Historia pojazdu Fundacji NAUTILUS jest w naszym zespole wręcz legendarna i wiąże się z bardzo zabawnym wydarzeniem. Dziesięć lat temu jeden z naszych kolegów przejeżdżał swoim samochodem obok komisu samochodowego, na którym dostrzegł wielce osobliwy pojazd. Był to wóz kempingowy inny niż wszystko, co jeździ po polskich drogach. Był potężny, w znakomitym stanie i rekordowo małym przebiegiem, a jego wnętrze było zrobione na styl kajut w jachtach. Wszędzie były elementy nawiązujące do pokładu statku. Nasz kolega wszedł na pokład tego pojazdu, rozejrzał się i powiedział:
- To będzie okręt drogowy Nautilusa!
Dwa tygodnie później nasza ekipa po raz pierwszy ruszyła w trasę w poszukiwaniu zjawisk niewyjaśnionych. Od tego czasu stał się częścią naszej załogi i wiąże się z nim tysiące wspaniałych wspomnień i zabawnych anegdot... Każdy, kto choć raz jechał tym pojazdem zgodzi się z tym, że jest to absolutnie niezapomniane przeżycie. Jeden z naszych kolegów zmontował krótki materiał o naszym wspaniałym "okręcie z banderą N"! ;)
[KONTAKT] Opowiem Wam moją historię. Być może uznacie, że wydarzenia w niej zawarte są zwykłym zbiegiem okoliczności (i może taka jest prawda), ale może też jest inaczej...
Dziś, 08:05 | W 1995 lub 1996 roku, latem, wraz z grupą kolegów (byliśmy wtedy dziećmi w wieku kilkunastu lat) zaobserwowaliśmy na niebie dwie kule, które obracały się względem siebie i jednocześnie oddalały się od nas. Nie wyglądało to na efekt świetlny, słupy światła czy cienie. Obiekty były wyraźnie widoczne gołym okiem i sprawiały wrażenie rzeczywistych, trójwymiarowych brył...
Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies)
w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby
ją zamknąć.