Na pewno znacie takie osoby – pazerne na pieniądze, całe życie przykładający ogromną wagę do przedmiotów, domów, samochodów, posiadłości. To jest ich główny motor działania, to właśnie te pozornie „ich i tylko ich rzeczy” są dla nich często jedynym sensem życia.
Śmierć przychodzi nieoczekiwanie, zaskakuje tych ludzi. W ciągu kilku chwil dociera do nich przerażająca prawda – wszystkie rzeczy tak skrupulatnie zgromadzone w ciągu ich życia wcale nie byli „ich rzeczami”. To jedynie był bagaż, który trzeba oddać po odbyciu podróży... /stąd wielcy mędrcy radzą, żeby iść przez życie z małym bagażem/
Kiedy w momencie śmierci ciała fizycznego pojawia się światło, każda istota powinna udać się w jego kierunku w pełni oddając się tej niesłychanej sile, która kryje się za światłem. Ale nie wszyscy chcą tam się udać, bo zostawiają na ziemi swoje ukochane „przedmioty”!
I tak pojawia się niesłychany fenomen ludzi, którzy przywiązani do swojego materialnego życia, tej wielkiej „materialnej złudy” decydują się zostać. I są tylko kłopoty.
Mamy w Archiwum FN przypadki, kiedy to babcia po swojej śmierci zdecydowała się bronić swój ukochany dom przed wnukami, którzy postanowili go sprzedać. Dopiero długa „pertraktacja z duchem” prowadzona przez naszego egzorcystę doprowadziła do uwolnienia się zbłąkanej istoty od tej potwornej miłości do przedmiotów, choroby także nas, ludzi XXI wieku...
Przedstawiamy Wam dzisiaj fragment reportażu, o którym dowiedzieliśmy się dzięki naszemu czytelnikowi. Reportaż jest ogólnie dostępny na stronach Radia Białystok, ale my aby ułatwić Wam słuchanie umieściliśmy jego fragment dotyczący interesującego nas zagadnienia w postaci pliku multimedialnego. Jest tam przedstawiony przypadek kościelnego organisty, który wyraźnie po pojawieniu się światła uznał, że lepiej zostać i dopilnować sprawę najważniejszą na świecie. Jaką? Posłuchajcie reportażu Agnieszki Kamińskiej.
[KONTAKT] Słucham programów o tematyce, którą Pan jest pochłonięty. Podobnie jak Pan zadaję sobie pytania. Wybaczy Pan, że będę może chaotyczny w wypowiedzi, ale postaram się powiedzieć co mnie „dręczy'. Otóż mam wrażenie, że moje doznania życiowe nie są przypadkowe i patrząc na otoczenie mam wrażenie, że dzieje się coś wyjątkowego...
Wczoraj, 08:19 | Pewnego wieczora wychodząc na łąkę zauważyłem na niebie 'obiekt'. Składał się on z rzędu kilku świateł (5-6), wisiał w powietrzu bez ruchu i bezgłośnie lekko pod skosem. Po chwili światła w nieregularnej kolejności zgasły lecz po chwili pojawiły się nagle kawałek dalej i znowu wisiały z bezruchu. Po czym odlatywały z linii w losowych kierunkach i gasły, by po chwili pojawić się w innym miejscu znowu w jednej linii. Po kilku minutach pojawił się drugi taki obiekt...
Artykułem interesują się
Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.
Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies)
w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby
ją zamknąć.