Dziś jest:
Wtorek, 4 sierpnia 2020

"Podróżować, doznawać wrażeń i uczyć się - znaczy żyć." Szerpa Tenzing


#19 stycznia 2010 19 stycznia 2010 roku

 

 

Kiedy przeglądam relacje ludzi, którzy mieli okazję spotkać się i porozmawiać z obcymi istotami, które w pojazdach UFO wylądowały na Ziemi, zawsze uderza mnie jedno. Mówią oni bowiem tylko w jeden sposób: „nasza planeta należy do...”, „nasza rasa zamieszkująca planetę X już dawno zauważyła, że...”, „nasza cywilizacja zamieszkująca kilka planet w układzie X jest od dawna pozbawiona...” itp. Nigdy, ale to absolutnie nigdy (a przypadków wiarygodnych rozmów ludzi z obcymi są tysiące) nie usłyszeliśmy: „jesteśmy z planety X, a reprezentujemy rząd Y. Jakby przybyli ci goście z naszej planety od kraju Y i jego rządu Y, to nie mówcie, że wylądowaliśmy, bo byliby wściekli”.

 

Mówiąc w największym skrócie rozwinięte cywilizacje we wszechświecie już dawno mają za sobą etap plemienny, a jest u nich system patrzenia na własną społeczność, który ja nazwałem „planetarnym”. Należąc do cywilizacji wyprzedzających naszą często o tysiące lat mówią o czymś, co nas także nieuchronnie czeka. Oni po prostu musieli przechodzić takie same etapy rozwoju cywilizacji jak my. A więc najpierw ich społeczność to były miliony małych grup troglodytów z maczugami w rękach, które nawzajem mordowały się w walce o pożywienie. Z czasem dostrzegli, że opłaca się zakładać większe wspólnoty, gdyż w ten sposób mają większą szansę na zachowanie życia, a także ma większe szanse na przeżycie ich potomstwo. Tak życie wymusiło powstawanie plemion.  

 

Z czasem poszczególne plemiona dostrzegły, że jeśli zjednoczoną się w większą zbiorowość i narzucą tam określone prawa, wtedy będzie szybciej następował rozwój i bogacenie się. Tak powstały owe księstwa, zalążek przyszłych państw. Ile ich było? Tysiące. Taka Francja zwana przed wiekami Galią była poszatkowana tymi księstwami jak zagony na polu chłopa – jadąc koniem można było w ciągu dnia przejechać przez teren kilkunastu księstw z własnymi „podatkami, prawem, rządem, księciem itp”. Z czasem i tak formuła okazała się nieefektywna.

Księstwa zamieniły się w państwa (decydowała tutaj sprawa wspólnego języka, choć to też nie jest regułą, przykładem może być choćby Belgia, która językowo jest „rozdarta”), które to państwa wydawało się, że „będą wieczne”. Było bowiem jasne, że skoro dane plemię mówi w danym języku, no to „musi być ogrodzone granicami że hej”, mieć własny rząd i już, a reszta wokół nas nie interesuje. Tylko interes własnych obywateli, a na ziemi niech „będzie nawet milion państw i milion rządów”, bo tylko to jest gwarancją „wolności” i Bóg wie czego jeszcze. I wszystko byłoby OK, gdyby nie jeden element, którego wcześniej nikt nie uwzględnił. Chodzi o światowe media i sieć www. Nagle świat się skurczył.

Zobaczyliśmy, jak wygląda nawet mała wysepka pod drugiej stronie kuli ziemskiej. Tragiczne wydarzenie, które rozgrywa się pięć tysięcy kilometrów od naszego domu możemy oglądać na żywo tak, jakbyśmy tam byli. Ludzie zaczęli dostrzegać złożoność naszego świata, a także mieć poczucie wspólnoty. Internet zmienia Ziemię błyskawicznie i aż dziwne, że tak mało dostrzegają to wszelcy futurolodzy, którzy w ramach Klubu Rzymskiego prawie nie wspominają, że pęka w ludziach „jakaś bariera”. Zaczyna się rodzić społeczność planetarna. 

 

Tragedia na Haiti pokazała, że oto na tę małą wysepkę z najróżniejszych zakątków kuli ziemskiej są wysyłane transporty z pomocą. Czy było by tak, gdyby nie było ogólnoświatowych przekazów telewizyjnych? Czy byłby taki odzew, jeśli nie byłoby stron www, na których obrazki ludzi przysypanych żywcem widzimy po kliknięciu na jakąś ikonkę z wiadomością? Nie wierzę w to. Coś się na świecie dzieje i choć zmiany zabiorą pewnie jeszcze z kilkaset lat, to świat „za tysiąc lat” to będzie świat „ludzi z planety Ziemia”, a nie plemion z poszatkowanej ziemi na „zagony”. Ten proces jest nieuchronny! I jeszcze jeden mały drobiazg: oto stała się rzecz bez precedensu: trzej amerykańscy prezydenci, obecny Barack Obama i „już byli”, czyli George W. Bush i Bill Clinton razem włączają się w akcję pomocy ludziom. Apelują o pomoc wyraźnie poruszeni losem ludzi, którzy stracili właśnie wszystko. Ponad podziałami politycznymi, ponad osobistą niechęcią. Czy można sobie wyobrazić taki obrazek jeszcze 50 lat temu? Wolne żarty! Świat stał się mały. Świat się skurczył. Świat jest ową „globalną wioską” czy to się komuś podoba czy nie.

 

Od kiedy prowadzę informacje w telewizji informacyjnej i mam bezpośredni dostęp do większości największych mediów świata sam obserwuję pewne zmiany w myśleniu o świecie. Wydaje mi się, że Haiti to miejsce równie odległe jak Katowice czy Bytom.   Jest mi zupełnie obojętne, czy tragedia ludzka wydarzyła się kilkanaście kilometrów ode mnie czy kilka tysięcy kilometrów.

 

 

Przejmuję się nią tak samo i tak samo ją przeżywam i tak samo tym ludziom współczuję i chcę pomóc.  To uczucie, które na pewno było obce ludzkiej rasie na trzeciej planecie od Słońca jeszcze kilkadziesiąt lat temu. A to i tak dopiero początek drogi i początek zmian naszej „planetarnej świadomości”.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Poniedziałek, 3 sierpnia - ponownie na pokładzie okrętu Nautilus. Dziękujemy wszystkim za spotkanie w Opolu Lubelskim - zaczynamy nadrabiać małe zaległości spowodowane wyjazdem.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 29 lip 2020 14:16 | Moja żona zauważyła bardzo jasny obiekt na niebie - przez to samo okno co 23 lipca (a tą historię wysłałem wczoraj do Was). Ale to nie było to samo co widziała tego 23 lipca. Więc 27 lipca. po godzinie 10, moja żona spostrzegła jak coś się szybko (i wysoko) przemieszcza ponad drzewami. Trwało to gdzieś, jak sama powiedziała '6 sekund'.Wzrok skupiła na tym jasnym punkcie i sama ruszyła w kierunku okna - cały czas patrzyła jak się on przemieszcza ale kiedy była już przy oknie to obiekt...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 maja 2020 | Miałem zabawne spotkanie z moim wiernym słuchaczem sprzed lat. Wtedy młodym chłopakiem, a dziś poważnym panem z rodziną, dziećmi i siwiejącymi skroniami. Dopiero patrząc na niego zobaczyłem dyskretny urok upływu czasu, który dotyczy przecież każdego z nas. Zadał mi ciekawe pytanie... Panie Robercie, jak można utrzymać pasję przez tyle lat? Przecież reszta pasjonatów panu podobnych dawno odpadła od...

czytaj dalej

FILM FN

KRZYSZTOF JACKOWSKI O SCENARIUSZACH WYDARZEŃ - 23 lipca 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.