYĆ MOŻE UWOLNI OSTATNICH NIEWOLNIKÓW, CZYLI ZWIERZĘTA TRAKTOWANE PRZEZ LUDZI JAK PRZEDMIOTY...

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.