Dziś jest:
Czwartek, 18 października 2018

'Podążaj za tym, który wie'
Wergiliusz


#23 września 2018 ZŁO I DOBRO GRA O LUDZKĄ DUSZĘ – wpis w Dzienniku Pokładowym 23 września 2018

Ta historia czasami jest przeze mnie opowiadana podczas spotkań z czytelnikami w różnych miejscach Polski. Ludzie mówią mi wtedy, że słuchając jej czują ciarki na plecach. I mają rację, choć nigdy słowa nie opiszą tego, jak ja się czułem, kiedy usłyszałem ją od jej uczestników.

Dobro i zło, anioł i diabeł, siły światła i ciemności – te dwa potężne żywioły pojawiają się we wszystkich legendach, podaniach, ale także religiach. Walczą o ludzkie dusze, o zbawienie lub całkowite zatracenie się istoty ludzkiej. Kuszą, obiecują nagrody, a także potężne kary. Jak Państwo pewnie dobrze wiecie od kilkudziesięciu lat mówię o istnieniu reinkarnacji i uznaję wędrówkę dusz jako fakt równie oczywisty jak istnienie prawa ciążenia Izaaka Newtona, więc trochę inaczej postrzegam ową słynną „walkę o nasze dusze” sił światła i ciemności. Na końcu tej drogi jest bowiem nie wieczne pławienie się w „nieróbstwie w raju” lub niekończące męki „w ogniach piekielnych”, ale kolejne wcielenie, które może być rajem lub piekłem. Od lat powtarzam, że raj i piekło jest alegorią, choć oczywiście istnieją także różne światy, do których idziemy po śmierci ciała fizycznego. Ale odbiegają one od powszechnych wyobrażeń ludowych na temat tych miejsc.

Nie oznacza to oczywiście, że nie ma dobra i zła w świecie niewidzialnych dla naszych oczu istot. Oczywiście są nieprawdopodobnie złe i złośliwe istoty, które ludzkość nazywa demonami lub diabłami, a tak naprawdę byli to kiedyś ludzie, którzy zło zakorzenione w swoim życiu przenieśli na drugą stronę światła. Na szczęście także druga strona ma swoją armię w tamtym świecie – to wszystko wcale nie odbiega od świata, który znamy wokół. Jest jego delikatnie zmienionym odbiciem.

Czasami jednak dobro i zło zawierają ze sobą coś w rodzaju chwilowego przymierza w konkretnych sprawach. Chciałem dzisiaj opisać w Dzienniku Pokładowym prawdopodobnie taki właśnie przypadek. Kiedyś zostałem zaproszony na kolację do domu moich przyjaciół z branży dziennikarskiej, a raczej do domu mojego bardzo znanego medialnie kolegi, którego żona jest lekarką. Zwykła rodzina, nastoletnia córka, trzypokojowe mieszkanie na warszawskim Ursynowie. Rozmawialiśmy trochę o polityce, trochę o życiu jak to zwykle przy tego typu okazjach. Temat zjawisk niewyjaśnionych nie pojawił się ani razu w czasie naszego spotkania, co zresztą jest mi zawsze bardzo na rękę, gdyż mając – powiedzmy – zdolności oratorskie jestem wtedy ciągle proszony o opowiadanie kolejnych historii o spotkaniach z nieznanym, które są niczym książki poukładane w mojej pamięci. Lubię to, ale trochę mnie to męczy zwłaszcza, że tego typu spotkania na błagalne prośby uczestników potrafią trwać wiele, wiele godzin. Stąd staram się nawet nie zaczynać snuć opowieści, żeby nie zamienić wieczoru w coś, co ja nazywam „one man show” (wieczór opowieści jednego człowieka). I tak było tym razem – mówiłem oszczędnie i nie rozpoczynałem nawet opowiadania długich historii.

Wszystko było dobrze, dopóki żona mojego kolegi nagle zaproponowała, że opowie historię o „znaku na ręce”, bo ja przecież prowadzę Fundację Nautilus, więc pewnie mi się przyda ta historia do archiwum. Kiedy tylko powiedziała te słowa, natychmiast mój kolega zerwał się na równe nogi, odszedł od stołu, przy którym jedliśmy kolację i podszedł do okna, gdzie wyraźnie zdenerwowany zapalił papierosa. Po chwili wyjaśnił mi, że on zawsze ta reaguje, kiedy jego żona przypomina tę w stu procentach prawdziwą i tajemniczą historię. Czuje wtedy ogromny i irracjonalny lęk przed nieznanym, czymś zupełnie nawet wykraczającym poza możliwości opisu ludzkimi słowami… W takich to okolicznościach poznałem historię Basi, żony mojego przyjaciela.

Zaczyna się w roku 1945, kiedy poznali się jej rodzice. Po trzech latach okazało się, że mają poważny problem – mam Basi nie mogła zajść w ciążę. Próbowali różnych metod, ale lekarze wydali bezlitosny wyrok – kobieta na skutek ran odniesionych w walkach powstańczych była prawdopodobnie bezpłodna. Brak możliwości posiadania własnego dziecka dla wielu rodzin stanowi prawdziwą tragedię, a takie związki najczęściej się rozpadają. Tego bardzo bali się rodzice Basi. Zrozpaczona kobieta zdecydowała się na krok ostateczny – błagalną modlitwę do Matki Boskiej. Ważne jest także miejsce – zrobiła to w kościele, w którym była tak zwana „płacząca figurka”, czyli taka, z której miejsc gdzie są oczy wypływał słonawy płyn idealnie pasujący do czegoś, co my nazywamy łzami. Dziwny i tajemniczy fenomen, powszechnie wyśmiewany i opluwany, ale… wróćmy do tej historii.

Po wielogodzinnej, bardzo żarliwej modlitwie mam Basi wróciła zmęczona do domu i tej nocy miała niezwykły sen. Był on po tysiąckroć bardziej realny niż wszystkie sny, które miała do tej pory. W jego trakcie przyśniła jej się Matka Boska, która powiedziała do niej zagadkowe słowa:

- Twoja prośba będzie spełniona, ale jest jeden warunek. Będziesz miała dwie córki: tę starszą oddasz, a młodsza będzie ci towarzyszyła aż do twojej śmierci i będzie dla ciebie oparciem.

Sen skończył się równie gwałtownie, jak się rozpoczął. Kobieta opowiedziała o nim swojemu mężowi, a także bliskiej rodzinie. Wszyscy byli wstrząśnięci tym, w jaki sposób o nim opowiadała, bo nikt nie miał wątpliwości – ona ten sen miała naprawdę.

Minął rok i wydarzył się cud. Mam Basi zaszła w ciąże i urodziła siostrę Basi Marysię, a rok później zaszła w ciążę ponownie i tak na świecie pojawiła się Basia. Obie dziewczynki były zupełnie różne od siebie. Basia była zwykłym dzieckiem, psotnym, trochę krzykliwym i skorym do zabawy. Jej starsza siostra Marysia od dziecka uwielbiała otaczać się świętymi obrazkami, przesiadywać w kościele i modlić się „do jasnej Pani”. Miała także jeszcze jeden, trochę upiorny zwyczaj: kładła się na stole, składamy obie rączki w charakterystyczny gest znany z pogrzebów i prosiła siostrę, aby wyobrażała sobie, że ona nie żyje, bo i tak „niedługo umrze”, więc niech się lepiej wszyscy do tego przyzwyczajają. Oczywiście takie opowieści dziewczynki doprowadzały rodziców do szewskiej pasji i miała stanowczy zakaz „takich zabaw”, ale mimo tego cały czas to robiła.

Kiedy Marysia miała cztery lata któregoś dnia przyszła do swojej mamy i powiedziała, że ma prośbę – chce założyć na siebie tę najpiękniejszą sukienkę, którą kupili jej rodzice i którą tak bardzo lubi. Mama spełniła tę dziwną prośbę córeczki, a ta wdrapała jej się na kolana i wyszeptała do ucha następujący tekst:

- Wiesz mamo, ja w nocy miałam spotkanie z taką jasną panią, która przyszła i powiedziała, że ja dzisiaj umrę. Ale ty się nie martw i nie płacz, bo nic na to nie poradzisz, a my i tak się kiedyś spotkamy.

Marysia przyłożyła główkę do piersi swojej mamy i po chwili przestała oddychać. Dramatyczna próba przywrócenia oddechu przez jej matkę nic nie dała – dziewczynka zmarła i kilka dni później została pochowana. Rozpacz rodziny nie miała granic, ale na szczęście była jeszcze druga córka, czyli Basia – żona mojego kolegi.

Mijały kolejne lata i nic złego się nie działo. Basia poznała mojego kolegę, wyszła za niego za mąż, urodziła im się piękna córka. W latach 70-tych na serce zmarł ojciec Basi, ale mama doczekała dziewięćdziesiątki. Kiedy mocno zachorowała i widmo zbliżającej się śmierci było coraz bliższe zdecydowała się ujawnić córce największą tajemnicę swojego życia. Brzmiała ona mniej więcej tak:

- Kochana córeczko, twoim ojcem i ojcem twojej siostry Marysi nie był… no nie był twój ojciec, którego znasz. Był nim ktoś o kruczoczarnych włosach, kto pojawił się w moim życiu tylko dwa razy i powinnam go nienawidzić tak jak wszyscy go nienawidzą, ale ja zostawiłam dla niego w moim sercu miejsce, a kto nim był – tę tajemnicę zabiorę ze sobą do grobu.

Kiedy kobieta powiedziała te słowa mój kolega, który był świadkiem dziwnego wyznania swojej teściowej, z wrażenia upuścił filiżankę z herbatą. Wszyscy uczestnicy spotkania z umierającą matką obu córek byli wstrząśnięci tą informacją. Kobieta zmarła kilka dni później.

Ktoś mógłby powiedzieć: cóż takiego niezwykłego jest w tej historii? Zwykłe życie, no może tylko połączone z wyjątkowym zbiegiem okoliczności z tym snem i śmiercią Marysi, ale wstrzymajcie się proszę z końcową oceną. Najciekawszy jest bowiem ostatni etap tej zadziwiającej historii, który rozegrał się w sali warszawskiego kina ILUZJON, dziś już dawno nie istniejącego.

Wyświetlany był tam film OMEN, znany horror, który opowiadał o dziecku diabła, które pojawiło się w rodzinie nie przeczuwającej zbliżającej się grozy spotkania z siłami ciemności. Mój kolega razem z żoną Basią wybrali się na ten film. W pewnym momencie filmu główny bohater czyli chłopiec będący synem diabła pokazuje dziwne znamię, które ma na ręku. I właśnie w tym momencie Basia poderwała się z krzesła i z trudem tłumiąc krzyk wybiegła z kina. Zapytacie dlaczego? Otóż ona od dziecka ma takie samo znamię na ręku. Identyczne miała także jej siostra, która zmarła w wieku czterech lat.

Kończąc tę historię Basia podwinęła rękaw koszuli i ja także to znamię zobaczyłem. W pokoju zapadła cisza, która trwała wydawać by się mogło w nieskończoność. Potem w ogóle trudno nam było cokolwiek mówić. Szybko się pożegnałem i wstrząśnięty poszedłem do mojego samochodu, aby jak najszybciej pojechać do domu i szybko zapomnieć o tym, czego wysłuchałem i co zobaczyłem na jej ręku.

Wielokrotnie myślałem o tej historii, analizowałem ją na różne sposoby. Kiedyś opowiedziałem ją kobiecie, która była potężnym medium i bez najmniejszego problemu kontaktowała się z duchami. Po jej wysłuchaniu kobieta zamyśliła się, po czym odpowiedziała tak:

No tak, jak by to powiedzieć... To rzadko się zdarza, ale czasami obie strony barykady, czyli świat dobra i zła zawiązują pakt w konkretnych sprawach. Na co dzień rywalizują i toczą grę o ludzkie dusze, ale czasami siadając do stołu, negocjują warunki i zawierają porozumienie. Prawdopodobnie opisana przez ciebie historia żony twojego kolegi to jeden z takich niezwykłych paktów „dwóch światów”.

Baza FN, 23 września 2018


 

Nowsze Nowszy wpis
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Piotr, brat Joanny Kulig (36 l.), jest doświadczony przez życie. Ciężko zachorował i był o krok od odejścia z tego świata. Przeżył śmierć kliniczną i teraz jest pewien co do tego, czy istnieje życie po śmierci. Opowiedział o tym w rozmowie z 'Dobrym Tygodniem'.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 16 paź 2018 14:31 | Witam serdecznie wszystkich. Ten wpis umieściłem dzisiaj (15 października 2018 - przyp. FN) około południa na czacie. Pracuję w Tarnowie, o godzinie 12,03 nad dzielnicą Zabłocie zauważyłem szybko poruszający się OBIEKT z południa na północ. OBIEKT silnie świecący prawdopodobnie w kształcie kuli . Mniej więcej nad moją pozycją wykonał kilka szybkich skrętów , następnie odleciał w kierunku północno-zachodnim. Mam 53 lata i w swoim życiu widziałem trzykrotnie niezidentyfikowane obikty latające. / ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 23 września 2018 | Ta historia czasami jest przeze mnie opowiadana podczas spotkań z czytelnikami w różnych miejscach Polski. Ludzie mówią mi wtedy, że słuchając jej czują ciarki na plecach. I mają rację, choć nigdy słowa nie opiszą tego, jak ja się czułem, kiedy usłyszałem ją od jej uczestników.

czytaj dalej

FILM FN

Tajemnicza dziura k. Janówka (Lubelskie) - film pokazuje latarkę spuszczoną na dół otworu. Głębokość dziury to 18 m!

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.