Dziś jest:
Sobota, 21 kwietnia 2018

Wszystko jest powiązane ze wszystkim innym.
/Leonardo da Vinci/

Pytania do FN
ODPOWIEDZI NA PYTANIA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas swoje pytanie - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Czy można urodzić się w przeszłości?
Pon, 27 lis 2017 09:44 komentarze: 7 czytany: 2542x

Pytanie dotyczy reinkarnacji i tego, czy można przekroczyć w cyklu narodzin i śmierci przekroczyć barierę czasu.[…] Mam mnóstwo pytań ale chyba jak każdy , ale mam nadzieje ze mogę liczyć na jedna odpowiedź a mianowicie . Czy jeżeli istnieje reinkarnacja to można rodzić się na nowo wstecz? Ponieważ od dziecka czuję że nie pasuje tutaj że to nie moje czasy i jak to zawsze mówię Bóg się pomylił zsylajac.......

czytaj dalej

Pytanie dotyczy reinkarnacji i tego, czy można przekroczyć w cyklu narodzin i śmierci przekroczyć barierę czasu.

[…] Mam mnóstwo pytań ale chyba jak każdy , ale mam nadzieje ze mogę liczyć na jedna odpowiedź a mianowicie . Czy jeżeli istnieje reinkarnacja to można rodzić się na nowo wstecz? Ponieważ od dziecka czuję że nie pasuje tutaj że to nie moje czasy i jak to zawsze mówię Bóg się pomylił zsylajac mnie tu . Zawsze zastanawiałem się czy będę mógł wrócić tam skad czuję że pochodze... Proszę o odpowiedź :) Serdecznie pozdrawiam całego Nautilusa.

 

Jak pewnie stali czytelnicy wiedzą mamy jasną zasadę: nie interesują nas „napisane mądre książki” zawierające być może słuszne tezy, ale naszą wiedzę opieramy tylko i wyłącznie na zebranym przez nas materiale, czyli dokumentacji konkretnych historii, opisach ludzi itp.

Kiedy 25 lat temu zaczęliśmy zbierać takie historie okazało się prawie natychmiast, że reinkarnacja jest faktem. Potem z przychodzących materiałów zaczęliśmy się dowiadywać kolejnych ciekawych rzeczy: dlaczego ludzie wcielają się w kolejne ciała (dla nas ludzie to dusze a nie ciała – to tylko pojazdy, którymi dusze się poruszają!). Okazało się także, że dla wędrówki dusz nie ma granicy „czasu i przestrzeni”, a także – choć tutaj nasza wyobraźnia odmawia posłuszeństwa – może być kilka światów równoległych, kilka rzeczywistości, w których toczą się różne scenariusze i w których może uczestniczyć ta sama dusza!

Wykluczyć więc nie można, że człowiek np. owładnięty nienawiścią do jakieś innej nacji urodzi się w czasie przeszłym, kiedy ta nacja była zabijana przez inną, aby poprzez to doświadczenie wyleczyć się raz na zawsze z takiej nienawiści.

Prawdą jest jednak także to, że w naszym materiale (relacjach) zebranym od tysięcy ludzi nie mamy takiego przypadku. Przeważnie kolejne wcielenie następuje zgodnie z chronologią naszego czasu. Jeśli śmierć była nagła i gwałtowna, to zauważyliśmy, że dzieje się to przeważnie 2 lata po niej. Ale to temat na dłuższy tekst.

 



zwiń tekst

Jak przygotować się na własną śmierć?
Sob, 25 lis 2017 09:43 komentarze: 1 czytany: 1795x

Pytanie zostało skierowane do nas za pośrednictwem naszej witryny na facebooku. Dotyczy rzeczy dość ważnej, czyli… własnej śmierci. Nasza załoga okrętu Nautilus potrafi zmierzyć się nawet z "najtrudniejszymi pytaniami świata", więc i z tym damy sobie radę! ;) Dzień dobry Wszystkim. Skoro czasem spełniacie różne prośby, skoro niebawem święta, to może spełnicie moje marzenie i napiszecie coś nt.......

czytaj dalej

Pytanie zostało skierowane do nas za pośrednictwem naszej witryny na facebooku. Dotyczy rzeczy dość ważnej, czyli… własnej śmierci. Nasza załoga okrętu Nautilus potrafi zmierzyć się nawet z "najtrudniejszymi pytaniami świata", więc i z tym damy sobie radę! ;)

 

Dzień dobry Wszystkim. Skoro czasem spełniacie różne prośby, skoro niebawem święta, to może spełnicie moje marzenie i napiszecie coś nt. hmm...jak przygotować się na własną śmierć. Kiedyś dawno temu, brzmi jak bajka, choć nie jest, miałam wielka chęć chodzić do hospicjum i pomagać w odejściu chorym, umierającym ludziom. Nie zrobiłam tego, gdyż myślałam pójdę i sama będę zwyczajnie ryczeć. Więc jaka to pomoc. Gdy umierała mój ukochany Dziadek bardzo chciałam być przy Jego śmierci. Umarł samotnie, w nocy, klęcząc przy swoim łóżku. Pogodziłam się z tym. widać nie byłam gotowa. Myślę, że jakoś łatwiej byłoby ludziom umierać przy kimś bliskim, kochającym. Mnie również. Ostatnie spojrzenie w kochane oczy, dotyk, nawet łzy, które też są na właściwym miejscu i czasie. Szkoda, że w ogóle nie rozmawiamy na temat śmierci w rodzinie, w jakimkolwiek środowisku. Mówimy o narodzinach, co jest przyjściem na świat ciała i duszy, a co ze śmiercią, jakoś jej nie celebrujemy. To jest odejście, po wykonaniu "pewnego" zadania, roboty tu na ziemi. To ciężka i nie zawsze usłana różami droga. Myślę, że trochę brakuje nam zrozumienia sensu umierania. I chyba o to głównie chodzi. O zrozumienie procesu umierania i śmierci. Ja wiem, że jest inkarnacja, ale bardzo wiele osób myśli, że to jakiś absurd, że wyssana z palca. Myślę o pewnym połączeniu tych spraw. Może jako FN coś tam więcej wiecie i macie zwyczajnie chęć podzielić się czymś, a może ktoś zostanie zainspirowany do napisania swoich przemyśleń i odczuć. Właściwie tę sprawę można rozważać wielopłaszczyznowa. Od strony osoby umierającej i osób pozostających. Jeśli macie chęć poruszyć tego tematu to proszę o wiadomość. Pozdrawiam [dane do wiad. FN]

 

Zacznijmy od tego, że NIE NALEŻY MYŚLEĆ O WŁASNEJ ŚMIERCI. Nie tylko dlatego, że to słowo oznacza „koniec”, a jak wiemy – końca żadnego nie ma. To, co my nazywamy śmiercią, jest jedynie krótkim przystankiem w dalszej podróży. Błąd jednak tkwi w założeniu.

Nie należy ani żyć PRZESZŁOŚCIĄ, ani żyć PRZYSZŁOŚCIĄ. Liczyć się powinna dla nas TYLKO I WYŁĄCZNIE TERAŹNIEJSZOŚĆ. Nie jesteśmy pewni, czy te zdanie jest w pełni zrozumiałe, więc uściślijmy:

Nie chodzi o to, aby być nieodpowiedzialnym, nonszalancko podchodzić do wszystkie wokół, pożyczać pieniądze i nie oddawać itp. To nie o to chodzi! Oczywiście, że trzeba myśleć o tym, z czego będziemy żyli, być solidnym i rzetelnym w zobowiązaniach, ale nie należy się PRZESADNIE MARTWIĆ O PRZYSZŁOŚĆ,  A ZWŁASZCZA ŻYĆ WIZJĄ ŚMIERCI I SIĘ DO NIEJ PRZYGOTOWYWAĆ. Z punktu widzenia wiedzy duchowej to błąd!

Stąd zawsze radzimy: żyj tak, jakby dzisiejszy dzień był najważniejszym dniem na świecie. I jemu poświęcaj swoją uwagę. I nim się ciesz, a nawet jeśli ciebie zasmuci, to także traktuj to jako… naukę mistrza.

Na koniec – bardzo polecamy pracę w hospicjach, które my nazywamy „PORTAMI LOTNICZYMI DLA PASAŻERÓW CZEKAJĄCYCH NA KOLEJNY ETAP PODRÓŻY”.


Praca w hospicjum nie tylko służy rozwojowi duszy, ale także wbrew pozorom uspokaja, ale daje także cudowny dystans do tzw. wielkich naszych życiowych problemów, które nagle bledną, zanikają, karleją… bardzo ważne doświadczenie.




zwiń tekst

Czy zwykła osoba może się skontaktować z UFO?
Czw, 23 lis 2017 11:58 komentarze: 4 czytany: 1707x

Pytanie pojawiło się ostatnio w naszej poczcie. Przytaczamy je w całości.Czy zwykła osoba może się skontaktować z UFO? Jeżeli tak, to w jaki sposób? Pozdrawiam serdecznie mój ulubiony pokład.Odpowiedź na to pytanie będzie prosta – naszym zdaniem nie! Zwykła osoba czyli „przeciętny Kowalski”, a nie np. silne medium obdarzone darem telepatii i przekazywanie informacji drogą pozazmysłową. Tego typu przypadki.......

czytaj dalej

Pytanie pojawiło się ostatnio w naszej poczcie. Przytaczamy je w całości.

Czy zwykła osoba może się skontaktować z UFO? Jeżeli tak, to w jaki sposób? Pozdrawiam serdecznie mój ulubiony pokład.


Odpowiedź na to pytanie będzie prosta – naszym zdaniem nie! Zwykła osoba czyli „przeciętny Kowalski”, a nie np. silne medium obdarzone darem telepatii i przekazywanie informacji drogą pozazmysłową. Tego typu przypadki rzeczywiście znamy, kiedy silne medium w drodze medytacji przekazało prośbę do „wszelkich pojazdów z istotami przybywającymi na Ziemię”, które przebywają w pobliżu o pokazanie się. I faktycznie – dochodziło czasami do zapierających dech w piersiach manifestacjach UFO, ale… to są naprawdę pojedyncze sytuacja.


Generalnie trzeba mieć gigantyczne szczęście, aby zobaczyć taki pojazd (nie mamy na myśli wszelkich balonów czy dronów, ale właśnie prawdziwe UFO) nie mówiąc już o tym, aby zostać zabranym na jego pokład w celu przeprowadzenia badań (słynne CE III).

Faktem jest także absolutnym, że są osoby, które „obcy” obserwują od wielu lat i które w sposób dla nich niezrozumiały mają wiele okazji zobaczenia UFO, a tymczasem tajemnica tkwi w tym, że ich życie jest monitorowane w ramach jakiegoś eksperymentu czy projektu.

Nie ma sensu daleko szukać – w Polsce dowiedzieliśmy się właśnie o takiej osobie i już zaczęliśmy powoli dokumentować to, co dzieje się w życiu tego człowieka. Ale kończąc odpowiedź na to pytanie – zwykły człowiek musi niestety liczyć na ogromny łut szczęścia, aby mógł uczestniczyć w czymś, co nazywamy „kontaktem z UFO”!  To trochę tak jak trafieniem kumulacji w lotto… ;)




zwiń tekst

Czy waszym zdaniem chodzenie do kościoła ma sens?
Wt, 21 lis 2017 09:08 komentarze: 4 czytany: 2412x

Dostaliśmy bardzo proste pytania, które wręcz rozbraja swoją bezpośredniością. Dotyczy spraw kościoła i wiary chrześcijańskiej, a może nawet bardziej konkretnie – katolickiej i chodzenia do kościoła. Postanowiliśmy się zmierzyć z tym pytaniem… ;) From: […]Sent: Monday, November 20, 2017 9:58 AMTo: nautilus@nautilus.org.plSubject: pytanie dzień dobry,czy Waszym zdaniem chodzenie do Kościoła.......

czytaj dalej

Dostaliśmy bardzo proste pytania, które wręcz rozbraja swoją bezpośredniością. Dotyczy spraw kościoła i wiary chrześcijańskiej, a może nawet bardziej konkretnie – katolickiej i chodzenia do kościoła. Postanowiliśmy się zmierzyć z tym pytaniem… ;)

 

From: […]

Sent: Monday, November 20, 2017 9:58 AM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: pytanie

 

dzień dobry,

czy Waszym zdaniem chodzenie do Kościoła ma sens?

Pozdrawiam


Osoby regularnie odwiedzające serwisy FN dobrze wiedzą, że w sposób otwarty głosimy prawdę o istnieniu reinkarnacji, która w sposób oczywisty stoi w sprzeczności z linią prezentowaną przez Kościół Katolicki. Widzimy także całe zło związane z tym, co dzieje się w Polsce, widzimy toruńskiego oligarchę i szaleństwo związane z wieloma patologiami, które trawią tzw. kościelną wspólnotę. Nigdy jednak nie występujemy przeciwko kościołowi, nie atakujemy go i nie zachęcamy do porzucenia wiary! Byłoby to sprzeczne z filozofią, którą od zawsze głosimy:

JEST WIELE DRÓG PROWADZĄCYCH DO CENTRUM, WIELE ŚCIEŻEK.

NIE ZACHĘCAJ NIKOGO DO PORZUCENIA SWOJEJ ŚCIEŻKI, GDYŻ PROWADZI ONA W TO SAMO MIEJSCE, W KTÓRE PROWADZĄ INNE ŚCIEŻKI. NIE MA ŚCIEŻEK GORSZYCH I LEPSZYCH – WSZYSTKIE SĄ PO TO, ABYŚMY SIĘ CZEGOŚ NAUCZYLI I COŚ ZROZUMIELI.


Kościół (w sensie – świątynia) jest miejscem, w którym można znakomicie medytować (kiedy nie odbywa się msza). Jest także miejscem, w którym znajduje spokój i nadzieję wiele osób. Mimo wiedzy o reinkarnacji, przychodzeniu na Ziemię awatarów (nie jednego czyli Jezusa, ale wielu!) nie mamy najmniejszego problemu z kościołem. A nawet więcej – z naszą wiedzą rozumiemy o wiele lepiej symbolikę rzeczy, która odbywa się w trakcie mszy, a nawet słowa Jezusa cytowane w homiliach. I nigdy nie powiemy – zejdź ze swojej ścieżki!

Powiemy: idź dalej, ale bądź lepszym człowiekiem! Lepszym Buddystą, lepszym Żydem, lepszym Chrześcijaninem. Kiedyś i tak wszyscy spotkamy się w krainie światła pod „tęczowym mostem” i zrozumiemy, że tak naprawdę nic nas nie różniło…





zwiń tekst

CZY TO MÓGŁ BYĆ POWRÓT DUCHA UKOCHANEGO PSA?
Nie, 19 lis 2017 00:03 komentarze: brak czytany: 1291x

Witam serdecznie, Piszę do Was, bo nie wiem jak mam wytłumaczyć zaistniały wczorajszy fakt. Być może zwariowałam albo sobie coś ubzdurałam. Jednak nie wydaję mi się to możliwe. Jakiś czas temu zdechł mi pies, bardzo bliski, ukochany. Był chory a jego śmierć była nieunikniona. Wiele dni płakałam i nie mogłam sobie poradzić z jej stratą. Bardzo przeżyłam nasze rozstanie. Do rzeczy. Wczoraj nadszedł .......

czytaj dalej

Witam serdecznie, Piszę do Was, bo nie wiem jak mam wytłumaczyć zaistniały wczorajszy fakt. Być może zwariowałam albo sobie coś ubzdurałam. Jednak nie wydaję mi się to możliwe. Jakiś czas temu zdechł mi pies, bardzo bliski, ukochany. Był chory a jego śmierć była nieunikniona. Wiele dni płakałam i nie mogłam sobie poradzić z jej stratą. Bardzo przeżyłam nasze rozstanie. Do rzeczy. Wczoraj nadszedł dzień w którym zrozumiałam, że miała piękne życie. Doczekała sędziwego wieku,była kochana i otoczona troską. Nie mogłam się przecież smucić, nigdy tego nie lubiła. Zostają zdjęcia i wspomnienia, a serce nadal kocha... Przyjechałam z moim narzeczonym z podróży, on poszedł spać, a ja udałam się do łazienki. Po jakimś czasie usłyszałam piszczenie mojego 2 psa. Bardzo nerwowe piski. Na początku to zbagatelizowałam jednak pies dalej ujadał. Weszłam do pokoju aby zobaczyć co się dzieje i usiadłam w tym miejscu na kanapie w którym lubiła leżeć moja ukochana psinka (było to blisko koło kocyka 2 psa). Wtedy poczułam jej zapach unosił się tylko w tym jednym miejscu. Zapach przy jej chorobie był bardzo charakterystyczny. Po chwili znikł, a pies się uspokoił. Nie mogłam się pomylić... To był jej zapach. Czy to możliwe?? Bardzo proszę o odpowiedź.

 Z góry dziękuję

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

 

Jak najbardziej jest to możliwe! Dusze piesków są bardzo rozwinięte i potrafią przeżywać wszystkie znane nam uczucia, więc także zdarza się, że po śmierci duch psa odwiedza swojego przyjaciela, aby na przykład się pożegnać. I bardzo często tak to wygląda, że inne zwierzątko może dostrzec taki właśnie powrót „do domu”. Nie jest to groźne, choć na pewno bardzo wzruszające.




zwiń tekst

Czy wiecie, że agenci z NWO trują ile wlezie z samolotów? Co myślicie o zjawisku tzw. "chemtrails"?
Pt, 17 lis 2017 00:00 komentarze: 7 czytany: 1426x

Temat "szalonych agentów zatruwających wielkie obszary (także te, gdzie mieszkają oni sami i ich rodziny!!!) wraca jak bumerang. Wypowiadaliśmy się na ten temat dziesiątki razy, ale napiszemy jeszcze raz - za grosz nie wierzymy w te bzdury! To zwykłe smugi kondensacyjne, którym nie ma sensu dorabiać "gęby", której nie mają... i tak niszczą naszą atmosferę tworząc efekt cieplarniany.Oto e-mail do FN.......

czytaj dalej

Temat "szalonych agentów zatruwających wielkie obszary (także te, gdzie mieszkają oni sami i ich rodziny!!!) wraca jak bumerang. Wypowiadaliśmy się na ten temat dziesiątki razy, ale napiszemy jeszcze raz - za grosz nie wierzymy w te bzdury! To zwykłe smugi kondensacyjne, którym nie ma sensu dorabiać "gęby", której nie mają... i tak niszczą naszą atmosferę tworząc efekt cieplarniany.

Oto e-mail do FN:

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, November 16, 2017 2:58 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: dokument

 Witam Państwa.

Ponizej zamieszczam link do bardzo ciekawego filmu dokumentalnego. Uwazam ze powinien on byc udostepniony Waszym czytelnikom zwazywszy na to ze wlasnie dzis czytam na portalach takie ostrzezenia:  

https://pogoda.interia.pl/wiadomosci/news-fatalna-jakosc-powietrza-w-polsce-przekroczone-normy,nId,2465711

 link do dokumentu:

 https://www.youtube.com/watch?v=cTVupaWX6io&t=1841s

 pozdrawiam,

 RP


 

Od czego by tu zacząć... może od "cudownej rozmowy", którą miał okazję odbyć ze swoim dzieckiem nasz kolega z pokładu okrętu NAUTILUS.

Oto autentyczny fragment rozmowy ojca z synem, wojskowym pilotem latającym ponaddźwiękowym samolotem.

- Tato, ty też masz za swoim samolotem taką smugę?

- Tak synu. A dlaczego pytasz?

- Smutno mi, że jesteś sługusem NWO i przez chemtrails zabijasz miliony ludzi…

I naszego kolegę z FN dosłownie… zatkało. ;)

„Dlaczego trujecie, dlaczego rozpylacie trucizny i mordujecie miliony osób?” – z tym dramatycznym pytaniem zwrócił się do FN jeden ze zwolenników teorii spiskowej związanej ze zjawiskiem chemtrails. Niestety, miał wiele racji…

Przez wiele dziesiątków lat było to zjawisko znakomicie znane i w zasadzie nikt się nie zastanawiał, dlaczego smugi kondensacyjne istnieją. Wiadomo – samolot odrzutowy zostawia za sobą taką właśnie smugę. Naukowcy już dawno ustalili, że smugi kondensacyjne wytwarzają się w sposób naturalny z powodu emisji z działających turbin samolotowych gorących oraz wilgotnych gazów. Emisja taka musi zachodzić w odpowiednich warunkach atmosferycznych - na dużych wysokościach, gdzie powietrze jest zimne i suche. Wyziewy silnikowe tamże zamieniają się w kryształki lodu, które w dalszej kolejności podlegają sublimacji. Jeżeli warunki klimatyczne są dobre, wtedy takie smugi potrafią utrzymywać się bardzo długo w powietrzu, a nawet tworzyć ogromne i szerokie pasy.

Wszystko było dobrze do czasu, kiedy do Polski około dziesięciu lat temu dotarła bardzo agresywna rodzina teorii spiskowych z cyklu „oni knują, oni trują”. Wtedy smugi kondensacyjne zamieniły się… w chemtrails. I się zaczęło!

Chemtrails (to skrót od  angielskich słów chemical trails czyli chemiczne ślady) zakładają, że nad naszymi głowami jest prawie Oświęcimska Komora Gazowa na skalę globalną. Nie są to bowiem żadne tam smugi kondensacyjne, ale zwykłe gazy bojowe, przy pomocy których pogarsza się zdrowie ludności. Kto truje? Tu miłośnik teorii spiskowej obudzony nawet w środku nocy bezbłędnie wyduka po kolei sprawców: przede wszystkim NWO, ale także Bank Światowy, Rząd Światowy, tajne organizacje i ci, którzy współorganizowali zamachy 11 września.

Dlaczego trują? Tu odpowiedź jest także oczywista – dla kasy i władzy. Ale także dlatego, żeby „łatwiej psubraty z NWO mogły zapanować nad światem”. Wytrują połowę ludzkości, będzie więcej miejsca itd. Logiczne, proste, bez żadnych tam „ale” czy „Dlaczego”. Po prostu trują i już.

Teoria spiskowa jak to teoria spiskowa, mieliśmy już lepszych i bardziej pokręconych zawodników w tej „dyscyplinie”, ale pojawił się poważny problem. Natknął się na niego nasz współpracownik i przyjaciel, zawodowy pilot wojskowy, którego syn naczytał się w sieci o teoriach spiskowych i zaatakował któregoś dnia własnego ojca pytaniem: „Tato, czy ty także ciągniesz za sobą taką smugę jak lecisz?”. Kiedy nasz znajomy odpowiedział twierdząco, wtedy jego syn spuścił głowę i powiedział, że jest mu przykro, że jego ojciec jest sługusem NWO.

Dopiero wielogodzinne ślęczenie w sieci pozwoliły naszemu znajomemu nadrobić zaległości w wiedzy  z zakresu czym jest NWO, dlaczego rozpylają chemitrails, od kiedy chcą kasy i władzy, dlaczego chcą mordować ludzkość itp. Z tą wiedzą ponownie poprosił na rozmowę syna i powiedział mu stanowczo, że teoria jest kompletnym idiotyzmem z wielu powodów, ale on wymieni tylko jeden. Otóż nad polskim niebem największe „chemitrails” robią samoloty wojskowe, na których lata jego ojciec i koledzy. Jeżeli on uczestniczyłby w zamianie Polski w „nowoczesną komorę oświęcimską” to oznaczałoby, że truje… sam siebie, a także żonę i synów. On natomiast ma taki plan, że chce być zdrowy i żadna „kasa i władza gnid z NWO” jego nie zmusi do tego, aby zatruwać swoje dzieci, które bardzo kocha. Ten argument trafił do jego małego syna, który już więcej nie poruszał tego tematu.

Na nasz pokład wartkim strumieniem płyną zdjęcia z „roboty NWO i służb”, czyli zatruwania Polaków. Dotyczy to nas dość dotkliwie, gdyż wielu spośród ludzi FN to… właśnie piloci. Dlaczego tak jest? Trudno dociec, ale już kiedyś to sygnalizowaliśmy. W każdym razie trują i są na „usługach szajki Rządu Światowego” nasi oficerowie. Oczywiście piszemy to ironicznie, ale w pytaniach, które docierają do nas od czytelników w stylu ”Naprawdę jesteście pilotami?! To dlaczego trujecie, dlaczego rozpylacie trucizny i mordujecie miliony osób?!” jest ziarno prawdy. Faktem jest bowiem, że spalanie tysięcy to paliwa lotniczego na dużych wysokościach nie pozostaje bez wpływu na chociażby efekt cieplarniany. W tym sensie istotnie „trujemy”, choć nie „na usługach wiadomych mocodawców” itp.

Tak się składa,  że w szeregach FN był Ś.P. inż. Leszek Czarnecki, znakomity polski konstruktor samolotów, którego wiedza i talent sprawiła, że takim sukcesem okazał się samolot Iskra. Okazało się, że przez chwilę pracował on nad tajnym radzieckim projekcie wojskowym stworzenia samolotu, który rozpylałby… gazy bojowe nad terytorium wroga. Wstępne obliczenia i eksperymenty pokazały, jak bardzo trudnym byłby taki projekt. Przy okazji inż. Czarnecki stanowczo oświadczył, że wszelkie rozpylania „przez dysze silnika” to brednie, a rozpylać można jedynie ze zbiorników podwieszonych lub umieszczonych w samolocie. Jest jednak tysiąc zaskakujących problemów. Jeden z nich polega na tym, że taki samolot powinien lecieć prawie… nad ziemią. Powód? Przemieszczanie się mas powietrza. Jeżeli ktoś chciałby cokolwiek rozpylać nad Polską na wysokości kilku tysięcy metrów musi liczyć się z tym, że w zasadzie opryskuje już nawet nie Czechy, ale przy dobrym wietrze Afrykę albo i nawet Australię.

Pan Leszek dodał jednak, że rozpylanie trucizn na wysokości powyżej 80 metrów daje ogromne ryzyko, że trucizny zostaną poderwane przez prądy wstępujące. Powiedział wtedy, że gdyby ktoś zleciłby mu zadanie zrobienia samolotu dla „rozsiewania trucizn i mordowania milionów ludzi” nie zgodziłby się z przyczyn etycznych, ale tego typu zadanie byłoby możliwe do zrobienia pod jednym warunkiem:

„samolot musiałby nie tylko latać dosłownie ocierając skrzydłami o czubki drzew, ale także musiałby mieć silne, strumieniowe nakierowanie w kierunku ziemi, gdyż w innym wypadku cała operacja byłaby pozbawiona sensu”.







zwiń tekst

Czy w sprawie nowych informacji o zaginięciu Iwony Wieczorek może się wypowiedzieć Krzysztof Jackowski?
Nie, 12 lis 2017 09:40 komentarze: 3 czytany: 2258x

[…] Witam Załogę! Ostatnio pojawił się mediach raport biura detektywistycznego "Lampart" dotyczący zaginięcia Iwony Wieczorek. Wnioski detektywów odnośnie miejsca i sposobu porzucenia ciała dziewczyny są zbieżne z wizjami Pana Jackowskiego. Czy w świetle nowych faktów, pan Krzysztof ma coś do dodania w tej sprawie?Dziękujemy za przesłanie tego pytania. Sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek monitorujemy.......

czytaj dalej

[…] Witam Załogę! Ostatnio pojawił się mediach raport biura detektywistycznego "Lampart" dotyczący zaginięcia Iwony Wieczorek. Wnioski detektywów odnośnie miejsca i sposobu porzucenia ciała dziewczyny są zbieżne z wizjami Pana Jackowskiego. Czy w świetle nowych faktów, pan Krzysztof ma coś do dodania w tej sprawie?

Dziękujemy za przesłanie tego pytania. Sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek monitorujemy w ramach Projektu Messing. Warto przypomnieć ten raport, który ukazał się w serwisie youtube i który zaprezentowaliśmy w naszym dziale PROJEKT MESSING ON-LINE w Kajucie Załogi.


Detektywi z agencji Lampart opublikowali w sieci własną analizę wydarzeń, która - według nich - rzuca nowe światło na sprawę śmierci Iwony Wieczorek. Nagranie składa się z ich analizy wydarzeń, które miały miejsce w nocy 17 lipca 2010 roku i jest poparte filmami z monitoringu miejskiego.

- Tę sprawę można było rozwiązać w ciągu kilku tygodni od zaginięcia kobiety - piszą detektywi. - Wymagałoby to rzetelnej pracy operacyjnej i analizy wszystkich materiałów dowodowych - dodają.

Według pracowników prywatnej agencji za śmierć dziewczyny mogą mieć związek członkowie ekipy sprzątającej miasto, którzy w chwili zaginięcia byli w tamtej okolicy. Dowodem na potwierdzenie tej tezy ma być nagranie monitoringu i fakt, że ich samochód mógł być jednym z niewielu pojazdów, które mogły poruszać się po wyznaczonym terenie.

Detektywi twierdzą, że w chwili zaginięcia samochodem ekipy sprzątającej jechało trzech mężczyzn. Dwóch zajmowało się opróżnianiem pojemników, jeden zaś był kierowcą. Wskazani przez agencję pracownicy oczyszczania miasta mieli zaczepiać słownie Iwonę Wieczorek. Ich zeznania w kwestii tego, co działo się tamtego wieczoru są, zdaniem detektywów agencji Lampart, niespójne.

- Niespójności te należało wyjaśnić już kilka lat temu, ponieważ w naszej opinii były one rażące i oczywiste oraz mogły wskazywać na okoliczność fałszywego składania zeznań - zauważają detektywi.

Zgromadzone przez siebie materiały przekazali prokuraturze.

 

Sprawa wygląda tak: od Krzysztofa Jackowskiego mamy dokładne, niezwykle precyzyjne informacje na ten temat, co on zobaczył w swojej wizji i jaka była jego wersja wydarzeń. Odbiegają one od tej wersji, którą przedstawia biuro detektywistyczne Lampart, ale… nie mamy upoważnienia, aby te informacje publikować.

Jest jedna sprawa, o której musicie Państwo wiedzieć. Otóż są duchy osób, które po prostu sobie nie życzą odnalezienia ich ciała. Mówi o tym Jackowski, mówią o tym największe media i jasnowidze na całym świecie, z którymi mamy kontakt. Wtedy można robić nawet tysiąc wizji, a nie będzie żadnego rezultatu. Wolna wola jest zarówno po stronie naszego świata, jak i „świata światła”, z którego przybywają duchy tych ludzi.

Ludzie tego prostego faktu nie wiedzą i nie mogą zrozumieć, dlaczego jasnowidz „znalazł tyle ciał, a tego akurat nie”. A wyjaśnienie jest banalnie proste.

 



zwiń tekst

Jak to jest z tą przyszłością, skoro "ja chcę tak, a los mi to uniemożliwia"?
Śr, 8 lis 2017 22:55 komentarze: 7 czytany: 2054x

Czytelnicy mają wyraźny kłopot ze zrozumieniem tego, jak wygląda karma (konsekwencje naszych poprzednich wcieleń) i los człowieka. Pokazuje to ten e-mail. From: [dane do wiad. FN] Sent: Monday, November 06, 2017 9:41 PM To: pytania@nautilus.org.pl Subject: Pytanie o przyszłość i o "wymianę dusz" Pozdrawiam Wszystkich na pokładzie.  Jak to jest z Naszą Przyszłością? Skoro Wszystko jest.......

czytaj dalej

Czytelnicy mają wyraźny kłopot ze zrozumieniem tego, jak wygląda karma (konsekwencje naszych poprzednich wcieleń) i los człowieka. Pokazuje to ten e-mail.

 From: [dane do wiad. FN]
Sent: Monday, November 06, 2017 9:41 PM
To: pytania@nautilus.org.pl
Subject: Pytanie o przyszłość i o "wymianę dusz"

 Pozdrawiam Wszystkich na pokładzie.  Jak to jest z Naszą Przyszłością? Skoro Wszystko jest już wcześniej "zapisane", sami podjęliśmy się wykonania tego co "ustaliliśmy wcześniej" i jeśli przyjąć za fakt, że przeznaczenie nie istnieje -  to jak to się ma do stwierdzeń z którymi już parę razy się zetknęłam:  że "Przyszłość nie jest do końca jednoznacznie ustalona"   oraz "Kto nie stanowi o Sobie jest o nim stanowione".

 Bo można by przyjąć, że mamy wpływ na nasz los ale pod wpływem przeżytych doświadczeń wiem, że "ktoś" albo "Coś" robi wszystko aby Nasze zdanie, Nasza Wola nie liczyła się . Robimy to o czym "zawsze" mówiliśmy, że tego nigdy nie będziemy robić albo że nie będziemy powtarzać doświadczeń naszych rodziców - bo widzimy co robią, nie podoba się to nam bardzo a po jakimś czasie -  mija np. parę lat patrzymy a my robimy dokładnie to samo co oni.

Mam sobie pewien bunt , Ja chcę stanowić o Sobie.

Sprawa pojawiała się wielokrotnie w dziale PYTANIA DO FN, ale cały czas ludzie nie bardzo rozumieją, że ich „wielkie życie” jest jedynie jednym z tysięcy „małych żyć”, na który składa się długa wstęga kolejnych wcieleń. I ta wstęga jest dopiero „ich życiem” i tylko z pozycji tej długiej wstęgi warto jest rozpatrywać problem „celu i sensu”.

Przykład z ostatnich tygodni. Znamy rodzinę, której 2-letnia córeczka zachorowała na bardzo ciężkiego raka i praktycznie jest w tej chwili jedynie leczona paliatywnie, czyli ogranicza się jej ból. Ich wiara natychmiast legła w gruzach, bo „co takie dziecko jest winne”, a także „to wszystko nie ma sensu, bo ich córeczka nie może zrobić nawet jednego dobrego uczynku lub złego, więc to całe gadanie o Bogu nie ma sensu”. Faktycznie – patrząc na ten dramat z punktu widzenia „jednego życia” wszystko traci sens. Ot, na życiowej ruletce akurat jej wypadło „zero”, a innym koło fortuny przynosi szczęście, więc „show must go on” i tyle w temacie.

 Oczywiście wiedząc o wędrówce dusz sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tak „ciężkie i krótkie życie” jest w rozwoju tej duszy do czegoś potrzebne, co oczywiście z punktu widzenia losu wydaje się „pozornie niesprawiedliwe, bo lepiej być zdrowym, bogatym i pięknym niż biednym i chorym”, ale z punktu widzenia rozwoju duszy oczywiście wygląda to zupełnie inaczej – i wszystko jest w jak największym porządku. Przykład z chorą 2-letnią dziewczynką jest oczywiście ekstremalny, ale znakomicie pokazuje problem.

Zawsze powtarzamy: jeśli ktoś rodzi się z urodą i zdrowiem jest mu oczywiście łatwiej w życiu niż ktoś „boleśnie ubogo obdarzony przez naturę”, ale to nie znaczy, że każda z tych osób nie może zrobić w swoim życiu wiele rzeczy złych i dobrych. Ludzkie życie (pojedyncze, które przeżywamy teraz) przypomina drogę po krawędzi wielkiej zapory wodnej. Tak, wiele rzeczy (kierunek, pewne wydarzenia, data urodzin i śmierci) są zapisane w gwiazdach, ale i tak mamy ogromne możliwości wpłynięcia na swoje życie w ramach „ścieżki wyznaczonej przez wszechświat”.


 



zwiń tekst

Czy wszystkie dzieci pamiętają o swoim poprzednim wcieleniu?
Nie, 5 lis 2017 05:32 komentarze: 2 czytany: 3473x

Na pokład okrętu Nautilus przysyłacie nam różne pytania, a my w miarę "chwili wolnego czasu" staramy się na nie odpowiedzieć. Opieramy się tylko i wyłącznie na wiedzy, którą zgromadziła Fundacja Nautilus przez ostatnie 25 lat. Jedno z pytań dotyczy poważnej kwestii: czy wszystkie dzieci pamiętają poprzednie wcielenie?Odpowiedź jest oczywista: absolutnie tego typu pamięć dotyczy nielicznych dzieci. .......

czytaj dalej

Na pokład okrętu Nautilus przysyłacie nam różne pytania, a my w miarę "chwili wolnego czasu" staramy się na nie odpowiedzieć. Opieramy się tylko i wyłącznie na wiedzy, którą zgromadziła Fundacja Nautilus przez ostatnie 25 lat. Jedno z pytań dotyczy poważnej kwestii: czy wszystkie dzieci pamiętają poprzednie wcielenie?



Odpowiedź jest oczywista: absolutnie tego typu pamięć dotyczy nielicznych dzieci. Takie przypadki natychmiast wzbudzają ogromne zainteresowanie "załogi okrętu", a czasami nawet uruchamiamy procedurę weryfikacji. Jak często to się zdarza? Trudno precyzyjnie wskazać procent takich dzieci, ale jest to raczej 1-2 procent, które mają "ślady po poprzednich wcieleniach", a promil takich, które pamiętają je bardzo dokładnie. Ostatnio mamy fantastyczmą historię dziecka, które pamięta swoje imię i nazwisko "z poprzedniego życia" i faktycznie - sprawdziliśmy i wszystko zgadza się w 100 procentach. Czy to jest dowód na reinkarnację? Absolutnie tak - jeden z tysięcy posiadanych przez FN. Akurat ta historia musi pozostać w naszych archiwach, gdyż rodzina w obawie przed reakcją otoczenia poprosiła nas o zachowanie tajemnicy. Tak też się zdarza.




Na koniec tej krótkiej odpowiedzi film z naszego Archiwum Wideo FN, który specjalnie na potrzeby tej publikacji umieściliśmy w naszej witrynie vimeo.com (kolejnej - poprzedmie zostały uznane przez vimeo jako... spam!). Ale jeśli tę nam też zamkną - otworzymy kolejną.
Film jest o dzieciach, które w poprzednim życiu zginęły w zamachu na WTC.




zwiń tekst

Czy są dobre i gorsze drogi dla „starych dusz”?
Pt, 3 lis 2017 12:39 komentarze: brak czytany: 1485x

Kolejne pytanie,. Które trafiło do nas na pocztę okrętu Nautilus „w ostatnich godzinach”. Jeśli dobrze zrozumieliśmy pytanie, to chodzi o tzw. „stare dusze”, które wcielają się w ludzkie ciała. [...]From: [dane do wiad. FN] Sent: Friday, November 3, 2017 6:36 AM To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl> Subject: Witam serdecznie, mam pytanie ? Witam Szanowna FNMam do Panstwa pytanie, .......

czytaj dalej

Kolejne pytanie,. Które trafiło do nas na pocztę okrętu Nautilus „w ostatnich godzinach”. Jeśli dobrze zrozumieliśmy pytanie, to chodzi o tzw. „stare dusze”, które wcielają się w ludzkie ciała.

 [...]

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Friday, November 3, 2017 6:36 AM
To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Witam serdecznie, mam pytanie ?

 Witam Szanowna FN

Mam do Panstwa pytanie, z tego co zauwazylem to niektorzy wierza w zjawiska niewyjasnione, i bardziej zaglebiaja sie w duchowosci, zadajac sobie pytanie o co temu stworcy chodzi? a niektorzy nie, zyjac bardzo przyziemnie, tu i teraz, czy to oznacza ze ci piersi maja starsza dusze? czyli wiecej razy wcielali sie, schodzili tu na ziemie?

 Przepraszam za bledy o ile sie takie pojawily, no i oczywiscie mieszkam za granica i nie mam polskich znakow

Ostatnie artykuly byly bardzo fajne zwlaszcza ten, rozmowa z duchem Pana krzysztofa Jackowskiego. A moze napiszecie cos o dobrej karmie i zlej ? - moj ulubiony temat - ktory rozwija najbardziej

 Dane tylko do wiadomosci FN

[dane do wiad. FN]

Pozdrawiam z Dublina

 

 

Dziękujemy za pytanie i miłe słowa pod naszym adresem, ale… spróbujmy odpowiedzieć. Oczywiście, że są tzw. stare dusze, które mają za sobą ogromną ilość wcieleń i ich wibracja jest o wiele silniejsza niż zwykłych ludzi. Takie osoby są obdarzone czymś „poza naszą wyobraźnią i możliwością opisu”, co sprawia, że inni ludzie darzą je szacunkiem i nawet podświadomie traktują jako mistrzów. Czasami jest to tłumaczone tzw. charyzmą, ale to słowo nie oddaje dobrze fenomenu tzw. duchowych wibracji.


 Jeśli dobrze zrozumieliśmy Pana pytanie, to chodzi o to, że niektórzy wybierają drogę „duchowej nauki”, a inni zajmują się rzeczami „całkiem przyziemnymi”. Obie drogi są jednak równie ważne dla tzw. „starych dusz”, gdyż często doświadczenie życia w skrajnej nędzy uczy taką istotę więcej niż miesiące spędzone na szkoleniach i czytaniu mądrych książek o duchowości.

 Niestety przeludnienie, którego teraz doświadcza Ziemia, jest dramatyczne dla rozwoju dusz. Powodem jest to, że do ludzkości w sposób sztuczny „podciągane są dusze” z innych, mniej doskonałych światów. Mechanizm jest trochę bardziej skomplikowany i nie mamy teraz czasu pisać o tym, ale generalnie istnienie ograniczonej populacji jest fenomenalnie pozytywne nie tylko dla świata zwierząt i roślin (daje im szansę przetrwania), ale także dla rozwoju duchowego ludzkich dusz.

 Na Ziemi obserwujemy teraz inkarnowanie się wielu istot, które możemy nazwać „starymi duszami”. W odpowiednim momencie staną się one przewodnikami i mistrzami dla ogromnych rzesz ludzi i pomogą Ziemi przejść przez ważny punkt zwrotny – tak to wszystko wygląda z perspektywy wiedzy zgromadzonej przez Fundację Nautilus.

Na koniec – pozdrawiamy serdecznie naszych czytelników w pięknym i zielonym Dublinie!



zwiń tekst

Kilka ważnych pytań do Krzysztofa Jackowskiego po publikacji o 'rozmowie z duchem'
Śr, 1 lis 2017 13:57 komentarze: brak czytany: 1433x

Pytania zostały przysłane tuż po naszej tak ważnej publikacji o „rozmowie z duchem”. Znamy na tyle dokładnie postać naszego wybitnego jasnowidza z Człuchowa, jego poglądy i zwyczaje, że bez kłopotu odpowiemy na te pytania. [...] Po wysłuchaniu relacji Pana Jackowskiego o spotkaniu ze zmarłym z warszawskiego Bródna, nasunęło mi się pytanie, w zasadzie kilka pytań... Czy Pan Krzysztof (wiem, że.......

czytaj dalej

Pytania zostały przysłane tuż po naszej tak ważnej publikacji o „rozmowie z duchem”. Znamy na tyle dokładnie postać naszego wybitnego jasnowidza z Człuchowa, jego poglądy i zwyczaje, że bez kłopotu odpowiemy na te pytania.

 

[...] Po wysłuchaniu relacji Pana Jackowskiego o spotkaniu ze zmarłym z warszawskiego Bródna, nasunęło mi się pytanie, w zasadzie kilka pytań... Czy Pan Krzysztof (wiem, że jest osobą wierzącą w Boga), zauważa jakieś różnice w kontaktowaniu się ze zmarłymi wierzącymi i niewierzącymi racjonalistami? Czy Jasnowidz pyta o tę kwestię rodziny zgłaszające się do niego z prośbą o pomoc w odnalezieniu zwłok swoich bliskich? Czy ma to znaczenie i wpływa na uzyskanie wizji, jej jakość?

 

Krzysztof Jackowski nigdy nie pyta o to, czy ktoś jest wierzący czy też nie, gdyż ta kwestia jest bez znaczenia. Osoby o poglądach ateistycznych po przejściu na drugą stronę są w takiej samej sytuacji jak wierzące, może poza tym, że muszą w pierwszych chwilach czuć „większe zaskoczenie”… ;)

Nigdy także nie pyta o sprawy wiary osoby, które zgłaszają się do niego z prośbą o wykonanie wizji. Proszę zwrócić uwagą na to, jak bardzo świat taksówkarza, syna zaginionego (z opowieści o rozmowie z duchem)„obrócił się i stanął na głowie”, bo ona całe życie „nie wierzył w takie rzeczy”, a nagle jego ojca nie znalazło 100 policjantów przeczesujących okoliczne zakamarki, tylko jakiś jasnowidz z Człuchowa, który zrobił to „na odległość”.

Podsumowując: kwestie typu „wierzy czy nie wierzy” mają znaczenie zerowe w wizjach jasnowidczych i kontaktach ze światem duchów.



zwiń tekst

Kiedy dusza wchodzi w ciało materialne?
Pon, 30 paź 2017 07:09 komentarze: 2 czytany: 1686x

Od tysięcy lat ludzie wierzący w „duszę zamieszkującą ciało materialne” zadają sobie pytanie: kiedy jest moment wejścia „światła w materię”? Jest kilka szkół i wersji tego, jak wygląda ten moment. I kiedy następuje. Problem „momentu wejścia duszy w ciało człowieka” pojawił się w korespondencji. Jeden z e-maili przysłanych do FN zawierał ważne pytanie: From: PIOTR [dane do wiad. FN]Sent: ...........

czytaj dalej

Od tysięcy lat ludzie wierzący w „duszę zamieszkującą ciało materialne” zadają sobie pytanie: kiedy jest moment wejścia „światła w materię”? Jest kilka szkół i wersji tego, jak wygląda ten moment. I kiedy następuje.

 

Problem „momentu wejścia duszy w ciało człowieka” pojawił się w korespondencji. Jeden z e-maili przysłanych do FN zawierał ważne pytanie:

 

From: PIOTR [dane do wiad. FN]

Sent: ....

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: in vitro a dusza

 

Witam!

Może umiecie odpowiedzieć na pytanie - jak to jest z duszą przy zapłodnieniu "in vitro"?

 

Sprawa była wielokrotnie poruszana przez wielkich mistyków i media, a więc ludzi, którzy z racji swoich naturalnych uzdolnień pozazmysłowych wiedzą „więcej niż inni”. Jest moment, kiedy dusza wchodzi w ciało, ale… nie ma na zawsze wyjaśnionego precyzyjnego momentu, kiedy to następuje. W literaturze ezoterycznej mowa jest o zarówno o trzecim dniu od poczęcia, jak i 5-7 tygodniu, a zdarzają się także opinie, że staje się to z pierwszym oddechem. Problem ma także Kościół.

 Jeden z hinduskich mistyków przekonywał, że widział moment wejścia duszy w ciało człowieka, kiedy znajdował się w stanie silnej medytacji. Jego zdaniem dusza spłynęła po energetycznym słupie w ciało dziecka znajdującego się w łonie matki, słychać było wtedy dźwięk podobny do ćwierkania ptaków.

Pojęcie duszy jest zawsze związane z pojęciem ducha, a także oddechu. W wielu językach etymologia tego słowa nawiązuje do oddechu, tchnienia (w szczególności do ożywiającego tchnienia Boga), powiewu. W języku polskim bliskie duszy jest słowo „dech” lub „oddech”. Może to mieć związek z tym, że w dawnych wiekach wierzono, że dusza wstępuje i występuje z ciała wraz z pierwszym (lub ostatnim) oddechem.

W pierwotnych religiach animistycznych często wierzono, że dusza potrafi wędrować, kiedy człowiek jest we śnie, w transie, albo gdy jest chory. Mieszkańcy Sumatry wiązali chorego człowieka sznurami, aby jego dusza nie uciekła. Na Fidżi duszę wyobrażano sobie jako miniaturowego człowieczka.

Hinduiści od zawsze mówią o atmanie, czyli duszy rozumianej jako indywidualna jaźń obecna w każdej żywej istocie. Atman wciela się w kolejnych żywotach (idea reinkarnacji) w kolejne ciała podlegając prawu karmy. Atmana posiadają nie tylko ludzie, ale także wszelkie inne żywe istoty.

Chińscy mistrzwie wierzyli, że człowiek ma dwie dusze – po oraz hun. Dusze te oddzielają się od siebie w momencie śmierci.

Po to dusza cielesna, związana z ziemią i yin. Po zgonie należy ją pochować, żeby mogła się udać do podziemnych Żółtych Źródeł. Duszę tę należy regularnie częstować ofiarą. Jeżeli pochówek został nieprawidłowo przeprowadzony (zasady, miejsce i moment właściwego pochówku wskazywały fengshui oraz astrologia), zabrakło zstępnych, żeby serwować po ofiarę, lub za życia jej właściciel został bardzo skrzywdzony, może się ona przekształcić w złego ducha – gui. Nie znaleźliśmy jednak informacji, kiedy według filozofii chińskiej dusza wstępuje w ciało.

Wiele kultur wierzy, że dusza to połączenie ciała (prochu ziemi) z tchnieniem Boga. Gdy człowiek umiera do nieba idzie „dech życia” czyli dusza, a ciało zostaje bez świadomości.   Pytanie „kiedy dusza wstępuje w ciało” jest niezwykle ciekawe. Jest dla nas jasne, że każde życie jest związane w tym, że w „materii” jest duch. Kiedy jednak ów duch wstępuje w ciało dziecka w łonie matki? Wraz z pierwszym oddechem? Trudno jest przyjąć takie założenie - naszym zdaniem następuje to znacznie wcześniej, a opieramy się w tym twierdzeniu na materiale zgromadzonym przez FN.

A już tak zupełnie na koniec - z punktu widzenia okrętu Nautilus najbardziej zabawni są ludzie, którzy „negują istnienie duszy”. Dlaczego? A choćby dlatego, że „jej nie widać”. A choćby dlatego, że „nie ma o duszy w podręcznikach fizyki”. A choćby dlatego, że wiara w istnienie duszy to „ciemnogród i zacofanie”, a oni „są do przodu”, są „postępowi”, idą „z nauką” a nie z „ciemnotą” i tak dalej. Znacie to? Na pewno znacie. Tymczasem warto jest zrobić pewne proste doświadczenie tylko w naszej wyobraźni.

Wyobraźmy sobie człowieka, który waży ok. 70 kilogramów. Załóżmy, że jakaś doskonała maszyna potrafi rozdzielić człowieka na „prostsze substancje”. Co taka maszyna uzyska?  W skład organizmu człowieka wchodzi przeciętnie 65% wody, 20% białek, 10% tłuszczów , 1 % cukrów , 4 % soli mineralnych. Jeśli potraktujemy sprawę jeszcze bardziej szczegółowo i rozbijemy ciało człowieka na atomy poszczególnych pierwiastków występujących w przyrodzie, to także otrzymamy bardzo ciekawy skład.

Patrząc na ludzkie ciało z punktu widzenia pierwiastków zobaczymy, że:

Pierwsze 15 pierwiastków stanowi 99,31% masy i są to:

tlen (65%mas.), węgiel (18%mas.), wodór (10%mas.), azot (3%mas.), wapń, fosfor, siarka, potas, sód, chlor, magnez, żelazo, cynk, rubid, stront. Pierwiastki budujące organizm ludzki są połączone w wodę, białka, tłuszcze, węglowodany, sole kwasów nieorganicznych i organicznych. Woda stanowi główny związek chemiczny budujący ciało ludzkie. Jej zawartość jest zmienna i zależy od wieku (w okresie płodowym ponad 90% masy ciała, w okresie pełnej dojrzałości ok.60%, w okresie starości do 50%).

Potrzebujemy kilkanaście plastikowych misek, aby do każdej z nich włożyć trochę węgla, trochę żelaza, siarki i tak dalej – każda miska będzie miała inny składnik ciała. W ostatniej misce będzie zwykła woda.

Teraz spójrzmy na te wszystkie miski, obejmijmy je wzrokiem… tak, to jest skład ludzkiej istoty. Teraz wyobraźmy sobie pralkę, do której wrzucimy te wszystkie elementy i włączymy program „długotrwałe i przypadkowe mieszanie”. Ludzie trzymający w ręku w geście triumfu podręcznik fizyki i pokładający się ze śmiechu w „wiarę ciemnoty w jakieś tam dusze i inne takie bzdury” tak naprawdę wierzą w inną, niezwykłą rzecz. Otóż oni są przekonani, że owa „pralka wszechświata” na skutek przypadkowych procesów, łączenia się poszczególnych atomów dzięki nieustannemu kręceniu się bębna kosmosu po prostu… stworzyła Leonarda da Vinci czy Wiliama Szekspira.


 

I ta przypadkowa „mieszanina z pralki” kiedyś zaczęła pełznąć, potem chodzić, wreszcie gadać i powiedziała słowa „być albo nie być”. A dusza? A światło wewnątrz materii nadające życie? A oni tutaj wybuchają radosnym, rubasznym śmiechem! Jaka dusza?!… Co za bzdury opowiadają te wszystkie religie, opium dla ludzkich umysłów! - tak myślą ludzie negujący istnienie duszy.

Na szczęście jest... okręt Nautilus! Jeśli już trafiliście na nasz pokład, to na pewno macie wyrobione zdanie na temat istnienia światła, które nadaje życie materii.

I na koniec "z innej beczki" - dostaliśmy także takie pytanie:

Witam .
Serdecznie proszę odpowiedzcie mi czy jest możliwa reinkarnacja dwa dni po śmierci .
Dziękuję i pozdrawiam .

Nie znamy takiego przypadku, nie ma go w Archiwum FN, ale... nie można tego wykluczyć. Warto pamiętać, że "tam" nie ma czasu biegnącego liniowo, więc dusza może się także wcielać w przeszłości - trudno to sobie nawet wyobrazić, ale mamy takie sygnały, że to jest możliwe. O tym, po jakim czasie najczęściej następuje "powrót na ziemię" napiszemy innym razem.




zwiń tekst

Halloween – jakie jest stanowisko w tej sprawie okrętu Nautilus?
Pt, 27 paź 2017 16:25 komentarze: brak czytany: 1411x

Od wielu lat w Polsce w okolicach 1 listopada pojawia się coś, co w USA nazywane jest „Halloween”. Przed domami pojawiają się dynie ze świeczkami w środku, dzieci przebierają się za zjawy i duchy i chodzą po domach zbierając drobne datki lub cukierki, a młodzi ludzie bawią się na alkoholowych imprezach w stylu „cmentarno-upiornym”. Jeden z naszych czytelników zadał nam pytanie związane z „Halloween.......

czytaj dalej

Od wielu lat w Polsce w okolicach 1 listopada pojawia się coś, co w USA nazywane jest „Halloween”. Przed domami pojawiają się dynie ze świeczkami w środku, dzieci przebierają się za zjawy i duchy i chodzą po domach zbierając drobne datki lub cukierki, a młodzi ludzie bawią się na alkoholowych imprezach w stylu „cmentarno-upiornym”. Jeden z naszych czytelników zadał nam pytanie związane z „Halloween”, ale w kontekście… reinkarnacji.

 

 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, October 26, 2017 9:58 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Halloween w świetle reinkarnacji

 

Witam,

 Gratuluję ciekawych artykułów. Szczególnie podoba mi się dział "szalupa ratunkowa" - myślę, że jest bardzo potrzebny ludziom. Moje pytanie dotyczy Halloween - obyczaju tak bardzo krytykowanego w Polsce, a hucznie obchodzonego w Ameryce. Jaka jest Wasza opinia na ten temat w świetle reinkarnacji?

 Pozdrawiam i w razie opublikowania pytania, proszę o anonimowość.

 

Na początku dziękujemy za docenienie naszej „Szalupy Ratunkowej” – jest rosnące grono fanów tego działu w naszym serwisie, co bardzo nas cieszy. A teraz „Halloween” – to oczywiście błazenada, której czasu nie ma sensu poświęcać. Wiemy jednak, dlaczego przebieranie się w duchy i upiory tak bardzo podbiło świat. Powód jest prosty – to „oswajanie śmierci”, odarcie jej z tej całej otoczki grozy, bólu i cierpienia, które tak bardzo przerażają ludzi.

Naszym zdaniem to błąd, bo o wiele lepiej lęk przed śmiercią poskromić… wiedzą. Gwarantujemy, że treści pokazujące się w serwisie FN wywarły o niebo większy wpływ na uspokojenie się ludzi bojących się śmierci niż kolejne, coroczne przebieranie się za postacie z zaświatów – mamy na to tyle dowodów w postaci korespondencji do nas, że uznajemy to za aksjomat.

 Ostatnia sprawa to reinkarnacja – czy w ogóle można jakoś ocenić Halloween z punktu widzenia wędrówki dusz? Osoba, która już wie o istnieniu reinkarnacji zupełnie inaczej postrzega pogrzeby i cmentarze. Wiedza o reinkarnacji ogranicza rozpacz i ból po odejściu bliskiej osoby do światła, gdyż taka osoba wie, że jest to tylko „etap podróży”, który czeka każdego z nas i który przechodziliśmy wielokrotnie w poprzednich życiach. Czy ludzie przebierający się za duchy i umieszczający upiorne dynie przed domami są tego świadomi? Proszę wybaczyć, ale w tym miejscu wypada się tylko z zadumą uśmiechnąć…



zwiń tekst

Czym w świetle wiedzy duchowej jest ludzki mózg?
Czw, 26 paź 2017 07:26 komentarze: 6 czytany: 1110x

[...] dzień dobry Fundacjo ,oglądnąłem wczoraj film Luca Bensona pt Lucy w którym główna bohaterka uruchamia 100 % możliwości mózgu. W związku z tym filmem nasunęło mi się takie pytanie . Czy rozwój duchowy człowieka ma coś wspólnego z powiększaniem możliwości mózgu lub na odwrót czy zwiększenie działania mózgu np. do 20 % spowoduje rozwój duchowy człowieka , czy jedno z drugim nie ma nic wspólnego.......

czytaj dalej

[...] dzień dobry Fundacjo ,oglądnąłem wczoraj film Luca Bensona pt Lucy w którym główna bohaterka uruchamia 100 % możliwości mózgu. W związku z tym filmem nasunęło mi się takie pytanie . Czy rozwój duchowy człowieka ma coś wspólnego z powiększaniem możliwości mózgu lub na odwrót czy zwiększenie działania mózgu np. do 20 % spowoduje rozwój duchowy człowieka , czy jedno z drugim nie ma nic wspólnego ? pozdrawiam Zbigniew .

 

Sprawa „możliwości ludzkiego mózgu” to tak zwany żelazny temat wszystkich ludzi powątpiewających w duchowość i wszystko tłumaczących sobie właśnie "ludzkim mózgiem". Ileż to razy słyszymy oklepane do nieprzytomności zdanie: „wykorzystujemy jedynie ułamek możliwości naszego mózgu, a gdyby tak zwiększyć moc do 90 procent, to te wszystkie rzeczy jak jasnowidzenie czy telepatia byłyby oczywiste i nie trzeba by sięgać do żadnych mistycznych rzeczy” i tak dalej w tym stylu.

Naszym zdaniem takie myślenie jest błędne. Ludzki mózg jest „tylko i wyłącznie przekaźnikiem” między duszą znajdującą się w ciele materialnym i wyższą świadomością. To tam jest pamięć, osobowość, myślenie, uczucia itp. Oczywiście uszkodzenie fizyczne mózgu powoduje dramatyczne skutki na takiej samej zasadzie jak uszkodzenie każdego odbiornika czy nadajnika – cały system zaczyna źle funkcjonować.

Można śmiało założyć, że być może zwiększenie sprawności mózgu o ileś procent spowoduje otwarcie się drzwi dla każdego z nas do np. Kroniki Akaszy, w której są zapisywane wszystkie doświadczenia ludzkości. Tak przecież można tłumaczyć ogromne możliwości jasnowidzów, którzy bez problemu tylko po chwili koncentracji mogą zobaczyć przebieg zbrodni, która miała miejsce wiele lat temu w miejscu odległym o kilka tysięcy kilometrów.



zwiń tekst

Czy to był tylko sen, czy coś więcej?
Pt, 20 paź 2017 09:43 komentarze: 1 czytany: 1524x

Zjawisko UFO jest wielowymiarowe i faktem jest, że załogi UFO są w stanie bez najmniejszych problemów docierać do dowolnych ludzi w każdym zakątku naszej planety. Czasami nasi czytelnicy mają wątpliwości, czy to właśnie nie im przytrafiła się „historia z Bliskim Spotkaniem IV Stopnia”. Taka myśl pobrzmiewa w e-mailu, który w ostatnich godzinach przyszedł na pokład okrętu Nautilus. From: [dane.......

czytaj dalej

Zjawisko UFO jest wielowymiarowe i faktem jest, że załogi UFO są w stanie bez najmniejszych problemów docierać do dowolnych ludzi w każdym zakątku naszej planety. Czasami nasi czytelnicy mają wątpliwości, czy to właśnie nie im przytrafiła się „historia z Bliskim Spotkaniem IV Stopnia”. Taka myśl pobrzmiewa w e-mailu, który w ostatnich godzinach przyszedł na pokład okrętu Nautilus.

 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, October 19, 2017 10:53 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Dziwny "sen"

 

Dzień dobry,

Piszę do Państwa z prośbą o poradę w sprawie która nurtuje mnie od wielu dni. Miałem „trochę” dziwny sen. Jak to we śnie pamięta się że po prostu jest. W moim przypadku oznaczało że stoję w zamkniętych oknach balkonowych (mieszkania w którym mieszkałem wiele lat ale obecnie już nie) i obserwuję dziwny pojazd, który w dużej odległości przemieszcza się skokami na niebie. Widzę jakby jego spód z trzema światłami. Po pewnym czasie mówię, bądź myślę – dobrze że mnie nie widzi. Wtedy dzieję się coś … kiedy o tym myślę ciągle mam dreszcze... Obiekt nagle z wielką prędkością zbliża się w moją stronę i oświetla bardzo jasnym światłem, czuję strach i myślę – zauważyli mnie. Nie mogę się ruszyć, czuję że całe ciało mam zdrętwiałe. Zaraz potem budzę się w nocy w moim łóżku, cały wystraszony, a … ciało mam dalej zdrętwiałe ! musiała minąć chwila abym powrócił do normalności.

Jako że macie Państwo zapewne doświadczenie w tego typu przypadkach, historiach może archiwach, pytanie brzmi czy to był po prostu zły sen ? (wieczorem nie oglądałem żadnych filmów z ufo etc. Od długiego czasu nie interesowałem się tego typu sprawami ) czy też istnieje większe prawdopodobieństwo iż to nie koniecznie był sen ? :/ … ciągle o tym myślę.

Będę wdzięczny za odpowiedź.

Pozdrawiam.

Andrzej.  

 

 

Pięknie dziękujemy za opis i wiadomość. Odpowiedź na pytanie jest w zasadzie prosta: jeśli nie ma żadnych „elementów pobocznych”, to śmiało można założyć, że był to po prostu sen. Co rozumiemy przez owe elementy? Wszelkie ślady na ciele, czasami bardzo symetryczne, także relacje bliskiej rodziny, której członkowie zaczynają miewać podobne sny, a także np. obserwacje sąsiadów, którzy zauważyli dziwne światła.

Bardzo dobrze wszystkie „elementy związane z Bliskimi Spotkaniami IV Stopnia” są przedstawione w filmie „Wspólnota” na podstawie książki Whitley`a Strieber`a o tym samym tytule, w której opisał dokładnie historię ze swojego życia.

 



zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 12
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 12

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Jasnowidz z Człuchowa Krzysztof Jackowski zeznał w sądzie, że nie był zastraszany przez UOP w kontekście poszukiwań Jarosława Ziętary.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 18 kwi 2018 07:03 | [...] mam pytanko czy ktos widział ciekawe obiekty 12 kwietnia,podobne do tych co ja ,opisujac-szerokosc 20-30 metrow,w lini prostej 6 silnych swiateł kulistych kolor czerwono pomarańczowy,zespolonych w całość,tak jakby połączył je ,lub umieszczone by byly na krawedzi taleza ale swiecila tylko połowa obiektu,widac bylo ze sie powoli obracał,bylo widac 6 potem 5 potem 4 swiatła ,,,,potem nic i po kilku sekundach znowu 1 ,2 i az do 6,nie bylo całkiem ciemno wiec widziałem zarys ogromnego obiektu...

Dziennik Pokładowy

Piątek, 23 marca 2018 | Pokład okrętu Nautilus jest na poziomie optymalnym, jeśli chodzi o logistykę całego systemu. Możemy w każdej chwili dotrzeć do 10 tysięcy osób! Jeśli wydarzy się coś naprawdę ważnego, to w ciągu kilku godzin będzie wiedziała o tym cała Polska.

czytaj dalej

FILM FN

UFO zarejestrowane przez monitoring w Japonii

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.