Dziś jest:
Sobota, 20 stycznia 2018

Cały czas, kiedy astronauci byli w przestrzeni kosmicznej, nigdy nie byli sami. Tam była stała obserwacja prowadzona przez obiekty UFO.
/Scott Carpenter - amerykański astronauta, uczestnik programu Merkury/

Pytania do FN
ODPOWIEDZI NA PYTANIA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas swoje pytanie - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Kilka pytań – o religię, UFO czy o ‘Prawo Kreacji’.
Nie, 24 gru 2017 09:58 komentarze: 6 czytany: 3363x

Tym razem odpowiemy na kilka pytań nadesłanych przez jednego czytelnika. Od razu uprzedzamy, że odpowiedzi mogą być krótkie, a czasami „zbyt krótkie”. Spowodowane jest to bardzo prozaiczną rzeczą – my nie mamy czasu, aby „smarować długie i wyczerpujące epistoły”, czego wiele osób może i by nawet oczekiwało, ale jest po prostu niemożliwe, gdyż „Załoga Okrętu Nautilus” to są także ludzie posiadający.......

czytaj dalej

Tym razem odpowiemy na kilka pytań nadesłanych przez jednego czytelnika. Od razu uprzedzamy, że odpowiedzi mogą być krótkie, a czasami „zbyt krótkie”. Spowodowane jest to bardzo prozaiczną rzeczą – my nie mamy czasu, aby „smarować długie i wyczerpujące epistoły”, czego wiele osób może i by nawet oczekiwało, ale jest po prostu niemożliwe, gdyż „Załoga Okrętu Nautilus” to są także ludzie posiadający własne życie prywatne i zawodowe…;) Stąd musimy ciągle „szukać czasu” i dzielić go w najbardziej racjonalny sposób.

 

Dzien dobry.  Z tej strony się kłania [dane do wiad. FN],

chciałbym jeszcze raz podziekować za wspaniała prace, która wykonujecie na pokładzie Nautilusa. Jesteście najlepsza strona w internecie, którą często sprawdzam. Która nadaje większy sens mojemu życiu. Naprawdę jestem Wam bardzo wdzięczny. Zmieniliście moje życie, na lepsze.

 

  1. Jak wygląda moralność u obcych cywilizacji, patrząc również z perspektywy naszej cywilizacji i przeludnienia?

 

Odpowiedź jest bardzo prosta, a udzielamy jej tylko na podstawie wiedzy zweryfikowanej przez nas samych. Nie interesuje nas „link, który prowadzi do jakiegoś tam tekstu, który stoi w sprzeczności i coś tam wyjaśnia” – opieramy tezy wyłącznie o nasze własne materiały, które możemy uznać za zweryfikowane. I tak dochodzimy do moralności, na której naszym zdaniem opierają się wyższe światy. Przeludnienie to katastrofa wynikająca z braku wiedzy duchowej (ilość dzieci ma się w wielu rejonach świata przekładać na to, ile dany człowiek jest wart – stąd logarytmiczny przyrost ludności), ale także poniekąd przeludnienie jest także efektem braku moralności.

Nie zabijają, nie przerabiają ciał zabitych na „kremy i pasty”. Bardzo ciekawy komentarz pojawił się na naszych profilu fb po poście o tym, jaka może być reakcja ludzkości na oficjalne lądowanie obcych.

Obawiam się, że my ich będziemy próbowali zjeść. Ludzkość wszystko zjada” – napisał jeden z internautów i niech to będzie bardzo dobra puenta dla tej odpowiedzi.

 

  1. Jakie sa główne prawa kreacji, które powinniśmy jako jednostki czy społeczność, przestrzegać?

 

miłość (prema), pokój (śanti), prawda (sathya), właściwe postępowanie (dharma), niekrzywdzenie (ahimsa)

 

 

  1. Jeżeli chodzi o istnienie karmy narodów, to jak wygląda pod tym względem Polska?

 

Oczywiście jest coś takiego jak „karma narodów” czy może raczej „karma większych społeczności”. Oczywiście ocena Polski musi być subiektywna i oparta raczej na domniemaniach, ale spotkaliśmy się z taką tezą, że po wielce dramatycznych wydarzeniach z przeszłości (wojny rujnujące kraj itp.) nasz „zły los” został już trochę wypalony i w czasie zbliżającej się zawieruchy na świecie nasz „skrawek ziemi” będzie potraktowany przez przeznaczenie raczej łaskawie.

 

  1. Czy w pewnym sensie buddyzm jest naprawdę religia obcych cywilizacji?

 

Tak uważamy. Nie tyle sam buddyzm, co jego założenia i sposób postrzegania świata w kategoriach duchowości. Rzeczy które „obcy” mówią o duszy, prawach związanych z celem życia, istotą wyższą i ewolucją duchowej części istoty ludzkiej są faktycznie bardzo bliskie temu, jak te sprawy tłumaczy buddyzm,

 

  1. Moglibyście powiedzieć coś więcej na temat "Zdanów" i tego, co nas spotka?

 

Tym pytaniem nas Pan trochę zaskoczył… ;) Jak Państwo wiecie – historia ze Zdanów jest uważana przez nas za prawdziwą w takim stopniu, o jakim nigdy wcześniej nam się nie śniło. Tam zgadza się wszystko: od pokrętnych dróg dwójki policjantów z Komendy Policji w Siedlcach jadących do agencji towarzyskiej w celu „uatrakcyjnienia niedzieli” aż po odbicie drutów wysokiego napięcia od powierzchni obiektu. Ale dobrze – napiszemy coś, co nie jest powszechnie znane i co może być tym „czymś więcej”.

W październiku doszło w Polsce do incydentu, który ma związek w 100% z Emilcinem – o tej sprawie nie pisaliśmy w serwisie i na razie pozostaje ona tylko do wiedzy „załogi Nautilusa”, choć przyjdzie czas, że będzie niczym „eksplozja supernowej”. Co nas zaskoczyło najbardziej? Kształt obiektu, który pojawił się w związku z Emilcinem. Został nagrany bardzo długi film wideo z tym obiektem, który pojawił się w bardzo konkretnym celu i był rodzajem informacji dla nas – i piszemy to z pełną powagą. Ale tu mamy pytanie: czy czegoś kształt UFO które pojawiło się w związku z Emilcinem w październiku 2017 Państwu nie przypomina?!

/poniżej klatka z filmu po przekształceniu jej w programie graficznym/

 

 

  1. Mógłbym Was prosić o rozwiniecie tematu tego jak wygląda muzyka u obcych cywilizacji? Czy muzyka operowa na przykład jest obecna na innych planetach?

 

Bardzo ciekawe pytanie i bardzo prosta odpowiedź – absolutnie tam jest muzyka tak jak u nas! Mamy na to szereg dowodów. Jakich? Pochodzą one głównie z opisów spotkań typu CEIII i CE IV ludzi z załogami obcych pojazdów. Czasami ludzie pytają o różne rzeczy, a zdarzało się często, że pytali także o muzykę. Czy mają muzykę operową? Tego nie wiemy, ale znamy kilka utworów z tych „bardzo popularnych na Ziemi”, które podobno nie są z Ziemi, ale powstały na innych planetach. Nasi kompozytorzy albo mieli „Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia z UFO”, albo za pomocą metod pozazmysłowych przez chwilowe połączenie z „wielkim bankiem danych wszechświata” odczytali zapisy tych utworów. Jest ich wiele, ale my na potrzeby tej publikacji wybraliśmy dwa.

 

 

Pozdrawiam Was serdecznie. Jesteście moim największym autorytetem duchowym.

 

 

 

Pięknie dziękujemy za miłe słowa i… jeszcze dwa pytania z ostatniej poczty, która dotarła na pokład okrętu Nautilus.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Friday, December 22, 2017 12:12 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: ciekawy watek w zwykłym artykule o spaniu

 

Witam

 

Trafiłem na ciekawy wpis w artykule najzwyklejszym dotyczącym lepszego spania i wysypiania się.

oto link:

http://otworzsiena.pl/artykul/chcesz-spac-jak-dziecko-zrezygnuj-ze-smartfonu-w-sypialni

 

a chodzi o pierwsze zdanie :

"Niektórzy badacze twierdzą, że kłopoty ze snem i niewyspaniem wynikają z tego, że ludzie żyją w niewłaściwej dla nich… strefie czasowej."

Bardzo mnie to zaintrygowało. Ktoś może powiedzieć ze to wymysły domorosłych naukowców i badaczy.....ale jeśli...to prawda? A jeśli to ma jakiś związek z naszymi poprzednimi wcieleniami?

Co jeśli w ostatnim wcieleniu (lub np. w kilku wcieleniach) mieszkaliśmy, żyliśmy w innej strefie czasowej i dusza "przyzwyczaiła" się bardzo do tej strefy czasowej i ciężko jej zaaklimatyzować się w innej?  Może to tylko moje zbyt daleko idące domysły czy przemyślenia, ale taka myśl od razu w momencie czytania tego zdania narzuciła mi się sama....więc może coś w tym jest?  Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

pozdrawiam

[dane do wiad. FN]  Wesołych, rodzinnych świąt spędzonych w przemiłej atmosferze i pełne pozytywnej energii :).

 

 

Oczywiście, że jest coś takiego jak „pamięć po poprzednich wcieleniach”, choć trudno powiedzieć, czy może ona być tak silna, że zakłóca „przystosowanie się do klimatu”. Generalnie nasze marzenie o ciepłej aurze może teoretycznie mieć podłoże w tym, że kiedyś mieszkaliśmy w bardzo ciepłym miejscu naszej planety… Nie można tego wykluczyć, ale nie mamy w naszym archiwum żadnych materiałów na ten temat.

 

 

I ostatnie pytanie.

 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Sunday, December 24, 2017 7:51 AM
To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Jesli mozna to mam pytanie

 

                                               Witam Szanowna Fundacje

Mam pytanie, ze strony Fundacji dowiedziałem się ze zła karma może ciągnąć się za nami przez wiele wcieleń, po to aby zrozumieć lekcje, czy w takim wypadku jeśli ktoś zrobi dużo dobrej karmy, dużo dobrych uczynków to czy one również będą ciągnąć się za nami przez wiele wcieleń, w postaci dobrego życia na przykład.

 

Serdecznie dziękuje za ewentualna odpowiedz I przepraszam za błędy o ile takie się pojawiły aczkolwiek nie mam polskich znaków.

Ps.

Panie Robercie, ostatni wpis w dzienniku pokladowym, byl bardzo fajny, przeczytalem go z przyjemnoscia, ale nie jest do konca tak ze ludzie traca zdrowie by zarobic pieniadze, w wiekszosci przypadkow chca za nie cos kupic, jak np. Mieszkanie a to sa zeczy niezbedne do zycia, lub po to aby poslac dzieci na studia itd, bo zycie nie zawsze jest takie aksamitne jak to pokazuja teledyski MTV, jakkolwiek ja jestem w pracy I bende cale swieta I to 60 godzin w tym tygodniu, bo sam sie na to zgodzilem, oczywiscie dla pieniedzy bo szef placi podwojnie he he, ale to oznacza ze bede mogl przeznaczyc jakis czesc na cele charytatywne (odkad czytam Nautilusa, moje nowe hobby otatnio) I przez to ze teraz jestem w pracy to jakies dziecko dostanie prezent na swieta.

Bardzo sie zmienilem odkad czytam Panstwa strone, oczywiscie na Plus

A to oznacza ze wy zmieniliscie caly Swiat.

Pozdrawiam Serdecznie z Dublina. 

Życzę wesolych Swiat !

Dane tylko do wiadomosci FN.

 

 

Pięknie dziękujemy za miłe słowa. Dostajemy bardzo dużo sygnałów, że czytanie naszych serwisów bardzo zmieniło światopogląd wielu osób i to – co najważniejsze – sprawiło, że stali się lepszymi ludźmi. W zasadzie dostajemy coraz więcej takich listów!

Jeśli udało nam się zmienić na lepsze jednego człowieka to znaczy, że udało nam się zmienić cały świat! /dokładnie tak, jak Pan napisał/ I był sens budowy okrętu Nautilus. Tekst ten przekażemy dla Kapitana Okrętu Nautilus. ;)

 

Odpowiadając na pytanie dotyczące karmy czyli przeznaczenia wynikającego z naszych „dobrych lub złych uczynków” – absolutnie określa ono przebieg następnych wcieleń. Proszę pamiętać, że w pewnym momencie jest „przebudzenie” i pełna świadomość obejmująca pamięć poprzednich żywotów. Wtedy już kolejne wcielenia są zbyteczne – jest wolność i coś, co ludzie wschodu nazywają „nirwaną”. Nie jest ona jednak żadnym rozmyciem, ale wyższym stadium świadomości istoty duchowej, która ma świadomość wszechrzeczy i jednocześnie jest wszystkim – może więc być każdą istotą w dowolnym momencie. Nie do pojęcia przez nasz „liniowy umysł”, ale… tak Stwórca stworzył ten świat dając nam szansę stać się równym Jemu. Gdyż my i On to jedno i to samo. Oddychamy Nim. Stoimy na Nim. Jesteśmy Nim.



zwiń tekst

Co myślicie o ‘kolekcjonowaniu przedmiotów’?
Czw, 21 gru 2017 08:40 komentarze: 7 czytany: 1873x

Na świecie ludzie uwielbiają „kolekcjonować i zbierać” przedmioty. Z czasem udaje im się nimi zapełnić całe mieszkanie, a oni dalej je zbierają. Kiedy umierają, wtedy ich cała drogocenna kolekcja trafia często na śmietnik. I tego dotyczy dzisiejsze „pytanie do FN”.  From: [dane do wiad. FN]Sent: Tuesday, December 19, 2017 9:09 PM To: nautilus@nautilus.org.pl Subject: zbieranie i kolekcjonowanie.......

czytaj dalej

Na świecie ludzie uwielbiają „kolekcjonować i zbierać” przedmioty. Z czasem udaje im się nimi zapełnić całe mieszkanie, a oni dalej je zbierają. Kiedy umierają, wtedy ich cała drogocenna kolekcja trafia często na śmietnik. I tego dotyczy dzisiejsze „pytanie do FN”.

 

 

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Tuesday, December 19, 2017 9:09 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: zbieranie i kolekcjonowanie różnych "przedmiotów''

 Witam. Ciekawi mnie od jakiegoś czasu jaki wpływa na karmę ma chęć posiadania..znam wiele osób które np. zbierają ubrania, znoszą do domu wielkie worki różnych ubrań , są to rzeczy stare ,używane. Później im to w domu zalega, ale pochłaniają na to duży kawał swojego życia, jest to jakby im 'sensem'. Możecie napisać kilka słów na ten temat . Pozdrawiam



 W zasadzie w tym pytaniu zawiera się także odpowiedź – wszelkie zbieractwo jest niczym innym jak patologią. Z czego wynikającą? Tak, macie rację – z braku wiedzy duchowej! Ludzie, którzy poznają sens i cel ludzkiego życia nigdy nie zdecydują się na poświęcenie drogocennego czasu podarowanego przez Boga na „doskonalenie się i uczenie”, aby zmarnować go na zbieranie przedmiotów.

Tu dwie uwagi. Z zebranego przez nas materiału wynika, że tzw. mania zbieractwa bardzo często ma swoje podłoże w poprzednim życiu. Ktoś cierpiący na uporczywy głód w następnym wcieleniu otacza się górami jedzenia i cierpi na otyłość. Inny chodzący ciągle w rozpadającym się jednym ubraniu w następnym wcieleniu nieświadomie „gromadzi tony ubrań” itp. Naprawdę wiele obecnych obsesji ludzi ma swoją przyczynę w poprzednich żywotach.

I druga uwaga – rzeczy są złodziejami energii! Ludzie nie są tego świadomi, że każda nawet najmniejsza rzecz w ich pokoju zabiera im „małą cząstkę energii”. Wystarczy oczyścić biurko z niepotrzebnych drobiazgów, aby nagle nasze myślenie stało się jasne i czyste. Ten tekst powstaje właśnie na takim biurku w Bazie FN – nie ma na nim nic, co byłoby zbędne. Dzięki temu mamy nadzieję, że nasza odpowiedź będzie „czysta i jasna”. ;)

 

Radzimy także wszystkim czytającym ten tekst o usunięcie niepotrzebnych rzeczy ze swojego otoczenia. Efekt? Będzie natychmiastowy i nagle poczujecie się lepiej. Pod każdym względem.


 



zwiń tekst

Czy dusza człowieka może inkarnować się w ciało zwierzęcia?
Wt, 19 gru 2017 10:06 komentarze: 2 czytany: 1233x

Bardzo ciekawe pytanie trafiło do naszej skrzynki e-mailowej. Dotyczy zagadnienia wędrówek dusz pomiędzy gatunkami, w tym światem zwierząt i ludzi.Znalazłem na Państwa stronie artykuły o reinkarnacji zwierząt w ludzi. W archiwum Fundacji Nautilus można znaleźć przykład reinkarnacji człowieka w zwierzę tak jak twierdzą niektórzy wyznawcy hinduizmu? Tego rodzaju wędrówka dusz jest możliwa, czy jednak.......

czytaj dalej

Bardzo ciekawe pytanie trafiło do naszej skrzynki e-mailowej. Dotyczy zagadnienia wędrówek dusz pomiędzy gatunkami, w tym światem zwierząt i ludzi.


Znalazłem na Państwa stronie artykuły o reinkarnacji zwierząt w ludzi. W archiwum Fundacji Nautilus można znaleźć przykład reinkarnacji człowieka w zwierzę tak jak twierdzą niektórzy wyznawcy hinduizmu? Tego rodzaju wędrówka dusz jest możliwa, czy jednak istnieją cztery fale życiowe składające się na cztery poziomy rozwoju świadomości jak: świat minerałów, świat roślin, świat zwierząt oraz świat ludzi, gdzie reinkarnacja człowieka w zwierzę nie jest możliwa?

 Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]

 

Zacznijmy od tego, że my udzielamy odpowiedzi na podstawie nie „takiej czy owakiej książki”, ale naszej własnej wiedzy opartej o zebrany przez nas materiał. Nie ma sensu więc do nas „wysyłać linka, który prowadzi do tekstu, który coś tam wyjaśni”, bo nas takie teksty nie interesują. Jeśli przez 25 lat zbierania informacji o przypadkach wędrówek jest coś, co pozwala postawić jakąś tezę, to ją stawiamy.

Nie ma nawet cienia wątpliwości, że dusze zwierząt wchodzą w ludzi! Nawet cienia! Mamy w naszym Archiwum FN historie jednoznacznie pokazujące, jak dusze kotów czy psów narodziły się ponownie jako ludzie. Kiedyś trudno było nam uwierzyć w to, ale teraz wobec posiadanego materiału nie mamy żadnych wątpliwości. Żadnych!

To pokazuje, jak powinniśmy traktować naszych mniejszych braci. I jeszcze jedna rzecz: rosnąca lawinowo liczba ludzkości, co jest szaleństwem do kwadratu (musi być nas więcej, bo ktoś musi pracować na nasze emerytury itp. w tym stylu, co jest absurdem) prowadzi do tego, że ze świata zwierząt „podciąganych jest” bardzo dużo dusz. Efekt? Cywilizacja nie może się rozwijać duchowo, gdyż stare dusze ludzkie stanowią ułamek tego, co pojawia się na naszej planecie.

A teraz sprawa „kierunku odwrotnego”, czyli wejścia w ciała zwierząt duszy ludzkiej. Musimy być szczerzy i powiedzieć jasno: w naszym przebogatym archiwum nie mamy takiego przypadku, ale to nie znaczy, że jest to niemożliwe. W Bazie FN odbyliśmy na ten temat tzw. burzę mózgów i jesteśmy zgodni: to na pewno jest możliwe! Być może ludzie, którzy dopuścili się do okrucieństwa wobec naszych młodszych braci czyli zwierząt będą musieli doświadczyć tego „sami i w wersji live”. Byłoby to sprawiedliwe i wcale by nie było sprzeczne z duchowością, której my jesteśmy zwolennikami.



zwiń tekst

Jaki jest stosunek FN do transplantologii - z punktu widzenia wiedzy zgromadzonej przez Fundację Nautilus?
Pt, 15 gru 2017 12:13 komentarze: 1 czytany: 1320x

Dostaliśmy ważne i dość obszernie sformułowane pytanie, z którym oczywiście postaramy się zmierzyć. Dotyczy sprawy transplantacji narządów i transfuzji krwi.WitamJestem Waszym stałym czytelnikiem i obserwatorem serwisu. Zaglądam "do Was" nawet kilka razy dziennie w poszukiwaniu nowych informacji, z których każda pozwala mi poszerzyć moja wiedze i horyzonty pojmowania i widzenia świata.Zwłaszcza ważne.......

czytaj dalej

Dostaliśmy ważne i dość obszernie sformułowane pytanie, z którym oczywiście postaramy się zmierzyć. Dotyczy sprawy transplantacji narządów i transfuzji krwi.


Witam

Jestem Waszym stałym czytelnikiem i obserwatorem serwisu. Zaglądam "do Was" nawet kilka razy dziennie w poszukiwaniu nowych informacji, z których każda pozwala mi poszerzyć moja wiedze i horyzonty pojmowania i widzenia świata.

Zwłaszcza ważne sa dla mnie Wasze głębokie przemyślenia w ważnych artykułach o działaniu świata i wszechświata, zasadach nim rządzących, o duszy, karmie, REINKARNACJI no i o "UFO" oraz pełne mądrości odpowiedzi na pytania internautów.

Nie raz już tez "podrzucałem" Wam jakiś link do interesującego materiału lub artykułu.  Dziś jednak chciałbym zadać pytanie. Bedzie miało ono związek z poruszanym ostatnio przez Was tematem przedmiotów, zdjęć posiadających jakaś cześć naszej energii poprzez związek z nami.

 Piszecie o tym by posiadać jak najmniej przedmiotów, co jest "świętą" racja i wpisuje się tak w "zasady" religii dalekiego wschodu, Indii, Chin czy Tybetu oraz ogolne zasady związane ze sferą duchowa, reinkarnacja, czy nawet z przesłaniami płynącymi od przyjaciół z kosmosu. Zgadzam się z tym w pełni choć często w dzisiejszym świecie to wyegzekwować nawet u siebie samego :(.

 Ale nie o tym miało być....to tylko taka mała dygresja, przemyślenie.

 Przejdę teraz już wprost do pytania:

Czytając właśnie o energii związanych z nami przedmiotów oraz pytanie o niebezpieczeństwa płynące z przekazywania swoich rzeczy innym/obcym ludziom (np. sprzedawania ubrań czy przekazywania biedniejszym rodzinom) [ze już nie wspomnę o tysiącach bezsensownych zdjęć czy selfie na FB i innych portalach], narzuciło mi sie myślę bardzo ciekawe a jednocześnie ważne moim (i mam nadzieje Waszym) zdaniem pytanie:

 Otóż jakie są Wasze zapatrywania, na podstawie Waszej szerokiej wiedzy i ogromnego doświadczenia, na sprawy związane z TRANSPLANTOLOGIĄ i TRANSFUZJAMI krwi?

Przecież każdy nasz przedmiot czy zdjęcie ma cześć naszej energii......to jak ogromny ładunek energii z nami związanej musi posiadać nasz każdy organ wewnętrzny czy tez płyn ustrojowy???? (przynajmniej moim zdaniem i na moja logikę)

Jak wiec może to wpływać na nasze życie oraz na życie osoby "obdarowanej" naszym organem tak za naszego życia jak i po śmierci? Myślę, że ogromnie.....i strach pomyśleć jakie to może mieć konsekwencje tak fizyczne jak i głęboko duchowe, czy tez na poziomach samej energii.

Ale to tylko moje zdanie i przemyślenia osoby nieco więcej związanej i wiedzącej o tematach reinkarnacji i karmy (nawet z własnych doświadczeń)

 Natomiast jestem przeogromnie ciekaw Waszej opinii na te tematy....tak trudne nawet w sensie etycznym i moralnym dla wielu osób.

 serdecznie pozdrawiam

stały czytelnik/wierny "majtek okrętowy"

Maciek

 

Zacznijmy od tego, że nie widzimy absolutnie niczego złego w transplantacji narządów czy transfuzji krwi. O wszystkim decyduje intencja. Jeśli w grę wchodzi czynienie dobra i ratowanie życia, wtedy nie ma żadnych przeszkód z punktu widzenia wiedzy duchowej, aby taki zabieg przeprowadzić.

To jest jak z ucięciem ręki. Jeśli zrobimy to komuś z zemsty i chęci wywołania cierpienia - taki czyn jest natychmiast odnotowany przez "prawo wszechświata" i będziemy musieli kiedyś sami doznać potęgi prawa karmy, czyli "zebrać żniwo" naszego czynu.

Jeśli jednak ucinamy komuś rękę w ten sposób ratując go np. z zakleszczonego samochodu, a ucięcie tej ręki jest jedynym sposobem na ratowaniu mu życia (gdyż uniemożliwia ona ucieczkę przed płomieniami lub wodą), wtedy nie ma z tym najmniejszego problemu. Zarówno transplantacja, jak i transfuzja krwi z tego punktu widzenia jest czysta i pozbawiona złych intencji.

Jest jednak mały "aspekt" transplantacji,  o którym musimy wspomnieć. Chodzi o tzw. "ślad dawcy", który czasami może doprowadzić do przejęcia części wspomnień dawcy, a nawet do kontaktu z jego duchem (jeśli taki człowiek nie żyje). Bardzo precyzyjnie jest taka sytuacja przedstawiona w filmie dokumentalnym opartym o autentyczne zdarzenie sprzed kilku lat. Film ten jest częścią serii "Nawiedzone przedmioty" i na potrzeby odpowiedzi na pytanie naszego czytelnika został umieszczony przez nas w serwisie vimeo.com

Polecamy uważne jego obejrzenie - warto!



zwiń tekst

Czy przypadkiem nie jest niebezpieczne oddawanie swoich rzeczy innym osobom?
Śr, 13 gru 2017 10:40 komentarze: 13 czytany: 1522x

Pytanie dotyczące artykułu : OTACZAJĄCE NAS PRZEDMIOTY (TAKŻE ZDJĘCIA Z NAMI!) MAJĄ ‘ŚLAD’ NASZEJ ENERGII – NAZYWAMY ICH ŚWIADKAMI Skoro rzeczy mają naszą energię i poprzez rzecz można do nas "dotrzeć" czy bezpieczne jest oddawanie swoich rzeczy innym osobom. Myślę tu o osobach, których nie znamy. Od jakiegoś czasu wszystkie rzeczy niepotrzebne oraz rzeczy po moich córkach przekazuję biednym. Zastanawia.......

czytaj dalej

Pytanie dotyczące artykułu : OTACZAJĄCE NAS PRZEDMIOTY (TAKŻE ZDJĘCIA Z NAMI!) MAJĄ ‘ŚLAD’ NASZEJ ENERGII – NAZYWAMY ICH ŚWIADKAMI

Skoro rzeczy mają naszą energię i poprzez rzecz można do nas "dotrzeć" czy bezpieczne jest oddawanie swoich rzeczy innym osobom. Myślę tu o osobach, których nie znamy. Od jakiegoś czasu wszystkie rzeczy niepotrzebne oraz rzeczy po moich córkach przekazuję biednym. Zastanawia mnie czy dzielenie się swoją energię z różnymi osobami (być może również złymi) jest bezpieczne.

Pytanie nr 2
Często piszecie o demonach/ciemnych mocach jednocześnie piszecie, że nie ma piekła. Czy w takim razie jest ten mroczny świat? Czy istnieje zagrożenie, że może on wciągnąć człowieka bezpowrotnie (zdominować duszę również po śmierci) i czy nie będzie to odpowiednik chrześcijańskiego piekła?

Pozdrawiam, czytelniczka

 

 

Dziękujemy za te pytania i od razu odpowiadamy: podejrzenia są słuszne! Jeśli nasza rzecz trafia do innej osoby zawsze jest ryzyko (choć oczywiście bardzo małe), że taka osoba będzie miała dar medialny i może trzymając ten przedmiot w rękach po chwili koncentracji doprowadzić byłego posiadacza przedmiotu do dowolnego stanu. Na szczęście osoby posiadające taki dat przeważnie są tego świadome i nie używają go do niecnych celów.

 Zawsze jednak radzimy osobom, które przeżywają ciężką żałobę po odejściu bliskiej osoby, aby nie otaczały się przedmiotami kiedyś należącymi do zmarłego, gdyż ta energia tam jest i jedyny efekt takich działań jest taki, że rozpacz się pogłębia. Jeśli to jest możliwe (przeważnie nie jest - to jasne, ale mówimy o sytuacji idealnej) warto nawet zmienić miejsce zamieszkania, gdyż w mieszkaniu nadal jest energia osoby, która odeszła. Ona stopniowo znika po kilku latach.

I jeszcze jedna sprawa - proszę zwrócić uwagę, że z pokładu okrętu Nautilus zawsze płynie przekaz: posiadajcie możliwie najmniej przedmiotów! Im więcej macie, tym więcej kłopotów mieć będziecie w momencie, kiedy zbliżycie się do końca waszej podróży w obecnym wcieleniu.

Tymczasem ludzie myślą, że można bezkarnie „obracać przedmiotami” i nie ma to żadnego wpływu na nasze pole energetyczne. Podobnie ma się sprawa ze zdjęciami – obce cywilizacje przybywające na Ziemię dziwią się ludzkości, że nadal zabija żywe istoty (tam tego barbarzyństwa nie ma!), ale także zdumiewa ich tak beztroskie posługiwanie się obrazem ludzi czyli zdjęciami czy filmami. Każde zdjęcie jest kluczem do danego człowieka – jeśli ten klucz trafi w dobre ręce nie ma problemu, ale jeśli w złe… mamy nadzieję, że dość jasno wytłumaczyliśmy tę kwestię. Idiotyczna moda na robienie tzw. "selfie" to tak naprawdę bezsensowne rozrzucanie klucza do swojej osoby wszystkim wokół...



 

Odpowiadając na pytanie odnośnie piekła – cały czas konsekwentnie twierdzimy, że piekło w wyobrażeniu chrześcijaństwa (miejsce, gdzie po zrobieniu zła idzie dusza złego człowieka) było jedynie alegorią karmy, którą buduje sobie zły człowiek swoim życiem. Zło wyrządzane innej osobie jest tak naprawdę złem, które robimy sobie – to wróci ze zdwojoną mocą jako kolejna lekcja, którą będziemy musieli przeżyć i zrozumieć.

 

Inna sprawa, że istnienie bytów demonicznych jest poza dyskusją. Nie można wykluczyć, że istnieją takie miejsca w światach duchowych, gdzie to towarzystwo „mroczne i złe” lubi się zbierać. Nie mamy jednak na ten temat informacji, które mogą potwierdzać relacje zebrane przez Fundację Nautilus (książki oczywiście są, ale my w tym dziale odpowiadamy na pytania w oparciu o materiał zebrany przez nas samych).



zwiń tekst

Dlaczego wystawia się zwłoki w domu pogrzebowym? Po co jest ‘czuwanie przy zmarłym’?
Sob, 9 gru 2017 08:38 komentarze: 2 czytany: 3673x

Z dość nieoczekiwanym pytaniem zwrócił się do załogi okrętu Nautilus nasz czytelnik z zagranicy. Chodzi o dziwny zwyczaj ‘czuwania przy zmarłym’, ale jego wątpliwości wzbudza jeszcze inna sprawa. Poniżej e-mail do FN „z ostatnich godzin” -----Original Message----- From: [dane do wiad. FN] Sent: Thursday, December 7, 2017 9:26 PM To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl> Subject: .......

czytaj dalej

Z dość nieoczekiwanym pytaniem zwrócił się do załogi okrętu Nautilus nasz czytelnik z zagranicy. Chodzi o dziwny zwyczaj ‘czuwania przy zmarłym’, ale jego wątpliwości wzbudza jeszcze inna sprawa. Poniżej e-mail do FN „z ostatnich godzin”

 

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, December 7, 2017 9:26 PM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Pogrzeb

 Witam cała załogę Nautilusa ponownie.

W miasteczku w którym mieszkam czyli (…. dane dla Waszej wiadomości) Mieszka tutaj sporo ludzi z Polski i jeden z naszych rodaków odszedł po ciężkiej chorobie dość szybko po postawieniu diagnozy .........rak.....

Mam pytanie jakie znaczenie ma w wierze katolickiej pogrzeb dokładnie wiem że to jest ceremonia odejścia duszy i czy ma jakiś sens wystawianie zwłok w domu pogrzebowym? w czymś to pomaga?? Osobiście nie poszedłem ponieważ nie jest to miły widok pożegnałem się w myślach i w zadumie.

Jeszcze jedno znajomi mówili że jeżeli nie pochowa się osoby zmarłej przed niedzielą to zabierze ona kogoś ze sobą w najbliższych dniach???

 Pozdrawiam Was!!

Miłego wieczoru oraz wszystkiego dobrego!!!

 

 

Słynne „trzy dni do pogrzebu” to nic innego jak danie szansy takiej osobie na przebudzenie ze stanu letargu, który bardzo często jest mylnie przez rodzinę (a także lekarzy!) brany za śmierć. Te trzy dni pozwalają uniknąć sytuacji, kiedy taka osoba budzi się we własnym grobie. Bardzo często tacy ludzie próbują się wydostać… Kiedyś specjalnie na tak upiorne okazje instalowano w trumnach specjalne dzwonki, aby taka osoba miała szansę zawiadomić o tym, że się przebudziła.

W latach 90-tych mieliśmy okazję rozmawiać z warszawskimi grabarzami o „pochowanych żywcem”. Opowiadali przerażające rzeczy! Zdarzało się, że musieli odkopać grób, aby pochować kolejną osobę i widzieli szkielet człowieka, który do połowy opuścił trumnę, ale nie był w stanie wydostać się na zewnątrz. Oni zobaczyli jedynie ślady po próbie opuszczenia własnego grobu.

To właśnie dlatego kiedyś wystawiało się zwłoki w domach, aby „dać szansę”. Oczywiście to wszystko tłumaczy się na milion sposobów inaczej (szacunek, modlitwa itp.), ale powód jest banalny. Sprawa pochowania „przed niedzielą” – to bzdury i w takie rzeczy radzimy nie wierzyć.

I jeszcze o „pochowanych żywcem” – z naszego archiwum.

Pisaliśmy o tym:

https://nautilus.org.pl/artykuly,1666.html

 

 

 




zwiń tekst

Tajemnice reinkarnacji – czy jest coś takiego jak… płeć duszy?
Śr, 6 gru 2017 07:57 komentarze: 5 czytany: 2050x

Przesłanie do nas pytanie dotyczy zagadnienia związanego z płcią dziecka. Czy są męskie i żeńskie dusze? Poniżej przysłane do nas pytanie.[...] Witajcie, Ponieważ z chęcią odpowiadacie na pytania swoich czytelników ostatnio najczęściej dotyczące tematu reinkarnacji, postanowiłem skorzystać z okazji i również zadać swoje: Czy duszę zawsze inkarnują się w kolejne ciała tej samej płci? A jeśli tak to.......

czytaj dalej

Przesłanie do nas pytanie dotyczy zagadnienia związanego z płcią dziecka. Czy są męskie i żeńskie dusze? Poniżej przysłane do nas pytanie.

[...] Witajcie, Ponieważ z chęcią odpowiadacie na pytania swoich czytelników ostatnio najczęściej dotyczące tematu reinkarnacji, postanowiłem skorzystać z okazji i również zadać swoje: Czy duszę zawsze inkarnują się w kolejne ciała tej samej płci? A jeśli tak to dlaczego? Czy dusza ma płeć? We wszystkich opisywanych przez Was historiach i artykułach dusza inkarnuje się w kolejne ciało tej samej płci. Szukacie poprzedniego wcielenia Donalda Trumpa znajdujecie i był mężczyzną, szukacie poprzedniego wcielenia Angeli Merkel i okazuje się, że była jakąś carycą, szukacie poprzednika Krzysztofa Jackowskiego i piszecie, że był nim Stefan Ossowiecki też mężczyzna, w innym artykule zginęły dzieci chłopiec i dziewczynka i za jakiś czas w tej samej rodzinie przychodzą na świat również chłopiec i dziewczynka i wiele wiele innych przykładów na które szkoda tutaj miejsca. Czy wobec tego zawsze tak jest, że dusza inkarnuje się w kolejne wcielenia?

 

Dziękujemy za przesłanie pytania. Odpowiedź jest oczywista: dusza nie ma płci! Po śmierci fizycznej ma ona co prawda energię w przeważającej części męską lub żeńską, co jest wyczuwalne przez media czy jasnowidzów, ale w miarę kolejnych wcieleń obie energie zaczynają się równoważyć.

To nieprawda, że nie ma przykładów przejścia „męskich wcieleń w żeńskie i na odwrót” – mamy ich w Archiwum FN setki, o czym także wielokrotnie pisaliśmy przez ostatnie 25 lat! Przykładem jest choćby historia Carlosa pięknie przedstawiona w odcinku z serii „Moje Poprzednie Wcielenie”, którą dokumentowaliśmy na potrzeby naszego Archiwum Wideo FN. Mężczyzna o imieniu Carlos dokładnie opisuje swoje poprzednie wcielenie, kiedy był kobietą. Co więcej – jego uroda i łagodne rysy wskazują także na to, że bezpośrednio przed obecnym życiem mógł mieć kobiece wcielenie.

 Po co jest płeć? Aby nauczyć człowieka miłości. Poprzez miłość do jednej istoty można się nauczyć miłości do wszechrzeczy. Wyższe światy (także dotyczy to cywilizacji materialnych!) nie mają płci, gdyż już jej nie potrzebują. Brzmi to dziwnie, ale piszemy o tym, co udało nam się ustalić.

 Poniżej materiał wideo z naszego archiwum.

 

 

 



zwiń tekst

Czy znacie dalsze losy słynnego chłopca, który był w poprzednim wcieleniu rycerzem i zginął w pojedynku?
Wt, 5 gru 2017 09:49 komentarze: 6 czytany: 2029x

Dostaliśmy pytanie dotyczące bardzo ważnej historii z naszego archiwum, która jest wielokrotnie przywoływana przez nas jako dowód na reinkarnację i pierwszy ważny ślad na naszej drodze do ustalenia „wędrówki dusz”. To przypadek chłopca o imieniu „Marcin”, który pamiętał dokładnie swoje poprzednie wcielenie.  From: [dane do wiad. FN] Sent: Monday, December 4, 2017 11:54 PM To: pytania@nautilus.......

czytaj dalej

Dostaliśmy pytanie dotyczące bardzo ważnej historii z naszego archiwum, która jest wielokrotnie przywoływana przez nas jako dowód na reinkarnację i pierwszy ważny ślad na naszej drodze do ustalenia „wędrówki dusz”. To przypadek chłopca o imieniu „Marcin”, który pamiętał dokładnie swoje poprzednie wcielenie.

 

 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Monday, December 4, 2017 11:54 PM
To: pytania@nautilus.org.pl
Subject: dalsze losy Marcinka ?

 Witam. Jestem ciekawa czy wiecie co dalej u Marcinka ? Czy wasz kontakt z chłopcem był jednorazowy i od 20 lat nie macie żadnych informacji co u niego? jeśli znacie jego nazwisko i miejscowość to może warto byłoby się dowiedzieć czy ma jeszcze jakieś przebłyski z przeszłości..ten przypadek to prawdziwa perełka, szczególnie jak opowiada własnymi słowami o tych wielkich namiotach oraz jak był rycerzem i przegrał pojedynek. Czasem myślę jak dalej potoczyły się jego losy..

 

Nie mamy w tej chwili kontaktu ani z tym dzieckiem, ani z jego rodziną. Telefon i adres kontaktowy gdzieś są zapisane w notesach FN leżących w Bazie FN. Kiedyś przekazaliśmy ten kontakt do pewnej dziennikarki z gazety, która na podstawie rozmów z tą rodziną napisała bardzo ciekawy tekst i absolutnie potwierdziła wszystkie nasze wcześniejsze opowieści. Czy warto sięgnąć do tej sprawy? Na 99,9 proc. to dziecko (dziś już dorosły mężczyzna) niczego nie pamięta. Dzieci zapominają wspomnienia z poprzedniego życia ok. 6-7 roku. Ogrom emocji związanych ze szkołą, rówieśnikami zaciera ślady poprzedniego życia. Powoli porządkujemy ogromne archiwa FN związane z „notesami i notatkami na kartkach”. Będzie moment, aż dojdziemy także do tego kontaktu. Przyspieszać tego nie będziemy ze względu na ilość przeróżnych obowiązków i projektów, na które i tak ledwo znajdujemy czas. Mamy nadzieję, że nam Pani to wybaczy. ;)

 

Poniżej jeden z tekstów o tym przypadku, który powstał na potrzeby serwisu FN.

 

5-cio letni Marcin twierdzi, że kiedyś był rycerzem. Przybył na Ziemię po wybraniu sobie w zaświatach rodziny. Dziecko mówi, że jego obecna siostra cioteczna była w poprzednim życiu jego żoną. To dowód na istnienie reinkarnacji!

Ta historia zaczęła się w momencie, kiedy w rodzinie państwa G. mały Marcinek zaczął mówić. Dwuletnie dziecko co chwilę pytało, dlaczego nikt nie jeździ na koniach i nie nosi zbroi. Początkowo rodzice podejrzewali, że za wszystkim stoi dziecięca fantazja. Bezskutecznie szukali  książek, z których Marcin mógł o tym przeczytać. Im dziecko było starsze, tym jednak opowiadana przez niego historia była coraz ciekawsza.

 Ku przerażeniu najbliższych Marcin oświadczył, że na ziemi nie jest pierwszy raz. W swoim poprzednim życiu był rycerzem, jeździł na koniu, nosił zbroję i uczestniczył w pojedynkach. Miał rodzinę, żonę i sześcioro dzieci. Mieszkał w zamku i miał własnego króla, choć " nie był bardzo ważnym rycerzem ".

Tu zaczyna się część opowieści chłopca, która zapiera dech w piersiach. Marcin pamięta dzień, kiedy przyszło mu stoczyć pojedynek na miecze. Obok niego walczył jego giermek. Chłopiec utrzymuje, że w tym pojedynku został zabity. Jest to o tyle niezwykłe, że kilkuletnie dzieci przeważnie w wymyślanych przez siebie historiach kreują się na bohaterów. Marcin przeciwnie, mówi że przegrał!

 Wspomina, że z góry obserwował swoje własne ciało, z którego po śmiertelnym ciosie mieczem sączyła się krew. Następnie opowieść Marcina przypomina jako żywo relacje ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Dziecko opisuje świetlisty tunel, który pojawił się obok miejsca ostatniej walki. Tunelem udał się w stronę światła do cudownej krainy, gdzie było mu bardzo dobrze. Tam spotkał niezwykłe istoty, które nazywa aniołkami.

" One były zupełnie przezroczyste, można było przez nie przelatywać " – opowiadało dziecko - " Nie musieli nic mówić, a ja i tak wiedziałem co chcą powiedzieć".

Według chłopca tam, gdzie był, jest bardzo jasno i bezpiecznie. Są tam miliony takich ludzi, jak na Ziemi. Nie można jednak tam przebywać wiecznie. Trzeba wrócić na Ziemię, aby dalej się uczyć.

" Każdy musi wrócić, tak samo jak każdy jest malutki, potem duży, a później przychodzi od aniołków do brzuszka mamusi " - mówi Marcin dziwiąc się, że nie wiemy tak oczywistych rzeczy.

 Powrót na Ziemię

 Kiedy zbliżał się czas jego powrotu na Ziemię, Marcin ma do wyboru miejsce, czas, a nawet rodzinę. Jest zmęczony wojnami, nie chce więcej krwi i pojedynków. Kiedy pytaliśmy go o jego obecnych rodziców potwierdza, że przed swoim narodzeniem znał ich oboje. Pamięta nawet, jak przyszedł do brzuszka mamusi! Jednak to, co tak naprawdę przyciągnęło go do rodziny G., była jego była żona z czasów, kiedy był rycerzem. Z relacji chłopca wynika, że jego żona reinkarnowała się jako Monika. Ma dwadzieścia lat i jest dla niego ciocią. Nie jest to jednak jedyna osoba, którą Marcin pamięta z czasów, kiedy był rycerzem. Kolejną reinkarnacją z odległych czasów jest jego babcia, którą nazywa imieniem Gizela.

" Marcin był zdumiony, że babcia nie pamięta czasów, kiedy nosiło się zbroję i mieszkało w zamkach" - mówi matka Marcina - " Często opowiada, że przychodził do niej ze swoimi synami, zaś najstarszy był do niej niezwykle podobny..."

 

 Mieszkałem w tym zamku!

 Marcin opisuje mnóstwo szczegółów ze swojego rycerskiego życia. W tamtych czasach ludzie mieszkali w zamkach, ale także w namiotach. Bardzo wielu jeździło na koniach. Wokół zamków urządzano turnieje. Rycerze, tacy jak on, mieli własnych giermków i uczestniczyli w pojedynkach.

" A czy kiedy byłeś duży, to miałeś długopis, taki jak ten? " - pytamy Marcina pokazując nasz długopis Parkera.

" Nie było wtedy takich, ale pisaliśmy przy pomocy piór. Takich, jakie mają ptaszki " - odpowiada ze spokojem Marcin. Rodzice często pokazywali mu zdjęcia i rysunki różnych budowli z czasów średniowiecza. Chłopiec żadnej sobie nie przypominał. Dopiero kiedy na wakacjach cała rodzina G. pojechała do Malborka, chłopiec rozpoznał zamek.

 " Mieszkałem tu, w tamtym skrzydle. Jak przyjechał król, to nas z niego wyrzucili, ale tylko na chwilę" - oświadczył zdumionym rodzicom. Okazało się, że zna znakomicie cały układ zamku. Wiedział, gdzie w dawnych czasach podnoszono konie z rycerzami do góry, gdzie były stajnie i gdzie odbywały się pojedynki. Co ciekawe, nie pamiętał w ogóle krzyżaków. Przewodnik zaprowadził chłopca do zbrojowni. Tam Marcin rozpoznał zbroje i stroje, które noszono w czasach, kiedy był na zamku. Z setek rekwizytów wybierał bezbłędnie te, które były z lat 1550-1600. Było to już po Hołdzie Pruskim, a więc wtedy na zamku krzyżaków już nie było! To nie jest jedyna rzecz potwierdzająca relację chłopca. I tak Marcin od małego opowiadał, że mieszkał w zamku, gdzie była podłoga w krawaty. Dopiero na miejscu okazało się, że posadzka komnat w Malborku jest zrobiona w charakterystyczne, czarno-białe romby. Chłopiec narzekał także na oświetlenie w zamierzchłych czasach. Jego zdaniem pod sufitami były świeczniki z normalnymi świecami, z których " strasznie kapało ".

 Reinkarnacja istnieje.

 " Nie wierzyłam w reinkarnację i nigdy się nad tym nie zastanawiałam " - mówi mama Marcina - " Teraz jednak jest dla mnie oczywiste, że zjawisko kolejnych wcieleń  dusz istnieje ". Jej zdaniem Marcin nie miał szans tego wszystkiego wymyśleć. Niemożliwe jest także, aby taką ilość szczegółów poznał z książeczek z obrazkami, czy nawet z telewizji.

" Przecież on o tym, że był rycerzem, zaczął opowiadać, jak miał niecałe dwa lata! " - dodaje ojciec Marcina. Z całej rodziny Marcin najbardziej jest przywiązany do swojej cioci Moniki, która - jak utrzymuje - kiedyś była jego ukochaną żoną. Kiedy przeprowadzam na miejscu wywiad, nie schodzi jej z kolan.

Marcin opowiada o swojej historii coraz rzadziej. Początkowo był zdziwiony, że nikt wokół niego nie pamięta rycerzy, koni i pojedynków.  To niezwykły przypadek, nawet na skalę światową. Bardzo rzadko zdarza się, żeby dziecko tak dokładnie pamiętało swoje poprzednie wcielenie. Każdy z nas częściowo pamięta swoje poprzednie życia. Każdy miał bowiem przynajmniej raz  sytuację, kiedy to pewne  miejsca czy nawet utwory muzyczne słuchane po raz pierwszy, wydawały się dziwnie znajome....

FN 2001



zwiń tekst

Czy można urodzić się w przeszłości?
Pon, 27 lis 2017 09:44 komentarze: 7 czytany: 2226x

Pytanie dotyczy reinkarnacji i tego, czy można przekroczyć w cyklu narodzin i śmierci przekroczyć barierę czasu.[…] Mam mnóstwo pytań ale chyba jak każdy , ale mam nadzieje ze mogę liczyć na jedna odpowiedź a mianowicie . Czy jeżeli istnieje reinkarnacja to można rodzić się na nowo wstecz? Ponieważ od dziecka czuję że nie pasuje tutaj że to nie moje czasy i jak to zawsze mówię Bóg się pomylił zsylajac.......

czytaj dalej

Pytanie dotyczy reinkarnacji i tego, czy można przekroczyć w cyklu narodzin i śmierci przekroczyć barierę czasu.

[…] Mam mnóstwo pytań ale chyba jak każdy , ale mam nadzieje ze mogę liczyć na jedna odpowiedź a mianowicie . Czy jeżeli istnieje reinkarnacja to można rodzić się na nowo wstecz? Ponieważ od dziecka czuję że nie pasuje tutaj że to nie moje czasy i jak to zawsze mówię Bóg się pomylił zsylajac mnie tu . Zawsze zastanawiałem się czy będę mógł wrócić tam skad czuję że pochodze... Proszę o odpowiedź :) Serdecznie pozdrawiam całego Nautilusa.

 

Jak pewnie stali czytelnicy wiedzą mamy jasną zasadę: nie interesują nas „napisane mądre książki” zawierające być może słuszne tezy, ale naszą wiedzę opieramy tylko i wyłącznie na zebranym przez nas materiale, czyli dokumentacji konkretnych historii, opisach ludzi itp.

Kiedy 25 lat temu zaczęliśmy zbierać takie historie okazało się prawie natychmiast, że reinkarnacja jest faktem. Potem z przychodzących materiałów zaczęliśmy się dowiadywać kolejnych ciekawych rzeczy: dlaczego ludzie wcielają się w kolejne ciała (dla nas ludzie to dusze a nie ciała – to tylko pojazdy, którymi dusze się poruszają!). Okazało się także, że dla wędrówki dusz nie ma granicy „czasu i przestrzeni”, a także – choć tutaj nasza wyobraźnia odmawia posłuszeństwa – może być kilka światów równoległych, kilka rzeczywistości, w których toczą się różne scenariusze i w których może uczestniczyć ta sama dusza!

Wykluczyć więc nie można, że człowiek np. owładnięty nienawiścią do jakieś innej nacji urodzi się w czasie przeszłym, kiedy ta nacja była zabijana przez inną, aby poprzez to doświadczenie wyleczyć się raz na zawsze z takiej nienawiści.

Prawdą jest jednak także to, że w naszym materiale (relacjach) zebranym od tysięcy ludzi nie mamy takiego przypadku. Przeważnie kolejne wcielenie następuje zgodnie z chronologią naszego czasu. Jeśli śmierć była nagła i gwałtowna, to zauważyliśmy, że dzieje się to przeważnie 2 lata po niej. Ale to temat na dłuższy tekst.

 



zwiń tekst

Jak przygotować się na własną śmierć?
Sob, 25 lis 2017 09:43 komentarze: 1 czytany: 1542x

Pytanie zostało skierowane do nas za pośrednictwem naszej witryny na facebooku. Dotyczy rzeczy dość ważnej, czyli… własnej śmierci. Nasza załoga okrętu Nautilus potrafi zmierzyć się nawet z "najtrudniejszymi pytaniami świata", więc i z tym damy sobie radę! ;) Dzień dobry Wszystkim. Skoro czasem spełniacie różne prośby, skoro niebawem święta, to może spełnicie moje marzenie i napiszecie coś nt.......

czytaj dalej

Pytanie zostało skierowane do nas za pośrednictwem naszej witryny na facebooku. Dotyczy rzeczy dość ważnej, czyli… własnej śmierci. Nasza załoga okrętu Nautilus potrafi zmierzyć się nawet z "najtrudniejszymi pytaniami świata", więc i z tym damy sobie radę! ;)

 

Dzień dobry Wszystkim. Skoro czasem spełniacie różne prośby, skoro niebawem święta, to może spełnicie moje marzenie i napiszecie coś nt. hmm...jak przygotować się na własną śmierć. Kiedyś dawno temu, brzmi jak bajka, choć nie jest, miałam wielka chęć chodzić do hospicjum i pomagać w odejściu chorym, umierającym ludziom. Nie zrobiłam tego, gdyż myślałam pójdę i sama będę zwyczajnie ryczeć. Więc jaka to pomoc. Gdy umierała mój ukochany Dziadek bardzo chciałam być przy Jego śmierci. Umarł samotnie, w nocy, klęcząc przy swoim łóżku. Pogodziłam się z tym. widać nie byłam gotowa. Myślę, że jakoś łatwiej byłoby ludziom umierać przy kimś bliskim, kochającym. Mnie również. Ostatnie spojrzenie w kochane oczy, dotyk, nawet łzy, które też są na właściwym miejscu i czasie. Szkoda, że w ogóle nie rozmawiamy na temat śmierci w rodzinie, w jakimkolwiek środowisku. Mówimy o narodzinach, co jest przyjściem na świat ciała i duszy, a co ze śmiercią, jakoś jej nie celebrujemy. To jest odejście, po wykonaniu "pewnego" zadania, roboty tu na ziemi. To ciężka i nie zawsze usłana różami droga. Myślę, że trochę brakuje nam zrozumienia sensu umierania. I chyba o to głównie chodzi. O zrozumienie procesu umierania i śmierci. Ja wiem, że jest inkarnacja, ale bardzo wiele osób myśli, że to jakiś absurd, że wyssana z palca. Myślę o pewnym połączeniu tych spraw. Może jako FN coś tam więcej wiecie i macie zwyczajnie chęć podzielić się czymś, a może ktoś zostanie zainspirowany do napisania swoich przemyśleń i odczuć. Właściwie tę sprawę można rozważać wielopłaszczyznowa. Od strony osoby umierającej i osób pozostających. Jeśli macie chęć poruszyć tego tematu to proszę o wiadomość. Pozdrawiam [dane do wiad. FN]

 

Zacznijmy od tego, że NIE NALEŻY MYŚLEĆ O WŁASNEJ ŚMIERCI. Nie tylko dlatego, że to słowo oznacza „koniec”, a jak wiemy – końca żadnego nie ma. To, co my nazywamy śmiercią, jest jedynie krótkim przystankiem w dalszej podróży. Błąd jednak tkwi w założeniu.

Nie należy ani żyć PRZESZŁOŚCIĄ, ani żyć PRZYSZŁOŚCIĄ. Liczyć się powinna dla nas TYLKO I WYŁĄCZNIE TERAŹNIEJSZOŚĆ. Nie jesteśmy pewni, czy te zdanie jest w pełni zrozumiałe, więc uściślijmy:

Nie chodzi o to, aby być nieodpowiedzialnym, nonszalancko podchodzić do wszystkie wokół, pożyczać pieniądze i nie oddawać itp. To nie o to chodzi! Oczywiście, że trzeba myśleć o tym, z czego będziemy żyli, być solidnym i rzetelnym w zobowiązaniach, ale nie należy się PRZESADNIE MARTWIĆ O PRZYSZŁOŚĆ,  A ZWŁASZCZA ŻYĆ WIZJĄ ŚMIERCI I SIĘ DO NIEJ PRZYGOTOWYWAĆ. Z punktu widzenia wiedzy duchowej to błąd!

Stąd zawsze radzimy: żyj tak, jakby dzisiejszy dzień był najważniejszym dniem na świecie. I jemu poświęcaj swoją uwagę. I nim się ciesz, a nawet jeśli ciebie zasmuci, to także traktuj to jako… naukę mistrza.

Na koniec – bardzo polecamy pracę w hospicjach, które my nazywamy „PORTAMI LOTNICZYMI DLA PASAŻERÓW CZEKAJĄCYCH NA KOLEJNY ETAP PODRÓŻY”.


Praca w hospicjum nie tylko służy rozwojowi duszy, ale także wbrew pozorom uspokaja, ale daje także cudowny dystans do tzw. wielkich naszych życiowych problemów, które nagle bledną, zanikają, karleją… bardzo ważne doświadczenie.




zwiń tekst

Czy zwykła osoba może się skontaktować z UFO?
Czw, 23 lis 2017 11:58 komentarze: 4 czytany: 1281x

Pytanie pojawiło się ostatnio w naszej poczcie. Przytaczamy je w całości.Czy zwykła osoba może się skontaktować z UFO? Jeżeli tak, to w jaki sposób? Pozdrawiam serdecznie mój ulubiony pokład.Odpowiedź na to pytanie będzie prosta – naszym zdaniem nie! Zwykła osoba czyli „przeciętny Kowalski”, a nie np. silne medium obdarzone darem telepatii i przekazywanie informacji drogą pozazmysłową. Tego typu przypadki.......

czytaj dalej

Pytanie pojawiło się ostatnio w naszej poczcie. Przytaczamy je w całości.

Czy zwykła osoba może się skontaktować z UFO? Jeżeli tak, to w jaki sposób? Pozdrawiam serdecznie mój ulubiony pokład.


Odpowiedź na to pytanie będzie prosta – naszym zdaniem nie! Zwykła osoba czyli „przeciętny Kowalski”, a nie np. silne medium obdarzone darem telepatii i przekazywanie informacji drogą pozazmysłową. Tego typu przypadki rzeczywiście znamy, kiedy silne medium w drodze medytacji przekazało prośbę do „wszelkich pojazdów z istotami przybywającymi na Ziemię”, które przebywają w pobliżu o pokazanie się. I faktycznie – dochodziło czasami do zapierających dech w piersiach manifestacjach UFO, ale… to są naprawdę pojedyncze sytuacja.


Generalnie trzeba mieć gigantyczne szczęście, aby zobaczyć taki pojazd (nie mamy na myśli wszelkich balonów czy dronów, ale właśnie prawdziwe UFO) nie mówiąc już o tym, aby zostać zabranym na jego pokład w celu przeprowadzenia badań (słynne CE III).

Faktem jest także absolutnym, że są osoby, które „obcy” obserwują od wielu lat i które w sposób dla nich niezrozumiały mają wiele okazji zobaczenia UFO, a tymczasem tajemnica tkwi w tym, że ich życie jest monitorowane w ramach jakiegoś eksperymentu czy projektu.

Nie ma sensu daleko szukać – w Polsce dowiedzieliśmy się właśnie o takiej osobie i już zaczęliśmy powoli dokumentować to, co dzieje się w życiu tego człowieka. Ale kończąc odpowiedź na to pytanie – zwykły człowiek musi niestety liczyć na ogromny łut szczęścia, aby mógł uczestniczyć w czymś, co nazywamy „kontaktem z UFO”!  To trochę tak jak trafieniem kumulacji w lotto… ;)




zwiń tekst

Czy waszym zdaniem chodzenie do kościoła ma sens?
Wt, 21 lis 2017 09:08 komentarze: 4 czytany: 2157x

Dostaliśmy bardzo proste pytania, które wręcz rozbraja swoją bezpośredniością. Dotyczy spraw kościoła i wiary chrześcijańskiej, a może nawet bardziej konkretnie – katolickiej i chodzenia do kościoła. Postanowiliśmy się zmierzyć z tym pytaniem… ;) From: […]Sent: Monday, November 20, 2017 9:58 AMTo: nautilus@nautilus.org.plSubject: pytanie dzień dobry,czy Waszym zdaniem chodzenie do Kościoła.......

czytaj dalej

Dostaliśmy bardzo proste pytania, które wręcz rozbraja swoją bezpośredniością. Dotyczy spraw kościoła i wiary chrześcijańskiej, a może nawet bardziej konkretnie – katolickiej i chodzenia do kościoła. Postanowiliśmy się zmierzyć z tym pytaniem… ;)

 

From: […]

Sent: Monday, November 20, 2017 9:58 AM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: pytanie

 

dzień dobry,

czy Waszym zdaniem chodzenie do Kościoła ma sens?

Pozdrawiam


Osoby regularnie odwiedzające serwisy FN dobrze wiedzą, że w sposób otwarty głosimy prawdę o istnieniu reinkarnacji, która w sposób oczywisty stoi w sprzeczności z linią prezentowaną przez Kościół Katolicki. Widzimy także całe zło związane z tym, co dzieje się w Polsce, widzimy toruńskiego oligarchę i szaleństwo związane z wieloma patologiami, które trawią tzw. kościelną wspólnotę. Nigdy jednak nie występujemy przeciwko kościołowi, nie atakujemy go i nie zachęcamy do porzucenia wiary! Byłoby to sprzeczne z filozofią, którą od zawsze głosimy:

JEST WIELE DRÓG PROWADZĄCYCH DO CENTRUM, WIELE ŚCIEŻEK.

NIE ZACHĘCAJ NIKOGO DO PORZUCENIA SWOJEJ ŚCIEŻKI, GDYŻ PROWADZI ONA W TO SAMO MIEJSCE, W KTÓRE PROWADZĄ INNE ŚCIEŻKI. NIE MA ŚCIEŻEK GORSZYCH I LEPSZYCH – WSZYSTKIE SĄ PO TO, ABYŚMY SIĘ CZEGOŚ NAUCZYLI I COŚ ZROZUMIELI.


Kościół (w sensie – świątynia) jest miejscem, w którym można znakomicie medytować (kiedy nie odbywa się msza). Jest także miejscem, w którym znajduje spokój i nadzieję wiele osób. Mimo wiedzy o reinkarnacji, przychodzeniu na Ziemię awatarów (nie jednego czyli Jezusa, ale wielu!) nie mamy najmniejszego problemu z kościołem. A nawet więcej – z naszą wiedzą rozumiemy o wiele lepiej symbolikę rzeczy, która odbywa się w trakcie mszy, a nawet słowa Jezusa cytowane w homiliach. I nigdy nie powiemy – zejdź ze swojej ścieżki!

Powiemy: idź dalej, ale bądź lepszym człowiekiem! Lepszym Buddystą, lepszym Żydem, lepszym Chrześcijaninem. Kiedyś i tak wszyscy spotkamy się w krainie światła pod „tęczowym mostem” i zrozumiemy, że tak naprawdę nic nas nie różniło…





zwiń tekst

CZY TO MÓGŁ BYĆ POWRÓT DUCHA UKOCHANEGO PSA?
Nie, 19 lis 2017 00:03 komentarze: brak czytany: 1085x

Witam serdecznie, Piszę do Was, bo nie wiem jak mam wytłumaczyć zaistniały wczorajszy fakt. Być może zwariowałam albo sobie coś ubzdurałam. Jednak nie wydaję mi się to możliwe. Jakiś czas temu zdechł mi pies, bardzo bliski, ukochany. Był chory a jego śmierć była nieunikniona. Wiele dni płakałam i nie mogłam sobie poradzić z jej stratą. Bardzo przeżyłam nasze rozstanie. Do rzeczy. Wczoraj nadszedł .......

czytaj dalej

Witam serdecznie, Piszę do Was, bo nie wiem jak mam wytłumaczyć zaistniały wczorajszy fakt. Być może zwariowałam albo sobie coś ubzdurałam. Jednak nie wydaję mi się to możliwe. Jakiś czas temu zdechł mi pies, bardzo bliski, ukochany. Był chory a jego śmierć była nieunikniona. Wiele dni płakałam i nie mogłam sobie poradzić z jej stratą. Bardzo przeżyłam nasze rozstanie. Do rzeczy. Wczoraj nadszedł dzień w którym zrozumiałam, że miała piękne życie. Doczekała sędziwego wieku,była kochana i otoczona troską. Nie mogłam się przecież smucić, nigdy tego nie lubiła. Zostają zdjęcia i wspomnienia, a serce nadal kocha... Przyjechałam z moim narzeczonym z podróży, on poszedł spać, a ja udałam się do łazienki. Po jakimś czasie usłyszałam piszczenie mojego 2 psa. Bardzo nerwowe piski. Na początku to zbagatelizowałam jednak pies dalej ujadał. Weszłam do pokoju aby zobaczyć co się dzieje i usiadłam w tym miejscu na kanapie w którym lubiła leżeć moja ukochana psinka (było to blisko koło kocyka 2 psa). Wtedy poczułam jej zapach unosił się tylko w tym jednym miejscu. Zapach przy jej chorobie był bardzo charakterystyczny. Po chwili znikł, a pies się uspokoił. Nie mogłam się pomylić... To był jej zapach. Czy to możliwe?? Bardzo proszę o odpowiedź.

 Z góry dziękuję

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

 

Jak najbardziej jest to możliwe! Dusze piesków są bardzo rozwinięte i potrafią przeżywać wszystkie znane nam uczucia, więc także zdarza się, że po śmierci duch psa odwiedza swojego przyjaciela, aby na przykład się pożegnać. I bardzo często tak to wygląda, że inne zwierzątko może dostrzec taki właśnie powrót „do domu”. Nie jest to groźne, choć na pewno bardzo wzruszające.




zwiń tekst

Czy wiecie, że agenci z NWO trują ile wlezie z samolotów? Co myślicie o zjawisku tzw. "chemtrails"?
Pt, 17 lis 2017 00:00 komentarze: 7 czytany: 1168x

Temat "szalonych agentów zatruwających wielkie obszary (także te, gdzie mieszkają oni sami i ich rodziny!!!) wraca jak bumerang. Wypowiadaliśmy się na ten temat dziesiątki razy, ale napiszemy jeszcze raz - za grosz nie wierzymy w te bzdury! To zwykłe smugi kondensacyjne, którym nie ma sensu dorabiać "gęby", której nie mają... i tak niszczą naszą atmosferę tworząc efekt cieplarniany.Oto e-mail do FN.......

czytaj dalej

Temat "szalonych agentów zatruwających wielkie obszary (także te, gdzie mieszkają oni sami i ich rodziny!!!) wraca jak bumerang. Wypowiadaliśmy się na ten temat dziesiątki razy, ale napiszemy jeszcze raz - za grosz nie wierzymy w te bzdury! To zwykłe smugi kondensacyjne, którym nie ma sensu dorabiać "gęby", której nie mają... i tak niszczą naszą atmosferę tworząc efekt cieplarniany.

Oto e-mail do FN:

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, November 16, 2017 2:58 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: dokument

 Witam Państwa.

Ponizej zamieszczam link do bardzo ciekawego filmu dokumentalnego. Uwazam ze powinien on byc udostepniony Waszym czytelnikom zwazywszy na to ze wlasnie dzis czytam na portalach takie ostrzezenia:  

https://pogoda.interia.pl/wiadomosci/news-fatalna-jakosc-powietrza-w-polsce-przekroczone-normy,nId,2465711

 link do dokumentu:

 https://www.youtube.com/watch?v=cTVupaWX6io&t=1841s

 pozdrawiam,

 RP


 

Od czego by tu zacząć... może od "cudownej rozmowy", którą miał okazję odbyć ze swoim dzieckiem nasz kolega z pokładu okrętu NAUTILUS.

Oto autentyczny fragment rozmowy ojca z synem, wojskowym pilotem latającym ponaddźwiękowym samolotem.

- Tato, ty też masz za swoim samolotem taką smugę?

- Tak synu. A dlaczego pytasz?

- Smutno mi, że jesteś sługusem NWO i przez chemtrails zabijasz miliony ludzi…

I naszego kolegę z FN dosłownie… zatkało. ;)

„Dlaczego trujecie, dlaczego rozpylacie trucizny i mordujecie miliony osób?” – z tym dramatycznym pytaniem zwrócił się do FN jeden ze zwolenników teorii spiskowej związanej ze zjawiskiem chemtrails. Niestety, miał wiele racji…

Przez wiele dziesiątków lat było to zjawisko znakomicie znane i w zasadzie nikt się nie zastanawiał, dlaczego smugi kondensacyjne istnieją. Wiadomo – samolot odrzutowy zostawia za sobą taką właśnie smugę. Naukowcy już dawno ustalili, że smugi kondensacyjne wytwarzają się w sposób naturalny z powodu emisji z działających turbin samolotowych gorących oraz wilgotnych gazów. Emisja taka musi zachodzić w odpowiednich warunkach atmosferycznych - na dużych wysokościach, gdzie powietrze jest zimne i suche. Wyziewy silnikowe tamże zamieniają się w kryształki lodu, które w dalszej kolejności podlegają sublimacji. Jeżeli warunki klimatyczne są dobre, wtedy takie smugi potrafią utrzymywać się bardzo długo w powietrzu, a nawet tworzyć ogromne i szerokie pasy.

Wszystko było dobrze do czasu, kiedy do Polski około dziesięciu lat temu dotarła bardzo agresywna rodzina teorii spiskowych z cyklu „oni knują, oni trują”. Wtedy smugi kondensacyjne zamieniły się… w chemtrails. I się zaczęło!

Chemtrails (to skrót od  angielskich słów chemical trails czyli chemiczne ślady) zakładają, że nad naszymi głowami jest prawie Oświęcimska Komora Gazowa na skalę globalną. Nie są to bowiem żadne tam smugi kondensacyjne, ale zwykłe gazy bojowe, przy pomocy których pogarsza się zdrowie ludności. Kto truje? Tu miłośnik teorii spiskowej obudzony nawet w środku nocy bezbłędnie wyduka po kolei sprawców: przede wszystkim NWO, ale także Bank Światowy, Rząd Światowy, tajne organizacje i ci, którzy współorganizowali zamachy 11 września.

Dlaczego trują? Tu odpowiedź jest także oczywista – dla kasy i władzy. Ale także dlatego, żeby „łatwiej psubraty z NWO mogły zapanować nad światem”. Wytrują połowę ludzkości, będzie więcej miejsca itd. Logiczne, proste, bez żadnych tam „ale” czy „Dlaczego”. Po prostu trują i już.

Teoria spiskowa jak to teoria spiskowa, mieliśmy już lepszych i bardziej pokręconych zawodników w tej „dyscyplinie”, ale pojawił się poważny problem. Natknął się na niego nasz współpracownik i przyjaciel, zawodowy pilot wojskowy, którego syn naczytał się w sieci o teoriach spiskowych i zaatakował któregoś dnia własnego ojca pytaniem: „Tato, czy ty także ciągniesz za sobą taką smugę jak lecisz?”. Kiedy nasz znajomy odpowiedział twierdząco, wtedy jego syn spuścił głowę i powiedział, że jest mu przykro, że jego ojciec jest sługusem NWO.

Dopiero wielogodzinne ślęczenie w sieci pozwoliły naszemu znajomemu nadrobić zaległości w wiedzy  z zakresu czym jest NWO, dlaczego rozpylają chemitrails, od kiedy chcą kasy i władzy, dlaczego chcą mordować ludzkość itp. Z tą wiedzą ponownie poprosił na rozmowę syna i powiedział mu stanowczo, że teoria jest kompletnym idiotyzmem z wielu powodów, ale on wymieni tylko jeden. Otóż nad polskim niebem największe „chemitrails” robią samoloty wojskowe, na których lata jego ojciec i koledzy. Jeżeli on uczestniczyłby w zamianie Polski w „nowoczesną komorę oświęcimską” to oznaczałoby, że truje… sam siebie, a także żonę i synów. On natomiast ma taki plan, że chce być zdrowy i żadna „kasa i władza gnid z NWO” jego nie zmusi do tego, aby zatruwać swoje dzieci, które bardzo kocha. Ten argument trafił do jego małego syna, który już więcej nie poruszał tego tematu.

Na nasz pokład wartkim strumieniem płyną zdjęcia z „roboty NWO i służb”, czyli zatruwania Polaków. Dotyczy to nas dość dotkliwie, gdyż wielu spośród ludzi FN to… właśnie piloci. Dlaczego tak jest? Trudno dociec, ale już kiedyś to sygnalizowaliśmy. W każdym razie trują i są na „usługach szajki Rządu Światowego” nasi oficerowie. Oczywiście piszemy to ironicznie, ale w pytaniach, które docierają do nas od czytelników w stylu ”Naprawdę jesteście pilotami?! To dlaczego trujecie, dlaczego rozpylacie trucizny i mordujecie miliony osób?!” jest ziarno prawdy. Faktem jest bowiem, że spalanie tysięcy to paliwa lotniczego na dużych wysokościach nie pozostaje bez wpływu na chociażby efekt cieplarniany. W tym sensie istotnie „trujemy”, choć nie „na usługach wiadomych mocodawców” itp.

Tak się składa,  że w szeregach FN był Ś.P. inż. Leszek Czarnecki, znakomity polski konstruktor samolotów, którego wiedza i talent sprawiła, że takim sukcesem okazał się samolot Iskra. Okazało się, że przez chwilę pracował on nad tajnym radzieckim projekcie wojskowym stworzenia samolotu, który rozpylałby… gazy bojowe nad terytorium wroga. Wstępne obliczenia i eksperymenty pokazały, jak bardzo trudnym byłby taki projekt. Przy okazji inż. Czarnecki stanowczo oświadczył, że wszelkie rozpylania „przez dysze silnika” to brednie, a rozpylać można jedynie ze zbiorników podwieszonych lub umieszczonych w samolocie. Jest jednak tysiąc zaskakujących problemów. Jeden z nich polega na tym, że taki samolot powinien lecieć prawie… nad ziemią. Powód? Przemieszczanie się mas powietrza. Jeżeli ktoś chciałby cokolwiek rozpylać nad Polską na wysokości kilku tysięcy metrów musi liczyć się z tym, że w zasadzie opryskuje już nawet nie Czechy, ale przy dobrym wietrze Afrykę albo i nawet Australię.

Pan Leszek dodał jednak, że rozpylanie trucizn na wysokości powyżej 80 metrów daje ogromne ryzyko, że trucizny zostaną poderwane przez prądy wstępujące. Powiedział wtedy, że gdyby ktoś zleciłby mu zadanie zrobienia samolotu dla „rozsiewania trucizn i mordowania milionów ludzi” nie zgodziłby się z przyczyn etycznych, ale tego typu zadanie byłoby możliwe do zrobienia pod jednym warunkiem:

„samolot musiałby nie tylko latać dosłownie ocierając skrzydłami o czubki drzew, ale także musiałby mieć silne, strumieniowe nakierowanie w kierunku ziemi, gdyż w innym wypadku cała operacja byłaby pozbawiona sensu”.







zwiń tekst

Czy w sprawie nowych informacji o zaginięciu Iwony Wieczorek może się wypowiedzieć Krzysztof Jackowski?
Nie, 12 lis 2017 09:40 komentarze: 3 czytany: 1987x

[…] Witam Załogę! Ostatnio pojawił się mediach raport biura detektywistycznego "Lampart" dotyczący zaginięcia Iwony Wieczorek. Wnioski detektywów odnośnie miejsca i sposobu porzucenia ciała dziewczyny są zbieżne z wizjami Pana Jackowskiego. Czy w świetle nowych faktów, pan Krzysztof ma coś do dodania w tej sprawie?Dziękujemy za przesłanie tego pytania. Sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek monitorujemy.......

czytaj dalej

[…] Witam Załogę! Ostatnio pojawił się mediach raport biura detektywistycznego "Lampart" dotyczący zaginięcia Iwony Wieczorek. Wnioski detektywów odnośnie miejsca i sposobu porzucenia ciała dziewczyny są zbieżne z wizjami Pana Jackowskiego. Czy w świetle nowych faktów, pan Krzysztof ma coś do dodania w tej sprawie?

Dziękujemy za przesłanie tego pytania. Sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek monitorujemy w ramach Projektu Messing. Warto przypomnieć ten raport, który ukazał się w serwisie youtube i który zaprezentowaliśmy w naszym dziale PROJEKT MESSING ON-LINE w Kajucie Załogi.


Detektywi z agencji Lampart opublikowali w sieci własną analizę wydarzeń, która - według nich - rzuca nowe światło na sprawę śmierci Iwony Wieczorek. Nagranie składa się z ich analizy wydarzeń, które miały miejsce w nocy 17 lipca 2010 roku i jest poparte filmami z monitoringu miejskiego.

- Tę sprawę można było rozwiązać w ciągu kilku tygodni od zaginięcia kobiety - piszą detektywi. - Wymagałoby to rzetelnej pracy operacyjnej i analizy wszystkich materiałów dowodowych - dodają.

Według pracowników prywatnej agencji za śmierć dziewczyny mogą mieć związek członkowie ekipy sprzątającej miasto, którzy w chwili zaginięcia byli w tamtej okolicy. Dowodem na potwierdzenie tej tezy ma być nagranie monitoringu i fakt, że ich samochód mógł być jednym z niewielu pojazdów, które mogły poruszać się po wyznaczonym terenie.

Detektywi twierdzą, że w chwili zaginięcia samochodem ekipy sprzątającej jechało trzech mężczyzn. Dwóch zajmowało się opróżnianiem pojemników, jeden zaś był kierowcą. Wskazani przez agencję pracownicy oczyszczania miasta mieli zaczepiać słownie Iwonę Wieczorek. Ich zeznania w kwestii tego, co działo się tamtego wieczoru są, zdaniem detektywów agencji Lampart, niespójne.

- Niespójności te należało wyjaśnić już kilka lat temu, ponieważ w naszej opinii były one rażące i oczywiste oraz mogły wskazywać na okoliczność fałszywego składania zeznań - zauważają detektywi.

Zgromadzone przez siebie materiały przekazali prokuraturze.

 

Sprawa wygląda tak: od Krzysztofa Jackowskiego mamy dokładne, niezwykle precyzyjne informacje na ten temat, co on zobaczył w swojej wizji i jaka była jego wersja wydarzeń. Odbiegają one od tej wersji, którą przedstawia biuro detektywistyczne Lampart, ale… nie mamy upoważnienia, aby te informacje publikować.

Jest jedna sprawa, o której musicie Państwo wiedzieć. Otóż są duchy osób, które po prostu sobie nie życzą odnalezienia ich ciała. Mówi o tym Jackowski, mówią o tym największe media i jasnowidze na całym świecie, z którymi mamy kontakt. Wtedy można robić nawet tysiąc wizji, a nie będzie żadnego rezultatu. Wolna wola jest zarówno po stronie naszego świata, jak i „świata światła”, z którego przybywają duchy tych ludzi.

Ludzie tego prostego faktu nie wiedzą i nie mogą zrozumieć, dlaczego jasnowidz „znalazł tyle ciał, a tego akurat nie”. A wyjaśnienie jest banalnie proste.

 



zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 13
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 13

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

W chińskiej prowincji Guansy mieszkańcy nagrali upadek z kosmosu niezidentyfikowanego obiektu. Gdy tylko ciało niebieskie zetknęło się z ziemią, doszło do głośnej eksplozji. Później władze stwierdziły, że UFO, które upadło, było w rzeczywistości częścią rakiety Chang Zheng 3B, która wystartowała 12 stycznia.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 13 sty 2018 11:52 | W amerykańskim stanie Kalifornia mieszkańcy stali się świadkami pojawienia się trzech małych obiektów obok innego dużego UFO. Miało to miejsce w grudniu 2017. Piszemy o tym w serwisie www.emilcin.com w dziale ŚWIAT ... ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 14 stycznia 2018 | Brawo "my"! Kolejny sukces w „nadrabianiu zaległości” – znowu serwisy FN są aktualne, a poczta całkowicie czysta, czyli wszystkie e-maile i listy doczekały się odpowiedzi. Cała maszyneria Fundacji Nautilus wymaga absolutnej precyzji i ciężkiej, systematycznej pracy. I nie znosi błędów! Odpuścisz sobie na kilka dni? Natychmiast powstaje zator, który trzeba usuwać tygodniami.

czytaj dalej

FILM FN

DWUNASTA ROCZNICA OBSERWACJI UFO W ZDANACH - FN 2018

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.