Dziś jest:
Środa, 28 października 2020

Listopad... boję się tego listopada. Wydarzą się na jesieni bardzo złe rzeczy, to będzie koniec tego świata, jaki znamy i lubimy, tej rzeczywistości spokoju i bezpieczeństwa. Widzę też wojsko na ulicach, dużo wojska. Wojsko... pojawi się wojsko.
Jasnowidz Krzysztof Jackowski, lipiec 2020


#10 listopada 2012 DUCH SAMOBÓJCZYNI I RADA ZAKONNICY - wpis 10 listopada 2012

Lubię multimedialne prezentacje FN, gdyż dają one osobisty kontakt z ludźmi, którego przecież nie dadzą strony internetowe. Zawsze po zakończeniu prezentacji jest to samo – kilka osób czeka po to, aby chwilę porozmawiać, zapytać o to czy owo, wreszcie opowiedzieć o własnym przeżyciu spotkania z czymś „wykraczającym poza wyobraźnię”. Tak było także w Zabrzu, naszym Zabrzu. Piszę „naszym”, bo po kolejnych spotkaniach z mieszkańcami tego miasta stało się nam ono bardzo bliskie, wręcz jest to jedno z „naszych miejsc”. Ale wracając do ostatniej prezentacji – po jej zakończeniu także było kilka osób, które chciały chwilę ze mną porozmawiać. Wśród czekających była starsza pani, wyraźnie z jakiegoś powodu krępująca się tej rozmowy. Wkrótce okazało się, że sprawa dotyczyła bardzo trudnej, osobistej sprawy. Dlatego mówiła bardzo cicho, nachylając się do mnie, aby nikt postronny nie usłyszał szczegółów jej historii.

Pani ta mieszkała w domu, w którym - oprócz jej męża - mieszkał także syn z żoną. Sytuacja bardzo często spotykana w polskich rodzinach. Wkrótce pojawiło się u młodych ludzi dziecko, ale to nie oznaczało końca kłopotów tej rodziny. Jej synowa została dotknięta straszną chorobą, kiedy to życie nabiera smaku i koloru popiołu… mowa oczywiście o depresji. Leczyła się, brała leki, ale wszystko okazywało się mało skuteczne. Któregoś dnia zdecydowała się na najgorsze z możliwych rozwiązań tego problemu – targnęła się na własne życie. Niestety skutecznie.

Kiedy to się wszystko się zaczęło dziać? Kilka dni po pogrzebie. W nocy wszyscy członkowie rodziny słyszeli wyraźnie kroki kobiecych stóp, które rozlegały się zarówno w pomieszczeniach domu, jak i np. na poddaszu. Kiedy ktoś z rodziny wbiegał z latarką na strych, oczywiście nie było nikogo. Schodził z powrotem, a kroki było słychać dalej. Było jasne, że duch samobójczyni pozostał w domu. To sytuacja bardzo częsta w przypadku osób, które targnęły się na własne życie. Ich przywiązanie do życia doczesnego okazuje się silniejsze niż „pójście w kierunku światła”. Przez tyle lat zajmowania się zbieraniem przypadków pojawiania się zjaw i duchów wielokrotnie miałem okazję słuchać takich właśnie opowieści. Ale wracając do historii opowiedzianej przez panię po prezentacji w Zabrzu – czuła ona się zupełnie bezradna wobec tej zaskakującej sytuacji. Wyświęciła mieszkanie, zaprosiła księdza, odmawiała modlitwy – wszystko na próżno, kroki było słychać każdej nocy.

Wreszcie kiedyś zwierzyła się ze swojego problemu bardzo starej zakonnicy. Ta doradziła jej, żeby zrobiła rzecz wielce osobliwą. Kiedy znowu rozlegną się kroki, kobieta miała głośno i wyraźnie nie przebierając w słowach przeklnąć ducha i dać mu jasno do zrozumienia, że nie jest tutaj mile widziany.

Tak właśnie postanowiła zrobić. Jako osoba delikatna i nie używająca na co dzień „mocnych słów” długo się zastanawiała, jakich wulgaryzmów użyć wobec ducha. Wybrała jedno mocne polskie słowo zaczynające się na literę „s”, które jest jednoznacznym daniem do zrozumienia, aby opuścić dane miejsce czy pomieszczenie. Kiedy kolejnej nocy usłyszała kroki poderwała się na równe nogi i na głos – tak jak sugerowała zakonnica – powiedziała do ducha:

- Wynoś się stąd, s…. stąd! Zobacz, ileś zła narobiła swoim samobójstwem, co zrobiłaś swojej małej córce, swojemu mężowi, także mnie. Teraz jeszcze po śmierci nas prześladujesz? Won stąd!

Po wypowiedzeniu tych słów poczuła, że została wysłuchana. Nagle kroki umilkły i od kilku miesięcy rodzina ma spokój. Starsza pani zapytała mnie, co o tym myślę i czy dobrze zrobiła tak strasznymi słowami zwracając się jakby nie patrzeć do swojej synowej. Chwyciłem ją mocno za obie dłonie i powiedziałem, że zrobiła dobrze zwracają się do ducha mocno i zdecydowanie. Tak właśnie trzeba, niestety czasami używając mocnych słów. Wiem to dobrze od znajomych egzorcystów, którzy mają ogromne doświadczenie w kontaktach z duchami samobójców.

Rada zakonnicy zawierała jednak jeden błąd. Jaki? Duch powinien dostać jasny i stanowczy komunikat, aby iść „w stronę światła”. Trzeba się zwracać do ducha trochę jak do dziecka, stanowczo i bezpośrednio, gdyż świadomość ducha nie jest taka, jak normalnego i żywego człowieka. To jest trochę tak, jakby ten duch „był we śnie”, a tam - podczas wizji sennych - każdy z nas myśli i zachowuje się inaczej. W każdym razie ta pani obiecała mi, że jeśli kiedykolwiek duch synowej powróci, wtedy ona powie mu słowa, które jej poleciłem.

Pani dyskretnie uścisnęła mi dłonie, spojrzała w oczy, kiwnęła głową w podziękowaniu i szybko wyszła z sali.

 

CHCESZ PODZIELIĆ SIĘ SWOJĄ OPINIĄ O NAJNOWSZYM WPISIE W "DZIENNIKU KAPITANA"? KLIKNIJ NA LINK!

 


szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Przepowiednia jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego: Dojdzie do rękoczynów, do dotkliwego pobicia policjantów. To będzie prowokacja.- Pamiętajcie, że jeżeli w najbliższych godzinach, lub dniach rząd wprowadzi jakiś stan, oznacza to, że konsekwencje tego będą bardzo duże, daleko idące i od tego momentu zaczyna się coś bardzo poważnego nie tylko w Polsce, ale też na świecie. Coś, gdzie o czasie przed marcem, jaki przezywaliśmy, będzie tęsknić będziemy opowiadać sobie nawzajem, czym była wolność...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 25 paź 2020 08:45 | [...] Dzisiaj nad Warszawską Wolą zauważyliśmy dziwne światło dość duże nieruchome i wyglądające  na zawieszone pod chmurami. Pojawiło się na południowym , poludniowo-wschodnim niebie. Chciałabym się dowiedzieć czy jest to zjawisko naturalne czy jakiś sztuczny obiekt. Wysyłam w załączniku zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie.Z Poważaniem[dane do wiad. FN]

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

FENOMEN LATAJĄCYCH KUL - film z archiwum wideo FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.